maria421
17.01.08, 13:50
to uniwersytet w Rzymie, jeden z najstarszych w Europie bo zalozony przez
papieza Bonifacego VIII w roku 1303.
Rektor La Sapienza zaprosil papieza Benedykta XVI na dzisiejsza inauguracje
roku akademickiego.
Czesc profesorow zaprotestowala przeciw tej wizycie. Glownym motywem protestu
byl fakt, ze Benedykt XVI, jeszcze jako kardynal Ratzinger wyglosil w Parmie w
1990 roku mowe w ktorej mial okreslic proces przeciw Galileuszowi jako
"sluszny i sprawiedliwy". Z tego profesorzy wywnioskowali, ze byloby ponizej
godnosci uniwersytetu goscic kogos, kto ma tak negatywny strosunek do nauki.
Jednakze takie okreslenie procesu Galileusza nie bylo autorstwem Ratzingera
lecz Feyerabenda, Ratzinger je cytowal w szerszym kontekscie tematu nauki i
etyki.
Protestujacych profesorow poparla czesc studentow. Wywiesili transparenty z
ktorych "No Pope" byl najbardziej delikatnym, zaplanowali ze beda okupowac
aule, w ktorej mial wyglosic swa mowe.
Watykan odwolal wizyte.
No i glupio wyszlo, bo w tej kwestii notorycznie skloceni ze soba politycy
wloscy jednoglosnie poparli papieza. Prasa rowniez.
Inni studenci La Sapienza gromadnie ruszyli wczoraj na audiencje papieska z
transparentami "La Sapienza z Papiezem", a Rzymianie wybieraje sie w niedziele
na plac sw. Piotra manifestowac poparcie dla papieza.
A co najwazniejsze- juz zostalo opublikowane przemowienie jakie papiez mial
wyglosic na dzisiejszej inauguracji w La Sapienza. Papiez mowi w nim o
koniecznosci autonomii uniwersytetow od wszelkich naciskow politycznych i
klerykalnych !
Tekst tego przemowienia La Sapienza ma otrzymac poczta.
Tyle faktow.
Refleksje?
Jezeli nie ma wolnosci slowa na uniwersytetach, ktore powinny byc wylegarnia
wolnych umyslow, ktore powinny ksztaltowac wolnosc myslenia poprzez dyskurs
roznych idei, to jak mozna sie jej gdzie indziej spodziewac? Jak mozna zadac
wolnosci slowa dla siebie, odmawiajac jej innym? Jak mozna zadac tolerancji
dla wlasnych idei samemu bedac nietolerancyjnym wobec pogladow innych ZANIM
sie jeszcze je uslyszy?
Oto koltunstwo w "arafatkach", koszulkach z Che i pod teczowym sztandarem.
Koltunstwo, ktore nigdy nie zacznie szperac w mowach niektorych wloskich
politykow sprzed 18 lat, politykow ktorzy wowczas chetnie popierali ZSRR i
byli chetnie przez ZSRR popierani, a dzisiaj siedza we wloskim parlamencie.