iwannabesedated
16.12.07, 14:13
Postanawiając dać odpór naporowi postanowiłam zaświętować po
swojemu. W związku z tym będzie szykowana sola normandine zamiast
obleśnego mulastego karpia. Przepis mam z książki, plus pamiętam
niebiańską dobroć owego dania jedzonego gdzieś wymachuj wie gdzie na
proszonym obiedzie sto czy tysiąc lat temu. Wskazówki oraz dorady,
tfu, porady - mile widziane.
Apropos, była w Wawie wystawa Old Dutch Masters, parę Rembrantów,
Van Eycków czy Ejków, Stary brojgiel.Zawsze mnie wciąga epatuje i
podnieca ta faktura, pulsująca, mieniąca wielowarstwowość. I zawsze
znajduję też coś nowego. Teraz mam takie spostrzeżenie, że lubowali
się oni w nieszablonowym przedstawianiu dzieci i psów oraz kotów.
Zdumiewająca POTWORNOŚĆ tych istot, jak bardzo się to różni od
naszych cukierkowych bobasków, kotków i piesków. Wyszczerzone,
zjeżone, walczące o ochłap monstery plus monstery o niekształtnych
ogromnych głowach, kartoflowatych twarzach półdebili i
zdegenerowanych starców. Fascynująca brzydota. A w tle dupczące się
(serio) owce, liżące sobie krocza psy, plus rzygający pijacy.
Kontrasty. Nie masz jednego bezbezbez drugiego, panie. Nie widzę
inaczej.
I proszę jeszczę o poradę w sprawie kaczki w pomarańczach.