Gdy ktos klamie

18.05.08, 19:33
Sluchajcie, mam zagwozdke.
Maria ostatnio pisala, ze zlapala osobe toksyczna na klamstwie, a zgodnie z
zasada opisana przez Stokrotuje - a zapoczatkowana przez Pana Mrozka, a raczej
jego kota - to przechodzi na kota, zaraza, i potem kogos innego zmusza do
jakiejs reakcji lub jej braku czycus.

I co sie robi?
Konfrontuje?
Udaje ze sie nie zauwazylo?
Dlubie w nosie patrzac w okno?
Czycus?

Zaznaczam, ze klamstwo (a raczej klamstwa) nie mialo (-y) zadnego
damsko-meskiego podtekstu, czyli nie chodzi mi o zdrade, muszenie na boku albo
i nie na boku, ani zadnych z tych rzeczy. Po prostu klamstwa. Typu: "wczoraj
pilam herbate" kiedy wiadomo, ze byla ta osoba z dala od herbaty.

Co robic? Jw.?

Chybapojdesenalac :-///
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 19:55
      Jezeli nie dotyczy Cie osobiscie to udaj ze nic nie wiesz.
      Czesto tak robie bo jestem pies na klamstwa. Czuje w srodku jak
      ludzie klamia a na dokladke mam swietna pamiec wiec pamietam rozne
      wersje.
      Przestaklam klamac (bardzo dawno to bylo) gdy uzmyslowilam sobie ze
      inni tez moga miec takie mozliwosci hahaha
      • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:07
        Godzic sie na klamstwo w moja strone, jesli wiem, ze to nieprawda?
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:18
          to zalezy jak bardzo Cie to obchodzi, jak bardzo jestes zalezna...
          sa rozne sytuacje...
          • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:19
            zalezna?
            he?
    • chris-joe Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 19:55
      Zalezy od tego, czy przylapanie klamczucha potrzebne jest mojej strategii :))
      Ogolnie jednak cierpie w takich sytuacjach na przerost empatii i by zaoszczedzic
      klamczuchowi niezrecznosci, sam jak najpilniej tuszuje jego wpadke.
      Jestem tym, ktory sie czerwieni w windzie, gdy ktos inny pusci baka :)
      • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:08
        CJ, moj przerost empatii mnie juz zaczyna draznic, stad tez pytanie. :-/
        • jutka1 Dodam jeszcze 18.05.08, 20:15
          ... ze mam na mysli kompletny real, nic z najjebliwszego foruma czy innych
          wirtualnych zyc. Pardon. :-)
      • asia.sthm Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:22
        > Jestem tym, ktory sie czerwieni w windzie, gdy ktos inny pusci
        baka :)

        :)) to z wiekiem przechodzi :)) Mozna kogos wziac na siebie jesli
        sie tego kogos bardzo lubi, to moze byc nawet pies ...aby go z
        salonu nie wyrzucono , na ten przyklad :)

        Jutko, irytujace klamstwa nalezy konfrontowac. Nalezy tez sie
        nauczyc robic karczemne awantury nawet w publicznym miejscu. To duza
        sztuka, wymaga treningu i samozaparcia.
        Powodzenia zycze. :))))
        • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:31
          asia.sthm napisała:

          > Jutko, irytujace klamstwa nalezy konfrontowac. Nalezy tez sie
          > nauczyc robic karczemne awantury nawet w publicznym miejscu. To duza
          > sztuka, wymaga treningu i samozaparcia.
          > Powodzenia zycze. :))))
          **********
          asertywnosc, krdebalans :-/
          • asia.sthm Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:41
            > asertywnosc, krdebalans :-/

            To dobre na codzien, od swieta mozna sobie odpuscic ;))))
            Jesli cie dreczy cudze klamstwo to wal prosto z mostu. A widze ze
            dreczy i rozrdaznilo. Ja ci mowie: wal. Jesli poczujesz sie po tym
            niedobrze, to ja jestem ksiezniczka czardasza.
            Nie uwierze ze dokonasz konfrontacji nieaseratywnie, nie uwierze.
            Zrobisz to od serca, z jutkowym wdziekiem. Wszystkim ulzy, zobaczycz.
            • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 20:53
              Asiu, dreczy i nieco rozdraznilo. Ehem.
              Rzecz w tym: to rodzina. Szyt. :-(
              • asia.sthm Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 21:03
                Aaaa! Jak rodzina, to na to nie ma madrych.
                Rob jak chcesz, a najlepiej na fotografii ;)))
                Juz sie nie wyglupiam. Wspolczuje. Ot zgryzota.

                Mnie udalo sie pare razy wlasnemu, prawie od urodzenia szwagrowi
                (taki to gorszy niz brat) zrobic dzika awanture. Ogolnie oficjalnie
                to sie bardzo kochamy. Jednakowoz kazda jego manipulacje,
                niekoniecznie klamstwo, zbijam z pantalyku az drzazgi leca. Coraz
                rzadziej musze, bo on coraz rzadziej sie osmiela :)))
                Jutko , tak czy siak , powodzenia.
              • sabba Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 21:05
                nie wiem z wlasnego doswiadczenia ale kolezanka mi opowiadala jak konfrontowala
                takie klamstewka z osoba klamliwa w rownie milym i oczywistym tonie. osoba kl.
                nie umiala zaprzeczac tylko nie komentowala tego po prostu. po kolejnych razach
                klamst jakby bylo mniej ale byly. ta osoba ponoc inaczej nie moze. no coz.
                trudno mi radzic bo kazdy inny ale mnie by chyba korcilo zeby te klamstewka
                "odkryc". zwlaszcza ze to rodzina...:(
                • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 21:20
                  Chyba jebne (pardon) miedzy oczy.
                  Publicznie.
                  I tak ta osoba mnie obsmarowywuje jako czarna owce, wiec co mi tam. :-/
                  • sabba Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 21:49
                    aa skoro cie obsmarowywuje to tym bardziej...
                    przykre...
                    • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 21:55
                      Klamczuchowanie jest przykre ogolnie.
                      Ale w rodzinie?
                      Pacpacpac.
                      A to nawet nie krwista rodzina tylko spowinowacona. Kij w oko.
                      Zawisciom moje stanowcze nie.
                      Howgh.
                      • maria421 Re: Gdy ktos klamie 18.05.08, 22:05
                        Sa klamstwa i klamstewka.

                        Klamstewka majace na celu dowartosciowanie sie, czyli kolorowe opowiesci w stylu
                        barona Münchausena sa denerwujace ale niegrozne.
                        Mozna puscic mimo uszu.

                        Sa tez klamstwa podle, oczerniajace, oszukujace. Tych puscic plazem nie mozna.
                        Ja mojej kolezance udowodnilam ze klamie, napisalam ze kalmstwa takiego kalibru
                        to podlosc i ze w zwiazku z tym nie wyobrazam sobie dalszej przyjazni i prosze
                        zeby wiecej do mnie nie pisala.
                        O jakie klamstwa chodzilo nie bede wyjasniac na forum.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Gdy ktos klamie 19.05.08, 03:24
      Hm. A wiesz jaka jest motywacja tych malych klamstw?
      Sama doswiadczylam dwoch: koloryzowanie zeby dodac sobie znaczenia
      lub barwnosci a druga to chec ukrycia swojego zycia przed innymi,
      taka paranoja zeby nikt nie wiedzial naprawde co sie u tej osoby
      dzieje (nawet jesli chodzi o drobiazgi typu: "pilam herbate", gdy sa
      swiadkowie, ze pita byla kawa). Pomijam patologiczne klamanie.

      Olalabym jesli chodzi o male rzeczy, najwyzej skwitowalabym lagodnym
      komentarzem.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • kan_z_oz Re: Gdy ktos klamie 19.05.08, 05:26
        Denerwuje Cię to??? A dlaczego???
        Wg mojej teorii, jeśli coś co nie ma na Ciebie wpływu a mimo to jest
        denerwujące - wskazuje tylko, że jest to Twój bolący punkt.
        Kłamstwo, oszustwo - strach przed tymi - czyli jakaś nieuwolniona
        odbijająca się jeszcze emocja.

        Co robić??? Oddycham spokojnie i głęboko, i pozwalam aby cała to
        emocja przepłynęła...nie blokując.
        To kilku minutach czucia się jak 'szit', mija i dostaję
        przeciwieństwo poprzedniego - czyli spokój i ulgę, że przeszło.

        Zazwyczaj powtarza się to parę razy - mam na myśli, że przychodzi
        osoba lub sytuacja, która wywołuje właśnie to uczucie. Powtarza się
        dopóki emocja nie jest całkowicie uwolniona.

        A oprócz tego - to mam wbudowaną atomatyczną reakcję, gdzie zanim
        pomyślę wychodzi ze mnie, że była to kawa - a nie herbata...
        Czyli krótko mówiąc 'walę na odlew' - bez złośliwości - raczej ze
        zdziwieniem, że ktoś nie pamięta - zanim dotrze do mnie możliwość,
        żę kłamie???hehehehe

        Pozdrawiam
        Kan
        • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 19.05.08, 07:46
          Dwa rodzaje klamczuchowania: te "o herbacie", ktore mnie nie dotycza, i te,
          ktore sa o mnie. Te pierwsze puszcze mimo uszu, za te drugie walne bezlep
          publicznie.
          A pooddychac tez pooddycham. ;-)
          • fedorczyk4 Re: Gdy ktos klamie 19.05.08, 09:04
            Wiesz co, z tego co piszesz wynika, ze ten kawalek rodziny robi Ci
            wbrew uzywajac w dodatku klamstw. Tu nie ma innego wyjscia niz
            zalatwienie sprawy mlozliwie spokojne, ale zdecydowane. Typu
            zgajenie na forum rodzinnym, sluchal mowilas(les) ze ja..... czy
            mozesz spredcyzowac i wyjasnic? Nie mozna tolerowac bo narosnie kiej
            ta bulwa. Ja przewaznie na klamstwa munhausenowskie w ogole nie
            reaguje. Jesli ktos sobie dorabia przeszlosc, osobowosc i tym
            podobne, to widocznie jest mu to potrzebne, to niby dla
          • fedorczyk4 Re: Gdy ktos klamie 19.05.08, 09:06
            Wiesz co, z tego co piszesz wynika, ze ten kawalek rodziny robi Ci
            wbrew uzywajac w dodatku klamstw. Tu nie ma innego wyjscia niz
            zalatwienie sprawy mlozliwie spokojne, ale zdecydowane. Typu
            zgajenie na forum rodzinnym, sluchal mowilas(les) ze ja..... czy
            mozesz spredcyzowac i wyjasnic? Nie mozna tolerowac bo narosnie kiej
            ta bulwa. Ja przewaznie na klamstwa munhausenowskie w ogole nie
            reaguje. Jesli ktos sobie dorabia przeszlosc, osobowosc i tym
            podobne, to widocznie jest mu to potrzebne, to niby dlaczego ja mam
            mu bruzdzic? Ale klamstwa "rodzinne", oczernianie, to juz zupelnie
            inna bajka.
            • fedorczyk4 Przepraszam za dublet 19.05.08, 09:06
              nie wiem co sie stalo
            • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 19.05.08, 09:30
              Tak tez i zrobie. Dzieki.
              :-)
              • iwannabesedated Re: Gdy ktos klamie 21.05.08, 18:52
                Miałam kiedyś taką sytuację. Rodzina klepała głupoty na mój temat, a ktoś z
                rodziny mi to powtarzał. Mnie tu zastanowiła postawa owego ktosia, i uznałam po
                pewnym zastanowieniu rolę "powtarzacza" za najpodlejszą. Bo o ile klepiący
                sygnuje klepanie własną mordą i może być przez "oklepanego" w każdej chwili
                wezwany do tablicy, to powtarzacz ma całą frajdę z wypowiadania pomówienia i
                zero odpowiedzialności. Miesza z premedytacją chowając tchórzliwie za czyjeś plecy.
                I o ile nie możemy doprowadzić do tego żeby o nas nie mówiono, to można z
                pewnością zakazać powtarzania nam tego co głupio gadają o nas inni. Idzie to tyż
                w parze z Twoją zasadą niesłuchania skarżypyt, Pytunie.
                A oczywiście klepaka, też oklepać zdrowo, no bo co se będziesz... Na drugi raz
                mniej będzie skory, albo i nie, ale Ty sobie z pewnością ulżysz...
                • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 21.05.08, 19:30
                  No tak. Przeciez nie akceptuje skarzypytowania. Alez gapa ze mnie.
                  Spadowa.
                  A tamtej osobie juz powiedzialam, spokojnie i prosto z mostu, zeby na moj temat
                  nie klamala. Nie wiem, czy to przyniesie rezultaty, sie zobaczy.
                  • maria421 Re: Gdy ktos klamie 21.05.08, 19:55
                    Klamstwo to jedno, a donosicielstwo to drugie. Jedno i drugie paskudne. A
                    najpaskudniejsze klamliwe donosicielstwo.
                    • lucja7 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 11:23
                      "Wszystko mozna przezyc, nawet zdradzone zaufanie. Ale pod warunkiem
                      ze zdrada zostala wyznana. Mozliwe jest wtedy dalsze partnerstwo, na
                      innych warunkach, ale mozliwe.
                      ........
                      Klamstwo natomiast jest niecna manipulacja ktorej celem jest
                      ponizenie kogos. Jest nagminne, a jednak ciagle zaskakuje.......
                      Klamcy zapominaja ze klamia i tlumacza sobie ze klamia by nie
                      zdradzac "zlych prawd" by oszczedzic ofiare, zmuszaja ja do zycia w
                      swiecie nieprawdziwym.......
                      A w klamstwie nie warto doszukiwac sie nic innego niz tylko
                      kolejnego ohydnego klamstwa."

                      Tak sie wyraza o klamstwie (tlumaczenie wlasne) bohaterka ksiazki
                      Philipa Rotha "Everyman", wymagajac na klamcy zupelne i
                      natychmiastowe zerwanie wszystkiego co ich laczylo.
                      • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 12:02
                        lucja7 napisała:

                        > (...) wymagajac na klamcy zupelne i
                        > natychmiastowe zerwanie wszystkiego co ich laczylo.
                        ***********
                        "Wymuszajac na klamcy" moze? Zmuszajac klamce?
                        Czy "natychmiast zrywajac wszystko, co [ofiare] z klamca laczylo"?

                        Nie bardzo rozumiem, kto ma zrywac? Ofiara chyba?

                        Przepraszam, ze pytam, ale mnie ten fragment zainteresowal, a tej ksiazki Rotha
                        nie czytalam.

                        Ostatnie pytanie, Lulu: czy zgadzasz sie z takim widzeniem, jakie prezentuje
                        bohaterka ksiazki? Ze wszystko mozna wybaczyc, jesli zostalo weyznane, a cena za
                        klamstwo jest zerwanie wszystkiego?
                        Nie wydaje Ci sie to stwierdzenie troche zbyt czarno-biale?
                        (nie polemizuje z toba, tylko z bohaterka Rotha, zeby byla jasnosc :-)))
                        • iwannabesedated Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 13:53
                          Nieno, to chyba furor literacki Pytuniu, nie można tego brać dosłownie. Bo jeśli
                          ceną za kłamstwo jest zerwanie wszystkiego to jaka jest cena za powiedzmy próbę
                          mordu lub kradzieży?
                          • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 14:02
                            Wiem, Stokrotko, ze to postac literacka wypowiada, i z ta postacia
                            polemizowalam, czy tez tej postaci zadawalam pytania. Zapewne retoryczne ;), ale
                            zaciekawilo mnie to podejscie do tematu.
                            Bardzo manichejskie, a jak wiadomo za manicheizmem nie przepadam. :-)
                            Poza moim wlasnym w paru tematach, ofkors. ;-)))))))
                        • lucja7 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 15:25
                          jutka1 napisała:

                          > lucja7 napisała:
                          >
                          > > (...) wymagajac na klamcy zupelne i
                          > > natychmiastowe zerwanie wszystkiego co ich laczylo.
                          > ***********
                          > "Wymuszajac na klamcy" moze? Zmuszajac klamce?
                          > Czy "natychmiast zrywajac wszystko, co [ofiare] z klamca laczylo"?
                          >
                          > Nie bardzo rozumiem, kto ma zrywac? Ofiara chyba?
                          >
                          > Przepraszam, ze pytam, ale mnie ten fragment zainteresowal, a tej
                          ksiazki Rotha
                          > nie czytalam.
                          >
                          > Ostatnie pytanie, Lulu: czy zgadzasz sie z takim widzeniem, jakie
                          prezentuje
                          > bohaterka ksiazki? Ze wszystko mozna wybaczyc, jesli zostalo
                          weyznane, a cena z
                          > a
                          > klamstwo jest zerwanie wszystkiego?
                          > Nie wydaje Ci sie to stwierdzenie troche zbyt czarno-biale?
                          > (nie polemizuje z toba, tylko z bohaterka Rotha, zeby byla
                          jasnosc :-)))
                          >


                          No dobrze.
                          1 - masz szczescie ze jestes chora, wiec cie nie opieprze za
                          wpychanie sie w moje tlumaczenie (fakt, szybkie i dosc niechlujne),
                          bez tekstu oryginalnego przed oczyma,
                          2 - nie mialam zamiaru opowiadac ci tu ksiazki i wpasowywac tej
                          konkretnej wypowiedzi do jej meza w kontekst,
                          3 - pomyslalam jedynie ze oto jeszcze jeden glos o klamstwie, wiec
                          go zacytowalam bo sobie pana Rotha cenie, jak bohaterow jego
                          tworczosci.

                          Jest to ksiazka o starzeniu sie.
                          Bohaterem jest czlowiek ktory, jak my, jest inteligentny, kochany
                          przez rodzicow, utalentowany, odbywajacy zycie bez problemow,
                          awansujacy do dyrektorstwa agencji reklamowej (publicystycznej?),
                          zonaty, dzieciaty, zle rozwiedziony, pretensje synow, znow zonaty,
                          zona znakomicie madra uwalniajaca go od koszmaru poprzedniego
                          malzenstwa ze zlym rozwodem, kochajaca i kochana corka, wszystko
                          piekne.
                          I, jak my, nasz bohater rznie na dywanie swego biura rzaca
                          sekretarke, po czym spotyka modelke kolejnej kampanii reklamowej na
                          wyspach zagubionych gdzies tam w morzach szmaragdowych w ktorej
                          dupie (nie w modelce) sie wzial i zakochal. Do tego stopnia ze nie
                          mogl zniesc jakiegokolwiek rozstania.
                          Umowil sie wiec z nia (raczej jej dupa) w Paryzu, gdzie ona akurat
                          modelowala do jakiejs tam kampanii. 4 dni i noce dupczenia, i w
                          pewnym momencie telefon od zony z informacja o smierci jego matki.
                          "Wracaj, umarla twoja matka".
                          Wrocil i dowiedzial sie od zony ze ona wie wszystko, od lat i od
                          lat, ryczaca sekretarka z zadarta bez przerwy spodnica, modelka
                          zapraszajaca ciagle i ciagle do "malej dziurki".

                          I to co zacytowalam w poprzednim tekscie sytuuje sie wlasnie tu, w
                          tym momencie, na pogrzebie matki. Poprosila go by zapomnial jej
                          imie, by wiecej do niej nie smial sie zwrocic, nie wypowiedziec
                          nigdy jej imienia i, tego samego dnia, przed wieczorem, wyniosl sie
                          definitywnie z domu.
                          Co sie stalo.
                          Aby wiec odpowiedziec ci, Pitou, szare bylo latami. Biale przed, a
                          czarne potem.

                          A z kolei scena z tym monologiem miesci sie we wspomnieniach
                          bohatera o jego zyciu, o problemach starzenia sie organizmu, o
                          ginieciu milosci samego siebie, o frustracjach, o przypominaniu
                          sobie faktu ze w jednym momencie jego zycia stracil dwie
                          najwazniejsze dla niego osoby jego zycia: matke i wlasnie Phoebe, te
                          zone co to mowi o klamstwach.

                          Moje stanowisko?
                          W scenariuszu ksiazki jestem calym sercem z Phoebe.
                          W zyciu moim osobistym nie potrafilabym zyc z kims kto klamie,
                          poniewaz nie umiem nic budowac nie wiedzac co jest prawda a co nie.
                          Nie wiedzialabym o czym rozmawiac z kims kto klamie, ani co robic
                          ani jak reagowac, niemozliwe wiec.
                          Rowniez w moim zyciu, gdy jakis tam odlegly kuzyn opowiada cos komus
                          na wsi, nie slysze, ignoruje, nie mysle. Nie mam czasu.

                          Lecz sie, mysl o zdrowiu i przyszlych planach bardziej niz o jakims
                          tam gadaniu. Chyba ze to problem powazny nadajacy sie do sadu, ale
                          to az tak?
                          • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 15:46
                            Lulu, nie wpychalam sie w tlumaczenie, tylko naprawde chcialam zrozumiec. :-(

                            Za podanie kontekstu bardzo dziekuje.
                            Zanim w tym temacie, napisze tylko, ze juz nie pytalam o to wszystko w
                            kontekstach moich rodzinnych, bo rodzinnego klamczucha juz usadzilam na swoim
                            miejscu (o czym zreszta nadmienilam).
                            Chcialam juz tak bardziej abstrakcyjnie - abstrahujac od mojego rodzinnego
                            klamczucha - porozmawiac, ale tez zupelnie szczerze chcialam sie dowiedziec, co
                            Ty o tym myslisz. Bo mnie interesuje, co myslisz.
                            Nie opieprzaj mnie juz. Najpierw Stokrotka mnie wygania na szezlag, a potem jak
                            na szezlagu zaczynam pisac, to Ty mnie ochrzaniasz :-)))))))))))
                            Nie dogodzic tym babom, no. :-)))
                          • iwannabesedated Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 15:50
                            Całym sercem z Phoebe, Lucyfere??? Toż to koszmarna gropa!!! Całe lata
                            przymykania oka na czyjeś zachowania naganne, robienia z samej siebie ofiary i
                            świętej, a z tej drugiej osoby złoczyńcy, całe lata duszenia i fermentowania w
                            sobie po to żeby móc w końcu tym jadem wytrysnąć na nieszczęśnika i totalnie go
                            udupić - samej pozostając (we własnym mniemaniu) udręczoną niewinnością samą. Co
                            za hipokryzja koszmarna!
                            A czemuż to jak tylko się o rżącej sekretarce nie dowiedziała, to nie
                            powiedziała po prostu że się na to nie zgadza? No czemuż? A może po to żeby nie
                            musieć tej drugiej strony wysłuchać?
                            Moim zdaniem, sztuka jest skonfrontować bruździciela i zostawić drzwi uchylone.
                            Oczywiście mówię tutaj o zdradzie raczej, bo casus moim zdaniem tego dotyczy.
                            Natomiast kłamstwo to na przykład jak ja pójdę i powiem że moja szefowa daje
                            dupy na prawo i lewo chociaż wiem że to nieprawda. Ale jestem zła na nią i jej
                            zazdroszczę i nie dała mi podwyżki.
                            A co zrobić na przykład w takim przypadku jak miałam - jeden kuzyn mi
                            powiedział, że drugi kuzyn zajebał z magazynku firmy swojej matki a mojej ciotki
                            opony zimowe. Do magazynku miało klucze kilka osób, i zrobiła się sytuacja
                            nieświeża i wszyscy pracownicy mieli od firmy nieprzyjemności. Powiedzieć
                            ciotce, czy nie? I zajebał, czy nie?
                            W końcu - nie powiedziałam. I w końcu - zajebał bo się tym sam chwalił przy mnie
                            po pijaku dużo później. I teraz - powinnam ze wszystkimi nimi zerwać kontakty bo
                            się pojawiło i kłamstwo i kradzież i hipokryzja.
                            • lucja7 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 17:27
                              Wracajac do Rotha....
                              W koncu ona nie zniosla klamstwa, klamstwa do konca. Ofiary z siebie
                              absolutnie nie robila!
                              A w koncu czy zycie to tylko hipokryzja? Moze miedzy decyzjami czy
                              ich brakiem znajduje tez swoje male miejsce cos co nazywamy
                              kompromisami?
                              Moznaby duzo o tym.
                              • lucja7 Ah, Pitou, 23.05.08, 17:31
                                Zapomnialam sie ustosunkowac i napisac ze wcale nie mialam zamiaru
                                cie opieprzac. W najgorszym wypadku zbyt energicznie mi sie
                                napisalo, to wszystko :-)
                                • jutka1 Re: Ah, Pitou, 23.05.08, 17:36
                                  OK, to Ty nie mialas zamiaru mnie o-pieprzac, a ja nie mialam zamiaru Ci sie
                                  w-pieprzac w Twoje tlumaczenie. :-)))))))
                                  To sie nazywa osiagniecie zgodnosci negocjacyjnej. :-))))
                              • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 17:50
                                lucja7 napisała:

                                > A w koncu czy zycie to tylko hipokryzja? Moze miedzy decyzjami czy
                                > ich brakiem znajduje tez swoje male miejsce cos co nazywamy
                                > kompromisami?
                                > Moznaby duzo o tym.
                                *********
                                Chetnie bym o tym pogadala, jak znajdziesz chwile.
                                :-)
                                • zyta2003 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 18:23
                                  Dosyc powszechna sytuacja: przyjaciolka opowiada Ci, jak to inni w
                                  rodzinie ja wykrzystuja, niewazne jak. Wtedy naogol przytakuje, i
                                  mysle, a co opowiadaja "ci inni w rodzinie"? kto klamie ? Chyba
                                  nikt, bo kazdy odczuwa przez pryzmat swojej osoby.
                                  To drobiazg, mniejszy drobiazg, kiedy para np. rozwodzi sie i te
                                  same fakty opowiada zupelnie roznie, podobnie ich swiadkowie.
                                  Czasami jest to swiadome klamstwo, ale czesto kazdy widzi inaczej. A
                                  zwyczajni swiadkowie wydarzen? Tez zeznaja roznie, jeden widzial to,
                                  drugi co innego.
                                  Tzw. biale klamstwo jest bardzo przydatne. Nie lubie tej szczerosci
                                  i tej wiedzy, ze fatalnie jestem ostrzyzona, a ta wycieczka, ktora
                                  sie zachwycalam wcale nie jest atrakcyjna.
                                  Ale czy odpowiedziec dziewczynie uczciwie, ze ten jej ukochany to
                                  jest dziwkarz i len na przyklad? Nie powiem tego, to moze zle na jej
                                  przyszlosc wplynie, powiem, tez zle - bo naogol nie zmieni to jej
                                  uczuc do niego, tylko do mnie. A to mila dziewczyna, wiec szkoda
                                  stracic znajomosc.
                                  A w ogolnosci kazdy z nas klamie kilkanascie razy dziennie, jak
                                  mowia specjalisci.
                                  • jutka1 Re: Gdy ktos klamie 23.05.08, 22:49
                                    Powod, dla ktorego zalozylam ten watek chyba jasno podalam: ktos opowiadal o
                                    mnie wierutne klamstwa. Klamstwa dotyczace faktow.
                                    Nic w tym nie bylo z sytuacji "sa dwie strony i kazda ma inna wersje". Mysle, ze
                                    to bylo jasne.

                                    Potem dyskusja zewoluowala na inne tematy, ale poniewaz dopisalas sie pod moim
                                    wpisem, to uznalam za zasadne powyzsze wyjasnienie/reakcje.

                                    Co do pozostalej czesci Twojego wpisu, osobiscie nie przepadam za bialymi
                                    klamstwami, bo uwazam, ze obrazaja moja inteligencje. Jesli ktos powie, ze mu
                                    sie nie podoba moja fryzura, to sa dwa wyjscia: albo sie nie zgodze, bo mnie
                                    akurat sie podoba, albo sie zgodze, bo mnie tez sie nie podoba. Jesli uwazam ze
                                    mam zla fryzure, a ktos powie, ze ladna, to uznam, ze albo "de gustibus" i
                                    powiem, ze mnie sie ta fryzura akurat nie podoba, albo uznam ze to bylo biale
                                    klamstwo, i skoncze temat. A ta osoba punktow u mnie nie zaliczy.
                                    To samo jesli chodzi o wycieczke. Czy cokolwiek innego.
                                    Zawsze tez przeciez mozna NIC nie mowic, prawda?

                                    Co do mowienia dziewczynie etc. Hmmm. Tu nie chodzi o klamanie, tylko o decyzje
                                    czy sie wtracac, czy nie. Kazdy taka decyzje podejmuje sam, i nie ma regul.
Pełna wersja