Szczęście vs racja

26.11.07, 06:42
Ktoś powiedział - nie pamiętam ani gdzie, ani kto - że można mieć
albo jedno albo drugie ale nie obydwa na raz.

Nie będę rozwijała. Temat otwarty z zaproszeniem do rozmowy,
spostrzeżeń, obserwacji oraz innych dowolnych...uwag.

Kan
    • jutka1 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 08:49
      Czy przez tytulowa "racje" rozumiesz "ze ma sie racje w odroznieniu od bycia w
      bledzie", czy "reason"?
      • ewa553 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 10:17
        i ja prosze kanie o dodatkowe wyjasnienia, bo nijak nie widze
        zwiazku szczescia z racja.
        • kan_z_oz Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:32
          ewa553 napisała:

          > i ja prosze kanie o dodatkowe wyjasnienia, bo nijak nie widze
          > zwiazku szczescia z racja.

          ODP: Ewciu - widzę Twoje pytanie i cenię szczerość!!! To jest
          uczciwe podejście i jeśli się nie rozwinie - to wyjaśnię o co mi
          chodzi.
          Nie testuję nikogo - poprostu, staram sie skierować na tematy nowe
          na Forum lub nie nowe ale z innego punktu...

          Pozdrawiam
          Kan
      • kan_z_oz Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:16
        jutka1 napisała:

        > Czy przez tytulowa "racje" rozumiesz "ze ma sie racje w
        odroznieniu od bycia w
        > bledzie", czy "reason"?

        ODP: Raczej mam na myśli, naszą ludzka cechę w udowadnianiu racji
        (wrong/right) przy każdej okazji oraz za wszelka cenę.

        Kan
        • maria421 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:30
          kan_z_oz napisała:


          > ODP: Raczej mam na myśli, naszą ludzka cechę w udowadnianiu racji
          > (wrong/right) przy każdej okazji oraz za wszelka cenę.

          Kanie, uzylas slowa- klucza "udowadnianie".
          Uwazam, ze nie mozna rezygnowac z udawadniania racji, jezeli racje da sie udowodnic.
          Rezygnacja z udowadniania racji bylyby pojsciem na latwizne, konformizmem.
          • fedorczyk4 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:35
            No dobrze, ale czasami udowadnianie wlasnej racji zastepuje
            wszystkie inne formy wymiany mysli, staje sie wartoscia sama w
            sobie. W rezultacie niemozliwosc usowodnienia z takiej czy inne
            przyczyny, powoduje frustracje i agresje, czyli duza przykrosc.
            Swiadoma rezygnacja z udowodnienia czegos komus, moze za to dac mile
            lechczace kore mozgowa, poczucie lekkiej wyzszosci.
            • kan_z_oz Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:47
              fedorczyk4 napisała:

              > No dobrze, ale czasami udowadnianie wlasnej racji zastepuje
              > wszystkie inne formy wymiany mysli, staje sie wartoscia sama w
              > sobie. W rezultacie niemozliwosc usowodnienia z takiej czy inne
              > przyczyny, powoduje frustracje i agresje, czyli duza przykrosc.
              > Swiadoma rezygnacja z udowodnienia czegos komus, moze za to dac
              mile
              > lechczace kore mozgowa, poczucie lekkiej wyzszosci.

              ODP; I teraz pytanie? jak długo trwa to łechtanie kory. Fdorczyk -
              poruszyłaś sedno, więc podpinam się pod Ciebie - żadnym podtekstów.
              Na serio - czy ktoś kiedyś zaobserwował jak długo trwa to przyjemne
              uczucie?
              Dzień, dwa, dwie godziny i co następuje po tym???

              Kan
            • maria421 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 14:45
              fedorczyk4 napisała:

              > No dobrze, ale czasami udowadnianie wlasnej racji zastepuje
              > wszystkie inne formy wymiany mysli, staje sie wartoscia sama w
              > sobie. W rezultacie niemozliwosc usowodnienia z takiej czy inne
              > przyczyny, powoduje frustracje i agresje, czyli duza przykrosc.
              > Swiadoma rezygnacja z udowodnienia czegos komus, moze za to dac mile
              > lechczace kore mozgowa, poczucie lekkiej wyzszosci.

              Fed, to zalezy o jakie racje chodzi. Jezeli dyskutujemy o przyslowiowej
              wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad swietami Wielkiej Nocy, to mozemy nawet
              zrezygnowac z naszej racji, ktora wlasciwie nie jest racja tylko nasza
              indywidualna opinia.

              Jezeli natomiast pojawia sie forumowicz ktory pisze o "palestynskim holocauscie"
              , to jak mozemy dac mu racje?

              Jest co prawda takie powiedzenie ze madrzejszy ustepuje, ale w pewnych
              sytuacjach moze to miec fatalne skutki.
        • jutka1 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 15:40
          kan_z_oz napisała:

          > jutka1 napisała:
          >
          > > Czy przez tytulowa "racje" rozumiesz "ze ma sie racje w
          > odroznieniu od bycia w
          > > bledzie", czy "reason"?
          >
          > ODP: Raczej mam na myśli, naszą ludzka cechę w udowadnianiu racji
          > (wrong/right) przy każdej okazji oraz za wszelka cenę.
          ***********

          Mnie sie wydaje, ze takl samo, jak kazdy czlowiek to osobny kosmos, tak i kazdy
          czlowiek ma swoje "racje". Nie rozumiem udowadniania swoich racji za wszelka
          cene, i nie rozumiem poczucia satysfakcji z tego, ze sie komus te "racje"
          udowodnilo.
          Tak samo sadze, ze kazdy czlowiek pod slowem "szczescie" rozumie co innego.
          Tak wiec szukanie zwiazkow miedzy tymi pojeciami i zjawiskami w jednym ogolnym
          stwierdzeniu jest dla mnie niewykonalne.

          Co do satysfakcji plynacej z "udowodnia komus, ze ma sie racje", mysle, ze jest
          krotkotrwala. W moim przypadku czesto prowadzi do dyskomfortu, ze komus
          "ukradlam kawalek duszy".

          Generalnie (sa oczywiscie wyjatki) zostawiam ludzi w spokoju i sama chce byc
          zostawiona w spokoju. Choc zdarza sie, ze przemieniam sie w lwice, ale to sie
          zdarza rzadko.
          I szczescie nie ma dla mnie nic wspolnego z "maniem racji" (zam.). Powtarzam:
          dla mnie, w stosunku do mnie samej i w moim prywatnym wszechswiecie.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 15:48
            jutka1 napisała:

            > kan_z_oz napisała:
            >
            > > jutka1 napisała:
            > >
            > > > Czy przez tytulowa "racje" rozumiesz "ze ma sie racje w
            > > odroznieniu od bycia w
            > > > bledzie", czy "reason"?
            > >
            > > ODP: Raczej mam na myśli, naszą ludzka cechę w udowadnianiu racji
            > > (wrong/right) przy każdej okazji oraz za wszelka cenę.
            > ***********
            >
            > Mnie sie wydaje, ze takl samo, jak kazdy czlowiek to osobny kosmos, tak i kazdy
            > czlowiek ma swoje "racje". Nie rozumiem udowadniania swoich racji za wszelka
            > cene, i nie rozumiem poczucia satysfakcji z tego, ze sie komus te "racje"
            > udowodnilo.

            Nie?
            Nawet gdyby np. dostalabys do zaplacenia podatku pol miljona bezpodstawnie nie
            dochodzilabys swoich racji?
            A gdybys jednak na to sie zdecydowala i udowodnila Twoja racje czyzbys nie czula
            zadowolenia z tego powodu?

            udowadnianie racji to nie tylko narzucanie swoich pogladow innym.
            • jutka1 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 16:22
              kielbie_we_lbie_30 napisała:
              > Nie?
              > Nawet gdyby np. dostalabys do zaplacenia podatku pol miljona bezpodstawnie nie
              dochodzilabys swoich racji?
              > A gdybys jednak na to sie zdecydowala i udowodnila Twoja racje czyzbys nie
              czula zadowolenia z tego powodu?
              >
              > udowadnianie racji to nie tylko narzucanie swoich pogladow innym.
              ***********
              Masz racje ;-) - tak zrozumialam pytanie, interpersonalnie, a nie miedzy mna a
              jakimis instytucjami.
              Tutaj, gdybym udowodnila fiskusowi swoja racje, czyli ze ten milion im sie nie
              nalezy, to oczywiscie czulabym satysfakcje. Ale satysfakcja a szczescie to
              raczej nie to samo. Gdyby nie udalo mie sie tego udowodnic: bylabym zla,
              czulabym smutek, ale czy czulabym sie nieszczesliwa? Nie.
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 10:38
      Ze niby co? Ze ma sie albo szczescie albo racje?
      E.... nie wierze. Ot, takie jakies bezsensowne frazesy.
      Wszystko jest relatywne: jaka racja do jakiego szczescia. Jezeli o
      cos walcze i mi przyznaja racje to troche szczescia mi to daje...
      oczywiscie zaleznie jak wielka to sprawa. Moze niewielka racja to i
      szczescie niewielkie?
      • maria421 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 10:49
        Tez nie widze zwiazku miedzy szczesciem a racja (posiadaniem racji?)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:00
          Rownie bezsensowne zawsze bylo dla mnie frazes "malzenstwo (zwiazek)
          z milosci lub rozsadku".
          Co mialo by to znaczyc ze zwiazek z milosci nie jest zwiazkiem
          rozsadnym? Czy nie jest to tak ze najwieksza szansa na powodzenie
          zwiazku jest wlasnie uczucie?
          Ech... to raczej jest tak ze frazesy ludzie wymyslili aby uzasadnic
          swoje nierozumne postepowanie ;)

          I to by bylo na tyle.
    • ro-bert Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 10:58
      kan_z_oz napisała:

      >... można mieć
      > albo jedno albo drugie ale nie obydwa na raz.

      To zalezy od definicji szczesia. Jesli dla kogos szczescie oznacza
      spokoj, brak problemow, akceptacje u innych, to rzeczywiscie
      zgadzajac sie zawsze z innymi ("nie majac racji"), nieraz nawet za
      wszelka cene, mozna nazwac sie szczesliwym. Tylko czy to jest stan
      prawdziwego szczescia?
      Znam kilka takich osob. Nawet tu na forum mozna by taki "szczesliwy
      nick" znalezc:)
      Zgadzaja sie z wszystkim i wszystkimi. Nawet gdy sie nie zgadzaja to
      albo zmieniaja temat albo przyznaja racje wbrew wlasnym pogladom...
      wszystko po to aby miec spokoj, byc akceptowanym, nikomu sie nie
      narazic... po prostu byc szczesliwym ;)
      Znam jednak rowniez takich, ktorzy na tego typu zachowania i stan
      duchowy maja znacznie bardziej pejoratywne okreslenia ;)
      • kan_z_oz Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:14
        ro-bert napisał;...Znam kilka takich osob. Nawet tu na forum mozna
        by taki "szczesliwy nick" znalezc:)
        Zgadzaja sie z wszystkim i wszystkimi. Nawet gdy sie nie zgadzaja to
        albo zmieniaja temat albo przyznaja racje wbrew wlasnym pogladom...
        wszystko po to aby miec spokoj, byc akceptowanym, nikomu sie nie
        narazic... po prostu byc szczesliwym ;)
        Znam jednak rowniez takich, ktorzy na tego typu zachowania i stan
        duchowy maja znacznie bardziej pejoratywne okreslenia ;)

        ODP: Wiesz na 100%, czy tak Ci się wydaje???

        Definicja szczęścia może być różna, ale chodzi przecież o uczucie
        jakie z nią wiążemy; czyli to co napisałeś - spokój i brak
        problemów/konfliktów. Czy są jeszcze inne słowa aby opisać?

        Szwedziu - rany boskie - tylko z miłości. Z rozsądku to poślubić
        pieniądze, karierę bez względu na uczucie. Chyba nie można
        prościej...mieszanie tych dwóch to jak mieszanie piwa z wódką...no
        chyba, że ktoś lubi super kaca - na to nie ma rady.

        Kan


        • kielbie_we_lbie_30 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:54
          kan_z_oz napisała:


          > Szwedziu - rany boskie - tylko z miłości. Z rozsądku to poślubić
          > pieniądze, karierę bez względu na uczucie.

          Nie denerwuj sie kochana. W moim przypadku to juz tylko i wylacznie
          teoria ;)
        • ro-bert Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 12:05
          kan_z_oz napisała:


          > ODP: Wiesz na 100%, czy tak Ci się wydaje???

          Nie rozumiem pytania. Co mam wiedziec?


          >
          > Definicja szczęścia może być różna,

          Nie tylko "moze" ale "jest". I to chyba bardzo duzo ich jest.


          > ale chodzi przecież o uczucie
          > jakie z nią wiążemy; czyli to co napisałeś - spokój i brak
          > problemów/konfliktów.

          Takie proste to nie jest. Jesli dobrze rozumiem to wg. Ciebie
          spokoj i brak problemow/konfliktow sa niezbedne do tego aby byc
          szczesliwym. Tak nie jest. Dla wielu ludzi wlasnie dopiero
          problemy/konflikty, ktore czlowiek musi pokonac sa nieodzowne do
          poczucia szczescia. Brak spokoju, zycie w ciaglym biegu jest
          sposoben na szczesliwe zycie.
          Przeciez nie mozna nikomu narzucic w jakich sytuacjach wzrasta mu
          poziom serotoniny, dopaminy czy jak tez sie te wszystkie substancje
          nazywaja.

          Ja mysle, ze zaczac trzeba by od tego, iz nalezy rozroznic dwa
          rodzaje szczescia. Szczescie jako chwilowe uczucie zadowolenia czy
          euforii i szczescie jako stan naszej psychiki w perspektywie lat.
          Obydwa szczescia sa bardzo wazne. W obu wypadkach odpowiedz na
          zadane przez Ciebie w pierwszym poscie pytanie jest chyba rozna.
    • asia.sthm Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:20
      Mnie teraz do szczescia potrzeba pare gwozdzi...ale najpierw musze
      miec racje, tzn przekonac mojego meza ze w nowowytapetowane sciany
      mozna cos wbic :)))

      A ogolnie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze nie mozna miec
      jednoczesnie racji i szczescia. Wole filozofie: Ty masz racje, ja
      mam spokoj....a swoje wiem i tak. :))
      Nie zalezy mi na uznaniu moich racji, co nie oznacza ze w powaznych
      przypadkach nie umiem walczyc....umiem :)

      Racja jako taka nie istnieje, za to szczescie, tak.
    • amaroola Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 11:49
      kan_z_oz napisała:

      > Ktoś powiedział - nie pamiętam ani gdzie, ani kto - że można mieć
      > albo jedno albo drugie ale nie obydwa na raz.
      >

      dla mnie to to samo,co "it's better to be kind than to be right" czy
      jakos tam (lepiej byc milym - no wlasnie to slowo wcale nie znaczy
      to samo,co'kind'- niz miec racje)

      dla mnie jest to jeszcze jedna alternatywa 'nadstawiania policzka"
      i 'oddawania sukni swojej'- bardzo pozytywnego w sumie podejscia, bo
      wierze ze tylko ludzie naprawde i gleboko przekonani o wlasnej
      wartosci nie musza nikomu udowadniac swojej racji... mowie"swojej",
      bo czegos takiego, jak uniwersalna racja nie istnieje (chyba), kazdy
      ma jakies wlasne przekonania, do ktorych probuje przekonac innych
      (jako oczywiscie jedynie slusznych i uniwersalnych;) ...

      czesto konczy sie na tym,ze ludzie,ktorzy mogliby odnalezc tyle
      wspolnych punktow, tyle podobienstw i uniwersalnych prawd
      kierujacych ludzkim zyciem ... i moze dzieki temu stac sie troszke
      bardziej szczesliwymi, traca energie na wylapywanie roznic i bicie
      sie o wyzszosc swojego rozumienia swiata do... ostatniej kropli
      krwi...:((

      szkoda tylko, ze czasem okazuje sie ze sa ta naprawde po tej samej
      stronie barykady...wierza i wiedza dokladnie to samo...;))

      • lucja7 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 13:50
        Pojecie racja jest bardzo szerokie. Pierwsze i najwazniejsze, to
        zdolnosc myslenia, oceniania, osadzania i reagowania wedlug wlasnych
        zasad ktorym chce sie zostac wiernym. Descartes pisal o "metodzie
        pozwalajacej prowadzic swoja racje".
        Czy wszyscy ludzie maja swoje racje? Oczywiscie ze nie. Ogromna,
        przeogromna wiekszosc, czesto zwana "milczaca", jej nie posiada (gdy
        bylam bardzo mloda, myslalam ze wszyscy ja posiadaja).

        W zwiazku z tym sadze:
        - ze zyc w zgodzie z wlasnymi zasadami z pewnoscia moze dac
        szczescie,
        - nic nie mowic by zachowac "zycie spokojne, a swoje wiedziec", moze
        dac wylacznie frustracje.

        Chyba ze ktos odpowie: "im kto glupszy tym szczesliwszy", ale to nie
        o to tu chodzi. Chyba.
        • asia.sthm Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 14:05
          > - nic nie mowic by zachowac "zycie spokojne, a swoje wiedziec",
          > moze dac wylacznie frustracje.

          Masz racje Lucjo... a na boku ciuchutko sobie westchne: Gowno prawda.
          I wszyscy zadowoleni, frustracji ni chu chu nie ma, wrecz
          przeciwnie, geba sie usmicha szczerze ,o tak :D
        • zyta2003 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 14:29
          Podoba mi sie watek, chociaz calosciowo go nie rozumiem. Widze tu
          wszystko oddzielnie - co normalnie nie tylko poeci ale i ja
          potepiam.
          Wiec zatrzymalo moja uwage slowo "szczescie" - i ktos zupelnie
          niepotrzebnie poczatkowo chcial wyroznic lepsze i gorsze szczescia.
          Toc to filozofowie od tysiecy lat glowia sie nad definicja szczescia
          i tak do konca nie wiadomo co to jest, a na pewno kazdy i ten
          bardziej i mniej myslacy ma swoja niezdefiniowana wizje i uszanujmy
          ja. Ja, np. nie mam pojecia jak to zdefiniowac, a po dlugich latach
          zycia zdefiniowalabym to jako swiety spokoj. Ale rozwiniecie tego,
          to juz na inne opowiadanie.
          Tak naogol niewiele znam przypadkow, zeby ktos komus przyznal
          racje, poczawszy od for, poprzez zycie rodzinne, ocene dziel
          artystycznych, wojenek i polityki. Najwyzej ktos ustapi, ale czy
          jestesmy przykonani, ze przyznal drugiej stronie racje?
          Najwieksza satysfakcje graniczaca z ekstaza moze dac pismo z
          dowolnego urzedu, ktore przyznaje racje. Znam wlasnie ostatnio
          przypadek osoby, ktora dostala taki list z Polski z wysokiego
          urzedu. Nie wiem, czy najbardziej milosne listy dawaly tej osobie
          takie poczucie szczescia.
          I taki wkrecik, dlaczego malzenstwo z rozsadku kojarzy sie przede
          wszystkim z malzenstwem dla pieniedzy. A ile to na swiecie tych
          glownie meskich partii z pieniedzmi? Z rozsadku, bez ognistej
          milosci - bo jest troskliwy, cieply, lubi tak spedzac czas jak ja,
          albo wiecej - mamy taka sama pasje..... Czy jest to nieetyczne, albo
          wrozy gorej na przyszlosc?
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 15:00
            Nie wiem gdzie to wyczytalas ze niby ktos napisal ze jest szczescie
            lepsze i gorsze? Nie moge tego znalesc...
            No i napewno nie ma ale moze byc male lub wielkie, moze byc z
            roznych powodem, moze byc chwilowe albo dluzsze...Podejrzewam ze
            kazdy ma swoja definicje szczescia, kazdy w inny sposob odczuwa to,
            i jest szczesliwy z roznych powodow.
            • zyta2003 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 15:48
              Nie wyrazilam sie jasno. Wyraze sie inaczej - uwazam, ze nie mozna
              czyjegos poczucia szczescia wartosciowac w sytuacji, kiedy nie
              przynosi to poczucie szkody innym czy dlatego, ze nasze szczescie
              jest, (byloby) inne. Oto post, do ktorego nawiazalam:
              "To zalezy od definicji szczesia. Jesli dla kogos szczescie oznacza
              spokoj, brak problemow, akceptacje u innych, to rzeczywiscie
              zgadzajac sie zawsze z innymi ("nie majac racji"), nieraz nawet za
              wszelka cene, mozna nazwac sie szczesliwym. Tylko czy to jest stan
              prawdziwego szczescia?
              Znam kilka takich osob. Nawet tu na forum mozna by taki "szczesliwy
              nick" znalezc:)
              Zgadzaja sie z wszystkim i wszystkimi. Nawet gdy sie nie zgadzaja to
              albo zmieniaja temat albo przyznaja racje wbrew wlasnym pogladom...
              wszystko po to aby miec spokoj, byc akceptowanym, nikomu sie nie
              narazic... po prostu byc szczesliwym ;)
              Znam jednak rowniez takich, ktorzy na tego typu zachowania i stan
              duchowy maja znacznie bardziej pejoratywne okreslenia ;)

              • lucja7 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 18:55
                Zauwazylam ze wiele wpisow mowi o checi "posiadania racji" w
                dyskusjach forumowych i sprowadza temat na ten poziom. Przeciez to
                niemozliwe zubozenie tematu "racji".
                • blues28 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 20:28
                  lucja7 napisała:
                  "Zauwazylam ze wiele wpisow mowi o checi "posiadania racji" w
                  dyskusjach forumowych i sprowadza temat na ten poziom. Przeciez to
                  niemozliwe zubozenie tematu "racji".

                  Zgadzam sie. Jakos nie moge wyobrazic sobie zwiazku: szczescie a
                  mienie (udowodnienie racji). Moze chwilowa mala satysfakcja, ale
                  szczescie?
                  Zreszta szczescie dla mnie nie jest stanem permanentnym, a
                  zaledwie ulotnymi chwilami. I prawie niemozliwymi do analizowania.
                  Bardziej trwale jest zadowolenie z zycia polaczone z pogoda ducha i
                  optymizmem i swiadomoscia ze to zycie jest udane, wartosciowe,
                  sensowne. Bardzo bym chciala po latach moc spojrzec wstecz i odczuc
                  takie zadowolenie.

                  Wolalabym tez rozpartywac racje jako racjonalizowanie, myslenie,
                  wnioskowanie; jako podstawe swiadomosci. A swiadomosc, przekonania i
                  decyzje okreslaja to kim jestesmy (w absolutnej sprzecznosci z
                  marksistowska: "byt okresla swiadomosc").
                  Zycie w zgodzie z samym soba, wlasnym wewnetrznym kodeksem
                  to "serenity" jak to ladnie okreslaja anglicy i "integrity".
                  (Przepraszam za anglicyzmy, ale jakos nie moge trafic na polskie
                  okreslenia, ktore dokladnie by oddaly znaczenie tych slow). Nie
                  mysle, ze to szczescie ale spokoj ducha i bezkonfliktowe spogladanie
                  na siebie w lustrze dzien po dniu.

                  • zyta2003 Re: Szczęście vs racja 26.11.07, 21:51
                    To co jest ta racja i jak sie ma do szczescia? Przerasta to moja
                    percepcje, zwlaszcza, ze nie zawezalam sprawy do "racji" na forum.
                    Jesli okaze sie, ze mialam racje i obecny konflikt wewnetrzny w
                    Pakistanie zamieni sie w katastrofe nuklearna swiata, to mam byc
                    szczesliwa?
                    Dalam przyklad jakie szczescie moze dac pismo urzedowe przyznajace
                    racje. Zapomnialam sobie, ze w pismie tym nie bylo przyznania racji
                    obywatelowi, tylko po prostu bylo grzeczne, z empatia i zapytaniem,
                    jak bedzie najlepiej ustalic spotkanie urzedowe. Nie trzeba miec
                    racji, zeby wpasc w ekstaze szczescia.
    • luiza-w-ogrodzie Nie wiem o co chodzi 27.11.07, 04:45
      Mozna miec i szczescie, i racje rownoczesnie, natomiast narzucanie
      sie innym ze swoja "racja" czy pogladami nie ma ze szczesciem nic
      wspolnego. Nie da sie uszczesliwiac innych na sile ani uszczesliwic
      siebie samego wymuszeniem racji na innych.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 Re: Nie wiem o co chodzi 27.11.07, 18:44
        Nikt nie wie, dlatego smiesznie ;-)))
        • kan_z_oz Re: Nie wiem o co chodzi 28.11.07, 08:58
          lucja7 napisała:

          > Nikt nie wie, dlatego smiesznie ;-)))

          ODP: I dobrze. Za to miło było wejść na nowe tematy razem z
          Wami...nawet jeśli było to zbyt ogólne i mylące. Następnym razem
          postaram się bardziej...
          Pozwolę więc sobie podrążyć jeden z tematów, który wyszedł w
          międzyczasie.
          W nowym wątku aby się nie myliło; o układach małżeńskich...

          Pozdrawiam
          Kan
Inne wątki na temat:
Pełna wersja