morsa 15.02.08, 22:09 Otwieram. Ja juz zapomnialam, kto ma patent na otwieranie pierdulowych watkow........ O ile mnie pamiec nie myli, to nie ma "kopyrajta" A moze mnie pamiec myli? W takim razie sorry........ Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 15.02.08, 22:20 (C)jutka1, ale nie szkodzi, dzieki za czujnosc Morsuniu :-)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 16.02.08, 09:14 Pierduly sobotnie, niedospane. Za oknem slonce wali po oczach tak, ze sie "wzielam i obudzilam" mimo zaslon i okiennic. Grrr. Spiewa Norah Jones o "New York City, such a beautiful disease", pierwsze espresso z miodem i mlekiem "sie pije", jestem zadowolona, moze nawet szczesliwa. Piosenki sie pisza, winietki prozom ;-) tez, i idzie wiosna - mimo cholernego szronu i lodu na drodze. Musze dzis popracowac, bo jakies terminy mnie gonia, ale wieczorem pojade do przyjaciolki na zalegla kolacje. Dawno sie nie widzialysmy (no, ze trzy tygodnie :-D), i wiele jest do przegadania. Tyle pierdul z mojej de swiata ;-D Milej soboty :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 16.02.08, 22:27 Moje dzisiejsze pierduly: Kto daje i odbiera ten sie w piekle poniewiera. Ni mniej, ni wiecej. Przepraszam za ten lekki wtrent (zam.), ale tak wlasnie jest. A teraz ide ogladac Ally Mcbeal, jakos mi to pasuje i w ogole. Precz z chujozom. Amen. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 17.02.08, 00:59 Hm, było też 'kto rano wstaje ten leje jak z cebra' i 'przychodzi baba do lekarza a lekarz też baba' ale o co chodzi i ki fjute? Po późnej kolacji w knajpie na Bednarskiej wbiliśmy się na krzywy ryj na jakiś koncert w Jadłodajni Filozoficznej. Disco Masacra gra przeboje jakieś Franka Kimono, Kapitana Nemo i jakieś inne przaśności w konwencji przaśnej. Peruki sztuczne wonsy, gołe tłuste torsy i niezły ubaw. A mogłabym już być babciom. Oczy piwne życie dziwne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 17.02.08, 10:02 Bylo tez "przychodzi zaba do lekarza" :-)))) Wiejskie pierduly: jest zimno i szaro. Spiewa Vonda Shepard. Niedlugo musze pojechac na zakupy, a po powrocie bede pracowac. W koncu week-end pracujacy mam, tak czy nie? Nic wiecej sie nie dzieje. I dobrze. :-) Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Szary poniedzialek 18.02.08, 09:42 +2 C, szaro. Dzien wolny sobie robie. Lektura i dolce farniente. Tego mi trzeba, i organizm sie domaga. Nic wiecej. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Konkluzje 18.02.08, 23:53 Sa takie: Jade do Paryza na Wielkanoc. Bede miszkac u nieobecnej przyjaciolki na tylach Le Flandrin. Zalatwie pare spraw, wreszcie pochodze do kina i na spacery, i tyle. Potem sie zobaczy. Poza tym szaro i pada deszcz. I mam dolek. Bleee. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Konkluzje 19.02.08, 00:52 Na doly przepis, zwlaszcza przy dolce fart-niente: podswietlic ambientnie lokal w stylu kokon, nieintruzywna muzyka w tle, goracy prysznic, moze byc troche lekkiego alkoholu, ale nie za duzo; ukrycie sie w poscieli z dobra/lekka ksiazka i polmiskiem zakaski typu ulubione owoce. Mi najlepiej robi jakis dokument historyczny, biografia itp. Np. "Paris 1919". Innym podobno dobrze robi kryminal. Az do snu. I obfitego porzadnego sniadania. By then powinno byc lepiej :) Nam przynajmniej bachory, jutka, nie wrzeszcza. A nakarmienie kota jest sammmmmma przyjemnoscia. Ja mojego zawsze troche podjadam, nim mu pozwole zjesc :))) cheers Odpowiedz Link
jutka1 Re: Konkluzje 19.02.08, 09:37 SiDzej, plan antyblusowy dobry, moze dzis wprowadze w zycie. Tylko, niestety, mam dzis kawal roboty do zrobienia, wiec najpierw obowiazki, a potem przyjemnosci. A na obiad zrobie sobie zupe miso, a co. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jakie piekne konkluzje! 19.02.08, 04:53 Tez bym kciala do Paryza na Wielkanoc. A tak to zamiast tego pojade w Gory Blekitne do chalupki z kominkiem, na grzyby, do lokalnych piekarenek i do ogrodow botanicznych. Lekarstwo na dola zapodal Chris, ja jeszcze dodam, ze warto zadzwonic do kogos, kto ma umiejetnosc wprawiania Ciebie w dobry humor. PS Tutaj tez szaro i pada deszcz. Cisnienie jest tak niskie, ze gdyby nie krawedz biurka, padlabym juz na twarz. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jakie piekne konkluzje! 19.02.08, 09:39 Luizo, tez dobra rekomendacja. Za jakas godzine wykonam. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Konkluzje 19.02.08, 09:06 Dlugo bedziesz Pitou? Patrze w kalendarz i wychodzi ze Wielkanoc to przedostatni weekend marca. Zdaje sie ze ja tez musze podjac decyzje ;-) Poki co nie mam w planie zadnego wyjazdu, tfu tfu; Odpowiedz Link
lucja7 Re: Konkluzje 19.02.08, 09:13 Le Flandrin restauracja? Przyjemnie, blisko lasu :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Konkluzje 19.02.08, 09:33 Bede tydzien, od poniedzialku 17.03. do poniedzialku wielkanocnego. Le Flandrin jest w mojej bylej okolicy, wiec znam tam kazda uliczke i kamyczek, a do lasu bede chodzic na poranne spacery :-D Planuje duzo kina, sporo wystaw, wloczenie sie pieszo kilometrami, i oczywiscie biesiady z przyjaciolmi i znajomymi Krolika. Plus zalatwianie paru spraw zawodowych. A suivre :-) Odpowiedz Link
jutka1 Po przerwie 21.02.08, 12:34 Wczoraj wreszcie skonczylam duzy i upierdliwy projekt, nad ktorym siedzialam od konca grudnia. Wyslalam, otrzepalam sie, i dochodze do siebie. Za oknem szaro. Na obiad golabki. Koniec pierdul. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Dzisiaj/Jutro 22.02.08, 00:09 Czwartek był wilgotny, leniwy i szarobury. Coś się nie może zdecydować żeby się skończyć, coś nie może się zdecydować żeby się zacząć. Zapisałam się na kurs tribala - może tym razem wytrwam. Zrobiłam gomasio. I zjadłam je. Myślałam. Wspominałam. Oglądałam youtube i dostałam wybałucha. Wypierdolili mnie z jakiejś grupy dyskusyjnej o rozwoju duchowym bo opisałam mój proces z szitem... No cóż, okazuje się Najbliwsze Forum moją przystanią, źródłem z którego się wzięłam i do którego wracam - niech mu (Foru? Forowi?) będą wdzięki za cierpliwość... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dzisiaj/Jutro 22.02.08, 00:18 iwannabesedated napisała: > Czwartek był wilgotny, leniwy i szarobury. Coś się nie może > zdecydować żeby się skończyć, coś nie może się zdecydować żeby się > zacząć. Zapisałam się na kurs tribala - może tym razem wytrwam. > Zrobiłam gomasio. I zjadłam je. Myślałam. Wspominałam. Oglądałam > youtube i dostałam wybałucha. Wypierdolili mnie z jakiejś grupy > dyskusyjnej o rozwoju duchowym bo opisałam mój proces z szitem... > No cóż, okazuje się Najbliwsze Forum moją przystanią, źródłem z > którego się wzięłam i do którego wracam - niech mu (Foru? Forowi?) > będą wdzięki za cierpliwość... Stokroto, Ci, ktorzy sie nie moga przedrzec sie do sedna sprawy przez Twoje nieuczesane slownictwo beda Ciebie po nim oceniac i chronic przed nim swoje swietojebliwe grupy dyskusyjne. Bo kto widzial, zeby na grupie o rozwoju duchowym bluzgac! Duch to swietosc i brzydkich slow nie uzywa. PS od czego dostalas wybalucha na jutubie? PS 2 Polecam na jutubie wystepy tancerek z grupy "Indygo" a szczegolnie boska, nieziemska Rachel Brice np tutaj: www.youtube.com/watch?v=1JoTGklpzsw Baw sie dobrze "trybalko" :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Dzisiaj/Jutro 22.02.08, 00:26 Wybałucha dostałam dokładnie od oglądania Rachel :))) Co do słownictwa to jest ono adekwatne do procesu - jeśli wybucha kupa kompostowa, kibel łomocze a szambo wytryskiwa gejzerem, to to jest. Proces jaki jest taki jaki jest, czyjś jest w kwiatki i płatki a mój jest taki. I rozumiem, że kogoś to może razić, więc jakby to przyjmuję ze zrozumieniem. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Przerabianiem gowna na zywnosc 22.02.08, 00:48 iwannabesedated napisała: > Wybałucha dostałam dokładnie od oglądania Rachel :))) Mysialo faktycznie Ciebi eszarpnac, skoro myslalas o tym tak intensywnie, ze uslyszalam Ciebie przez dwa oceany - nie pierwszy raz zreszta :o) > Co do słownictwa to jest ono adekwatne do procesu - jeśli wybucha > kupa kompostowa, kibel łomocze a szambo wytryskiwa gejzerem, to to > jest. Proces jaki jest taki jaki jest, czyjś jest w kwiatki i płatki a mój jest taki. > I rozumiem, że kogoś to może razić, więc jakby to przyjmuję ze > zrozumieniem. No wlasnie. Moj proces ma wiele wspolnego z recyclingiem, kompostem i przerabianiem gowna na pozywnienie dla ciala i ducha, wiec w pelni Ciebie rozumiem. I rozumiem tez tych, ktorzy sie wzdrygaja, choc mi przykro, ze oni mnie nie rozumieja :o(( Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiaj/Jutro 22.02.08, 01:48 Szlajasz sie po obcych forach, to i masz kare. :-) U mnie wlasnie jest to co w tytule: "dzisiaj/jutro", kij wie co, wczesnie czy pozno, i chyba trzeba sie zbierac w piernaty. Nie chce mi sie, ale niekcemslemuszem. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lato wrocilo do Sydney 22.02.08, 00:12 Za tydzien wchodzimy w kalendarzowa jesien a tu lato wrocilo do Sydney za sprawa tropikalnych, polnocnych wiatrow. Bedzie plazowa pogoda: 30 stopni w cieniu i slonce, ale noce na szczescie chlodne. Tydzien minal bez wstrzasow, w domu tez spokoj (panowie sa od niedzieli na Tasmanii), weekend spedze zwiedzajac stary, historyczny ogrod przy Bronte House polozonym nad oceanem i pewnie pojade tez na plaze. Jadac do pracy nie musialam zatrzymywac sie na zadnym swietle ani przejsciu dla pieszych (z wyjatkiem jednego skrzyzowania) a moj nastroj tego poranka odzwierciedla piosenka kowboja z musicalu "Oklahoma!": Oh what a beautiful morning Oh what a beautiful day I've got a beautiful feeling Everything's going my way Jest dobrze, czego i Wam zycze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Lato wrocilo do Sydney 22.02.08, 00:29 W telewizji pokazali, iż Sydney przeżywa istne oblężenie nocnymi motylami. Jakiś kucharz, radził, że skoro nie można się ich pozbyć to należy je zjeść i pokazywał przepisy twierdząc iż jest to tradycyjna potrawa aborygeńska. Prawda czy kaczka dziennikarska? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Lato wrocilo do Sydney 22.02.08, 00:45 iwannabesedated napisała: > W telewizji pokazali, iż Sydney przeżywa istne oblężenie nocnymi > motylami. Jakiś kucharz, radził, że skoro nie można się ich pozbyć > to należy je zjeść i pokazywał przepisy twierdząc iż jest to > tradycyjna potrawa aborygeńska. Prawda czy kaczka dziennikarska? Co Ty za telewizje ogladasz? To wiadomosc z pazdziernika lub listopada, gdy cmy bogong przelatuja z polnocy na poludnie, w Gory Sniezne (w okolice Mount Beauty i Mount Bogong, oczywiscie). Robia to zawsze na poczatku lata, zeby hibernowac w szczelinach skalnych w czasie upalow. W zeszlym roku wiatry zepchnely je w kierunku Sydney i milionami oblepialy wielkie biurowce, budzac oskome u lokalnej ludnosci i podniecajac kucharzy. Rzeczywiscie sa przysmakiem Aborygenow, ktorzy w czasie migracji tych ciem udawali sie na wspolne tereny, gdzie plemiona sie spotykaly na corroborree, biorac udzial w wielkim obzarstwie, jedzac glownie bogongi pieczone na weglach. Ich odwloki sa chrupiace, o lekko orzechowym posmaku. Czyste bialko i tluszcz, jak krewetki (ladowy aborygenski odpowiednik krewetek to witchetty grubs). Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: Lato wrocilo do Sydney 22.02.08, 00:58 A u nas glosno o przeprosinach waszego nowego premiera. I porownuja do zachowania naszego obecnego... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Tez ciagle jestem pod wrazeniem 22.02.08, 01:05 chris-joe napisał: > A u nas glosno o przeprosinach waszego nowego premiera. I porownuja do zachowania naszego obecnego... Tez ciagle jestem pod wrazeniem, nawet watek o tym zalozylam na innym forum. Jeszcze niech sie wezmie za przymusowa oszczednosc energii (technologie uzywania odnawialnych zrodel energii, oszczednosc wody co spowoduje poprawe jakosci wody i powietrza) i Australia bedzie miala taka dobra karme jak zaden inny kraj na swiecie a on bedzie dla mnie najwiekszym premierem tego kraju. Ale moze za duzo wymagam ;o) A co robi wasz premier, C-J? Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: Tez ciagle jestem pod wrazeniem 22.02.08, 01:17 Konserwa, chyba troche jak wasz ex: wepchnal Kanade na liste 3 bodaj krajow, ktore nie podpisaly umowy o prawach autochtonow; wypisal sie z Kyoto; sabotuje wiekszosc juz podpisanych traktatow z first nations... Ale Kanada przezywa hosse, waluta silna, niskie bezrobocie, wiec mu sie udaje. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Tez ciagle jestem pod wrazeniem 22.02.08, 01:23 chris-joe napisał: > Konserwa, chyba troche jak wasz ex: wepchnal Kanade na liste 3 bodaj krajow, ktore nie podpisaly umowy o prawach autochtonow; wypisal sie z Kyoto; sabotuje wiekszosc juz podpisanych traktatow z first nations... > Ale Kanada przezywa hosse, waluta silna, niskie bezrobocie, wiec mu sie udaje. Bedzie mu sie udawac do czasu, tak jak udawalo sie Howardowi. Narod, ktory sie dorobil zacznie patrzec dalej niz silna waluta i niskie bezrobocie. U nas gospodarke napedza boom surowcowy, ale ceny domow dawno poszly ponad sensowny poziom a ludzie zorientowali sie ze "greed is NOT good". Zobaczymy, co Kevin zrobi. Zycze mu, zeby dal narodowi cos wiecej niz tylko ucieche ze stabilnosci finansowej: dume narodowa, poczucie, ze Australia moze byc w awangardzie jesli chodzi o ekologicznie sensowna gospodarke zasobami (tym bardziej, ze australijska gospodarka moze bardzo ucierpiec z powodu ocieplenia klimatu). Pozyjemy, zobaczymy. Jestem pelna podziwu, C-J, ze chce sie Tobie sledzic losy polityczne malego narodu na zadupiu swiata. Chyba, ze Australia to Twoje czule miejsce... :o) Anyway, zapraszam nieustajaco. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: Tez ciagle jestem pod wrazeniem 22.02.08, 01:36 Jest takie prastare indianskie (Mohawk spod Montrealu) powiedzenie: "Canuck, Aussi, dwa bratanki, do kieliszka i do szklanki" :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie "Canuck, Aussie, dwa bratanki..." 22.02.08, 02:36 Zawsze mowilam, ze Kanada to Australia Polnocy :o) pustynie macie sniezne a my piaskowe, tak samo mamy kazdy po dwa oceany i kupe skarbow pod ziemia. Ale chyba wiecej Kanadyjczykow ucieka do Australii, niz odwrotnie, wiec nie chwalac sie... ...wracam do pracy Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
ertes Re: Tez ciagle jestem pod wrazeniem 22.02.08, 06:37 Z Kyoto wypisal bo limity byly nierealne i nie do osiagniecia. First Nations moze wreszcie zabralyby sie za first job a nie tylko za wode ognista. Waluta silna? Tak w stosunku do US dollar ktory warty jest tyle co paier ale w stosunku do euro raczej spada choc niewiele: finance.yahoo.com/currency/convert?amt=30&from=EUR&to=CAD Kanada przezywa hosse bo eksportuje surowce do Chin ktore produkuja wszelkie badziewie sprzedawane w USA. Co to sa prawa autochtonow? Autochtoni maja prawo do zycia w rezerwacie chyba ze chca pracowac to maja takie prawa jak kazdy z nas. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 22.02.08, 11:08 Trzymajta mnie bo trafi mnie szlag. Wczoraj rano gdy wstalam nie funkcjonowal ani telefon ani internet. W pracy mialam kreciolek wiec zapomnialam zadzwonic rano, dopiero po poludniu znalazlam czas. Najpierw czekanie oczywiscie, potem typek cos tam probowal zrobic i powiedzial ze mam zresetowac modem gdy bede juz w domu. Zrobilam, nie funkcjonowalo wiec znow dzwonie, znow kolejka, znow resety i inne sztuczki. No niestety, dzis mial technik na to spojrzec i zadzwonic mnie powiadomic. A tu ani slychu ani dychu. Wiec dzwonie bo nie chce byc bez telefonu caly weekend, a ich centrala nie odpowiada. W koncu dodzwaniam sie, czekam w kolejce, panienka mi odpowiada ze cala Uppsala ma problemy od wczorajszego ranka tylko ze tym dwom idiotom nie chcialo sie zerknac czy sa jakies ogolne usterki...brrrr.... Odpowiedz Link
jutka1 Jetlag czycus 23.02.08, 01:46 Czuje sie jak po zmianie czasu. Zmienione godziny funkcjonowania, i troche zmeczonam. Innych pierdul nimo, bo ibid. Ale nieustannie pozdrawiam :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Burza.... 23.02.08, 15:38 ...nadciągnęła znienacka 23 dnia zimowego miesiąca o 3.00 nad ranem. Najpierw duło wiatrem, potem warczało dudniąco i wreszcie łysnęło i lunęło ścianą deszczu. Znaczy ogłaszam oficjalne na tych terenach rozpoczęcie wiosny a co za tem idzie rytualne czytanie MiM. Do wiosennego czytania nakłaniam i namolniakuję Jąbliwe forum coby się dzielić smakowitszymi kąskami tej wyśmienitej uczty, które to kąski ciągle się zdumiewająco znajdują całkiem świeże i nieodkryte. Co do ataku motyli nocnych na Sydney, to pokazali to na Kuchnia.tv. Więc zupełnie możliwe, że jest to już mocno nieaktualna informacja, niemniej cieszę się iż prawdziwa. Taki gremialny przelot musi byc co najmniej tak ekscytujący jak afrykański przepływ sardynek koło wybrzeża Kwa Zulu, ponoć ławice płyną tak blisko brzegu, że można stać po kolana w sardynkach. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Burza i Mankowe pierduly.... 24.02.08, 17:33 U nas burzy nie bylo, ale wiatry i hulanie po kominie - owszem. Dzisiaj slonce i blekitne niebo. Kolo poludnia zadzwonil Maniek ("no i ch."), i sie zaprosil na pogaduchy przy piwie na tarasie. Zrobilismy inauguracje tarasu, zjedlismy gar krupniku, slonce (wreszcie) pokultywowalo mi twarz, i obsmialam sie z Mankowych historii jak dzika norka. Tego mi bylo trzeba. Tyle pierdul na dzis. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Dar... 24.02.08, 18:16 Dzisiejszy dzień należy do kategorii 'darów'. Poszliśmy nad Wisłę szukać wiosny, a tu wcale nie trzeba szukać, bo ona już tu rządzi od dawna! Bazie bliskie kwitnienia na żółto, trawa fosforyzująco zielona, pąki wezbrane sokiem i bliskie eksplozji. Bzyczące owady i dymiące ogniska gdzie okoliczna ludność zażywa rozrywek na przyrody memłonie, z piwem. Obserwacja mostu Siekierkowskiego od spodu, nadwiślańskich łach, łożącej się łoziny, oraz zachodzącego płomiennie słońca. Życie jest, i bywa ono dobre... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dar... 24.02.08, 23:41 iwannabesedated napisała: > Dzisiejszy dzień należy do kategorii 'darów'. Guzik, kazdy dzien jest darem, choc niektore odbieramy jak dary niechciane. > Życie jest, i bywa ono dobre... A tu sie zgadzam. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Burza.... 24.02.08, 23:39 Od pierwszego zdania wyczulam przywolanego ducha Bulhakowa :o) Ale dlaczego uwazasz, ze "MiM" nalezy rytualnie czytac tylko na wiosne? Ja czytam cztery-piec razy w roku (z przerwa w ciagu ostatniego roku, kiedy ta rozpadajaca sie ksiazka w wydaniu makulaturowym ugrzezla w nierozpakowanych od przeprowadzki kartonach w czelusciach garazu). Na wiosne oczywiscie nalezy czytac rozdzial 13-ty: "Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor! Skręciła z Twerskiej w zaułek i wtedy się obejrzała. No, Twerską chyba pan zna? Szły Twerską tysiące ludzi, ale zaręczam panu, że ona zobaczyła tylko mnie jednego i popatrzyła na mnie nie to, żeby z lękiem, ale jakoś tak boleśnie. Wstrząsnęła mną nie tyle jej uroda, ile niezwykła, niesłychana samotność malująca się w tych oczach. Posłuszny owemu żółtemu znakowi losu ja również skręciłem w zaułek i ruszyłem jej śladem. Szliśmy bez słowa tym smutnym, krzywym zaułkiem, ja po jednej jego stronie, ona po drugiej. I proszę sobie wyobrazić, że prócz nas nie było w zaułku żywej duszy. Męczyłem się, ponieważ wydało mi się, że muszę z nią pomówić, i bałem się, że nie powiem ani słowa, a ona tymczasem odejdzie i nigdy już jej więcej nie zobaczę. I proszę sobie wyobrazić, że to właśnie ona, odezwała się nieoczekiwanie." Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Burza.... 24.02.08, 23:51 Uważam, że na wiosnę należy czytać szczególnie, a nie że wyłącznie i tylko. Szczególnie bo jednak wszystko w tej książce jest wiosenne, Iwana kąpiel w Moskwie, Małgorzaty lot na miotle, rzeczona burza nad znienawidzonym przez procuratora miastem, a także i to że co roku na wiosnę skoro tylko zacznie się świąteczna pełnia księżyca, na patriarszych prudach zjawia się człowiek może trzydziestoletni, który wszystko wie, wszystko rozumie, wie że był chory, leczył się i wyleczył. Ale nie może sobie poradzić z tą wiosenną pełnią księżyca ... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Burza.... 24.02.08, 23:53 Prawda, ze to jest wiosenna ksiazka, ale dla mnie pora burzliwosci, tworczosci i zmian jets jesien i wtedy najlepiej mi sie czyta "MiM". A u nas wlasnie nadchodzi jesien. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Dzien jak codzien 26.02.08, 17:43 Troche czytania, troche pisania, troche muzyki. W sumie dosc fajny dzien, zrelaksowany. A teraz sobie siedze przy buzujacym kominku, mimo ciepla na zewnatrz, bo mialam ochote popatrzec na ogien. Bo tak. :-) Wszystko inne tez w porzadku, czego i Wam zycze. :-))) Odpowiedz Link
lucja7 Tanie kino 27.02.08, 09:47 W tygodniu 17 marca, przez 3 dni, kino w Paryzu bedzie tanie, 3,50€ seans. Jak mi powiedza dokladnie, to sprecyzuje, Pitou. Moze umowimy sie na wielkanocne jajko na twardo? Poza tym piekna pogoda i wszystko wydaje sie piekne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Tanie kino 27.02.08, 12:49 Bardzo dziekuje za te wiadomosc - juz sie ciesze na codzienne seanse filmowe w przerwach miedzy innymi zajeciami. :-) Daj znac prosze, jak bedziesz miec wiecej szczegolow. Wielkanocne jajko na twardo z przyjemnoscia. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Mejdejmejdej! 27.02.08, 16:17 Lucyfer omamia Pytona perspektywą spotkania tetatet. Potem go znowu zrobi w balona jak regent Iwana! Pyton, nie daj sie! Lucyfer to oblesny prestidigitator iluzji, nie pozwol sie zwiesc! Odpowiedz Link
lucja7 Re: Mejdejmejdej! 27.02.08, 17:48 :-)))) Pitou, nie sluchaj zazdrosnikow. Tanie kino juz 16go, do 18go. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mejdejmejdej! 27.02.08, 18:37 Zawsze slucham najpierw siebie. :-) A Stokrotka - tutaj zgaduje - nie z zazdrosci, tylko z troski o ma kaprawa osobe. :-) Pytanie: czy to jest to, co pamietam z dawnych lat, ze w kazdym kinie byly znizki? Czy niektore sieci kin tylko? (juz nie pamietam, jak to bylo) A w ogole, a propos mejdejmejdejmejdej. Niebiosa mi dzis zeslaly powyzszy. Najpierw stanely mi lzy w oczach, potem polewalam sie domestosem, a potem stwierdzilam, ze - jak mawiaja starozytni Fenicjanie - "it will turn out for the best". Ejment. Wiecej pierdul nie pamietam. Ale moze doktor Alzheimer ukradl, fiutenouz. A.k.a. kifiute. Aaaaaa. Nie, juz pamietam ;-D - jutro przylatuje stary przyjaciel z miasta aniolow. To znaczy przylatuje skondinond, ale znalismy sie i mieszka ciagle w LA. Nie widzielismy sie z osiem lat, i ciesze sie okrutnie na te wizyte. Ostatnia pierdula: cwiczylam dzis asertywnosc z "pania od niby sprzatania", ktora poprosila mnie o 50% podwyzki za 20% powiekszenia godzinowego, i zdalam sobie sprawe (po rozmowach z przyjaciolmi i znajomymi Krolika), ze od 3 lat robi mnie wefiute. Chyba odejdzie. Ale sorry, na prowincji odmawiam placenia prawie dwukrotnej stawki warszawskiej: no, sorry, ale nie. Plany na jutro: manicure, zakupy, wroclawskie lotnisko. Nie zdaze pojechac na reczna myjnie, wiec kumpel bedzie sie musial zadowolic stanem samochodu takim, jaki jest. Tough. Ech. Troche duzo sie dzieje ostatnio. Nie narzekam - tylko stwierdzam fakty. :-) Definitywny koniec dzisiejszych pierdul. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Mejdejmejdej! 27.02.08, 21:10 co to wogole za nieeleganckie podrywanie na twarde jaja...... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mejdejmejdej! 28.02.08, 07:49 Po pierwsze: nie podrywanie, bo Lucyferia mnie nie musi podrywac. Po drugie: czy spozycie wielkanocnego jajka zasluguje na az taki zament z tententem? :-) Po trzecie: oswiadczam, ze zadnych raportow zdawac nie bede, ani na najjebliwszym forumie, ani poza nim, ejment. :-) Nio. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Mejdejmejdej! 28.02.08, 13:31 Jutka pisze: "...Po pierwsze: nie podrywanie, bo Lucyferia mnie nie musi podrywac. Po drugie: czy spozycie wielkanocnego jajka zasluguje na az taki zament z tententem? :-) Po trzecie: oswiadczam, ze zadnych raportow zdawac nie bede, ani na najjebliwszym forumie, ani poza nim, ejment. :-)" Zdjec tez nie bedzie, wszystkie agencje fotograficzne oraz prasa zostaly poinformowane ze zadna z nas nie dala zgody na fotografowanie. Zamowiona tez jest solidna obstawa goryli. :-)))) Odpowiedz Link
lucja7 tanie kino 28.02.08, 13:35 Rzuc okiem na "le printemps du cinéma 2008", przez googla, jest sporo informacji. Odpowiedz Link
jutka1 Re: tanie kino 03.03.08, 22:15 I tu nastapilo rozczarowanie niejakie, bo: - przylatuje pozno 17.03, wiec odpada - 18.03: okazuje sie, ze moja gospodyni bedzie z 17 na 18 w Paryzu w przelocie miedzy jednym miejscem a drugim. Co mnie niezmiernie cieszy, bo a) zobaczymy sie i pogadamy, b) nie bedzie wygibasow z konsjerzem, zeby byl, zeby przekazal klucze, etc. Ale. Caly dzien 18-go bedziemy razem i nasza wspolna przyjaciolka Karolina, o ktorej niejednokrotnie pisalam, bedzie nam doprowadzac fryzury do porzadku. Poniewaz gospodyni wyjezdza na lotnisko przed kolacja, na ktora juz jestem umowiona na Montparnasse, wiec 18-go kino z glowy. Nie szkodzi. Kupie karnet do Gaumont albo UGC albo MK2 i tez poogladam, kij z cena. :-))) Teraz tylko musze zdecydowac, ktore filmy sa najwazniejsze, bo przeciez nie przesiedze calego pobytu w kinie, tak? :-) :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mejdejmejdej! 28.02.08, 15:05 Dokladnie. Lucyferia zajela sie prasa zagraniczna, ja powiadomilam media polskie, wlacznie z TVNem i Polsatem. :-))) Goryle maja byc przystojni. I bruneci lub rudzi, blondynow nie przyjmuje. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Na mojej wsi czuje sie jesien 27.02.08, 22:42 Z okna werandy na ktorej dzis pracuje widze klebiace sie szare chmury deszczowe. Ptaki spiewaja za oknami w jesiennym tonie. Chyba zawloke panow na grzyby w Gory Blekitne zaraz po ich powrocie z Tasmanii. Z zainteresowaniem bedze sledzic rozwoj jajecznej sytuacji w Paryzu. Troche malo romantycznie - jaja na twardo w Paryzu (zamiast np szampana z truskawkami), no ale w koncu to malzenstwo powinno zostac skonsumowane i to co serwuja na sniadanie ma w tej sytuacji male znaczenie :) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Na mojej wsi czuje sie wiosne 28.02.08, 08:50 Niestety, od 5 marca ma podobno wrocic zima. Biedne rosliny. Pierduly dzisiejsze: po poludniu zaczyna mi sie maraton towarzyski. Najpierw do soboty wizyta, w sobote babska kolacja, a w niedziele urodziny przyjaciela we wlasnie nabytym starym domu w gorach. Od poniedzialku scisla dieta :-))) O kurcze, nie, w poniedzialek tez mam kolacje na miescie. Ughhhh. Poza tym ;-) cisza i spokoj. Wiecej pierdul nie pamietam ;-) Milego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Na mojej wsi czuje sie wiosne 28.02.08, 10:43 Przywiezione z Polski przeziebienie okazalo sie zapaleniem ucha. Biore antybiotyk i jestem polglucha. Jak sie nie poprawi, trzeba bedzie ciac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 28.02.08, 12:09 cionc? ucho? Jak Ty bedziesz wyglondala z jednym uchem? Zadzwonie wieczorem zeby Cie od ciencia odwiesc:))))) Teraz wychodze. Odpowiedz Link
lucja7 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 28.02.08, 13:18 Przecina sie membrane w stanach zapalnych by dac wyplynac ropie, kontynuujac leczenie. Zrasta sie ona szybko i bez zadnych konsekwencji ubocznych dla sluchu. Natomiast jesli tego sie nie robi, konsekwencje moga byc powazne, z gluchota wlacznie. Pamietam to z czasow "chorob dzieciecych" mojego syna. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ostatni dzien lata 28.02.08, 23:12 Lata, ktorego nie bylo, zimnego i mokrego. Co tam, przynajmniej jest duzo grzybow. Na weekend sie wypogodzilo, wiec jutro pewnie pojade nad ocean a w niedziele w gory na grzyby. Tyle pierdol z gluchej prowincji swiata :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: Ostatni dzien lata 28.02.08, 23:25 To ja cie utule i pociesze, luiza- u nas o wiosnie jeszcze nikt o zdrowych zmyslach nawet nie mysli. Snieg dopaduje regularnie, co by zrownowazyc ewentualne ubytki, dzis prawie -20. (Ale miedzy nami: ja w tajemnicy licze juz tygodnie, a nie miesiace :) Ponadto zaczynam brac pod uwage tragiczna mozliwosc spedzenia w Mtl jeszcze jednej zimy... Nic nie jest pewne, moze wyjsc na moje, ale juz na wszelki wypadek zaczynam sobie haratac zyly... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ostatni dzien lata 29.02.08, 01:28 Chris, jak to - minus 20 stopni? Przeciez to juz prawie marzec, Wielkanoc jest za trzy tygodnie! Na rozgrzewke zapraszam na przechadzke po moim ogrodzie. Sprawozdanie z niedzielnego grzybobrania nastapi :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: Ostatni dzien lata 29.02.08, 01:42 Luiza, zajrzalem tylko na chwile, rzucilem okiem na zielenie, zolcie, pomarancze i inne tego typu dewiacje. Ale we lbie mi sie zakrecilo i ucieklem. My tu jestesmy na odwyku. Na takie bogwico musimy sie doczolgac do okolic czerwca. Wielkanoc- wiosna? Niby mowimy tym samym jezykiem, a jednak wasz akcent baaardzo dziwaczny :) (ps. zazdroszcze) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ostatni dzien lata 29.02.08, 02:09 Jakie dewiacje? Zwykle rosliny ogrodowe. Zreszta o tej porze roku juz ich mniej kwitnie, czekam na zimowe kwiaty. Wielkanoc idzie, czas grzybobran i Dozynek! Nie zazdrosc. Przyjedz jak sie u Was zima zacznie ;o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: Ostatni dzien lata 29.02.08, 02:24 Dozynek? Przy dobrych ukladach to my bedziemy sciagac kalesony. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ostatni dzien lata 29.02.08, 02:35 chris-joe napisał: > Dozynek? Przy dobrych ukladach to my bedziemy sciagac kalesony. Komu??? :oD Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Jakos przetrzymalam... 29.02.08, 12:29 ... nocne rozmowy prawie do bladego switu. Odespalismy, a teraz jedziemy na obiad do mojej ulubionej knajpy w gorach. Po obiedzie i po sjescie pojedziemy na kolacje do siostry, a jutro bladym switem kumpel pojedzie na lotnisko. Obliczylismy wczoraj, ze nie widzielismy sie 9 lat. Oj. Milego dnia zycze, baj :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Jubileusz... 29.02.08, 13:52 W tych dniach minelo 20 lat jak przyszlam do mojego zakladu najpierw na praktyke potem zatrudnili mnie. W glowie sie nie miesci, myslalam ze pare latek i pojde gdzies dalej, mialam w planie przeprowadzic sie na poludnie Szwecji. Tym ktorzy mowili ze do emeryturki popracuje mowilam ze myslac o takiej perspektywie wolalabym sie powiesic a tu... Co prawda do emerytury jeszcze bardzo daleko ale...brrrr Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jubileusz...+ spotkania i rozstania 01.03.08, 07:27 Spoko, Szfedziu, to wcale nie musi oznaczac "brrr". :-))) Wyprawilam goscia z Ajnsztajnem na lotnisko, a teraz stwierdzam, ze poltora dnia po dziewieciu latach niewidzenia nie wystarcza. Nie nagadalismy sie tak do konca (o ile kiedykolwiek z ulubionymi ludzmi mozna sie nagadac tak do konca, chyba nie :-) ). Moze sie skoordynujemy w czerwcu-lipcu i zorganizujemy pare sesji w Waszyngtonie, zobaczymy. Poza tym szaro, mokro, +8C, jestem pod-ziebiona - trza aspiryne zazyc. Slucham "New Skin for the Old Ceremony", i chyba pojde odsypiac, jak tylko plyta sie skonczy. Tyle pierdul wioskowych. Milej soboty :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS. Huragan 01.03.08, 16:00 Przeszedl huragan Emma. Ja pier........... Jutro sprawdze szkody w dachowkach i w drzewach w ogrodzie. W ramach pierdul donosze rowniez, ze week-end jest leniwy, wypoczywajacy, przerywany spotkaniami towarzyskimi. Lubie tak. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 ... i po huraganie 02.03.08, 09:42 Huragan Emma polecial dalej. Poklosia lokalnego jeszcze nie znam, ale wiem o braku elektrycznosci w niektorych miejscach. Urodziny przyjaciela w gorach, zaplanowane na dzis, zostaly przeniesione z powodu Emmy. Nawet pasuje mi wolna niedziela, odpoczne i skoncze wreszcie list, ktory od 2 dni pisze i cyzeluje. Spokoj, za oknem deszcz, caaaaaly dzien przede mna. Jak milo. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: ... i po huraganie 02.03.08, 09:53 a u mnie pizdzi dalej, choc najgorsze mamy za soba. Biedne koty nawet jesc nie chca, tak je ten swiszczacy wiatr przestrasza. Siedza po katach i sa bardzo smutne:(((( Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialkow zdecydowanie nie lubie 03.03.08, 10:24 Fuj. Dzien wypelniony upierdliwa praca z rodzaju "bleee". Plus pojawil mi sie powazny niedoczas na pierwsza polowe tygodnia, a ze w drugiej polowie bede w podrozy, wiec musze przedluzyc dobe do 28 godzin, albo cos w tym guscie. :-/ Poza tym slonce, huragan definitywnie poszedl precz, a w popracowych planach kulinarnych jest barszcz czerwony. Bo tak. :-) Tyle pierdul na dzis. Baj. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialkow zdecydowanie nie lubie 03.03.08, 10:42 chmury sie klebia i plyna, ale na szczescie juz nie wieje. Ide do ogrodu na przeglad strat pohuraganowych. Co mnie czeka? Strach sie bac. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedzialkow zdecydowanie nie lubie 03.03.08, 13:34 ale jestem szczesciara: ani jedna dachoweczka nie spadla! A tego sie najbardziej balam. A co sie w ogrodzie dzieje!! Kolorowo, bo kwitna zonkile, forsycja, jedna roza (!), fiolki, barwinek no i oczywiscie krokusy. Duze paki na roznych krzakach ktorych nazw nie pomne, na migdalowcu, hortensji. Zeby nie ten choilerny deszcz.... Pracowalam tak dlugo w deszczu, az mi...piersi zmarzly:)))) Nie bylo komu ogrzac (sasiad nie w moim guscie), wiec poszlam do domu tulic sie do kotow. Te mnie nigdy nie zawioda:)))) Odpowiedz Link
ewa553 tanie kino 04.03.08, 10:58 u nas kino - to do ktorego ja chodze, majace 10 sal kinowych, jest dwa razy w tygodniu tansze. W srody dla posiadaczy karty jaka dostali abonenci miejscowej gazety, w czwartki dla pan. No i wlasciwie jeszcze w ktorys dzien dla studentow. Na dodatek dokladaja sie czesciowo do parkowania, wiec musze powiedziec ze dobrze mi sie wiedzie:))) Jest tez jedno ambitniejsze kino, ze szczegolnie drogimi biletami, ale tam mam tez karte upowazniajaca do znizek. Wlasnie wybieram sie tam jutro na No Country for Old Men. Odpowiedz Link
ewa553 nowa poczta GW 04.03.08, 11:55 Czy zauwazyliscie, ze poczta GW sie zmienila? Mialam do tej pory takie ustawienie, ze maile stamtad byly automatycznie przesylane na moj prywatny adres. Dzis tam zajrzalam i wlos mi sie zjezyl: 75 maili, w tym 45 spamow.... Trzeba ustawienia na nowo podac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: nowa poczta GW 04.03.08, 12:26 Rzeczywiscie, GW przekazala zarzadzanie poczta googlowi, co mi nawet odpowiada, bo jestem przyzwyczajona do googlowego grupowania maili w konwersacje, i znam ich format. Nie mam pojecia jednak, czy czasem nie poginely mi maile - tez mam przekierowanie, ale porownujac co jest w nowej skrzynce GW, a co jest w przekierowanych w prywatnej skrzyce widze, ze jest dziura. Jesli ktos do mnie pisal na poczte gazety i nie odpowiedzialam, to znaczy, ze zezarlo. Prosze o wyslanie raz jeszcze. Odpowiedz Link
maria421 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 04.03.08, 13:41 Bylam dzisiaj ponownie u laryngologa i dostalam skierowanie do szpitala gdzie najprawdopodobniej zaloza mi drenaz, ale to dopiero na miejscu zdecyduja. Robia to ambulatoryjnie pod znieczuleniem. Mam termin na czwartek, corka mnie zawiezie. Odpowiedz Link
jan.kran Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 04.03.08, 13:43 Zycze Ci Mario zeby w czwartek wszystko poszlo szybko i bezbolesnie. Kran Odpowiedz Link
ewa553 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 04.03.08, 13:52 dobrze ze nie kaza Ci juz dluzej czekac na antybiotykach Besser Ende mit Schreck, als Schreck ohne Ende. (lepiej straszny koniec niz strach bez konca - wolne tlumaczenie) Odpowiedz Link
maria421 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 04.03.08, 16:30 Antybiotyk skonczylam wczoraj i wiecej nie potrzebuje. Pani laryngolog mowi, ze mi wstawia jakas rurke; mam nadzieje, ze nie bede chodzila z wezykiem wystajacym z ucha :( Odpowiedz Link
jutka1 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 05.03.08, 07:52 Ruszam dzis w droge. Sypie snieg. :-/ Odezwe sie wieczorem. Tyle pierdul. Baj. Odpowiedz Link
ewa553 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 05.03.08, 09:16 snieg - o rany!! A u nas chyba wrocila wiosna: blekitne niebo, slonce swieci. Oby juz tak zostalo... Ide dzis do kina na No Country for Old Men. Podobno brutalny, czego nie lubie, ale postanowilam z "obowiazku dziennikarskiego" (jak sie u nas w domu mowilo) obejrzec. Opowiem jutro o wrazeniach prowincjuszki, co sie zetknela z swiatowym kinem:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: ;-)) O pierdulach - odc. 22 05.03.08, 18:59 Stolica sto(l)i na swoim miejscu. Podroz bez przygod. :-) Czekam na gospodarzy i szykuje sie mentalnie na jutrzejszy dzien: od lunchu do kolacji wlacznie praca, praca, praca. No, ale na razie chardonnay chlodzi sie w lodowce, zjemy kolacje, pogadamy, a jutro bedzie jutro. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Dzien roboczy sie zaczyna 06.03.08, 11:03 Za pol godziny wyjezdzam w celu zarabiania na chleb z salcesonem. ;-) Jeszcze tylko musze barwy wojenne polozyc na facjate ;-D Jutro juz wolne. Tradycyjny lunch z Tuja (ktora ma awarie netu, btw), a potem do niedzieli znikam w czelusciach prywatnosci i kultury. Tradycyjnie milego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Dzien roboczy sie zaczyna 07.03.08, 09:36 Jestem po zabiegu, czyli mam rurke w uchu. Bolalo nawet pod znieczuleniem. Gorzej slysze na to ucho i zaraz lece do laryngologa na kontrole. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Dzien roboczy sie zaczyna 07.03.08, 23:38 Na tradycyjny lunch umówiłyśmy się nietradycyjnie gdyż nasza ulubiona knajpa się spierdoliła bezpowrotnie po czym zamknęła oltugiewer. I tak właściwie być powinno bowiem funkcjonowanie spierdolonym bezpowrotnie knajp, podstępnie udających że wszystko jest ok i wabiących niczego nie spodziewających się klientów niczym czerwone oberże wstrętnego żarcia i jeszcze gorszej obsługi, no krótko mówiąc jest to coś co urąga harmonii wszechświata i powinno czym prędzej zniknąć tak jak samochód multipla, prezydent Kaczyński, gówno na butach i grzyb na ścianie i/lub paznokciu u nogi. Więc lunch się odbył, nie było męskiej obsługi do borsuczenia, ale za to był gulasz z jagnięcity obficie czosnkowy, białe lekko schłodzone wino i esspresso. Po czym Pajton oddalił się furkocząc futerkiem a ja zionąc czosnkiem poszłam odfajkować moją działalność edukacyjno zarobkową. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzien roboczy sie zaczyna - jutro 09.03.08, 23:06 Donosze, zem powrocona. Przezylam droge powrotna po autostradach i drogach pomniejszej waznosci, 7 godzin za kierownica, i teraz dochodze do siebie (czytaj: trza isc spac ;-) ). Odpowiedz Link
chris-joe O jezu... 08.03.08, 14:15 Znow bija na alarm. Z ulicznych szczekawek apele o zachowanie spokoju i spokojne zejscie do podziemnych schronow: dzis znow walnie pol metra sniegu. Prognozy na reszte marca nas nie uspokajaja. Jedziemy poki sie da kupowac puszki prowiantu, wanne i garnki wypelniamy woda pitna. Modlcie sie za nas! SOS! SOS! Odpowiedz Link
maria421 Re: O jezu... 08.03.08, 14:23 SOS odebrane. Gorace mysli dla zamarznietych Montrealczykow ekspresowo po szybkich laczach przesylam. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O jezu... 08.03.08, 14:31 Za mysli dziekujemy poki lacza dzialaja. Jakby co- nie wspominajcie nas zle :) Odpowiedz Link
jan.kran Re: O jezu... 08.03.08, 16:17 Tryzeba z jakkims desantem nadciagnac albo wyslac paccke zywnosciowa ? Trzymajcie sie ! Kran Odpowiedz Link
maria421 Re: O jezu... 08.03.08, 16:24 chris-joe napisał: > Za mysli dziekujemy poki lacza dzialaja. Jakby co- nie wspominajcie nas zle :) Jakby co, przydacie sie ludzkosci jako pionierzy hibernacji :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O jezu... 08.03.08, 21:46 rzut oka na miasto: www.theweathernetwork.com/index.php?product=weather_cams&pagecontent=weather_cams&camregion=canada&camera=CMQC0010&placecode=caqc0363 a tu prognoza (te czerwone paski na gorze to rzadkosc, dzis az cztery :) www.theweathernetwork.com/weather/CAQC0363 Odpowiedz Link
jan.kran Re: O jezu... 09.03.08, 02:02 I jak , siedzicie pod pierzyna z termoforem i w cieplych skarpetach ? Odpowiedz Link
chris-joe Re: O jezu... 09.03.08, 02:11 Az sie rozejrzalem za ukryta kamera, kranie :) Bo wlasnie wdzialem takie polarne puszyste portki i narciarskie podkolanowki z samych Wlochow. Nie zeby zimno w chalupie, ale za oknami wyje i zawodzi, jak na kresach przed wojna. Wiec w takich gaciach przytulniej. Wodke nam slijcie, to siem ogrzejem! :) Odpowiedz Link
jan.kran Re: O jezu... 09.03.08, 17:44 A co w CA nie ma wodki:PPP Jak ja Ci podesle ceny wodki w Norge to Ci sie od razu goraco zrobi:))))) Mloda na szczescie przyleciala z DE , przywiozla rzeczona wodke , cygarety i tone salami i szynki parmenskiej. Prasa jak zwykle klamie , wyczytalam ze zywnosc w N. jest srednio 70 % drozsza niz w UE. Jezeli chodzi o salami i parme przebitka jest tylko pieciokrotna;) Podziele sie z Wami i przeciskam przez lacza herbatke z pradem:) Kran Odpowiedz Link
chris-joe Re: O jezu... 10.03.08, 01:45 O cene norweskiej gorzaly az lekam sie wiec pytac, u nas taka przecietna przyjemnosc kosztuje cos ponad 20 elzbiet. Tak, czy siak- przezylismy najgorsze. Nawet bez wody :) Tymczasem. Czekamy, az miasto sie teraz zajmie uprzatnieciem efektow kataklizmu. W tym roku padly w Montrealu wszelkie znane rekordy sniegopadu. A ostatnie slowo jeszcze nie zostalo powiedziane. Ucha, nasza zima zla! :) Odpowiedz Link
lucja7 Re: O jezu... 10.03.08, 10:05 Zrobilo sie czarno, ponuro, chmurnie, wietrznie i leje jak z cebra. A wczoraj bylo pieknie. Odpowiedz Link