xurek
20.02.08, 12:49
Wiec pan nauczyciel glowny mojego dziecka stwierdzil, ze z dzieckiem
wytrzymac nie moze, wiec nazely mu dac ritaline, bo slyszal od
swojej kolezanki, ktora kiedys studiowala jeden semestr psychologii,
ze to pomaga i dziecko bedzie jak nowe.
Pan nauczyciel napisal sprawozdanie i poprosil o tak
zwany „Abklärung“ co chyba oznacza po polsku cos na ksztalt diagnozy
badz psychologicznego profilu. Jako iz bylam zupelnie pewna, ze
zaden zdrowo myslacy czlowiek (nie mowiac juz o lekarzu) nie zgodzi
sie na podanie siedmiolatkowi psychofarmakow tyko po to, by pan G.
mogl wygodniej plaszczyc swoj tlusty tylek, to sie na owe jaselka
zgodzilam, coby G. sobie nie myslal, ze niekooperatywni jestesmy.
Sprawozdanie poszlo do pediatry a ten stwierdzil, ze na te diagnoze
nie trzeba psychologa badz psychiatry , tylko ze on ma kolezanke
pediatre, co przeszla odpowiednie przeszkolenie i moze test zrobic i
atest wydac
Pani pediatra z licencja na rozdawanie ritaliny najpierw rozmawiala
z nami godzine, potem przez godzine testowala dziecko a potem
spotkala sie z nami i przedstawila nam rezultaty.
Otoz pani bardzo madrze wylozyla nam, ze sprawdzane jest
piec „umiejetnosci zmyslowo – mozgowych“ plus yntelygencja i jak
trzy czynniki sa ponizej normy, to jest ADS badz ADHS (w zaleznosci
ktore). No i jej wyszlo, ze nasze dziecko ma trzy i ze tym samym ma
ADS (o dziwo bez H, czyli hiperaktywnosci, co bylo jedynym z
symptomow, o ktory go ewentualnie podejrzewalam, bo spokojnie na
tylku nigdy usiedziec nie moze, ale wg. testow inni chyba tez nie
moga, wiec jest w normie). Pani wyszlo mianowicie, ze moje dziecko
ma problemy z „Feinmotorik“ (zdolnosci manualne?) co calkiem moze
byc, bo pisze paskudnie, plus problemy ze zmyslem odczuwania (nie
odroznia ponoc, czy sie go dotyka skora czy aksamitem czy tez
jedwabiem i to prosze panstwa powazny handicap jest) plus ma
problemy z orientacja przestrzenna i trojwymiarowym widzeniem. No to
ja sie tutaj rozesmialam i wytlumaczylam pani od ritaliny, ze ma
zupelna racje, dziecko przestrzennie nie widzi i jeszcze nigdy nie
widzialo, bo taka wade wzroku ma (ja zreszta tez) i ze chyba nalezy
to w tym tescie uwzglednic? Pani od ritaliny spojrzala do swoich
notatek, stwierdzila, ze on jest ktotkowzroczny (tak naprawde jest
dalekowzroczny, ale co tam) i ze to z widzeniem przestrzennym nie ma
nic wspolnego i dalej obstawala przy swoim. Jako ze nie moglysmy sie
w teamcie dogadac (bo ja oczywiscie zdaniem pani na temat wady
wzroku, ktora mam od urodzenia nie mam pojecia), zaproponowalam, by
porozumiala sie z jego okulistka zanim ten swoj raport napisze.
Tydzien temu raport przyszedl: dziecko ma ADS (specjalnie
podkreslone, ze bez H), nalezy mu dac ritaline i wszytko bedzie
cacy. Ze ma wynika z tych trzech kryteriow, ktore w godzinnym tescie
nie spelnil. Pani dalej obstaje w raporcie przy krotkowzrocznosci i
poza tym nic. Rownoczesnie pani pisze, ze jak mu sie nie kaze
rozpoznawac trojwymiarowych obrazkow, tylko na przyklad pozwala
czytac badz rozwiazywac testy na inteligencje to dziecko
wspolpracuje i sie bezporblemowo koncentruje przez przepisowe 45
minut z palcem w dupie (jak by kto nie wiedzial, ADS to zaburzenie
koncentracji).
Nie wiem jak udalo mi sie nie dostac ani wylewu ani zawalu, w kazdym
badz razie ze sprawozdaniem udalam sie osobiscie do okulistki.
Okulistka wybaluszyla oczy prawie ze trojwymiarowo, stwierdzila, ze
pani od ritaliny ma chyba aua a z pewnoscia nie ma zielonego pojecia
i napisala nowe sprawozdanie, ze dziecko, co nie ma trojwymiarowego
widzenia z definicji nie widzi trojwymiarowo i orientacji
przestrzennej uczy sie inaczej, gorzej i znacznie dluzej i ze
mowienie o niedorozwoju czegos, co nigdy sie nie rozwinie bo sie
rozwinac nie moze jest zupelnie niedorzeczne.
Ja myslalam, ze pani od ritaliny stuli uszy po sobie, przyzna, ze
tylko dwa kryteria sa niespelnione, odszczeka to ADS i schowa
ritaline do szuflady a panu G. napisze, ze dzieci tak maja, ze
zatruwaja doroslym zycie a tymczasem....
Pani stwierdzila, ze nie wiedziala (moja uwage, ze przeciez mowilam
zbyla zirytowanym machnieciem lapy) i ze sytuacja jest w takim razie
bardzo skomplikowana i ze ona nie ma licencji na wydawanie ritaliny
dzieciom niewidzacym przestrzennie i ze w takim razie..... jednak
trzeba do psychologa.
Pani sie skonsultowala telefonicznie i psycholog powiedzial, ze on
to teraz tez nie wie, jakim testem ten test zastapic i ze musi sie
skonsultowac (ale chyba nie wiedzial z kim) i ze powiadomi. No i
teraz mamy termin z kierowniczka oddzialu dzieciecej psychiatrii w
naszym kantonalnym szpitalu, ktora to ma rozstrzygnac, czy ta
tragikomedia bedzie miala nastepny akt czy tez na oko (badz dwa) jej
sie wydaje, ze ritaline nalezy schowac do szuflady badz
alternatywnie zaproponowac panu G.
Poniewaz ja juz zupelnie stracilam orientacje na tej imprezie to na
wszelki wypadek zapytalam pania glowna psychiatryczke, czy jezeli
ona zadecyduje ze nalezy go nadal testowac i te testy dla jednookich
nadal wykaza, ze on ma ADS i ona napisze, ze nalezy mu podac
ritaline a my sie na to nie zgodzimy, to ritalina zostanie mu podana
(pytalam tak na wszelki wypadek, coby przygotowac nasza potajemna
ucieczke ze Szwajca). Pani psychiatra powiedziala ze.... oczywiscie
nie, bo decyduja rodzice.
No to ja jej powiedzialam, ze w takim razie mozemy juz teraz
zakonczyc te kosztowna szopke, bo ja sie dopiero ewentualnie w
grobie na to zgodze, wiec skoro zakocznecie juz jest znane, to czyba
nie musimy przerabiac srodka?
No i tutaj prosze panstwa sie okazalo, ze nie. Bo ja co prawda moge
sie nie zgodzic na ritaline i nawet na terapie wszelka niezgodzic
sie moge ale na jednoznaczne zakonczenie psychologicznego testowania
i przybicie dziecku pieczatki, to ja sie prosze panstwa niezgodzic
nie moge, jak juz raz sie zgodzilam. W tej materii rien ne va
plus....
PS: pamietacie, jak wam tu wkleilam kawalek mezowej recenzji? Otoz
napisana ona byla jezykiem wrecz prymitywnym w porownaniu z tym
ritalinowym sprawozdaniem. Wy juz slyszeli kiedy
slowo „taktilkinästhetisch“?