Dodaj do ulubionych

Zimbabwe, Zambia i Polska (miedzy innymi)

15.09.03, 23:05
Ciekawe i troche straszne:

www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,1667818.html
Obserwuj wątek
        • prawdziwystarywiarus Re: I straszno, i smieszno... 17.09.03, 17:13
          jutka1 napisała:

          > Prawdziwystarywiarusie,
          > jesli juz mowa o puryzmie, to brzmi "i smieszno, i straszno";)))))
          > Jutka

          Naturalnie masz rację, przepraszam za nieścisłość. UWIELBIAM pedantyczne
          purystki :-))))))))))))))))))))))

          Jak już mamy być ściśli aż do bólu, między nami purystami, to oryginał jest w
          samej rzeczy rosyjski, i brzmi:

          "и смешно, и страшно, и ни хуя не видно!"

          To kwiecista metafora rosyjska, porównująca dowolną omawianą czynność do
          kopulacji z tygrysem nocą:

          "Это как тигра ебать ночю: и смешно, и страшно, и ни хуя не видно!"

          Pozdrawiam pogodnie.
          PSW
    • alaskanka3 ......fly or not but never by LOT.... 18.09.03, 21:44

      Przed kilku laty postanowilam wyprobowac oferte AA + LOT na trasie SFO-Chicago-WAW.

      Polecam dla spragnionych mocnych wrazen:

      1. w Chicago pasazerowie caly czas przeznaczony na boarding przesiedzieli w
      poczekalni, poniewaz zaloga ogladala (w samolocie ?) jakis wazny (dla nich)
      miedzypanstwowy mecz pilki noznej z udzialem Polski. Ci ktorzy pytali co sie
      dzieje slyszeli stanowcze "nie ma zadnego opoznienia, po prostu poprosilismy
      panstwa wczesniej przed stanowisko".

      2. po pospiesznym zaladowaniu pasazerow na 10 minut przed odlotem i wykolowaniu
      na pas kapitan obwiescil ze odkryto usterke, pasazerow powtornie wyladowano,
      samolot wystartowal z 3 godzinnym opoznieniem (1h na usuniecie usterki, 2h na
      czekanie na pasie w kolejce na start)



      W drodze powrotnej bylo jeszcze ciekawiej, opisalam to sobie po powrocie, bo
      nalezalo do gatunku zjawisk niezwyklych:

      WAW - SFO czyli "Ja nie wiem, co pani powiedziala kolezanka"
      ---------------------------------------------------------------

      Wylatujemy z Warszawy po godzinnym czekaniu na pasach na doreczenie dokumentow
      (??), na moje niespokojne indagacje "bede miala tylko 45 minut na przesiadke w
      Chicago, czy mozna cos z tym zrobic ?" kapitan krazacy po pokladzie uspokaja
      "to nie pora na martwienie sie, wszystko bedzie zalatwione w czasie lotu,
      polaczymy sie z wieza i poinformujemy o tym nasz personel naziemny".

      Na 3 godziny przed ladowaniem wlacza sie dzwiekowy sygnal przywolania obslugi,
      i dzwoni sobie
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka