O pierdulach -- Odc. 29 :-)

20.04.08, 07:10
Otwieram. :-)
Poprzednie pierduly:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=78181936
    • jutka1 Sobotoniedziela :-) 20.04.08, 07:30
      Wczoraj wczesnym wieczorem przyszedl kumpel, niewidziany od prawie roku.
      Posiedzielismy, pogadalismy, zbawilismy (wszech)swiat. ;-)
      Dzisiaj mialo byc ognisko, ale ciagle pada, wiec de blada. Trzeba wymyslic
      jakies inne menu dla kolezaneczek. Tarta z lososiem i porami plus salata? Hm.

      Reszta dnia: prace okolodomowe.

      Milej reszty weekendu :-)
      • roseanne Re: Sobotoniedziela :-) 20.04.08, 14:24
        ostatnie kilka dni to jakies +20

        gazu w bbq nie ma, i backyard niepostprzatany - strasznie nieogarnieci ci nasi
        gospodarze , wiec steka z rusztu jeszcze w ten weeknd nie bedzie


        do lososia mam racuchy gryczane i sos jogurtowo koperkowy


        posadzilam sobie wczoraj pare ziolek w doniczki i posialam cynie
        teraz musze zdobyc skrzynki
        • jutka1 Re: Sobotoniedziela :-) 20.04.08, 23:47
          Kulezanki przyszly i poszly.
          Podczas kolacji zalatwily mi: kosmetyczke, dizajnerke ubran, torebki witchena,
          bielizne od hunouzhu, i rozne inne takie tam.
          Czuje sie pod dobra opieka. :-)

          Od jutra zaczynam tzw. zdrowy tryb zycia. Ehem.

          Takie tam pierduly. :-)
    • jutka1 Poniedzialek 21.04.08, 08:13
      Straszna mgla, nie widac nawet konca ogrodu.
      Podobno od dzis ma byc cieplej i wiosenniej, na co w skrytosci ducha mam
      nadzieje, bo ilez mozna w zimnie i deszczu?
      Musze dzis troche popracowac, a tak straszliwie mi sie nie chce. :-/
      Poniedzialek pierdulowaty, zeby go dosadniej nie okreslic.
      Nie lubie poniedzialkow.

      Ale milego dnia i tak zycze :-)
      • maria421 Wcale nie pierdula 21.04.08, 10:40
        wlasnie sie dowiedzialam, ze moja kuzynka, lat 52, ma guza na przysadce mozgowej.

        Co sie, kurcze blade, dzieje w tym roku?
        Zmarla moja Mama.
        Syn kuzyna,18 letni chlopak, zginal w wypadku samochodowym.
        Kolege mojego Meza ledwo uratowali po ciezkim zawale, a jego zona w drodze do
        szpitala zlamala noge.
        I teraz znowu taka wiadomosc.

        Dosyc!
        • iwannabesedated Poniedziałek łykendowy 21.04.08, 17:12
          Postanowiliśmy jakiś czas temu dokonać przesunięcia łykendu z
          sobotnio-niedzielnego na niedzielno-poniedziałkowy.
          Świetnie to się sprawdza i polecam!
          Sobota zwykle ma atmosferę sobotnią i luźną i praca w sobotę to
          jakby niepraca. A poniedziałek wolny ma masę zalet - ludzie siedzą w
          robocie więc wszędzie luz, w parku, nad Wisłą, w sklepach. Unika się
          syndromu strasznego poniedziałku w pracy, kiedy wszyscy są
          wkurwieni.
          Dzisiaj w Wawie nieśmiało przebija się słoneczko, ja obrabiam mój
          ogródeczek przesadzając rośliny cebulkowe na nowe rabatki, szoruję
          domestosem otoczaki którymi się wyłoży ścieżki.
          Potem może coś porobię ze świeżo nabytych wczoraj na Giełdzie
          Minerałów kamieni - mam rewelacyjne dziko wyglądające duże korale,
          kryształy górskie z taką niesamowitą pajęczyną pęknięć w środku - z
          wierzchu są gładkie!, talarki z masy perłowej, oraz mięszane
          kamienie w tak zwanym szlifie milenijnym.
          Także, postanowiłam nie poddawać się tylko udać się na kolejną sesję
          5rytnową we czwartek - przybywa jakiś nauczyciel z Południowej
          Ameryki aż - no i może nie będzie mi się aż tak cięzko ruszać jak
          ostatnio?
          • jutka1 Poniedziałek połykendowy 21.04.08, 18:42
            Przed poludniem popracowalam, zawiadomilam poniedzialkowo-srodowego pracodawce,
            ze od 20 maja sie rozstajemy, nastepnie pojechalam do salonu, gdzie mnie
            mierzono, gdzie tarzalam sie w materialach przecudnej urody i razem z dizajnerka
            wymyslalysmy stroje, kroje i ansamble. Boskosc.
            I kupilam sobie onpason dwie torebki skorzane przecudnej urody - okazalo sie, ze
            polskie, firma jest z Nowego Sacza i nazywa sie Brothers B, a torebki sa z linii
            Verso. Cudo cudo.

            W drodze do domu zauwazylam, ze rzepak ma juz duze ponki i za jakis tydzien pola
            sie zazolca. Dwie sarny przebiegly mi droge. Ladnie wokol.

            A`teraz zjem salatke z pomidorow, rzodkiewki i cebuli z jogurtem, napije sie
            zielonej herbaty, i poczytam ekonomista.
            Fajny dzien. :-)
            Wiecej takich. :-)
            • maria421 Re: Poniedziałek połykendowy 21.04.08, 19:07
              jutka1 napisała:

              > Przed poludniem popracowalam, zawiadomilam poniedzialkowo-srodowego pracodawce,
              > ze od 20 maja sie rozstajemy, nastepnie pojechalam do salonu, gdzie mnie
              > mierzono, gdzie tarzalam sie w materialach przecudnej urody i razem z dizajnerk
              > a
              > wymyslalysmy stroje, kroje i ansamble. Boskosc.

              Za moich czasow chodzilo sie do krawcowej, teraz jak widze chodzi sie do
              dizajnerki:-)
              Juz bym chyba w Polsce nie potrafila mieszkac...

              > I kupilam sobie onpason dwie torebki skorzane przecudnej urody - okazalo sie, z
              > e
              > polskie, firma jest z Nowego Sacza i nazywa sie Brothers B, a torebki sa z lini
              > i
              > Verso. Cudo cudo.

              Tez nabylam raz (a dokladnie jesienia 2006) polska torbe z ktorej jestem bardzo
              zadowolona, nosze ja do tej pory. Producenta nie pomne, ale wszystkim mowie ze
              ta torba jest Made in Poland. Niech sobie nie mysla ze my sroce spod ogona itepe.

              • jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy 21.04.08, 19:13
                Krawcowa szyje dla ludzi. Dizajnerka wymysla, szyje, ma pokazy z modelkami i
                takie tam. Tkaniny sprowadza z calego swiata, ciuchy sprzedaje tez po calym
                swiecie. Tak, tak, w Polsce tez sa tacy. :-)

                To poklosie wczorajszej kolacji z kolezaneczkami, a jedna z nich sie z nia
                kumpluje. Wiec mi ja "dala", to znaczy zawiozla mnie tam, i oddalam sie tarzaniu
                w zorzetach, jedwabiach i zakardach. Matko, czego tam nie bylo.
                Nie pamietam, kiedy ostatni raz cos mi szyto na miare. :-)
                • jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 19:36
                  I jeszcze jedna roznica: do krawcowej sie chodzi z wlasnym materialem. Tam -
                  nie. Wrecz przeciwnie, _tylko_ z materialow od niej.
                  • maria421 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 19:48
                    jutka1 napisała:

                    > I jeszcze jedna roznica: do krawcowej sie chodzi z wlasnym materialem. Tam -
                    > nie. Wrecz przeciwnie, _tylko_ z materialow od niej.

                    No to juz zupelnie zbladlam ....
                    • jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 20:11
                      maria421 napisała:

                      > No to juz zupelnie zbladlam ....
                      *********
                      Dlaczego, Mario? Nie rozumiem?

                      Ze materialy tylko od niej? A wiesz, jakie tam byly cuda? Faktury, kolory,
                      wzory, rodzaje, no po prostu...
                      I ktos, kto za mnie mysli o fasonie z danego - wybranego przeze mnie -
                      materialu, a ja tylko mowie tak lub nie, albo moze w inna strone.
                      Ona ma pomysly, doradza, i razem decydujemy, co, jak zrobione, jak wykonczone, i
                      tylko ze 2-3 przymiarki i juz. Bez stresu (a kupowania ciuchow nienawidze, nie
                      potrafie wybrac, jak mi sie cos podoba to nie lezy).

                      Letnich ciuchow "do pracy" czy "na kolacje/przyjecie" nie kupowalam od
                      trzech-czterech lat: tutaj lato spedzam w ogrodzie i nosze sie na sportowo. Sama
                      mysl o tym, ze musialabym lazic po sklepach czy we Wroclawiu czy w Paryzu
                      przyprawiala mnie o mdlosci. Doslownie. Od tego zreszta - od mdlosci - zaczela
                      sie wczorajsza rozmowa i dlatego moja kumpelka zaoferowala, ze mnie tam
                      zawiezie, zadzwonila, umowila nas i juz. :-)

                      I wyobraz sobie: zapelnienie letniej garderoby w ten sposob bedzie kosztowac o
                      wiele mniej niz dobre ciuchy kupione w Paryzu. Wszystko bedzie lezec jak ulal, i
                      na pewno nie zobacze drugiej babeczki ubranej tak samo. :-D
                      • maria421 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 21:00
                        jutka1 napisała:

                        > Dlaczego, Mario? Nie rozumiem?

                        Nie dlaczego tylko z czego zbladlam. Z wrazenia:-)
                        >
                        > Letnich ciuchow "do pracy" czy "na kolacje/przyjecie" nie kupowalam od
                        > trzech-czterech lat: tutaj lato spedzam w ogrodzie i nosze sie na sportowo. Sam
                        > a
                        > mysl o tym, ze musialabym lazic po sklepach czy we Wroclawiu czy w Paryzu
                        > przyprawiala mnie o mdlosci. Doslownie. Od tego zreszta - od mdlosci - zaczela
                        > sie wczorajsza rozmowa i dlatego moja kumpelka zaoferowala, ze mnie tam
                        > zawiezie, zadzwonila, umowila nas i juz. :-)
                        >
                        > I wyobraz sobie: zapelnienie letniej garderoby w ten sposob bedzie kosztowac o
                        > wiele mniej niz dobre ciuchy kupione w Paryzu. Wszystko bedzie lezec jak ulal,
                        > i
                        > na pewno nie zobacze drugiej babeczki ubranej tak samo. :-D

                        Zdjecia przyslesz?:-)
                        • jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 21:13
                          Przysle :-)
                          • go.ga Re: Poniedziałek połykendowy PS 22.04.08, 22:53
                            jutka1 napisała:

                            > Przysle :-)
                            >

                            Jutka, zdjecia mozna wklejac na fotoforum "Moda":

                            fotoforum.gazeta.pl/71,1,873.html
                            Wkleisz? ;-))))
                            • jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 22.04.08, 22:57
                              Lece ino zadre kiece, hahahaha :-)))))
        • iwannabesedated Re: Wcale nie pierdula 21.04.08, 17:13
          Owszem, zgadzam się.
          Dosyć.
    • chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 21.04.08, 21:56
      Przed poludniem wyczolgalem sie do kliniki, odczekalem obowiazkowe 3 godziny,
      dali chorobowe do konca tygodnia.
      Musze dojsc do siebie, bo nie bede przeciez w sobote wiozl nad Pacyfik wlasnego
      trupa.
      Wpycham w siebie zarlo bez zadnego smaku i na sile, bo niemal dzis omdlawszy,
      stwierdzilem ze od 3 dni ledwo co jadlem.
      Wypozyczylem garsc filmow dokumentalnych, wczolguje sie do wyra z pudlami
      kleenexa i karafa wody.
      Na polu pieknie. Az nie chce sie umierac.
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 21.04.08, 22:11
        Kuruj sie. Nie daj sie.
        Ugotuj sobie rosol z kury.
        Do soboty bedziesz jak nowy.
        :-)
    • jutka1 Wtorek i znow leje :-/ 22.04.08, 07:25
      Jasny gwint, znow mokro, zimno i szaro. A mialo byc juz wiosennie non-stop,
      tymczasem wrocil listopad. Jeszcze tak nie bylo, zebym do konca kwietnia musiala
      miec wlaczone ogrzewanie domu.

      Pierduly na dzis: kosmetyczka, porzadkowanie papierow, placenie rachunkow, czytanie.
      Nic takiego specjalnego, cisza, spokoj.

      Koniec pierdul wioskowych, milego dnia :-)
      • jutka1 Wtorek i caly czas leje :-/// 22.04.08, 22:45
        Brrrrrr zimno. :-(
        Zaliczylam kosmetyczke, troche poczytalam. Wieksza czesc dnia szukalam kocich
        dokumentow, teczke z ktorymi gdzies mi @#%((*&^%#@!!! pani od sprzatania
        przelozyla na inne miejsce. Jutro c.d. szukania. :-///

        Jutro najbardziej znienawidzony dzien tygodnia, bo pobudka o 6:15. Odpelzam wiec
        kroczonc do sypialni.
        Tyle pierdul wieczornych, baj.
        • maria421 Re: Wtorek i caly czas leje :-/// 22.04.08, 23:01
          Wcale nie leje a pod wieczor calkiem sie wypogodzilo.
          Wreszcie wybralam sie z kolezanka na "Das Leben der Anderen", potem na kolacje
          do naszej ulubionej "Casa Colombiana".

          Mily wieczor.
      • xurek z wystawy na szwajcarskiej prowincji 23.04.08, 11:51
        Pani o wygladzie wielce swiatowym i w kapeluszu po wydaniu tysiaca
        ohow i ahow stwierdzila, ze obrazow kupi hurtowo sztuk cztery.

        Pomagier wystawowy (pierwszy raz bioracy w czyms takim udzial) o
        malo nie zemdlal z wrazenia, biegiem podsuwal pani kontrakt i szukal
        czerwonych punkcikow a tutaj pani mu na to, ze ona i owszem, kupi, i
        z cala pewnoscia wlasnie te cztery, ale nie jest jeszcze zupelnie
        pewna, czy pasuja wielkoscia na sciany jej willi na Florydzie, wiec
        w nastepnych dniach skoczy szybciutko za ocean, pomierzy te sciany i
        przed koncem wystawy wroci, by sfinalizowac transakcje. Na pytanie
        czy pomagier ma w takim razie przylepic zielone punkciki i
        zarezerwowac pani nie odpowiedziala odplywajac szybkim truchtem
        (poruszala sie zaiscie plywajaco) z wystawy...


        Starszy pan ze starsza pania w ohach i ahach gratuluja Artyscie
        udanych dziel i zapewniaja, iz z wielka ohota zakupiliby wieksza
        ilosc obrazow, ale wlasnie co splukali sie zupelnie bo za dziesiec
        milionow dolarow zakupili byli nieruchomosci w Stanach, bo chwila
        wlasnie jest taka, ze koniecznie musieli zainwestowac.

        Artysta ubawiony setnie zaproponowal z powazna mina, by na te obrazy
        wzieli kredyt od Kantonalbanku pod zastaw owych nieruchomosci i
        zaoferowal nawet pomoc w postaci kontaktu z kierownikiem jedej z
        filii, ktory jest naszym sasiadem. Pan zaniemowil, pani nie stracila
        kontenansu mowiac z szerokim usmiechem „das ist ’ne Superidee“, po
        czym panstwo odplyneli szybkim truchtem dysukutujac ze soba z
        doskonale udanym wielkim zainteresowaniem.



        Przyszedl dziadek – autochton, spedzil ponad dwie godziny, czytal
        historie nalezace do obrazow po pare razy, pare razy zdjal okulary i
        przetral oczy po czym podszedl do Artysty i zapytal „händ Sieeee
        dies auues g’schaffet?“ Artysta nie za bardzo zczail, ale na wszelki
        wypadek przytaknal, dziadek zczail i przeszedl na jak to
        powiedzial „iiiigeröschtet Schriftdütsch“ i objasnil artyscie, iz
        przezyl w Stans juz 87 lat, do Galerii i Muzeum przychodzi
        regularnie, ale czegos takiego jeszcze nigdy nie widzial i nie
        doswiadczyl. Po czym wyciagnal z namaszczeniem portfel i wreczyl
        Artyscie 20 Frankow mowiac, iz w Muzeum na przeciwko kasuja za wstep
        10 a to co on tutaj doswiadczyl warte jest co najmniej dwa razy
        tyle....




        Rodzina z dziecmi: mama z uporem lepszej sprawy usiluje pociechy
        dokulturalnic, na sztuke uwrazliwic i dzielami Artysty zainteresowac
        z efektem jak na wlozony wklad pracy raczej mizernym. Nagle starsza
        dziewczynka staje z oslupieniem, przyglada sie coraz to
        intensywniej, oburzenie maluje sie na jej twarzy, po czym mowi „mom,
        I SEE what is painted there! It is PENIS! It looks a bit different,
        but I’m SURE, it is penis! This is a paint about SEX! We are too
        young to see it!!!!

        Po czym zwracajac sie do mlodszego brata: “James, let’s go and have
        a look if we can discover any other sex in ths exhibition!”.
        Zainteresowanie mlodego pokolenia sztuka wrasta natychmiast
        niebotycznie.



        Przychodzi pani, oglada naszyjnik z korali, zaintersowana jest coraz
        bardziej, przymierza, oglada w lustrze, mowi, ze bardzo jej sie
        podoba, ale taki drogi, odchodzi, przychodzi ponownie, znow
        odchodzi, po czym przychodzi z mezem i zachwala mu, jaki piekny i
        jaki jak na prawdziwe korale tani!

        Maz znudzony i niezainteresowany na dzwiek slowa “korale”
        natychmiast ozywa. I tutaj zaczyna sie litania pytan na temat
        pochodzenia i “prawdziwosci” (Xurek ostrzezony przez szwajacarskie
        kumpele o wysokim prawdopodobienstwie takiego scenariusza wszystko
        wie i na kazde pytanie odpowiedziec potrafi) zakonczona monologiem
        na temat strasznego losu malzy zniewolonych do produkcji perel i
        korali skazanych na zaglade i nurkow ryzykujacych zyciem az po
        globalizacje i kumulacje zyskow ze sprzedarzy skarbow morza w
        absolutnie falszywych rekach. Xurek rozdziawia gebe, mozg mu sie
        lasuje, pani zas przewraca oczami i odciaga meza w sina dal.

        Nieco pozniej pani nieco ukradkiem i usmiechajac sie przepraszajaco
        i ogladajac sie na wszystkie strony i z rulonikiem odliczonych
        banknotow w lapie przychodzi i kupuje naszyjnik i szybko chowa do
        torebki.


        W nastepnym odcinku opisze wojne na zapleczu miedzy cateringiem z
        Ghany i z Angoli :).

        A jutro ja jestem pomagier wystawowy przez pol dnia :).
        • iwannabesedated Re: z wystawy na szwajcarskiej prowincji 23.04.08, 12:14
          Xur, czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy biuletynu wystawowego!
          Niedawno wystawiałam swoją biżuterię i podobne wrażenia:) Ludzie
          uwielbiają się popisywać.
          Co do "prawdziwości" kamieni, to zbywam ich stwierdzeniem iż można
          to jedynie stwierdzić po badaniu gemmologicznym z użyciem
          specjalistycznych sprzętów a i to też w wielu przypadkach nie jest
          wiążące :) I na dowód pokazuję dwa identyczne kamulce z których
          jeden jest powiedzmy mszystym agatem a drugi zielonym opalem czycoś.
          Bywają też osoby którym nie sprzedałabym ani grama mojej biżuterii
          choćby moje życie od tego miało zależeć. Używam wtedy różnych
          technik odstraszających. Niemniej trzeba uważać, bo upierdliwcom
          często załącza się mechanizm reguły niedostępności i namolniaczą się
          na dwójnasób.
          Są też inne, cudne osoby, którym chętnie by się zapłaciło za samo
          oglądanie rzeczy - taki zachwyt, zainteresowanie i dobrą energię
          emitują...
          • xurek Re: z wystawy na szwajcarskiej prowincji 23.04.08, 14:52
            Niedawno wystawiałam swoją biżuterię i podobne wrażenia:) Ludzie
            > uwielbiają się popisywać.

            Gdzie wystawialas? W Warszawie? I jaki oddzwiek i Twoje odczucia? W
            ogole napisz jak sie sprawa z bizuteria rozkreca?
            • jutka1 Prosba do Xurka i Stokrotki 23.04.08, 15:34
              Ta rozmowa o wystawach jest bardzo ciekawa, szkoda, zeby sie gubila w Pierdulach.

              Zalozcie osobny watek o tym i przeklejcie Wasze tutejsze wpisy, co?
              :-)
    • jutka1 Sroda, juz bez deszczu, odpukac 23.04.08, 07:22
      Tak jakby sie wypogadzalo. Odpukac.

      Niedlugo wyjezdzam do srodowych zajec, a po powrocie bede szukac kocich
      dokumentow, ktore @#$#%T^Y((&^$#@@! pani od sprzatania przelozyla na inne
      miejsce i zapomniala, gdzie. Zdarza sie jej to notorycznie. :-/
      Chyba, ze w miedzyczasie Klaus pomoze i podrzuci je gdzies na wierzch? Tyle, ze
      Klaus od ponad miesiaca nie daje znaku "zycia", i podejrzewam, ze juz sobie poszedl.

      Poza archeologia domowa w poszukiwaniu kocich dokumentow, w planach mam tez
      pisanie roznych listow administracyjno-biurokratycznych. I wyczesywanie Daisy -
      zadanie karkolomne i grozace obrazeniami ciala, bo Daisy czesania nienawidzi.

      Wiecej na wsi sie nie dzieje. :-)

      Milego dnia wszystkim :-)
      • lucja7 Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 11:37
        Widze ze po wczorajszym wysilku intelektualnym, towarzystwo spi i
        nabiera sil. Zrozumiale ;-)
        Jutka informuje ze oprocz wypogadzania sie szukania przez nia kocich
        papierow, nic "Wiecej na wsi sie nie dzieje. :-)", co jest przeciez
        nieprawda, no ale coz, bedziemy wierzyc ;-))), bo to jej prawda :-))
        i robi kolo;-)))

        Ja mam troche wiecej czasu, do Rzymu jade dopiero w koncu maja,
        wszystko biegnie swoim utartym rytmem, oprocz jednej budowy,
        wstrzymanej przez nowego burmistrza, ktory "chce" zrozumiec projekt
        zanim cokolwiek (dopoki nie wybudowane, to mozna jeszcze zmieniac,
        powiada radosnie).

        Pogoda jest sloneczna, ciepla i bezwietrzna, co napawa mnie
        optymizmem i nakazuje powtorzyc: nie wierze w stozki, lejki i
        spirale. Chyba ze ktos ich pragnie i pragnie sie w takim swiecie
        obracac ;-)))
        • lucja7 Stylizm w modzie 23.04.08, 12:00
          A ubieranie sie Jutki na Paryz u "designera" jak powiada, przyznaje
          ze mnie zaskoczylo. Ale fakt ze "designer" rozszerzyl swoje
          znaczenie pierwotne.
          Bo byl kiedys jedynie czyms co po polsku nazywalo sie "wzornictwem
          przemyslowym", czyli wzornictwem przedmiotu: meble, samochody,
          radia, telefony......Starck jest designerem, Bertone, Puttman sa
          designerami.
          Chanel, StLaurent czy Galliano sa natomiast stylistami mody. moja
          mama byla np stylistka.

          Tak samo jest z architektura. Kiedys mowilam ze jestem architektem i
          to wystarczalo. Dzis musze mowic architektem czego?, bo wpadnieto na
          pomysl ze jakis program ma swoja "architekture", jakies prawo tez,
          itd......

          Natomiast jesli chodzi o designera mody, to wzielo sie to chyba z
          amerykanskiego po prostu rysownika ubran.

          No to tyle na odpoczynek, ide niedlugo na zasluzony obiad pomimo ze
          nie jestem zbyt glodna, bo wczoraj wieczorem Soumia upichcila
          couscous tak pyszny ze lizalismy palce. Z dobrym winem Gerrouane,
          upajajacym zapachem.
          • jutka1 Re: Stylizm w modzie 23.04.08, 12:07
            Bardzo Cie Lulu przepraszam, ale "fashion designer" to nie rysownik, tylko po
            francusku (jak sie teraz dowiedzialam) stylista, a "designer clothes" to markowe
            ciuchy a la haute couture.

            Tak wiec znowu polski jezyk wzial i zapozyczyl z angielskiego.
            • jutka1 Re: Stylizm w modzie -- ze slownika mody 23.04.08, 12:17
              Prosze:
              www.wwd.com/dictionary/fashion
              :-)))))))))
            • maria421 Re: Stylizm w modzie 23.04.08, 14:00
              Fashion designer to po polsku projektant mody.
              Stylista to po polsku ktos, kto doradza jak sie ktos inny ma ubrac, uczesac,
              umalowac.

        • jutka1 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 12:05
          Lulu, dzialo sie jeszcze to, ze po obowiazkach zawodowych wczesnoporannych
          pojechalam do banku, zrobilam przelew, wstapilam na poczte, poszlam do apteki
          wykupic lekarstwa od pani doktor co mnie zjechala jak bura suke w zeszlym
          tygodniu, po czym wstapilam do mechanika zeby mi poprawil ustawienie nowych
          wycieraczek, bo piszczaly jak kreda po tablicy, po czym pojechalam do urzedu
          gminy i zaplacilam za scieki. Po przyjezdzie do domu nastawilam bulion na chuda
          grochowke, teraz czekam az bulion sie zrobi, wyjme warzywa i wsypie groch (zupe
          robie w szybkowarze).
          Potem na lunch zjem chudy twarozek z rzodkiewka, szczypiorkiem i ogorkiem i
          popije zielona herbata. A potem zaczne szukac kocich papierow i wyczesze Daisy.
          Duzo, nie? Tylko to juz sa takie pierduly, ze nie chce sie naprawde wspominac.
          Sprowokowalas mnie. ;-D

          Co do Rzymu. Czy chcesz przez to powiedziec, ze 26-29 maja Cie nie bedzie w
          Paryzu? :-/

          Na koniec donosze, ze ciagle swieci slonce, zaczyna kwitnac rzepak, i w tym
          samym miejscu co w poniedzialek przebiegla mi droge (ta sama?) sarna.
          Koty sie tluka na smierc i zycie nie wiem o co.

          To juz naprawde wszystkie pierduly z mojego wioskowego zycia. A nie, zadzwonie
          zaraz do przewoznika i upomne sie o oszacowanie kosztow przeprowadzki (bardzo
          czesciowej).

          Kurtyna :-))))))))
          • iwannabesedated Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 12:25
            W temacie pozbywania się butelek mazowszanki, to doszłam że u mnie
            dobrze działa aby zjeść pierwsze małe coś stosunkowo wcześnie -
            idealnie przed pierwszą kawą nawet (co zwykle się nie udaje, ale
            czasem tak). To jakoś mi uruchamia metabolizm. Potem jeść dość
            często małe porcje. Organizm wtedy nie jest już głodny wieczorem lub
            co gorsza późną nocą jak to wcześiej bywało.
            Moja udręka na 5rytmach plus działania powyżej spowodowały utratę
            jednej butelki mazowszanki - co raczej nie widać ale się czuje.
            Niezmiernie Cipyton zazdroszczę dyzajnerki - ja w związku z
            nadciągającą (mam nadzieję) falą/trąbą służbowych mytyngów
            przeczesałam szafę i się popłakałam (no, prawie) po czym uderzyłam
            do sklepów i popadłam w rozpacz. To jest total jakiś! Przestano
            produkować ubrania! Wszystko co jest dostępne nie uwzględnia na
            przykład biustu i bioder. Więc cycek spłaszcza w bezforemnyh
            materac, a reszta jest luźna w pasie i ciasna w dupie...
          • lucja7 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 14:43
            Ja sie tylko tak certole, sama napisalam ze to z amerykanskiego,
            przeciez wiem :-)
            A moja mama byla stylistka dawno, nawet przed wojna a publikowala
            m.in w modzie polskiej. Stylistka wziela sie z francuskiego, a ja
            znow dowiaduje sie czegos nowego: w Ameryce istnieje moda? ;-))))

            Co do Rzymu, to jezdze miedzy wtorkiem wieczor a czwartkim rano, o
            ile jade. Wiec w koncu maja wypadloby to w srode 28go.

            A jesli chodzi o zycie na wsi, to widze lekka poprawe ;-)))))
            • jutka1 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 14:57
              Czyli jesli wyjezdzasz we wtorek 27.05 wieczorem, to zostaje nam poniedzialek
              wieczorem lub lunch we wtorek?
              Ja przylatuje 26.05 jakos kolo 16:00, i jak na razie jeszcze nic nie mam wpisane
              do kalendarza, w koncu to jeszcze ponad miesiac.

              PS. Zupa wyszla super, papierow jeszcze nie znalazlam, ale jak nie dzis to kiedy
              indziej (zapiszemy z wetem date szczepienia, to potem moze wbic pieczatke do
              dokumentow). Rozmawialam tez z jakims Jean-Luc'iem czy innym Jean-costam z
              przedstawicielstwa przewoznika w Warszawie, wszystko juz wie i ma mi jeszcze
              dzis przyslac formularze. Na koniec rozmowy zapytal, jakiej wlasciwie jestem
              narodowosci, co mnie serdecznie rozbawilo. :-)
              • lucja7 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 18:03
                Obiad albo we wtorek 27, bo mam samoloty kolo 8ej wieczorem, albo w
                czwartek 29 po przylatuje okolo 11ej rano.
                No i najwazniejsze bysmy sie nie minely, ba ja ide na obiad, a ty na
                lunch ;-)))
                • jutka1 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 18:22
                  W czwartek w porze obiadowej wylatuje z powrotem, wiec zostaje nam wtorek.
                  Umowmy sie, ze i obiad, i lunch zaczynaja sie o 12:30 :-))))))
                  Moge sie przemiescic na Twoja strone rzeki. Albo nawet, kto wie, moze sie
                  zatrzymam na Montparnasse dla odmiany? :-)
                  Zreszta co do czasu i miejsca dogadamy sie osobno. :-)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 23.04.08, 18:19
      Ale ladna pogoda. Z przyjemnoscia popracowalam troche w ogrodku. Trawa juz taka
      duza ze niedlugo trzeba bedzie skosic.
    • roseanne dzis chlodniej 23.04.08, 23:52
      i zdecydowanie chmurzascie
      kto wie, oze cos wieczorem posioapi

      bratki w skrzynkach sie przyjely na balkonie
      pierwsza magnolia otworzyla ise wczoraj w pludnie, jak wracalam ze szkoly to
      widzialam


      w gazetce sklepowej zachwalali jezyny po okazyjnej cenie - wpadlam tam na
      przerwie lunczowej, o 12.30 dowiedzialam sie ze zapas na dizs caly wyprzedany...

      kurna!
      • jutka1 Lost and found 24.04.08, 00:37
        Papiery sie znalazly. Wet przyjechal i zaszczepil. Doznalam obrazen na rekach i
        przedramionach (Daisy), wet zdezynfekowal, nic mi nie bedzie. :-)

        Jutro rano przyjezdza rodzicielka i zagoni mnie do pracy w ogrodzie.
        Niekcemisiem, ale co zrobic.

        Dobranoc :-)
    • jutka1 Sloneczny czwartek :-))) 24.04.08, 08:53
      Slonce wali po oczach, wreszcie.
      Posiedzialabym w ogrodzie nad ksiazka, ale sa inne plany. 3-4 godziny prac
      ogrodowych pod batuta rodzicielki, potem - juz zalegly - przeglad samochodu,
      wypelnianie formularzy-spisu rzeczy do przeprowadzki, i ... taddaaa! - podatki
      za 2007. Uffff.

      Poznym popoludniem-wczesnym wieczorem wpadnie para warszawskich przyjaciol w
      drodze do Czech. Nakarmie, napoje, i pojada dalej.

      Poza tym cisza i spokoj. ;-)))
      Slucham Cohena "New Skin for the Old Ceremony", pije pierwsza kawe, zbieram
      energie na reszte dnia.

      Milego! :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 24.04.08, 14:13
      po wczorajszym koszeniu laki chcialam dzis wertykulowac, ale w nocy
      spadl znowu deszcz. I choc teraz mamy 17 stopni i piekne slonce -
      nic z tych robot.
      Jutki wynurzenia wczorajsze a propos szycia przypomnialy mi dawne
      czasy, kiedy trzeba bylo szyc. Bo gotowej konfekcji nie bylo. No i
      moda byla trocge inna. Jezdzilam z Katowic do rzeszowskiej
      krawcowej, co to szyla cudenka.Sama tez szylam bardzo fajnie
      miewajac wykroje z Burdy. A raz, jak zaczely sie spodnice bananowe,
      to kolezanka przyniosla skads wykroj takiej. O rany, co ja sie wtedy
      tych spodnic z obrusow naszylam! Tak, bo nie bylo ladnych
      materialow, natomiast byly bardzo ladne lniane obrusy. To byly
      czasy....
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 24.04.08, 17:58
        ewa553 napisała:

        > po wczorajszym koszeniu laki chcialam dzis wertykulowac,

        czyli lekko przeorac:-)

        ale w nocy
        > spadl znowu deszcz. I choc teraz mamy 17 stopni i piekne slonce -
        > nic z tych robot.
        > Jutki wynurzenia wczorajsze a propos szycia przypomnialy mi dawne
        > czasy, kiedy trzeba bylo szyc. Bo gotowej konfekcji nie bylo. No i
        > moda byla trocge inna. Jezdzilam z Katowic do rzeszowskiej
        > krawcowej, co to szyla cudenka.Sama tez szylam bardzo fajnie
        > miewajac wykroje z Burdy. A raz, jak zaczely sie spodnice bananowe,
        > to kolezanka przyniosla skads wykroj takiej. O rany, co ja sie wtedy
        > tych spodnic z obrusow naszylam! Tak, bo nie bylo ladnych
        > materialow, natomiast byly bardzo ladne lniane obrusy. To byly
        > czasy....

        Tak, to byly czasy...
        Najpierw trzeba bylo sie uganiac po calym miescie za materialem, potem trzeba
        bylo material zawiezc do krawcowej, isc do przymiarki, odebrac...
        Jako dziewczynka baardzo tego nie lubilam. Szczegolnie tego, jak juz po
        przywiezieniu sukienki do domu, musialam ja przymierzyc i moja Mama zaczynala
        "odbior techniczny"- zawsze jakis brak znalazla, a to jeden rekaw 2 mm dluzszy
        od drugiego, a to szew nie tak jak trzeba...
    • jutka1 TGIF :-) 25.04.08, 07:26
      Poranek sloneczny, choc na dzis zapowiadali burze.
      Po wczorajszej harowie w ogrodzie bola mnie miesnie.

      Plany na dzis: wypelnienie PITow za 2007 i zawiezienie do Urzedu Skarbowego;
      podpisanie kontraktu, ktory wczoraj przyszedl, wyslanie podpisanego z powrotem;
      i wypelnianie formularzy ze spisem rzeczy dla firmy przewozowej.
      Jakies male zakupy spozywcze przy okazji pobytu "w miescie". Moze zrobie
      zupe-krem z cukinii, albo bulion krewetkowy, zobacze. Reszta na kulinarnym. :-)

      Tyle pierdul piatkowych.
      Milego dnia zycze :-)
      • jutka1 Bylo i nimo... :-( 25.04.08, 07:56
        Wczoraj wieczorem gadalam z Malaria. I dowiedzialam sie m.in., ze moja ulubiona
        knajpa gdzie bylam nazywana Helena zostala sprzedana. Dzis ostatni dzien. :-(
        Nastepna era dobiegla konca...
        • maria421 Jeszcze dzis po poludniu 25.04.08, 19:49
          posylajac Wam prawdziwie piekna muzyke do posluchania, nie wiedzialam, ze dwie
          godziny pozniej kupie samochod.
          A bylo to tak:

          Corcia pojechala ze swoim Focusem do wymiany opon na letnie. Opony sa
          magazynowane w salonie Volva. Przy okazji poprosila o zerkniecie na hamulce i
          skrzynie biegow. No i sie okazuje ze trzeba by tu i tam wymienic, mniej wiecej
          za jakies tysiac Euro. Corcia dzwoni co ma robic, a ja na to "poczekaj, za pol
          godziny tam jestem".
          Zajezdzam, w salonie stoi takie ladne C30 i sie do mnie usmiecha:-)

          Odbior w przyszly piatek.
          • jutka1 Re: Jeszcze dzis po poludniu 25.04.08, 20:45
            A ja jeszcze nie wiedzialam, ze dostane 1/3 zaplaty za moj samochod, ktory
            sprzedam za niecaly miesiac. :-)
            Czemu nie, euro tanie teraz, to sobie kupie. :-)
            • maria421 Re: Jeszcze dzis po poludniu 25.04.08, 22:07
              jutka1 napisała:

              > A ja jeszcze nie wiedzialam, ze dostane 1/3 zaplaty za moj samochod, ktory
              > sprzedam za niecaly miesiac. :-)
              > Czemu nie, euro tanie teraz, to sobie kupie. :-)

              Slusznie:-)
      • jutka1 Re: TGIF :-) 25.04.08, 21:05
        Caly plan dnia wykonalam. Zostalo mi jeszcze tylko dopisanie paru linijek do
        inwentarza rzeczy, w rubryce "rozne".

        Od jutra zaczynam robic listy: "zrobic", "zalatwic", "kupic". Inaczej mozg mi
        sie przegrzeje czycus, a to by bylo wybitnie niewskazane. :-)
        • iwannabesedated Re: TGIF :-) 25.04.08, 21:52
          Mnie się właśnie mózg zagotował, ale na szczęście nie zaszczałam
          podłogi...
          • jutka1 Re: TGIF :-) 25.04.08, 22:21
            Najwazniejsze nie zaszczac podlogi. Damom nie przystoi podloge zaszczywac no
            matter what. :-)
            • iwannabesedated Re: TGIF :-) 25.04.08, 22:45
              Podłoga uratowana. I zaznaczam, iż przełykanie też nie miało miejsca.
              Pełna kultura, ful wypas, szał ciał i kopyt...
    • jutka1 Deszczowa sobota 26.04.08, 09:12
      Jasny gwint. Mialam nadzieje, ze dzisiaj wsiade na traktor i skosze coraz
      bujniejsza juz trawe, a tu kicha. Pada i ma padac przez nastepny tydzien. Buuuuu....

      W zwiazku z tym bede sie dzis kokonic i moscic w zaciszu domowym. Porzadki,
      prace domowe, troche czytania, troche pichcenia.
      Muzycznie pasuje mi dzis Texas, Suzie Bogus z Knopflerem, i Shelby Lynn,
      przeplatane Davem Brubeck'iem i Al di Meola. Tak jakos mi mozg podpowiada, ze
      taki medley mi dobrze na dusze zrobi. :-)

      I tyle deszczowych pierdul wioskowych.

      Milej soboty :-)
      • maria421 Lato! 26.04.08, 12:55
        Slonecznie i bardzo cieplo. Ludzie chodza juz w lekkich ciuchach.
        Ale ma to nie potrwac dlugo.
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 26.04.08, 18:55
      tak, lato pelnom gembom. Co oznacza wzmozona aktywnosc na roli,
      czyli w ogrodzie. Cudnie sie pracuje,. jak ptaki spiewaja jak
      oszalale. Jutro ma byc ponad 20 stopni, a ja w gorki jade. Musze
      wybrac trase przez lesiste wzgorza, zeby nas slonce nie powalilo.

      PS Mario, co to jest C30?
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 26.04.08, 19:47
        Wlasnie wrocilysmy ze spaceru. Ale cudownie, wszystko kwitnie i sie zieleni, az
        chce sie znowu zyc.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 26.04.08, 19:50
        ewa553 napisała:

        > PS Mario, co to jest C30?

        To jest to:
        www.volvocars.com/de/All-Cars-MY08/Volvo-C30/Pages/default.aspx
    • jutka1 Pierduly niedzielne 27.04.08, 07:03
      Znow sie, kurdebalans, obudzilam o szostej. Grrrr.

      Za oknem slonce (na razie), mgla. Pije pierwsza kawe i ukladam sobie w glowie,
      co dzisiaj zrobic, a co odlozyc do przyslowiowego jutra.

      Nastroj jakis refleksyjny mi sie pojawil po przebudzeniu. Nie w zlym sensie,
      tylko tak ot.

      Poza tym wszyscy zdrowi, czego i Wam zycze.

      Milej niedzieli. :-)
      • iwannabesedated Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 13:31
        Znowu się obudziłam po 12, grrrr...
        Są różne teorematy na temat wstawania. Ponoć w młodym wieku człek
        sypia długo i wstaje późno, a jak już dorośnie to mu przechodzi.
        Czyli wniosek jest taki iż być może ja Wasza Stokrotka znajduję się
        jeszcze w odmętach dojrzewania i aż dziw że trądzika młodzieńczego
        nie mam.
        Inny teoremat głosi iż człowiek jako taki pochodzi z innej planety
        gdzie doba ma inną ilość godzin, i funkcjonujemy według tej innej
        doby w ramach ziemskiej doby co doprowadza do przesunięć. Jeśli tak,
        to ja Wasza Stokrotka pochodzę jeszcze z innej planety, zasad
        funkcjonowania której nie da rady dojść. Nigdy bowiem z własnej woli
        nie wstaję przed 9.00 - chyba że mam kaca tak zwanego 'rozkoszniaka'
        kiedy to się zrywam rano i totalnie wyspana - a często tak około
        12.00.
        Na razie to mi się jakoś nie chce zmienić, i chyba dobrze. Bo
        kompletnie nie wiem co się ze sobą robi o 6 lub 7 rano, chyba bym
        popadła w depresję...
        Uwielbiam za to markować po nocy - cicho, lud pracujący miast i wsi
        zapada w zasłużony spoczynek, tak zwane dzieci nie piłuja mord,
        czuję się jak marynarz na warcie wielkiej karaweli płynącej nie
        wiadomo dokąd. Wyglądam z mojego przyczółka i liczę okna gdzie też
        pali się o 3 lub 4 godzinie światło - to inni wartownicy naszej
        nocnej floty :)
        • jutka1 Re: Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 14:17
          Zazdraszczam, Stokrotko. Jestem nocnym markiem, a od jakiegos czasu budze sie
          sama z siebie o jakichs strasznych godzinach. Jedyna pociecha to to, ze budze
          sie najczesciej wypoczeta i swieza. Jedno wytlumaczenie to starosc ;-), a drugie
          to to, ze skadys moje jestestwo czerpie energie, wiec i snu mniej potrzebuje.
          Albo jestem z jeszcze innej planety.
          :-)
          • iwannabesedated Re: Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 17:43
            A ja się budzę o 12 często niewypoczęta i nieświeża. A to dlatego
            chyba,że moje życie senne jest niezywkle rozległe, żywiołowe i
            bujne.Czyco.
            Niestety zauważam iż epidemia srania ludziom po wątkach nastała na
            forum i ktoś mi osrał dokumentnie wątek na którym miałam zamiar
            opisać historię pewnej monety z zaginionej floty Hiszpańskiej...
            No ale w klozecie jednak wierszy się pisać nieda a przynajmniej ja
            nie potrafię, chociaż Świetlicki twierdził iż świetnym poetą jest
            człowiek który wydrapał na ścianie słowo HUJ...
            • jutka1 Re: Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 19:04
              Niestety, Stokrotko. Swietlicki tutaj nie ma racji, a w klozecie sie pisac nie
              da. Trzeba otworzyc okno na naszych watkach i wywietrzyc. :-/

              Z duma musze zawiadomic, ze zrobilam porzadek we wszystkich rachunkach,
              wyciagach bankowych, periodykach i innych takich. Yesss.
              Zupa tez mi sie mega-udala, ale niestety jest skutek uboczny: uzaleznienie od
              tamaryndowca. Do bulionu zuzylam moze 1/10 sprasowanej tabliczki, a do teraz
              zjadlam juz 1/3. Jakie to dobre... kwasne, nieco pikantne, lekko (bardzo lekko)
              slodkawe. Nie moge sie powstrzymac, chyba sobie rece odetne czycus :-)))

              Mysle, ze na dzis wystarczy bycia "domesticated".
              Ide poczytac. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 02:18
      Jak zawsze jesienia dostaje napadu refleksji (nie mylic z
      refluksem). Mam za duzo ludzi na glowie i mocne przeziebienie. Mam
      dosc. Wysiadam. Prosze pisac na Berdyczow. Over and out.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 07:56
        Oooo, bidulu. Lecz sie Luizo! A zima przyjdzie i pojdzie, i pozniej bedziesz nas
        tu epatowac i zloscic doniesieniami o swiezych truskawkach i plazach :-D

        Trzymaj sie dziecko. :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 08:07
          Wcale sie nie przejmuje ze bedzie zima - mamy dwa piecyki na drewno
          i kilka metrow owegoz, w piekarniku pyrkocze zeliwny gar powidel,
          bedziem robic imprezy i sadzic drzewa w ogrodku :o) Wieczorem kaze
          chlopakom napalic w piecyku i rozloze sie z piernatami na sofie z
          widokiem na ogien.

          Natomiast przejmuje sie ze C-J mnie zarazil zdalnie paskudnymi
          zarazkami - tego mu nie przebacze. Podwojna wirusowo-bakteryjna
          infekcja gardla i zatok idaca w strone uszu. Tetracykliny i tydzien
          zwolnienia od reki. Pfuj.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Re: Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 08:15
            SiDzejowi bezlep ;-), a Ty sie lecz.

            Bede moze przy komputerze zakladac maske, coby sie nie zarazic - ostatnia
            rzecza, jakiej potrzebuje jest jakies chorobsko. :-)
    • jutka1 Poniedzialek w pelnym sloncu 28.04.08, 08:11
      ... przynajmniej na razie w pelnym sloncu.

      Wchodze w nowy tydzien z impetem i tententem: praca (pare godzin), po lunchu -
      pardon, obiedzie ;-) - wizyta u lekarza, potem przymiarka, a po powrocie
      napisanie paru listow rezygnujacych, zamykajacych etc.

      Wczoraj wieczorem dzwonil do mnie moj ukochany kuzyn, i z radoscia dowiedzialam
      sie, ze na przelomie lipca i sierpnia bedzie we Francji, w tym pare dni w
      Paryzu. Boskosc. :-)

      I tym optymistycznym akcentem zaczynam kolejny tydzien, i z usmiechem mysle o
      tzw. zyciu. Czego i Wam zycze ( (c) m.k. ) :-)))

      Milego poniedzialku :-)
      • morsa Re: Poniedzialek w pelnym sloncu 28.04.08, 14:32
        A ja jestem na Pomorzu;
        Cieplo, slonce swieci, ciuchy letnie
        na garbie. Przemeblowalam w mieszkaniu,
        wyrzucilam pare rzeczy a teraz wybieram sie
        na zakupy. Wstapilam na chwile do kawiarenki
        internetowej, sprawdzilam poczte, zajrzalam na
        watek pierdulowy i ide dalej...
        W srode wracam juz do domu. 1 maja i nastepne 4 dni
        spedze w pracy;-(
        Zostalabym tutaj jeszcze pare dni...
        • jutka1 Re: Poniedzialek w pelnym sloncu 28.04.08, 15:35
          Morso, niedlugo wrocisz, wiec nie zalamuj rak. Pomorze nie ucieknie :-)))
          • maria421 Leje jak z cebra 28.04.08, 16:06
            z zaplanowanego spaceru nici.
            • jutka1 Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 20:39
              ... caly dzien. Slonce, cieplo, cudnie. :-)

              Po pracy i po lunchu/obiedzie pojechalam do lekarza, wytlumaczylam o
              formularzach do wypelnienia dla przyszlego pracodawcy, przy okazji zrobilam
              obowiazkowe EKG. Serce jak dzwon, z zadziwiona radoscia raportuje. ;-)))))
              Jeszcze troche testow mi zostalo, ale powoli i spokojnie zdaze ze wszystkim.

              I zaliczylam przymiarke. Nastepna w piatek.

              Jutro dentysta i kosmetyczka. Plus troche pisaniny. I jesli bedzie slonce -
              traktorek i koszenie. Jakcemweekendu. :-)
              • iwannabesedated Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 21:22
                Łeeeeee, ja też fcem przymiarki i dyzajnerki!!! Bo po odwiedzeniu
                kilku stołecznych sklepów, gdzie wtłoczona w przymierzalnię jak
                pasiony na rzeź kurczak szamotałam się ze sztukami odzieży tylko po
                to by stracić z trudem nabyte pierwociny samozadowolenia z
                osiągniętych ostatnio rezultatów meczu Wasza Stokrotka vs. butelki
                mazowszanki.Chujoza!!!
                Przyłączam się też do bojkotu królika, otóż przyrządzony wczoraj wg.
                Pytoniego przepisu królik nie chciał się w ogóle udusić, miąchał się
                ze 3 godziny, no w końcu owszem był ok, to znaczy był ok głównie ten
                śmietanowo musztardowy sos, sam zaś królik smakował trochę jak
                zdziczały kurczak tyle że robił się cztery razy dłużej i kosztował
                trzy razy więcej. A na dodatek się strasznie zemścił bo osobisty
                Stokrotkowy się okropnie pochorował na brzuch, Tofik mało się nie
                udławił kością (aż go musiałam w dupę kopnąć żeby mu wyskoczyło!), a
                ja mam zły humor od rana.
                I nie, nie jest to wina pitów które zbieram dzisiaj cały dzień po
                różnych firmach na rzecz których wykonywałam czynności potocznie
                nazywane pracą, i jeszcze jutro będę zbierać, a potem trzeciego dnia
                nie będę kurwa wypoczywać, o nie, będę za to te pity wypełniać i
                wysyłać, no więc wcale nie przez to nie mam humoru, tylko
                wszystkiemu winien królik! Na pohybel królikom! I dawać tu zaras
                gruszkę, co prawda wczoraj już jedna była, a dzisiaj też taka
                malutka, ale baj mi jeszcze co najmniej kilka gruszek się należy...
                • jutka1 Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 21:51
                  Stokrotko, sama nigdy krolika nie robilam - tylko sos. I jadlam krolika z tem
                  sosem, ale tamten krolik byl miekki i smakowity. Hmmm... Mam: kup sobie
                  szybkowar :-)))

                  A co do perly. Wzywam ja, wzywam, ale chyba z tego wzywania mi sie bilet na
                  Tahiti predzej pojawi. Dom wiktorianski albowiem byl trzypietrowy, drewniany,
                  pelen szpar i zakamarkow, i jak sie bidna perla stamtad wydostanie?
                  Patrz:
                  www.pbase.com/as12d4/image/72414549
                  www.pbase.com/as12d4/image/72414550
                  I w dodatku to bylo w innym kraju, dawno, a i dziewczyna juz nie ta, i dom
                  niedlugo bedzie sprzedany.

                  Ale bilet na Tahiti tez moze byc, czemu nie :-)))
                  • iwannabesedated Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 21:58
                    A chuj z królikiem, sos pierwsza klasa, świetnie się nadaje roladek
                    z kurczaczych udek i innych rzeczy.
                    Co do domu, to pamiętam doskonale to domiszcze, panują tam złe moce
                    i trzymają perłę jako hostydża. Okadziłam dzisiaj białą szałwią na
                    odczepienie astrali, to może perłą bekną i wypuszczą.
                    Baj mi to rozglądaj się dobrze, następnym razem jak będziesz w
                    vortexowej kafejce ...
                    • jutka1 Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 22:11
                      Wstapie do vortexa w uykend. :-)
                      • iwannabesedated Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 22:15
                        Uważaj na skarpety...
                        • jutka1 Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 22:37
                          Skarpety do vortexu nie maja wizy wjazdowej.
                          Tylko szynele, gronostaje, i zagubione perly.
                          :-)
    • roseanne muchy pluja, znaczy deszczy 29.04.08, 00:51
      nawet wciaz znosnie, zwlaszcza ze w tempie zaskakujacym rozwijaja sie listki i
      nne zielence


      na obiad dzis zupa z soczewicy i nalesniki z czekolada i truskawkami
    • jutka1 Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 07:13
      Przyjdzie sie chyba pochlastac - dzis obudzilam sie o szostej. Ki fiute?!?!

      Za oknem znow slonce. Moze po powrocie od dentysty uda sie troche pokosic - mam
      nadzieje, bo ogrod juz zaczyna zarastac.
      Zabieram sie za pisanie pism rezygnujacych, zawieszajacych, itepe.

      Tyle pierdul wioskowych.

      Milego wtorku :-)
      • maria421 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 11:11
        jutka1 napisała:

        > Przyjdzie sie chyba pochlastac - dzis obudzilam sie o szostej. Ki fiute?!?!

        Moze ten?
        pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Fiut
      • iwannabesedated Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 11:32
        Może zacznij medytować, Pajton? Bo to ponoć odpowiednia pora właśnie
        na to...
        Ja dzisiaj kontynuję tournee pitulne. Mało ekscytujące.
        • jutka1 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 12:18
          Mowisz, ze szosta rano to dobra pora na medytacje? Sprobuje.

          Mario, tego ki-fiute w memlozu nie stwierdzono :-)))


          PS. Apdejt:
          Najpierw chcialam napisac na Lost and found, ale vortex mnie przekierowal tutaj.
          Zginely klucze odm garazu i bramy. Nimo. Szukalam godzine, dzwonilam do pani od
          sprzatania, nic. Zniknely.
          Po godzinie przypadkiem odkrylam, ze istnieje klucz zapasowy do garazu, i ze
          brama jest otwarta. Dobra nasza, mysle sobie, wlalam benzyne do traktorka,
          zapalam... i nic. Ciiiiszaaaaaa. Nie zapala. Spi jeszcze snem zimowym.
          Facet od husqvarny gada przez komorke i nie sposob sie do niego dodzwonic.
          Czas mija, no i nici z dzisiejszego koszenia. QRV........ Bo od jutra ma padac.
          Bajmi to chyba tak naprawde plan jest taki, ze mam siedziec na tarasie, opalac
          sie i czytac Polityke i the Economist. OK.
          A na obiad zjem szparagi z oliwa i sosem z cytryny oraz dlugasne baaaardzo
          plaskie straki jakiejs fasoli (na parze, polane tym samym). Oba specyjaly nabyte
          dzis w sklepiku warzywnym w rynku. Odremontowanym poniemieckim slicznym
          ryneczku, coby nawiazac do watku obok.

          Tak czy siak, zmiane dzisiejszych planow przyjmuje z pokora, i ide na taras. Baj.
          • jutka1 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 21:28
            A teraz zginal klucz zapasowy. No przeciez sie pochlasta.
            Przepraszam, ze nie na tym watku, co trzeba.
            Szyt.
            • iwannabesedated Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 21:56
              Coś się gubi, coś się odnajduje. I często nie jest to to samo coś.
              Szerszelotreszoz. Czyco.
              • jutka1 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 22:10
                Szerszelotreszoz.
                Sfinte slowa Dobrodziejko.
    • jutka1 Sroda 30.04.08, 07:23
      Ma byc dzis cieplo, 20 C, ale ma padac.
      W planach najpierw troche pracy, male zakupy spozywcze, a potem pare godzin z
      pania od sprzatania, porzadkujac i segregujac rzeczy w kartonach w tzw.
      skladowisku roznosci.
      Na druga strone gory dzis nie pojade. Jutro tylko wpadne na godzine-dwie.

      Za oknem kuka kukulka i kwitnie juz rzepak. Ladnie. :-)

      Milego dnia :-)
      • ewa553 Re: Sroda 30.04.08, 10:13
        smieszna pogoda. W niedziele upal, ponad 20 stopni i cudowny wieczor
        po wedrowce, gdzie wykonczeni siedzielismy nad jeziorem popijajac
        soczki. Potem deszczowy poniedzialek i od wczoraj znowu upojne
        slonce. Wykonalam wczoraj ogromne ilosci prac w ogrodzie. Znowu
        kopalam, sadzilam, zbudowalam coroczne rusztowania dla pomidorow i
        papryki. Kupilam nowe kurki i zamontowalam. Dzis ide z termoisami
        pelnymi goracej wody i bede domek po zimie doprowadzac do stanu
        uzywalnosci. A caly czas jak tam jestem, spiewaja ptaki jak szalone.
        Cudowny jest swiat wiosna!!!
      • jutka1 Archeologia domowa 30.04.08, 13:27
        Przekopalam sie z pania od sprzatania przez tzw. zimny pokoj i przez 30+ pudel
        zawalonych roznosciami z ostatnich 18 lat zycia. Czego tam nie bylo, smiech
        mnie ogarnal. Rachunki z Los Angeles. Listy z czasow, kiedy ludzie pisali listy
        zamiast maili. Stare zdjecia. Ksiazki, o ktorych zapomnialam, jakies notatki,
        rzeczy kuchenne... :-)

        Oczywiscie, znalazlam torbe z zolta lina. :-) Chyba wezme w przeprowadzce i
        oddam prawowitemu wlascicielowi, niech mu sie przyda w jego domowych cwiczeniach
        p-poz. ;-)))))
        • maria421 Detoks 30.04.08, 13:43
          Jutka, czy oprocz sposobu na detoks fizjologiczny masz tez jakis sposob na
          detoks dla osob toksycznych?
          Co takiemu toksycznemu mozna dac, zeby przestal truc? :-)
          • jutka1 Re: Detoks 30.04.08, 14:22
            Toksycznych nalezy unikac jak diabel swieconej wody. Nie odpowiadac na telefony,
            nie spotykac sie, nie dawac sie wpedzac w poczucia winy.
            Jednym slowerm, detoks = odstawienie od przyslowiowego cycka.
            :-)
            • iwannabesedated Detoks na toksycznych 30.04.08, 15:35
              Bardzo dobry sposób opisał James Redfield w Niebiańskiej
              przepowiedni. Otóż w skrócie, twierdz on, że ludzie walcząc o
              energię której nie potrafią zdobyć w prawidłowy sposób, stosują
              jedną z czterech technik wyłudzania energii. Nazywa
              je "terrorystą", "ofiarą", "zamkniętym w sobie" i "śledczym". I
              absolutnie WSZYSCY ich używamy dopóki nie otworzymy się na te inne
              sposoby. Czyli KAŻDY bywa od czasu do czasu toksyczny na swój własny
              sposób.
              I na czyjąś toksyczność zwykle reagujemy swoją własną toksycznością.
              Więc na "terrorystę" wypuszczamy z siebie "ofiarę". "Śledczego" lub
              namolną "ofiarę" zbywamy "zamkniętym w sobie", i tak dalej i
              eksetera. Chodzi o to żeby wyzybyć się w ogóle potrzeby grania w
              takich scenariuszach. Po pierwsze odkryć swoją ulubioną technikę
              manipulowania innymi - i nie obruszać się, bo KAŻDY ją ma i stosuje
              i jest to normalne czyli ludzkie. Potem stwierdzić, czym nas
              namolniakuje druga osoba. I po prostu to nazwać. "Kiedy zasypujesz
              mnie opowieściami jaki jesteś biedny i nieszczęśliwy to mam ochotę
              Cię kopnąć w dupę" lub "Kiedy usiłujesz mnie szantażować i straszyć
              to nie mam ochoty z Tobą mieć nic do czynienia."
              Łatwiej oczywiście powiedzieć niż wykonać, ale warto.
              • maria421 Re: Detoks na toksycznych 30.04.08, 15:52
                iwannabesedated napisała:

                > I po prostu to nazwać. "Kiedy zasypujesz
                > mnie opowieściami jaki jesteś biedny i nieszczęśliwy to mam ochotę
                > Cię kopnąć w dupę"

                ..... szczegolnie jezeli te opowiesci sa zmyslone, jak bylo w przypadku mojej
                pijawki.
                No ale mam to juz za soba.
                • iwannabesedated Re: Detoks na toksycznych 30.04.08, 15:57
                  A już dochodzenie, czy opowieści są prawdziwe czy nie, to jest
                  sprawa Twojego scenariusza "śledczego". Niezależnie czy opowieści są
                  prawdziwe czy nie, wyłudzanie energii jest naganne.
                  • maria421 Re: Detoks na toksycznych 30.04.08, 16:08
                    iwannabesedated napisała:

                    > A już dochodzenie, czy opowieści są prawdziwe czy nie, to jest
                    > sprawa Twojego scenariusza "śledczego". Niezależnie czy opowieści są
                    > prawdziwe czy nie, wyłudzanie energii jest naganne.
                    >
                    W moim przypadku udowodnienie klamstwa bylo bardzo pomocne do zerwania kontaktu
                    i do ponownego powiedzenia "Nie".
            • maria421 Re: Detoks 30.04.08, 15:49
              jutka1 napisała:

              > Toksycznych nalezy unikac jak diabel swieconej wody. Nie odpowiadac na telefony
              > ,
              > nie spotykac sie, nie dawac sie wpedzac w poczucia winy.
              > Jednym slowerm, detoks = odstawienie od przyslowiowego cycka.
              > :-)
              >
              Czyli trzeba toksycznego zaglodzic.
              Ale on i tak znajdzie nowa ofiare do ssania.
    • iwannabesedated Victoria!!! 30.04.08, 19:15
      Proces pitulny pomyślnie zakończony, mimo mrożących krew w żyłach
      przeciwności. Pit wysłany, zwrot się należy, teraz idę sobie podrzać
      bulion z kury. Do tego chłodzone chardonnay, i kolorowe magazyny
      Veranda i Spa :)))
      • jutka1 Re: Victoria!!! 30.04.08, 19:52
        No i gratulacje.
        Ja to zalatwilam w zeszlym tygodniu. Zero kolejki, pani zalatwila mnie w minute,
        _takie_ kontakty ze skarbowka to moge miec.
    • jutka1 Zamykam setke i otwieram nowe :-) ntxt 01.05.08, 07:27

Pełna wersja