Croque Monsieur po chlopsku

13.11.07, 15:29
Nie pamietam gdzie byla mowa a croque monsieur, wiec nie chcac
tracic czasu na szukanie, napisze tu na nowo.
Otoz bylam dzis rano w Saint Denis, gdzie w wokol stadionu
wybudowanego 10 lat temu powstalo praktycznie nowe miasto. Pelno
biur, mieszkan, przyzwoicie to wszystko wyglada, przyjemna obecnosc
wody (kanal St Denis). Sa tam rowniez biura tzw "Plaine commune",
czyli biura urbanistow dla régionu polnocno paryskiego ktore
opracowuja wspolne plany zagospodarowania dla wielu commune (gmin?).

W poludnie poszlismy do brasserie "Rendez vous" na rogu ulic, tuz
przy stadionie, patrze w karte i co widze w daniach "bufetowych"? -
croque monsieur campagnard (wiejski, chlopski), czyli to co tu chyba
Stokrotka i Jutka opisywaly: to samo ale z chlebem wiejskim.

Wyrazam wiec publiczna skruche i oddaje honory paniom turystkom;-))))

Przy okazji rzucilam nawet okiem w internet pod haslem nas
interesujacym i coz sie dowiedzialam? Ze po raz pierwszy go (ale
tego prawdziwego, nie zadnego chlopskiego) zaserwowano w barze na
bulwarze Kapucynow okolo 100 lat temu i ze wspominal o nim Proust.
pisza rowniez ze istnieja rozne wariacje na temat croque monsieur.

;-)))
    • jutka1 Re: Croque Monsieur po chlopsku 13.11.07, 15:46
      Hahahahahahaha :-)))))

      Skruche przyjmuje. :-)
      Teraz tylko przepros za nazwanie mnie "turystka" ;-)))
      • lucja7 Re: Croque Monsieur po chlopsku 13.11.07, 17:07
        Przepros, przepros.
        Dac palec to zjedza ramie ;-)))
        Powinnas sie cieszyc ze nazywam cie turystka, przeciez mieszkasz i
        zyjesz w zagubionej wiosce, a zyciorys sie nie liczy ;-)
        • lucja7 Re: Croque Monsieur po chlopsku 13.11.07, 17:17
          Ale moge cie przeprosic, o ile to dla ciebie tak wazne ;-)
          A skoro juz przy tym jestem, Stokrotke rowniez ;-), zeby nie bylo.
          • jutka1 Re: Croque Monsieur po chlopsku 13.11.07, 17:59
            Przyjmuje ;-)

            A tak zupelnie powaznie, to i masz racje, i jej nie masz. Masz racje, bo to
            prawda, ze zyciorys sie nie liczy i mieszkam w zagubionej wiosce na koncu swiaa
            i teraz w Paryzu bywam tylko. :-)
            Z drugiej strony, nie czuje sie tam turystka. Nie umiem robic w Paryzu zdjec tak
            samo, jak nie umiem robic zdjec mojemu rodzinnemu miastu. :-( Plan pobytu
            sklada sie z posilkow z przyjaciolmi w knajpach i w domach, wizyty w "mojej"
            perfumerii na rue Colisée i w paru ksiegarniach, kina, wizyty u Karoliny i
            podcieciu wlosow. Raczej niezbyt turystyczne zajecia. :-))) No, ale tez duzo
            chodze piechota, wiec to jest "turystyczne". Tyle, ze kiedy mieszkalam w Paryzu
            to tez duzo chodzilam. :-))))))))

            O, juz mam kategorie: "zadomowiona turystka". Moze byc? :-)
Pełna wersja