Balsam na bole istnienia

24.11.07, 18:08
Nie wiem gdzie sie podpiac z moim postem, bo niejest ani
spoleczno- polityczny, ani kultura z najwyzszej polki, wiec pisze
oddzielnie. Prosze nie krzywic sie, ze ja tego nie lubie i kawalek
doczytac.
Bylam wczoraj na wystepie zespolu "Mazowsze". Koncert wielce
prestizowy, zamowiony przez TV publiczna (publiczna w Ameryce to nie
znaczy panstwowa - taka nie istnieje-, tylko utrzymujaca sie z
pieniedzy roznych fundacji, hojnych bogaczy i ....zawsze dodaja -
widzow jak ty.) Ta tv publiczna robi od czasu do czasu programy, w
czasie ktorych zbiera pieniadze za pomoca talefonistow -
woluntariuszy, i zacheca do bezposredniego wysylania donacji pod
wskazany adres, kupna kasety z programu itd. Zbiorka jest
okraszona jakims chwytliwym, czesto w pieknej oprawie koncertem,
ktory przyciaga widzow. Rekordzista jest zapewne koncert "Trzech
tenorow" z Central Parku, ktory szedl z kilkanascie razy lub
wiecej. Widocznie ciagle byl efektywny. Wielokrotnie pokazywano np.
modne narodowe zespoly z Irlandii, zapowiadany jest koncert z
Izraela w scenerii Masady. Takim widowiskiem pokazywanym
kilkakrotnie byl tez koncert specjalnie nagrany w Operze
Warszawskiej dla tej TV zespolu Mazowsze. Widocznie chwycilo, bo
zespol zostal zaproszony do Ameryki i wlasnie wczoraj w hali
widowiskowej jednego z kampusow odbyl sie koncert transmitowany na
zywo. No i teraz on zastapi ten pierwszy. Publicznosc byla glownie
amerykanska, nawet ja rozpoznalam kilka osob z medii, wszystkie
miejsca zajete. Bilety byly sprzedawane z duzym znawstwem tematu.
Pierwsze dwa za 175 dol. nastepne po 50, wiec kazdy zapaleniec
usilowal skompletowac jak najwieksza ekipe, zeby wyszlo taniej. Nam
wyszlo po 51. Za jedyne 350 dol. mozna bylo oprocz biletow dostac
DVD, CD, jakies zdjecia oraz coctail po koncercie z zespolem.
A sam koncert? Nie znam sie na tym, ale chyba juz odeszli od
nieskalanego folkloru w dawnym stylu, nie tylko juz folklor wiejski,
ale tez miejski i dworski. Mysle, ze P. Mira Sygietynska by to
zaakceptowala. A reszta, oczywiscie widowiskowo i jeszcze bardziej,
nieprawdopodobna feeria kolorow zestawianych w najnowoczesniejszy
sposob. Dla Polakow dodatkowo wzruszajaco i dumnie, dla Amerykanow
wystepy- niespodzianki, swiadomie inne niz zapowiadane w programie.
Entuzjazm, nikt nie wychodzil nawet w czasie przedluzajacych sie
oklaskow. Potem z mojej "grupy" wczesniejsci sceptycy poszli
kupic DVD, czy CD, ale okazalo sie, ze juz wykupione, ale mozna
bylo zamowic. A jaka kolejka Amerykanow, bo moze sie uda wydac
pieniazki i dostac sie na ten coctail. Okazuje sie jednak, ze na
coctail bilety poszly najpierw. I nie mowcie, ze przez pryzmat
folkloru poznaje nas Ameryka. Przeciez kazdy widzi, ze to artysci z
prawdziwego zdarzenia, a cale przedsiewziecie to nie tylko piekne
artstycznie widowisko, ale jest trudniejsze pod wzgledem
logistycznym, technicznym niz wystawienie niejednej opery. Bardzo
mily i radosny wieczor.
Teraz zespol jedzie na 10 wystepow po Stanach. Wobec spadku dolara
uwazamy, ze zaplate powinni zazadac, jesli juz nie w euro, to
przynajmniej w zlotowkach.
    • jutka1 Re: Balsam na bole istnienia 24.11.07, 18:11
      Masz na mysli PBS?

      Dzieki za te relacje. Mile. :-)
    • zyta2003 Re: Balsam na bole istnienia 24.11.07, 18:19
      Nastepne bilety byly oczywiscie nie po 50, ale po 40 dol. Bo
      jeszcze mi ktos zarzuci, ze fantazjuje.
      To ile trzeba by bylo przyprowadzic ludzi, zeby uzyskac cene 51 dol
      za bilet, jesli dwa pierwsze kosztuja razem 175, a pozostale 50?
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Balsam na bole istnienia 24.11.07, 18:30
        248
    • ro-bert Re: Balsam na bole istnienia 24.11.07, 19:09
      zyta2003 napisała:

      > Prosze nie krzywic sie, ze ja tego nie lubie i kawalek
      > doczytac.

      Po takim wstepie oczekuje sie zazwyczaj zaskakujacej pointy lub
      przynajmniej konstruktywnych wnioskow... rozczarowalas.

      Folkloru, szczegolnie w jego komercjalnym wydaniu, nie lubie a po
      przeczytaniu Twego postu stan ten nie ulegl zmianie.
      • lucja7 Re: Balsam na bole istnienia 24.11.07, 20:39
        Bardzo lubie takie zywe relacje jak ta twoja.
        Pomimo wszystko, wiem, wiem, nie moglabym chyba pojsc na "mazowsze".
        A dzieki twojej relacji dowiedzialam sie ze firma "mazowsze" ciagle
        istnieje.
        • zyta2003 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 00:19
          Ja tez Robercie i Lucjo nie lubie zespolow ludowych, nigdy na
          Mazowszu nie bylam, bylam na zespole Slask - w Ameryce. Wtedy
          bylam zaproszona a trudno odmowic ludziom, ktorzy chca mi zrobic
          przyjemnosc, bo mnie to nie bawi. Tym razem to byla moja
          inicjatywa, poniewaz chcialam azeby poszlo na nia amerykanskie
          skrzydlo mojej rodziny. A ile musialam sie naprosic polska czesc,
          zeby poszli. Bo oni wiedzieli, ze nie lubia, ale z powodu tych
          Amerykanow, ktorzy sa blizsza dla nich rodzina sie poswiecili.
          Potem zalowano wielce, ze na wystep nie zagoniono tez innych.
          Chociazby dlatego, zeby przyp[omniec o korzeniach. I przysiegam - za
          pierwszym i drugim razem, naprawde nie bolalo.
          To miala byc relacja, a pisze jak umiem, a nie zachecanie do
          polubienia skomercjalizowanej sztuki ludowej. Matko bosko, a czego
          ja sie tak tlumacze?
          Ale bylam tez ostatnio na sztuce "Krumer" w rezyserii K.
          Warlikowskiego, to moze sie zrehabilituje:-)))
          • maria421 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 08:59
            zyta2003 napisała:

            > Matko bosko, a czego
            > ja sie tak tlumacze?
            > Ale bylam tez ostatnio na sztuce "Krumer" w rezyserii K.
            > Warlikowskiego, to moze sie zrehabilituje:-)))

            Wlasnie, niepotrzebnie sie tlumaczysz.
            Ja doskonale rozumiem, ze im dalej Polonus od Ojczyzny sie znajduje, tym
            bardziej go moze do niej ciagnac, tym wieksza moze miec chec pokazania innym
            troche kultury wlasnego kraju, a "Mazowsze" jest calkiem dobra wizytowka tejze,
            z pewnoscia latwiej przyswajalna niz polski film, teatr czy literatura.

            Swoja droga, ciekawe jak Amerykanin zrozumialby filmy Barei? :-)
            • ro-bert Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 09:07
              maria421 napisała:

              > a "Mazowsze" jest calkiem dobra wizytowka

              Uzywajac takich wizytowek nie nalezy jednak dziwic sie niektorym
              stereotypom Polaka, jakie rozpowszechnione sa na swiecie :)
              • maria421 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 09:35
                ro-bert napisał:


                > Uzywajac takich wizytowek nie nalezy jednak dziwic sie niektorym
                > stereotypom Polaka, jakie rozpowszechnione sa na swiecie :)

                A jakie to maja byc te "niektore stereotypy Polaka" kreowane przez "Mazowsze"?
                • ro-bert Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 09:56
                  maria421 napisała:

                  > A jakie to maja byc te "niektore stereotypy Polaka" kreowane
                  > przez "Mazowsze"?

                  A chocby taki jak "Polska wies jako najlepszy polski towar exportowy"
                  • maria421 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 10:00
                    ro-bert napisał:


                    > A chocby taki jak "Polska wies jako najlepszy polski towar exportowy"

                    Robert, jezeli sie jakiemus Amerykancowi polska wies z "Mazowszem" kojarzy, to
                    bardzo dobrze! :-)
                    Gorzej byloby, gdyby mu sie z serialem "Ranczo" kojarzyla :-)
                    • ro-bert Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 10:19
                      maria421 napisała:

                      > Robert, jezeli sie jakiemus Amerykancowi polska wies z "Mazowszem"
                      > kojarzy, to bardzo dobrze! :-)
                      > Gorzej byloby, gdyby mu sie z serialem "Ranczo" kojarzyla :-)

                      No fakt. Kilka gorszych wizytowek udaloby sie jeszcze znalezc :)
                      • fedorczyk4 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 10:35
                        Z Peru to akurat kojarza mi sie glownie Inkowie i historia
                        Conquisty, ktora pochlanialam w dziecinstwie:-)
                        Nie przesadzajmy z tymi wizytowkami i schematami, jak "widz" plytki
                        i nie zainteresowany, to mu sie Polska bedzie powiezchownie
                        kojarzyla ale i Peru i Pernambuko. Od nas zalezy jak postrzegamy i
                        co z tego zapamietamy.
                        Na folklorze tez sie nie znam, ale na robocie ktora trzeba odwalic
                        zeby powstal dobry zespol i dobry spektakl to juz tak.
                        • ro-bert Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 10:57
                          fedorczyk4 napisała:

                          > Z Peru to akurat kojarza mi sie glownie Inkowie i historia
                          > Conquisty, ktora pochlanialam w dziecinstwie:-)

                          Takim jak Tobie to w ogole "wizytowki" nie sa potrzebne ;)

                          > Nie przesadzajmy z tymi wizytowkami i schematami, jak "widz"
                          > plytki i nie zainteresowany, to mu sie Polska bedzie
                          > powiezchownie kojarzyla ale i Peru i Pernambuko.

                          Myslisz, ze takich "plytkich i niezainteresowanych" nalezy zostawic
                          z ich powierzchownoscia sam na sam? To przeciez wlasnie dla takich
                          potrzebne sa wlasciwe wizytowki. To wlasnie wsrod tej wiekszosci
                          panuja stereotypy, ktore nalezy przelamywac a nie utrwalac.
                          Tym zaangazowanym/zainteresowanym/myslacym (stanowiacym wg mnie
                          jednak mniejszosc) jakiekolwiek wizytowki nie sa w ogole potrzebne :)

                          • fedorczyk4 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 11:23
                            :-)
                          • maria421 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 17:27
                            ro-bert napisał:


                            > Myslisz, ze takich "plytkich i niezainteresowanych" nalezy zostawic
                            > z ich powierzchownoscia sam na sam? To przeciez wlasnie dla takich
                            > potrzebne sa wlasciwe wizytowki.

                            Jakie wedlug Ciebie sa te "wlasciwe wizytowki"?
              • fedorczyk4 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 09:36
                No to tu, to Cie Robercie nie rozumiem. Czy Ty postrzegasz Peru
                poprzez zespoly spiewajace El Condor passa?;-)
                Do folkloru mam stosunek ambiwalentny, ale to jest perfekcyjnie
                przygotowany przez zawodowcow, spektakl. I znam znacznie gorsze
                wizytowki ktore jako kraj, rozrzucamy po swiecie.
                Mialam okazje obserwowac ten zespol w trakcie prob, bylam w
                Karolinie w Otrebusach wielokrotnie, w tym jeszcze za zycia i pelni
                sil Miry Ziminskiej. Zawsze imponowala mi dyscyplina w ktorej Ci
                ludzie pracowali.
                • maria421 Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 09:51
                  fedorczyk4 napisała:

                  > No to tu, to Cie Robercie nie rozumiem. Czy Ty postrzegasz Peru
                  > poprzez zespoly spiewajace El Condor passa?;-)
                  > Do folkloru mam stosunek ambiwalentny,

                  Ja podobnie.
                  Tzn. lubie obce folklory , natomiast nasz wlasny uwazam za tak zuzyty ze az
                  nieciekawy.
                • ro-bert Re: Balsam na bole istnienia 25.11.07, 10:17
                  fedorczyk4 napisała:

                  > No to tu, to Cie Robercie nie rozumiem. Czy Ty postrzegasz Peru
                  > poprzez zespoly spiewajace El Condor passa?;-)

                  No gdyby ktos prezentowal mi Peru zapraszajac jedynie na koncerty
                  tego typu zespolow, mialoby to z pewnoscia wplyw na moje
                  postrzeganie tego kraju.
                  Zreszta pozostajac przy Twoim przykladzie, powiedz sama z czym
                  kojarzy Ci sie Peru (zakladam, ze nie masz meza Peruwianczyka a
                  ulubionym miejscem, w ktorym spedzasz wakacje nie jest Lima) :)

                  > Do folkloru mam stosunek ambiwalentny, ale to jest perfekcyjnie
                  > przygotowany przez zawodowcow, spektakl.

                  Nie znam sie na wystepach folklorystycznych wiec pozostaje mi
                  wierzyc na slowo ;)

                  > I znam znacznie gorsze
                  > wizytowki ktore jako kraj, rozrzucamy po swiecie.

                  O, tak! Niestety:(

                  • zyta2003 Re: Wizytowka 25.11.07, 20:33
                    Tyle juz lat mieszkam za granica, w kraju "slynacym" z polish
                    jokes" i nigdy nie brakowalo mi odpowiedniej wizytowki kraju.
                    Uzywanie w mediach zwrotu "polskie obozy koncentracyjne"- juz raczej
                    wytepione - a obecnie historia ze skandalicznym dowcipem o
                    wspolpracy Polakow z nazistami niestety nie wynika z tego, ze
                    jestesmy narodem chlopow, zespolow ludowych itp. Wynika to ze
                    slabosci organizacyjnych.
                    Na ostatni podany przyklad z tym nazizmem, a jakze, na stronie
                    internetowej inwokacja konsula NY, jaki to skandal i dwa adresy,
                    gdzie w tej sprawie pisac. Wszystko po polsku i tylko tyle. Jak sie
                    jest konsulem w Ameryce, to mozna podpatrzyc nie tylko przyslowiowe
                    organizacje zydowskie, chociazby tez latynowskie, emeryckie i inne
                    jak sie dziala w takim momencie. Nalezy napisac taki list, po polsku
                    i angielsku i podac jego tresc na stronie internetowej, a takze w
                    wychodzacych gazetach. Gdyby mniej wydawac na podroze zagraniczne
                    poslow to mozna by miec pieniadze na wydrukowanie takiego listu i
                    udostepnienie go np. w istniejacych juz 10 oddzialach Polskiej Unii
                    Kredytowej i innych polskich organizacjach, agencjach, takze
                    niekoniecznie polskich, jak chociazby w dwoch bardzo sprzyjajacych
                    nam gazetach miejskich.
                    Najbogatsze organizacje, ja naleze do takiej jednej przysylaja list
                    do domu z koperta i uiszczona oplata pocztowa. Wystarczy tylko
                    podpisac i wyslac. W najgorszym razie trzeba dodac wlasny znaczek.
                    Zadzwonilam w tej sprawie do konsulatu, wysluchali, a wzoru listu
                    dalej nigdzie nie ma. A potem sie placze, ze nas obrazaja.
                    Moze to specyfika kraju emigranckiego, gdzie mieszkam - ale nigdy
                    nie czulam sie tu gorsza, nie oburzaja mnie dowcipy o Polakach, o
                    ktorych slyszalam z polskiej prasy. Szczerze mowiac za mojego pobytu
                    uslyszalam jeden, zupelnie zreszta niezamierzony. W programie
                    reality show arizonski chlop mowi do panienki z miasta: przywiez
                    to polskim pikupem. No i panienka wziela zza stodoly ....taczki.
                    O....bylo oburzenie, Bogu ducha winny chlop nazywal je tak jak mowil
                    jego ojciec i dziadek. I co w tym zlego?
          • tos.ka Re: Balsam na bole istnienia 05.12.07, 22:15
            > To miala byc relacja, a pisze jak umiem, a nie zachecanie do
            > polubienia skomercjalizowanej sztuki ludowej. Matko bosko, a czego
            > ja sie tak tlumacze?
            > Ale bylam tez ostatnio na sztuce "Krumer" w rezyserii K.
            > Warlikowskiego, to moze sie zrehabilituje:-)))

            az sie zdenerwowalam i pisze...
            tlumaczyc sie!
            alez sie towarzystwo zebralo, fiufiu.

            mazowsze to jest sztuka ludowa zachowana- to nie jest komercja. to jest
            wizytowka jak najbardziej piekna- wizytowka pokazujacy bardzo bogaty i piekny
            polski folklor. a folklor to jest sztuka. czasem bardziej wartosciowy niz rozne
            pseudo intelektualistyczne stekania (nie odnosze do nikogo ani niczego
            konktrektnego tego zdania).


            ps. lutoslawskiego tez bardzo chetnie slucham

            • tos.ka ps 06.12.07, 20:02
              a zycie dziekuje za bardzo ladna i zywa relacje (bez tlumaczen sie zadnych).
    • pjd1 sympatyczne... 02.12.07, 06:40
      cenna rzecz...

      każdy naród ma prawo - i chyba "obowiązek" być dumnym ze swojej tradycji; i
      przez nią wzbogacać światową kulturę (patrz. np. sukces "lord of the dance".

      I fajnie; a jak ktoś nie lubi folkloru, to można przypomnieć Krisa Kristofersona
      sławny cytat " If you do not like Hank Williams, kiss me in the ass.."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja