Nadzieja - rozwazania ponadswiatopogladowe

17.12.07, 01:28
Wyczytalam w magazynie niedzielnym NYT, ze nadzieja nie jest, jak
sie naogol mysli, czynnikiem pozytywnie stymulujacym czlowieka.
Przeprowadzono w tym zakresie badania i np.: Osoby z zalozona na
stale szybciej wracaja do zdrowia i aktywnego zycia niz osoby, ktore
maja ta przetoke okresowo ( czyli jest nadzieja, ze po jakims
czasie zostanie zliwidowana) ).
Podobnie osoby skazane na kare dozywocia bez mozliwosci starania
sie o zwolnienie znacznie lepiej adaptuja sie we wiezieniu, niz ci,
ktorzy maja prawo do czynienia jakis krokow w sprawie zwolnienia.
Oczywiscie porzekadla ludowe sa na kazda teorie, bo "nadzieja jest
matka glupich", ale tez "bez nadziei zyc nie mozna".
Ja osobiscie przychylam sie do teorii o szkodliwosci nadziei,
bo "im wieksza nadzieja, tym bolesniejszy zawod".
    • kan_z_oz Re: Nadzieja - rozwazania ponadswiatopogladowe 17.12.07, 04:45
      zyta2003 napisała:

      > Wyczytalam w magazynie niedzielnym NYT, ze nadzieja nie jest, jak
      > sie naogol mysli, czynnikiem pozytywnie stymulujacym czlowieka.
      > Przeprowadzono w tym zakresie badania i np.: Osoby z zalozona na
      > stale szybciej wracaja do zdrowia i aktywnego zycia niz osoby,
      ktore
      > maja ta przetoke okresowo ( czyli jest nadzieja, ze po jakims
      > czasie zostanie zliwidowana) ).
      > Podobnie osoby skazane na kare dozywocia bez mozliwosci starania
      > sie o zwolnienie znacznie lepiej adaptuja sie we wiezieniu, niz
      ci,
      > ktorzy maja prawo do czynienia jakis krokow w sprawie zwolnienia.
      > Oczywiscie porzekadla ludowe sa na kazda teorie, bo "nadzieja
      jest
      > matka glupich", ale tez "bez nadziei zyc nie mozna".
      > Ja osobiscie przychylam sie do teorii o szkodliwosci nadziei,
      > bo "im wieksza nadzieja, tym bolesniejszy zawod".

      ODP: Jest to największa bzdura jaką opublikowano. Ale w myśl też
      udowodnionych przez fiyzków kwantowych prac; udowodnić można
      wszystko - można też udowodnić, że nadzieja jest szkodliwa.

      Pozostaje więc tylko kwestia tego w co chce się wierzyć oraz z czym
      czujemy się lepiej.
      Były również inne doświadczenia - nie bezpośrednio na temat nadzieji
      ale pośrednio z nią związane.
      Szczury wrzucane do kubła z wodą, które tonęły po paru godzinach
      pedałowania łapkami oraz szczury, którym badający pomógł się raz
      wydostać poza kubeł. Te machały kilka dni - bo miały nadzieję...

      Jak widać - wolnoć Tomku w swoim domku w tej kestii jest całkowita...

      Kan
    • luiza-w-ogrodzie Te badania nie maja nic wspolnego z nadzieja 17.12.07, 05:12
      Te badania nie maja nic wspolnego z nadzieja. Opisuja tylko metody
      adaptacji w sytuacji gdy przyszlosc albo jest limitowana do jednej
      albo ma sie dwie mozliwosci. Wiadomo, ze ktos kto ma tylko jedna
      mozliwosc musi sie do niej szybko zaadoptowac albo zwariuje; nie
      mozna przed soba udawac ze przetoka zalozona na stale jest
      tymczasowa albo ze dlugoletni wyrok bez mozliwosci apelacji zostanie
      przerwany uniewinnieniem.

      Chetnie tez poczytalabym o metodologii tych badan z rzetelnego
      zrodla. Prasa niedzielna z powodu glupoty lub celowego dzialania
      edytorow zazwyczaj przeinacza konkluzje powaznych badan, starajac
      sie je podac w sosie strawnym i nie nazbyt stymulujacym po
      niedzielnym sniadaniu :o)

      Nadzieja przedluza zycie i podnosi jego znaczenie. Podobnie jak
      oczekiwanie nieszczescia i choroby wpedza w nie wmawiajacego sobie
      ze choroba musi nadejsc. Podany przez Kan a slynny z podrecznikow
      psychologii przyklad tonacego szczura odnosi sie jak najbardziej do
      ludzkiego swiata.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • kan_z_oz Re: Te badania nie maja nic wspolnego z nadzieja 17.12.07, 05:44
        luiza-w-ogrodzie napisała:
        > Chetnie tez poczytalabym o metodologii tych badan z rzetelnego
        > zrodla. Prasa niedzielna z powodu glupoty lub celowego dzialania
        > edytorow zazwyczaj przeinacza konkluzje powaznych badan, starajac
        > sie je podac w sosie strawnym i nie nazbyt stymulujacym po
        > niedzielnym sniadaniu :o)


        ODP: Luizo - nie sądzę abyś znalazła coś równie w nich odkrywczego.
        Interpetacja a minipulowanie to dwie różne rzeczy. Prasa nie ma
        obowiązku bycia ani rzetelną ani wirygodną. O ile więc da się
        naciągnać - to ilość sprzedanych gazet jest celem nadrzędnym.
        Sensacja sprzedaje...

        Jeśli chodzi o świat medyczny; to efekt 'plecebo' jest stary i znany
        od lat. Oznacza to dokładnie, że część pacjentów we wszystkich
        badaniach klinicznych otrzymując pigułkę 'placebo', zdrowieje na
        niej tak samo jak inni po spożywanych środkach farmakologicznych.
        Nie da się tego fenomentu wyjaśnić od lat niczym innym jak wiarą
        pacjenta w otrzymywane lekarstwo.
        Placebo - jest natomiast zwykłą 'landrynką' czy glukozą bez żadnej
        wartości leczniczej.

        I tak możnaby do wieczora...mnożyć te przykłady. Zresztą, gdzie jest
        lekarz forumowy???

        Zyta - czy Ty nie bujasz gdzieś w strefie już poza zwyczajnym
        bluesem/kiepskim nastrojem, gdzieś bliżej jakiegoś kryzysu albo co?

        Kan

        • kan_z_oz Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 05:50
          Zyta2003 napisała; Ja osobiscie przychylam sie do teorii o
          szkodliwosci nadziei,
          bo "im wieksza nadzieja, tym bolesniejszy zawod".

          ODP: Im większe oczekiwanie tym bolesniejszy zawód, wynikający z
          faktu, że nasze oczekiwanie nie jest spełnione.

          Nadzieja ma się tutaj nijak, no chyba, że ktoś utożsamia oczekiwanie
          i nadzieję.

          Kan

          • zyta2003 Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 06:38
            "Oczekuje, ze wyzdrowieje." "Mam nadzieje, ze wyzdrowieje." -
            jesli nawet jest w tym jakas roznica, ktorej ja nie dostrzegam to i
            tak te pojecia wielce sie zazebiaja. A moze "oczekuje, z nadzieja na
            wyzdrowienie".
            Luizo - tez tak mysle jak napislas, rowniez jesli chodzi o
            przetwarzanie powaznych badan na uzytek czytelnikow. Mozna to ujac:
            jesli nie mozemy miec nadziei - to lepiej sie adaptujemy w danej
            sytuacji.
            W wypadku bajki o dwoch myszkach co wpadly do smietany, czy tez
            badan na szczurach na ten sam temat, to chodzi chyba o instynkt
            przetrwania w warunkach ekstremalnych, ale czy to jest to samo co
            ludzka nadzieja? Bajka o myszkach w smietanie dot. (jak mozna
            sprawdzic w odpowiedniej ksiazeczce) tego, ze pracowitosc poplaca,
            a nie o nadziei.
            Nie trzeba sie tak denerwowac, ze pisza bzdury w niedzielnych
            wydaniach gazet, uwazajac rownoczesnie, ze kazdy moze miec wlasny
            stosunek do "nadziei". Ta bzdura nie jest zapewne najbzdurniejsza.
            Cale dlugie zycie bylam i jestem bez - nadziejna i zycie mam
            srednie, a zdrowie fizyczne doskonale. Czy jesli bylabym
            bardziej "nadziejna", to nie spotkalo by mnie to zle, ktore "trafem
            nie trafem" losu mnie spotkalo? Nie sadze.
            • maria421 Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 10:08
              Nadzieja jest nieodlacznym elementem zycia czlowieka, jest mu przypisana
              niemalze jak instynkt, wiec jest mu po cos potrzebna. Cale zycie czlowieka to
              lancuch roznych nadziei, tych spelniajacych sie i tych ktore sie niespelniaja.
              Nadzieje niespelnione sa zastepowane nadziejami ktore sie spelniaja. Kiedy
              czlowiekowi odbiora nadzieje na wyjscie z wiezienia czy na wyzdrowienie,
              czlowiek tworzy sobie natychmiast inne nadzieje- ze jeszcze cos w ciagu zycia
              ktore mu zostalo przezyje.
              Nadzieja jest uczuciem pozytywnym, jest uczuciem optymistycznym.
              Pozwala wlasnie lepiej zniesc zlo, jakie nas spotyka, bo przeciez jest ono
              niezalezne od tego czy mamy nadzieje czy jej nie mamy.
              • kan_z_oz Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 12:16
                maria421 napisała:

                > Nadzieja jest nieodlacznym elementem zycia czlowieka, jest mu
                przypisana
                > niemalze jak instynkt, wiec jest mu po cos potrzebna. Cale zycie
                czlowieka to
                > lancuch roznych nadziei, tych spelniajacych sie i tych ktore sie
                niespelniaja.
                > Nadzieje niespelnione sa zastepowane nadziejami ktore sie
                spelniaja. Kiedy
                > czlowiekowi odbiora nadzieje na wyjscie z wiezienia czy na
                wyzdrowienie,
                > czlowiek tworzy sobie natychmiast inne nadzieje- ze jeszcze cos w
                ciagu zycia
                > ktore mu zostalo przezyje.
                > Nadzieja jest uczuciem pozytywnym, jest uczuciem optymistycznym.
                > Pozwala wlasnie lepiej zniesc zlo, jakie nas spotyka, bo przeciez
                jest ono
                > niezalezne od tego czy mamy nadzieje czy jej nie mamy.

                ODP: Zgadzam się Marysiu - i lubię te rzadkie momenty, Naszej zgody.
                Dodam tylko jeszcze; życie ma w sobie niesamowitą siłę i
                przewrotność. Wiele razy, prosząc o różne rzeczy dostawałam coś, na
                co patrzyłam i myślałam sobie, że to coś na górze jest szajbnięte
                lub złośliwe.? Po latach nieraz dopiero okazywało się, że góra czy
                Bóg - jakby to zwał - nie jest szajbnięta, tylko moja wizja w danym
                momencie była zbyt wąska.
                Wszystko z czasem, co się działo w moim życiu, działo się wg
                najlepszego scenariusza możliwego. Chwilowo, oceniałam jako okrutne,
                bezlitosne lub w tym rodzaju. Z perspektywy czasu - zawsze
                najlepsze, złożone w całość i spójne rozwiązania.
                Ale, ale...należy pozwolić aby zaszły, po to aby spojrzeć wstecz i
                powiedzieć - wszystko co się dzieje, dzieje się dla mojego dobra -
                nawet jeśli w momencie działnia nie robi sensu.

                Rozwiązania życia są więc nieznane, często zaskakujące i przeciwko
                temu się burzymy ale zawsze spełniają pragnienia serca.
                Nadzieja jest więc tym 'paliwem', motorem i motywacją aby nie
                zrezygnować z siebie samego, w mierze głównej.

                Nie, nie jest to zawsze łatwe...ale warto.

                Pozdrawiam
                Kan
                • maria421 Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 13:10
                  kan_z_oz napisała:

                  >
                  > ODP: Zgadzam się Marysiu - i lubię te rzadkie momenty, Naszej zgody.

                  Kanie, ja sie zgadzam z Toba czesciej niz Ty myslisz.
                  To tylko czasami fakty historyczne sie nie zgadzaja :-)

                  > Dodam tylko jeszcze; życie ma w sobie niesamowitą siłę i
                  > przewrotność.

                  No wlasnie.
                  • kan_z_oz Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 13:45
                    maria421 napisała:

                    > kan_z_oz napisała:
                    >
                    > >
                    > > ODP: Zgadzam się Marysiu - i lubię te rzadkie momenty, Naszej
                    zgody.
                    >
                    > Kanie, ja sie zgadzam z Toba czesciej niz Ty myslisz.
                    > To tylko czasami fakty historyczne sie nie zgadzaja :-)
                    >
                    > > Dodam tylko jeszcze; życie ma w sobie niesamowitą siłę i
                    > > przewrotność.
                    >
                    > No wlasnie.

                    ODP: Marysiu, rozumiem Twój anlalityczny umysł potrzebujący w sposób
                    racjonalny szatkować...Emocji, niestety się nie da, bez naruszenia
                    ich posiadacza. Ale widzę, postęp w wychodzeniu z serca oraz
                    bezinteresownośc w szatkowaniu...oraz brak zrozumienia.

                    Marysiu - jesteś efektywna w analizach ponad normę. Fakty oraz ich
                    rozkład jest Twoją domeną. Uczucia i wątki abstrakcyjne - ich
                    anliza, to analiza założyciela i to nie jest najlepszy pomysł.
                    Pomimo szlachetnych intencji...czuj więcej - wychodząc z serca, tak
                    jak to robisz w tej chwili...

                    Kan
                    • maria421 Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 14:10
                      kan_z_oz napisała:


                      > ODP: Marysiu, rozumiem Twój anlalityczny umysł potrzebujący w sposób
                      > racjonalny szatkować...Emocji, niestety się nie da, bez naruszenia
                      > ich posiadacza. Ale widzę, postęp w wychodzeniu z serca oraz
                      > bezinteresownośc w szatkowaniu...oraz brak zrozumienia.

                      Dlatego wlasnie zazwyczaj nie komentuje emocji.

                      > Marysiu - jesteś efektywna w analizach ponad normę. Fakty oraz ich
                      > rozkład jest Twoją domeną. Uczucia i wątki abstrakcyjne - ich
                      > anliza, to analiza założyciela i to nie jest najlepszy pomysł.

                      Nie analizuje ani uczuc ani abstrakcyjnych watkow.

                      > Pomimo szlachetnych intencji...czuj więcej - wychodząc z serca, tak
                      > jak to robisz w tej chwili...

                      Kanie, wlasnie mi na tym forum dano do zrozumienia, ze lepiej tu uczuc nie
                      okazywac...
            • kan_z_oz Re: Nadzieja a oczekiwanie 17.12.07, 12:02
              Nie trzeba sie tak denerwowac, ze pisza bzdury w niedzielnych
              wydaniach gazet, uwazajac rownoczesnie, ze kazdy moze miec wlasny
              stosunek do "nadziei". Ta bzdura nie jest zapewne najbzdurniejsza.
              Cale dlugie zycie bylam i jestem bez - nadziejna i zycie mam
              srednie, a zdrowie fizyczne doskonale. Czy jesli bylabym
              bardziej "nadziejna", to nie spotkalo by mnie to zle, ktore "trafem
              nie trafem" losu mnie spotkalo? Nie sadze.

              ODP: Denerwować? - ależ skąd. Tak samo popitalamy i radośnie
              trorzymy i jako Ciebie to obraża - to nie powinno.
              Piszesz co Ci przychodzi do głowy i o ile, nie zaczniesz się
              upierać, że ta prawda jedyna i tylko możliwa - to pisz co i jak
              chcesz.
              Nie jest to w żadnym razie wyznacznikiem dziejności lub
              beznadziejności. Moje zapytanie jest tylko serdecznym zapytaniem -
              czy jesteś OK?

              Pozdrawiam
              Kan
Pełna wersja