A w kinach

08.12.07, 23:59
Szukalam i szukalam poprzednich watkow filmowych, i nie moglam znalezc.

A szukalam, bo wlasnie obejrzalam "Babel".
Znow zdalam sobie sprawe, jak wszystko jest ze soba powiazane. Zapomnialam o
tym przez jakis czas.

Mysle, ze film wart obejrzenia.

Lulu, widzialas?
    • a.polonia Re: A w kinach 09.12.07, 00:20
      Oj, Babel mi sie dluuuzyl, spokojnie mozna bylo darowac sobie jeden
      watek, nawet wiem ktory, ale moze nie bede spoilerowac, bo ktos nie
      ogladal.

      Ostatnio ogladalam najnowsza holenderska Mikolajowo-swiateczna
      produkcje Alles is liefde :P, cieplutki, milutki, przyjemniutki, w
      sam raz na swieta :)

      Poza tym od kilku dni mamy kino domowe, wiec rzutujemy rzutnikiem na
      sciane glownie seriale (24 i Jack Bauer rulezzz :), a wczoraj
      zasnelam na "Sylvii" (Plath).
    • chris-joe Re: A w kinach 09.12.07, 01:30
      Juz sie swego czasu na temat "Babel" wymadrzalem- ze mnie zdesatysfakcjonowal.

      Mam ochote jutro pojsc do kina i prosze o rade, co mam obejrzec. Z pewnoscia
      musze zobaczyc dwa glosne filmy rumunskie: "12h08 à l'est de Bucarest" i "4
      mois, 3 semaines, 2 jours", ale one u nas leca tylko z francuskimi napisami, a
      ja chce angielskie. Wiec pewnie odczekam az wyjda na DVD.

      Oto co mam do wyboru:
      hour.ca/film/showing.aspx
    • roseanne Re: A w kinach 09.12.07, 03:26
      "babel obejrzalam jakos w polowie wrzesnia, jak sie doczekalam kablowki
      podobne odczucia mialam - system naczyn polaczonych..


      a dzis lekko i dziecieco -"zloty kompas", ot taka sobie bajeczka, pomyslana
      chyba jako serial na dodatek, tak jak to hobbitach i obraczce
    • ewa553 Re: A w kinach 09.12.07, 09:23
      a gdzie Ty jestes Jutencjo, ze takie stare filmy w kinie leca? Bo
      nawet na mojej prowincji kulturalnej lecial chyba ponad rok temu?
      Pamietam ze na mnie zrobil duze wrazenie, a c-j moj zapal
      ochlodzil:)))
      • jutka1 Re: A w kinach 09.12.07, 11:12
        Tytul watku dalam tylko po to, zeby bylo o filmach kinowych. :-)
        U nas lecial na HBO czy na Canal+, nie pamietam.

        Coz, de gustibus etc. - mnie sie podobal. :-)

        Postaram sie w przyszlym tygodniu pojsc choc raz do kina na jakas
        francuszczyzne, bo tutaj 90% francuskich filmow nie dociera.
        • lucja7 Re: A w kinach 09.12.07, 15:05
          Nie widzialam ;-(
          • jutka1 Re: A w kinach 09.12.07, 15:22
            www.cinemovies.fr/fiche_film.php?IDfilm=8060
            Jesli obejrzysz na DVD na przyklad, daj znac reakcje. Naprawde jestem ciekawa.
            • lucja7 Re: A w kinach 10.12.07, 09:19
              Pamietam ze mowilo sie o tym filmie w momencie wejscia na ekrany.
              Pamietam tez ze nie poszlam na niego bo wydawal mi sie
              zbyt "oczywisty", moze nieslusznie. Temat jako taki jest dla mnie
              bardzo interesujacy, mowi bowiem o istotnych problemach ludzi
              nacpanych jednoczesnie gazetowymi praniami czaszek.
              Zobacze przy okazji, obiecuje ;-)))
              I chetnie cos napisze.
    • maria421 Re: A w kinach 10.12.07, 10:11
      Babel jest wszedzie tam gdzie sa ludzie. Na przyklad na forach internetowych :-)
    • chris-joe Re: A w kinach 10.12.07, 11:08
      Poniewaz NIKT nie kwapil sie z udzieleniem mi rad kinomaniakalnych, do tego z
      nagla musialem odwiedzic znajomego- kino rozlazlo sie po kosciach.
      Skonczylo sie na wieczorze DVD. Po parysku. "Paris, je t'aime"- zestaw winiet
      roznych rezyserow, oraz "Ratatouille"- kreskowka dla dzieci.
      • zyta2003 Re: A w kinach 10.12.07, 19:31
        No to ja polecam film " Diving bell and butterfly" , na podstawie
        ksiazki autobiograficznej po polsku "Skafander i motyl" sprzed
        kilku laty o francuskiego dziennikarza, uwiezionego przez ostatni
        rok zycia w swoim ciele i komunikujacego sie ze swiatem za pomoca
        mrugniecia powieka. Tak podyktowal swoja ksiazke. Mozna powiedziec -
        temat samograj, ale film nowatorsko zrobiony i oczywiscie
        przejmujacy.
        • tortugo Re: A w kinach 13.12.07, 22:47
          A ja polecam film ktorego nie widzialem. No i co, cos na inaczej
          przynajmniej ;) A ze ten film co dopiero sie ukazal w USA, a do
          Polski nie wiadomo kiedy trafi – niewazne.

          Ale nie tak zupelnie na slepo polecam. Bo to jest film zrobiony na
          podstawie powiesci Cormac'a McCarthy'ego, autora ktorego niezmiernie
          szanuje i podziwiam. Tytul ksiazki i fimu tez: “No Country for Old
          Men” (Ethan & Joel Coen – rezyserzy, w obsadzie: Tommy Lee Jones,
          Javier Bardem, Josh Brolin, Woody Harrelson).

          (Wielcejebliwe forum, jesli zechce, bycmoze pomni, ze juz tu tego
          pisarza zachwalalem, polecajac jego najnowsza ksiazke, “The Road”.)

          Jak wszystkie ksiazki McCarthy'ego (z wyjatkiem “The Road”), “No
          Country for Old Men” wymaga poufalej znajomosci Ameryki by nalezycie
          docenic jej bogactwo. Czy film jest nalezycie subtelny pod tym
          wzgledem, czy nawet potrzebuje tego jak szczudla by sie obronic
          przed calkowitym upadkiem na twarz, pozostaje na razie dla mnie
          tajemnica. Wszyscy dobrze wiemy jaki los spotyka wiekszosc adaptacji
          ekranowych nawet najwybitniejszych dziel literatury, a ta ksiazka
          najwybitniejszym dzielem nie jest (moze dlatego wlasnie dobrze sie
          zaadaptuje na ekran? – mam nadzieje). Jest to na pewno dobry
          kryminal, troche w stylu american noir – egzystencjalny, cyniczny i
          okrutny psychologicznie. Glebokich wyzwan intelektualnych tu nie ma,
          ale rozrywka powinna byc znakomita – dla tych, co w nastroju.

          ~:O:=o
          • iwannabesedated Re: A w kinach 14.12.07, 12:18
            Ja ostatnio zaliczyłam 1408, bewulfa, komedię z benem stillerem i
            gwiezdny pył z fajfer jako czarwownicą - wszystko do dupy, niczego
            nie polecam. Za to niezmiennie polecam The Fountain (Źródło) oraz
            kreskówkę Bellville Trio - nie w kinie, gdziekolwiek w przeciągu,
            pociągu, na drągu.
        • jan.kran Re: A w kinach 15.12.07, 08:48
          zyta2003 napisała:

          > No to ja polecam film " Diving bell and butterfly" , na podstawie
          > ksiazki autobiograficznej po polsku "Skafander i motyl" sprzed
          > kilku laty o francuskiego dziennikarza, uwiezionego przez ostatni
          > rok zycia w swoim ciele i komunikujacego sie ze swiatem za pomoca
          > mrugniecia powieka. Tak podyktowal swoja ksiazke. Mozna
          powiedziec -
          > temat samograj, ale film nowatorsko zrobiony i oczywiscie
          > przejmujacy.


          ------> Zobacze :) Czytalam te ksiazke kilka razy , bardzo jestem
          ciekawa jak zostala przetworzona na film.
          K.
          • jan.kran Re:The Edge of Heaven 15.12.07, 08:53
            Tytul filmu podaje po angielsku bo niemiecki nie jest jak widac
            chetnie widziany na tutejszym forumie:PPPP
            Zapamietajcie to nazwisko :

            Fatih Akin.


            en.wikipedia.org/wiki/Fatih_Ak%C4%B1n
            Mam nadzieje ze dostanie Oscara , chociaz ta nagroda to nie jest
            to co bylo kiedys wiec moze lepiej zeby nie dostal:PPPP
            Zobaczylam Jego najnowszy film. Premiera w Norge oraz przed filmem
            rozmowa z Nim.

            To jest pierwszy film Jego jaki zobaczylam choc slyszalam o Nim
            sporo i slusznie:)))))

            Luzny , wrazliwy inteligentny facet , zupelnie nie wygladajacy na
            czlowieka ktory odniosl sukces a zarazem doskonale zdajacy sobie
            sprawe z tego ile jest wart w swiecie filmowym.

            Z reguly lubie ogladac filmy w kinie ale tym razem troche sie
            krepowalam ze mam mokre oczy ...

            Nie moge Wam zdradzic o co chodzi w filmie ale nie poruszyla
            mnie tak bardzo fabula, dosc dramatyczna jak wydzwiek ogolny.
            Zycie w roznych swiatach , roznych kulturach.
            Sceny kiedy ojciec mowi po turecku , syn po niemiecku cale to multi -
            kulti i globalizacja mnie dotyczy osobiscie. My zyjemy pomiedzy
            trzema krajami i kulturami ...
            Ciekawa jestem kto pierwszy z Was zobaczy i oceni ten film.
            Ja mam zamiar zobaczyc pozostale cztery Jego dziela dzieki
            osloanskiej cinemateque :)

            Obiecuje wktotce mniej chaotyczna relacje ale mam ten film ciagle w
            glowie:))))
            Pozdrawiam
    • ewa553 Re: A w kinach 14.12.07, 14:37
      a ja na innym watku polecalam goraco (bo bylam podniecona:)))
      film z Hongkongu, ktory dostal w tym roku Zlotego Lwa w Wenecji.
      U nas lecial pod tytulem (tlumacze!!!): Strach i pozadanie.
      Zdaje sie ze nikt z Was nie pofatygowal sie go zobaczyc? Pastuchy!
    • jan.kran Re: No hay banda ! 15.12.07, 08:58
      Ja z duzym opoznieniem odkrylam filmy David Lynch:)
      Kopiuje tu moj wpis z sasiedniego forum ... jezeli jest ktos kto
      jeszcze nie obejrzal Jego filmow albo nie obejrzal wszystkich to
      polecam:)


      ¤¤¤¤ Wczoraj zakonczylismy z Juniorem retrospekcje Lyncha. Najpierw
      byl
      wyklad o Nim a potem mial byc film blackANDwhite o Rezyserze po
      angielsku , bez podpisow.
      Ale osloanska cinemateque zmienila zdanie i byl Blue Velvet , takze
      bez podpisow.

      W moim zyciu byl okres bez _filmowy spowodowany zaposiadaniem
      Potomstwa.
      Do kina chodzilam namietnie jako nastolatka i jako mloda kobieta
      natomiast jako Matka zrezygnowalam z tej przyjemnosci.
      Pewnie dlatego minelismy sie z Lynchem i dlatego dopiero teraz Go
      odkrylam.
      Jestem zachwycona , powalona i bardzo szczesliwa. Mam blisko pol
      wieku i przeczytalam tyle ksiazek i obejrzalam tyle filmow ze
      odkrycie czegos kompletnie nowego , niesamowitego , porazajacego to
      jak szostka w totolotka:)

      Najpierw byl Eraserhead. Ogladajac go zastanawialam sie kiedy sie
      zacznie cos dziac i co autor mial na mysli;)
      Natomiast po obejrzeniu filmu fragmenty i cytaty weszly do naszego
      codziennego zycia a poza tym po obejrzeniu kilku filmow Lyncha
      uwazam ze jest to Jego podstawowy film bez ktorego nie ma co ogladac
      innych:)

      The Elephant Man byl dla mnie ok ale bardzo klasyczny , statyczny i
      jakos nie moglam tego filmu do konca wlozyc w to co myslalam na
      temat tego jakie powinny byc filmy Lyncha:)

      DUNE ... kompletny odjazd. Poniewaz z gory wiedzialm ze czeka mnie
      2,5 godziny angielskiego bez podpisow wiec niechetnie ale
      poczytalam o tym filmie w necie zeby sie zorientowac.
      Myslalam ze zasne z powodow jezykowych ale poniewaz J. koniecznie
      sie uparl wiec poszlam dla dobra dziecka:)
      I kiedy film sie skonczyl to sie zapytalam
      - Co ! To juz koniec?
      Siedzialam te dwie i pol godziny z otwarta geba zafascynowana ,
      zapatrzona , rozbawiona. Fakt ze ja od mojego szostego roku zycia
      kocham sf ale tez ten film byl po prostu odjazdowy.


      Wild at Heart oczywiscie wzruszyl mnie nawiazaniem do
      Czarnoksieznika z Oz i innej klasyki filmowej , bardzo podobali mi
      sie oboje aktorzy grajacy glowne role i uwazam ten film za
      najciepleszy i najbardziej pogodny ze wszystkich filmow Lyncha jakie
      widzialam.

      Wczoraj zobaczylismy Blue Velvet , podobno kluczowy film Lyncha
      < nie dla mnie ale o tym za moment >. Slyszalam mase o tym filmie
      choc nie znalam tresci , tylko to ze jest super . Rzeczywiscie jest
      sporo znakomitych scen , duzo nawiazan do Eraserhead ale mimo
      wszystko jest to po prostu bdb film.
      Filmem absolutnie genialnym jest dla mnie Mulholland Drive Nie umiem
      jeszcze pisac o tym filmie.

      Mam wrazenie ze wieksza czesc Lyncha zaliczylam , reszte dorabie
      przy okazji:)
      Kran Fan:)


      • lucja7 Wizyta orkiestry :-))) 20.12.07, 10:54
        Jest film do obejrzenia.
        Przetlumaczylabym tytul na "Wizyta orkiestry detej".
        Film izraelski Erana Kolirina, jego pierwszy film, oprocz
        wczesniejszych krotkich metrazy.

        Orkiestra deta policji egipskiej zostala zaproszona do Izraela by
        uswietnic otwarcie arabskiego centrum kulturalnego. Niestety o
        przyjeciu orkiestry zapomniano, ona zadnych adresow nie znala i
        wyladowala w koncu w jakiejs izraelskiej dziurze polozonej w srodku
        pustyni.
        Mnostwo humoru, nawiazujace sie zwiazki czlonkow orkiestry z
        miejscowa ludnoscia, piekna wlascicielka baru "najpiekniejsza we
        wsi", jej rodzacy sie romans z szefem orkiestry. Gdzies w jakiejs
        pustce przestrzennej glebokiego Izraela ona, i on, Egipcjanin
        przezywaja najwazniejszy moment ich zycia.
        Wszystko to na tle pieknej muzyki.

        Obawialam sie ze bedzie to jeszcze jeden film lopatologii z puenta
        pozytywna o roznicach, niezgodach i kochajmy sie na koncu, a tu
        cudna niespodzianka.
        Jest rzeczywiscie o pokoju, ale bez jakis wznioslych i przewielkich
        prawd, prosty i pozbawiony tzw "dobrych sentymentow".
        Piekny, piekny film. O takich wlasnie pisalam tu kiedys gdy mowilam
        ze lubie sluchac glosy inteligentnych "ludzi stamtad".

        Znam tez (zapisalam) tytul oryginalny: "Bikur hatizmoret", hehehehe

        Ale "Babel" tez zobacze, obiecuje.
    • jutka1 "Angel-A" Bessona (w USA "Alerte rouge") 28.12.07, 09:21
      Znow w Canal+, nie w kinie, no ale nie bede zakladac osobnego watku dla "filmow
      obejrzanych w TV", prawda?

      Siedze sobie wczoraj, szukajac jakiegos filmu do obejrzenia, wchodze na Canal+ i
      zapowiadaja za chwile film Bessona. OK, mysle, zobaczymy co to takiego.
      I widze czarno-bialy swietlisty Paryz, Jamela Debbouze (baaardzo lubie), Rie
      Rasmussen, i historie o aniele, ktory zjawia sie u boku Jamela, zeby pomoc mu
      nauczyc sie kochac samego siebie, mowic prawde, wykaraskac sie z klopotow.
      Historia na pierwszy rzut oka banalna, zakonczenie do przewidzenia, ale: dialogi
      sa swietne, gra aktorska tez, Paryz... jak to Paryz a nawet ladniej ;-). I
      smialam sie, i plakalam, i ogladalam na bezdechu. I chetnie obejrze jeszcze raz.
      :-)))
      • lucja7 Aktorki :-) 31.12.07, 15:14
        A ja widzialam wczoraj film "actrices", aktorki. Pierwszy film
        Valerii Bruni Tedeschi jako realizatorki, a w ktorym gra ona rowniez
        glowna role, aktorki, kobiety 40to letniej,
        antykonformistki, "nieusytuowanej" socjalnie (ma pani ojca? pyta
        pani ginekolog, no jak to? ojca pani dziecka ktorego pani chce,
        chcialam powiedziec, przepraszam pania), odrzucajacej pojecia i
        sytuacje utarte, stabilne i "niewzruszone", mylacej role i jej zycie
        prywatne, na pograniczu schizofrenii.

        Generalnie, postac Valerii bardzo mi sie podoba. Odgrywa ona duza
        role w paryskim swiecie, wyszukanie marginesowa. Ale film ten byl
        dla mnie jeszcze jednym odkryciem jej osobistego bogactwa.
        Polecam wam ten film bardzo goraco.

        Tak sie sklada ze koniec tego roku to dla mnie kino i ksiazki.

        :-)
        • zyta2003 Re: bo-holywood 31.12.07, 20:23
          Obejrzalam na DVD z serii j.w. film "Namesake" hinduskiej
          rezyserki. Jak sie mozna domyslic o problemach adaptacyjntych
          hinduskiej rodziny w USA. Ckliwe, ladne i oczywiscie jak w zyciu -
          nie tylko emigrantow- nie ma najleszych i jedynych rozwiazan.
          Jaka to szlachetna rasa (o ile tak mozna napisac), zwlaszcza
          kobiety sa piekne.
    • chris-joe Narzekalem... 16.01.08, 06:32
      ...zem zblazowany, jaded itede, ze nic mnie nie rusza, ze stepialem, albo
      kinotfurcy stepieli.
      I wreszcie zostalem wynagrodzony za te narzekania.
      "Golden Door" aka "The Golden Door" aka "Nuovomondo" by Emanuele Crialese!
      Od lat juz mnie zaden film tak nie szarpnal. Kamera!!!!

      Po czym odkrylem, ze znam juz rezysera z "Respiro".
      • lucja7 Piekne filmy 16.01.08, 10:37
        Widzialam ten film okolo roku temu i bylam bardzo nim poruszona.
        Madry, gleboki, bardzo wazny film, lubilam w nim wszystko.
        Duzo w nim bylo ciszy, szmer maszym okretowych, pierwszy w zyciu
        prysznic starej kobiety, niezapomniane.
        Rowniez ponizanie imigrantow, selekcje, zasady gry typu "zgadzacie
        sie, albo wynocha z powrotem" (to à propos tutejszych dyskusji).

        A ja widzialam w ostatni weekend "ziarno i mul", albo "la graine et
        le mulet", film tragiczny, piekny, traktujacy o wlasnie trudnosciach
        tej tzw integracji. Pisalam pare dni temu o nim.
        Hipokryzja administracji, odrzucanie "innosci", przeszkadzanie w
        integracji imigrantow, a jednoczesnie oficjalne gadanie o
        nieprzystosowaniu tychze imigrantow. Film piekny i tragiczny zarazem.
        • jutka1 Re: Piekne filmy 16.01.08, 14:15
          I kiedy ja mam to wszystko obejrzec?! ;-(
    • luiza-w-ogrodzie Kinowe rozczarowanie 16.01.08, 13:02
      Dalam sie namowic na "No Country for Old Men", recenzje mial
      znakomite i duzo sie o nim mowilo. Wyszlam z kina z niesmakiem. Jak
      na film pelen metafor biblijno-etycznych bylo tam stanowczo za duzo
      nieusprawiedliwionej rzezni. Po dwunastym trupie zupelnie sie
      wylaczylam.

      Teraz wybieram sie obejrzec nasza Cate w "Elizabeth. The Golden
      Age". Wlasnie czytalam wywiad z Blanchett na temat tego jak sie
      przygotowywala do tej roli. "Elizabeth" sprzed 10 lat ogromnie mi
      sie podobala.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • tortugo Re: Kinowe rozczarowanie 16.01.08, 19:01
        Luizo, przykro mi, ze sie zawiodlas na "No Country for Old Men".
        Poczuwam sie troche, jaklo ze ja ten film tu lansowalem. Mysle
        jednak, ze Twoja recenzja tylko dowodzi, ze jest to film
        skomplikowany (tu nie imputuje zes prostaczka, lecz nawiazuje do
        innych, entuzjastycznych recenzji) i nie dla wszystkich obrazowo.
        Gdybym osobiscie nie byl tak ogromnym fanem autora ksiazki, sam nie
        jestem pewny jak bym ten film odebral...
        Ciekawy jestem, czy ktorys jeszcze z forumowiczow sie na niego skusi
        (czy moze juz powinienem uzyc slowa "odwazy?;) ) i doda swoje
        wrazenia.

        ~:O:=o
        • luiza-w-ogrodzie Re: Kinowe rozczarowanie 20.01.08, 22:50
          tortugo napisał:

          > Luizo, przykro mi, ze sie zawiodlas na "No Country for Old Men".
          > Poczuwam sie troche, jaklo ze ja ten film tu lansowalem. Mysle
          > jednak, ze Twoja recenzja tylko dowodzi, ze jest to film
          > skomplikowany (tu nie imputuje zes prostaczka, lecz nawiazuje do
          > innych, entuzjastycznych recenzji) i nie dla wszystkich obrazowo.
          > Gdybym osobiscie nie byl tak ogromnym fanem autora ksiazki, sam
          nie jestem pewny jak bym ten film odebral...
          > Ciekawy jestem, czy ktorys jeszcze z forumowiczow sie na niego
          skusi (czy moze juz powinienem uzyc slowa "odwazy?;) ) i doda swoje
          > wrazenia.

          Tortugo, nawet nie zauwazylam ze rekomendowales ten film, wiec nie
          czuj sie wezwany do tablicy :o)

          Wracajac do filmu, mysle ze moje niezadowolenie z niego wynika z
          tego, ze byl to kolejny film o psychopatycznym zabojcy (dobrze sie
          takie rzeczy sprzedaja, co?) i jego pseudofilozoficzne wywody na
          temat smierci ani szeryfowe rozwazania na temat zycia czy opowiesci
          o wujku zastrzelonym w drzwiach wlasnego domu nie zniwelowaly
          poczucia niesmaku gdy patrzalam na trup scielacy sie gesto przy
          uzyciu rozmaitej broni.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
    • maria421 Re: A w kinach 16.01.08, 13:51
      A w kinach najlatwiej zlapac wirusa Noro, co ciagle tu grasuje.
      W teatrach zreszta tez, ale podejmuje to ryzyko, nabylam wlasnie dwa prawie ze
      ostatnie bilety na "Jesus Christ Superstar" na sobote.
    • ewa553 cos ostatnio mam pecha 16.01.08, 21:30
      co sie do kina wybiore, to wpadka. Dzis nabralam sie na
      kanadyjski "U jej boku" z Julia Christie. Wiem ze kanadyjskie kino
      jest slabe (wybacz c-j), ale skusila mnie aktorka, ktorej od lat nie
      widzialam i temat: Alzheimer. Film fatalny. J.Ch. chyba nie widziala
      w zyciu chorego na ta chorobe (w odroznieniu ode mnie), rezyser sie
      nie postaral, postaci niewiarygodne, nieciekawie zagrane. Goraco
      odradzam! Ciekawe na co wpadne w niedziele, bo sie znowu wybieram...
      • lucja7 Re: cos ostatnio mam pecha 17.01.08, 07:24
        Juz lece!
        • ewa553 hehe, mialam przed laty taka znajoma: 17.01.08, 14:06
          poznalysmy sie jako +- trzydziestolatki, a ona byla straszna: ja
          probowalam tu na poczatku roznych mozliwosci, a ona natychmiast
          probowala tego samego aby mi "udowodnic", ze zrobi to lepiej. Nawet
          na faceta sie rzucila bo powiedzialam, ze nie reaguje na moje
          przeciagle spojrzenia. To bylo w ktoryms momencie straszne. I nagle
          zjawila sie dziewczyna w okolicy, ktora znala ja jeszcze ze szkoly w
          Polsce. Opowiedziala nam, ze ona juz w liceum taka byla, ze byla
          przez to znienawidzona przez kolezanki szkolne. Uznalam wiec, ze to
          choroba nieuleczalna i dalam sobie spokoj. Ciekawe dlaczego mi sie
          ta znajoma akurat teraz przypomniala?
          • maria421 Re: hehe, mialam przed laty taka znajoma: 17.01.08, 14:15
            ewa553 napisała:

            > poznalysmy sie jako +- trzydziestolatki, a ona byla straszna: ja
            > probowalam tu na poczatku roznych mozliwosci, a ona natychmiast
            > probowala tego samego aby mi "udowodnic", ze zrobi to lepiej.

            Czyli leczyla wlasne kompleksy kosztem innych.
            Na toksycznych jest jedna rada- odsunac sie od niech zanim calkowicie cie zatruja.
            • lucja7 :-)))) 17.01.08, 15:00
              O jakim filmie mowa tym razem?
              I jakich kompleksach?
              Co udowodnic?

              Widze ze normalny, zwykly belkot.
    • blues28 Re: A w kinach 18.01.08, 19:14
      Wracam do tematyki kina ;)
      Czy ktos juz widzial "Milosc w czasach cholery" nakrecony przez Mike
      Newella na podstawie znakomitej ksiazki Gabriela Garcii Marqueza?
      Wlasnie wchodzi na ekrany w Madrycie i wybieram sie, ale nie w tym
      weekendzie, bo rocznice rózne do uczczenia i czasu na kino nie
      bedzie.
      Ktos juz obejrzal? Jakies wrazenia?
      Poza tym, mimo negatywnej oceny Ewy jednak pójde na "Away from her".
      Tu krytyka jednoglosnie ocenila film jako dobry, a poza tym chce
      zobaczyc duet prawdziwych dam ekranu: Julie Christie i Olimpia
      Dukakis.
      A jak tylko wejdzie na ekrany w Madrycie "No Country for Old Men" (a
      pewnie teraz szybko go sprowadza, bo Javier Bardem <Hiszpan>
      otrzymal Golden Globe za role w tym filmie) to sie wybiore. Lubie
      filmy braci Cohen i choc opinia Luizy troche mnie stopuje, to jednak
      pójde. Tortugo: doniose co i jak.

      • tortugo Re: A w kinach 18.01.08, 21:24
        OK, blues, donos ;)
        A ja sie pewnie wybiore i na cholere, jako ze ksiazke kocham - wiec
        tez doniose. Choc o tym akurat filmie czytalem raczej srednie
        opinie...

        ~:O:=o
      • ewa553 Re: A w kinach 18.01.08, 21:55
        i dla mnie milosc w czasach... jest ukochana ksiazka. I moze wlasnie
        dlatego boje sie pojsc na to do kina? Nie wiem. Poczekam az
        przyjdzie na moja prowincje, to mam czas do namyslu.
        Natomiast prosze Cie nawet, abys poszla na skrytykowany przeze mnie
        film. I rownie goraco prosze Cie o szczera opinie, bo przeciez nikt
        nie powiedzial ze musimy wszyscy film jednakowo odbierac? Ja jestem
        na pewno skazona tym, ze obserwowalam poczatki Alzheimera bardzo
        bliskiej mi osoby, a potem - na skutek wlasnie tego przezycia, od
        lat ogladam wszelkie dokumenty na ten temat, czesto z obserwacjami
        chorych przez kilka miesiecy itd. Stad moze moje krytyczne
        spojrzenie na film.
        • blues28 Re: A w kinach 20.01.08, 07:46
          Tez obawiam sie, ze Mike Newell to zadna gwarancja dobrej adaptacji
          tak trudnego do filmowania autora jak G.Garcia Marquez.
          Widzialam fotogramy i odtworzenie epoki, charakteryzacja, wszystko
          to zrobione jakby z wielkim pietyzmem; dobór aktorów wyglada na
          dobry, ale jaki wyszedl z tego film w tzw. caloksztalcie? Dlatego
          dopytywalam sie czy ktos byl, widzial????
          A jak obejrze Away from her to dam znac.
          Kazdy odbiera sztuke (obojetnie czy to muzyka, malarstwo, poezja...
          filmy) po swojemu i tak powinno byc!!
          ;)
          • lucja7 Re: A w kinach 20.01.08, 18:49
            Cale popoludnie spedzilismy w kinie. Najpierw Into the Wild Penn'a,
            i po szampanie z kakaouetkami It's a free World Loach'a.

            Moznaby powiedziec ze laczy te filmy to ze obydwa pokazuja nam w
            jakiej glupiej, obludnej cywilizacji zyjemy. W pierwszym Penn
            pokazuje przyklad porzucenia tej cywilizacji "pedzacej za
            posiadaniem rzeczy" na rzecz zycia w samotnosci wsrod pejzazy
            Alaski. W drugim, Loach pokazuje prawa dzungli jakie rzadza w tej
            samej cywilizacji uzywajacej sile niewolnikow z Polski, Afganistanu,
            Ukrainy, Iranu, Iraku. Cynizm bez granic ktory stal sie systemem.

            Obydwa filmy pokazuja osobiste tragedie ludzi zagubionych, rodzicow
            opuszczonych wczesnie przez dzieci, oszustow mniejszego i wiekszego
            pokroju, w pogoni za "szczesciem" materialnym, nie do osiagniecia w
            warunkach w jakich zyja.
            Film Penn'a wydal mi sie naiwny, ale z piekna muzyka i pejzazami,
            ale mnie zawiodl, film Loach'a natomiast jak zwykle mocny, filmowany
            jak reportaz, dobry film.

            A Babel? Ciagle nie widzialam.
            • iwannabesedated Re: A w kinach 20.01.08, 23:02
              ale co to jest kakaouetka?
              • lucja7 cacahuete 21.01.08, 09:56
                Pracowalam dla ciebie sprawdzajac w slowniku: slowo azteckie (!)
                odnoszace sie do orzeszkow arachidowych :-)
    • chris-joe Juno 21.01.08, 16:21
      czyli o gowniarze z brzuchem. Co prawda nie na Suwalszczyznie, lecz w Malym
      Miasteczku, USA.
      Nie wiem jaki kraj to zrobil, bo imdb.com podaje USA/Canada/Hungary.
      Ale rezyser jest z Montrealu, film nakrecono w Vancouver, mloda zas aktoreczka
      jest z Halifax.
      Fajny film. Bez grozy. Co prawda dialogi zdecydowanie pisane, ale zabawne.
      Zreszta, gdy slucham gowniarzy, to oni tak chyba rzeczywiscie mowia: wisecracking.

      "Away from her" zobacze. Fakt, kinematografia kanadyjska wielka nie jest, procz
      Cronenberga, Arcanda- nie wielu sie liczy. (Badz zwiali na poludnie i robia za
      jankesow :).

      Jednak "Away from her" zrobila Sarah Polly, mloda zdolna aktoreczka, ktora
      pierwszy raz stanela za kamera i narobila tym sporo szumu. No i ta obsada!
      • blues28 CJ;)) 21.01.08, 22:40
        Jestes na zwolnieniu, a mozebys tak za "testera" kinowego w wolnym
        czasi porobil?
        Potrzebuje imput w sprawie "Milosc w czasach cholery" i "Atonement".
        Jakbys sie skusil, to daj znak ;)))
        • ewa553 Re: CJ;)) 21.01.08, 22:56
          dobry pomysl. I wybierz sie koniecznie na ta Julie Christie, bo chce
          wreszcie uslyszec opinie kogos "nieskazonego" Alzheimerem.
          • chris-joe Re: CJ;)) 24.01.08, 04:22
            W delegacje zadana sie udalem, a ze "Love in the time..." (oraz pozadana przeze
            mnie "Elzbieta, zloty wiek") na ekranach juz nie ma, skonczylo sie na "Pokucie".
            Nie! Nie! Nie!!!!

            Zaczyna sie to jak kazdy porzadny Merchant-Ivory flick. Slicznosci. Drama.
            Sekrety i podgladniactwo. Kostiumy, letni upal i pozadanie. Ziemianskie wlosci
            oczywiscie. Kamera (!)
            Niestety, staje sie to z nagla Spielbergiem (skadinad swietna scena spod
            Dunkierki). Pozniej muzyczne omamy i Czas Apokalipsy. Nadal muzyka i nadal
            omamy. I ciagle skoczki w boczki: 3 tygodnie wczesniej, 5 lat pozniej, dwa dni
            wewte, tydzien wte i znow za rok.

            Pozniej okazuje sie, ze wogole o co innego chodzi. Ze to grzeszek podlotka jest
            tematem: 5 lat wte, 3 tygodnie wewte, i nie z prawa, a z lewa.
            Wtedy wlasnie pojawia sie Vanessa Redgrave -co normalnie kazdego szanujacego sie
            kinomana powinno wprawic w stan kinomanskiego orgazmu- by oznajmic, ze to
            wszystko godzine czterdziesci minut wstecz to lipa.
            Jednakze o tej porze i po tylu zamieszaniach nawet dla Vanessy nam nie staje.
            Wszystko oklaplo, popkorn sie skonczyl, zostaly tylko resztki cieplej juz ice
            tea w papierowym kubku.
            Zreszta Vanessa oznajmia, ze to tyle na dzisiaj i prosze isc do domu. To poszedlem.

            ps. Alzheimera mam na dysku (don't ask, don't tell..)- jutro obejrze.
            • ewa553 Re: CJ;)) 24.01.08, 09:02
              hehe, tez tak to odebralam. Rozwiazanie "zapodane" przez Vanesse
              bylo tak rozczarowujace, ze bylam gotowa ja znienawidzic. Czulam sie
              naprawde oszukana.
              Obejrzyj wreszcie Alzheimera, kurcze!
            • blues28 Dzieki CJ;)) 24.01.08, 20:40
              Choc szczerze mnie zmartwila wiesc ze "Pokuta" - Expiación tu zwana,
              rozdarta jakas taka, ze watek wije sie jak piskorz a na koniec
              Vanessa mówi, ze to wcale nie o to chodzi...
              No kurcze, ja sobie ostrzylam zeby, bo przyznaje sie, ze ja
              Merchant - Ivory factory zawsze lubilam. A juz "Remains of The Day"
              do dzis sobie puszczam.
              No nie wiem, moze jednak pójde a potem bede sie tu zalic, ze miales
              racje ;(
              A "Elzbiety" u mnie tez nie ma, ani mlodego Dylana (tez Cate
              Blanchet), ba, braci Cohen tez niedowiezli ;(.
              Zatem ide czytac biografie Audrey Hepburn.
    • ewa553 zadaje pytanie: 23.01.08, 15:14
      jaki film w ostatnim roku/w ostatnich miesiacach zrobil na Was
      najwieksze wrazenie? Czy jest taki film, o ktorym jeszcze od czasu
      do czasu myslicie?
      Na mnie takie wrazenie zrobil jesienia nienajnowszy film
      Michalkowa "Spaleni sloncem". Do dzis nie moge sie opedzic myslom o
      tym filmie. O nastroju, zapachu lata, grozie narastajacej, o
      wspanialej grze coreczki Michalkowa. Tego filmu chyba nigdy nie
      zapomne.
      A jak jest u Was?
      • morsa Re: zadaje pytanie: 23.01.08, 18:03
        Dawno nie bylam w kinie. Jeden z ostatnich filmow,
        ktore mi "utkwilo" to ”Brokeback Mountain” z Heath Ledger.
        Wczorajsza wiadomosc o jego smierci jest jakos tak
        "nie do przyjecia". Szkoda, taki mlody i utalentowany...
        Nie wierze w wersje przedawkowania narkotykow...
        • blues28 Re: zadaje pytanie: 23.01.08, 20:59
          Tez nie chcialabym wierzyc w przedawkowanie czy w samobójstwo. Ale,
          w grucie rzeczy co my wiemy o innych, a tym bardziej o aktorze,
          który zyje na drugiej pólkuli? Tylko zal, bo taki mlody, z wielkim
          talentem i kryterium nagle zasila czarna legende Jamesa Deana i
          Rivera Phoenixa. Juz na zawsze pozostanie dla mnie jako Ennis del
          Mar, który nie odwazyl sie zyc otwarcie swojej wiekiej milosci - od
          dziecka znal cene jaka sie placi za bycie "innym".

          A w odpowiedzi Ewie: tak jak Morsie, smierc Heatcha Ledgera
          przywiodla mi na mysl Brokeback Mountain.
          Jednak znacznie pózniej obejrzalam Zycie innych (??)- tytul
          oryginalny: "Das Leben der Anderen"
          Film oszczedny, bez cienia sztucznosci w dialogach, opowiedziany
          prosto i bez uciekania do zadnych sztuczek czy chwytów. Podobno trwa
          ponad dwie godziny. Mówie podobno, bo absolutnie nie poczulam uplywu
          czasu, film pochlonal mnie calkowicie.
          • jan.kran Re: zadaje pytanie: 24.01.08, 00:28
            Inland Empire .

            Widziałam w zeszłym tygodniu. Wbiło mnie tak w fotel kinowy że nie wiedziałam
            jak wyjść z cinemateque.
            Ale ja po każdym Jego filmie jestem mało przytomna:)))

            Kran
          • ewa553 bluesie, 24.01.08, 09:04
            ciesze sie ze zycie innych Ci sie spodobalo. Bardzo dobrzy aktorzy
            tam zreszta grali. Niestety, Ulrich Muehe (ten od podsluchu) tez juz
            nie zyje: umarl w sierpniu, ledwo 5o-letni. Rak. Znakomity aktor
            i teatralny i kinowy.
            • blues28 Re: bluesie, 24.01.08, 20:29
              Dzieki za informacje Ewo. Film bardzo mi sie podobal, a aktorzy,
              nieznai mi wczesniej, znakomici. Zwlaszcza wlasnie Ulrich Muehe.
              Smutna wiadomosc o jego smierci ;(
    • chris-joe Away from her 25.01.08, 17:36
      Wiec obejrzalem Alzheimera.
      Hmm. Ewa, jesli uwazasz, ze tobie film trudno ocenic, bo z Alzheimerem jestes
      dobrze zapoznana, tak i mi -zdaje sie- byc tu bezstronnym trudno, bo jestem
      Kandyjczyk :) A film jest dla mnie bardzo kanadyjski.

      Wszystko w nim z lekka "wypreparowane", z lekka przesadzone, estetyczne i pure.
      Co nie znaczy niby, ze zaklamane.
      Sliczne krajobrazy, mile domki nad zamarznietym jeziorem, spacery na biegowkach,
      przytulny dom opieki, on profesor, ona profesorowa, lektury Audena przy kominku.
      Neil Young i k.d. lang. Sama zas opowiesc autorstwa jednej z diw kanadyjskiej
      literatury. Dziwne, ze nikt nie popija klonowego syropu.
      Alzheimer Julie Christie estetyczny i higieniczny. Poetycko zadumany. Bez
      sikania w majtki, fizycznego zaniedbania, chorobliwych burd i agresji.
      Zreszta mozna tego wcale nie dostrzec, bo spojrzenie nieprzerwanie sie skupia na
      nieskazitelnie ufryzowanej burzy wlosow protagonistki i jej fenomenalnym
      makijazu. Fryzura profesora jest rownie nieskazietelna. Wlos w
      najszlachetniejszym odcieniu siwizny, ulozony z duza pieczolowitoscia.
      Bardzo ladne komplety odziezowe. (Zauwazylas ten fantastyczny sweterek
      bohaterki z "poobrywanymi" brzegami? Jej kurtke narciarska? Fantastyczna
      czapeczke splywajaca do ramion? Czy nie byla to ostatnia zimowa kolekcja
      Gucci'ego przypadkiem? A moze raczej Karl Lagerfeld? Musze zajrzec do
      podziekowan w napisach koncowych.)

      Troche realizmu wprowadza postac Olympii Dukakis i -swietnie zagrana!- postac
      pielegniarki. One tylko mowia w filmie jezykiem zblizonym do ludzkiego.

      Co nie znaczy, ze filmu nie oglada sie z przyjemnoscia i ze jest zly. Ja lubie
      nastroje poetyckiej zadumy nad ludzka kondycja :)



      • ewa553 Re: Away from her 25.01.08, 17:52
        oj ciesze sie Chris, ze widzisz to jak widzisz. Gdyby to nie bylo o
        Alzheimerze, tylko o prostacie, film by mnie urzekl: wlasnie tymi
        cudownymi krajobrazami, rozmowami panstwa profesorostwa i pokazem
        najnowszej mody. Ale o prostacie nie bylo. I pani profesorowa po
        kilku niezrecznosciach, ktore i mnie sie zdarzaja, a przysiegam zem
        zdrowa, a wiec po tych przeblyskach czegostam domaga sie!!!!
        przeniesienia do osrodka - no nie, musisz przyznac ze tego normalny
        widz nie moze przyjac bez protestu!
        Pamietam Moja Matke jak tu byla i poszlam z Nia do lekarza. Byla juz
        bardzo "odleciana". Ale siedziala ze mna w poczekalni i swoja piekna
        niemczyzna powtarzala jedno zdanie: "nie jestem chora. jestem po
        prostu stara".
        I jeden z dokumentow, ktore ogladalam. Pani dr, Polka zreszta,
        prowadzaca osrodek Alzheimera w Stuttgarcie. Mowila bardzo dobitnie,
        ze chorzy absolutnie choroby nie akceptuja, ze znajda zawsze wymowke
        usprawiedliwiajaca ich zachowanie, zapomnienie, czy co. Nie
        dopuszczaja do siebie absolutnie tego, ze to choroba.
        I na to pani Christie...reszte znasz.
        • lucja7 No country for...... 14.02.08, 11:44
          Byla tu mowa wczesniej o tym filmie, pisal Tortugo polecajacy i
          Luiza zniechecajaca.

          Ja widzialam film kilka dni temu.
          Film par excellence "amerykanski", jak mowi Tortugo, ale dlaczego?

          Cenie sobie bardzo braci Coen i uwazam ich komedie za jedna z
          bardziej trafnych jakie ostatnio widzialam. Moze rywalizowac z nia
          chyba jedynie "most na rzece Kwai" sprzed kilkudziesieciu lat, gdzie
          karykatura sposobu bycia "serio" i bez dystansu doprowadzala mnie do
          niekontrolowanych wybuchow smiechu.
          A podobno byli i sa ludzie ktorzy odbieraja takie i im podobne filmy
          w wersji "serio". Mozliwe to?

          Nawet dzwiek w filmie byl komiczny, bo duzo przesadzony i
          karykaturalny.

          Niezla komedia.
          • chris-joe 4 luni, 3 saptamani si 2 zile 14.02.08, 21:05
            To sie pewnie wreszcie w sobie zbiore i Coenow obejrze.

            Tymczasem zas obejrzalem glosne "4 miesiace...".
            Normalnie majstersztyk.
            Historyjka prosta i "z zycia", kamera niby-amatorska, aktorzy bardzo dobrzy, ich
            prowadzenie zas swietne.
            I w calej tej prostocie film gleboki, intensywny, pelen napiecia.
    • jutka1 Paris, je t'aime 16.02.08, 09:50
      Wczoraj na Canal+ obejrzalam premiere, "Zakochany Paryz" (oryg. jak w tytule) -
      film sklada sie z dwudziestu pieciominutowych etiudek (wielu rezyserow) o
      milosci roznych rodzajow, w roznym wieku, z roznych powodow (o ile na milosc
      trzeba miec powod, chyba nie). Kazda z etiudek ma miejsce w innej dzielnicy
      Paryza, i tak tez jest zatytulowana.
      Wiekszosc mi sie podobala.
      • lucja7 Paris 25.02.08, 11:25
        Paris je t'aime widzialam juz dawno, wrecz nie pamietam, oprocz moze
        Geny Rowlands i tej nowelki z jej ex.

        Wczoraj natomiast widzialam "Paris", nowy film Cedricka Klapischa,
        ktory lubilam. Lubilam aktorow i ich zycie w tym miescie takim jakim
        jest. Piekne portrety Paryzan: zakochany prof w studentce, tancerz
        czekajacy na transplantacje serca, asystentka socjalna, rasistka
        piekarka, rybiarz i warzywnik z hal i targu, top model, bezdomny,
        nielegalny imigrant.....

        W wywiadzie, Klapisch mowi:
        Paryz jest miastem w ciaglym ruchu, bez centra....
        Wybralem dla filmu tytul prosty....
        Paryz dostarczyl mi w zyciu tak wiele emocji ze chce mu je, chociaz
        w czesci, oddac. Jestem mu winien tak duzo, chociazby za zycie i
        mieszkanie w nim.

        Pelne kina.
        Raj dla lubiacych to miasto.
        • chris-joe Re: Paris 25.02.08, 11:41
          "Paris, je t'aime", jak lucja, widzialem dosc dawno. I tendencyjnie
          zapamietalem glownie Marianne Faithfull :)

          Z innych takich obejrzalem "2 Days In Paris" z inna niz zwykle i zabawna Julie
          Delpy. Komedio-romans. Ale mozna bylo sie posmiac.

          Przy okazji oscarow jednak wreszcie wspominam o "La vie en rose"- Cotillard
          trza pogratulowac. O filmie dotad nic nie wspominalem, bo czegos bardziej
          dolujacego nie widzialem od lat. Ja wiem, ze zycie E. Piaf nie bylo en rose,
          zas tworcy dziela postarali sie dosc starannie, by wbic mi to bolesnie do glowy.
          • zyta2003 Re: Paris 26.02.08, 03:14
            Od jakiegos czasu tak mi wyszlo, ze czytuje ksiazki wg tytulow
            filmow, ktore wchodza na ekrany. Filmu juz nie jestem tak ciekawa.
            czasem ogladam, a czasem nie, wiedzac, ze zawsze ukochane ksiazki
            rozczarowuja na ekranie. Szkoda, ze czlowiek ma tak malo czasu w
            zyciu i szybciej jest obejrzec film, niz przeczytac.
            Np. dwa tygodnie temu skonczylam czytac "Pokute", bo wiedzialam o
            filmie i w zeszlym tygodniu obejrzalam film. I jak zwykle, hm - to
            juz nie to.
            Szkoda wiec, ze kino karmi sie obecnie omal wylacznie ksiazkami, z
            kolei autorzy pisza wlasnie pod film. Dawno, dawno
            czytalam "Zaklinacza koni" - toz to od razu byl gotowy scenariusz.
            Dlatego na pniu kupil go na dlugo przed zrobieniem filmu Redford.
            Forma wyrazu w postaci slowa pisanego jest w zaniku i slowo
            drukowane jest juz tylko droga do celu. Ciekawe jak bedzie za 100
            lat, dajcie mi w razie czego znac.
            Co do filmu o E. Piaf mam tez takie samo uczucie. Niby wiem, ale
            nie musza mi tak realistycznie przypominac.
        • jutka1 Re: Paris 26.02.08, 17:21
          Obejrze, jak bede w Paryzu. Dzieki. :-)
    • jutka1 "Euforia" 06.05.08, 00:05
      Obejrzlam wlasnie "Euforie" Wyrypajewa (2006r.).
      Film nagrodzony chyba w Wenecji.
      Zanim zacytuje recenzje, napisze tylko: film powolny, niby leniwy - ale
      pulsujacy podskornymi pasjami i napieciem. Krajobrazy surowe przesuwaja sie
      wolno, jedna scena wtapia sie w druga - swietna kamera - i wsrod tego pozornego
      spokoju: pasje. Pasja dwojga ludzi do siebie nawzajem, nienazwana, przerazajaca,
      przytlaczajaca, bez odwrotu. Pasja niszczenia, agresja, z drugiej strony.
      Swietne dialogi (choc, niestety, tlumaczenie na polski pozostawia do zyczenia),
      (hiper i surra)realistyczne podejscie do stepow i zycia w stepie.
      Naprawde polecam ze szczerego serca.

      Recenzja:

      "Filmowy debiut Iwana Wyrypajewa - rosyjskiego dramaturga i reżysera teatralnego
      - to kino zmysłowe, biologiczne i zagadkowe. Świetne kino.

      "Euforia” przywołuje na myśl "Cichy Don”, Michaiła Szołochowa, świat, który
      porusza, rozstraja i denerwuje, a nie jest tylko wódczaną czarnuchą. "Euforia”
      Wyrypajewa podbija tęsknotę za takim światem. W filmie nieustannie szumi wiatr,
      leniwie wije się Don, a na ich tle kochają się dziewczyna i chłopiec. To
      zakazana miłość. Bo małomówna Wera ma już męża i córeczkę. Dlatego kiedy
      dopadnie ją miłosna "euforia”, kobieta zaniemówi z przerażenia. Porywczy Pasza
      też zaniemówi. Kiedy zobaczy Werę, nie będzie mógł więcej zasnąć. Czuwa także
      Walery - mąż Wery. Tak jak wszyscy on także jest dzieckiem natury, Donu i
      kozacczyzny. Miłość jest tutaj zawsze namiętnością, a zdrada - ciężkim grzechem,
      za który trzeba zapłacić. "Euforia” jest filmem klimatu. O ile mniej przekonuje
      zbyt teatralnie budowana na podobieństwo antycznej tragedii fabuła, o tyle
      aktorstwo, muzyka i przede wszystkim zmysłowe zdjęcia Andrieja Naidjonowa
      wyzyskujące odkryte naddońskie przestrzenie, celnie budują atmosferę
      nieustannego zagrożenia w którym kiełkuje wielka miłość dwojga ludzi. Miłość w
      cieniu nienawiści."

      Łukasz Maciejewski
      • lucja7 Re: "Euforia" 06.05.08, 09:14
        Piekne recenzje, film powinien mi sie podobac.
        Dawno nie widzialam juz filmu radzieckiego ;-)

        Dawno nie bylam w kinie Arlekin, popularyzujacym miedzy innymi kino
        rosyjskie (i radzieckie).
        • jutka1 Re: "Euforia" 06.05.08, 09:41
          Kino Arlekin bylo, jest i bedzie, nie ucieknie. :-)
          Dziekuje, ze mi o nim przypomnialas. :-)
    • chris-joe Re: A w kinach 30.05.08, 21:11
      Zapodaje dwa filmy, u nas na dvd:

      Z Francji- "Ceux qui restent" aka "Those who remain"
      Z Francji tyz, choc to koprodukcja, rezyser amerykanski- "Scaphandre et le
      papillon" aka "The Diving Bell and the Butterfly"
      • jutka1 2 filmy -- SiDzej 31.05.08, 09:19
        SiDzej, dwa tytuly to ja tez moge - wyskrobac gwozdziem na drzwiach przybytku w
        dyskotece. Prosze o opis, wrazenia, rekomendacje lub anty-.

        Leniuchu jeden!
        :-)))))))))))
    • jutka1 Re: A w kinach 30.05.08, 22:22
      Ktos widzial "Dwa dni w Paryzu"?
      Jakie impresje?
      • chris-joe Re: A w kinach 30.05.08, 22:26
        Widzialem. Podobalo sie. Zbyt dawno ogladalem, by przeprowadzac analize :)
        Wspominam jednak milo. Zwlaszcza role JD.
        • chris-joe Re: A w kinach 30.05.08, 22:28
          Acha! Pamietam tez, ze przy scenie na podworku (JD, jej mama i tata, zdaje mnie
          sie) smialem sie do rozpuku :)
    • chris-joe Re: A w kinach 01.06.08, 17:17
      Oba filmy sa szpitalne.
      "Le Scaphandre et le papillon" opowiada o ostatnich 2 latach zycia
      Jean-Dominique Bauby'ego, wydawcy "Elle", ktorego nagly trafil szlag w postaci
      wylewu powodujac u niego tzw. locked-in syndrome, czyli mozg jak nalezy, lecz
      cale cialo do niczego. Z wyjatkiem lewej powieki, ktora musiala mu sluzyc za
      instrument porozumiewania sie ze swiatem. Za pomoca tejze powieki Bauby
      podyktowal swa ksiazke zatytulowana wlasnie "Le Scaphandre et le papillon".

      Historia niewesola, opowiedziana jednak bardzo inteligentnie i nie-tragicznie
      przez Juliana Schnabel'a, tego od "Basquiat'a" (ktorego jeszcze musze zobaczyc)
      i "Before Night Falls".

      "Ceux qui restent" zas opowiada o partnerach ciezko chorych pacjentow szpitala,
      w ktorym to On i Ona nawiazuja znajomosc/romans przy okazji nieustannych
      odwiedzin/czuwania.

      Oba filmy opowiedziane prosto, kamera niemal niezauwazalna. Zycie w sytuacjach
      prawie ekstremalnych, a jednak po prostu zycie. Bez dramatyzowania i rwania wlosow.

      Zobaczylem tez wczoraj "Sex And The City" w multipleksie we wschodnim Montrealu,
      gdzie anglosow jest niewielu, wiec sala, w ktorej film szedl w wersji
      oryginalnej byla pelna ledwie w 1/3 swej przepustowosci. Ja tak lubie.
      Na sali glownie kobitki, solo badz w grupkach do 3 osob, kilka par mieszanych,
      jedna niemieszana meska, jakis starszy pan solo, starsza pani solo, starszawa
      mama z dorosla corka. I ja, solo.
      (Najglosniej i najczesciej rechotal facet doprowadzony na seans przez swa
      zone/dziewczyne).

      Film obejrzalem z duza przyjemnoscia, choc brakowalo mi troche tzw. issues,
      jakie w swej postaci telewizyjnej rozpracowywal systematycznie serial. Niemniej
      milo bylo spotkac sie z dziewuchami raz jeszcze :))
      • ewa553 Re: A w kinach 01.06.08, 17:38
        hehe, cejocie, wlasnie chcialam zrobic wpis pt. film niewazny, ale
        jakze mily! Bo tez w czwartek bylam na Sexie. Ja chodze na seanse
        dla bezrobotnych i emerytow, o 15-tej. Najczesciej 10 widzow i tyle.
        Bosko. Tym razem naliczylam az 14 osob! Co do smiechow, to ja sie
        duzo smialam. I tak myslalam, czy moja znajoma, ktora tej serii nie
        widziala, tez sie dobrze bawi? Twierdzila ze tak. Ale najwiecej sie
        smiala, jak jej potem u Wlocha opowiadalam do tylu rozne momenty z
        serii. W sumie fajna zabawa, prawda?
        • chris-joe Re: A w kinach 01.06.08, 18:19
          "W sumie fajna zabawa, prawda?"
          -jasne, ze fajna! :)
        • maria421 Seanse dla emerytow:-) 02.06.08, 10:14
          Tez sie ostatnio na taki zalapalam, choc zupelnie bezwiednie.
          Niestety, ku mojemu i kolezanki mojej rozczarowaniu, zamiast reklamy
          Corega Tabs, kleju do sztucznych szczek, pampersow XXL, domowej windy
          krzeselkowej i elektronicznego treningu pamieci Nintendo byly reklamy marlboro,
          piwa i dyskoteki.
          • jutka1 Re: Seanse dla emerytow:-) 02.06.08, 10:26
            Nie narzekac tylko robic, co reklamy kaza. Palic, pic, i bzykac, ejment.
            ;-))))))))))))))))))))))))))
      • chris-joe Cycat z filmu: 01.06.08, 18:13
        Dziewczyny spedzaja sojourn w Meksyku, gdzie Charlotte nabawia sie biegunki i
        robi w gacie.
        Jakis czas pozniej, back in NY, Charlotte jest w ciazy i nabawia sie paranoi, ze
        nie doniesie, ze stanie sie cos strasznego. Carrie ja uspokaja:
        "Charlotte, you've shitted your pants this year, for christ's sakes. You're done!"
      • jutka1 Re: A w kinach 02.06.08, 08:30
        No. To, to rozumiem. :-)))
    • jutka1 Dziewczyna na moscie 14.06.08, 23:03
      Stare, ale mi sie dzis przypomnialo.
      Pamietam, ogladalam to tutaj wtedy i pomyslalam, a) kocham Daniela A.; b)ze tez
      ta Vanessa P. jest niezla aktorka to nie wiedzialam.

      Scena z nozami, wg mnie niesamowita. Juz nawet nie dualnosci pelna, ale tylu
      wymiarow.
      www.youtube.com/watch?v=WxCSQY4zskg&NR=1
      Dla przypomnienia;
      www.youtube.com/watch?v=KFvZsTX0fiU&feature=related
      To piekny maly filmik, o wielu wymiarach i wielu pod-ziemnych watkach.
      Dlugo o nim nie myslalam, do dzis.
      Nie wiem czemu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja