tak sobie mysle.....

31.10.07, 17:35
o roznych sprawach - z jednej strony pod wplywem watku o biednych
Polakach w Niemczech, z drugiej strony pod wplywem rozmowy ze
znajomym. Jego corka leci dzis na rok do Israela. W rozmowie
dowiedzialam sie, co oni mysla o Arabach (rany, lepiej nie
powtarzac), co mysla o Austriakach (biedna dzieweczka musi sie w
Wiedniu przesiadac!), o Austriakach tak niepoprawnych politycznie
przed i w czasie wojny, no i ten Kurt Waldheim, wiesz... Fakt ze
mieszkam w Niemczech z pewnoscia nie jest mi darowany, lecz przez
przyjazn przemilczany. No bo Francuzi.... Ci to sa dopiero
niepoprawni politycznie! Wiesz, Vichy wtedy, bron za olej teraz...
A Angole! No, lepiej nie mowic, tych trzeba nienawidzic za
caloksztalt!
No dobrze. A Polacy? Przeciez wsrod nas pelno jest i tych co
nienawidzili Zydow i mordowali ich w Jedwabnej, na przyklad,
oni jeszcze zyja i dalej nienawidza. A komunisci? Co oni przez te
lata zrobili z nasza wspaniala Polska? I co, teraz sa wsrod nas -
jakby nigdy nic, pozwala im sie nie tylko w Polsce ale i w innych
krajach zyc i nic, nikt ich nie pociaga do odpowiedzialnosci, no
strach. A wiec mamy w tej Polsce i tych antysemitow i bylych
komuchow.. No nie, Polske tez powinno sie nienawidzic.
No i tak sobie mysle, jak bedziemy tak dalej myslec, my wszyscy
od lat 10 - pod wplywem rodzicow do lat 80 - pod wplywem przezyc, to
do czego my dojdziemy? Do absurdu, do obledu. Dlaczego tak musi byc?
I czy faktycznie musi tak byc? Nie lubie takiego swiata.
Zyje w panstwie, w ktorym zyja ne pewno sympatyzanci nazizmu.
Nieliczni, ale sa. Sa tu tez antysemici. Nie tylu ile w Polsce, ale
tez sa. I nie chce na codzien myslec o tym, bo nie te mniejszosci sa
wazne. Wazne jest, ze zyje w panstwie, ktore udzielilo mi gosciny.
Pomoglo urzadzic swoje zycie tak, ze moge spokojnie patrzec wstecz,
ale i w przyszlosc. Zyje w kraju, w ktorym spotkalam wiele, bardzo
wiele ludzi dobrych, pomocnych, serdecznych i zyczliwych. Spotkalam
tez kilka niemilych, utrudniajacych zycie. Ale czy nie spotkalabym
takich w kazdym innym kraju? Liczy sie wiekszosc, dla mnie licza sie
pozytywne przezycia, pozytywne doswiadczenia. I mialam ich wiele.
I mam nadzieje, ze kazdy z Was ma pozytywny bilans. Trzeba tylko
chwile pomyslec i skreslic rzeczy niewazne, nieistotne.
Pozdrawiam Was wszystkich: niezaleznie od tego w jakim kraju zyjecie.
    • kielbie_we_lbie_30 Re: tak sobie mysle..... 31.10.07, 18:05
      Rany boskie! To ja Ci kazalam nienawidzic Niemcow bo napisalam o programie ktory
      w TV widzialam?
      Daj se spokoj, nie reaguj tak emocjonalnie. Ani ten watek nie byl przeciwko
      Twoim ukochanym Niemcom ani do Ciebie kierowany.

      OK! Aby Cie zadowolic napisze: wszyscy Polacy to brudasy i zlodzieje! Zadowolona?
      • ro-bert Re: tak sobie mysle..... 31.10.07, 19:57
        kielbie_we_lbie_30 napisała:

        > Rany boskie! To ja Ci kazalam nienawidzic Niemcow bo napisalam o
        >programie ktory w TV widzialam?
        > Daj se spokoj, nie reaguj tak emocjonalnie. Ani ten watek nie byl
        >przeciwko Twoim ukochanym Niemcom ani do Ciebie kierowany.


        Moglabys przestac histeryzowac? Jakos to do Ciebie niepodobne.
        Najbardziej emocjonalnie reagujesz wlasnie Ty, podniecajac sie jakas
        ustawicznie prez dziennikarzy odgrzewana polprawda, ktora z
        rzeczywistoscia ma tyle wspolnego co np. stwierdzenie, ze w Szwecji
        malzenstwa zawierane sa juz tylko pomiedzy gejami albo lesbami. Daj
        sobie powiedziec, ze mieszkajac w danym kraju (w tym wypadku
        Niemcy), mozna w takim temacie miec wiecej do powiedzenia, niz tylko
        czytajac rewelacyjne artykuly czy ogladajac dreszczowce watpliwej
        reputacji autorow.

        I prosze nie badz zlosliwa. Znam Ciebie inna.

        >
        > OK! Aby Cie zadowolic napisze: wszyscy Polacy to brudasy i
        zlodzieje! Zadowolona?

        A Ty po napisaniu tego, jakze odkrywczego stwierdzenia, czujesz sie
        lepiej?

        Zostan soba. Prosze!
        • kielbie_we_lbie_30 Re: tak sobie mysle..... 31.10.07, 22:48
          Znasz mnie? Dziwne bo ja Ciebie nie.
          • kielbie_we_lbie_30 dodam jeszcze... 31.10.07, 23:16
            Podaruj sobie ten poufaly styl gdy do mnie piszesz.
            Nigdy nie bylismy na takim poziomie znajomosci abys mogl pozwalac sobie na
            wstawki jaka bylam, jestem czy mialabym byc. Nie sugeruj czegos czego nigdy nie bylo

            No i to by bylo na tyle
    • pjd1 niestety... 31.10.07, 18:13
      niektóre kręgi żydowskie szerzą wizję świata "wszyscy przeciw nam".

      smutne.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: niestety... 31.10.07, 18:28
        a inni czepiaja sie zdzbla zeby wcisnac swoje chore fixidee

        zalosne :(
        • jutka1 Re: niestety... 31.10.07, 18:38
          kielbie_we_lbie_30 napisała:

          > a inni czepiaja sie zdzbla zeby wcisnac swoje chore fixidee
          >
          > zalosne :(
          **********

          Tak jest szfedziu, pelna zgoda.


          Do Ewy: jak do mnie ktos mowi, co mysli o tym czy tamtym, to nie mowie potem
          "Zyd mi powiedzial" albo "Czech mi powiedzial", tylko "facet(-ka) mi
          powiedzial(-a)".
          Nic tu narodowosc nie ma do rzeczy, tylko osoba i jej poglady i charakter.
          A z takiego wlasnie podejscia biora sie rozne "izmy".
          Z generalizowania o nacjach, rasach, preferencjach seksualnych, i innych rzeczach.
          :-///////
    • ewa553 Re: tak sobie mysle..... 31.10.07, 18:30
      czy nie uwazasz szfedziu, ze Twoja odpowiedz jest glupawa? Czy tez
      uwazasz ze ja jestem glupia i o to mi wlasnie chodzi? Chyba jednak
      nic nie zrozumialas. Bo teraz nie chodzi mi ani o Niemcow, ani o
      Polakow tylko o tzw. ogol. Ze kazdy kazdemu cos przyczepia i
      przywala. I ze kazdemu jakby sie chcialo, byloby za co przywalic. I
      tylko pozostaje pytanie: po co? W imie jakich wyzszych racji? I
      dlaczego uwazamy sie (my, to nie Polacy) za lepszych, madrzejszych?
      I tyle jeszcze pytan....
      Do PDJ: a czy tak w duzym stopniu nie jest?
      • lucja7 zabawa w analize tekstu 01.11.07, 00:52
        Jeden z tutejszych anonimowych glosow pisze:
        "Moglabys przestac histeryzowac? Jakos to do Ciebie niepodobne.
        Najbardziej emocjonalnie reagujesz wlasnie Ty, podniecajac sie jakas
        ustawicznie prez dziennikarzy odgrzewana polprawda, ktora z
        rzeczywistoscia ma tyle wspolnego co np. stwierdzenie, ze w Szwecji
        malzenstwa zawierane sa juz tylko pomiedzy gejami albo lesbami."

        - Jaki byl temat? Niewazne. Wazne jest to ze wytknal, pokazal
        paluchem i nazwal po imieniu wyjezdzajac z histeria.

        Glos pisze dalej:
        "Daj sobie powiedziec, ze mieszkajac w danym kraju (w tym wypadku
        Niemcy), mozna w takim temacie miec wiecej do powiedzenia, niz tylko
        czytajac rewelacyjne artykuly czy ogladajac dreszczowce watpliwej
        reputacji autorow."

        - Dalej nic o rzeczy, ale o zasadzie nie wtykania nosa. Cicho,
        mordujemy, awy i tak nic nie rozumiecie, obcokrajowi histerycy.
        Codzienny nazizm.

        I dalej:
        "I prosze nie badz zlosliwa. Znam Ciebie inna."

        - Znamy was, znamy. Czas byscie zaczeli sie przyznawac (tu lampa
        silnego swiatla skierowana zostaje w oczy rozhisteryzowanej
        korespondentki zagranicznej).

        I dalej:
        "A Ty po napisaniu tego, jakze odkrywczego stwierdzenia, czujesz sie
        lepiej?"

        - Zdanie odkrywcze, kierowane tu chyba juz setki razy do tych
        ktorych wrazliwosc nakazuje im reagowac na cos co uwazaja za
        nikczemnosc.

        i na koniec:
        "Zostan soba. Prosze!"

        - Haslo do rewolucji indywidualno-spolecznej z lat 50tych, a ktore
        znalazlo swoj wyraz w rewolucji roku 68ego. Czyli prawie pol wieku
        temu! Chyba ze to jakas propozycja na tle seksualnym?

        Podobnie stalo sie poprzednio, czyli te kilka miesiecy temu.
        Nie wiadomo jaki temat, ale wszystkim sie dostalo.
        Francji, bo Vichy i aktor Francuz (co okazuje sie w koncu
        nieprawda), wszystkim, bo nazisci sa wszedzie, wszystkim bo nie
        wiecie o czym piszecie, wszystkim bo nie mieszkacie w Niemczech wiec
        nie wiecie co to Niemcy.
        A ja przypominam jeden jedyny fakt: prawo niemieckie zabrania mowic
        po polsku rodzicowi Polakowi z jego dzieckiem po polsku.
        Moge tez drugi: w momencie rozwodu kogos z Niemcem(ka)
        przeprowadzonego w jakimkolwiek kraju innym niz Niemcy z decyzja
        sadu pozostawienia dzieci przy rodzicu Nie-niemcu poza Niemcami i z
        mozliwoscia i wizyt i rozmow (rowniez po niemiecku),
        jesli tatus Niemiec w niedziele wieczorem zamiast odstawic latorosle
        mamusi Nie-niemce bierze walizke, dzieci i jedzie do Niemiec,
        chroniony jest przez niemieckie prawo ktore nie uznaje decyzji sadow
        innych niz niemieckie. Prawo niemieckie woli nie znac mamusi i nie
        zawracac sobie glowy jakims tam dzieleniem czasu i jezykow.

        Dzieki planetarnym blazenstwom Kaczynskich mowilo sie ostatnio o
        zlych relacjach polsko-niemieckich (tu przepraszam niektore
        wrazliwosci za to uogolnienie ale nie mam zamiaru wypisywac
        milionowych list Schulcow i Kowalskich).
        Po polskich wyborach odczuwa sie w Niemczech zadowolenie ze ta zla
        sytuacja sie zmieni na lepsze. Jest to zreszta zadowolenie dzielone
        przez wszystkie kraje Europy.
        Ale.
        I tu bardzo zaluje ze nie moglam teraz odnalezc artykulu
        przytoczonego 2-3 dni temu w "gazecie" napisanego przez niemieckiego
        korespondenta w Polsce jednego z dziennikow niemieckich. Autor
        zauwaza ze dzisiejsi Niemcy nie wiedza (po prostu nie wiedza) czym
        dla Polakow byla 2ga wojna.
        Nie wiedza ze byl to kataklizm narodu, ze bylo to zbanialniale
        ludobojstwo. Ze co piaty obywatel polski dostal albo pala w czaszke,
        albo kule, albo swoja dawke roznych gazow. A oni nie wiedzieli i
        dalej nie wiedza...Co to za narod? slepcow? gluchych?
        Pisze on ze bol ktory pozostal z jednej strony, oraz niewiedza z
        ignorancja z drugiej, nie moga, po prostu nie moga pozwolic na
        zdrowa konstrukcje przyszlosci.
        I nawoluje Niemcow by nareszcie zdali sobie z tego sprawe. I ze
        tylko wtedy bedzie mozna zaczac mowic o przyszlosci.

        Odebralam ten artykul jak wielka banie tlenu.
        Nie zgadzam sie bowiem z teoria ze Niemcy zrobili juz u
        siebie "porzadek". Jak pisalam obok, oglosili ze mieli
        kilkudziesieciu bandytow do powieszenia i ze reszta nie wiedziala.
        Troche to zbyt proste.

        A propos, czy pierwsza zwrotka niemieckiego hymnu jest w koncu
        oficjalnie zabroniona, czy tez dalej raznie spiewana po kilku
        piwskach?
        Bo miala jakis tam sens w romantycznym 19tym wieku, potem byla
        zabroniona, potem wydobyta przez nazistow i spiewana tak ze niebo
        pekalo, potem miala byc znow zabroniona, ale chyba zostala.

        Zeby gwalciciel mogl wspolzyc ze swa ofiara trzebaby przynajmniej
        postawic miedzy nimi jakiegos psychoanalityka. I uwazam ze mialby on
        ogromna ilosc pracy.

        Jest wiec duzo pracy, ale z obydwu stron.
        • jutka1 Re: zabawa w analize tekstu 01.11.07, 00:55
          Dziekuje za ten wpis, Lucjo.
        • kan_z_oz Re: zabawa w analize tekstu 01.11.07, 01:25
          Ewa napisała;...No i tak sobie mysle, jak bedziemy tak dalej myslec,
          my wszyscy
          od lat 10 - pod wplywem rodzicow do lat 80 - pod wplywem przezyc, to
          do czego my dojdziemy? Do absurdu, do obledu. Dlaczego tak musi byc?
          I czy faktycznie musi tak byc?

          ODP: Widzisz Ewciu wg mnie oczywiście to wygląda tak;
          Większość ludzi odczuwa w głębi swojego serca jakiś brak czy pustkę.
          Mówię o tym drążącym uczuciu, które czasami powoduje, że czegoś Nam
          brakuje.
          Mamy więc niejako naturalny pęd do wypełnienia tego dziwnego uczucia
          braku czy niepełności.
          Jedni ludzie więc winnią siebie samych o różne rzeczy, inni
          przyglądają się drugim i tam próbują umiejscowić winę.
          Winimy więc drugich o to czego nie robią, lub jak się nie zachowują,
          czy czym nie są a powinni - oczywiście wg naszych percepcji tego jak
          rzeczy powinny być robione.

          Nie musi tak być, ale wymaga to zmiany osobistych zwyczajów.

          Wypełnienie każdego braku, uczucia niedostatku, niepewności itp
          można wypełnić tylko od środka. Zwyczajowo natomiast szukamy tego
          szczęścia na zewnątrz i gdy go nie znajdujemy winimy; świat, ludzi
          itp.

          Wypełnienie pustki od środka to nauczenie się kochać przede
          wszystkim siebie samego. I nie mam na myśli egoistycznego uczucia
          przedkładanie siebie jako celu najwyższego - tylko zdrowe uczucie
          akceptowania siebie samego takim jakim się jest; a jesteśmy kłębkiem
          różnych emocji i te wypływają przy różnych okazjach.
          Nie oznacza to, że taka akceptacja ma dać Nam prawo do robienia
          rzeczy krzywdzących innych.
          Prawdziwa miłość do siebie samego nie krzywdzi nikogo i nie jest
          egoistyczna. Gdy zaczynamy się kochać prawdziwą miłością to taka
          miłość zaczyna wypływać poza Nas samych. Rozlewa się, niczym woda z
          dzbana, który jest napełniony już po brzegi a jeszcze wciąż ktoś
          dolewa wody...
          Miłość wypływa i rozlewa się na innych, dotyka ich, i zmienia -
          pustka znika a Ci inni przestają drażnić, świat zaczyna być znowu
          piękny...wracamy do stanu szczęścia z dzieciństwa.

          To jest codzienne postanowienie z jakim się budzisz rano; że dzisiaj
          będzie piękny dzień, pomimo wszelkich przeciwności, bo dzień zawsze
          jest piękny gdy spotyka Nas coś przyjemnego.


          Uzdrawianie świata zaczyna się więc zawsze od siebie samego - i nie
          jest to osąd nikogo z Forumowiczów, czy Twój - tylko spostrzeżenia -
          własne zresztą.
          Część ludzi to czuje, część nie - dlaczego - bo jeszcze nie jest ich
          czas. Pozwól więc, niech doświadczają, aż dojdą któregoś dnia sami.

          Pozdrawiam
          Kan
        • kielbie_we_lbie_30 Re: zabawa w analize tekstu 01.11.07, 12:50
          Co do wstepnego czlonu "anonimowego glosu" to hahaha
          Nie chcialam sama rozpoczynac dyskuski z "anonimem" gdyz wiem ze
          kazdy wpis bylby rozczlonowany na zdania i zanalizowany lacznie z
          moim stanem psychiczne a kazde zdanie podzielone na wyrazy...po co
          mi to?
          Co do meritum sprawy. Swietne podsumowanie Lucjo. Chcialabym jednak
          zaznaczyc ze jezeli chce sie zaprowadzic kogos do terapeuty to nie
          nalezy robic tego ani sila, ani wyzwiskami, ani boczeniem sie ale
          spokojna, lagodna, logiczna rozmowa.

          Trzecia rzecz ktora bym chciala poruszyc na zakonczenie. Jestesmy
          grupa osob mieszkajaca w roznych krajach. Ja osobiscie nie czytam
          niemieckich gazet, nie ogladam francuskiej telewizji. Media ktore
          uzywam sa polskie (najwiecej) i szwedzkie. Stamtad tez czerpie
          informacje wiec napewno nie jestem w temacie ci sie w Niemczech
          dzieje. Jesli zadaje temat na forum to nie po aby sie wiecej
          dowiedziec i zapraszam do merytorycznej rozmowy. Mieszkamy tam gdzie
          mieszkamy i do nikogo nie mam pretensji ze mieszka w Niemczech czy
          ze chodzi do kosciola.
          Badzmy obiektywni w stosunku do Polski czy do kraju w ktorym zyjemy.
          Kocham bardzo Polske i Polakow ale widze duzo negatywnych cech w
          Polakach, zyje w Szwecji cwierc wieku i cenie bardzo ten kraj, cenie
          Szwedow ale i w tym "raju" sa negatywne sprawy o ktorych nalezy
          mowic a nie "czytasz bzdurne artykuly", "podniecasz sie
          poprawda", "nie ma co pisac dlatego chce wstrzasnac
          forumowiczami", "co Ty o tym wiesz przeciez tu nie mieszkasz". No
          k...ile mozna pisac o pogodzie?

          Dziekuje Lucjo.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: zabawa w analize tekstu 01.11.07, 12:52
            Widze kilka potkniec, spiesze sie na spotkanie...oczywiscie ze chce
            sie wiecej dowiedziec...
            Ale napewno i tak zrozumiecie ;)
          • ro-bert Re: zabawa w analize tekstu 01.11.07, 15:15
            kielbie_we_lbie_30 napisała:

            > Jesli zadaje temat na forum to nie po aby sie wiecej
            > dowiedziec i zapraszam do merytorycznej rozmowy.

            A to przepraszam! Jesli Twoj pierwszy post w tym watku (a na ten
            wlasnie odpowadalem) jest "zadaniem" tematu po to aby sie wiecej
            dowiedziec i zaprosic do merytorycznej rozmowy, to ja oczywiscie sie
            wycofuje. Wiele sie tu ostatnio zmienilo a ja o zmianach tych po
            prostu nie wiedzialem :)

            PS
            Ciekawe co na to przejezyczenie w Twoim, przeze mnie zacytowanym
            zdaniu, powiedzialby Freud ;)

        • maria421 Nie wytrzymalam 01.11.07, 13:30
          Od JEDNEGO , kontrowersyjnego ( a moim zdaniem glupiego) wyroku sadu rodzinnego
          nakazujacego ojcu w nadzorowanych przez Jugendamt spotkaniach z synem mowienie
          do wlasnego dziecka po niemiecku, do udowadniania pokutujacego w Niemczech
          nazizmu i to.... na podstawie niemieckiego hymnu narodowego.

          Dla Lucji i nie tylko- pare slow wyjasnienia:
          W roku 1841 powstal, do melodii Haydna, tekst nazwany "Deutschlandlied".
          Przypominam, ze bylo to krotko po Kongresie Wiedenskim , po ktorym powstal
          Deutsche Bund, zalazek panstwa niemieckiego. W calej owczesnej, ponapoleonskiej
          Europie, rozkwitaly idee narodowe i ruchy narodowowyzwolencze.
          Tekst pierwszych dwoch zwrotek nalezy rozumiec w TAMTYM kontekscie.
          "Deutschland über alles" oznacza wezwanie do postawienia idei jednosci
          niemieckiej ponad wszystko, a nie imperialistycznej czy nazistowskiej checi
          niemieckiej dominacji w swiecie.

          Obecnie oficjalnym tekstem niemieckiego hymnu jest TYLKO trzecia zwrotka
          "Deutschlandlied".

          Gdyby interpretowac slowa Marsylianki bez poznania historycznego kontekstu w
          jakim one powstaly, Francja moglaby byc uznana za kraj podjudzajacy do wojny.
          Przeciez wzywa do obywateli do broni, do formowania batalionow do przelewu
          "nieczystej" krwi.

          No a teraz wracam spowrotem na forumowa emigracje.
          • lucja7 Ja wytrzymuje, nie mam wyboru 01.11.07, 15:28
            No wiec po wysluchanie trzeciej zwrotki hymnu stojac na bacznosc
            (krotki hymn macie), z czystym sumieniem, poniewaz marsylianka jest
            krwista, podpisz sie pod lista zadan zwrotu Niemcom przez Polske ich
            dobr kulturalnych skradzionych przez Polakow.
            Jestes w koncu w obozie tych ktorzy o niczym nie wiedzieli, sa wiec
            ofiarami wojny kilkudziesieciu powieszonych.
            • fedorczyk4 Re: Ja wytrzymuje, nie mam wyboru 01.11.07, 16:14
              lucja7 napisała:

              > No wiec po wysluchanie trzeciej zwrotki hymnu stojac na bacznosc
              > (krotki hymn macie), z czystym sumieniem, poniewaz marsylianka
              jest
              > krwista, podpisz sie pod lista zadan zwrotu Niemcom przez Polske
              ich
              > dobr kulturalnych skradzionych przez Polakow.
              > Jestes w koncu w obozie tych ktorzy o niczym nie wiedzieli, sa
              wiec
              > ofiarami wojny kilkudziesieciu powieszonych.
              >
              Naprawde myslisz ze poczucie jakiejs lojalnosci i sympatii do kraju
              w ktorym sie zyje powoduje przyjecie rowniez pogladow
              rewizjonistycznej grupy krzykaczy? Moim zdaniem dokonalas
              uogolnienia globalnego. Nie znam tekstu hymnu niemieckiego, i nie
              interesuje mnie. Znam i lubie Marsylianke, bo zwyczajnie jest zywa i
              porywajaca melodia, ze slowami wpadajacymi w ucho. Nie mam zamiaru
              jej analizowac. Mazurka Dabrowskiego slow, tez nie mam zamiaru
              wprowadzac z szbla w rece w zycie, pomimo ze gdzies tam na Ukrainie
              zostala wies rodzinna. W koncu to sa w sumie archaizmy, ktore
              jedynie z przyzwyczajenia i wychowania traktujemy, w wiekszosci
              wypadkow, powaznie. Czy wszyscy Francuzi nadal mysla o Algierii jako
              o trytorium francuskim? Czy jesli tacy jeszcze istnieja, to w takim
              razie Ty zgodzilabys sie na nazywanie Ciebie kolonistka, tylko
              dlatego ze mieszkasz we Francji, lubisz i akceptujesz ten kraj?
          • tos.ka Re: Nie wytrzymalam 03.11.07, 21:29
            maria421 napisała:

            > Od JEDNEGO , kontrowersyjnego ( a moim zdaniem glupiego) wyroku sadu rodzinnego
            > nakazujacego ojcu w nadzorowanych przez Jugendamt spotkaniach z synem mowienie
            > do wlasnego dziecka po niemiecku, do udowadniania pokutujacego w Niemczech
            > nazizmu i to.... na podstawie niemieckiego hymnu narodowego.




            mario. dlaczego piszesz JEDNEGO?
            przeciez nawet w tym filmie osob jest wiecej. podpisane z imienia i nazwiska.


            • maria421 Re: Nie wytrzymalam 03.11.07, 23:52
              tos.ka napisała:


              > mario. dlaczego piszesz JEDNEGO?
              > przeciez nawet w tym filmie osob jest wiecej. podpisane z imienia i nazwiska.
              >
              Komu dokladnie oprocz Wojciecha Pomorskiego zabroniono rozmawiac z dziecmi po
              polsku? Chyba nie tej pani z Bielefeldu, ktora sie skarzy ze jej syn nie moze
              sie uczyc po polsku BO JEST Polakiem, ale ona jednak w czasie spotkania z nim
              mowi do niego po polsku.
              A Pomorski jest idiota. Ja dla mojego dziecka nauczylabym sie Chinskiego, gdyby
              od tego zalezal kontakt.

              To video jest tak tendencyjne ze az zeby bola. I ten Mathieu Carriere, ktory
              daje sie publicznie ukrzyzowac aby zwrocic uwage na swoje ojcowskie
              cierpienia... A tymczasem nie placi na corke dlatego, ze nie moze jej widziec.
              Moze jakby zaczal placic, to by ja szybciej zobaczyl?

              Toska, postaraj sie spojrzec na te sprawy z innego punktu widzenia. Sprawa
              dzieje sie w Polsce, w malzenstwie, powiedzmy, polsko- ukrainskim, ktore sie
              rozwodzi. Czy ojciec- Polak nie balby sie ze mu jego ukrainska ex zona wywiezie
              dziecko do Ukrainy i nie wroci?
              Lub odwrotnie? Czy nie chcialby, aby jego dzieci, urodzone i wychowywane w
              Polsce, pozostaly w Polsce, byly Polakami?
              I czy wlozysz reke w ogien, ze sady polskie bylyby absolutnie obiektywne?
              No ale, oczywiscie, polonizacja to jest dobra rzecz, germanizacja nie.
              • tos.ka Re: Nie wytrzymalam 04.11.07, 01:44
                osoby sa podane z imenia i nazwiska. o niektorych mozna poczytac w necie.
                zabroniono np tez kraszewskiemu (lekrz radiolog z duisburga, adres do
                odnalezienia necie).
                gdzies przed chwila przeczytalam (nie zachowalam lnka), ze do europarlamentu
                wplynelo ok. 80 podobnych skarg polakow oraz iles-tam innych narodowosci. to
                duzo czy malo?

                mario, czy slyszalas o przypdkach w polsce, ze dziecku nie pozwala sie sadowwni
                mowic w jezyku rodzica? czy rozwazasz tylko teoretycznie?

                niemniej faktem jest, ze urzednik niemiecki jest w niemczech instancja sweita.
                zrezsta jakie prawa ma "kasta" nimieckich "beamte" sama wiesz. to jest relikt z
                czasow bismarcka.
                o jegendamtach znalazlam:
                uwaga.onet.pl/1421376,3,archiwum.html


                pozdrawiam
              • tos.ka Re: Nie wytrzymalam 04.11.07, 02:04
                > A Pomorski jest idiota. Ja dla mojego dziecka nauczylabym sie Chinskiego, gdyby
                > od tego zalezal kontakt.

                ?
                pomorski studiowal germanistyke i politologie (nawiasem, jego zona ma
                wyksztalcenie podstawowe, zdaje sie ze nawet zawodu nie ma). kraszewski jest
                praktykujacym lekarzem w duisburgu (zona pielegniarka). oni mowia po niemiecku.

                > To video jest tak tendencyjne ze az zeby bola. I ten Mathieu Carriere, ktory
                > daje sie publicznie ukrzyzowac aby zwrocic uwage na swoje ojcowskie
                > cierpienia... A tymczasem nie placi na corke dlatego, ze nie moze jej widziec.
                Moze jakby zaczal placic, to by ja szybciej zobaczyl?

                zrobil heppening zeby zwrocic na swoja historie uwage. gdyby byl "winny" raczej
                by sie nie manifestowal. czy to sie podoba czy nie to inny temat. ale tak sie
                przeciez zachowuja wszyscy "bezsilni" - spotkalas z pewnoscia w niemczech
                demonstracje-heppeningi kurdow, kobiet hinduskich itp.

              • kielbie_we_lbie_30 Hmmm...jaki goracy temat... 04.11.07, 10:58
                Az trzy osoby wyszly z podziemia aby dolozyc swoje, mniej lub bardziej
                obiektywne, racje.

                Mario, Twoje racje nie sa obiektywne. Malo tego, sa nie poparte faktami i
                wnioskuje ze nie masz zielone pojecia o porozumieniach miedzynarodowych ktore
                podpisaly takie kraje jak Niemcy, Polska, Ukraina. Te ustawy mowia
                jednoznacznie, bez zgody drugiego rodzica nie mozesz wywiesc dziecka z kraju
                ZAMIESZKANIA i tu nie gra roli obywatelstwo!!! I moge Cie zapewnic ze kraje o
                ktorych mowimy dopelniaja tych umow. Dlategoz tez jedna pani z tego filmu miala
                problemy gdyz eks malzonek oskarzyl ja o uprowadzenie dziecka do Polski.
                Jezeli zachodzi podejrzenie ze rodzic moze, mimo prawa, wywiesc dziecko wtedy
                stosuje sie dozorowane widzenia ale zaden urzednik, zaden sad nie ma prawa
                zabraniac ojcu/matce rozmow w jego jezyku.
                Nie wazne co bys Ty zrobila, uczyla sie chinskiego czy kosmicznego, znaczy
                poddala sie urzedasom i nie walczyla o swoje prawa. Na szczescie sa ludzie
                ktorzy sie tak latwo nie poddaja i probuja to zmienic. Zawsze mowie ze gdyby nie
                chec czlowieka do zmian to na drzewie bysmy nadal siedzieli. Nazywac tego
                czlowieka idiota wydaje mi sie zacietrzewieniem raczej. Nawet nie trzeba daleko
                szukac aby znalesc przypadki takiego myslenia. Oto Kaczynski, premier Polski
                ktory ludzi nie myslacych jak on nazywa zlodziejami, oligarchami itp id.
                Tez poszukalam troche w necie...i zgadzam sie z Toska, to nie jedyny przypadek.
                Takich przypadkow jest wiele. Zgadzam sie rowniez z jednym, nie moze byc jedynie
                skierowany przeciwko Polakom gdyz i emigranci z innych krajow potraktwani
                zostali w ten sam sposob.
          • tos.ka Re: Nie wytrzymalam 04.11.07, 10:04
            > Od JEDNEGO , kontrowersyjnego ( a moim zdaniem glupiego) wyroku sadu rodzinnego
            > nakazujacego ojcu w nadzorowanych przez Jugendamt spotkaniach z synem mowienie
            > do wlasnego dziecka po niemiecku,


            a tu masz protokol z posiedzenia parlamentu europejskeigo.
            presseblog.blogger.de/stories/903318
            czyli jednak nie JEDEN wyrok. i dotyczy nie tylko polakow.

            Einige Petitionen, wie die der sog. "zehn Eltern" (die in Wirklichkeit viel
            zahlreicher sind), stammen von Verfassern verschiedener Nationalitäten
            (französisch, polnisch, englisch, belgisch, österreichisch oder aus Drittländern),

            (sprawa tzw grupy 10 rodzicow, ktora w rzeczywistosci jest o wiele liczniejsza)
      • pjd1 Re: tak sobie mysle..... 01.11.07, 21:43
        > I tyle jeszcze pytan....
        > Do PDJ: a czy tak w duzym stopniu nie jest?

        nie, jestem przekonany, że niechęć do żydów to tylko krzykliwa mniejszość -
        oczywiście poza krajami arabskimi, dla których (nie bez racji) są brutalnymi
        agresorami...
        • ewa553 Re: tak sobie mysle..... 01.11.07, 22:22
          krzykliwa mniejszosc to sa ci, ktorzy sie ujawniaja. cicha wiekszosc
          to rzeczywistosc.
          Co do agresorow: mam nadzieje ze znasz historie zydostwa na tyle aby
          wiedziec od czego i od kogo sie wszystko zaczelo?
    • ewa553 Re: tak sobie mysle..... 01.11.07, 16:03
      Mon Dieu, Lucjo! Trzeba duzej dozy zlej woli, aby w ten sposob
      zinterpretowac wpis Marii. Ale to jest wlasnie ten problem: jesli
      chodzi o Niemcy i Niemcow, w wielu ludziach odzywaja sie najgorsze
      cechy. I huzia na Jozia! Bo na Niemcow nie tylko wolno i wypada, ale
      i nalezy napadac. Jesli 62 lata po wojnie i kilka pokolen do przodu
      ciagle jeszcze wmawia sie panujacy nazizm, wypomina wszystko od
      dziada pradziada, to zastanawiam sie jak moze wygladac wprowadzanie
      pokojowego wspolzycia w bylej Jugoslawii? Tak swiezo po wszystkim?
      I jakim prawem niezrazona moimi uwagami (aluzji nie pojelas?)
      szfedzia laskawie nie ma pretensji do nikogo, ze mieszka w
      Niemczech. Poniewaz jednak mam sklonnosc do przypisywania ludziom
      dobrej woli mysle, ze to pewne problemy z formulowaniem tego rodzaju
      uczuc, a nie uwazanie sie za lepsza Europejke, bo ze Szwecji.
      Dlaczego wpis Roberta nazwano anonimowym glosem? Jedni z nas lubia,
      drudzy nie lubia Roberta, ale nazywanie jego wpisu anonimowym jest
      niepotrzebnym dolewaniem oliwy do ognia. Mnie to nie rozsmieszylo,
      choc jak wiadomo, nie jestem (pardon,) fanka Roberta.
      Nie kocham Polski ani Polakow. Nie kocham Niemiec ani Niemcow.
      Ale oba te panstwa sa mi bliskie, w kazdym z nich spedzilam sporo
      czasu, z kazdym z nich cos mnie laczy. Nie mam osobistego stosunku
      do wielu innych krajow, ale chcialabym, abysmy o KAZDYM kraju mogli
      mowic obiektywnie i bez niezdrowych emocji. I przede wszystkim -
      prosze! prosze! - bez tych cholernych zlosliwosci.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: tak sobie mysle..... 01.11.07, 16:17
        Ewa, przede wszystkim, jak mnie nie rozumiesz to przynajmniej nie
        rozum mnie zle. To raczej Ty tlumaczysz sie z faktu ze lubisz
        Niemcow i sadzisz ze mam do Ciebie pretensje ze ich lubisz dlatego
        tak napisalam. Dodajesz jakies bzdury ze czuje sie lepsza Europejka.
        Jedyne co chce Ci wytlumaczyc zebys spojrzala obiektywnie na
        Niemcow, to co sie o nich pisze i odpowiedziala mi normalnie co o
        tym myslisz a nie z histeria ze napadam na Niemcow i caly ten balet.
        Ja chce abysmy mogli rozmawiac normalnie na wszystkie tematy i
        patrzec na to objektywnie a nie wpadac w histerie bo cos sie zle o
        jakims kraju pisze. Ty to tez napisalas ale niestety tych emocji nie
        potrafisz trzymac na dystans.
        Widzialam ze robert ktory normalnie tu nie pisze a wpisal sie
        jedynie aby mnie skopac znow sie wpisal. Otoz niech wie ze nie mam
        zamiaru nawet czytac tego co wysmarowal a tym bardziej odpowiadac.
        • ewa553 Re: tak sobie mysle..... 01.11.07, 16:28
          wiesz szfedziu, chyba wsiade w samolot i skorzystam z Twojego
          zaproszenia:)))) bo tak trudno jest tutaj sie dogadac. Widzisz,
          dokladnie to co Ty mi "zarzucasz", czyli brak obiektywizmu i
          nadmierne emocje, to ja Tobie mam za zle. Bo jak ktos napisal: na
          podstawie jednego faktu, ktory zreszta przy pomocy kolegi z innego
          forum (cytowalam) wyjasnilismy, znowu rozpetala sie dyskusja o tym,
          jacy to Niemcy sa be! Mysle, ze w normalnej rozmowie latwiej by nam
          bylo djsc do porozumienia.
          Zawsze imponowala mi rodzina mojego taty: bylo ich 8 braci, czesc z
          nich komunizowala juz przed wojna tak mocno, ze w czasie wojny
          musieli sie ukrywac. Reszta byla absolutnie przeciwko, juz przed
          wojna widzieli niebezpieczenstwo jakie niesie z soba komunizm.
          I otoz bracia ci spotykali sie nieczesto (bo dzielila ich granica),
          ale jak sie spotykali, to iskry lecialy. Dyskusje byly takie, ze
          hej! Z temperamentnej jestem rodzinki. No i nigdy, ale to nigdy nie
          doszlo miedzy nimi do klotni, choc tak rozne mieli poglady. Byli
          wspaniali.
          PS. Nie uwazam, aby Ci Robert dokopal. Napisal bardzo spokojnie i
          rzeczowo. Moze warto abys to rownie spokojnie przeczytala?
          • kielbie_we_lbie_30 Re: tak sobie mysle..... 01.11.07, 16:42
            Jeszcze raz, film ktory widzialam to nie byl jeden fakt tego pana
            Pomorskiego ale wiele faktow. Tam bylo kilka przypadkow. Byla cala
            sala ludzi ktorzy mieli takie same doswiadczenia.

            Co do wpisu roberta nie uwazam zeby bylo rzeczowym i spokojnym
            wejscie na forum na ktorym sie nie pisze i zarzucanie komus
            histerie, robienie psychoanalizy itp...
            Wybacz...ale widocznie widzimy inaczej spokoj i rzeczowosc.
            Nie dyskutuje z osobami ktorzy nie potrafia sie trzymac meritum
            sprawy.
      • kielbie_we_lbie_30 znow dodam ;) 01.11.07, 16:32
        piszesz Ewo:
        "Jesli 62 lata po wojnie i kilka pokolen do przodu
        ciagle jeszcze wmawia sie panujacy nazizm, wypomina wszystko od
        dziada pradziada, to zastanawiam sie jak moze wygladac wprowadzanie
        pokojowego wspolzycia w bylej Jugoslawii?"

        Moge odpowiedziec jedno: jesli 62 lata po wojnie w Niemczech sa
        ludzie ktorzy domagaja sie zwrotu majatkow pozostawionych w Polsce
        mimo ze nigdy nie zaplacili za zniszczenia wojenne, domagaja sie
        zwrotu dziel sztuki mimo ze dotychczas nie zwrocili tego co
        zagrabili w Polsce dlaczego domagasz sie ze ludzie w Polsce maja
        zapomniec pomordowanych czlonkow rodziny, popalonych i zburzonych
        domow, miast itp itd??? Jak???
        • ewa553 Re: znow dodam ;) 01.11.07, 16:47
          zwrotu majatkow domagaja sie osoby prywatne. Za zniszczenia wojenne
          powinnio placic panstwo.
          Co do zwrotu majatkow: bedac teraz w Polsce, zostalam przez brata
          zawieziona do Mrowin, wioski kolo Zarowa, okolice Swidnicy. Stoi tam
          palac. A raczej to co po zamku pozostalo. Az sie rozplakalam, takie
          to bylo zalosne. Ostatnim ktory o ten zamek dbal, byl chyba moj
          tato, a bylo to w latach 60-tych. W palacu panstwo umiescilo Zaklad
          Poprawczy, moj tato byl tam przez 2 lata dyrektorem, zanim wrocil
          spowrotem do rodzimego Zakladu w Katowicach. Mimo ze w Zakladzie
          siedzieli przeciez nieletni przestepcy, to przy dobrej woli (a taka
          tato mial) mozna bylo niejedno z palacu wykrzesac. Spedzilam tam
          wiele czasu, dwukrotnie cale wakacje. Bylo pieknie. Pamietam sale
          balowa z pieknymi malowidlami na suficie, pamietam wiele swietnie
          zachowanych pomieszczen. Jeziorko przy palacu bylo czesciowo
          wylozone kafelkami! Chlopcy oczyszczali go z wieloletniego
          zaniedbania, plywaly juz ryby i labedzie. Gdyby palac zostal w
          odpowiednim czasie oddany w rece wlascicieli, bylaby to perelka
          architektoniczna.
          Dlaczego dziwisz sie, ze ludzie tesknia za tymi miejscami? za
          domami, gospodarstwami, w ktorych wychowywaly sie cale pokolenia
          ich rodzin? Gdyby biedni wyrzuceni zza Buga nie mieli tak poteznego
          wroga, ze mruknac nie mozna bylo, to przeciez tez by chetnie wrocili
          na swoje....
          Wiemy, ze te powroty i zwroty nie sa mozliwe i to sprawa politykow,
          aby ludziom to uswiadomic. Ale rozumiec, to ja tych ludzi rozumiem.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: znow dodam ;) 01.11.07, 17:00
            Jesli rozumiesz jedna strone to i zrozum druga.
            Faktycznie latwiej zapomniec skradziony portfel niz zamordowanego
            czlonka rodziny.
          • tos.ka Re: znow dodam ;) 03.11.07, 22:01
            > zwrotu majatkow domagaja sie osoby prywatne. Za zniszczenia wojenne
            > powinnio placic panstwo.

            ale jaka to roznica, czy domagaja sie osoby prywatne? w efekcie- zaplacic musi -
            albo jakas osoba prywatna mieszkajaca w polsce, albo panstwo, czyli podatnik
            polski. ostatecznie "panstwo", to tez zbior ilus-tam osob prywatnych. a
            dlaczego- roszczenia "osob prywatnych" mieszkajacych na terenie niemiec maja
            splacac "osoby prywatne" mieszkajace w polsce? w koncu chodzi jednak o straty
            wojenne lub bedace bezposrednia konsekwencja wojny. dlaczego tych strat nie moze
            pokryc panstwo niemieckie?
            a moze (bardzo prawdobodobne)- nikt o zameczek nie zadba, bo nie wiadomo, czy
            jak juz bedzie odnowiony, nie przypomni sobie o nim jakis wnuk bylego
            wlasciciela (dlaczego - wg Ciebie- w tymprzypadku nie obowiazuje zasada "60lat"?
            wg mnie to jest brak konsekwencji)?


    • tos.ka Re: tak sobie mysle..... 03.11.07, 21:50
      ewo,
      ale dlaczego Ty nawolujesz (bardzo slusznie) do milosci i braterstwa
      miedzynarodowego, ale jednoczesnie jestes bardzo nieobiektywna? dlaczego dla
      Ciebie wszystko co polskie- to zle (ot - chocby Twoja historia "z zameczkeim")?
      wracajac- do filmu - dlaczego nie potrafisz powidziec- "to jest zle"?
      przeciez- z Twoich wypowiedzi wynika- wprost lub nie wprost "to jest dobre bo
      niemickie, bo ja tu mieszkam od 30-tu lat, a to polacy sa winni, bo pieniacze,
      bo nie podpisal zgody, a jesli nie podpisal to znaczy ze na dziecku mu nie zalezy".
      dlaczego mowisz tylko o pomorskim, jakby nie bylo tam i kraszewskiego (o nim tez
      pelno w internecie; lekarz, czyli chyba jednak ktos przynajmniej z grubsza
      wiarygodny??), jakby w filmie nie wystepowaly rowniez matki? dlaczego to nie im
      przyznano opieke nad dziecmi? w sadach niemieckich (podobnie jak w polskich) -
      jest regula, ze to matka nie ojciec dostaje "opieke".
      z jednej strony- piszesz "to bylo 60 lat temu" - ale nie dostrzegasz braku
      dobrej woli ze strony niemieckiej. ot bardzo niedawno artykul (miesiac temu?)
      w faz (czyli raczej opiniotworcza gazeta) o "ostatnim wiezniu wojennym"- czyli
      berlince w polsce.
      przeciez jest to tytul, artykul bardzo niesprawiedliwy i przeinaczajacy
      historie. to chyba przyznac musisz nawet Ty?

      dlaczego polacy nie domagaja sie zwrotow zbiorow ossolinskich ze lwowa, tylko
      zastanawiaja sie jak pomoc ukraincom w ich konserwacji(byl gdzies nie dawno na
      temat artykul, nie pamietam niestety gdzie)?
      przeciez TO jest wlasnie zachowanie godne nasladowania i naprawde budujace
      podstawy prawdziwej "przyjazni miedzynarodami".


      pozdrawiam Cie serdecznie

    • tos.ka Re: tak sobie mysle..... 03.11.07, 22:19
      > Sa tu tez antysemici. Nie tylu ile w Polsce, ale
      > tez sa.

      i znowu to samo. czy Ty zawsze tak musisz?
      przeciez sympatia do kraju zamieszkania nie musi sie wiazac z niechecia do
      bylego kraju zamieszkania? wiec, dlaczego?

      jelsi chodzi o "polski antysemityzm" to polecam:
      tygodnik.onet.pl/1547,1448231,dzial.html
      dlaczego "niemieckich sprawiedliwych" bylo tylko 400? przeciez im nie grozily
      takie konsekwencje jak polakom?
      i mozna z duzym prawdopodobienstwem przyjac- ze wielu wiecej niz 400
      sprawiedliwych niemcow jednak nie bylo- oni nie mieli 40 lat milczenia...

      gdy sie patrzy na liczby (nie wygadane slowa; to fakt- w tzw "dyplomacji" polacy
      niemcom nie dorastaja do piet) to wypadalo by niemcom zyczyc "polskiego
      antysemityzmu".

      pozdrawiam Cie serdecznie
      • lucja7 Re: tak sobie mysle..... 04.11.07, 13:04
        Przyznam ze nie rozumiem zupelnie o co chodzi Niemcom w tej tu
        dyskusji.
        Ze zabranianie mowienia po polsku rodzicom z ich dziecmi nie ma
        miejsca?
        Ze rodzice walczacy o utrzymanie kontaktu z ich dziecmi sa
        psychopatami?
        Ze popieraja decyzje nazistowkie sadow niemieckich? (gdyby, gdyby,
        to bym sie nawet po chinsku nauczyla)
        Ze wszyscy oprocz Niemcow sa klamcami, oszczercami i ze spiewaja
        krwista marsylianke?

        Przyznam ze przecieram oczy, czytam i nie rozumiem.
        Romantyczny hymn, odpucowany przez nazistow i doprowadzony do rangi
        hymnu nazistow straszy ciagle. Ohydny, tepy rasizm!
        • maria421 Toska, Szfedzia 04.11.07, 19:13
          W filmie pokazano pana Pomorskiego. Poniewaz jego zona zeznala ze Pomorski bil
          ja i dzieci, zezwolono mu na spotkania z dziecmi nadzorowane przez Jugendamt.
          Nie wiadomo dokladnie dlaczego przed spotkaniem z dziecmi Pomorski powiedzial,ze
          rozmawia z dziecmi po polsku. Jugendamt na to ze w czasie spotkan nadzorowanych
          musi rozmawiac z dziecmi po niemiecku. Na to on ze chce tlumacza. A urzednik ze
          obywatelom Niemiec (a Pomorski wtedy juz byl obywatelem Niemiec)tlumacz nie
          przysluguje. Pomorski sie uparl, urzad sie uparl i do zaplanowanego
          spotkania, ani do nastepnych nie doszlo:

          "Um seine Kinder aber wollte er kämpfen. Er suchte den Sachbearbeiter im
          Jugendamt auf und protokollierte danach das Gespräch akribisch. Der Beamte habe
          gesagt: Der begleitete Umgang findet in Deutschland statt, er wohnt in
          Deutschland, die Kinder haben ihr soziales Umfeld in Deutschland. Pomorski solle
          deutsch sprechen beim Umgang. Pomorski sagt, er habe vorgeschlagen, das
          Jugendamt könne ja eine Dolmetscherin hinzuziehen. „Wir nehmen uns doch keinen
          Dolmetscher“, habe der Beamte entgegnet, und warum er solche Probleme mache.
          Pomorski: „Ich mache keine Probleme, ich bin das Opfer.“ Der Beamte: Wenn er
          sich nicht einließe, deutsch mit den Kindern zu reden, fände das Treffen nicht
          statt.

          Wiem, ze Pomorski znal doskonale niemiecki. Ale jezeli mowie, ze ja dla dziecka
          nawet chinskiego bym sie nauczyla, to znaczy, ze kontakt z dzieckiem jest dla
          mnie tysiac razy wazniejszy niz to, w jakim jezyku mam sie z nim kontaktowac.
          Dla Pomorskiego jednak wazniejsza byla "sprawa" niz spotkanie z dziecmi.

          Pomorski ließ sich nicht ein. Das Treffen am 26. November 2003 fiel aus, und
          alle folgenden auch. Er wurde ein leidenschaftliches Opfer.

          Pokazano tez pana Kraszewskiego. Pan Kraszewski w obecnosci syna pchnal zone
          tak, ze ta upadla. Nie wiadomo, jaki efekt mialo to wydarzenie na psychike syna,
          w kazdym razie u syna stwierdzono "zahamowania w rozwoju mowy" , ojcu zezwolono
          tylko na wizyty kontrolowane i , z powodu zahamowan dziecka, zalecono
          tymczasowego zaniechania dwujezycznego wychowania dziecka.
          "Das Urteil ist am 26. Juni 2000 gefallen. Das Landgericht in Gütersloh
          beschließ, dass der Vater seinen Sohn zwar sehen darf, aber nur jede zweite
          Woche, nur für zwei Stunden und nur in den Räumen des Deutschen
          Kinderschutzvereins. Warum aber? Steht gar nicht in der Begründung. Das war noch
          nicht das Schlimmste - erzählt Kraszewski - Das Gericht erklärte, dass man bei
          Filip "nach der ärztlichen Untersuchung eine Hemmung in der Sprachentwicklung
          feststellte und es wäre vernünftig, auf die bilinguale Erziehung zu
          verzichten." Ich war schockiert. Das ist doch eindeutig Nazismus! "
          Tlumacze dla Szwedzi :"po badaniach lekarskich stwierdzono zahamowanie rozwoju
          mowy i stwierdzono ze byloby ROZSADNIE aby zrezygnowac dwujezycznego wychowania.
          Co jest w cytacie wyzej zamieszczonym komentowane jako "To jest jednoznacznie
          nazizm!"

          Co do innych postaci wystepujacych w filmie , nie wiemy czy im tez narzucono
          spotkania nadzorowane, czy w czasie tych spotkan musza mowic z dziecmi po
          niemiecku, czy tez po prostu czuja sie pokrzywdzone. Tak wiec, jezeli Toska
          pisze o 80 wnioskach do Trybunalu, to o czym pisze? O tym ze 80 roznych sadow
          rodzinnych wydalo zakaz rozmowy z dziecmi po polsku?

          Jest jedna scena z panem Pomorskim(czy Kraszewskim?), kiedy idzie on do szkoly i
          pyta dlaczego w szkole nie ma lekcji polskiego. Nauczyciel mu na to, ze do tej
          pory nikt nie zglaszal zapotrzebowania. Na to nasz pan, ze jak to, przeciez sa
          lekcje nawet hebrajksiego...
          Kolejny dowod na to, ze Polakow nie lubia:-)
          A tymczasem, jezeli w jakiejs szkole chce sie zorganizowac lekcje
          polskiego,nalezy najpierw zglosic zainteresowanie i zebrac innych
          zainteresowanych. I,przy odpowiedniej ilosci chetnych do nauki, szkola
          organizuje tzw "AG" czyli pozaprogramowe lekcje polskiego.

          Szfedzia pisze o prawie polskim, niemieckim, ukrainskim i moznosci uprowadzenia
          dzieci.
          Szwedziu, wystarczy ze w polskim paszporcie (waznym 10 lat), jeszcze przed
          rozwodem , za zgoda meza, masz wpisane dziecko. Wystarczy potem jedno spotkanie
          z dzieckiem, aby dziecko zabrac do Polski na zawsze.
          Piszesz, Szwedziu, ze nie jestem obiektywna. A czy jestes obiektywna Ty
          wyciagajac wnioski na podstawie opowiadan JEDNEJ strony?

          Przy okazji poruszyliscie tez gdzies temat niemieckich spraw o odzyskanie majatkow.
          Otoz- do Trybunalu wnosza skargi tak rodzice, ktorzy czuja sie poszkodowani, jak
          i Niemcy z Powiernictwa Pruskiego, ktorzy tez sie czuja poszkodowani.
          Dla Was sama skarga rodzicow do Trybunalu jest dowodem na to, ze ich prawa sa
          deptane przez niemieckie sady.
          Natomiast sama skarga Wypedzonych do Trybunalu jest dowodem tylko pieniactwa...

          Jak to mowia, punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia :-)

          Pozdrawiam serdecznie i wylaczam sie na czas blizej nieokreslony.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Toska, Szfedzia 04.11.07, 19:53
            > Szfedzia pisze o prawie polskim, niemieckim, ukrainskim i moznosci uprowadzenia
            > dzieci.
            > Szwedziu, wystarczy ze w polskim paszporcie (waznym 10 lat), jeszcze przed
            > rozwodem , za zgoda meza, masz wpisane dziecko. Wystarczy potem jedno spotkanie
            > z dzieckiem, aby dziecko zabrac do Polski na zawsze.


            Nie Mario, nie wystarczy ;)
            To sa miedzynarodowe porozumienia ratyfikowane przez Poske rowniez. Nie
            wystarczy miec dziecko wpisane w paszport aby go wywiesz do innego kraju. Ze
            dziecko jest wpisane w paszport nie znaczy ze drugi rodzic sie na to zgodzil. I
            wiesz co sie dzieje gdy ktos zabierze dziecko bez zgody drugiego rodzica? Musi
            sie dziecko wydac do kraju zamieszkania. I wiesz co? To porozumienie jest
            stosowane w Polsce.
            Malo tego rodzic ktory wywiozl dziecko moze dostac kare wiezienia.

            Co do pomorskiego jednak przyznano mu racje. Gdyz mimo ze mial niemieckie
            obywatelstwo to jego ojczystm jezykiem byl polski. Obywatelstwo a narodowosc
            Mario to dwie rozne sprawy.
            Uparl sie i mial do tego prawo.

            Co do Kraszewskiego to owszem, jedna osoba zalecila aby uzywac jednego jezyka
            ale wielu innych specialistow stwierdzilo ze to bzdury.

            Jestem nieobiektywna? sama napisalam ze sie zastanawiam dlaczego zona
            Pomorskiego tak postepowala mimo ze z poczatku i nauczyla sie polskiego, nie
            akceptowala zlego traktowania meza przez rodzine. I napisalam rowniez ze nasi
            panowie potrafia byc despotyczn (i nie tylko). Jezeli bil zone i dziecko to
            powinien byc za to ukarany. Sama wiesz ze jestem przeciwko przemocy fizycznej.
            To najgorsze co moze spotkac rodzine. W takim razie slusznie ze mial dozorowany
            kontakt z dzieckiem.



            > Pozdrawiam serdecznie i wylaczam sie na czas blizej nieokreslony.

            Co znaczy wylaczam sie na czas nieokreslony po tym jak weszlas napisalas do mnie
            cos tam...jak mam to rozumiec? Ze napisalas co chcialas, mowisz przyjmuj to bo
            ja mam racje i basta?
            To sobie w takim razie wypraszam na przyszlosc abys pisala coskolwiek w naszych
            tu dyskusjach jezeli tak ma to wygladac.

            Pozdrawiam i ja i oddalam sie ale na krotko.
            • lucja7 Re: Toska, Szfedzia 05.11.07, 11:51
              kielbie_we_lbie_30 napisała:
              "Co znaczy wylaczam sie na czas nieokreslony po tym jak weszlas
              napisalas do mnie cos tam...jak mam to rozumiec? Ze napisalas co
              chcialas, mowisz przyjmuj to bo ja mam racje i basta?
              To sobie w takim razie wypraszam na przyszlosc abys pisala
              coskolwiek w naszych tu dyskusjach jezeli tak ma to wygladac."

              hehehe
              I slusznie. Bo "powiedzialam co wiedzialam i poszlam bawic sie
              sama", czyli dziecinne obrazanie sie, czyli lekcewazenie rozmowcy, w
              wypadku osoby doroslej, jest naganne.
              Fiku miku na patyku, albo stosunek przerywany.

              ;-)))
          • tos.ka Re: Toska, Szfedzia 04.11.07, 22:01

            >Poniewaz jego zona zeznala ze Pomorski bil
            > ja i dzieci, zezwolono mu na spotkania z dziecmi nadzorowane przez Jugendamt.


            oj mario, czy na pewno bil? smiem watpic, podobnie jak w "rekoczyny". p
            kraszewksiego. czy wiesz jak latwo moze "wrobic" kobieta mezczyzne w
            "maltretowanie"? bardzo.
            zreszta- nigdzie nie ma oskarzen o bicie. on sam wspomina ze dochodzilo miedzy
            nimi do klotni i rekoczynow. dlaczego zona p. sie tak zachowuje? spotkalam sie
            kilkakrotnie z takim zachowaniem- i w polsce i w niemczech - kobiety po
            "odchowaniu dzieci"- doprowadzaja do rozwodu z powodow dla mezow czesto zupelnie
            nie zrozumialych. sila "zrobienia na zlosc"- tez jest ogromna.
            kraszewski wspomina, ze nie bylo orzeczenia lekarza o "zgubnym wplywie
            dwujezycznosci" na rozwoj mowy, tylko ze byla to decyzja jugendamtu.

            nie pamietym gdzie pisalo, ze wplynelo ok 80 podobnych wnioskow ze strony
            polskiej. w kazdym razie na linku z protokolu pisze o liczbie znacznie wyzszej
            niez sprawa 10-ciu rodzicow (czemu o tym dokumencie nie wspominasz?).

            jesli klikniesz- to znajdziesz jugendamtach.
            fragment
            presseblog.blogger.de/stories/819483

            "Mehrere Petenten, Rechtsanwälte und Fachleute berichteten von Verstößen gegen
            Deutsches Recht, gegen die UN-Konvention über die Rechte des Kindes, gegen die
            Europäische Konvention zum Schutz der Menschenrechte und Grundfreiheiten, von
            grausamen, brutalen Kindesentziehungen und wiesen auch auf die zahlreichen
            Verurteilungen der Bundesrepublik Deutschland durch den Europäischen Gerichtshof
            für Menschenrechte hin. Bisher ignorieren deutsche Gerichte diese Urteile."

            Wielu petentow, adwokatow i fachowcow donosilo o wykroczeniach przeciwko prawu
            niemieckiemi, Komwencji UN, KOnwencji europejsike, o przerazajacym i brutalnym
            odbieraniu dzieci i wielokorotnych wyrokach przeciwko republice niemiec. jak
            dotej pory niemieckie sady ignorowaly te wyroki.


            "ze szkola" kraszewski zachowal sie troche nielogicznie. jego problemem nie jest
            brak mozliwosci nauki polskiego (ostatecznie uczyc mozna sie nawet w pkm), tylko
            brak zgody jego zony, jugendamtu itp.
            (nb, nie bardzo rozumiem Twoje podkreslenie slowa rozsadne; no oczywiscie ze
            uzywaja "okraglych" slow. to zaden argument; nie przetlumaczylas- ze pozwolono
            mu sie widywac z dzieckiem przez 2 godziny raz na dwa tygodnie, pod kontrola, i
            w j. niemieckim. BEZ UZASADNIENIA. przeciez to straszne; nie wiem jak musial sie
            znecac nad rodzina, by otrzymac tekie ograniczenie....).

            natomiast nie bardzo rozumiem zwiazku tych historii ze zwiazkiem wypedzonych i
            ska. ze obie przed strasburgiem? czy ze obie pokazuja arogancje niemcow?
            jezeli "wypedzonym" naleza sie odszokodowania, to powinno je pokryc panstwo
            niemieckie. napisalam o tym pare maili wyzej.
            byloby wielka niesprawiedliwosci- ze zwyklego, ludzkiego punktu widzenia gdyby
            to polacy mieli placic niemcom za cos co jest konsekwencja ich zbrodni. (nb,
            kiedys przekonywalas, ze takiego zagrozenia wogole nie ma, ze to nielogiczne, ze
            niemcy sa szlachetni a panstwo niemieckei nie popiera, co stanowi samo w sobie
            gwarancje....?)



          • tos.ka Re: Toska, Szfedzia 04.11.07, 22:15
            znalazlam artykul w faz

            www.faz.net/s/RubEBED639C476B407798B1CE808F1F6632/Doc~E73D9568D79A14F7CB8686D42EC8ACD04~ATpl~Ecommon~Scontent.html
            przeceiz to jest klamliwy artykul (polacy w przeciwienstwie do niemcow niczego
            nie rabowali, o niszczeniu nie wspominajac)
            ja tego nie rozumiem.
            niemcy (ale i ty, ewa) z jednej strony placza, ze to juz minelo 60 lat wiec oni
            sie nie poczuwaja, a jednoczesnie, na tym samym oddechu - zadaja- placcie nam,
            zwracajcie nam zameczki, dobra kultury itp.
            to jakas logika kalego.
            jak czytam takie artykuly, czy jak sie slyszy p. steinbach- to dochodzi sie do
            wniosku- ze chyba jednak nie dosc przypominania niemcom kto kiedy i w jakim
            wymiarze. i jaki byl zwiazek przyczynowo- skutkowy.




Pełna wersja