jutka1 13.01.08, 13:20 Otwieram, przywolana do porzadku. :-))) Glowna dzisiejsza pierdula u mnie: czuje sie slonecznie. :-))) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 13.01.08, 14:11 Kochani, jakiej wyszukiwarki uzywacie, jesli chcecie sie dowiedzic czegos pewnego. No bo Wikipedia jaka jest - kazdy widzi:))) Przeczytalam ostatnio wspomnienia wojenne pewnej starszej forumowiczki i zastanowila mnie kwestia Volkslisty. Pisze ona o jednej ktorej nie znalam w tej formie. Poza tym slyszalam ostatnio, ze poza trzema znanymi wszystkim, byla jeszcze jakas czwarta? Gdzie moge znalezc cos powaznego na ten temat? Ktos wie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 13.01.08, 14:25 Nie jestem pewna, czy to taka znow pierdula... ;-) ale: "Narzędziem germanizacji była miedzy innymi tzw. Niemiecka lista narodowa ( Volksliste), obejmujące 4 kategorie. Do 1 i 2 należały osoby, które przed wojną działały na rzecz niemczyzny lub przyznawały się do pochodzenia niemieckiego. Otrzymywały one obywatelstwo III Rzeszy.Do grupy 3 i 4 zaliczano osoby narodowości polskiej, którym narzucano przynależność do narodowości niemieckiej np. Z powodu niemieckiego brzmienia nazwiska lub wręcz żadnego uzasadnienia a także prawie z reguły – Ślązaków, Kaszubów, Mazurów, uważano za spokrewnionych z Niemcami, jeśli przed wojna nie występowali przeciw ludności niemieckiej. To ostatnie ostrzeżenie nie dotyczyło grupy, 4 w której przynależność do ‘Volksliste’ była warunkowa. Ogólnie biorąc w grupie 1 i 2 znalazły się przytłaczająca większość osoby faktycznie związane z niemieckością ( 780tys.), podczas gdy w grupie 3 i 4 (2,5tys.) Polacy, wciągnięci tam pod groźbą i terrorem, małżeństwa mieszane a także osoby pragnące tą drogą ratować swój majątek i indyferentne pod względem narodowym, o jakie nietrudno na każdym pograniczu dwu obszarów etniczno- językowych." www.sciaga.pl/tekst/30036-31-nazizm_i_komunizm_to_idealogie_godne_pogardy Zerknij tez tutaj: www.montes.pl/Montes10/montes_nr_10_14.htm Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 13.01.08, 14:55 Jutka, to jest nienajgorsze, ale bardzo powierzchowne wytlumaczenie sytuacji. Nawet ja znam to dokladniej, choc o czworce nie slyszalam. Ale chodzi mi tez nie tylko o to pytanie, dlatego ciekawi mnie, czy masz jakies sprawdzone zrodlo wielu informacji? Cos jak Wikipedia, ale z wyjasnieniami osob kompetentnych? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 13.01.08, 15:08 Ewciu, wujek gugiel jest dobra wyszukiwarka (Wikipedia nia nie jest), tylko trzeba umiec odpowiednio formulowac zapytania. Na przyklad jesli masz fraze, to zawezasz wyniki przez podanie jej w cudzyslowie. Jesli nie chcesz wynikow z jakiejs kategorii (np. muzyka, bo nazwisko nalezy i do historyka i do gwiazdy pop), to wpisujesz: -nazwisko_gwiazdy_pop. Jesli chcesz strony rzadowe, to dopisujesz: .gov Jesli chcesz strony w danym jezyku, to w szukaniu zaawansowanych odhaczasz ten jezyk. Etc. ... Podejrzewam, ze o rodzajach/grupach/kategorie folkslist znajdziesz informacje wpisujac w google volksliste + niemieckie slowa na rodzaje/grupy/kategorie. Nie znam niemieckiego, wiec tutaj Ci nie pomoge. Masz jeszcze jeden link: www.historia.net.pl/praca,114.html Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 13.01.08, 15:18 dzieki Jutencjo, wiedzialam ze moge na Ciebie liczyc. Serio. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
iwannabesedated Chciej Niechciej i Wibracje 13.01.08, 15:22 Ja też Pytunie dywaguję od czasu jakiegoś nad naturą Niechcieja i jakoś Ty mnie naprowadziłaś na tropa, mówiąc słowo 'wibrować' czyteż 'wibrowałam'. Zauważyłam, że Niechciej pojawia się w odniesieniu do działań, ludzi lub sytuacji które oddalają mnie od 'wibrowania'. Zarazem pojawia się 'Chciej' lub tęsknota za czymś co 'wibrowanie' może dać. Kiedy mam 'Niechcieja' mam ochotę pierdolnąć wszystkim i wyjechać na Tobago czyteż gdzieś, gdziekolwiek gdzie wydaje mi się że mogę zawibrować. Zauważyłam też że posiadam jakiś mechanizm destruktywny, który powoduje że jak tylko osiągnę upragniony stan 'wibrowania' to natychmiast się postaram żeby zrobić coś aby go utracić. I tak, brnę zwykle w sytuacje 'bezwibracyjne' bo wydaje mi się że muszę, a jak tylko 'zawibruję' to natychmiast samoistnie się z 'wibrowania' wytrącam (wytrącam?). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Chciej Niechciej i Wibracje 13.01.08, 17:19 Uderzylas mlotkiem byka w oko. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Chciej Niechciej i Wibracje 13.01.08, 22:21 A czy byk od tego 'zawibrował'? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ogrod w cieple i szarosci 14.01.08, 07:37 Ogrod trwa w cieple i mzawkowej szarosci, jutro ma przyjsc polnocny wiatr i temperatura podskoczy do ponad 30 stopni. Kwitnie imbir. Po trzech tygodniach wakacji spedzonych na nicnierobieniu albo robieniu tego, co mi sie chce (plaza, kino, basen, ogrod, ksiazki, muzyka, odwiedziny znajomych etc, etc) nie wyobrazam sobie powrotu do pracy za dwa tygodnie. Zupelnie sobie tego nie wyobrazam. Szare biurko, czarny laptop, klimatyzacja, szare podlogi. Nieeeeeeeeeee! Sprobuje wygrac w Lotto. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ogrod w cieple i szarosci 14.01.08, 08:27 Ciesz sie Luizo tymi 2 tygodniami, ktore Ci zostaly, i nie martw sie na zapas. Martwienie sie nic nie zmieni, a tylko zepsuje reszte urlopu. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Ogrod w cieple i szarosci 14.01.08, 10:52 Wygląda na to że Niechciej dopadł teraz Luizę. Epidemia czyco. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ogrod w cieple i szarosci 14.01.08, 11:36 jutka1 napisała: > Ciesz sie Luizo tymi 2 tygodniami, ktore Ci zostaly, i nie martw sie na zapas. > Martwienie sie nic nie zmieni, a tylko zepsuje reszte urlopu. :-) Wcale sie nie martwie, tylko sie dziwie jak moglam wytrzymac w biurze, skoro czuje ze prawdziwe zycie jest w ogrodzie. Czego to sie nie robi dla forsy :o) Stokrotko, w realu Niechciej wcale mnie nie dopadl, wrecz przeciwnie, robie rozne rzeczy i do tego z ochota. I odpoczywam po roku 2007, w ciagu ktorego niemal wszystkie weekendy i wiekszosc popoludni po pracy poswiecilam na renowacje domu i porzadkowanie ogrodu. Teraz rozsiadam sie i napawam. Co do Niechcieja forumowego, to sie zgadzam. Malo co czytam i jeszcze mniej pisze. Na ogrod i ocean poswiecam znaaaacznie wiecej czasu. Ale jak wroce do pracy, to sie wirtualnie odkuje :o) Pozdrawiam niezmiennie Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ogrod w cieple i szarosci 14.01.08, 11:46 Swieci slonce, a jorstruli ma grype zoladkowa. :-((( Bleee. Odpelzam kroczonc pod pled na kanapie. Domestos sie skonczyl, wiec nie moge sie polac i podpalic. Niechciej przeszedl w walenie sie mlotkiem bezlep. A zeby to jasny gwint. :-/ Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Biedna jestes, Jorstruli 14.01.08, 11:55 Biedna jestes, Jorstruli. To juz ktorys raz tej zimy Ciebie dopadlo. Domowy lekarz zaleca udanie sie w cieple kraje :o) a przynajmniej diete z gotowanego ryzu (bez smietany), gotowana w solonej wodzie marchewke i ziemniaki bez omasty. Wymiataja przewod pokarmowy jak gabka, dostarczaja soli mineralnych i nie sa pozywka dla bakterii jak produkty mleczne i miesne. Pozdrawiam i posylam cieple powietrze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Biedna jestes, Jorstruli 14.01.08, 12:08 Jedna z niewielu rzeczy do jedzenia, jakich _nie-na-wi-dze_ jest gotowana marchewka :-((( Ryz i ziemniaki moga byc. Sprobuje. Odpowiedz Link
maria421 Re: Biedna jestes, Jorstruli 14.01.08, 13:07 Virus "Noro" grasuje tez w Niemczech. Trzeba sie polozyc, duzo pic i przeczekac, samo przejdzie. Jutus, moge Cie virtualnie po glowie poglaskac, jakby to pomoc mialo :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 14.01.08, 13:39 mialam ci ja te grype w grudniu. Poszlam przed swietami do lekarki, bo 4 tygodnie, no mialam dosc. A lekarka na to, ze to nic, dopiero po 6 tygodniach mozna sie zaczac niepokoic. Bardzo sie na nia wscieklam, ale chyba z tej wscieklosc, wirus po jakims czasie sam sie wyniosl. Czego i Tobie Jutencjo zycze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 14.01.08, 14:02 Zyczysz mi wscieklosci, Ewciu? A ja tak nie lubie sie wsciekac... :-))) Mario, bardzo poprosze o poglaskanie po glowie, bo pan Kotek jest chory i lezy w lozeczku. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 14.01.08, 14:45 pamietaj Jutus, ze Jachowicz byl zawsze z moralem. A wiec dalej: i przyszedl pan doktor-jak sie masz koteczku? Wiesz co sie potem okazalo? Wiesz dlaczego kotka bolal brzuszek? No no, ile TY zjadlas myszek?:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 14.01.08, 15:01 Wiem, pamietam. :-))) Nie jadlam wczoraj myszek :-) Pamietam tez: "Nie rusz Andziu tego kwiatka..." (to wydaje sie byc moim mottem przez wiekszosc zycia... ;-( ) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 14.01.08, 15:29 Jutus, glaskam po glowie, daje buzi w czolko, rumianek do picia podaje i jeszcze wierszyk Ci powiem: W kociej krainie Kocio koteczki Kocio zlizują Mleczko z miseczki. Kocio chlipanie Kocio miaukanie Kocio chlapanie I kociej mamy kocio sprzątanie. Kocio tatusiek Z kocio syneczkiem Kocio dziś grają W kocio piłeczkę. I kocia mama Z kocio córeczką Kocio zajęte Kocią książeczką. Miło czas płynie W kociej krainie. I kocie życie z beztroski słynie. Kocio dzieciaczki Kocio rodzice Całe w ten sposób Spędzają życie. Poczuj sie dopieszczona :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 14.01.08, 15:35 Czuje sie dopieszczona. Dziekuje :-))) Odpowiedz Link
tortugo Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 15.01.08, 21:21 w pokoiku na stoliku stalo mleczko i jajeczko przyszedl kotek, wypil mleczko i podrapal sie w jajeczko (czy cus) :) ~:O:=o Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 15.01.08, 21:38 A to nie o mnie wierszyk, to o kotku obok. :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 16.01.08, 06:12 To drapanie musi byc o mnie. Tenisowego lokcia sie nabawilem i dzis dali mi cortisone w zyle. (Jaki tenis, ja sie pytam!!!???). Ale przy okazji dorzucili 2 tygodnie chorobowego, no to wzialem. Dawali, to co mialem nie brac, zwlaszcza ze pelnoplatny?! Na kozetce zwolnionej przez jute wiec zalegam. A wy baby wezcie sie do czarow, bo leze na desce! (Bez aluzji do komfortowych jutkowych kanap, pardon). Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 16.01.08, 07:08 Sidzej, a czy mowili Ci od czego ta przypadlosc sie wziela? Czy to bardzo boli? :-/ Dobrze, ze masz zwolnienie. Wykuruj sie w tym czasie. Fluidy posylam. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 16.01.08, 09:40 chris-joe napisał: > A wy baby wezcie sie do czarow, > bo leze na desce! > (Bez aluzji do komfortowych jutkowych kanap, pardon). > Juz Cie odczarowuje : Round about the cauldron go; In the poison'd entrails throw. Toad, that under cold stone Days and nights has thirty-one Swelter'd venom sleeping got, Boil thou first i' the charmed pot. Double, double toil and trouble; Fire burn, and cauldron bubble. Fillet of a fenny snake, In the cauldron boil and bake; Eye of newt and toe of frog, Wool of bat and tongue of dog, Adder's fork and blind-worm's sting, Lizard's leg and owlet's wing, For a charm of powerful trouble, Like a hell-broth boil and bubble. Double, double toil and trouble; Fire burn and cauldron bubble. Scale of dragon, tooth of wolf, Witches' mummy, maw and gulf Of the ravin'd salt-sea shark, Root of hemlock digg'd i' the dark, Liver of blaspheming Jew, Gall of goat, and slips of yew Silver'd in the moon's eclipse, Nose of Turk and Tartar's lips, Finger of birth-strangled babe Ditch-deliver'd by a drab, Make the gruel thick and slab: Add thereto a tiger's chaudron, For the ingredients of our cauldron. Double, double toil and trouble; Fire burn and cauldron bubble. Cool it with a baboon's blood, Then the charm is firm and good. Odpowiedz Link
ewa553 wydalo sie, c-j! 16.01.08, 12:43 jestesmy kasjerkami z nadwagom! A myslalam, ze uda nam sie to dalej ukrywac:))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: wydalo sie, c-j! 17.01.08, 02:00 Jutka, przyczyn mego kalectwa mozna sie jedynie domyslac: moze to ta robota przy kasie, moze dawna kontuzja, moze zajecia komputerowe, moze kombinacja wszystkich powyzszych. Przyjemne to to nie jest. Trzeba uwazac z pozycja reki, bron boze nie chwytac ciezkich przedmiotow, bo z bolu reka pusci i sie zrobi balagan. Zajecia w silowni zawieszone. Nieprzyjemnie, no! Za fluidy dzieki i je chciwie w eterze wylapuje- sie przydadza :) Ewa, miedzy nami tlustymi kasjerkami :) Jak dlugo trwala twoja przypadlosc i jak sie jej pozbylas? Od 3 miesiecy laze na fizjo- ultrasondy, masaze, zimne oklady, elektrody itp. Efekt zerowy. Stad ten cortisone wreszcie. Ta "zyla" to byla jedynie metafora :) Kluli chyba w miesien, ale sie nie przygladalem, bo ostrzegali ze to bolesne i kazali lapac gleboki oddech. Wiec lapalem. Dzis, dzien bo zastrzyku- roznica kolosalna! Dostrzegam wiec swiatlo na koncu dlugiego tunelu. Nadal nosze klamre pod lokciem za dnia. Fizjo zawieszone do kolejnej wizyty u reumatologa pod koniec stycznia. Krew mnie zalewa, cierpliwosci brak. Pewnie stad, ze poki co nic mi nigdy jeszcze nie nawalilo, wiec jestem rozpuszczony :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ciiiiiicho....... 15.01.08, 09:45 Dziekuje :-) Wyspalam sie. Od piatej rano nie mam objawow. Odpukac i tfu przez lewe ramie. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Ciiiiiicho....... 15.01.08, 09:48 jutka1 napisała: > Dziekuje :-) > Wyspalam sie. Od piatej rano nie mam objawow. Odpukac i tfu przez lewe ramie. : > -) > No widzisz? To moje czary - mary zadzialaly :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 15.01.08, 03:59 napadalo troche bialego wieje jak nie powiem gdzie i z jakiego powodu... poza tym jest bit, blac i pomada wsie sie ucza francuskiego, bedzie mozna w odpowiedni sposob popluwac Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 16.01.08, 06:03 Pluj i obkuwaj, to nas nie zawieje. Reszte obgadamy w sobote. Czuj, czuj- czuwaj!!! :)) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 16.01.08, 21:58 czuj czuj, czuwaj czuj czuj czuwaj, czuwajmy bo wrog nie spi Odpowiedz Link
ewa553 ulubione fora 15.01.08, 10:00 jak usunac z ulubionych to, czego juz nie chce? Nie moge znalezc takiej opcji:((( Odpowiedz Link
ewa553 Re: ulubione fora 15.01.08, 10:54 nie uwierzysz, ale dziesiatki razy wchodzilam tam przez te Twoje ustawienia i nie wiedzialam co dalej. Dopiero teraz wpadlam na to zeby klicknac na czerwony krzyzyk.... Tempa jestem jak nic:((((( Dzieki Jutencjo Odpowiedz Link
maria421 Osiolkowi w zlobie dano 15.01.08, 14:56 Dostalam wiele zaproszen na lato- m.inn. Kolobrzeg , okolice San Remo i Moraleda de Zatayona (to gdzies w prowincji Granada). I pewno z zadnego zaproszenia nie skorzystam. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Osiolkowi w zlobie dano 15.01.08, 16:55 nie ma sprawy: pod san remo pojade za Ciebie. dla kolezanki zawsze gotowa jesten do poswiecen:))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Osiolkowi w zlobie dano 16.01.08, 13:48 ewa553 napisała: > nie ma sprawy: pod san remo pojade za Ciebie. dla kolezanki zawsze > gotowa jesten do poswiecen:))))) Dzieki za dobre intencje :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 16.01.08, 08:05 pamietam jak wiele lat temu i mnie sie ten tenisowy lokiec przydarzyl (przydauyl?). Bylam rownie zdziwiona, bom super- niesportowa. Boli, ale przechodzi. A u nas daja cortison nie do zyly, tylko domiesniowo. Nie pomyliles czasami czegos? Powrotu do zdrowia zycze. Odpowiedz Link
lucja7 Zawodowa choroba kasjerek ;-) 16.01.08, 09:11 Zapalenie sciegien to rzeczywiscie cos bolesnego. Sa wynikiem naduzywania sciegien przy powtarzaniu tych samych ruchow. Jest to zawodowa choroba kasjerek supermarketow, nie tylko tenisistow i innych rzucaczy oszczepow. Nadwaga tez nie pomaga :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz używanie samego nadgarstka;-) 16.01.08, 13:17 w tenisie powoduje, że impakt przy uderzeniu piłki zostaje przeniesiony z rakiety tenisowej na łokieć, powodując zapalenie ścięgna. Proste - zmiana techniki wrzucania listów tylko i się nie powtórzy. Wrzucać należy całym ciałem lub całą ręką. Heheheh Kan Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: używanie samego nadgarstka;-) 16.01.08, 13:18 poprowniej byłoby; całą kończyną górną??? Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: używanie samego nadgarstka;-) 16.01.08, 13:46 kan_z_oz napisała: > w tenisie powoduje, że impakt przy uderzeniu piłki zostaje > przeniesiony z rakiety tenisowej na łokieć, powodując zapalenie > ścięgna. > Proste - zmiana techniki wrzucania listów tylko i się nie powtórzy. > Wrzucać należy całym ciałem lub całą ręką. Heheheh > A mi sie co raz zapalaja stawy u kciukow. To co mi sie z czego przenosi? Odbicie klawisza klawiatury , ciezar sztuccow, opor nozyczek do paznokci czy co? > Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: używanie samego nadgarstka;-) 16.01.08, 14:14 Zmien pilniczek do paznokci na tytanowy. ;-)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: używanie samego nadgarstka;-) 16.01.08, 14:28 jutka1 napisała: > Zmien pilniczek do paznokci na tytanowy. ;-)))) > Tytanowe tez wywoluja wibracje paznokcia na staw kciukowy :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: używanie samego nadgarstka;-) 16.01.08, 14:52 jutka1 napisała: > Ale sa lzejsze. ;-))) To pewno zalezy od dlugosc fal wibracji. Jak fala bardzo krotka to do stawu nie doleci. Jak za dluga to przeskoczy... hmmm, ale moze na nadgarstek trafic. Jutus, musze te wibracje absolutnie zglebic :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: używanie samego nadgarstka;-) 17.01.08, 02:03 A nie lepiej po prostu pazury obgryzac? Odpowiedz Link
maria421 Re: używanie samego nadgarstka;-) 17.01.08, 09:19 chris-joe napisał: > A nie lepiej po prostu pazury obgryzac? Nie nabylam tego kunsztu w dziecinstwie, wiec na starosc pewno sie go nie naucze:-). Odpowiedz Link
jutka1 Ciemno, buro, ponuro i pada deszcz :-( 17.01.08, 12:43 I cisnienie spadlo, i ledwie sie czolgam. Ech. I mam niechcieja, a termin goni. I zepsula mi sie pralka. I pol dnia nie mialam internetu, wiec nie moglam pracowac w takim tempie, jakie sobie na dzis zalozylam. Strach sie bac, co mi jeszcze dzis padnie. Tfu, przez lewe ramie. Zycze Wam lepszego dnia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Tort zrobilam 17.01.08, 13:05 Pamietacie te dziewczynke o ktorej pisalam ze jest w klinice psychiatrycznej? Dzisiaj konczy 12 lat, urzadzimy jej w klinice przyjecie urodzinowe. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Tort zrobilam 17.01.08, 14:02 obiecalas w tymn tygodniu zadzwonic, wiec chcialam przez tel zapytac, ale skoro mnie olewasz to tu pytam: dlaczego opna jeszcze jest w klinice? Przeciez dosc dawno temu pisalas, ze ma byc zwolniona, byl tylko problem z tym, gdzie ja umiescic. Prosze o ciag dalszy o dziewczynce. Odpowiedz Link
maria421 Re: Tort zrobilam 17.01.08, 14:09 ewa553 napisała: > obiecalas w tymn tygodniu zadzwonic, wiec chcialam przez tel > zapytac, ale skoro mnie olewasz to tu pytam: dlaczego opna jeszcze > jest w klinice? Przeciez dosc dawno temu pisalas, ze ma byc > zwolniona, byl tylko problem z tym, gdzie ja umiescic. Prosze o ciag > dalszy o dziewczynce. Niestety, te sprawy bardzo dlugo trwaja. Narazie nikt nie jest w stanie powiedziec jak dlugo jeszcze tam bedzie i co dalej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ciemno, buro, i mam z glowy 17.01.08, 18:44 Wow. Mam z glowy. Jezdewolnomkobietom! Yesssss..... :-)))) Niniejszym robie sobie przerwe od przyjmowania robot na tydzien. Nalezy mi sie. Potem mam na horyzoncie dwie spore rzeczy, ale nie jednoczesnie, i kazda z innej dziedziny, wiec nie bedzie nudno. A w ramach celebrowania pozbycia sie aktualnej upierdliwosci pojade jutro do Wroclawia, spotkam sie jedna z bardziej ulubionych kobiet jakie znam, nazre sie zupy miso, kimchi i sushi, a potem bedziemy gadac przez pol nocy, bosmy sie dawno nie widzialy i nazbieralo sie. W sobote po sniadaniu czy obiedzie (sie zobaczy) wroce do domu. O! :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ciemno, buro, ponuro i pada deszcz :-( 19.01.08, 07:14 jutka1 napisała: > I cisnienie spadlo, i ledwie sie czolgam. Ech. > I mam niechcieja, a termin goni. > I zepsula mi sie pralka. > I pol dnia nie mialam internetu, wiec nie moglam pracowac w takim tempie, jakie > sobie na dzis zalozylam. > Strach sie bac, co mi jeszcze dzis padnie. Tfu, przez lewe ramie. > > Zycze Wam lepszego dnia. :-) ODP; Tego dnia też ciśnienie spadło w Oz!!!! Przypadków nie ma - teraz w górę - dzisiaj znowu w dół. Zmiany znowu się szykują... Kan Odpowiedz Link
jutka1 Ciemno, buro, ponuro i pada deszcz :-( -- zmiany 19.01.08, 15:40 Oj tak. Sinusoida, w gore, w dol, i zmiany czuc golym nosem. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Ciemno, buro, ponuro i pada deszcz :-( -- zmi 19.01.08, 15:44 u mnie dzis w poludnie tak wiatr pizdzil, ze okna niebezpiecznie trzeszczaly. Mialam naprawde pietra:) Odpowiedz Link
ewa553 znalezione gdziestam: 19.01.08, 15:52 Jaka jest różnica między socjalizmem a kapitalizmem? - W kapitalizmie człowiek wyzyskuje człowieka, a w socjalizmie - na odwrót. Oko za oko, ząb za ząb, to dlaczego dupa za pieniądze?!!! Ile żołnierz ma par butów i z czego? - Żołnierz ma dwie pary butów, z czego jedna w magazynie. Czy Ewa zdradzała Adama ? - Tego dokładnie nikt nie stwierdził, ale niektórzy uczeni uważają, że człowiek pochodzi od małpy... Stare, bo stare, ale.... Odpowiedz Link
maria421 Uffff.... 17.01.08, 21:08 Wrocilam z urodzin w klinice psychiatrycznej. Byl tort z 12 swieczkami, prezenty, byla matka dziewczynki z mlodsza corka, jej chrzestna, ja i pare innych dzieci. Mlodsza siostra solenizantki (lat 9) byla caly czas obrazona i nadasana, ze to jej starsza siostra a nie ona jest w centrum uwagi i wlasciwie udalo jej sie zepsuc urodziny siostry... Solenizantke odebralam pozytywnie, jest bardziej otwarta, weselsza, choc widac ze jeszcze bardzo chwiejna- w jednej chwili sie smieje, potem o byle co placze. Podobno ma zostac w klinice jeszcze moze 3 miesiace. W sumie dosyc przygnebiajace popoludnie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Uffff.... 18.01.08, 09:10 mam nadzieje Mario, ze jest to cos w rodzaju sanatorium tylko dla mlodziakow. Bo gdyby byla w normalnym zakladzie, otoczona roznymi chorymi psychicznie, to chyba by jej to bardziej zaszkodzilo jak pomoglo? Odpowiedz Link
maria421 Re: Uffff.... 18.01.08, 10:06 ewa553 napisała: > mam nadzieje Mario, ze jest to cos w rodzaju sanatorium tylko dla > mlodziakow. Bo gdyby byla w normalnym zakladzie, otoczona roznymi > chorymi psychicznie, to chyba by jej to bardziej zaszkodzilo jak > pomoglo? Klinika polozona jest na skraju parku , w zieleni. Drzwi na oddzialy sa zamkniete, okna w pokojach sa bez klamek, widocznie otwieraja je tylko do wietrzenia jak dzieci nie ma w pokojach. Pokoje 2 osobowe- dwa lozka, dwie szafy, dwa biurka, dwa krzesla. Jest tez pomieszczenie gdzie maja "szkole" (po 3 lekcje dziennie)- jest tam jakas tablica na scianie, komputer. Jest tez jakis pokoj do zabaw. W sumie- szpital, tylko ze dzieci normalnie ubrane a nie w pizamach, personel tez nie chodzi w bialych fartuchach. Przygnebiajace. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 18.01.08, 09:17 Fajnie, ze juz piatek. Fajnie, ze po poludniu jade do kumpelki i pojdziemy na dobre sushi, pogadamy wreszcie po ludzku, pobedziemy razem dluzej nic godzine-dwie. Fajnie, ze w niedziele bede mogla poczytac i popisac niezawodowo. I w ogole: fajnie. :-))) Czego i Wam zycze ( (c) m.k.) Milego dnia i milego week-endu :-D Odpowiedz Link
blues28 Korespondent z Andaluzji donosi.... 18.01.08, 19:08 ... ze weekend mamy, wiec podrzuce Ewie nastepna porcje. Ale ze Sevilla to... Sevilla wlasnie, no i bylam tam z pewnoscia ponad 10 razy, wiec wspomnienia sie klebia. Jak sie zbiore to uporzadkuje w myslach i napisze,choc weekend czasowo troche napiety. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Korespondent z Andaluzji donosi.... 18.01.08, 19:40 juz sie ciesze! A na forum Hiszpania szuka ktos korespondenta z Hiszpanii - za piniondz. Jestes zainteresowana? Odpowiedz Link
blues28 Re: Korespondent z Andaluzji donosi.... 18.01.08, 19:55 ewa553 napisała: juz sie ciesze! A na forum Hiszpania szuka ktos korespondenta z Hiszpanii - za piniondz. Jestes zainteresowana? --------- A skad ja mam wziac na to czas?;)))))) Swoja droga dziwnie brzmi taki korespondent za pieniadze... Korespondencyjne nauczanie jezyka? A to forum to forum milosników Hiszpanii? Ciekawe jest? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Korespondent z Andaluzji donosi.... 18.01.08, 20:00 po pierwsze: zle sie wyrazilam, nie chodzi o korespondencje,zobacz sama forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=204&w=74558535 Forum dla Ciebie nieciekawe, bo turystyczne. To tam gdzie Twoje piekne opisy kopiowalam Odpowiedz Link
chris-joe EWKA! 19.01.08, 08:17 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=74346703&a=74500733&t=1200727002271 Odpowiedz Link
ewa553 Re: EWKA! 19.01.08, 11:06 dobra, dobra, gruby kasjerze:))))) Nie pamietam jak dlugo to u mnie trwalo, bo bylo to wiele lat temu. Pamietam z tego okresu najbardziej moje zdenerwowanie, ze nie moglam nic robic prawa reka, a pracowalam. Wobec czego moj Murzyn (jak mawial moj szef), czyli naprawde gruba leniwa pani, doprowadzala mnie do szalu, bo robila wszystko wolniej i gorzej jak ja, to jasne:)))) A ja tylko zalatwialam sprawy, ktore mozna lewica zrobic, np. telefonowanie. Bolalo jak cholera, ale chyba nie byl to stan przedagonalny, skoro jezdzilam autem? Dlugie miesiace chodzilam na zabiegi typu: najpierw zastrzyki cortisonu, potem naswietlania jakas mikrofala czyco. Zapewniam Cie, ze mozna to przezyc. Badz dzielny i cierpliwy! PS bardzo ladnie mnie nazwales, tak mowi do mnie tylko moj najukochanszy siostrzeniec! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 19.01.08, 09:54 Dzis corci urodziny. Idziemy na brunch a wieczorem na "Jesus Chris Superstar" Jutro na obiad przyjezdza nowy "narzeczony". Odpowiedz Link
blues28 Sevilla tuvo que ser.... 19.01.08, 10:14 (... to musiala byc Sewilla... fragment bardzo popularnej romancy). Sewilla - zdecydowanie jedno z najpiekniejszych miast jakie widzialam i pelne swoistego klimatu. Moje pierwsze kontakty z Sewilla byly latem i pewnie dlatego wlasnie, znuzona nieznosna temperatura, stwierdzilam, ze obiektywnie jest to bardzo piekne miasto, ale ja nie bede w stanie nigdy go pokochac. I tak pozostalo do dzis: cudowna architektura i ten czar Andaluzji, który skondensowany jest wlasnie w Sewilli, (o wiele mniej go czujesz w Kordobie czy Granadzie, a w Sewilli uderza cala moca), a ja stoje jakby z boku i nie daje sie poniesc. Ciazy mi pierwsze wrazenie i nikomu nie polecam pierwszej wizyty w Sewilli w okresie upalów (od czerwca do konca wrzesnia). No, chyba ze ktos lubi +40 stopni dniem i noca. Ale tylko w Sewilli widzialam kilometry plóciennych zadaszen rozwieszonych miedzy domami na Starym Miescie, dajacych troche cienia i choc troche chroniacych przed niemilosiernym sloncem. I tylko w Sewilli natrafilam na ta absolutna pewnosc jej mieszkanców - podkreslana zreszta na kazdym kroku-, ze mieszkaja w najwspanialszym miejscu na ziemi. Sewilla kojarzy sie im i rymuje z maravilla (= cud). Uznawana – nieslusznie – za kolebke i centrum flamenco (prawdziwe zródlo flamenco to trójkat: Jerez-Kadyks-Alcala), ma wiele slynnch tablao i, zwlaszcza w Barrio de Santa Cruz, odczuwasz flamenco niemal na ulicy. Mniej znane, a bardzo piekne piesni "rociera" maja swoje oryginalne zródlo w Sewilli. Jak i flamenco powstaly z wyspiewania "duszy", uczuc religijnych, ale rociera zwiazana jest konkretnie z chwala Wniebowstapienia Matki Boskiej (El Rocío jest odpowiednikiem naszych Zielonych Swiat). Dzis po prostu sa typowymi piesniami z Sewilli, spiewanymi chóralnie przy akompaniamencie gitar. Sale rocieras sa bardzo rozpowszechnione i maja specjalny rytual: o pólnocy wygaszane sa swiatla, zapalane swiece i chór odspiewuje Salve Rociera (Dios Te Salve Maria). Ja jestem niepraktykujaca Ewo, zreszta jak mówie, to nie jest juz doslownie zwiazane z wiara, ale ilekroc slucham Salve Rociera, w atmosferze absolutnego skupienia, w chybotliwym plomyku swiecy, to jest to przezycie niemal mistyczne. Sila muzyki i glosów jest tak ogromna, ze Salve Rociera nigdy sie nie zapowiada, ani nie prosi o cisze; absolutna cisza zalega juz przy pierwszych akordach. Uproszczona odmiana rociera, a wlasciwie spopularyzowana mieszanka rociera z flamenco jest "sevillana". Jest to typowy taniec i jakby przyspiewka z Sewilli, slyszana praktycznie w kazdym jej zakatku, pelna wdzieku i pasji. O ile my mozemy lubiec lub nie nasz folklor, jakos nie wyobrazam sobie by ktos dzis krzesal krakowskie holubce ( z wyjatkiem zespolów regionalnych). W Sewilli, a wlasciwie w calej Andaluzji, kazde dziecko uczone jest "sevillanas". I na wszystkich feriach "sevillanas" sa tanczone z pasja i artyzmem. Sewilla to misto swiatel, kolorów i swiat. Zarliwosc i entuzjazm mieszkanców tego miasta wyczuwa sie specjalnie podczas Semana Santa i Feria de Abril. Semana Santa to obchody tygodnia wielkanocnego, czczonego procesjami we wszystkich miastach i miejscowosciach Hiszpanii, ale nigdzie tak jak w Sewilli. W Wielki Czwartek okolo 50 róznych procesji wychodzi na ulice, a cale misto wylega z domów lub lokuje sie na balkonach by towarzyszyc tym procesjom. Oprócz niezwyklego kolorytu, jakoze kazdy orszak ma ustalone barwy i symbole, wazna role odgrywaja saetas, czyli piesni w rytmie flamenco, spiewane przez piekne glosy. Saetas spiewaja artysci i jest to przejmujaca muzyka, spiewana w niepowtarzalnej scenerii. I choc jest to swieto o niewatpliwym charakterze religijnym, dzis stanowi uswiecona tradycje Sewilli, tej katolickiej i tej lackiej. Mniej wiecej dwa tygodnie po Semana Santa ma miejsce Feria de Abril (Abril = kwiecien). Najslynniejsze swieto popularne w Hiszpanii, obok Sanfermines w Pamplonie (chociaz kazda miejscowosc ma swoja ferie), tydzien tanca, spiewu, kolorytu i wina. Specjalnie wyznaczony teren oswietlony kolorowymi lampionami, mnóstwo "casetas" czyli barwnych domków sponsorowanych przez rózne stowarzyszenia, osoby prywatne, firmy i instytucje. Wszedzie muzyka, wino i spiew. I tance. Kobiety w wiekszosci ubane w tradycyjne suknie z falbanami, mezczyzni czesto w typowych strojach andaluzyjskich, pojawiaja sie na terenie ferii pieszo, konno lub staroswieckimi bryczkami pieknie udekorowanymi (inne pojazdy nie maja wstepu). Zarówno Semana Santa jak i Feria de Abril to kolorystyczny miejscowy folklor i tradycja. Przyciaga ogromne tlumy przyjezdnych z calego swiata i na ogól w tym czasie nie sposób zdobyc hotelu w promieniu 100 km. Moze dlatego, ze w tym folklorze sa cenne ziarna czegos bardzo prawdziwego: wspanialej muzyki, radosci zycia i umiejetnosci bawienia sie i cieszenia chwila. Widzisz, Sewilla to tak specyficzne miasto, ze zarys jego klimatu wydawal mi sie niezbedny. Moze jutro uda mi sie wrzucic troche informacji na temat co warto zobaczyc (a jest tego bez liku). Teraz musze leciec. Pozdrawiam ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sevilla tuvo que ser.... 19.01.08, 11:08 dzieki Kochana Korespondentko! Wydrukowalam i dolozylam do poprzednich opisow. Juz widze, ze albo bede musiala zwiedzac po lebkach, albo jechac jeszcze raz. Duzo tych ciekawych rzeczy do zobaczenia. Ale na serio: musze dokonac wyboru, co jest dla mnie najwazniejsze i toto zwiedzic dokladnie z Twoimi wskazowkami. Reszta poczeka na nastepny wyjazd. Pozdrawiam serdecznie!!! Odpowiedz Link
lucja7 Re: Sevilla tuvo que ser.... 19.01.08, 15:35 Widze pewne niebezpieczenstwo w tych podrozach. Mianowicie Ewie moze sie zdarzyc odkrycie kultury arabskiej i co sie wtedy stanie? ;-)))) Odpowiedz Link
ewa553 fajny cycat: 19.01.08, 15:43 "Odczep się rzepie! A właśnie, ze się nie odczepię! ... Trudno sie pozbyć rzepa...ale z drugiej strony - rzep to tylko rzep...takie włochate nic. :-) ..." Czy to nie fajne? Odpowiedz Link
maria421 Re: fajny cycat: 19.01.08, 22:40 ewa553 napisała: > "Odczep się rzepie! A właśnie, ze się nie odczepię! ... Trudno sie > pozbyć rzepa...ale z drugiej strony - rzep to tylko rzep...takie > włochate nic. :-) ..." > > Czy to nie fajne? Rzepa najlepiej ignorowac. Sam odpadnie :-) Wlasnie wrocilysmy z teatru. "Jesus Christ Supertstar"- wiadomo Weber, wiadomo musicalowa klasyka, to jest cos, o czym by moj znajomy tenor (zreszta dzisiaj tez na scenie) powiedzial "takie cos, to sie jeeedzie". Piesn Marii Magdaleny zaspiewana bardzo dobrze (solistka z dosyc "gospelowym" glosem), ostatnia scena zrobiona tak doskonale, ze cala widownia (a nie bylo chyba ani jednego miejsca wolnego) dech wstrzymala. Mam tylko zastrzerzenia do zbyt modernistycznej scenografii i kostiumow. Maria Magdalena w krotkiej spodnicy i na szpilkach, Judasz w czerwonym garniturze.... Niepotrzebnie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: fajny cycat: 20.01.08, 12:43 Ty tu Maryska mydlisz oczy musicalem, a ja czekam w napieciu na opis przyszlego ziecia! Odpowiedz Link
maria421 Re: fajny cycat: 20.01.08, 18:50 ewa553 napisała: > Ty tu Maryska mydlisz oczy musicalem, a ja czekam w napieciu na opis > przyszlego ziecia! Sympatyczny, bez nalogow, tez student prawa. Ale zeby zieciem zostac, to sie jeszcze musi bardzo postarac:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: fajny cycat: 20.01.08, 23:13 ewa553 napisała: > musi sie postarac u Ciebie czy u Malej?:))) U Mlodej, oczywiscie:-) Odpowiedz Link
blues28 Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 07:18 lucja7 napisała: "Mianowicie Ewie moze sie zdarzyc odkrycie kultury arabskiej i co sie wtedy stanie?" Absolutnie nic! Jestem przekonana, ze Ewa bedzie zachwycona, bo na poludniu Hiszpanii odkrywa sie prawdziwe skarby kultury i architektury arabskiej. Najwieksze, najbogatsze i najwazniejsze w Europie (z przyczyn historycznych oczywistych, byli tu i tworzyli na przestrzeni szesciu wieków). Swoja droga te szesc wieków to bardzo bogaty okres w rozwoju i kulurze Hiszpanii, a takze epoka tolerancyjnej, pokojowej koegzystencji trzech kultur: arabskiej, zydowskiej i chrzescijanskiej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 13:51 Wiele razy tu o tym pisalam, rowniez przy okazji dyskusji o "chrzescijanskich korzeniach Europy" i preambule europejskiej. :-))) Dodam tylko, ze okres panowania los Moros byl tez okresem rozkwitu medycyny, matematyki, filozofii, czy nawet rolnictwa. I slusznie zauwazylas, ze jesli chodzi o koegzystencje i sposob rzadzenia, byly to czasy tolerancji i otwartosci na "innosc". Odpowiedz Link
ewa553 bluesie Kochany, 20.01.08, 16:33 Ewa nie jest takim debilem jakim go poniektore rzepy (takie male puszyste nic) staraja pokazac. Bo mozna znac kulture i sztuke arabska bez bywania w swiecie. Ewa sie tym dawno juz interesowala, wiec Ewa nie przezyje szoku kulturowego, tylko przezyje mile chwile konfrontujac to co zna z literatury i albumow, z oryginalami na oryginalnych placach. Ale tego bluesie taki tlumok zrozumiec nie moze, a w kazdym razie wykorzystuje okazje zeby rzucic jakims smieciem ze swoich arystokratycznych wyzyn. Wierz mi, ze jak otwieram jej wontki, to dolatuje do mnie tylko smrod. Stupide wife! Odpowiedz Link
blues28 Re: bluesie Kochany, 20.01.08, 21:35 Ewo, napisalam: "Jestem przekonana, ze Ewa bedzie zachwycona, bo na poludniu Hiszpanii odkrywa sie prawdziwe skarby kultury i architektury arabskiej". W zadnym momencie nie sugerowalam przezycie szoków kulturalnych ani braku wczesniejszego zainteresowania tematem, ani nic takiego... To tak dla scislosci ;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 19:05 blues28 napisała: > Swoja droga te szesc wieków to bardzo bogaty okres w rozwoju i > kulurze Hiszpanii, a takze epoka tolerancyjnej, pokojowej > koegzystencji trzech kultur: arabskiej, zydowskiej i > chrzescijanskiej. Prof. Dario Fernandez- Morera twierdzi ze to tylko mit. Sama pisalas o dziejach katedry w Kordobie- najpierw byl to kosciol, ktory Maurowie zburzyli aby na jego miejscu wzniesc meczet. Kordoba kojarzy sie tez z "meczennikami z Kordoby", czyli chrzescijanami straconymi przez muzulmanow. Al -Mansur w czasach swego panowania kazal palic heretyckie ksiazki, spladrowal Saragosse, Leon, Coimbra, zrownal z ziemia Santiago de Compostela (miejsce spoczynku sw.Jakuba), spalil Barcelone, wymordowal lub wzial w niewole jej mieszkancow. Zydzi i chrzescijanie mieli w "tolerancyjnej" Hiszpani status "dhimmi", czyli ludzi drugiej kategorii, na ktorych nalozone byly wysokie podatki i wiele ograniczen: "z pism prawnika Ibn Abduna (Seville, ok. 1100), dotyczących statusu „dhimmi”: Muzułmanin nie może być masażystą żyda lub chrześcijanina; nie wolno mu sprzątać po nich względnie czyścić ich latryn. W istocie, żyd lub chrześcijanin są bardziej odpowiednymi ludźmi do tej roboty… Muzułmaninowi nie wolno być przewodnikiem lub stajennym zwierzęcia, którego właścicielem jest [nie-muzułmanin] ... Zakazane jest sprzedawać płaszcz, który kiedyś należał do trędowatego, żyda, lub chrześcijanina, chyba że kupiec jest poinformowany o jego pochodzeniu; podobnie jeśli ubranie to należało kiedyś do rozpustnika... Ani … żydowi, ani chrześcijaninowi nie wolno nosić ubioru arystokraty, ani prawnika, ani osoby zamożnej... W istocie, “Szatan ma nad nimi władzę, i spowodował, że zapomnieli oni o boskim przypomnieniu. Należą więc do strony Szatana.” (Koran S.lviii. 19). Muszą nosić wyraźny znak, tak by można było ich rozpoznać, i będzie to dla nich rodzaj hańby; dźwięk dzwonów musi być zakazany na terenach muzułmańskich, a wolno go używać tylko na terenach niewiernych; zakazane jest sprzedawać naukowe książki żydom i chrześcijanom, chyba że dotyczą one ich konkretnego prawa. Przetłumaczyli książki naukowe i przekazali je swoim współwyznawcom i ich biskupom, podczas gdy naprawdę są one dziełem muzułmanów! Najlepiej byłoby nie zezwolić, by żydowscy lub chrześcijańscy lekarze leczyli muzułmanów. Ponieważ nie są oni zdolni do szlachetnych uczuć względem muzułmanów, niech leczą swoich niewiernych kolegów; jak można powierzyć im życie muzułmanów, skoro wiemy jakie mają względem nich uczucia?" Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 20:02 Mario, bardzo to interesujace, te cytaty z "przepisow". Inna rzecza natomiast jest to, w jaki sposob w praktyce odbywalo sie to zycie, na codzien. Poza tym mowimy o ponad szesciu stuleciach, podczas ktorych "przepisy" sie zmienialy, i nie caly ten okres byl spedzony na podbijaniu i pladrowaniu, nespa? Zburzenie Santiago de Compostella w 997 r. nie moze byc argumentem w tym, jak wygladalo zycie pod panowaniem Maurow w 1450, prawda? Odpowiedz Link
maria421 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 23:31 jutka1 napisała: > Mario, bardzo to interesujace, te cytaty z "przepisow". Inna rzecza natomiast > jest to, w jaki sposob w praktyce odbywalo sie to zycie, na codzien. Takie "przepisy" panowaly wszedzie w kalifacie, rowniez po zdobyciu Konstantynopola i Balkanow przez Turkow. Tym, ktorzy nie przyjeli islamu nadawano status "dhimmi" ( co wlasciwie oznaczalo ze byli ludzmi drugiej kategorii) a status ten wynika bezposrednio z nauk islamu. Z Wikipedii: [edit] Legal and social status Dhimmis were subject to legal and social inferiority, and discrimination was permanent, necessary, and "inherent in the system and institutionalized in law and practice," due to the fact that Dhimmis were not allowed to testify against a Muslim in court. Dhimmis were often subject to violence and crimes committed by Muslims; despite strict regulations to keep them on a lower status than that of Muslims, they often managed to secure considerable economic wealth and occasionally (though extremely rarely) some measure of political power.[43] Lewis also notes that, although the regulations and restrictions imposed on dhimmis by the many Islamic communities "did not always conform to the high morals and religious principles of Islam," in practice the actual treatment and social realities of the dhimma under Islamic rule were sometimes better than the written regulations would suggest.[44] In his classic treatise on the principles of Islamic governance, the 11th-century Shafi'i scholar Al-Mawardi divided the conditions attached to ‘’dhimma’’ on top of the requirement to pay tribute into compulsory and desirable. The compulsory conditions included prohibitions on blasphemy against Islam, entering into sexual relations or marriage with a Muslim woman, proselytizing among Muslims, and assisting the enemies of Islam. The desirable conditions included a requirement to wear distinctive apparel, a prohibition to visibly display religious symbols, wine, or pork, ringing church bells, or loudly praying, a requirement to bury dead bodies unobtrusively, and finally, a prohibition on riding horses or camels, but not donkeys.[45] The latter restrictions were largely symbolic in nature and were designed to highlight the inferiority of dhimmis compared to Muslims.[46] Friedmann holds that the principle that "Islam is exalted, and nothing is exalted above it" (as Bukhari puts it) had many practical effects on the relationship between Muslims and unbelievers in Muslim lands.[47] According to Lewis, it would have been a theological and logical absurdity for traditional Islamic societies to give the "same treatment to those who follow the true faith and those who willfully reject it."[48] The treatment of dhimmis, including the enforcement of restrictions placed on them, varied over time and space, depending on both the goodwill of the ruler and the historical circumstances. The "dhimma" was the most oppressive in Morocco, where Jews were subjected to what Norman Stillman called “ritualized degradation”,[49] as well as in Yemen and Persia.[50] The periods when Islamic states were strong generally coincided with more relaxed attitude towards dhimmis; however, treatment of non-Muslims usually became harsher when Islam was weak and in decline.[51][52] Over time, the treatment of dhimmis tended to develop in cycles, such that periods of when restrictions imposed on dhimmis were relaxed were immediately followed by the periods of pious reaction when such restrictions came to be enforced again.[53] Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 21.01.08, 08:06 Musze sciagnac z Amazona czy FNAC.com powazna literature w temacie, francusko i angielskojezyczna (niestety, nie znam hiszpanskiego), bo nie mam na polce literatury historycznej w tym akurat temacie. To, co czytalam kiedys, i informacje, ktore czytalam podczas pobytow w Sewillii (rowniez na wystawach organizowanych przez wladze miasta we wspolpracy z organizacjami zydowskimi) przedstawilo mi obraz Al-Andaluz, ktory kloci sie z tym, co Ty cytujesz. Wiem jedno na pewno - ze najwieksza krzywde Zydom hiszpanskim wyrzadzili nie Maurowie, a Izabela Katolicka w 1492 r. I dopiero po otwarciu sie Hiszpanii po Franco zaczeto przyznawac,ze 600+ lat okresu Maurow na Polwyspie byly nie tylko najazdem okropnych muzulmanow, niszczacych wszystko co na ich drodze i ciemiezacych biednych chrzesijan, ale ze wnioslo w rozwoj polwyspu bardzo, bardzo wiele. Oprocz powaznych ksiazek, ktore sobie sciagne, specjalnie poswiece tydzien na objazd Andaluzji i sledzenie historii tego okresu, o ile pojade jesienia na Biennale flamenco. I powrocimy do tej rozmowy. PS. Bardzo ciekawe, co Lucja pisze o tym, jak w Polsce (i nie tylko) marginalizuje sie nauke o architekturze muzulmanskiej. Odpowiedz Link
maria421 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 21.01.08, 11:20 jutka1 napisała: > Musze sciagnac z Amazona czy FNAC.com powazna literature w temacie, francusko i > angielskojezyczna (niestety, nie znam hiszpanskiego), bo nie mam na polce > literatury historycznej w tym akurat temacie. To, co czytalam kiedys, i > informacje, ktore czytalam podczas pobytow w Sewillii (rowniez na wystawach > organizowanych przez wladze > miasta we wspolpracy z organizacjami zydowskimi) przedstawilo mi obraz > Al-Andaluz, ktory kloci sie z tym, co Ty cytujesz. Zacytuje jeszcze fragment tego co pisze Dario Fernandez-Morera: "Tak więc oceniając sytuację obiektywnie, ale niezależnie od niezaprzeczalnych osiągnięć artystycznych, literackich i naukowych, oraz od współczesnych pobożnych życzeń typu „żyjmy zgodnie razem”, które próbują prześliznąć się ponad niwygodnymi dowodami, islamska Hiszpania nie była wzorem multikulturalnej harmonii. Andaluzja cierpiała na konflikty religijne, polityczne i rasowe, które w najlepszym nawet okresie były po prostu pod kontrolą brutalnej siły. Osiągnięć Andaluzji nie da się oddzielić od istniejących w niej konfliktów i zamieszek. Jak można tedy wyjaśnić trwanie przeświadczenia, że Andaluzja była krajem pokojowej koegzystencji? Historyk Richard Fletcher spróbował jednego z możliwych wytłumaczeń: “[W] obecnie dominujących na Zachodzie warunkach kulturowych historię trzeba sprzedawać, a aby ją udanie sprzedać, musi być ona atrakcyjnie zapakowana. Średniowiecznej Hiszpanii, takiej jak była naprawdę, brakuje możliwości przyciągania mas. Samooszukańcze fantazje wspaniałości … działają cuda w wybielaniu jej obrazu. Ale mauryjska Hiszpania nawet w swym najlepszym okresie nie była społeczeństwem ani tolerancyjnym ani oświeconym” [34]. > Wiem jedno na pewno - ze najwieksza krzywde Zydom hiszpanskim wyrzadzili nie > Maurowie, a Izabela Katolicka w 1492 r. I dopiero po otwarciu sie Hiszpanii po > Franco zaczeto przyznawac,ze 600+ lat okresu Maurow na Polwyspie byly nie tylko > najazdem okropnych muzulmanow, niszczacych wszystko co na ich drodze i > ciemiezacych biednych chrzesijan, ale ze wnioslo w rozwoj polwyspu bardzo, > bardzo wiele. Fakt ze Reconquista byla okresem przesladowan Zydow i ich masowej ucieczki z Hiszpanii nie zmienia faktu, ze wczesniej Andaluzja nie byla wcale tolerancyjna oaza w Europie. Powtarzam to, co juz napisalam w czoraj wieczorem- w Polsce, Zydom chronionym Statutem Kaliskim zylo sie lepiej. > Oprocz powaznych ksiazek, ktore sobie sciagne, specjalnie poswiece tydzien na > objazd Andaluzji i sledzenie historii tego okresu, o ile pojade jesienia na > Biennale flamenco. > > I powrocimy do tej rozmowy. Jeszcze jednen cytat (z Camille Eid) "Kiedyś pojechałem do Kordoby, by zwiedzić katedrę miasta. Interesowały mnie szczególnie figury 46 męczenników kordobańskich, umieszczone wokół ołtarza. Gdy robiłem notatki, w kościele zjawiła się grupa francuskich studentów wraz z profesorem, który poinformował studentów, że rzeźby przedstawiają męczenników z epoki rzymskiej. Podszedłem wtedy do tego profesora i wyjaśniłem mu, że chodzi o chrześcijan, którzy ponieśli męczeńską śmierć z ręki muzułmanów. Odpowiedział, trochę zirytowany, że to niemożliwe, gdyż kalifat Kordoby cechowała wielka tolerancja religijna. A zatem w tym przypadku nie chodzi jedynie o ignorowanie historii, lecz o manipulowanie nią. " > PS. Bardzo ciekawe, co Lucja pisze o tym, jak w Polsce (i nie tylko) > marginalizuje sie nauke o architekturze muzulmanskiej. Nie otwieram postow Lucji :-) Odpowiedz Link
maria421 Jutka 21.01.08, 12:13 Poniewaz widze ze jestes zainteresowana tematem, polecam Ci ten artykul: www.qantara.de/webcom/show_article.php/_c-478/_nr-77/i.html Odpowiedz Link
blues28 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 21:46 maria421 napisała: "Al -Mansur w czasach swego panowania kazal palic heretyckie ksiazki, spladrowal Saragosse, Leon, Coimbra, zrownal z ziemia Santiago de Compostela (miejsce spoczynku sw.Jakuba), spalil Barcelone, wymordowal lub wzial w niewole jej mieszkancow. Zydzi i chrzescijanie mieli w "tolerancyjnej" Hiszpani status "dhimmi", czyliludzi drugiej kategorii, na ktorych nalozone byly wysokie podatki i wiele ograniczen:" Mario, to co cytujesz odnosi sie do Al Mansura z rodu Amirydów, zacieklego wroga chrzescijan. Faktycznie toczyl on wojny z panstwami hiszpanskimi (wtedy jeszcze Hiszpania nie byla zjednoczona) i, bedac znakomitym strategiem, wiele z nich wygral. Ale przez szesc wieków panowalo wielu kalifów i z róznych rodów. Jesli spojrzysz na historie Andaluzji, chociazby Kordoby, to zauwazysz, ze okres kalifatów zaczyna sie od 756 roku, kiedy Abd ar- Rahman I (z rodu Omajadów) uczynil ja stolica swojego emiratu. Tak jak w całej Andaluzji, tak i w Kordobie, panowanie arabskie przyczyniło się do rozkwitu kultury i sztuki. Wystarczy sobie wyobrazic, ze za czasów Abd ar-Rahmana III była najwiekszym miastem basenu Morza Sródziemnego, zamieszkiwalo ja około pól miliona ludzi, posiadala ponad 300 meczetów, 300 publicznych lazni, 50 szpitali, 80 szkól publicznych, 20 publicznych bibliotek i 17 wyzszych uczelni. Mario, to jest opis - nie do zakwestionawania, bo poparty faktami - swiatlego miasta. Mimo,ze rozpad kalifatu zapoczatkowal upadek metropolii i podzial na mniejsze panstwa – taify, az do XII w miescie wciaz kwitly nauki humanistyczne - mieszkajacy w Kordobie filozofowie Majmonides (z pochodzenia Zyd, studiowal na uniwersytecie w Kordobie – w dzielnicy Judería jest jego pomnik) i Awerroes, slynny arystotelista (Arab) stali sie najwybitniejszymi przedstawicielami nurtu tamtej epoki. I wlasnie w Andaluzji, glównie Kordobie, na granicy scierania sie wplywów chrzescijanstwa i islamu, rozwinela sie kiedys wspaniala kultura sefardyjskiego judaizmu. Znana do dzis. Az w roku 1236 do miasta wkroczył Ferdynand III i wraz ze zdobyciem go rozpoczał się okres naplywu ludnosci z pólnocy Kastylii i wypedzenia ludnosci arabskiej i zydowskiej. Kryzysy gospodarcze, epidemie dzumy, walki wewnetrzne spowodowaly upadek swietnosci tego miasta. I jeszcze jedno. Kordobanski Wielki Meczet, arcydzielo sztuki mudejar, zostal rozdarty wzniesiona w srodku katedra. Karol V, król Hiszpanii i cesarz chrzescijanskiej Europy XVI wieku, tak napisal do swoich zdolnych budowniczych dzialajacych na zlecenie biskupa Don Alonso Manrique: "To, co zniszczyliscie, bylo niepowtarzalne. To, co wybudowaliscie - mozna zobaczyc wszedzie." Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 21:55 Dzieki, Blues. Do tego zmierzalam, ale Ty masz wieksza wiedze historyczna. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 21.01.08, 00:39 Studiowalam architekture i jej historie w trzech roznych szkolach, w czwartej znam program, bo wykladam: Warszawa, NYork, Paryz, Rzym. Mowie wiec o wlasnej praktyce. Z przykroscia musze stwierdzic ze tylko szkola warszawska traktowala architekture islamu marginesowo, by nie powiedziec obco, jako obcy wtret w ciaglosc kultury europejskiej i jej "psucie", "przemalowywanie" i "dekorowanie" po ichniemu, bez zadnego zrozumienia ani logiki konstrukcji i ciaglosci logicznej. No i mowa byla (bardzo skapa) wylacznie o architekturze w Hiszpanii. A gdzie te cale miasta cuda jak Fezy, Marrakeshe, Kerrouany, Meknesy, zabytki kultury swiatowej? By nie mowic tylko o Afryce polnocnej? Nic nie bylo wymagane na egzaminach z tego ogromnego rozdzialu kultury. Nic ale to nic o architekturze islamu poza Hiszpania. Poza Warszawa, szkoly o ktorych mowie, poswiecaja programowo mniej wiecej tyle samo czasu co architekturze hellenistycznej czy rzymskiej. Przyslano mi na moje urodziny z Polski, 3 miesiace temu, ksiazke traktujaca o historii architektury europejskiej "od antyku po czasy wspolczesne". Pisze tu o niej z dwu powodow: - raz ze jest to polskie wydanie niemieckiej ksiazki Wilfrieda Kocha. Wg mnie jest to ksiazka zla, plytka i tendencyjna, z niemiecka, jasna jak drut organizacja. Moim pierwszym odruchem bylo odeslac ja, ale na szczescie tego nie zrobilam, ksiazka pozostaje zawsze ksiazka. - dwa ze autorka na tym watku unicestwiania architektury i kultury islamu jest Niemka z Polski, czyli Maria i moze nie jest to przypadkowy zbieg okolicznosci? Pisze powaznie. Autor poswieca w swoim 530to stronicowym dziele 7 (!)stron architekturze Islamu, wylacznie andaluzyjskiego. Nic o innych prowincjach Hiszpanii, nic o Portugalii. Czyli podobnie jak w Polsce. Autor nie mogl byc bardziej oszczedny, niemniej jednak pisze: "Islam w Hiszpanii wykazywal wielka tolerancje religijna. Koscioly katolickie kupowano lub dzielac budynek korzystano z nich wspolnie z chrzescijanami, albo tez wynajmowano........... natomiast nigdy ich nie wywlaszczano." Dalej: "Mozarabowie, czyli chrzescijanie mieszkajacy pod panowaniem arabskim, mogli bez przeszkod wznosic koscioly na tych terenach. Ich styl w architekturze (IX-XI wiek) laczy elementy wizygockie i islamskie: - trzy lub piecionawowe bazyliki z trzema absydami, - luk podkowiasty(wynaleziony przez sztuke islamska), stosowany takze w planie, - brak wyczucia tektoniki, np smukle kolumny dzwigajace potezne mury (nie mogl sie pozbyc zlosliwosci), ..............." I jeszcze dalej: "Po wygnaniu Arabow, budowle islamskie byly wykorzystywane jako koscioly chrzescijanskie........ Katoliccy wladcy Ferdynand i Izabela, oprocz Arabow wypedzili rowniez hiszpanskich Zydow, niszczac lub zajmujac ich synagogi.....islamscy rzemieslnicy, mudejare, ktorzy ........pozostali w Hiszpanii, budowali od X do XVI w. na zlecenia chrzescijan i Zydow (do ich wygnania)...... Dominujaca w ich tworczosci islamska stylistyka....wplynela na hiszpanski gotyk i dala (styl mudejar), w polaczeniu z pierwszymi elementami wloskiego renesansu styl plateresco". A co do cytowanego tu przez bluesa cytatu Karola V odnosnie zmian w Kordobie, autor ksiazki rowniez go cytuje, uzupelniajac to "blizna po bolesnym szczepieniu". Wypowiedzi Marii traktuje albo jako swoisty rodzaj humoru, albo jako proby rewizjonistyczne, w zaleznosci od tego czy pisze to powaznie czy nie. Nie wiem tez w jakim celu. Odpowiedz Link
maria421 Re: Nic sie nie stanie Lucjo ;)))) 20.01.08, 23:49 Blues, nie neguje wcale mauretanskiego dorobku kulturowego w Andaluzji. Jednakze wszystko wskazuje na to, ze oslawione tolerancyjne wspolzycie trzech kultur muzulmanskiej, chrzescijanskiej i zydowskiej w mauretanskiej Hiszpanii jest mitem. (Pisze tez o tym libanski autor Camille Eid). Uwazam, ze status Zydow w Polsce w XIII wieku, po wydaniu Statutu Kaliskiego byl o wiele lepszy niz status Zydow i chrzescijan w mauretanskiej Hiszpanii. I ze w Polsce panowala do rozbiorow wieksza tolerancja religijna niz w mauretanskiej Hiszpanii. Odpowiedz Link
blues28 Mario... 21.01.08, 21:51 maria421 napisała: "Jednakze wszystko wskazuje na to, ze oslawione tolerancyjne wspolzycie trzech kultur muzulmanskiej, chrzescijanskiej i zydowskiej w mauretanskiej Hiszpanii jest mitem." Uwazam, ze status Zydow w Polsce w XIII wieku, po wydaniu Statutu Kaliskiego byl o wiele lepszy niz status Zydow i chrzescijan w mauretanskiej Hiszpanii". Widzisz Mario, ja nie wiem czy status Zydów w Polsce od XIII do XVII byl lepszy czy gorszy niz w Hiszpanii. Celowo wpisuje XVII wiek, gdyz w momencie jak zaczela slabnac unio polsko-litewska stytuacja Zydów w Polsce pogorszyla sie znacznie, w krótkim czasie zrównujac sie z polozeniem Zydów w innych krajach Europy. Byl to jednak dlugi okres religijnej tolerancji i prawdziwie chwalebny. Ale zeby porównac obie sytuacje trzebaby przeprowadzic doglebne studia, a watpie czy takie byly zrobione. Owszem, przeczytalam co cytujesz z wikipedii, ale to zródlo nie jest dla mnie miarodajne. Zarówno Ty jak i ja mozemy edytowac tam nasze poglady jako informacje zródlowe. Zas wyjasnienia historyka R.Fletchera o sprzedawaniu historii w ladnym opakowaniu (przeinaczjac calkowicie fakty), wydaja mi sie po prostu nie na miejscu. No comment. Jesli nastapil niezaprzeczalny rozkwit kultury Sefardies (Zydzi z Pólwyspu Iberyjskiego, w odróznieniu od Askenazie pochodzacych z innych rejonów Europy i Mizrahim wywadzacy sie z reszty swiata – glównie arabskiego) i pokrywa sie to z okresem panawania muzulmanskiego, to musialy zaistniec po temu warunki. Obecnosc Zydów na Pólwyspie Iberyjskim (udokumentowana) siega okresu Wojen Punickich. Przez lata przynaleznosci do Imperium Rzymskiego ilosc osadników zydowskich wzrasta, ale (o ile mi wiadomo) w materialach zródlowych nie ma mowy o ucisku czy szykanowaniu.Dopiero po upadku Cesarstwa Rzymskiego, po przejsciu Seubów i Wandali i z nastaniem Wizygotów, którzy przyjeli wiare chrzescijanska, zaczyna sie epoka przesladowan, szykanów i wyilozowania Zydów do odrebnych dzielnic. To wtedy wlasnie powstaja Juderías (dzielnice wylacznie zydowskie). Trudne wspólzycie we wczesnych królestwach chrzescijanskich spowodowaly ze ludnosc zydowska jawnie udzielila wsparcia arabskiemu najezdzcy. Rok 711 uznany zostal za poczatek "Zlotego Wieku" dla ludnosci zydowskiej, jakoze WIEKSZOSC (bo zawsze mozna powolac sie na Al-Mansura, swoistego Kaligule arabskiego) przywódców arabskich okazywala bardzo tolerancyjne podejscie zarówno do chrzescijan jak i do Zydów. To fakt, ze chrzescijan i zydów nazywano "dhimmi". Zwaz jednak, ze choc z czasem slowo to nabralo protekcjonalnosci, dhimmi w tlumaczeniu uznacza: czlowiek ksiazki. Podatki owszem, zostaly ustalone. Ale nikt nie byl zmuszany do zmiany wyznania, dhimmi -czy to chrzescijanie czy zydzi- zachowali wlasna tozsamosc, mieli dostep do szkól i uniwesytetów, zdominowali wolne zawody. To wtedy wlasnie ludnosc zydowska byla najliczebniejsza. A fakt, ze zajmowanie sie finansami, czy poborem podatków nie byl ani w islamie ani w kulturze chrzescijanskiej zajeciem prestizowym, sprawil, ze zarówno handel jak i funkcje skarbnictwa, podatnictwa (równiez lichwy) calkowicie przeszedl w rece Zydów. Ale nie tylko handel i finanse. Jest to epoka rozwoju kulturalnego, postepu, sztuki i nauki. Juz wspomianlam o najwybitniejszym przedstawicielu tej kultury, filizofie Majmonidesie. Urodzil sie, wychowal, wyksztalcil w Kordobie. Dalsze nauki pobieral w Kairze (a wiec tez kraju arabskim). Zydzi udzielali sie w medycynie, astronomii, matematyce... Azraquel z Sewilli przeprowadza studia nad Teoria Równan Diofanesa z Aleksandrii, Abenezra de Calahorra pisal tezy na temat numeroligii arabskiej (tak, to Zydom przypisuje sie wprowadzenie numerologii arabskiej i wyparcie rzymskiej). Kiedy czytalam biografie wielkiego Aviceny, mysliciela, medyka, naukowca z X w. (autora Kanon Meydcyny) w isfahanskiej Madrazie (ówczesna Akademia Medyczna + szpital) gdzie Avicena Ibn Sina byl medykiem i profesorem, trafilam na wielu dhimmich – Zydów, którzy pobierali nauki pod okiem najwiekszego wówczas autorytetu. Uczeni, wysocy urzednicy, zasobni mieszkancy, oczywiscie, ze nie wszyscy, ale wielu. Dhimmi, zgoda, ale mogacy rozwijac intelekt, wykonywac swoje prace i modlic sie w swoich synagogach. Tylko tyle i az tyle. Po upadku kalifatów, a zwlaszca po Rekonkoscie, która aby zapewnic prawdziwa jednosc polityczna i socjalna, potrzebowala jednosci religijnej (i wtedy wlasnie powstala w 1478 slynna Inkwizycja z jej pierwszym i najokrutniejszym Inkwizytorem Tomaszem Torrquemada) sytuacja zmienila sie diametralnie. Edykt z Alhambry z 1492 roku, nakazuje przyjecie wiary chrzescijanskiej kazdemu "niewiernemu" lub opuszczenie Pólwyspu Iberyjskiego w ciagu 3 miesiecy. I w ciagu tych trzech miesiecy Hiszpanie opuscilo ok. 170.000 Zydów. Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario... 21.01.08, 22:23 Blues,mysle ze zgodzimy sie ze jezeli mowimy o tolerancji na jakims terenie na przestrzeni wiekow, to mowimy o prawnym statusie grup bedacych przedmiotem tolerancji. Dlatego tez proponuje porownac Statut Kaliski: www.dziedzictwo.ekai.pl/text.show?id=4581 z Paktem Umar: www.fordham.edu/halsall/source/pact-umar.html Mowienie o tolerancji wobec chrzescijan i Zydow w sytuacji kiedy prawo nakazuje im nosic wyrozniajacy ich stroj, zabrania dosiadac konia itd. to nieporozumienie, nawet jezeli wezmie sie porawke na fakt, ze w sredniowieczu tolerancja byla inaczej rozumiana niz obecnie. Polecam Ci tez artykul, ktory juz zalinkowalam Jutce: www.qantara.de/webcom/show_article.php/_c-478/_nr-77/i.html Odpowiedz Link
blues28 Re: Mario... 21.01.08, 22:58 Dzieki za linki. Jutro przeczytam. Z tym dosiadaniem konia wydaje mi sie mocno niejasne, bo Zydzi uzywali koni w podrózach handlowych do Persji, Chin. Jakos mi nie pasuje, ze nie moga dosiadac w kraju swego zamieszkania, a potem hyzo wskakuja na siodlo i przez pól roku jada w karawanie... A z innej beczki: ja nie twierdze, ze to byla wielka przyjazn, radosna wspólpraca i co tam jeszcze... Natomiast w wiekszosci nieagresja, pozwolenie komus zachowania swojej tozsamosci, pozowlenie drugiemu czlowiekowi rozwijac sie i zyc. Te kultury nie przemieszaly sie, nie wtopily w siebie, one koegzystowaly! Prawdopodobnie kontakty byly powierzchowne, poszczególne grupy wyraznie wyodrebnione; ale te grupy nie zwalczaly sie krwawo. Nie tepily sie. A teraz dobranoc ;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario... 22.01.08, 10:03 Blues, jeszcze tylko slowko na temat "dhimmi". Piszesz: " To fakt, ze chrzescijan i zydów nazywano "dhimmi". Zwaz jednak, ze choc z czasem slowo to nabralo protekcjonalnosci, dhimmi w tlumaczeniu uznacza: czlowiek ksiazki." Wiele zrodel mowi ze "dhimmi"(czlowiek Ksiegi, czyli Biblii, czyli Zyd albo chrzescijanin)) to w kalifacie czlowiek objety muzulmanska protekcja. To tak ladnie brzmi, ze az pozwala zapominac o fakcie, ze ci dhimmi nigdy muzulmanow o protekcje nie prosili, wrecz przeciwnie, zbrojnie sie przed ta protekcja bronili tak w Andaluzji jak pod Poitier, tak w Lepanto jak i w Konstantynopolu , Warnie , Wenecji czy pod Wiedniem. Dhimmi to byly podbite przez muzulmanow narody. Czesc z nich ulegla przymusowej islamizacji (jak Albanczycy ktorzy wtedy masowo uciekali do Wloch), czesc przyjela islam aby uniknac placenia podatkow (jednym z takich podatkow w Cesarstwie Osmanskim bylo zabieranie synow dhimmi i robienie z nich janczarow), czesc przechowala wlasna wiare i kulture. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota po podrozy 19.01.08, 16:23 Podroz niedaleka, do Wroclawia, ale z noclegiem, wiec mozna juz nazwac "podroza" ;-) Najpierw na "podwieczorek" ;-) zupa miso i zestaw sushi-sashimi (losos, tunczyk, makrela, krewetka, slodki wegorz wedzony) w japonskiej knajpie. Potem wieczorem u przyjaciolki ryba curry po tajsku z kalafiorem + ryz kurkumowy, duzo wina, dlugie rozmowy do switu prawie. Znamy sie od kilku lat, najpierw luzno, od jakiegos czasu rozwinela sie przyjazn. Wychodzi na to, ze kazda z nas ma klona w drugiej, podobienstwa sa porazajace. We wszystkim. Ja cie chrzanie. Nawet ubrane bylysmy wczoraj tak samo, w fioletowe sztruksy "dzwony" - kupione w tym samym czasie rok temu, choc na 2 roznych kontynentach. Hehehe. Ten sam gust co do facetow. Hehehe. Wszystko identyczne. :-) Widoki z okna na dachy wroclawskiej Starowki, przypomnialy mi inne miasto, inne dachy. Rano (ok,ok, przed poludniem :-D)leniwe sniadanie, ciagle gadanie, no a potem w droge. Cos dziwnego sie dzieje tak w ogole, ale jeszcze nie umiem tego do konca zdefiniowac. Kan dobrze napisala, ze sa zmiany na horyzoncie. Czuje to w powietrzu. Dobrze, ze zawodowo jestem wreszcie na czas jakis wolnym czlowiekiem, moge wiec pozwolic sobie na skupienie sie na sprawach pozazawodowych (pozazawodowych zawodu nr 1). Ugotowalam sobie krupnik, zaraz spozyje i pojde sie drzemnac, a wieczorem kolacja u lokalnej przyjaciolki "z piaskownicy". Od jutra zawieszam zycie towarzyskie na tydzien-dwa: trzeba odpoczac. :-))) Czego i Wam zycze ( (c) m.k.) :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota po kolacji 20.01.08, 00:41 Boli mnie brzuch od smiechu. Fajny wieczor. :-))) Jutro czytam, mysle i pisze. Luz. Dobranoc. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota po kolacji 20.01.08, 01:20 Widoku dachow europejskiej starowki zazdroszcze. U nas jeszcze przed kolacja. I piciem. Bedzie ksiaze i roseanne + braz oczywista, czyli cala wasza montrealska ekipa. Nieszczesnicy nie wiedza jeszcze, ze i ich podroz czeka: winda sie zepsula i beda zasuwac pieszo na 6 pietro :))) Odpowiedz Link
blues28 Niedziela przed sniadaniem 20.01.08, 07:12 Widze, ze Jutka i CJ towarzysko kolacjowali (CJ pewnie bawi sie dalej - milego party, prawie forumowego Chris!), a my bylismy na 10 rocznicy naszych przyjaciól. Fajnie bylo, ale wypita o pólnocy kawa (ki czort mnie podkusil) nie daje spac. Polozylam sie o trzeciej a po szóstej wstalam, bo zmeczylo mnie przewracanie sie z boku na bok. Nawet epopeje dla Ewy juz napisalam;). Zaraz wkleje. W Madrycie piekna wiosne mamy w polowie stycznia. Wczoraj bylo 20 stopni, na dzis zapowiada sie to samo. Milej niedzieli wsiem ;))) Odpowiedz Link
blues28 Sewilla monumentalna 20.01.08, 07:28 Z Nerja do Sewilli – ok. 3 godzin Wiele róznych kultur zlozylo sie na historie i panorame architektoniczna Sewilli. Legenda glosi, ze zalozycielem miasta byl Herkules, ale zródla mówia o Hispalis zalozonej przez Iberów ok. II w.p.n.e, nastepnie zajetej przez Fenicje i Kartagine. Pod koniec II w.p.n.e. Rzymianie odbieraja Hispalis Kartaginie, zmieniajac nazwe osady na Italica, a w 45 roku p.n.e. Cezar August nadaje jej prawa miejskie. Ale jakiekolwiek slady splendoru epoki rzymskiej (a i wczesniejszych: fenickich i kartaginskich) nalezy szukac w Muzem Archeologicznym jakoze swiatynie, amfiteatry i inne budowle zniknely z powierzchni na skutek przejscia Seubów, Wandali i Wizygotów. Od VII w.n.e., przez szesc stuleci Sewilla byla we wladaniu muzulmanów i choc w cieniu kalifatu Kordoby i królestwa Granady, jest to epoka wielkiego rozkwitu tego miasta. Z tego wlasnie okresu datuje symbol miasta La Giralda. Jest to imponujacy, niemal 100 metrowej wysokosci minaret, pozostalosc Wielkiego Meczetu, zamienionego po rekonkiscie w katedre. Giralde równiez przebudowano dodajac czterokondygnacyjna dzwonnice, balkony i czterometrowa figure z brazu symbolizujaca Wiare. Figura ustawiona jest na wiatrowskazie, obraca sie zatem z kierunkiem wiatru i stad nazwa Giralda (girar = obracac sie). Giralda wyróznia sie gra cieni azurowej plecionki z cegly, niknacej w licznych niszach i oknach zwienczonych lukami. Mimo renesansowej przebudowy pozostaje jednym z najwazniejszych zabytków islamskiego swiata. Kunszt i piekno Giraldy sprawia, ze zastanawiasz sie jak wspanialy musial byc Wielki Meczet. Ale budowla ta zostala wyburzona i na jej miejscu postawiono katedre, wkomponowujac w bryle kosciola minaret Giralda. Jednak katedra w Sewilli to imponujacy monument w póznogotyckim stylu, najwiekszy osrodek kultu religijnego w Hiszpanii i bodajze trzeci co do wielkosci w swiecie chrzescijanskim. Zawiera cenne zabytki jak stary, gotycki oltarz, rzezby Chrystusa i Marii z XVI w. , plótna Murillo, Zurbarana i Goyi i przepiekne stare witraze. Warto tez zwrócic uwage na kaplice: Capilla Mayor, Capilla Real a takze chór i grobowiec Kolumba. Wychodzac z katedry, wstap na Patio de los Naranjos, jedyny oprócz Giraldy slad dawnego meczetu. Patio nie zostalo zmienione i zachowalo swoja forme z ok. XI wieku. Tuz obok Giraldy znajduje sie Ratusz, wspaniala renesansowa budowla – z piekna fasada w stylu plateresco – zbudowana na dawnym placu turniejowym. Po przeciwnej stronie placu Triunfo znajduja sie Reales Alcazares- palac królewski, którego poczatki siegaja XI w., kiedy rezydowali w nim przedstawiciele kalifatu kordobanskiego. Rozbudowywany po Rekonkiscie, zachowal jednak wplywy stylu mudejar. Budowla zawiera wiele sal, patios i przepiekne, rozlegle ogrody. Bogactwo ornamentyki, dekoracji ceramicznych i wyposazenie komnat sprawia, ze sewilski alcazar zalicza sie do najwspanialszych kompleksów palacowych w Hiszpanii. To tu wlasnie Krzysztof Kolumb zzostal przyjety na audiencji przez Królów Katolickich po powrocie z wyprawy do Ameryki. W poblizu znajduje sie równiez Palac Biskupi, w stylu barokowym, który zawiera ciekawa ekspozycje malarzy andaluzyjskich, a zaraz obok renesansowy budynek Gieldy handlowej z XVI w., zamienionej w Muzeum de las Indias (budynek zaliczony do patronatu UNESCO), w którym do dzis przechowuje sie dokumentacje zwiazana z dziejami odkrywania i podboju Nowego Swiata. Równiez na Starym Miescie znajduja sie prywatne palace starej arystokracji sewilijskiej, udostepniane sie zwiedzajacym. Na mnie szczególnie wrazenie wywarly Casa de Pilatos i Palacio de las Dueñas. Oba z XVI wieku posiadaja przepiekne patia, które stanowia prototyp typowego patio anadaluz. Legenda mówi, ze Casa de Pilatos zbudowana zostala na wzór palacu Poncjusza Pilata w Jerezolmie na zyczenie przodka obecnych wlascicieli palacu , Duques de Medina. Zas Palacio de las Dueñas nalezy do najbardziej utytulowanej arystokratki w Hiszpanii Duquesa de Alba, w prostej linii pochodzaca od Ksieca de Alba z obrazu Welazqueza (Poddanie Bredy) i Cayetany de Alba z obrazów Goyi (Maja ubrana i Maja naga). Wychodzac ze starego miasta w dól, w kierunku nabrzeza rzeki Gwadalkiwir i spacerujac po Paseo de Colon trafiasz na Sewille inna, z szerokimi awenidami wysadzanymi palmami, przestrzenia i ruchem. Por drugiej stronie rzeki znajduje sie Torre de Oro, Wieza Zlota, jedna ze budowli warownych wybudowana w okresie panowania muzulmanów. Nazwe zawdziecza nie tylko ówczesnej okladzinie zlocistymi plytkami ale faktowi przechowywania w niej zlota zlupionego w koloniach. A nieco dalej masz La Real Maestranza czyli arena walki byków, druga co do wielkosci i waznosci (po Madrycie) arena w Hiszpanii, zbudowana w XVIII. Nie wiem jak wiele czasu bedziesz miala na Sewille, ale tego mista nie da sie tak strescic jak Granade czy Kordobe. Sewilla jest o wiele wieksza i ma cala moc interesujacych zakatków. Plaza Nueva, Plaza de España wybudowana specjalnie na Expo 1929 jaka hold dla wszystkich 48 prowincji hiszpanskich, przepiekny, gigantyczny Park Maria Luisa, Real Fabrica de Tabacos, obecnie zamieniona w Uniwersytet, Magiczna Wyspa La Cartuja... No i barrios. Przynajmniej trzy z nich warto byloby zobaczyc: La Macarena, Santa Cruz, Triana. La Macarena jest nowsza niz Triana czy Santa Cruz. Jej nazwa wywodzi sie z neobarokowej bazyliki Nuestra Señora de Macarena (patronka Sewilli). Procesja Macareny jest jedna z naslynniejszych podczas Semana Santa. Ta dzielnica jest najbardziej reprezentatywna jesli chodzi o architekture barokowa Sewilli. Ale sa tam tez zabytki z epoki mudejar, przede wszystkim kosciólki i kaplice przerobione z dawnych meczetów. No i na placu de los Terceros znajduje sie El Rinconcillo- najstarszy bar w Sewilli, prawdziwa instytucja. El barrio Santa Cruz, to obraz Sewilli najbardziej tradycjonalnej. Pobielone domy suto udekorowane kwiatami, piekne, kwiciste patia wewnetrzne z malenkimi fontannami, zapach azaharu i pomaranczy. Uliczka del Agua , plac Las Cruces, ogrody Murillo, to niektóre czarowne zakatki w tym barrio pelnym tablaos flamenco, restauracyjek i sklepów z pamiatkami. Spacer po Santa Cruz wydaje sie wrecz obowiazkowy... Mostem Triana (oficialnie jest to most Isabel II), lub San Telmo, dociera sie do najstarszego barrio w Sewilli: La Triana. Sercem tego barrio jest plac Altozano. Stamtad, spacerujac ulica Betis ma sie jedyny i niepowtarzalny widok na Sewille monumentalna: Zlota Wieza, Palacio San Lelmo, La Giralda, katedra, La Maestranza... Barrio Triana to barrio starej i pieknej ceramiki sewilijskiej, waskich uliczek i starych kosciólków, wsród nich slynny pod wezwaniem Esperanza de Triana. Równiez w barrio de Triana znajduje sie Muzeum Archeologiczne, usytuowane na Plaza de America, ale popularnie nazywana Plaza de Palomas z uwagi na mase golebi , które klebia sie na tym placu. Napewno jeszcze moznaby bardzo wiele o tym miescie napisac.... Odpowiedz Link
blues28 Jutka! 20.01.08, 07:37 We wczesniejszym odcinku pislalas, ze moze sie wybierzesz na Biennale Flamenco. Nie zmiescilam sie z odpowiedzia bo Pierduly sie przelaly ;)) Widzialas te stronke? Twój PC ma glosniczki, nieprawdaz? www.bienal-flamenco.org/ Informacji w sumie prawie wcale, ale tlo muzyczne warte zajrzenia na stronke. Wersja angielska prawie pusta ;((( Moze pózniej wstawia wiecej informacji i jakis program. Odpowiedz Link
blues28 Acha... 20.01.08, 09:20 Daj znac jesli bedziesz sie wybierac. I, jesli potrzebujesz jakiejs pomocy, to... prosto z mostu ;)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutka! 20.01.08, 10:47 Dzieki, Blues. Zachowam sobie ten link na przyszlosc, bo pewnie z czasem bedzie tam wiecej informacji. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela szara i mokra... 20.01.08, 11:10 8 stopni, szaro, mokro. Podobno od jutra ma sie ochlodzic. Na dzis planuje czytanie, troche pisania, sluchanie muzyki, myslenie, nie-myslenie, i ogolny odpoczynek. :-) Moze sobie obejrze po raz ktorys Pulp Fiction? Sie zobaczy. Tyle pierdul niedzielnych. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 20.01.08, 11:44 dzieki, dzieki i jeszcze raz dzieki bluesie:)))) Coraz bardziej widze, ze bede musiala raz i drugi zanocowac po drodze. Uwazam, ze to niezly pomysl. W tym tygodniu musze skonkretyzowac moje plany - z mapka i Twoimi opisamy w rece. Ach jak ja lubie te przygotowania! To dla mnie juz polowa urlopu:)))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 20.01.08, 22:08 to co mowilam bluesie, nie dotyczylo Ciebie. To nie Ty wlazisz mi stale na odcisk. Podziwiam Twoja wiedze. Zdradz mi prosze, czy ma to jakis zwiazek z wykonywana przez Ciebie praca? Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdulach - Odcinek 20 :-))) 21.01.08, 21:56 Nie, Ewo mój zawód to marketing czyli "fumum vendidi" - sprzedawanie dymu, czy omamianie biednych konsumentów ;)) A historie po prostu bardzo lubie. Od zawsze... Odpowiedz Link
asia.sthm 21 stycznia - najbardziej dołujący dzień roku 21.01.08, 11:40 najbardziej upierdliwy dzien w roku - naukowo dowiedzione ;) wiadomosci.onet.pl/1676813,11,item.html Odpowiedz Link