O pierdulach -- Odc. 30 :-)))

01.05.08, 07:38
Otwieram.
:-)
    • ertes Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 07:45
      Wlasnie pokazywalem znajomym zdjecia z mojego pobytu u Ciebie.
      Oczywiscie wrezenie robi ta wieza widoczna z okna.
      W pazdzierniku jade do Polski...
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 07:55
        Pojedz przez Paryz :-)
    • jutka1 Poczatek dlugiego weekendu 01.05.08, 07:54
      4 dni, podczas ktorych Polska sie zamyka, a dobre ludziska opuszczaja domostwa i
      jada hen, przed siebie. Albo grilluja w ogrodkach, rowniez dzialkowych. Jedza,
      pija, lulki pala.
      Niestety, nie bedzie to week-end sloneczny, beda deszcze i burze.

      Jorstruli nie pojdzie za przykladem wiekszosci, i nie bedzie ani wyjezdzac na
      week-end, ani grillowac. Dzisiaj skocze na druga strone gory, ale tylko na
      godzine-dwie, potem oddam sie czytelnictwu. Jutro wieczorem wpadnie kumpel z
      liceum z zona, a w sobote przyjada dobrzy ludzie, ktorzy zamieszkaja tu przez
      pare miesiecy po moim wyjezdzie i zaopiekuja sie kotami. Niedziela chyba wolna.

      I tyle. Milego week-endu :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 10:51
      ertes, tez bede w pazdzierniku w Warszawie. Nie wiem jeszcze kiedy,
      ale bede. Czy moge liczyc na wspolne wypicie kawy?
      Jutka, a nie myslalas o tym, zeby kociska zostawic w ZD z tymi
      ludzmi na zawsze? Dla nich przeprowadzka na obcy i mniejszy teren
      bedzie zla. Pamietaj, ze koty nie przywiazuja sie za mocno do ludzi,
      ale bardzo mocno do terenu.
      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 10:57
        Ewciu, gdyby dobrzy ludzie zgodzili sie tu zostac - jak piszesz - "na zawsze",
        to oczywiscie, ale kazdy ma swoje zycie i na razie wiem na pewno tylko to, ze
        beda tu 3 miesiace.
        Obcym ludziom wynajmowac ZD nie mam zamiaru.

        Tak czy siak, teraz sie skupiam na przeprowadzce. O reszcie logistyki bede
        myslec juz na miejscu.
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 11:37
          Jutka, a bialo-czerwona flage na Zoltym Domu wywiesilas?
          • xurek Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 14:42
            a ja swietuje dzien pracy... pracujac. Na dodatek w pelnym skladzie,
            czyli caly moj team musial sie dzisiaj zjawic. Taki przodownik pracy
            jestem, ot co :))

            PS: jakby ktos dysponowal dobrzeplatna i maloaabsorbujaca posadka
            dla Xurka to chetnie skorzystam
            • morsa Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 22:27
              Ja tez. Swietuje pracujac. I bede to jeszcze robic
              (tzn pracowac) jeszcze trzy dni - piatek, sobota i
              niedziela. Ktos musi...
          • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 02.05.08, 11:03
            Flagi z przekory nie wywieszam. Tym bardziej, ze nie mam kolka na owa, czy jak
            tam sie to ustrojstwo nazywa. A nie mam kolka, bo nie zainstalowalam, a nie
            zinstalowalam, bo nie wywieszam flagi. O! :-)))
    • roseanne Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 01.05.08, 15:47
      maj sie zaczal
      rano na termometrze 0

      dzis ostati egzami w sesji i dlugi weekend :)
      • go.ga Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 06.05.08, 20:39

        >
        > dzis ostati egzami w sesji i dlugi weekend :)

        W jakiej sesji?
    • jutka1 Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 11:31
      Wyjechalam wczoraj na godzine-dwie, a wrocilam dzisiaj. :-D Tez tak bywa.
      Vortex mnie zaniosl najpierw do Srebrnej Gory, gdzie zakorkowal mnie na 30 minut
      happeningowy pochod pierwszomajowy. Odlot kompletny, jakas pomaranczowa
      alternatywa czy ki fiute, ludzie poprzebierani, syrenki i ursusy z flagami,
      spiewy choralne z dziwnych spiewnikow, zomowcy w pelnym rynsztunku i w ciemnych
      okularach a la 007, okrzyki na czesc wolnej republiki srebrnogorskiej...
      Zabawne. Tam w Srebrnej Gorze te pochody pierwszomajowe to juz tradycja,
      zjezdzaja sie ludzie zewszad, w tym harleyowcy wrrrrmmmm wrrrmmm wrrrmmm... :-))))))

      Potem mnie vortex powiodl do Czech, gdzie ogladalam nowy-stary folwark kupiony
      przez warszawskich przyjaciol.
      Potem zanioslo nas wszystkich na powrot na polska strone gor, gdzie dalam sie
      namowic na impreze u jednej z moich ukochanych kobiet, na ktora to impreze po
      prawdzie nie mialam rano ochoty. Z lenistwa oczywiscie. I slusznie mnie vortex
      tam zaniosl, bo impreza okazala sie przednia. Bylo to rozpoczecie sezonu
      ogrodowego polaczone ze swietowaniem przesilenia wiosennego (czy jak to tam sie
      nazywa): z ogniskiem, gitara, dobrym jedzeniem i piciem, i - co najwazniejsze -
      w przednim towarzystwie. Bylo nas ze 20 sztuk z calej Polski, a nawet jedna
      niemiecka duszyczka sie tam zablakala. Zobaczylam pare dawno niewidzianych osob,
      ktore lubie. Poznalam przy okazji jedna z moich najulubienszych dziennikarek,
      mieszana pare syryjsko-polska tez mieszkajaca tu w gorach, przemila wydawczynie
      literatury, ktora przyjechala na te impreze z Krakowa, malarza niedawno
      osiedlonego w okolicy, i pare innych osob nie mniej ciekawych i
      inteligentnie-zabawnych.
      Boli mnie gardlo od spiewania i opuszki palcow od grania, na szczescie
      przynajmniej glowa nie boli, choc powinna (odlozylam wczoraj detoks na polke). :-)

      Wrocilam godzine temu, a jadac przez gory w to sloneczne cieple przedpoludnie
      czulam sie tak, jakby mnie vortex przeniosl w sam srodek obrazu czy pocztowki z
      kiczowatymi landszaftami. Cos pieknego.

      Teraz mam wolne do wieczora, czyli do przyjazdu kumpla z liceum aktualnie
      zamieszkujacego w Krakowie. Siade sobie w pelnym sloncu na tarasie, pokultywuje
      piegi, poczytam, pogapie sie na pola i pomysle o wczorajszych rozmowach.
      Niektore wymiany daly mi sporo do przerobienia w otchlaniach tego, co kiedys
      nazywalam mozgiem. ;-)

      I tym optymistycznym akcentem zycze wszystkim jak najwiecej takich
      nieoczekiwanie fajnych dni, jaki przydarzyl mi sie wczoraj. :-)
      • iwannabesedated Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 16:02
        Czyli generalnie wszystkie rzeczy za którymi tęskniłaś siedząc w Paryżu, i to co
        sobie wymyśliłaś ze będzie trzonem Twej egzystencji żółtodomowej - w końcu się
        pojawiło :)
        Więc teraz Siostro niech Ci nie będzie żal, tylko koncypuj dobrze, jak to w tym
        Paryże ma być i tym razem okaż trochę więcej cierpliwości, albo też nie, bo może
        teraz sobie to szybciej i dokładniej będziesz umiała wykoncypować a vortex od
        razu dostarczy jep i łubudu wraz z czarną perłą. Wtedy rozejrzyj się bacznie
        dookoła bo może wypluje też moją monetę i tych pięciu Śniegodarów z których
        okradziono Tortugeo. Wtedy proszę moją monetę dla mnie podnieś, choćby się
        wydawała folią od papierosa na pierwszy rzut oka, i dla mnie zachowaj...:)))
        • maria421 Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 18:36
          Odebralysmy corci nowe autko. Za godzinke jedziemy oblewac:-)
          • iwannabesedated Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 18:37
            No wiesz, wstydź się. I czym teraz biedna dziewczyna będzie
            jeździła???
            • ewa553 Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 19:59
              juz widze oblewanie a la Maryska: dwa naparstki wina i obie beda tak
              ululane, ze wroca taksowka do domu:))))) A swoja droga ma Mala
              szczescie z tak szczodra mamuskom....
              • maria421 Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 22:23
                ewa553 napisała:

                > juz widze oblewanie a la Maryska: dwa naparstki wina i obie beda tak
                > ululane, ze wroca taksowka do domu:)))))

                Bylo po kieliszku prosecco na aperitif, potem corcia wode a ja kieliszek chianti
                do Rumpsteacka.
                Wrocilysmy oblanym autem, corcia prowadzila.

                Ewa, jak sie wreszcie do mnie wybierzesz, to Cie zaprosze tam gdzie dzis
                bylysmy, to jest w starej oranzerii, w parku, latem mozna jesc tez na zewnatrz.

                W piatki i soboty wieczorem gra pienista a spiewa .... corci kolezanka, takie
                rozne fajne kawalki jak "Somwhere Over the Rainbow" itd.

                >A swoja droga ma Mala szczescie z tak szczodra mamuskom....

                Na szczescie potrafi to docenic:-)
                • ewa553 Re: Piatek dlugiego week-endu 03.05.08, 10:11
                  trzymam za slowo, Maryska! Przyjade przy ladnej pogodzie, bo lubie
                  takie wieczory lokalowe jak opisalas. Ale widze, ze nie obejdzie sie
                  bez Übernachtungu:(((((( A co z kotami? Tez przywiezc?
                  • jutka1 Sobota dlugiego week-endu 03.05.08, 11:12
                    Mam uczucie, jakby to byla niedziela. Normalne w dlugi week-end.
                    Wypalilam zeliwne patelnie, wlasnie sie chlodza. W ramach premiery zrobie
                    tortilla de patatas y cebolla, czyli cos miedzy omletem i plackiem jajecznym z
                    kostkami podsmazonych ziemniakow i cebula. Duzo ziol.

                    Tak sobie pomyslalam, ze chcialabym sie zapisac na weekendowe lekcje w jakiejs
                    szkole kulinarnej. Nie wiem, skad mi sie to wzielo, ale sie wzielo. Ha ha ha. :-)))

                    Poza tym wszyscy zdrowi, za oknem szaro, po wczorajszym tarasowaniu wyszlo mi
                    314 nowych piegow, po poludniu przyjada dobrzy ludzie-opiekunowie kotow i domu -
                    zostana na noc. Na kolacje zrobie dorsza na imbirowo-czosnkowym szpinaku.

                    Wiecej grzechow nie pamietam, i tyle wioskowych pierdul na dzisiaj. :-)

                    Milej soboty :-)
                  • maria421 Re: Piatek dlugiego week-endu 05.05.08, 08:56
                    ewa553 napisała:

                    > trzymam za slowo, Maryska! Przyjade przy ladnej pogodzie, bo lubie
                    > takie wieczory lokalowe jak opisalas. Ale widze, ze nie obejdzie sie
                    > bez Übernachtungu:(((((( A co z kotami? Tez przywiezc?

                    No jesne! Corcia bedzia zachwycona.
            • maria421 Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 22:14
              iwannabesedated napisała:

              > No wiesz, wstydź się. I czym teraz biedna dziewczyna będzie
              > jeździła???
              >
              Ojej, nie odebralam jej auta tylko odebralysmy jej auto z salonu, czyli od
              dilera, jak to w Polsce mowia.
              Siem niepoprawnie wyrazilam, choc jeszcze przed oblewaniem bylam:-)
        • jutka1 Re: Piatek dlugiego week-endu 02.05.08, 21:00
          Wszystko, czego pragne - spelnia sie. Chyba, ze nie jest dla mnie dobre.
          Strach sie bac. :-))))))
    • jutka1 Niedziela 04.05.08, 08:38
      Slonce i bezchmurne niebo. Yessss, yessss, yessss. :-D

      Goscie smacznie spia, ja dopijam pierwsza kawe i gapie sie na mlode szyszki na
      sosnie. Wielce pouczajace zajecie ;-D
      Po wyjezdzie dobrych ludzi przeniose sie z ksiazka na taras.
      Dzien pelnego relaksu.
      Oby wiecej takich.

      Milej niedzieli :-)
      • xurek Re: Niedziela 04.05.08, 18:22
        Jutko, czy tom razom moj mail na poczte gazetowa doszedl?
        • jutka1 Re: Niedziela 04.05.08, 18:48
          Nie dotarl :-(((((
          Jakies jaja czy co.

          Sabba ma moj prywatny adres @, niech Ci da. OK?
    • jutka1 Znow poniedzialek 05.05.08, 07:43
      I znow pogoda sie zbanczyla, ale moze i lepiej - nie bedzie mnie ciagnac na
      slonce i skupie sie na pracy, bo troche mam do zrobienia dzis, jutro i w srode.
      To juz ostatnie podrygi pracy tutaj: w przyszlym tygodniu powinnam zamknac
      ostatnie sprawy zawodowe i przewiazac czerwona wstazeczka. :-)

      Poza tym zaczyna sie wir przedwyjazdowy, tym bardziej, ze wypada mi ostatni
      tydzien maja, bo bede na wyjezdzie. Zalatwianie, zamykanie, zawieszanie, pisma i
      listy, decyzje, co biore a czego nie. Takie tam przeprowadzkowe pierduly.

      I tyle, nic wiecej sie nie dzieje. ;-)

      Milego tygodnia :-)
      • ewa553 Re: Znow poniedzialek 05.05.08, 08:52
        Kolejny cudowny, sloneczny dzien. Maj to najpiekniejszy miesiac
        tutaj. Od bladego switu dzwonie, robie terminy, przestawiam terminy,
        umawiam sie i omawiam sprawy. Normalny dzien emeryta:)))) Mam
        nadzieje, ze uda mi sie choc na dwie godzinki urwac do ogrodu: w
        koncu trzeba bedzie wieczorem podlewac ile wlezie!
        • jutka1 Re: Znow poniedzialek 05.05.08, 16:46
          Hmmm. Slonce wyszlo. No prosze, prosze. :-)

          Zrobilam dzis wstepna liste rzeczy do zrobienia/zalatwienia. Na razie kartka A4,
          ale sie rozrosnie. Z drugiej strony zalatwilam dwie rzeczy, ktore uroczyscie
          skreslilam czerwonym dlugopisem, a trzecia moze skresle do konca dnia (mail od
          firmy przeprowadzkowej z cena etc. - zadzwonilam do nich i popedzilam troche).

          Optymistycznie to wszystko widze. I nie widze inaczej. ;-)))
          • ewa553 Re: Znow poniedzialek 05.05.08, 18:31
            tak obserwuje Twoje pakowanie Jutencjo i mam wrazenie, jakbys sie z
            niemalze wszystkim przenosila. No i zastanawiam sie, jaka masz umowe
            o prace? Czy na czas nieograniczony? Czy tez postanowilas
            niezaleznie od rodzaju umowy, pozostac z 10 lat w Paryzu?
            • jutka1 Re: Znow poniedzialek 05.05.08, 18:57
              Do pakowania mam nie tak duzo: ciuchy (selekcja), czesc ksiazek (selekcja),
              czesc obrazow, pare ulubionych dywanow, 2-3 niewielkie meble, pare lamp,
              naczynia, sztucce, garnki, przyprawy, stereo i TV + plyty i filmy.
              Ale zostawienie i zamkniecie spraw tutaj to upierdliwosci. Telefony do telefonow
              (zawiesic numer domowy, zmienic opcje komorki), listy do TV cyfrowej,
              zawieszenie ubezpieczenia spolecznego (wszystko listy polecone etc.), zamowienie
              czyszczenia dywanow, znalezienie kogos do pracy w ogrodzie, ubezpieczenie domu
              bo sie w czerwcu konczy,... etc. etc. etc.
              No i przygotowanie pietra dla dobrych ludzi, ktorzy tu zamieszkaja. I chipy i
              paszporty dla kotow.
              Zwaz na to, ze za miesiac wylatuje, firma wchodzi mnie pakowac 3-4 czerwca, a
              koniec maja jestem tydzien na wyjezdzie.
              Czyli trzy tygodnie zostaly.

              Plus musze zrobic duzo testow medycznych dla przyszlego pracodawcy (czas) -
              jakies przeswietlenia, EKG, analizy krwi etc. Potem z moja lekarka bedziemy
              wypelniac 17-stronicowy formularz kwestionariusza medycznego (czas).

              To wszystko w trzy tygodnie, a jeszcze koncze zobowiazania zawodowe tutaj (czas).

              Na ile jade? Nie wiem. :-)
              Moze na 2-3 lata, moze na rok, moze na 10 lat. Nie wiem. :-)
              Sie zobaczy.
              :-)
            • maria421 Re: Znow poniedzialek 05.05.08, 19:03
              Melduje ze posadzilam kwiatki przed domem, uzupelnilam ziolostan w ogrodku
              (czyli kupilam nowy rozmaryn i pietruszke, szalwia i mieta rosna jak szalone), a
              takze pozamiatalam garaz.

              Zasluzylam sobie na dobra kolacje, ale nie chce mi sie nic gotowac:-)
              • jutka1 Wtorek pod znakiem latania 06.05.08, 09:07
                Nie latania w sensie fru, ale biegania i zalatwiania. Kosmetyczka, przymiarka, 2
                gabinety lekarskie, napisanie kilku stron, naprawa traktorka. Bezdech dzis i
                niedoczas.

                Za oknem pada.
                Jeszcze 2-3 dni i zakwitna bzy.
                Tyle pierdul na dzis.

                Milego dnia :-)
                • jutka1 Re: Wtorek pod znakiem latania 06.05.08, 23:26
                  Polatalam i przestalam. Zalatwilam wszystko, co bylo planowane na dzis,
                  skreslilam z listy nastepne rzeczy, i moge sie udac na zasluzony odpoczynek z
                  poczuciem misji wypelnionej.
                  Jutro wiecej.
                  No i jutro sroda, czyli najbardziej znienawidzony dzien tygodnia. :-/
                  Odpelzam wiec kroczonc, baj. :-)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 06.05.08, 19:08
      Posadzilam kwiatki na balkonie i w ogrodku, ustawilam meble ogrodowe na tarasie.
      Moge juz zapraszac na grilla:-)
    • luiza-w-ogrodzie W ciagu ostatnich trzech tygodni 07.05.08, 02:45
      W ciagu ostatnich trzech tygodni zalatwilam delegacje do Hong Kongu
      (wskutek recenzji owego zebrania albo mnie wyrzuca z pracy, albo
      awansuja), tydzien wakacji w Gorach Blekitnych (pelzanie po
      jaskiniach, grzybobranie, jesienne ogrody i te rzeczy) i tydzien
      choroby (jeszcze kaszle i pracuje z domu). Dostalam napadu myslenia
      w obliczu spraw smiertelnie powaznych, wiec bede sie odzywac
      sporadycznie az mi sie wszystko pouklada.
      Pozdrawiam i znikam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: W ciagu ostatnich trzech tygodni 07.05.08, 07:04
        Wyglada na to, Luizo, ze nastapilo przeladowanie laczy: zbyt wiele bodzcow,
        zdarzen i informacji w zbyt krotkim czasie. W takich sytuacjach u mnie dziala
        swiadome odsuniecie sie od bodzcow, ludzi i "tlocznych" (czyt.: fizycznie, ale i
        emocjonalnie) sytuacji (na ile to mozliwe) na jakis czas: pare dni, tydzien,
        dwa, ile tam trzeba. Mozg i dusza potrzebuja czasu na przetworzenie roznych
        rzeczy, i dobrze jest dac im czas i "cisze", zeby to umozliwic.
        No, ale tak to dziala u mnie, kazdy ma inaczej. Ty wiesz najlepiej, co zadziala
        u Ciebie.

        Trzymaj sie.
      • blues28 Re: W ciagu ostatnich trzech tygodni 07.05.08, 11:02
        Stojac w przededniu waznych decyzji zyciowych, machnelam reka na
        prace, wzielam sobie kawe i zajrzalam na chwilke na forum.
        Luizo, jako wielbicielka ogrodów (choc sama na ogrodnictwie sie nie
        znam) czytalam zawsze z wielka przyjemnoscia Twoje wpisy. I prawie
        chodzilam z Toba po tym Twoim ogrodzie z tarasami, ziolami,
        kwieciem, drzewami i (a jakze!) królikami.
        Dzis czuje, ze cos jest nie tak i posylam cieple mysli, zeby spokój
        i dobre rozwiazania i pozytywne wyniki pojawily sie na horyzoncie.

        Oby wszystko sie poukladalo.
        • luiza-w-ogrodzie Re: W ciagu ostatnich trzech tygodni 07.05.08, 11:09
          Blues, dziekuje, nawet nie wiesz, jak bardzo mi potrzeba cieplych
          slow.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • blues28 Re: W ciagu ostatnich trzech tygodni 07.05.08, 11:35
            Luizo, nocna pora u Ciebie. Spij dobrze, choc moze to nielatwe.
            Jezeli cieple mysli moga zadzialac, to chcialbym zeby moje
            przyniosly dobre rozwiazania, zdrowie i spokój. Jeszcze nie tak
            dawno emanowalas wlasnie takim spokojem. Zycze aby powrócil jak
            najszybciej z dobrymi wiesciami.
            Trzymaj sie mocno!
    • jutka1 Znienawidzona sroda :-/ 07.05.08, 07:17
      Jedyne, co mnie trzyma, to mysl, ze jeszcze tylko dzis i za tydzien, i bede
      wolnym czlowiekiem.

      Za oknem slonce. Jippiiiii. Po powrocie ze srodowych zobowiazan bede
      odreagowywac w ogrodzie, a co.
      Traktor, a wlasciwie akumulator, zdechl. Trzeba zamowic nowy (nie mam
      prostownika i nie znam nikogo z prostownikiem, a serwisant ma tylko nowy typ,
      ktory az tak pustego akumulatora nie rozpoznaje). Znow do piatku koszenia nie
      bedzie, trawa zarosla, klopot.

      Poza tym niewiele mam dzis do odhaczenia. Pogonic firme przeprowadzkowa, zeby
      wreszcie przyslala wycene transportu. Dodzwonic sie do wlascicielki mieszkania
      docelowego i umowic na spotkanie pod koniec miesiaca. Zalatwic (tez
      telefonicznie) rezygnacje z prywatnego dodatkowego ubezpieczenia medycznego.

      Tyle pierdul na dzis. Milego dnia zycze :-)
      • jutka1 PS. Ludzka psyche dziwnymi sciezkami chadza... 07.05.08, 07:28
        Reakcja Zoltej Liny na wiadomosc o mojej przeprowadzce: radosc pomieszana z
        entuzjazmem. Hmmmm. Kolegowac sie chce czy jak? Tez cos. ;-))))
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 07.05.08, 09:05
      nie badz naiwna, Jutencjo: on sie po prostu cieszy, ze odzyska
      rzultom line:))))
      Nigdzie sie nie wyprowadzam, a juz na pewno nie zagranice, a jednak
      termin goni termin. Od niedzieli zaczelam tez uzywac listy na ktorej
      zapisuje "zadania". To mi zawsze pomagalo skoordynowac terminy, a
      nie na lapu-capu zalatwiac akurat to, co mi sie przypomni.
      Pogoda dalej boska. Oby sie do jutra utrzymala, bo wybieram sie w
      pobliskie gorki wyprobowac nowa trase. Milej srody wszystkim zycze!!
      • lucja7 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 07.05.08, 09:30
        Przed otwarciem forum wpadlam na wywiad przytoczony w "gazecie" z
        autorem ksiazek o Francuzach Stephen Clarke ("Francuzi uwazaja ze
        pan Bog jest Francuzem"), dziennikarzu zyjacym w Paryzu. Wywiad w
        ktorym autor jest tak samo karykaturzysta jak w swoich ksiazkach.
        Jest doskonalym narratorem i obserwatorem, jest tu popularny i sam
        mowi ze jego ksiazki najlepiej sprzedaja sie we Francji.
        Nie mozna sie z nim nie zgodzic w jego karykaturach: bardzo trafnie
        pisze o stosunku Francuzow do pracy, co oznacza w rezultacie do
        zycia.

        Jego popularnosc we francji swiadczy rowniez o tym ze Francuzi
        potrafia sie z siebie smiac, co dla mnie jest ogromna zaleta
        ulatwiajaca znakomicie zycie.
        • lucja7 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 07.05.08, 09:38
          Jutro lece na weekend do Berlina, postaram sie zrobic kilkanascie
          szybkich szkicow. Moge wam powiedziec ze szkicowanie fragmentow
          miast pozwala mi zachowac w pamieci nie tylko to co rysuje, ale cala
          atmosfere wokol. Nie znam lepszej metody na zblizenie sie do
          miasta :-)
          • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 07.05.08, 10:46
            Milego pobytu w Berlinie, Lulu. Baw sie dobrze, szkicuj, ile wlezie, a za mnie
            zamiast wursta mozesz jakies biale wino wychylic ;-))))))))
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 07.05.08, 10:45
          Mam jego dwie ksiazki, w oryginale, i smialam sie do rozpuku czytajac. Trafne
          spostrzezenia, ujete z ironicznym humorem - to, co bardzo lubie.
          :-)
      • jutka1 Lina 08.05.08, 08:41
        Ewciu, czy myslisz, ze powinnam wziac fizyczna zolta line i oddac wlascicielowi?
        (bo znalazlam ja podczas porzadkowania w pudlach) :-)))
        • go.ga Re: Lina 08.05.08, 10:49
          jutka1 napisała:

          > Ewciu, czy myslisz, ze powinnam wziac fizyczna zolta line i oddac wlascicielowi
          > ?
          > (bo znalazlam ja podczas porzadkowania w pudlach) :-)))
          >
          Koniecznie!!!
          • jutka1 Re: Lina 08.05.08, 17:51
            No to juz ja polozylam na kupce "rzeczy do transportu" :-)))))))
    • luiza-w-ogrodzie Jutko, sprawdz poczte n/t 07.05.08, 10:58

      • jutka1 Re: Jutko, sprawdz poczte-odpisalam n/t 07.05.08, 11:10

    • go.ga sroda wieczor 07.05.08, 20:12
      Siedzac w ogrodku i saczac winko zauwazylam, ze moj domek dla ptaszkow, ktory powiesialam poltora roku temu w koncu doczekal sie mieszkancow. Fajnie.
    • blues28 Mój dom 07.05.08, 21:19
      Wlasnie dowiedzialam sie, ze spalil sie mój stary, rodzinny dom. Od
      dawna w nim nie mieszkam, ale czuje wielki zal;((
      To byl stary dom, z pieknym ogrodem, spedzilam w nim dziecinstwo i
      mlodosc. Dom pelen wspomnien, ciepla i fundament mojego zycia.
      Pózniej poszlam swoja droga, a w starym domu pozostal brat ze swoja
      rodzina. Po bardzo przedwczesnej smierci brata, bratowa podjela
      decyzje sprzedazy domu. Czyli dom juz nie byl "nasz", nalezal do
      innych ludzi, ale to, ze padl pastwa pozaru, przestal istniec
      odczuwam jak strate kogos bliskiego, jak utrate jakiejs czesci
      mojego zycia, wyszczerbienie kotwicy.
      Niby to tylko dom, ale dla mnie az dom... Ani moje drogie mieszkanie
      na Kamiennej Górze z szarym morzem na wyciagniecie reki, ani moje
      madryckie mieszkanie, takie wygodne i przytulne nie wzbudzaja we
      mnie takich uczuc. To sa po prostu mieszkania. Tamten dom bylo
      miejsce na ziemi ;(((((
      • jutka1 Re: Mój dom 08.05.08, 07:55
        Blues, wspolczuje, naprawde. Znam to uczucie, bo to samo zdarzylo sie wiele lat
        temu, kiedy dom Babci "przestal istniec".
        Skup sie na wspomnieniach, kiedy dom byl i Wam sluzyl. Spisz te wspomnienia?
        Scisk, J.
        • maria421 Re: Mój dom 08.05.08, 08:30
          Bardzo to smutne, Blues. Wspolczuje.
    • roseanne Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 07.05.08, 23:43
      sie nowy turnus zaczal
      klase mi poszatkowali ,ze szkoda mowic :(

      klony liscie maja, tulipany wciaz sa

      czekam na niedziele i ciasto marchewkowe - dzien matki bedzie :)
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 08.05.08, 08:31
        Regeneruje sie. Zaraz jade na masaz.
    • ewa553 komentarz zbiorowy:)))) 08.05.08, 10:26
      Jutus, wpisalas tu kiedys o znalezieniu ZL i zastanawialas sie
      zartowbliwie czy zabrac. Stad moj - rowniez zartobliwy - wpis:))))

      Goga, wlalas nadzieje w moje serce: moje dwa domki: na gruszy i na
      jabloni, od poltora roku niezamieszkane. Moze jeszcze cos bedzie?
      A ütaszki sfrajerowaly: zbudowaly gniazdo na tylach gruszowego
      domku, przyszedl silny wiatr i domek spadl i siem rozwalil:(((((

      Blusie, znam ten bol.... Pare lat temu rozebrano nasz rodzinny dom.
      Ani ja, ano moja siostra nie mieszkamy tam od....nie powiem ilu lat,
      nawet jezdzac do siostrzenca do Katowic nie przejezdzalysmy przez ta
      ulice, bo bylo nam wtedy smutno. No i jak go rozebrali, to moj
      siostrzeniec przez dwa lata to przed nami ukrywal, przygotowujac nas
      na ta smutna wiadomosc. Nie musze mowic, ze zadna z nas nie wybiera
      sie tam zobaczyc co na tym miejscu postawiono. W tylu miejscach
      mieszkalam pozniej, ale ten dom w ktorym spedzilam najwiecej czasu,
      przeszlam przez najwazniejsze etapy dorastania, na zawsze pozostanie
      w moim sercu jako dom rodzinny....
      • jutka1 Re: komentarz zbiorowy:)))) 08.05.08, 10:34
        Pamietam, znalazlam ja w szufladzie biurka w pracy - wynioslam pewnie z domu
        podczas jakiejs traumy czycus. ;-)
        I oczywiscie zapomnialam, ze ja wzielam do Polski, i teraz znowu ze zdziwieniem
        znalazlam w jakims pudle. :-)

        Biorac pod uwage, ze Zolta Lina zjawi sie u mnie w Paryzu po kilka swoich rzeczy
        (rowniez odnalezionych teraz w pudlach), moze rzeczywiscie przy okazji mu oddam
        line? :-))))))))
    • blues28 Dzieki dziewczyny ;) 08.05.08, 15:01
      Nijak nie mam czasu zeby cos napisac, ale cieplutko mi sie zrobilo
      jak Was przeczytalam.
      Od konca sierpnia mam madzieje wziac ostry zakret w zyciu, czyli
      pozegnac sie czule z kapitalista i zaczac wreszcie zyc. I miec czas
      dla siebie ;)
    • jutka1 Pierduly czwartkowe 08.05.08, 18:41
      Dzisiaj posprzatalysmy z pania od sprzatania druga sypialnie na gorze, ktora do
      tej pory sluzyla jako skladowisko roznosci, a bedzie sluzyc dobrym ludziom a
      wlasciwie ich corkom za sypialnie.
      Odnalazlam stos zapomnianych ciuchow :-))), papierow, dwie ksiazki, ktorych
      wczoraj szukalam, wszystkie przeswietlenia i mamogramy z ostatnich 10 lat, pare
      plyt. Archeologia domowa po raz kolejny. :-)
      Przy okazji posegregowalam ciuchy i odlozylam te dla Czerwonego Krzyza.

      Potem poczytalam prase na tarasie. Ugotowalam zupe. Sfinalizowalam transakcje
      przeprowadzkowa. Napisalam pare maili. Odmowilam propozycji zlecenia. :-)
      Znalazlam pana od ogrodu. Zamowilam akumulator do traktorka.
      I tak sobie mysle, ze juz dzis nie musze nic wiecej robic. :-)))

      Jutro zajme sie nastepnymi sprawami.

      Tyle pierdul ze wsi dolnoslaskiej. :-)
    • jutka1 TGIF 09.05.08, 09:03
      Za oknem slonce. Ma byc ponad 20 C, wreszcie czuje czlowiek pelnie wiosny.
      Gory o tej porze roku maja swoj wlasny, specyficzny, wiosenny wyglad: przyrost
      mlodych lisci widac z daleka jak seledynowe polacie, jasniejsze kocyki na tle
      ciemnej zieleni drzew iglastych. Baaaaardzo lubie wiosne w gorach.

      Plany na dzis: odebrac opis przeswietlenia i dac tlumaczowi przysieglemu;
      czytanie w ogrodzie, i pichcenie dla wieczornego sabatu wegetarianskich
      czarownic. Jesli znajde gdzies baklazany to zrobie powtorke z rozrywki czyli
      babaghanouj a la Jutka.

      I tyle. Po wczorajszej wydajnosci dzisiaj leniwiej, i dobrze - trza naladowac
      baterie. :-)

      Milego piatku :-)
      • iwannabesedated Re: TGIF 09.05.08, 16:53
        Żółtej liny nie oddawaj za nic...
        Potnij na kawałki i rozdawaj ludziom, jako talizman i/lub ku przestrodze.
        Ewętłalnie zakop pod krzakiem zamiast kupy, niech użyźnia Matkem Ziemiem.
        Tak jak strzelba wisząca nad kominkiem w końcu wystrzeli, to lina na dodatek
        żółta w rękach nieodpowiednich spowoduje na przykład uduszenie, lub ktoś
        usiłując się nią ratować w trakcie pożaru się zwiąże w baleron i uwędzi zamiast.
        Arystoteles chyba twierdził, czyteż święty Augustyn|? że głupiec usiłując
        zapobiec złu powoduje skutek odwrotny.
        • jutka1 Re: TGIF 09.05.08, 17:31
          Czyli glupiec Pytun da kawalki ku przestrodze, a spowoduje odwrotnie? O kur...
          To nikomu nie oddam, ani zoltej linie, ani innym ludziom ku przestrodze. Niech
          lezy tutaj i owija sie wokol wlasnej osi.
          • iwannabesedated Re: TGIF 09.05.08, 19:43
            Szere Pytone, nie zdałaś egzaminu niestety na głupkowatość bo przez lat x
            obcując z źółtą liną ani się nie powiesiłaś, ani nie udusiłaś, nie zdołałaś się
            nawet o nią potknąć i zębów wbić chociaż w parapet. Więc lina i Ty razem
            jesteście bezpieczne, inni natomiast może mogą skorzystać z kawałka liny bo
            całość tak jak wąż kundalini nagle obudzony może przysporzyć więcej szkody niż
            pożytku im.
            • jutka1 Re: TGIF 09.05.08, 22:01
              iwannabesedated napisała:

              > Szere Pytone, nie zdałaś egzaminu niestety na głupkowatość bo przez lat x
              > obcując z źółtą liną ani się nie powiesiłaś, ani nie udusiłaś, nie zdołałaś się
              > nawet o nią potknąć i zębów wbić chociaż w parapet. Więc lina i Ty razem
              > jesteście bezpieczne, inni natomiast może mogą skorzystać z kawałka liny bo
              > całość tak jak wąż kundalini nagle obudzony może przysporzyć więcej szkody niż
              > pożytku im.
              *************
              Czyli co. Potne Line na kawalki czterocalowe, i bede rozdawac jak nie
              przymierzajac relikwie swietego fjucyfeusza?
              OK, czemu nie. Kundalini przyjmuje w jednej jedynej formie, do ktorej nie mam
              formy fizycznej ani psychicznej, czyli de blada. :-)))
        • jutka1 PS. Raport 09.05.08, 17:38
          zanim oddale sie w otchlanie kuchni szykowac kolacje dla sabatu czarownic (rydze
          smazone na masle i czosnku z natka pietruszki i starta skorka cytrynowa + dorsz
          po marokansku na szpinaku z imbirem i czosnkiem), raportuje niniejszym.

          Pojechalam do miasta, odebralam opis przeswietlenia pluc (wszystko w normie ;-)
          ), kupilam wino, posiedzialam 2 godziny na tarasie zglebiajac przekroj i the
          Economist, pojechalam na przymiarke (matko, jakie cuda ona wytworzyla!), kupilam
          dwa haltery i gacie do kompletu oraz ksiazki (Nigella na lato, Pascal 2 tomy,
          Dom dzienny dom nocny co mi go ktos podje..l, prezent dla Manka "Sztuka wojny"
          oraz ksiazkowy prezent dla przyjaciolki). Uffff.

          A teraz odpelzam kroczonc obierac i siekac czosnek do szpinaku.
          Ale najpierw odpisze na Lost and found.
          Ejment.
          • iwannabesedated Re: PS. Raport 09.05.08, 19:48
            Na Lost&found nasrano, a Luiza krzaków sadzić nie chce. Pewnie bo u niej jesień
            i nie czas na nasadzenia...
            Może tam więc podrzuć kawałek tej żółtej liny Pytonie, może ktoś się nią
            przywiąże do kaloryfera na jakie sto lat czyco?
            Mnie ostatnio odechciało się kompletnie pichcić. Jakaś inspiracja jest mi
            kuchenna potrzebna, bo wszystko to samo i tak samo smakuje. Jakichś mi potrzeba
            śródziemnomorskich hal targowych, piramid świeżych skorupiaków, bujnych warzyw,
            dorodnych owoców, zapachu ziół i smrodu wyszukanych serów - a tu...
            Szkoda gadać - piersi z kurczaka wysuszone i szare, warzywa blade, owoce
            wymymlane, wszystko jakieś takie rachityczne i nieapetyczne...
            • jutka1 Re: PS. Raport 09.05.08, 22:03
              Kupilam dzis moja idolke Nigelle. Mnostwo "letnich" przepisow z komentarzem,
              mrumrumru.
              A na Twoje bolaczki Tujko: Polna. Polna rulz.
              • morsa Re: PS. Raport 10.05.08, 02:08
                Wlasnie wrocilam z knajpy. Tance, hulanki
                i swawola... Zarcia mnostwo: bufet; muzyka przednia,
                na zywo i okazja do poruszania cialem.
                Tego bylo mi potrzeba. Ladowanie baterii sie to nazywa.
                www.youtube.com/watch?v=YamDoDK71Ds&feature=related
                A teraz ide spac, sobota, niedziela i poniedzialek
                pracujace.
    • jutka1 Sobota 10.05.08, 07:55
      Piekny, sloneczny dzien sie rozwija, sadzac po tym, co sie dzieje za oknem. :-)

      Bzy kwitna jak oszalale, to samo kasztanowce, irysy powinny zakwitnac za
      dwa-trzy dni. Wokol bardzo kolorowo, wszedzie pachnie kwiatami. Jezdze z
      opuszczonymi oknami i wdycham zapachy. A propos jezdzenia, dzisiaj sie nie
      ruszam - zarzadzilam sobie dzien moszczacy (sie). Ksiazki, prasa, i gapienie
      sie, jak rosnie w ogrodzie. Tylko wieczorem rusze sie taksowka na urodziny
      przyjaciolki.

      Jutro natomiast zaswietujemy moje i Manka imieniny. Obie okazje juz wprawdzie
      przebrzmiale, ale nie udalo nam sie wtedy spotkac. A od poniedzialku wracam do
      wiosennego detoksu.

      Wiecej pierdul na wsi sowiogorskiej nie zanotowano. :-)

      Milego weekendu :-)
      • ewa553 Re: Sobota 10.05.08, 09:01
        i u mnie upal mimo mlodej godzin y. Dla mnie oznacza to m.in.
        jezdzenie po okolicy z symboliczna konewka: dwa razy dziennie ogrod,
        potem cmentarz i dwa bardzo obsadzone balkony. Nie powiem, napracuje
        sie.
        Jade rowniez przed poludniem pozegnac sie z moja podopieczna. Udalo
        jej sie wreszcie w nocy umrzec. Bylam u niej wczoraj, lezala taka
        malenka kruszynka w lozku, bardzo mi moja babcie przypominala.
        Miala raka w ostatnim stadium, ale bole zaczely sie naprawde dopiero
        na poczatku marca, wiec nie nacierpiala sie na szczescie dlugo.
        Zdazylam rowniez z ksiedzem, co jej - niepraktykujacej od dawna,
        wyraznie ulzylo. Ciekawe, ze ludzie w obliczu Ostatecznosci,
        znajduja pocieche w Bogu.
        Byla od marca w Domu Opieki. Dziewczyny, mimo ze miala pokoj
        dwuosobowy, to jednak bylo tam wspaniale. Gdybyscie wiedzialy jakie
        wspaniale siostry tam pracuja! Prawie wszystko nie-Niemki. Jedna z
        nich mnie po prostu wzrusza. Ma najwyzej 30 lat. Jest czula,
        wspolczujaca, taka co w kazdej chwili podejdzie do pacjentki i
        poglaszcze i powie mime slowo. Duzo rozmawialysmy i wiem ze wiele
        dla mojej pani zrobila. Bedzie mi sie z nia ciezko rozstac.
        Chcialabym na taka dziewczyne trafic, jak ja bede tak daleko....
        Moja opieka w momencie smierci jest zakonczona, teraz tylko gora
        zalatwiania formalnosci. I cos czego nie lubie: porzadkowanie
        wszelkich papierow. Odkladalam je od conajmniej 2 lat na kupke
        zamiast odkladac tak jak sie nalezy. No to mam za swoje:))))
        Milego weekendu Wam zycze! I dla tych co nie wiedza: Zielone Swiatki
        sa u nas przez 2 dni, czyli jutro i w poniedzialek.
        • maria421 Re: Sobota 10.05.08, 10:03
          Ewa, rozumiem ze zorganizowanie pogrzebu staruszki tez na Twojej glowie. I pewno
          bedziesz potem jeszcze o jej grob dbac.
          A co z synalkiem tej pani?

          U nas dzisiaj zaczyna sie Stadtfest, jest jakis koncert zespolu w ktorym graja
          znajomi corci, wiec dalam sie namowic.
          • iwannabesedated Re: Sobota 10.05.08, 14:26
            Najlepiej żeby ludźmi opiekowali się ci którzy czują w sercu taką potrzebę a nie
            ci od których społeczeństwo oczekuje że to będą robić.
            Taka wymuszona opieka to o kant tyłka rozbić, więcej szkody niż pożytku dla obu
            stron.
            Dobrze jest też się wstrzymać od ferowania pochopnych wyroków w sprawie osób
            których się nie zna, bo nigdy nie wiadomo jak to było naprawdę. Moja na przykład
            ukochana Babcia była cudowną Babcią, co nie przeszkodziło jej być okropną matką.
            A gdybym nie znała od flizeliny całej historii, to bym pewnie powiedziała że
            cudowna staruszka ma niewdzięczne potomstwo :)
            • maria421 Re: Sobota 10.05.08, 18:46
              iwannabesedated napisała:

              > Najlepiej żeby ludźmi opiekowali się ci którzy czują w sercu taką potrzebę a ni
              > e
              > ci od których społeczeństwo oczekuje że to będą robić.
              > Taka wymuszona opieka to o kant tyłka rozbić, więcej szkody niż pożytku dla obu
              > stron.

              Co masz na mysli mowiac "wymuszona opieka"? Tzn. na kim spoleczenstwo wymusza
              opieke?

              > Dobrze jest też się wstrzymać od ferowania pochopnych wyroków w sprawie osób
              > których się nie zna, bo nigdy nie wiadomo jak to było naprawdę.

              Ewa pisala ze syn owej staruszki ja bil.
              W stosunku do kogos kto bije matke staruszke ja jestem gotowa ferowac wyrok
              nawet na odleglosc.

              Moja na przykła
              > d
              > ukochana Babcia była cudowną Babcią, co nie przeszkodziło jej być okropną matką
              > .
              > A gdybym nie znała od flizeliny całej historii, to bym pewnie powiedziała że
              > cudowna staruszka ma niewdzięczne potomstwo :)

              Sa rozne sytuacje. Ale zadna nie usprawiedliwia przemocy czy opuszczenia osoby
              potrzebujacej pomocy.
              • iwannabesedated Re: Sobota 10.05.08, 22:38
                No to cieszę się Marysiu, że czujesz się upoważniona rzucać kamieniami.
                Na odległość.
                • maria421 Re: Sobota 10.05.08, 22:52
                  iwannabesedated napisała:

                  > No to cieszę się Marysiu, że czujesz się upoważniona rzucać kamieniami.
                  > Na odległość.
                  >
                  A Ty uwazasz ze jak 60 letni facet bije 90 letnia matke, to pewno ona sobie na
                  to zaluzyla, czy jak mam to rozumiec?
                  • iwannabesedated Re: Sobota 11.05.08, 00:33
                    Nie. Nie czuję się upoważniona do rozstrzygania czy ktoś sobie zasłużył.
      • iwannabesedated Re: Sobota 10.05.08, 14:21
        Tutaj dziwnie. Niby ciepło - ale chłodno. Słońce poświeci trochę i rozgrzeje, a
        zaraz się chowa i wieje zimnym wiatrem. Zielono owszem, kwitnie owszem. Ale
        jakoś tak niepewnie. Może po prostu po tak długiej okropnej zimie trudno jest
        uwierzyć, że to naprawdę przyszła wiosna. Zwłaszcza, że jak niby przyszła w
        kwietniu, to potem śnieg spadł. Więc trudno jakoś zaufać tej wiośnie. A może w
        nocy mrozem ścina, jak wszyscy śpią, ukradkiem.
        Wczoraj odniosłam osobisty sukces. Zrezygnowałam z propozycji współpracy o którą
        się starałam od ok. roku. Bo rok temu byłam zainteresowana a teraz już nie. I
        chuj z regułą konsekwencji. "Sytuacja uległa zmianie" powiedziałam, a na odęcie
        pani i próbę czynienia mi wyrzutów poradziłam żeby następnym razem szybciej się
        decydowali jak im coś proponuję. Jestem z siebie nadzwyczaj dumna, bo wpierw
        miałam zamiar się wykręcić kłamliwie zasłaniając względami zdrowotnymi czycoś.
        Bardzo dobrze się poczułam w roli osoby odrzucającej niewystarczająco dobre
        propozycje i czekam na następne :)))
        • jutka1 Re: Sobota 10.05.08, 16:45
          Gratuluje nowej umiejetnosci. Czasem dlugo sie ja nabywa, czasem wcale. :-)

          Biore pod pache flaszke schlodzonego bialasa, prezent urodzinowy, i odpelzam
          taksowkujac na urodzinowa impreze ogrodowa. Oczywiscie, ze bedzie grill, i
          oczywiscie, ze ze smakiem i juz z lekka nostalgia wtrzonchnem przypalona
          kielbase i inny kawal miencha. Pogryzajac jakas salatka, ofkors, bo bez salatki
          w Polsce nie ma imprezy. ;-D
    • sabba Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 10.05.08, 21:26
      bylam w piatek na basenie z dzieckiem. taplamy sie w brodziku dla dzieci,
      pileczka, slonik, konewka, milo i rzesko, szkoda tylko ze kelner nie donosil
      koktajli z kolorowa rurka:) wszystko byloby jak w temacie czyli pierdola, gdyby
      nie pewna frapujaca mnie sytuacja. obok na glebokim basenie cwiczyla jakas grupa
      ludzi, gimastyka wodny czy cos. myslalam na poczatku ze to dzieci (nie
      przygladalam sie zbytnio) bo instruktorka zwarcala sie tak do nich. ale tony
      zaczely sie robic coraz bardziej agresywne, karcace, slowem nieprzyjmne. okazalo
      sie ze to nie byly dzieci ale seniorzy. nie wiem w jakim stanie oni byli ale
      kurcze, czy nie mozna sie do ludzi zwracac jak do ludzi a nie do bandy
      nieokrzesanych dzieci?? nawiasem mowiac w Niemczech chyba nawet do dzieci sie
      tak zwracac nie moze... smutne to bylo...
    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 10.05.08, 21:34
      Pogrzebu ja nie organizuje. Opieka wygasa w momencie smierci
      podopiecznej, reszta zajmuje sie Miasto, urzad. Ja mam tylko bardzo
      duzo zalatwiania pracy papierkowej, rozne instytucje musze
      zawiadomic, a przede wszystkim napisac raport koncowy do Sadu
      Opiekunczego, z bilansem rowniez spraw bankowych.
      Pani umierajac wczoraj dwukrotnie pytana odmowila zobaczenia syna.
      A ten sie jednak urzadzil. Chyba tu nie pisalam, wydaje mi sie ze
      tylko Tobie Mario opowiadalam: podcial sobie zyly w dniu, w ktorym
      mial ze mna spotkanie w tym mieszkaniu. Wiec coz za przypadek:
      znalazlam go na czas! Jest teraz w szpitalu psychiatrycznym i pani
      socjalna strasznie sie jego losem przejmuje. Zalatwila mu juz opieke
      panstwa. dostal taka opiekunke jaka ja bylam dla jego matki. Bedzie
      wiec mial i jakies mieszkanie i pieniadze na zycie. A ja sie pytam:
      dlaczego ja mam to finansowac? Ja, platnik podatkow? Gdybym
      przyjechala do Polski w odwiedziny i nie chciala Polski opuscic, to
      nie wyobrazam sobie aby mi sie cokolwiek nalezalo. Cwany gnojek. Nie
      moge mu darowac, ze jeszcze trzy miesiace temu tak rabnal matke-
      kruszynke w dlon, ze jej kosc zlamal.
      Pozegnalam sie z nia dzisiaj i mam nadzieje, ze jest jej teraz
      lepiej.
      • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 10.05.08, 22:50
        Wciągnęłam się ostatnio w serial Dr. House, otóż ostatnio był kawałek o jakiejś
        kobiecie która celowo wywoływała u siebie symptomy groźnych chorób aby wymusić
        hospitalizację a co za tym idzie zainteresowanie lekarzy. Syndrom Munchausena to
        się nazywa. Niektórzy rodzice z tym syndromem wywołują symptomy nie u siebie,
        tylko u swoich dzieci - na przykład je podtruwając. Ludzie potrafią rozwinąć
        zdumiewający wachlarz pojebanych zachowań. Także się często pytam - dlaczego ja
        mam to finansować, dlaczego mam być czegoś takiego świadkiem, czemu muszę
        słuchać o tym, czemu muszę oddychać tym samym powietrzem co takie jednostki.
        Sądzę, że odpowiedzi na to pytanie każdy sam musi sobie udzielić.
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 10.05.08, 22:57
        ewa553 napisała:

        >! Jest teraz w szpitalu psychiatrycznym i pani
        > socjalna strasznie sie jego losem przejmuje. Zalatwila mu juz opieke
        > panstwa. dostal taka opiekunke jaka ja bylam dla jego matki. Bedzie
        > wiec mial i jakies mieszkanie i pieniadze na zycie. A ja sie pytam:
        > dlaczego ja mam to finansowac? Ja, platnik podatkow?

        Finansowac mozna cos, co ma sens. Psychoterapia w niemieckim szpitalu
        psychiatrycznym dla kogos, kto po niemiecku nie mowi, nie ma sensu.
        Niemiecki szpital powinien go przekazac polskiemu szpitalowi psychiatrycznemu.
        • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 30 :-))) 11.05.08, 00:35
          Hahaha...
          Ale jaja.
    • jutka1 Sloneczna niedziela :-) 11.05.08, 08:00
      Slonce, slonce, slonce... Heliotropy wszystkich krajow laczcie sie! ;-)))

      Dzis wszystkie sklepy w Polandii zamkniete na klodke, bo Zielone Swiatki. Na
      szczescie nic mi ze sklepu nie potrzeba, a jesli bedzie potrzeba, to sklepik
      wiejski moge nawiedzic (otwarte moga byc tylko te sklepy, w ktorych wlasciciel,
      a nie pracownicy, stoi przy kasie).

      Za jakies dwie-trzy godziny wpadnie na kawe warszawski kumpel, w drodze z Pragi.
      Potem do siedemnastej bede sie byczyc w ogrodzie. Potem pojade na mankowe i moje
      (dawno przebrzmiale) imieniny, urzadzane przez nasza wspolna przyjaciolke.
      Rzadko sie w tym skladzie spotykamy ostatnio: kazde ma inny rozklad zajec,
      weekendy niekoniecznie wolne, i trudno sie zgrac czasem. Ciesze sie na to
      spotkanie, bo zawsze w ich towarzystwie laduja mi sie baterie, i od smiechu, i
      od rozmow powazniejszych.

      I tyle pierdulowatych planow niedzielnych.

      Slonca wszystkim zycze. :-)
      • maria421 Re: Sloneczna niedziela :-) 11.05.08, 08:57
        jutka1 napisała:

        > Slonce, slonce, slonce... Heliotropy wszystkich krajow laczcie sie! ;-)))
        >
        > Dzis wszystkie sklepy w Polandii zamkniete na klodke, bo Zielone Swiatki. Na
        > szczescie nic mi ze sklepu nie potrzeba, a jesli bedzie potrzeba, to sklepik
        > wiejski moge nawiedzic (otwarte moga byc tylko te sklepy, w ktorych wlasciciel,
        > a nie pracownicy, stoi przy kasie).

        W Niemczech w kazda niedziele wszystkie sklepy sa zamkniete, poza paroma wyjatkami.
        Jutro tez jest swieto, wiec jutro tez beda zamkniete.

        Dzisiaj , oprocz Zielonych Swiatek jest tez Dzien Matki. Corcia zrobila
        sniadanie, a na obiad ja zapraszam:-)
        • iwannabesedated Re: Sloneczna niedziela :-) 11.05.08, 13:56
          A w Polsce intensywne spółkowanie z własnym potomstwem jest zabronione. Do jakaś
          chyba niemiecka spesjalitedelamezą. Chociaż już w Austrii na przykład coś nagle
          się zaczęli burzyć na to. Po 24 latach czycoś...
          Ludzieeeee!!! Kupiłam sobie rower!!! Będę nim teraz się rozjeżdżać! Jest piękny,
          klasyczny, holenderski!!!
          Właśnie go zdobyłam w bratobójczej walce na polu pod Grójcem.To plus czapkę
          moro, trzy pary kleszczy elektrycznych. I parę czerwonych gatek ze skorpionem
          dla jukołhu :)
          • jutka1 Re: Sloneczna niedziela :-) 11.05.08, 14:16
            iwannabesedated napisała:

            > I parę czerwonych gatek ze skorpionem dla jukołhu :)
            ***********
            Hu?
    • jutka1 Poniedzialek, i znow slonce :-) 12.05.08, 08:04
      Znow pogoda jak drut. Jippiiii.

      Po 2-3 godzinach pracy bede mogla wrocic do ogrodu i poczytac. Kilka ksiazek
      mnie wola, i na niektore przyszedl juz czas.
      Poza tym nie mam zbyt duzych planow na dzis. Odpoczywam.

      Tyle pierdul na dzis.
      Milego dnia :-)
      • jutka1 Wtorek, i znow slonce :-))) 13.05.08, 07:27
        Wczorajszy wieczor niespodziewanie przerodzil sie w ognisko z udzialem
        przyjaciolki stad i kolezanki wizytujacej z Kanady. :-)
        Dzisiaj w planie dwa spotkania tu u mnie, potem przymiarka.
        Wieczor wolny.
        Oczywiscie znajde czas na czytanie w ogrodzie. :-)
        Mam tez nadzieje, ze dowioza akumulator do traktorka, i ze wreszcie toto zacznie
        normalnie funkcjonowac, bo trawa nie czeka, a rosnie jak oszalala.

        Tyle pierdul wioskowo-prowincjonalnych.
        H.A.N.D. :-)
        • jutka1 Re: Wtorek, i znow slonce :-))) PS 13.05.08, 09:55
          Przyszedl wlasnie bilet przeprowadzkowy. Wszystko gra oprocz limitu bagazu (20
          kg). Zaplace nadbagaz, i tyle.
          Firma transportowa tez juz zalatwiona.
          Bank paryski przygotowal papiery do otwarcia konta, beda czekac na moj podpis 28
          maja.
          Pani od pierwszego mieszkania przyslala mi dokladny adres. Chyba nawet znam
          budynek - jest 100 metrow od mojego ostatniego lokum. I tez na szostym pietrze,
          tyle ze z tarasem. :-)))
          Wszystko sie juz samo robi i szykuje.

          A jorstruli lata juz tylko i bada sie medycznie. Upierdliwosc, ale co robic. :-)

          cdn :-)
          • maria421 Czeresnie 13.05.08, 16:27
            pierwsze w tym roku. Pyszne byly:-)
            • ewa553 Re: Czeresnie 13.05.08, 19:30
              jeszcze nie widzialam. Byly hiszpanskie pewnie? Ja sie chyba
              wreszcie dam namowic i zasadze jedna czeresnie. Ale raczej taka
              mini. Nie mam ochoty wspinac sie po owoce po drabinie. A znajomi
              owszem, chetnie chca czeresnie, ale juz na talerzu, a nie na
              drzewie:((((
              • maria421 Re: Czeresnie 13.05.08, 20:00
                Nie sadze zeby Turcy czeresnie z Hiszpanii sprowadzali. Nie wiem skad byly, ala
                dobre byly:-)
            • jutka1 Re: Czeresnie 13.05.08, 22:13
              Czeresni jeszcze nie widzialam, ale moze to kwestia prowincji :-)))))
Pełna wersja