iwannabesedated
13.02.08, 20:14
Drogie Forumliwości!!! Chuj mnie strzelił blady.
Nie wiem czy opowiadałam ale jadąc do mego miasta rodzinnego zawsze
Polskiego Stettin nad der Oder poznałam w pociągu przemiłą
dziewuszkę co jechała nauczać angola naszę dziatwę - aż z samego
Taszkientu. W ramach stażu z AIESECU. Dziewczę ubrane po zachodniemu
tylko miało chustkę.
Ja się Stokrotka wzruszyłam, że taka otwartość i przepływ następuje
i kultur mięszanie.I się zachwyciłam, że w takim Taszkiencie można
się nauczyć takiego świetnego angola.
A tu nagle dziewczę esemesuje mnie, że nagle szkoła stwierdziła iż
właściwie to nauczyciela nie trzeba. Chociaż w liście intencyjnym
jak bucefal z pierogami stało że praca do lipca z pensją taką a taką
i kwatera zapewniona.
Co za chuje blade kostropate! Osz co za pierdolony ciemnogród!
Szlagmię trafił i zadzwoniłam do mego mniasta zawsze Stettina nad
der kurwa Oder do oddziału ajeseku i się pytam co? kurwa? o co
chodzi? A tu mi gucio mówi, że szkoła stwierdziła, że panna za słabo
angielski zna!!! Angielski kurwa zna za słabo!!! Jasne. Tu mi jedzie
kurwa pociąg pancerny!
Ludzie! co by tu jeszcze zrobić? Prócz pierdolnięcia bombom lub
ghromem bo to zawsze można zrobić! Jak zapobiec zboczeniu mego
miasta ulubionego w chaszcze paranoi i ciemniactwa? Jak ten Jezus co
handlarzy naprowadzał pałą na drogę cnoty, ludzie, wymyślta coś!
Boja się wyczerpałam.