jutka1 20.04.08, 07:10 Otwieram. :-) Poprzednie pierduly: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=78181936 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Sobotoniedziela :-) 20.04.08, 07:30 Wczoraj wczesnym wieczorem przyszedl kumpel, niewidziany od prawie roku. Posiedzielismy, pogadalismy, zbawilismy (wszech)swiat. ;-) Dzisiaj mialo byc ognisko, ale ciagle pada, wiec de blada. Trzeba wymyslic jakies inne menu dla kolezaneczek. Tarta z lososiem i porami plus salata? Hm. Reszta dnia: prace okolodomowe. Milej reszty weekendu :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobotoniedziela :-) 20.04.08, 14:24 ostatnie kilka dni to jakies +20 gazu w bbq nie ma, i backyard niepostprzatany - strasznie nieogarnieci ci nasi gospodarze , wiec steka z rusztu jeszcze w ten weeknd nie bedzie do lososia mam racuchy gryczane i sos jogurtowo koperkowy posadzilam sobie wczoraj pare ziolek w doniczki i posialam cynie teraz musze zdobyc skrzynki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobotoniedziela :-) 20.04.08, 23:47 Kulezanki przyszly i poszly. Podczas kolacji zalatwily mi: kosmetyczke, dizajnerke ubran, torebki witchena, bielizne od hunouzhu, i rozne inne takie tam. Czuje sie pod dobra opieka. :-) Od jutra zaczynam tzw. zdrowy tryb zycia. Ehem. Takie tam pierduly. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek 21.04.08, 08:13 Straszna mgla, nie widac nawet konca ogrodu. Podobno od dzis ma byc cieplej i wiosenniej, na co w skrytosci ducha mam nadzieje, bo ilez mozna w zimnie i deszczu? Musze dzis troche popracowac, a tak straszliwie mi sie nie chce. :-/ Poniedzialek pierdulowaty, zeby go dosadniej nie okreslic. Nie lubie poniedzialkow. Ale milego dnia i tak zycze :-) Odpowiedz Link
maria421 Wcale nie pierdula 21.04.08, 10:40 wlasnie sie dowiedzialam, ze moja kuzynka, lat 52, ma guza na przysadce mozgowej. Co sie, kurcze blade, dzieje w tym roku? Zmarla moja Mama. Syn kuzyna,18 letni chlopak, zginal w wypadku samochodowym. Kolege mojego Meza ledwo uratowali po ciezkim zawale, a jego zona w drodze do szpitala zlamala noge. I teraz znowu taka wiadomosc. Dosyc! Odpowiedz Link
iwannabesedated Poniedziałek łykendowy 21.04.08, 17:12 Postanowiliśmy jakiś czas temu dokonać przesunięcia łykendu z sobotnio-niedzielnego na niedzielno-poniedziałkowy. Świetnie to się sprawdza i polecam! Sobota zwykle ma atmosferę sobotnią i luźną i praca w sobotę to jakby niepraca. A poniedziałek wolny ma masę zalet - ludzie siedzą w robocie więc wszędzie luz, w parku, nad Wisłą, w sklepach. Unika się syndromu strasznego poniedziałku w pracy, kiedy wszyscy są wkurwieni. Dzisiaj w Wawie nieśmiało przebija się słoneczko, ja obrabiam mój ogródeczek przesadzając rośliny cebulkowe na nowe rabatki, szoruję domestosem otoczaki którymi się wyłoży ścieżki. Potem może coś porobię ze świeżo nabytych wczoraj na Giełdzie Minerałów kamieni - mam rewelacyjne dziko wyglądające duże korale, kryształy górskie z taką niesamowitą pajęczyną pęknięć w środku - z wierzchu są gładkie!, talarki z masy perłowej, oraz mięszane kamienie w tak zwanym szlifie milenijnym. Także, postanowiłam nie poddawać się tylko udać się na kolejną sesję 5rytnową we czwartek - przybywa jakiś nauczyciel z Południowej Ameryki aż - no i może nie będzie mi się aż tak cięzko ruszać jak ostatnio? Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek połykendowy 21.04.08, 18:42 Przed poludniem popracowalam, zawiadomilam poniedzialkowo-srodowego pracodawce, ze od 20 maja sie rozstajemy, nastepnie pojechalam do salonu, gdzie mnie mierzono, gdzie tarzalam sie w materialach przecudnej urody i razem z dizajnerka wymyslalysmy stroje, kroje i ansamble. Boskosc. I kupilam sobie onpason dwie torebki skorzane przecudnej urody - okazalo sie, ze polskie, firma jest z Nowego Sacza i nazywa sie Brothers B, a torebki sa z linii Verso. Cudo cudo. W drodze do domu zauwazylam, ze rzepak ma juz duze ponki i za jakis tydzien pola sie zazolca. Dwie sarny przebiegly mi droge. Ladnie wokol. A`teraz zjem salatke z pomidorow, rzodkiewki i cebuli z jogurtem, napije sie zielonej herbaty, i poczytam ekonomista. Fajny dzien. :-) Wiecej takich. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek połykendowy 21.04.08, 19:07 jutka1 napisała: > Przed poludniem popracowalam, zawiadomilam poniedzialkowo-srodowego pracodawce, > ze od 20 maja sie rozstajemy, nastepnie pojechalam do salonu, gdzie mnie > mierzono, gdzie tarzalam sie w materialach przecudnej urody i razem z dizajnerk > a > wymyslalysmy stroje, kroje i ansamble. Boskosc. Za moich czasow chodzilo sie do krawcowej, teraz jak widze chodzi sie do dizajnerki:-) Juz bym chyba w Polsce nie potrafila mieszkac... > I kupilam sobie onpason dwie torebki skorzane przecudnej urody - okazalo sie, z > e > polskie, firma jest z Nowego Sacza i nazywa sie Brothers B, a torebki sa z lini > i > Verso. Cudo cudo. Tez nabylam raz (a dokladnie jesienia 2006) polska torbe z ktorej jestem bardzo zadowolona, nosze ja do tej pory. Producenta nie pomne, ale wszystkim mowie ze ta torba jest Made in Poland. Niech sobie nie mysla ze my sroce spod ogona itepe. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy 21.04.08, 19:13 Krawcowa szyje dla ludzi. Dizajnerka wymysla, szyje, ma pokazy z modelkami i takie tam. Tkaniny sprowadza z calego swiata, ciuchy sprzedaje tez po calym swiecie. Tak, tak, w Polsce tez sa tacy. :-) To poklosie wczorajszej kolacji z kolezaneczkami, a jedna z nich sie z nia kumpluje. Wiec mi ja "dala", to znaczy zawiozla mnie tam, i oddalam sie tarzaniu w zorzetach, jedwabiach i zakardach. Matko, czego tam nie bylo. Nie pamietam, kiedy ostatni raz cos mi szyto na miare. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 19:36 I jeszcze jedna roznica: do krawcowej sie chodzi z wlasnym materialem. Tam - nie. Wrecz przeciwnie, _tylko_ z materialow od niej. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 19:48 jutka1 napisała: > I jeszcze jedna roznica: do krawcowej sie chodzi z wlasnym materialem. Tam - > nie. Wrecz przeciwnie, _tylko_ z materialow od niej. No to juz zupelnie zbladlam .... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 20:11 maria421 napisała: > No to juz zupelnie zbladlam .... ********* Dlaczego, Mario? Nie rozumiem? Ze materialy tylko od niej? A wiesz, jakie tam byly cuda? Faktury, kolory, wzory, rodzaje, no po prostu... I ktos, kto za mnie mysli o fasonie z danego - wybranego przeze mnie - materialu, a ja tylko mowie tak lub nie, albo moze w inna strone. Ona ma pomysly, doradza, i razem decydujemy, co, jak zrobione, jak wykonczone, i tylko ze 2-3 przymiarki i juz. Bez stresu (a kupowania ciuchow nienawidze, nie potrafie wybrac, jak mi sie cos podoba to nie lezy). Letnich ciuchow "do pracy" czy "na kolacje/przyjecie" nie kupowalam od trzech-czterech lat: tutaj lato spedzam w ogrodzie i nosze sie na sportowo. Sama mysl o tym, ze musialabym lazic po sklepach czy we Wroclawiu czy w Paryzu przyprawiala mnie o mdlosci. Doslownie. Od tego zreszta - od mdlosci - zaczela sie wczorajsza rozmowa i dlatego moja kumpelka zaoferowala, ze mnie tam zawiezie, zadzwonila, umowila nas i juz. :-) I wyobraz sobie: zapelnienie letniej garderoby w ten sposob bedzie kosztowac o wiele mniej niz dobre ciuchy kupione w Paryzu. Wszystko bedzie lezec jak ulal, i na pewno nie zobacze drugiej babeczki ubranej tak samo. :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek połykendowy PS 21.04.08, 21:00 jutka1 napisała: > Dlaczego, Mario? Nie rozumiem? Nie dlaczego tylko z czego zbladlam. Z wrazenia:-) > > Letnich ciuchow "do pracy" czy "na kolacje/przyjecie" nie kupowalam od > trzech-czterech lat: tutaj lato spedzam w ogrodzie i nosze sie na sportowo. Sam > a > mysl o tym, ze musialabym lazic po sklepach czy we Wroclawiu czy w Paryzu > przyprawiala mnie o mdlosci. Doslownie. Od tego zreszta - od mdlosci - zaczela > sie wczorajsza rozmowa i dlatego moja kumpelka zaoferowala, ze mnie tam > zawiezie, zadzwonila, umowila nas i juz. :-) > > I wyobraz sobie: zapelnienie letniej garderoby w ten sposob bedzie kosztowac o > wiele mniej niz dobre ciuchy kupione w Paryzu. Wszystko bedzie lezec jak ulal, > i > na pewno nie zobacze drugiej babeczki ubranej tak samo. :-D Zdjecia przyslesz?:-) Odpowiedz Link
go.ga Re: Poniedziałek połykendowy PS 22.04.08, 22:53 jutka1 napisała: > Przysle :-) > Jutka, zdjecia mozna wklejac na fotoforum "Moda": fotoforum.gazeta.pl/71,1,873.html Wkleisz? ;-)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek połykendowy PS 22.04.08, 22:57 Lece ino zadre kiece, hahahaha :-))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 21.04.08, 21:56 Przed poludniem wyczolgalem sie do kliniki, odczekalem obowiazkowe 3 godziny, dali chorobowe do konca tygodnia. Musze dojsc do siebie, bo nie bede przeciez w sobote wiozl nad Pacyfik wlasnego trupa. Wpycham w siebie zarlo bez zadnego smaku i na sile, bo niemal dzis omdlawszy, stwierdzilem ze od 3 dni ledwo co jadlem. Wypozyczylem garsc filmow dokumentalnych, wczolguje sie do wyra z pudlami kleenexa i karafa wody. Na polu pieknie. Az nie chce sie umierac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 21.04.08, 22:11 Kuruj sie. Nie daj sie. Ugotuj sobie rosol z kury. Do soboty bedziesz jak nowy. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek i znow leje :-/ 22.04.08, 07:25 Jasny gwint, znow mokro, zimno i szaro. A mialo byc juz wiosennie non-stop, tymczasem wrocil listopad. Jeszcze tak nie bylo, zebym do konca kwietnia musiala miec wlaczone ogrzewanie domu. Pierduly na dzis: kosmetyczka, porzadkowanie papierow, placenie rachunkow, czytanie. Nic takiego specjalnego, cisza, spokoj. Koniec pierdul wioskowych, milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek i caly czas leje :-/// 22.04.08, 22:45 Brrrrrr zimno. :-( Zaliczylam kosmetyczke, troche poczytalam. Wieksza czesc dnia szukalam kocich dokumentow, teczke z ktorymi gdzies mi @#%((*&^%#@!!! pani od sprzatania przelozyla na inne miejsce. Jutro c.d. szukania. :-/// Jutro najbardziej znienawidzony dzien tygodnia, bo pobudka o 6:15. Odpelzam wiec kroczonc do sypialni. Tyle pierdul wieczornych, baj. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i caly czas leje :-/// 22.04.08, 23:01 Wcale nie leje a pod wieczor calkiem sie wypogodzilo. Wreszcie wybralam sie z kolezanka na "Das Leben der Anderen", potem na kolacje do naszej ulubionej "Casa Colombiana". Mily wieczor. Odpowiedz Link
xurek z wystawy na szwajcarskiej prowincji 23.04.08, 11:51 Pani o wygladzie wielce swiatowym i w kapeluszu po wydaniu tysiaca ohow i ahow stwierdzila, ze obrazow kupi hurtowo sztuk cztery. Pomagier wystawowy (pierwszy raz bioracy w czyms takim udzial) o malo nie zemdlal z wrazenia, biegiem podsuwal pani kontrakt i szukal czerwonych punkcikow a tutaj pani mu na to, ze ona i owszem, kupi, i z cala pewnoscia wlasnie te cztery, ale nie jest jeszcze zupelnie pewna, czy pasuja wielkoscia na sciany jej willi na Florydzie, wiec w nastepnych dniach skoczy szybciutko za ocean, pomierzy te sciany i przed koncem wystawy wroci, by sfinalizowac transakcje. Na pytanie czy pomagier ma w takim razie przylepic zielone punkciki i zarezerwowac pani nie odpowiedziala odplywajac szybkim truchtem (poruszala sie zaiscie plywajaco) z wystawy... Starszy pan ze starsza pania w ohach i ahach gratuluja Artyscie udanych dziel i zapewniaja, iz z wielka ohota zakupiliby wieksza ilosc obrazow, ale wlasnie co splukali sie zupelnie bo za dziesiec milionow dolarow zakupili byli nieruchomosci w Stanach, bo chwila wlasnie jest taka, ze koniecznie musieli zainwestowac. Artysta ubawiony setnie zaproponowal z powazna mina, by na te obrazy wzieli kredyt od Kantonalbanku pod zastaw owych nieruchomosci i zaoferowal nawet pomoc w postaci kontaktu z kierownikiem jedej z filii, ktory jest naszym sasiadem. Pan zaniemowil, pani nie stracila kontenansu mowiac z szerokim usmiechem „das ist ’ne Superidee“, po czym panstwo odplyneli szybkim truchtem dysukutujac ze soba z doskonale udanym wielkim zainteresowaniem. Przyszedl dziadek – autochton, spedzil ponad dwie godziny, czytal historie nalezace do obrazow po pare razy, pare razy zdjal okulary i przetral oczy po czym podszedl do Artysty i zapytal „händ Sieeee dies auues g’schaffet?“ Artysta nie za bardzo zczail, ale na wszelki wypadek przytaknal, dziadek zczail i przeszedl na jak to powiedzial „iiiigeröschtet Schriftdütsch“ i objasnil artyscie, iz przezyl w Stans juz 87 lat, do Galerii i Muzeum przychodzi regularnie, ale czegos takiego jeszcze nigdy nie widzial i nie doswiadczyl. Po czym wyciagnal z namaszczeniem portfel i wreczyl Artyscie 20 Frankow mowiac, iz w Muzeum na przeciwko kasuja za wstep 10 a to co on tutaj doswiadczyl warte jest co najmniej dwa razy tyle.... Rodzina z dziecmi: mama z uporem lepszej sprawy usiluje pociechy dokulturalnic, na sztuke uwrazliwic i dzielami Artysty zainteresowac z efektem jak na wlozony wklad pracy raczej mizernym. Nagle starsza dziewczynka staje z oslupieniem, przyglada sie coraz to intensywniej, oburzenie maluje sie na jej twarzy, po czym mowi „mom, I SEE what is painted there! It is PENIS! It looks a bit different, but I’m SURE, it is penis! This is a paint about SEX! We are too young to see it!!!! Po czym zwracajac sie do mlodszego brata: “James, let’s go and have a look if we can discover any other sex in ths exhibition!”. Zainteresowanie mlodego pokolenia sztuka wrasta natychmiast niebotycznie. Przychodzi pani, oglada naszyjnik z korali, zaintersowana jest coraz bardziej, przymierza, oglada w lustrze, mowi, ze bardzo jej sie podoba, ale taki drogi, odchodzi, przychodzi ponownie, znow odchodzi, po czym przychodzi z mezem i zachwala mu, jaki piekny i jaki jak na prawdziwe korale tani! Maz znudzony i niezainteresowany na dzwiek slowa “korale” natychmiast ozywa. I tutaj zaczyna sie litania pytan na temat pochodzenia i “prawdziwosci” (Xurek ostrzezony przez szwajacarskie kumpele o wysokim prawdopodobienstwie takiego scenariusza wszystko wie i na kazde pytanie odpowiedziec potrafi) zakonczona monologiem na temat strasznego losu malzy zniewolonych do produkcji perel i korali skazanych na zaglade i nurkow ryzykujacych zyciem az po globalizacje i kumulacje zyskow ze sprzedarzy skarbow morza w absolutnie falszywych rekach. Xurek rozdziawia gebe, mozg mu sie lasuje, pani zas przewraca oczami i odciaga meza w sina dal. Nieco pozniej pani nieco ukradkiem i usmiechajac sie przepraszajaco i ogladajac sie na wszystkie strony i z rulonikiem odliczonych banknotow w lapie przychodzi i kupuje naszyjnik i szybko chowa do torebki. W nastepnym odcinku opisze wojne na zapleczu miedzy cateringiem z Ghany i z Angoli :). A jutro ja jestem pomagier wystawowy przez pol dnia :). Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: z wystawy na szwajcarskiej prowincji 23.04.08, 12:14 Xur, czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy biuletynu wystawowego! Niedawno wystawiałam swoją biżuterię i podobne wrażenia:) Ludzie uwielbiają się popisywać. Co do "prawdziwości" kamieni, to zbywam ich stwierdzeniem iż można to jedynie stwierdzić po badaniu gemmologicznym z użyciem specjalistycznych sprzętów a i to też w wielu przypadkach nie jest wiążące :) I na dowód pokazuję dwa identyczne kamulce z których jeden jest powiedzmy mszystym agatem a drugi zielonym opalem czycoś. Bywają też osoby którym nie sprzedałabym ani grama mojej biżuterii choćby moje życie od tego miało zależeć. Używam wtedy różnych technik odstraszających. Niemniej trzeba uważać, bo upierdliwcom często załącza się mechanizm reguły niedostępności i namolniaczą się na dwójnasób. Są też inne, cudne osoby, którym chętnie by się zapłaciło za samo oglądanie rzeczy - taki zachwyt, zainteresowanie i dobrą energię emitują... Odpowiedz Link
xurek Re: z wystawy na szwajcarskiej prowincji 23.04.08, 14:52 Niedawno wystawiałam swoją biżuterię i podobne wrażenia:) Ludzie > uwielbiają się popisywać. Gdzie wystawialas? W Warszawie? I jaki oddzwiek i Twoje odczucia? W ogole napisz jak sie sprawa z bizuteria rozkreca? Odpowiedz Link
jutka1 Prosba do Xurka i Stokrotki 23.04.08, 15:34 Ta rozmowa o wystawach jest bardzo ciekawa, szkoda, zeby sie gubila w Pierdulach. Zalozcie osobny watek o tym i przeklejcie Wasze tutejsze wpisy, co? :-) Odpowiedz Link
jutka1 Sroda, juz bez deszczu, odpukac 23.04.08, 07:22 Tak jakby sie wypogadzalo. Odpukac. Niedlugo wyjezdzam do srodowych zajec, a po powrocie bede szukac kocich dokumentow, ktore @#$#%T^Y((&^$#@@! pani od sprzatania przelozyla na inne miejsce i zapomniala, gdzie. Zdarza sie jej to notorycznie. :-/ Chyba, ze w miedzyczasie Klaus pomoze i podrzuci je gdzies na wierzch? Tyle, ze Klaus od ponad miesiaca nie daje znaku "zycia", i podejrzewam, ze juz sobie poszedl. Poza archeologia domowa w poszukiwaniu kocich dokumentow, w planach mam tez pisanie roznych listow administracyjno-biurokratycznych. I wyczesywanie Daisy - zadanie karkolomne i grozace obrazeniami ciala, bo Daisy czesania nienawidzi. Wiecej na wsi sie nie dzieje. :-) Milego dnia wszystkim :-) Odpowiedz Link
lucja7 Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 11:37 Widze ze po wczorajszym wysilku intelektualnym, towarzystwo spi i nabiera sil. Zrozumiale ;-) Jutka informuje ze oprocz wypogadzania sie szukania przez nia kocich papierow, nic "Wiecej na wsi sie nie dzieje. :-)", co jest przeciez nieprawda, no ale coz, bedziemy wierzyc ;-))), bo to jej prawda :-)) i robi kolo;-))) Ja mam troche wiecej czasu, do Rzymu jade dopiero w koncu maja, wszystko biegnie swoim utartym rytmem, oprocz jednej budowy, wstrzymanej przez nowego burmistrza, ktory "chce" zrozumiec projekt zanim cokolwiek (dopoki nie wybudowane, to mozna jeszcze zmieniac, powiada radosnie). Pogoda jest sloneczna, ciepla i bezwietrzna, co napawa mnie optymizmem i nakazuje powtorzyc: nie wierze w stozki, lejki i spirale. Chyba ze ktos ich pragnie i pragnie sie w takim swiecie obracac ;-))) Odpowiedz Link
lucja7 Stylizm w modzie 23.04.08, 12:00 A ubieranie sie Jutki na Paryz u "designera" jak powiada, przyznaje ze mnie zaskoczylo. Ale fakt ze "designer" rozszerzyl swoje znaczenie pierwotne. Bo byl kiedys jedynie czyms co po polsku nazywalo sie "wzornictwem przemyslowym", czyli wzornictwem przedmiotu: meble, samochody, radia, telefony......Starck jest designerem, Bertone, Puttman sa designerami. Chanel, StLaurent czy Galliano sa natomiast stylistami mody. moja mama byla np stylistka. Tak samo jest z architektura. Kiedys mowilam ze jestem architektem i to wystarczalo. Dzis musze mowic architektem czego?, bo wpadnieto na pomysl ze jakis program ma swoja "architekture", jakies prawo tez, itd...... Natomiast jesli chodzi o designera mody, to wzielo sie to chyba z amerykanskiego po prostu rysownika ubran. No to tyle na odpoczynek, ide niedlugo na zasluzony obiad pomimo ze nie jestem zbyt glodna, bo wczoraj wieczorem Soumia upichcila couscous tak pyszny ze lizalismy palce. Z dobrym winem Gerrouane, upajajacym zapachem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stylizm w modzie 23.04.08, 12:07 Bardzo Cie Lulu przepraszam, ale "fashion designer" to nie rysownik, tylko po francusku (jak sie teraz dowiedzialam) stylista, a "designer clothes" to markowe ciuchy a la haute couture. Tak wiec znowu polski jezyk wzial i zapozyczyl z angielskiego. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stylizm w modzie -- ze slownika mody 23.04.08, 12:17 Prosze: www.wwd.com/dictionary/fashion :-))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Stylizm w modzie 23.04.08, 14:00 Fashion designer to po polsku projektant mody. Stylista to po polsku ktos, kto doradza jak sie ktos inny ma ubrac, uczesac, umalowac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 12:05 Lulu, dzialo sie jeszcze to, ze po obowiazkach zawodowych wczesnoporannych pojechalam do banku, zrobilam przelew, wstapilam na poczte, poszlam do apteki wykupic lekarstwa od pani doktor co mnie zjechala jak bura suke w zeszlym tygodniu, po czym wstapilam do mechanika zeby mi poprawil ustawienie nowych wycieraczek, bo piszczaly jak kreda po tablicy, po czym pojechalam do urzedu gminy i zaplacilam za scieki. Po przyjezdzie do domu nastawilam bulion na chuda grochowke, teraz czekam az bulion sie zrobi, wyjme warzywa i wsypie groch (zupe robie w szybkowarze). Potem na lunch zjem chudy twarozek z rzodkiewka, szczypiorkiem i ogorkiem i popije zielona herbata. A potem zaczne szukac kocich papierow i wyczesze Daisy. Duzo, nie? Tylko to juz sa takie pierduly, ze nie chce sie naprawde wspominac. Sprowokowalas mnie. ;-D Co do Rzymu. Czy chcesz przez to powiedziec, ze 26-29 maja Cie nie bedzie w Paryzu? :-/ Na koniec donosze, ze ciagle swieci slonce, zaczyna kwitnac rzepak, i w tym samym miejscu co w poniedzialek przebiegla mi droge (ta sama?) sarna. Koty sie tluka na smierc i zycie nie wiem o co. To juz naprawde wszystkie pierduly z mojego wioskowego zycia. A nie, zadzwonie zaraz do przewoznika i upomne sie o oszacowanie kosztow przeprowadzki (bardzo czesciowej). Kurtyna :-)))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 12:25 W temacie pozbywania się butelek mazowszanki, to doszłam że u mnie dobrze działa aby zjeść pierwsze małe coś stosunkowo wcześnie - idealnie przed pierwszą kawą nawet (co zwykle się nie udaje, ale czasem tak). To jakoś mi uruchamia metabolizm. Potem jeść dość często małe porcje. Organizm wtedy nie jest już głodny wieczorem lub co gorsza późną nocą jak to wcześiej bywało. Moja udręka na 5rytmach plus działania powyżej spowodowały utratę jednej butelki mazowszanki - co raczej nie widać ale się czuje. Niezmiernie Cipyton zazdroszczę dyzajnerki - ja w związku z nadciągającą (mam nadzieję) falą/trąbą służbowych mytyngów przeczesałam szafę i się popłakałam (no, prawie) po czym uderzyłam do sklepów i popadłam w rozpacz. To jest total jakiś! Przestano produkować ubrania! Wszystko co jest dostępne nie uwzględnia na przykład biustu i bioder. Więc cycek spłaszcza w bezforemnyh materac, a reszta jest luźna w pasie i ciasna w dupie... Odpowiedz Link
lucja7 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 14:43 Ja sie tylko tak certole, sama napisalam ze to z amerykanskiego, przeciez wiem :-) A moja mama byla stylistka dawno, nawet przed wojna a publikowala m.in w modzie polskiej. Stylistka wziela sie z francuskiego, a ja znow dowiaduje sie czegos nowego: w Ameryce istnieje moda? ;-)))) Co do Rzymu, to jezdze miedzy wtorkiem wieczor a czwartkim rano, o ile jade. Wiec w koncu maja wypadloby to w srode 28go. A jesli chodzi o zycie na wsi, to widze lekka poprawe ;-))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 14:57 Czyli jesli wyjezdzasz we wtorek 27.05 wieczorem, to zostaje nam poniedzialek wieczorem lub lunch we wtorek? Ja przylatuje 26.05 jakos kolo 16:00, i jak na razie jeszcze nic nie mam wpisane do kalendarza, w koncu to jeszcze ponad miesiac. PS. Zupa wyszla super, papierow jeszcze nie znalazlam, ale jak nie dzis to kiedy indziej (zapiszemy z wetem date szczepienia, to potem moze wbic pieczatke do dokumentow). Rozmawialam tez z jakims Jean-Luc'iem czy innym Jean-costam z przedstawicielstwa przewoznika w Warszawie, wszystko juz wie i ma mi jeszcze dzis przyslac formularze. Na koniec rozmowy zapytal, jakiej wlasciwie jestem narodowosci, co mnie serdecznie rozbawilo. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 18:03 Obiad albo we wtorek 27, bo mam samoloty kolo 8ej wieczorem, albo w czwartek 29 po przylatuje okolo 11ej rano. No i najwazniejsze bysmy sie nie minely, ba ja ide na obiad, a ty na lunch ;-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Odpoczynek po wysilku 23.04.08, 18:22 W czwartek w porze obiadowej wylatuje z powrotem, wiec zostaje nam wtorek. Umowmy sie, ze i obiad, i lunch zaczynaja sie o 12:30 :-)))))) Moge sie przemiescic na Twoja strone rzeki. Albo nawet, kto wie, moze sie zatrzymam na Montparnasse dla odmiany? :-) Zreszta co do czasu i miejsca dogadamy sie osobno. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 23.04.08, 18:19 Ale ladna pogoda. Z przyjemnoscia popracowalam troche w ogrodku. Trawa juz taka duza ze niedlugo trzeba bedzie skosic. Odpowiedz Link
roseanne dzis chlodniej 23.04.08, 23:52 i zdecydowanie chmurzascie kto wie, oze cos wieczorem posioapi bratki w skrzynkach sie przyjely na balkonie pierwsza magnolia otworzyla ise wczoraj w pludnie, jak wracalam ze szkoly to widzialam w gazetce sklepowej zachwalali jezyny po okazyjnej cenie - wpadlam tam na przerwie lunczowej, o 12.30 dowiedzialam sie ze zapas na dizs caly wyprzedany... kurna! Odpowiedz Link
jutka1 Lost and found 24.04.08, 00:37 Papiery sie znalazly. Wet przyjechal i zaszczepil. Doznalam obrazen na rekach i przedramionach (Daisy), wet zdezynfekowal, nic mi nie bedzie. :-) Jutro rano przyjezdza rodzicielka i zagoni mnie do pracy w ogrodzie. Niekcemisiem, ale co zrobic. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
jutka1 Sloneczny czwartek :-))) 24.04.08, 08:53 Slonce wali po oczach, wreszcie. Posiedzialabym w ogrodzie nad ksiazka, ale sa inne plany. 3-4 godziny prac ogrodowych pod batuta rodzicielki, potem - juz zalegly - przeglad samochodu, wypelnianie formularzy-spisu rzeczy do przeprowadzki, i ... taddaaa! - podatki za 2007. Uffff. Poznym popoludniem-wczesnym wieczorem wpadnie para warszawskich przyjaciol w drodze do Czech. Nakarmie, napoje, i pojada dalej. Poza tym cisza i spokoj. ;-))) Slucham Cohena "New Skin for the Old Ceremony", pije pierwsza kawe, zbieram energie na reszte dnia. Milego! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 24.04.08, 14:13 po wczorajszym koszeniu laki chcialam dzis wertykulowac, ale w nocy spadl znowu deszcz. I choc teraz mamy 17 stopni i piekne slonce - nic z tych robot. Jutki wynurzenia wczorajsze a propos szycia przypomnialy mi dawne czasy, kiedy trzeba bylo szyc. Bo gotowej konfekcji nie bylo. No i moda byla trocge inna. Jezdzilam z Katowic do rzeszowskiej krawcowej, co to szyla cudenka.Sama tez szylam bardzo fajnie miewajac wykroje z Burdy. A raz, jak zaczely sie spodnice bananowe, to kolezanka przyniosla skads wykroj takiej. O rany, co ja sie wtedy tych spodnic z obrusow naszylam! Tak, bo nie bylo ladnych materialow, natomiast byly bardzo ladne lniane obrusy. To byly czasy.... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 24.04.08, 17:58 ewa553 napisała: > po wczorajszym koszeniu laki chcialam dzis wertykulowac, czyli lekko przeorac:-) ale w nocy > spadl znowu deszcz. I choc teraz mamy 17 stopni i piekne slonce - > nic z tych robot. > Jutki wynurzenia wczorajsze a propos szycia przypomnialy mi dawne > czasy, kiedy trzeba bylo szyc. Bo gotowej konfekcji nie bylo. No i > moda byla trocge inna. Jezdzilam z Katowic do rzeszowskiej > krawcowej, co to szyla cudenka.Sama tez szylam bardzo fajnie > miewajac wykroje z Burdy. A raz, jak zaczely sie spodnice bananowe, > to kolezanka przyniosla skads wykroj takiej. O rany, co ja sie wtedy > tych spodnic z obrusow naszylam! Tak, bo nie bylo ladnych > materialow, natomiast byly bardzo ladne lniane obrusy. To byly > czasy.... Tak, to byly czasy... Najpierw trzeba bylo sie uganiac po calym miescie za materialem, potem trzeba bylo material zawiezc do krawcowej, isc do przymiarki, odebrac... Jako dziewczynka baardzo tego nie lubilam. Szczegolnie tego, jak juz po przywiezieniu sukienki do domu, musialam ja przymierzyc i moja Mama zaczynala "odbior techniczny"- zawsze jakis brak znalazla, a to jeden rekaw 2 mm dluzszy od drugiego, a to szew nie tak jak trzeba... Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-) 25.04.08, 07:26 Poranek sloneczny, choc na dzis zapowiadali burze. Po wczorajszej harowie w ogrodzie bola mnie miesnie. Plany na dzis: wypelnienie PITow za 2007 i zawiezienie do Urzedu Skarbowego; podpisanie kontraktu, ktory wczoraj przyszedl, wyslanie podpisanego z powrotem; i wypelnianie formularzy ze spisem rzeczy dla firmy przewozowej. Jakies male zakupy spozywcze przy okazji pobytu "w miescie". Moze zrobie zupe-krem z cukinii, albo bulion krewetkowy, zobacze. Reszta na kulinarnym. :-) Tyle pierdul piatkowych. Milego dnia zycze :-) Odpowiedz Link
jutka1 Bylo i nimo... :-( 25.04.08, 07:56 Wczoraj wieczorem gadalam z Malaria. I dowiedzialam sie m.in., ze moja ulubiona knajpa gdzie bylam nazywana Helena zostala sprzedana. Dzis ostatni dzien. :-( Nastepna era dobiegla konca... Odpowiedz Link
maria421 Jeszcze dzis po poludniu 25.04.08, 19:49 posylajac Wam prawdziwie piekna muzyke do posluchania, nie wiedzialam, ze dwie godziny pozniej kupie samochod. A bylo to tak: Corcia pojechala ze swoim Focusem do wymiany opon na letnie. Opony sa magazynowane w salonie Volva. Przy okazji poprosila o zerkniecie na hamulce i skrzynie biegow. No i sie okazuje ze trzeba by tu i tam wymienic, mniej wiecej za jakies tysiac Euro. Corcia dzwoni co ma robic, a ja na to "poczekaj, za pol godziny tam jestem". Zajezdzam, w salonie stoi takie ladne C30 i sie do mnie usmiecha:-) Odbior w przyszly piatek. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jeszcze dzis po poludniu 25.04.08, 20:45 A ja jeszcze nie wiedzialam, ze dostane 1/3 zaplaty za moj samochod, ktory sprzedam za niecaly miesiac. :-) Czemu nie, euro tanie teraz, to sobie kupie. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Jeszcze dzis po poludniu 25.04.08, 22:07 jutka1 napisała: > A ja jeszcze nie wiedzialam, ze dostane 1/3 zaplaty za moj samochod, ktory > sprzedam za niecaly miesiac. :-) > Czemu nie, euro tanie teraz, to sobie kupie. :-) Slusznie:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-) 25.04.08, 21:05 Caly plan dnia wykonalam. Zostalo mi jeszcze tylko dopisanie paru linijek do inwentarza rzeczy, w rubryce "rozne". Od jutra zaczynam robic listy: "zrobic", "zalatwic", "kupic". Inaczej mozg mi sie przegrzeje czycus, a to by bylo wybitnie niewskazane. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-) 25.04.08, 21:52 Mnie się właśnie mózg zagotował, ale na szczęście nie zaszczałam podłogi... Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF :-) 25.04.08, 22:21 Najwazniejsze nie zaszczac podlogi. Damom nie przystoi podloge zaszczywac no matter what. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: TGIF :-) 25.04.08, 22:45 Podłoga uratowana. I zaznaczam, iż przełykanie też nie miało miejsca. Pełna kultura, ful wypas, szał ciał i kopyt... Odpowiedz Link
jutka1 Deszczowa sobota 26.04.08, 09:12 Jasny gwint. Mialam nadzieje, ze dzisiaj wsiade na traktor i skosze coraz bujniejsza juz trawe, a tu kicha. Pada i ma padac przez nastepny tydzien. Buuuuu.... W zwiazku z tym bede sie dzis kokonic i moscic w zaciszu domowym. Porzadki, prace domowe, troche czytania, troche pichcenia. Muzycznie pasuje mi dzis Texas, Suzie Bogus z Knopflerem, i Shelby Lynn, przeplatane Davem Brubeck'iem i Al di Meola. Tak jakos mi mozg podpowiada, ze taki medley mi dobrze na dusze zrobi. :-) I tyle deszczowych pierdul wioskowych. Milej soboty :-) Odpowiedz Link
maria421 Lato! 26.04.08, 12:55 Slonecznie i bardzo cieplo. Ludzie chodza juz w lekkich ciuchach. Ale ma to nie potrwac dlugo. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 26.04.08, 18:55 tak, lato pelnom gembom. Co oznacza wzmozona aktywnosc na roli, czyli w ogrodzie. Cudnie sie pracuje,. jak ptaki spiewaja jak oszalale. Jutro ma byc ponad 20 stopni, a ja w gorki jade. Musze wybrac trase przez lesiste wzgorza, zeby nas slonce nie powalilo. PS Mario, co to jest C30? Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 26.04.08, 19:47 Wlasnie wrocilysmy ze spaceru. Ale cudownie, wszystko kwitnie i sie zieleni, az chce sie znowu zyc. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 29 :-) 26.04.08, 19:50 ewa553 napisała: > PS Mario, co to jest C30? To jest to: www.volvocars.com/de/All-Cars-MY08/Volvo-C30/Pages/default.aspx Odpowiedz Link
jutka1 Pierduly niedzielne 27.04.08, 07:03 Znow sie, kurdebalans, obudzilam o szostej. Grrrr. Za oknem slonce (na razie), mgla. Pije pierwsza kawe i ukladam sobie w glowie, co dzisiaj zrobic, a co odlozyc do przyslowiowego jutra. Nastroj jakis refleksyjny mi sie pojawil po przebudzeniu. Nie w zlym sensie, tylko tak ot. Poza tym wszyscy zdrowi, czego i Wam zycze. Milej niedzieli. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 13:31 Znowu się obudziłam po 12, grrrr... Są różne teorematy na temat wstawania. Ponoć w młodym wieku człek sypia długo i wstaje późno, a jak już dorośnie to mu przechodzi. Czyli wniosek jest taki iż być może ja Wasza Stokrotka znajduję się jeszcze w odmętach dojrzewania i aż dziw że trądzika młodzieńczego nie mam. Inny teoremat głosi iż człowiek jako taki pochodzi z innej planety gdzie doba ma inną ilość godzin, i funkcjonujemy według tej innej doby w ramach ziemskiej doby co doprowadza do przesunięć. Jeśli tak, to ja Wasza Stokrotka pochodzę jeszcze z innej planety, zasad funkcjonowania której nie da rady dojść. Nigdy bowiem z własnej woli nie wstaję przed 9.00 - chyba że mam kaca tak zwanego 'rozkoszniaka' kiedy to się zrywam rano i totalnie wyspana - a często tak około 12.00. Na razie to mi się jakoś nie chce zmienić, i chyba dobrze. Bo kompletnie nie wiem co się ze sobą robi o 6 lub 7 rano, chyba bym popadła w depresję... Uwielbiam za to markować po nocy - cicho, lud pracujący miast i wsi zapada w zasłużony spoczynek, tak zwane dzieci nie piłuja mord, czuję się jak marynarz na warcie wielkiej karaweli płynącej nie wiadomo dokąd. Wyglądam z mojego przyczółka i liczę okna gdzie też pali się o 3 lub 4 godzinie światło - to inni wartownicy naszej nocnej floty :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 14:17 Zazdraszczam, Stokrotko. Jestem nocnym markiem, a od jakiegos czasu budze sie sama z siebie o jakichs strasznych godzinach. Jedyna pociecha to to, ze budze sie najczesciej wypoczeta i swieza. Jedno wytlumaczenie to starosc ;-), a drugie to to, ze skadys moje jestestwo czerpie energie, wiec i snu mniej potrzebuje. Albo jestem z jeszcze innej planety. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 17:43 A ja się budzę o 12 często niewypoczęta i nieświeża. A to dlatego chyba,że moje życie senne jest niezywkle rozległe, żywiołowe i bujne.Czyco. Niestety zauważam iż epidemia srania ludziom po wątkach nastała na forum i ktoś mi osrał dokumentnie wątek na którym miałam zamiar opisać historię pewnej monety z zaginionej floty Hiszpańskiej... No ale w klozecie jednak wierszy się pisać nieda a przynajmniej ja nie potrafię, chociaż Świetlicki twierdził iż świetnym poetą jest człowiek który wydrapał na ścianie słowo HUJ... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Refleksje o późnym wstawaniu 27.04.08, 19:04 Niestety, Stokrotko. Swietlicki tutaj nie ma racji, a w klozecie sie pisac nie da. Trzeba otworzyc okno na naszych watkach i wywietrzyc. :-/ Z duma musze zawiadomic, ze zrobilam porzadek we wszystkich rachunkach, wyciagach bankowych, periodykach i innych takich. Yesss. Zupa tez mi sie mega-udala, ale niestety jest skutek uboczny: uzaleznienie od tamaryndowca. Do bulionu zuzylam moze 1/10 sprasowanej tabliczki, a do teraz zjadlam juz 1/3. Jakie to dobre... kwasne, nieco pikantne, lekko (bardzo lekko) slodkawe. Nie moge sie powstrzymac, chyba sobie rece odetne czycus :-))) Mysle, ze na dzis wystarczy bycia "domesticated". Ide poczytac. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 02:18 Jak zawsze jesienia dostaje napadu refleksji (nie mylic z refluksem). Mam za duzo ludzi na glowie i mocne przeziebienie. Mam dosc. Wysiadam. Prosze pisac na Berdyczow. Over and out. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 07:56 Oooo, bidulu. Lecz sie Luizo! A zima przyjdzie i pojdzie, i pozniej bedziesz nas tu epatowac i zloscic doniesieniami o swiezych truskawkach i plazach :-D Trzymaj sie dziecko. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 08:07 Wcale sie nie przejmuje ze bedzie zima - mamy dwa piecyki na drewno i kilka metrow owegoz, w piekarniku pyrkocze zeliwny gar powidel, bedziem robic imprezy i sadzic drzewa w ogrodku :o) Wieczorem kaze chlopakom napalic w piecyku i rozloze sie z piernatami na sofie z widokiem na ogien. Natomiast przejmuje sie ze C-J mnie zarazil zdalnie paskudnymi zarazkami - tego mu nie przebacze. Podwojna wirusowo-bakteryjna infekcja gardla i zatok idaca w strone uszu. Tetracykliny i tydzien zwolnienia od reki. Pfuj. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Za miesiac zaczyna sie zima 28.04.08, 08:15 SiDzejowi bezlep ;-), a Ty sie lecz. Bede moze przy komputerze zakladac maske, coby sie nie zarazic - ostatnia rzecza, jakiej potrzebuje jest jakies chorobsko. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek w pelnym sloncu 28.04.08, 08:11 ... przynajmniej na razie w pelnym sloncu. Wchodze w nowy tydzien z impetem i tententem: praca (pare godzin), po lunchu - pardon, obiedzie ;-) - wizyta u lekarza, potem przymiarka, a po powrocie napisanie paru listow rezygnujacych, zamykajacych etc. Wczoraj wieczorem dzwonil do mnie moj ukochany kuzyn, i z radoscia dowiedzialam sie, ze na przelomie lipca i sierpnia bedzie we Francji, w tym pare dni w Paryzu. Boskosc. :-) I tym optymistycznym akcentem zaczynam kolejny tydzien, i z usmiechem mysle o tzw. zyciu. Czego i Wam zycze ( (c) m.k. ) :-))) Milego poniedzialku :-) Odpowiedz Link
morsa Re: Poniedzialek w pelnym sloncu 28.04.08, 14:32 A ja jestem na Pomorzu; Cieplo, slonce swieci, ciuchy letnie na garbie. Przemeblowalam w mieszkaniu, wyrzucilam pare rzeczy a teraz wybieram sie na zakupy. Wstapilam na chwile do kawiarenki internetowej, sprawdzilam poczte, zajrzalam na watek pierdulowy i ide dalej... W srode wracam juz do domu. 1 maja i nastepne 4 dni spedze w pracy;-( Zostalabym tutaj jeszcze pare dni... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek w pelnym sloncu 28.04.08, 15:35 Morso, niedlugo wrocisz, wiec nie zalamuj rak. Pomorze nie ucieknie :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 20:39 ... caly dzien. Slonce, cieplo, cudnie. :-) Po pracy i po lunchu/obiedzie pojechalam do lekarza, wytlumaczylam o formularzach do wypelnienia dla przyszlego pracodawcy, przy okazji zrobilam obowiazkowe EKG. Serce jak dzwon, z zadziwiona radoscia raportuje. ;-))))) Jeszcze troche testow mi zostalo, ale powoli i spokojnie zdaze ze wszystkim. I zaliczylam przymiarke. Nastepna w piatek. Jutro dentysta i kosmetyczka. Plus troche pisaniny. I jesli bedzie slonce - traktorek i koszenie. Jakcemweekendu. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 21:22 Łeeeeee, ja też fcem przymiarki i dyzajnerki!!! Bo po odwiedzeniu kilku stołecznych sklepów, gdzie wtłoczona w przymierzalnię jak pasiony na rzeź kurczak szamotałam się ze sztukami odzieży tylko po to by stracić z trudem nabyte pierwociny samozadowolenia z osiągniętych ostatnio rezultatów meczu Wasza Stokrotka vs. butelki mazowszanki.Chujoza!!! Przyłączam się też do bojkotu królika, otóż przyrządzony wczoraj wg. Pytoniego przepisu królik nie chciał się w ogóle udusić, miąchał się ze 3 godziny, no w końcu owszem był ok, to znaczy był ok głównie ten śmietanowo musztardowy sos, sam zaś królik smakował trochę jak zdziczały kurczak tyle że robił się cztery razy dłużej i kosztował trzy razy więcej. A na dodatek się strasznie zemścił bo osobisty Stokrotkowy się okropnie pochorował na brzuch, Tofik mało się nie udławił kością (aż go musiałam w dupę kopnąć żeby mu wyskoczyło!), a ja mam zły humor od rana. I nie, nie jest to wina pitów które zbieram dzisiaj cały dzień po różnych firmach na rzecz których wykonywałam czynności potocznie nazywane pracą, i jeszcze jutro będę zbierać, a potem trzeciego dnia nie będę kurwa wypoczywać, o nie, będę za to te pity wypełniać i wysyłać, no więc wcale nie przez to nie mam humoru, tylko wszystkiemu winien królik! Na pohybel królikom! I dawać tu zaras gruszkę, co prawda wczoraj już jedna była, a dzisiaj też taka malutka, ale baj mi jeszcze co najmniej kilka gruszek się należy... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 21:51 Stokrotko, sama nigdy krolika nie robilam - tylko sos. I jadlam krolika z tem sosem, ale tamten krolik byl miekki i smakowity. Hmmm... Mam: kup sobie szybkowar :-))) A co do perly. Wzywam ja, wzywam, ale chyba z tego wzywania mi sie bilet na Tahiti predzej pojawi. Dom wiktorianski albowiem byl trzypietrowy, drewniany, pelen szpar i zakamarkow, i jak sie bidna perla stamtad wydostanie? Patrz: www.pbase.com/as12d4/image/72414549 www.pbase.com/as12d4/image/72414550 I w dodatku to bylo w innym kraju, dawno, a i dziewczyna juz nie ta, i dom niedlugo bedzie sprzedany. Ale bilet na Tahiti tez moze byc, czemu nie :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 21:58 A chuj z królikiem, sos pierwsza klasa, świetnie się nadaje roladek z kurczaczych udek i innych rzeczy. Co do domu, to pamiętam doskonale to domiszcze, panują tam złe moce i trzymają perłę jako hostydża. Okadziłam dzisiaj białą szałwią na odczepienie astrali, to może perłą bekną i wypuszczą. Baj mi to rozglądaj się dobrze, następnym razem jak będziesz w vortexowej kafejce ... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pogoda byla jak drut... 28.04.08, 22:37 Skarpety do vortexu nie maja wizy wjazdowej. Tylko szynele, gronostaje, i zagubione perly. :-) Odpowiedz Link
roseanne muchy pluja, znaczy deszczy 29.04.08, 00:51 nawet wciaz znosnie, zwlaszcza ze w tempie zaskakujacym rozwijaja sie listki i nne zielence na obiad dzis zupa z soczewicy i nalesniki z czekolada i truskawkami Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 07:13 Przyjdzie sie chyba pochlastac - dzis obudzilam sie o szostej. Ki fiute?!?! Za oknem znow slonce. Moze po powrocie od dentysty uda sie troche pokosic - mam nadzieje, bo ogrod juz zaczyna zarastac. Zabieram sie za pisanie pism rezygnujacych, zawieszajacych, itepe. Tyle pierdul wioskowych. Milego wtorku :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 11:11 jutka1 napisała: > Przyjdzie sie chyba pochlastac - dzis obudzilam sie o szostej. Ki fiute?!?! Moze ten? pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Fiut Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 11:32 Może zacznij medytować, Pajton? Bo to ponoć odpowiednia pora właśnie na to... Ja dzisiaj kontynuję tournee pitulne. Mało ekscytujące. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 12:18 Mowisz, ze szosta rano to dobra pora na medytacje? Sprobuje. Mario, tego ki-fiute w memlozu nie stwierdzono :-))) PS. Apdejt: Najpierw chcialam napisac na Lost and found, ale vortex mnie przekierowal tutaj. Zginely klucze odm garazu i bramy. Nimo. Szukalam godzine, dzwonilam do pani od sprzatania, nic. Zniknely. Po godzinie przypadkiem odkrylam, ze istnieje klucz zapasowy do garazu, i ze brama jest otwarta. Dobra nasza, mysle sobie, wlalam benzyne do traktorka, zapalam... i nic. Ciiiiszaaaaaa. Nie zapala. Spi jeszcze snem zimowym. Facet od husqvarny gada przez komorke i nie sposob sie do niego dodzwonic. Czas mija, no i nici z dzisiejszego koszenia. QRV........ Bo od jutra ma padac. Bajmi to chyba tak naprawde plan jest taki, ze mam siedziec na tarasie, opalac sie i czytac Polityke i the Economist. OK. A na obiad zjem szparagi z oliwa i sosem z cytryny oraz dlugasne baaaardzo plaskie straki jakiejs fasoli (na parze, polane tym samym). Oba specyjaly nabyte dzis w sklepiku warzywnym w rynku. Odremontowanym poniemieckim slicznym ryneczku, coby nawiazac do watku obok. Tak czy siak, zmiane dzisiejszych planow przyjmuje z pokora, i ide na taras. Baj. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 21:28 A teraz zginal klucz zapasowy. No przeciez sie pochlasta. Przepraszam, ze nie na tym watku, co trzeba. Szyt. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 21:56 Coś się gubi, coś się odnajduje. I często nie jest to to samo coś. Szerszelotreszoz. Czyco. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, znow bladym switem 29.04.08, 22:10 Szerszelotreszoz. Sfinte slowa Dobrodziejko. Odpowiedz Link
jutka1 Sroda 30.04.08, 07:23 Ma byc dzis cieplo, 20 C, ale ma padac. W planach najpierw troche pracy, male zakupy spozywcze, a potem pare godzin z pania od sprzatania, porzadkujac i segregujac rzeczy w kartonach w tzw. skladowisku roznosci. Na druga strone gory dzis nie pojade. Jutro tylko wpadne na godzine-dwie. Za oknem kuka kukulka i kwitnie juz rzepak. Ladnie. :-) Milego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sroda 30.04.08, 10:13 smieszna pogoda. W niedziele upal, ponad 20 stopni i cudowny wieczor po wedrowce, gdzie wykonczeni siedzielismy nad jeziorem popijajac soczki. Potem deszczowy poniedzialek i od wczoraj znowu upojne slonce. Wykonalam wczoraj ogromne ilosci prac w ogrodzie. Znowu kopalam, sadzilam, zbudowalam coroczne rusztowania dla pomidorow i papryki. Kupilam nowe kurki i zamontowalam. Dzis ide z termoisami pelnymi goracej wody i bede domek po zimie doprowadzac do stanu uzywalnosci. A caly czas jak tam jestem, spiewaja ptaki jak szalone. Cudowny jest swiat wiosna!!! Odpowiedz Link
jutka1 Archeologia domowa 30.04.08, 13:27 Przekopalam sie z pania od sprzatania przez tzw. zimny pokoj i przez 30+ pudel zawalonych roznosciami z ostatnich 18 lat zycia. Czego tam nie bylo, smiech mnie ogarnal. Rachunki z Los Angeles. Listy z czasow, kiedy ludzie pisali listy zamiast maili. Stare zdjecia. Ksiazki, o ktorych zapomnialam, jakies notatki, rzeczy kuchenne... :-) Oczywiscie, znalazlam torbe z zolta lina. :-) Chyba wezme w przeprowadzce i oddam prawowitemu wlascicielowi, niech mu sie przyda w jego domowych cwiczeniach p-poz. ;-))))) Odpowiedz Link
maria421 Detoks 30.04.08, 13:43 Jutka, czy oprocz sposobu na detoks fizjologiczny masz tez jakis sposob na detoks dla osob toksycznych? Co takiemu toksycznemu mozna dac, zeby przestal truc? :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Detoks 30.04.08, 14:22 Toksycznych nalezy unikac jak diabel swieconej wody. Nie odpowiadac na telefony, nie spotykac sie, nie dawac sie wpedzac w poczucia winy. Jednym slowerm, detoks = odstawienie od przyslowiowego cycka. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Detoks na toksycznych 30.04.08, 15:35 Bardzo dobry sposób opisał James Redfield w Niebiańskiej przepowiedni. Otóż w skrócie, twierdz on, że ludzie walcząc o energię której nie potrafią zdobyć w prawidłowy sposób, stosują jedną z czterech technik wyłudzania energii. Nazywa je "terrorystą", "ofiarą", "zamkniętym w sobie" i "śledczym". I absolutnie WSZYSCY ich używamy dopóki nie otworzymy się na te inne sposoby. Czyli KAŻDY bywa od czasu do czasu toksyczny na swój własny sposób. I na czyjąś toksyczność zwykle reagujemy swoją własną toksycznością. Więc na "terrorystę" wypuszczamy z siebie "ofiarę". "Śledczego" lub namolną "ofiarę" zbywamy "zamkniętym w sobie", i tak dalej i eksetera. Chodzi o to żeby wyzybyć się w ogóle potrzeby grania w takich scenariuszach. Po pierwsze odkryć swoją ulubioną technikę manipulowania innymi - i nie obruszać się, bo KAŻDY ją ma i stosuje i jest to normalne czyli ludzkie. Potem stwierdzić, czym nas namolniakuje druga osoba. I po prostu to nazwać. "Kiedy zasypujesz mnie opowieściami jaki jesteś biedny i nieszczęśliwy to mam ochotę Cię kopnąć w dupę" lub "Kiedy usiłujesz mnie szantażować i straszyć to nie mam ochoty z Tobą mieć nic do czynienia." Łatwiej oczywiście powiedzieć niż wykonać, ale warto. Odpowiedz Link
maria421 Re: Detoks na toksycznych 30.04.08, 15:52 iwannabesedated napisała: > I po prostu to nazwać. "Kiedy zasypujesz > mnie opowieściami jaki jesteś biedny i nieszczęśliwy to mam ochotę > Cię kopnąć w dupę" ..... szczegolnie jezeli te opowiesci sa zmyslone, jak bylo w przypadku mojej pijawki. No ale mam to juz za soba. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Detoks na toksycznych 30.04.08, 15:57 A już dochodzenie, czy opowieści są prawdziwe czy nie, to jest sprawa Twojego scenariusza "śledczego". Niezależnie czy opowieści są prawdziwe czy nie, wyłudzanie energii jest naganne. Odpowiedz Link
maria421 Re: Detoks na toksycznych 30.04.08, 16:08 iwannabesedated napisała: > A już dochodzenie, czy opowieści są prawdziwe czy nie, to jest > sprawa Twojego scenariusza "śledczego". Niezależnie czy opowieści są > prawdziwe czy nie, wyłudzanie energii jest naganne. > W moim przypadku udowodnienie klamstwa bylo bardzo pomocne do zerwania kontaktu i do ponownego powiedzenia "Nie". Odpowiedz Link
maria421 Re: Detoks 30.04.08, 15:49 jutka1 napisała: > Toksycznych nalezy unikac jak diabel swieconej wody. Nie odpowiadac na telefony > , > nie spotykac sie, nie dawac sie wpedzac w poczucia winy. > Jednym slowerm, detoks = odstawienie od przyslowiowego cycka. > :-) > Czyli trzeba toksycznego zaglodzic. Ale on i tak znajdzie nowa ofiare do ssania. Odpowiedz Link
iwannabesedated Victoria!!! 30.04.08, 19:15 Proces pitulny pomyślnie zakończony, mimo mrożących krew w żyłach przeciwności. Pit wysłany, zwrot się należy, teraz idę sobie podrzać bulion z kury. Do tego chłodzone chardonnay, i kolorowe magazyny Veranda i Spa :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Victoria!!! 30.04.08, 19:52 No i gratulacje. Ja to zalatwilam w zeszlym tygodniu. Zero kolejki, pani zalatwila mnie w minute, _takie_ kontakty ze skarbowka to moge miec. Odpowiedz Link