Zakaz palenia

09.01.08, 18:10
Nie wolno palic w pociagach, w biurach, na dworcach i lotniskach (oprocz
wyznaczonych miejsc), nie wolno tez palic w lokalach gastronomicznych- barach,
kawiarniach restauracjach. Chyba ze wlasciciel przeznaczy osobny lokal dla
palacych i zainwestuje krocie w wentylacje wedlug wysrubowanych norm EU.

Mnie to nie dotyczy, ja nie pale. Przed calkowitym zakazem i tak rezerwowalam
miejsca dla niepalacych w pociagu, miejsce dla niepalacych w restauracjach
(jezeli byl taki podzial), i calkiem mi z tym dobrze bylo.
Teraz prawodawca zadbal o mnie jeszcze bardziej. Dla mojego dobra wyznaczyl na
peronach iles tam metrow kwadratowych ktore zaznaczyl zolta farba i tabliczka
"Raucherzone. Smoking area". I tam stoja w scisku, jak sardynki w puszce
wyrzutki zdrowego spoleczenstwa- palacze.

Na taki widok mam ochote dolaczyc do nich, uciskanych, poprosic o papierosa i
solidarnie z nimi zapalic.

    • ewa553 Re: Zakaz palenia 09.01.08, 18:57
      niby to mamy z Ameryki, gdzie od dawna jest zakaz. ale nie wszystko
      stamtad jest godne nasladowania. Po co ta extrema? Jakby nie mozna
      traktowac na rowni jednych i drugich. A tak to zrobila sie niezdrowa
      atmosfera.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Zakaz palenia 09.01.08, 19:07
        ewa553 napisała:

        > niby to mamy z Ameryki, gdzie od dawna jest zakaz. ale nie
        wszystko
        > stamtad jest godne nasladowania. Po co ta extrema? Jakby nie mozna
        > traktowac na rowni jednych i drugich. A tak to zrobila sie
        niezdrowa
        > atmosfera.

        Jezeli bede chciala sie truc to wybiore to sama i bede palic. Z
        jakiej racji ktos ma mnie truc?
        Jedno z najmadrzejszych zakazow i funkcjonuje swietnie w wielu juz
        krajach Europy od dawna wiec nie jakis hamerykanski pomysl.
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Zakaz palenia 09.01.08, 19:03
      No to idz i ich usciskaj, zapal sobie z nimi a nawet zapros sobie do
      mu aby ci zakurzyli cala chalupe.
      Mnie dziwi ze jak ktos pierdnie to palacze nosami przwracaja ze fuj,
      ze smierdzi. A co ma powiedziec ktos kto na ulice boi sie wyjsc, nie
      moze stac na przystanku, nie moze usiasc w restauracji bo zawsze
      gdzies jakis palacz sie znajdzie co stanie, usiadzie obok.
      Boi sie bo moze bedzie za ten dymek meczyl sie cala noc, bo moze
      bedzie musial jechac do szpitala albo brac dodatkowa doze kortyzonu?
      Niech sobie pala ile chca ale niech innym daja tez zyc.
    • kielbie_we_lbie_30 no i przepraszam ze.. 09.01.08, 19:13
      uzylam takiego takiego slowa ja "pierdnie"
      Pewnie kilka osob bedzie zniesmaczonych i nie przelknie jedzenia juz
      dzisiaj albo...jeszcze gorzej: zaraz poleci do klopa sie wyrzygac.
    • ewa553 Re: Zakaz palenia 09.01.08, 19:15
      nie o to chodzi, szfedziu. Sama - astmatyczka - tez doznalam wiele
      porzykrosci ze strony bezwzglednych palaczy. ale to nie chodzi ani o
      Ciebie ani o mnie lecz o tzw. szersza rzeczywistosc: po co od razu
      ten kryminal? Skoro wiadomo, ze palaczy jest wielu, to wyznaczanie
      im na lotniskach czy stacjach takich miejsc, ze tylko na wdechu sie
      mieszcza, jest ograniczeniem ich wolnosci osobistej.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Zakaz palenia 09.01.08, 19:20
        O swieta naiwnosci!!!
        Wiekszosc jest jednak niepalaczy ktorzy zmuszani sa do wdychania
        dymu.
        Nie jest to ograniczanie wolnosci?
        • tortugo Re: Zakaz palenia 09.01.08, 19:37
          Nie, bo oddychanie to tzw. "voluntary reflex" (jak po naszemu?),
          ktory mozna powstrzymac - w przeciwienstwie do, n.p., bicia serca,
          ktorego nie takowyz nie mozna. Wiec teoretycznie nie musisz oddychac
          jak ci jakosc powietrza nie pasi, ok?

          ~:O:=o
          • zyta2003 Re: Zakaz palenia 09.01.08, 22:23
    • xurek Re: Zakaz palenia 09.01.08, 23:14
      Ja podobnie jak Maria, nie lubie ekstremalnych, przesadzonych
      zachowan.

      Z drugiej strony jako ex-palaczka doskolane wiem, jak ciezko jest
      sie odzwyczaic a jako corka osoby zmarlej na raka pluc wiem, czym
      sie to moze skonczyc.

      Jezeli ta „noc czarownic“ naprawde przyczyni sie do tego, ze wielu w
      ogole nie zacznie palic, to moim zdaniem warto. Pytane tylko, czy
      naprawde zakazy sa w stanie wykorzenic problem – prohibicja w
      USA, „godziny bezalkoholowe“ w Polsce i pare innych takich akcji
      pokazaly, ze nie. Dlatego obawiam sie powaznie, ze i ta akcja moze
      nie przyniesc porzadanego skutku.

      PS: ja bardzo lubie chodzic do klubow. Kluby zazwyczaj sa male i
      uczeszczane chyba glownie przez palaczy. Dopoki sama palilam, bylo
      mi w nich fajnie, jak przestalam palic, to zaczelam sie w nich
      dusic. W czasie jednak, gdy jeszcze palilam znalazlam sie w sytuacji
      wylacznie klubow z zakazem palenia (Montreal) i ow zakaz odebral mi
      wszelka przyjemnosc bycia w klubie. Z jednej strony ciesze sie
      teraz, ze bede mogla oddychac normalnie tanczac a z drugiej
      wspolczuje palaczom. Szczerze.
      • iwannabesedated Re: Zakaz palenia 09.01.08, 23:33
        Kolejna hopa dla zmącenia w głowach i ogłupienia społeczeństwa.
        Przedtem było że szkodzą nam śmiertelnie homosi borsucząc i pedaląc
        swoją obecnością całkiem dobre dzieci, następnie będzie że picie
        publicznie czerwonego wina szkodzi wszystkim naokoło. Sory, ludzie,
        to są bzdety. Palenie, picie i homoseksualny seks jest pewnie dużo
        bardziej zdrowy niż na przykład tony chemikaliów które spożywamy z
        jedzeniem w formie tak zwanych ulepszaczy. Bardziej też pewnie
        zdrowe niż na przykład praca w hipermarketach, chodzenie do szkoły
        czy zylion innych codziennych aktywności.
        Ja tam już zaczęłam palić, choć miałam czekać do 80-tki. Tutaj w
        polskim burdlu jeszcze wolno i za to nie wieszają. A nawet jak nie
        będzie wolno, to i tak się będzie paliło bo tu tak jest.
        • zyta2003 Re: Zakaz palenia 10.01.08, 03:16
          Odkad mieszkam w NY nigdy nie wolno bylo palic na peronach, zarowno
          podziemnych, jak i naziemnych. W tym czasie wolno bylo jeszcze we
          wszystkich lokalach palic. Chyba wynikalo to z oszczednosci na
          sprzataniu petow. Tak, tak w Ameryce to czesto rzucaja pety na
          ulice, to chyba rzucali i na perony.
          Po wprowadzeniu zakazu palenia w barach w NY wlasciciele ubolewali,
          ze zbankrutuja, Juz po dwoch latach okazalo sie, ze obroty wzrosly,
          bo zaczeli przychodzic niepalacy. Po wprowadzeniu zakazu palenia w
          samolotach nie odnotowano przeciez atakow agresji pasazerow bedacych
          na glodzie nikotynowym i niewielu przerzucilo sie na transatlantyki.
          Wolnosc polega na tym, ze moge robic co chce, pod jednym warunkiem -
          ze nie przeszkadza to innym. Palenie przeszkadza, w
          pomieszczeniach - nierzadko nawet palacym. Kazdy ma prawo uwazac, ze
          papierosy nie szkodza i palic, ale inni maja prawo bac sie dymu
          papierosowego i nie lubiec tego smrodu i jest to uciazliwosc.
          W Japonii na zadnych peronach nie mozna palic, ale w miescie Tokio
          tez na ulicy. Sa wyznaczone na ulicach stoiska dla palaczy - znak
          na slupku, prostokat na chodniku obrysowany farba i kilka skrzynek-
          popielniczek. I stoja przy tej skrzynce i pala. Czy to jest w calej
          Japonii, czy tylko na ulicach stolicy - nie wiem. A my chcielibysmy
          produkowac samochody jak japonskie i taka elektronike, ale papierosy
          (i wszelkie inne wg nas glupie zakazy) chcemy po naszemu.
          Wielokrotnie zostalam narazona ja i inni na terror odwrotny -
          palaczy. Jezdze duzo na wycieczki grupowe, zakazy palenia w takim
          czy innym miejscu obowiazuja juz na calym swiecie. Wiec wchodzimy do
          jakiegos obiektu,, nawet na otwartej porzestrzeni. Palacze skrzykuja
          sie na ostatniego papierosa, czas mija. Wychodzimy, zamiast prosto
          do srodka lokomocji, to kilka minutek dluzej, bo palacze juz tyle
          nie palili. Tak potrafi byc kilka razy dziennie. Im bardziej
          restrykcyjny kraj, czy miejsce tym czesciej slychac zawodzenie o
          potrzebie zapalenia. Po sniadanku, a w zadnym hotelu nie mozna palic
          (nie wiem jak w Europie), szukaja gdzies zakatka, gdzie moga. Gdzie
          Danuska, Wladek? Poszli na papierosa, czekamy. Idziemy do knajpy,
          np. akurat akurat z katem dla palaczy. Czy zostawic tych 3 palaczy
          osobno, no bedzie im smutno, reszta dosiada sie do nich, bo oni przy
          winku to musza. Jestesmy w spalonym sloncu buszu, zakaz calkowity,
          ale to juz kolejna godzina bez, wiec w dloni zarzy sie...
          W tym roku na ostatniej wycieczce na 12 uczestnikow nikt nie
          palil. Bylo ogolne zadowolenie z tej niespodzianki.
          • kan_z_oz Re: Zakaz palenia 10.01.08, 09:33
            Australia ma te zakazy od lat. Na początku było, że świat się zawali
            a kluby zbankrutują. Nic się nie zawaliło, ludzie wychodzą na
            zewnątzr i tam palą. Jest to praktyczne, w tym klimacie przynajmniej.

            Palacz ma wolność palić wszędzie tam gdzie nie ma innych niepalących
            osób - i miejsca takie to jest kwestia taktu, wyczucia. Poniważ
            część tego nie ma i pali gdzie się da - są zakazy.(nawiązuję więc do
            kultury palenia).

            Palenie, a konkretnie dym papierosowy w większym stężeniu szkodzi
            mi. Najpierw zaczyna mnie swędzić dosłownie wszystko, później
            wyskakująmi mi plamy, po czym zaczyna mnie dusić. Do następnych
            etapów nie dotarłam i nie chcę. Nie zgadzam się więc z Rzułwiem, że
            mogę wobec tego wstrzymać oddech i spokojnie zejść z tego świata...
            No chyba, że Rzułów tylko w kwestii machnięcia ręką - bo sam pali, i
            odgania się bo ma dosyć tych którzy Go chcą 'uzdrowić'?

            Kan
            • asia.sthm Re: Zakaz palenia 10.01.08, 12:43
              Moje dzieci (niepalace ) stwierdzily ze po zakazie palenia w pubach
              i tanczacych knajpach zamiast smrodu papierosowego zaczelo powaznie
              smierdziec prykami, potem i nieprzetrawionym alkoholem. Kiedys to
              widocznie dym kamuflowal te smrody. Ja tak strasznie po
              mlodziezowych lokalach nie latam wiec nie wiem jak to jest, ale w
              gazetach juz o tym tez pisali ;))
    • go.ga Re: Zakaz palenia 10.01.08, 14:50
      Ja nie pale i dym papierosowy mi przeszkadza, jestem niestety alergikiem. Jestem
      zwolenniczka "podzialu przetrzeni" na miesjca, gdzie palic mozna i takie, gdzie
      nie. Na przyklad palarnie w miejscach pracy, czy wagony w pociagu dla palacych
      sa dla mnie idealnym rozwiazaniem. Ja tam nie wchodze i nie pouczam, ze nie
      wolno palic. Jesli chodzi o knajpy, to wiele osob chodzi do knajp glownie po to,
      zeby sie odprezyc przy piwku i papierosku i nie powinno sie im tego zabraniac.
      Sama do bardzo zadymionych knajp po prostu nie wchodze. Mam problem z
      restauracja, bo nie lubie jak mi ktos pali pod nosem przy jedzeniu, a dym jednak
      dochodzi ze stolikow dla palaczy do innych stolikow. Co ciekawe, palacze nie
      pala jak sami jedza (moze tez by im przeszkadzalo?) tylko dopiero jak juz zjedli
      (a inni jescze nie), przy kawie.


      Ale z zakazmi mozna tez przedobrzyc. Pol roku temu zmarla na raka moja ciocia,
      nagolowa palaczka do lat. Pod koniez zycia czesto przebywala w szpitalu. W
      szpitalu panowal calkowity zakaz palenia, nie bylo nawet palarni, wszystko pod
      haslem szkodliwosci palenia dla zdrowia oczywiscie. Ciotka palila w ubikacji,
      jak za licealnych czasow. Kiedys zostala przylapana przez pielegniarke, ktora
      jej urzadzila niesamowita awanture. Doszlo do tego, ze potem, gdy juz byla w
      domu, bala sie zadzwonic do szpitala, gdy jej sie pogorszylo, bo bala sie, ze ja
      znowu beda odzwyczajac od palenia. Dodam, ze jej stan byl terminalny, qrwa mac,
      jaki mialo sens odzwyczajanie jej od palenia? Jedynie dostarczylo jej
      olbrzymiego stresu w ostatnich miesiacach zycia.

      • kielbie_we_lbie_30 Re: Zakaz palenia 10.01.08, 16:30
        Zdaje sie ze ludziska nie rozumieja jednego: zakazy palenia w
        roznych miejscach nie sa po to aby odzwyczajac palaczy od palenia
        ale aby chronic niepalaczy od dymu.
        Ze w szpitalnych ubikacjach nie wolno palic to dlatego ze system
        wentylacyjny jest ten sam dla calego szpitala i dym z ubikacji przez
        wentylace wchodzi wszedzie do kazdego miejsca.
        • go.ga Re: Zakaz palenia 10.01.08, 17:04
          kielbie_we_lbie_30 napisała:

          > Zdaje sie ze ludziska nie rozumieja jednego: zakazy palenia w
          > roznych miejscach nie sa po to aby odzwyczajac palaczy od palenia
          > ale aby chronic niepalaczy od dymu.
          > Ze w szpitalnych ubikacjach nie wolno palic to dlatego ze system
          > wentylacyjny jest ten sam dla calego szpitala i dym z ubikacji przez
          > wentylace wchodzi wszedzie do kazdego miejsca.

          W tym szpitalu bylo to ideologiczne, ciotka wysluchiwal tyrad, o tym, ze szkodzi
          SOBIE paleniem. I dlaczego tam nie bylo palarni? Nie mowie, zeby palic we
          wspolnym pokoju, na korytarzu czy w owym kibelku, ale zeby miec mozliwosc
          zapalenia gdziekolwiek. Nie kazdy chory jest w stanie wyjsc na zewnatrz
          szpitala, aby zapalic. Ona akurat nie byla w stanie a jej palenie w owym
          kibelku odbieralam przede wszystkim jako akt desperacji, co moze jest trudno
          zrozumiec, gdy sie samemu nie pali ani nie umiera.
          Mialam nieprzyjemnosc przebywania w kilku holenderskich szpitalach i jakos
          wszedzie byly palarnie.



          • iwannabesedated Re: Zakaz palenia 10.01.08, 17:51
            Mnie przeszkadzają wyziewy samochodowe oraz smród potu. Staję się od
            tego nerwowa i płaczliwa a mojemu psu wypadają włosy. Szkodzi mi
            także na słuch wrzask niemowląt. Proponuję zakazać. Stworzyć
            specjalne strefy dla zmotoryzowanych i spoconych i kazać im się
            zająć wrzeszczącymi niemowlętami.
            Także niebezpieczne są babcie w beretkach ostro mohejrowych bo
            ściągają tymi włosami pieruny. Stojąc więc blisko ludzi powodują
            zagrożenie. Mnie ten mohejr wchodzi do nosa i oczu i upośledza węch
            i wzrok.
            • blues28 Re: Zakaz palenia 10.01.08, 21:06
              Przypomnialo mi sie wlasnie jak niedawno, przy wielce podnioslej
              okazji o malo nie zemdlalam z powodu nadmiaru ohydnych perfum, ktore
              ktos na siebie wylal.
              A powaznie, to jako eks-palaczka (ile to lat juz nie pale? Chyba z 7)
              wciaz jeszcze pamietam peregrynacje po np. lotnisku Heathrow w
              poszukiwaniu tego jednego, jedynego baru dla niepalacych i eureka: w
              pomieszczeniu na 20 miejsc cisnelo sie ze 120 zestresowanych
              palaczy. Albo odkrycie, ze po locie transoceanicznym do Brazylii,
              lotnisko w Sao Paulo nie mialo zadnej strefy dla palacych! A tu
              jeszcze przesiadka do Rio de Janeiro...

              Teraz,jako niepalaca, wole przestrzenie bez dymu. Mamy prawo do
              niezadymionego powietrza.
              Ale, na tej samej zasadzie, palacy maja pelne prawo do miejsc gdzie
              wolno palic bez szykanowania i ograniczania stref dla palacych do
              rozmiarów puszek na szprotki.
              Bo jesli to jest troska o nasze zdrowie, to wezmy sie tez za
              samochody, których produkuje sie coraz wiecej, za fabryki, które
              zatruwaja srodowisko, wyrzucmy na smieci aparaty elektryczne i
              pozwólmy wylacznie na uprawy ekologiczne.
              • blues28 Bar na Heatchrow mial byc dla PALACYCH ;)) 10.01.08, 21:44
                blues28 napisała:
                "wciaz jeszcze pamietam peregrynacje po np. lotnisku Heathrow w
                poszukiwaniu tego jednego, jedynego baru dla niepalacych i eureka: w
                pomieszczeniu na 20 miejsc cisnelo sie ze 120 zestresowanych
                palaczy".

                Oczywiscie chodzi o bar dla palacych...
Pełna wersja