lucja7
04.02.08, 12:36
Lubie jezdzic gdzies bez zadnych planow oraz planowania na zapas. I
tak sie teraz stalo, a tym bardziej ciekawie ze bylismy w czworke, z
ludzmi z ktorymi pracuje.
Bylam na poczatku ubieglego tygodnia w Rzymie, i tam powstal pomysl
pojechania na wschod, do Konstantynopola, przez Saloniki i wracac
przez region Ravenny, czyli zrobic sobie zywy seans bizantyjskich
ceglanych murow i kolorowych mozajek. Mielismy malo czasu, duzo
lotnisk, ale jednak bylo pol dnia na statku po Bosforze, wpatrywanie
w horyzont i marzenie zobaczenia Sewastopola (moze kiedys?),
tawerny, byly dwie godziny hammamu, dobra herbata i piekne hotele,
niezapomniana i niekonczaca sie kolacja w Salonikach ze spiewami i
tancami, o czym wiedza ci co znaja Grecje, a w drodze powrotnej,
czyli wczoraj wieczorem pozegnanie w Mediolanie, gdzie nasze drogi
sie rozeszly.
Przed wyjazdem natomiast, widzialam "Babel", no bo przeciez czulam
sie zobowiazana. I wcale nie zaluje, bo mi sie bardzo podobal :-)))
Zawsze zadaje sobie proste pytanie "o czym byl film?"
I przyznam ze tym razem nie bardzo potrafie odpowiedziec, poniewaz
byl o wszystkim, az za duzo. Nie lubie powiedziec sobie ze byl to
film o tym ze wszystko sie ze wszystkim laczy, bo byloby to dla mnie
uproszczenie.
Uwielbialam sekwencje meksykanskie, z wplataniem zrealizowania
sie "snu Polaka emigranta", albo prawie ;-), (albo czeskiego wg
Kundery) ;-), podzielalam krytyczny obraz tlustych turystow
zagubionych i umierajacych z powodu braku klimatyzacji w bezowej
wiosce marokanskiej zniesionej prawie z powierzchni przy ladowaniu i
odlocie halasliwego helikoptera, bardzo lubilam sekwencje
marokanskie, twarze marokanskie, powietrze i wiatr marokanski, i
troche mniej lubilam sekwencje japonskie, poniewaz moze
najodleglejsze kulturze realizatora?
Podzielalam krytyczne spojrzenie na prowokacyjne zachowanie sie
policji, na skandaliczna kwalifikacje wypadku na probe zabojstwa na
tle terrorystycznym, na ta widoczna, mechaniczna i zmechanizowana
chec zniszczenia tego co w nas ludzkie.
Podzielalam tez wniosek( a moze to tylko moj?) realizatora
pokazujacy ze w dzisiejszym swiecie sprzedawanym nam drogo, lecz w
ladnych opakowaniach i w sosie "demokratyczno-policyjnym", odruchy
normalnoludzkie nie maja dla nich miejsca, gdyz powoduja katastrofy,
tak jakby bylo napisane: "uwaga, odruch ludzki grozi katastrofa!!!"
I ze stracilismy juz chyba bezpowrotnie cos waznego.
Dziekuje Pitou za polecenie filmu :-)))