chris-joe
21.04.08, 15:15
Nie, nie, nie! Hokej nie obchodzi mnie wcale. Na szczescie, gdym zostawal
Kanadyjczykiem, nie musialem slubowac lojalnosci lidze hokejowej, a krolowej
Elzbiecie jedynie. Inaczej do dzis pewnie mieszkalbym w tym kraju na krzywy ryj.
Co wiecej- sfory rozkrzyczanych facetow wzbudzaja we mnie bezpiecznie skrywana
niechec, jesli nie wrogosc. Tak juz mam. W zwiazku z powyzszym przebywam od
kilku juz tygodni w podziemiu, gdzie po zmierzchu, przy zamknietych oknach,
szeptem powtarzam swa magiczna mantre: Les Canadiens, skus babo na dziada!
Zgincie przepadnijcie Les Habs!
Les Canadiens vel Les Habs (Les Habitants) to montrealski zespol hokejowy,
ktory od kilku juz rzeczonych tygodni pierze sie kijami z bostonskimi Bruins o
awans do kolejnego kregu wtajemniczenia w drodze po Puchar Stanley'a.
I caly Montreal, jak sie pewnie domyslacie, wcale nie w podziemiu, wcale nie
szeptem, ani przy zamknietych oknach wyje: Go, Habs, Go!
(Nawet najbardziej zagorzali proponenci anihililacji Anglofonow wraz z ich
jezykiem dadza sie przylapac na tej jezykowej transgresji.)
Miasto obwieszone jest flagami Habs, co drugi samochod takie flagi lopoce.
Wynikl nawet lekki skandal polityczny, bo Mer miasta potepil i zabronil
strazakom i glinom popadac w te hokejowe klimaty w godzinach pracy na co
remizy strazackie, jak i wiele wozow policyjnych gorliwie sie w barwy Les
Canadiens udekorowaly. Na politycznie prowokacyjne wezwanie Zwiazkow
Zawodowych oraz ku uciesze reszty montrealskiej gawiedzi.
Ale wracajac do samych rozgrywek. Ekipy Les Habs i Bruins od kilku tygodni
wozily sie wiec miedzy Montrealem a Bostonem nie bedac w stanie uzyskac
zdecydowanego zwyciestwa. I wreszcie tonight's the night. Dzis w wieczor w
Montrealu odbedzie sie ostatni juz i decydujacy mecz. Woz albo przewoz.
Ja wiec jeszcze glebiej dzis schodze do podziemia i jeszcze zarliwiej bede
powtarzal swe zaklecia- skus babo na dziada, skus babo na dziada. Bo jesli
Bruins przegraja, to pieklo sie tu dopiero zacznie!