Swietliki, Sliwoniki, Rozyki, Szymborskie (i inne)

17.01.08, 19:00
Funkcja "Szukaj" w pierdalu GW sie zbiesila i nie dziala. Trudno, nie moge
dopisac do starego kacika poezji, to zaloze nowy.

Wzielo mnie dzis na Swietlickiego (czesto mnie na niego bierze :-D)

Zaraz zapodam kilka. :-)
    • jutka1 Falstart 17.01.08, 19:01
      FALSTART

      Tym tylko jestem, co powiedzieć zechcę.

      (pomiędzy Starym i Nowym
      Testamentem jest
      szczelina, tam mieści się sens)
      (nie chciałem
      tego mówić)

      Okrutny poniedziałku!
      Neil Young z Crazy Horse
      grają piosenkę Like A Hurricane w ciemnościach.

      Zawsze trzeba zostawić jakiś dobry numer
      na koniec.
      • jutka1 Manifestowanie 17.01.08, 19:01
        Manifestowanie

        - Gazetę
        na twarz świata
        - i jazda!
        • jutka1 Juz bylo --- Druga polowa 17.01.08, 19:04
          Druga połowa

          Człowiek, który wydrapał słowo HUJ na ścianie,
          przecież jest lepszym poetą od ciebie
          - w rozpiętej i rozdartej aż do krwi koszuli,
          pali wietnamskie papierosy, z braku innych w kiosku,
          śmierdzi tym samym potem, co i ty, ukryty
          za swoim biurkiem, ty - pielęgnujący
          drobnomieszczańskie cnoty, idealny wzorku,
          wkomponowany we wszechświat, ty symetrio, ty...
          Człowiek, który wydrapał słowo HUJ na ścianie,
          gwiżdże - i w jednej chwili należy do niego
          wszystko, o co zabiegasz w swych krągłych petycjach.
          • jutka1 Frojdy 17.01.08, 19:06
            Frojdy

            Ostatecznie się okazało nienajgorsze.
            Dziurawe, ale nienajgorsze.
            Poprzez dziury wygląda oko opatrzności,
            ono wygląda jak oko rosołu.
            Życie.
            - Idę do domu - przejęzyczył się -
            i wszedł do wanny.
        • iwannabesedated a kompańja ment 17.01.08, 19:08
          pisze zapijaczony świetlicki, a z tyłu usmażony dragami neil young
          zawodzi
          www.youtube.com/watch?v=w1onkOGT8LU
          yeeeer like a hurricaaaaane
          jyiiiii....
          • jutka1 Re: a kompańja ment 17.01.08, 19:15
            Masz jakas flaszke, Stokrotko? To odbij ;-)))
            • iwannabesedated Re: a kompańja ment 17.01.08, 19:37
              Flaszkem? Tutej na poetyckim wątgu najjobliwszego Forum? Przebuk
              Pytunie, jakiś Dybuk Cię opęcił (opętocił?opętanił?otumanił?)!
              • jutka1 Re: a kompańja ment 17.01.08, 20:31
                Dybuk Przebuk? Przechedozyl? :-D
    • jutka1 Swietlicki: Bolenie 26.01.08, 16:01
      Bolenie

      Zdrowy mężczyzna, piękny czwartek.
      Chociaż z przyszłości spoglądają raki.
      Zdrowy mężczyzna. Wypoczęty. Chociaż
      nie spał tej nocy. W ścianę patrzył,
      jakby chcąc jakiś ekran w ścianie umiejscowić.

      On nie jest w miejscu, w którym dzisiaj miał być.
      Patrzy przez okno, jakby chcąc za oknem
      zobaczyć rozwiązanie, zanim wszystko się
      samo rozwiąże. Rozwiązuje się
      bezustannie. Rozwiązane armie.

      I rozwiązane związki krwi.

      Zdrowy mężczyzna, piękny czwartek.
      Nie jestem w miejscu, w którym obiecałem
      być, bowiem boli. Niewypowiedzianie
      niewypowiedzianie boli. Nigdzie nie pojadę,
      bo boli. I nie o szesnastej,
      ani godzinę później. Bowiem boli. Nie odeślę i
      nie odbędę. Gdyż boli. Będę zajęty czym innym
      - boleniem. Bowiem boli. Nie przestanie i ja
      nie przestanę. Bo nakręcam się.
      I przeciwbóle gromadzę na później.
      • jutka1 Swietlicki: Pora smierci choinek 26.01.08, 16:09
        Pora śmierci choinek

        Styczeń, pora śmierci choinek. Trupy rozebrane
        z łańcuchów i ozdóbek. Mnóstwo bohaterów
        porzuconych w śniegu. Zapomniana gwiazda
        pozostawiona, zaplątana między
        łysiejące gałązki. Bez blasku.
        Trzej królowie już w drodze powrotnej
        i nic ich nie prowadzi. Wracają do swoich
        rzezi. Dziś ostatni
        okruch ze świątecznego ciasta dostał się pod nogi
        i dzioby ptaków. To olbrzymie zwierzę, które wchodzi w takich
        momentach rycząc: ZAMYKAMY!
        KONIEC! KONIEC! być może jest podłe
        i godne nienawiści, ale przecież kiedyś,
        gdy będziemy zmęczeni zachodami - wschodami,
        lewą i prawą ręką, kocham cię - nie kocham,
        będziemy je przyzywać - i gdy wreszcie przyjdzie
        - przyjmiemy je z wdzięcznością.

        (1992)
    • jutka1 Swietlicki -- Magnetyzm 01.04.08, 00:12
      Marcin Świetlicki - Magnetyzm

      Iskrzy się noc i iskrzy.
      Motyle są jak mosty
      skonstruowane. Mnóstwo
      cekinów nocą.

      Mówi się "kocham",
      bo chce się odezwu.
      i "śmierć" się odpowiada,
      choć trzeba inaczej.

      Dotyka się łagodnie.
      Każdy dotyk ma echo.
      I oczy się odwraca
      z delikatnością zwierząt.
      • jutka1 Swietlicki -- Pierwszy dzien wiecznosci 01.04.08, 00:16
        Marcin Świetlicki - Pierwszy dzień wieczności

        Nie było mnie i teraz też nie jestem w stanie
        stwierdzić wyraźnie, że wyraźnie jestem.
        Ten samobójczy tydzień oto owocuje.
        Ty zaprzyj jaźni się ze mną.

        Nie było mnie i martwa powłoka zasiadła
        za stołem, wodę sobie puściła do kąpieli.
        Trzeba wymienić szyfry, już zbyt wiele razy
        klucz wymieniałem. Zaprzyj jaźni się.

        Wyspa się nie nazywa, nie ma flory, fauny,
        słodkiej i gorzkiej wody, żadnych właściwości,
        żadnej własności. W środek wbiłem patyk,
        tu centrum, tam obrzeża, wschodzę i zachodzę,

        żywię i bronię, może jest wzburzone,
        wzmożona czujność, nocą,
        dniem, nigdy już

        i dotąd dotąd.
        • jutka1 Swietlicki -- Ty 01.04.08, 00:20
          Marcin Świetlicki - Ty

          Byłaś jedynym miejscem tego miasta,
          mozliwym do dotknięcia,
          ale zdrewniałaś i zniknęłaś
          -nie jesteś warta tego wiersza,
          a i ten wiersz niewarty ciebie.
          Znalazłem dzisiaj słaby puls,
          tłukący się czasami pod podłogą
          -przywarłem całym ciałem.
    • jutka1 Dzwonienie :-) 01.04.08, 23:11
      Marcin Świetlicki - Dzwonienie

      W pewnym wieku nie ma po co dzwonić.
      W pewnym wieku raczej dzwonią oni
      i one dzwonią, bo nie są w tym wieku.
      Nie pamiętam, że obiecałem.
      Żądają, żebym znów obiecał.
      Obiecuję i zapominam.

      Chyba że dzieje się to
      po pijaku. Wtedy
      inna taryfa.

      Sam na sam z sercem dzwonu.
      • jutka1 Parasolki 01.04.08, 23:16
        Marcin Świetlicki - Parasolki

        Mówię coś. Wolałbym,
        żeby samo się mówiło.
        Żeby samo się grało.
        Mówię coś, a w głowie mam
        stare numery telefonów,
        nieaktualne adresy,
        mnóstwo BARDZO wulgarnych wyrazów.

        NIE WYCHODŹ BEZ PARASOLKI,
        NIE WYCHODŻ BEZ PAROSOLKI.

        Aaaa wszystko to jest identycznie trwałe
        jaaaak numer telefonu na pudełku zapałek,
        aaa wszystko to jest identycznie trwałe
        jaaaaak numer telefonu na pudełku zapałek aaa...
    • iwannabesedated dla Pajtona 02.04.08, 13:43
      MARYSIA

      Cieszę się, a myślę sobie,

      że ci bedzie, siostro, żal.

      PANNA MŁODA

      Czego żal-

      MARYSIA

      Jakeś do pola ganiała

      krasą i siemieniatke;

      jageś jesce była mała

      i ty, i Hanusia, i ja,

      byłyśmy razem doma;

      że ci sie zacnie bez stajnie;

      żeś kole niej wyrosła zwycajnie

      i bez cały ty wsioski roboty,

      bez tego harowanio;

      że jak ty bedzies panią,

      ciesze sie, a myślę sobie,

      że ci bedzie, siostro, żal.

      PANNA MŁODA

      Czego żal - - ?

      MARYSIA

      Że ci sie bedzie cnieło

      bez tatusia, bez nos,

      bez tych płotów, bez ogroda;

      że choć sie chłopem uciesys,

      jesce tu płacząca przylecis,

      bo tutok duszę mos,

      bo tu sie serce przyjeło,

      a tam ci bedzie samotno

      i bez to ci bedzie markotno,

      i bez to ci bedzie żal.

      PANNA MŁODA

      Mało szkoda, krótki żal.

      MARYSIA

      A teraz ty sobie chwal,

      rumień się teraz i pal;

      ale tutok dusza sie ostanie

      i tutok twoje kochanie,

      a tam ci bedzie samotno

      i bez to ci bedzie markotno,

      i bez to ci bedzie żal.
      • jutka1 Re: dla Pajtona 02.04.08, 13:59
        Matt.cobosco! Nigdy nie myslalam, ze "Wesele" w czymkolwiek, kiedykolwiek, moze
        przystac do mej kaprawej osoby :-)))))))))

        Refleksja nachodzi mnie taka: taki mi sie trafil los, los nomada, ze zawsze
        czegos zal, i zawsze ciagnie do czegos nowego czy innego. Nomadyzm pospolity.
        :-) Na szczescie oplotki i pola zostawiam bez zmian, i bede mogla od czasu do
        czasu przyjezdzac zaczerpnac wioskowego oddechu.
        A cala reszta problemow czy muszow czy trzebow czy hepow niech sie idzie pasc na
        lonce razem z Krasula soltysa. O! :-))))
    • jutka1 Tomasz Jastrun 03.04.08, 12:02
      Brwi

      Dotknąłem
      pękniętą wargą
      jej ust
      i nic się nie stało
      nie uderzyła mnie w twarz
      jej oczy nie zmieniły koloru
      tylko brwi
      uniosły się jak skrzydłą ptaka,
      który nie wie
      zostać
      czy odlecieć
      • jutka1 Zbigniew Herbert 03.04.08, 12:10
        Czułość


        Cóż ja z tobą czułości w końcu począć mam
        czułości do kamieni do ptaków i ludzi
        powinnaś spać we wnętrzu dłoni na dnie oka tam
        twoje miejsce niech cię nikt nie budzi

        Psujesz wszystko zamieniasz na opak
        streszczasz tragedię na romans kuchenny
        idei lot wysokopienny
        zmieniasz w stękania eksklamacje szlochy

        Opisać to jest zabić bo przecież twoja rola
        siedzieć w ciemności pustej chłodnej sali
        samotnie siedzieć gdy rozum spokojnie gwarzy
        w oku marmurów mgła i krople toczą się po twarzy
        • jutka1 Zbigniew Herbert 2 03.04.08, 12:20
          Pijacy

          Pijacy są to ludzie, którzy piją do dna i duszkiem.
          Ale krzywią się, bo na dnie widzą znów siebie.
          Przez szyjkę butelki obserwują dalekie światy.
          Gdyby mieli silniejszą głowę i więcej smaku, byliby astronomami.
          • jutka1 Zbigniew Herbert 3 03.04.08, 12:23
            Zobacz

            Błękit zimny jak kamień o który ostrzą skrzydła
            aniołowie wyniośli i bardzo nieziemscy
            idąc po szczeblach blasku i po głazach cienia
            zapadają się z wolna w urojone niebo
            lecz po chwili wychodzą jeszcze bardziej bladzi
            po tamtej stronie nieba po tamtej stronie oczu
            Nie mów że to nieprawda że nie ma aniołów
            pogrążona w sadzawce leniwego ciała
            ty która widzisz wszystko w kolorze swych oczu
            i stajesz syta świata - na granicy rzęs
    • jutka1 Swietlicki - Odciski 05.04.08, 09:43
      Odciski (jedna z wielu wersji)

      Nno. Proszę sobie wyobrazić:
      druga połowa lat osiemdziesiątych.
      (Dlaczegóż by nie druga połowa lat osiemdziesiątych?
      Dlaczegóż by nie?)
      Miesiąc --
      • jutka1 Swietlicki - Lezenie 05.04.08, 11:29
        Leżenie

        A może jestem po prostu potworem,
        potworem na wakacjach?
        Na plaży leżę w ciemnych okularach,
        w praniebo patrzę.
        *
        W praniebo patrzę, jego majowego
        prablasku byłbym nie zniósł, gdyby nie wakacje.
        Nie zniósłbym blasku, kryje się zazwyczaj
        przed nagonką w ciemnicach.
        *
        Tu jest najjaśniej. Tu, pod pralatarnią.
        Jestem potworem na wakacjach.
        Całuję jasne widziadło w prasłońcu.
        Uszczypnij mnie, uszczypnij- mruczę do widziadła.
        • jutka1 Swietlicki - Kluczenie, kwiecien 05.04.08, 11:41
          Marcin Świetlicki - Kluczenie, kwiecień

          Pętam się, kluczę. Nie zacieram śladów.
          Znów całkiem niepotrzebny klucz w kieszeni. Nie mam
          zamiaru ani możliwości mieszkania na dworcu,
          na ulicy, pod mostem, w samochodzie, w hotelu.
          Nie chcę się tam. Daleko wysunięta placówka liryczna.

          Nikt mnie nie ściga, nikt nie idzie za mną.
          To ja sam ten cień rzucam. Pętam się pałętam,
          kluczę pomiędzy miejscem, gdzie mnie teraz już
          nie ma a miejscem gdzie mnie nie ma jeszcze
          - i nie do końca wiadomo, czy w ogóle. Kluczę.
          Moja kurtka została w domu, co go nie ma.
          Dzisiaj spałem w tym domu, co go nie ma jeszcze.
          Dała mi rano – tuż przed wyjściem w ten deszcz –
          klucze do tego domu, będzie jeszcze śmieszniej.
          Więc jak się czujesz? W porządku. Dziękuję.

          Powoli się przestawiam. Sam sobie wybrałem.
          Pętanie się po deszczu z dwoma kompletami
          bezużytecznych kluczy. Tak żałośnie, że aż
          nie na wiersz. Pętam się, pałętam,
          snuję się kluczę. Sam. Bezużyteczny.

          Nigdzie, z kluczami, w deszczu, w mokrym swetrze,
          brak formy, złamany język.
    • jutka1 Swietlicki 10.04.08, 11:33
      TAK POWIEDZIAŁ ALKOHOL

      Nocą rozszedlem sie we wszystkie strony,
      Aby się zbudzić w wielu różnych łóżkach,
      by nie pamiętać, że umarłem. Noszę
      przy sobie od niedawna zapasową parę
      skarpetek i koszulkę na zmianę, szczoteczkę
      do zębów, wszystko po to, żeby nie pamiętać,
      że umarłem, a także by mieć dom gdziekolwiek.

      Ona znienacka objęła mnie przez sen,
      dwukrotnie wymówiła obce imię,
      tak czule, że nieomal się zdecydowałem
      przyjąć to imię, wziąć sobie tę czułość.
      Ale umarłem i wyszedłem stamtąd,
      i nadal idę poprzez wietrzną próżnię.
      Ale umarłem - i jeśli znajduję

      miejsce na sen - to mocno przytulam poduszkę,
      krzyczę w poduszkę swoje imię martwe,
      krzyczę w poduszkę swoje imię martwe.

      • jutka1 Swietlicki 2 10.04.08, 11:37
        Marcin Świetlicki - Pogo


        Na podstawie piosenki o tym samym tytule
        ...z płyty "Ogród Koncentracyjny"

        Spałem źle. Ona spała źle. Pełne porozumienie.
        Spało nam się źle. W tym kraju..
        ..w którym wciąż więcej, więcej palantów nosi przy sobie broń.
        Zażartowałem sobie, że są to dla nich namiastki penisów..
        ..choć chodzi o coś groźniejszego.

        Źle spałem! Spałem źle. W tym kraju..
        ..w którym wzorcem mężczyzny jest ksiądz albo handlarz.
        Spałem źle. W tym kraju..
        ..w którym znów ojczyznę a nie wiosnę zobaczą.
        Jak ci się nie podoba - to wypierdalaj! Źle spałem.

        Chociaż się zdarzają jakieś jaśniejsze momenty..
        na przykład.. czarne oliwki, wino Sophia-Riesling..
        Dwudziesty drugi grudnia 91' oraz efekty owej rewolucji seksualnej,
        z których skorzystałem wyjątkowo skwapliwie.
        Ponadto Ty jesteś a Ciebie nikt mi nie zabroni.

        Źle spałem! Spałem źle..i przyśniła mi się idea.
        Przyśnił mi się działacz.
        Przyśniły mi się obowiązki i konieczność skruchy.

        Kolaboruję z pismem katolickim nie mając nawet kościelnego ślubu.
        Nawet nie będąc bierzmowany. Jakaż perwersja!

        Zawsze zdradzam. W tym szczególnie pozostaję sobie wierny.
        I przelatuję przez te muzea, biblioteki, banki..
        ..a one ścian już niemal nie mają.
        Nie warto się skupiać na tych obcych detalach.

        Mam w sobie gorący detal i teraz Cię muszę znaleźć.
        Przejdziemy przez siebie w lepsze, gorące kraje.
        Bo istnieją. Skoro Ty zaistniałaś, ja już istnieję...

        ...

        I co? I pożar. To bardzo powoli się zaczynało.
        Najpierw mnóstwo blasków, zapachów, drobnych świateł.
        Teraz płonie. Poważnie.
        Ogień stawia swoje stopy ostrożnie.

        Ja to sobie tańczę..
        ..siedząc przed lustrem, nieruchomy, z zamkniętymi oczami.
        Tańczę to sobie, ja to sobie tańczę.
        Wyjąc bezgłośnie, postępując tuż za ogniem, powoli..
        ..powoli, powoli..

        ..tańczę to sobie.
    • jutka1 Stanislaw Grochowiak 12.04.08, 13:38
      * * * [Odeszli od siebie z powodu nieustalen...]

      Odeszli od siebie z powodu nieustaleń
      Zgubili adresy i zapomnieli twarzy
      Wracali do wspomnień co najwyżej z uśmiechem
      Po którejś tam wódce kiedy robi się gorzko

      Nie - ani ich pociąg ani też katastrofa
      Ani deszcz też nie złączył To było bezpowrotne
      To że bardzo kiedyś z powodu nieustaleń
      Odeszli od siebie na dwa bieguny mostu
      • jutka1 Stanislaw Misakowski 12.04.08, 13:45
        * * * [W tobie zostawiam moją twarz]

        W tobie zostawiam moją twarz - wyczulenie
        na Boską, na ludzką komedię.

        Gdy rozpoznasz - źdźbło czasu objawi się moim
        śmiechem.

        Komizm naszego życia jest tragedią wzajemnych
        zmagań w poznawaniu się.
        • jutka1 Ernest Bryll 12.04.08, 13:56
          Cóż


          Cóż, mężczyzna nie płacze. Tego się uczyłem
          Od samego dzieciństwa. Coraz bardziej sucho
          Miałem pod powiekami. I wzrok był ostrzejszy
          I oddech spokojniejszy i świat jakby mniejszy
          I mój głos w świecie nie brzęczał tak krucho
          Cóż, mężczyzna nie płacze - bo zna swą bezsiłę
          Uczy się milknąć i w ciemność odchodzić
          Przyjaciół nie mieć, z wrogami się godzić

          I tęsknić za łzą jedną co by z bożą łaską
          Popłynęła mu z oczu zamiast ziaren piasku.
          • jutka1 Julian Przybos 12.04.08, 17:29
            Do Ciebie o mnie


            Zapatrzony, że samymi rzęsami
            zmiótłbym śnieg z twojej ścieżki,
            chwytam w zachwyt ruch twój - i gubię:

            Krokiem tak zalotnie lekkim,
            jakbyś wiodła ptaszka na promieniu,
            szłaś przede mną - przed sobą, przed wszystkim!
            Poderwany spod nóg przez wróble
            twój cień w krzewie się zazielenił,
            pojaśniał w drobne listki.

            I zniknęłaś - w swoim śpiewie. Zamilkliśmy.

            Ale odtąd zasłuchany, gdy pytam
            o mnie,
            od rośliny do słowa
            każdy pąk się wyraża kwieciście;
            kwiat rozkwita nagiej, ogromniej
            we wszechkwiat.
            (Gałąź wiśniowa
            przewinęła się do kwiatów od liści
            zwinniej,
            niż wiewiórka zdążyłaby się domyślić.)
    • jutka1 Slowo na niedziele -- Grochowiak 13.04.08, 13:17
      Do S...

      Bunt nie przemija, bunt się ustatecznia;
      Jest teraz w locie: dojrzałym, dokolnym,
      Jakim kołują doświadczone orły.

      Bunt się uskrzydla tak - jak udorzecznia.

      Bo wpierw to było jakby piaskiem w oczy,
      Turniejem chłopców na słonecznej plaży;
      A teraz ciężki; teraz więcej waży.

      Bunt się uskrzydla tak - jak w kamień toczy.

      I pomyśl: czułość, ta świetlista kula,
      Teraz dopiero w mym pobliżu płonie,
      Luzując szczęki, łagodząc me dłonie.

      Bunt się uskrzydla tak - jak się uczula.
      • jutka1 Slowo na niedziele -- Jerzy Harasymowicz 13.04.08, 13:28
        Grzech


        Taki zrobiliśmy grzech że

        Grzech wołający
        o pomstę do nieba
        wszystkimi jej
        rozwianymi włosami

        Taki wspaniały
        fruwający po niebie
        i skrzydlaty w dodatku
        grzech

        że Bóg rzekł
        ee no
        niech
    • jutka1 Swietlicki 15.04.08, 16:55
      Ciągle, ciągle ta sama historia


      Styczeń w mieście, kałuże z zimną wodą, zmierzch się
      rozpoczął w południe.
      Kilka kłótni, co stały się poważne dopiero w czasie ciszy po nich.
      Oddzieleni od nieba dachami, strychami, piętrami, sufitami-
      siedzą
      i monotonnie wspominają albo planują następne zaggraniczne
      podróże.
      Ofiara już została wyznaczona, już wie, już jest z głowy,
      już nie ma, nie jest, nie chce, nie kocha, przgrywa i spada.
      A pod nogami są podłogi, piętra i piwnice.
      W piwnicach ogień.
      • jutka1 Swietlicki 2 15.04.08, 17:01
        M-Czarny Poniedziałek


        Moment, kiedy się zapalają jednocześnie wszystkie
        lampy uliczne w mieście. Moment, kiedy mówisz
        to niepojęte "nie" i nagle nie wiem co z tym robić
        dalej: umrzeć? wyjechać? nie zareagować?
        Moment w słońcu, kiedy cię obserwuję z okna autobusu,
        masz inną twarz niż w chwilach, kiedy wiesz, że patrzę
        -a teraz mnie nie widzisz, patrzysz w nic, w błyszczącą
        szybę, za którą niby jestem. Już nie ja, nie ze mną,
        nie ten sposób, nie tutaj. Może zdarzyć się
        wszystko, bo wszystko się wydarza. Wszystko określają
        trzy podstawowe pozycje: mężczyzna na kobiece,
        kobieta na mężczyżnie albo to, co teraz
        -kobieta i mężczyzna przedzieleni światem.
        • jutka1 Swietlicki 3 -- piosenka o marnowaniu :-) 16.04.08, 07:44
          Marnowanie

          - love in vain -
          (Robert Johnson)

          Rozpierdoliłaś mi wakacje.
          Na stacji stoję sam.
          Rozpierdoliłaś mi wakacje.
          Na stacji stoję sam.
          Być może miałaś jakieś racje.
          Lecz cała miłość na marne.
          Na marne.

          Kiedy pociąg wjeżdża na stację,
          pracownik kolejnictwa mi w oczy patrzy.
          Ma wyraz oczu taki jak ty.
          Lecz ty rozpierdoliłaś mi wakacje.
          Cała miłość na marne.
          Na marne.

          Jest tylko jedno światło dla mnie.
          Światło jest czerwone.
          Rozpierdoliłaś mi wakacje.
          Odjeżdżam w swoją stronę.
          I zanim znów się łudzić zacznę,
          wiem: cała miłość na marne.
          Miłość na marne.
    • asia.sthm Re: Swietliki, Sliwoniki, Rozyki, Szymborskie (i 15.04.08, 23:37
      TADEUSZ RÓŻEWICZ – BIEDNY POETA STACHURA

      niedaleko brudnego koryta
      rzeki Wisły
      pasło się stado świń i wieprzy
      pospołu z dziećmi Apollina

      do tej stołówki
      przywędrował z dalekiej krainy
      Janko muzykant chłopiec opętany poezją
      rzucał perły przed wieprze
      śpiewał grał na złotym grzebieniu
      aż usłyszał głosy
      i oszalał

      był jak motyl
      w pajęczynie

      rozmawiałem z nim
      raz w życiu
      w jakimś domu pracy twórczej
      stanął w drzwiach
      mojego pokoju
      i poprosił o kartkę
      papieru

      powiedziałem że mam
      tylko papier z makulatury
      w kratkę
      uśmiechnął się grzecznie
      podziękował
      odszedł
      z trzema kartkami

      czasem myślę że chodziło mu
      o coś innego

      że chodziło o jego i moje
      o nasze życie

      (wrzesień 2003 r.)

      ------------------------------------------------

      Wiersz pochodzi z tomiku Wyjście, Wydawnictwo Dolnośląskie
      • iwannabesedated zataczanie kół i przechodzenie usz... 20.04.08, 21:29
        Przypowieść

        Raz tylko przez igielne ucho przechodzi wielbłąd

        jeden raz

        i tam skąd przyszedł nie powraca–

        jest droga jego tak jak czas.

        Chociaż weselej było w stadzie

        chłodniejsza woda dawnych rzek

        lecz siła jakaś go prowadzi

        przed siebie, dalej, w dalszy bieg…

        I pewnie nęcą go powroty

        oazy wśród piaskowych burz/

        lecz przeszedł przez igielne ucho…

        … i drugi raz nie przejdzie już.“

        Anna Frajlich
        • jutka1 Jeszcze raz dziekuje ntxt 20.04.08, 23:36

          • maria421 Nic gornolotnego ale do smiechu 21.04.08, 21:43
            Na fotelu siedzi Donek
            Nic nie robi cały dzionek

            O wypraszam to sobie!
            Jak to , ja nic nie robię?
            A kto się w lustrze przegląda
            I twierdzi, że pięknie wygląda?

            A kto dziś zgubił długopis
            I zwalił wszystko na PIS?
            A kto sprawdził, czy Stefan nie warczy?
            Czy to nie wystarczy?

            Na fotelu siedzi Donek
            Nic nie robi cały dzionek.

            Przepraszam, a nie uścisnąłem Bronka?
            A nie usłyszałem dzwonka?
            A nie powiedziałem „dzień dobry”?
            A nie skrytykowałem Ziobry?

            A TVN-u nie oglądałem?
            A znów nie obiecałem?
            A nie zadbałem o ciało?
            To dla Was ciągle jest mało?

            Na fotelu siedzi Donek
            Nic nie robi cały dzionek

            Nie poleciał do Davos, bo mu się nie chciało
            Nie spotkał się z Prezydentem, bo czasu miał za mało
            Nie obniżył podatków, bo nie miał ochoty
            Nie pomógł emerytom, bo z tym za dużo roboty

            Z przepracowania przyszła mu ochota na spanie
            A śniło mu się …..tanie latanie.
    • jutka1 Frank O'Hara 22.04.08, 08:46
      Wiersz

      Światło... przejrzystość... poranna sałatka z avocado
      po wszystkich okropnościach, które robię jakież to
      niezwykłe
      zaznać wybaczenia i miłości, nie nawet wybaczenia
      bo co się stało to się stało i wybaczenie to nie miłość
      a miłość jest miłością nic nigdy sie nie może popsuć
      mimo ze to i owo może być irytujące nudne i zbyteczne
      (w wyobraźni) ale naprawdę nie dla miłości
      chociaż już o przecznicę dalej czujesz oddalenie sama
      obecność
      zmienia wszystko jak kropla chemii upuszczona na papier
      i wszystkie myśli giną w dziwnie spokojnym podnieceniu
      niczego nie jestem pewien oprócz tego, i oddech to wzmaga

      (tłum. Piotr Sommer)
      • jutka1 Samuel Beckett 22.04.08, 08:59
        *** (Przychodzą)

        przychodzą
        inne i takie same
        z każdą jest inaczej i tak samo
        z każdą nie ma miłości inaczej
        z każdą nie ma miłości tak samo

        [tlum.? A. Libera? - nie jestem pewna, brak informacji - J1]
        • jutka1 Re: Samuel Beckett -- znalazlam tlumacza! 28.04.08, 08:27
          Dreczylo mnie to, i szperalam, szperalam, az wyszperalam:

          z francuskiego i angielskiego Przemysław Sitkiewicz
          Ufff :-)
    • jutka1 Rafal Muszer 22.04.08, 09:04
      O Pomyłkach

      Przyszedłem wcześniej
      i spóźniłem się na miejsce,
      z którego odszedłem.
      • jutka1 Elzbieta Michalska 22.04.08, 09:06
        Meteor

        Kuba Rozpruwacz z Tykocina
        to był element co się zowie.
        Wpadał do tancbudy w gumofilcach...
        ... Piźnie jednego, drugiego, dziesiątego w dziób
        a po chwili ze zdławionym gardłem
        – Dziewczynki, to już moja ostatnia zabawa
        za tydzień wyjeżdżam do USA,
        a że mam od urodzenia zasrane szczęście
        z góry wiem: samolot ze mną
        się rozpierdzieli w drzazgi nad Atlantykiem,
        wieloryby będą mnie całowały nie wy.
    • jutka1 Zbigniew Joachimiak 23.04.08, 07:49
      * * *

      w słowach miłosnych jest wiele
      o miłości
      lecz jeszcze więcej o jasności
      która jest w każdym z nas
      nawet
      gdy szepczemy pojedynczo
    • jutka1 Roman Sliwonik 24.04.08, 09:03
      Jeden z moich ulubionych jego wierszy:

      Kobieta, która już tak jest mną

      Kobieta już tak jest mną
      że moim gestem posługuje się na co dzień
      w jej śmiechu poznaję mój śmiech
      pali papierosa tak jak ja
      narzuca płasz podobnie
      wszystko to jest trochę mniejsze lub z jakimś obcym ornamentem

      lecz moje

      kolor tych wspólnych lat upodobnił nas
      dopasowaliśmy czynności Część należy do niej
      Nasze gesty
      mieszczą się w określonej godzinie lub potrzebie
      nie potrącają się niezręcznie jak to bywa
      w okresie pierwszej miłości
      która zmieniła się w celowość
      również rozkoszy I snu spokojnego

      i teraz patrzę
      jak codziennie ta kobieta
      wykonuje wokół siebie tysiąc upiększających gestów
      czesze się Maluje Wchodzi i wychodzi twarzą z lustra
      upiększa się również czynnościami
      robi to już nie dla mnie
      codziennie dla kogoś innego
      i codziennie warstwy czynności nakładają się na nią znużeniem

      coraz wolniej wykonuje ruchy
      aż kiedyś
      znieruchomiała
      zobaczyłem w lustrze odbitą z jej oczu pustkę
      umilkła krzątanina jej palców
      i w ciszy w napięciu Pochylone do przodu jej ciało
      mówiło dookoła że przecież
      chciałaby czynić siebie

      dla kogoś
      trwale
      przez wszystkie kształty i czynności zmienne
      do dnia ostatecznego i kształtu

      i ciekawe Myślałem
      czy kiedyś kiedy spotka mnie w miejscu obojętnym
      i będzie z kimś innym
      czy wtedy mój gest który został u niej
      schowa speszona do torebki
    • jutka1 Erna Rosenstein 26.04.08, 10:14
      Szczęście

      Mieszkać.
      Mówić światłem.
      Budować kryształ.
      Chodzić promieniem i mlekiem.
      Otwierać słońce.
      Świecić w przejrzystości.
      Mieć ziemię i niebo.
      Zbliżać skinieniem dalekość.
      • jutka1 Rafał Muszer 26.04.08, 10:20
        o Nas

        Łagodne przejścia. Wody w parę, wiosny
        w zimę. Zaczynam dokładnie w miejscu,
        w którym wczoraj przerwałem. Wmawiam
        to sobie, żeby nie stracić równowagi.

        Podczas mojej nieobecności
        przesuwają się wskazówki. Zachody
        zmieniają się na wschody, linie
        okrężne w linie nocne, ja w ciebie,
        ty odchodzisz.
        • jutka1 Dorota Koman 26.04.08, 11:00
          * * *

          uwierzyłam
          w miłość poety
          zapominając o
          licentia poetica

          = WM

          nie mówię, że to
          musi być poemat
          ale czemu graffiti
          zamiast haiku
    • jutka1 Świetlicki -- Po nocy 28.04.08, 08:33
      PO NOCY

      Tej nocy niebo miało się rozświetlić
      resztką ogona umarłej komety.
      Ale mgła była, nic nie było widać.
      Noc rozświetlały mdłe supermarketu
      światła. I tyle. Coś wszystko ostatnio
      tak się rozmywa. Koniec świata przyjdzie,
      westchnie i wyjdzie.
    • luiza-w-ogrodzie Wiersz na lato 28.04.08, 09:08
      Podgrzewam sie tego zimnego jesiennego dnia czytajac wiersze
      ustawione wreszcie na polce tak, ze je widze... Moj ulubiony letni
      wiersz - "Na plaży" Tadeusza Peipera, calosc tutaj:
      www.gazeta.razem.pl/index.php?id=5&t=2&page=22
      W godzinach kiedy duch jest mięsożerny sierpień powinien leżeć w
      Gdyni,
      Piasek powinien buchać parą, morze powinno kipieć jak nigdy,
      Nad wodą niech sterczy pierś kobiety, nad wybrzeżem niech
      Pieści niebo las tak pusty
      Jak raj gdy Adam ujrzał jaką ścieżką opasana jest Ewy stopa,
      A w lecie niech nad posłaniem z ciszy wysoka pieśń czuwa.

      Kawałami czerwonego słońca biła Gdynia w oczy,
      Gdy nagle wśród ciał które dźwigał piasek i wśród ciał które
      Dźwigały łokcie
      Dwie szklanki srebrnego blasku bieg słońca zmściły.

      Brunatne były ich podpory, brunatne gołe i bose,
      Bo nad brzegiem stoi kobieta i cieszy się sama sobą;
      Duma gęstnieje nad jej biodrem, a gdy wchodzi w wodę,
      Wśród trzepotu złotych sekund imię jej zdrabnia jej uda.
      Przed mężczyzną, który ją ściąga i jej ucieczka się zżyma,
      Ucieczką, bo plecami dotyka myśli rozległej jak to pod nią
      morze.

      Lecz chmura skropliła się słońcem i, gdy z wody wybiegli,
      Jego płaszcz wydał mu się szczupły, tak jej śmiech był
      tkliwy.

      Biali poszli oboje w las gdzie cisza usłała posłanie
      Z puszystej miki i otoczyła je strażą wysokich pieśni;
      Jego słowa, jak jego uda, z boku szersze niż z przodu,
      A jej śmiech, nim niebo draśnie, na jej bokach się oprze.
      Pod pniem sosny stanął i srebrnym łukiem urągał niebu
      bez żalu
      A gdy ona na jednym ze wzgórz położyła się niczym owoc
      na talerzu
      i pogrążyła się we wszystko i wszystkiego stała się cząstką,
      on w to się pogrążył, z czego w swe dzieło wyskoczy.

      W ciała swe wsunięci, kąpać się będą w sobie dwie różnice,
      To co jest w mięsie, nie tylko jako mięso się ceni.

      W rozgrzanym czerwienią dachów powietrzu Gdyni,
      Które niesie myśl portu aż tam gdzie woda krzepnie Gdańskiem,
      Wsypane w piasek nagie pułki
      Wyczekują wieści o swych ciałach, które sierpień płuka.

      Morze jest tu masażem a słońce kosmetykiem,
      Dlatego przeważają tu kobiety i dlatego nie są wiotkie,
      Że zaś są nagie, ręce ich opadają zbyt nisko,
      A nogi, uderzając o wspomnienie sukni kroczą jakby i tu
      uderzały o suknię
      Gdy kładą się by słońcem cucić twarz, są płaski i płytkie,
      Gdy zaś twarz wesprą na łokciach, bucha piekło
      Z ich ciał wysmażonych w olejku, z migocącej bruzdy
      ich pleców
      Z ich piersi, które niczym upadające lampy rzucają żar
      w męskie palce
      Patrzą w swe czcze ręce nadzy ich towarzysze z ramionami
      odstającemi,
      Mężczyźni, tym piękniejsi, im silniejsi stoja na ziemi.

      Nagle dzień drgnął, światła zadygotały, ludzie poszerzeli
      Cieniem rozgnieceni
      To piersi tej kobiety nad brzegiem zmąciły bieg słońca.
      Dwie szklanki blasku, szklanki niewyczerpanego blasku,
      Hojne szklanki których żadne nie zamkną skoble
      Świeca w powietrzu, srebro w westchnieniu.
      Omotana oczyma widzów, nim zmieni dla morza pociecha,
      Brutalna jak wodorosty, gdy fale na piasek je zniosą,
      Cieszy się swą skórą, jakby cieszyła się najlepszą swą suknią.
      Między lędźwinami krzyżowiną pycha ją wydrąża,
      Cień, jak duma, gęstnieje nad biodrem, na biodrze taje w dół
      zdążą
      I w fałd trykotu u szczytu nogi niesie pas swej głośnej czerni,
      A wzdęte pośladki błyszczą nad nim, granatowe pomarańcze.
      Złote sekundy trzepocą pod jej kolana gdy stopą wodę bada,
      Udo zdrabnia się dźwięcznie jak jej imię, gdyby sama się wołała
      Za chwile łydki, nie grubsze od ramion, obejmą wodę
      w modłach.

      Biel widnokręgu pchała fale w ląd, a słońce zapaliwszy im
      czoła,
      Pędziło je by udanymi obelgami szumu brzeg obrzucały.
      Na brzegu leżał mężczyzna, pod dymem który wiał z jego
      skóry.
      Krwi karmin, kości klejnot, mięsa krasa,
      I podczas gdy obracał oczy od miejsca gdzie pływaczka
      Poddawała się dotykom wody, na męskie dłonie nie czekała,
      Obsypywał nogi piaskiem, potem ślepo ścierał z nich grudy,
      Lecz ile razy spojrzał na nią, przekładał papierosa wargami
      z jednego kąta ust w drugi.
      Kiedy zaś nad srebrną woda ukazały się jej piersi,
      Wymówione głośno mokrym trykotem, przetłumaczone słońcem
      na sierpień
      wstał, pobiegł ku niej, a z ruchu kolan widać, że był jej mężem.
      Uciekała od niego, lecz każdym rzutem ramion ściskała tyle
      Morza
      Ile wynosiła grubość kadłuba, który ją ścigał i który kochała;
      Czuła swe ciało, swe gołe ciało, niezdmuchnięte w łachy,
      Swe ciasne, swe piękne ciało, w słonych woni osadzone w chmurze;
      Chciała być sama, sama z wodą, z powietrzem, z światłem,
      z szumem.
      On biegnie za nią, okrzykuje ją prośba, ochlapuje sprośnym
      żartem; nie słyszy,
      Choć głos ten ma na uszach i za godzinę dosłyszy.
      Tymczasem idzie falom naprzeciw i niosąc nad wodą ramiona,
      Jakby nie broniąc się przed wodnistych dłoni płochymi ranami,
      Uważnym skokiem i pomocnym kwikiem unika zalewu.
      Teraz cofa się; skokom i kwikom nie ufając za wiele,
      Zawraca, zsuwa trykot z bark, kładzie się na fali niskiej,
      A temu który ją ściga ani rzęsa nie skinie,
      Bo właśnie plecyma dotyka myłsi rozległej jak to morze
      Pod nią.
      Gdy zerwie się, trykot przygładzi i guziki dopnie;
      Stopy jej pieszcząc piasek, pokochają ziemię nowym uczuciem;
      Nadymanymi policzkami i dzióbem ust woda i hymn ciecze
      I o ciele poprzez które dusza wyciąga swe łapki i łapy
      O ciele poprzez które można stać się lepszym niż było.
      Szorstkie na trykocie światła porują jej pierś tylko do sutek
      Pod którymi ukrywa się cień i jego czarna sztuka,
      Okrągłościom dając wypukłość, w pełnię wynosząc szkice;
      Ona czuje to, oddycha głębiej, i o piersiach swych myśli
      "cycki"!
      A on już z daleka wykonywa palcami miłosne chwyty, nuci,
      I w takt swej pieśni noga prostokątnie gięta wodę wrogo rozcian.
      O, nie, tu, nie sama być chciała, tu jej nie dosięgnie,
      Sama byś chciała, tu sama, jego dotyku nie zniesie.
      Pędzi ku brzegowi, on za nią, staje na brzegu, on za nią w tyle.
      O chmuro, skraplająca się słońcem: z uciekającej twarzy błysnął
      uśmiech tak tkliwy
      Że gdy zdejmowali trykoty pod osłoną kąpielowych płaszczy,
      Szeroki biały płaszcz wydał mu się dla jej biódr za szczupły.
      Lecz lekko mu jest, pod swym zmienionym rozmiarem
      nie jęczy;
      Oboje czują ciało na sobie, wewnątrz ciała nie czują
      Nie czują wnętrzności, ani żołądka ani kiszek ani serca,
      Czują na sobie ciało, wełnę płaszcza i wiatr który im uda ściera
      I słońce które im drapie czaszki i piasek który drapie im stopy;
      Czują na sobie swe sztywne spojrzenia i luźne szepty
      Które uderzają tu w pachwiny, a w duszę przyzywają tu w oczy;
      Kochają się wzajemnie mowa mięśni i ich przedmową
      Tłuszczową.
      Niedaleko wybrzeża jest ścieżka, niby w trawę strącona
      brunatna nitka.
      A dalej na lewo jest las, gdzie wiatr ogryzany tylko psa
      szczekaniem,
      pod rozpiętą ciszą pieści niebo sosnami i świerkami,
      gdzie traw poziomie liście błyszczą, na pościel usłana mika,
      gdzie na okrągłych wzgórzach wrzosy układają swą pieśń
      w wysokie stożki.
      Te lasy, te ciche lasy, jakżeż te schowki miłości kuszą.

      W zielone ściany, w zielone światła i w zielone mroki
      Szli w swych białych płaszczach biali, dwa kremy.
      A może nigdy tego męża nie kochała ta żona tak mocno,
      tak mocno,
      jak wtedy gdy wśród woni które niósł las i które morze niosło,
      wśród drzew rozsuwanych szeroko najgęstszym słońcem,
      stanął pod sosną, płaszcz rozwinął jak zuchwały anioł,
      i pień drzewa, patrząc Bogu w twarz, srebrem moczu
      ściemniał.
      Wytrząsnęła się z płaszcza, zaszła go od tyłu, pod jego płaszcz
      zapuściła ramiona,
      Objęła go, policzki wcisnęła mu w plecy tam gdzie oświetla je
      Znamię,
      Potem całego ściskała pocałunkami, bo kochała go całego
      Tak jak tu pod pniem sosny stał przed nią rozkraczony i goły,
      Z ramionami na biodrach, z głową do góry zadartą,
      Łaciatymi cieniami guzowany, a błyszczący, śliski i twardy.

      • maria421 Perla dla Jutki 28.04.08, 22:16
        Pearl, to delight a prince's day,
        Flawlessly set in gold so fair
        In all the East, I dare to say,
        I have not found one to compare.
        So round, so radiant in array,
        So small, so smooth her contours were,
        Wherever I judged jewels gay
        I set her worth as truly rare.
        I lost her in a garden where
        Through grass she fell to earthen plot;
        Wounded by love beyond repair
        I mourn that pearl without a spot.

        Since from that spot it fled that day
        I waited oft, in hope to see
        What once could drive my gloom away
        And charge my very soul with glee;
        But heavy on my heart it lay
        And filled my breast with misery.
        Yet no song ever seemed so gay
        As that quiet hour let steal to me
        Though in my heart one thought ran free,
        Her fresh face wrapped in earthly clot;
        Earth, you have marred her purity,
        My secret pearl without a spot.
        • jutka1 Re: Perla dla Jutki -- Dziekuje :-))) ntxt 28.04.08, 22:25

    • jutka1 Swielicki na niedziele 04.05.08, 09:04
      Skwer im. Pierwszych Słupszczan


      Nie było mnie tak długo,
      że aż akcja
      serialu wenezuelskiego
      posunęła się znacznie: mnóstwo dzieci się urodziło, wielu bohaterów
      wymarło, kobiety zbrzydły. Boże oko
      bardziej zmęczone się stało, na listach przebojów
      wiele zmian, skarb wykopany, na nic przyda się mój plan
      kurczowo zaciskany w dłoni.

      Zemsta polega na wypiciu kawy
      i popatrzeniu w okno. Takim samym wzrokiem
      jak przed laty. A potem
      na ławce słońcu się
      dać oślepiać, mieć obok,
      rozmawiać z, chcieć dotknąć, nie dotykać, ślicznie,
      mądrze, w tym czadzie słońca, w tym
      życiu.
      • jutka1 Re: Swielicki na niedziele -- 2 04.05.08, 09:13
        Upiór

        Minęło kilka dni. Od kilku dni jeżdżę na drugi koniec miasta.
        Pamiętałem po co jeszcze przedwczoraj. Dzisiaj nie pamiętam.
        Przez park, po wielkich wyświechtanych liściach, pod drzwi.
        Zadzwonić, zapukać, postać, pomedytować, odwrócić się, odejść.
        To już nie jest cierpliwość, to jest religia.
        To już nie jest religia - dzisiaj ktoś poruszył się wewnątrz.
        Jutro będzie wiosna i będę dłużej pukać.

        • jutka1 Re: Swielicki na niedziele -- 3 04.05.08, 09:15
          Uwodzenie

          sto razy prościej byłoby na pewno,
          gdybym się mylił. ale się nie mylę:
          jesteś najlepszym miejscem tego miasta,
          centralnym punktem.

          kiedy wracam do miasta - to do ciebie wracam.
          miasto po prostu nie istnieje, kiedy
          nie ma w nim ciebie. rozpadają się
          dekoracje. są zgliszcza. rumowisko jest.

          nocą na moście ze zgubionych kluczy,
          piór wiecznych, dokumentow - odnajdujesz się
          miasto istnieje, jeśli ty zachcesz.
          miato odpływa, jeśli chcesz.
    • jutka1 Swietlicki na poniedzialek 05.05.08, 09:51
      W przeddzień schizmy

      -Co wolisz? Budzić się obok kogoś czy budzić się sam?
      Już ubrany podchodzę do czegoś, do magnetofonu?
      zmieniam kasetę? nie wiem, może robię głośniej,
      może przyciszam, odczekuję, szukam
      czegoś być może, po prostu - przez chwilę
      muszę być odwrócony, podchodzę do nie wiem,
      wieszka? szukam czegoś w kieszeni kurtki, papierosów?
      tak,
      powiedzmy, że być może papierosów, odczekuję jeszcze
      trochę i wzdycham, i udzielam jakiejś
      niedobrej odpowiedzi. Coraz bardziej nie wiem:
      wrócić do niej? Teraz jest. I będzie
      jeszcze jutro. O tym, że w sobotę
      przebudzę się samotnie, staram się nie myśleć.
      Rozebrać się i wrócić jeszcze do niej? Czwartek.
      Powoli się rozdzielam w niej na ja i ______
      • jutka1 Re: Swietlicki na poniedzialek -- 2 05.05.08, 10:19
        W dobrym starym stylu

        Kopce byłego śniegu. Były dzień byłego
        życia. Jutro się zmienią dekoracje. Dzisiaj
        krążyć i kluczyć po krótkim odcinku
        ulicy, drzwi otwierać, wchodzić,
        tonąć, na klamce brzytwa, pić gdzie indziej, szybciej,
        nierozsądnej. O końcu wiem, nie wiem
        co pomiędzy.
        • jutka1 Re: Swietlicki na poniedzialek -- 3ci i ostatni 05.05.08, 10:28
          Stary, a na ucieczce

          Stary, a na ucieczce, niedojrzale, aż się
          pokrzywiają i patrzą z wyrazem odrazy,
          stary, a na ucieczce, szatan mu pościelił
          w piwnicy, arcybiskup aż sporządził donos
          na niego, stary, a tak lekceważny,
          rozprzestrzeniony, rozwiany,
          który płynie płonąc.
    • jutka1 Swietlicki na wtorek 06.05.08, 09:21
      Pieśń profana

      telefonu, żetonów i brata bliźniaka,
      ojca i matki, bezpretensjonalnej
      oraz ślicznej i mądrej żony, łóżka i kościoła,
      dzieci, kuchni, wakacji, wanny i przeszłości,
      przyszłości oraz wyrzutów sumienia
      - miłość nie ma.
      • jutka1 Re: Swietlicki na wtorek -- 2 06.05.08, 09:34
        Olifant


        Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
        Nie przyszedłem rozmawiać, nie przyszedłem się kłócić,
        nie przyszedłem prowadzić odwiecznej wojny.
        Ja przyszedłem się kochać.
        Mam już jeden nóż w plecach i nie ma tam miejsca na następne.
        Odpada dylemat: kawa - herbata?
        Przyszedłem się kochać.
        Zobaczyłem światło więc przyszedłem. Zadzwoniłem i otworzyłaś.
        Nie przyszedłem rozmawiać. Nie przyszedłem namawiać.
        Nie przyszedłem zbierać podpisów. Nie przyszedłem pić wódki.
        Ja przyszedłem się kochać.
        • jutka1 Re: Swietlicki na wtorek -- 3 06.05.08, 16:51
          Magnetyzm

          Iskrzy się noc i iskrzy.
          Motyle są jak mosty
          skonstruowane. Mnóstwo
          cekinów nocą.

          Mówi się "kocham",
          bo chce się odezwu.
          i "śmierć" się odpowiada,
          choć trzeba inaczej.

          Dotyka się łagodnie.
          Każdy dotyk ma echo.
          I oczy się odwraca
          z delikatnością zwierząt.
          • jutka1 Re: Swietlicki na wtorek -- 4 06.05.08, 16:59
            Casablanca


            Niekochany nie zdradza.
            Niekochany chodzi
            dzwoniąc w kieszeni
            niepotrzebnym kluczem.

            Z bramy wychyla się staruszek
            niepokojąco podobny do Bogarta.
            ”Celuję prosto w twoje serce, synu!”
            ”Przecież wiesz, że to najmniej czuły we mnie punkt.”

            W sąsiedniej bramie znaleziono
            siedemdziesięcioletnią Marilyn Monroe.
            Potrafiła wykrztusić jedynie:
            PU PU PI DU.

            ”Jaka jest pańska narodowość?”
            ”Jestem pijakiem.
            Jestem nieślubnym dzieckiem
            Bogarta i Marilyn Monroe.
            To ja
            zabiłem Laurę Palmer.”
            To wszystko na ten temat.
    • jutka1 Swietlicki na czwartek 08.05.08, 08:50
      ...ska

      Dlaczego twój niepokój tak obraca się wokół wyrazów:
      niepodległość - wolność - równość - braterstwo - Polska
      od morza do morza - bezrobocie - podatki - Gazeta Wyborcza?
      Czy nie wiedziałeś, że są to małe wyrazy?
      Czy nie wiedziałeś, że są to wyrazy najmniejsze?
      Dlaczego właśnie o nie zahacza twój język?
      Czy nie wiedziałeś, że tym wszystkim rządzi ta szczupła dziwka,
      ta którą kochasz a raczej masz na nią ochotę?
      która wybiera sobie tego, którego akurat ty nienawidzisz?
      Który znęca się nad nią i wbija w nią gwoździe?
      Przez nią siedzisz w więzieniu! Przez nią jesteś głodny!
      Przez nią!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • jutka1 Re: Swietlicki na czwartek -- 2 08.05.08, 17:54
        Aha

        Aha, gotuję z miłości, sieję popiół
        wszędzie dokoła, gotuję niezdarnie
        ten, który śpiewa, jest tym, który kocha
        i to, że smutno śpiewa, wcale nie jest ważne
        ten, który śpiewa, ciągle zmartwychwstaje?
    • jutka1 Swietlicki na sobote 10.05.08, 08:36
      79´


      "Tekst pochodzi z piosenki o tym samym tytule
      ...z płyty "Perły przed Wieprze"

      Oczywiście, że nie ma miłości..
      Nie ma i nigdy nie było.
      Nawet to cośmy robili.
      W żadnym calu nie zahacza o miłość.

      Oczywiście, że nie ma miłości..
      Pomyliłem się, pomyliłem się..

      Oczywiście, że nie ma miłości..
      Można już odetchnąć, można wetchnąć..
      resztki swojego ciepła..
      ..w resztki ciepła świata.
      • jutka1 Swietlicki na sobote -- 2 10.05.08, 08:48
        Ludzie


        Kochają się i są zameldowani.
        Wszystkie papiery w zupełnym porządku.
        Mają swoje choroby, pomagają sobie
        lekarstwami i literaturą.

        Oni żyją, a ja
        piszę o nich wiersze,
        odnajduję kolejne klocki ich historii.
        To nie jest zdrada, jeśli ją ujawniam.

        Niekochany nie zdradza.
        Niekochany chodzi
        dzwoniąc w kieszeni
        niepotrzebnym kluczem.

        (87)
        • jutka1 Swietlicki na sobote -- 3 10.05.08, 08:56
          Różaniec, młynek, wiatraczek


          Nie opiekuję się twoim mężczyzną
          pod twoją nieobecność, nie odżywiam go
          właściwie, odprowadzam go do obcych kobiet,

          a on je krzywdzi, obiecując to,
          co obiecał już tobie;

          Nie opiekuję się twoim mężczyzną,
          to jakiś byt, którego nie powinno tu być,
          trzymam go w płytkim, wciąż otwartym grobie,

          śpiewa stamtąd króciutką pijacką piosenkę.

Pełna wersja