Watek pantoflarski

17.05.08, 10:04
Czyli: tu mozna pisac o tym czy birkenstocki sa brzydsze od krokow czy nie, o
sandalach -skandalach, bialych kozaczkach, szpilkach, trepach, trzewikach i
klapkach basenowych uzywanych w polskich domach jako obowie domowe obok
zakopianskich klapek ze skory z wyciskanymi wzorkami, wzglednie papuciow z
kozucha z wyszywana szarotka.

    • jutka1 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 10:23
      Ostatnio widzialam jakis program o zdrowiu kregoslupa i mowili, ze najzdrowsze
      obuwie dla pan powinno miec 3-4 centymetrowy obcas. Wysokie szpilki i zupelnie
      plaskie buty odpadaja. Nie mowili, co panowie maja zrobic. :-D

      Co do papci. Nie znosze tego nawyku wymagania od gosci, zeby zdejmowali buty. A
      juz podawanie jakichs papci, w ktorych nie wiadomo ile i czyich stop bylo
      wczesniej - bleeeeeeeeee. :-/
      • maria421 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 10:51
        Z tym malym obcasem to musi byc prawda, bo ja zupelnie nie potrafie chodzic w
        tzw. balerynkach. Obuwie domowe tez musze miec lekko podwyzszone pod pieta.
        Kiedys nosilam szpilki i to jakie wysokie, ale z wiekiem zaczelam zanizac poziom:)
        Teraz na codzien najlepiej czuje sie w mokasynach marki Geox, tych lekko
        podwyzszanych pod pieta, sa super wygodne wiec mam ich chyba z 5 par.

        Co do papci , Jutka, nie znosze jak mi goscie sciagaja buty w przedpokoju i
        wlaza w skarpetkach na podloge. Zaznaczam, ze robia tak tylko Polacy.
        Pewno ja w Polsce uchodze za niewychowana, bo laduje sie w butach na parkiety:-)
        • jutka1 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 10:59
          U mnie sie nie sciaga butow, i ja nie sciagam, jak do kogos przychodze.
          Oczywiscie, nie odnosi sie to do gosci, ktorzy przyjezdzaja na kilka dni, wtedy
          jesli maja ochote wlozyc _swoje_ papcie - prosze bardzo, wazne, zeby im bylo
          wygodnie.

          Nie wiem, czy to chodzi o parkiety, czy o strach przed blotem, ale od czego sa
          wycieraczki?

          Co do obcasow: nie potrafie chodzic w wysokich obcasach. 4-5 cm to dla mnie
          najwyzszy mozliwy obcas. Kurduplem bylam, jestem, i pozostane, i wcale sie tym
          nie przejmuje. :-)
          • maria421 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 12:00
            jutka1 napisała:

            > U mnie sie nie sciaga butow, i ja nie sciagam, jak do kogos przychodze.
            > Oczywiscie, nie odnosi sie to do gosci, ktorzy przyjezdzaja na kilka dni, wtedy
            > jesli maja ochote wlozyc _swoje_ papcie - prosze bardzo, wazne, zeby im bylo
            > wygodnie.

            Jasne. Tudno z lozka zaraz w buty wskakiwac:)

            > Nie wiem, czy to chodzi o parkiety, czy o strach przed blotem, ale od czego sa
            > wycieraczki?

            Faktem jest, Jutka, ze w Polsce wnosi sie o wiele wiecej brudu z ulicy niz
            tutaj. I moze nawet wycieraczki nie pomagaja. Ale wymagac od gosci zdjecia butow
            i zalozenia papci jest NIEWYBACZALNE.

            > Co do obcasow: nie potrafie chodzic w wysokich obcasach. 4-5 cm to dla mnie
            > najwyzszy mozliwy obcas. Kurduplem bylam, jestem, i pozostane, i wcale sie tym
            > nie przejmuje. :-)
            >
            Witaj w klubie kurdupli:-)
            Przy okazji powtorze raz jeszcze ze duze kobiety sa do roboty, male do pieszczoty:)
            • kolonistka Re: Watek pantoflarski 19.05.08, 10:27
              maria421 napisała:
              Przy okazji powtorze raz jeszcze ze duze kobiety sa do roboty, male
              do pieszczo
              > ty:)

              sobie wypraszam :))) i prosze sprecyzowac "duze" - czy chodzi o
              wysokie (jezeli tak to sobie podwojnie wypraszam :)) ) czy chodzi o
              duze gabarytowo (to sobie wypraszam w imieniu mojej serdeczniej
              przyjaciolki) :)))

              ---
              Głupi i mądrzy ludzie są nieszkodliwi, tylko półgłówki są
              niebezpieczne
              • maria421 Re: Watek pantoflarski 19.05.08, 10:46
                kolonistka napisała:

                > sobie wypraszam :))) i prosze sprecyzowac "duze" - czy chodzi o
                > wysokie (jezeli tak to sobie podwojnie wypraszam :)) ) czy chodzi o
                > duze gabarytowo (to sobie wypraszam w imieniu mojej serdeczniej
                > przyjaciolki) :)))

                Zapytam mojej cioci Tereski (155 cm), bo to powiedzenie mam od niej :-)
          • go.ga Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 12:01
            U mnie w domu rodzinnym sie nie praktykowalo zwyczaju sciagania butow (moja mam okreslala ten zwyczaj jako nieelegancki) , goscie mogli wchodzic w butach, choc czesto sami sie rwali do sciagania. Nie widze problemu, sa wycieraczki a podloge mozna umyc/odkurzyc. Czasem w innych domach oferowano mi tzw. kapcie dla gosci, czesto budzily moje obrzydzenie, pachanialy potem setek stop i zawsze sie balam, ze jakiegos grzyba zlapie. Juz nie wpsominajac o tym, ze buty sa czescia ubioru i takie kapcie, zwlaszcza jesli sie przychodzi ubranym bardziej odswietnie, wygladaja przekomicznie ;-)
            • jan.kran Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 13:21
              Fajny watek:)
              Zaczne od crocs. W Norwegii bardzo popularne glownie jako obuwie na plaze
              albo w pracy.
              U mnie w fabryce w zasadzie cala zaloga je nosi i niektorzy pacjenci tez.
              Sa niezwykle wygodne i do tego wesole i kolorowe:))))
              Do niedawna uzywalam sandalow Birkenstock , zarowno w domu jak i w pracy bo sa
              super wygodne ale teraz w robocie tylko kroksy:))))

              Co do zwyczaju zdejmowania obuwia jest on w Norwegii na porzadku dziennym.
              Ja go nie cierpie ale Norwegowie sa tak wyszkoleni ze trudno ich przekonac zeby
              nie sciagali obuwia i nie zmuszali do tego innych ...
              Natomiast dosc poularna opcja jest < ja to stosuje > przychodzenie z druga
              para butow ktora pasuje do kreacji:PPP
              Jak sie buty wyciagnie z tytki a te w ktorych sie przyszlo odstawi do kata to
              jest ok:))))
              Kran
              • maria421 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 14:28
                jan.kran napisała:

                > Natomiast dosc poularna opcja jest < ja to stosuje > przychodzenie z
                > druga
                > para butow ktora pasuje do kreacji:PPP
                > Jak sie buty wyciagnie z tytki a te w ktorych sie przyszlo odstawi do kata to
                > jest ok:))))

                Jakbym miala sie do kogos przez norweskie zaspy sniegu przedzierac, to tez bym
                ze soba buty na zmiane w tytce nosila:-)
    • roseanne Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 13:43
      ach, papucki :)

      zima niezbedne, bo jednak cignie od podlogi jak licho, wiec jakies tam mokasynki
      mieciutkie sie znalazly

      no i reprezentacyjna para w strylu wschodnim, na szpilce z haftami - bo jednak
      czsami glupio przy gosciach lazic z nagimi podeszwami
      • maria421 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 14:26
        roseanne napisała:

        > ach, papucki :)
        >
        > zima niezbedne, bo jednak cignie od podlogi jak licho, wiec jakies tam mokasynk
        > i
        > mieciutkie sie znalazly
        >
        > no i reprezentacyjna para w strylu wschodnim, na szpilce z haftami - bo jednak
        > czsami glupio przy gosciach lazic z nagimi podeszwami

        W Niemczech duzo ludzi chodzi po domu tylko w skarpetach, ja nie potrafie, ja
        musze miec cos na nogach. Boso potrafie tylko po plazy chodzic.
        • roseanne Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 20:43
          w normalnych warunkach tylko skarpety sa bardzo czesto noszone przez domownikow,
          no ale w pewnych sytuacjach naprawde nie pasuje
          • jan.kran Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 22:44
            Norwegia jest bardzo roznorodnym krajem Do tego stopnia ze na 4,5 miliona
            mieszkancow istnieja trzy jezyki:PPPP
            Moze zle sie wyrazilam mowiac o tym ze przecietny obraz Norwegii rozni sie od
            rzeczywistosci.
            Pewnie kazdy ma jakies swoj inny obraz Norwegii inny jest Gogi , inny Marii ,
            inny byl Krana:)
            Po pierwsze to co widzialam na fimach i czytalam w przewodnikach to byly
            glownie informacje o ogromnych przestrzeniach , fiordach i nieskazonej przyrodzie.
            Taka Norwegia istnieje ale Oslo nie ma z tym nic wspolnego.
            Wrawdzie w centrum miasta jest Oslofiord i to rzeczywiscie troche niezwykle jest
            ale to w zasadzie fiordzik w porownaniu z tym co mozna zobaczyc na polnocy.
            Klimat na poludniu Norwegii niewiele sie rozni od klimatu srodkowej Europy i
            zasp oraz ostrych zim tu nie ma.
            Ok , jest chlodniej ale niewiele a lata sa upalne:)
            Poza tym zanim tu przyjechalam slyszalam ze to panstwo bardzo zamozne i socjalne.
            Mam porownanie jak wzglada opieka socjalna i zdrowotna
            w Norwegii , Francj i DE i Norwegia nie wypada jakos rewelacyjnie.
            Podobnie z bogactwem. Panstwo jest zamozne ale nie obywatele.
            Norwegowie panicznie sie boja ze im sie kiedys ropa skonczy i dlatego wiekszosc
            pieniedzy odkladaja na czarna godzine , dla pryszlych pokolen.
            Poza tym posiadaja dume narowa i patrza troche z gory na inne panstwa
            skandynawskie bo czuja sie zamozniejsi.

            Pozycja kobiet jest zupelnie inna niz w Niemczech , mowie o DE sprzed dzesieciu
            lat . moze sie cos zmienilo.
            Kobiety bardzo szybko wracaja do pracy zawodowej po urodzeniu
            dziecka ojciec czesto bierze czesc urlopu macierzynskiego , w wiekszosci
            rodzin panuje rownouprawniewnie.
            Poniewaz bezrobocie w zasadzie nie istnieje wiek i plec nie odgrywaja
            decydujacej roli i w zasadzie jak sie ktos uprze to zawsze jakas robote
            znajdzie nawet w wieku dojrzalym.
            Nie umiem dokladnie tego opisac ale jest w Norwegii pewna odrebnosc, pewien
            dystans do Europy i reszty swiata choc sadze ze zmniejsza sie w ostatnich latach

            Zreszta przekonalam sie na wlasnej skorze i nie dotyczy to tylko Nowegii ze
            trzeba pare lat w jakims kraju pomieszkac zeby go zrozumiec poznac...
            Kran

            • go.ga Re: Watek pantoflarski 18.05.08, 11:39
              Dzieki.
              A z ta piekna natura to chyba wszedzie tak jest, ze trzeba jej szukac poza stolica?
    • go.ga Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 15:12
      No dobra, z pewna taka niesmialoscia przyznam sie: mam w domu zakopianskie klapki ze skory (z wyciskanymi wzorkami) i na dodatek w nich chodze ;-))))))) Sprawdzaja sie rewelacyjnie ;-)))
      • maria421 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 16:08
        go.ga napisała:

        > No dobra, z pewna taka niesmialoscia przyznam sie: mam w domu zakopianskie klap
        > ki ze skory (z wyciskanymi wzorkami) i na dodatek w nich chodze ;-))))))) Spraw
        > dzaja sie rewelacyjnie ;-)))

        A nie skrzypia? :-)
        • go.ga Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 16:56

          > A nie skrzypia? :-)

          Nie skrzypia ;-)
      • jan.kran Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 16:10
        Mario tam gdzie mieszkam w Oslo snieg wystepuje sporadycznie:)
        A o zaspach nie ma mowy.
        I renifery oraz losie nie chodza mi pod oknami podobnie jak w Warszawie nie
        biegaja biale niedzwiedzie i Polacy nie uzywaja cyrylicy...
        Z takimi pogladami na temat Polski spotkalam sie niejednokrotnie:)
        I to jak sobie przecietny czlowiek wyobraza Norwegie ma niewiele wspolnego z
        rzeczywistoscia:)
        Podobnie jak obraz Niemcow widzianych przez osoby nie znajace jezyka i
        niemieckiej kultury jest dosc ciekawy ale malo zgodny z prawda , a obraz Francji
        z punktu widzenia kogos kto tqm nigdy nie mieszkal tez jest interesujacy :)
        Ja po cwiercwieczu szlajania sie emigracyjnie wierze tylko w to co przezylam
        organoleptycznie:))))
        Kran
        • maria421 Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 16:17
          jan.kran napisała:

          > Mario tam gdzie mieszkam w Oslo snieg wystepuje sporadycznie:)

          No tak, zapomnialam, ze klimat sie ociepla:)
          I pewno te norweskie nawyki zdejmowania butow maja taka sama historie jak nawyk
          zdejmowania butow w Polsce i siegaja czasow kiedy to, panie dziejku, prawdziwe
          zimy bywaly:)
          • jan.kran Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 16:22
            Mario ja nie wiem czy sie ociepla wszedzie ale w Oslo z pewnoscia:)
            Ide do pracy w pieknych okolicznosciach przyrody ... u nas na Polnocy bzy ,
            rododendrony , kasztany wybuchly w pelni:)
            Czekam niecierpliwie na forsycje:)
            Jest lato ... Albo bardzo blisko do niego:)
            Kran
        • go.ga przepraszam najmocniej, scurvie lekko 17.05.08, 17:11
          > I to jak sobie przecietny czlowiek wyobraza Norwegie ma niewiele wspolnego z
          > rzeczywistoscia:)

          Kranie, a moze byc w koncu napisala, jaka jest ta rzeczywistosc norweska? Bo zawsze piszesz, ze inna, niz przecietny czlek sobie wyobraza i na tym sie konczy. Choc ja akurat na temat Norwegii nie mam zadnych wyobrazen, az tak odlegly i egzotyczny to dla mnie kraj.
          I wciaz czekam na spelnienie obietnicy sprzed lat:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=11422604&a=11539458
          kiedy obiecalas rozwinac temat. Zeby nie scurviac tego moze w jakims osobnym watku o Norwegii, dobrze?

          • maria421 Re: przepraszam najmocniej, scurvie lekko 17.05.08, 17:18
            Scurviaj, Goga do woli. Przeciez watek niescurviony to watek przegapiony :-)
            Tez jestem ciekawa jak tam w tej Norwegii jest. Podobno krajobrazowo jest
            przepieknie, szczegolnie na polnocy.
    • sabba Re: Watek pantoflarski 17.05.08, 20:12
      z tymi crocksami to sa numery:) nie wiedzialam ze to wielka moda i myslalam
      widzac je w sklepie na wystawie, ze co sie stalo, ze az tak reklamuja obuwie
      ogrodowe;) ale pozniej zobaczylam inne modele. ponoc sa super wygodne!
      • lucja7 Re: Watek pantoflarski 18.05.08, 19:07
        Wracam tu do tego watku by wyrazic moja generalna niezgode z
        generalna tutaj zgoda na koniecznosc zdejmowania butow przez
        zaproszonych.
        Otoz spojrzeliscie na problem tylko z jednej strony: idziecie gdzies
        i zaskoczeni, odkrywacie ze prosza was o zdjecie butow. Rzeczywiscie
        moze to byc fatalne, ale gdzie lezy blad, o ile taki jest?
        Taka sytuacja mowi nam jedynie ze albo nie znacie gospodarzy, albo
        wiecie o tym i ciagle kwekacie zamiast ubrac sie odpowiednio i moc
        chodzic np na bosaka.
        Nigdy nie otworzyla wam drzwi osoba zapraszajaca, z pieknym
        usmiechem na przywitanie, na bosaka? Mnie tak, i nawet nie musiala
        mnie prosic bym zdjela sama :-)))

        Jest to jeden z wielu sposobow na zblizenie osob, wprowadzenie w
        kolejny etap intymnosci. Stopy.....masaze, fetyszyzm.

        Czuje sie wiec zobowiazana napisac o tym, by odmienic i zapomniec
        opisany tu wielokrotnie obraz smierdzacych kapci obszczanych przez
        zniecierpliwionego psa, albo kota.

        Ale faktem jest ze nie mozna strzelac obcasami na przywitanie, po
        zdjeciu butow, hehehe
        No i patrzmy nieco szerzej na wszystko, nie tak z pewnoscia i walac
        od razu o zlym wychowaniu, bo to po prostu nieprawda.

        ;-))))
        • jutka1 Re: Watek pantoflarski 18.05.08, 19:17
          Bardzo przepraszam. Wyrazilam jedynie niezgode na zmuszanie mnie do obuwania
          mych stop w papcie noszone uprzednio przez Bog wie ile i w jakim stanie zdrowia
          stop.
          PLUS, jako nie da sie ukryc baba, nie zycze sobie, zeby byc zapraszana na
          impreze pt. lunch obiad kolacja aperitif, po czym wybieram ubior, buty, torebke,
          bijou, wszystko skoordynowane, po czym kaza mi te buty sciagac. :-/
          Co innego dom japonski czy inny. Wiem, dokad ide, i ubieram sie odpowiednio do
          zdejmowania butow. Nie ma sprawy.
        • asia.sthm Re: Watek pantoflarski 18.05.08, 19:36
          > Nigdy nie otworzyla wam drzwi osoba zapraszajaca, z pieknym
          > usmiechem na przywitanie, na bosaka? Mnie tak, i nawet nie musiala
          > mnie prosic bym zdjela sama :-)))

          Az przysiadlam z zachwytu ! I to nie bylam ja ???

          Uwaga bedzie bezwstydny apropos;)
          Kiedy obchodzilam moje bezwstydne 30-urodziny, moja tutejsza polska
          przyjaciolka, przybywszy na impreze spytala: kiedy sie ubierzesz?
          A ja juz bylam ubrana. I wcale nie swiecilam golizna, mialam po
          prostu tylko gole nogi. Kiedy konczylam 40 lat znow to samo, znow
          upierliwa osoba pyta mnie kiedy sie ubiore. A to bylo w tropikach na
          Bali i mialam na sobie az trzy sztuki odziezy i znow na bosaka.
          Cicho , to jeszcze nie koniec. Kiedy konczylam 50, na promie w
          skandynawskim klimacie w sam Nowy ROK znow uwagi ze nieubrana, a ja
          w golfie, spodniach...ale boso.
          Kto chce mnie w butach obejrzec, niech poczeka az skoncze 100.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek pantoflarski 18.05.08, 19:52

            No taka ekstrema to nie jestem ale tez lubie na bosaka i sciagam
            buty wszedzie gdzie popadnie...i diabli mnie bierze ze kochani
            gospodarze za wszelka cene chca mnie obuc albo w moje wlasne albo w
            ich papucie...i czasem tak kilka godzin musze sie opedzac...
            Nie zdejmuje w szczegolnych wypadkach gdy oficjalne przyjecie z
            kreacja lub gdy widze ze nie jest zbyt czysto...
    • luiza-w-ogrodzie Re: Watek pantoflarski 19.05.08, 03:39
      Latem w domu i w ogrodzie chodzimy na boso. Potem nadchodzi era
      krokodylkow (pomaranczowe do ogrodu, srebrno-bezowe do domu) a zima
      kapcie "od gorali" z kozuszkiem w srodku i haftem na wierzchu, czyli
      egzotyczna dla Australijczykow wersja niskich ugg boots.

      U kogos w domu: jesli dom zaprzyjazniony, to latam boso. Imprezy
      oficjalne i proszone: nie sciagam butow. Dom chinski: zawsze sciagam
      buty.
      Nigdy nie uzywam cudzych kapci. Po pierwsze mi ich nie proponuja, a
      gdyby proponowali, tobym odmowila :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • kolonistka Re: Watek pantoflarski 19.05.08, 10:48
        Dodam swoje trzy podeszwy :)

        Uwielbiam buty (a ktora z pan nie?:P) i latem chetnie chodze w mocno
        otwartych klapkach i sandalkach - w ktorych moje stopy oddychaja i
        czerpia energie na kozaki i polbuty.
        Za tzw buty "japonki" moglabym zabijac - po prostu je uwielbiam i
        moje palszki znosza je swietnie.

        Zdejmowania butow nie lubie - jezeli ktos, wchodzac do mnie sie
        upiera by je zdjac i na moje "nie musisz" nie reaguje - nie bede sie
        szarpac z czlowiekiem - kapci nie proponuje bo nie nam
        nadprogramowych.
        Sama idac na impreze obuwie uzalezniam od imprezy - jak
        jest "siedzona" odziewam tzw buty "samochodowe" - eleganckie i na
        wysokim obcasie (samochodowe bo: wsiadam do auta, jade pod dom, ide
        do mieszkania i siadam przy stole - znaczy niewiele w nich chodze za
        to extra wygladaja :P).
        Jezeli natomiast impreza jest chodzaco-siedzaca przyodziewam
        eleganckie na gora 3-4 cm obcasie - tyle "wysokosci" jestem w stanie
        wytrzymac bedac dluzej na nogach.
        W domu kapcie, w lecie duzo na boso - ale pod warunkiem, ze jest
        naprawde cieplo. Moje stopy niestety marzna szybko i poza letnimi
        miesiacami niestety jestem "skazana" na skarpetuchy ..
      • go.ga Re: Watek pantoflarski 19.05.08, 13:24
        Chcialam sobie kupic te croscy do lazenia po ogrodku, bo wszyscy zachwalaja, ze sa superwygodne. Moze i sa, tylko ze na moja stope nie pasuja, niby rozmiar dobry, tylko za krotkie w palcach a za dlugie za pieta. Jakas niewymiarowa jestem najwidoczniej ;-( A juz sobie nawet kolor wybralam, taki pomiedzy brazem a ziemna zielenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja