Jak co roku - swieta

11.12.07, 02:08
Nie watpie, ze co roku byl watek swiateczny. Nie wiem, bo nie
bywalam tutaj, czy sentymentalny , czy kulinarny, wspomnieniowy, czy
jaki tam inny...
A tak naprawde jaki jest Wasz stosunek do tego okresu, bo trudno
juz mowic o samych swietach.
Ja w tym okresie mam bardzo mieszane uczucia, z przewaga smutku.
Nie moge zniesc tej obowiazkowej radosci, kochajmy sie, wspomnien z
tylko cudownych swiat wsrod tylko wspanialych i cieplych
najblizszych. Nawet to ostatnie bym odpuscila, niech sie ludzie
ciesza bajkami. Ale co maja zrobic ludzie, co sie nie moga cieszyc,
nie maja kochajacych bliskich, albo wiedza, ze to juz ostatnie
wspolne swieta, albo i albo...i mysla - caly swiat szczesliwy,
oprocz mnie. Nie watpie, ze wiele ludzi chcialoby przespac 3
nadchodzace tygodnie.
    • maria421 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 09:09
      Obchodzenie swiat Bozego Narodzenia nie jest obowiazkowe, tak jak i radosc nie
      jest obowiazkowa :-)

      Co maja zrobic ludzie ktorzy sie nie moga cieszyc? Powinni leczyc depresje.
    • lucja7 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 09:28
      Zyta:
      "Nie watpie, ze wiele ludzi chcialoby przespac 3
      nadchodzace tygodnie."

      Z pewnoscia jest ich wiecej niz sobie wyobrazamy. Samotnych,
      chorych...Tyle ze ich nie widac.
      • maria421 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 09:43
        lucja7 napisała:

        > Z pewnoscia jest ich wiecej niz sobie wyobrazamy. Samotnych,
        > chorych...Tyle ze ich nie widac.

        Chrzescijanskim obowiazkiem jest zadbac o takich ludzi.
        Tradycja polskiej kolacji wigilijnej jest zaprosic do stolu samotnych, biednych,
        zostawic miejsce przy stole dla przypadkowego goscia.

        Niestety, obecnie Boze Narodzenie jest bardziej swietem komercji niz
        swietem ducha.
        • lucja7 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 09:53
          Dziekuje za kolejny kurs katechizmu.
          To ilu samotnych juz zaprosilas i uszczesliwilas?
          • maria421 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 09:57
            lucja7 napisała:

            > Dziekuje za kolejny kurs katechizmu.
            > To ilu samotnych juz zaprosilas i uszczesliwilas?

            Lucjo wiedzialam!

            Wiedzialam ze tylko czekasz zeby jak sep rzucic sie na padline:-)
            Mam nadzieje ze poprawilas sobie tym humor na caly dzien.

            A Ty, moja droga, kiedy pisalas ze tych chorych i samotnych jest wiecej niz
            myslimy, to tak pisalas zeby tylko pisac, czy masz jakies konkretne wobec nich
            zamiary?
            • lucja7 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 10:23
              Dopisalam to co mysle do postu Zyty, zaskoczona twoja skandaliczna i
              idiotyczna "rada" dla nieszczesliwych by sie leczyli.
              Mowie tez o tym ze mowisz w prozni, jak katacheci, czyli generalne
              banaly o np chrzescijanskich zapraszaniach do stolu...
              Czy za kazdym razem musze ci pisac co powiedzialam?

              Sep na padline.....
              poprawilas sobie humor........

              Tragedia.
              • maria421 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 10:46
                Lucjo, ja akurat mam pelne prawo do wyglaszania tak "skandalicznych" rad.

                Rozumierm tez, ze Ty jednak nie masz zadnych konkretnych planow wobec tych
                chorych i samotnych o ktorych pisalas?

          • fedorczyk4 Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 10:02
            Odkad wrocilam do Polski urzadzam Wigilie u siebie. Przejelam ten
            obowiazek po Babci. Glownie dlatego ze mi sie rodzina zre, albo w
            najlepszym razie ignoruje. Poniewaz w zwiazku z owymi wasniami sama
            wyrastalam w bardzo malym gronku rodzinnym, wiec nie chcialabym zeby
            to przeszlo na nastepne pokolenie. Zachowuje sie malo po
            chrzescijansku, raczej jak zandarm. Uprzedzam ze kto sie duchem
            ekumenicznej milosci do rodziny nie wypelni, niech nie przychodzi.
            Potem gotuje, sprzatam, nakrywam, przystrajam, razem z Dziecinka
            wyjac koledy. A potem przychodzi cala sklocona rodzina, zostawia
            wasnie i pretensje razem z samochodami na parkingu i jest bardzo
            milo. Potem rozchodza sie i spotykaja, znowu u mnie na Wielkanoc i
            Wszystkich SW.
            • kan_z_oz Re: Jak co roku - swieta 11.12.07, 13:54
              zyta2003 napisała;
              Nie watpie, ze co roku byl watek swiateczny. Nie wiem, bo nie
              bywalam tutaj, czy sentymentalny , czy kulinarny, wspomnieniowy, czy
              jaki tam inny...
              A tak naprawde jaki jest Wasz stosunek do tego okresu, bo trudno
              juz mowic o samych swietach.
              Ja w tym okresie mam bardzo mieszane uczucia, z przewaga smutku.
              Nie moge zniesc tej obowiazkowej radosci, kochajmy sie, wspomnien z
              tylko cudownych swiat wsrod tylko wspanialych i cieplych
              najblizszych. Nawet to ostatnie bym odpuscila, niech sie ludzie
              ciesza bajkami. Ale co maja zrobic ludzie, co sie nie moga cieszyc,
              nie maja kochajacych bliskich, albo wiedza, ze to juz ostatnie
              wspolne swieta, albo i albo...i mysla - caly swiat szczesliwy,
              oprocz mnie. Nie watpie, ze wiele ludzi chcialoby przespac 3
              nadchodzace tygodnie.

              ODP: Święta BN są różne; cieszą, powodują nostalgię, zamyślenie,
              może nawet smutek...Bliskim jest każdy kto przeżywa to samo. Nie ma
              znaczenia czy siedzi z nami przy tym samym stole. Nikt nie jest
              samotny, ani w Święta, ani na codzień.
              Można przespać - nic złego. Można przetańczyć i świat z pozoru nie
              jest aż taki znowu szczęśliwy...


              Kan
        • go.ga Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:15

          > Chrzescijanskim obowiazkiem jest zadbac o takich ludzi.
          > Tradycja polskiej kolacji wigilijnej jest zaprosic do stolu samotnych, biednych
          > ,
          > zostawic miejsce przy stole dla przypadkowego goscia.

          Zawsze sie zastanawialam, czy ludzie, ktorzy zostawiaja miejsce przy stole dla nieoczekiwanego goscia, faktycznie zaprosiliby do stolu obcego czlowieka, ktory by zapukal do drzwi. Chyba raczej sytuacja jest jest w dzisiejszych czasach na tyle nierealna, ze nikt w ogole nie bierze pod uwage takiej mozliwosci.
          • ewa553 GOGA!!!!!! No nie.... 14.12.07, 16:25
            mowi sie normalnie "raz okolo Wielkanocy", a tu "raz, kolo
            Wigilii":))))
            Moja rodzina jest zwariowana spolecznie, wiec pewnie by przyjeli
            nieznajomego. Na szczescie los nam tego oszczedzil: mieszkalismy na
            terenie zakladu zamknietego:))))) Ale faktem jest, ze zawsze
            zapraszali kogos samotnego sposrod znajomych, czy sasiadujacego
            z nami malarza, ktorego nazywalismy z bratem Pendzlem. Pedzla
            zreszta zaprosili rodzice rowniez do Mrowin, o ktorych juz pisalam
            (zdewastowany kompletnie zamek na Ziemiach Zachodnich). Do dzis
            wisza u brata piekne akwarele, ktore tam namalowal. No i skurvilo mi
            sie znowu:)))
          • maria421 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:29
            go.ga napisała:

            > Zawsze sie zastanawialam, czy ludzie, ktorzy zostawiaja miejsce przy stole dla
            > nieoczekiwanego goscia, faktycznie zaprosiliby do stolu obcego czlowieka, ktory
            > by zapukal do drzwi. Chyba raczej sytuacja jest jest w dzisiejszych czasach na
            > tyle nierealna, ze nikt w ogole nie bierze pod uwage takiej mozliwosci.

            Oczywiscie ze taraz taka sytuacja jest malo realna. Ale chodzi o zasade.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Jak co roku - swieta 12.12.07, 01:37
      Jaki jest moj stosunek do tego okresu? Bardzo lubie Swieta. W
      Australii obchodze je w malenkim gronie (jest nas troje) czasem z
      przyjaciolka i jej rodzina. Siedzimy razem w udekorowanym domu, w
      miejscu z widokiem na choinke, gadamy, wspominamy tych, ktorzy
      odeszli, rozpakowujemy prezenty, planujemy Sylwestra i letnie
      wakacje i ogolnie cieszymy sie nierobstwem i dobrym jedzeniem.
      Poznym wieczorem dzwonie do rodziny w Polsce (w tym roku bede
      dzwonic do Mamy i syna, ktorzy beda spedzac Swieta razem). Nie ma
      obowiazku cieszenia sie, ale nastroj jest i tak swiateczny.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • kielbie_we_lbie_30 Swinta to straszna rzecz... 14.12.07, 12:18
      Obzarstwo, obzarstwo i jeszcze raz obzarstwo...
      Zaczyna sie w listopadzie gdy wszelkie firmy z ktorymi ma sie do
      czynienia na zarcie zapraszaja. Firma tez, wielki bufet nam sprawili
      w piatek...
      A wtym tygodniu zaczyna sie czekoladowe szalenstwo bo wszelkie firmy
      przysylaja pudla z czekoladami, kosze ze smakolykami i gdzie sie nie
      przejdziesz w budynku to zza roga zuca sie na cie widok jakiegos
      pudla (juz rozpoczetego) ktore wrzeszczy i krzyczy ze smutku ze
      pelne...
      A w same swinta to juz sie zrec nie bendzie chcialo tyle ...bueeee
      lezalo i pecznialo...

      No i tak cala moja praca letniojesienna aby odzyskac figure stracona
      w czarnym lesie idzie na marne :(
    • iwannabesedated Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 12:34
      Szczerze mówiąc nie pamiętam tu NIGDY żadnego wątku świątecznego.
      Co do mnie, to należę do grupy którą maria skierowałaby na
      resocjalizację farmakologiczną.
      Nie lubię świąt, nie chcę, nie używam.
      Degustują mnie histeryczne tabuny w sklepach i nachalna pro-
      świąteczna hopa w mediach.
      Tkwienie za stołem grupy niechętnych sobie osób, prowadzących
      ugrzecznione rozmówki - sory - to jakieś gremialne nieporozumienie.
      Nie lubię karpia.
      Od kolęd dostaję gęsiej skórki za uszami.
      Gdyby Jezus przewidział w jaki sposób będą obochdzone jego urodziny,
      pewnie zdecydował by się nie rodzić. Zresztą, kto w ogóle myśli o
      Jezusie w te święta, Jezus tu nikogo nie obchodzi. Te święta należą
      do św. Mikołaja i ewentualnie do Cocacoli.
      • ewa553 alez Dziewczyny! 14.12.07, 14:49
        Nikt nikogo do niczego nie zmusza. A poniewaz wszystko jest
        dobrowolne, to mozna z wszystkiego zrezygnowac. Kto Wam kaze latac
        za zakupami, zrec bez opamietania, jesc karpia, skoro "rzeki pelne
        ryb" (innych), ludzi ktorych nie lubie nie zapraszam. O Jezusie
        mysle conajmniej kilka razy w Swieta: po pierwsze na Pasterce, ktora
        bardzo lubie, po drugie: czytajac odpowiedni rozdzial Biblii przez
        rozpoczeciem kolacji - mila tradycja kontynuowana w naszej rodzinie.
        No i jest kilka pieknych piesni swiatecznych w niemieckim kosciele,
        ktorych nie nazwalabym koledami - moze dlatego, ze nie znam ich z
        dziecinstwa. A tu ciesze sie caly rok na to, zeby swoim slabiutkim,
        ale nie falszujacym glosikiem zaspiewac wraz z tlumem:))) Ach, jak
        ja lubie Swieta! I jak ja rozumiem ludzi, ktorzy maja inaczej. Tylko
        na ich miejscu zamiast marudzic, truc doope, wyjechalabym na ten
        czas albo na narty albo do cieplych krajow i to byloby cudowne!
        • kielbie_we_lbie_30 Re: alez Dziewczyny! 14.12.07, 15:22
          Jakas Ty wulgarna, Ewo!
          Z drugiej tez strony gdyby nikt tu nie marudzil i doope trul to co bys Ty
          robila? Gadala mruczando z kotami? A tak poczytasz se, pomadrkujesz sie i bedzie
          cudownie.
        • lucja7 12 dan 14.12.07, 15:49
          Byly tu rozmowy o swiatecznych daniach ktorych ma byc 12, ale z tego
          co pamietam, nikt nie potrafil zrobic kompletnej listy.
          Pamietam gdy bylam mala, Boze Narodzenie kojarzylo mi sie ze
          sniegiem, cisza i spokojem. Nie rozumialam natomiast dlaczego
          figurynki z szopek i innych zlobkow bozych byly ubrane w dziwne
          szaty, nie tlumaczylam obecnosci palm, oslow i innych dziwnych okryc
          glowy. Nie rozumialam tez dlaczego niemowle Jezus to byla plastykowa
          lalka nie pasujaca do dekoracji i wygladajaca jak surrealistyczny
          przedmiot nad ktorym blyszczala na dokladke kometa.

          Nigdy nie smialam zapytac dlaczego dekoracje wewnatrz proponowaly
          sceny letnie, gdy na zewnatrz byla albo plucha albo snieg i zimno.

          A zeby odpowiedziec Ewie, to powiem ze sa tacy ktorzy nie lubia ani
          obowiazkowych swiat ani obowiazkowych wyjazdow na wyspy kanaryjskie
          wlasnie w tym czasie, bo jest to w koncu ten sam mecz.

          Ja naleze do tych co wlasnie lubia truc dupe w podobnych momentach
          generalnego cyrku.

          Ale w koncu luz, nie jest to dla mnie wielki problem, lubie dawac
          prezenty en général, male symbole wyuzdanej i luksusowej wiernosci.
          Przyznam sie ze kupuje moje prezenty w sklepach w muzeach i w
          perfumeriach.
      • maria421 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 15:35
        iwannabesedated napisała:

        > Szczerze mówiąc nie pamiętam tu NIGDY żadnego wątku świątecznego.
        > Co do mnie, to należę do grupy którą maria skierowałaby na
        > resocjalizację farmakologiczną.

        Tez sie nie potrafisz cieszyc?

        Hmm, a wydawalo mi sie, ze jestes calkiem wesola kobitka.

        Nie bede sie wiecej czaic, powiem otwarcie- nie lubie smutasow. Nie lubie ludzi,
        ktorych wszystko stresuje, ktorzy we wszystkim znajda zawsze dziure, a to im za
        zimno, a to za cieplo, a to za wielki tlok wkolo nich, a to znowu nikt sie nimi
        nie zajmuje. Nie lubie takich, ktorzy czuja sie jeszcze bardziej nieszczesliwi
        dlatego ze inni sa szczesliwi.
        Dla takich wszystko moze byc stresem, Boze Narodzenie, letnie wakacje , slub
        kolezanki...

        Zblizaja sie drugie Swieta po smierci mojego Meza. Pierwsze, jakie spedzimy w
        domu bez Niego. I mowie Wam- wcale nie mam zamiaru przespac tych nastepnych
        trzech tygodni. Bedzie choinka, oplatek, karp i wszystko jak zwykle.
        A 25 grudnia zaprosimy kogos, kto jest jeszcze bardziej samotny niz my. I ma
        zaledwie niecale 12 lat.

        I prosze mi wiecej smetkow nie wciskac jakie te Swieta sa dla Was stresujace.
        • lucja7 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:12
          O ludziach, w odniesieniu do postu Stokrotki:
          "Nie lubie smutasow",
          "wydawalo mi sie ze jestes calkiem wesola kobitka",
          "nie lubie ludzi ktorych wszystko stresuje",
          O mezu:
          "pierwsze jakie spedzimy (swieta) w domu bez Niego",
          "bedzie choinka, oplatek, karp i wszystko jak zwykle".

          W tym wszystkim co wyzej powiedzic sobie ze "bedzie jak zwykle",
          uznaje za daleko posuniety brak wrazliwosci.
          Przyklad jak zrobic z wydarzen tworzacych Zycie zwykly banal zycia.
          Mam nadzieje ze tam gdzie jest, msci sie On i peka ze smiechu i
          nareszcie sie bawi. W koncu odszedl mlodo, ma duzo czasu.....
          • maria421 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:22
            lucja7 napisała:

            > W tym wszystkim co wyzej powiedzic sobie ze "bedzie jak zwykle",
            > uznaje za daleko posuniety brak wrazliwosci.
            > Przyklad jak zrobic z wydarzen tworzacych Zycie zwykly banal zycia.
            > Mam nadzieje ze tam gdzie jest, msci sie On i peka ze smiechu i
            > nareszcie sie bawi. W koncu odszedl mlodo, ma duzo czasu.....

            A nie mowilam, ze Lucja jak ten sep na padline....

            Szkoda slow.






            • lucja7 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:35
              Mowilas.

              A ja mowie ze swieta "jak zwykle" to banal, odgrzewanie tego samego
              karpia i wyciaganie tych samych dekoracji choinki z zakurzonych i
              smierdzacych pudel.
              I mam nadzieje ze twoj maz nareszcie sie bawi.
              W koncu zgodzisz sie ze jest wolny?

              A padline odlozmy na strone.
              • ewa553 Lucjo! 14.12.07, 16:48
                zamknij prosze wreszcie klape!!
                • maria421 Re: Lucjo! 14.12.07, 16:52
                  ewa553 napisała:

                  > zamknij prosze wreszcie klape!!

                  Ewa, Lucja nie moze. Lucja cierpi jezeli komus nie dolozy, jezeli komus szpili
                  nie wbije.
                  • ewa553 Re: Lucjo! 14.12.07, 16:56
                    nie chodzi mi Mario o dokladanie jako takie. Ale to juz jest szczyt
                    nietaktu, gruboskornosc o ktora nawet Lucji nie podejrzewalam.
                    • maria421 Re: Lucjo! 14.12.07, 16:59
                      ewa553 napisała:

                      > nie chodzi mi Mario o dokladanie jako takie. Ale to juz jest szczyt
                      > nietaktu, gruboskornosc o ktora nawet Lucji nie podejrzewalam.

                      Ja osobiscie tez nie podejrzewalam Lucji o tyle zlosci, ale coz, mialam okazje
                      dowiedziec sie o niej czegos wiecej.
              • maria421 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:49
                lucja7 napisała:

                > Mowilas.
                >
                > A ja mowie ze swieta "jak zwykle" to banal, odgrzewanie tego samego
                > karpia i wyciaganie tych samych dekoracji choinki z zakurzonych i
                > smierdzacych pudel.
                > I mam nadzieje ze twoj maz nareszcie sie bawi.
                > W koncu zgodzisz sie ze jest wolny?
                >
                > A padline odlozmy na strone.
                >
                Lucjo, stracilas okazje zeby trzymac jezyk za zebami.
                Ale jak juz koniecznie musisz to dalej, napisz jeszcze cos, pokaz nam Twoja
                wrazliwosc, pokaz Twoj paryski takt, bon ton, zablysnij inteligencja. Z
                pewnoscia znajdzie sie ktos, kto Cie bedzie oklaskiwal.
                Ja moge tylko z politowaniem glowa pokrecic.
            • jan.kran Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:52
              Generalnie za Swietami nie przepadamy ani ja ani moja Mlodziez . Po
              pierwsze nie lubimy karpia a po drugie komercji;)

              Dla mnie Swieta sa prawdziwe tylko w Polsce , ewentualnie w DE.
              Francuskie i norweskie Swieta uwazam za pewna odmiennosc
              kulturowa malo pasujaca do mojego wyobrazenia o Swietach.

              Natomiast w tym roku , za pare dni jade do Oj po trzech i pol roku .
              Oraz spedze po raz trzeci w ciagu cwiercwiecza Swieta wsrod mojej
              Rodziny.

              Jestem bardzo przejeta i wzruszona bo moi ukochani Bracia
              postanowili ze pierwsza czesc Wigilii spedzimy u Mamy. Bedziemy my
              troje , troje naszych dzieci , Absztyfikant czyli narzeczony Mlodej
              oraz malzonki Braci.
              Moja Mama jest juz starsza i schorowana i jestem taka szczesliwa ze
              wszyscy razem sie z Nia spotkamy :)
              Potem ja z jednym Bratem bede swietowala Wigilie dalej u Niego a
              drugi Brat ze swoja zona i Tesciowa.

              Tak sie ciesze ze mam Rodzine z ktora moge byc tego dnia razem ,
              wiem ze wszyscy bedziemy bardzo zadowoleni.



              Kran:)



              • jan.kran Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 16:58
                Nigdy sie niestety nie zdarzylo zeby jakis zablakany wedrowiec
                zapukal do naszych drzwi ... jako dziecko zawsze na to czekalam ,
                to puste nakrycie zawsze bylo dla mnie bardzo istotne.
                I nigdy nie odbieralam tego jako pustego gestu ...

                Moze wtym roku ?
                Kran:)
                • lucja7 Glos oburzenia z Niemiec (oprocz dedeer) 14.12.07, 17:27
                  Ewa z Maria, dlaczego jestescie takie halasliwooburzone, jak
                  zgwalcone swiete Nierozlaczki?

                  Tlumaczenie tego co napisalam, czyli przewodnik dla
                  niewtajemniczonych obrazonych Nirozlaczek z Niemiec (oprocz dedeer):

                  - pisze o wolnosci zmarlych, jakby ktos chcial, moglby cos na ten
                  temat powiedziec, ale wolimy bluzgac, w koncu latwiejsze to,
                  - pisze o rutynie ktora czyni ze swieta cos banalnego i ubolewam nad
                  tym, uwazam bowiem ze swieto, w moim mniemaniu, nie moze byc banalne
                  i wole gdy jest swietem, inaczej jest to zaprzeczenie samo w sobie,
                  - wyrazam nadzieje ze zmarli ktorym udaje sie unikac swiat "jak
                  zwykle", bawia sie.

                  W koncu w tym co pisze nie ma nic oryginalnego, sa to tematy
                  poruszane od wiekow. A ja, tutaj, spotykam sie z rozklekotanym
                  halasem pierdolacym o "francuskim takcie" i innymi belkotami.

                  Przeciez czytacie "nawet szpigla", jak pisze tu expert niemieckiej
                  (oprocz dedeer) i afrykanskiej kultury, nie mozecie nic innego
                  wyscibulic niz wulgarny maglowy atak na tematy o ktorych pisze?

                  Klapy? Padliny?

                  Scisnijcie posladki moje panienki, teoretycznie to pomaga w zebraniu
                  mysli i napiszcie cos z sensem zamiast rozdawac "swiateczno-
                  glupkowate" usmiechy na lewo i prawo.

                  Odwagi, milusinskie, swieto moze byc ciekawsze niz zaciukany karp w
                  mace i oleju.
                  • ewa553 Re: Glos oburzenia z Niemiec (oprocz dedeer) 14.12.07, 17:31
                    no coz, "hrabina pokazala klase" (cytat). Tak to bywa, jak sie
                    podrapie troche po lakierze. Nareszcie widac, co pod spodem.
                    Czyli jak mowi niemieckie przyslowie: "oben hui, unten fui".
                    • lucja7 Re: Glos oburzenia z Niemiec (oprocz dedeer) 14.12.07, 17:42
                      Mozesz byc jasniejsza i powiedziec co odkrylas pod lakierami hrabiny?

                      Przypomne ci rowniez ze staramy sie tu pisac po polsku, istnieja w
                      koncu watki niemieckie gdzie mozesz dac skrzydel twoim tekstom po
                      niemiecku (oprocz dedeer) i rozumiec co pisza inni czytajacy
                      identyczna prase co ty, ogladajacy ta sama tv co ty, jezdzaca w te
                      same gory co ty i nudzaca sie jak ty.
                      Tu nie ta kuchnia, tu kazdy sobie pitrasi swoje dania nie tak jak
                      nakazuje kultura szpiglowa.

                      Zeby bylo jasniej, prosze o troche taktu wobec nie rozumiejacych
                      niemieckiego (oprocz dedeer). A takich jest wsrod nas duzo.
                      Postaraj sie rowniez nie obrazac i pisac na temat.
                      • ewa553 Re: Glos oburzenia z Niemiec (oprocz dedeer) 14.12.07, 17:45
                        a angielski jest dopuszczony? Ktorta komisja decyduje, w jakim
                        jezyku wolno wstawiac cytaty?
                      • maria421 Re: Glos oburzenia z Niemiec (oprocz dedeer) 14.12.07, 18:58
                        lucja7 napisała:

                        > Postaraj sie rowniez nie obrazac i pisac na temat.

                        Ty tez.
                  • maria421 Re: Glos oburzenia z Niemiec (oprocz dedeer) 14.12.07, 17:41
                    lucja7 napisała:

                    > Ewa z Maria, dlaczego jestescie takie halasliwooburzone, jak
                    > zgwalcone swiete Nierozlaczki?

                    Ty i tak tego nie zrozumiesz. Nie jestes w stanie.
            • zyta2003 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 17:10
              Stwierdzenie, ze przeciez nie ma obowiazku cieszyc sie swietami
              jakos mnie urazilo. Podobnie - nie ma obowiazku byc szczesliwym,
              bogatym, zdrowym. Nie ma obowiazku jesc chleb, przeciez mozna jesc
              ciastka. (To porownanie wcale nie jest tu od rzeczy).
              Na opowiesci o "zapraszaniu do stolu", np. milego pana sasiada-
              malarza dostaje gesiej skorki. Z racji zycia emigranckiego, ktore
              dla mojego otoczenia nie zaczynalo sie stabilizacja mam w tej
              sprawie duze doswiadczenie. Ja mialam pelna rodzine, zapraszalam i
              zapraszam ludzi dlatego, ze lubie takie zgromadzenia przy stole,
              ktore u nas zamieniaja sie w wesola zabawe z konkursami, fantami,
              prezentami i wspominkami, ale takimi na wesolo. Czy takiej osobie,
              ktora " nie ma sie gdzie podziac" te coroczne zaproszenia zawsze
              ida w smak? Czasem tak, czasem nie. Ja sama jak bym wiedziala, ze
              ktos mnie zaprasza z chrzescijanskiego obowiazku to bym nie
              przyszla. Rozumiem czeste fochy takich osob - ach, posiedze w domu,
              ach mam inne plany, nie klopoczcie sie. Jesli ktos nie zna takich
              sytuacji, ze ludzie nie zawsze chca byc obiektem dobrych uczynkow i
              dalej sa nieszczesliwi - to dla mnie dziwne. Moze troche wiecej
              zamiast chrzescijanskiej dobroci ponadreligijnej empatii?
              Mario, mnie tez umarl maz, nie jestem osoba sentymentalna i ide
              przez zycie jak umiem, ale nigdy nie mowie, ze jest tak samo.
              Oczywiscie masz prawo do wlasnego spojrzenia.
              • ewa553 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 17:18
                Zyta, zapewniam Cie ze nikt przez moment nawet nie odczuwal, ze
                Pedzel jest zapraszany z litosci. Bylo zawsze bardzo fajnie i w
                koncu tak sie zaprzyjaznilismy, ze rodzice go i bez swiat,
                zapraszali. Zreszta w Swieta jakos zawsze pelno bylo u nas ciotek,
                wujkow i kuzyniatek.
                Jedyne z czego Pedzel nie byl zadowolony to z mojej i siostry
                pomocy: raz w roku probowalysmy jego "apartament" troche doczyscic,
                zeby choc odrobina swiatla wpoadala do mieszkania. Mysle dzis, ze w
                tym ostrym swietle nie mogl zniesc wlasnego malarstwa? Farby mu
                nagle byly za jasne/ciemne? Kto wie, chcialysmy dobrze, ale chyba
                przesadzilysmy.
              • maria421 Re: Jak co roku - swieta 14.12.07, 17:37
                zyta2003 napisała:

                > Stwierdzenie, ze przeciez nie ma obowiazku cieszyc sie swietami
                > jakos mnie urazilo. Podobnie - nie ma obowiazku byc szczesliwym,
                > bogatym, zdrowym. Nie ma obowiazku jesc chleb, przeciez mozna jesc
                > ciastka. (To porownanie wcale nie jest tu od rzeczy).
                > Na opowiesci o "zapraszaniu do stolu", np. milego pana sasiada-
                > malarza dostaje gesiej skorki. Z racji zycia emigranckiego, ktore
                > dla mojego otoczenia nie zaczynalo sie stabilizacja mam w tej
                > sprawie duze doswiadczenie. Ja mialam pelna rodzine, zapraszalam i
                > zapraszam ludzi dlatego, ze lubie takie zgromadzenia przy stole,
                > ktore u nas zamieniaja sie w wesola zabawe z konkursami, fantami,
                > prezentami i wspominkami, ale takimi na wesolo. Czy takiej osobie,
                > ktora " nie ma sie gdzie podziac" te coroczne zaproszenia zawsze
                > ida w smak? Czasem tak, czasem nie. Ja sama jak bym wiedziala, ze
                > ktos mnie zaprasza z chrzescijanskiego obowiazku to bym nie
                > przyszla. Rozumiem czeste fochy takich osob - ach, posiedze w domu,
                > ach mam inne plany, nie klopoczcie sie. Jesli ktos nie zna takich
                > sytuacji, ze ludzie nie zawsze chca byc obiektem dobrych uczynkow i
                > dalej sa nieszczesliwi - to dla mnie dziwne. Moze troche wiecej
                > zamiast chrzescijanskiej dobroci ponadreligijnej empatii?
                > Mario, mnie tez umarl maz, nie jestem osoba sentymentalna i ide
                > przez zycie jak umiem, ale nigdy nie mowie, ze jest tak samo.
                > Oczywiscie masz prawo do wlasnego spojrzenia.

                Ja przeciez wcale nie napisalam ze "jest tak samo".
                Napisalam:

                "Bedzie choinka, oplatek, karp i wszystko jak zwykle.", przy czym "wszystko jak
                zwykle" odnosi sie do calej tradycyjnej oprawy Swiat.

                Co, moim zdaniem, bylo bardzo latwe do zrozumienia w moim poscie.

                Zyta, wlasciwie nie wiem, o co Ci chodz z tymi Swietami.
                Ze jedni sie ciesza a drudzy nie? Tak jest tez w wielu roznych innych momentach-
                zawsze bedzie ktos, kto sie cieszy i ktos kto sie smuci.
                Starajmy sie, aby chociaz w Swieta ci co sie smuca, smucili sie troche mniej.
                Wiecej zrobic nie mozemy.
              • kielbie_we_lbie_30 Ewa i Maria 14.12.07, 19:51
                mam wrazenie ze obydwie zachowujecie sie ja dwa mohery od ks. Rydzyka.
                Oburzylyscie sie obydwie na Lucji wpis o Marii mezu. Wedlug was bylo to okropne
                , ochydne..itp itd
                A jak wy zareagowalyscie na wpis stokrotki? Wasze wpisy to szczyt nietaktu,
                totalny brak wrazliwosci...
                Jak dwie zdewociale stare hieny...
                • maria421 Re: Ewa i Maria 14.12.07, 20:08
                  Szfedziu, no JAK zareagowalam na post Stokrotki, z ktorego nie wynikalo nic
                  oprocz tego, ze ona Swiat nie lubi? Piszac, ze uwazalam ja za wesola kobitke...

                  To jest wedlug Ciebie "szczyt nietaktu, totalny brak wrazliwosci"?

                  Bardzo jestem ciekawa jak Ty zareagowalabys na tak WSTRETNY post Lucji do mnie.
                  Ty, ktorej o wiele mniej potrzeba, zebys napisala Ewie, ze sie po niej
                  przejedziesz tak , ze do konca zycia popamieta...
                  Bardzo jestem ciekawa, czy potrafilabys wykazac ulamek tego opanowania jaki ja
                  okazalam w tym watku.

                  NIGDY jeszcze mi sie nie zdazylo, zeby ktos zakpil sobie z czyjejs zaloby.

                  Lucja to zrobila. Ale to ja jestem moher od Rydzyka...

                  Naprawde rece mi opadaja.

                  • lucja7 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 00:42
                    Nie krzycz, mow raczej i nie udawaj glupiego niewiniatka.
                    Nawolujesz do leczenia ludzi nie idacych w rzadku jak barany, czyli
                    szczesliwych na rozkaz, albo "smutasow", "wesola kobitko". Powiem
                    wiecej, dajesz sobie prawo podobnej reakcji twierdzac ze wlasnie
                    tobie tak wolno. Dlatego jestes moherem.

                    Ja sobie nie kpie z niczego i z nikogo.
                    Mowie ze mam nadzieje ze twoj maz, tam gdzie jest, jest szczesliwy i
                    moze nie zwroci uwagi na to ze wszystko leci "jak zwykle", czy on
                    jest, czy go nie ma. Zmian nie zanotowano. I dlatego jestes moherem
                    po raz drugi.

                    A wrzask i ublizanie nie sa wyrazem opanowania, z tego co wiem. I
                    dlatego jestes moherem po raz trzeci.
                    • maria421 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 09:51
                      lucja7 napisała:

                      > Nie krzycz, mow raczej i nie udawaj glupiego niewiniatka.
                      > Nawolujesz do leczenia ludzi nie idacych w rzadku jak barany, czyli
                      > szczesliwych na rozkaz, albo "smutasow", "wesola kobitko". Powiem
                      > wiecej, dajesz sobie prawo podobnej reakcji twierdzac ze wlasnie
                      > tobie tak wolno. Dlatego jestes moherem.
                      >
                      > Ja sobie nie kpie z niczego i z nikogo.
                      > Mowie ze mam nadzieje ze twoj maz, tam gdzie jest, jest szczesliwy i
                      > moze nie zwroci uwagi na to ze wszystko leci "jak zwykle", czy on
                      > jest, czy go nie ma. Zmian nie zanotowano. I dlatego jestes moherem
                      > po raz drugi.
                      >
                      > A wrzask i ublizanie nie sa wyrazem opanowania, z tego co wiem. I
                      > dlatego jestes moherem po raz trzeci.

                      Lucja, jestes IDIOTKA po raz enty.

                      I naprawde wszystko mi jedno, czy mnie Szfedka, czy jakas inna Polonia z tego
                      forum wywali.
                      • jan.kran Re: Mario:) 15.12.07, 11:01
                        Mialam napisac na priv ale napisze tu.
                        Smutne co to sie dzieje na P2 , nie bede komentowac.
                        Ja wchodze tu zeby poczytac wpisy osob ktore cenie i szanuje i
                        posmiac sie w kulak z zolci i frustracji kilku osob.

                        Mario , wybierz to co najlepsze z tego forum ... Jak sie odcedzi
                        pewne rzeczy to warto tu byc:)))
                        Pozdrawiam
                        Kran

                        • maria421 Re: Mario:) 15.12.07, 11:26
                          jan.kran napisała:

                          > Mialam napisac na priv ale napisze tu.
                          > Smutne co to sie dzieje na P2 , nie bede komentowac.
                          > Ja wchodze tu zeby poczytac wpisy osob ktore cenie i szanuje i
                          > posmiac sie w kulak z zolci i frustracji kilku osob.
                          >
                          > Mario , wybierz to co najlepsze z tego forum ... Jak sie odcedzi
                          > pewne rzeczy to warto tu byc:)))
                          > Pozdrawiam
                          > Kran
                          >
                          Dzieki :-)
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:26
                        maria421 napisała:

                        > I naprawde wszystko mi jedno, czy mnie Szfedka, czy jakas inna Polonia z tego
                        > forum wywali.

                        Czemu mnie w to wkrecasz? Po co Ci to? Jakies paranoiczne oskarzenie ze bede sie
                        mscic czy co?
                        Po drugie, mylisz sie, nie jestem adminem tu na forum.
                        • maria421 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:27
                          kielbie_we_lbie_30 napisała:


                          > Czemu mnie w to wkrecasz? Po co Ci to? Jakies paranoiczne oskarzenie ze bede si
                          > e
                          > mscic czy co?
                          > Po drugie, mylisz sie, nie jestem adminem tu na forum.
                          >
                          Sama sie wkrecilas, Szfedziu.
                          • kielbie_we_lbie_30 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:30
                            Qe?
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 00:45
                    No toc przeciez, to zawsze Ty ktora jestes bardzo pokrzywdzona, z Ciebie kpia i
                    Tobie nie pokazuja uczuc, wrazliwosci. I stokrotce napisalas tylko ze myslalas
                    ze jest wesola kobitka...
                    Ale ze wszytkiego co napisala zakpilas potem...
                    I zakpilas sobie poteznie z tych ktorzy sie nie ciesza swietami.

                    Twoje zdanie
                    "I prosze mi wiecej smetkow nie wciskac jakie te Swieta sa dla Was stresujace."

                    To jest wlasnie brak wrazliwosci dla ludzi dla ktorych swieta nie sa radoscia
                    tylko stresem, frustracja z roznych powodow...byc moze tez z powodow podobnych
                    do Twoich, bo stracili bliskich. Ty sobie radzisz z tym ale nie znaczy ze
                    wszyscy sobie z tym radza..albo ze swieta kojarza sie im z innymi przykrymi
                    sytuacjami..i nie potrafia sobie przykleic sztucznego usmiechu i twierdzic jak
                    szczesliwi sa w swieta.
                    Wiesz co Mario? Ty nie jestes jedyna na swiecie ktora stracila kogos bliskiego.
                    • maria421 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 09:48
                      kielbie_we_lbie_30 napisała:

                      > No toc przeciez, to zawsze Ty ktora jestes bardzo pokrzywdzona, z Ciebie kpia i
                      > Tobie nie pokazuja uczuc, wrazliwosci.

                      ????????????????????????????????
                      Masz jakies na to cytaty???????????
                      Szfedziu, kiedy mi na P2 dokopali, to sie po prostu z niego na ponad pol roku
                      wynioslam.
                      Mam rozumiec, ze to, co robi teraz Lucja z Twoja gorliwa pomoca to jest zacheta
                      abym znow opuscila to forum?
                      Jezeli tak jest, to powiedzcie otwarcie, albo Ty, moca Twojej pozycji, zacznij
                      kasowac moje watki, albo najlepiej wykresl mnie z listy uczestnikow.

                      I stokrotce napisalas tylko ze myslalas
                      > ze jest wesola kobitka...

                      Faktycznie, powiedziec komus ze jest wesola kobitka to co najmniej karczemna
                      obelga...

                      > Ale ze wszytkiego co napisala zakpilas potem...
                      > I zakpilas sobie poteznie z tych ktorzy sie nie ciesza swietami.

                      Powtarzam- nie ma obowiazku obchodzic Bozego Narodzenia, jak nie ma obowiazku
                      obchodzic 1-maja, czy Dnia Kobiet.
                      Wiec albo sie obchodzi bo sie chce, albo sie nie obchodzi. Obchodzic i marudzic
                      nie ma sensu.

                      > Twoje zdanie
                      > "I prosze mi wiecej smetkow nie wciskac jakie te Swieta sa dla Was stresujace."
                      >
                      > To jest wlasnie brak wrazliwosci dla ludzi dla ktorych swieta nie sa radoscia
                      > tylko stresem, frustracja z roznych powodow...byc moze tez z powodow podobnych
                      > do Twoich, bo stracili bliskich. Ty sobie radzisz z tym ale nie znaczy ze
                      > wszyscy sobie z tym radza..albo ze swieta kojarza sie im z innymi przykrymi
                      > sytuacjami..i nie potrafia sobie przykleic sztucznego usmiechu i twierdzic jak
                      > szczesliwi sa w swieta.

                      Skarbie, czy mam sie bic w piersi za niezrozumienie calego swiata, czy moge sie
                      ograniczyc tylko do tego forum i do tego co pisza forumowicze?

                      > Wiesz co Mario? Ty nie jestes jedyna na swiecie ktora stracila kogos bliskiego.

                      Ale chyba jedyna na tym forum ktora stracila meza zaledwie niecale poltora roku
                      temu.
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:20
                        Kopiesz Ty to musisz liczyc ze Ci inny dokopia tez.

                        Co do "wesolej kobitki" : tylko ot tak sobie napisalas bez zadnego kontekstu, i
                        to absolutnie nie dotyczylo jej wpisu na temat swiat i jej stosunku do tego
                        wszystkiego.
                        Moze Ty oceniasz wpisy z perspektywy slow. Jest kilka osob ktore uwielbiaja
                        komentowac poszczegolne zdania a nawet slowa. Ozcywiescie jesli sie wywie
                        "wesola kobitke" kobitke z kontekstu to nie ma tam nic zlego.

                        Tak, stracilas meza poltora roku i co? Chcesz sie licytowac kto tu ma wieksza
                        zalobe?
                        • maria421 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:29
                          kielbie_we_lbie_30 napisała:

                          > Kopiesz Ty to musisz liczyc ze Ci inny dokopia tez.
                          >
                          > Co do "wesolej kobitki" : tylko ot tak sobie napisalas bez zadnego kontekstu, i
                          > to absolutnie nie dotyczylo jej wpisu na temat swiat i jej stosunku do tego
                          > wszystkiego.
                          > Moze Ty oceniasz wpisy z perspektywy slow. Jest kilka osob ktore uwielbiaja
                          > komentowac poszczegolne zdania a nawet slowa. Ozcywiescie jesli sie wywie
                          > "wesola kobitke" kobitke z kontekstu to nie ma tam nic zlego.

                          Oceniam Stokrotke po tym , co tu pisze. A pisze raczej na wesolo.

                          > Tak, stracilas meza poltora roku i co? Chcesz sie licytowac kto tu ma wieksza
                          > zalobe?

                          Dalej, Szfedziu, wmawiaj mi ze chce sie licytowac.
                          Masz jeszcze cos do mnie, czy juz skonczylas?
                          • kielbie_we_lbie_30 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:33
                            maria421 napisała:

                            > kielbie_we_lbie_30 napisała:
                            >
                            > > Kopiesz Ty to musisz liczyc ze Ci inny dokopia tez.
                            > >
                            > > Co do "wesolej kobitki" : tylko ot tak sobie napisalas bez zadnego kontek
                            > stu, i
                            > > to absolutnie nie dotyczylo jej wpisu na temat swiat i jej stosunku do te
                            > go
                            > > wszystkiego.
                            > > Moze Ty oceniasz wpisy z perspektywy slow. Jest kilka osob ktore uwielbia
                            > ja
                            > > komentowac poszczegolne zdania a nawet slowa. Ozcywiescie jesli sie wywie
                            > > "wesola kobitke" kobitke z kontekstu to nie ma tam nic zlego.
                            >
                            > Oceniam Stokrotke po tym , co tu pisze. A pisze raczej na wesolo.
                            >

                            Aha, wiec dla Ciebie czlowiek jest albo wesoly albo smutas, biale albo czarne...
                            • maria421 Re: Ewa i Maria 15.12.07, 11:42
                              kielbie_we_lbie_30 napisała:


                              > Aha, wiec dla Ciebie czlowiek jest albo wesoly albo smutas, biale albo czarne..

                              A Ty z Lucja jak sie zachowujecie w stosunku do mnie? Lucja ma czelnosc oceniac
                              mnie za to jak ja podchodze do moich pierwszych Swiat w domu po smierci mojego
                              meza? Ma czelnosc z buciorami wlazic w moja zalobe, a Ty jej przyklaskujesz?
                              Wstyd!
    • ewa553 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 09:06
      az mnie zatkalo, szfedziu. tak zatkalo, ze nie wiem co Ci
      odpowiedziec:))) przeczytalam jeszcze raz moja odpowiedz dla
      Stokrotki i mowiac szczerze, dalej nie wiem o co Ci chodzi.
      Wiec tylko wkladam jeden z moich licznych moherow i ide na swieze
      powietrze.
      • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 09:33
        ewa553 napisała:

        > az mnie zatkalo, szfedziu. tak zatkalo, ze nie wiem co Ci
        > odpowiedziec:))) przeczytalam jeszcze raz moja odpowiedz dla
        > Stokrotki i mowiac szczerze, dalej nie wiem o co Ci chodzi.
        > Wiec tylko wkladam jeden z moich licznych moherow i ide na swieze
        > powietrze.

        Ewa, chodzi o jedno- dogryzc i dokopac.
        Ale, szczerze mowiac, nie znalam Szfedki z tej strony :(

        • kielbie_we_lbie_30 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 11:28
          Widac jak bezmyslnie piszecie byle pisac jesli same nie rozumiecie.
          • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 11:34
            kielbie_we_lbie_30 napisała:

            > Widac jak bezmyslnie piszecie byle pisac jesli same nie rozumiecie.
            >
            Ula, Szfedziu, Kielbie-We-Lbie, ja Ciebie nie poznaje.
            Ja Cie znalam jako normalna forumowiczke, z ktora mozna bylo pogadac ,
            towarzyska osobe z ktora przez 5 lat nie mialam zadnych konfliktow.

            Nie wiem, co Ci sie stalo. Wplyw Lucji, czy co? Nie wiem, nie rozumiem.
    • go.ga Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 12:13
      To ja pozwole sobie wrocic do tematu watku, a mialo byc o tym, czym sa dla nas
      Swieta. Dla mnie jako dla ateistki Swieta nie maja wymiaru religijnego, wiec
      jest bez Pasterki, koled czy czytania Ewangelii.
      Sa to dla mnie swieta rodzinne, okazja do pobycia ze soba i odkad mam swoja
      rodzine bardzo je lubie.
      Ale w czasach mojej mlodosci faktycznie mialam ochote tez okres przespac. Mialam
      rozwiedzionych rodzicow, zawsze musialam wybierac z kim chce spedzic Wigilie i
      zawsze byl to wybor zly, poniewaz konczylo sie truciem doopy ze strony rodzica,
      z ktorym sila rzeczy Wigilii nie spedzilam (nie potrafie byc w tym samym czasie
      w dwoch roznych miejscach). Przed rozwodem co prawda Swieta spedzalismy
      wspolnie, ale jako ze malzenstwo do najszczesliwszych nie nalezalo, to i Swieta,
      oglednie mowiac, nie wychodzily. Choc cala tradycyjna oprawa, choinka, karp,
      makowiec, prezenty i "rodzina" przy stole.
      Nie potrafilam sie wtedy cieszyc ze Swiat. A ogolna przedswiateczna atmosfera w
      miescie, te koledy na kazdym rogu ulicy nie wprawialy mnie w lepszy nastroj,
      wrecz przeciwnie. Depresji nie mialam, wiec lecznie niewiele by dalo. Nie bylam
      tez "smutasem" (choc "wesola kobitka" chyba tez nie), nie szukalam dziury w
      calym itd. Pije do wypowiedzi Marii, bo nie ukrywam, ze zrobilo mi sie rowniez
      dziwnie po przeczytaniu jej wpisu. Nie zrobilo mi sie przykro, bo naprawde od
      wielu juz lat Swieta mnie bardzo ciesza, raczej mnie zdziwilo, ze mozna nie
      rozumiec, ze nie kazdy podziela ogola radosc i dawac rady typu "powinni sie leczyc".
      A tak w ogole to ten watek sie zrobil bardzo "swiateczny", zapewne wbrew
      inetncjom jego zalozycielki. Spodziewalam sie w nim roznorakich wspomnien,
      refleksji, cieplych swiatecznych zyczen...
      • ewa553 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 12:51
        dla mnie osobiscie problem ostatnich miesiecy na tym forum polega na
        tym, ze sie stale ktos do czyichs wypowiedzi przyczepia, dokopuje,
        wayzlosliwia, ale co jest najgorsze: stale insynuuje sie zla wole.
        Przed tym naprawde trudno jest sie bronic. Nie wiem naprawde czym
        moglam urazic Stokrotke i zamiast mi to wytlumaczyc, abym albo
        powiedziala jak ja to widze, albo przeprosila. Ale zamiast
        odpowiedzi, dostaje nastepnego kopniaka. I tak stale. Na zla wole
        roznych osob nie mam wplywu. Nie widze wiec wyjscia z tego blednego
        kola. Bo cokolwiek bym powiedziala - bedzie to natychmiast przeciwko
        mnie obrocone. Nawet fakt, ze jestesmy z Maria z jednego kraju,
        przemawia przeciwko nam. A ze obie jestesmy wierzace - o rany, nic
        tylko chodza w moherowych beretach. Tego bym sie akurat po szfedzi
        nie spodziewala, bo znamy sie isibiscie i wie, ze daleka jestem od
        dewocji. Ale co to, ze wie? Najwazniejsze, ze mam czym przylozyc.
        Jest mi naprawde bardzo smutno. I zal mi znowu ze odszedl Don: wtedy
        to naprawde byly walki prawdziwe, a nie na urojone insynuacje:)))))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 10:30
          Tak znamy sie osobiscie...dawno sie nie widzialysmy i oczy ze zdumienia
          przecieram ja cie czytam ostatnio bo za mohera cie nigdy nie mialam. A teraz
          coraz bardziej...zarazilas sie od Twojej kolezanki czy co?
          Nic takiego nie napisalas? Nie chodzi mi tu tylko o wpis do Stokrotki ale caly
          Twoj wpis dotyczacy ludzi ktorzy uwazaja ze swieta sa strsujace, frustrujace lub
          z innych powodow nie lubia swiat konczacy sie sekwencja..
          "Ach, jak
          ja lubie Swieta! I jak ja rozumiem ludzi, ktorzy maja inaczej. Tylko
          na ich miejscu zamiast marudzic, truc doope, wyjechalabym na ten
          czas albo na narty albo do cieplych krajow i to byloby cudowne!"
          Sorry ale w tym stwierdzeniu sama sobie zaprzeczasz..nie rozumiesz ludzi ktorzy
          maja inaczej.

          I jeszcze jedno: czy tu na tym forum mozna cos napisac bez narazania sie na
          Twoje lub Marii komentarze ze: nie mieszkacie w Niemczech to siedzcie cicho, nie
          lubicie swiat to siedzcie cicho i nie marudzcie, jestestescie niewierzacy ...to
          to czy tamto...
          Nie podoba Wam sie ze sa osoby krytyczne do kosciola, czy do swiat koscielnych
          to idzcie sobie na jakies religijne forum i tam piszcie sobie we wspolnej
          euforii jak cudownie byc katolikiem a nam pozwolcie porozmawiac normalnie,
          pomarudzic czy podzielic sie smutkiem bez waszych atakow.
          • maria421 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 11:59
            kielbie_we_lbie_30 napisała:
            > Nie podoba Wam sie ze sa osoby krytyczne do kosciola, czy do swiat koscielnych
            > to idzcie sobie na jakies religijne forum i tam piszcie sobie we wspolnej
            > euforii jak cudownie byc katolikiem a

            nam pozwolcie porozmawiac normalnie,
            > pomarudzic czy podzielic sie smutkiem bez waszych atakow.

            Nastepna ktora wygania nas na inne forum? Zarazilas sie od Lucji, czy jak?

            Kurka wodna, przeciez ja nikogo do niczego nie namawiam , ani nie zmuszam,
            PRZECIWNIE, od poczatku mowie ze NIE MA OBOWIAZKU obchodzic Swiat Bozego Narodzenia.
            Jezeli to jest moherowe podejscie do sprawy, to Ty chyba w zyciu mohera nie
            widzialas.

            Ile razy mam powtarzac uzywajac prostego, polskiego jezyka- NIE MA OBOWIAZKU
            obchodzenia BN. Kto nie chce, niech nie obchodzi.
            To co mnie irytuje to "nie chcem, ale muszem".

            P.S. Twoja uwaga ze atakujemy Was kiedy chcecie sie podzielic z nami smutkiem,
            jest w swietle tego, co wczoraj raczylas mi napisac bezsensowna.
      • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 13:26
        Goga, nie chodzilo mi o to, ze ktos, kto nie potrafi sie cieszyc ze Swiat
        powinien sie leczyc, lecz ktos, kto ogolnie nie potrafi sie cieszyc ma problem i
        powinien cos z tym zrobic.
        Mialam nadzieje ze wystarczajaco wyraznie to napisalam, niestety, zostalo to
        przekrecone i dalej szlo w wersji przekreconej.

        Co do Bozego Narodzenia jeszcze- ciekawi mnie dlaczego ateisci obchodza to ,
        jakby nie bylo, chrzescijanskie swieto. Przeciez nie macie zadnego powodu, zeby
        wogole cokolwiek swietowac, dajcie sobie wiec spokoj z Bozym Narodzeniem, z
        karpiem, choinka, prezentami i tym calym kramem.

        Powtarzam raz jeszcze- nie ma obowiazku swietowania Bozego Narodzenia.
        • jan.kran Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 13:48
          Ja bardzo kochalam Swieta od dziecka. Na starosc troche mi
          przeszlo ...
          Jedna z piekniejszych tradycji bylo to ze z samego rana w Wigilie
          Tato oprawial choinke i z piwnicy przynosilismy drewniane skrzynki
          z ozdobami choinkowymi.
          Ubieranie choinki to bylo zadanie moje i Taty . Mama krzatala sie w
          kuchni a Bracia , duzo starsi ode mnie spedzali swieta w gorach , w
          schronisku.

          Wigilia byla dosc prosta , pare podstawowych potraw , prezenty nie
          byly zbyt bogate.
          Moi Rodzice przywiazywali wage do tego co w Swieta najwazniejsze,
          bycia razem :)
          Pierwszy dzien Swiat byl przeznaczony dla nas trojga , zawsze
          szlismy na dlugi spacer.
          Ja z Mama szlysmy tez na msze.
          Moj Tato nie mogl isc do kosciola z powodu choroby , nie mogl
          przebywac w duzym skupisku ludzi.
          Drugi dzien Swiat to bylo odwiedzanie rodziny , wujostwa ,
          kuzynostwa , objadanie sie swiatecznymi smakolykami:)

          Niestety nie udalo mi sie zaszczepic w moich dzieciach sympatii do
          swiat , moj ex robil zawsze z tego powodu taki stres ze szkoda
          gadac...

          Po rozstaniu z nim przez piec lat nie obchodzilam Swiat. Junior byl
          u Niego najczesciej na Swieta a Mloda wpadala do Oslo i chciala
          miec swiety spokoj:)

          W tym roku zbierzemy sie cala Rodzina swiatecznie. Moja Mama jest
          starsza i chora , jedna z moich Bratowych ma powazna chorobe od lat.
          Tym bardziej jest dla mnie wazne byc z Nimi w Swieta.


          Mysle ze tym razem bedzie to dla nas czas piekny i dobry. Czas
          spokoju , spotkania , refleksji.

          Pewnym stresem jest dla mnie pojawienie sie Absztyfikanta ,
          przyjaciela Mlodej.
          Jest Niemcem i protestantem , nie zeby byl jakis bardzo religijny
          ale ma tate pastora wiec sila rzeczy cos tam z religii uszczknal;)

          Moj syn tez jest protestantem , reszta rodziny katolicka , ja
          wierzaca ale nie praktykujaca.
          Jedno jest pewne , pojdziemy na pasterke:)

          KraN:)
        • go.ga Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 13:59
          maria421 napisała:

          > Goga, nie chodzilo mi o to, ze ktos, kto nie potrafi sie cieszyc ze Swiat
          > powinien sie leczyc, lecz ktos, kto ogolnie nie potrafi sie cieszyc ma problem
          > i
          > powinien cos z tym zrobic.
          > Mialam nadzieje ze wystarczajaco wyraznie to napisalam, niestety, zostalo to
          > przekrecone i dalej szlo w wersji przekreconej.

          Skoro kilka osob podobnie jak ja odebralo Twoja wypowiedz, to chyba jednak nie
          napisalas tego wystarczajaco jasno.

          >
          > Co do Bozego Narodzenia jeszcze- ciekawi mnie dlaczego ateisci obchodza to ,
          > jakby nie bylo, chrzescijanskie swieto.

          Wiedzialam, ze to pytanie padnie ;-) Nie wiem, czy moge pisac w imieniu
          wszytskich ateistow, ale ja obchodze Swieta, bo lubie. Jak pisalam, juz od
          dluzszego czasu bardzo lubie okres swiateczny. Kilka dni spedzonych inaczej niz
          zwykle z rodzina, wspolne gotowanie, wspolny obiad, pachnaca choinka, prezenty,
          nie trzeba wierzyc w Boga, zeby sie z tego cieszyc. To po prostu mila tradycja i
          uwazam, ze warto ja pielegnowac.
          Przy okazji, chyba wiesz, ze wiele zwyczajow bozonarodzeniowych ma swoje
          korzenie w poganskich obrzedach?
          Przyznam sie do wiekszej ilosci grzechow. Zapalam swieczke na grobie babci, mimo
          iz nie wierze w niesmiertelna dusze. W Sylwestra puszczam fajerwerki, mimo iz
          nie zyje w starozytnych Chinach nie wierze, ze odganiam w ten sposob zle duchy
          tylko bezczelnie swietnie bawie.

          >Przeciez nie macie zadnego powodu, zeby
          > wogole cokolwiek swietowac, dajcie sobie wiec spokoj z Bozym Narodzeniem, z
          > karpiem, choinka, prezentami i tym calym kramem.

          Jesli dziwi Cie, dlaczego w moim rodzinnym domu byl "caly ten kram", to
          informuje Cie, ze pochodze z typej polskiej katolickiej rodziny.
          Jesli przeszkadza Ci choinka w moim obecnym domu, to niestety jest to Twoj problem.


          > Powtarzam raz jeszcze- nie ma obowiazku swietowania Bozego Narodzenia.

          Ale zakazu chyba tez nia ma?
          • kan_z_oz Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:08
            Oj Marysiu, Marysiu - BN ma korzenie w pogaństwie tak głębokie, że
            pytanie 'złośliwe' w kontekście jak się ten wątek rozwinął
            należałoby zadać; dlaczego chrześcijanie je świętują???

            Ja świętuję dni wolne - reszta mi lata, i jako pogańska i jako
            chrześcijńska. Lubię też atmosferę świętowania oraz ogólne staranie
            się 'bycia lepszym'

            Kan
            • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:11
              kan_z_oz napisała:

              > Oj Marysiu, Marysiu - BN ma korzenie w pogaństwie tak głębokie, że
              > pytanie 'złośliwe' w kontekście jak się ten wątek rozwinął
              > należałoby zadać; dlaczego chrześcijanie je świętują???

              Oj, Kanie, Kanie, a od kiedy to ateisci poganskie swieto Mitra obchodza?:-)

          • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:08
            go.ga napisała:


            > Skoro kilka osob podobnie jak ja odebralo Twoja wypowiedz, to chyba jednak nie
            > napisalas tego wystarczajaco jasno.

            Teraz chyba jednak wystarczajaco jasno wyjasnilam?

            > Wiedzialam, ze to pytanie padnie ;-) Nie wiem, czy moge pisac w imieniu
            > wszytskich ateistow, ale ja obchodze Swieta, bo lubie. Jak pisalam, juz od
            > dluzszego czasu bardzo lubie okres swiateczny. Kilka dni spedzonych inaczej niz
            > zwykle z rodzina, wspolne gotowanie, wspolny obiad, pachnaca choinka, prezenty,
            > nie trzeba wierzyc w Boga, zeby sie z tego cieszyc. To po prostu mila tradycja
            > i
            > uwazam, ze warto ja pielegnowac.

            No i bardzo fajnie :-)

            > Przy okazji, chyba wiesz, ze wiele zwyczajow bozonarodzeniowych ma swoje
            > korzenie w poganskich obrzedach?

            Wiem.

            > Przyznam sie do wiekszej ilosci grzechow. Zapalam swieczke na grobie babci, mim
            > o
            > iz nie wierze w niesmiertelna dusze. W Sylwestra puszczam fajerwerki, mimo iz
            > nie zyje w starozytnych Chinach nie wierze, ze odganiam w ten sposob zle duchy
            > tylko bezczelnie swietnie bawie.

            > Jesli dziwi Cie, dlaczego w moim rodzinnym domu byl "caly ten kram", to
            > informuje Cie, ze pochodze z typej polskiej katolickiej rodziny.
            > Jesli przeszkadza Ci choinka w moim obecnym domu, to niestety jest to Twoj pro
            > blem.

            Alez nic mi nie przeszkadza w Twoim domu. Skad znowu ta insynuacja?

            > > Powtarzam raz jeszcze- nie ma obowiazku swietowania Bozego Narodzenia.
            >
            > Ale zakazu chyba tez nia ma?

            No jasne ze nie. Jest wolnosc i dobrowolnosc. To, o co mi chodzi to jakas
            konsekwencja- albo obchodze bo chce i lubie, albo nie obchodze bo nie chce i nie
            lubie.
            Postawa "nie chcem ale muszem" w odniesieniu do Bozego Narodzenia wydaje mi sie
            strasznie sztuczna, pozerska.
            • go.ga Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:38
              maria421 napisała:

              > go.ga napisała:
              >
              >
              > > Skoro kilka osob podobnie jak ja odebralo Twoja wypowiedz, to chyba jedna
              > k nie
              > > napisalas tego wystarczajaco jasno.
              >
              > Teraz chyba jednak wystarczajaco jasno wyjasnilam?

              Jak dla mnie tak.


              >
              > Alez nic mi nie przeszkadza w Twoim domu. Skad znowu ta insynuacja?
              >

              Napisalas: ">Przeciez nie macie zadnego powodu, zeby wogole cokolwiek swietowac, dajcie sobie wiec spokoj z Bozym Narodzeniem, z karpiem, choinka, prezentami i tym calym kramem."

              Poniewaz tylko ja napisalam w tym watku, ze jestem ateistka i poniewaz cytowane przeze mnie zdanie napisalas w odpowiedzi na moj post, uznalam, ze jest ono adresowane do mnie. Zrozumialam wiec, ze uwazasz, ze powinnam "dac sobie spokoj" z BN.

              • ewa553 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:42
                przepraszam ze sie wtracam, ale ja to zrozumialam tak, ze ci ktorzy<
                czuja sie zmuszeni do obchodzenia, maja sobie dac spokoj. Co jest
                rowniez moja mysla.
              • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:45
                go.ga napisała:


                > Napisalas: ">Przeciez nie macie zadnego powodu, zeby wogole cokolwiek swiet
                > owac, dajcie sobie wiec spokoj z Bozym Narodzeniem, z karpiem, choinka, prezent
                > ami i tym calym kramem."
                >
                > Poniewaz tylko ja napisalam w tym watku, ze jestem ateistka i poniewaz cytowane
                > przeze mnie zdanie napisalas w odpowiedzi na moj post, uznalam, ze jest ono ad
                > resowane do mnie. Zrozumialam wiec, ze uwazasz, ze powinnam "dac sobie spokoj"
                > z BN.
                >
                Na tym forum mniej wiecej wiadomo kto jest kto, naprawde nie pilam tylko do
                Ciebie, ale do innych osob, o ktorych wiem, ze nic ich z chrzescijanstwem nie
                laczy oprocz na sile obchodzonego BN.
                • fedorczyk4 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 09:21
                  Bardzo jestem ciekawa, po przeczytaniu tego jakze serdecznego i
                  tchnacego duchem bozonarodzeniowym watku, czy jesli ktos odwazy sie
                  zlozyc forumowemu gremium zyczenia, to czy tez natychmiast dostanie
                  od niektorych po ryju.
                  • lucja7 Re: Jak co roku - swieta :-))))))) 16.12.07, 09:32
                    fedorczyk4 napisała:
                    "Bardzo jestem ciekawa, po przeczytaniu tego jakze serdecznego i
                    tchnacego duchem bozonarodzeniowym watku, czy jesli ktos odwazy sie
                    zlozyc forumowemu gremium zyczenia, to czy tez natychmiast dostanie
                    od niektorych po ryju."

                    Usmialam sie.

                    Ale sprobuj, nigdy nie wiadomo ;-)))))
                    • fedorczyk4 Re: Jak co roku - swieta :-))))))) 16.12.07, 10:00
                      Zwariowalas? ja nie mam sklonnosci masochistycznych;-)
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 10:11
                    fedorczyk4 napisała:

                    > Bardzo jestem ciekawa, po przeczytaniu tego jakze serdecznego i
                    > tchnacego duchem bozonarodzeniowym watku, czy jesli ktos odwazy sie
                    > zlozyc forumowemu gremium zyczenia, to czy tez natychmiast dostanie
                    > od niektorych po ryju.

                    Pewnie ja dostane bo napewno sie dolacze mimo ze jestem niewierzaca.
                    Komentarzy w stylu "czemu niewierzacy obchodza swieta" sa tak typowe dla Marii
                    ze jedyne co zastanawia gdzie ona zyje? Na ksiezycu?
                    • maria421 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 11:36
                      kielbie_we_lbie_30 napisała:


                      > Pewnie ja dostane bo napewno sie dolacze mimo ze jestem niewierzaca.
                      > Komentarzy w stylu "czemu niewierzacy obchodza swieta" sa tak typowe dla Marii
                      > ze jedyne co zastanawia gdzie ona zyje? Na ksiezycu?

                      Zamiast sie zastanawiac nad tym gdzie ja zyje, zastanow sie nad tym dlaczego
                      obchodzisz BN.
                      I jak bedziesz chciala, to powiedz dlaczego.
                  • maria421 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 11:39
                    fedorczyk4 napisała:

                    > Bardzo jestem ciekawa, po przeczytaniu tego jakze serdecznego i
                    > tchnacego duchem bozonarodzeniowym watku, czy jesli ktos odwazy sie
                    > zlozyc forumowemu gremium zyczenia, to czy tez natychmiast dostanie
                    > od niektorych po ryju.

                    Zyczenie forumowe byly co roku skladane i uwazam ze zawsze byly szczerze
                    skladane, w tym roku pewno tez beda.
                    A w ryja na forum mozna dostac za o wiele mniej, wystarczy ze sie komus nie
                    podobasz...
                • kan_z_oz Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 10:11
                  Maria napisała; Na tym forum mniej wiecej wiadomo kto jest kto,
                  naprawde nie pilam tylko do
                  Ciebie, ale do innych osob, o ktorych wiem, ze nic ich z
                  chrzescijanstwem nie
                  laczy oprocz na sile obchodzonego BN.

                  ODP: Marysiu, a dlaczego to piłaś do Go.gi? oraz innych ateistów???

                  Tyle samo łączy chrześcijan - w tym KK, co i ateistów z ww świętem.
                  Jest świętem pogańskim. Czy nie wydaje Ci się to trochę
                  hipokrytyczne, żeby oceniać kto ma prawo lub kto obchodzi na siłę??

                  Mnie to 'lata' - jeśli ktoś mówi, że świętuje to świętuje nastrój
                  czyli ogólną chęć bycia lepszym - i to jest pozytywne. Pytanie
                  natomiast, czy w takim układzie, ktoś ma prawo... jakie prawo, do
                  cholery, prawo bycia lepszym??
                  Każdy je ma, o ile tylko wyrazi chęć.
                  Zapytanie jest więc grubo nie na miejscu - moim zdaniem oczywiście.

                  Czyjeś wyznanie z kłopotami bycia szczęśliwym w tym dniu, czy
                  odnalezienia sensu - traktuję jako intymne wyznanie i nie prowadzę
                  na ten temat nietaktownych dywagacji. Nie moja i nie Twoja sprawa -
                  jakby nie patrzeć...
                  Jest to też koniec moich dywagacji na ten temat, bo czyta się raczej
                  żygająco...

                  Życzę Wszystkim udanych - i to absolutnie obojętne czy świętują na
                  siłę czy wg wyznania...liczą się chęci, i pracz z zabijaniem 'ducha'
                  tych świąt.

                  Kan
                  • maria421 Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 11:06
                    kan_z_oz napisała:


                    > ODP: Marysiu, a dlaczego to piłaś do Go.gi? oraz innych ateistów???
                    >
                    > Tyle samo łączy chrześcijan - w tym KK, co i ateistów z ww świętem.
                    > Jest świętem pogańskim. Czy nie wydaje Ci się to trochę
                    > hipokrytyczne, żeby oceniać kto ma prawo lub kto obchodzi na siłę??

                    Boze Narodzenie nie jest swietem poganskim, jest swietem chrzescijanskim. Fakt
                    ze jest obchodzone w tym samym dniu co swieto poganskiego Mitry, nie robi
                    jeszcze z BN poganskiego swieta. Jezeli do tej pory sa na swiecie wyznawcy Mitry
                    i 25 grudnia swietuja Mitre, to przeciez chyba nie mowia, ze swietuja BN.

                    I powtarztam raz jeszcze, ze nie dyktuje nikomu kto ma co obchodzic. Od samego
                    poczatku pisze ze nie ma obowiazku obchodzenia BN.
                    Uwazam jednak za hipokryzje obchodzenie swiat ktorych sie nie lubi.
                • go.ga Re: Jak co roku - swieta 16.12.07, 15:24

                  > >
                  > > Poniewaz tylko ja napisalam w tym watku, ze jestem ateistka i poniewaz cy
                  > towane
                  > > przeze mnie zdanie napisalas w odpowiedzi na moj post, uznalam, ze jest
                  > ono ad
                  > > resowane do mnie. Zrozumialam wiec, ze uwazasz, ze powinnam "dac sobie sp
                  > okoj"
                  > > z BN.
                  > >
                  > Na tym forum mniej wiecej wiadomo kto jest kto, naprawde nie pilam tylko do
                  > Ciebie,

                  Ale pilas rowniez do mnie.

    • ewa553 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:25
      wiec to chyba tak jest: Swieta lubia urzadzac nie tylko wierzacy,
      ale i ateisci. I dobrze. Ale dlaczego - wierzacy lub ateisci, ktorzy
      Swiat urzadzac nie lubia, tak sie tym kramem denerwuja? Ja nie lubie
      niemieckiego karnawalu. Na szczescie nie musze go "obchodzic". I nie
      ogladam w telewizji. Wylaczam sie. Ale dlaczego mialabym z tego
      powodu narzekac? I psuc radosc swietujacym? Kazdy ma przeciez prawo
      obchodzic co chce. Czegos tu jednak nie rozumiem.
      • maria421 Re: Jak co roku - swieta 15.12.07, 14:42
        ewa553 napisała:

        > wiec to chyba tak jest: Swieta lubia urzadzac nie tylko wierzacy,
        > ale i ateisci. I dobrze. Ale dlaczego - wierzacy lub ateisci, ktorzy
        > Swiat urzadzac nie lubia, tak sie tym kramem denerwuja? Ja nie lubie
        > niemieckiego karnawalu. Na szczescie nie musze go "obchodzic". I nie
        > ogladam w telewizji. Wylaczam sie. Ale dlaczego mialabym z tego
        > powodu narzekac? I psuc radosc swietujacym? Kazdy ma przeciez prawo
        > obchodzic co chce. Czegos tu jednak nie rozumiem.

        Tez nie lubie niemieckiego karnawalu , wiec konsekwentnie nie uczestnicze i nie
        ogladam.
        Nie lubie tez pilki noznej. Ostatnie WM kojarzy mi sie fatalnie. Wtedy moj maz
        umieral. Pamiatam ze w dniu Jego smierci byl jakis wazny mecz, Niemcy wygrali,
        cale miasto szalalo z radosci.
        Tak to juz jest ze zawsze i wszedzie czyjas radosc dotyka czyjegos smutku i
        odwrotnie. Kazdy przezywa wlasne uczucia tak jak potrafi, najwazniejsze aby nie
        narzucac wlasnych uczuc innym, aby nie wymagac od innych zeby czuli to, co my
        czujemy, bo i tak nie sa w stanie tego czuc.
    • luiza-w-ogrodzie W okresie swiatecznym najbardziej rzuca sie w oczy 17.12.07, 01:08
      W okresie swiatecznym najbardziej rzucaja sie w oczy problemy
      ordzinne, osobiste animozje i niechec do innych. Ten watek podaza za
      ogolnym trendem. Mnie jest przykro czytac jak skadinad dorosle osoby
      zachowuja sie jak gromadka dziewczynek w piaskownicy. Over and out.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • zyta2003 Re: W okresie swiatecznym najbardziej rzuca sie w 28.12.07, 05:33
        Duza czesc okresu swiatecznego mamy juz za soba. Powracam do
        tematu od strony logistycznej. We wszelkich wiadomosciach w mediach
        o biezacych swietach przewija sie problem ilosci gosci, ktore
        zasiadaja do stolu wigilijnego. Trwa wrecz licytacja ile u nas , czy
        u mamusi sie zbiera i dzieli oplatkiem itd. Liczby powalajace.
        W Polsce mialam Wigilie w ilosci osob od trzech do dziewieciu. W
        Ameryce do tego roku Wigilia byla zawsze u mnie i ilosc gosci
        oscylowala ok. 15. W tym roku u corki z iloscia osob podobna - 16.
        Zawsze jest to wielkie zadanie logistyczne, zeby bylo elegancko,
        wygodnie przy stole, sprawnie, mycie stosow talerzy, zbieranie ze
        stolu, wydawanie dan, tyle co ugotowanych, podgrzanych,
        wyniesionych z balkonu, czy lodowki, zbieranie fury papierow i
        pudelek po astronomicznej ilosci podarunkow. Co tu duzo mowic,
        wielka operacja. A tu czytam, przewodniczacego jakiejs partii w
        Polsce, ze jego mamuska zawsze ma 35 osob , a czasem wiecej. Inny
        mowi ze, zawsze jest pow. 25 bo ma siostry i braci i wszyscy sie
        spotykaja u mamusi, a ja zapytuja, czy wspolmalzonkowie nie maja
        swoich rodzin i swoich mamus?
        To ja zapytuje, kto to obsluguje? Czy polowa swietujacych pan mija
        sie w drodze do kuchni, panowie zmywaja w trakcie i susza naczynia,
        ile to stolow, jaki to duzy pokoj, jak sie mieszcza w przecietnej
        kuchni, skad w normalnym domu 25, czy 35 krzesel? Wykonajcie
        dzialanie 35 do kwadratu. Tyle trzeba przelaman oplatkiem. Jak
        kieruje sie ruchem obslugi w normalnej wielkosci domu, nawet z duzym
        living roomem.
        Dwukrotnie mialam w domu przyjecie na ponad 20 osob, za kazdym
        razem poprosilam o pomoc - za pieniadze. Przy zbieraniu ze stolu,
        myciu talerzy, wyrzucaniu resztek.... To jest wieksza pomoc, niz
        stale siedzaca w kuchni gospodyni wstajacy do pomocy goscie. Czyzby
        te kolosalne wigilie odbywaly sie z silami najemnymi? Ale to nie
        wypada, zeby "w takim dniu" ktos stal na okraglo przy zlewie...
        Moze to temat skromniejszy niz zagrozenie konfliktem nuklearnym,
        ale tez mnie meczy - jak to obsluguje sie 35 osob na Wigilie.
        • maria421 Re: W okresie swiatecznym najbardziej rzuca sie w 28.12.07, 11:00
          Nie lubie wielkich przyjec na kilkanascie czy kilkadziesiat osob i to jeszcze w
          ciasnych mieszkaniach. Tym bardziej jezeli tak ma wygladac kolacja wigilijna.
          Urzadzalam pare razy Sylwestra u siebie, max. 8 osob, tak zeby kazdy mogl
          wygodnie usiasc przy stole. Wtedy ja tez moglam sie popisac 7 daniowym menu, co
          juz przy ilosci 8 osob jest niezlym przedsiewzieciem.
          Przy wiekszej ilosci osob jedynym wyjsciem jest bufet albo party service, a to
          juz nie to samo.
          No ale co kto lubi.
          • fedorczyk4 Spelnilam moj chrzescijanski obowiazek 28.12.07, 18:48
            Mialam dodatkowych gosci na Wigilii. Dwojka uprzedzila w przeddzien,
            trzecia Macma przyprowadzila ze soba. Ale ja mialam wolne miejsce i
            nie dalam sie zaskoczyc. Zarcia i tak bylo na polk wojska. Do wyboru
            do koloru. Do wnuczecia przyszedl bialobrody Mikolaj. Bylo 12 potraw
            i zero karpia. Fajnie bylo:-)
Pełna wersja