Musze sie z wami podzielic....

07.01.08, 23:51
bo smiech to zdrowie :))).

Wiec Xurek ma przed soba recenzje sztuki meza po polsku i w pocie
czola tlumaczy na angielski. Maz w tle cos szkicuje. Xurek konczy
tlumaczenie jednego akapitu, maz odklada rysunek i zaczyna czytac.
Tutaj przytaczam wersje polska przetlumaczonego kawalka (w
skrocie :)):

"Artysta zmierza do formy pomiedzy obrazem a reliefem, co sprawia,
ze odbierac ja chcemy innymi zmyslami – haptycznie. Duza role odrywa
fakt wyboru „naturalnych“ materialow, zwlaszcza uzycia drewna. To
ostatnie odczytywac musimy w epoce poznej nowoczesnosci,
cyberprzestrzeni, symulakrum, jako celowe odwrocenie naszej
precepcji, ponowny wglad w przeswity epifanii naturanlego porzadku,
z odrzuceniem scisle intelektualnego rygoru.
Prace artysty wydaja sie byc oparte/wyrosle na „gramatyce“ jezyka i
dzialaniach tzw. „nowych dzikich“, identyfikowaych z pradem
transawangary (A.B. Oliva). Nurtem, bedacym jednym z wyraznych
sladow postmodernistycznego przelomu w sztukach wizualnych,
zdecydowanie przeciwstawiajacym sie nadmiernemu teoretyzowaniu,
hermetycznosci neoawangardy i liniowej koncepcji rozwoju kultury."

Trudno mi tutaj przestawic wyraz twarzy meza, ale wyobrazcie sobie
prosze murzyna z wielkimi oczami, ktory to owe oczy coraz bardziej
wybalusza. Krotko przed ich calkowitym wybaluszeniem bierze gleboki
wdech, potem wydech potem wstrzymuje oddech a potem pyta "is THIS
about my artworks"? A ja odpowiadam "yes".

Maz gleboko sie zamysla a potem mowi:

: „dis kind of gramma mi no dey understand. Mi uderstand Genesis to
Revelation but dis A to Z....Eh......”

Najpierw oglupialam a potem nie moglam przestac sie smiac :)).
Nie ma to jak gornolotnosc naszej ojczystej mowy vs. krotko i
dosadnie w pidgin :)))

PS: szczesliwego nowego :))
    • zyta2003 Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 01:31
      Moj syn dostal od swojej kuzynki z Polski tekst notki
      bibliograficznej do przetlumaczenia na angielski. Notka dot. jej
      pracy doktorskiej z zakresu medioznawstwa.
      Przeimailowal mi ten tkst, zebym przetlumaczyla mu z polskiego na
      polski. Poniewaz wczesniej bratanica mi mowila o czym pisze, to
      przetlumaczylam jednym zdaniem: "Rzeczywistosc, w ktorej zyjemy nie
      jest rzeczywista, tylko wykreowana przez media". Powiedzial, ze
      takie maslo maslane to on tez wie i skontaktowal sie z siostra. Ta
      ambitnie usilowala "wstepnie" przetlumaczyc swojemu oryginalnie
      angielskojezycznemu mezowi na angielski, zeby on nadal temu naukowa
      angielszczyzne. (Dodam, ze moje dzieci ukonczyly studia w USA wiec
      pisaly dobre i bardzo dobre eseje na okraglo.) Niestety nasz
      amerykanin nie byl w stanie zrozumiec o co w tekscie chodzi. No to
      corka napisala do kuzynki, zeby tak "swoimi slowami" po polsku
      opowiedziala swoja notke. I dalo sie!!! Nastepnie polaczone sily
      angielsko- polskie napisaly piekna notke.
      Potem bylo troche korespondencji dlaczego slowo zargon uzywa sie
      tylko w stosunku do ludzi niewyksztalconych, a ich zargon nie ma juz
      pejoratywnego znaczenia. Nie zaprzeczala specjalnie, ale i tak ja
      bardzo lubie.
      Xurek, szkoda, ze dodalas "wyobrazcie sobie murzyna.....itd".
      Zepsulo mi to caly efekt anegdoty.
      Nie wiem jak jest w innych jezykach, jak jest w Angli, ale w
      Ameryce pisze sie prosto, krotko i jasno. Pomaga temu tez sam jezyk,
      nie jest to moje odkrycie, ale sluchalam kiedys dyskusji polskich
      uczonych i powtarzam za nimi.
    • maria421 Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 08:17
      Czesc Xurku, gdzie tak dlugo bywalas? Jak tam Piranha?
      • jan.kran Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 08:44
        Witaj Xurku i dziękuję za podzielenie się. Takich cudnych tekstów nie spotyka
        się wszakże codziennie.
        Ciekawe kto był autorem tej powalającej recenzji :PPPPPPP

        Nauczyłam sie dwóch nowych słów : heptyczny oraz symulakrum.
        Nie wiem jak Ty to przetłumaczyłaś na angielski. Moim zdaniem najpierw
        należałoby by ten teks przełożyć z polskiego na polski...

        Pozdrawiam serdecznie ciebie, męża i Piranhę :)


        Kran

    • ewa553 Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 09:00
      Wszelki duch... Wreszcie zawitalas. Co u Piranii? Wiesz przeciez jak
      czekam na jego teksty!
      Obiecalas kiedys zawiadomic kiedy i gdzie w Polsce bedzie wystawa
      Twojego Artysty i nie zrobilas tego. Szkoda. Czy jest cos w
      internecie, co moznaby obejrzec?
      No i co Ty porabiasz, poza tlumaczeniem z polskiego?
    • jutka1 Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 10:51
      Czesc, Xurku, szczesliwego 2008 dla calej Waszej trojki! :-)

      Tez sie rozesmialam, czytajac te recenzje. Czasem mam wrazenie, ze ludzie owe
      recenzje piszacy pisza byle co, bo za bardzo nie maja nic do powiedzenia. ;-)))
      Tak postmodernistyczny rekonstrukcjonizm SE uprawiaja ;-)))))

      Tez czekalam na wiadomosc o dacie wystawy meza :-(

      Ciesze sie, ze Cie widze. :-)
      • xurek Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 15:35
        Witam ponownie wszstkich

        Co porabiam? Ano pracuje :)).

        Jak juz tutaj za ostatnia wizyta (sama nie pamietam, kiedy to bylo)
        pisalam, firma nam sie (prawie) rozleciala, wiec by ratowac resztki
        ruin powrocilam wraz z moim teamem do roli najemnika.

        Nie mozecie sobie nawet wyobrazic, jaki dyletancki bajzel
        przejelismy – zajmie mi to chyba miesiace, zanim wprowadze tutaj
        jakis sensowny porzadek I tryb pracy pozwalajacy na pogodzenie jej z
        forumowa rozrywka. Do tego dochodza “uroki” wielkiej miedzynarodowej
        firmy w postaci najprzerozniejszych moim zdaniem zupelnie zbednych
        sprawozdan dla dyrekcji plus rownie moim zdaniem niepotrzebnym
        meetingow w roznych odleglych od mojego zascianka miejscach. Dobrze
        chociaz, ze wywalczylam filie w moim zascianku, to przynajmniej nie
        musze ogladac tej “internacjonalnosci” na codzien.

        Piranha jest coraz wieksza i coraz trudniejsza do opanowania :).
        Znaczysie ja tam uwazam, ze Piranha wciaz jeszcze jest w normie (no
        powiedzmy na jej skrajnie nieuznajacej autorytetow wszelkich
        granicy :)), ale rzadko kto dzieli ze mna te opinie. Szczegolnie
        szkola jest innego zdania. Wysali nas do psychologa, po Piranha ich
        zdaniem patologicznie olewa wszelkie nakazy i zakazy zarazajac
        rownoczesnie ta postawa duze czesci klasy. Mamy dopiero termin, wiec
        nie wiem, co dalej, jak bede wiedziec co mu dolega :), to
        zakomunikuje w wolnej chwili. Tekstow smiesznych juz raczej nie
        zapodaje – chyba stal sie juz zbyt dorosly.

        Na powarznie to czasem podziwiam jego cywilna odwage, sile woli,
        przemyslenia i niezwykle jak na wiek dojrzaly sposob dochodzenia
        swego a czasami to mi rece opadaja, wpadam w poploch i wydaje mi
        sie, ze wychowanie mojego syna to dla mnie za wysoka poprzeczka.

        Dostarcza teraz za to rozrywki wizualnej wcale niezlej jakosci, bo
        on jest teraz breakdancer, uczeszcza do klubu i trenuje pilnie od
        prawie roku i musze powiedziec, ze talent taneczny po nas obojgu
        odziedziczyl. Poza tym wyjatkowo sensownie (dla mamusi :)) dobral
        sobie swoich najlepszych kupli – obydwaj tancza (jeszcze lepiej, bo
        maja 10 i 11 a nie 7 lat) i sa wyjatkowo ladnymi chlopcami, wiec
        robie z przyjemnoscia za krytyczna publicznosc :). No i udalo mi sie
        na ten przyklad “knaknac” szkolne kompurtery i zalogowac siebie i
        kumpli w jakies online-gry w czasie przerwy, co jednak procz mamusi
        (w cichosci ducha oczywiscie, bo oficjalnie bylam doglebnie
        oburzona) nie zaimponowalo w szkole nikomu. Wrecz przeciwnie.

        Jedyne co z polskiej wystawy sie odbylo to zobaczenie dziel przez
        recenzenta – dlatego nie podalam terminu. Wystawa rozbila sie o to,
        ze Szwajc w EU nie jest, wiec zalatwienie przepraw granicznych
        przeroslo nasze mozliwosci finansowo – intelektualno – nerwowe :).
        Postanowilismy ograniczyc sie wiec do wystaw w Szwajcu az maz
        bedzie tak slawny, ze jakis manager sie za te granice wezmie :).
        Terminy wystaw w Szwajcu podam chetnie, homepage jeszcze nie ma, bo
        zandne z nas nie ma czasu projektem sie zajac. Jak bedzie, to
        zapodam.

        Oprocz niezwykle absorbujacej pracy redaguje mezowe teksty, tlumacze
        w te i z powrotem, a przez ostatnie pare dni porzadkowalam
        mieszkanie po wlamaniu (zrobili niesamowity balagan i wiecej
        zniszczen niz tego, co ukradli).

        Nie sadze wiec, ze bede sie przez najblizszy czas zjawiac czesciej,
        ale zagladam czasami i podczytuje i bardzo sie wysilam by jak
        najpredzej dotrzec do tego dnia, w ktorym znow polowe czasu pracy
        bede mogla spedzic na forumowaniu :)).

        A co u Was ?
    • ewa553 Re: Musze sie z wami podzielic.... 08.01.08, 19:17
      no to niezle sie u Ciebie dzieje. Nie zazdroszcze wlamania. To
      okropne. Mojemu siostrzencowi trzy razy sie wlamywali, znam wiec
      szczegolowe opowiesci...
      Szkoda, ze Pirania wyrosla ze "szpruchow". Jak wreszcie wydasz jego
      dziecinne opowiesci, to bedziemy sobie wspominac, dobrze?
      Powodzenia w nowej/starej pracy, najemniczko:))))
      • kan_z_oz Re: Musze sie z wami podzielic.... 09.01.08, 11:07
        Cześć Xurku,

        Doczytałam do 'murzyn z wybałuszonymi oczyma' i wybuchnęłam śmiechem.
        Zdałam sobie sprawę, że moje oczy przy czytaniu tej recenzji
        wychodzą coraz bardziej z orbit, ustami mi się otwierają a film w
        mózgu zaczyna mi nakręcać pt;...no i co nic nie rozumiesz - głupia
        jesteś i tyle...uff.

        Pozdrawiam i wyluzuj się z Piranhą - wyrośnie, jak przyjdzie na
        niego czas. A czas przyjdzie, jak się wyluzujesz...

        Kan
Pełna wersja