O pierdulach -- Odc. 21 :-)

22.01.08, 08:17
Poprzednie sie przelaly, wiec - juz bez napominania ;-) - otwieram nowe pierduly.

Pozwalam sobie zalinkowac koniec poprzedniego odcinka z ciekawa dyskusja o
Andaluzji, Maurach, architekturze i kulturze, etc.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=74346703&wv.x=2&a=74591866
Za chwile moje dzisiejsze pierduly. :-)
    • jutka1 Nie dadza odpoczac 22.01.08, 08:33
      Moje plany leniwego tygodnia moge sobie o kant zylety rozbic.
      Zapukal wczoraj klient w moj monitor, no to go wspomoge, nieboraka. Trza na
      bulke z salcesonem zarobic, nespa?

      Zamowilam olej opalowy. Ja pier........, alez cena poszla w gore. :-(
      Od czasu, kiedy piec zaczal dzialac: o ponad 100%. :-(
      Dobrze chociaz, ze zima byla lagodna, tfu, odpukac lewym ramieniem.;-)

      Tyle pierdul wioskowych. Jade po zakupy spozywcze, a potem siadam do pracy.

      Milego dnia :-)
      • maria421 Re: Nie dadza odpoczac 22.01.08, 10:09
        Musze zmienic okulary.

        Dopiero po drugim czytaniu zrozumialam ze Jutka pisze o pierdulach wioskowych a
        nie wojskowych.
        • ewa553 Re: Nie dadza odpoczac 22.01.08, 10:51
          ja przy migrenie miewam takie zaburzenia wzroku. Bylam kiedys
          zmuszona w takim stanie robic zakupy. Siegajac po jakas nowa
          puszeczke dla kotow przeczytalam zawartosc: "Hund und Maus" (pies i
          mysz). Zrobilo mi sie niedobrze, pomyslalam o perwersji producentow,
          a tymczasem byl to "Huhn und Mais" czyli kurczak z kukurydza:))))
    • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 22.01.08, 11:32
      Zaliczylam dwa nurkowania w oceanie. Jutro kolejne dwa (ale dwa-trzy
      razy glebsze) i egzamin teoretyczny. Jak zdam, ide na zurek do
      polskiej knajpy, jak nie zdam, bedzie trzeba znowu podchodzic...
      Wkuwam przy blasku pelni Ksiezyca. Wot, zyzn...
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 22.01.08, 15:06
        No zyzn Twoja by była tragiczna, gdyby nie ten zurek. Swojski żur, najlepiej z
        białą kiełbachą i jajem, ewentualnie pajda przemyconego z Polandii razowca z
        salcesunem - to jedynie może osłodzić biednemu emigrantowi jego straszliwą,
        łzawą i melancholijną egzystencję;)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 22.01.08, 15:32
          no nie jedynie...
          kaszana i ogorek kiszony tez ;)
          • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 22.01.08, 15:55
            Lorneta z meduzom.
            • jan.kran Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 22.01.08, 16:26
              Po pobycie w Polsce definitywnie brakuje mi pierogów...
    • ewa553 no to macxie: 22.01.08, 17:06
      stawiam pol litra, kaszane, ogorka (wlasnej roboty) i pyszny chleb.
      Okazja: wlasnie odebralam moje nowe autko. Fajne. Ma smieszne
      extrasy, co bardzo lubie: zapala np. nie kluczykiem, tylko na guzik,
      a zamiast kluczyka to ma takie smieszne batoniki:))))
      • maria421 Re: no to macxie: 22.01.08, 17:39
        ewa553 napisała:

        > stawiam pol litra, kaszane, ogorka (wlasnej roboty) i pyszny chleb.
        > Okazja: wlasnie odebralam moje nowe autko. Fajne. Ma smieszne
        > extrasy, co bardzo lubie: zapala np. nie kluczykiem, tylko na guzik,
        > a zamiast kluczyka to ma takie smieszne batoniki:))))

        Gratulacje! Niech Ci dobrze sluzy:-)
        • ewa553 Re: no to macxie: 22.01.08, 17:43
          dziekuje. Jestem troche rozczarowana, bo mial byc mniejszy.
          Tymczasem jest tylko o 20 cm krotszy od poprzedniego:((((
          obawiam sie ze to mi nie pomoze nauczyc sie wreszcie parkowania...
          • maria421 Re: no to macxie: 22.01.08, 18:04
            ewa553 napisała:

            > dziekuje. Jestem troche rozczarowana, bo mial byc mniejszy.
            > Tymczasem jest tylko o 20 cm krotszy od poprzedniego:((((
            > obawiam sie ze to mi nie pomoze nauczyc sie wreszcie parkowania...

            Einparkhilfe masz?
    • jutka1 Praca, praca, praca 23.01.08, 07:20
      Do piatku do 17:00 jestem wyjeta z zycia. :-/
      Trzymajcie kciuki, zebym zdazyla skonczyc robote, inaczej klient mnie zabije i
      nie bedzie Pytona. :-)))
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 23.01.08, 09:03
      no i przeziebilam sie na calego. Nowe auto w garazu, a ja nie moge
      go wyprobowac:(((( po poludniu pozegnalne kino z przyjaciolka: od
      piatku bedzie na emeryturze i bedzie stale w podrozach:((((
      Przyjmuje zaklady po ilu minutach kaza mi opuscic kino jak bede caly
      czas smarkac, kaszlec i kichac na przemian? I czy to jest fair w
      stosunku do innych, rozsiewac tam zarazki? Isc albo nie isc - oto
      jest pytanie....
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 23.01.08, 10:27
        Ewciu, ani mi sie waz chodzic do kina w takim stanie! Po piewsze sobie
        pogorszych i pozarazasz innych. :-/
        Marsz do lozka, ale juz.
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 23.01.08, 10:31
          jutka1 napisała:

          > Ewciu, ani mi sie waz chodzic do kina w takim stanie! Po piewsze sobie
          > pogorszych i pozarazasz innych. :-/
          > Marsz do lozka, ale juz.
          >
          Popieram.
          Na przeziebienie , wiadomo, najlepiej dziala rum do brzuszka, facet do lozka...
          • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 23.01.08, 10:37
            dobrze Wam mowic! Rumu nie lubie, a facet w podrozy sluzbowej:)))
            to mam tak sama w lozku lezec i to jeszcze na trzezwo? Chyba jednak
            pojde do kina zarazac innych...
    • luiza-w-ogrodzie Jestem nurkiem :o) 23.01.08, 11:21
      Zaliczylam dzisiaj dwa nurkowania do 17 metrow, obejrzalam wrak
      jachtu, rozne ryby (w tym mala morene) i zdalam koncowy egzamin.
      Corka tez. Jestesmy nurkami (nurczyniami? nurkownicami?)!

      Nie poszlysmy oblac/objesc pomyslnego zaliczenia do polskiej
      restauracji, bo otwiera sie dopiero o szostej, a skonczylysmy
      egzamin przed czwarta. Az tak nie tesknie do zuru i pierogow, zeby
      dwie godziny czekac pod knajpka. Wszystko mnie boli; ciezkie jest
      zycie poczatkujacego nurka i ciezki jest sprzet noszony po skalach w
      gore i dol (jakies 35 kg w moim wypadku).
      Jutro bede sie byczyc w ogrodzie i na plazy; na pohybel temu, kto
      wspomni cos o kurzu w domu czy nieugotowanym obiedzie!
      Dobranoc wszystkim.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • maria421 Re: Jestem nurkiem :o) 23.01.08, 11:29
        Gratulacje, Luizo :-)
        • morsa Re: Jestem nurkiem :o) 23.01.08, 11:37
          Dolaczam Cie do grona znajomych nurkow.;-))
          • morsa Ewa/basia! 23.01.08, 11:40
            Nie wiedzialam, ze przekroczylas setke!
            (zrodlo: Skype - data urodzenia: 1900-04-13)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 23.01.08, 11:45
      Australijskim nurczyniom gratuluje!!

      Morso, dwa lata temu pozmienial mi tam wszystkie dane znajomy (juz
      byly) i napisal tez zlosliwe komentarze. Wszystkó przywrocilam do
      porzadku, date urodzenia zostawilam, bo fajna:))) Jestes dopiero
      druga osoba, ktora to zauwazyla..
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 23.01.08, 15:12
      do kina jednak nie poszlam, bo i tak by mnie wyprosili.
      Na pocieszenie zrobilam sobie pyszna zapiekanke "nawinie".
      Jedyny problem: nigdy jeszcze ni udalo mi sie zrobic zapiekanki 1-
      porcjowej, zawsze jakos tak duzo jej sie robi....
    • jutka1 Czwartek intensywnie pracujacy 24.01.08, 08:00
      Jutro mam termin skonczenia aktualnej roboty, wiec dzis i jutro zemby w
      klawiature i jade z tym koksem.
      Na szczescie week-end mam wolny, wiec bede mogla nieco odsapnac.

      Nic wiecej sie nie dzieje.

      Milego dnia :-)
      • ewa553 Re: Czwartek intensywnie pracujacy 24.01.08, 09:06
        najdorsze z przeziebienia za mna, szybko sie z tym uporalam. To co
        pozostalo nie przeszkodzi mi dzisiaj wyjechac nowym autkiem w teren.
        Sloneczko swieci, bedzie fajny dzien. Czego Wam zycze.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek intensywnie pracujacy 24.01.08, 10:31
          Dzis zaczyna sie nowy sezon taneczny. No i dobrze bo w tym wieku
          kosci szybko sztywne sie robia. Przez tydzien mozna chodzic za darmo
          na rozne mozliwe kursy aby wyprobowac...wiec pobrobuje rowniez
          taniec brzucha...
          • morsa Re: Czwartek intensywnie pracujacy 24.01.08, 11:36
            Zaczynam 4 lutego;-))
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 24.01.08, 13:20
      wrocilam z przejazdzki: auto jedzie jak po masle! Fajne jest.
      Najwieksza przyjemnosc: wysiasc i obserwowac auto z boku: ma sliczna
      sylwetke:)))
      Najwieksza nieprzyjemnosc: koszyk z zakupami postawiony na przednim
      siedzeniu, wzbudzil niepokoj w aucie. Najpierw palilo sie swiatelko
      zeby zapiac pas, przy czym wskazowka wskazywala na koszyk:)))
      Po chwili, jak nie zapielam, to wlaczyl sie alarm i pipsilo, az kosz
      podnioslam i posadzilam spowrotem. Automat nie jest glupi,
      zorientowal sie ze to nie pasazer wstal w czasie jazdy. Wiec sie
      pipsowanie skonczylo.
      Poza tym: pasazerowie tylnych siedzen maja miejsca na nogi wylacznie
      dla krasnoludkow. Mam w rodzinie 3 dlugonogich (od 190 cm wzwyz)
      i byli wszyscy u mnie w zeszlym roku, bylismy w czworke moim autem w
      Amsterdamie. Tym autkiem by nam to nie przeszlo. A wiec dobrze, ze
      jezdze najwyzej we dwojke.
      Tyle nowosci z niemieckiego rynku samochodowego.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 21 :-) 24.01.08, 14:38
        ewa553 napisała:

        > Najwieksza nieprzyjemnosc: koszyk z zakupami postawiony na przednim
        > siedzeniu, wzbudzil niepokoj w aucie. Najpierw palilo sie swiatelko
        > zeby zapiac pas, przy czym wskazowka wskazywala na koszyk:)))
        > Po chwili, jak nie zapielam, to wlaczyl sie alarm i pipsilo, az kosz
        > podnioslam i posadzilam spowrotem. Automat nie jest glupi,
        > zorientowal sie ze to nie pasazer wstal w czasie jazdy. Wiec sie
        > pipsowanie skonczylo.

        Moj reaguje na torebke, ale tylko napisem ze pas nie zapiety. Ciezszych rzeczy
        na siedzeniach narazie nie przewozilam.

    • blues28 Wykanczajacy czwartek... 24.01.08, 20:23
      Wrócilam pól zywa do domu. Moja firma ma stand na tzw. Madrid Fusion
      (czyli haute cuisine + vina i inne trunki)i mialam warte od 10 do
      18. Klienci, trunki i slynni kucharze, którzy (jak jeden maz)
      pokazywali jak na gigantycznym talerzu podac jak najbardziej
      wymyslne i minimalne danie, koniecznie bardzo drogie.
      Przeklelam szpilki, które bezmyslnie zalozylam rano...
      Zaraz ide lezec i czytac biografie Audrey Hepburn.
      • jutka1 Re: Wykanczajacy czwartek... 25.01.08, 00:17
        Moj byl wykanczajacy przej ch.joze projektu, ktory sama sobie w napadzie
        pomrocznosci jasnej wzielam na glowe.
        Musze chyba sie skupic na drugim zawodzie, bo ten pierwszy zaczyna mnie vqrviac.
        I w ogole.

        Takie tam pierduly. Jutrro wieczorem bedzie po wszystkim, i chyba ze szczescia
        pojde w miesto hehehehe ;-)))))))))))))
        • jutka1 Wykanczajacy czwartek... i wieksza czesc piatku... 25.01.08, 18:55
          Melduje, ze przezylam te ch.joze. O Matko.
          Pierwszy wolny wieczor od poniedzialku.

          Mozg mi wyparowal. Wlasnie czekam, az sie skropli i wpelznie z powrotem do
          czaszki. :-(

          Od jutra biore 9 dni wolnego. Musze przemyslec.
    • jutka1 Sobotnio, slonecznie 26.01.08, 09:56
      Dziendobrybardzo :-)

      Po odespaniu deficytow z ostatnich kilku dni czuje sie znow zywym czlowiekiem. W
      filizance paruje drugie espresso, spiewa Katie Melua, za oknem swieci slonce -
      niesmialo, bo niesmialo, ale jednak. Jak fajnie nic nie musiec. :-)))
      Jedyne, co dzis "musze" to pojechac na umowiony manicure. Reszta jest
      "nadobowiazkowa".

      Czego i Wam zycze ( (c) m.k.)
      :-)))
      • maria421 Powazna sprawa 26.01.08, 14:06
        Moja Mama miala wylew. Jutro skoro swit jade z Ania do Poznania.
        • blues28 Re: Powazna sprawa 26.01.08, 14:25
          Przykra wiadomosc, Mario. Szczerze zycze zeby stan Mamy sie
          poprawil.
        • jutka1 Re: Powazna sprawa 26.01.08, 14:56
          Mario, trzymam kciuki za Mame.
    • blues28 Sobota zakatarzona 26.01.08, 14:29
      Ta madrycka wiosna w zimie jest podstepna. Zlapalo mnie jakies
      katarzysko, przeziebienie, kicham, prycham i glowa ciezka.
      Leze pod kraciastym kocykiem, pije herbate z cytryna i czytam, choc
      lewe oko od tego kataru kaprawe jakies...
      A za oknem tak pieknie ;(
      • jutka1 Re: Sobota zakatarzona 26.01.08, 17:00
        Blues: czosnek, imbir, rosol z kury, natka pietruszki, harissa albo inna pasta z
        chili.
        Oklady z cieplych piersi lub torsu, co tam sobie wolisz. :-)))
        Duzo plynow.
        Trzymaj sie.
        • blues28 Re: Sobota zakatarzona 26.01.08, 18:41
          Z podziekowaniem ;)))
          Zlego diabli nie biora wiec i mnie zostawia ;)
          Czosnku jakos nie lubie (ciagle mam wrazenie ze w promilu 1 km
          wszyscy wiedza, ze jadlam czosnek) a kury na rosól w zapasach
          lodówkowych niet.
          Za to pije soki z pomaranczy z dodatkiem soku z cytryny na przemian
          z sokiem z grejfrutu i bycze sie czytajac biografie Audrey Hepburn.
          I rzucam okiem na forum w oczekiwaniu, ze Stokroc wrzuci zdjecia
          naszyjników. Bardzo mnie zaciekawily ;)
          • jutka1 Re: Sobota zakatarzona 26.01.08, 18:47
            Stokroc udala sie na drugi koniec Polski z wizyta rodzinna, i wroci za dni pare. :-)

            Soki sa OK. Przykro, ze nie lubisz czosnku, bo czosnek jest dobry na wszystko
            :-)))))
            • blues28 Re: Sobota zakatarzona 26.01.08, 19:09
              Oooo, to sie bede musiala pózniej upomniec; naprawde chce zobaczyc
              jej bizuterie. Brzmi ciekawie, niebanalnie.

              A czosnku nie lubie, nie, choc ponoc zdrowy. A tu, wiesz, pakuja
              czosnek prawie do wszystkiego ;(
              • jutka1 Re: Sobota zakatarzona 26.01.08, 19:19
                A ja kocham czosnek, i w Andaluzji czulam sie jak w niebie :-))))))
                Ach, to gazpacho andaluz...... :-D
    • ewa553 Mario, 26.01.08, 15:20
      trzymam kciuki. Mialas jakies przeczucie chyba, bo mialyscie lada
      dzien jechac do Mamy? Szerokiej drogi.
    • ewa553 kolejny raport samochodowy 26.01.08, 16:38
      wybralysmy sie dzisiaj na przejazdzke po autostradzie, celem
      sprawdzenia ile pali to male BMW. Jestem zadowolona: jechalam bardzo
      nieoszczednie, 150-160/h i spalil 7 litrow/100. Nie mozna narzekac,
      prawda? Jasne, ze w miescie bedzie wiecej. Niestety, najwiecej
      jezdze wlasnie po miescie:((((
    • jutka1 Sypie snieg 27.01.08, 11:11
      Wielkie platy sniegu powoli osuwaja sie na ziemie. Jest juz bialo. Jedna polowka
      mojego jestestwa sie cieszy, a druga juz nie chce powrotu zimy. Jak tu z
      kimkolwiek dojsc do porozumienia, jesli sama ze soba nie moge? ;-)))

      Aby dzien swiety swiecic ;-D postanowilam zaczac porzadkowac gabinet. W tygodniu
      planuje pojechac kupic 2 polki, bo ksiazki juz sie niecierpliwia na kupkach, a
      miejsca zabraklo, i trzeba przygotowac tzw. front. Przy okazji podlacze wreszcie
      telefon z faksem, ktory mialam w biurze, a ktory od roku zaleguje w pudle.
      Odgruzuje biurko, wywale niepotrzebne papiery, ach, jakie mam ambitne plany.
      Ciekawe, ile z nich wyjdzie, hehehehe. ;-))))))

      Milej niedzieli zycze :-D
    • jutka1 Sloneczny poniedzialek 28.01.08, 08:36
      Po weekendowym sniegu ani sladu. I dobrze - niech juz bedzie wiosna. Najlepiej
      teraz, zaraz, juz. :-)))

      Ukladam sobie wlasnie plan tygodnia, i wychodzi, ze powinien byc znosny z punktu
      widzenia stosunku czasu wolnego do czasu zajetego. Dzis bedzie najgorzej, ale
      wiadomo: poniedzialek.

      Tyle pierdul wioskowych. Milego poniedzialku :-)
      • ewa553 u kogo sloneczny, u tego sloneczny..... 28.01.08, 09:50
        buro, zamglone powietrze, nie widac pobliskich gorek:(((((
        Dochodzi dziesiata, a ja znowu jestem spiaca: wstalam jak zwykle
        wczesnie zapominajac, ze spac poszlam dopiero po trzeciej:((((
        Ogladalam francuski film o ktorym nie moge sie zdecydowac czy warto
        go bylo obejrzec czy nie... Jak bede wiedziala, to napisze tu o co
        chodzi:)))) Pozdrawiam zyczac wszystkim pogody jak u Jutki.
        • ewa553 refleksje pofilmowe 28.01.08, 14:10
          im starsza jestem tym trudniej mi oceniac obejrzane filmy od strony
          artystycznej. To jest mozliwe dopiero po obejrzeniu filmu moze ze 3
          razy. Wtedy kiedy sie juz rozprawilam z tematem filmu. Wynika to z
          tego, ze wiele juz przezylam, wiele sytuacji musialam majstrowac,
          wiele zdobylam, ale i niejedna porazke mam za soba. A wiec cokolwiek
          ogladam zadaje sobie pytanie czy ja w podobnej sytuacji postapilabym
          w ten sam sposob, a jesli nie to jak i dlaczego. A gdybym postapila
          inaczej niz postapilam, gdybym postapila tak jak w filmie - czy na
          pewno byloby to lepsze? Czy mialabym przynajmniej uczucie, ze to
          jest lepsze? Jaki bylby rezultat? Jedno jest pewne: cokolwiek sie
          postanowi w trudnej sytuacji - nigdy nie bedzie sie naprawde
          zadowolonym. A wiec podsuniete przez film rozwiazanie wzbudza
          niepokoj. Uczucie ze sie nie zrobilo wszystkiego jak nalezy, nie
          dosc sie staralam, moglam jeszcze to czy tamto. Pozostaje wieczny
          niepokoj. Uczucie w tym wypadku pozytywne. Nie dajace spoczac, nie
          doprowadzajace do leniwego blogostanu ktory to stan uwazam za
          negatywny i niebezpieczny.
          Patrzac na wczorajszy film od tej strony - byl znakomity.
          • jutka1 Re: refleksje pofilmowe 28.01.08, 15:23
            Jeszcze gdybys podzielila sie tytulem filmu, to juz by bylo super...
            ;-)))))))))))))))))))))))))))))
            • ewa553 Re: refleksje pofilmowe 28.01.08, 16:15
              Nad tym musze sie zastanowic, Jutencjo:)))) Bo bym sie po tym
              wszystkim troche za bardzo odslonila. Ale moje przemyslenia po
              wczorajszym filmie dotycza wlasciwie wszystkich dobrych filmow.
    • ewa553 Dziendobry! 29.01.08, 10:03
      Zima, stok. Na stoku narciarz w pełnym ekwipunku, gogle, kask, fajny
      kostium. Jedzie... nagle na muldzie podskakuje, obraca go, wlatuje w
      drzewo... Wstaje... kijki zgniecione, narty połamane, strój
      porozdzierany, gogle rozbite, cała twarz we krwi, parę zębów
      brakuje...

      A gość otrzepuje się i mówi: "K...a, i tak lepiej niż w pracy!!"
      • jutka1 Re: Dziendobry! 29.01.08, 11:14
        Czasem (na szczescie niezbyt czesto) tez mam takie dni. :-)))))))
    • blues28 Wtorkowy wieczór niewolnika 29.01.08, 20:19
      Dobrnelam przed chwila do domu. Jestem tak umeczona moja "twórczo-
      odtwórcza" praca, ze padam na nos.
      Jednakowoz, wielki plus pracy w mojej branzy (alkoholowej), to jest
      to, ze "rzucamy" na rynek Reserve 2001. Rocznik jest Excellent, a
      wino tak rewelacyjne, ze wszystkie próby i testy robimy po pare razy
      i calymi kielichami;))
      Ale teraz nic mi sie nie chce, zajrzalam na formum i byly
      Stokrotkowe maszyjniki.
      Strasznie mi sie zachcialo naszyjnika-wody. Jakos tak do mnie pasuje.
      Niestety, najblizszy mój przylot do Polski jest jak zwykle prosto do
      Gdanska. Czyli nawet jakby Stokroc rozlozyla kramik, to nie ma jak ;(

      Prywata do Ewy: no gapa ze mnie, nie zajrzalam ;))) Jednak dzieki
      serdeczne za pamiec.
    • jutka1 Najgorszy dzien w tym tygodniu (chyba) 30.01.08, 09:21
      Nie dosc, ze musialam sie zwlec z wyrka ekstra-wczesnie, nie dosc, ze sie
      okazalo, ze na darmo bo nikt mnie nie poinformowal o zmianach planow, to jeszcze
      nikt mi nie powiedzial o popoludniowym spotkaniu, na ktorym byc musze.
      W taki oto sposob wszystko, co na dzis zaplanowalam poszlo sie pasc.
      I jestem niewyspana i zmeczona.
      Bleeeeee.
      • morsa Re: Najgorszy dzien w tym tygodniu (chyba) 30.01.08, 12:04
        Alez ta jesienna zima sie wlecze!
        Szaro, buro i ponuro. Przeczytalam
        niedawno w gazecie, ze ilosc slonecznych
        godzin w grudniu u nas (w Lundzie)
        wyniosla 8 godzin!
        Styczen jest rownie skapy. Nic dziwnego,
        ze wszelkie grypy i inne dziadostwo tak sie
        panoszy. U nas polowa oddzialu jest izolowana
        z powodu calicivirus (grypa zoladkowa); zaloga
        rozlozona tez. Pracuje wiec troche wiecej, a
        w dodatku wlasnie z tymi "izolowanymi". Jestem
        zdrowa, wiec chyba dobrze sie zabezpieczam;-))
        W pracy zoladkowa, a w domu zwykla (influensa):
        moja corke rozlozylo z goraczka 40C, chlop narazie
        tylko kicha...
        Ja chce slonca i to juz!
      • iwannabesedated Re: Najgorszy dzien w tym tygodniu (chyba) 30.01.08, 12:05
        Tutaj dzień trochę jakby lepszy. Słonko prześwituje...
        Pajtunie, ja jeszcze raz usłyszę od Ciebie słowo 'muszę' to zacznę wrzeszczeć!
        Czemu to kurwa tak jest że ty musisz (zrywać się bladym świtem, być obecną,
        czujną, przygotowaną, zwartą i gotową) a inni nie muszą bo zmienają plany,
        olewają, zapominają? Czemu inni sobie dysponują Twoją osobą kapryśnie i
        arbitralnie, a Ty się na to godzisz? Czemu odpuszczasz zawsze tylko im, a sobie
        - nigdy?
        Trzeba było się dziś rano obrócić na drugi bok i spać do woli - bo ewdentnie
        nikomu i na nic Twoje ranne zrywanie potrzebne nie jest. To może też i ta Twoja
        obecnośc na superważnym spotkaniu nie jest aż tak 'mandatoryjna'? Skoro nikomu
        się nie chciało Cię powiadomić o nim, a co dopiero się upewniać czy możesz być?
        Kurwa...
        Pajtunie....
        Nauczcie się odpuszczać sobie, bo się wykończycie własną pięścią...
        • morsa Re: Najgorszy dzien w tym tygodniu (chyba) 30.01.08, 12:10
          Swieta racja, swieta racja i jeszcze raz
          swieta racja;-))
        • jutka1 Re: Najgorszy dzien w tym tygodniu (chyba) 30.01.08, 12:17
          Stokrotujo droga, nie krzycz prosze... Nie chce sie tu wywnetrzac publicznie,
          ale przypomnij sobie, co robie dwa razy w tygodniu w ramach bycia silaczkom i
          judymem w jednym.
          To jest to "musze" w srody, a dzisiejsze spotkanie popoludniowe jest zwiazane
          wlasnie z tym "musze".

          Z cala reszta swiata daje sobie rade i moja asertywnosc sie przydaje. Tutaj na
          asertywnosc nie ma miejsca. :-///
          Ale tez dzis zdecydowalam, ze za pare miesiecy przestaje sie bawic w judymowanie
          i silaczkowanie. Oddam paleczke komu innemu. I tu zatkwila ;-) moja asertywnosc
          w tym konkretnym temacie.
          • jutka1 Apdejt re: najgorszy dzien 30.01.08, 17:14
            Donosze, ze przezylam, jestem w domu, zaraz zjem pierwszy dzis posilek w postaci
            kanapki z rogala z makiem, sera edamskiego, zywieckiej suszonej i maminych
            ogorkow kiszonych. Naleje sobie kieliszek czerwonca, i zaplanuje sobie
            jutrzejszy dzien tak, zeby zrobic to co mialam zrobic dzisiaj i to, co mialam
            zrobic jutro.

            Niech sie Tuja juz na mnie nie zlosci. Na popoludniowym spotkaniu powiedziano,
            ze za tydzien jest jeszcze jedno, na co zameldowalam, ze niestety w przyszlym
            tygodniu jestem zajeta i mnie nie bedzie. Sorry Winnetou. Tzw. exit strategy,
            czyli disassociation. Czego i Wam zycze ( (c) m.k.)
    • luiza-w-ogrodzie Pierduly podwodne 30.01.08, 12:15
      Jestem tak padnieta, ze skopiowalam dzisiejsza pierdulke z innego
      forum. Wybaczcie, ale nie mam sily.
      Po dniu w pracy zarobionym po uszy (z mala przerwa na joge) wybralam
      sie na wieczorne nurkowanie, ktore w koncu trwalo ponad poltorej
      godziny (i mniej wiecej tylez kilometrow). Widzialam kalamarnice
      niemal metrowej dlugosci (w stanie zlozonym i przyczajonym pod
      glazem). I metrowa murene wijaca sie miedzy kamieniami. I laki
      podwodne przypominajace krotko przystrzyzona trawe, na ktorych pasly
      sie gropery. I stada tysiecy malych, srebrnych rybek, wygladajace
      jak wirujace chmury, rozstepujace sie przed nami. I ciemniejsze
      lachy piasku z wylegujacymi sie na nich stadami plaszczek
      (widzieliscie kiedys podworze, w ktory kury wygrzebaly dolki w
      piasku? Tak wygladala ta lacha - dolki wygrzebane przez plaszczki
      chowajace sie pod piaskiem). Nie bez powodu mam skojarzenia
      ornitologiczne, ryby to ptaki podwodne :o) nawet ich karmienie
      przyneta przypomina karmienie z reki wrobli i sikorek. Tyle, ze
      ptaki nie przylatuja setkami, jak ryby. Wracajac powoli w strone
      brzegu juz bez przynety zostalismy zaczepieni przez metrowego blue
      groper, ktory nahalnie usilowal cos od nas wyzebrac. Te rybska sa
      bardzo ciekawe i potrafia szturchac nurkow dopominajac sie o uwage.

      Moi partnerzy byli rozczarowani - powiedzieli mi ze bylo malo ryb no
      i nie pokazaly sie zadne rekiny (plytka zatoczka Shelley Beach i
      Manly sa miejscami gdzie mieszkaja mlode rekiny z grupy whalers). Z
      doroslym spotkan sie nie zaleca, ale te dwuipolmetrowe maluchy sa
      podobno bardzo sympatyczne.

      Dobranoc...
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Tlusty czwartek... 31.01.08, 09:05
      ... a ja na szczescie nie lubie ponczkow ;-)))

      Pierduly dzisiaj sa dosc nudne: pisze to, com miala napisac wczoraj i dzis. W
      przerwach bede jakas strawe gotowac i robic pranie.
      Jednym slowem: dzien domowo-komputerowy.

      Milego czwartku :-)
      • iwannabesedated Re: Tlusty czwartek... 31.01.08, 10:20
        Nie przejmujcie się Pajtunie, przecież wicie że ja czasem muszę sobie pokrzyczeć
        trochę. Róbcie co uważacie za słuszne za nic mając okrzyki gawiedzi.
        • jutka1 Re: Tlusty czwartek... 31.01.08, 10:28
          Tujko droga, tak tez i uczynie. :-)))
          I cytujac kobite wiejska z Kotliny Klodzkiej, ktora na pytanie "czemu ma pani
          rozcieta warge i podbite oko?" odpowiedziala "mam com pragla". Tak wiec mam com
          pragla, ale jest swiatelko na koncu tunelu. :-)))
          • iwannabesedated Światło w tunelu... 31.01.08, 11:16
            to powiedzonko ma dwa zakończenia...
            ...Światło które widzisz w końcu tunelu - to TY...
            oraz
            ...Światło które widzisz w końcu tunelu - to światła pancernego pociągu...
            Hehehe, może jeszcze być tak -
            Światło, które widzisz w końcu tunelu - to pancerny pociąg którym jesteś TY...

            Niedawno wyczytałam w książce, że przez siedem poziomów w górę wiedzie duchowa
            droga a na końcu jest niebo. I też można zejść siedem poziomów w dół, a na końcu
            jest piekło.
            Niebo i piekło to jest to samo, powiedział guru autorce rzeczonej książki, ale
            ja osobiście wolałbym się tam dostać podróżując moim życiem w górę :)))
            • jutka1 Re: Światło w tunelu... 31.01.08, 11:55
              Trzecia opcja mi najbardziej odpowiada :-)))

              Tez wole w gore - siedem poziomow w dol mozna sobie niezle de potluc. A ja sie
              latwo siniacze. ;-D
              • iwannabesedated Re: Światło w tunelu... 01.02.08, 12:50
                Hm, mając opcję jazdy w dół versus perspektywa wniebowzięcia wybieram drugą
                opcję. Co do tunelu to wolę przebyć go jako pancerny pociąg niż jako na tym
                pociągu rozdyźdane szczątki. Poza tunelem oczywiście pociąg jest zbyt
                ograniczający bo jeździ tylko po torach wfe lub wefte. Poza tunelem lepsze są
                inne środki transportu, mianowicie powiedzmy - nogi, rowery, kunie, samochody
                samoloty i rakiety czycoś.
    • blues28 Niedziela podobno karnawalowa... 02.02.08, 07:55
      Dopiero czytajac Wasze wpisy przypomnialam sobie o tlustym czwartku.
      Paczki (ponczki) lubilam tak sobie, choc w Sopocie byla taka
      cukiernia gdzie byly leciutkie jak puch i nadziewane róza. Pyszne.
      Czy to oznacza, ze we wtorek bedzie tzw. "sledzik"? Pogubilam sie z
      tym zupelnie ;))))

      Mam dalej piekna wiosne tej zimy, troszke ma sie ochlodzic, ale
      tylko troszke.
      Wypije kawe i pójde na rower (do silowni - bo w Madrycie brak
      sciezek rowerowych ;((). Moi znajomi w Sopocie uprawija zawziecie
      Nordic walking, podobno wspaniale spacery i ostatnio strasznie modne.
      • jutka1 Niedziela karnawalowa...-- sobota przeciez :-))) 02.02.08, 09:18
        Blues, az sie przestraszylam, ze juz niedziela, ale na szczescie dopiero sobota
        :-))))

        W ramach soboty karnawalowej jade dzis na druga strone gory na dzamprezke. Wroce
        jutro. :-)

        Poza tym nic sie na wszi polskiej nie dzieje. Oprocz wierzby sachalinskiej,
        ktora zwariowala i wypuscila bazie.

        Tyle pierdul prowincjonalnych. :-)
        • blues28 O kurcze ;)))) 02.02.08, 13:01
          To chyba przez to ranne wstawanie. Pochrzanilo mi sie ;)))
          Dobrze, ze to jednak sobota. Baw sie dobrze Jutka!
    • ewa553 skype-ale jaja!! 02.02.08, 15:22
      Poznalam dwa lata temu w jakims klubie internetowym faceta z Katowic.
      Zamienilismy na skypie pare zdan i na tym sie skonczylo, bo nic nas
      nie zainteresowalo. Po jakims czasie przyslal mi na skypie
      pozdrowienia ze Stanow. I to koniec. Do wczoraj. Bo wczoraj cos mu
      sie pochrzanilo, napisal do jakiejs znajomej jakies pozdrowka i
      chyba wlaczyla mu sie konferencja z....wszystkimi kontaktami skypa!!!
      Okazalo sie, ze facet zna w miedzyczasie - najczesciej luzno jak
      mnie, ponad 150 facetek. Konferencja nie chce sie wylaczyc, mimo
      naszych usilnych prob. Ja przed chwila wlaczylam compa po raz
      pierwszy dzisiaj i co sie pokazalo jako pierwsze? Tak, czat z
      Arkiem:))) Baby sie juz wsciekaja. Nie ma na to rady. A on po
      pierwszym zdaniu wiecej sie nie pokazal. Moze zwariowal? Tez bym
      przy tak duzym gronie "znajomych" zwariowala:)))) Nie wiem czy to
      byl zart, ale jedna z pan powiedziala, ze on jest oszust, pozyczyl
      pieniadze itd., ale zadna tego nie potwierdzila. Ciekawe kiedy sie
      to skonczy....
      • jutka1 Re: skype-ale jaja!! 03.02.08, 11:31
        Hahahahahahaaaaaa......... wydalo sie! :-)))))
        Dawno sie tak nie usmialam! :-)))))
Pełna wersja