Nie wiedzialam , ale jestem narazona...

09.02.07, 22:50
... na asymilacje w Niemczech.

serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3891205.html
Dzieki, pani Minister, ze Pani mi to uswiadomila!

Ludzie, kurka wodna, co sie w tym polskim rzadzie dzieje?
    • chris-joe Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 22:56
      Zabawne, bo wlasnie ten artykul czytalem i az zamierzalem ciebie i ewe rozpytywac :)
    • jutka1 Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 22:59
      Polski rzad to smiech na sali, Mario, HAHAHAHAHAHA

      Szkoda, ze to nie smieszne :-(
      • maria421 Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 23:19
        Banda dyletantow! Pani minister wystarczylby klik do Wikipedii, zeby zobaczyc,
        ze zadna nacja imigrancka nie ma statusu mniejszosci narodowej w Niemczech, ani
        Turcy, ani Wlosi ani inni.
        Taki status maja tylko Luzyczanie, Dunczycy, Fryzyjczycy oraz Sinti i Roma.
        Polacy mieli taki status do 1939 roku, korzystali z niego glownie Polacy
        zamieszkujacy Slask, Pomorze i Prusy Wschodnie, po zmianie granic nie bylo potrzeby.

        To, czy ja sie asymiluje czy nie, to jest MOJA sprawa i pani minister nic do tego.
        Idiotyzmem jest tez mowienie na miedzynarodowym szczeblu o tym, ze polskim
        dzieciom zabrania sie w Niemczech mowic po polsku.
        Gdyby pani Fotyga handlowala pietruszka na rynku albo magiel elektryczny
        prowadzila, to by soie mogla opowiadac "A wiecie, Kowalska, w Niemczech to
        polskim dzieciom po polsku mowic sie zabrania. Jednemu takiemu co sie z Niemka
        rozwiodl sad nakazal do wlasnego dziecka po niemiecku mowic"!
        Pani ministre natomiast powinna miec wieksze rozeznanie w tej kwestii, wiedziec
        ile kursow polskiego jest prowadzonych w Niemczech, ze dziecko moze zdawac na
        maturze jezyk polski i ze jest to JEJ powinnoscia, aby zadbac o kadre
        nauczycieli polskiego.

        Co do rzadu, Jutus, zdrowsza bylam, jak sie tymi sprawami wcale nie interesowalam.

        Byla kiedys taka fajna piosenka Mlynarskiego "Co by tu jeszcze spieprzyc
        panowie, co by tu jeszcze spieprzyc".
        Teraz to juz chyba nawet nic do spieprzenia nie zostalo.
        • tos.ka Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 01:01

          co do mniejszosci- ok, masz racje. polityk pod kazda szerokoscia jest
          stworzeniem specjalnej troski i polska nie jest tutaj wyjatkiem.
          ale twierdzen - typu ze wokol mnie tylko chamstwo, klamstwo i lajdactwo (ja to
          wyspa czystosci i niewinnosci) zniesmacza mnie tylko.
          wot i tyle.
        • chris-joe Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 04:25
          Niezbyt czesto nam sie to zdarza, maria, ale gdy od wielkiego dzwonu sie
          zgadzamy- to sie ciesze :)
    • tos.ka Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 23:06
      a ja nie rozumiem mario twojego rwania wlosow. przykleilas sie tendencyjnego
      (jak czesto) tytulu artykulu w wyb.
      faktem jest- ze istnieje mniejszosc nimiecka w polsce a mniejszosci polskiej w
      niemczech nie ma.
      i to nie dlatego ze polakom sie nie kce marysiu, bo przy-pkmowski szkolki
      jezyka polskiego dzialaja sprawnie i skutecznie.

      ale na ten temat chyba juz bylo? to czemu znow sie podniecac?

      • chris-joe Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 23:10
        toska, czytalem takze komentarze pod artykulem. Starczy :)
      • maria421 Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 23:23
        tos.ka napisała:

        > a ja nie rozumiem mario twojego rwania wlosow. przykleilas sie tendencyjnego
        > (jak czesto) tytulu artykulu w wyb.
        > faktem jest- ze istnieje mniejszosc nimiecka w polsce a mniejszosci polskiej w
        > niemczech nie ma.

        No i? Mniejszosc narodowa nie jest ustalana na podstawie wzajemnosci, czyli
        jezeli my uznajemy w Polsce mniejszosc niemiecka, to Niemcy musza uznac Polakow
        w Niemczech za mniejszosc.
        Turcy tez nie sa mniejszoscia narodowa. Ani Wlosi, Grecy, Portugalczycy ani
        zadna inna nacja imigrantow.
    • ertes Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 09.02.07, 23:39
      To nie rzad Mario. To Polacy gdyz takie teksty padaja na podatny grunt.
      Moj syn ktory pojechal do Polski w czerwcu po kilku miesiacach w czasie jakiejs
      dyskusji gdyz po raz kolejny przekonywalem go ze ma wracac bo w Polsce bylo zle,
      jest zle i bedzie zle i znacznie gorzej niz w Kanadzie odpalil ze to wszystko
      wina wojny i Niemcow.
      Chlopak nieskromnie przyznam nie jest glupi choc moze nie jest geniuszem ala
      znany nam Wunderkid hehe ale dosc szybko chlonie polska otaczajaca go
      mentalnosc. To samo mialem podczas niedawnego spotkania z Polakami ktorzy
      przyjechali z Polski. Nie dosc ze bieda to wina wojny to jeszcze "Niemcy
      wszystko wykupuja" itp itd.
      Jak jeszcze poczytasz sobie co Jutka pisze na innym watku to masz dosc dokladny
      obraz tylko na tej podstawie.
      Poza tym co za roznica czy sie zasymiluja czy nie? I tak do trzeciego pokolenia
      jestesmy Polakami ;)
      • tos.ka Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 00:36

        > Chlopak nieskromnie przyznam nie jest glupi choc moze nie jest geniuszem ala
        > znany nam Wunderkid hehe ale dosc szybko chlonie polska otaczajaca go
        > mentalnosc.

        ertes! rozumiem ze cierpisz. bardzo, bardzo ci wspolczuje.

        • ertes Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 00:44
          Toska mam wrazenie ze wylazlas z jakiejs dziury wsciekla, zla i skrzywiona.
          Czyzbys byla na wakacjach w Polsce?
          • tos.ka Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 00:52
            > Toska mam wrazenie ze wylazlas z jakiejs dziury wsciekla, zla i skrzywiona.
            > Czyzbys byla na wakacjach w Polsce?

            oh nie, tylko przypadkiem trafilam na p2. ale sie zmywam. spoko. w polsce nie
            bylam od bozego narodzenia. moze faktyycznie, najwyzszy czas by sie wybrac
            jeszcze przed wielkanoca.

            :)
            • ertes Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 00:59
              Trafilas na p2 troche sie popienic, naskoczyc na ta czy tamta osobe?
              Udalo ci sie.
              I nikt nie bedzie plakal jak sie zmyjesz.
              • tos.ka Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 01:06
                trafilam przypadkiem. bo tu dawno nie klikalam to i se kliklam.
                no i nic ciekawego. to co zawsze bylo.

                no chyba zeby wlochy.
                eh wlochy, moja milosci :)))))))



      • maria421 Ertes 10.02.07, 11:02
        Nigdy nie utozsamiam rzadu ze spoleczenstwem, dlatego , jakkolwiek zgadzam sie z
        Toba, ze takie teksty padaja na podatny grunt, to uwazam, ze ten grunt to tylko
        niewielka dzialka...

        Z drugiej strony kiedy w rozmowie z moja kolezanka ze studiow slysze "W
        Niemczech zamykaja nam polskie koscioly", to mi rece do ziemi opadaja. Tlumacze
        oczywiscie ze nie ma "polskich kosciolow w Niemczech" , ze koscioly sa
        niemieckie i przy nich dzialaja polskie misje i ze ostatecznie kto chce isc na
        msze to mu powinno byc obojetne czy ona jest po polsku, niemiecku czy w
        jakimkolwiek innym jezyku.

        Kiedy slysze, od tej samej osoby, ze 1/5 Polski juz jest wykupiona przez
        Niemcow, to wyciagam kalkulator (jako ze glab matematyczny jestem i w glowie
        liczyc nie potrafie) i wychodzi mi ze gdyby tak bylo, to oznaczaloby, ze 65 tys.
        Niemcow musialoby miec stuhektarowe majatki w Polsce, co jest kompletna bzdura.

        Nie uwazam jednak, zeby to byla tylko typowo polska przypadlosc. Jest to po
        prostu wylaczanie wlasnego myslenia i polykanie propagandowej sieczki.
        Przypadlosc wystepujaca pod kazda szerokoscia geograficzna. Skutkiem tego jest
        wlasnie przekonanie o tym, ze 1/5 Polski jest w niemieckich rekach... albo ze
        szpitalnictwo w Iraku bylo na calkiem porzadnym poziomie przed wojna ;-)
    • tos.ka ale wiesz 10.02.07, 01:16
      aha, jescze dla marii.

      niemcy wyprodukowali ostatnio milutka bajke dla dzieci. dowcipow pelna.
      jedna ze smiesznych sytuacji- gdy ktos tam probuje wytlumaczyc komus tam co to
      jest nord pole.
      no wiec tlumaczy slowo "pole" udajac ze kradnie czekolade- to ma byc ten
      element "pole".
      ha ha ha. bardzo smieszne i edukacyjne, w sam raz dla niemieckich dzieci. to
      tak by ich uczyc toleranacji.
      prawda marysiu?

      no ale przeciez jestesmy w kraju pelnym madrosci i swaitlosci i cnot
      wszelkich.


      zastrzegam- ze to jest informacja "podobno"- bo nie widzialam filmu, ale
      zobacze.
      jakby co to sprostuje.


      www.kinopolis.de/filminfo/s/siebenzwerge.html
      • tos.ka Re: ale wiesz 10.02.07, 01:19
        aha, a ja wogole sie wykazalam brakiem intelygencji. bo nie zalapalam dowcipu
        (tak, tak, opowiedziano mi to jako przyklad, jak dowcipny jest to film), co ma
        wspolnego kradziez czekolady z biegunem. tzreby bylo tlumaczyc, wykladac kawe
        na lawe.
        no prosze. ja glupia polka.
        • ertes Re: ale wiesz 10.02.07, 01:27
          tos.ka napisała:

          > no prosze. ja glupia polka.

          Doceniam samokrytyke :)
          • tos.ka Re: ale wiesz 10.02.07, 01:31
            ertes, pozwolisz, ze zmilcze? z litosci.
            bo dowcip to masz letki, jak nie przymierzajac niemiec.
            a poza tym to ide juz spac. wystarczy klikania.

            • ertes Re: ale wiesz 10.02.07, 01:34
              > a poza tym to ide juz spac. wystarczy klikania.

              Najrozsadniejszy tekst jaki ostatnio splodzilas.
      • maria421 Re: ale wiesz 10.02.07, 10:06
        tos.ka napisała:

        > aha, jescze dla marii.
        >
        > niemcy wyprodukowali ostatnio milutka bajke dla dzieci. dowcipow pelna.
        > jedna ze smiesznych sytuacji- gdy ktos tam probuje wytlumaczyc komus tam co to
        > jest nord pole.
        > no wiec tlumaczy slowo "pole" udajac ze kradnie czekolade- to ma byc ten
        > element "pole".
        > ha ha ha. bardzo smieszne i edukacyjne, w sam raz dla niemieckich dzieci. to
        > tak by ich uczyc toleranacji.
        > prawda marysiu?

        Nie widzialam filmu, bo nie lubie Otto i nie chodze do kina na filmy dla dzieci.

        ALE, jezeli taki element tam sie znalazl, to uwazam, ze pierwszy obrazony Polak
        ma prawo zaskarzyc producenta filmu. Tu pojawia sie jednak pytanie o to, jakie
        bylyby reakcje na taki precedens sadowy i w zwiazku z tym, czy warto.
        • tos.ka Re: ale wiesz 11.02.07, 17:28
          > ALE, jezeli taki element tam sie znalazl, to uwazam, ze pierwszy obrazony Polak
          > ma prawo zaskarzyc producenta filmu. Tu pojawia sie jednak pytanie o to, jakie
          > bylyby reakcje na taki precedens sadowy i w zwiazku z tym, czy warto.


          czy naprawde uwazasz mario (ewo i in. ) ze chodzi tu tylko o "obrazonego polaka"?
          to przeciez nie jest tylko jednorazowa glupia wypowiedz jakiegos komika czy
          polytyka. byl przeciez sztab ludzi ktorzy ten film wyprodukowali, w koncu jest
          to film DLA DZIECI, czyli jakas proceruda dopzuszczanie itp pewnie tez jest.
          i w koncu sa rodzice - ktory tenze film swoim pociechom kupuja.

          a ty, mario (ewo i.in) potrafisz rwac i rozpaczac, nad glupia wypowiedzia jescz
          glupszej polityczki, histeryzowac ze
          "Chamstwo, brak profesjonalizmu, lgarstwo, lamanie prawa, brak honoru.
          Rozplenil sie ..." w polsce a jakze,
          a - sytuacje- jednak powazna (dzieci) i jednak o wiekszej skali, niz jakis tam
          wyskok telewizyjny, traktujesz- dosc z lekka.

          jak dla mnie to to dziwne.

          jakos moja skala tego co jest wazne, przebiega z innej strony.
          • maria421 Re: ale wiesz 11.02.07, 19:25
            tos.ka napisała:


            > czy naprawde uwazasz mario (ewo i in. ) ze chodzi tu tylko o "obrazonego polaka
            > "?
            > to przeciez nie jest tylko jednorazowa glupia wypowiedz jakiegos komika czy
            > polytyka. byl przeciez sztab ludzi ktorzy ten film wyprodukowali, w koncu jest
            > to film DLA DZIECI, czyli jakas proceruda dopzuszczanie itp pewnie tez jest.
            > i w koncu sa rodzice - ktory tenze film swoim pociechom kupuja.
            >
            > a ty, mario (ewo i.in) potrafisz rwac i rozpaczac, nad glupia wypowiedzia jescz
            > glupszej polityczki, histeryzowac ze
            > "Chamstwo, brak profesjonalizmu, lgarstwo, lamanie prawa, brak honoru.
            > Rozplenil sie ..." w polsce a jakze,
            > a - sytuacje- jednak powazna (dzieci) i jednak o wiekszej skali, niz jakis tam
            > wyskok telewizyjny, traktujesz- dosc z lekka.
            >
            > jak dla mnie to to dziwne.
            >
            > jakos moja skala tego co jest wazne, przebiega z innej strony.


            Toska, najwyrazniej inaczej widzimy pewne sprawy. Zaden rezyser/producent
            filmowy/aktor/komik telewizyjny nie reprezentuje PANSTWA. Minister spraw
            zagranicznych tak.
    • ewa553 Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 08:49
      jak Maria powiedziala: asymilacja to moja prywatna sprawa, prywatny wybor i
      wara innym od tego. Przez 32 lata tutaj, majac wiele znajomych - takze z
      dziecmi, nie spotkalam sie z czyms takim jak przymusowa asymilacja. Dzieci
      wszystkie wyrosly na dwujezyczne i SAME wybieraly, czy bardziej czuja sie jako
      Niemcy, czy jako Polacy. Moja obecnie 9-letnia krewna tutaj, z mieszanego
      malzenstwa, tez operuje oboma jezykami i chodzi na dodatkowe lekcje jezyka
      polskiego, aby moc czytac i pisac. Nie sa to tajne kursy:))) lecz organizowane
      oficjalnie. Nikt jej do niczego nie zmusza. Nie lubie jak sie pojedyncze
      historie ludzi rozwiedzionych tendencyjnie przedstwaia i rozdmuchuje.
      Co do dowcipow o Polakach, to moglabym przytoczyc cala mase kursujacych w
      Polsce dowcipow o Niemcach. Wiec o czym my mowimy? No i przede wszystkim to, co
      zawsze powtarzam: nie slyszalam o zadnym przypadku przymusowego pobytu w
      Niemczech. kto sie czuje ucisniony, przesladowany czyco, zawsze moze wrocic do
      polskiego raju, a nie lamentowac bezowocnie.
      • jan.kran Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 08:54
        Mario , szkoda nerwów i czasu. Fotyga jest kretynką , nie chce mi się szukać w
        necie ale już nie raz się popisała na inne tematy.
        Im mniej się słucha tego co serwują obecni polscy politycy tym lepiej...
        Pozdrawiam.
        Kran
        • fedorczyk4 Re: Nie wiedzialam , ale jestem narazona... 10.02.07, 09:06
          Mario masz całkowitą rację. Zreszta pani Fotyga jest ulubionym celem dowcipów w
          Polsce. Jest niekompetentna i arogancka, używa mowy trawy i nie jest w stanie
          odpowiedzieć na najprostrze pytanie. Byłam na spotkaniu studentów Kolegium
          Europejskiego z nią i dwoma francuskimi, byłym i aktualnym, ministrami Francji.
          To było żenujące. Oni mówili, odpowiadali, tłumaczyli. Ona jak ze zwolnionej
          taśmy: blaaaa, blaaaa, blaaaa. A co do głoszonych przez nią belkotów to jest to
          odbicie populizmu w spojrzeniu na politykę zagraniczną Kaczyńskich. My jesteśmy
          narodem wybranym. Nienawiść do sąsadów, buta wobec partnerów. Takie machanie
          szczerbatą szbelką z plastiku, które będziemy potem będziemy latami odrabiać.
    • pawel_z_melb zabawne... 11.02.07, 07:48
      a czytalem artykul, ze ojcu (po rozwodzie) zabraniano mowic z dziecmi po polsku
      i komentarz byl 'jak rzad polski moze na to pozwalac'

      zabawne...
      • ewa553 Re: zabawne... 11.02.07, 08:51
        Pawle, tak jednym zdaniem mozna historyjke wypaczyc. Prawdopodobnie nie
        czytales wtedy calego artykulu. Chodzilo o rozwod (brzydki rozwod) mieszanej
        pary. Panu w zwiazku z napieta sytuacja, wolno bylo sie z dziecmi spotykac
        jedynie w towarzystwie kogos z Jugendamtu (urzad dla nieletnich). Dlatego
        pan mial rozmawiac po niemiecku. Dla mnie zrozumiale: nieraz czyta sie
        o malzonkach, ktorzy w rozmowach z "rozwiedzionymi" dziecmi wypytuja je o zycie
        tego drugiego "rodzica" oraz napuszczaja dzieci. Wiec to ograniczenie mialo na
        celu unikniecie takich sytuacji.
        • pawel_z_melb Re: zabawne... 11.02.07, 09:47
          czytalem o kilku, co najmniej dwoch takich przypadkach
          pamietam, ze bylo takie tlumaczenie Judgendamtu - jednych przekonuje, innch nie..

          A jesli chodzi o rzetelnosc argumentu:
          >nieraz czyta sie
          > o malzonkach, ktorzy w rozmowach z "rozwiedzionymi" dziecmi wypytuja je o
          zycie tego drugiego "rodzica" oraz napuszczaja dzieci. Wiec to ograniczenie
          mialo na celu unikniecie takich sytuacji.

          to sprawiedliwosc wymagalaby symetrycznego traktowania.

          A wiec: czy sadzisz, ze przedstawicie J-A byl caly czas przy rozmowach zony z
          dziecmi?
          • ewa553 Re: zabawne... 11.02.07, 10:01
            jasne Pawel. nie wiem. I ciesze sie ze nie jestem sedzia rodzinnym, bo takie
            sprawy sa na pewno trudne do obiektywnego sadzenia. Dlatego z przyjemnoscia
            obserwowalam przez lata, ze w gronie moich bliskich i znajomych jak juz
            dochodzilo do rozwodow, to dzieci nie byly w to wciagane.
          • maria421 Re: zabawne... 11.02.07, 11:06
            pawel_z_melb napisał:

            > czytalem o kilku, co najmniej dwoch takich przypadkach
            > pamietam, ze bylo takie tlumaczenie Judgendamtu - jednych przekonuje, innch nie

            Mnie osobiscie takie tlumaczenie nie przekonuje i uwazam ze ojciec powinien moc
            mowic do dziecka po polsku nawet w obecnosci przedstawiciela Jugendamtu.
            Nie wiemy zreszta jaki byl dalszy ciag tej sprawy, czy ojciec sie odwolywal i
            jak to sie skonczylo.
            Nie wiemy tez, czy podobne decyzje zostaly podejmowane wobec dzieci
            rozwiedzionych innych par mieszanych, np.niemiecko-wloskiej czy
            niemiecko-marokanskiej.
            Faktem jest, ze byl to pojedynczy przypadek, ktory mial miejsce juz pare lat
            temu. Przypadek, ktory powinien byc rozwiazany z uzyciem wszystkich dostepnych
            drog niemieckiego prawa cywilnego lecz nie powinien byc przedmiotem rozmow na
            szczeblu ministrow spraw zagranicznych, szczegolnie jezeli jedna strona
            wykorzystuje go instrumentalnie robiac z niego niemiecka norme.

            Ale pani Fotydze wydaje sie ze w taki wlasnie sposob dba o polskie interesy.

            Ciekawe tylko dlaczego na konferencje bezpieczenstwa do Monachium z Polski
            pojechal tylko jakis niski urzednik. Czy Polska nie ma nic do powiedzenia w tej
            kwestii? Gdzie pani Fotyga? Gdzie Kaczynscy?

            P.S. Wczoraj jeden blizniak (nie wiem juz ktory) przyjal u siebie Barroso.
            Wystapil w czarnym sweterku.
            • ewa553 Re: zabawne... 11.02.07, 11:16
              to pewnie ten blizniak, ktorego zona oficjalnie wystepuje z reklamowka w garsci.
              • lucja7 Re: malo zabawne... 11.02.07, 12:45
                Sa to sprawy trudne.
                Istnieje mnostwo podobnych przypadkow, ale niewiele wychodzi na swiatlo
                dzienne. Wychodza one tylko wtedy kiedy jeden z rodzicow czuje sie pokrzywdzony
                decyzja sadu i krzyczy na lewo i prawo.
                Ale problem prawa niemieckiego (przynajmniej w tej domenie) jest to ze nie
                uznaje decyzji prawa obcego. Mamy tu teraz taki wlasnie przyklad: rodzina
                zyjaca we Francji, ojciec Niemiec, matka Francuzka, dwoje dzieci. Rozwod.
                Decyzja sadu: dzieci przy matce, prawo widzenia dzieci dla ojca co dwa tygodnie
                (weekendy), 6 tygodni wakacji z dziecmi dla niego.
                Problem w tym ze po jednym z weekendow tatus dzieci nie odprowadza, a wyjezdza
                z nimi do Niemiec, do swojej matki. Wiadomo gdzie mieszka, wiadomo do jakiej
                szkoly dzieci chodza, matka tatusia w siodmym niebie, prawo niemieckie nie
                uznaje decyzji sadu francuskiego...i wszystkim mozna nakukac.

                Matka dzieci ktorej porwano dzieci gania miedzy studiami tv ryczac swoja
                rozpacz, a slodka niemiecka babunia odgania dziennikarzy, adwokatow,
                posrednikow miotla sprzed domu.
                Ostatnie informacje: dzieci mieszkaja teraz nie wiadomo gdzie, tatus kwitnie,
                dzieci rosna. Prawo niemieckie sie wypowiedzialo ze dzieci, po krwi, zostana
                przy ojcu.

                Niemiecki minister, zapytany przez dziennikarza stwierdzil ze sytuacja nie jest
                normalna.
                • ewa553 Re: malo zabawne... 11.02.07, 13:12
                  Lucja napisala:
                  Prawo niemieckie sie wypowiedzialo ze dzieci, po krwi, zostana
                  przy ojcu.

                  Niemiecki minister, zapytany przez dziennikarza stwierdzil ze sytuacja nie jest
                  normalna.

                  Lucjo, jak juz wspomnialam, nie wiem jakie sa prawa. Ale to co piszesz wydaje
                  mi sie nielogiczne: jesli istnieje takie prawo, to minister nie powie, ze
                  sytuacja nie jest normalna. On moze sie z tym nie zgadzac, ale cos co sie
                  dzieje wg litery prawa, jest niestety normalne.
                • maria421 Re: malo zabawne... 11.02.07, 13:30
                  lucja7 napisała:


                  > Ale problem prawa niemieckiego (przynajmniej w tej domenie) jest to ze nie
                  > uznaje decyzji prawa obcego.

                  Cos sie nie zgadza.

                  Niemcy podpisaly The Hague Convention od the Civil Aspects of International
                  Child Abduction , w zwiazku z czym niemiecki ojciec uprowadzajac wlasne dziecko
                  do Niemiec , popelnia przestepstwo rowniez w swietle prawa niemieckiego.
                  • lucja7 Re: malo zabawne... 12.02.07, 09:59
                    Chyba tak jest jak piszesz, albo raczej powinno byc.
                    Niemniej jednak wszystko w tym problemie zaczyna sie od prawa niemieckiego
                    ktore nie uznaje decyzji sadu francuskiego.
                    Istnieja dwustronne umowy, albo nie. W tym wypadku nie istnieja.
                    Sprawa zostala oddana do trybunalu haskiego. Z tym ze to juz trwa okolo 5ciu
                    lat, z perspektywa kolejnych kilku lat papierkowych wymian.
                    Poki co kroluje babcia z miotla chroniaca "praw" swego grubego synusia w
                    krotkich skorzanych spodenkach.
                    A o logice, Ewa, naprawde nie co tu mowic.
                    • ewa553 ach te stereotypy! 12.02.07, 10:27
                      synus gruby, w krotkich skorzanych spodenkach? Jasne, w Niemczech panowie maja
                      obowiazek byc grubymi i tak sie ubierac. Zapomnialas o grubym piwnym brzuchu
                      wystajacych z powyzszych spodni:)))
                      • lucja7 Re: ach te stereotypy! 12.02.07, 12:19
                        To bylo tak tylko na dodatek, by polechtac wasz ponadwyznaniowy patriotyzm ;-)))
                        Inaczej mowiac nie bierz tego fragmentu powaznie :-)))
                    • maria421 Re: malo zabawne... 12.02.07, 16:03
                      lucja7 napisała:

                      > Chyba tak jest jak piszesz, albo raczej powinno byc.
                      > Niemniej jednak wszystko w tym problemie zaczyna sie od prawa niemieckiego
                      > ktore nie uznaje decyzji sadu francuskiego.
                      > Istnieja dwustronne umowy, albo nie. W tym wypadku nie istnieja.

                      Niemcy i Francja podpisaly Konwencje, to jest tak, jakby byla dwustronna umowa.
                      patriot.net/~crouch/haye.html
                      • lucja7 Re: malo zabawne... 12.02.07, 16:42
                        Widocznie konwencja ma luki.
                        Zamiast dyskutowac i twierdzic ze masz racje, zalatw babie dzieci i wszyscy
                        beda szczesliwi. Nie mam najmniejszego zamiaru szperac we wszystkich mozliwych
                        encyklopediach jakichs tam strzepow informacji.
                        Ukradl babie dzieci pomimo wyroku sadowego, powtarzam, schowal je w Niemczech,
                        straszy swoja matka i ta sytuacja trwa juz kilka lat, ot co!
                        • maria421 Re: malo zabawne... 12.02.07, 16:48
                          lucja7 napisała:

                          > Widocznie konwencja ma luki.
                          > Zamiast dyskutowac i twierdzic ze masz racje, zalatw babie dzieci i wszyscy
                          > beda szczesliwi. Nie mam najmniejszego zamiaru szperac we wszystkich mozliwych
                          > encyklopediach jakichs tam strzepow informacji.
                          > Ukradl babie dzieci pomimo wyroku sadowego, powtarzam, schowal je w Niemczech,
                          > straszy swoja matka i ta sytuacja trwa juz kilka lat, ot co!

                          Lucjo, co sie dzieje z Twoim wzrokiem?
                          Ach, to wpatrywanie sie w kolor czerwony....

                          Ja nie twierdze ze mam racje. Ale bardziej jestem sklonna do uznania, ze to
                          reportaz mial luki, a nie Konwencja Haska.

                          P.S. Ty zawsze tak slepo wierzysz w to, co TV mowi?
                        • lucja7 Re: malo zabawne... 12.02.07, 17:03
                          Podobna sytuacje przezyla moja dobra znajoma, tutaj, w Paryzu, gdzie miala
                          dziecko z mezusiem (ona z obywatelstwem francuskim, on polskim). Potem
                          przestali sie kochac (dosc szybko), a potem, ktoregos dnia, tatus wyszedl z
                          dzieckiem z domu na spacer, po czym poinformowal matke telefonicznie z Polski
                          ze dziecko i on sa zdrowi i ze ona moze o dziecku zapomniec.
                          Ambasady, adwokaci, procesy............
                          Matka odzyskala dziecko organizujac w Polsce napad czterech zakontraktowanych
                          bambrow na babcie (skadinad przyjemna osobe ktora mialam okazje poznac i ktora
                          nosi jedno z piekniejszych polskich nazwisk), wyrywajac jej dzieciaka sprzed
                          bialostockiej szkoly.
                          Tak nalezy robic z konwencjami, Hagami i innymi duperelami.....
                          • maria421 Re: malo zabawne... 12.02.07, 17:22
                            Lucjo, takich przypadkow jest, niestety, cala masa.

                            A najgorsze i najczestsze sa te, w ktorych dziecko jest uprowadzone przez ojca
                            do muzulmanskiego kraju. Wtedy naprawde nic nie pomoze. Chyba ze detektyw
                            Rutkowski albo jakis inny Rambo:-)

        • tos.ka Re: zabawne... 11.02.07, 17:19
          nawet jeeeesli mozna zrozumiec takie wytlumaczenie- czy naprawde trudno
          wniemczech znalezc kogos mowiacego po polsku, coby go jugenamt jako tlumacza?
          albo czy jugendamt kogos polskomowiacego zatrudnic nie moze?
          • ertes Re: zabawne... 11.02.07, 17:33
            O widze ze dzis znow lewa nozka wstalas i wpadasz na to okropne p2 przysrac temu
            i i owemu?
            • lucja7 Nie wiedzialam, ale jestem narazona... 12.02.07, 11:54
              Ja tam uwazam ze polskich emigrantow w Niemczech trzeba chronic, co wcale nie
              znaczy ze zgadzam sie z wypowiedziami pani ministrowej ;-)
    • tos.ka Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlaszy 13.02.07, 21:19

      maria421 napisała:
      > Toska, najwyrazniej inaczej widzimy pewne sprawy. Zaden rezyser/producent
      > filmowy/aktor/komik telewizyjny nie reprezentuje PANSTWA. Minister spraw
      > zagranicznych tak.


      tak mario. widze pewne sprawy odbieram najwyrazniej zupelnie inaczej niz ty.

      bo marysiu, a coz to takiego to owo PANSTWO jest?
      PANSTWO to przeciez ja, czy jakos tak, nie prawda?

      pani fatyga dzis jest jutro jej nie bedzie. przypominam ci ze austrai miewala
      heidera, francja lepena, a niemcy maja calkiem pokazny procent bruntanych w
      niektorych landach przynajmniej (nie chce mi sie szukac). no co mario jakos to
      PANSWTO malo cie rusza? a przeciez nawet lepper ze swoja samoobrona, jakby
      glupi by nie byl- wciaz nie jest to stworzenie heiderolepenopodobne. jest glupi
      i krzykacz, ale nie brunatny.

      ale ja nie o tym.
      polityk sobie jest, gada glupoty i idzie.
      a tutaj
      • chris-joe Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 13.02.07, 21:25
        O, jezu! To Niemcy tez juz tym paluszkiem?! Lecem cwiczyc, zeby nie bylo ze w
        Am.Pln. same cwoki! :)))))
      • maria421 Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 13.02.07, 23:29
        Tosiu, OK, przyjmijmy ze panstwo niemieckie to 80 milionow ludzi. Ale kto je
        reprezentuje? Penner z dworca glownego w Hamburgu? Moja sasiadka Frau Otto?
        Brigitte Mohnhaupt? Schumi w kolorach Ferrari? Otto Walkes? Joseph Ratzinger?
        No, kogo mam uznac za reprezentanta PANSTWA niemieckiego?

        Kogo Ty wybierasz?

        Bo ja tych, ktorzy zostali wybrani jako przedstawiciele tych 80 milionow ludzi.
        Wybrani po to, aby rzadzili i reprezentowali.

        Co do "elit", pomylilas cytaty. Przypisalas mi slowa Jutki.
        Dla mnie pierwszy lepszy rezyser czy komik nie jest jeszcze elita.

        Filmu nie widzialam , wiec nie bede sie wypowiadac. Przypuszczam jednak, ze
        dzieci wcale nawet nie pokojarza o co chodzi w scenie o ktorej piszesz.
        Powtarzam- jezeli czujesz sie urazona, masz prawo zaskarzyc ten film.
        Albo po prostu go zbojkotowac.

        Tak to jest, Toska, ze w pluralizmie i w ogole tam, gdzie panuje wolnosc, trzeba
        byc przygotowanym na znoszenie tresci, ktore nas urazaja. Po aferze z
        karykaturami Mahometa, Hirsi Ali napisala: "I am here to defend the right to
        offend"- "Jestem tu, aby bronic prawa do obrazania". Uwazam to za bardzo madre
        powiedzenie. Jezeli sami chcemy moc mowic to, co myslimy na temat innych, musimy
        tez byc przygotowanymi do znoszenia tego, co mowia o nas. Inaczej bedziemy jak
        ci fanatycy muzulmanscy ktorzy domagali sie, aby rzad dunski przepraszal za
        dunski dziennik.
        Mnie tez sie nie podoba dzialalnosc artystyczna Nieznalskiej albo "Popetown",
        ale korzystam z mojej wolnosci i po prostu nie ogladam. Bojkotuje!

        Nie rozumiem, co do "7 krasnoludkow" ma Lepper albo Heider czy Le Pen oraz fakt,
        ze on jest glupi, ale nie brunatny.
        Powiem Ci, ze ja Heiderowi albo Le Penowi ich brunatnosc moge wybaczyc. Ale
        rodzimej brunatnosci (impreza MW ze swastyka w tle) wybaczyc nie moge...
        • tos.ka Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 14.02.07, 00:21

          > Kogo Ty wybierasz?
          >
          > Bo ja tych, ktorzy zostali wybrani jako przedstawiciele tych 80 milionow
          ludzi.
          > Wybrani po to, aby rzadzili i reprezentowali.


          mario , polityk jaki jest kazdy widzi. nie sledze ich tak szczegolowo, by moc
          sie czepic slowa kazdego i ni interesuje mnie to.


          > Co do "elit", pomylilas cytaty. Przypisalas mi slowa Jutki.
          > Dla mnie pierwszy lepszy rezyser czy komik nie jest jeszcze elita.

          nie. zazanaczylam, ze nie sa to twoje slowa. ale twoj watek, w tym samym duchu
          tudziez komentarz tekstu jutki byl w tymze duchu.

          > Przez "elyty" rozumiem nie tylko politykow, ale elity wlasnie: dziennikarzy,
          > prawnikow, lekarzy, akademikow etc.

          rezyser, producent filmowy itp, tudziez recenzent dopuszaczajacy film dla
          dzieci- ktoz to inny jelsi nie elyta??to przeciez akademik etc??????


          >
          > Filmu nie widzialam , wiec nie bede sie wypowiadac. Przypuszczam jednak, ze
          > dzieci wcale nawet nie pokojarza o co chodzi w scenie o ktorej piszesz.
          > Powtarzam- jezeli czujesz sie urazona, masz prawo zaskarzyc ten film.
          > Albo po prostu go zbojkotowac.


          a ja widze tu jednoznacznie tresc, uczaca dzieci nietolerancji. jest to otyle
          niemile, ze odbiorca nie jest w stanie traktowac temat z dystansem (zreszta
          ktora dorosly jest). i przez to ze jest to film dla dzieci- jest czyms
          odrazajacym. odrazajacy sa tez rodzice, kupujacy dzieciom taki film. i to oni
          sa PANSTWEM- jeszcze bardziej niz cala banda glupich politykow.
          zwlaszcz w TYM PANSTWIE, mario, z jego historia- i terazniejszoscia, mario.

          nie chce filmu kupowac, wiec szukam kogos z dzieckiem, coby mi pozyczyl.
          okolicznosci, w jakich mi popowiedziana to "dowcpina scene" raczej sugeruja, ze
          faktycznie jest wlasnie taka...

          > Tak to jest, Toska, ze w pluralizmie i w ogole tam, gdzie panuje wolnosc,
          trzeb
          > a
          > byc przygotowanym na znoszenie tresci, ktore nas urazaja.


          to sa takie slisko okragle slowa mario. nie widze powodow, dla ktorego ma sie
          znosic uczenie dzieci nietolerancji i pogardy dla innch. nawet jesli jest to w
          sposob ladny, okragly, podlakierowany a nie chamski.

          Po aferze z
          > karykaturami Mahometa, Hirsi Ali napisala: "I am here to defend the right to
          > offend"- "Jestem tu, aby bronic prawa do obrazania". Uwazam to za bardzo madre
          > powiedzenie. Jezeli sami chcemy moc mowic to, co myslimy na temat innych,
          musim
          > tez byc przygotowanymi do znoszenia tego, co mowia o nas. Inaczej bedziemy jak
          > ci fanatycy muzulmanscy ktorzy domagali sie, aby rzad dunski przepraszal za
          > dunski dziennik.
          > Mnie tez sie nie podoba dzialalnosc artystyczna Nieznalskiej albo "Popetown",
          > ale korzystam z mojej wolnosci i po prostu nie ogladam. Bojkotuje!

          ale ty uparcie ignorujesz, ze w tym przypdku chodzi o film dla dzieci. nie o
          jakis wybryk pojedynczego dziennikarza/komika itp i co wiecej- dla niemickich
          dzieci.
          no i jak np ma sie czuc dziecko majace polskich rodzicow, ogladajace ten film
          razem z niemieckim kolega? np marysiu?

          i dlaczego - tak latwo po jakiejs glupiej jednorazowej telewizyjnej wypowiedzi
          polskiego polityka czy dziennikarza potrafisz zakrzyknac- to polska wlasnie
          (dot wiekszosci tu piszacych) a jakos nie przechodzi ci przez gardlo-
          to wlasnie sa niemcy? ich elity? rodzice?
          choc oficjalnie padajace tu slowa sa okrogla, az na wymioty zbiera, w
          rzceczywsitosci takie "dowcipy" robia kariere? i nawet dzieci nie sa dla nich
          tabu?


          > Nie rozumiem, co do "7 krasnoludkow" ma Lepper albo Heider czy Le Pen oraz
          fakt

          oj marys, przstan krecic kotem...


          > ze on jest glupi, ale nie brunatny.
          > Powiem Ci, ze ja Heiderowi albo Le Penowi ich brunatnosc moge wybaczyc. Ale
          > rodzimej brunatnosci (impreza MW ze swastyka w tle) wybaczyc nie moge...

          na prawde? to troska o Polske Piekna i Wspaniala Toba (tudziez jutka)kieruje
          gdy mowisz o > Chamstwie, lgarstwie, braku honoru itp tak rozplenionym nad
          wisla?

          no to sie wzruszylam.
          • tos.ka Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 14.02.07, 00:30
            to sa takie slisko okragle slowa mario. nie widze powodow, dla ktorego ma sie
            > znosic uczenie dzieci nietolerancji i pogardy dla innch. nawet jesli jest to
            w
            > sposob ladny, okragly, podlakierowany a nie chamski.



            a teraz mario, wyobraz sobie, ze w jakiejs szkole muzulmasnkiej w programie
            jest tresc uwlaczajaca i osmieszajaca katolikow, chrzescijan, czy chocby
            niemcow
            tez mowilabys o pluraliznie, wolnoscci, znoszeniu?
            na pewno?
          • jutka1 Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 14.02.07, 01:23
            Toska, tak wlasciwie to nie wiem o co chodzi w tych Twoich wywodach.

            Z uporem maniaka cytujesz moj wpis, raz sie na niego sarkastycznie oburzajac,
            raz sie z nim zgadzajac. Albo sprawiajac takie wrazenie. Czyli co? Jesli masz
            ochote popolemizowac, to zwroc sie bezposrednio do mnie, zamiast przytaczac moje
            wpisy do innych osob.
            A jesli po prostu masz problem na moim punkcie, to trudno. Ja nie znikne, a Twoj
            problem juz poradzilam jak rozwiazac.
            Najzabawniejsze jest to, ze czasem piszesz cos, z czym sie w 100% zgadzam. Po
            czym idziesz i przeczysz sama sobie.

            Albo brak myslenia, albo brak konsekwencji.
            • tos.ka Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 15.02.07, 00:17
              > Toska, tak wlasciwie to nie wiem o co chodzi w tych Twoich wywodach.
              >
              > Z uporem maniaka cytujesz moj wpis, raz sie na niego sarkastycznie oburzajac,
              > raz sie z nim zgadzajac. Albo sprawiajac takie wrazenie. Czyli co? Jesli masz
              > ochote popolemizowac, to zwroc sie bezposrednio do mnie, zamiast przytaczac
              moje> wpisy do innych osob.> A jesli po prostu masz problem na moim punkcie, to
              trudno. Ja nie znikne, a Two
              nieee, nie mam problemu na TWOIM punkcie.
              to tylko Tekst. rozbawilby mnie zawsze, bez wzgledu na to kto by go napisal.

              ty piekna elytarna wyspa w morzu chamstwa. (nie chce mi sie pisac, ze znam tam
              w polsce, lekarzy, i innych akademikow i jakos takich innych niz obrazowanych
              przez ciebie)
              baw sie dobrze. ja tez sie bawie. :)

              no a wpis cytuje- bo bardzo przy okazji pasuje do podwojnego myslenia marii
              o "elitach"- po prosu jej mysl tez wyrazilas)- tych chamski z tamtych, i tych
              pieknych z tutaj.
              ja roznicy wielkiej nie widze, a czesto jesli juz to na niekorzysc tutaj (moze
              gdy sie jest na miejscu widzi sie ostzrej cave: nie dotyczy marii, ona jest tu
              a ostro widzi tam). po prostu (a)emocjonalny typ chamstwa lokalnego bardzo mi
              nie odpowiada. ale to juz bylo.



              ps. marysiu, marysiu. no nie krec tak tego kotka. opisalam sytuacje w jakiej mi
              ten dowcpi opowiedziano- i to z pelnym przekonaniem. i obiecuje obejrzec i
              doniesc, o filmie, jak tylko gdzies skardne lub (bezplatnie) pozycze. jak
              widzisz- bojkotuje go. wg zalecen.
              • maria421 Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 15.02.07, 08:52
                tos.ka napisała:

                > no a wpis cytuje- bo bardzo przy okazji pasuje do podwojnego myslenia marii
                > o "elitach"- po prosu jej mysl tez wyrazilas)- tych chamski z tamtych, i tych
                > pieknych z tutaj.
                > ja roznicy wielkiej nie widze, a czesto jesli juz to na niekorzysc tutaj (moze
                >
                > gdy sie jest na miejscu widzi sie ostzrej cave: nie dotyczy marii, ona jest tu
                > a ostro widzi tam). po prostu (a)emocjonalny typ chamstwa lokalnego bardzo mi
                > nie odpowiada. ale to juz bylo.

                Toska, czy mozesz mi powiedziec skad czerpiesz wnioski na temat mojego
                "podwojnego myslenia o elitach"?

                Ile razy mam Ci jeszcze powiedziec, ze pierwszy lepszy aktor/rezyser/producent
                filmowy dla mnie NIE SA zadna elita?
                A jazeli nie sa dla mnie zadna elita, to nie moge ich oceniac jako elite. Juz
                pomijajac fakt, ze nie moge oceniac tej "elity" bez obejrzenia filmu.
          • maria421 Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 14.02.07, 10:36
            Toska, wiesz co mnie najbardziej zastanawia, bawi, ale zarazem przeraza w Twoich
            wywodach na temat "7 krasnoludkow"? Fakt, ze Ty sama tego filmu nie widzialas, a
            tylko slyszalas na temat jednej sceny w nim. To wystarcza Ci do wysnuwania
            wnioskow na temat niemieckich elit, wychowania niemieckich dzieci w duchu
            nietolerancji i wogole do wnioskow o ocholnej nienawisci Niemcow do Polakow.

            Wybacz, ale to mi przypomina muzulmanow, ktorzy deptali dunskie flagi bo im
            powiedziano ze niewierni ich obrazili:-)

            Powtarzam: dla mnie "elita" jest pojeciem dosyc waskim, nie mieszczacym
            wszystkich rezyserow, aktorow, producentow itp. Tobie oczywiscie wolno miec inna
            definicje elity, ale ja pozostane przy swoim.

            Uwazam tez, ze dziecku nie wystarczy jedna scena w jednym filmie aby stalo sie
            nietolerancyjne czy aby poczulo sie dyskrymionowane.
            Moje dziecko urodzilo sie i wychowalo w Niemczech, ale dowcipy "Kaum gestollen
            schon in Polen" nie wprawily mojej corki w kompleksy, ani nie sprawily ze czula
            sie tu dyskryminowana, ani nie wplynely na jej przyjaznie czy kontakty z
            Niemcami. Moze, gdybym jej wmawiala ze powinna sie obrazic, gdybym jej wmawiala
            ze takie dowcipy ja dyskryminuja i ze w ogole jacy ci Niemcy paskudni, to
            dzisiaj zamiast otwartej na swiat i tolerancyjnej mlodej kobiety bylaby z niej
            zakompleksiona, nieufna osoba.

            Uwazam, ze dziecko nalezy nauczyc odrozniania "JA" od "MY" , czyli wychowac je
            tak, aby czulo sie niezaleznym indywiduum, a nie tylko czlonkiem jakiejs
            wspolnoty. I wobec tego, aby tak samo potrafilo obarczac odpowiedzialnoscia
            jednostke, a nie wspolnote.

            Na tej samej zasadzie mozna ocenic wypowiedz minister Fotygi. Mozna w pierwszej
            linii ocenic ja sama po tej wypowiedzi. Ale poniewaz pani Fotyga jest czlonkiem
            rzadu i jej wypowiedzi sa oficjalne, nie prywatne, wiec po jej wypowiedziach
            nalezy ocenic polski rzad. A oceniajac polski rzad mozna ocenic tych, ktorzy go
            popieraja.
            Podobnie z ocena kazdego innego rzadu na tym globie.

            P.S. Nie ja mowilam o "chamstwie, lgarstwie i braku honoru" panujacym nad Wisla.
            Nie mieszkam nad Wisla, wiec trudno mi stwierdzic stopien "Chamstwa, lgarstwa i
            braku honoru" tam panujacego. Jednakze mowienie o tym i nazywanie rzeczy po
            imieniu uwazam za konieczne, za punkt wyjscia do zwalczania "chamstwa, lgarstwa
            i braku honoru", obojetnie w jaki sztandar swiatopogladowy by sie ono stroilo.
            • tos.ka Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 15.02.07, 23:09

              > Toska, wiesz co mnie najbardziej zastanawia, bawi, ale zarazem przeraza w
              Twoic> h> wywodach na temat "7 krasnoludkow"?


              :))))
              przeraza marys? :)))) PRZERAZA?:))))))

              > Fakt, ze Ty sama tego filmu nie widzialas, a
              > tylko slyszalas na temat jednej sceny w nim.

              oh mario, filmlu nie widzialam, i pewnie bym nie wpadla na pomysl by go
              zobaczyc, ale jak widzisz, dotarly do mnie KONSEKWENCJE tego filmu.
              nie film, lecz owe dowcipy. nawet ni musze go ogladac, by stwierdzic, ze "to
              dziala", jak nazalaczonym obrazku widac. i to w ta strone, ktorej sie nalazalo
              obawiac.

              To wystarcza Ci do wysnuwania
              > wnioskow na temat niemieckich elit, wychowania niemieckich dzieci w duchu
              > nietolerancji i wogole do wnioskow o ocholnej nienawisci Niemcow do Polakow.

              mario, oczywiscie , ignorujesz, ze napisalam o tym w odpowiedzi na Twoje
              rozpaczanie i wlosow rwanie nt elyt polskich.

              hmmm, a jakie zadanie spelnia- bardzo popularny i mocno reklamowany- tutaj
              zreszta- film dla dzieci, jesli nie wychowawcze?
              no marysiu, jakie?

              > Powtarzam: dla mnie "elita" jest pojeciem dosyc waskim, nie mieszczacym
              > wszystkich rezyserow, aktorow, producentow itp. Tobie oczywiscie wolno miec
              inna definicje elity, ale ja pozostane przy swoim.

              mario, oczywiscie , ignorujesz, ze napisalam o tym w odpowiedzi na Twoje
              rozpaczanie i wlosow rwanie nt elyt polskich.

              no to masz superwaskie pojecie elity. niemiecki producent filmowy, rezyser,
              teksiarz, muzyk tudziez recenzenzt, dziennikatuitp nie podpada (masz zreszta
              racje, niemiecka tworczosc filmow poza herzogiem, to wszystko, tylko nie elita)
              nie podpada, ale polski cham jest juz elia (tzn polskie elity to chamy, ale to
              chyba to samo, bo juz mie sie te chamolity kompletnie mieszaja gdzie sa ktore i
              jakie)

              mario, jesli chodzi o , obracanie, odwracanie, krecenie, przekrecanie,
              odkrecanie i wykrecanie sie to ty chyba rownych sobie nie masz.

              mario. powinnas zostac politykiem.
              od razy bedziesz elita. ale fajnie.


              • maria421 Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 15.02.07, 23:31
                tos.ka napisała:

                > mario, oczywiscie , ignorujesz, ze napisalam o tym w odpowiedzi na Twoje
                > rozpaczanie i wlosow rwanie nt elyt polskich.

                Probem w tym ze ja wcale nie rozpaczalam na temat polskich elit ( juz
                szczegolnie elit rozumianych tak szeroko jak czyni to Jutka czy Ty), tylko na
                temat polskiego rzadu, a konkretnie jednej jego przedstawicielki.
                Kiedy wreszcie raczysz to zauwazyc?

                > hmmm, a jakie zadanie spelnia- bardzo popularny i mocno reklamowany- tutaj
                > zreszta- film dla dzieci, jesli nie wychowawcze?

                Moze po prostu rozrywkowe?

                > mario, oczywiscie , ignorujesz, ze napisalam o tym w odpowiedzi na Twoje
                > rozpaczanie i wlosow rwanie nt elyt polskich.

                Jeszcze raz: to nie ja rozpaczalam nt polski elit tylko Jutka! Ja pisalam nt
                polskiego rzadu, konkretnie nt minister Fotygi.

                > nie podpada, ale polski cham jest juz elia (tzn polskie elity to chamy, ale to
                > chyba to samo, bo juz mie sie te chamolity kompletnie mieszaja gdzie sa ktore i
                > jakie)

                Polski cham nie jest elita. Pani minister spraw zagranicznych natomiast powinna
                miescic sie w ramach elity.

                > mario, jesli chodzi o , obracanie, odwracanie, krecenie, przekrecanie,
                > odkrecanie i wykrecanie sie to ty chyba rownych sobie nie masz.
                >
                > mario. powinnas zostac politykiem.
                > od razy bedziesz elita. ale fajnie.

                Toska, kto tu obraca, odwraca, kreci i przekreca, do licha?
                Nie odrozniasz moich wypowiedzi od jednej wypowiedzi Jutki.
                Nie zauwazasz ze ja pisze o RZADZIE, nie o szeroko pojetych elitach, nie
                zauwazasz ze sie o polskich elitach wcale nie wypowiadam, ignorujesz moje
                tlumaczenia, ze moje pojecie elity jest bardzo waskie i nie mieszcza sie w nim
                wszyscy przez Jutke wymienieni i jeszcze na koniec piszesz ze to JA krece?



                >
                • tos.ka Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 15.02.07, 23:40
                  > > hmmm, a jakie zadanie spelnia- bardzo popularny i mocno reklamowany- tuta
                  > j
                  > > zreszta- film dla dzieci, jesli nie wychowawcze?
                  >
                  > Moze po prostu rozrywkowe?

                  nooooo, to ja wlasnie o tym. ale fajne dowcipy- pole- Pole- skradziona
                  czekolada.
                  haha.

                  masz racje- to jest bardzo, bardzo niewychowawcze.
                  ale czy rorzywkowe? kwestia gustu. humor niemiecki subteloscia nie grzeszy. i
                  jak widac niemcy dbaja, zeby mlodszym pokoleniom to przpdakiem nie przeszlo.




                  .
                  • maria421 Re: ale wiesz- do marii ( i nie tylko) ciag dlasz 16.02.07, 09:44
                    tos.ka napisała:


                    > masz racje- to jest bardzo, bardzo niewychowawcze.
                    > ale czy rorzywkowe? kwestia gustu. humor niemiecki subteloscia nie grzeszy. i
                    > jak widac niemcy dbaja, zeby mlodszym pokoleniom to przpdakiem nie przeszlo.
                    >

                    Poniewaz nie odpowiedzialas na reszte mojego postu zywie nadzieje, ze jednak
                    zrozumialas w koncu, ze w tym watku nie wieszam psow na szeroko pojetej polskiej
                    elicie ani nie oceniam szeroko pojetej niemieckiej elity.
                    Dobrze byloby, gdybys to jeszcze potrafila przyznac, ale, dajmy juz temu spokoj.
        • lucja7 tak tu ladnie :) 14.02.07, 00:24
          Ewciu, Tosiu, Marysiu, Jutus, Pitusiu Duptusiu,
          pachnie fijolkami i kanarki na wolnosci spiewaja, ach i ten flecik :-)))
          • lucja7 Re: tak tu ladnie :) 14.02.07, 00:41
            Tym piekniejsze ze te imiona maja po okolo 5 dych ;-)))))))
            A ja? Nikt mnie nie lubi :-((((
            • jutka1 Re: tak tu ladnie :) 14.02.07, 00:58
              Mysle, ze nie o cenie mowisz ;-)))
              Sprostuje, ze mam 44 lata, 2 miesiace i 2 dni.

              Oraz, ze ja Cie lubie. Ale to to wiesz od dawna. :-)))
          • jutka1 Re: tak tu ladnie :) 14.02.07, 01:00
            lucja7 napisała:

            > Pitusiu Duptusiu,
            *************

            :-(((((((((((((

            Dymowska, bo sie pogniewam.

            Podp. Kozlowska
            • lucja7 Re: tak tu ladnie :) 14.02.07, 08:53
              Puciu, Papusiu,
              Pitusiu Duptusiu to bylo tylko tak sobie, niekoniecznie do ciebie.
              Napisalam ze okolo 5 dych. A 44 to tez wiek dorosly, dziecko.
              Fakt ze byly Kozlowskie, juz zapomnialam.
              • jutka1 Re: tak tu ladnie :) 14.02.07, 09:31
                Dobra, nie ma sprawy przeciez. :-D
                Dziekuje za "dziecko", dawno juz mnie nikt tak nie nazwal. :-)))
    • ewa553 Lucjo, 14.02.07, 09:39
      ja mam 6 dych. Czy to dla Ciebie problem?
      • lucja7 Re: Lucjo, 16.02.07, 07:24
        Problem??? Dla mnie??????
        Duptusiu, sikoreczko, przecie to dopiero poczatek pieknego wieku....
        • ewa553 Re: Lucjo, 16.02.07, 08:18
          ciesze sie Sloneczko, ze tez tak to widzisz:))))
          • lucja7 Re: Lucjo, 16.02.07, 08:41
            Jesli jeszcze raz nazwiesz mnie sloneczkiem,
            to kopne w kostke i bede gryzla.
            ;-)
            • ewa553 Re: Lucjo, 16.02.07, 09:07
              alez kociatko, przestan wystawiac pazurki:))))
Pełna wersja