O pierdulach - Odcinek 19

06.01.08, 10:05
Otwieram.
Poprzednie pierduly, oprocz zbezecenstw i rymow czestochowskich zakonczyl sie:

Re: No tak...
morsa 06.01.08, 04:06 Odpowiedz

Alez pierduly; nagie kobity, kwiatki blawatki,
duperele duperelskie...
A tu zima, wiatry wstrzymuja wplyw do portow o cala dobe,
lokalne autobusy nie kursuja, bo zamarzl deszcz
i zrobila sie slizgawka, taksowka do pracy i taksowka z pracy
bidny czlek musial sie menczyc...;-))
A teraz spac jakos nie idzie, rytm dnia sie skitoczyl...

Pierwsza niedziela 2008
luiza-w-ogrodzie 06.01.08, 06:19 Odpowiedz

Odpoczywam po wczorajszym kursie dla nurkow. Z corka zdalysmy trzy
testy z teorii, nauczylysmy sie montowac i sprawdzac sprzet a potem
pod woda zdejmowalysmy i zakladalysmy sprzet (odwazniki, kamizele,
maski, pletwy), symulowalysmy uszkodzenie regulatora, utrate
powietrza i korzystanie z zapasowego regulatora, trenowalysmy
holowanie wyczerpanego nurka i inne ciekawe rzeczy. Ciag dalszy
nastapi (tym razem dwa testy i nurkowanie w oceanie).

Od Sylwestra plaze w Sydney sa zamkniete z powodu wielkch fal i
niebezpiecznych pradow, w wodzie widac tylko doswiadczonych
surferow. Reszta publiki pozostaje na piasku albo na plyciznach,
nikt nie protestuje przeciwko zakazowi kapieli. Wczoraj przy prawie
czterometrowych falach w czteromilionowym miescie (plus jakies pol
miliona turystow) ratownicy nie musieli nikogo ratowac.

Poza tym jest lato, ponad 30 stopni, duszno, czuje sie nadchodzaca
burze. Kroliki leza jak welniane poduszeczki, biedule.
    • jutka1 Niedziela pracujaca 06.01.08, 10:21
      Jak tylko sie dobudze, ide na dol i siadam do peceta. Nie ma letko.

      Za oknem szaro, +2 C, pogoda listopadowa.
      Na obiad chili con carne, na kolacje jakas salata.
      I praca, praca, praca.

      Tyle pierdul niedzielnych.

      Milego dnia :-)
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela pracujaca 06.01.08, 10:56
        Pada snieg.
        • jutka1 Re: Niedziela pracujaca 06.01.08, 11:13
          kielbie_we_lbie_30 napisała:

          > Pada snieg.
          ***********
          Jak zwykle: krotko, wezlowato i do rzeczy. ;-)))))))))))))
        • jutka1 Re: Niedziela pracujaca 06.01.08, 11:57
          Jasny gwint. Pada snieg.
          :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 19 06.01.08, 14:51
      witam po przerwie swjontecznej. Wlasnie odwiozlam siostre na
      lotnisko we Frankfurcie. Po drodze: plus 9 stopni, piekne blekitne
      niebo i slonce, slonce, slonce. Komu sie pory roku pomylily?
      • maria421 Re: O pierdulach - Odcinek 19 06.01.08, 15:16
        A ja wczoraj wrocilam z Poznania gdzie od Nowego Roku bylo minus 8 stopni a
        syberyjski wiatr powodowal ze czulo sie jakby bylo minus pietnascie. Prawdziwa zima.
        • jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 19 07.01.08, 08:56
          Wczoraj wieczorem sypal snieg, dzi gololedz jak ta lala. Mam nadzieje, ze czyms
          posypia droge do mojego wyjazdu.

          Poza tym swieci slonce, wyspalam sie, ciesze sie na popoludniowa wizyte
          warszawiakow zmierzajacych do Pragi, mniej sie ciesze na calowieczorna
          perspektywe pracy, ale trudno.

          Tyle pierdul poniedzialkowych.
          Milego dnia :-)
          • ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 19 07.01.08, 10:55
            Ten watek rozwija sie coraz bardziej jako watek meteorologiczny:)))
            a wiec i moje sprawozdanie: do 8 rano deszcz jakiego od dawna nie
            widzialam: ciemno, ponuro i leje rowno. A ja mialam wynosic pierdoly
            z piwnicy, bo dwa razy w roku wolno nam duze smieci, resztki mebli
            itepe wystawiac przed dom. Juz bylam bliska zalamania, a tu nagle
            deszcz ustal, niemo zrobilo sie blekitne i wczorajsze piekne slonce
            zaswiecilo. Sliczny dzien! Czego i Wam zycze.
          • ewa553 mam problem.... 07.01.08, 11:02
            moj 20-letni siostrzeniec byl w zeszlym roku 2 miesiace w kibucu,
            zeby podciagnac swoj hebrajski (studiuje judaistyke na historii UJ).
            Tak mu sie spodobalo, ze przerwal teraz na rok studia i wyjechal
            jako wolontariusz znowu na caly rok do kibucu. Jest tam dokladnie
            dwa miesiace, ma swietne towarzystwo z calego swiata i zarazili go
            checia zwiedzenia calego swiata. Wszystko dobrze, ale wczoraj
            przyslal mi alarmujacego maila, ze mam w nieslychanie waznej sprawie
            zadzwonic. Zadzwonilam. I to nasze "dziecko" stwierdzilo, ze bardzo
            chcialby ze swoja zaprzyjazniona wolontariuszka leciec w lutym do
            Monachium, a stamtad stopem do Polski, zeby odwiedzic rodzinke.
            W pierwszej chwili zgodzilam sie wyslac mu pieniadze na samolot
            (wolontariusze dostaja dziennie kieszonkowe, ktore starcza mu
            zaledwie na papierosy). Ale potem przerazilam sie perspektywa niby
            doroslego, ale zupelnie niedoswiadczonego autostopowicza w zimowej
            aurze. Chcial leciec przez Monachium, bo by wyszlo taniej. Loty
            miedzy Polska a Israelem sa podwojnie drogie. Jak mu to
            wyperswadowac, zeby rownoczesnie zostac kochana ciocia, do ktorej
            sie ma zaufanie? On niewiele ze swiata wie i widzial. Niby dorosly,
            ale chyba troche niesamodzielny. Boje sie. Poradzcie cos mundrego.
            Narazie obrzucam go mailami, ale jutro obiecalam znowu zadzwonic.
            • maria421 Re: mam problem.... 07.01.08, 11:55
              Autostop w lutym to rzeczywiscie fatalny pomysl.
              Zaproponuj mu zeby sie dowiedzial ile bedzie go kosztowal bilet do Berlina ,
              stamtad niech wezmie pociag do Frankfurtu nad Odra, i dalej niech sie
              przesiadzie na PKP. Albo niech poleci do Frankfurtu nad Menem, stamtad sa
              autobusy do Polski , zajrzyj pod ten link:
              www.touring.de/Buslinien-international.3.0.html
              • jan.kran Re: mam problem.... 07.01.08, 12:12
                Z Monachium są autobusy do PL.

                Może sprobuj tu:

                www.mitfahrzentrale.de/
                To jakby autostop tylko bezpieczny.
                Można też spróbować pociąg , są rózne zniżki , okazje.

                Młoda z Absztyfikantem przyjechali na Świeta do Wrocławia z
                Monachium pociągiem , byli bardzo zadowoleni. Pierwszą klasą bo Absztyfikant ma
                kartę uprawniajacą do zniżki właśnie na pierwszą klasę i wyszło im taniej jak
                drugą.

                Pozdrawiam
                Kran






            • iwannabesedated Re: mam problem.... 07.01.08, 13:14
              hahaha, ale jaja! No to się nazywa problem, nie widzę inaczej.
              Jak dorosły, to niech se kupi bilet sam, albo niech jedzie stopem
              oltełej z tego kibucu. Ciepłe gacie co najwyżej możesz mu podesłać,
              najlepiej mohejrowe.
              Jeśli zaś chodzi o pierdoły meteorologiczne, to tu też padał śnieg,
              po Sylwestrze jest jakoś spiczniale i do wiosny wydaje się być
              nieobyczajnie daleko...
              • ewa553 Re: mam problem.... 07.01.08, 14:16
                smiej sie smiej, Dorotko! U mnie w rodzinie panuje odpowiedzialnosc
                zbiorowa, wiec musze sie chlopcem przejmowac. No i podjelam decyzje,
                ze mu ten wyjazd wybije z glowy, a za to zafunduje pozniej wyjazd do
                Polski. Bedzie rozczarowany, ale trudno...
                PS Slonce dalej swieci jak oszalale....
                • iwannabesedated Re: mam problem.... 07.01.08, 14:51
                  No jak mus to mus. Po to młodzi mężczyźni wpadają na szalone
                  pomysły, aby im je dobre ciocie mogły z głów wybijać. Tak to już
                  jest. Ja się na wychowaniu młodzieży nie znam, więc wsadzam mordem w
                  beczkę po wigilijnej kapuście. Z grzybami.
                • maria421 Re: mam problem.... 07.01.08, 14:55
                  ewa553 napisała:

                  > smiej sie smiej, Dorotko! U mnie w rodzinie panuje odpowiedzialnosc
                  > zbiorowa, wiec musze sie chlopcem przejmowac. No i podjelam decyzje,
                  > ze mu ten wyjazd wybije z glowy, a za to zafunduje pozniej wyjazd do
                  > Polski. Bedzie rozczarowany, ale trudno...

                  Hojna z Ciebie ciotka:-)

                  • ewa553 Re: mam problem.... 07.01.08, 15:02
                    Mario, nie hojna, lecz okolicznosciami zmuszona.... Mialabym mu
                    kategorycznie odmowic, jak mu tesknota serce zzera?

                    Doroto, ja sie znam jeszcze mniej. Dzieci nie lubie i nie mam, wiec
                    sie nimi nie interesuje. Wlasnie doszlam do wniosku, ze los mnie
                    dopadl: przy moim braku zainteresowania, a przede wszystkim braku
                    dzieci, mam problem z dzieckiem:)))) Czy to nie ironia losu?
                    • ewa553 jestem smutna.... 08.01.08, 19:22
                      po kolejnej rozmowie z Israelem i skutecznym wybijaniu z glowy
                      chlopaka autostopu w lutym, dowiedzialam sie smutnej rzeczy. Otoz na
                      moja sugestie, ze autostop w obecnej chwili nie jest dla chlopaka ze
                      zlym wygladem bezpieczny (ma bardzo semickie rysy, dredy i mnostwo
                      kolczykow), powiedzial mi ze to nic nowego dla niego. Bo
                      najniebezpieczniej to sie czuje w Katowicach.... Nienawidzi tego
                      miasta w ktorym mieszkaja jego rodzice, bo po wyjsciu z dworca musi
                      juz uwazac. W Krakowie jest lepiej, ale to nie znaczy, ze dobrze.
                      Czy to mozliwe, czy tez tylko jakies zle przezycie tak go
                      rozgoryczylo? Nie wiem, ale naprawde boje sie o niego. Boje sie ze
                      moze sie zdecydowac na pozostanie w Israelu tylko dlatego, ze tam
                      nie podpada swoja uroda...
                      • maria421 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 19:43
                        ewa553 napisała:

                        > po kolejnej rozmowie z Israelem i skutecznym wybijaniu z glowy
                        > chlopaka autostopu w lutym, dowiedzialam sie smutnej rzeczy. Otoz na
                        > moja sugestie, ze autostop w obecnej chwili nie jest dla chlopaka ze
                        > zlym wygladem bezpieczny (ma bardzo semickie rysy, dredy i mnostwo
                        > kolczykow), powiedzial mi ze to nic nowego dla niego.

                        Przeciez autostopowicze to na ogol ludzie dosyc dziwnie wygladajacy, wiec
                        napewno by sie nie wyroznial. Raczej facecik w garniturku bylby podejrzany:-)

                        Bo
                        > najniebezpieczniej to sie czuje w Katowicach.... Nienawidzi tego
                        > miasta w ktorym mieszkaja jego rodzice, bo po wyjsciu z dworca musi
                        > juz uwazac. W Krakowie jest lepiej, ale to nie znaczy, ze dobrze.
                        > Czy to mozliwe, czy tez tylko jakies zle przezycie tak go
                        > rozgoryczylo? Nie wiem, ale naprawde boje sie o niego. Boje sie ze
                        > moze sie zdecydowac na pozostanie w Israelu tylko dlatego, ze tam
                        > nie podpada swoja uroda...

                        Ewa, ja tez sie boje w Polsce wyjsc na ulice po zmroku :(
                        • ewa553 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 20:06
                          mowisz? az tak niebezpiecznie w Polsce? To teraz jeszcze bardziej
                          sie boje...
                          • jutka1 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 20:12
                            Dajciez spokoj!
                            Czuje sie tu bezpieczniej, niz w wielu innych miejscach na ziemi "tu" = wiocha,
                            Wroclaw, Warszawa, Krakow).
                            Nie nakrecajcie sie.

                            PS. Dlaczego siostrzeniec o semickich rysach boi sie autostopem po Izraelu
                            podrozowac, bo czegos nie rozumiem?
                            • ewa553 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 20:54
                              Jutencjo, nie on sie boi, tylko ja. I nie po Israelu, tylko po
                              Europie, a konkretnie miedzy Niemcami a Polska. Znowu ostatnio
                              slyszalam o pobiciu jakiegos pana o "zlym wygladzie", za ten wyglad
                              wlasnie. To sie wciaz powtarza. Pelno jest jakichs pomylencow,
                              ktorych razi innosc. Wiec sie boje.
                              • jutka1 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 21:00
                                Aha. No to to rozumiem.
                              • jutka1 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 21:06
                                A co do Polski ani sowa? ;-P
                            • maria421 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 22:43
                              jutka1 napisała:

                              > Dajciez spokoj!
                              > Czuje sie tu bezpieczniej, niz w wielu innych miejscach na ziemi "tu" = wiocha,
                              > Wroclaw, Warszawa, Krakow).
                              > Nie nakrecajcie sie.

                              Moja mame napadli i okradli w bialy dzien, w centrum miasta :(
                              • jutka1 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 07:13
                                Mario, Twojej mamie wspolczuje, ale nie wyciagaj z tego prosze ogolnych wnioskow
                                w temacie "bezpieczenstwo jednostki w kraju Polska".
                                Mnie tez w Paryzu ukradli karte kredytowa dwa razy, raz razem z portfelem, ale
                                nie znaczy to, ze ja i moja rodzina boimy sie tam wyjsc po zmroku.
                                Nie umniejszajac traumie Twojej mamy.
                                • maria421 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 09:58
                                  jutka1 napisała:

                                  > Mario, Twojej mamie wspolczuje, ale nie wyciagaj z tego prosze ogolnych wniosko
                                  > w
                                  > w temacie "bezpieczenstwo jednostki w kraju Polska".
                                  > Mnie tez w Paryzu ukradli karte kredytowa dwa razy, raz razem z portfelem, ale
                                  > nie znaczy to, ze ja i moja rodzina boimy sie tam wyjsc po zmroku.
                                  > Nie umniejszajac traumie Twojej mamy.
                                  >

                                  Jutus, z tym "nakrecaniem" to cos jest, ale nie nazwalabym tego "samonakrecaniem
                                  sie". Czesto w rozmowach z ludzmi w Polsce slysze ze ten czy ow byl ofiara
                                  kradziezy, ze temu czy innemu sie wlamali a to do domu, a to do piwnicy, a to do
                                  altanki na dzialce, a to do samochodu. I ciagle slysze ostrzezenia ze mam
                                  uwazac, nie nosic wszystkiego w torebce, odstawiac samochod na parking strzezony
                                  itd.
                                  No wiec sie ta atmosfera udziela.
                                  • jutka1 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 10:38
                                    Mario, ani ja, ani nikt, kogo znam tutaj, nie bylismy ofiarami jakiegokolwiek
                                    zdarzenia wymierzonego przeciw nam czy naszemu mieniu. Tfu, odpukac, oczywiscie.
                                    Co nie znaczy, ze jestem slepa na fakt, ze takie rzeczy sie zdarzaja. Ale
                                    zdarzaja sie tak tutaj, jak i wszedzie indziej.
                                    I masz racje: ludzie sie nakrecaja, wymieniajac historie wszelakie, tak samo jak
                                    u lekarza licytuja sie swoimi chorobami. Akceptuje to jako fakt z zycia wziety. :-)
                            • kielbie_we_lbie_30 Re: jestem smutna.... 08.01.08, 22:54
                              Ja jak jestem w Polsce to nie wychodze wcale z samolotu, tak sie boje.
                              Raz wysiadlam to grad na mnie spadl, cholera...
                              Nigdy wiecej!!! I basta!!!
                              • iwannabesedated Re: jestem smutna.... 09.01.08, 13:59
                                Nieprawda!
                                Prawda jest taka, że jak tylko wysiadasz z samolotu to walisz
                                torebkom pierwszego lepszego za zły wygląd. A potem reszta już się
                                ma na baczności i chowa pod kredens i wychodzi dopiero na przyjazd
                                Marii mamy żeby ją ogołocić.
                                • ewa553 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 14:07
                                  zapominasz o moim siostrzencu, ktory zaraz na dziendobry dostaje
                                  bezlep za zly wyglad.
                                • maria421 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 14:10
                                  iwannabesedated napisała:

                                  > Nieprawda!
                                  > Prawda jest taka, że jak tylko wysiadasz z samolotu to walisz
                                  > torebkom pierwszego lepszego za zły wygląd. A potem reszta już się
                                  > ma na baczności i chowa pod kredens i wychodzi dopiero na przyjazd
                                  > Marii mamy żeby ją ogołocić.
                                  >
                                  Ty sie smiej, a moja mama po tym zajsciu przez dlugi czas do siebie przyjsc nie
                                  mogla.
                                  A na dokladke dala sie oszukac "na wnuka". Odebrala telefon od "wnuka" ktory
                                  potrzebowal natychmiast pieniedzy na zmiane samochodu , a ze nie mogl sam
                                  przyjsc, to poslal kolege. Znasz te sztuczki?
                                  Moja mama tez teraz zna :(
                                  A prawdziwy wnuk omal zawalu nie dostal jak sie o tym dowiedzial.
                                  Policja byla, mamie zdjecia podejrzanych pokazywala i na tym sie skonczylo.
                                  • iwannabesedated Re: jestem smutna.... 09.01.08, 16:21
                                    Wczoraj w filmie usłyszałam taki tekst:
                                    "Świat to szit. Mało tego, tego szitu jest coraz więcej ponieważ
                                    ciągle i stale na nas spada. Różne religie wyrobiły sobie różne do
                                    tego szitu podejście. Katolicy mówią 'to jest szit, ale ludzie na to
                                    zasługują', protestanci 'jeśli będziesz dobrym człowiekiem, szit
                                    zdarzy się innym, ale nie tobie', żydzi 'ale czemu ten szit zdarza
                                    się ciągle właśnie nam?', muzułmanie 'spada szit bo tak chce
                                    Allach', buddyści 'to nie jest szit', buddyści zen zaś kontemplują
                                    opady i rozbryzgi szitu widząc boga w każdej kropli.
                                    Tak więc podejścia do szitu jak widzicie są różne, ale moim zdaniem
                                    szit 'nie jest to temat odpowiedni ani dla ody ani dla elegii'
                                    (cycat Cz.M.)
                                • kielbie_we_lbie_30 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 17:08
                                  No ba! A jak tu nie walic jak mnie straszom wyglondem? Estetkom
                                  przecie jestem.
                                  • iwannabesedated Re: jestem smutna.... 09.01.08, 17:14
                                    no dobrze, szfedka, to od razu już się przyznaj. To pewnie Ty
                                    grasujesz po tych Katowicach czatując na Ewy siostrzeńca oraz Marysi
                                    mamę. Jak Ci nie wstyd!
                                    • maria421 Re: jestem smutna.... 09.01.08, 17:18
                                      iwannabesedated napisała:

                                      > no dobrze, szfedka, to od razu już się przyznaj. To pewnie Ty
                                      > grasujesz po tych Katowicach czatując na Ewy siostrzeńca oraz Marysi
                                      > mamę. Jak Ci nie wstyd!

                                      Moja mama mieszka w Poznaniu.
    • jutka1 Nie lubie srody 09.01.08, 07:21
      Sroda jest zdecydowanie moim najmniej ulubionym dniem tygodnia. Nie lubie stanu
      niewyspania. :-(
      Odespie wczesnym popoludniem. :-)

      Poza tym: niebo jest chabrowe, +1 C, przedwczorajszy snieg stopnial, musze dzis
      sprawdzic poziom oleju opalowego i ew. zamowic dostawe, w lodowce puchy.
      Takie tam pierduly srodka tygodnia.

      Milego dnia :-)
      • lucja7 Re: Nie lubie srody 09.01.08, 09:25
        Czytajac notki o notorycznym mordobiciu w Polsce zapytuje sie jaki
        to ma cel?
        Przeciez jezdza, wracaja cale, zadowolone, wiec po co?
        Dobrze ze przynajmniej Szwedka sie smieje.
        • ewa553 Re: Nie lubie srody 09.01.08, 09:47
          o, ktos pisal o NOTORYCZNYM mordobiciu? Musi przeoczylam.
        • fedorczyk4 Notoryczne obijanie mordy 09.01.08, 09:49
          Na mnie tez napadnieto i powleczono za samochodem w bialy dzien w
          centrum Warszawy, a pod Paryzem zulia mi strzelala z dubeltowki zw
          zaluzje, wiec nie ma co sie specjalnie przejmowac. Moje dzieci
          placza sie po miescie Wa-wie o roznych godzinach zachowujac, mam
          nadzieje, minimum rozsadku i jakos, tfu trzy razy przez lewe ramie,
          zyja. Pomimo ze moj syn Srodkowy notorycznie brany za ,dawniej,
          Cyganiuka, teraz za Cygana. A to tez nie jest "dobry" w Polsce
          wyglad.
      • iwannabesedated A propos nakrecania 09.01.08, 15:02
        Mam taka kumpele, specjalistke od propagowania strasznych
        informacji. Co się z nią gdzieś umówię, to raczy mnie historią jak
        to w tym miejscu kogoś okradli, ktoś się zatruł a innego kelner
        osobaczył (i pewnie napluł do capirinhi). Jak powiedziałam że
        spotykam faceta bez prawa jazdy, uraczyła mnie opowieścią o tym jak
        to wyszła za chłopaka bez prawa jazdy a następnego dnia została
        pobita i zmolestowana bo to był schizofrenik molestator i pijak. I
        tak dalej i w ten deseń. Pod każdą ścianą kogoś rozstrzelano, w
        każdej bramie zgwałcono, za każdym drzewem czai się zboku, i w
        ogóle wszystko jest straszne.
        • maria421 Re: A propos nakrecania 09.01.08, 17:22
          A propos nakrecania- nie ma dymu bez ognia.
    • ewa553 Jutka, 09.01.08, 10:12
      w Polsce TEZ mozna dostac za zly wyglad. Bo przede wszystkim
      zdarzaja sie takie rzeczy tu, w Niemczech, a konkretnie we
      wschodnich. To co mi powiedzial siostrzeniec raczej mnie zaskoczylo.
      Choc wiedzialam o roznych akcjach typu porwanie torebki starszej
      pani. Moja siostra warszawska od lat w torebce nosi rzeczy "dla
      zlodzieja", czyli mniej wazne. Pieniadze i dokumenty ma w licznych
      kieszeniach.
      • jutka1 Re: Jutka, 09.01.08, 10:46
        Ewciu, patrz: moj wpis do Marii. :-)

        A propos Twojego wpisu obok, w moim rodzinnym miescie jest 3 (trojka) mulatow:
        chlopak i dwie dziewczyny. Nie slyszalam, zeby ktos im kiedykolwiek za wyglad
        obil morde, czy nie chcial z nimi siedziec w jednej lawce, a znam ich mamy dosc
        dobrze. Moze ludziom sie taka egzotyka podoba bardziej, niz na przyklad obecnosc
        Zydow przed '68 (po '68 juz tej obecnosci "wlasciwie nie stwierdzono"). Co nie
        przeszkadzalo burmistrzowi powiedziec na spotkaniu z jakas delegacja, nomen omen
        z Niemiec, powiedziec a propos budynku zabytkowej synagogi (teraz w rozsypce),
        ze "mamy problem zydowski" (sic!). Znajoma, ktora byla tlumaczka na tym
        spotkaniu, przytomnie tego nie przetlumaczyla. No, ale to juz poza tematem...
      • maria421 Re: Jutka, 09.01.08, 10:56
        ewa553 napisała:

        > w Polsce TEZ mozna dostac za zly wyglad. Bo przede wszystkim
        > zdarzaja sie takie rzeczy tu, w Niemczech, a konkretnie we
        > wschodnich.

        W zachodnich natomiast bardzo czesto bywa odwrotnie- ci o "innym wygladzie"
        potrafia skopac do nieprzytomnosci emeryta za to, ze im zwrocil uwage zeby nie
        palili w metrze. Albo zasztyletowac w bialy dzien na ulicy kogos tez o "innym
        wygladzie" (muzulmanin Zyda).
    • ewa553 a vo sie dzieje w Ameryce? 09.01.08, 10:14
      Co to bedzie jak kolorowy prezydent zapanuje? Zostaniemy pozbawieni
      powiedzenia "a u Was Murzynow bija":))))
      • maria421 Re: a vo sie dzieje w Ameryce? 09.01.08, 10:46
        ewa553 napisała:

        > Co to bedzie jak kolorowy prezydent zapanuje? Zostaniemy pozbawieni
        > powiedzenia "a u Was Murzynow bija":))))

        Pewno jednak nie zapanuje. Pani Clinton wygrala juz w New Hampshire:-)

    • ewa553 Zapielam ostatni guzik:)))) 09.01.08, 13:17
      czyli zaplacilam za hotel w Nerji. Lece do Malagi, na lotnisku czeka
      na mnie autko, jedziemy do Nerji, gdzie bedzie nasz punkt wypadowy.
      Nigdy sie tam nie wybieralam, ale jakos czytajac wpisy na forum
      Hiszpanii, nabralam ochoty. Jeszcze tylko 5 tygodni.....
      A potem czeka mnie uczta duchowa, jaka bedzie zwiedzanie tych
      wszystkich pieknych miejsc "w okolicy". No i troche slonca w srodku
      zimy tez nie zaszkodzi....
      • maria421 Re: Zapielam ostatni guzik:)))) 09.01.08, 13:19
        ewa553 napisała:

        > czyli zaplacilam za hotel w Nerji. Lece do Malagi, na lotnisku czeka
        > na mnie autko, jedziemy do Nerji, gdzie bedzie nasz punkt wypadowy.
        > Nigdy sie tam nie wybieralam, ale jakos czytajac wpisy na forum
        > Hiszpanii, nabralam ochoty. Jeszcze tylko 5 tygodni.....
        > A potem czeka mnie uczta duchowa, jaka bedzie zwiedzanie tych
        > wszystkich pieknych miejsc "w okolicy". No i troche slonca w srodku
        > zimy tez nie zaszkodzi....

        Fajnie. Czekamy na relacje :-)
    • ewa553 Dorotko, 09.01.08, 15:23
      poniew3az to ja zaczelam ten kontrowersyjny temat, wiec pozwol ze
      skomentuje sprawe w dwu slowach. Nie podniecam sie plotkami, nie
      czytam kolorowej prasy, panikarzy unikam. Unikalam tez dzieci, ale
      tak sie sklada, ze co pare lat z kolejnym dzieckiem w tej (mojej)
      rodzinie ma takie czy inne przeboje. Widocznie uwazaja, ze ciotka
      dzieci nie ma, nie jest przeciazona i mozna ja troche
      poeksploatowac - niekoniecznie finansowo. Teraz jest kolej mojego Sz.
      On mimo swych conajmniej 20 lat jest wypieszczony przez rodzione i
      jedyne dzikie doswiadczenie jakie ma, to coroczne wyprawy z kolegami
      na polski Woodstock. Jak wiec zaczal mowic uparcie o autostopie, a
      ponadto o swoich odczuciach z rodzinnych Katowic, to wpadlam w
      panike. Wolno mi sie o niego bac. I tylko tym lekiem chcialam sie z
      Wami podzielic. Nie mialam zamiaru rozszerzyc tematu na to, w ktorej
      czesci Europy bija bardziej i za co. Ale temat jak wiemy, raz
      rztucony na forum - zaczyna wlasne zycie. I tak sie stalo. Wiec moze
      przestanmy sobie robic jaja z tego gdzie i jak dalece jest
      niebezpiecznie. Bo kazda matka - a w tym wypadku ciotka, ma prawo
      bac sie o "dziecko".
      • iwannabesedated Ewa 09.01.08, 16:31
        Przecież już Ci raz napisałam, że od tego są dobre ciocie aby młodym
        mężczyznom wybijać z głowy szalone projekta. Bać, ani straszyć nie
        ma po co, natomiast warto uzmysłowić pewne sprawy.
        Twój siostrzeniec wydaje się ciekawą indywidualnością,
        swój 'semicki' (co to kurwa właściwie znaczy?) wygląd podkreślając
        dredami i kolczykami. Mało tego - mimo że w kibucu otaczany jest
        ogólną akceptacją, to jednak przez śnieg i mróz dąży do miejsca
        gdzie o taką akceptację trudniej. Znaczy się hartuje swojego ducha i
        osobowość - a to jest szacunku godne.
    • jutka1 Pierduly czwartkowe 10.01.08, 10:08
      Slonce zza mgly, +3 C. Ladnie.
      Caly dzien dzis pracuje. Ughhh. Niekcemalemuszem.

      Poza tym w ogrodkach dzialkowych nic sie nie dzieje. :-)

      Koniec pierdul czwartkowych.
      • ewa553 Re: Pierduly czwartkowe 10.01.08, 10:16
        a ja zaraz ide do fryzjera, co bardzo lubie, bo trafilam chyba na
        jedyna na swiecie fryzjerke, ktora nie gada glupstw, jak juz gadac
        musi. U niej jest taka atmosfera, ze stale ktos ze znajomych wpada,
        nawet jak nie ma terminu: ot tak, wypic kawe i pogadac. Swietna
        dziewczyna, a przy okazji znakomicie obcina wlosy, co przy krotkiej
        fryzurze jest niezwykle wazne. No to pa, do pozniej!
        • morsa Re: Pierduly czwartkowe 10.01.08, 11:44
          A ja bylam u optyka. Uff, zubozeje sporo.
          Nowe okulary 680 €. W dodatku w nastepnym
          tygodniu impreza jubileuszowa w pracy,
          tance, hulanki, swawola - jakas szmate
          odswietna i buty musze kupic, pod koniec
          nastepnego tygodnia urodziny latorosli,
          a pare dni pozniej pogrzeb.
          Podwyzka, ktora otrzymam, nie pokryje tych
          styczniowych wydatkow.
          • morsa Re: Pierduly czwartkowe 10.01.08, 11:46
            Na dodatek pada, i wieje, brrrr;-(
    • blues28 Dlaczego ten cholerny serwer Gazety nie dziala? 10.01.08, 21:11
      Pozarl mi dwa wpisy. Najwyrazniej nie chce zebym cos pisala ;).
      Ba, nawet czytac nie daje, bo otwiera sie strasznie wolno :(
    • blues28 Malaga - dla Ewy 10.01.08, 21:33
      Nie wiedzialam, ze wybierasz sie do Malagi!
      Mam nadzieje, ze pogoda pokaze swoje typowe oblicze i bedziesz miala
      piekne sloneczne dni, jakoze deszcze padaja tam raczej rzadko.
      Zupelnie nieproszona, ale to tak jakbys "mój kraj" odwiedzala wiec
      pare slow, które moze Ci sie przydadza.
      Malaga co prawda, nie jest moim ulubionym miastem, ale to ze
      wyjatkowej urody wybrzeze zostalo zurbanizowane (czytaj: oszpecone,
      zabudowane), nie oznacza ze Malaga jest nieciekawa. Jest bardzo
      stara (poczatki datuja sie z epoki fenickiej, choc prawdziwy rozkwit
      nastapil w czasach cesarstwa rzymskiego) tyle ze bardzo niewiele
      sladow zostalo z tamtych epok splendoru.
      Niewatpliwie warto zobaczyc ruiny teatro romano i zaraz w poblizu
      Alcazabe - palac forteca arabskiego króla Granady, Badisa.

      Dla mnie osobiscie najcenniejszym "skarbem" Malagi jest Ogród
      Botaniczny La Concepción (pólnocny-wschod, kierunek na Las
      Pedrizas). Jest to najwiekszy i najwazniejszy w Europie ogród
      roslinnosci tropikalnej i subtropikalnej, przepieknie
      zaprojektowany. Warto poswiecic czas i zobaczyc szczególowo,
      spacerujac po alejkach i zakatkach.
      Naturalnie, zeby zlapac puls miasta trzeba przejsc sie glówna
      arteria Malagi, aleja Marquez de Larios, nastepnie skrecic w Pasaje
      de Chinitas (tam w slynnej kawiarni Café de Chinitas przesiadywal
      F.Garcia Lorca) i dalej uliczka Santa María trafia sie do katedry.
      Katedra jest stara, z XVI w i popularnie zwana "La Manquita"
      (mankut) poniewaz nigdy nie zostala calkowicie ukonczona i brakuje
      jej wiezy poludniowej.
      Blisko katedry, w palacu Buenavista miesci sie Muzeum Picasso.
      Kolekcja nie jest zbyt duza, ale ciekawa i warta obejrzenia.
      Niedaleko, przy placu Merced znajduje sie dom rodzinny Picasso,
      równiez zamieniony w muzeum. Trójkat muzealny zamyka Centro de Arte
      Contemporaneo (muzeum sztuki wspólczesnej) ze zbiorami Miquela
      Barceló, Cindy Sherman, Damien Hirst, Roni Horn....
      W poblizy Plaza de la Merced znajduje sie juz wspomniany teatr
      romanski i nieco dalej La Alcazaba; z obwarowan tej fortecy mozna
      ogladac piekna panorame miasta.
      Schodzac uliczka Aduana trafia sie na wspanialy park miejski zwany
      po prostu Parque de Malaga. Kazdej niedzieli, dokladnie w poludnie
      odbywaja sie tam pokazy "fandango malagueno", odmiana flamenco
      typowa dla regionu; absolutnie spontaniczne tance i spiewy,
      autentyczny folklor, siegajacy niepamietnych czasów i nieskazony
      zadna aranzacja. Na ogól przewodniki o tym nie wspominaja, a szkoda,
      bo jest to piekny, kolorowy, porywajacy spektakl.

      No i koniecznie spacer Paseo Marítimo. Malaga to misto rybackie i na
      Paseo Marítimo mozna zobaczyc niezwykle lodzie rybackie, wzorowane
      na fenickich, pieknie i barwnie malowane, z fenickimi znakami jak
      talizmanami które chronia rybaków. I niezliczone bary i
      restauracyjki gdzie zjesc "pescadito frito" czyli swiezo zlowione
      rybki (pyszne, koniecznie spróbowac). Wszystkie te knajpki sa fajne,
      ale jednym z najciekawszych jest El Tintero: tam kelnerzy "spiewaja"
      dania. O miejsce wcale nie tak latwo.

      Wybrzeze Malagi czyli Costa del Sol, niegdys bardzo piekne
      (autentyczna jego urode widzialam tylko na filmach archiwalnych),
      obecnie zas mocno zabudowane ma specyficzny mokroklimat, lagodne,
      cieple zimy i w miare umiarkowane temperatury latem. Wzdluz wybrzeza
      sciela sie mekki jet-setu jak Marbella czy Estepona, calkowicie
      zdominowane przez Skandynawów i Anglików Fuengirola, Benalmadena i
      Torremolinos i nieco spokojniejsze Mijas i Nerja.
      To co ja naprawde polecam to Ronda. Jesli odbijesz z nadbrzeznej
      autostrady AP7 w San Pedro de Alcantara, autovia A376 do Rondy jest
      bardzo blisko. Dla mnie, najciekawsze miejsce w rejonie Malagi,
      bardzo warte odwiedzenia. Niezwyklej urody, stare miasto z wspaniale
      zachowana dzielnica arabska, do której przechodzi sie przez Puente
      Viejo (stary most). Waskie i krete uliczki, piekne domy w stylu
      mudejar, arabskie fontanny. Tam czas stanal w miejscu, czujesz magie
      tego zakatka. Do nowszych, zbudowanych po 1485 roku
      dzielnic "chrzescijanskich" (ta czesc miasta zostala rozbudowana po
      zwyciestwie Izabeli i Fernando tzw Króli Katolickich nad ostatnim
      krolem Granady Boabdilem) prowadzi Puente Nuevo (nowy most)
      zawieszony nad urwiskiem - jesli masz lek wysokosci to odpusc sobie,
      choc widok jest niepowtarzalny. Puente Nuevo odtwarzany jest na
      wszystkich widokówkach, przewodnikach i broszurach turystycznych o
      Rondzie.
      Orson Welles byl wielkim milosnikiem Rondy i spedzial tam wiele
      czasu, generalnie zatrzymujac sie w domu swojego przyjaciela,
      torreadora Antonio Ordoneza. W swoim testamencie zawarl zyczenie, by
      prochy jego spoczely w Rondzie. I tak tez sie stalo.

      • ewa553 Re: Malaga - dla Ewy 10.01.08, 21:48
        Dzieki Blusie, juz wydrukowalam:)))) Ach, jak ja lubie Twoje
        przewodniki....
        Ja lece tylko do Malagi, ale juz od lotniska mam wynajete auto,
        ktorym jedziemy do Nerji, gdzie wynajelam hotel na 9 dni. Wzielam
        auto, bo przeciez jest tam masa miejsc do zwiedzenia! Chcialam
        troche bardziej na zachod mieszkac, ale tam sa albo - jak sama
        piszesz - te straszne drzetsety, albo bunkry, wiec zdecydowalam sie
        na Nerje. Sama mowisz ze jest spokojniejsza, a w lutym powinna byc
        nawet calkiem spokojna - jak myslisz?
        Juz przynioslam sobie komplet map z klubu samochodowego i narazie
        palcem po mapie jezdze od miejsca do miejsca. Jestem pewna, ze
        bedzie pieknie. Pozdrawiam!
        • blues28 Re: Malaga - dla Ewy 10.01.08, 22:23
          Samochód jest dobrym rozwiazaniem, bo pozwoli Ci sie poruszac po
          wybrzezu i nieco w glab.
          Luty jest spokojnym miesiacem, nieturystycznym, i mam nadzieje, ze
          trafi Ci sie typowa lagodna pogoda. Spacery w sweterku,no,
          ewentualnie w kurteczce, okulary sloneczne i lagodny powiew znad
          morza. Bedzie fajnie!
          Nerja byla sceneria bardzo synnego tu niegdys filmu "Blekitne lato"
          (chyba nawet pokazywany byl w Polsce), kreconego na poczatku lat
          siedemdziesiatych i wtedy byla to przeurocza miejscowosc rybacka.
          Dzis jest juz zabudowana, ale z pewnoscia w lutym bedzie tam
          spokojnie.
          Na Malage starcza Ci ze dwa dni, a reszte mozesz pojezdzic po
          okolicznych miejscowosciach. Raz jeszcze goraco polecam Ronde,
          zdecydowanie najciekawsze miasto w tamtym rejonie, pieknie polozone
          w górach. Z Malagi to ok. 150 km, ale autostrada AP7 przejezdza sie
          bardzo szybko.

          Milego pobytu!
          • ewa553 Re: Malaga - dla Ewy 11.01.08, 10:17
            Blues, ja chce zobaczyc nie tylko Malage, ale i Ronde, Seville,
            Granade z Alhambra (tez dwa dni na pewno). Ni i choc na chwile
            skoczyc do Gibraltaru - jak juz tam jestem:)))) Plany ambitne,
            zobaczymy na co czasu starczy. Pewnie bedzie jak zwykle: odpoczynek
            dopiero po powrocie do domu:))))
            • blues28 Granada - dla Ewy 12.01.08, 10:06
              ewa553 napisała:
              "chce zobaczyc nie tylko Malage, ale i Ronde, Seville,
              Granade z Alhambra (tez dwa dni na pewno). Ni i choc na chwile
              skoczyc do Gibraltaru - jak juz tam jestem:)))) Plany ambitne..."

              Ewo, plany zrobilas baaardzo ambitne:)) Duzo czasu spedzisz na
              autostradach. Obawiam sie, ze wiecej niz zwiedzajac ;) Nerja nie
              jest najlepszym punktem wypadowym po Andaluzji, bo dystanse bedziesz
              miala spore.

              Do Granady najblizej (ok. 1,5 do 2 godzin). Koniecznie zostaw
              samochod na pierwszym parkingu. Granada to miasto zawilych uliczek,
              wiekszosc jednokierunkowych i stracisz czas i nerwy próbujac gdzies
              dojechac. A trafic na zabytkowe miejsca latwo, bo najciekawsze
              widoczne sa z kazdego punktu miasta.
              Oczywiscie Alhambra (czerwona forteca). Nie bede o tym cudzie pisac,
              bo znajdziesz to w kazdym przewodniku, zreszta zeby opowiedziec choc
              troche o Alhambrze trzebaby oddzielnego, dluuugiego wpisu, bo to
              autentyczny cud architektoniczny. To jeden z nielicznych kompleksów
              palacowych, apogeum kunsztu architektury arabskiej, które nie
              zostaly zdewastawone, ogolocone i hyzo przerobione koscioly przez
              zdobywcze wojska Królów Katolickich. A takze jeden z nielicznych,
              które chloniesz nie tylko wzrokiem, ale sluchem i wechem. Bo ogrody
              Alhambry, które koniecznie trzeba obejrzec pelne sa uspokajajacego
              szmeru niezliczonych fontann i pelne zapachu roslin i kwiatów (nawet
              w lutym niektóre powinny sie trafic).
              Oprócz Alhambry, serdecznie polecam Barrio Albaicín. Rozciagnieta po
              drugiej stronie rzeki Darro, jakby uczepiona wzgórz Granady,
              Albaicín jest gmatwanina kretych uliczek, placyków, fontann,
              kwiecistych patio i typowych dla architektury mudejar domów. Ta
              dzielnica zachowala styl i klimat arabskiej mediny. Jest odbudowana
              z wielkim pietyzmem i bardzo zadbana (nalezy do Swiatowego Patronatu
              UNESCO). Najlepiej po prostu blakac sie po tych uliczkach i
              placykach, patrzec i podziwiac. Do dzis zostaly mi w pamieci calle
              del Bañuelo, paseo de los Tristes, cuesta de Chapiz, plaza San
              Salvador, plaza Larga, Calderia Nueva...
              Jesli bedziesz miala czas, to wspinajac sie jeszcze wyzej, trafisz
              na Barrio del Sacramonte (Swieta Góra). To jest pelna uroku i
              specyficznego klimatu dzielnica cyganska, z jaskiniami
              przetworzonymi na domy i jedyne w swoim rodzaju tablaos (tablao =
              local, przybytek tylko i wylacznie muzyki, tanca i spiewu flamenco)
              zwane "zambra".

              Musze teraz leciec. Jesli bedziesz potrzebowala cos o Sevilli czy
              Kordobie, to daj znac, jutro albo pojutrze podrzuce.

              Tu masz link Michelina (wyszykiwarka dokladnych tras):
              www.viamichelin.com/viamichelin/esp/dyn/controller/Itinerarios#startLocid=3bMDhSRVA0NjMxMjZTRVJSRVAxMTEwZ016WXVOelk1TURReE9UUT1nTFR
              NdU9EUTFOVGczTnpjNA__&destLocid=3bMGxSRVBfVEFfMTcyNDAzMDAwNTEwMjk2U0V
              SUkVQMTExMGNNemN1TVRnME1UQTFjTFRNdU5qQTVNVEV4&step1Locid=&step2Locid=
              &vh=CAR&distance=km&strVehicle=0&intItineraryType=1&devise=1.0|EUR&is
              AvoidFrontiers=false&isFavoriseAutoroute=false&isAvoidPeage=false&isA
              voidVignette=false&isAvoidLNR=false&carTypeHidden=Citadine&caravaneHi
              dden=false&typeCarbHidden=essence&autoConso=6.8&villeConso=6&routeCon
              so=5.6&carbCost=1.3&dtmDeparture=12/01/2008
    • jutka1 Pierduly piatkowe 11.01.08, 10:36
      Ranek byl sloneczny, teraz sie chmurzy. +5 C.
      Wieczorem mam sabat czarownic, musze pojechac i zrobic zakupy, bo po lodowce
      hula halny. ;-)
      Poza tym praca. W weekend tez. Grrr.

      Milego piatku i niepracujacego weekendu :-)))
      • lucja7 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 11:00
        Mnie sie rysuje weekend pracowity, niezaleznie od pogody.
        Pogodzilam sie juz z ta mysla i pracuje odtad wolniej.
        • jutka1 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 12:25
          Bedziemy obie pracowac w weekend? Jakos razniej mi sie zrobilo. :-D
          • lucja7 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 13:26
            Mialam przerwe na walowke pracownicza. Zmiotlam juz okruchy ze
            stolu, przelecialam gabka by zmyc tluste plamy i wracam :-)

            No to pracujemy razem, bedzie razniej :-)
            • ewa553 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 13:54
              w kazdej mojej pracy tu w Niemchech (Zachodnich, oczywiscie:)))
              mielismy kuchenke, w ktorej gotowalo sie jedynie kawe lub herbate. W
              poludnie byla stolowka, co sobie chwalilam, bo moglam zawsze robic
              sobie dowolny, lekki zestaw, nie lezacy kamieniem przez kilka godzin
              pracy popoludniowej. Potem stolowke zlikwidowano, a nam dano
              mozliwosc jedzenia w pobliskich restauracjach. I tu skonczyly sie
              zarty. Obiady zamawialismy tel i czekaly na nas juz na stole. Ale
              przerwa w Ni8emczech (w wiekszosci zakladow pracy i instytucji) jest
              polgodzinna. W tym czasie trzeba do restauracji dojsc, zjesc i
              wrocic. To bylo fatalne. We Francji o ile mi wiadomo przerwy sa o
              wiele, wiele dluzsze. Co z kolei ma ta wade, ze sie pozniej prace
              konczy. I nie wiem czy wolalabym jesc milo i dobrze w poludnie w
              gronie znajomych, czy lepiej wrocic wczesniej do domu i jest milo i
              przyjemnioe z mezem. Tym bardziej ze maz najczesciej odbieral mnie z
              pracy i szlismy do reastauracji, zebym nie musiala gotowac:))) To
              bylo o wiele przyjemniejsze. Nie chce tym wpisem udawadniac, co
              obiektywnie jest lepsze, tylko co DLA MNIE jest/bylo lepsze.
            • jutka1 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 14:01
              Mam nadzieje, ze gabka byla trzyletnia, szara i pelna zarazkow ;-)))))))
              Mozemy sie wspierac w weekend :-)
              • lucja7 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 15:08
                Szara i porwana ;-)
                Ogromne kawsko z plywajacymi kawalkami wypilam juz na rozlozonym
                znow planie. Nie wylalo sie.
                Jutro musze zaczac wczesnie.
                • jutka1 Re: Pierduly piatkowe 11.01.08, 15:42
                  Musisz zrobic wszystko, zeby jutro kawsko sie wylalo na plany, potem wytrzyj to
                  szara i porwana gabka, i popraw rekawem.
                  Inaczej praca sie nie liczy. ;-))))))
    • ewa553 ale sie usmialam! 11.01.08, 18:08
      Irish government asked a question to its citizens:
      > 'Is the Polish immigration a serious problem?'
      > 35% respondents said: 'yes, it is a serious problem!'
      > 65% respondents said: 'absolutnie kurwa żaden!'
      • maria421 Re: ale sie usmialam! 11.01.08, 18:30
        ewa553 napisała:

        > Irish government asked a question to its citizens:
        > > 'Is the Polish immigration a serious problem?'
        > > 35% respondents said: 'yes, it is a serious problem!'
        > > 65% respondents said: 'absolutnie kurwa żaden!'
        >
        Dobre :-)))
        • tortugo Re: ale sie usmialam! 11.01.08, 19:50
          Dooobre, dooobre! :)))

          U nas bardzo mglisty ranek i slychac foghorn. Lubie to, jest
          nastrojowe, jak robie chlopakom kanapki do szkoly.

          Niestety, zaraz jak wyjade z domu do pracy, nastroj sie radykalnie
          zmienia, bo jak wiecie, nikt oprocz nas nie potrafi jezdzic ;)

          Ale wtedy trzeba sobie przypomniec, ze zaraz wyjdzie slonce -
          pomaga :)))

          ~:O:=o


          • ewa553 Re: ale sie usmialam! 11.01.08, 19:59
            jak sobie wychowales zone, rzulwiu? To ona powinna robic chlopcom
            kanapki, podczas gdy Ty z fajeczka przy kawie czytasz tajmsa:))))
            • tortugo Re: ale sie usmialam! 11.01.08, 20:18
              Ale ja to LUBIE robic. I to jest jedna z cech wyemancypowanego a
              wciaz silnego mezczyzny: Potrafi zone wykopsac z kuchni jak mu
              przyjdzie ochota ;)

              Jesli to Cie nie zadowala - sciera sie bycmoze z Twoim pojeciem o
              prawidlowych ukladach w rodzinie - proponuje, bys podjela temat
              bezposrednio z moja zona. Ale najpierw zaloz jakis kask ;)

              ~:O:=o

    • kielbie_we_lbie_30 Szok... 12.01.08, 02:01
      Czy moze kto mnie kopnac, uszcypnac, walnac torebka bez leb?
      Czy to jawa czy to sen...nic nie wiem...

      q...nic...
      • jutka1 Re: Szok... 12.01.08, 09:57
        Hmmmm. Ja zawsze mam dyzurna torepkem do walenia (pardon) bezlep, ale nie uzywam
        bez znajomosci powodow. Tak wiec sorry Kielbiu, tym razem nie moge pomoc. :-)
    • jutka1 Pracujaca sobota 12.01.08, 10:03
      Znow slonecznie, +5 C.
      Plan dnia prosty i nieskomplikowany: posprzatac po wczorajszym sabacie
      czarownic, pracowac, pracowac, pracowac, a wieczorem na kolacje do kumpelki. Tam
      akurat nie moge wystapic "saute", wiec trza bedzie makijaz i obcasy, te rzeczy.
      Ale na razie robie drugie espresso i usiluje dojsc do siebie po wczorajszych
      ekscesach towarzyskich. ;-))))

      Milej soboty, i pracujacym (-ej), i odpoczywajacym :-D
    • ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 19 12.01.08, 10:07
      zechcesz szfedziu uchylic rombka tajemnicy? Bo moze ktos Ci wtedy
      bedzie mogl pomoc?
      Pozdrawiam w szarom, ale cieplom sobote - udajac sie do ogrodu! A
      jakze!
      • blues28 Re: O pierdulach - Odcinek 19 12.01.08, 10:16
        Ewa, wyzej masz pare slów o Granadzie ;)
        • ewa553 Blues, 12.01.08, 10:36
          serdeczne dzieki! Zakladajac ze sie zgodzisz, przedrukowuje Twoje
          opisy na forum Hiszpania, bo sie kilka osob wybiera tam w lutym.
          Zmartwilas mnie troche ta Nerja. Ze tez nie zapytalam Cie wczesniej
          gdzie mieszkac! Teraz mam juz hotel i nic sie nie zmieni:((((
          a przeciez na morzu zalezy mi najmniej....
          No coz, jakos pokonam te odleglosci. Myslalam tez o tym, ze ew. moge
          gdzies raz zanocowac, zeby miec wiecej czasu na zwiedzanie jakiejs
          okolicy. Ale to sie okaze na miejscu.
          Oczywiscie bardzo, bardzo Cie prosze o dalsze opisy!
          Myslalas moze kiedys o wydaniu swojego przewodnika po Hiszpanii?
          Piszesz pieknie, ciekawie i nie tak "sucho" jak wiele przewodnikow.
          Pozdrawiam serdecznie, milego weelendu!
          • lucja7 Praca, praca 12.01.08, 11:08
            Ja juz wszystko na dzis zrobilam, ide na targ, po poludniu do kina.
            Jutro od wczesnego ranka znow robka, pomimo pogody.
            Lubie :-))
            • jutka1 Re: Praca, praca 12.01.08, 11:15
              Zazdroszcze. Ja jeszcze ciagle w lesie.

              Na co idziesz do kina?
              • lucja7 Re: Praca, praca 12.01.08, 12:18
                Zobacze co graja blizej, ale wybiore 1 z trzech filmow:

                - It's a Free World, Kena Loacha, ktorego bardzo lubie za talent
                pokazywania piekna ludzi prostych. W tym wypadku chodzi o sztuke
                oszukiwania taniej, zeby nie powiedziec darmowej sily roboczej.
                Rodzynka to to ze ta sila robocza to zadurzeni w milosci do Anglii
                mlodzi Polacy. "Integracja chciana ale czy mozliwa?",

                - La Graine et le mulet, Abdelaifa Kechiche'a, zobacze jego pierwszy
                film, duzo sie o nim mowi. Historia arabskiego imigranta w Sète,
                znasz? prawie 60ka, praca cale zycie, trudnosci finansowe, rodzinne,
                wszystko do dupy, do momentu gdy przychodzi mu do glowy projekt
                otworzenia knajpy. Niezaleznie od wyniku, jego zycie sie zmienia
                radykalnie, cala rodzina kreci sie wokol niego, stare milosci znow
                sie usmiechaja...."Integracja spelniona ze wszystkimi jej
                trudnosciami zycia",

                - Into the Wild, Seana Penna, jednego z bardzo nielicznych
                Amerykanow ktorych jestem jeszcze w stanie ogladac. Nie przyznam sie
                kiedy widzialam ostatni film amerykanski, ze wstydu.
                Historia mlodego dyplomanta ktory pokazuje dupe swietnej przyszlosci
                obiecanej mu przez spoleczny model tak tu szumnie zachwalany na tym
                forum przez tutejszych imigrantow nibyzintegrowanych.
                "Integracja odrzucona".

                Na targu tlumek, znasz targ na avenue de Saxe?
                • jutka1 Re: Praca, praca 12.01.08, 13:10
                  Nie widzialam zadnego z tych filmow - chcialam obejrzec La Graine et le mulet,
                  jak bylam w Paryzu, wlasnie wchodzil na afisze, ale nie starczylo mi czasu.
                  Daj znac, ktory film wybralas, i jak Ci sie podobal.

                  Marche Breteuil-Saxe znam. :-)
                  Kiedys tu pisalam, ze minelysmy sie w Bistro Breteuil - obiadowalam pozno, bo
                  walesalam sie po targu na Saxe, a Ty napisalas, ze wyszlas stamtad kolo 14:00,
                  jakos tak. :-)))

                  Mam dzis "niechcieja". Nie chce mi sie pracowac, ani myslec, ani pisac, ani nic.
                  Walczyc z tym, czy sie poddac, jak myslisz? :-)
                  • iwannabesedated Niechciej 12.01.08, 14:01
                    Mam spore doświadczenie z Niechciejem, więc tutaj mój sposób na TO.
                    Po pierwsze Niechciej, chociaż udaje, nie jest jednak Niechciejem
                    ogólnym i wszechogarniającym. Zwykle wyrasta na bazie jednej
                    konkretnej rzeczy i rozłazi się na wszystko. Zastanów się więc
                    pilnie Pytun, co konkretnie zaowocowało Niechciejem. Powiedzmy że
                    praca. No to teraz zgłęb (zgłębij? zgłąbij? zgłąbuj?)jaki konkretnie
                    aspekt pracy jest nasieniem z którego Niechciej wyrasta.

                    Po drugie, zwykle Niechciej jednak nie obejmuje całkowicie
                    wszystkiego, tylko zawiera w sobie jakieś malutkie Chciejki.
                    Zgłąbizuj co jest więc Chciejkiem, wykonaj i zobacz jak Ci teraz.
                    Czasem z rozpędu człowiek zacząwszy wykonywać Chciejki tak się
                    rozpasa (rozpasze?rozpasi?) że Niechciej znika jak niepyszny pod
                    kanapą gdzie jego miejsce między kulkami kłaków rysich.

                    I co się stało szwedce? Wygrała miliona? Zadupczyła? Czyco?
                    • jutka1 Re: Niechciej 12.01.08, 15:08
                      Niech Niebiosa blogoslawia Stokrotke za naprowadzenie mnie z Niechcieja na
                      Chciejke, po wspolnym zglabowaniu burzy i naporu w duszy mej i zyci(u).
                      Pozwole jeszcze, by podswiadomosc uporala sie z nowymi elementami mej zyciowej
                      skladanki (czytaj: ide na sjeste :-D ), a potem sie zajme ablucjami, pozwole
                      lokom sie zakitlasic wieczorowo, i jak mawia znajoma dusza: "wezme cycki na
                      miasto". :-)))))))))

                      Mru.

                      Podp.: Pyton na skraju reintegracji, niekoniecznie tukej. No i ch. ;-))))))

                      PS. Kielbiu sie pewnie pomerdalo. Albo odbilo jakims wspomnieniem. Albo wygralo
                      na loterii. Albo okazalo sie, ze w rodzinie bylo w XIXw. jakies kazirodztwo,
                      ruja, porobstwo i lezbijstwo. Czycus. Nie wiem, dywaguje. Niech siem mnie tu
                      Kielbie wytlumaczy. ;-))))))))))
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Niechciej 12.01.08, 15:38
                        Lojezu!!! To ja cos w nocy tu pisalam? No coz...jak juz powiedzialam a...
                        Wrocilam pozno do domu nagazowana po wieczorze pozegnalnym mojej szefowe.
                        Zostawila nas sierotki i szkoda...ale spodziewane to bylo bo mieszka w Sthm i
                        zalozyla niedawno rodzine. Dziewczyna super. Nigdy przedtem nie mialam takiego
                        dobrego szefa. Ma 33 lata a wyglada na 23. Niesamowita rozrabiara ale rowniez
                        swietna organizatorka, kumpela i bardzo wymagajaca. Swietna znajomosc ludzi.
                        Baba ze zdrowym rozsadkiem. Wszystkie nasze chlopaki sztuk 9 w wieku od 26 do 62
                        na poczatku sceptycznie do niej nastawieni dali sie kupic..i smutno im bylo. Ten
                        najstarszy lezki nawet pusil jak sie z nia zegnal...
                        No ale to nie to co mnie zaszokowalo ale inny szef o jeden szczebel wyzej. Okres
                        rekrutacji u nas jest dosc dlugi i zapowiedzial ze na razie on bedzie ja
                        zastepowal. Zazartowalam ze mozemy wszyscy ja zastepowac a jej pensja sie
                        podzielimy. On na to ze na takie cos sie nie zgodzi ale moze komus z grupy da
                        zastepstwo na ten czas a potem dodal...mysle o Tobie! A ja zdebialam,
                        zaniemowilam ...
                        Kurde no...zaszkowalo mnie...biorac pod uwage moje problemy ostatnich lat trzeba
                        byc naprawde wariatem zeby mi dac szefostwo...
                        Ale fakt...facet jest dosc zwariowany.
                        No i w nocy wszystko juz sie rozeszlo zostalam tylko z jednym kolega i sie mne
                        spytal czy bede sie starac o te funkcje. Znow zbaranialam..Nie mogl slyszec tego
                        co szef powiedzial wiec druga osoba tego samego wieczoru...pafff...
                        Stad szok...
                        • iwannabesedated Re: Niechciej 12.01.08, 15:58
                          Bierz! Natychmiast bierz, bo przestanę się odzywać do Ciebie!
                          W jednej z najszybciej się rozwijających spółek w polandi
                          zatrudniają na managerów TYLKO osoby które zaliczyły mega dół i się
                          podniosły. To jest wartość nad wartościami, i głupia jesteś jeśli
                          tego nie widzisz!
                          • kielbie_we_lbie_30 Re: Niechciej 12.01.08, 16:09
                            No kurde...to nie byla jeszcze propozycja tylko zamysl...jak zaproponuja to wezme ;)
                            Toc przeciez nie chce stracic Ciebie droga przyjaciolko :)
                            • jutka1 Re: Niechciej 12.01.08, 17:12
                              Brac jak daja i nie gadac.
                              Inaczej torepkom bezlep.
                              Nio.
                              :-)
                              • lucja7 Re: Niechciej 12.01.08, 21:58
                                Pewnie ze brac :-)
                                A juz sie niepokoilam,
                                • iwannabesedated Re: Niechciej 12.01.08, 22:16
                                  Brać jak jest, bo jak jest to znaczy jest do wzięcia. Szefem zostaje
                                  ten kto chce zostać, nie widzę inaczej, i nie kierować się
                                  zasadą 'stój w kącie prącie znajdą cię'.
                                  • jutka1 Re: Niechciej 13.01.08, 10:30
                                    Donosze uprzejmie Stokrotko, ze Niechciej troche odpuszcza.

                                    Spedzilam wczoraj czarujacy wieczor u niedawno odnalezionej kumpelki z czasow
                                    matury i mlodzienczych buntow. Wieczor nad dobrym zarciem i piciem, w starym
                                    poniemieckim domu odrestaurowanym ze smakiem i wyczuciem, urzadzonym j.w., z
                                    ludzmi ciekawymi swiata i ludzi, otwartymi na innosc (i nie-innosc), i zrobilo
                                    mi sie cieplo na duszy.

                                    Bardzo sie ciesze, kiedy komus sie wiedzie.

                                    Poza tym w ogrodkach dzialkowych po staremu. :-)

                                    Milej niedzieli :-)
    • blues28 Ewa... 13.01.08, 08:29
      Pewnie wyglada to troche jak sprzedawczyni zachwalajaca towar na
      ladzie, ale wynika to z tego, ze ja "moja" Hiszpanie bardzo lubie, a
      poza tym jest to kraj bardzo ciekawy architektonicznie i malowniczy
      krajobrazowo. Ogromnie zróznicowany, z plusem prawie nieustajaco
      dobrej pogody, otwartych, pogodnych ludzi i dobrej infrastruktury
      turystycznej. Zjezdzilam Hiszpanie wzdluz i wszerz, na ogól na
      spokojnie, powoli, zawsze na tzw wlasna reke, gdzie nogi i oczy
      poniosa, przesiadujac czesto w kafejkach czy na placykach, a to
      pozwala by obraz kraju i jego klimat, rytm utrwalil sie nie tylko w
      siatkówce oka ale i w pamieci. Chetnie sie dziele wrazeniami, ale
      na pisanie przewodników trzeba miec talent pisarski;))))

      Rzeczywiscie szkoda, ze nie narobilas rabanu wczesniej, wywolujac
      mojego nicka, pewnie bym sie zglosila i pomogla "ustalic trase". Ale
      cóz, jako niewolnik wielkiej korporacji, duzo pracuje, czesto w
      rozjazdach, wiec na forum zagladam rzadko. A juz wchodzenie na forum
      w czasie pracy brzmi jak utopia czy science-fictiom. Prawdziwie
      zazdroszcze tym co moga to robic ;).
      Tak wiec, skoro juz zapadla klamka i wynajelas lokum w Nerja, to po
      prostu bedziesz miala dluzsze dojazdy do róznych punktów. Ivo
      Selimovic powiedzial kiedys: "dzbanem morza nie wyczerpiesz, ale to
      co zaczerpniesz tez bedzie morzem". Calej Andaluzji nie zobaczysz,
      ale to co zobaczysz tez bedzie Andaluzja i bardzo piekna.
      ;)
    • blues28 Pueblos de Alpujarra 13.01.08, 08:35
      Piszac wczoraj o Granadzie spieszylam sie i nie wspomnialam o
      okolicach. Pewnie i tak nie bedziesz miala czasu, ale na wszelki
      wypadek....
      Jakies 50 km od Granady, wlasciwie juz na faldach lancucha górskiego
      Sierra Nevada znajduja sie Pueblos de Alpujarra (Lanjaron,
      Pampaneira, Bubión, Portugós, Fuente Vaqueros - miejsce urodzenia
      F.García Lorki...) Miejscowosci te, zwane tez Pueblos Blancos,
      polozone na wysokosci ok 1500 mpn wtapiaja sie w piekny, idyliczny
      pejzaz górsko-lesny i masz wrazenie, ze powietrze, którym oddychasz
      jest krystalicznie czyste, i takaz krystalicznie czysta jest woda,
      która pijesz. Cos w tym jest, poniewaz stopa dlugowiecznosci (w
      dobrym zdrowiu i kondycji) jest w tym zakatku najwyzsza z calej
      Hiszpanii.
      Niewatpliwa uroda tych wsi i miasteczek zaczela sciagac rezydentów z
      wolnym zawodami i artystów, nie tylko z Hiszpanii ale i z Europy.
      Jest coraz wiecej artystów angielskich, irlandzkich którzy osiedlili
      sie w Pueblos de Alpuharra. Ale nie jest to halasliwa turystyka
      masowa, sa to rezydenci, którzy wtapiaja sie w miejscowa spolecznosc
      wzbogacajac je swoja twórczoscia.

      Uwaga: Bielone wapnem domy sa rozpowszechnione w calej Andaluzji,
      wiec wiele miejscowosci okresla sie jako Pueblos Blancos.
      Ale "prawdziwe" Pueblos Blancos de Andalucia to ciag miejscowosci od
      Taryfy do Kadyksu . Ta niezwykle malownicza trasa warta jest
      zwiedzenia, ale Pueblos Blancos sa zbyt odlegle od Malagi zebym
      polecala ten wypad. Niemniej jednak Zachodnia Andaluzja jest bardzo
      piekna (Jerez de la Frontera, Kadyks, Huelva, Narodowy Park Doñana)
      i warto tam sie wybrac organizujac przylot do Sevilli (lub Jerezu).
    • blues28 Cordoba - miasto kalifów 13.01.08, 09:34
      I kolebka Seneki naturalnie. Tu urodzil sie i wychowal, choc na
      studia pojechal juz do Rzymu.

      Z Nerja do Kordoby jest ok. 3 godz. jazdy.
      Nie wiem czy planowalas, ale jest to kolejne miejsce w Andaluzji,
      które trzeba koniecznie zobaczyc. Moze jeszcze w lutym nie, ale w
      marcu juz napewno kwitna drzewa cytrynowe, pomaranczowe i azahar;
      cale miaste oprócz tego, ze obsypane kwieciem, spowite jest lekkim a
      jednak upajajacym zapachem. Jesli Twój wyjazd jest pod koniec lutego
      masz szanse zalapac sie na ten magiczny moment. Wtedy Kordoba jest
      najpiekniejsza.
      Jak wiekszosc miast w Hiszpanii jest bardzo stara (miasto zalozone
      ok. 230 roku przed nasza era) i z tamtej epoki wciaz pozostaje most
      Puente Romano, który laczy dwa brzegi rzeki Gwadalkiwir.
      Ale Kordoba to przede wszystkim najwiekszy w Europie zespól
      architektury arabskiej. Perla w koronie tej architektury jest Wielki
      Meczet Aljama, postawiony na ruinach bazyliki wizygockiej Sw.
      Wicentego. Zbudowana w VIII w. byla to wowczas najwieksza swiatynia
      swiata muzulmanskiego, acz wyjatkowo zorientowana jest na poludnie i
      nie patrzaca w strone Mekki. Przygniata wrecz swoja wielkoscia
      (zajmuje 24.000 m2), a jej wnetrze to prawdziwy las kolumn i luków,
      z których wyróznia sie Mihrab z wersetami koranu wyrytymi w zlocie,
      niezwyklym bogactwem mozajek i kunsztem sztuki ornamentalnej na
      sufitach i kolumnach. Mihrab, to jest to miejsce w meczecie, gdzie
      zgodnie z kultem muzulmañskim, wierni w czci obchodzili na kolanach
      siedem razy. Do dzis na marmurze widoczne sa slady tego rytualu. W
      polizu Mihraby jest macsura, swiete miejsce meczetu, z którego iman
      zakanczal modly. Zwróc uwage na kopule. Z jednolitego, gigantycznego
      bloku marmurowego, ozdobiona jest tysiacami zlotych, krysztalowych i
      wielobarwnych mozajek.
      Po Reconquista (zwyciestwo Królów Katolickich nad Boabdilem),
      wewnatrz meczetu, w samym jego sercu wybudowana katedre. Mimo
      mieszaniny stylów gotyckiego, plateresco i baroku, katedra
      zdumiewajaco wkomponowala sie w meczet, a jej witraze spowijaja
      wnetrza, nawy i kaplice przepieknymi barwami; zalamujace sie
      promienie sloneczne wprowadzaja magiczna gre swiatel i cieni.
      Wychodzac z katedry (i wciaz na terenie meczetu) poprzez Puerta del
      Perdón (brama przebaczenia) wkracza sie na Patio de Naranjos. W
      okresie muzulmanskim patio zadrzewione bylo przede wszystkim
      palmami, a fontanny sluzyly do rytualnych ablucji. Izabela
      Katolicka, wielka milosniczka pomaranczy, zarzadzila usuniecie
      wiekszosci palm i zasadzenia drzew pomaranczowych. System
      irygacyjny, nawilzajacy ten ogród jest oryginalnie arabski,
      znakomicie zakonserwowany. To sa akurat te elementy wielkiego
      meczetu, które przychodza mi do glowy. Ale polecam wolne i spokojne
      obejrzenie calego monumentu, bo w kazdym zakatku tego cudu
      architektury trafiasz na piekno i prawdziwy kunszt.
      Niewatpliwie Wielki Meczet jest najcenniejszym zabytkiem Kordoby,
      ale warto tez zobaczyc pobliskiAlcazar de los Reyes Cristianos,
      rezydencja króli, ale tez i siedziba Inkwizycji. Alcazar ma piekne
      ogrody, w których zachowane sa mozaiki z okresu Cesarza Augusta.
      Oprócz tego, z murów fortecy mozna podziwiac niezwykla panorame
      miasta, rzeki Gwadalkiwir i wspomnianego mostu z epoki rzymskiej.
      Odbijajac od rzeki w góre, dochodzi sie do dzielnicy zydowskiej
      (Judería). Wspaniale zachowane Barrio Judería daje odczuc jak bardzo
      istotna role odgrywali Zydzi w przeszlosci Kordoby. Zachowala sie
      synagoga z XIV w, jedyna oprócz toledanskiej swiatynia zydowska,
      która nie ulegla zniszczeniu czy przebudowie. Mimo pokojowego
      wspólistnienia przez stulecia i pelnego rozwoju kultury zydowskiej,
      dzis w Hiszpanii jedyne i nieliczne slady mozna odkryc wlasnie w
      Kordobie i w Toledo. To tak jakby Inkwizycja zapragnela zetrzec z
      powierzchni ziemi jakakolwiek oznake kultury zydowskiej. I mocno jej
      sie to udalo.
      Kordoba ma tez wiele starych kosciolów i mozna je obejrzec wedrujac
      po uliczkach wychodzacych z centralnego placu Las Tendillas.
      Spacerujac, warto zwrócic uwage na typowe zaulki kwiatowe (domy i
      balkony pelne kwiecia, zwlaszcza pelargonie, które znosza zarówno
      chlody jak i upaly) no i patio cordobés, czyli wewnetrzene podwórka
      pelne roslinnosci i kwiatów. Takze w centralnej czesci Kordoby, w
      poblizu Plaza de Tendillas znajduja sie muzea (Sztuk Pieknych,
      Archelologiczne, taurino, muzeum Julio Romero de Torres).
      Ale przy braku czasu zamiast muzeów i kosciólków, polecalabym
      zobaczyc pobliska (jakies 10 km od Kordoby) Medina Azahara – miasto
      kwiatów. Zubudowana w IX w przez Abderramana II (dla ukochanej
      kobiety) medina arabska, to polozony na trzech tarasach kompleks
      ogrodów i luksusowych budowli, z których czesc jest pieknie
      zachowana i warta obejrzenia.

      To na razie tyle o Kordobie. O Sevilli napisze jak bede mogla.

      Milej niedzieli ;)
      • jutka1 Re: Cordoba - miasto kalifów 13.01.08, 10:24
        Blues, czytam z przyjemnoscia, i opadaja mnie wspomnienia z Andaluzji. :-)))
        Cos mi sie wydaje, ze "wezme cycki na miasto" i pojade we wrzesniu/pazdzierniku
        na Biennale del flamenco. Juz czas. :-)
    • ewa553 Kolejne dzieku Blues, 13.01.08, 11:14
      za kolejny odcinek przewodnika. I Ty mowisz, ze nie masz talentu
      pisarskiego! Po przeczytaniu Twojeg przewodnika pojechalabym do
      Andaluzji nawet wtedy, gdybym tego nie planowala.
      Tak, mysle, ze jak na pierwszy raz, to chyba odpuszcze sobie pare
      muzeow na rzecz paru ciekawszych miejsc.
      Dojazdy z Nerji beda dlugie, ale coz, oboje z moiim Kubom lubimy
      jezdzic autem, wiec nas to przynajmniej nie zmeczy. Wybralam Nerje,
      bo wszystkie inne miejscowosci jawily mi sie jako zspol bunkrow
      turystycznych.
      Jade niestety nie na koncu lutego, ale 13-tego. Nie mialam wyboru,
      Kuba ma 15 lat i jest zwiazany warszawskimi feriami:((((
      Ale jestem pewna, ze znajdziemy mimo tego Andaluzje piekna i warta
      kolejnych odwiedzin.
      Pozdrawiam i Tobie rowniez zycze milej niedzieli.
      • maria421 Re: Kolejne dzieku Blues, 13.01.08, 11:37
        Sama przeczytalam posty Blues z ogromna przyjemnoscia, choc do Andaluzji narazie
        sie nie wybieram. Narazie, bo wlasnie zarezerwowalam Wielkanoc w Rzymie. Lecimy
        z corcia na 5 dni, tradycyjnie do hotelu Columbus (tuz przy placu sw. Piotra),
        skad bedziemy robic wycieczki.
        Via Condotti tez jest w planie :)
        • ewa553 Re: Kolejne dzieku Blues, 13.01.08, 11:46
          corcia w wieku "poborowym", bedzie Cie ta Via drogo kosztowac:))))
    • ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 19 13.01.08, 12:41
      wybula setka, a szefowa-Jutka spi....
      • jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 19 13.01.08, 13:17
        Nie spi, nie spi... Fiokowala pukle ;-)))

        Juz ide nowy zakladac :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 19 13.01.08, 12:41
      wybila setka:))))
Pełna wersja