Swietliki, Sliwoniki, Rozyki, Szymborskie (i inne)

    • jutka1 Swietlicki na poczatek tygodnia 12.05.08, 09:52
      Tryb życia


      kawa i papierosy.
      niedoczekanie.
      niedoczekanie na to, że -------
      i na to, że --------
      żadnych, zupełnie żadnych nowych mięśni, żadnych
      nowych linii papilarnych, żadnych nowych siwych
      włosów,
      żadnych nowych zmarszczek.
      herbata albo kawa.
      caro albo extra mocne.
      taka alternatywa.
      do pracy przed południem albo po południu
      piętnastką lub jedynką.
      wycieczki osobiste.
      jeżeli spadnie śnieg, to trzeba rano wstać i
      uprzątnąć śnieg.
      cuda są tylko wewnątrz.
      cuda są tylko wewnątrz.
      słuchać lub mówić.
      niedoczekanie.
      wódka rzadko.
      kompletny brak jakiegokolwiek kontaktu ze zdrową
      częścią społeczeństwa, powiedzmy- klasą robotniczą
      albo małym lub dużym biznesem,
      przez co zupełnie oderwanie od rzeczywistości.

      cuda są wewnątrz.
      kawa i papierosy.
      wyprowadzenie psa.
      nalewanie wody do miski.
      kamienny sen.
      niedoczekanie.
      wyrzucanie gości.
      żadnych przyjaznych domów.

      cuda są wewnątrz.
      cuda są tylko wewnątrz.
      zmysły kierują się do wewnątrz.
      zmysły powoli zaczynają się
      odwracać.
      marzenia o hazardzie.
      drastyczna monogamia.
      niedoczekanie.
      żadnych istotnych lektur.
      w kinie jedynie filmy oglądane któryś
      raz z rzędu.
      kawa i papierosy.
      żadnych nowych zmarszczek.
      wkładanie, wyjmowanie.
      wilcze ścieżki, kłamstwa.
      ukrywana gorączka.
      kamienny sen i dreszcze wewnątrz kamiennego snu.

      • jutka1 Swietlicki na poczatek tygodnia -- 2 13.05.08, 09:45
        Pobojowisko


        Leży przy moim boku udaje że śpi czy coś ładnego zostanie z tych
        zniszczeń?

        już zabiliśmy wszystko jasne ćmy szyb dotykają z obu stron

        tym czasem cicho sto razy zaznaczała że mnie nie chce

        wypróbowałem jednak wszystkie męskie sposoby

        jest

        jest przy moim boku na cudzym tapczanie

        przegrała zwyciężyła

        zwyciężyłem przegrałem

        leży

        ubrany usiadłem daleko siedzę i palę papierosa patrzę przewrócone

        stłuczone dwie szklanki z herbatą popielniczka a w niej dwa długie
        niedopałki

        kiedy otworzy oczy ja otworzę ogień!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • jutka1 Na niedziele po przerwie -- Mariusz Grzebalski 25.05.08, 12:39
      ZANIM WSZYSTKO NAPRAWDĘ SIĘ ZACZNIE

      Przede wszystkim
      sprawdzić, dokąd płynie
      ta łódź. Czy
      nie jest to spóźniony pociąg,

      wanna, w której
      czytasz prasę,
      zaginiony autobus-widmo
      wiozący skazanych

      na dno przepaści.
      Dowiedzieć się
      czy tych dwoje w drzwiach
      to faktycznie my,

      czy nie jest to sąsiad
      z żoną i dzieckiem
      albo przypadkowy mężczyzna
      i dziewczyna, która -

      śpiesząc się - zmyliła adres.
      Raz na zawsze ustalić,
      na ile realna jest
      cała ta nasza historia,

      to miejsce
      tuż nad kolanem wyłamujące się
      z opalenizny,
      żółta opuszka palca,

      włosy w wannie
      po skończonej kąpieli.
      Odkryć skąd wiara,
      że nie ma spadania,

      że jest wiatr,
      bez końca.
      • jutka1 Na niedziele po przerwie -- Mariusz Grzebalski 2 25.05.08, 12:42
        META

        Może nie bliscy, ale jakoś połączeni z sobą,
        sobie przeznaczeni. Aż któregoś dnia długo
        i w tajemnicy ostrzony nóż przedarł się -
        trudno powiedzieć przez co. I nie było powrotu.






        META

        Może nie bliscy, ale jakoś połączeni z sobą,
        sobie przeznaczeni. Aż któregoś dnia długo
        i w tajemnicy ostrzony nóż przedarł się -
        trudno powiedzieć przez co. I nie było powrotu.
        • jutka1 Na niedziele po przerwie -- Mariusz Grzebalski 3 25.05.08, 12:46
          CIEPŁO

          To jak przeklinasz. Nie jest źle,
          leżeć tak, słuchać w cieple,
          nie czekać na nic. Lepiej jest tylko
          niewiele wiedzieć o tobie,

          nie pytać o nic. Wszystkie te historie,
          które zdarzyły się nam dotąd -
          kogo to interesuje? Zwłaszcza teraz.
          Jest zapach. Jest skurcz brzucha,

          kiedy w reszcie ciała błądzi światło.
          Zapach, którego nie zmyjesz.
          Skurcz, jakiego nie uda ci się powtórzyć.

          Jest ważne. Ze teraz. Ze właśnie
          nam się zdarza. Nikt nie mógł
          przypuszczać. A jednak.
    • jutka1 Na sobote: Boguslaw Deren 14.06.08, 08:36
      Ex definitione


      A niby gdzie zostało powiedziane
      że poezja jest dla wszystkich

      dla wszystkich są
      powietrze chleb herbata

      potajemne łzy pensjonarek
      i mityczne kasztany
      z placu pigalle

      a jeżeli poezja
      nie jest dla wszystkich
      to i poeci
      nie są dla wszystkich

      to chyba jasne
    • jutka1 Swietlicki na niedziele 22.06.08, 09:03
      79´


      "Tekst pochodzi z piosenki o tym samym tytule
      ...z płyty "Perły przed Wieprze"

      Oczywiście, że nie ma miłości..
      Nie ma i nigdy nie było.
      Nawet to cośmy robili.
      W żadnym calu nie zahacza o miłość.

      Oczywiście, że nie ma miłości..
      Pomyliłem się, pomyliłem się..

      Oczywiście, że nie ma miłości..
      Można już odetchnąć, można wetchnąć..
      resztki swojego ciepła..
      ..w resztki ciepła świata.
      • jutka1 Swietlicki na niedziele 2 22.06.08, 09:09
        Druga pieśń profana


        Jak zwierzęta.
        Bez telefonu.
        Bez samochodu.
        Bez wstydu.
        Bez komputera.
        Jak zwierzęta.
        Nie odróżniający seksu od miłości.
        Nie odróżniający prymasa od premiera.
        Z tylko jedną ambicją: zasnąć
        W cieple.
        • jutka1 Swietlicki na niedziele 3 22.06.08, 09:13
          Listopad


          Listopad, niemal koniec świata, kilka minut przed zmierzchem.
          Schroniłem się w kawiarni, siadłem tyłem do światła.
          Wolne? Zajęte - odpowiadam, rzucam kurtkę na to drugie krzesło.

          Och, gotów jestem już wyjść z tego miasta, ręce wytrzeć o
          liście, cały ten kurz, tłuszcz miasta
          wytrzeć o liście, wyjdź ze mną, zobaczysz.

          Znudzimy się i pozabijamy po tygodniu, ale pomyśl o tych
          łunach, które pozostawimy za sobą, o tych wszystkich miejscach
          i kobietach, mężczyznach; pomyśl - z jaką ulgą

          będziemy krzyczeć w hotelowym pokoju, na najwyższym piętrze,
          a nasze krzyki dotrą na pewno aż na
          portiernię. Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne - odpowiadam.
          Zmierzch.
          • jutka1 Swietlicki na niedziele 4 i ost. 22.06.08, 09:20
            Naziemie


            Jak długo jeszcze?
            Jak jak długo? Powiedz.
            Od zawsze pielęgnuję nieforemną bryłę.
            Żadnej wdzięczności.
            Dziś zaczęła mówić.

            Spacerujemy po placu targowym.
            Cicho się skarży. Upał
            Potrząsa nami. Ludzie na nas patrzą.
            Pieniądze się wydały
            Na chore potrzeby.

            Moja pięciopalczasta dłoń na niby dłoni.
            Następne lato w nibywolnym kraju.
            Nie pozwoliłem jej fotografować.
            Wtykam w nią różę
            I jestem zazdrosny.
    • jutka1 Na piatek i koniec tygodnia- Zbigniew Jablonski 27.06.08, 17:45
      TUTAJ

      Czy pamiętasz Jak
      Wiatr, rozszarpywał zieloność liści
      Jak szarpał beztrosko harmonię drzew, Jak
      Łkała Noc, przerażona
      Płaczem chmur...
      Nie pamiętasz
      Nie pamiętasz, Bo
      Wędrowałaś po gwiazdach, W
      Ciemnym kręgu Nieba
      Zniewalając przestrzenie snu.
      Wracaj-prosiłem
      Wracaj. Weź W
      Dłonie przyśpieszony
      Oddech I
      Drżące usta, Wracaj TU. Bo
      Kosmos, To
      Niewymierzalny sznur ciemności, A
      Ja Jestem.

      ( z tomiku " Helskie Listopady " )
      • jutka1 Na piatek i koniec tygodnia- Zbigniew Jablonski2 27.06.08, 17:47
        RACHUNKI

        Kiedy
        Połączą się plus Z
        Minusem
        Dwa światy W
        Jednym cieniu
        Wielokrotność W
        Jedności
        Niespełnienie W
        Spełnieniu-
        Sumą będzie Nie-
        Skończoność miłości.

        ( z tomiku " Helskie Pory Roku" )
    • jutka1 Inglisz 23.07.08, 14:17
      Podwieszam pod-watek, bo mnie w Njujorkerze wiersz zafrapowal, i
      chce sie podzielic.

      No i bedzie pod-watek Inglisz, pod-watek Frencz.....
      :-)))
      • jutka1 Rae Armantrout - "Integer" 23.07.08, 14:21
        Nie wiem, czemu mnie tak zafrapowal. :-/

        "Integer"

        1.
        One what?

        One grasp?

        No hands.

        No collection

        of stars. Something dark

        Pervades it.

        2.
        Metaphor
        is ritual sacrifice.

        It kills the look-alike.

        No,
        metaphor is homeopathy.

        A healthy cell
        exhibits contact inhibition.

        3.
        These temporary credits
        will no longer be reflected
        in your next billing period.

        4.
        "Dark" meaning
        not reflecting,

        not amenable
        to suggestion.
    • jutka1 Jozef Baran 24.07.08, 16:32
      ***

      znów mnie wyrzuca
      świt na brzeg
      niczym muszlę
      ze skłębionego oceanu

      w mojej głowie jak w muszli
      całą noc szumiało
      Wiecznością i Snami

      i wszystko pomieszało się z wszystkim
      wszyscy byli wszystkimi
      i nie było jeszcze sztucznego podziału
      na umarłych i żywych
      • jutka1 Re: Jozef Baran -- 2 24.07.08, 16:41
        ***

        Nie mamy czasu
        Czas ma nas.
        Bawi się nami
        Przez pewien czas.
    • jutka1 Kwartet Aleksandryjski - kilka cytatow 01.08.08, 23:17
      Znalazlam w necie, i kajam sie, ze nie znam nazwiska tlumacza :-/

      :: Justine ::

      W wielkiej ciszy zimowych wieczorów jest tylko jeden zegar: morze. Jego
      stłumiony miarowy szum jest w moim umyśle fugą, i w nią wplatam swoje zapiski.
      Puste kadencje morskich fal, które liżą własne rany [...]


      Człapanie biało ubranych postaci wokół dworca. Przy rue de Soeurs to wypełniają
      się, to opróżniają, jak płuca. Blade wydłużające się wiązki popołudniowego
      słońca padają na długie łuki Esplenady, a olśnione gołębie wzlatują nad
      minarety, żeby złowić skrzydłami ostatnie promienie gasnącego światła. Srebro
      dzwoni na ladach w kantorach wymiany pieniędzy [...]

      Intensywne światło za chmurą; około czwartej spada czysty, drobny deszcz, ostry
      jak igły. Poinsecje w ogrodzie konsulatu lśniące od srebrnych kropel,
      wyprostowane na sztywnych łodygach. Żaden ptak nie odzywa się o świcie. Dmucha
      lekki wiatr i palmy kołyszą długimi szyjami, z cichym, suchym, oficjalnym
      szelestem. Cudowny szept deszczu nad jeziorem Mariut. [...]

      Przychodziła oczywiście z kilkuminutowym spóźnieniem – może prosto z jakiejś
      zchadzki w mrocznym pokoju, o czym wolałem nie myśleć – ale tak świeża, tak
      młoda, z rozchylonymi płatkami ust spadającymi na moje wargi jak rosa na skwar
      lata. Mężczyzna, z którym rozstała się dopiero co, może jeszcze przeżywał wciąż
      na nowo jej wspomnienie, może była jeszcze oprószona pyłkiem jego pocałunków.
      Nie miało to wielkiego znaczenia, kiedy czułem giętki ciężar żywej istoty
      opartej o moje ramię, gdy uśmiechaliśmy się do siebie z niesamoludną szczerością
      dwojga ludzi, którzy wyrzekli się sekretów. Było nam dobrze, gdy staliśmy tak
      niezręcznie, trochę nieśmiało, oddychając w przyspieszonym rytmie, bo
      wiedzieliśmy, czego nawzajem od siebie chcemy. Porozumienie nawiązywało się poza
      świadomością, bezpośrednio, cieleśnie: przez wargi, oczy sorbety i kolorowy
      kiosk. Staliśmy lekko szczepieni z sobą małymi palcami, chłonęliśmy aż do dna to
      popołudnie pachnące kamforą. Byliśmy cząstką miasta...

      Jesteśmy dziećmi krajobrazu, w którym żyjemy; to on dyktuje nam sposób bycia, a
      nawet sposób myślenia o tyle, o ile na jego bodźce reagujemy.

      Przykrość współżycia w jednym mieszkaniu z kimś, kogo się nie lubi może wzburzyć
      żółć w człowieku.

      Wspólne ich życie było jak zakopany w piasku kabel, który w niepojęty sposób
      przerwał się w niemożliwym do odkrycia miejscu pozostawiając ich oboje w
      niesamowitych, nieprzeniknionych ciemnościach.

      „Nie goń zewnętrznej matni, nie toń w wewnętrznej pustce, bądź spokojny w
      jedności rzeczy, a dwoistość sama zniknie”.
      O ufności w sercu – Seng Can, w Justynie


      :: Mountolive ::

      Kochać się to taki sam absurd, jak dać się strącić z parapetu.

      Bywa, że kochankowie nie znajdują słów prócz tych, które inni już powiedzieli i
      przmilczeli tysiąc razy.Właśnie po to wynaleziono pocałunki, by takie banały
      przeobrazić w rany.

      Najbogatsze z ludzkich przeżyć ma zarazem najuboższą gamę środków ekspresji.
      Słowa zabijają miłość, tak samo jak zabijają wszystko inne.


      :: Clea ::

      [...] percepcja ma tę samą właściwość, co pocałunek: wraz z nią wchłaniamy truciznę

      [...] przyjmijmy, że mężczyzna znaczy: poeta wiecznie spiskujący przeciw sobie

      [...] pracowite opisy różnych stanów duszy[...] ta ludzka jajecznica.

      Prawdpopodobnie najlepiej sprzyja zdrowiu całkowity brak mózgu.

      Skomplikujmy życie tak, aby stało się udręką i narkotykiem znieczulającym na
      rzeczywistość.

      [...] słowa wynalezione pierwotnie dla obrony przed rozpaczą, są zbyt surowe,
      żeby odzwierciedlić właściwości czegoś, co jest tak głęboko samo ze sobą
      pogodzone, tak ze sobą doskonale scalone. Słowa są tylko zwierciadłem naszych
      niedosytów, każde jest jak olbrzymie nie wyklute jajo smutków świata.

      Dzień następował po dniu w kalendarzu pragnień, każda noc miękko obracała się we
      śnie na drugi bok, żeby odepchnąć mrok i od nowa skąpać nas w królewskim blasku
      słońca. Wszystko sprzysięgło się, żeby stworzyć taki właśnie świat, jakiego nam
      było trzeba.

      Ziarna przyszłych zdarzeń nosimy w sobie. Tkwią w nas od początku i rozwijają
      się zgodnie z prawami własnej natury.
      ************
      I tym optymistycznym akcentem.

      Dobranoc :-)))
      • jutka1 Re: Kwartet Aleksandryjski - kilka cytatow 02.08.08, 10:48
        Znalazlam! Tlumaczyla to Maria Skibniewska, wspaniala tlumaczka (to ona np.
        pierwsza przetlumaczyla Tolkiena, i wiele, wiele innych pozycji).

        Za chwile odc. 2 cytatow, juz z holdem pani Tlumaczce.
      • jutka1 Kwartet Aleksandryjski - kilka cytatow Odc. 2 02.08.08, 10:58
        :: Justine ::

        "Przede wszystkim, czym jest to nasze miasto? Co streszcza się w nazwie
        Aleksandria? Przed oczami mojej duszy przemyka wizja tysiąca ulic, owianych
        kłębami kurzu (...) Pięć ras, pięć języków, kilkanaście wyznań, pięć flot,
        poruszających się wśród własnych odbić w tłustej wodzie za redą. Ale płci jest
        więcej niż pięć i myślę, że tylko rodowity Grek potrafi je odróżnić. Strawa
        seksualna, którą tu każdy ma pod ręką, oszałamia różnorodnością i obfitością.
        Nikogo nie oszukają pozory szczęśliwego miasta. Symbolicznych kochanków wolnego
        helleńskiego świata zastąpiło tu coś innego, istoty subtelnie obojniacze, z
        natury swojej zboczone. Orient nie może radować się słodką anarchią ciała, bo
        prześcignął ciało (...) Aleksandria jest dla miłości tym, czym tłocznia dla
        wina; kto z niej się wydostanie, jest chory, jak pustelnicy i prorocy, to znaczy
        ci wszyscy, którzy są głęboko w swoim życiu okaleczeni".

        "Notatki do palety krajobrazu... Długie sekwencje tempery. Światło przesączone
        przez cytrynową esencję. Powietrze pełne ceglanego pyłu, pachnącego słodko
        ceglanego pyłu i woni rozprażonych bruków gaszonych wodą. Jasne, wilgotne chmury
        ciążą ku ziemi, ale rzadko przynoszą deszcz. Wszystko to zbryzgane zakurzoną
        czerwienią, zakurzoną zielenią, liliową bielą wapienną i rozcieńczonym
        szkarłatem laki. Latem opary morza powlekają atmosferę delikatnym pokostem.
        Wszystko jest trochę lepkie.

        Ale jesienne powietrze jest suche, rozedgrane, ostre od statycznej
        elektryczności, rozpołomienia ciało pod lekką odzieżą. (...) Pijana prostytutka
        błądzi ciemnymi ulicami, rozsypując strzępy piosenki jak płatki kwiatu. Czy to w
        tej pieśni Antoniusz usłyszał obezwładniającą serce melodię, która skłoniła go
        do skapitulowania raz na zawsze przed ukochanym miastem?"

        "Szósta godzina... Człapanie biało ubranych postaci w okolicy dworca. Przy Rue
        des Soeurs sklepy to wypełniają się, to opróżniają, jak płuca. Blade wydłużające
        się wiązki popołudniowego słońca padają na długie łuki Esplanady, a olśnione
        gołębie niby rozsypane strzępki papieru wzlatują nad minarety, żeby złowić
        skrzydłami ostatnie promienie gasnącego światła. Srebro dzwoni na ladach w
        kantorach wymiany pieniędzy. Żelazne kraty przed bankiem są jeszcze tak gorące,
        że nie sposób ich dotknąć. Stukają kopyta koni ciągnących pojazdy, w których
        urzędnicy, każdy z głową nakrytą czerwonym fezem jak odwróconą doniczką, spieszą
        do nadmorskich kawiarni. O tej porze, najtrudniejszej do zniesienia, zobaczyłem
        z mojego balkonu niespodziewanie jej sylwetkę; bez pośpiechu, na pół jeszcze
        senna, w białych sandałkach szła ulicą. Miasto rozprostowuje zmarszczki jak
        stary żółw i rozgląda się dookoła. Na chwilę odwraca się od poszarpanych
        ochłapów mięsa, gdy z ukrytego zaułka obok rzeźni, górując nad rykiem i skargami
        bydła, dolatują nosowe dźwięki damasceńskiej piosenki miłosnej, przenikliwe,
        zgrzytliwe ćwierćtony."

        "Wracam myślą do okresu, gdy dla nas czworga zewnętrzny świat prawie nie
        istniał. Dni stały się tylko pauzami (...) między przesuwającymi się
        płaszczyznami czasu (...) Fala nic nie znaczących spraw, snująca się po martwej
        powierzchni rzeczy, nie przenikała do atmosfery, nie prowadziła do żadnego celu,
        nie żądała od nas niczego prócz niemożliwości: abyśmy byli obecni. Justyna
        powiedziałaby, że zostaliśmy schwytani w potrzask zastawiony z woli zbyt
        potężnej i zbyt celowej, aby mogła być wolą ludzką – wciągnięci na pole
        magnetyczne, jakie Aleksandria roztacza wokół tych, których wybrała na swoje
        typowe okazy".

        Tlumaczyla: Maria Skibniewska :-)
        • lucja7 Re: Kwartet Aleksandryjski - kilka cytatow Odc. 2 03.08.08, 10:45
          Piekne :-)
          jak miasto :-)
    • jutka1 Chiyong Chong 06.09.08, 09:30
      Spadająca gwiazda

      Zapamiętałem sobie
      gdzie spadła gwiazda
      miałem iść tam nazajutrz
      taki miałem plan
      Teraz - dorosłem

      (październik 1939)
    • jutka1 e.e. cummings na sobote 06.09.08, 09:34
      ***(miłość jest miejscem)

      miłość jest miejscem
      & przez granice tego
      miejsca przebiega
      (cichym i jasnym przejściem)
      każde miejsce

      tak jest światem
      & wewnątrz tego
      świata legły
      (w przytuleniu bratnim)
      wszystkie światy

      tłum.Stanisław Barańczak
    • jutka1 Józef Baran na niedzielę 07.09.08, 09:16
      Ballada telefoniczna

      w tej rozległej przestrzeni
      co nas łączy i dzieli
      jesteś tak mała
      że mieścisz się w uchu
      jestem tak mały
      że mieszczę się w twym uchu

      między nami wielka woda
      po dnie której biegniemy do siebie
      co tchu
      po nitce
      do kłębka słuchawki
      z dwu przeciwnych stron

      przez współotwarte okno
      cisną się obłoki
      i długo jeszcze widzę twój głos
      wibrujący kręgami
      w przestrzeniach nieba
      choć telefon
      ten wąż kusiciel
      dawno już zwinął się w kłębek
      i skamieniał

      Sztokholm, czerwiec 1998
      • jutka1 Bogusław Dereń 07.09.08, 09:37
        Apokalipsa według skryby


        A kiedy miłość będzie już
        jakąś tam sztucznie przesłodzoną
        big-kanapką
        w jakimś tam mac-lovelandzie
        poeci pójdą w odstawkę

        niektórzy nawet z rozpaczy
        przestaną pić dla sławy

        w publicznych toaletach
        ściany będą puste
        zupełnie jak myśli
        kolejnych wybrańców ludu

        i już nikt
        nie będzie mógł
        zjeść ciastka
        i je mieć
        • jutka1 Bogusław Dereń -- 2 07.09.08, 09:41
          Onireska


          W naszych rozbitych popielniczkach
          Jesteśmy najwięksi

          Wszystkie kobiety są
          Nie używane

          Można się spokojnie
          Rozejrzeć we własnej omnipotencji

          Można nawet wyznać prawdę
          Miast wersji znajomych
    • kielbie_we_lbie_30 nie wiem kto.. 08.09.08, 00:00
      Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę
      Gubiąc wątek i dni
      A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!
      A życie przecież po to jest, żeby pożyć
      By spytać siebie: mieć, czy być
      A życie przecież po to jest, żeby pożyć
      Nim w kołowrotku pęknie nić

      Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
      Na pierwszej stacji, teraz, tu!
      Już nie chce z nikim ścigać się, z sił opadam
      Przez życie nie chce gnać bez tchu

      Będę tracić czas, szukać dobrych gwiazd
      Gapić się na dziury w niebie
      Jak najdłużej kochać ciebie
      Na to nie szkoda mi zmierzchów, poranków
      Ni nocy, dni...
      • jutka1 Re: nie wiem kto.. 08.09.08, 08:04
        Z tego, co wiem, to slowa tej piosenki napisala wykonawczyni czyli Anna Maria
        Jopek. :-)
    • jutka1 Slawomir Matusz 06.01.09, 15:39
      Z Eduarda Einsteina

      1.
      ten kto tęsknie wyciąga ramiona
      zawsze
      będzie odepchnięty

      2.
      nie ma nic gorszego
      niż spotkanie kogoś
      poza kim
      cała jego egzystencja
      i wszystkie wysiłki
      tracą sens

      3.
      najgorszym przeznaczeniem
      jest nie mieć przeznaczenia
      i nie być także przeznaczeniem
      dla nikogo innego
      • jutka1 Świetlicki 06.01.09, 17:40
        Magnetyzm

        Iskrzy się noc i iskrzy.
        Motyle są jak mosty
        skonstruowane. Mnóstwo
        cekinów nocą.

        Mówi się "kocham",
        bo chce się odzewu.
        i "śmierć" się odpowiada,
        choć trzeba inaczej.

        Dotyka się łagodnie.
        Każdy dotyk ma echo.
        I oczy się odwraca
        z delikatnością zwierząt.
Pełna wersja