jutka1 29.10.07, 09:51 Ciekawy artykul: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80283,4562572.html Wychodzi na to, ze najlepiej nie mieszkac z facetem ;-))))) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
pjd1 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 29.10.07, 17:58 > Wychodzi na to, ze najlepiej nie mieszkac z facetem ;-))))) > nie koniecznie. Systematyczny przegląd badań wskazuje, że bycie w dobrym związku dobrze robi osobom obojga płci. (źródło: "Inteligencja Społeczna", David Goleman) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 29.10.07, 18:25 Hehehe, ssces siem kucic? ;-))))))))) Nie pisalam o innych badaniach, tylko o tym zalinkowanym. :-) Wynika z niego, ze kobiety czuja sie przeciazone obowiazkami domowymi i rownoczesnym spelnianiem ambicji zawodowych, a obowiazki domowe sa w wiekszosci na ich barkach (a przynajmniej taka jest percepcja kobiet, wg. mnie czesto sluszna). Jesli kobieta mieszka sama, to sobie prace domowe dozuje bez musu, i ma mniej stresu. :-)))))))) Pilka po Twojej stronie boiska :-D Odpowiedz Link
pjd1 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 31.10.07, 07:27 > Hehehe, ssces siem kucic? ;-))))))))) :))) a dlaczego nie? > Nie pisalam o innych badaniach, tylko o tym zalinkowanym. :-) a poważnie: ja pisałem o wnioskach... --> > Pilka po Twojej stronie boiska :-D OK: jak na mój gust, to rzecz nie w "mieszkać razem czy nie", ale w "na jakich zasadach"... Po prostu układ w którym oboje pracują zawodowo, a ona (jedynie) jest obciążona dodatkowo domem jest chory. układ musi być zrónoważony - albo tradycyjnie, albo "nowoczśnie" - gdzie oboje pracują zawodowo, ale i oboje dbają o dom. To jest do zrobienia:)) świat, w jakim żyjemy tworzymy sobie sami... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 29.10.07, 18:42 A pelnia szczescia jest wtedy, gdy facet mieszka z facetem. A kobieta ma swiety spokoj :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 29.10.07, 19:01 Piona, Bratsister! ;-))))))))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated teza o kurzu 29.10.07, 20:58 Do mnie trafia wstrząsającej przenikliwości teza o kurzu. Że to wszystko dlatego, iż kobiety zajęte siedzeniem w biurze mają mniej czasu żeby ścierać kurz i wszystko jest zakurzone w związku z tym kobiety sią nieszczęśliwe. Jesli tak to rozwiązanie jest b. proste. Utworzyć specjalne służby ds. walki z kurzem. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: teza o kurzu - to prawda 29.10.07, 21:10 Do mnie ta teza pasuje. Kurz mnie nieszczesliwa bardzo robi. Jak zbyt duzo kurzu to placze, z nosa mi kapie, w piersi dusi. Nawet klarytyna nie pomaga :( Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: teza o kurzu - to prawda 29.10.07, 21:47 To znaczy że jesteś prawdziwą 100% kobietą, a nie żadne to śmo. Prawdziwa kobieta to jak widzi kurz, to się jej coś okropnego robi, dusi, płaczliwa się robi i tede. To coś w hormonach pewnie jest. Czytych tam, genach. Po tym się kobietę poznaje. Wszystkie inne to bezbożne flądry. Klarytyna nic tu nie ma do rzeczy. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: teza o kurzu - to prawda 29.10.07, 22:04 Zapomnialam dodac ze jestem tez roztrzesiona. To musi znaczyc ze jestem 120% kobieta. Jestem dumna z siebie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: teza o kurzu 29.10.07, 22:12 Tujo, to inaczej jest. Jak kobita mieszka sama, to ma kurz tam, gdzie moja ciotka Aniela miala wszystko procz stanu swego zdrowia. Czyli w de. Jesli obecnosc kurzu przeszkadza bo alergia etc. - najmuje sluzby do kurzu. Jesli nie ma alergii - kurz sie gromadzi i wszystko przytulnie opatula, i kij. Jak chlop w domu, to moze mendzic, ze kurz zalega. Nie ruszajac palcem ofkors. Albo jego mama/ciotka przyjdzie i zacznie jak Althea z biala rekawiczka latac. I czlek ma sztresa ;-)))))))) Lepiej nbez wspollokatorow :-)))))))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Sposob na szczescie... 29.10.07, 22:31 Gdy czujem sie nieszczesliwa to najlepiej eksa odwiedzic. Jak dzis, co prawda nie czulam sie nieszczesliwa ale musialam go odwiedzic bo dziecko mlodsze u niego jest a jutro jedzie do brata i chcialam cos przekazac no i z synkiem pogadac. Eksio mily, zadnych problemow (zreszta raczej dobre kontakty miedzy nami) bla, bla, bla...pogadalismy troche a pozniej poszlam z synkiem pogadac i z godzinke zeszlo. Wychodze, ide zamienic jeszcze kilka slow a eksiowi sie w miedzyczasie odmienilo, kwasna mina, polgebkiem odpowiada. Hmmm... Ale, w d... to mam. Palto na sie, do samochodu i szczesliwa do dom wracam...ze w d... to moge miec :) swiat sie smieje ;) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 29.10.07, 23:37 Oczywiscie, ze najlepiej nie mieszkac z facetem - jak mowi znajoma matematyczka Magda, kobiecie potrzebna jest pomoc domowa mieszkajaca oraz dochodzacy facet. Faceci tylko wprowadzaja zamieszanie: buty wspinaczkowe na krzesle w jadalni, przepocony podkoszulek artystycznie udrapowany na kredensie, znikajace rachunki, pozlacane nozyczki hafciarskie uzywane do odkrecania zardzewialych srubek. POTRZEBUJE ZONY!!! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
zosiunia53 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 30.10.07, 02:16 ...z nimi ciezko zyc - ale jak zyc bez nich??? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 30.10.07, 14:29 zosiunia53 napisała: > ...z nimi ciezko zyc - ale jak zyc bez nich??? ODP: Zosiu - wibrator. Kurz, przeszkadza mnie ' szopowi praczowi'. Przeszkadza mi też, że nie przeszkadza mężowi... Wychodzi więc na to że; lepiej niktórym chłopom bez baby... Olać statystyki... Kan Odpowiedz Link
zosiunia53 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 30.10.07, 20:24 kan_z_oz napisała: > > ODP: Zosiu - wibrator. > Kraniku - z chlopem za darmo - wibrator dobry - tylko trzeba wydac duzo na baterie (chyba, zeby byly podlaczane do sieci)..:-)))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 31.10.07, 00:50 Podobno chinskie stanialy. Kup sobie chinskie na wysprzedazy. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Kobiety mniej szczesliwe od mezczyzn? 01.11.07, 01:44 Wibrator to żart, chociaz nie widzę nic złego. heheh Chodzi więc o znalezienie 'pokrewnej duszy' - czyli tej drugiej połówki z którą się uzupełniamy. Uzupełniamy do punktu, że w momentach intymnych jest to jedno bijące serce oraz spokój. Ten spokój oczywiście trawa aż do momentu gdy włączy się umysł racjonalny z tysiącem powodów do jego zakłócenia. Te więc minuty euforii natychmiastowo przeplatane zostają tym czego On nie zrobił, nie powiedział lub Ona. Życie i tyle. Miłość jest więc motywem i powodem, dlaczego odpuszczamy i następnego dnia mamy nowy start. Oczywiście takie jo-jo może się znudzić, znużyć, czy zniszczyć związek. I tak często się dzieje. Faceci czują tak samo - tylko inaczej. Na zewnątrz chłodno i opanowanie. Niechętnie się też przyznają do tego. W głębi natomiast jest wulkan gotujących się niewypowiedzianych emocji, które my kobiety naturalnie wykrzykujemy przy każdej okazji... To tyle na temat artykułu - nie zgadzam się, aby jedna czy druga strona cierpiała lub radowała się mniej czy więcej - to jest dla mnie błędna percepcja oparta na pozorach. Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link