'u nas w...' ????

29.08.03, 16:06
no wlasnie... gdzie?

od kilku dni sie tak zastanawiam a jeszcze po przeczytaniu kilku w pisow w
kranowym watku o numeracji swiatow sie to we mnie ze tak powiem wzmoglo.
chcialem sie Was moi drodzy zapytac jak dlugo (a moze nadal) po wyjezdzie z
polski mowiliscie: "u nas w polsce..." i po jakim czasie (i czy w ogole)
zaczeliscie mowic: "u nas w ........(tu wpisz nazwe kraju w ktorym obecnie
mieszkasz:P)". pomijam tutaj kwestie slynnego kompleksu emigranta bo ja to
mialem jeszcze w polsce po przygodzie z NYC ale ciekawi mnie jak dlugo
istaota ludzka potrzebuje na nazwanie miejsca domem i czy jest to od
czegokolwiek uzaleznione.

pozdr.
tb
    • jutka1 Re: 'u nas w...' ???? 29.08.03, 16:22
      Murarzyku, hmm.. Przyznam, ze nie pamietam i nie wiem. Ponad pol roku na
      pewno, bo jak mieszkalam kiedys w Holandii pol roku ani razu nie zdarzylo mi
      sie powiedziec "u nas". A moze to Holandia mi sie nie spodobala, nie wiem.

      Wlasciwie jak o tym mysle, to sobie zdaje sprawe, ze na emigracji chyba
      mowilam nazwami krajow (a w Stanach to.. a w Polsce to..), jesli mowilam u
      nas, to albo "u nas w LA", "u nas w Paryzu".

      Od 1.5 roku jak mowie "u mnie", to mam na mysli dom na wsi w Polsce, chociaz
      mieszkam daleko.

      Jutka steskniona za Domem
      • moore_ash Re: 'u nas w...' ???? 29.08.03, 16:31
        ja tak sie pytam bo ostatnio zauwazylem, ze przy rozmowach w ktorych porownuje
        holandie z polska mi sie jakies : "u nas to to i tamto" z mysla o polsce
        wyrywa i potem przerywam i tak si ezastanawiam czy to dobrze czy niedobrze, z
        etak mi sie wyrywa... skoro jakos tam wiaze przyszlosc (przynajmniej
        najblizsza) z tym miejscem. pewnie to kwesta czasu...
        a z drugiej strony to jakos mi sie to wiesniacko kojarzy jakbym pojechal
        powiedzmy za pol roku do polski i wyskoczyl w knajpie z jakims: "a bo u nas w
        holandii!":P
        wiecie o co sie mnie rozchodzi, co nie?:P

        pozdr.
        tb_jak_zwykle_z_problemami_powaznymi_jak_danny_de_vito.
    • sabba oj... 29.08.03, 16:25
      ...to tak jak z tym kiedy zaczynasz snic w "nowym" jezyku, albo w nowym jezyku
      liczyc. Albo w nowym jezyku wyrwie ci sie przeklenstwo:))) Ja powiem tak: jak
      jest mecz Niemcy - Ktostam, to nie czuje solidarnosci z Niemcami, moze dlatego
      ze oni w wielu dziedzinach sportowych sa doibrzy, nie wiem. Ale jak sa jakies
      statystyki to drugim krajem jakiego szukam sa zawsze Niemcy...oczywiscie po
      Polsce. Ale mowie: u nas, tzn w Marburgu. Ja jestem zwierze zmienne, raz
      przywiazuje sie to tu to tam. MOge spakowac manatki i przeniesc sie
      gdziekolwiek...z lekkim bolem, of kors, ale przyzwyczajam sie szybko do nowego
      miejsca...
    • backpacker Re: 'u nas w...' ???? 29.08.03, 16:42
      Ciekawe pytanie. Ja mieszkalem 3 lata w Niemczech ale
      nigdy nie bylo tam "u nas" ale to chyba dlatego ze byl to
      tylko kraj przejsciowy. W Kanadzie natomiast chyba
      nastapilo to dosc szybko.
      Z czym to zwiazane? Powoli zaczyna sie zyc lokalnym
      zyciem. Czytac prase, ogladac TV. Zaczyna Cie interesowac
      co sie dzieje w lokalnym rzadzie i wyzej bo zdajesz sobie
      sprawe, ze to dotyczy Ciebie. Poznaje sie ludzi,
      zwyczaje. Jak kazdy Kanadol rano leci sie do Tim Hortons
      na kawe itd.
      Zaczynasz cieszyc sie ze sportowych osiagniec Twojego
      nowego Kraju. Choc smieszne bo gdy nasi walcza na
      sportowej arenie z Polska i Polakami to NASI staja sie
      ONI i cieszy sie gdy nasi, ktorzy byli oni dokopia tym
      ktorzy stali sie znow onymi...

      Ale w pewnym momencie czujesz ze jestes "u siebie" a
      Polska stala sie krajem odleglym, drogim sercu ale tam
      jest jednak "u Was"...
    • akawill Re: 'u nas w...' ???? 29.08.03, 18:12
      Dla mnie "u nas" jest tu w USA. Zmienilo sie mniej wiecej po 4 latach od
      przybycia. Zostalo ugruntowane z przyjeciem obywatelstwa 2 lata temu, bo padly
      wowczas wazne slowa, oraz po czesci z kupnem domu troche wczesniej. Nie wiem
      czy tak bedzie zawsze, ale teraz jest.

      Czesto gdy ktos slyszy moj akcent pyta sie: "Skad jestes?" Gdy ma to miejsce
      na wakacjach w USA i mam ochote sie droczyc, mowie: "Z Connecticut". Czasem
      odpowiadam wprost: "Urodzilem sie w Polsce". Gdy w rozmowie podkresla sie, ze
      jestem z pochodzenia Polakiem i mowi sie o zyciu, zwyczajach itp. w Polsce
      zdarza sie, ze bez zajakniecia mowie "u nas w Polsce" i wcale sie nad tym nie
      zastanawiam.
    • alaskanka3 u nas w Kalifornii 29.08.03, 21:10

      Tak daleko mi to poszlo, ze mowie (i mysle) u nas w
      Kalifornii, a ostatnio zlapalam sie na tym, ze mowie "u
      nas w xxxx" rozmwiajac z ludzi mieszkajacymi 50 mil dalej
      :-).

      W np. Teksasie czuje sie jak w innym kraju, nie mowiac o
      takiej np. Luizjanie. Chyba tak po +- 5 latach zaczelam
      myslec kategoriami lokalnymi, to zalezy od zwiazania sie
      emocjonalnego z okolica.

      Natomiast jadac do Polski "u nas" czuje sie tylko w
      niektorych miejscach. A jak czytam gazety z Polski, albo
      ogladam TV, to widze reportaze w ogole nie z tego swiata,
      ale tak maja nawet ludzie mieszkajacy w Polsce, np.
      ostatnio Krystyna Janda pisala po powrocie z wakacji w
      Toskanii, ze ma nadzieje ze to co widzi wokol to jakis
      zly sen.
    • anzza Tutaj, gdzie mieszkam... 29.08.03, 21:35
      To moje powiedzonko, jak opowiadam komus o Mex.
      Jak rozmawiam z kims z Mex o Polsce, mówie: u mnie w domu (znczy w domu ojca)
      co tez przerabia rzeczywistosc, bo kto mnie slucha, nie wie gdzie wlasciwie ten
      mój dom sie znajduje, tu czy tam. Takie pogubienie w przestrzeni sie czuje, ze
      traci sie chwilowo tozsamosc, tudziez morale.

      A tak wogóle, to mówi sie "u mnie", chyba dlatego, ze czlek sie przyzwyczaja do
      miejsca zamieszkania tak jak kot. Gdzie indziej, gdzie ja nie jestem, jest "u
      kogos".

      Zagubiona posród 11-toma równoleglymi wymiarami i kosmicznymi strunami...
      Anza
      • alaskanka3 Re: Tutaj, gdzie mieszkam... 29.08.03, 21:40
        anzza napisała:

        > To moje powiedzonko, jak opowiadam komus o Mex.


        Czy mieszkasz w Meksyku ? w jakiej czesci jesli mozna
        zapytac ? mam znajomego ktory wyniosl sie z US (z
        Teksasu) do Meksyku i bardzo sobie chwali.


        alaskanka
        --
        • anzza Re: Tutaj, gdzie mieszkam... 29.08.03, 21:52
          alaskanka3 napisała:

          > anzza napisała:
          >
          > > To moje powiedzonko, jak opowiadam komus o Mex.
          >
          >
          > Czy mieszkasz w Meksyku ? w jakiej czesci jesli mozna
          > zapytac ? mam znajomego ktory wyniosl sie z US (z
          > Teksasu) do Meksyku i bardzo sobie chwali.
          >
          >
          > alaskanka
          > --

          Aaaaaaa, to bardzo mi milo, bo "u nas" jest calkiem niezle ;))))
          Mieszkam w pustynnej Cd. Juárez, Chihuahua, na samej granicy z El Paso, Texas.
          Moze i w Texasie jest ladniej, ale ludzie tutaj sa bardzo przyjazni i o
          wiele "cieplejsi" w stosunkach spoleczno-sasiednio-towarzyskich do tych
          z "drugiej strony" jak ich nazywaja. Jeszcze jeden przyklad tych "stad" i "z
          tamtad" people.
          • alaskanka3 Re: Tutaj, gdzie mieszkam... 29.08.03, 22:20
            anzza napisała:


            > Aaaaaaa, to bardzo mi milo, bo "u nas" jest calkiem
            niezle ;)))) Mieszkam w pustynnej Cd. Juárez, Chihuahua,
            na samej granicy z El Paso, Texas.
            > Moze i w Texasie jest ladniej, ale ludzie tutaj sa
            bardzo przyjazni i o wiele "cieplejsi" w stosunkach
            spoleczno-sasiednio-towarzyskich do tych z "drugiej
            strony" jak ich nazywaja. Jeszcze jeden przyklad tych
            "stad" i "z tamtad" people.



            Takze wlasnie opowiadal znajomy, mieszkal w Houston i
            pracowal w duzej korporacji, o malo nie wpadl w depresje
            z powodu 'sztucznych ludzi' jak on ich nazywal, przeniosl
            sie do Mexico City i strasznie sobie chwali stosunki
            miedzyludzkie.

            Ja doszlam do wniosku ze to w duzej czesci przez brak
            czasu. Ostatnio zaprzyjaznilam sie z
            siasiadkami-emerytkami, z tego co one opowiadaja kiedys
            dawno temu, jeszcze przed tym jak kazdy Kalifornijczyk
            wpadl na pomysl ze zostanie milionerem, ludzie tu
            mieszkajacy byli zupelnie inni.

            ale to juz temat na inne opowiadanie, a ja zapozniona w
            przygotowywaniach do dlugiego weekendu :-)
            • backpacker Re: Tutaj, gdzie mieszkam... 29.08.03, 22:25
              I dlatego pewnie o tych cieplych i sympatycznych ludzi
              dzieli nas mur i druty kolczaste hehe.
              Pewnie dlatego zeby za duzo tych zimnych i sztucznych nie
              dalo nogi do tych cieplych i niesztucznych.

              A moze ci zimni i sztuczni maja jakas zalete skoro
              potrafili zbudowc odrobinke bogatszy kraik od tych co sa
              za murem?
              • anzza Re: Tutaj, gdzie mieszkam... 29.08.03, 22:54
                backpacker napisał:

                > I dlatego pewnie o tych cieplych i sympatycznych ludzi
                > dzieli nas mur i druty kolczaste hehe.
                > Pewnie dlatego zeby za duzo tych zimnych i sztucznych nie
                > dalo nogi do tych cieplych i niesztucznych.
                >
                > A moze ci zimni i sztuczni maja jakas zalete skoro
                > potrafili zbudowc odrobinke bogatszy kraik od tych co sa
                > za murem?

                No tak, teraz jak ja mam odpowiedziec w skrócie, co i dlaczego. To jest
                taaaaakie dlugie opowiadanie.

                Jednak w skrócie bardzo skróconym, to chyba nie o dobrobyt nam tutaj chodzilo,
                choc bys sie zaskoczyla ile ludzi ma tutaj pieniedzy.

                Tutaj nie widzialam takze drutów kolczastych miedzy Mex i USA. Moze w innej
                strefie. Mieszkam 5 minut od granicy i przejezdzam w 15 minut do Walmartu,
                tudziez jakiegos innego mola. Przedtem mialam przepustke express, wiec
                wjezdzilam w 1 minute, ale jej nie przedluzylam i teraz sa 15.
                Co do paszportów, albo wizy, niektórzy celnicy nawet nie spogladaja na nia.
                Pada pytanie: co przywozi
                Odpowiedz: nic
                Wrzask: NEXT


                • jan.kran Re: Tutaj, gdzie mieszkam... 30.08.03, 12:53

                  Ja nie mam swojego miejsca , a w zasadzie zawsze sie dobrze czuje tam gdzie mnie nie ma :-(((( Po ponad 20 latach emigracji nie czuje sie u siebie w PL. Ale zawsze jak mnie ktos za granica pyta skad jestem to mowie , ze z Polski. Ale o PL mam srednie pojecie wiec ostatnio mowie ,ze mam dwa obywatelstwa co powoduje , ze czasem mam okazje pogadac po francusku w Norge. We wszystkich jezykach w ktorych mowie nie mam polskiego akcentu , a Norwegowie biora mnie za Finke ,nie mam pojecia dlaczego.Jednak niestety najlepiej czuje sie w Niemczech i podobno powinnam tam wrocic .Chyba moim domem jest Breslau , moze ze wzgledu na niemieckie korzenie :-)))) K. Apatryda.
            • alaskanka3 immigrantow zagubienie w przestrzeni ..... 29.08.03, 22:40

              ....do dobry temat na osobna dyskusje, moze po weekendzie.

              tego czego brakuje ludzion w US, a co ludzie w Mex maja w
              nadmiarze to czas, stad sie biora wszystkie klopoty, ale
              to tez chyab temat na po weekendzie.
              • anzza Re: immigrantow zagubienie w przestrzeni ..... 29.08.03, 22:46
                alaskanka3 napisała:

                >
                > ....do dobry temat na osobna dyskusje, moze po weekendzie.
                >
                > tego czego brakuje ludzion w US, a co ludzie w Mex maja w
                > nadmiarze to czas, stad sie biora wszystkie klopoty, ale
                > to tez chyab temat na po weekendzie.
                >
                >

                Zaden nadmiar nie jest zdrowy. Fakt.
                Zalóz o tym watek po weekendzie i milego odpoczynku.
                :)))
    • vaud Re: 'u nas w...' ???? 30.08.03, 13:12
      U nas w Polsce mówie wciąż, chociaż wyjechałam naście lat temu i wracam rzadko.
      U nas w Szwajcarii, mówię, kiedy mam na myśli mój tutejszy dom, ale nie cały
      kraj. Najbardziej "u siebie" czułam się w Chinach, ale nigdy nie odważyłam się
      mówić tak o tym miejscu: cóż, na pierwszy , drugi , trzeci a nawet dziesiąty
      rzut oka było widać, że nie jestem stamtąd.
      • jan.kran Re: 'u nas w...' ???? 30.08.03, 13:18

        Ty Chiny , a ja Niemcy. U Ciebie widac fizycznie zes nie stamtad , a mnie slychac jak sie odezwe po niemiecku. I co zrobic z taka nieodwzajemniona do konca miloscia :-))) Kran G.
        • vaud Re: 'u nas w...' ???? 30.08.03, 13:37
          jan.kran napisała:

          >
          > Ty Chiny , a ja Niemcy. U Ciebie widac fizycznie zes nie stamtad , a mnie
          slych
          > ac jak sie odezwe po niemiecku. I co zrobic z taka nieodwzajemniona do konca
          mi
          > loscia :-))) Kran G.


          -------->Spalić żółte kalendarze, buuuuuu...:-((((((((
    • luiza-w-ogrodzie "U nas w Sydney" 01.09.03, 03:27
      Australie polubilam od razu, od momentu, kiedy wyszlam z dworca lotniczego.
      Troche wiecej czasu zajelo mi zeby mowic "u nas" majac Australie na mysli.
      Zabralo to jakies 2 lata. Otrzymalam obywatelstwo bedac juz przekonana ze "u
      nas" = Sydney, Australia.

      Teraz "u nas" oznacza nie tylko Australie ale i lokalne poczucie
      przynaleznosci, moja dzielnica, basen, boisko pilkarskie, lokalne sklepy, gdzie
      mnie znaja.

      O Polsce od dawna nie mowie "u nas", mowie "w Polsce", i wowczas jest mi troche
      przykro, ze o Polsce przypominaja mi informacje takie jak wyczytane w gazetach
      na Internecie albo na forach polonijnych.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • lalka_01 Re: 'u nas w...' ???? 04.09.03, 12:32
      Jesli mowie "my" to mysle o Polakach. jesli mowie "u nas" mysle glownie o
      niemieckiej dziurze, w ktorej mieszkam. "U nas w Niemczech" nie powiedzialam
      chyba nigdy, "u nas w POlsce" czasami mi sie zdaza.
      • maria421 Re: 'u nas w...' ???? 04.09.03, 13:57
        Podobnie jak Lalka mowie "u nas..." odnoszac to do miejsca zamieszkania, nie do
        calych Niemiec.
        Ale tez juz od dawna nie mowie "u nas w Polsce".

        Przy okazji powiem Wam, ze nic bardziej nie moze emigranta rozkojarzyc jak
        dluzszy pobyt w macierzystym kraju. Wystarczy pare tygodni w Polsce zeby
        pojecia "TU" i "TAM" znow sie pomieszaly.

        Emigrantowi dobrze robi jednak wyjazd do innego kraju (np. z Niemiec do USA)-
        po powrocie wie ze jest znow "u siebie".
Pełna wersja