O pierdulach -- Odc. 28 :-)))

11.04.08, 12:27
Otwieram.

Tu jest poprzedni odcinek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=77963457
Szczegolnie polecam dyskusje o tym, jak Hamerykanie maja udawac w Paryzu, ze
nie sa Hamerykanami ;-))))))
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 12:32
      Rozumiem, ze mozna tez pisac jak robic zeby nie udawac Greka. Gdziekolwiek:-)
      • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 13:43
        ad poprzednie pierduly: co to jest gap?
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 13:50
          ewa553 napisała:

          > ad poprzednie pierduly: co to jest gap?

          Taka siec sklepow.
    • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 14:03
      Wlasnie przyszedl Pan od pieca. Ciekawe, co powie.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 14:06
        Jezeli Pan od pieca powie "Jak sie da, to sie zrobi", to mu powiedz ze "Jak sie
        zrobi to sie da".
    • maria421 Zgorszenie! 11.04.08, 14:08
      Natknelam sie na artykul pt:
      "Chujlej, czyli polskie autostrady" :-)

    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 14:17
      Mario, az taka debilna nie jestem. wiem, ze siec sklepow, ale jakom
      mode dajom?
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 14:22
        ewa553 napisała:

        > Mario, az taka debilna nie jestem. wiem, ze siec sklepow, ale jakom
        > mode dajom?

        Ewa, nieznajomosc GAP-u wcale nie dowodzi debilnosci, a wrecz przeciwnie:-)
        Mysle ze naukowcy tez GAP z czym innym kojarza:-)

        Nie wiem jaka mode daja, pewnie mlodziezowa, bo slyszalam ze dobre jeansy maja.
        W naszej okolicy GAP-u nie ma.
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 15:32
      Oj, cos dlugo Jutka siedzi z tym facetem w piwnicy :-)
      Pewno to ten Polski Hydraulik co zszedl z plakatu...
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 15:33
        Pan juz dawno poszedl i na polskiego hydraulika nie wygladal :-)))

        Bylam zajeta czym innym - zaraz o tym napisze. :-)
    • jutka1 No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 15:38
      Szczegolnie nasza Ewcie to uspokoi (czy tez Ewci ciekawosc zaspokoi ;-D ).

      Od polowy czerwca bede na powrot w Paryzu. Przyjelam propozycje poprzedniego
      pracodawcy - wczesniej zlozona ustnie, a teraz dostalam potwierdzenie na pismie.
      Awans, bardzo ciekawa robota, fajny szef. :-)

      Mam juz zaklepane mieszkanko. Nieduze, ale w znanej i lubianej dzielnicy, i... z
      odgrodzonym od swiata ogrodkiem/patio. :-)
      Teraz zabiore sie za myslenie o logistyce tego wszystkiego.

      No to juz wiecie. :-)
      • maria421 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 15:45
        Gratuluje, Jutka.

        Tak jak przewidywalam :-)

        Wirtualny szampan na te okazje tez bedzie ? :-)
        • jutka1 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 15:47
          Przewidywalas? :-)

          Wirtualnego szampana postawie, jak klikne na guziczek "I accept" w kontrakcie. :-)
          • maria421 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 15:49
            jutka1 napisała:

            > Przewidywalas? :-)

            Wcale nie bylo to trudne sledzac to, co ostatnio pisalas:)

            > Wirtualnego szampana postawie, jak klikne na guziczek "I accept" w kontrakcie.
            > :-)

            No to kliknij w koncu.
            • jutka1 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 15:54
              Zeby kliknac, musza mi ten kontrakt przygotowac i przyslac.
              To pewnie kwestia paru dni czy tygodnia.
              :-)
              • maria421 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:04
                OK, na szampana poczekam.

                I pamietaj, zebys tylko nie wygladala jak Hamerykanka w tym Paryzewie:)
                • jutka1 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:05
                  Nie posiadam zadnego z hamerykanskich atrybutow ;-))))))
                  (klamie, mam jedna pare jeansow, ale nosze je rzadko :-D)
                  • blues28 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:08
                    Jutka! Ciesze sie bardzo. I gratuluje!!
                    Kontrakt brzmi ciekawie, a juz to mieszkanko z patio...
                  • maria421 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:09
                    Czekam i czekam i czekam, a moja corcia w korku na autostradzie stoi.
                    • go.ga Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:18
                      Dolaczam sie do gratulacji i tez czekam na tego szampana ;-)
                      • iwannabesedated Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:49
                        Niech się darzy, choć powiadam że Ci będzie siostro żal. Ale tylko
                        trochę, a zresztą to już będzie w innym kraju, a zresztą dziewczyna
                        ledwo żywa a pozatym muzułmanka. Więc idź i nie grzesz więcej, albo
                        i grzesz ale tylko trochę.
                        • jutka1 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 17:38
                          iwannabesedated napisała:

                          > Niech się darzy, choć powiadam że Ci będzie siostro żal. Ale tylko
                          > trochę, a zresztą to już będzie w innym kraju, a zresztą dziewczyna
                          > ledwo żywa a pozatym muzułmanka. Więc idź i nie grzesz więcej, albo
                          > i grzesz ale tylko trochę.
                          **********
                          Bedzie troche zal, ale przeciez nie wyprowadzam sie, i nie na zawsze, tylko
                          ruszam na chwile w droge, bo juz czas. :-)

                          ... a zreszta to bedzie w Paryzu, dziewczyna juz nie ta, a poza tym on wcale nie
                          chce. :-D
                          Grzeszyc tylko troche? szkoda zachodu, jak grzeszyc to na calosc. :-)
            • zyta2003 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:29
              W zeszlym roku bylam na wycieczce w Grecji z Amerykanami. Z
              roznych stanowow byli, wygladali jak....Amerykanie i sie tym nie
              przejmowali. Najwazniejsze czuc sie soba. Nie moge jednak
              powiedziec, zeby byli niecierpliwi i bardzo zadajacy. Nikt nie
              narzekal na zla organizacje, wszyscy uczestniczyli pilnie "w
              zajeciach", a bylismy tam w czasie najwiekszych od lat upalow i
              pamietnych pozarow, wiec juz byly objazdy i inne niedogodnosci, a
              wejscie na statek zajelo kilka godzin.
              Niesmialo zauwaze, ze dla ludzi pracujacych w obsludze turystow
              maja jednak Amerykanie pewna zalete. Zostawiaja wszedzie duze
              napiwki, co moze zrekompensowac nieestetyczny wyglad.
              PS Jutka, ja kupuje omal wylacznie sandaly sportowe angielskiej
              firmy Clarks, w takiej sieci, co prowadzi buty firmowe w nizszych
              cenach. Czy beda dobre na Europe?
              • jutka1 Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:41
                Zalezy od modelu sandalow :-)))

                N.b., Opinia o Amerykanskich turystach - nie we wszystkich przypadkach
                zasluzona, oczywiscie - zamyka sie w jednym slowie: "obnoxious". Sorry.
              • iwannabesedated Re: No dobra, to teraz juz moge powiedziec :-))) 11.04.08, 16:47
                E tam, ja bym poszła na całość czyli w przerysowanie.
                Dżinsy i to koniecznie w takiej wersji do pasa i zwężanej do dołu.
                Duże białe sportowe buty. T-shirt, torebka noszona przez ramię na
                skos (koniecznie!!!). Duże zęby (jak ktoś nie ma to kupić taką
                nakładkę plastykową) i żuć tymi dużymi zębami gumę. Żeby wszystko
                było już całkowicie jasne, na głowę bejsbolówka a na niej zatknięta
                amerykańska chorągiewka. A co się tam będziesz...
                I obserwować efekty i potem tu nam sprawozdać.
                • iwannabesedated apropos 11.04.08, 17:18
                  gdzieś na forumie mi się przewinęło, że Braz pożarł kota...
                  Zwidy mam czyco?
                  • blues28 Ku wsparciu turysty 11.04.08, 17:23
                    Nie, nie i nie! Precz z mimetyzacja turysty ze srodowiskiem
                    tubylczym. Niech turysta chodzi sobie jak chce. Ponadto erzatse
                    rzadko przypominaja originaly, a tyle smetnych kopii na ulicach to
                    po prostu klapa. Nie mozemy na to pozwolic ;))))

                    Odnosnie aktu kotozerstwa nic nie slyszlam !!!!
                    • iwannabesedated Re: Ku wsparciu turysty 11.04.08, 17:31
                      No, że najpierw odgłosy mlaszczące a potem krew dżyzdała...
                      A może mi się zdawało???
                      • blues28 Re: Ku wsparciu turysty 11.04.08, 17:36
                        Powiem tak: CJ ostatnio nie wygladal mi na nieutulonego w zalu.
                        Nawet wakacje (5 tygodniowe - skandal) juz planuje. Cosik to mi tak
                        z tym mordem i tryskaniem krwia nie idzie w parze. Ale moze oni sie
                        tam tak sado-maso kochaja????
                    • go.ga Re: Ku wsparciu turysty 11.04.08, 20:42
                      Wlasnie sobie przypomnialam, ze jak bylam raz w Paryzu, to mialam dzisny, maly plecaczek i chyba nie mialam makijazu (nie pamietam tego dokladnie). Jezu, mam nadzieje, ze nie brali mnie za Amerykanke...
                  • jutka1 Re: apropos 11.04.08, 17:35
                    CJ napisal, ze Braz is eating pussy in the other room.
                    Oburzylam sie oczywiscie z powodow moralnosciowych (skandal jakis), ale CJ
                    uspokoil, ze Braz pozera kota.
                    W sumie nie wiem, co gorsze. :-)))
                    • zyta2003 Re: apropos 11.04.08, 18:09
                      Qrcze, no a jak wygladaja Polacy na wycieczkach? Nikt nie porusza
                      sprawy. W zeszlym roku w amfiteatrze w Epidaurus slynacym z
                      doskonalej akustyki spotkalismy sie z polska grupa. Poniewaz punktem
                      programu jest, ze przewodnik staje w ustalonym miejscu i pokazuje
                      jak wzmaga sie glos, wiec mysmy czekali, az lekcje odrobi polska
                      grupa. Pan przewodnik byl wielce prostacki, sorry, panowie z lekka
                      podpici - zapewne piwkiem na ugaszenie pragnienia, a Jadwiga, ktora
                      jak powiedzial pilot, wczesniej obiecala, ze tam zaspiewa na
                      pokazanie tego wzmocnienia dzwieku zaspiewala ludowa piosenke
                      weselna. Duzo pan bylo wystrojonych tak wiecej weselnie, a panowie
                      wylacznie w klapkach, co tez nie bylo odpowiednim strojem i niemalo
                      z brzuchami.
                      Oczywiscie zagailam do nich - byli mili - moze to jest
                      istotniejsze?
                      • go.ga Re: apropos 11.04.08, 20:50
                        > Qrcze, no a jak wygladaja Polacy na wycieczkach? Nikt nie porusza
                        > sprawy.

                        To ja porusze, a co mi tam. Swojego czasu wyladowalam w moim M. w hotelu na
                        Krecie, w ktorym byla spora grupa Polakow. Rezerwowalismy z Holandii, przezornie
                        staralismy sie tak wybrac, zeby na wypoczywajacych Holendrow nie trafic, ale
                        zapomnialam o swoich rodakach. No wiec byl sierpien, upal 40-to stopniowy, a
                        damy lezaly na lezakach przed basenem w wieczorowym makijazu i obwieszone
                        bizuetria. Oczywiscie nie plywaly, bo makijaz by sie rozpuscil (choc i tak
                        slonce robilo swoje i tusz do rzes splywal im po calej twarzy). Moze zreszta nie
                        umialy plywac, nie wiem. Panowie zas nawet na obiad przychodzili w slipkach, z
                        golymi torsami i wystajacymi dlugimi wlosami spod pach. W koncu w stolowce
                        pojawil sie napisa w jezyku polskim z prosba o zakladanie podszulkow.
                    • iwannabesedated Re: apropos 11.04.08, 18:09
                      A może go przeleciał, a potem zjadł? Tak jak mój znajomy pieczonego
                      kurczaka...
                      • jutka1 Re: apropos 11.04.08, 18:14
                        Panbuk!
                        Wieksza perwersja od Portnojowej watroby.
                        :-)
                        • iwannabesedated Re: apropos 11.04.08, 18:27
                          No jednak nie. Bo on tego kurczaka potem jadł sam, a Portnojową
                          wątrobę jadła cała rodzina, więc był to gang-bang na dodatek.
                          • jutka1 Re: apropos 11.04.08, 18:32
                            Perwersja z punktu widzenia sekwencji bzykania i smazenia/pieczenia. Najpierw
                            bzykac, potem smazyc i spozywac i nie widze inaczej. :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 20:44
      Gratuluje Jutencjo! Cos dlugo nie wytrzymalas w Polsce. Dwa lata,
      czy sie myle? Czy Twoj wyjazd teraz jest na jakis ograniczony czas,
      czy normalny kontrakt? No to bedziesz w swoim ukochanym miejscu.
      Ale czeka Cie niezla przeprowadzka, co? Jak koty przyjmy
      przeprowadzke z duzego domu do malego mieszkanka? Nie bedzie im
      latwo.
      A Maria faktycznie jak rozmawialysmy ostatnio, to mowila o Paryzu:)))
      A ja ja zapewnialam, ze chyba jednak Wlochy albo Malta:)))) Nie wiem
      skad mi sie to wzielo.
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 11.04.08, 21:47
        Trzy lata i prawie 5 miesiecy. :-)

        Koty sie beda musialy przystosowac. a w ogole bedzie dobrze :-)))))
        • morsa Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 12.04.08, 11:54
          Gratuluje. Prawde mowiac, nie dziwi mnie to
          wcale a wcale. Szczelcy tak maja; dlugo na d. nie
          usiedza, jak trafi sie mozliwosc, to walizki
          i w droge....
          • jutka1 Natura Strzelca :-) 12.04.08, 12:03
            Masz racje, Morsuniu. Strzelec lubi ruch, zmiany i nowosci.
            Wlasnej natury sie nie oszuka :-)))
            • maria421 Znaki zodiaku 12.04.08, 13:54
              Wodnik jestem. A to moje atrybuty:

              * strong-willed / stubborn [13][14][15]
              * opinionated [13][14][15]
              * far-sighted / visionary [13][14][15]
              * innovative / inventive [13][14][15]
              * tolerant / unprejudiced / objective [13][14][15]
              * humane / humanitarian [13][14][15]
              * genial / friendly / sociable [13][14][15]
              * idealistic [13][14][15]
              * remote / detached / aloof [13][14][15]
              * intuitive [13][14][15]
              * devoted to their goals [13][14][15]
              * free-spirited / rebellious [13][14][15]
              * frank / outspoken [13][14]
              * independent / individualistic [13][14]
              * intelligent / intellectual [13][14]
              * leading / trend setting [13][14]
              * engaging [13][14]
              * unpredictable [13][14]
              * eccentric / unconventional [13][14]
              * temperamental [13][14]
              * resentful [13][14]
              * enigmatic / magnetic [13][14]
              * progressive [13][14]
              * unemotional / cold / uncaring [13][14]


    • jutka1 Sobotnio i pierdulowato 12.04.08, 08:29
      Za oknem ulewa, zimno, szaro. W domu tez zimno (pan od pieca nic nie naprawil,
      bo i nie bylo co naprawiac: po prostu skonczyl sie olej, wyznaje ze wstydem. Po
      raz kolejny okazalam sie blondynka, blondynki przepraszam ;-))). Musze napalic w
      kominku.

      W planach: pan od ubezpieczen, oraz wizyta dobrych ludzi, ktorzy potencjalnie
      zaopiekuja sie domem pod moja nieobecnosc. Plus wypelnianie kwestionariusza
      osobowego (nuuuudaaaaa).
      Kupca samochodu juz mam, zostanie w rodzinie. ;-)

      Kulinarnie: zrobie zupe z zielonej soczewicy.

      Takie tam pierduly. Nic szczegolnego. :-)

      Milego week-endu :-)
    • blues28 Sobota w Madrycie 12.04.08, 09:39
      Za oknem ostre slonce, choc dzien zapowiada sie chlodny. Jeszcze
      tydzien temu mielismy prawie 30 st. a dzis bedzie niewiele ponad 10.
      Ale ja lubie rzeskie dni, upaly zreszta mnie nie omina, bo jak do
      tej pory lato to absolutny pewnik w Hiszpanii.
      Dzis niestety dzien zakupowy. Nie lubie! Ale jak mus to mus.
      Za to wieczorem pójdziemy na koncert Miguela Domingo, gitarzysta,
      bard, autor wlasnych poetyckich piosenek. Buho Real (Królewska Sowa)
      w dzielnicy Chueca. Chueca, stara dzielnica Madrytu, pelna pieknych
      stylowych kamiennic byla niegdys bardzo zaniedbana, brudna,
      opuszczona. Az przeniosla sie tam spolecznosc gejów. Przez kilka lat
      calkowicie odnowili dzielnice, zamienili ja w kipiacy osrodek zycia
      kulturalnego, miejsce najbardziej "inn czy cool" sklepów i butików,
      swietnych knajp, galerii, klubów i lokali z muzyka na zywo.
      Odwiedzajac Madryt do Chueca wpasc nalezy! Mozna kupic cudne buty,
      bardzo dobrze zjesc, rzucic okiem na nowe tendencje artystyczne i
      posluchac muzyki.
      Jutro wybieramy sie na "Sny o wolnosci". Hiszpanski film o zyciu
      ludzi w miejscowosciach gdzie króluje ETA. Gdzie rzadzi terror,
      gdzie nieliczni podnosza glowe i placa za to straszna cene, czasami
      najwyzsza, gdzie wiekszosc odwraca glowe, patrzy w inna strone. W
      koncu nie kazdy jest materialem na bohatera.;(

      Jutka, wrzuc na kulinaria Twój przepis na soczewice. Ja dodam mój.
      Baaardzo lubie soczewice ;) .

      Ach, milej soboty ;)




    • ewa553 sobota w Mannheim:))) 12.04.08, 09:55
      przez kilka dni lalo ciegiem, wiec odwolalysmy nasza ciekawa
      sobotnia wyprawe do Frankfurtu. Wstaje ci ja rano, podnosze rolety,
      a tu....blekitne niebo i slonce. Wscieklam sie. Bo na wyjazd juz za
      pozno:(((( Wiec korzystajac ze slonca ide do ogrodu. Choc wiele nie
      da sie zrobic po tylu dniach deszczu: ziemia bedzie za mokra, takie
      raczej bloto. Szkoda, ze moj rower jeszcze nie doszedl, pojechalabym
      troche:))))) Milej, slonecznej soboty zycze wszystkim!!!
      • maria421 Sobota gdziekolwiek 12.04.08, 10:25
        Wstalam rano, jesc mi nie dano, wiec sama musialam zrobic sobie kawe. Ludzie
        inni bardzo pilni, ten sprzata, choc stary, ten dzwiga ciezary- ale ja nie :-)))
        • iwannabesedated Sobota w Wawie 12.04.08, 15:32
          Było słońce a potem huragan. Teraz chmury, deszczyk deszczy.
          Osobisty przyjaciel męski udał się na zjazd klasowy (by nasza-klasa
          ofkos) - ubierając się nałożył czerwone gatki w których wygląda, hm,
          no jak wygląda. Dobrze wygląda, powiedzmy. Powiedzmy, kurwa, lepiej
          niż dobrze. Kazałam zdjąć i założyć brzydkie obwisłe gacie. Ufam,
          ale strzyżonego bambóg strzyże.
          Potem prowadziłam warsztaty, tym razem temat kolczyki. Wyglądało że
          będzie drętwo, było fajnie.
          Potem zjadłam kurczaka z sezamem w warzywach, otworzyłam chrancuskie
          chardonnay. A teraz piję expresso z pianką i klepię pojebstwa na
          forum.
          Ot co.
          No i co z tym kotem?
          • jutka1 Re: Sobota w Wawie 12.04.08, 17:22
            Z kotem to niech sie CJ wypowie, mnie po tym bzykanym kurczaku jakos... no ten
            no. Tenteges :-)))
            Krakowiaki pojechaly tulic misia na Slezy. Potem pojedziemy do vortexowej
            kawiarni. Potem beda spac tutaj.
            A i ja chyba potrzebuje drzemki. :-)
            Kominek buzuje, biesy sie zbiesily, Klaus odszedl do swiatla, a ja siedze i
            dziekuje zielonym.
            I to by bylo na tyle.
            :-)
            • zyta2003 Re: Sobota w Wawie 13.04.08, 08:10
              Przeczytalam bardzo zwyczajna ksiazke, pisarz amerykanski, na
              podstawie ktorego ksiazek nakrecono nawet filmy znane na swiecie.
              Ksiazke kupilam, bo miala byc o jego wspomnieniach z domu i podrozy
              z bratem dookola swiata. No i taka jest. Ich matka powtarzala im od
              najmlodszych lat
              1. To Twoje zycie + komentarz sprowadzajacy sie do tego, ze sam
              zadecyduj, no bo wlasnie to jest twoje zycie.
              2. To czego pragniesz w zyciu i co otrzymujesz, to zwykle dwie
              calkiem rozne rzeczy.
              3. Nikt nie twierdzi, ze zycie jest sprawiedliwe
              Czasami wydaje sie, ze zycie nie tylko nie jest sprawiedliwe, ale
              drwi.
              Np. u autora owej ksiazki matka, ktora byla opoka rodziny zmarla
              nagle w wieku lat 40+, w trzy miesiace potem u 20+ siostry
              stwierdzono glejaka mozgu, najgorzej rokujacy nowotwor mozgu. Zyla,
              czy umierala dzielnie 6 lat, rodzac wbrew jakiegolwiek rozsadkowi
              medycznemu blizniaki, bo od dziecka miala jedno marzenie: miec
              rodzine, byc zwykla zona z duza iloscia dzieci. Udalo jej sie
              zostac matka, z zona gorzej. A w rok po smierci matki ojciec
              zginal w wypadku samochodowym i w tym czasie u syna autora ksiazki
              stwierdzono bardzo silny autyzm i inne komplikacje rozwoju.
              I dalej wierzy w zycie, Boga, rodzine. Moze nie na jakikolwiek
              temat pisze i wlaze miedzy kanapke i zakaske, ale dzis mialam ciezki
              dzien, nie na okolicznosc moich najblizszych, ale innych ludzi i ja
              nie moge sie pogodzic, ze zycie jest takie nieuczciwe.
            • chris-joe Re: Sobota w Wawie 17.04.08, 21:13
              Jak mam sie wypowiedziec, to lu:
              Kot wyruchal nam 2 pary obuwia, czyli cale cztery sztuki, jedno obuwie po drugim
              i apiat. Nam niewiele towarzyszyl, bo zajety byl rypaniem.

              To co? Teraz sie wzial za kury? Co kury na to?
              • jutka1 Re: Sobota w Wawie 17.04.08, 23:02
                SiDzej! Najpierw Braz eats pusyy in the other room, a teraz kot rucha buty?
                Kosmos sie znarowil, powiem Ci w sekrecie, ze wszystko sie teraz rucha. Znaczy
                rusza. Wszystkim sie dzieja zmiany i domina, Jamiol z wielkom trombom nawet
                kujawsko-pomoskie nawiedzil, i beda sie dziac rzeczy straszne a nawet piekne.
                Ejment. :-)
    • jutka1 Sloneczna niedziela 13.04.08, 08:18
      Swieci slonce. Jipppi. :-)))
      Na dzisiaj mam zaplanowane zainstalowanie rodzicielce skype'a i wypelnienie
      formularza osobowego do przyszlej roboty. Moze uda sie posiedziec na tarasie?

      Niedziela, jak niedziela. Moze byc. :-)

      Milego! :-)
    • blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 13.04.08, 10:02
      Glowa mnie boli. Wczorajszy koncert znakomity, ale czyzby ostatni
      lyk, to byl ten "o jeden most za daleko"?

      Za oknem slonce, rzesko, ale jeszcze nie wiem jaka bedzie niedziela.
      W poniedzialek wymieniam laptopa. Ten biedaka juz za stary. Nie
      zainstalowalam wiec zyczliwie podanych programów i wredna torebka
      Malgoso wkurza mnie dalej.!!!

      Ale co tam, przyjemnej niedzieli ;)
      • maria421 Hiszpanski dowcip 13.04.08, 14:18
        Pewien hiszpanski pralat, ktoremu slodkie zycie w kaplanstwie
        przysporzylo ponadprzecietnej tuszy, wybieral sie w podroz do
        Madrytu. Czekajac na pociag zauwazyl na peronie kolege ze szkolnej
        lawy, za ktorym nigdy nie przepadal - przyodzianego w mundur
        generalski. Zblizyl sie wiec don, i jadowicie wycedzil: "Och, jak
        sie ciesze, ze wreszcie spotkalem KONDUKTORA! O ktorej odjezdza
        pociag do Madrytu?".
        Rozmowca otaksowal go wzrokiem, i odrzekl dobitnie: "O pietnastej.
        Ale w PANI STANIE nie doradzalbym podrozy..."
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 13.04.08, 23:28
        A u mnie kolowrot.
        Niedziela na Glownym i Grand Central Station. Nie z powodu ilosci ludzi, ale
        ilosci mysli.
        Goscie pojechali, po czym mialam awarie netu (a kwestionariusz osobowy na
        necie), po czym slonce poszlo w cholere, po czym mialam krotki atak paniki, oh,
        ze dwie minuty, po czym przywrocilo net i po wypelnieniu kwestionariusza
        korespondowalam z osoba od wynajmu mieszkania na miesiac, zanim moje docelowe
        sie zwolni.
        Mieszkanko tymczasowe (4 tygodnie): kawalerka 30 m2 z tarasem 15 m2, na szostym
        i ostatnim pietrze, 100 metrow od mojego ostatniego paryskiego mieszkania. Ehem.
        ;-) W pelni wyposazone, wlacznie z internetem, posciela, recznikami i
        wszystkim. Negocjacje skonczone, teraz tylko czekam na numer konta, zeby zrobic
        przelew zaliczki :-)))

        Takie tam pierduly. Przed-przeprowadzkowe.

        A poza tym jutro o siodmej rano przywoza olej opalowy. Oj.
        Potem troche popracuje dla niedlugo-bylego-pracodawcy.
        Potem -
        - nie wiem. Sie zobaczy.

        Koniec raportu.
        :-)
    • jutka1 Poniedzialek :-/ 14.04.08, 07:40
      Wczesna pobudka, fuj.
      Przywiezli paliwo, teraz sie mecze z rozruchem pieca. Czyzby jednak cos z nim
      bylo nie tak, czy tez to ze mnie wychodzi przyslowiowa blondynka? (blondynki
      przepraszam :-D)

      Za oknem slonce.
      W planach praca, bank/przelew, i wizyta u rodzicielki, zeby jej zainstalowac
      skype'a.

      W sumie dzien taki troche pierdulowaty. :-)

      Ale milego zycze :-)
      • jutka1 Re: Poniedzialek :-/ 14.04.08, 18:35
        Wpol do siodmej i jasno, slonecznie. Wiosna. :-)

        Olej przywieziony, piec wreszcie posluchal i zaczal chodzic, praca dla
        niedlugo-eks-pracodawcy zrobiona, formularz osobowy wyslany do przyszlego
        pracodawcy, macierz obsluzona informatycznie, tylko przelewu nie zrobilam, bo
        czekam na dane bankowe.

        Jutro c.d. zalatwiania. Bank, moze Wroclaw i lekarz. Porzadki w ogrodzie u boku
        rodzicielki (tutaj zawsze gram drugie skrzypce).
        SIE zobaczy. :-)

        Najwazniejsze, ze dzisiaj mam juz woooolneeeee.......

        Czego i Wam zycze :-D
        • ania_2000 Re: Poniedzialek :-/ 14.04.08, 19:47
          Gratulacje Jutko z powodu nowych ekscytujacych wydarzem:))! Good
          luck and bon voyage:)
          Tylko ty w zla strone sie przenosisz, bo podobno jak to trabia w
          prasie - emigranci wracaja do PL tlumnie:)

          • jutka1 Re: Poniedzialek :-/ 14.04.08, 19:57
            Aniu, zawsze mialam problemy z synchronizacja z tryndami. :-)))
            Dzienx. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Jutko, Twoja przeprowadzka to nie pierdola 15.04.08, 05:06
      To temat godny zalozenia nowego watku, co on tu robi na pierdolkowym
      watku?

      Nawet w bezdzwiecznym tekscie brzmisz zadowolona, szczesliwa,
      podekscytowana i na nowym zakrecie, nawet nie trzeba Tobie zyczyc,
      coby zycie nudne nie bylo, bo sama o to dbasz - i tak trzymaj.

      Hm, chyba zahacze o Paryz w drodze do Polski w przyszlym roku,
      inaczej tego nie widze :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Jutko, Twoja przeprowadzka to nie pierdola 15.04.08, 07:21
        Hmmmm. Od razu osobny watek? Nieeee... :-)
        Wiecej zreszta na razie nie bedzie, a co bedzie to beda pierduly typu "szukam
        przewoznika". :-)

        A co do przyszlego roku, to "idzie bez mowienia" ;-)
    • jutka1 Wtorek 15.04.08, 07:46
      Co ja robie na nogach o tej barbarzynskiej porze?!?!
      (Daisy mnie obudzila :-/)

      Dzis dzien zalatwiania upierdliwosci bankowo-przelewowych, prac ogrodowych, i -
      moze - wycieczki do lekarza. To ostatnie albo dzis, albo w czwartek, zobacze.

      Milego dnia :-)
      • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek 15.04.08, 07:50
        7:46 to barbarzynska pora? To jest pora gdy lud pracujacy miast i
        wsi spozywa drugie sniadanie za biurkiem :o) probujac jednoczesnie
        zamowic czolgajaca wycieczke z przewodnikiem po jaskiniach, nocleg w
        poblizu Gor Blekitnych i zalatwienie lepszego pokoju na zebrania w
        Hong Kongu,

        Pozdrawiam i lece dalej - do domu, pakowac sie (wliczajac "MiM") i
        zjesc obiad.
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        Australia-uzyteczne linki
        • jutka1 Re: Wtorek 15.04.08, 07:52
          Daisy zerwala mnie godzine wczesniej. :-///
          • jutka1 Ogrod po zimie 15.04.08, 17:13
            Co za bardak. Liscie, polamane wichurami albo obciete przez rodzicielke galezie,
            trawa juz zaczyna zarastac. Po 2 godzinach w ogrodzie rak (ronk) nie czuje ani
            krzyza. A jutro kontynuacja...

            No to sobie ponarzekalam. :-) Poza tym bylo slonecznie, cieplo, i przyjemnie.
            Wszystko zaplanowane na dzis zalatwilam, a do lekarza pojade w czwartek.

            Nic ekscytujacego sie nie dzieje, i dobrze. Trza odpoczac. :-)
    • ewa553 Jutka, 15.04.08, 18:25
      a zawiadomilas juz pana od sprzatania, ze wracasz do Paryza?
      • jutka1 Re: Jutka, 15.04.08, 18:42
        TAK! :-)))))))
    • jutka1 Sroda -- leje i wieje 16.04.08, 07:12
      Pogoda pod zdechlym Azorem. Leje, wieje, ciemnica. Brrr.

      Troche popracuje, a potem sie zastanowie, co dalej z tak wczesnie rozpoczetym
      dniem. Na pewno zadzwonie, zeby umowic sie na przeglad samochodu i na zmiane
      opon, i na pewno sprobuje zlapac telefonicznie weterynarza i umowic sie na
      szczepienia.
      Reszte sie zobaczy. Moze nie bede robic NIC. :-)

      Koniec pierdul deszczowych, milego dnia :-)))
      • maria421 Slonecznie i bez wiatru 16.04.08, 10:13
        mily dzien sie zapowiada. Po poludniu jade zmienic opony z zimowych na letnie.
        • jutka1 Re: Slonecznie i bez wiatru 16.04.08, 11:24
          Cztery stopnie C. No przeciez mozna uswierknac z zimna. :-///
          Ciagle leje, nie widac gor na horyzoncie. We Wroclawiu bylo gradobicie.
          Bleeee.
          Chyba zajme sie pichceniem, zawszec to w kuchni czlekowi sie cieplej robi. :-)
    • jutka1 Zimny i mokry czwratek 17.04.08, 07:26
      Zauwazylam, ze ostatnio budze sie o jakichs strasznliwie wczesnych porach.
      Osssochodzi? :-/
      Za oknem szaro, mokro i zimno. Zapowiadaja stopniowa poprawe pogody, no i cale
      szczescie, bo na niedziele zaplanowalam ognisko dla kumpelek z czasow liceum.
      Wczesnym popoludniem jade do Wroclawia do lekarza, po lekarzu zjem sushi z
      przyjaciolka, po czym wroce na wies. Mam nadzieje, ze pani doktor bez trudu
      "naprawi" to, co sie z lekka zepsulo.

      Jutro i pojutrze zajme sie podatkami (fuj), przegladem samochodu, wymiana opon,
      i czym tam jeszcze. Chyba kupie sobie taka tablice, na ktorej bede zapisywac
      musze i trzeby, tak, zeby mnie walilo po oczach i zebym czegos nie zapomninala
      czy nie pominela.

      Tyle pierdul wioskowych. :-)

      Milego dnia :-)
      • ewa553 zimny, mokry i paskudny czwartek:(((( 17.04.08, 07:49
        a tak chcialam popracowac w ogrodzie....
        W zamian za to pedze zaraz powitac ekipe, ktora bedzie likwidowac
        mieszkanie podopiecznej. Brrr, oby to juz miec za soba.
        A Ty sie budzisz wczesniej Jutencjo, bo organizm przygotowuje Cie na
        to, co Cie czeka w Paryzu - to chyba jasne? Zapomnialas juz jak
        widze, ze w zyciu zawodowym wstretnym musem jest wstawanie o
        poranku, kiedy to jeszcze porzadni ludzie spiom snem
        sprawiedliwych...
        • jutka1 Re: zimny, mokry i paskudny czwartek:(((( 17.04.08, 08:04
          Ewciu, moze i masz troche racji, ale pamietaj, ze prace bede zaczynac o
          9:00-9:30, wiec nie bede musiala sie zrywac o 6:30, jak to ma miejsce teraz. :-/
          Moze to jakies pobudzenie wiosenne, czycus. Ki fiute.

          W TVN24 pokazuja wczorajsza trabe powietrzna w kujawsko-pomorskim. Cuda na kiju,
          jak na Florydzie.
          • maria421 Re: zimny, mokry i paskudny czwartek:(((( 17.04.08, 09:32
            Slonce swieci jakby chcialo nadrobic ze tak dlugo sie nie pokazywalo.
            Az nawet mialam zamiar zrobic sobie spacer i pojsc na pieszo do laryngologa ,
            ale spojrzalam na termometr a na nim tylko 4 stopnie.
            Tak wiec wyciagam samochod z garazu. Juz na letnich oponach :-)
            • iwannabesedated czwartek zimny i paskudny, niemniej mam dziś wolne 17.04.08, 17:03
              Mam wolne, bo sobie wolne dałam po wczorajszym intensywnym dniu.
              Zdołałam się dyplomatycznie wymotać z dotychczasowego kontraktu,
              zdobywając natychmiastową wolność, wcześniejszą wypłatę
              wynagrodzenia, oraz ogólnie współczucie i wsparcie. Ceną było
              trzymanie języka za zębami i nie wywalanie tego co myślę o panującym
              tam burdlu.
              Dzięki Pytonowi co mnie oświecił swoim przykładem dyplomatycznego i
              skutecznego działania tudzież trzymania ejsów w rękawach,
              mankietach, za cholewą i za gorsetem.
              Drugie dokonanie dnia to wyrównanie bilansu energetycznego między
              mną i nagorszym bankiem świata (NBŚ). Stojąc przy okienku słyszałam
              jak NBŚ nie chce wypłacić jakiemuś gościu jego własnej kasy, na
              dodatek nie jest w stanie się z nim porozumieć po angielsku (NBŚ
              jest amerykańskim bankiem). Z szerokim życzliwym uśmiechem
              poinformowałam więc owego dżentelmena, iż znajduje się w najgorszym
              banku świata a drzwi obok można otworzyć konto w przeciągu 15 minut
              i być obsłużonym wszerz i wzdłuż we wszystkich oficjalnych językach
              Unii Europejskiej plus też po rusku, bo czemużby nie?
              W domu zaś flancowałam tulipany, odsierszczałam psa, i ogólnie byłam
              w stanie szalonej zajętości.
              A dziś mam więc wolne i byłam na obiedzie w barze Krokiecik oraz na
              kawie w Green Cafe z przyjaciółką, kupiłam książkę która się na mnie
              rzuciła z półki i teraz będą ją czytać oraz prowadzić korespondencję.
              • jutka1 Re: czwartek zimny i paskudny, i we Wroclawiu 17.04.08, 23:47
                Pojechalam do pani doktor nauk medycznych, i zostalam zjechana jak bura suka. Ze
                niby mialam sie stawic miesiace temu (pierwsze slysze), ze niby to moja wina
                (pierwsze slysze). :-///
                No nic, dala sie udobruchac, bo rzeczywiscie zobaczyla na mojej twarzy, ze
                naprawde pierwsze slysze. Communication breakdown, jak ryczeli Zeppelini.
                I teraz bedzie mnie pani doktor naprawiac przez 3-4 miesiace. Zdalnie po moim
                wyjezdzie, czyli dostalam leki na caly czas, a jakby co to dzwonic. Nie powiem,
                zeby napawalo mnie to szampanskim nastrojem, no ale coz.

                Po zyepce od pani doktor nauk powloklam zezwlok do ormianskiej knajpy (zmiana
                planu) na kolacje z przyjaciolka. To mi poprawilo oglond na zycie. Gadalysmy o
                zyciu, o matkach, o facetach, o niby-zbiegach okolicznosci. Planowalysmy
                nastepne spotkania: czesc dlugiego majowego weekendu w jej domu po drugiej
                stronie gory, impreze pozegnalna u mnie przy okazji jej spotkania z lokalna
                ludnoscia.

                Po kolacji wstapilam na chwile do Galerii Arkady (najnowszy shopping mall w
                centrum Wroclawia), i co widze?
                "Lulu Cafe & Lounge" :-))))))))
                Wszystko sie wydalo. Lulu zamiast przygotowywac Paryz na moj przyjazd uciekla do
                Wroclawia i prezyduje ladnej knajpce. I dlatego nie ma Lulu na najjebliwszym
                forumie. Lisiczka jedna. ;-)))))

                Tyle na dzis. Chyba mialam wystarczajaco wrazen jak na jeden dzien. :-)
      • roseanne moj wspanialy sloneczny czwartek 17.04.08, 23:57
        slonce swieci
        pootwierany balkony
        pojawila sie na oknie pierwsza mucha i 4 mrowki, takie sredniej wielkosci, czarne
        mam nadzieje ,ze dolu - gruntu - przylazly
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 17.04.08, 17:43
      Pani laryngolog zadowolona z mojego ucha, ja tez.
      Zgubilam wszystkie PINy bankowe. Pamietam tylko jeden, inne tylko mi sie metnie
      kojarza. Wiec musialam zamowic nowe karty i postanowilam zapisac te PINy w wielu
      egzemplarzach, musze tylko potem pamietac gdzie je chowam. Albo zrobic sobie
      kolejne sciagi na ktorych zapisze gdzie zapisalam PINy.

      A poza tym wiosna! Cieplo! Slonce! I ogrodek az sie prosi zeby sie za niego wziac.
    • go.ga Re: O pierdulach -- Odc. 28 :-))) 17.04.08, 20:07
      Chyba jednak juz przyszla wiosna. Wyciagnelam rolki ze strychu i zainaugurowalam sezon. Pojezdzilam troche kolo chalupy, ku uciesze miejscowej dzieciarni. Po po uplywie pol godziny wrocilam zmeczona do do domu i pije wino, na ktore sobie zasluzylam moim wyczynem sportowym ;)
    • ewa553 Jutka! Do raportu! 18.04.08, 09:12
      zaspalas? Nie wiemy co bedziesz dzis porabiac:)))
      PS U mnie slonce swieci jak oszalale.
      • jutka1 Re: Jutka! Do raportu! 18.04.08, 09:31
        Co tu raportowac. Na tapecie przeglad samochodu, wymiana opon, szczepienia
        kotow, i ogarnianie chalupy, bo pani od sprzatania zachorowala.
        Zaspac nie zaspalam, tylko wreszcie udalo mi sie nie obudzic sie o 6:30. Drobna
        roznica. :-)

        Milego dnia :-)
        • ewa553 Re: Jutka! Do raportu! 18.04.08, 09:37
          ojej, biedne koty...One tego nie lubia.
          Czy Ty wykastrowalas swoja kociarnie?
          • jutka1 Re: Jutka! Do raportu! 18.04.08, 09:47
            Oba koty sa cakcakniete. :-)
            • lucja7 Paris- Paris 18.04.08, 13:30
              Jutka pisze:
              "...Lulu zamiast przygotowywac Paryz na moj przyjazd uciekla do
              Wroclawia i prezyduje ladnej knajpce. I dlatego nie ma Lulu na
              najjebliwszym
              forumie...."

              Paryz jak Paryz, dziala doskonale, piekny, czysty, sloneczny,
              muzyczny, zielony, przyjacielski, usmiechniety, jasny dniem,
              czerwono-czarny niebieska noca, wiecznie zyjacy.
              Nie ma nic do przygotowywania, tylko brac, mowie od lat.
              Wbrew wyrazanym tu publicznie glosom ubolewan, zgrozy i
              nieprzyjaznych z nieznajomosci tematu agitek.

              Ale zauwazam tez duze zainteresowanie forum tym miastem, z duza
              przyjemnoscia :-))))))
              • lucja7 Re: Paris - Berlin 18.04.08, 14:13
                My natomiast wyjezdzamy w szostke, w dlugi we osmiomajowy do Berlina.
                Ciekawe czy w Niemczech osmy maja jest dniem wolnym. ;-)))
                Zatrzymamy sie w dosc podobno osobliwym miejscu ktore polecila mi
                Cécile, a mianowicie w rodzaju galerii sztuki ktora zorganizowala
                pokoje do zatrzymania sie i mieszkania.
                Bedziemy wiec mieszkac oczywiscie w NRD, tuz przy Alexanderplatz i
                innej Karl Marx-Allee.

                Wiem doskonale co chce zobaczyc, a wiec Rem Koolhaas, Peter
                Eisenman, Daniel Libeskind, ale rowniez dawna historie, Erich
                Mendelsohn (istnieje rowniez we Wroclawiu), Peter Behrens (budowal
                rowniez w Polsce), Hans Scharoun, Walter Gropius, Hans Müller...,
                czyli historia lat dwudziestych, trzydziestych, oraz ta nowa,
                dzisiejsza.

                Az cztery dni, Ciesze sie :-))))
                • jutka1 Re: Paris - Berlin 18.04.08, 14:21
                  Moze w sierpniu tez sie wybiore w odwiedziny do kolezanki, juz gdzies tu
                  pisalam. Ale tylko na dwa dni.
                  Na pewno bedziesz sie dobrze bawic. Zjedz wursta z musztarda za moje zdrowie. ;-)))
                  :-)
                  • lucja7 Re: Paris - Berlin 18.04.08, 14:38
                    Jutka pisze:
                    "Zjedz wursta z musztarda za moje zdrowie. ;-)))"

                    Salcesonu nie jadam, nawet za twoje zdrowie. ;-)))
                    • jutka1 Re: Paris - Berlin 18.04.08, 16:15
                      Ok, jak nie salceson, to moze jakies renskie wino? :-)))
                • lucja7 Paris - Maskwa 18.04.08, 14:31
                  A w czerwcu, jade jako osoba towarzyszaca na cotrzyletnia
                  konferencje magnetyzmu, tym razem w Moskwie. Tzn ja jade z mezem do
                  Moskwy, a on jedzie na konferencje. Ale na konferencji spedzi pol
                  dnia, powie co ma do powiedzenia, zobaczy i pozdrowi tych co
                  pozdrawia na wszystkich konferencjach i zu, w Maskwu.

                  Przyznam ze nie bardzo wiem jak do Moskwy sie zabrac. Chetnie
                  poznalabym jakiegos ruskiego mafioso z kalasznikowem w kieszeni z
                  ktorym moglibysmy sie poszlajac pornograficznie po nocnej i czarnej
                  Moskwie, ale nie wiem czy to sie uda.
                  Bo jak bylam mala, to widzialam juz Lenina, Kreml, krasnaja
                  plaszczadz i inne Zagorski ;-)))))
                  Z tych rosyjskich konstruktywistow praktycznie nic nie zostalo, to
                  co robia teraz mam w dupie, wiec brak mi cos pomyslu. Ale za to mam
                  czas, wiec cos wymysle.
                  Bedziemy mieszkac w akademiku uniwersytetu Lomonosowa, tam gdzie
                  mieszkalismy z klasa gdy mialam 16 lat :-)))


                  "Nathalie", Gilbert Becaud:

                  La place Rouge était vide
                  Devant moi marchait Nathalie
                  Il avait un joli nom, mon guide
                  Nathalie

                  La place Rouge était blanche
                  La neige faisait un tapis
                  Et je suivais par ce froid dimanche
                  Nathalie

                  Elle parlait en phrases sobres
                  De la révolution d'octobre
                  Je pensais déjà
                  Qu'après le tombeau de Lénine
                  On irait au cafe Pouchkine
                  Boire un chocolat

                  La place Rouge était vide
                  J'ai pris son bras, elle a souri
                  Il avait des cheveux blonds, mon guide
                  Nathalie, Nathalie...

                  Dans sa chambre à l'université
                  Une bande d'étudiants
                  L'attendait impatiemment
                  On a ri, on à beaucoup parlé
                  Ils voulaient tout savoir
                  Nathalie traduisait

                  Moscou, les plaines d'Ukraine
                  Et les Champs-Élysées
                  On à tout melangé
                  Et l'on à chanté

                  Et puis ils ont débouché
                  En riant à l'avance
                  Du champagne de France
                  Et l'on à dansé

                  Et quand la chambre fut vide
                  Tous les amis etaient partis
                  Je suis resté seul avec mon guide
                  Nathalie

                  Plus question de phrases sobres
                  Ni de révolution d'octobre
                  On n'en était plus là
                  Fini le tombeau de Lenine
                  Le chocolat de chez Pouchkine
                  C'est, c'était loin déjà

                  Que ma vie me semble vide
                  Mais je sais qu'un jour à Paris
                  C'est moi qui lui servirai de guide
                  Nathalie, Nathalie


                  Oh, la la :-))))))))
                  • jutka1 Re: Paris - Maskwa 18.04.08, 14:52
                    Lulu, bede w Paryzu 26-29 maja, moge ci pozyczyc ekwiwalent niebieskiej
                    ksiazeczki planu Paryza (ksiazeczka z planem Moskwy czerwona, oczywiscie ;-D) i
                    pokazac/opowiedziec/zaznaczyc pare fajnych miejsc.
                    Lubie Moskwe i znam dosc dobrze, choc nie znam zadnego bandziora z
                    kalasznikowem. :-)
                    • lucja7 Re: Paris - Maskwa 18.04.08, 16:30
                      Jutka:
                      "Lulu, bede w Paryzu 26-29 maja, moge ci pozyczyc ekwiwalent
                      niebieskiej ksiazeczki planu Paryza (ksiazeczka z planem Moskwy
                      czerwona, oczywiscie ;-D) i pokazac/opowiedziec/zaznaczyc pare
                      fajnych miejsc."

                      Doskonale :-)
                  • morsa Re: Paris - Maskwa 19.04.08, 22:31
                    Piekna piosenka;-))
                    Dlatego drugie imie mojej corki...
                    Drugie imie mojej ukochanej Babci to Natalia.....
              • jutka1 Re: Paris- Paris 18.04.08, 14:19
                Mialam na mysli dokladna odwrotnosc tego, co zrozumialas, Lulu. :-)
                "Przygotowac Paryz", czyli _nie_ "poprawic" (bo co tu poprawiac, zgadzam sie z
                Twoim opisem), tylko "powiedziec Paryzowi, ze taka jedna przyjezdza i zeby mial
                sie na bacznosci, bo to wiesniara i chamka i jeszcze co popsuje". ;-)))))))))))
    • jutka1 Deszczowe sobotnie pierduly 19.04.08, 09:31
      Wyglada na to, ze z jutrzejszego ogniska nici: pada, i na jutro tez zapowiadaja
      deszcze. Kurdebalans, szkoda. :-/
      Dzis prace okolodomowe, czyli przyziemne pierduly pt. pranie, sprzatanie, etc.,
      a po poludniu 3 godziny na jakiejs konferencji. Mozliwe, ze po konferencji
      wpadnie kumpel na pogaduchy.

      I tyle pierdul dzisiejszych.

      Milej soboty :-)
      • iwannabesedated Masakra cielesna! 19.04.08, 12:45
        Kurważ, ludzie, co za sromotność mnie spotkała!!! Przybyło mi zimą
        parę, no powiedzmy tak ze cztery butelki mazowszanki
        półtoralitrowej. Znosiłam to z godnością.
        No ale teraz pierwszy raz od jesieni poszłam na sesję tańca 5rytmów,
        i kurwaś jestem załamana! To było okropne, okropne!!!
        Ledwo się ruszam, ciało zarazem sztywne i kluchowate, jakbyś
        michelin dołboja usiłował rozruszać i ten dołboj był powiedzmy kurwa
        z kamyków na dodatek. I ciężko, ciężko, nogi nie można podnieść,
        dupa ciąży, a co się zakręcę to czuję jakby tłusty brzuch i biodra
        miały zaraz chlasnąć w ścianę obok!
        To niesprawiedliwe, ja nieruchawa Stokrotka, po kilku latach
        uporczywego rozruchiwania dotarłam do punktu gdzie mogłam szaleć na
        5rytmach od 9 rano do 9 w nocy wcale bez zmęczenia. A ledwie sześć
        miesięcy doprowadziło mnie do stanu gdzie 3-godzinna sesja jest
        niemal nie do przebycia, chociaż prawie wcale się tam nie dałam rady
        ruszać! Chujoza! Chujoza!
        • iwannabesedated Re: Masakra cielesna! 19.04.08, 12:46
          Gdzie jest domestos???
          Idę się polać...
        • jutka1 Re: Masakra cielesna! 19.04.08, 13:08
          Stokrotko, z wiosna sie zgubia te butelki mineralnej. Niech tylko sie ociepli...
          Nie rozpaczaj :-D
        • jutka1 Sobotnia asertywnosc :-) 19.04.08, 15:18
          Wykazalam sie asertywnoscia i zadzwonilam, ze nie bede na konferencji. Ta
          konferencja to byl jeden z "trzebow", bo kiedys tam obiecalam, ale zdalam sobie
          sprawe, ze mi sie nie chce spedzac 4 godzin mojego zycia sluchajac rzeczy, ktore
          tak naprawde srednio mnie interesuja.

          Jestem z siebie dumna. :-)
      • jutka1 Nowosci z polki w miesnym ;-) 19.04.08, 12:48
        Asortyment w moim ulubionym sklepie miesnym jest bogaty i roznorodny. Dzis
        zauwazylam nowinki:
        - Serdelki z cielecina "Nove"
        - Kielbasa z beczki (?)
        - Pasztet cioci Heleny
        - Baleron gotowany - dunski sopel
        - Pasztet Zdzicha z dzika
        Pisownia, interpunkcja i skladnia oryg.
        :-))))))))))))
        • iwannabesedated Re: Nowosci z polki w miesnym ;-) 19.04.08, 15:56
          Hm, dobry by był na przykład ryj z beki (po śledziach).
          Apropos kulinariów, to rozpoczął się Gocławski sezon nocnego walenia
          browców na boisku pobliskiej szkoły i taką oto rozmowę lokalnych
          gurmandów podsłuchałam:
          "-Jadłem kurwa krewetki w Szerytonie, i nie wiem, dobre czy
          niedobre, ale wiem że śmierdziały kotem dachowym.
          -Zalewasz kurwa patafianie, skąd ty wiesz jak śmierdzi kot dachowy,
          od normalnego kurwa kota..."
          • lucja7 Re: Nowosci z polki w miesnym ;-) 19.04.08, 20:55
            "Whatever Lola wants", film ktory widzialam dzis po poludniu prawi o
            nowojorskim dziewczeciu 25cioletnim, niedoszlej a juz przejrzalej
            tancerce ktora sie zakochala w nowojorskim Egipcjaninie. Tknela
            dzieki niemu nieco wschodniej, arabskiej kultury, poznala filmy z
            tancerka Ispahan, najznakomitsza, najbardziej sensualna.
            Pojechala do Kairu, odnalazla Ispahan ktora uczyla ja tanczyc.
            Przyjazn, niemozliwa oczywiscie milosc, taniec, muzyka.
            Caly film wypelniony tym po brzegi, nie mowie o nim za duzo bo
            dzielo to z pewnoscia nie jest, ale jesli ktos lubi arabska muzyke,
            Kalsoum, taniec, szczere, piekne prawdziwe twarze, rowniez te
            bezzebne (à la Pasolini), kto lubi przy okazji sie wyplakac z okazji
            nieszczesliwej milosci, niech idzie.
            Jeszcze jedna bajka z tysiaca i jednej nocy :-)))
        • morsa Re: Nowosci z polki w miesnym ;-) 19.04.08, 22:33
          Poprosze o nowy odcinek:
          Pierduly 29
Pełna wersja