The year of living dangerously

27.07.07, 19:27
Nie trafilam na watek o kinie wiec pojdzie ten.
Wczoraj bylismy w kinie. Lato, potworne upaly spowily Polwysep Iberyjski i
premiery sa beznadziejne, glownie w stylu "zabili go i uciekl..." z przerwa
na Harrego Pottera. Zatem poszlismy do Cine Doré gdzie daja filmy stare.
Duzo starych czarno-bialych perelek, ale wczoraj wybralismy film z lat 80-
tych. Wlasnie "The year of living dangerously" Petera Wier'a. Pamietacie?
Dzakarta, 1965 rok. Przybywa tu nowy korespondent "Australian Broadcast
Service", Guy Hamilton. Jest to jego pierwsza placowka zagraniczna, ale inni
korespondenci nie kwpia sie przyjsc mu z pomoca. Roli przewodnika podejmuje
sie jedynie Billy Kwan, wspołpracujacy z ABS fotograf. Co sie moze zdarzyc w
ciagu jednego roku w zyciu mlodego, ambitnego korespondenta, ktory w
Indonezji szuka materialu bedacego szansa na zaistnienie w swoim zawodzie?
Razem z glownym bohaterem poznajemy Indonezje - kraj, w ktorym glodny narod
zrobi wszystko zeby tylko wlozyc cos do ust. Jestesmy swiadkami upodlenia i
ludzkiej desperacji, a takze biernosci ze strony sprawujacych wladze czy
obcokrajowcow. Film jest bardzo oszczedny, a raczej ostrozny w wielu
sprawach. Stara sie zaalarmowac wiele sytuacji, porusza rozne watki
pozostawiajac niektore niedopowiedziane. W pewnych momentach ociera sie o
banal, ale czy w przypadku globalnego problemu mozna mowic o banale? Bardzo
dobra obsada (zarowno Sigourney Weaver jak i Mel Gibson w poczatkach
kariery), Linda Hunt znakomita jako kamerzysta Billy Kwan.
Mysle, ze film nakrecony w 1982 nie zestarzal sie, a przynajmniej bardzo
dobrze zniosl uplyw czasu. No i muzyka; piekne fragmenty Vangelisa i Richarda
Straussa, oryginalna sciezka dzwiekowa Maurice Jarre.
I szczerze mowiac, tytul: pamietam jak wiele, wiele lat temu, zanim po raz
pierwszy zobaczylam ten film juz sam tytul wzbudzil moje zainteresowanie: te
szalone lata kiedy zylismy niebezpiecznie...

Macie takie filmy, ktore sie nie zestarzaly i do ktorych lubicie wracac?



    • jutka1 Re: The year of living dangerously 28.07.07, 00:45
      Tez lubie ten film.
      Moja lista ma pare pozycji, wiec moze jutro dopisze wiecej.
      :-)
    • lucja7 Re: The year of living dangerously 28.07.07, 00:46
      Zestarzaly sie, ale moge odladac filmy stare: Samotnosc dlugodystansowca,
      Rashomon, Casablanca, Zloty kask, filmy Pasoliniego, Felliniego i francuskie
      policyjne z lat 40-50, Barry Lyndon...Gdybym pomyslala dluzej, zebralaby sie
      chyba strona tytulow.
      • chris-joe Re: The year of living dangerously 28.07.07, 02:51
        Tego lata ma wyjsc na DVD "Ifigenia" Kakoyannisa. Musze miec!
        • blues28 Re: The year of living dangerously 28.07.07, 09:13
          CJ - jak tylko trafisz daj znac!!! Ja tez musze ;)
          Co prawda, cale lato mam "dyzur" i nie moge opuscic tego pieca hutniczego jakim
          jest Madryt latem, ale wlasnie dlatego nie chodze po sklepach, tylko myk-myk
          prosto do domu. Nie chcialabym zeby mi umknelo. Ciekawam, czy zrobi na mnie
          takie same wrazenie jak za pierwszym razem? Pamietasz sciezke dzwiekowa
          Theodorakisa?

          W ogole jestem milosniczka starych filmow. Nie wiem czy to jest rodzaj
          melancholii typu "to se juz ne vrati" czy zalew kina komercyjnego, ale coraz
          trudniej trafia sie na dobre filmy i coraz bardziej lubie powtorki z klasyki.
          Rosselini, Passolini, Fellini, Visconti, Godard... a po drugiej stronie mistrz
          Howard Hawks, Orson Welles, ech...
          • jutka1 Re: The year of living dangerously 29.07.07, 20:41
            Im dluzej mylalam, tym bardziej dochodzilam do wniosku, ze z filmow chyba
            wyrastam jak z butow. Juz chyba nie ma filmu, ktory moglabym ogladac wiele razy. :-(
            Ale jest kilka, do ktorych chetnie wracam i jeszcze wroce, no, jeszcze z
            piec-szesc razy ;-)))
            - Jarmuscha "Down by law" i "Noc na ziemi"
            - "Baghdad cafe"
            - Stare filmy Allena ("Manhattan", "Annie Hall")
            - "Fried green tomatos"
            - "Pulp fiction"
            - "Fish called Wanda"
            - Caly Monty Python, wlaczajac "Fawlty towers"
            - "Damage" ("Skaza" z Ironsem)
            - "O Brother where art thou"
            - "Blue velvet" i pare innych Lyncha
            - wszystko z Isabelle Huppert, wszystko z Charlotte Rampling
            - wszystko duetu Jaoui-Bacri

            Pewnie jeszcze o paru zapomnialam. :-)))
            • lucja7 Re: The year of living dangerously 30.07.07, 09:29
              Z tego co napisalas, ja wpisuje na moja liste:
              Jarmusha, Baghdad café, Blue velvet,

              ale dodaje jeszcze inne stare do mojej listy wszystkie filmy Clouzot, a
              glownie "Cene strachu", "Diaboliques" i "Quai des Orfèvres".

              Dodaje tez wszyskie filmy Tarantino.
              • jan.kran Re: The year of living dangerously 31.07.07, 22:46
                Moja lista starych ulubionych fimow jest nieskonczona bo ja jestem maniaczka
                kina od kilkudziesieciu lat...
                Moze napisze wiec co zobacze niedlugo w mojej ukochanej osloanskiej
                Cinemateque, juz za kilka dni :) :
                Amarcord , Mefisto Szabo < polecam ksiazke Klausa Manna koniecznie !!! >,
                SINGIN' IN THE RAIN , Shining , i moze Manhattan < jesli po czterech nocach
                fabrycznych bede w stanie sie wybrac na siodma wieczorem do kina. > Ale
                pewnie bede w stanie:)

                Widzialam kazdy z tych filmow kilka razy ale nic mi nie przeszkadza spotkac
                sie z nimi po raz kolejny:)
                Kran
    • chris-joe blues28 11.11.07, 08:12
      Mam "Ifigenie" od dwoch dni! Jeszcze nie obejrzalem, troche sie boje... Czekam
      na sprzyjajacy klimat :)
      • blues28 Re: blues28 11.11.07, 11:22
        chris-joe napisał:
        "Mam "Ifigenie" od dwoch dni! Jeszcze nie obejrzalem, troche sie
        boje... Czekam na sprzyjajacy klimat :)"

        Dzieki ;))
        Koniecznie powiedz jakie wrazenie wywarl na Tobie ten film obejrzany
        teraz.
        Pamietam ze wyszlam z kina wstrzasnieta, oszolomiona, ale to bylo
        jakies 20 lat temu!!! Ciekawi mnie ogromnie czy odebrales ten film
        teraz tak samo jak za pierwszym razem? Musze sie rozejrzec czy u
        mnie tez jest na DVD.
        Acha, jako egzaltowane dziewcze chodzilam 5 razy pod rzad na "La
        Strade". Tez musze odswiezyc ;))
    • ewa553 Re: The year of living dangerously 11.11.07, 12:00
      no to kopiuje moj wpis z "pierdolek". Bo koniecznie chce, abyscie
      ten film zobaczyli. Od piatku bezustannie o nim mysle.

      Bylam w kinie i film goraco polecam: Gefahr und Begierde,
      amerykanski tytul:"Lusta, Caution", chinski: "Se, jie":))))
      Wyrezyserowal swietnie Lee Ang, znacie go z Brokebeak Mountain.
      Fantastyczni chinscy aktorzy, Chinki sa ladne. Dla mnie niesamowita
      historia wielkiej namietnosci na tle wydarzten historycznych z wojny
      chinsko-japonskiej. Idzcie koniecznie!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja