O pierdulach -- Odc. 27 :-))))

06.04.08, 23:11
Otwieram nowe.
W poprzednich byla bitwa o depresje.
I inne: Barcelona, Berlin, rowery z ebaya, ludzka ciekawosc, losy tulaczy etc.
:-)))
    • luiza-w-ogrodzie Jesien i ogien w kominku 07.04.08, 01:38
      U mnie zdarzaja sie wylacznie pierduly typu jesien, deszcz i
      rozpalenie w kominku pierwszy raz w tym roku. Na dyskusje o depresji
      sie spoznilam. I bede sie spozniac do konca pazdziernika bo wlasnie
      zmieniono u nas czas na zimowy, wiec 8 godzin roznicy z Europa
      wyklucza kontakt w czasie realnym.

      Pozdrawiam jesiennie, Wasza wyizolowana przestrzennie i czasowo
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • zyta2003 Re: Skladak z depresja. 07.04.08, 04:52
        Ewo, jakiej srednicy kola ma twoj skladak? Ja "od zawsze" mam
        tutaj skladak w bagazniku i mape tras rowerowych po NY i okolicach.
        Pierwotny, to byl nawet Wigry z Polski. Moja znajoma tez taki miala.
        Nieraz robilysmy "furore", bo skladaki wogole nie byly w modzie i
        ludzie wspominali z sentymentem ogladajac nasza. Ciezkie to byly
        cholerstwa. Ze trzy lata temu kupilam przez internet angielski,
        latwiutko sie sklada i rozklada, jest lekki (leciutki bylby za duzo
        wiecej pieniedzy), ale i tak uwazam, ze trzeba bylo odzalowac i z
        wiekszymi kolami kupic. Kiedy ludzie pytaja mi sie po otwarciu
        bagaznika, a co... ten rower? Mowie, jak mi sie auto zepsuje, to
        przesiadam sie rower.
        Co do depresji, to jesli ktos jest w stanie usilowac wyjsc samemu z
        depresji - to bardzo lekka to depresja, albo tylko smutek. Kiedy ma
        sie depresje to problemem zyciowym jest jak rano wstac i zrobic
        sniadanie dziecku, i czy dojde ze smieciami do kubla, czy tez
        przeczytac ze zrozumieniem tytul w gazecie, a na koncu to juz sie
        nie wstaje z tego lozka i nie myje ..... Jak napisala Jutka,i chory
        i otoczenie maja gehenne. Dla dobra bliskich nie nalezy czekac
        zbyt dlugo z rozpoczeciem leczenia. Pogardliwe porownywanie w Polsce
        prozacu do pigulki szczescia, ktore zdarza sie do dzisiaj,(chociaz
        antydepresantow jest co najmniej dziesiatki - ostal sie w
        swiadomosci ten jeden) idzie w parze z radami- wez sie w garsc,
        poczytaj ksiazke, obejrzyj tv, idz na spacer, idz do znajomych.
        Czy tak trudno zrozumiec, ze jest to niewykonalne?
      • jutka1 Szaro i deszczowo 07.04.08, 09:05
        Zaczyna sie nowy tydzien, jest szaro i buro, musze dzis popracowac, a nie chce
        mi sie jak dzuma z kokluszem.
        W ogole zaczyna mi sie czas -cycujac Stokrotke- muszow i trzebow: opony letnie,
        pozimowe prace w ogrodzie (baj pan Jozef, nie bajmi, ale telefon do Jozefa trza
        wykonac), szczepienia kotow, olej opalowy, przeglad techniczny samochodu,
        telefony w sprawach roznych. Bleee.
        Muszom i trzebom moje stanowcze nie, choc w sumie jojczyc sobie moge, a pewne
        sprawy trza zalatwic, nie widze inaczej.

        Tyle pierdul poniedzialkowych.
        Milego dnia :-)
        • jutka1 Re: Szaro i deszczowo i ki fiute? 07.04.08, 14:00
          Leje jak z cebra. Jest zimno: 5C. Fuj.
          Mialam pracowac cztery godziny, pracowalam dwie, bo krocej mi to zajelo. W ogole
          moje poniedzialkowe i srodowe zajecia przeszly z kategorii upierdliwosci w
          kategorie wampira energetycznego. Jestem wypruta i wypluta, i juz niekcem. :-/
          Mam potrzebe "comfort food", wiec ugotuje sobie gar krupniku na skrzydelkach
          kurzecych. Ze swiezym koprem i natka pietruszki.

          Wiecej grzechow nie pamietam.
    • ewa553 rower-again 07.04.08, 09:32
      moj rowerek nie ma calkiem malutkich kol, bo bym sie napedalowala za
      duzo, a len jestem. Ma 20 cali (?), sa jeszcze szesnastki. Wazy 19
      kg, co nie jest najmniej, ale mam nadzieje na nim jezdzic, a nie go
      dzwigac:))) W trzech miejscach ma sruby, ktore podobno szybko sie
      rozkreca i wtedy z rowera robi sie "paczuszka". Zobaczymy. Co mnie
      wlasciwie martwi, to fakt, ze ma 6 biegow. Po jaka cholere komus
      biegi w rowerze? Benzyny nie trzeba oszczedzac... Boje sie wlasnie,
      ze mi sie wszystko poplacze, bo nie wiem jak toto dziala. Musze
      znalezc kogos, kto sie zna. Nasz garaz podziemny (wspolny dla
      mieszkancow) jest pelen rowerow, wiec ktos mi na pewno udzieli
      instrukcji.
      Rower nabylam glownie na jazdy do ogrodu. Uwazam to za przesade, ze
      jezdze tam autem, skoro to dokladnie pol godziny na nogach, a jest
      tam malo miejsc do parkowania w lecie, auto stoi w pelnym sloncu i
      trzeba do takiego rozgrzanego wieczorkiem wsiadac. Zanim
      klimatyzacja zacznie dzialac, to jestem w domu:))) Wiec zobaczymy
      jak to bedzie z rowerem. Jutka, a Ty masz zamiar jezdzic po miescie:
      jak wyglada Twoje doswiadczenie rowerowe?
      • jutka1 Re: rower-again 07.04.08, 09:36
        Pewne doswiadczenie rowerowe posiadam :-)
        • blues28 Re: rower-again 07.04.08, 09:55
          Ewie i Jutce zazdroszcze okrutnie rowerów!
          W Madrycie tras rowerowych niet;( Poza miastem, teoretycznie sa,
          ale praktycznie zdominowane przez zwariowanych automobilistów, wiec
          troche samobójcze.
          A ja ogromnie lubie jezdzic na rowerze. Jak odwiedzam Polske
          (kazdego roku, na ogól latem wpadam na troche), to rower jest moim
          srodkiem lokomocji!! Nie straszne mi odleglosci, bo regularnie
          jezdze na rowerku statycznym wiec kondycje mam ;)
          Przyznam, ze najbardziej lubie klasyczny rower. Górale z
          przerzutkami i róznymi biegami nie pasuja mi.
          • go.ga Re: rower-again 07.04.08, 10:03
            blues28 napisała:

            > Ewie i Jutce zazdroszcze okrutnie rowerów!
            > W Madrycie tras rowerowych niet;(

            Powinnyscie byly zamieszkac w Holandii. Tutaj to glowny srodek lokomocji. Ja na rowerze jedze codziennie, nawet jak deszcz pada, mam na ta okazje seksowny nieprzemakalany stroj ortalionowy (portki + kurtka). Sciezek rowerowych multum, kierowcy przyzwyczajeni i krzywdy nie robia. Dodam, ze posiadam rowniez dodatkowy rower dla gosci, to taka aluzja, jesli ktos sie do NL wybiera w przyszlosci ;)
            • blues28 Re: rower-again 07.04.08, 10:28
              go.ga napisała:

              Powinnyscie byly zamieszkac w Holandii. Tutaj to glowny srodek
              lokomocji.

              Goga! czesto odwiedzam flamadzka Belgie, a to bardzo podobne do
              Holandii. Ogromnie mi sie ta rowerowa kultura podoba, nawet naprawde
              starsi ludzie pedaluja, ze az milo ;))
              O kulturze kierowców nie wspomne. Takie intensywne kursa przydalyby
              sie kierowcom hiszpanskim.
            • kielbie_we_lbie_30 Re: rower-again 08.04.08, 09:55
              go.ga napisała:

              Dodam, ze posiadam rowniez dodatkowy
              > rower dla gosci, to taka aluzja, jesli ktos sie do NL wybiera w
              przyszlosci ;)

              Brzmi kuszaco :)
    • blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 07.04.08, 10:17
      Komunikat meteorologiczny: mimo zapowiadanego ochlodzenia, cieplo
      jest (16 st.) choc pochmurno. Pewnie bedzie padac descz.

      Mój "muszotrzeb" - za godzinke ide do laryngologa. Nich cos zrobi z
      moim bolacym uchem. Donosze, ze lekko ogluchlam na nie ;((

      Jako niewolnik kapitalisty jestem nienawykla do spokojnych,
      poniedzialkowych poranków w domu.
      Zajrzalam na Gazete i poszlam jak zmyta. Zaczynam sie zastanawiac
      czy to krzywe zwierciadlo czy tez rzeczywistosc w kraju ;(((
      Moze ja tego nie dostrzegam, bo przyjezdzam tylko na wakacje, na
      krótko i wszystko ma charakter troche swiateczny?
      W moim ukochanym miescie rzadzi niejaki pralat i nie dosc, ze ma
      zamiar stworzyc wlasnego operatora GSM (celem sprzedarzy rózanców on-
      line i cytowania pisma swietego) to ma tzw. Komitet ds. ks.
      Jankowskiego! Gdzies w Szczecinie niejaki ks Krzysztof na lekcjach
      katechezy dla 14-latków postuluje o zamykanie homoseksualistów w
      szpitalach psychiatrycznych!!!. Przyparty do muru wycofuje sie
      rakiem, przeprasza...
      Osoby wierzace z góry uprzedzam, ze nie chodzi mi o atakowanie
      czyjejs wiary, (sama jestem niepraktykujaca ale szanuje wszystkie
      religie. Wszystkie!). Mówie o granicy absurdu do jakiego posuwa sie
      czesc kleru a moze po prostu Gazeta przesadza?
      Ktos mi to moze wyjasnic????

      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 07.04.08, 10:19
        Niestety, Blues, tak to tu juz mamy: pigulki absurdow podawane regularnie w celu
        wzmocnienia naszych organizmow. :-)))
        GW nie przesadza, nie w tym temacie przynajmniej. :-/
        • iwannabesedated Rzeczywistość medialna czyli nie-rzeczywistość 07.04.08, 13:18
          Miasto Toruń na przykład kojarzy mi się ze światowym centrum
          produkcji moheru, radiem-co-maryja, i innym obrzydlistwem które
          skutecznie przesłoniło Kopernika z piernikiem.
          A tu nagle się dowiaduję, iż jest to tygiel burzliwy kulturalny, że
          co tydzień odbywa się mnóstwo imprez, koncertów, że jest mnóstwo
          galeryjek, knajpek, studentów, artystów, turystów i generalnie jest
          to miejsce tubi. I że generalnie w samym mieście Toruń grzybowe
          (grzybiaste, zagrzybione?) jest postrzegane jako marginalium,
          funkcjonujące gdzieś na obrzeżach zdrowego i imprezowego miejskiego
          organizmu.
          A mnie się wydawało iż do miasta tego nie należy wkraczać inaczej
          niż w masce przeciwgazowej siedząc w środku czołgu aby nie być
          stratowanym przez maszerujące czwórkami dzierżąc proporce i
          rozsiewając alergizujące kłaki moher-babcie.
          • jutka1 Re: Rzeczywistość medialna czyli nie-rzeczywistoś 07.04.08, 13:55
            Z drugiej strony, Stokrotko, pytanie Blues nie bylo o Torun i ojca muchomorka,
            tylko o roznosci, zapodawane przez prase elektroniczna. Stwierdzenie kogos tam
            klerowego, ze homo trza wiazac w kaftany bezpieczenstwa i leczyc, nie bylo
            rzeczywistoscia medialna, tylko faktem. Cycaty z najmilosciwiej nam panujacego
            Prezydenta Najjasniejszej Rzepolitej tez sa cytatami, a nie rzeczywistoscia
            wirtualna. And so on, and so forth...

            Musze sie przyznac i zwierzyc najjebliwszemu forumowi, ze jakis czas temu
            przestalam ogladac wiadomosci w polskiej telewizji, GW na necie nie czytuje,
            tylko przegladam sobotnie wydanie, kupowane z powodu Wysokich Obcasow. Njusy
            czytuje w formie juz nieco zanalizowanej w Przekroju i Polityce raz w tygodniu.
            I tyle. Na wiecej nie mam czasu, energii, wystarczajacej liczby wlosow do
            dalszego siwienia, ani tez sily charakteru. Na szczescie sa portale angielsko i
            francuskojezyczne oraz cotygodniowa dostawa the Economist, wiec moge mniej
            wiecej sledzic, co sie dzieje na swiecie. Ejment.
            • blues28 Re: Rzeczywistość medialna czyli nie-rzeczywistoś 07.04.08, 14:42
              Jutka, dokladnie o to chodzilo ;)))
              Ale cieszy mnie wpis Stokrotki, bo to znaczy, ze moje letnie
              obserwacje sa prawdziwe i ze to co dzis przeczytalam w e-Gazecie to
              pietnowanie absurdów, które skadinad maga zdarzyc sie wszedzie,
              tylko akurat dzis dawka byla intensywniejsza.

              Serial chorego ucha trwa, po poludniu badania w szpitalu.

              Acha, przeczytalam o krupniku i zamarzyl mi sie. A nie mam pojecia
              jak sie gotuje krupnik! Poprosze o przepisy (szczególowe). Thank you
              from the montain (jak mawial znany polski anglista ;))))
              • iwannabesedated Re: Rzeczywistość medialna czyli nie-rzeczywistoś 07.04.08, 15:06
                Na ucho dobrze robią ciepłe okłady z amolem. Oczywiście jeśli
                infekcja nie jest jakaś rozlegle kryminalna.
                Co do nie-rzeczywistości.
                Powiedzmy mój Gocław. Rzeczywistością medialną jest powiedzmy to iż
                w piątek grupa 15-latków urządziła na czwartym libację z rzucaniem
                butelek oraz papieru toaletowego. Pewnie w zeszły piątek z kolei
                komuś dano w mordę, a tydzień wcześniej zanieczyszczono klatkę
                schodową będąc w stanie nietrzeźwym. Możnaby stąd wysnuć wniosek iż
                ja, Wasza Stokrokta, mieszkam w jakichś slamsach gdzie strach się
                bać wytknąć nos poza własne drzwi. Rzeczywistością moją natomiast
                jest to iż siedzę sobie w moim ogródku, jest cicho, wiosennie i
                błogo, drepczą ścieżkami sąsiedzi a ja zbieram komplementy za
                pięknie wypleciony z wikliny płoto-parawan.
                Rzucanie butelkami to jedno zdarzenie. A inne rzeczy to tysiące
                zdarzeń. O butelkach pewnie by w gazecie napisali. Albo jakby na ten
                przykład zamiast butelki wyrzucono przez okno chłopczyka. A mój
                płoto-parawan, słoneczny dzień, pies Ciapa moich sąsiadów, nowe
                nasadzenia iglaków nie mają szans na zaistnienie medialne. Dlatego
                nazywam to nie-rzeczywistość. Bo podaje obraz nie-rzeczywisty.
                Pojedyncze fakty są prawdziwe. Obraz z nich montowany - prawdziwy
                nie jest.
                • jutka1 Re: Rzeczywistość medialna czyli nie-rzeczywistoś 07.04.08, 15:14
                  Teraz rozumiem. :-)))
              • jutka1 Krupnik 07.04.08, 15:14
                wrzucilam na kulinarne. :-)
                • blues28 Re: Krupnik 07.04.08, 19:22
                  dzieki;) Odpowiem na kulinariach.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 07.04.08, 16:56
      jak mowisz Stokrotko o psie ciapie to mi sie przypomina, ze od
      wiekow nic o swoim psie nie donosilas. Czyzbys go podarowala komus?
      • maria421 Zime widzialam! 07.04.08, 17:14
        O sto kilometrow od domu!
        Cudowne pokryte sniegiem lasy, snieg padajacy wielkimi platkami.
        Chicialam juz powiedziec ze widzialam zime po raz pierwszy tej zimy, ale to nie
        prawda, widzialam ja po raz pierwszy tej wiosny.

        • ewa553 Re: Zime widzialam! 07.04.08, 17:17
          a u mnie dzisiaj sypal snieg typu maka-krupczatka. Oziebilo sie tak,
          ze wyszlam do miasta w bereciku i kozuszku!!!! Faktycznie, smieszna
          zima tej wiosny...
          • maria421 Blues, jak ucho? (ntx) 07.04.08, 18:28
            • blues28 Re: Blues, jak ucho? (ntx) 07.04.08, 19:21
              dzieki;))
              Tylko infekcja, antybiotyki i pózniej usuniecie taponu z woszczku.
              Nie jest zle, choc troche dokucza ;)
              • lucja7 Re: Blues, jak ucho? 07.04.08, 19:52
                Ja w sprawie skladaka.
                Moglby mi ktos prosto i latwo opowiedziec po co nabywa
                sie "skladak"? Bo oprocz tego ze zawala kufer w samochodzie zamiast
                korytarza w domu, albo balkonu, co widac w dzielnicach mieszkan
                ciasnych, nie widze zadnych powodow.
                Klik-klak i jade rowerem, klik-klak i jade samochodem, zgoda, ale
                jakie sytuacje wymagaja tej gimnastyki?
                • zyta2003 Re: Blues, jak ucho? 08.04.08, 06:41
                  Posiadajac zwykly rower najprawdopodobniej nigdy bym go w NY nie
                  uzyla. Ze wzgledu na odleglosci i ruch samochodowy na ulicy,. Taka
                  harcerka na starosc nie jestem, to jednak nie jest Holandia, czy
                  Belgia.
                  Oto kilka przykladow moich jazd. Najprostsze - w okolicach NY jest
                  kilkanscie przynajmniej plaz nad Oceanem i wzdluz nich sa
                  promenady. Naogol ciagna sie kilometrami, jazde wzdluz oceanu
                  mozna urozmaicic zjezdzajac w parki nadmorskie, sa to tez czesto
                  cos jak miejscowosci letniskowe, gdzie juz swobodnie mozna jezdzic
                  po szerokich ulicach - np. do nastepnej plazy. Najblizsze "morze"
                  mam - jakies 10 mil od domu wielopasmowymi drogami z szalenczym
                  ruchem. (jak spojrzec na mape to ja naleze do uprzywilejowanych w
                  tym dostepie do morza, nie musze wydostawac sie z Manhattanu.)
                  Wzdluz obydwoch brzegow wyspy Manhattan sa piekne trasy rowerowe
                  wsrod nadbrzeznych parkow z widokami, wjazdami na wysepki. Mozna tam
                  dojechac metrem, ale niewygodnie bo nie wszedzie sa windy a po wielu
                  schodach dzwigac rower, to lepiej dojechac autem. Sa rowniez piekne
                  trasy rowerowe w Central Parku. A ile daleko za miastem w parkach,
                  rezerwatach - na wyspie Long Island na przyklad - gdzie jednak na
                  rowerze autostrada nie dojedzie. Rozmarzylam sie, czas dzwonic do
                  kolezanki i grzac motory.
              • maria421 Re: Blues, jak ucho? (ntx) 07.04.08, 23:20
                blues28 napisała:

                > dzieki;))
                > Tylko infekcja, antybiotyki i pózniej usuniecie taponu z woszczku.
                > Nie jest zle, choc troche dokucza ;)

                No to w porzadku:-)
    • ewa553 skladak 07.04.08, 21:57
      ja wyjasnilam po co mi skladak. zyta tez - nie czytasz dokladnie
      Lucjo?
      • maria421 Re: skladak 07.04.08, 23:41
        A propos skladaka- wpadla do mnie dzis wieczorem moja przyjaciolka. Po kieliszku
        prosecco postanowilysmy ze jak tylko zrobi sie wiosna bedziemy razem jezdzic na
        wycieczki rowerowe. Skladaka nie mam, mam rower corci, ktory stoi w garazu i
        trzeba mu kola napompowac.
        Tylko niech w koncu ta wiosna przyjdzie.
    • iwannabesedated Aberracja! 08.04.08, 00:58
      Ojezuzmario!!! Apropos dupczenia stołu z poprzedniego wątku to
      przypomniało mnie się iż w przedsesyjnym amoku na moim piętrze w
      akademiku - jak już wszystkim absolutnie waliło w dekiel od nadmiaru
      zakuwania - to się robiło "the humping pile". Więc leciał najpierw
      jeden lub dwie korytarzem waląc w drzwi darł się "humping pile,
      humping pile, humping pile" na co kto żyw łapał koce, poduchy, i co
      popadnie i leciał na parter do hallu gdzie rzucali się wszyscy wraz
      z pościelą jeden na drugiego i nurz gździć się, dygać i wić jeden
      na/z/pod/obok drugiego. Szczęścież ja miałam wielkie że nie było tam
      tych sąsiadów czujnych, że nas nikt nie osadził, że nie wypalono
      aberracji stadnej tej ogniem i moczem, że akademika nie spalono a
      popiołu nie konsekrowano czycoś.
    • luiza-w-ogrodzie Szaro, deszczowo, biblioteczna pogoda 08.04.08, 01:44
      Za oknem ciagna niebem niskie szare chmury i co jakis czas pada.
      Cieszy mnie to, ze ogrod bedzie podlany, poza tym z mokrej ziemi
      latwiej wyciagac chwasty w ramach jesiennego pielenia. Mimo czestych
      ulew kroliki maja pol zagrody suche. Zajmuja sie glownie ustalaniem
      hierarchii oraz jedzeniem, zeby wyhodowac sobie zimowe futerka i
      troche tluszczyku.

      W domu brat Buszmena uwieziony w czterech scianach przez deszcze
      halasliwie remontuje sliczniutki zeliwny piecyk z wiewiorka
      zainstalowany na werandzie: odkuwa stare szamotki i bedzie wkladal
      nowe oraz plyte wewnetrzna, ktore to czesci kupilam rok temu. Mowil,
      ze dzis wyprobuje jak sie w piecyku pali. Z uciecha przygladam sie
      przygotowaniom do zimy i ciesze sie na dzisiejsze popoludnie. Po
      pracy skocze na basen, wroce do domu, zjem obiad, poczytam "The Time-
      traveller's Wife" na kanapie z widokiem na nowa szafke biblioteczna
      a wieczorem pojedziemy na wtorkowe medytacje i znowu sie oczyszcze z
      przeroznych umyslowych zlogow.

      Mowie Wam, nic sie nie dzieje, zupelnie jak u Stokrotki: spokoj
      ludzkiej egzystencji nie jest rejestrowany przez media, ktore
      dzisiaj podaja ze rekin zabil szesnastolatka, ksiezniczka Diana
      padla ofiara niebezpiecznej jazdy pijanego kierowcy a pieciu
      gowniarzy, ktorzy wczoraj z maczetami i mieczem wpadli do szkoly w
      jednej z ubogich zachodnich dzielnic ma dzis rozprawe sadowa. A u
      mnie sennie pada deszcz zas kroliki spia ulozone w malowniczy czarno-
      bialy stosik...

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Jasno, slonecznie, ogrodowa pogoda 08.04.08, 09:52
        Piekny dzien, choc troche chlodno. :-)
        Mam dzis troche czasu, wiec przeniose sie z czytaniam na taras. Trza zaczac
        kultywacje, nespa?
        Po poludniu przerobie troche weekendowa tfurczosc administracyjna, zeby
        wprowadzic uwagi szefa in spe, ale to tylko z godzine mi zajmie, nie wiecej.
        Jednym slowem: fajny spokojny dzien sie szykuje, bez zbyt wielu muszow czy
        trzebow, spiewa Joe Dassin, lavazza matino smakuje przednio, i w ogole jest
        dobrze. :-)

        Czego i Wam zycze (c) m.k.
    • blues28 Co jest z ta torebka niejakiej Malgosi? 08.04.08, 08:21
      Przez ta nieszczesna torebke forum mi sie nie otwiera, wylogowuje
      mnie, laptop sapie, nosz....
      Czy mozna jakos ta glupia reklame wywalic???
      • jutka1 Re: Co jest z ta torebka niejakiej Malgosi? 08.04.08, 09:34
        Blues (oraz wszyscy, ktorych denerwuja pojawiajace sie ruchome reklamy etc.) -
        programik darmowy do sciagniecia, ktory te skrypty blokuje:
        noscript.net/
        Uwaga: program blokuje liste "ulubione fora" wiec najpierw zachowajcie
        najulubiensze w zakladkach.

        Uwaga 2: mozna potem wybiorczo odblokowywac dla wybranych stron.
        • blues28 Re: Co jest z ta torebka niejakiej Malgosi? 08.04.08, 10:25
          Jutko dziekuje.
          Moze pózniej spróbuje, teraz ide lezakowac na kanapie bo ucho zyc
          nie daje.
          Tak czy owak, milego dnia wsiem ;)

          Z zachmurzonego, deszczowego Madrytu, do czysta wymytego wczorajszym
          oberwaniem chmury... Wasz chorouchy kerespondent zza Pirenejów.
          • maria421 A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 11:42
            ... cos takiego?

            www.kawasaki.de/ZX-10R/?Id=3404B4F7773
            Na cos takiego trzeba miec specjalne prawo jazdy. Ja nie mam :(
            • jutka1 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 12:04
              Ale parkowac toto jest latwiej ;-)))))))))))))))))
              • maria421 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 14:04
                jutka1 napisała:

                > Ale parkowac toto jest latwiej ;-)))))))))))))))))
                >
                Jutka, to jest typowo babskie podejscie do tematu. Zamiast zapytac o ilosc PS i
                o przyspieszenie, Ty mi tu o latwosci parkowania:-)
                • jutka1 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 14:06
                  Prosze mi tu nie imputowac! Przeciez jestem emerytem z Barda Slaskiego, mam
                  owlosione lydki, i od kobiet roznie sie diametralnie, nio. ;-D
                  • maria421 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 14:11
                    jutka1 napisała:

                    > Prosze mi tu nie imputowac! Przeciez jestem emerytem z Barda Slaskiego, mam
                    > owlosione lydki, i od kobiet roznie sie diametralnie, nio. ;-D
                    >
                    Strach sie bac :-)
                    • jutka1 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 15:58
                      Pamietaj Mario, ze mam swiadkow ;-)))
                      • maria421 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 16:59
                        jutka1 napisała:

                        > Pamietaj Mario, ze mam swiadkow ;-)))

                        Swiadkow na nieogolone lydki? :-)
                        • jutka1 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 17:00
                          Swiadkow na caly pakiet z Barda Slaskiego ;-))))
                          • maria421 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 17:10
                            jutka1 napisała:

                            > Swiadkow na caly pakiet z Barda Slaskiego ;-))))
                            >
                            Czy mnie ktos oswieci co to takiego Bard Slaski?
                            Wrzucialm do googla a tu mi wyszlo cos o orkiestrze koscielno partyjnej:-)

                            www.filmpolski.pl/fp/index.php/1114788
                            Wiec prosze mi tu nie grypsowac tylko wyjasnic o jakiego Barda chodzi i co do
                            tego owlosione lydki maja?
                            • jutka1 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 17:32
                              W poprzednich pierdulach (chyba) na pytanie Stokrotki "what next" napisalam, ze
                              next to ja powiem i zwierze sie swietojjedynemu forumowi, ze tak naprawde jestem
                              emerytem z Barda Slaskiego, nadajacym z biblioteki publicznej i posiadajacym
                              owlosione lydki. ;-)))

                              I to jest Bardo Slaskie, nie Bard. :-D
                              • maria421 Re: A moze, zamiast roweru... 08.04.08, 18:14
                                jutka1 napisała:

                                > W poprzednich pierdulach (chyba) na pytanie Stokrotki "what next" napisalam, ze
                                > next to ja powiem i zwierze sie swietojjedynemu forumowi, ze tak naprawde jeste
                                > m
                                > emerytem z Barda Slaskiego, nadajacym z biblioteki publicznej i posiadajacym
                                > owlosione lydki. ;-)))
                                >
                                > I to jest Bardo Slaskie, nie Bard. :-D
                                >
                                Aaaa, to teraz rozumiem.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 08.04.08, 12:56
      wlasnie zamowilam bilety na jutro do kina. Daja "Nasza ziemia"
      - niemiecko angielski film, dokument. Pokazuje piekno natury na
      swiecie. Widzialam wyjatki, oszalamiajace pieknem. Widzial ktos?
      Tu przedsmak:
      www.unsere-erde-derfilm.de/index.html
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 08.04.08, 14:15
      motocykle mnie nie bawia. Ale skuter, to jest TO! Bardzo lubialam,
      choc sama nigdy nie prowadzilam. Zjezdzilismy na urlopach sporo na
      skuterach. I w Grecji i w Turcji, zawsze wynajmowalismy na cale trzy
      tygodnie. Jezdzilismy na piekne, nieprzeludnione plaze, gdzie mozna
      bylo sie kapac bez tekstylii, jak ktos ostatnio to nazwal. I na
      wyspie KOS, stosunkowo niewielkiej (chyba 40 km dlugosci), bylismy
      codziennie w drodze. A bylismy tam az trzy razy w czasach, gdy im
      jeszcze nie odbilo z budaniem hoteli. Pieknie wtedy bylo na wyspie!!
      A na skuterze mozna bylo dojechac do kazdej dziury!
      A w latach szescdziesiatych jak sie skutery pokazaly w Polsce, to po
      prostu nie wypadalo miec chlopaka bez skutera:))))
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 08.04.08, 15:35
        ewa553 napisała:

        > A w latach szescdziesiatych jak sie skutery pokazaly w Polsce, to po
        > prostu nie wypadalo miec chlopaka bez skutera:))))

        A motocykle z przyczepa pamietasz?
        • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 08.04.08, 15:58
          daj spokoj! To byl totalny obciach. Jacys dziwni ludzie tym jezdzili.
          • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 08.04.08, 16:58
            ewa553 napisała:

            > daj spokoj! To byl totalny obciach. Jacys dziwni ludzie tym jezdzili.

            W skorzanych czapkach i okularach :-)

            Jak bylam mala zawsze sie chcialam w takiej przyczepie przejechac.
      • iwannabesedated Skuter! 09.04.08, 10:18
        No właśnie, za mną od kilku tygodni chodzi skuter.
        Bo jak byłam na wakacjach to zawsze chciałam wypożyczyć sobie taki
        skuterek i pohulać - i niewiadomo zupełnie dlaczego - nigdy tego nie
        zrobiłam! A to taka frajda? Czemu człowiek nie robi różnych rzeczy
        na które ma ochote, i stać go, i są dostępne na wyciągnięcie ręki???
        Na Kos byłam raz, i tam się świetnie nadawałoby do skterowania. Jak
        to miasteczko tam się nazywało? Chyba Kardamena? Nie pamiętam.
        Pamiętam jednak iż wtedy wyspa była opanowana przez brytyjskich
        turystów którzy totalnie popsuli wszyskie knajy. Nie można było ryby
        uświadczyć, natomiast wszędzie były angielskie śniadania z fasolką i
        kiełbasą, brrrr...
        I wielki telewizor nastawiony na ligę angielską w każdej kafejce.
        • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 10:38
          Jakos mnie nigdy nie pociagal, moze dlatego, ze czestotliwosc wibracji silnika
          skuterow dziala na mnie jak dzwiek kredy piszczacej na tablicy.
          Co innego harleye: TA czestotliwosc wibracji wprawia mnie w stan nieomal alfa. I
          omega. Skojarzenia sluszne, choc "pardon". ;-)))))))
          • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 10:41
            jutka1 napisała:


            > Co innego harleye: TA czestotliwosc wibracji wprawia mnie w stan nieomal alfa.
            > I
            > omega. Skojarzenia sluszne, choc "pardon". ;-)))))))

            Tez jestem fanka HD :)
            Mniej mnie podniecaja ich kierowcy.
            • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 10:45
              Nie wszyscy, Mario, nie wszyscy :-)))
              Moj prywatny losandzelenski kierowca harleya byl postawnym pieknym brunetem z
              teksanskim akcentem, ktory na codzien chodzil w pieknie skrojonych garniturach i
              krawatach od Bossa. :-))))))))))
              • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 10:51
                jutka1 napisała:

                > Nie wszyscy, Mario, nie wszyscy :-)))
                > Moj prywatny losandzelenski kierowca harleya byl postawnym pieknym brunetem z
                > teksanskim akcentem, ktory na codzien chodzil w pieknie skrojonych garniturach
                > i
                > krawatach od Bossa. :-))))))))))
                >
                Tylko pozazdroscic :-)
                • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 12:15
                  Ano. :-)
                  Swoja droga, przyjaznimy sie do dzis, i za kazdym razem kiedy jestem w
                  Waszyngtonie (bo sie przeprowadzil z LA) idziemy na duuuuuze wino do zawsze tej
                  samej knajpy. 5-6 godzin mamy z glowy, bo zawsze trzeba przegadac ten ostatni
                  rok czy poltora. :-)

                  Niestety, biorac pod uwage, ze nasze waszyngtonskie spotkania sa zakrapiane, nie
                  przyjezdza na nie harleyem. :-(
                  Ech, HD... :-)
                  • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 12:51
                    Jutka, czy sa jakies przyczyny dla ktorych jest to tylko kolega od spotkan przy
                    winie i plotek? :-)
                    • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 13:05
                      maria421 napisała:

                      > Jutka, czy sa jakies przyczyny dla ktorych jest to tylko kolega od spotkan
                      przy winie i plotek? :-)
                      ************
                      Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki. :-)))
                      • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 13:08
                        jutka1 napisała:

                        > Nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki. :-)))

                        Na Twoim miejscu bym te filozoficzna maksyme przy nastepnej wizycie w
                        Waszyngtonie zrewidowala :-)
                        • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 13:11
                          Oj nie, Mario. Chlopak sie w miedzyczasie ozenil. :-)))
                          • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 13:16
                            jutka1 napisała:

                            > Oj nie, Mario. Chlopak sie w miedzyczasie ozenil. :-)))

                            I pewno harleya tez juz dawno sprzedal?
                            No to sie naprawde tylko na spotkania przy winie nadaje:-)
                            • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 13:26
                              Harleya nie sprzedal. Pewnie zone nim wozi, albo kochanke. Albo i jedna i druga,
                              tyle ze nie w tym samym czasie ;-))))))))
                              • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 13:30
                                jutka1 napisała:

                                > Harleya nie sprzedal. Pewnie zone nim wozi, albo kochanke. Albo i jedna i druga
                                > ,
                                > tyle ze nie w tym samym czasie ;-))))))))
                                >
                                Harleya nie sprzedal, mowisz? To napewno zaczal lysiec, brzuch mu rosnie, ma
                                worki pod oczami i weza w kieszeni. Nie wart grzechu :)
                                • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 13:42
                                  maria421 napisała:

                                  > Harleya nie sprzedal, mowisz? To napewno zaczal lysiec, brzuch mu rosnie, ma
                                  worki pod oczami i weza w kieszeni. Nie wart grzechu :)
                                  **********
                                  I wish... :-)
                                  Poza lekka siwizna na skroniach nic sie nie zmienil. Mowie jako naoczny swiadek. :-)
                                  Ale spoko, rozstalismy sie jako para tak dawno temu, i od tak dawna sie
                                  przyjaznimy, ze to juz by bylo kazirodztwo (to tak a propos, hehehe ;-))))))
                                  • maria421 Re: Skuter! 09.04.08, 14:00
                                    jutka1 napisała:


                                    > I wish... :-)
                                    > Poza lekka siwizna na skroniach nic sie nie zmienil. Mowie jako naoczny swiadek
                                    > . :-)
                                    > Ale spoko, rozstalismy sie jako para tak dawno temu, i od tak dawna sie
                                    > przyjaznimy, ze to juz by bylo kazirodztwo (to tak a propos, hehehe ;-))))))

                                    Hmmm.... musze przemyslec wplyw cognitive dissonance na pociag plciowy do eksow:-)
                                    • jutka1 Re: Skuter! 09.04.08, 14:24
                                      Podziel sie wnioskami jak juz przemyslisz :-D
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 27 :-)))) 08.04.08, 17:19
      dziekuje za przypomnienie: ide golic lydki:))))
    • jutka1 Sroda :-/ 09.04.08, 07:25
      Czy wspominalam juz, ze nie znosze srody? :-///

      Za oknem szaro i zimno. Nie pada.
      Sporo mam dzis do zrobienia.
      Jestem niewyspana i zmeczona.
      :-(

      Aha, mimochodem nadmieniam rowniez, ze nie znosze srody. :-D
      • lucja7 Zlodzieje i policjanci 09.04.08, 11:52
        Skutery sa jednym z towarow najczesciej kradzionych :-(
        Sa popularne bo nie wymagaja prawa jazdy, miedzy innymi.
        • morsa Re: Zlodzieje i policjanci 09.04.08, 12:20
          U mnie kradziez rowerow bije chyba wszystkie
          rekordy "towarow" kradzionych. Nie zlicze, ile
          dwukolowcow nam skradziono. Chyba 13 sztuk, z tego
          9 corki.
          • morsa Pierduly i pierdulki 09.04.08, 12:29
            Alez wy jestescie plodne! Nie nadazam czytac!
            A teraz zbieram swoje pierdulki do plecaczka
            i ide do pracuni. Najpierw musze wypic kawke,
            spojrzec do skrzyneczki na listy i zaplacic jakies
            rachuneczki.
            Pozniej kurteczka, buciki i w droge (nie, nie autkiem,
            tylko autobusikiem. Rowerka nie uzywam, bo zgubilam kluczyki).
    • ewa553 KaEm Alleluja! jakby zaklol moj Tato 09.04.08, 12:44
      Pasozyt podcial sobie zyly. Niedokladnie, choc bardzo sie staral.
      Zabrali go do szpitala, potem pojdzie do psychiatryka (tak robia z
      kazdymi samobojcami). Bylam dzis u niego bo sie umowilismy, ze dzis
      sie wyprowadzi. Wybral inna droge. I to ja go akurat musialam
      znalezc.... Myslalam, ze zemdleje.
      I ja sie pytam dlaczego on nie chcial wrocic do Polski, dlaczego
      wybral taka droge? Ma w Polsce dwie dorosle corki, ktore sa
      zobowiazane do alimentowania. I jakas tam rente tez by dostal, bo
      wiele lat pracowal. Dacet byl dla mnie straszny, cala ta historia
      rowniez. Poza tym ze jutro musze przyjsc na policje podpisac
      protokol, to mam nadzieje wiecej o nim nie slyszec. Prosze mnie zle
      nie osadzac.
      • maria421 Re: KaEm Alleluja! jakby zaklol moj Tato 09.04.08, 12:49
        Ewa, nie tylko Cie nie osadzam zle, ale serdecznie Ci wspolczuje.
      • iwannabesedated Re: KaEm Alleluja! jakby zaklol moj Tato 09.04.08, 16:12
        Współjczuję, ale kto to jest ten Pasożyt?
        • blues28 Re: KaEm Alleluja! jakby zaklol moj Tato 09.04.08, 17:21
          Ewo, szczerze wspólczuje!
          Rozumiem, ze pasozyt, to ten synalek co latami maltretowal i tlukl
          stara matke?
          Pytalam na watku obok i pytam jeszcze raz: gdzie sa odpowiednie
          sluzby? Czemu poswiecaja czas i srodki na to kto z kim spi a brak im
          ludzi, pieniedzy, czasu zeby chronic osoby maltretowane???
    • blues28 Psie pierduly ;)))) 09.04.08, 17:33
      Wiecie, jako niewolnik kapitalisty, zasmakowalam wielce w takim
      lekkim sobie zwolnieniu lekarskim ;))) Trzy dni byczylam sie
      niemozebnie, smakujac powoli ten na ogól nieznany mi stan:
      nicnierobienie! Ucho prawie wcale juz nie boli, jutro i w piatek
      pracuje z domu... life is good.

      Ale dzis odwiedzilam przyjaciól. Maja maciupkiego szczeniaczka
      Beagle. Maluch wyglada jak pluszak przytulanka i jest przesliczny!!
      Na razie jest w okresie kwarantanny i przed szczepieniem wiec nie
      jest wyprowadzany na dwór i bidaka ma niejakie problemy z
      tzw. "potrzebami". Przy mnie posikal sie na podlodze i mine mial
      calkowicie zaambarasowana, próbowal udawac, ze to nie on i w ogóle...
      A poza tym jest zywiutki, wesolutki i bardzo lubi sie bawic. No, nie
      da sie ukryc - cudo.
      Jak tylko kopne kapitaliste (albo kapitalista kopnie mnie, co tez
      mozliwe;))) nabeda psa! Koniec, postanowione!

    • ewa553 doroto, 09.04.08, 20:02
      blues juz wyjasnila kto to. Syn mojej podopiecznej.
      Przed poludnie przeczytalam z przyjemnoscia, ze tez bylas na Kos.
      Mysmy mieszkali w miescie Kos, a raczej przy tej drodze ktora
      prowadzila do Asklepionu. Bungalow w srodku ogrodu pomaranczowego.
      Rano ryk osla, kukuryku i inne cudowne dzwieki. Bylo fantastycznie.
      A za naszych czasow to Holendrzy opanowali wyspe. Byli strasznie
      glosni i straszny burdel robili na stolach w restauracji. Ale mysmy
      mieli nasze dobre greckie i niedaleko nas, bylo male osiedle
      tureckie i tam tez byly rewelacyjne ryby. To byly czasy... Bylismy
      tam trzy razy. Bylas na tej pieknej, wielokilometrowej plazy Tigaki
      (lub Tingaki, jak inni pisali)? Tak cudownej wody jak tam byla, nie
      spotkalam nigdzie indziej na swiecie.
    • jutka1 Musze i trzeby 09.04.08, 23:22
      Na 9:00 do mechanika, zeby podregulowac klocki hamulcowe.
      Wracam, i pisze. Potem dzwonie z pytaniami, potem pisze dalej.
      Koncze pisac, wysylam.
      Ide na kolacje z kolezanka.
      W piatek do Wroclawia do lekarza.
      Week-end na telefonie.
      Muszow i trzebow od przyslowiowego groma.

      Ale. Wyglada na to, ze mam kupcow na samochod.
      Jest szansa na opieke nad domem.
      Powoli, powoli, klocki sie ukladaja.
      Z pomoca zielonych ajmsiur. :-)))

      Trza przecierpiec. Nie widze inaczej.
      :-)
    • luiza-w-ogrodzie Nic sie nie dzieje w ten czwartek 10.04.08, 03:12
      Przestalo padac, jest slonecznie i panorama nieba widziana z werandy
      pokazuje wysokie pierzaste chmury i troche kumulusow. Moze spadnie
      jeden albo drugi przelotny deszcz, ale poza tym ma byc cieplo (24
      stopnie) i slonecznie.

      Zasuwam z raportami, bo w przyszlym tygodniu bede pracowac tylko dwa
      dni i trzeba wszystko wykonczyc zanim wyjade na szkolenie. W domu
      cisza, brat Buszmena obdarzony zylka majsterkowicza tez siedzi na
      werandzie, rozklada i czysci elektroniczne zegarki (Buszmen zostal
      oddelegowany do kupna baterii) a potem wezmie sie za malowanie
      obramowania plyty przed kominkiem.

      Wczesnym popoludniem wyskocze do okulisty. Wlasnie wtedy ma przyjsc
      dwoch rzemieslnikow: jeden od wymiany plotu, drugi od renowacji
      kilkunastu starych drewnianych drzwi, jakie mamy w domu. Obaj
      przyjda rozejrzec sie w sytuacji. Mam nadzieje ze zdaze wrocic zanim
      przyjada, a jesli nie, uprzedzilam Buszmena ze po ogrodzie beda sie
      snuc jacys obcy faceci :o)

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • zyta2003 Re: Nic sie nie dzieje w ten czwartek 10.04.08, 04:44
        Iwanno, skuter to piekna rzecz. Sprawdzilo sie od kilku
        dizesiatkow lat. Moj pierwszy pojazd to wlasnie skuter. jest wielce
        kob iecy, rzec mozna - biurowy, bo nie musisz na nim jezdzic w
        rozkroku. ZPozostajew pytanie, czy obowiazuje na nim kas, czy mozna
        znalezc taka pojemnosc silnika, ze nie obowiazuje. Bo jesli w kasku,
        to najzwiewniesza spodnica duzo traci.
        Co do wspanialych motorow, toz to cala religia, sekty, czy jak
        tam. Interesujace, podziwiam - zwlaszcza te przejazdy w 1000 motorow
        przez Manhattan, (ludzie czekaja np. 25 min. az prrzejedzie
        pilotowana policja kawalkada. Ale to ladne, a w niedziele sie nie
        spieszy). A juz zloty harleyowcow - cudo. Podziwiam tez panie na
        trojkolowych ciezkich motorach, ktore kosztuja tyle co dobry
        samochod. Braterstwo zainteresowan, czy dusz - tam nie ma wieku,
        plci, zawodu i dochodu. Jest przerysowany styl, jak napisala jutka.
        na codzien mozna byc wielce nudnym urzednikiem w ksiegowosci.
      • jutka1 Re: Nic sie nie dzieje w ten czwartek-szczesciara 10.04.08, 07:52
        Dobrze Ci, Luizo.
        Swoje muszy i trzeby opisalam wczoraj. Dzis w nocy za pomoca maila doszlo jeszcze pare. Chyba sie przemoge i zaczne robic liste rzeczy do zalatwienia, jakies "critical path" czycus, bo mi sie mozg zaczyna na(prze)grzewac.

        Poza tym: za oknem szaro, chyba bedzie padac.
        W ramach robienia sobie dobrze zrobie dzis pierwszy tego roku bukiet z zonkili, od ktorych juz zolto w ogrodzie.
        Postaram sie wyrwac z godzine po wyslaniu pisaniny i poczytac.
        To tak w ramach szukania rownowagi miedzy muszami i trzebami, a chceniami.

        Milego dnia zycze. :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Nic sie nie dzieje w ten czwartek-szczesciara 10.04.08, 08:51
          Jutko,
          moje "nic sie nie dzieje" wynika z tego, ze "musze i trzeby"
          traktuje jako zdarzajace mi sie rzeczy, ktore sluza do ulatwienia
          albo uprzyjemniania zycia. Dzisiejszy "nicsieniedziejacy czwartek"
          obejmowal: wyslanie Buszmena na zakupy z lista, 9 godzin pracy,
          wizyte u okulisty, 6 telefonow do rzemieslnikow (obaj nie przyszli:
          jeden zgubil adres a drugi pukal do drzwi, zamiast wejsc do ogrodu),
          odebranie corki z przystanku w innej dzielnicy, zrobienie obiadu dla
          czterech sztuk a za chwile wieczorne wyjscie do IKEI po roznosci. I
          zamiast widziec "musze i trzeby" mysle sobie: bede miala bajeranckie
          okulary, swietne drzwiczki do szafki z ksiazkami (szklo w kwiatowe
          wzory), dziecka nie bedzie trzeba wozic przez dwa tygodnie bo ma
          wakacje, brat Buszmena zaliczy najwieksza IKEA na poludniowej
          polkuli a rzemieslnicy przyjda jutro i wreszcie cos sie zacznie
          krecic :o)

          Pozdrawiam i ulatniam sie wydac obiad :o)
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Re: Nic sie nie dzieje w ten czwartek-szczesciara 10.04.08, 09:51
            Postaram sie tak na to patrzec. :-)
        • jutka1 MiT, nie mylic z MiM ;-))) 10.04.08, 15:09
          Cztery glowne muszy i trzeby wykonane. Jipppi. :-)
          Biurokratyczna grafomania popelniona, przedyskutowana telefonicznie, skonczona,
          i wyslana.
          Samochod w warsztacie.
          Mam teraz trzy godziny na poczytanie dla przyjemnosci i na sjeste.

          Jutro po wizycie u wroclawskiego lekarza ide na sushi z przyjaciolka, ktora
          skonczyla pisac rozdzial i ma wolny wieczor. A za dwa tygodnie+ pojade na pare
          dni do jej gorskiego domu, gdzie bedzie duza impreza z udzialem niektorych
          zaprzyjaznionych z nia ludzi, ktorych od dawna podziwiam i chcialam poznac.

          Lajf yz gud. :-D

          I tym optymistycznym akcentem odpelzam sie zhoryzontalnic.

          Najtinajt. ;-)
          • zyta2003 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin .. 11.04.08, 04:51
            ...w Paryzu. Przeczytalam w takim dosyc podrecznym przewodniku, co
            powienen zrobic Amerykanin, zeby nie wygladac jak Amerykanin, w
            miescie Paryz. Dobrze, ze ja nie taka Amerykanka, ale na wszelki
            wypadek sie sprawdzilam.
            Nie nosic na okraglo snikersow, czyli sportowego obuwia. Nie
            nosze, wszedzie na wycieczkach staram sie nosic sandaly sportowe.
            Nie mowic zbyt glosno. Ja tam moge mowic glosno, bo albo po polsku
            albo ze straszliwym akcentem.
            Nosic na szyi chusteczki. Zapomnialam o tym slicznym dodatku i czem
            predzej dokupilam sobie dwie. Jaka zem w nich europejska, naprawde
            ladniewygladaja.
            Najbezpieczniej ubrac sie na podroz do Paryza w H&M. Odkryli
            Ameryke, he he, he. Od lat ubieram sie tam, to sklep dla starszych
            pan he, he, he. Co roku kupuje sobie tam jakas "zakietke",
            najrozniejsze spodnice, sweterki sportowe, bluzki....
            Itp. No to jestem gotowa do podrozy. Caly szkopul w tym, ze nie
            jade.
            • jutka1 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 08:28
              Sportowe sandaly, powiadasz? W zaleznosci od fasonu moga cie zdradzic natychmiast.
              Niewazne, ze mowilabys glosno _z akcentem_ - Paryzanin nie musi wiedziec, ze
              mowwisz z akcentem, ale uslyszy wrzask po angielsku, i znow klapa: Amerykanka.
              H&M, mowisz? Hmmmm. Ta porada chyba na zasadzie: jeden sklep i kupuj jak leci,
              nie musisz myslec. Bo w wielu innych sklepach i butikach w Stanach mozna sie
              (niekoniecznie za duze pieniadze) odziac "po europejsku", tylko trzeba pomyslec
              i wiedziec, co kupic.
              Moja rada ws. wygladu:
              - zapomniec o jeansach i chinos
              - spalic wszystkie sweatpants i sweatshirts, oraz luzne podkoszulki. Jesli juz
              spodnie (dla kobiet), to nie sportowe, dopasowane, to samo jesli chodzi o
              podkoszulki i bluzki.
              - nie udawac, ze sie nie jest kobieta. Podkreslac, co trzeba.
              - nie nosic tych okropnych "saszetek" na dokumenty i pieniadze (straszny
              wynalazek, ktory Amerykanie przytraczaja do paskow, czy na osobnym pasku w
              pasie, jakby pokazujac kieszonkowcom: tu! tu! tu jest moj amerykanski paszport i
              pieniadze...)
              - nie pokazywac ostentacyjnie zniecierpliwienia, ze na cos sie czeka, ze jest
              inaczej niz w domu
              - nie bac sie francuskiej kuchni, nie zamawiac burgerow z frytkami. Jesli juz
              frytki: nie prosic o ketchup. Pic wino do posilkow. Nie narzekac, ze porcje sa
              za male.
              - Kobiety: nie bac sie makijazu i uzywac szminki. Usmiechac sie do ludzi. Nie
              bac sie taksujacych meskich spojrzen, a doceniac je.
              - Nie nosic plecakow, tylko torebki. Aparat fotograficzny/kamera ma byc w torebce.
              - potrafic po prostu usiasc w kafejce i obserwowac kino domowe zwane swiatem,
              nawet przez godzine-dwie

              Reszte niech Lulu dopisze :-)
              • ewa553 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 08:37
                za Amerykanke mnie nie wezma, ale turystke przejrza w mig. Przede
                wszystkim idac na caly dzien w miasto, ubieram sportowe obuwie -
                albo sandaly eco albo dockersy. Zaleznie od pogody. Wychodzac na
                caly dzien zabieram jednak cos na zmiane pogody, plus aparacik i te
                rzeczy, a wiec plecak malutki jest wygodniejszy od torebki. Nawet
                jesli w wielu miejscach musze go nosic z przodu. Nie wybieram sie do
                Paryza, ale w kilka innych miejsc. Obojetne mi jest co mysla
                przechodnie - w koncu to nie wstyd byc turysta. Ale co zrobic zeby
                kieszonkowcy mnie nie rozpoznali? Nie ma cudow, oni maja wyszkolone
                oko.
                PS na kazdej wycieczce chodze w pelnym makijazu, bez czulabym sie
                naga:)))
              • ewa553 Jutka, 11.04.08, 08:38
                zaspokuj moja ciekawosc i powiedz mi co bedzie z kotkami i Zoltym
                Domem jak juz odjedziesz stamtad na rowerze w sina dal?
                • jutka1 Re: Jutka, 11.04.08, 08:42
                  Ewciu, koty pod koniec lata wezme, a domem beda sie opiekowac dobrzy ludzie. :-)
                  O ile rower sie nie zepsuje i uda sie odjechac. :-)
              • jutka1 Piatkowe pierduly 11.04.08, 08:39
                Dzisiaj dzien lekarsko-wroclawsko-japonski. Czyli wizyta u pani doktor, po czym
                sushi z przyjaciolka. Niestety, samochod ciagle w warsztacie, bo nie udalo im
                sie wczoraj kupic czesci, wiec bede musiala pojechac autobusem. Przynajmniej
                poczytam sobie w drodze.

                Wstapie tez do moich ulubionych delikatesow i kupie rzeczy nie do dostania
                tutaj, typu trawa cytrynowa, papryczki chili, slodki groszek (mozna zgadnac, na
                jaka kuchnie mam smaka :-D).

                Tyle pierdul piatkowych.
                Milego dnia :-)
                • lucja7 Francuskie spojrzenie na Amerykanow 11.04.08, 08:57
                  Dopisuje do dlugiej jutczynej listy tylko dwie uwagi:

                  - nie chodzic jak kaczki, na rozkraczonych nogach, jakby prosto z
                  konia !!!!! cap....cap.....cap...........
                  chodzic jak po linii, energicznie, wtedy oprocz ciala nawet sukienka
                  i wlosy spiewaja...
                  - nie bac sie, nie sprawiac wrazenia zastraszonego i nie zadac lecz
                  prosic ;-))))
                  • jutka1 Re: Francuskie spojrzenie na Amerykanow 11.04.08, 09:03
                    Tak jest. :-)
              • ertes A znalazlem 12.04.08, 02:26
                to ja dopisze moje obserwacje:

                - nie dziwic sie ze psie kupy leza na chodnikach
                - nie zwracac uwagi na czerwone swiatla na przejsciach dla pieszych: isc albo jechac
                - zapomniec o istnieniu przepisow drogowych zwlaszcza w rejonie Luku
                Triumfalnego ( mozna stac i sie gapic na szalenstwo)
                - nie szukac kublow na smiecie: po prostu rzucac gdzie popadnie
                itp itd

                No a poza tym to Paryz jest piekny jak w tej piosence:
                "Jak Paryz to tylko z Jutka, jak przygoda to tylko w Paryzu"
                :)
                • jutka1 Re: A znalazlem 12.04.08, 07:35
                  No patrz, najpierw napisalam na watku obok, potem weszlam tutaj :-)

                  Co do smieci: zapomniales dodac, ze ulice sa sprzatane i myte dwa razy dziennie
                  :-)))
                  • ertes Re: A znalazlem 12.04.08, 07:46
                    Zgadza sie. Sprzataja :)

                    Ale ten naparstek kawy to byl jednak zamach na moje zycie ;)
                    • jutka1 Re: A znalazlem 12.04.08, 07:54
                      Musze przyznac, ze wygladales komicznie, jak spojrzales przerazony na wielkosc
                      naparstka. :-)
                      To bylo w tej mojej ulubionej knajpie, gdzie na mnie mowia Helena, nespa? Dobrze
                      pamietam? :-)
                      • ertes Re: A znalazlem 12.04.08, 08:04
                        Tego to nie pamietam ale wiem ze knajpa byla fajna i gyby nie ten naparstek to
                        po calym dniu lazenia chyba bym stamtad nie wyszedl.
                        • jutka1 Re: A znalazlem 12.04.08, 08:33
                          Przypomnialo mi sie: tak, to bylo w tej knajpie. Siedzielismy w "moim" konciku
                          (zam.) przy oknie.
                          Wierzyc sie nie chce, ze to bylo 4 lata temu, jesli nie wiecej.
                          N.b., jesienia pojade na Montmartre na swieto wina, i wypije brouilly tam, gdzie
                          zawsze. Moze Dali tez sie pojawi? ;-)))
            • maria421 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 10:03
              Ciekawa jestem tylko dlaczego amerykanski turysta w Paryzu mialby wygladac jak
              nie- Amerykanin.
              Na zasadzie wzajemnosci francuski turysta w NY nie powinien wygladac jak
              Francuz, czy jak mam to rozumiec?
              • chris-joe Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 11:44
                Z przerazeniem zerknalem na moja fotke w forumowej wizytowce (z Paryza!) i
                znalazlem na niej wszystkie zakazane elementy: sa snekaersy (co prawda
                czerwone), jest saszetka (co prawda przez piers), jest luzna bluza!!!
                Facet w metrze dopytywal sie o moj gap'owski pas z cwiekami- i teraz dopiero
                widze, ze byla to ukryta drwina! :))))
                • jutka1 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 11:49
                  :-)))))))

                  Nie drwina, tylko Cie rwal. :-D
                • lucja7 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 12:00
                  Zeby odpowiedziec Marii, ktora wyszla z podziemia i czyta mnie znow
                  nie tylko w ukryciu: sa to dobre rady i latwy podrecznik dla
                  Amerykanow ktorzy wiedza ze Paryzanie marza o tym by ich zagryzc.
                  Wszystko to jest wiec tylko po to by im ulatwic zycie w kraju
                  cywilizowanym.

                  Zeby odpowiedziec CJ, rzeczywiscie gapowskie akcesoria sa, nie wiem
                  jak to delikatnie powiedziec...., anegdota do usmiechu, o czym wiem
                  od malego czasu od corki z ktora szlysmy ulica Commerce w 15ej
                  dzielnicy, i przed witryna gapa, zapytala, o rany, jeszcze tu to
                  tkwi?
                  • lucja7 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 12:09
                    A wydaje mi sie ze CJ wie ze tamten go rwal, ale to inna historia ;-)

                    A ja dzisiaj bawilam sie do trzeciej rano w prace reczne, kleilam
                    mala makiete robocza hotelu, z papieru w czterech kolorach, bialym,
                    czarnym, bezowym i brazowym. Bylam z tym sama, skonczylam ja o okolo
                    drugiej, w lodowce bylo troche bialego wina, wiec polalam sobie i
                    saczac wino wgapialam sie w makiete krecac ja we wszystkie strony.

                    Uwielbiam te momenty spokoju, ciszy.
                    • jutka1 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 12:20
                      :-)))

                      W ramach zeby nie bylo tak, jak w planowej gospodarce PRLu: zepsul sie piec
                      opalowy, i zamiast jechac do Wroclawia bede czekac na serwisanta. Plany poszly
                      sie pasc.
                      A taka mialam ochote na sushi i spotkanie z przyjaciolka... :-(
                      Lekarza tez musze przeniesc na przyszly tydzien, jasny szlag.

                      No nic to. Trzeba sie dostosowac do okolicznosci, nie jojczyc i przeplanowac dzien.
                      • maria421 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 12:23
                        jutka1 napisała:

                        > :-)))
                        >
                        > W ramach zeby nie bylo tak, jak w planowej gospodarce PRLu: zepsul sie piec
                        > opalowy, i zamiast jechac do Wroclawia bede czekac na serwisanta. Plany poszly
                        > sie pasc.

                        Tez bedziesz miala faceta w piwnicy? :-)

                        Uwazaj na wina.
                        • jutka1 Re: co robic, zeby nie wygladac jak Amerykanin . 11.04.08, 12:24
                          Bede uwazac. :-)

                          Ide otworzyc nowe pierduly.
Pełna wersja