ewa553
25.01.08, 12:32
Duzo sie u nas mowi w TV o fali emigracyjnej. Pokazywane sa
przygotowania rodzin/par, pokazane jak sie urzadzaja, jak im sie
wiedzie. Najczesciej chyba wybieranym krajem jest wlasnie Kanada.
Jak z tych reportazy wynika, trzeba byc ostatnia oferma, zeby sie w
Kanadzie nie urzadzic. Ciekawe jest, ze pokazuja ludzi bez wyzszego
wyksztalcenia. Pielegniarki, mechanikow samochodowych, gastronomow,
a najwiecej to kierowcow duzych Truckow. W kazdej audycji pokazuja
wypowiedzi kanadyjskich pracodawcow, ze czekaja na dalszych
emigrantow, ze pracy w brod itd. Na naszych bohaterow czeka z jednej
strony biurokracja, z drugiej strony jednak wielka pomoc panstwa
w urzadzeniu sie. Najczesciej wybierane sa male miasta, ludzie
kupuja fajne domy w odleglosci do 40 km od miejsca pracy. Kupuja za
mniej wiecej jedna trzecia tego, co by w Niemczech zaplacili. Do tego
maja ogromne parcele z lasem, lakami, z wlasna plaza np. Cudowne
widoki, piekna natura, snieg o jakim tu tylko mozna marzyc.
Ogladam to z ciekawoscia i z zalem mysle, ze ja juz nie moge z tego
skorzystac. Ogarnia mnie straszliwe Fernweh, tesknota za... nie wiem
jak to przetlumaczyc (Maryska, pomoz).
Dlaczego ja sie zdecydowalam na ta ciasna Europe, podczas gdy natura
jest i byla dla mnie zawsze taka wazna?
No i teraz tytulowe pytanie: czy naprawde tak latwo jest w Kanadzie
zaczac nowe zycie? Czy ludzie sa naprawde tacy otwarci i serdeczni?