jutka1 14.05.08, 10:21 Otwieram nowe i spadam do nastepnych zajec. :-) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
sabba Re: O pierdulach -- Odc. 31 :-) 14.05.08, 10:44 kurcze, te pierduly to chyba najprzyjemniejsza rzecz w zyciu:) albo jedna z przyjemnych, bo duzo ich. moge dorzucic i swoja. zjadlam sniadanie, teraz sie zabieram za tlumaczenie. dziecko u wernera, maz w pracy. slonce swieci. bez tez pachnie i chetnie bym sobie drzewo w kazdym pokoju postawila, bo kocham ten zapach! milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 31 :-) 14.05.08, 17:04 Mila pierdula z dnia dzisiejszego - testy wykazaly najwyzsza kategorie zdrowia ehem. Panow prosze o wyjscie z tego wpisu. ;-))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 09:10 Znow slonecznie. Yessss.... Jak juz nadmienialam, wczoraj przyszly wyniki takich tam badan i dostalam laurke za doskonaly stan zdrowia, co mnie ucieszylo, nie powiem. Dzisiaj w planie dentysta, tlumacz przysiegly do tlumaczenia wynikow/opisow powyzszych i jeszcze innych badan, telefon do mojej paryskiej pani doktor, bo zgubilam daty szczepien na zoltaczke (a potrzebuje do kwestionariusza medycznego). Dzien pod znakiem lekarzy, jednym slowem. Ale i tak znajde chwile, zeby posiedziec w ogrodzie. :-))) Wczoraj nabralam juz pewnosci, ze Zolta Lina chce sie ze mna kumplowac. Szok. Od czasu, kiedy sie dowiedzial, ze wracam do Paryza (na co zareagowal z niezrozumialym dla mnie entuzjazmem) zasypuje mnie mailami, a wczoraj wieczorem to nawet w mailowych wymianach "w czasie realnym" zaczal uzywac "naszego" jezyka, tzn. zwrotow, ktore kiedys tam wymyslilismy do prywatnych wymian opinii, jak kazda para zapewne. Szok. Eeeeee, udaje, ze nie widze i nie rozumiem, odpisuje monosylabami, nie zadaje pytan typu "dlaczego wrociles do Paryza", "co sie stalo z Pania Powod" etc. Nie daje sie wciagnac, i tutaj nie popuszcze, howgh. Zycze mu jak najlepiej, i jestem wdzieczna (naprawde!), ze mnie od siebie uwolnil - bo rzadko kto mial na mnie tak toksyczny wplyw. Nie od poczatku oczywiscie, prawdziwe barwy wyszly w praniu. :-))) Ale do kina z nim chodzic nie bede, na kolacyjki umawiac sie nie bede, i na wspolne wyjscia do bylych wspolnych przyjaciol tez zgadzac sie nie bede. Wszystkie trzy propozycje juz padly. Szok. I kto powiedzial, ze to kobiety sa skomplikowane i ze nas trudno zrozumiec? :-) Niom. Tyle pierdul prowincjonalnych na dzis. :-) Milego dnia zycze. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 10:03 Tutaj pochmurno i deszcz siapi, co dobrze zrobi majowej roslinnosci. Jutka, toksyczni tak maja ze najpierw Cie truja a potem wracaja jakby nigdy nic sie nie stalo. Radze odciac sie od Zoltej Liny skalpelem a potem zaopatrzyc sie w tarcze antyzoltolinowa, najlepiej w postaci jakiegos silnego meskiego ramienia na ktorym moglabys oprzec Twe loki koloru miedzi:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 10:31 Skalpel owszem, tarcza tez, ale czemu od razu w takiej postaci? ;-) A jak nastepny toksyczny sie trafi?... eeeee, niekcemisiem. ;-))))))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 10:40 Pierwsza czesc dnia minela mi pracowicie, ciesze sie. Nie mam dzis zadnych zebran, lubie takie dni. Jutka jakie tarcze i sztylety, spojrz inaczej, przeciez czlowiek na ciebie cierpliwie czeka ;-))) A tu takie zacietrzewienie..... A o ile wedlug ciebie zbyt cierpliwie, to mu po prostu powiedz zamiast sie certolic jak ta nastolatka ;-))) Odpowiedz Link
jutka1 Eeeee tam, od razu ... 15.05.08, 10:56 lucja7 napisała: > Jutka jakie tarcze i sztylety, spojrz inaczej, przeciez czlowiek na > ciebie cierpliwie czeka ;-))) A tu takie zacietrzewienie..... ********** Zacietrzewienie? No co Ty. Po pierwsze, bardzo rzadko sie zacietrzewiam. Po drugie, Zolta Lina mnie juz tylko bawi, a czlek sie nie zacietrzewia na zrodlo smiechu, he? No i po trzecie, ja sie tylko dziwie, bo mam powody sie dziwic. Znam go jak wlasna kieszen, i domyslam sie, skad sie takie nagle zainteresowanie bierze, i sie dziwie, ze facet w jego wieku moze miec takie reakcje. :-))))) > A o ile wedlug ciebie zbyt cierpliwie, to mu po prostu powiedz > zamiast sie certolic jak ta nastolatka ;-))) ************ Lulu, powiem mu w oczy, nie lubie takich rzeczy zalatwiac mailowo. Tak juz mam. :-) Przyjdzie odebrac reszte swoich rzeczy, to nad kawa pogadamy, a to moze poczekac do lipca przeciez, nespa? I jak napisalam wyzej: nie "czeka na mnie cierpliwie", jeno szuka guza z powodow, ktorych ja sie domyslam, a o ktorych pisac nie bede. I nie chce miec z tym nic wspolnego, a to nie jest "zacietrzewienie" tylko ochrona przed toksycznosciami. :-D Nio. Bardzo ciekawa dynamika, swoja droga, jak sie wyjdzie z siebie i stanie obok, ze sie tak wyraze. Tyle barowej psychologii na dzis. ;-))) Odpowiedz Link
go.ga Re: Eeeee tam, od razu ... 15.05.08, 11:59 Jutka, a moze on naprawde chce swoja zolta line odzyskac? ;-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Eeeee tam, od razu ... 15.05.08, 16:27 go.ga napisała: > Jutka, a moze on naprawde chce swoja zolta line odzyskac? ;-) *********** Znajac ZL, juz dawno zastapil ZL innom linom. Bezpieczenstwo p-poz przede wszystkim ;-)))))) Odpowiedz Link
lucja7 Nikt mnie nie kocha 15.05.08, 10:46 Moja corka ma problem nastepujacy. Zerwala w koncu ze swoim Nicolas bo juz go nie mogla zniesc, uwazala ze jej zycie socjalne (dosc bogate), zubaza sie w tym zakochanym kontekscie. I nazajutrz, placz caly dzien, czy ktos bedzie mnie jeszcze tak kochal, czy kiedykolwiek, ktokolwiek......? Co ja sama zrobie...? Ide pisac o Paris-Berlin, ale ciagle nie wiem w jakiej masce. Ale dzisiaj mam dobry humor, wiec maska bedzie raczej usmiechnieta. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nikt mnie nie kocha 15.05.08, 10:58 Pogratuluj corce, ze ma normalne reakcje. ;-))) Przejdzie jej. :-) Powiedz jej tez, ze kazda milosc wymazuje poprzednie, i wydaje sie najwieksza w zyciu, nigdy nikogo tak nie kochalam, nigdy nikt mnnie tak nie kochal, itepe. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 10:56 jutka1 napisała: > Skalpel owszem, tarcza tez, ale czemu od razu w takiej postaci? ;-) > A jak nastepny toksyczny sie trafi?... eeeee, niekcemisiem. ;-))))))) > Nie boj sie, toksyczni sa w mniejszosci:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 11:18 jutka1 napisała: > W mniejszosci? Optymistka. ;-))) Hmmm... tak sie zastanawiam jakby tu takiego potencjalnego na toksycznosc badac. Juz na pierwszym randes-vous. Jakis papierek lakmusowy czy cos? Jak wpadne na jakis genialny pomysl, to Ci powiem:-) Odpowiedz Link
go.ga Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 12:05 > > Hmmm... tak sie zastanawiam jakby tu takiego potencjalnego na toksycznosc badac > . > Juz na pierwszym randes-vous. > Jakis papierek lakmusowy czy cos? > Jak wpadne na jakis genialny pomysl, to Ci powiem:-) Toksycznosc mozna wyczuc juz przy pierwszym spotkaniu intuicyjnie, jeno trzeba byc czujnym ;-) I najwazniejsze, posluchac tej ostrzegajacej nas intuicji i nie dac sie wplatac. Odpowiedz Link
maria421 Re: Sloneczny czwartek :-) 15.05.08, 13:02 go.ga napisała: > Toksycznosc mozna wyczuc juz przy pierwszym spotkaniu intuicyjnie, jeno trzeba > byc czujnym ;-) I najwazniejsze, posluchac tej ostrzegajacej nas intuicji i nie > dac sie wp Mozliwe, jezeli dysponuje sie taka intuicja i odpowiednia doza zdrowego egoizmu. Ale w czasie pierwszych mesko-damskich spotkan nasze "anteny" nastawione sa na ogol na co innego :-) Odpowiedz Link
jutka1 Toksyczni 15.05.08, 16:24 maria421 napisała: > go.ga napisała: > > > Toksycznosc mozna wyczuc juz przy pierwszym spotkaniu intuicyjnie, jeno trzeba byc czujnym ;-) I najwazniejsze, posluchac tej ostrzegajacej nas intuicji i nie dac sie wp > > Mozliwe, jezeli dysponuje sie taka intuicja i odpowiednia doza zdrowego egoizmu. > Ale w czasie pierwszych mesko-damskich spotkan nasze "anteny" nastawione sa na ogol na co innego :-) *********** Upraszczacie, moje Drogie. Po pierwsze primo: toksyczni czesto potrzebuja czasu, by sie ukazac. Niekoniecznie dlatego, ze sie maskuja (choc czasami-owszem), ale dlatego, ze toksycznosc dziala najlepiej, jak sie kogos pozna i ofiare oswoi. Ergo: bez wzgledu na to, czy intuicja, czy anteny, czy gotowosc bojowa i czujnosc rewolucyjna... Po drugie primo: intuicja czesto zawodzi. Taki na przyklad Pytun czyli jorstruli: intuicja rozbudowana do imentu, ale czasem sie wylacza. Po prostu. Mysle, ze wylacza sie wtedy, kiedy mam do przerobienia _naprawde wazna_ lekcje, z reguly z takich powtarzajacych sie epizodow. I trza Pytunowi dac w doope, bo in aczej nie zrozumie. Po trzecie primo: cos, co nie jest dla nas toksyczne dzis, moze byc toksyczne jutro. W koncu zmieniamy sie, inaczej reagujemy, inne rzeczy nas draznia, irytuja, truja. Tak wiec (wiem, wiem, nie zaczyna sie zdania...) niemaletkochlebpoosiem. Czy tez jak mawial byly kochanek: "Nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo i prosto". Moja wersja tych powiedzonek jest nieco bardziej rozmyta: Niematotamto, biel i czern wystepuja rzadko, a najczesciej sa odcienie szarosci. Ejment. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 15.05.08, 18:15 Racja, Jutka, ale od kazdej reguly sa wyjatki. Sa ludzie, ktorzy juz na powitanie zieja toksynami- jest w nich cos takiego, co od razu dziala na Ciebie zle, i albo od razu rezygnujesz z dalszego kontaktu, lub kontakt ograniczasz do minimum. Znaczy ze na ich toksyny masz odpowiednie antyciala:) Ja mialam toksyczna kolezanke. Poznalysmy sie jeszcze w podstawowce i doskonale sie wtedy rozumialysmy. Ona miala nieciekawa sytuacje w domu, wiec czasami wiecej przebywala u nas niz u siebie. I tak sie juz jakos wtedy utarlo, ze to ona ma zawsze problemy, ze to jej zawsze trzeba pomoc, ze to ona jest zawsze ta biedna, sama i ja tylko ja potrafie jej pomoc, wiec ona mnie potrzebuje, bez mojej pomocy by nie mogla itd. itp... Ja w Niemczech, ona w Polsce. Kontakty glownie przez telefon ("tak bym do ciebie chetnie zadzwonila, ale nie stac mnie na to"- wiec dzwonie ja). Placze z jej strony. Tragedia tragedie pogania ("tak bym sie chetnie z Toba spotkala")- spotykamy sie w Polsce, spodziewam sie zmaltretowanej , przybitej tragedniami kobiety a tu ona swieza, modna i zadbana i zapewnia ze pozyczke odda... Ale potem znow tragedia (tym razem prawdziwa), matka choruje , umiera . Dlug idzie w zapomnienie, rowniez z mojej strony. Potem nowe tragedie, nowe niekonczace sie rozmowy telefoniczne ("och, ile ty na te telefony wydasz, ale kiedys ci sie odwdziecze"). Potem jej miesieczna wizyta u mnie (3 miesiace po smierci mego meza i natychmiast po wyjezdzie corki na studia do PL), na zasadzie "kochana ty teraz kogos potrzebujesz, ty nie mozesz byc sama, ja sie toba zajme". Ale to znowu ja sie nia zajmuje, wysluchujac od rana do wieczora jej problemow, jej tragedii, jej obaw "tak mi tu u ciebie dobrze, az sie boje pomyslec co mnie czeka po powrocie do domu"... Po jej wyjezdzie bombardowanie mnie rozpaczliwymi sms-ami, telefonami, znow placze, tym razem ze jej nie rozumiem bo ja to mam taka normalna sytuacje.. "Normalna sytuacje??? Przeciez ledwo co meza pochowalam i corke na studia za granice wywiozlam!!! I to wlasciwie byl punkt zwrotny. Wtedy powiedzialam "Basta!". Nie odbieralam telefonow, nie odpowiadalam na sms-y. Ale przed Bozym Narodzeniem zmieklam. I bardzo szybko zostalam zalana jej kolejnymi problemami. Co gorsze, dowiedzialam sie ze te problemy sa ZMYSLONE! Ze ona oczernia inne osoby. No i wtedy napisalam jasno i wyraznie ze sobie dalszego kontaktu nie zycze. I mam z glowy. Ale niesmak pozostal do tej pory. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Toksyczni 15.05.08, 18:29 Oczywiscie, sa ludzie na widok ktorych cierpnie skora i czlek chce uciec. Albo ucieka. Z drugioej strony, Twoja Mario historia potwierdza, co napisala Stokrotka, a ja tylko rozwine: najgorsi toksyczni to rodzina lub ludfzie znani od dziecinstwa/wczesnej mlodosci. Bo znaja nas od bardzo dawna, jesli nie od zawsze. Bo nie mielismy tej czerwonej lampki, ktora sie czasem zapala na toksycznych. Lata cale mozna sie z takich toksycznych wyplatywac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Toksyczni -- pS 15.05.08, 18:35 Pisze na laptopie i mam dlugie paznokcie - stad literowki, przepraszam :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 15.05.08, 19:13 jutka1 napisała: > Z drugioej strony, Twoja Mario historia potwierdza, co napisala Stokrotka, a ja > tylko rozwine: najgorsi toksyczni to rodzina lub ludfzie znani od > dziecinstwa/wczesnej mlodosci. Bo znaja nas od bardzo dawna, jesli nie od > zawsze. Bo nie mielismy tej czerwonej lampki, ktora sie czasem zapala na > toksycznych. Lata cale mozna sie z takich toksycznych wyplatywac. Jasne. Tym bardziej jestesmy narazeli na toksycznosc innych im bardziej jestesmy z nimi "intymni", im bardziej oni nas znaja. Wtedy zeruja na naszyszych slabych stronach, na naszej litosci, empatii, checi pomocy, na naszych wyrzutach sumienia ktore by nas gryzly gdybysmy te osobe porzucili. Paskudni egoisci. Od toksycznej kolezanki mozna sie uwolnic. Ale co zrobic z toksyczna matka albo z toksycznym dzieckiem? I wlasciwie, co taka toksycznosc samemu toksycznemu daje? Odpowiedz Link
go.ga Re: Toksyczni 15.05.08, 19:34 >>Od toksycznej kolezanki mozna sie uwolnic. Ale co zrobic z toksyczna >>matka albo >>z toksycznym dzieckiem? Od toksycznej matki/ojca/brat/siostry tez mozna sie uwolnic, przynajmniej psychicznie jesli nie fizycznie. Nie pozwalac, aby ich toksycznosc miala wplyw na nasze zycie. To bardzo trudne, a najtrudniejsze jest tutaj wlasciwe "zdiagnozowanie" sytuacji. Przerabialam. I zauwazylam jedno, odkad sie uporalam z toksycznoscia w rodzinie, duzo latwiej radze sobie z toksycznoscia poza rodzina. Toksyczne dziecko? Nie moge sobie wyobrazic. Dzieci nie mam wiec teoretyzuje, ale chyba toksycznosc dziecka nie bierze sie z powietrza. No i "uwolnic" sie od wlasnego dziecka chyba tez nie mozna. Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 15.05.08, 19:57 go.ga napisała: > Od toksycznej matki/ojca/brat/siostry tez mozna sie uwolnic, przynajmniej psych > icznie jesli nie fizycznie. Nie pozwalac, aby ich toksycznosc miala wplyw na na > sze zycie. To bardzo trudne, a najtrudniejsze jest tutaj wlasciwe "zdiagnozowan > ie" sytuacji. Przerabialam. I zauwazylam jedno, odkad sie uporalam z toksycznos > cia w rodzinie, duzo latwiej radze sobie z toksycznoscia poza rodzina. Dobrze jezeli mozna sie uporac z toksycznoscia rodzicow dosyc wczesnie, kiedy oni sami nie sa jeszcze starzy. Z toksycznymi staruszkami jest o wiele trudniej. > Toksyczne dziecko? Nie moge sobie wyobrazic. Dzieci nie mam wiec teoretyzuje, a > le chyba toksycznosc dziecka nie bierze sie z powietrza. No i "uwolnic" sie od > wlasnego dziecka chyba tez nie mozna. No wlasnie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Toksyczni 16.05.08, 15:28 No jakto, jeśli nie bierze się z powietrza, to skąd? Ktoś tu pamiętam mi tłumaczył, na przykładzie paskudnika który bił mamusię, że z mamusi nie. No więc jeśli z mamusi nie, i z powietrza nie, to skąd? Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 16.05.08, 16:12 iwannabesedated napisała: > No jakto, jeśli nie bierze się z powietrza, to skąd? > Ktoś tu pamiętam mi tłumaczył, na przykładzie paskudnika który bił mamusię, że > z > mamusi nie. No więc jeśli z mamusi nie, i z powietrza nie, to skąd? > Moze z tatusia. Albo z otoczenia. Albo z kosmosu. Albo z jakiejs zlej energii co ja zbyt chelpliwie wylapywal. Czyli z siebie samego:) Odpowiedz Link
go.ga Re: Toksyczni 16.05.08, 16:19 Przyznam, ze mi jakos trudno uwierzyc, ze dziecko, ktore bylo chciane, kochane przez rodzicow itd. tak "z kosmosu" wyssalo swoja toksycznosc i wyroslo na potwora. Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 16.05.08, 16:52 go.ga napisała: > Przyznam, ze mi jakos trudno uwierzyc, ze dziecko, ktore bylo chciane, kochane > przez rodzicow itd. tak "z kosmosu" wyssalo swoja toksycznosc i wyroslo na potw > ora. Teoretycznie nie powinno. Ale malo to jest przypadkow kiedy dziecko chciane , kochane itd. zamienia sie w bandyte? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Toksyczni 16.05.08, 17:15 No na szczęście nie jest to aż tak proste, dlatego że wtedy należałoby od razu całe potomstwo zajoba Fricla wsadzić razem z nim do czubków. I lajkłajs, do czukbków też lub do pierdla wsadzić czubka co bije mamusię razem z mamusią, bo przecież z niczego się taki nie wziął, nespa? Solżenicyn chyba napisał, że gdyby to było takie proste. Ale to takie proste nie jest. Nie wierzę w złego Hitlera co omamił kupę "dobrych" (przypominam że miał wielu gorących zwolenników w wielu szacownych krajach). Nie wierzę w "złego" wariata Fricla i dobrą matkę co o niczym nie wiedziała i dobrych sąsiadów co też o niczym nie wiedzieli. Otoczenie tworzy możliwość zaistnienia takiej aberracji. Jest to proces grupowy. Choćby po to żeby sobie powiedzieć że ja nie jestem przecież aż tak zły, co prawda biję żonę, ale przecież nie gwałcę córek. Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 16.05.08, 17:29 iwannabesedated napisała: > niczym nie wiedzieli. Otoczenie tworzy możliwość zaistnienia takiej aberracji. > Jest to proces grupowy. Choćby po to żeby sobie powiedzieć że ja nie jestem > przecież aż tak zły, co prawda biję żonę, ale przecież nie gwałcę córek. > Powiedzialabym raczej ze otoczenie pomaga w realizacji aberracji, chocby przez to ze nie chce widziec. Ale skad sie bierze aberracja to do tej pory najmadrzejsi nie wiedza. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Toksyczni 16.05.08, 17:44 To ciekawe zagadnienie z tą aberracją. Kurt Wilber na przykład twierdzi, że człowieczeństwo osoby realizuje się poprzez ciągły konflikt wewnętrzny między dwoma tendencjami - by być osobnym i ustalać własne reguły oraz by być częścią społeczeństwa i żyć wg. reguł innych. Jeśli przegniemy w jednym lub drugim kierunku - to powstaje aberracja. Taniec na linie, jednym słowem :) Odpowiedz Link
go.ga Re: Toksyczni 16.05.08, 19:32 iwannabesedated napisała: > To ciekawe zagadnienie z tą aberracją. Kurt Wilber A nie Ken? Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczni 16.05.08, 19:39 Wedlug mnie kwestia jak sie rodzi aberracja jest tylko na tyle istotna na ile mozna jej przeciwdzialac, zapobiegac. Jest wiele hipotez dotyczacych tego skad sie bierze zlo w czlowieku, kilka z nich doszukuje sie zrodla zla w budowie mozgu czy w procesach zachodzacych w systemie nerwowym. Czyli ulomnosc fizyczna. Czyli- trzeba leczyc a nie karac. Takie podejscie do sprawy jest zaprzeczeniem wolnej woli jednostki, odebraniem jej zdolnosci do decydowania o wlasnych czynach. Frizl doskonale wiedzial co robi i ze to co robi jest sprzeczne z normami spolecznymi i z prawem. Dlatego tak kombinowal, zeby nie wpasc. Mial wolna wole lecz uzyl ja do dokonania przestepstwa a nie przeciw niemu. I to jest najwazniejsze. Odpowiedz Link
lucja7 aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 17:48 Ktos tu pisal ze ma kota ktory przestal byc dzieckiem i ze ma on trzy siostry. To co z ta aberacja bedzie teraz w kocim swiecie? Obetnie mu sie? Aberacja? Przeleci wszystkie siostry. Aberacja? Wezwac ksiedza! Aberacja! Aberacja! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 17:54 Lucyfer albo się urżnął albo go hobzdł twórczy furror jak wąż kundalini uwolniony z woltu Srutubanku przez forumową armadę, nie widzę inaczej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 17:59 Lucyfer sie nie moze urznac. Ex definitio. Lucyfer jest ponad to, ponad wszystko. ;-)))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 18:04 Jakto nie może? Zaszył się czyco??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 18:06 Lucyfer ma o wiele mocniejsza glowe ode mnie ;-))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: aberacja w kocim swiecie -- Pi Es 16.05.08, 18:18 Poza tym w kocim swiecie chez moi tez jest aberacja. Maurycy syczy. Na Daisy, na mnie, na siebie samego. Siedzi sam w swoim kaciku i syczy na powietrze. Ki fiute?!?! Odpowiedz Link
maria421 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 19:41 iwannabesedated napisała: > Lucyfer albo się urżnął albo go hobzdł twórczy furror jak wąż kundalini > uwolniony z woltu Srutubanku przez forumową armadę, nie widzę inaczej. > Lucyfer , wedlug Twojej wczesniejszej definicji wg Kurta czy Kena sam jest aberrantem. Spadl z liny na ktorej tanczyl i stal sie upadlym aniolem:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 19:45 Lucyferia nie spadla z zadnej liny i prosze mi tu jej nic nie imputowac. Lucyferia z lina ma tyle wspolnego, co musztarda z poobiadem. Nio. Kurdebalans. :-)))) Odpowiedz Link
go.ga Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 19:55 jutka1 napisała: > Lucyferia nie spadla z zadnej liny i prosze mi tu jej nic nie imputowac. > Lucyferia z lina ma tyle wspolnego, co musztarda z poobiadem. A moze do zoltej liny sie dorwala? Odpowiedz Link
maria421 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 19:55 jutka1 napisała: > Lucyferia nie spadla z zadnej liny i prosze mi tu jej nic nie imputowac. > Lucyferia z lina ma tyle wspolnego, co musztarda z poobiadem. Nio. Kurdebalans. > :-)))) Jutka, az za taka feministke to Ciebie nie uwazalam:) Wiadomo, ze Kopernik byl kobieta, ze kobieta byla papiezem, ale Lucyfer jest meski diabel i wedlug jednej legendy nawet ponoc zakochany w ziemskiej kobiecie:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 19:59 Oj, Mario, Mario... :-))) Przeciez Lucyfer to skrot od Lucyferii, a Lucyferia to ksywa nadana przez Stokrotke naszej Lucji czyli Lulu. Ale chyba niepotrzebnie to tlumacze? ;-)))))) Odpowiedz Link
go.ga Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 20:01 jutka1 napisała: > Oj, Mario, Mario... :-))) > Przeciez Lucyfer to skrot od Lucyferii, a Lucyferia to ksywa nadana przez > Stokrotke naszej Lucji czyli Lulu. > Ale chyba niepotrzebnie to tlumacze? ;-)))))) Potrzebnie tlumaczysz, w kazdym razie mnie, widze, ze nie jestem na biezaco w temacie forumowych ksyw i przez to czasem nie kumam, albo co gorsza, zle kumam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 20:03 Gogus, to polecam sie na przyszlosc, jakby co. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 slowniczek ksyw forumowych :-)))) 16.05.08, 20:59 Taksemmyslem. Goga, na zas zapodam z pamieci, co nastepuje: jutka1 napisała: > Lucyfer to skrot od Lucyferii, a Lucyferia to ksywa nadana przez > Stokrotke naszej Lucji czyli Lulu. > Ale chyba niepotrzebnie to tlumacze? ;-)))))) ******** Plus: Tujka lub Tuja, to moj skrot od Stokrotui, czyli Stokrotki. bij zabij, nie pamietam, skad sie wziela Stokrotuja. Pyton lub Pajtun to ja. (C) Stokrotka, ok. 2003-04? Moze wczesniej. Wzielo sie z mojej starej sygnaturki "Wasza Jutunia Petunia", co z kolei bylo parafraza "Wasza Stokrotka". Tujka to przemienila na "Wasza Jutunia Pytun-y-ja" czy jakos tak, i stad sie narodzil Pytun. Sznycel to Tortugo. Musze poszukac w wyszukiwarce portalowej strumien swiadomosci, ktory mnie do Sznycla doprowadzil. C.d.n., a jakby co, to pytaj :-))) Odpowiedz Link
go.ga Re: slowniczek ksyw forumowych :-)))) 16.05.08, 23:17 Dzieki wielkie. To ze Pyton to Ty, to wiedzialam ;-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: slowniczek ksyw forumowych :-)))) 17.05.08, 00:07 Lucyferia byla w jakiejs ksiazce nie? Za nic nie pamietam w jakiej ;-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: slowniczek ksyw forumowych :-)))) 17.05.08, 07:38 Moze Stokrotka pamieta? Bo ja nie. Odpowiedz Link
maria421 Re: aberacja w kocim swiecie 16.05.08, 21:58 jutka1 napisała: > Oj, Mario, Mario... :-))) > Przeciez Lucyfer to skrot od Lucyferii, a Lucyferia to ksywa nadana przez > Stokrotke naszej Lucji czyli Lulu. > Ale chyba niepotrzebnie to tlumacze? ;-)))))) Jutka, ale ja pisalam o Lucyferze, bo mi sie akurat ze Stokrotkowym tancem na linie i aberracja skojarzyl:) P.S. za ksywe Lucyferia dla Lucji Stokrotka ma u mnie flaszke czego chce:) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lucjo, sprostowanie 19.05.08, 09:59 Nie kot, tylko krolik i nie trzy siostry, a cztery. Lucjo, nie wiem, skad masz te skojarzenia - kota pewnie od Jutki a trzy siostry? z Czechowa? :oPP Krolik zostal zneutralizowany i czeka grzecznie w izolatce az bedzie mogl znowu bawic sie z siostrami - gdzies w polowie czerwca, wiec do zadnych aberracji nie dojdzie, badz spokojna :o) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jesien, czas mgly i zmian 15.05.08, 11:53 Mama nie ma raka. Przyjaciolka nie ma raka. Ja nie mam raka. Teraz czas zabrac sie za inne smieci i toksyny zycia, hej! Odpowiedz Link
lucja7 Re: Jesien, czas mgly i zmian 15.05.08, 11:56 Ja tez nie mam. Wypije za twoje zdrowie dzisiaj, Luiza :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Jesien, czas mgly i zmian 15.05.08, 13:07 luiza-w-ogrodzie napisała: > Mama nie ma raka. > Przyjaciolka nie ma raka. > Ja nie mam raka. Kuzynka u ktorej znalezli cos na przysadce mozgowej tez nie ma raka. Takie diagnozy z pewnoscia sprawiaja ze zyjemy po nich bardziej swiadomie. Ja dostalam taka diagnoze w 2001 roku :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Jesien, czas mgly i zmian 15.05.08, 13:45 luiza-w-ogrodzie napisała: "Mama nie ma raka. Przyjaciolka nie ma raka. Ja nie mam raka." Luizo, ciesze sie ogromnie! Niech zyja dobre wiesci!! I czekam na Twój powrót na jesienne ogrody ;-) Chodzi nam mocno po glowie przeprowadzka poza Madryt do domu z ogrodem. Uwielbiam ogrody (i wpisy Luizy o ogrodach!!), choc ogrodnik ze mnie zaden, ale pilnie bym sie uczyla i dopytywala o rady. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;-). Tak czy owak nie decyzja odlozona na jesien (europejska). A potem szukanie... ;-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jesien, czas mgly i zmian 15.05.08, 16:03 Luizo - :-)))))))))))))))))) I ja tez nie mam, i wiem od wczoraj. :-) Idesenalac :-) Razem z Lulu wychyle za Twe, i nasze, zdrowie. Doslownie. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Toksyczność i rak 15.05.08, 16:49 A co Was napadło z tym rakiem? A po co miałybyście go mać? Ja niedawno miałam dużo raków i powiem Wam, przereklamowane to jest. Na dodatek drapało w gardle i dusiło potem, chyba mam uczulenie. Dajta spokój temu raku, lepsze małosolne. Właśnie jadłam, pycha. W kwestii toksyczności w związkach to bardzo ciekawie to opisuje Redfield (ten od nogi). Mianowicie popadając w zauroczenie partnerzy odcinają się od źródła i jako jedyne źródło zaczynają traktować partnera - wkrótce energii zaczyna brakować i zauroczenie przeradza się w zwykłą rywalizację o energię z użyciem wszystkich scenariuszy kontroli. Często także w takie patologie popadają ludzie względem swoich zstępnych. Traktując potomstwo jako jedyne źródło swego życia towarzyskiego i rozrywkę uzależniają ofiarę od siebie na przykład drogimi prezentami. I ssą, ssą i ssą. Moja ciotka na przykład tak się zassała moją kuzynką, że ta aby się ratować szybko urodziła dziecko i podrzuciła matce na żer. Zassanie nastąpiło po śmierci męża ciotki, który zeszedł był w zastanawiająco młodym wieku. Mówię Wam, tacy toksyczni to straszna sprawa, szczególnie jeśli są rodziną. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Toksyczność i rak 16.05.08, 03:32 Stokrotko, nic nie napadlo z tym rakiem, tylko pojawily sie niepokojace znaki i trzeba bylo wyjasnic sprawe. Przypuszczam ze wiele zapasci zdrowotnych wynika z toksycznosci otoczenia. Zgadzam sie jak najbardziej, ze "toksyczni to straszna sprawa, szczególnie jeśli są rodziną". Jak nie zalatwie tego problemu w tym roku, to bede jeszcze bardziej chorowac. A tymczasem napawam sie jesiennym sloncem... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Toksyczność i rak 16.05.08, 08:08 Imho, toksycznosc osob w otoczeniu, dlugotrwaly stres, i zanieczyszczenia (powietrze, jedzenie, woda) - przyczyniaja sie na rowni z genetyka i innymi przyczynami. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Toksyczność i rak 16.05.08, 15:38 Rozumiem Luizo. No to zabierz się za ten problem jeszcze w tym roku, jak za ogród po przejściu powietrznej trąby. Zniszczone rośliny i chwasty na kompost, wydobyty przez trąbę gruz na ogródek skalny, wypłynięte trumny z trupami - hm, chyba też na kompost tylko koniecznie wapnem posypać żeby już nie jadziły. Całokształt też pilnie obejrzeć, czyteż nie pojawiły się nowe możliwości, powiedzmy jakieś świeże źródełko czycoś. I koniecznie ze śmieciami uważać, bo może tam się kryć na przykład skarb. Gdyby przypadkiem wpadła Ci w ręce bita srebrna stara hiszpańska moneta oprawiona w złoto, to proszę Cię o przechowanie jej dla mnie :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczność i rak 16.05.08, 10:13 iwannabesedated napisała: > Moja ciotka na przykład tak się zassała moją kuzynką, że ta aby się ratować > szybko urodziła dziecko i podrzuciła matce na żer. Zassanie nastąpiło po śmierc > i > męża ciotki, który zeszedł był w zastanawiająco młodym wieku. Mówię Wam, tacy > toksyczni to straszna sprawa, szczególnie jeśli są rodziną. Kiedy zmarl moj maz moja corka powiedziala, ze ona sobie wyjazd na studia za granice przelozy o rok a mnie samej w Niemczech nie zostawi bo by miala wyrzuty sumienia. Powiedzialam jej, ze jezeli tak zrobi, to wtedy ja bede miala wyrzuty sumienia. Tak wiec pojechala, widywalysmy sie raz na pare miesiecy ale byly to mile spotkania. Teraz przyjezdza do domu co weekend, ale robi to bo chce , a nie dlatego ze musi. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Toksyczność i rak 16.05.08, 15:20 Hm, ktoś powiedział "kasjer - dupa" ? Odpowiedz Link
maria421 Re: Toksyczność i rak 16.05.08, 16:12 iwannabesedated napisała: > Hm, ktoś powiedział "kasjer - dupa" ? > To musial jakis toksyczny byc:-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Ops. Turek raz jeszcze... 15.05.08, 14:06 Sory ale w wyniku patrz poniżej wypadłam z toku pierdulnego i się wpisałam w stare pierduły a tu już nowe pierduły się bujne pierdulą. Czyco. Wpis przenoszę. Czy wiecie, że kamień ozdobny turkus wywodzi swoją nazwę od Turków właśnie, którzy onego upowszechnili? I jeszcze było przysłowie 'siedzieć jak na tureckim kazaniu"... A ja sobie kupiłam rower i zamiast na nim śmigać rozgniotła mnie grypa jak walec nieostrożną czereśnię po asfalcie. Full serwis z kaszlem, bólem gardła i majakami gdzie jest wielki hangar a w nim jakaś po byku konstrukcja z takich wsporników metalowych grubych jak kilka szyn kolejowych, a w tej konstrukcji uwięzione są rzeczy, osoby i idee. Od pewnego natomiast czasu zauważyłam że jeśli coś spotyka mnie to zwykle w tym samym czasie dzieje się to jeszcze komuś z moich bliskich - więc zaraz zadzwoniła moja Przyjaciółka oznajmiając iż doświadczyła kilkudniowej burzy emocjonalno cielesnej w trakcie której obyła pogawędkę z Szatanem. Hm. Ciekawy jest na przykład też przykład Pytoniej nogi, bo ta noga rozeszła się echem szerokim i zapoczątkowała falę nóg u moich bliskich, a to achillesa u pary od mojej Przyjaciółki, kolano u mojej siostry ciotecznej, achillesa u innej przyjaciółki vel guru, i wreszcie ja usiłując się dyplomatycznie wymotać z niewygodnego kontraktu użyłam nogi jako wymówki, i w końcu przeczytałam iż Redfield w poprzednim życiu wymigiwał się nogą by naprodukować kopii tajnego manuskryptu zanim dosięgły go macki Kościła Kat i (oczywiście) ucięły mu głowę - co poskutkowało tym że a)manuskrypt przetrwał i b)Redfield w kolejnych życiach skręcał sobie nogę jak tylko obawiał się czegoś w przyszłości... Odpowiedz Link
sabba Re: O pierdulach -- Odc. 31 :-) 15.05.08, 19:56 leje. glowa lupie. czuje sie jakby byl piatek a jest czwartek. na dodatek ktos podmienil dziecku buty i ma teraz o dwa numery za duze. dziecku ktoremu przypadly buty Jaski to dopiero maja klopot bo za malych butow raczej mu na nogi nie wcisna... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pozdrawiam jesiennie w ten piekny piatek 16.05.08, 03:29 Wczoraj jak pisalam mielismy pierwsze jesienne cieple mgly, nadciagajace wczesnym rankiem znad oceanu wraz z poranna bryza. Dzis rano widzialam kolderke mgiel nad Gorami Blekitnymi, przelewajaca sie bialymi rzekami przez przelecze. Za oknem byly dziwne chmury, troche wygladajace na burzowe, teraz sie przejasnilo i wyszlo cieple slonce. Pojde do sklepu ogrodniczego w porze lunchu i kupie pare australijskich drzewek do posadzenia w weekend :o) Maj zapowiada sie dosc deszczowy, ale moze wreszcie dojde do siebie po grypie i innych atrakcjach i w czerwcu zaczne chodzic po buszu. Zima to najlepsza pora na to, choc w nocy namiot obrasta szronem. Zas w ogrodzie zima to pora budowania i sadzenia drzewek. Bede raportowac postep prac, specjalnie dla Blues :o) Wlasnie najelam facetow do stawiania drewnianego plotu, jak go postawia, przymocuje do niego siatkowy plot otaczajacy kurzy wybieg i wreszcie kupie kurki! Sasiedzi pytali sie o jajka, zaproponowalam im zeby zasponsorowali jedna kure :o) i beda mieli swieze jaja prosto z kurnika. Pomarancza ma mnostwo owocow, kupie siatke sadownicza i przykryje drzewko, zeby kakadu sie nie dobraly do pomarancz. Z owocow cytrusowych jedza tylko pestki, wiec niszcza caly owoc zeby dobrac sie do tych kilku nedznych pestek! Co do innej zywiny, najstarszy z mlodych krolikow w zeszlym tygodniu przestal byc chlopczykiem a reszta mlodych to cztery siostry, wiec sytuacje na froncie trzody mamy opanowana :o) Biore sie do pracy, dzieja sie tu ciekawe rzeczy, gdzies w polowie roku dolacze do swiatowego zespolu analitykow jako jedna z szesciu osob wydelegowanych z Australazji. Pozdrawiam jesiennie Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pozdrawiam jesiennie w ten piekny piatek 16.05.08, 08:34 Tutaj kropil deszcz, tez jest mgliscie. Swiat epatuje i emabluje jasna perlista szaroscia, przetykana gleboka ciemna zielenia pol zbozowych i jaskrawa zolcia kwitnacego rzepaku. Pachnie bez. Za kilka dni zakwitna irysy. Jak ladnie wokol. Plany na dzis: kosmetyczka, przymiarka, bank, poczta, zakupy. Jutro jade do mojej ukochanej winnicy po drugiej stronie gory na ognisko z jagnieciem z rozna. Od niedzieli do czwartku siedze tutaj, a w czwartek mimo swieta ruszam w droge: najpierw Warszawa i ostatnie - dla mnie - spotkanie komitetu doradczego, potem weekend pod Warszawa u przyjaciolki, a w poniedzialek do Paryza na 3.5 dnia. Bilet kupilam juz 2 miesiace temu, myslalam o tym wyjezdzie jak o zwyklej wizycie towarzysko-kulturalnej, a okazala sie ona rowniez przed-przeprowdzkowa wycieczka logistyczna (zalozenie konta w banku, wizyta w docelowym mieszkaniu, zeby wymierzyc przestrzen i zobaczyc czy np. moje biurko sie zmiesci albo ile ksiazek moge wziac). Po powrocie 8 dni tutaj, i znow w droge, juz definitywnie. Czas coraz szybciej biegnie. Ale damy rade, spoko. Milego piatku. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Pozdrawiam wiosennie w ten piekny piatek 16.05.08, 09:08 No i o to chodzilo Luizo ;-) Byc moze dlatego, ze pod koniec maja mina 2 lata od mojego pierwszego zwyciestwa nad ta parszywa choroba (choc jeszcze czeka mnie 5 lat scislej kontroli, jestem przekonana, ze bedzie OK), mam juz na stale poprzestawiane priorytety w moim zyciu. Praca, moze i ciekawa ale jednoczesnie monotonna, bo ile mozna przekonywac konsumentów (za pomoca wyswiechtanych juz chwytów reklamowych), ze mój produkt jest lepszy??? Czemu to sluzy? Jakie ma wartosci? Absolutnie zadne, poza tym, ze mi za to placa. A zatem zyciowa decyzja nie poswiecania calego mojego czasu na cos co nie daje mi zadnej satysfakcji. Od jesieni bede "biedniejsza" ale spokojniejsza. I spokojniej, po conajmniej rocznym "sabatical" rozejrze sie za czyms co bedzie pozyteczne, dobre a jednoczesnie nie stresujace. I tu wkraczaja plany przeniesienia sie poza Madryt. Jest takie piekne miejsce, które sie nam podoba, jakies 50 min od Madrytu (mi contrario" bedzie mial daleko, ale na razie nie protestuje), nieduza miejscowosc, stara, z gigantycznym palacem królewskim. Palac jako taki mi sie nie podoba, olbrzymi, wyniosly, oznaka ówczesnej swietnosci Hiszpanii, monumentalna bryla pelna pychy koronujaca plaskowyz. Ale wyjzej, uczepione górskich zboczy rozciaga sie cudne miasteczko i piekne domy z ogrodami. Latem, tam wlasnie przenosi sie zycie literackie, uciekajac z dusznego Madrytu. Tam oddycha sie innym powietrzem. Tam chcialabym sie przeniesc, znalezc dom, koniecznie z ogrodem. Chodowac kwiaty, ziola...jezdzic na rowerze, chodzic z psem na dlugie spacery. A do Madrytu zagladac tylko raz na jakis czas, wyjatkowa wystawa, ciekawy spektakl, inna potrzeba... Koniec marzen... trzeba brac sie za robote. Dzis pracuje z domu. Zalatwilam sobie, ze w piatki nie bede jezdzic do biura tylko pracowac z domu. Just my laptop, my cell and me ;-)) Milego piatku i weekendu ;-) Odpowiedz Link
go.ga Re: Pozdrawiam wiosennie w ten piekny piatek 16.05.08, 11:12 Moje priorytety zawodowe tez sie przestawily totalnie pod wplywem chorobska. Wlasciwie to nie bylo innego wyjscia. Natomiast minusem jest, ze mozna sie czasem poczuc wyalienowanych, gdy ludzie w otoczeniu serwuja nam hr-owe banaly o tym, ze trzeba piac sie wzwyz, robic kariere itd. Odpowiedz Link
blues28 Re: Pozdrawiam wiosennie w ten piekny piatek 16.05.08, 15:26 Wiesz Goga, to napewno bedzie tak, bo spora czesc mojego srodowiska jest mocno wpleciona w wyscig szczurów. Juz teraz mnie pytaja: a co bedziesz robic?? Nie mam pewnosci jak to sie okaze w praniu, ale na razie marzy mi sie tzw. spokój swiety i jezeli nie stawianie sie od 9.00 do 19.00 w wiecznie klimatyzowanym biurze to odstawienie na boczny tor, to póki co wolam: bienvenida bocznico, witaj! Tyle rzeczy dzieje sie poza nurtem pracy zawodowej. Nareszcie bede miala na to czas ;-) A pózniej? Pózniej zobacze... ale i tak mysle, ze wolalabym przydatne zajecie np. w Czerwonym Krzyzu, Caritasie czy ONG, gdzie pomaga sie ludziom, których potrzeby sa ewidentne a nie powrót w tryby zawodowej wolnej amerykanki. Póki co, dziekuje ;-)) Odpowiedz Link
blues28 Morze i mewy 16.05.08, 09:13 www.elmundo.es/especiales/2008/05/ciencia/sonido_naturaleza/sonidos.html Szum morza i krzyk mew na Wyspach Cíes (pólnocny-zachód Hiszpanii). Przypomina mi Zatoke Gdanska. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Morze i mewy 16.05.08, 09:51 Szum deszczu, zimno sie zrobilo ale mnie nie zimno bo trenuje jak szalona...jutro mam wystep z moja flamenco grupa w sali koncertowej, a po wystepie idziemy do hiszpanskiej knajpy i tam bendziem pic, jesc i tanczyc flamenco. OLE!!! Odpowiedz Link
maria421 Masaz 16.05.08, 10:18 robi cuda. Dzisiaj wzielam czwarty, mam jeszcze dwa w przyszlym tygodniu. A potem chyba wezme nowa serie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Masaz 16.05.08, 12:40 Tez dzis odbylam. Masaz twarzy, szyi i karku. Mrumrumru. :-) Odpowiedz Link
maria421 Czy pamietacie 16.05.08, 22:03 jak Wam pisalam o tej 12 letniej dziewczynce ktora przed Bozym Narodzeniem wyladowala w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci? Zostala przeniesiona do domu dziecka. Do tego pieknego miasteczka Hann.Münden, o ktorym kiedys pisalam. Starania o rodzine zastepcza byly bezskuteczne. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota sloneczna 17.05.08, 08:00 Swieci slonce. Yesssss. :-) Plany na dzis - typowo weekendowe. Troche prac okolodomowych, potem przymiarka, potem jagnie z rozna z przyjaciolmi, w winnicy po drugiej stronie gor. Konsumpcja, rozmowy, spacery po gorach. Wroce jutro. Milej soboty :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota sloneczna 17.05.08, 08:05 Slonce zaszlo pare dobrych godzin temu, wiec Nooo ;-) Mysle tez o wyjsciu w teren. Od odwiedzin w BC bolesnie pragne wlazenia na gory... Mamy dlugi wykend- Urodziny Krolowej Wiktorii. Osobiscie nie mialem przyjemnosci, ale dlugiego wykendu nie odmowie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota sloneczna 17.05.08, 08:09 No wlasnie widze, ze sie troche zasiedziales. :-) Dlugiego weekendu gratuluje, Wiktoria nie Wiktoria, hukers. :-)))) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Sobota sloneczna , swiateczna :) 17.05.08, 09:03 Wiadomosc o Krolowej i zwiazanym z tym lykendem mnie zaskoczyla :) Moja kanadyjska Przyjaciolka mnie poinformowala. Jeszcze kilkadziesiat godzin rozmow z Nia i bede bardziej na biezaco w sprawach kanadyjskich niz norweskich:))) Zreszta dzieki kolezankom w roznych strefach czasowych i klimatach moj swiat sie gwaltownie powiekszyl;) A dzis w Norwegii swieto panstwowe, ja przezornie nie wychodze z domu choc i tak mieszkam na uboczu glownych wydarzen:) W zeszlym roku bylam w centrum wydarzen panstwowo_swiatecznych. Krola , krolowa i nastepcow tronu widzialam na wyciagniecie reki:)) Kolezanka zza granicy przyjechala i chciala sie zapoznac blizej z norweska kultura wiec poszlam z Nia do miasta . Na pare lat mi wystarczy bo w centrum tego dnia dzikie tlumy , hulanki i swawole:)) youtube.com/watch?v=eh5y6Ej7woQ&feature=related youtube.com/watch?v=lZ4XVtpwq74&feature=related Tak to mniej wiecej wyglada:PPPPPP A tu hymn norweski:) youtube.com/watch?v=6cj9wEZxVs0 Odpowiedz Link
jutka1 Po polsku pani nie rozumie? 17.05.08, 09:17 Mam cytowac piecdziesiat razy? Slowo pisane nie dociera? Cytat: Prosze po raz tysiac siedemset dwudziesty jutka1 27.04.08, 15:30 Odpowiedz o niewlazenie na moje watki. Chyba wielokrotnie po polsku prosilam? I po raz kolejny prosze: nie wpisywac sie do mnie, pode mna ani nade mna. Pamiec mam dluga i dobra, w skrzynce mailowej rowniez. Wiec po raz 1720: prosze na moje watki nie wchodzic na zadnym forum na portalu. Chyba tyle w ramach niebylych przeprosin moze pani zrobic? Dziekuje i bez odbioru. Odpowiedz Link
iwannabesedated Masz tu Pytuniu ode mnie kilka krzaków 17.05.08, 15:29 ____\'/___\'/___\'/___ @ @ @ Odpowiedz Link
jutka1 Deszcz, burze, ciemno 18.05.08, 10:30 Wczoraj jak tylko jagnie sie upieklo i zostalo (czesciowo) spozyte, lunal deszcz. Przenieslismy sie wiec z salatami, pasztetami domowej roboty, szparagami zielonymi i reszta jagniecia do domu. Burza byla widowiskowa, blyskalo non-stop przez ponad godzine. Gadalismy do polnocy, by kontynuowac nad sniadaniem, i jeszcze bysmy pewnie gadali, ale gospodarze ruszali w droge, a i ja chcialam do domu, zeby nakarmic koty. Teraz pada, pada, pada. Gor nie widac, taka mgla. W sklepie kolonialnym niedaleko winnicy nabylam rozne specjaly: lokalny miod (lipowy, gryczany, i miod z borowina), swiezy sok zurawinowy, pol kilo yerba mate z mieta + kubeczek i pijadlo do owej, no i zamowiona wczesniej stalowa wloska kafetiere na 6 filizanek (mojej kafetierze tego rozmiaru cos sie porobilo i stracila szczelnosc, zadne wymiany uszczelek nie pomagaja). Poza tym na wczorajsze pytania przyjaciol o preferowany prezent "na droge do Paryza" odpowiedzialam, ze najchetniej dostalabym troche ich przetworow domowych. Powidla, dzemy, konfitury, grzyby, etc. Ja takich rzeczy robic nie umiem, sklepowych nie lubie bo za slodkie (nie grzyby, ofkors), a ta akurat grupa ludzi ma dar Bozy do przetworow. No i obie strony sa zadowolone: oni, bo jasna wskazowka i bezproblemowe "wykonanie", ja - bo wiadomo. :-))) Pogoda jest, jaka jest, wiec zajme sie czytaniem. Polityka, Przekroj, Wysokie obcasy, Kuchnia, i Sekret. Miszmasz wszystkiego, czemu nie. :-) Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek, ciagle deszczowo. 19.05.08, 07:59 Pada deszcz, mgla. Pierduly dzisiejsze: ostatnie kilka godzin dla jednego z pracodawcow, potem lekarz, jakies male zakupy. Takie tam. Nic ciekawego. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 20.05.08, 07:59 Za oknem slonce - ciekawe, czy zostanie, czy pojdzie precz. Dzien mam dosc zapchany roznymi rzeczami, specjalnie wczesniej wstalam, zeby zdazyc ze wszystkim i nie biegac jak przyslowiowy kurczak, ktoremu glowe ucieto. Zaczynam dzis pic yerba mate, nabyta w sobote razem z parafenaliami. Ciekawa jestem, jak moj organizm na ten trunek zareaguje. :-) Tyle pierdul wioskowych. Milego dnia (i moze mniej zabieganego od mojego) :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 20.05.08, 08:07 Pochmurno i chlodnawo. Ja dzisiaj jade "do pracy", wiec lepiej zeby nie padalo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 20.05.08, 14:03 Slonce poszlo precz, zostaly mgly, wilgoc i zimno (16C). Zalatwilam juz pare rzeczy, a to: zmiana opon na letnie (tutaj powinien byc emotikon <<wstydzemsiem>> :-) ); zaniesienie telefonu komorkowego do odblokowania, zebym mogla francuska karte za tydzien do niego wlozyc (do jutra do poludnia nie mam komorki); pojechanie z rodzicielka na zakupy prezentow dla siostrzencow; 2 prania i suszenia; segregacje czesci ciuchow (wziac, zostawic, oddac do PCK); wypicie pierwszych dwoch w zyciu yerba mate (to w ramach przerwy); wlozenie baklazanow do piekarnika (goscie herbaciani okazalo sie przychodza w porze przekaski przedkolacyjnej). Jeszcze troche ciuchow posegreguje i moze odpoczne na godzine. Potem bede robic baklazany i salatke caprese, i czekac na kumpla i jego partnerke. :-) Nastepne zdanie napisze juz na watku narzekajacym. ;-D Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 20.05.08, 21:13 No i jak Ci po yerba mate? Guarana´ tez jest w Polsce dostepna? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 20.05.08, 21:56 Smakowala mi, ale zadnych rewelacyjnych efektow nie odczulam. :-) Co to jest guarana? Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 20.05.08, 22:00 jutka1 napisała: > Smakowala mi, ale zadnych rewelacyjnych efektow nie odczulam. :-) > Co to jest guarana? > en.wikipedia.org/wiki/Guarana Taka ziolowa amfa :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 20.05.08, 22:09 Przeczytalam. To bardziej taka kawa, nie? :-))) Ale seizures? Ughhh. Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 20.05.08, 22:22 jutka1 napisała: > Przeczytalam. To bardziej taka kawa, nie? :-))) > Ale seizures? Ughhh. > Nazywana jest "owocem mlodosci" i podobno gwarantuje , oprocz wiecznej mlodosci, sile i urode:-) I potencje tez :-) Ale trzeba byloby jej sprobowac gdzies u Indian w Amazonii, bo tabletki tu dostepne to podobno wielka lipa. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek 21.05.08, 20:43 Można też zażywać płetwę rekina, pić sos z mumii i żuć wołowego penisa. Osobiście przetestowałam złotą fokę (roślina wbrew pozorom, naturalny antybiotyk) i powiadam, że działa. Wołowy penis zaś to wielka hopa, miało być dla psa do żucia na tydzień a zjadł go w godzinę. Tylko się nabawiłam żenujących doświadczeń w transporcie i smrodu w chacie. Na marginesie. Środa. Deszcz. Zimno. Jutro znowu jakieś święto i jak się dziś nie zaopatrzysz to wbij zęby w wołowy penis. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 21.05.08, 21:15 Oprocz jenczenia na watku narzekajacym nic nie mialam tutaj do dodania, ale teraz mam w temacie jutrzejszego swieta. Wsio zakryto 'nazimu, a mnie to wisi, gdyz: mam jajka sztuk 3 na jajecznice, ktorej nie trzeba gryzc, mam dwie cukinie i ziemniaki i marchewke i pory i selera, i mozna zrobic zupe-krem, ktorej nie trzeba gryzc, mam tabliczke ciemnej czekolady (70% cocoa), ktora moge po kawaleczku ssac. Zadnego wolowego mi nie bedzie trzeba, mam co jesc. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek "swiateczny" 22.05.08, 15:06 Czy jeszcze gdzies dzisiaj jest dzien wolny? W PL znow dlugi weekend, dzis sklepy zamkniete, na drogach mejhem, i tylko pozostaje cieszyc sie, ze nie musze sie ruszac z domu. Siedze pod pledem, zarz rozpale w kominku, bo zimno. Jem pasty i kremy (chodzi o konsystencje). Ale nie jest gorzej niz wczoraj, to juz plus. Tyle pierdul. Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek "swiateczny" 22.05.08, 15:46 jutka1 napisała: > Czy jeszcze gdzies dzisiaj jest dzien wolny? Tak. W niektorych niemieckich Landach, jest wolny. W naszym rowniez. Ja jutro jade do Poznania, wracam w niedziele wieczorem. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartek "swiateczny" 22.05.08, 16:40 Ani nasz mollah ani rabin ani proboszcz nic nam tu o swiecie dzisiejszym nie powiedzieli. Wiec nie ma. A co wy swietujecie? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek "swiateczny" 22.05.08, 16:55 W PL swietuja Boze Cialo, ale nie pytaj mnie co to jest, bo nie wiem ;-)))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Gut feeling 22.05.08, 16:48 czyli- jak nie wiecie czy cos jest dla Was dobre czy zle, to najlepiej posluchajcie tego co Wam brzuch mowi:-) Nie zawiedziecie sie. Odpowiedz Link