jutka1 04.06.08, 07:58 Ladny i okragly odcinek nam wyszedl. :-) Link do poprzedniego: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=79900724 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Sroda i Pytun-otoczak 04.06.08, 08:11 Jestem otoczakiem, czyli otoczonam. Pudlami. Wszystko idzie zgodnie z planem, poza blamazem z lekami na katar sienny - spakowali. :-( A suivre... :-) Odpowiedz Link
jutka1 Kononowicz 04.06.08, 09:52 Nie ma NIC. Wzieli i zabrali i oddadza za miesiac. I co ja bidna zrobie bez muzyki? (Pardon. Mam mus jojczenia, proszenie zwracac uwagi na jojczorejem, przejdzie mi ;-))))))) ) Odpowiedz Link
jutka1 A jutro............. 04.06.08, 12:59 ............ impreza pozegnalna. Przyjaciele z winnicy po drugiej stronie gory, przyjaciele warszawscy przeniesieni do Czech, przyjaciolka ulubiona pisarka, przyjaciele lokalni w osobach Manka i jego szwagierki, przyjaciolki-wlascicielki ulubionej knajpy znanej coponiektorym, i przyjaciolki plastyczki z druga polowka. Kazdy przywozi zarcie, zrobimy tylko na miejscu tarty z borowikami i z rydzami, kazdy sie zjawi z flaszka lub dwiema. Jeszcze dodam sery z Doliny Aosty, owoce, i impreza jakcza. Okrutnie te wszystkie osoby ludzkie kocham i uwielbiam. :-))) I okrutnie sie ciesze, ze beda wszyscy w jednym miejscu w tym samym czasie. Dzieki Niebiosom moge sie juz smiac, szczeka doszla do siebie, ucho tez, a alergie mam w nosie. Doslownie tez. :-))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Sloneczny czwartek 05.06.08, 07:14 Slonce daje po oczach, niebo jest bezchmurne. Pewnie bedzie z 28-30C. No i dobrze. Z pierdul wioskowych jeszcze nienadmienionych na watku narzekajacym?... chyba nic. :-))) Zalatwie dzis, co mam do zalatwienia, pani od sprzatania ogarnie bajzel w domu i na tarasie, i juz. Potem bede tylko szykowac stol dla gosci. Reszte zalatwie jutro. Najgorsze chyba mam za soba. W srodku nocy dopadl mnie atak paniki (nie pamietam, kiedy ostatnio cos takiego mi sie zdarzylo), ale juz przeszlo. Jest OK. Koniec jojczenia. I tym optymistycznym akcentem milego dnia zycze :-)))))))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Sloneczny czwartek 05.06.08, 07:35 Tu tyz pogoda taka ze do roboty sie nie chce a muszem. Dwa zebrania dzisiaj :( Ale jesli uporam sie z jednym cholernym problemem to zmykne z pracy wczesniej aby na zielona trawke wyruszyc... fajnie misia ze Ci przeszlo ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny czwartek 05.06.08, 07:39 Oj jak dawno nikt do mnie nie mowil "misia" ;-))))))))))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Sloneczny czwartek 05.06.08, 18:43 :) No i gowno, nadal siedze w pracy, padlam w moj fotel przed kompem wykonczona kolowrotkiem ze nawet nie chce mi sie wstac i jechac do domu :( Ale, ale...trzy dni wolnego bo jutro swintujemy w Szwecji. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek przed dlugim weekendem 06.06.08, 03:44 Za cztery godziny zamykam biurowy kramik i udaje sie na trzydniowy dlugi weekend. Dziecko wyjezdza na oboz skautowski, my z Buszmenem jeszcze nie wiemy, co zrobimy, ale pogoda chyba sie poprawia - w tej chwili wyszlo niewidziane od tygodnia slonce! Czyli moze udamy sie z namiotem w chaszcze. Poza tym dostalam do zarzadzania projekt na cala Azje Pacyficzna z perspektywa zostania szefowa zespolu w przyszlosci - a ja nie lubie zarzadzac ludzmi. Hm. Co bedzie, to bedzie. Zycze zaje...fajnego weekendu, gdziekolwiek jestescie. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek przed dluuuuuuuuuuugim weekendem 06.06.08, 08:25 Przezylam najazd Hunow. Przyjaciolka pod oslona nocy, o szostej, pojechala w swoje gory, a ja czekam na olej opalowy. Potem zaczne pakowanie, potem pojade do kosmetyczki, na ostatnia przymiarke, do banku, do rodzicielki na obiad. Potem walne sobie sjeste, potem dokoncze pakowanie walizek, a jutro o dziewiatej na lotnisko, i potem frou frou. Salon z przyleglosciami pelen kwiatow: peonie, irysy, jasmin i roze. Nadrabiaja braki w uzebieniu czyli puste po obrazach sciany. :-) Na droge dostalam pioro wieczne Francesco Rubinato przecudnej urody, z malenkim kalamarzykiem i nakazem, bym reke cwiczyla i epistolografii sie oddawala jak w dawnych czasach. Tyle pierdul. Tylko tyle i az tyle. Moj mozg sie wylaczyl, i mam zena. Lepsze to od paniki, jes? Milego piatku :-))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 09:07 Kurde...Kanary polnocy mowie wam, o osmej bylo juz 20 stopni. co to bedzie, co to bedzie? Kawka w ciepelku na balkonie, muzyczka plynie, pod reke wpadla mi plytka Yves com w Paryzewie kupila... "...a Pari..." Trzymajta sie robaczki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 10:13 U nas slonce zza lekkich chmur, tez jakies 20 C. Katar sienny nie odpuszcza, lekow bez recepty nie chca mi sprzedac, trza bedzie jakos do niedzieli-poniedzialku przetrzymac. Stokrotko: Przekazalam wiadomosc wiadomej osobie. Wzruszyla sie szczerze. :-))) W ramach tego, ze wszystkie drogi prowadza do Nashville (czy jak to tam sie nazywalo), dala mi ona w prezencie kolczyki srebrne rodem z Syrii w ksztalcie spirali. Primordial, cudo. Wysle Ci zdjecie albo sama zobaczysz i masz pomysl na reszte. :-) I skad wiedziala, ze od zawsze-zawsze moje "doodles" (jak sa doodles po polsku?!?!) to spirale wszelkiej masci? He? Odpowiedz Link
morsa Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 15:18 To juz jutro emigrujesz, Jutka? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 16:12 Jutro. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa........... :-))) Odpowiedz Link
morsa Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 18:14 Oj. W koncu nie jedziesz w nieznane... A Zolty Dom jest prawie na wyciagniecie reki. Podroz na weekend, wypad na swieta; Szkoda, ze jakos nie udalo mi sie Ciebie odwiedzic... do tej pory... (w ZD);-))) A w Paryzewie... kto wie, kto wie... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 19:25 Spoko. Jestem w szponach Zena. Nie mylic z Zenkiem. Klaus mi ukradl kolczyki od Olgi. Wisnia. Aha, i w ramach pierdul kupilam dwie letnie torebeczki: pomaranczowa i czerwona. A co. Dostalam tez opierdol od kolezanki, co nic nie wiedziala. A ja taki mialam plan, zeby wejsc znienacka do jej biura... Czlek sie nameczy mentalnie, nawymysla, i gie z tego wychodzi ;-))))) Odpowiedz Link
roseanne formula 1 06.06.08, 21:27 bylam w parku Lafontaine, czy jak to sie pisze odglosy dochadzace z toru, oddalonego o 3 stacje metra przypominaja atak wscieklych os, badz tez bandy kosiazy a w samym parku poslychalam sobie opowiadaczy lokalnych i dostalam dyplom uczestnictwa, tudziez wielce elegancka torbe z emblematem "uczen opowiadacz" bo moi panstwo, moze nie wiecie, ale jest tu zawod/ stanowisko opowiadacza historii/ bajek / kawalow nie jakas Kwiatkowska czytajaca Mikolajka w polskim radio Odpowiedz Link
chris-joe Re: formula 1 06.06.08, 21:30 O opowiadaczach nie wiem nic a nic. Ale bzykanie F1 mam na balkonie... Braz doniosl, ze poki co Kubica jest drugi. Odpowiedz Link
roseanne Re: formula 1 06.06.08, 21:33 jako ze spedzilam dzien w plenerze, to nic nie wiem kilkeny na jutro prosze :) Odpowiedz Link
morsa 6/6 06.06.08, 21:57 Dzis swieto narodowe Swedyji. Jestem w domu sama, brzydka polowa pojechala na dlugi weekend na wies. Ja pracuje, wiec wyjazd odpada... Slucham sobie muzyki, a wlasciwie "katuje" moich sasiadow roznosciami - obecnie leci oriental - a co? W koncu kraj ten jest multi-kulti wiec musza sie przyzwyczaic do brzmien innych niz umpa pumpa, nieprawdaz? www.youtube.com/watch?v=6mcd6a-j5N4 Odpowiedz Link
chris-joe Re: 6/6 06.06.08, 22:33 W zwiazku luznym przypominam sobie jak to w Vancouver zaprzyjaznione hinduskie pedaly wlokly mnie do klubu na wieczory bhandry. Jezus, co tam sie wyprawialo! Ja tylko galy strzepilem... Ten styl: ca.youtube.com/watch?v=oH8VXiqcrAM&feature=related Odpowiedz Link
chris-joe Re: formula 1 PS. 06.06.08, 22:00 Okazuje sie, ze fajerwerki to jeszcze nie jutro. Czyli, ze sami bedziemy musieli sobie fajerwerki zmontowac. Kilkenny i Bittburger to pierwszy krok w kierunku :) Odpowiedz Link
maria421 Re: formula 1 PS. 06.06.08, 22:36 Bylam na dluuugim spacerze z kolezanka. Mam szczescie mieszkac w takim miejscu ze w 10 minut piechota jestem poza terenem zabudowanym, a tam tylko pola, laki, strumyki, stawy. Pelno sciezek dla spacerowiczow, co jakis czas laweczka a obok niej, wedlug niemieckiego Ordnungu, kosz na smieci. Ludzie z psami, z dziecmi w wozkach, ludzie ktorzy uprawiaja jogging albo Nordic Walking, albo po prostu spaceruja. Na lakach pasace sie konie, w powietrzu orly szybuja (mamy tu blisko rezerwat), w oddali kuka kukulka. W pol godziny mozna dojsc do lasu i isc nim daleko, daleko. A jak mi sie nie chce natury tylko miasta, to w kwadrans jestem samochodem w samym City. Lubie tu mieszkac. Odpowiedz Link
jutka1 D-Day 07.06.08, 06:32 No to tak. Mam jeszcze 30 minut na dobudzenie sie, a potem 2 godziny na spakowanie walizek. W miedzyczasie robi sie ostatnie pranie i suszenie. Aaaaaaaaaaa........ :-))) Nastepny raport albo dzis wieczorem, albo jutro. Milej soboty! :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 06:44 I trzy tosty z miodem zjedz przed podroza. God's speed! :) I zarezerwuj dwa kwadranse w listopadzie. Trzymanko. Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 06:53 Nic nie jem, stychnerf. Czemu tylko dwa kwadranse??? PS. Klaus oddal kolczyki. Misiaczek. ;-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 07:18 "Czemu tylko dwa kwadranse???" -to sa te, jak im jest? meta-cos... ah, metafory! :) Bede w Paryzu miedzy 6 a 9 listopada, i pozniej znowu gdzies przed 12 grudnia (kiedy i jak nie mam pojecia, bo nadal nie wiem, czy zwieje do Egiptu, czy na Kanary i wogole nic nie wiem). Ze spiworem jednak na pewno przed drzwiami sie nie pojawie :) Ale jakis wieczor z toba (a moze i z lucja!?) - byloby cudo. Tymczasem wracaj chez toi :)) Bisous Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 07:37 Nio. TO rozumiem. :-))) PS. Juz prawie spakowana. Nie mieszcze sie do walizek, kurde. :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 07:49 To tak jest, cherie, plecaki poszly z dymem. Nawet ja- mlodzian, efeb i proletariusz- podrozuje z samsonitem. Ale ty tez wiesz jak przysiasc na torbie, nawet w blahnikah. Wiec siadaj, kurde twoja! Co? :)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 07:59 Na razie dopycham kolanami, etap skakania po walizkach jeszcze przede mna. :-] Chyba przesune wyjazd o 30 minut, bo nie dam rady. :-/ Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 08:13 Nic nie musisz przesuwac. Jak walizka gietka z suwakiem, musisz na niej przysiasc po turecku; jak z klamrami i o solidnej budowie, stanac na niej i z rozkroku siegnac miedzy nogi. U can do it! :)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 08:22 Matt.cobosco! No nic to. Damy rade. AAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa....................... Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 08:32 A nie mowilem, ze tost z miodem by pomogl? Ale jestes uparte ciele, to skwiercz :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 08:40 Nie jem tostow. Nie jem sniadan. Taktaktak, jestem uparta jak osiol, choc latwo jest mnie przekonac w rozmowie ;-))))))))))))))) Walizki w 95% skonczone. Tylko jak upchnac to, co sie w suszarce wlasnie suszy? Zapomnialam dodac, ze mieszkanie jest na 4 pietrze bez windy, bo to Marais etcetera. Hehehehehehe. :-))) Aha. Jeszcze jedno. Klaus ukradl jeden komplet kluczy :-)))))))))) czego to sie czlowiek nie dowie na odjezdnym.... Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 08:58 Na odjezdne: NIGDY nie jadalem tostow i nagle, dwa miesiace temu, dostalem za kare sen pelen tostow cieknacych miodem (no freudian interps. are welcome). Natychmiast zakupilem tostownice, tostowy chleb, ktorym przez dekady gardzilem, o miodzie nie wspomne. Co jednak istotniejsze, to to ze natychmiast zmadrzalem, stalem sie piekniejszy i miodszy, walizki zaczely sie domykac, kot nie drapie mnie po twarzach. Jednym slowem, stalem sie szczesliwym czlowiekiem. Przemysl. Masz na to kilka godzin lotu (wlacznie z tajemniczym niemieckim postojem). Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 09:16 Zapytam jako Pytun pilota Luftwaffe, co mysli o miodzie i toscie. Zaraz przyjedzie Maniek i bedziemy razem dopinac walizki. Dzwonila dizajnerka, zeby mi wyznac mielosc, co ja tez natentychmiast odwzajemnilam, bo dziewczyna jest boska pod kazdym wzgledem, tez czarownica, i chybasmy sie kiedys tam znaly pod innymi nickami, hehehehehe. :-)))))))) A tajemniczy przestoj w Niemczech z Luftwaffe postanowilam spedzic, jak juz pisalam obok, w knajpie z piorem wiecznym, kartka i flaszka renskiego. Plus z bulka z salcesonem, ofkors. Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 09:25 Piora, Paryza, Przestoju i Psalsesonu zazdroszcze. Wiec sie od walizki odczepiam, niech Maniek sie zajmie :) Ide spac, musze. Do czytania z Paryza :) Odpowiedz Link
jutka1 Pierduly paryskie 08.06.08, 12:29 Dojechalam, rozlozylam barchany i kalesony, i okazalo sie, co nastepuje: - Goldenberga nie ma!!! Lucjo, jestem zdruzgotana, czemu mi nie powiedzialas? :-((( TO zobaczylam w drodze na "stancje", jak zaczelam to mieszkanko nazywac. - Na stancji nie dzialal internet. Wlasciciel zadzwonil po syna, w trojke cos usilowalismy ustawic, de blada. Przy okazji spieszylam sie juz do kumpla na kolacje, wiec zostawilam ich z laptokiem. Nie udalo sie. - Kolacje zjadlam pozna, w Cafe Beaubourg, napilam sie brouilly, zadzwonilam do Herve tworcy pierdzionka (zawsze sie spotykalismy w CB), chemia jest ciagle miedzy nami nie do opisania (bynajmniej aseksualna). Po kolacji poszlam do sklepiku, kupilam kawe i mleko na rano, wrocilam tutaj. - Net nie dzialal. Syn pana wlasciciela juz w drodze, a ja teraz sama z siebie, z debilowatej upartosci, zrobilam restore system, i sama sprawilam, ze komputer zaczal rozpoznawiac internet. Ehem. :-D - Z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku udam sie wiec na posilek, chyba do ulubionego Wietnamczyka kolo Pol. Tylko musze na syna wlasciciela poczekac. - Potem zobacze, co graja w kinach. - Potem moze nawiedze Malarie. Tyle pierdul przyjezdnych. Milej niedzieli :-))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Pierduly paryskie 08.06.08, 21:48 No to dobrze ze wszytko dobrze. Zmynczonam tak okrutnie bo uzywalam konkretnie tej pieknej pogody jaka mielismy, jutro ma byc gorzej, a w miejscu mojej podrozy pod koniec jeszcze gorzej :( Ale...com uzyla to uzyla, piegow wyszla morda cala.. Ide spac, pa robaczki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierduly paryskie 09.06.08, 08:29 Piegi piegami, a tam podobno Niemcy sie zbroja, jakis mecz byl, a ja tabaka w rogu, nic nie wiem. :-))) Pierduly dzisiejsze: - wizyta w banku i podpisanie papierow, odebranie karty i czekow; - lunch czy obiad, kij go wie, z Lulu :-) - sjesta - kino, jeszcze nie wiem co, bo musze kupic Pariscope, na lotnisku nie bylo. Dzien zapowiada sie sloneczny. I tyle. :-))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Pierduly paryskie 09.06.08, 08:57 Lojezu, zaspalam choc dosc wczesnie polozylam sie spac ale...no i ch... Prognozy pogody klamia bo mialo byc juz dzis chlodno a tu teraz juz 20 stopni...nie chce mi sie do pracy ino bym se poszla na luch z Pytonem i Lulu :( Usciskaj Lulu odemnie Pytonie. Zreszta sama sie´tez usciskaj odemnie. Pa. Bawcie sie dobrze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierduly paryskie 09.06.08, 09:17 Lulu usciskam od Ciebie, siebie juz usciskalam, a teraz lece, bo trza sie dostac i tu i tam, i pozalatwiac to i tamto. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierduly paryskie 10.06.08, 10:07 Za oknem slonce. Podobno przywiozlam pogode. Mam tu cos w rodzaju klimatyzacji, wiec jak sie zrobi zbyt cieplo, to wlacze. Postanowilam nie ruszac sie dzis z dzielnicy, a nawet z ulicy. Lunch zjem na dole. Reszte dnia bede sie moscic z belkami nad glowa. Wlasnie gadalam na czacie z D., przyjaciolka, ktora tez nosi po swiecie. D.C., New Orleans, Puerto Rico, Tanzania. Teraz powrocona na chwile do D.C., ale - jak pisze - "I just have to do something about leaving this country - seriously!". Bidulka pisze doktorat i juz sie nudzi tematem, zmienic jej sie nie oplaca i ogolnie mizeria. Ach jak ja znam ten bol. Tyle pierdul paryskich na dzis. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Pierduly paryskie 11.06.08, 16:33 kielbie_we_lbie_30 napisała: "Usciskaj Lulu odemnie Pytonie. Zreszta sama sie´tez usciskaj odemnie." Dzieki, odwzajemniam sie i zaswiadczam ze mnie usciskala od ciebie :-) Mocno :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierduly paryskie 12.06.08, 01:30 Zaraz zamkne okna. Malaria powiedziala, ze mam piekniej niz kiedykowlwiek. A ja WIEM, ze nie. Ide spac. Mam dosc. I juz. Odpowiedz Link
iwannabesedated Straszne napisy 10.06.08, 19:28 Pyton mi powiedział, że właśnie przeczytał żeby czegoś tam nie robić z Jezusem - nie pamiętam co ale brzmiało niewymownie sprośnie. Mnie ostatnio wystraszył nagłówek "Zmarł 30 lat temu i musi płacić abonament" ale szczytem jest to co się na mnie gapi w tej chwili z ekranu kompa jako polecany temat na forum. NIE NACINANIU KROCZA. O kurwa. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Straszne napisy 10.06.08, 19:54 O q... to nawet po smierci spokoju nie bedzie a ja tak nie cierpie wszelkiej adminisatracji. Mam nadzieje ze przynajmniej internet bedzie mozna zachowac bo przez internet place ;) Odpowiedz Link
maria421 Dla Jutki i nie tylko 12.06.08, 09:05 w temacie zensko-meskim (importuje z innego forum) Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne.... Należy tylko być : 1. przyjacielem 2. partnerem 3. kochankiem 4. bratem 5. ojcem 6. nauczycielem 7. wychowawcą 8. spowiednikiem 9. powiernikiem 10. kucharzem 11. mechanikiem 12. monterem 13. elektrykiem 14. szoferem 15. tragarzem 16. sprzątaczką 17. stewardem 18. hydraulikiem 19. stolarzem 20. modelem 21. architektem wnętrz 22. seksuologiem 23. psychologiem 24. psychiatrą 25. psychoterapeutą. Ważne też są cechy osobowości. Należy być : 1. sympatycznym 2. wysportowanym ale 3. inteligentnym ale 4. silnym 5. kulturalnym ale 6. twardym ale 7. łagodnym 8. czułym ale 9. zdecydowanym ale 10. romantycznym ale 11. męskim 12. dowcipnym i 13. wesołym ale 14. poważnym i 15. dystyngowanym 16. odważnym ale 17. misiem ale 18. energicznym 19. zapobiegawczym 20. kreatywnym 21. pomysłowym 22. zdolnym ale 23. skromnym i 24. wyrozumiałym 25. eleganckim ale 26. stanowczym 27. ciepłym ale 28. zimnym ale 29. namiętnym 30. tolerancyjnym ale 31. zasadniczym i 32. honorowym i 33. szlachetnym ale 34. praktycznym i 35. pragmatycznym 36. praworządnym ale 37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli 38. zdesperowanym [z miłości] ale 39. opanowanym 40. szarmanckim ale 41. stałym i 42. wiernym 43. uważnym ale 44. rozmarzonym ale 45. ambitnym 46. godnym zaufania i 47. szacunku 48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim, 49. wypłacalnym. Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby : a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę. Bardzo ważne jest aby nie zapominać jej : 1. urodzin 2. imienin 3. daty ślubu 4. daty pierwszego pocałunku 5. okresu 6. wizyty u stomatologa 7. rocznic 8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci. Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka. A teraz druga strona medalu. Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym. Ponieważ : Mężczyzna potrzebuje : 1. seksu i 2. jedzenia Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dla Jutki i nie tylko 12.06.08, 09:08 Przekaze Malarii :-)))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Pare pierdul... 12.06.08, 10:10 ... na ten poranek. Upal zelzal. Z tego, co czuje za oknem jest dosc wilgotno, zeby nie rzec, ze prawie mgliscie. Dobrze, to piegi troche odpoczna. Dzisiaj dzien mniej zajety od wczorajszego, kiedy to zaliczylam bank, konto, karte, czeki, mieszkanie docelowe, i kolacje z Malaria. W planach tylko lunch z przyjaciolka, tu gdzies niedaleko, a po poludniu spacer i czytanie. Dodzwonilam sie do znajomego, i moze razem cos wykrecimy w weekend. Pod "wykrecimy" rozumiem konsumpcje gastronomiczna, bo on zna wszystkie knajpy, pisaniem recenzji i felietonow kulinarnych zarabia na zycie, a przynajmniej na jego czesc, i z reguly zgadzam sie z jego gustem kulinarnym. Aha, wczoraj jadlam slimaki czosnkowo-pietruszkowe i duze krewetki gambas w sosie pikantnym. Bylo ok. Tyle pierdul na dzis. Wiecej grzechow nie pamietam. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Pare pierdul... 12.06.08, 11:20 Corcia zdala egzamin z prawa cywilnego. Donosze o tym dlatego ze ponad 50% studentow oblalo. Ciesze sie :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pare pierdul... 12.06.08, 11:49 Kurdebalans, cos mialam Ci prawnego sprawdzic, i nie pamietam co??? Gratulacje dla corki. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Pare pierdul... 12.06.08, 12:05 jutka1 napisała: > Kurdebalans, cos mialam Ci prawnego sprawdzic, i nie pamietam co??? > > Gratulacje dla corki. :-) > Merci :-) Odpowiedz Link
jutka1 Pierduly piatkowe 13.06.08, 09:11 Cos mi tutaj dziala alergicznie, nie wiem co. Zle sie czuje. Musze kupic antyhistamine, czycus. Tyle pierdul porannych. Odpowiedz Link
xurek recepta 13.06.08, 18:15 na to, jak latwo spelnic swoje najwieksze marzenie. Wiec nalezy sobie (tak jak ja) ulozyc taki plan tygodnia, ze pozostaja w nim gora 3 godziny na dobe na spanie. Wtedy prosze pastwa macie murowane, ze kolo piatku najwiekszym marzeniem staje sie przespanie co najmniej 8 godzin w jednym kawalku, co jak przewiduje uda mi sie juz w niedziele. Bede wtedy najszczesliwszym czlowiekiem przez przynajmniej jeden dzien :)). A teraz ide gotowac dla gosci, potem bede ich przyjmowac, a potem po nich sprzatac a jutro o osmej rano musze byc na posterunku przygotowywania nastepnej wystawy....... Odpowiedz Link
jutka1 Cisza 14.06.08, 17:31 Zaczyna czlek rozmowe. Rzuca pare zagwozdek, pytan, cus. Ciiiiiiissssszzzzzzzaaaaaa...... Zecozejak? Ze zagwozdki do doopy a przemyslenia fpisdu? Ze sam fakt rozpoczecia rozmowy nie na miejscu? Ze rozmowca nawet nie powie: "pindulicie Hipolicie, nie mam czasu na cha.wicie" ( (c) jutka 2008)? Cisza, QRV. Hehehehehehe, to sie nazywa IGNOR, nespa? OK, OK, OK. Ide po produkt dosiepolania. Tutaj sie jednak nie nazywa Mister Clean, ale Monsieur Propre. Go figure. I nawet kurnia nie ma tu sofy ani kredensu, coby za/pod nie wpelznac, zeby sie polac i podpalic. Oh well. Szydlo w tenteges. Ide do moich nowych przyjaciol - roztoczy. I wlacze sobie TV Polonia, zeby sie juz do reszty polac mensierproprem. Baj. :-)))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Cisza 14.06.08, 18:45 Domestosu nie ma? A to wtopa!!! Wracaj Pytonie na ojczyzny memłono... Tutaj i kanap z roztoczami i domestosa dostatek. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Cisza 14.06.08, 21:33 W ramach dawania ludziom drugiej szansy (bardzo dziwny nawyk mam taki) wyslalam przed 30 minutami smsa, zeby maila sprawdzili. Na razie cisza. Co do domestosa, to misterpropre jest to chyba dokladnie to samo? Czy nie? Czy misterclean w PL istnieje, bo nie pamietam, nie uzywalam? Spoko, jakas goscinna kanape tez sobie znajde, jak juz sie okaze, ze inaczej nie mozna i sie nie da. A za poltorej godziny ide do Bobourga, spotkam sie z kumplem (-ami), bedzie mily wieczor. I juz. Odpowiedz Link
jutka1 Zanim pojde na spotkanie z roztoczami... 14.06.08, 17:53 ... pierdula taka, ze wraca z Turcji kumpel sasiad, i chyba sie z nim w Cafe B. upije. Czycus. I zadzwonimy po Herve od pierdzionka z aleksandrytem, i bedzie gejowsko-jutkowa dzampreza. Uajnot. Kij w oko komunie, i solidarnosc zwyciezy, hehehehehehe. ;-))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Klasa robotnicza 16.06.08, 06:22 La classe ouvriere obudzila sie o 5:30. :-( Ja pierd. Kawa sie robi, moze i dobrze, ze mam wiecej czasu dzis rano. Dzisiaj odbede pierwszy dzien "at the Bureau" (jak wczoraj z kumplem uknulismy, ze tak bedziemy mowic w miejscach publicznych). Ciekawam, ciekawam. Czesc dnia bede rozpakowywac moje kartony z ksiazkami i moscic sie w fizycznym pomieszczeniu; czesc dnia pewnie spedze w jakichs kadrach na jakichs "inicjacyjnych" spotkaniach, reszte sie zobaczy. Pogadam z ludzmi, z ktorymi bede pracowac. Odwiedze starego szefa i niektorych wspolpracownikow, dowiem sie, co robili, bo tematycznie nam bedzie po drodze, poczytam. Po pracy mam nadzieje zjesc kolacje w cieplym towarzystwie. I tyle pierdul pierwszego dnia powrotu zawodowego. Milego poniedzialku. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Klasa robotnicza 16.06.08, 20:55 Bardzo proszę o relację z pierwszego dnia, czemuż Pyton się ociąga??? Raportować tu! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Klasa robotnicza raportuje :-) 16.06.08, 21:35 Nie ociagalam sie, tylko wlasnie wrocilam. Bardzo zwiezle Lucyferii ten dzien opisalam, jak dziecko po pierwszym diun w szkole, gdy juz usiadlam przy stoliku. "Kurwa ja pierdole" (cycat). :-)))) Najpierw dojazd w tloku jak sardynki w puszcze, w wagonie bez klimatyzacji. Pol godziny i sie roztopilam. Potem sie zgubilam, bo nowe miesce jest w innym budynku, innym miejscu, w gaszczu wiezowcow i Manhattanow. Musialam zadzwonic do bylej asystentki, powiedziec jej co widze, i ona mnie telefonicznie podprowadzila. Po drodze i w czasie dnie natknelam sie na mnostwo znanych osob, byli mile (chyba? ;-)) zaskoczeni, ze wrocilam. Potem zaznajamialam sie z komputerem, dostalam 35 maili, potem zjadlam lunch, znaczy dejeuner, ktory odeslalam do kuchni, i wzielam co innego. Potem nowy szef zrobil zebranie, i stwierdzilam, ze zargon sie zmienil i nic nie rozumiem, a poza tym jestem wzrokowcem, nie sluchowcem - wiec sie wylaczylam, jak tylko szef powiedzial, gdzie mozna to co mowi przeczytac. Potem w kadrach wypelnialam kupe papierow, o polisie na zycie i kto dziedziczy, o kontakcie w razie, gdyby mi sie cos stalo, formularze do karty pobytu, oswiadczenia ws. ubezpieczenia zdrowotnego. Matko. Zapomnialam, ze tyle tego. Potem musialam im dac kopie dyplomow, kopie z sadu o rozwodzie, dobrze ze wassermana nie kazali na miejscu robic. Ufff. Potem spotkalam sie z bylym szefem i nagadal mi na nowego. Aha, o tych ukladzikach i rywalizacjach tez zapomnialam. W kadrach tez same znajome twarze, buzi buzi, mile. I w koncu moglam pojsc i napic sie wina, jak trza z Lucyferia. W drodze na wino tez sie zgubilam, bo Manhattan prosty, a tam mozna oszalec. No ale Lucyferia lubi te dzielnice. :-) Jestem zmeczona. A od jutra juz cos musze czytac i pisac i myslec i robic, o Matko. :-) K, ja p. Ale jest OK. Jestem tutaj. :-))) Po powrocie wkurwilam sie na tych ludzi od kotow niekotow, zalalo mnie, i nalalam sobie petit chablis. Aha, i przenosiny sa nie jutro, tylko w srode, ale beda polaczone z (obiecana!) kolacje, wiec sie ciesze i pocierpie. :-))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 21:41 ... 9:30 spotkanie na zrobienie zdjecia do plastiku otwierajacego drzwi i windy. 10:00 - wizyta w wydziale zalatwiajacym karty pobytu, tez zdjecie do owej. 10:30 - wizyta u informatykow czycus, gdzie mi dadza blackberry i powiedza, jak sie toto obsluguje. Czytanie, co szef dzisiaj gadal. Po lunchu zwolane przez szefa nastepne spotkanie, zeby nam zaraportowac, co bylo podczas spotkan za oceanem. Matko. K. ja p. :-)))))))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:05 'So we dream on. Thus we invent our lives. We give ourselves a sainted mother, we make our father a hero; and someone's older brother, and someone's older sister - they become our heroes, too. We invent what we love, and what we fear. There is always a brave, lost brother - and a little lost sister, too. We dream on and on: the best hotel, the perfect family, the resort life. And our dreams escape us almost as vividly as we can imagine them.'' To apropos marzeń - dla nieobznajomionych z prozą J.Irvinga dodam tylko, że rodzina z Nowej Anglii marzyła o prowadzeniu hotelu - z czego jeden okazał się ruderą z klopami dla karłów, a drugi hotelem z kurwami będący siedliskiem terrorystów. Czyli mam compragła:) Ale chu. Inny cycat z tej książki "keep passing the open windows". Odpowiedz Link
jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:10 :-))) A propos klopow w hotelach dla karlow, opowiadalam dzis Lucyferii, jak kiedys w Tallinie, krainie olbrzymow, poszlam w recepcji Radissona do toalety, i musialam sie na nia prawie wspinac i mi nogi majtaly w powietrzu jak przedszkolakowi. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:22 Apropos klopów w byłych Sowietach to dzieckiem będąc natknęłam się w luksusowym hotelu na klop ze stójką. Czyli po obu stronach klopa postumenty na stopy na które należało wstąpić i nad sedesem kucnąć. Ja raz usiłowałam się między postumenty wcisnąć i na sedesie usiąść i się zaklinowałam a drugi raz usiłując wstąpić wpierdoliłam do sracza, lecz dziewczyna przeniosła się na stronę wroga, i było to w innym millenium, imperium upadło, szczęki i buty rozdano prawowitym właścicielom a resztę rozwiał wiatr histerii i chu. Piwo Koźlak. Polecam i do stóp się scielę siąpiąc. Uczciwego znalazcę uprasza się o nieoddawanie zguby. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:44 Bylo, bylo... Byly tez takie dziury w porcelanowej podlodze z miejscami obok na stawianie nog. Tutaj to sie nazywa chyba toilettes turques. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie toilettes turques 17.06.08, 01:24 jutka1 napisała: > Bylo, bylo... > Byly tez takie dziury w porcelanowej podlodze z miejscami obok na stawianie nog > . > Tutaj to sie nazywa chyba toilettes turques. "Tureckich" toalet uzywaja ludzie z kregu kultury arabskiej. U nas do dzisiaj w wiekszych przybytkach w miejscach publicznych wsrod normalnych sedesow jest co najmniej jedna taka toaleta, specjalnie oznakowana. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
maria421 Re: toilettes turques 17.06.08, 08:58 Spotkalam sie z czyms takim na poludniu Europy, obrzydliwosc. Juz samo wejscie butami na te podesty przyprawia o mdlosci. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 17.06.08, 06:32 Dzis znow 5-tym-razem:40. :-( Probowalam eksperymentowac i spalam w druga strone - nie nie dalo. :-( No nic, jeszcze tylko jedna noc. :-/// Chyba wyjade wczesniej do pracy, zeby ominal mnie najgorszy ruch. Zobacze, czy miedzy usilowaniem nabrania oddechu w pluca i chedozeniem sie zdaze wyjsc wczesniej. Takie to pierduly dzisiaj... Milego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Jutka, uwazaj z tym nabieraniem oddechu w pluca 17.06.08, 07:51 Nie no, Jutka na forum zanim ja wyszlam z pracy? Nie moge sie przyzwyczaic ;o) Jutka, uwazaj z tym nabieraniem oddechu w pluca przed chedozeniem, bo mozesz sie udlawic. Na przyklad wlosami * * no swinie jestescie ze sie Wam tak skojarzylo Otoz w zeszly weekend znajoma nauczycielka spiewu wspominala, jak to z kolega spiewali w duecie przy jednym mikrofonie i on wciagnal powietrze i zakrztusil sie jej dlugimi, rozwianymi wlosami ;o) Odpowiedz Link
iwannabesedated Warszawska niedziela 16.06.08, 21:03 Niedziela się udała - wizyta na giełdzie minerałów w Starej Pomarańczarni, zaraz potem koncert pod Szopenem. Naszła mnie reminiscencja, że dokładnie 16 lat temu w pierwszą niedzielę po przenosinach do Wawki zza wielkiej wody - poszłam sobie właśnie do Łazienek na koncert. Było dokładnie takie samo słońce, mrowie ludzi. Żyli jeszcze wtedy wszyscy moi dziadkowie... Wzruszyłam się reminiscencjami. Potem chłodnik w kawiarni Rozdroże, lody w akwarium na Saskiej Kępie, a wieczorem rowerowa wycieczka na poziomki na opuszczonych działkach koło mnie. Pies Tofik okazał się zajebistym psem rowerowym. Z tym, że rozdeptał nogami ślimaka bez skorupy (slug'a) i rozpaczliwie go spomiędzy palców usiłował wydobyć. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Warszawska niedziela 17.06.08, 11:22 Mam nieprzyjemne wspomnienie z lazienkowskiego koncertu na ktorym bylam (czesciowo i przypadkiem) 10 lat temu. To byl lipiec, slonce walilo jak beben po glowie, uszach i ramionach, zamarli w zasluchaniu sluchacze (nie wiem jak robili by nie czuc slonca na skorze) udawali ze nie cierpia. Ja zazdroscilam pianistce ktora, jedyna, miala prawo do skrawka cienia z plociennej wiaty. I pomimo tego nie sprawiala wrazenia grania z przyjemnoscia i myslalam ze ja tez, jak mnie, boli glowa. Bardzo natomiast podoba mi sie sam pomnik Szopena, art nouveau à la Szymanowski, chyba jeden z tych ktore najbardziej lubie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Z niedzieli na wtorek 17.06.08, 19:53 No ale po cóż się było umartwiać Lucyferio? Nie mogłaś się udać na cytrynadę za słomką pod parasolami na ten przykład? Nie mogę zrozumieć po co ludzie robią rzeczy które im nie sprawiają przyjemności. Nawet częściowo. Ja nieodmiennie i od lat jestem fanem Łazienek, które mi sprawiają frajdę o każdej porze roku, tygodnia i dnia. Kilka razy się nam zasiedziałam nawet i musiałam wyłazić przez mur koło Belwederu bo furtki zamknęli na noc. Dzisiaj natomiast gotuję mój pierwszy w życiu barszcz ukraiński, na cielęcym ogonie. Zagadnął mnie na goldenlinie mój były podwładny, którego pamiętam usiłowałam zmusić do zrobienia prawa jazdy obiecując podwyżkę i awans a na zmianę grożąc wylaniem z pracy. Ponoć moje działanie jest nierychliwe ale skutecznie - właśnie dzisiaj ma swoją pierwszą lekcję jazdy. Falami nachodzą mnie rzeczy przeszłe naprzemian z bańkami alternatywnych przyszłości. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Z niedzieli na srode 18.06.08, 07:09 Pierduly srodowe czesciowo opisalam obok. Dodam tylko, ze malo czlowiekowi trzeba do szczescia: jak juz wszystko pierdulnie i same negatywne banki czleka wciagaja, to przejscie do banki, w ktorej spalo sie cale 6.5 godziny potrafi wprawic w ekstaze. Mala rzecz, a cieszy. Oszczedzaj w PZU. Szare na zlote - mam pomysl. Pomyslowy Dobromir. Turniej miast. Te rzeczy. ;-))))))))) Milego dnia zycze :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Z niedzieli na srode 18.06.08, 10:20 Kolejny dramat milosny w domu, kolejny chlopak stal sie bylym chlopakiem . Czyli moim bylym niedoszlym kandydatem na ziecia. Raz jest idiota, a raz "tak dobrze z nim bylo". Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 33 :-)))) 18.06.08, 18:08 meldujem sie i pozdrawiam - szczegolnie nasza nowa/stara korespondentke z Paryza. Melduje, ze przy odrobinie szczescia mozna miec promiennych 12 dni nad Baltykiem i tylko 2 dni deszczowe - ktore zreszta pracowicie wykorzystalam na szoping:)))) Staram sie przebic przez wpisy, ale byliscie niestety strasznie pracowici! Co to, nie macie nic do roboty? Do tego mam problemy: z jednej strony wyskakuje mi caly czas jakas pieprzona reklama, z drugiej kot, ktory uwaza ze po 2 tyg. nieobecnosci to ON jest wazny, anie jakies tam forum. ma racje. Milego popoludnia! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 33 :-)))) 18.06.08, 20:05 Witaj, Ewa. Opowiadaj jak tam bylo nad polskim Baltykiem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 33 :-)))) 18.06.08, 22:09 bylo pjenknie, Mario. Swiat prawie wszedzie jest piekny, jak swieci slonce, nespa? Nagadalam sie z siostra za wszystkie czasy. Nabylam wspaniale ksiazki. Czytam rownoczesnie STRACH (nie jestem w stanie czytac w kawalku) i Swiat wedlug Mellera - jestem juz w drugim tomie i goraco wszystkim polecam. Wiele lat nie interesowalam sie polska polityka, nadrabiam to teraz czytajac wszystko Bartoszewskiego, Mellera i Toranskiej. Piekna to lekcja najnowszej historii. Teraz place cene za wakacje/wybryk: moj ogrod to prawdziwa dzungla. urosly nie tylko owoce i jarzyny, ale i niestety w nadmiarze chwasty. No, ale lubie pracowac w ogrodzie, wiec nie narzekam. Maryska, zadzwonie w przyszlym tygodniu, mam pare pytan, ale teraz nie mam czasu:((((( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek z mucha i kakadu w tle dzwiekowym 19.06.08, 03:39 Rozpalilam na werandzie koze a cieplo obudzilo natretna muche, ktora przez pol godziny krecila sie wokol mojej glowy, az udalo mi sie ja klapnac w locie. Oczywiscie wpadla miedzy klawisze klawiatury i musialam pojsc po pincete zeby zewlok stamtad wyciagnac bez zmiazdzenia palcami. Musze urzadzilam pochowek w piecyku na stosie wonnego drewna eukaliptusowego i wrocilam do pracy. Pracy, ktora jest coraz bardziej ciekawa, tyle, ze poniewaz konferuje z kolegami z Azji i Ameryki a czasami dolacza sie Europa, godziny tych telekonferencji sa straszne. Dzis nastepna - o 22-giej. Chyba nie bede mogla sie powspomagac shirazem bo wymagaja ode mnie inteligentnych uwag :o) Z parku i pieciu sosen sasiada slychac przerazliwy skrzek kakadu. Mielismy na ich temat rozmowe z Buszmenem dzis rano, oboje cieszac sie ze te ptaszyska nie nawiedzaja naszego ogrodu jak by mogly. Otoz maja zwyczaj dorwac sie do cytrusow rosnacych na drzewie i zjadac tylko pestki. Rozszarpuja pomarance, mandarynki, cytryny, wydlubuja pestki a reszte rzucaja na ziemie. A na naszej starej pomaranczy jest okolo 20 kg owocow. Trzeba bedzie je przykryc siatka, na wszelki wypadek. Za oknem slonce i troche chmur. W przerwie na lunch wyskocze na basen. W weekend pewnie przetestuje nowy odkryty 50m basen zbudowany przy pobliskim uniwerku - 2 minuty drogi od tego, na ktory regularnie chodze. A teraz z powortem do pracy, pozarabiac pieniazki :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek w nowym miejscu 19.06.08, 09:49 Obudzilam sie zziebnieta, bo zapomnialam, ze tu trzeba wlaczyc ogrzewanie bez wzgledu na pore roku. ALE - przynajmniej bez dusznosci roztoczowych. I poza szukaniem domestosa wszystko jest OK. Do pracy pojde pozniej, szef zezwolil, cos tam napisze z tego, com wczoraj przeczytala, potem koktail, potem wroce tutaj. Czlek nawet nie wie, za ile rzeczy moze byc wdzieczny, dopoki ich nie zabraknie. Byc w mieszkaniu, ktore znam, ktore nie dusi, ktore dobrze robi na tzw. skolatana dusze: balsam. Cokolwiek by sie nie dzialo, bede przez nastepne 2.5 tygodnia wracac tutaj. I to juz jest duzy plus. I tyle. Ide szukac metody, coby sie powiesic, czyli zmiescic moje ciuchy w szafie. Nie bedzie latwo. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Czwartek w nowym miejscu 19.06.08, 18:10 Dobrze, ze sie juz nie dusisz - cos tam Ci naskrobalam g-mailowo. Nosi mnie dzisiaj, wiec sie dopisuje tu i tam, bo nie wiem co ze soba poczac :). Stokrotka mnie zjebala na watku paryskim - dobrze, ze bylam na to przygotowana hehe Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek w nowym miejscu 19.06.08, 22:38 Jakocie, gmailowo odpowiedzialam, ale widze, ze Cie gdziesik ponioslo. Na Wasza ze 100K klotnie zareagowalam sikaniem po gaciach, albo i po krzakach. PS. Wlasnie rozmawialam z psiapsiolka - wlascicielka mieszkania. Poprowadzila za reke, jak zrobic ciepla wode. Nie mowie o herbacie po zbojnicku. Matkobosko, rano bede mogla wziac goracy prysznic! Odkrylam 2 niewidoczne szafy z miejscem na moje ciuchy. JESTEM QRV SZCZESLIWA! Fiute w okno komunalce, mieszkam normalnie! Uffffffffff................. Odpowiedz Link
jutka1 Drugi poranek na Montparnasie 20.06.08, 07:18 _Ciepla_ woda leje sie do wanny, gra sobie radio FIP, budynek mruczy i wystukuje swoje poranne dzwieki. Ma byc cieplo i pochmurno, ale bez deszczu. Jest OK. :-) Milego piatku :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wlasnie zaczela sie najdluzsza noc w roku 20.06.08, 12:42 Za oknem widze niedawno wzeszly Ksiezyc, w nieco uszczuplonej pelni wyglada zatrwazajaco zza chmur jak w filmach grozy - tylko czekac, az pies Baskervillow w fosforyzujacej aurze przemknie ulica. Ogromne owocozerne nietoperze juz wylecialy na zer i co jakis czas widac je na tle ksiezycowego halo. Na razie slychac tylko nastrojowe wycie czterech dingo u sasiadow. Jutro minute przed dziesiata rano bedzie przesilenie zimowe, wlasnie zaczela sie najdluzsza noc w roku, po niej nadejdzie najkrotszy dzien roku, pora dziwna i wspaniala, co w polaczeniu z niknacym Ksiezycem zapowiada ze cos sie stanie. Chyba sobie jeszcze naleje shiraza i dorzuce do piecyka, zeby symbolicznie ogniem odgonic ciemnosc nocy. Wschod slonca bedzie dopiero po siodmej rano a zajdzie przed piata a gdy juz zajdzie, dni zaczna sie znowu wydluzac, juhuuu! Kwitna snieznobiale i rozowe magnolie, drzewa chusteczkowe, hibiskusy, gordonie i zlociste akacje. To znaczy ze nadchodzi lipiec, najzimniejszy miesiac roku. Ide do ogrodu popatrzec na Ksiazyc a Wam mowie dobranoc. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Wlasnie zaczela sie najdluzsza noc w roku 20.06.08, 13:42 Matko sfienta - a to ci dopiero zima hibiskusem kwitnaca ! A u nas na odwyrtke - zaczna sie dni znowu kurczyc i jakos tak jest, ze sie wydaje, ze nic sie nie stanie :) Ale pewnie sie stanie, bo tak to juz jest, ze status quo to kruche stworzenie. No i jesce lepij, jak stwierdzil niejaki Trebunia. Trebunia, maly goral podsluchany onegdaj podczas potyczki slownej z nauczycielka, zagniezdzil sie w slowniku domowym. Pani zirytowana niesubordynacja Trebuni na wycieczce w plener postraszyla malego, ze go wiecej na zadna nastepna nie zabierze. Na co nieustraszony Trebunia odpalil co powyzej hehe. No i jesce lepij ma zastosowanie uniwersalne i wydzwiek filozoficzny, zachowujac szlachetna ekonomicznosc formy. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 17:00 e tam astrologicznie to pewnie nie teraz, jednakowoz (piekne slowo) jednakowoz swietujemy Midsommar, cholera gdzie jest ten film ze swiniakiem . Wodka anyzkowa dziala usypiajaco, wianek sie omsknal na bakier. Wesolej Switezianki wszystkim, a co zlego to nie ja :))) Czesc Jakotakocie, piekne wejscie :)) Pozdrawiam z najkrotszej nocy. Luiza na odwrotnie, no ale ona do gory nogami chodzi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 17:34 U mnie za chwile zacznie sie week-end. Ufff. Przezylam pierwszy tydzien. Hurra. W planie koktajl i kolacja z bardzo lubianymi ludzmi. Jutro lunch w knajpie nad Kanalem St. Martin, potem kawa u znajomych na tarasie, potem nie wiem. Moze pojde na fete de la musique, bo Bregovic ma byc, ale zobacze, jak sie bede czula. Moze bede po prostu potrzebowac odpoczynku w domu, po tych wszystkich przygodach. Sie zobaczy. Odpowiedz Link
morsa Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 19:08 Czy to ten? www.youtube.com/watch?v=Lbh3uAZ4WUM Odpowiedz Link
morsa Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 19:14 www.youtube.com/watch?v=JH_TmpojiTI&feature=related Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 20:04 Morsa dzieki, co ja bym bez ciebie zrobila , duza buzka :))) Lece rozsylac po wsiem, bo to jest majstersztyk tradycji. Odpowiedz Link
morsa Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 21:39 A ja tylko wpadlam na chwilke.... Pracowalam na nocna zmiane, troche sie przespalam, teraz mam gosci na midsommar; jutro wolne... A za dwa tygodnie urlop i 10/7 wyjazd do Polski. Ciesze sie... Odpowiedz Link
jutka1 Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 09:22 Kolejna noc przespana w calosci. Jesssss...... :-))) Dzisiejsze pierduly: lunch ze znajomymi w knajpie nad kanalem (miejsce na tarasie z widokiem na kanal juz zarezerwowane), potem kawa u nich (mieszkaja za rogiem) na tarasie. Wezme aparat, moze co pstrykne. Bregovic bedzie sie musial obejsc beze mnie - postanowilam spedzic popoludnie i wieczor tutaj, moszczac sie i owijajac wokol wlasnej osi. Zrobie zakupy jedzeniowo-kawowe, zeby nie miec kompletnie pustej lodowki. Na kolacje pojde z "Biegunami" na jakis okoliczny taras. I juz. Tyle sobotnich pierdul paryskich. :-) Odpowiedz Link
chris-joe D-Day! 21.06.08, 16:48 Caly tydzien utyrany na rychtowaniu nowej chalupy (malowanie, skrobanie itp). Dzisiaj jeszcze last touch-ups. Braz w tym czasie pakuje stara. D-Day juz jutro. W poniedzialek rozlaczaja internet i obiecuja podlaczyc tego samego dnia na nowym... Jak to przetrwam, we wtorek Lenny Cohen w nagrode :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: D-Day! 21.06.08, 17:02 Trzym sie BratSister. Przeprowadzki to duzy stres. :-/ Odpowiedz Link
chris-joe Re: D-Day! 21.06.08, 17:24 Tell me about it :) I oczywiscie -jak to w takich sytuacjach zawsze sie zdarza- dorwalo mnie przeziebienie... Byle do wtorku :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 17:08 Zdalam sobie sprawe, ze o kolacji na jakims tarasie moge zapomniec, bo fete de la musique i Monparnasse juz sie zaczyna zapelniac. Kupilam wiec rozne roznosci, i zakolacjuje w domu. Dzien upalny, slonce, pokultywowalam piegi, pogadalam o roznych rzeczach, w drodze powrotnej sie zamyslilam i wsiadlam w odwrotna strone, ale nie szkodzi, nigdzie mi sie przeciez nie spieszylo. Duzo mysle. Oddycham. Jestem. Ejment. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 17:21 I tym optymistycznym akcentem zamkne te pierduly i odpelznem otworzyc nastepny odcinek. :-) Odpowiedz Link