O pierdulach -- Odc. 33 :-))))

04.06.08, 07:58
Ladny i okragly odcinek nam wyszedl. :-)

Link do poprzedniego:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=79900724
    • jutka1 Sroda i Pytun-otoczak 04.06.08, 08:11
      Jestem otoczakiem, czyli otoczonam. Pudlami.
      Wszystko idzie zgodnie z planem, poza blamazem z lekami na katar sienny -
      spakowali. :-(
      A suivre...
      :-)
      • jutka1 Kononowicz 04.06.08, 09:52
        Nie ma NIC.
        Wzieli i zabrali i oddadza za miesiac.
        I co ja bidna zrobie bez muzyki?

        (Pardon. Mam mus jojczenia, proszenie zwracac uwagi na jojczorejem, przejdzie mi
        ;-))))))) )
    • jutka1 A jutro............. 04.06.08, 12:59
      ............ impreza pozegnalna.
      Przyjaciele z winnicy po drugiej stronie gory, przyjaciele warszawscy
      przeniesieni do Czech, przyjaciolka ulubiona pisarka, przyjaciele lokalni w
      osobach Manka i jego szwagierki, przyjaciolki-wlascicielki ulubionej knajpy
      znanej coponiektorym, i przyjaciolki plastyczki z druga polowka.
      Kazdy przywozi zarcie, zrobimy tylko na miejscu tarty z borowikami i z rydzami,
      kazdy sie zjawi z flaszka lub dwiema. Jeszcze dodam sery z Doliny Aosty, owoce,
      i impreza jakcza.

      Okrutnie te wszystkie osoby ludzkie kocham i uwielbiam. :-)))
      I okrutnie sie ciesze, ze beda wszyscy w jednym miejscu w tym samym czasie.
      Dzieki Niebiosom moge sie juz smiac, szczeka doszla do siebie, ucho tez, a
      alergie mam w nosie. Doslownie tez.
      :-)))))))))
    • jutka1 Sloneczny czwartek 05.06.08, 07:14
      Slonce daje po oczach, niebo jest bezchmurne. Pewnie bedzie z 28-30C.
      No i dobrze.

      Z pierdul wioskowych jeszcze nienadmienionych na watku narzekajacym?... chyba
      nic. :-)))
      Zalatwie dzis, co mam do zalatwienia, pani od sprzatania ogarnie bajzel w domu i
      na tarasie, i juz. Potem bede tylko szykowac stol dla gosci. Reszte zalatwie jutro.

      Najgorsze chyba mam za soba. W srodku nocy dopadl mnie atak paniki (nie
      pamietam, kiedy ostatnio cos takiego mi sie zdarzylo), ale juz przeszlo. Jest
      OK. Koniec jojczenia.

      I tym optymistycznym akcentem milego dnia zycze :-))))))))
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Sloneczny czwartek 05.06.08, 07:35
        Tu tyz pogoda taka ze do roboty sie nie chce a muszem. Dwa zebrania
        dzisiaj :(
        Ale jesli uporam sie z jednym cholernym problemem to zmykne z pracy
        wczesniej aby na zielona trawke wyruszyc...


        fajnie misia ze Ci przeszlo ;)
        • jutka1 Re: Sloneczny czwartek 05.06.08, 07:39
          Oj jak dawno nikt do mnie nie mowil "misia" ;-)))))))))))
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Sloneczny czwartek 05.06.08, 18:43
            :)

            No i gowno, nadal siedze w pracy, padlam w moj fotel przed kompem
            wykonczona kolowrotkiem ze nawet nie chce mi sie wstac i jechac do
            domu :(
            Ale, ale...trzy dni wolnego bo jutro swintujemy w Szwecji.
    • luiza-w-ogrodzie Piatek przed dlugim weekendem 06.06.08, 03:44
      Za cztery godziny zamykam biurowy kramik i udaje sie na trzydniowy
      dlugi weekend. Dziecko wyjezdza na oboz skautowski, my z Buszmenem
      jeszcze nie wiemy, co zrobimy, ale pogoda chyba sie poprawia - w tej
      chwili wyszlo niewidziane od tygodnia slonce! Czyli moze udamy sie z
      namiotem w chaszcze.

      Poza tym dostalam do zarzadzania projekt na cala Azje Pacyficzna z
      perspektywa zostania szefowa zespolu w przyszlosci - a ja nie lubie
      zarzadzac ludzmi. Hm. Co bedzie, to bedzie.

      Zycze zaje...fajnego weekendu, gdziekolwiek jestescie.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Piatek przed dluuuuuuuuuuugim weekendem 06.06.08, 08:25
        Przezylam najazd Hunow. Przyjaciolka pod oslona nocy, o szostej, pojechala w
        swoje gory, a ja czekam na olej opalowy. Potem zaczne pakowanie, potem pojade do
        kosmetyczki, na ostatnia przymiarke, do banku, do rodzicielki na obiad. Potem
        walne sobie sjeste, potem dokoncze pakowanie walizek, a jutro o dziewiatej na
        lotnisko, i potem frou frou.

        Salon z przyleglosciami pelen kwiatow: peonie, irysy, jasmin i roze.
        Nadrabiaja braki w uzebieniu czyli puste po obrazach sciany. :-)
        Na droge dostalam pioro wieczne Francesco Rubinato przecudnej urody, z malenkim
        kalamarzykiem i nakazem, bym reke cwiczyla i epistolografii sie oddawala jak w
        dawnych czasach.

        Tyle pierdul. Tylko tyle i az tyle. Moj mozg sie wylaczyl, i mam zena. Lepsze to
        od paniki, jes?

        Milego piatku :-)))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 09:07
          Kurde...Kanary polnocy mowie wam, o osmej bylo juz 20 stopni. co to
          bedzie, co to bedzie?
          Kawka w ciepelku na balkonie, muzyczka plynie, pod reke wpadla mi
          plytka Yves com w Paryzewie kupila...
          "...a Pari..."


          Trzymajta sie robaczki
          • jutka1 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 10:13
            U nas slonce zza lekkich chmur, tez jakies 20 C.
            Katar sienny nie odpuszcza, lekow bez recepty nie chca mi sprzedac, trza bedzie
            jakos do niedzieli-poniedzialku przetrzymac.

            Stokrotko:
            Przekazalam wiadomosc wiadomej osobie. Wzruszyla sie szczerze. :-)))
            W ramach tego, ze wszystkie drogi prowadza do Nashville (czy jak to tam sie
            nazywalo), dala mi ona w prezencie kolczyki srebrne rodem z Syrii w ksztalcie
            spirali. Primordial, cudo. Wysle Ci zdjecie albo sama zobaczysz i masz pomysl na
            reszte. :-)
            I skad wiedziala, ze od zawsze-zawsze moje "doodles" (jak sa doodles po
            polsku?!?!) to spirale wszelkiej masci? He?
            • morsa Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 15:18
              To juz jutro emigrujesz, Jutka?
              • jutka1 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 16:12
                Jutro.
                Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...........

                :-)))
                • morsa Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 18:14
                  Oj. W koncu nie jedziesz w nieznane...
                  A Zolty Dom jest prawie na wyciagniecie reki.
                  Podroz na weekend, wypad na swieta;
                  Szkoda, ze jakos nie udalo mi sie Ciebie odwiedzic...
                  do tej pory... (w ZD);-)))
                  A w Paryzewie... kto wie, kto wie...
                  • jutka1 Re: Piatek a wiec dluuuuuuuuuuugi weekend 06.06.08, 19:25
                    Spoko. Jestem w szponach Zena. Nie mylic z Zenkiem.
                    Klaus mi ukradl kolczyki od Olgi. Wisnia.

                    Aha, i w ramach pierdul kupilam dwie letnie torebeczki: pomaranczowa i czerwona.
                    A co.
                    Dostalam tez opierdol od kolezanki, co nic nie wiedziala.
                    A ja taki mialam plan, zeby wejsc znienacka do jej biura...
                    Czlek sie nameczy mentalnie, nawymysla, i gie z tego wychodzi ;-)))))
    • roseanne formula 1 06.06.08, 21:27
      bylam w parku Lafontaine, czy jak to sie pisze

      odglosy dochadzace z toru, oddalonego o 3 stacje metra przypominaja atak
      wscieklych os, badz tez bandy kosiazy


      a w samym parku poslychalam sobie opowiadaczy lokalnych i dostalam dyplom
      uczestnictwa, tudziez wielce elegancka torbe z emblematem "uczen opowiadacz"

      bo moi panstwo, moze nie wiecie, ale jest tu zawod/ stanowisko opowiadacza
      historii/ bajek / kawalow


      nie jakas Kwiatkowska czytajaca Mikolajka w polskim radio
      • chris-joe Re: formula 1 06.06.08, 21:30
        O opowiadaczach nie wiem nic a nic. Ale bzykanie F1 mam na balkonie...

        Braz doniosl, ze poki co Kubica jest drugi.
        • roseanne Re: formula 1 06.06.08, 21:33
          jako ze spedzilam dzien w plenerze, to nic nie wiem
          kilkeny na jutro prosze :)
          • chris-joe Re: formula 1 06.06.08, 21:39
            Sie zrobi :)
            • morsa 6/6 06.06.08, 21:57
              Dzis swieto narodowe Swedyji. Jestem w domu sama,
              brzydka polowa pojechala na dlugi weekend na wies.
              Ja pracuje, wiec wyjazd odpada... Slucham sobie muzyki,
              a wlasciwie "katuje" moich sasiadow roznosciami - obecnie
              leci oriental - a co?
              W koncu kraj ten jest multi-kulti wiec musza sie przyzwyczaic
              do brzmien innych niz umpa pumpa, nieprawdaz?
              www.youtube.com/watch?v=6mcd6a-j5N4
              • chris-joe Re: 6/6 06.06.08, 22:33
                W zwiazku luznym przypominam sobie jak to w Vancouver zaprzyjaznione hinduskie
                pedaly wlokly mnie do klubu na wieczory bhandry. Jezus, co tam sie wyprawialo!
                Ja tylko galy strzepilem...

                Ten styl:
                ca.youtube.com/watch?v=oH8VXiqcrAM&feature=related
            • chris-joe Re: formula 1 PS. 06.06.08, 22:00
              Okazuje sie, ze fajerwerki to jeszcze nie jutro. Czyli, ze sami bedziemy
              musieli sobie fajerwerki zmontowac.
              Kilkenny i Bittburger to pierwszy krok w kierunku :)
              • maria421 Re: formula 1 PS. 06.06.08, 22:36
                Bylam na dluuugim spacerze z kolezanka. Mam szczescie mieszkac w takim miejscu
                ze w 10 minut piechota jestem poza terenem zabudowanym, a tam tylko pola, laki,
                strumyki, stawy. Pelno sciezek dla spacerowiczow, co jakis czas laweczka a obok
                niej, wedlug niemieckiego Ordnungu, kosz na smieci. Ludzie z psami, z dziecmi w
                wozkach, ludzie ktorzy uprawiaja jogging albo Nordic Walking, albo po prostu
                spaceruja. Na lakach pasace sie konie, w powietrzu orly szybuja (mamy tu blisko
                rezerwat), w oddali kuka kukulka. W pol godziny mozna dojsc do lasu i isc nim
                daleko, daleko.

                A jak mi sie nie chce natury tylko miasta, to w kwadrans jestem samochodem w
                samym City.

                Lubie tu mieszkac.
    • jutka1 D-Day 07.06.08, 06:32
      No to tak. Mam jeszcze 30 minut na dobudzenie sie, a potem 2 godziny na
      spakowanie walizek.
      W miedzyczasie robi sie ostatnie pranie i suszenie.
      Aaaaaaaaaaa........

      :-)))

      Nastepny raport albo dzis wieczorem, albo jutro.

      Milej soboty! :-)
      • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 06:44
        I trzy tosty z miodem zjedz przed podroza. God's speed! :)
        I zarezerwuj dwa kwadranse w listopadzie.

        Trzymanko.
        • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 06:53
          Nic nie jem, stychnerf.

          Czemu tylko dwa kwadranse???

          PS. Klaus oddal kolczyki. Misiaczek. ;-)))
          • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 07:18
            "Czemu tylko dwa kwadranse???"
            -to sa te, jak im jest? meta-cos... ah, metafory! :)

            Bede w Paryzu miedzy 6 a 9 listopada, i pozniej znowu gdzies przed 12 grudnia
            (kiedy i jak nie mam pojecia, bo nadal nie wiem, czy zwieje do Egiptu, czy na
            Kanary i wogole nic nie wiem).

            Ze spiworem jednak na pewno przed drzwiami sie nie pojawie :) Ale jakis wieczor
            z toba (a moze i z lucja!?) - byloby cudo.

            Tymczasem wracaj chez toi :))
            Bisous
            • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 07:37
              Nio. TO rozumiem.
              :-)))

              PS. Juz prawie spakowana. Nie mieszcze sie do walizek, kurde. :-)))
              • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 07:49
                To tak jest, cherie, plecaki poszly z dymem. Nawet ja- mlodzian, efeb i
                proletariusz- podrozuje z samsonitem.
                Ale ty tez wiesz jak przysiasc na torbie, nawet w blahnikah. Wiec siadaj, kurde
                twoja! Co? :))
                • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 07:59
                  Na razie dopycham kolanami, etap skakania po walizkach jeszcze przede mna. :-]
                  Chyba przesune wyjazd o 30 minut, bo nie dam rady. :-/
                  • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 08:13
                    Nic nie musisz przesuwac. Jak walizka gietka z suwakiem, musisz na niej
                    przysiasc po turecku; jak z klamrami i o solidnej budowie, stanac na niej i z
                    rozkroku siegnac miedzy nogi. U can do it! :))))
                    • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 08:22
                      Matt.cobosco!
                      No nic to. Damy rade.
                      AAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.......................
                      • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 08:32
                        A nie mowilem, ze tost z miodem by pomogl? Ale jestes uparte ciele, to skwiercz
                        :)))
                        • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 08:40
                          Nie jem tostow. Nie jem sniadan. Taktaktak, jestem uparta jak osiol, choc latwo
                          jest mnie przekonac w rozmowie ;-)))))))))))))))

                          Walizki w 95% skonczone. Tylko jak upchnac to, co sie w suszarce wlasnie suszy?

                          Zapomnialam dodac, ze mieszkanie jest na 4 pietrze bez windy, bo to Marais etcetera.
                          Hehehehehehe. :-)))

                          Aha. Jeszcze jedno. Klaus ukradl jeden komplet kluczy :-))))))))))
                          czego to sie czlowiek nie dowie na odjezdnym....
                          • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 08:58
                            Na odjezdne:
                            NIGDY nie jadalem tostow i nagle, dwa miesiace temu, dostalem za kare sen pelen
                            tostow cieknacych miodem (no freudian interps. are welcome). Natychmiast
                            zakupilem tostownice, tostowy chleb, ktorym przez dekady gardzilem, o miodzie
                            nie wspomne.

                            Co jednak istotniejsze, to to ze natychmiast zmadrzalem, stalem sie piekniejszy
                            i miodszy, walizki zaczely sie domykac, kot nie drapie mnie po twarzach.

                            Jednym slowem, stalem sie szczesliwym czlowiekiem.

                            Przemysl. Masz na to kilka godzin lotu (wlacznie z tajemniczym niemieckim
                            postojem).
                            • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 09:16
                              Zapytam jako Pytun pilota Luftwaffe, co mysli o miodzie i toscie.

                              Zaraz przyjedzie Maniek i bedziemy razem dopinac walizki.
                              Dzwonila dizajnerka, zeby mi wyznac mielosc, co ja tez natentychmiast
                              odwzajemnilam, bo dziewczyna jest boska pod kazdym wzgledem, tez czarownica, i
                              chybasmy sie kiedys tam znaly pod innymi nickami, hehehehehe. :-))))))))

                              A tajemniczy przestoj w Niemczech z Luftwaffe postanowilam spedzic, jak juz
                              pisalam obok, w knajpie z piorem wiecznym, kartka i flaszka renskiego. Plus z
                              bulka z salcesonem, ofkors.
                              • chris-joe Re: D-Day 07.06.08, 09:25
                                Piora, Paryza, Przestoju i Psalsesonu zazdroszcze. Wiec sie od walizki
                                odczepiam, niech Maniek sie zajmie :)
                                Ide spac, musze.

                                Do czytania z Paryza :)
                                • jutka1 Re: D-Day 07.06.08, 09:26
                                  LAWJUTU, Babes. Milych snow. :-)))))))))
    • jutka1 Pierduly paryskie 08.06.08, 12:29
      Dojechalam, rozlozylam barchany i kalesony, i okazalo sie, co
      nastepuje:
      - Goldenberga nie ma!!! Lucjo, jestem zdruzgotana, czemu mi nie
      powiedzialas? :-(((
      TO zobaczylam w drodze na "stancje", jak zaczelam to mieszkanko
      nazywac.
      - Na stancji nie dzialal internet. Wlasciciel zadzwonil po syna, w
      trojke cos usilowalismy ustawic, de blada. Przy okazji spieszylam
      sie juz do kumpla na kolacje, wiec zostawilam ich z laptokiem. Nie
      udalo sie.
      - Kolacje zjadlam pozna, w Cafe Beaubourg, napilam sie brouilly,
      zadzwonilam do Herve tworcy pierdzionka (zawsze sie spotykalismy w
      CB), chemia jest ciagle miedzy nami nie do opisania (bynajmniej
      aseksualna). Po kolacji poszlam do sklepiku, kupilam kawe i mleko na
      rano, wrocilam tutaj.
      - Net nie dzialal. Syn pana wlasciciela juz w drodze, a ja teraz
      sama z siebie, z debilowatej upartosci, zrobilam restore system, i
      sama sprawilam, ze komputer zaczal rozpoznawiac internet. Ehem. :-D
      - Z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku udam sie wiec na posilek,
      chyba do ulubionego Wietnamczyka kolo Pol. Tylko musze na syna
      wlasciciela poczekac.
      - Potem zobacze, co graja w kinach.
      - Potem moze nawiedze Malarie.

      Tyle pierdul przyjezdnych.

      Milej niedzieli :-)))
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Pierduly paryskie 08.06.08, 21:48
        No to dobrze ze wszytko dobrze.
        Zmynczonam tak okrutnie bo uzywalam konkretnie tej pieknej pogody
        jaka mielismy, jutro ma byc gorzej, a w miejscu mojej podrozy pod
        koniec jeszcze gorzej :(
        Ale...com uzyla to uzyla, piegow wyszla morda cala..

        Ide spac, pa robaczki
        • jutka1 Re: Pierduly paryskie 09.06.08, 08:29
          Piegi piegami, a tam podobno Niemcy sie zbroja, jakis mecz byl, a ja tabaka w
          rogu, nic nie wiem. :-)))

          Pierduly dzisiejsze:
          - wizyta w banku i podpisanie papierow, odebranie karty i czekow;
          - lunch czy obiad, kij go wie, z Lulu :-)
          - sjesta
          - kino, jeszcze nie wiem co, bo musze kupic Pariscope, na lotnisku nie bylo.

          Dzien zapowiada sie sloneczny.

          I tyle. :-)))
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Pierduly paryskie 09.06.08, 08:57
            Lojezu, zaspalam choc dosc wczesnie polozylam sie spac ale...no i
            ch...
            Prognozy pogody klamia bo mialo byc juz dzis chlodno a tu teraz juz
            20 stopni...nie chce mi sie do pracy ino bym se poszla na luch z
            Pytonem i Lulu :(

            Usciskaj Lulu odemnie Pytonie. Zreszta sama sie´tez usciskaj odemnie.
            Pa. Bawcie sie dobrze.
            • jutka1 Re: Pierduly paryskie 09.06.08, 09:17
              Lulu usciskam od Ciebie, siebie juz usciskalam, a teraz lece, bo trza sie dostac
              i tu i tam, i pozalatwiac to i tamto. :-)))
            • jutka1 Re: Pierduly paryskie 10.06.08, 10:07
              Za oknem slonce. Podobno przywiozlam pogode.
              Mam tu cos w rodzaju klimatyzacji, wiec jak sie zrobi zbyt cieplo, to wlacze.
              Postanowilam nie ruszac sie dzis z dzielnicy, a nawet z ulicy. Lunch zjem na
              dole. Reszte dnia bede sie moscic z belkami nad glowa.

              Wlasnie gadalam na czacie z D., przyjaciolka, ktora tez nosi po swiecie. D.C.,
              New Orleans, Puerto Rico, Tanzania. Teraz powrocona na chwile do D.C., ale - jak
              pisze - "I just have to do something about leaving this country - seriously!".
              Bidulka pisze doktorat i juz sie nudzi tematem, zmienic jej sie nie oplaca i
              ogolnie mizeria. Ach jak ja znam ten bol.

              Tyle pierdul paryskich na dzis.

              Milego dnia :-)
            • lucja7 Re: Pierduly paryskie 11.06.08, 16:33
              kielbie_we_lbie_30 napisała:
              "Usciskaj Lulu odemnie Pytonie. Zreszta sama sie´tez usciskaj
              odemnie."

              Dzieki, odwzajemniam sie i
              zaswiadczam ze mnie usciskala od ciebie :-)
              Mocno :-)
              • jutka1 Re: Pierduly paryskie 12.06.08, 01:30
                Zaraz zamkne okna.
                Malaria powiedziala, ze mam piekniej niz kiedykowlwiek.
                A ja WIEM, ze nie.


                Ide spac.
                Mam dosc.

                I juz.
    • iwannabesedated Straszne napisy 10.06.08, 19:28
      Pyton mi powiedział, że właśnie przeczytał żeby czegoś tam nie robić z Jezusem -
      nie pamiętam co ale brzmiało niewymownie sprośnie. Mnie ostatnio wystraszył
      nagłówek "Zmarł 30 lat temu i musi płacić abonament" ale szczytem jest to co się
      na mnie gapi w tej chwili z ekranu kompa jako polecany temat na forum.
      NIE NACINANIU KROCZA.

      O kurwa.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Straszne napisy 10.06.08, 19:54
        O q... to nawet po smierci spokoju nie bedzie a ja tak nie cierpie
        wszelkiej adminisatracji. Mam nadzieje ze przynajmniej internet
        bedzie mozna zachowac bo przez internet place ;)
        • maria421 Dla Jutki i nie tylko 12.06.08, 09:05
          w temacie zensko-meskim (importuje z innego forum)

          Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne....

          Należy tylko być :

          1. przyjacielem
          2. partnerem
          3. kochankiem
          4. bratem
          5. ojcem
          6. nauczycielem
          7. wychowawcą
          8. spowiednikiem
          9. powiernikiem
          10. kucharzem
          11. mechanikiem
          12. monterem
          13. elektrykiem
          14. szoferem
          15. tragarzem
          16. sprzątaczką
          17. stewardem
          18. hydraulikiem
          19. stolarzem
          20. modelem
          21. architektem wnętrz
          22. seksuologiem
          23. psychologiem
          24. psychiatrą
          25. psychoterapeutą.

          Ważne też są cechy osobowości. Należy być :

          1. sympatycznym
          2. wysportowanym ale
          3. inteligentnym ale
          4. silnym
          5. kulturalnym ale
          6. twardym ale
          7. łagodnym
          8. czułym ale
          9. zdecydowanym ale
          10. romantycznym ale
          11. męskim
          12. dowcipnym i
          13. wesołym ale
          14. poważnym i
          15. dystyngowanym
          16. odważnym ale
          17. misiem ale
          18. energicznym
          19. zapobiegawczym
          20. kreatywnym
          21. pomysłowym
          22. zdolnym ale
          23. skromnym i
          24. wyrozumiałym
          25. eleganckim ale
          26. stanowczym
          27. ciepłym ale
          28. zimnym ale
          29. namiętnym
          30. tolerancyjnym ale
          31. zasadniczym i
          32. honorowym i
          33. szlachetnym ale
          34. praktycznym i
          35. pragmatycznym
          36. praworządnym ale
          37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli
          38. zdesperowanym [z miłości] ale
          39. opanowanym
          40. szarmanckim ale
          41. stałym i
          42. wiernym
          43. uważnym ale
          44. rozmarzonym ale
          45. ambitnym
          46. godnym zaufania i
          47. szacunku
          48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
          49. wypłacalnym.

          Jednocześnie musi
          mężczyzna uważać na to, aby :

          a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany
          b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną,
          nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie
          c) pozostawił kobiecie swobodę,
          ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła
          d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach
          przez błoto po kolana
          i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy lub
          gonić,
          dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę,
          w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i
          szminkę.

          Bardzo ważne jest aby nie zapominać jej :

          1. urodzin
          2. imienin
          3. daty ślubu
          4. daty pierwszego pocałunku
          5. okresu
          6. wizyty u stomatologa
          7. rocznic
          8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

          Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń
          nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć
          zmęczona
          obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się
          zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem
          z gitarą, którego napotka.

          A teraz druga strona medalu.

          Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym.

          Ponieważ :

          Mężczyzna
          potrzebuje :

          1. seksu i
          2. jedzenia
          • jutka1 Re: Dla Jutki i nie tylko 12.06.08, 09:08
            Przekaze Malarii :-))))))))))))))))))))
    • jutka1 Pare pierdul... 12.06.08, 10:10
      ... na ten poranek.
      Upal zelzal. Z tego, co czuje za oknem jest dosc wilgotno, zeby nie rzec, ze
      prawie mgliscie. Dobrze, to piegi troche odpoczna.
      Dzisiaj dzien mniej zajety od wczorajszego, kiedy to zaliczylam bank, konto,
      karte, czeki, mieszkanie docelowe, i kolacje z Malaria. W planach tylko lunch z
      przyjaciolka, tu gdzies niedaleko, a po poludniu spacer i czytanie.
      Dodzwonilam sie do znajomego, i moze razem cos wykrecimy w weekend. Pod
      "wykrecimy" rozumiem konsumpcje gastronomiczna, bo on zna wszystkie knajpy,
      pisaniem recenzji i felietonow kulinarnych zarabia na zycie, a przynajmniej na
      jego czesc, i z reguly zgadzam sie z jego gustem kulinarnym.

      Aha, wczoraj jadlam slimaki czosnkowo-pietruszkowe i duze krewetki gambas w
      sosie pikantnym. Bylo ok.

      Tyle pierdul na dzis. Wiecej grzechow nie pamietam. :-)
      • maria421 Re: Pare pierdul... 12.06.08, 11:20
        Corcia zdala egzamin z prawa cywilnego. Donosze o tym dlatego ze ponad 50%
        studentow oblalo.

        Ciesze sie :-)
        • jutka1 Re: Pare pierdul... 12.06.08, 11:49
          Kurdebalans, cos mialam Ci prawnego sprawdzic, i nie pamietam co???

          Gratulacje dla corki. :-)
          • maria421 Re: Pare pierdul... 12.06.08, 12:05
            jutka1 napisała:

            > Kurdebalans, cos mialam Ci prawnego sprawdzic, i nie pamietam co???
            >
            > Gratulacje dla corki. :-)
            >
            Merci :-)
    • jutka1 Pierduly piatkowe 13.06.08, 09:11
      Cos mi tutaj dziala alergicznie, nie wiem co. Zle sie czuje. Musze kupic
      antyhistamine, czycus.
      Tyle pierdul porannych.
      • xurek recepta 13.06.08, 18:15
        na to, jak latwo spelnic swoje najwieksze marzenie.

        Wiec nalezy sobie (tak jak ja) ulozyc taki plan tygodnia, ze
        pozostaja w nim gora 3 godziny na dobe na spanie. Wtedy prosze
        pastwa macie murowane, ze kolo piatku najwiekszym marzeniem staje
        sie przespanie co najmniej 8 godzin w jednym kawalku, co jak
        przewiduje uda mi sie juz w niedziele. Bede wtedy najszczesliwszym
        czlowiekiem przez przynajmniej jeden dzien :)).

        A teraz ide gotowac dla gosci, potem bede ich przyjmowac, a potem po
        nich sprzatac a jutro o osmej rano musze byc na posterunku
        przygotowywania nastepnej wystawy.......
    • jutka1 Cisza 14.06.08, 17:31
      Zaczyna czlek rozmowe. Rzuca pare zagwozdek, pytan, cus.
      Ciiiiiiissssszzzzzzzaaaaaa......
      Zecozejak? Ze zagwozdki do doopy a przemyslenia fpisdu?
      Ze sam fakt rozpoczecia rozmowy nie na miejscu?
      Ze rozmowca nawet nie powie: "pindulicie Hipolicie, nie mam czasu na cha.wicie"
      ( (c) jutka 2008)?
      Cisza, QRV.
      Hehehehehehe, to sie nazywa IGNOR, nespa?
      OK, OK, OK.

      Ide po produkt dosiepolania.
      Tutaj sie jednak nie nazywa Mister Clean, ale Monsieur Propre. Go figure.
      I nawet kurnia nie ma tu sofy ani kredensu, coby za/pod nie wpelznac, zeby sie
      polac i podpalic.
      Oh well.
      Szydlo w tenteges.
      Ide do moich nowych przyjaciol - roztoczy.
      I wlacze sobie TV Polonia, zeby sie juz do reszty polac mensierproprem.
      Baj.
      :-))))
      • iwannabesedated Re: Cisza 14.06.08, 18:45
        Domestosu nie ma? A to wtopa!!!
        Wracaj Pytonie na ojczyzny memłono...
        Tutaj i kanap z roztoczami i domestosa dostatek.
        • jutka1 Re: Cisza 14.06.08, 21:33
          W ramach dawania ludziom drugiej szansy (bardzo dziwny nawyk mam taki) wyslalam
          przed 30 minutami smsa, zeby maila sprawdzili.
          Na razie cisza.

          Co do domestosa, to misterpropre jest to chyba dokladnie to samo?
          Czy nie?
          Czy misterclean w PL istnieje, bo nie pamietam, nie uzywalam?
          Spoko, jakas goscinna kanape tez sobie znajde, jak juz sie okaze, ze inaczej nie
          mozna i sie nie da.

          A za poltorej godziny ide do Bobourga, spotkam sie z kumplem (-ami), bedzie mily
          wieczor.
          I juz.
    • jutka1 Zanim pojde na spotkanie z roztoczami... 14.06.08, 17:53
      ... pierdula taka, ze wraca z Turcji kumpel sasiad, i chyba sie z nim w Cafe B.
      upije. Czycus.
      I zadzwonimy po Herve od pierdzionka z aleksandrytem, i bedzie gejowsko-jutkowa
      dzampreza.
      Uajnot.
      Kij w oko komunie, i solidarnosc zwyciezy, hehehehehehe. ;-)))))))
    • jutka1 Klasa robotnicza 16.06.08, 06:22
      La classe ouvriere obudzila sie o 5:30. :-(
      Ja pierd.
      Kawa sie robi, moze i dobrze, ze mam wiecej czasu dzis rano.
      Dzisiaj odbede pierwszy dzien "at the Bureau" (jak wczoraj z kumplem uknulismy,
      ze tak bedziemy mowic w miejscach publicznych). Ciekawam, ciekawam.
      Czesc dnia bede rozpakowywac moje kartony z ksiazkami i moscic sie w fizycznym
      pomieszczeniu; czesc dnia pewnie spedze w jakichs kadrach na jakichs
      "inicjacyjnych" spotkaniach, reszte sie zobaczy. Pogadam z ludzmi, z ktorymi
      bede pracowac. Odwiedze starego szefa i niektorych wspolpracownikow, dowiem sie,
      co robili, bo tematycznie nam bedzie po drodze, poczytam.

      Po pracy mam nadzieje zjesc kolacje w cieplym towarzystwie.

      I tyle pierdul pierwszego dnia powrotu zawodowego.

      Milego poniedzialku. :-)
      • iwannabesedated Re: Klasa robotnicza 16.06.08, 20:55
        Bardzo proszę o relację z pierwszego dnia, czemuż Pyton się ociąga???
        Raportować tu!
        • jutka1 Re: Klasa robotnicza raportuje :-) 16.06.08, 21:35
          Nie ociagalam sie, tylko wlasnie wrocilam.
          Bardzo zwiezle Lucyferii ten dzien opisalam, jak dziecko po pierwszym diun w
          szkole, gdy juz usiadlam przy stoliku. "Kurwa ja pierdole" (cycat). :-))))
          Najpierw dojazd w tloku jak sardynki w puszcze, w wagonie bez klimatyzacji. Pol
          godziny i sie roztopilam.
          Potem sie zgubilam, bo nowe miesce jest w innym budynku, innym miejscu, w
          gaszczu wiezowcow i Manhattanow. Musialam zadzwonic do bylej asystentki,
          powiedziec jej co widze, i ona mnie telefonicznie podprowadzila.
          Po drodze i w czasie dnie natknelam sie na mnostwo znanych osob, byli mile
          (chyba? ;-)) zaskoczeni, ze wrocilam.
          Potem zaznajamialam sie z komputerem, dostalam 35 maili, potem zjadlam lunch,
          znaczy dejeuner, ktory odeslalam do kuchni, i wzielam co innego.
          Potem nowy szef zrobil zebranie, i stwierdzilam, ze zargon sie zmienil i nic nie
          rozumiem, a poza tym jestem wzrokowcem, nie sluchowcem - wiec sie wylaczylam,
          jak tylko szef powiedzial, gdzie mozna to co mowi przeczytac.
          Potem w kadrach wypelnialam kupe papierow, o polisie na zycie i kto dziedziczy,
          o kontakcie w razie, gdyby mi sie cos stalo, formularze do karty pobytu,
          oswiadczenia ws. ubezpieczenia zdrowotnego. Matko. Zapomnialam, ze tyle tego.
          Potem musialam im dac kopie dyplomow, kopie z sadu o rozwodzie, dobrze ze
          wassermana nie kazali na miejscu robic. Ufff.
          Potem spotkalam sie z bylym szefem i nagadal mi na nowego. Aha, o tych
          ukladzikach i rywalizacjach tez zapomnialam.
          W kadrach tez same znajome twarze, buzi buzi, mile.
          I w koncu moglam pojsc i napic sie wina, jak trza z Lucyferia. W drodze na wino
          tez sie zgubilam, bo Manhattan prosty, a tam mozna oszalec. No ale Lucyferia
          lubi te dzielnice. :-)

          Jestem zmeczona.
          A od jutra juz cos musze czytac i pisac i myslec i robic, o Matko.
          :-)

          K, ja p. Ale jest OK. Jestem tutaj.
          :-)))

          Po powrocie wkurwilam sie na tych ludzi od kotow niekotow, zalalo mnie, i
          nalalam sobie petit chablis.

          Aha, i przenosiny sa nie jutro, tylko w srode, ale beda polaczone z (obiecana!)
          kolacje, wiec sie ciesze i pocierpie. :-)))))))
          • jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 21:41
            ... 9:30 spotkanie na zrobienie zdjecia do plastiku otwierajacego drzwi i windy.
            10:00 - wizyta w wydziale zalatwiajacym karty pobytu, tez zdjecie do owej.
            10:30 - wizyta u informatykow czycus, gdzie mi dadza blackberry i powiedza, jak
            sie toto obsluguje.
            Czytanie, co szef dzisiaj gadal.
            Po lunchu zwolane przez szefa nastepne spotkanie, zeby nam zaraportowac, co bylo
            podczas spotkan za oceanem.
            Matko.
            K. ja p. :-))))))))))))
            • iwannabesedated Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:05
              'So we dream on. Thus we invent our lives. We give ourselves a sainted mother,
              we make our father a hero; and someone's older brother, and someone's older
              sister - they become our heroes, too. We invent what we love, and what we fear.
              There is always a brave, lost brother - and a little lost sister, too. We dream
              on and on: the best hotel, the perfect family, the resort life. And our dreams
              escape us almost as vividly as we can imagine them.''
              To apropos marzeń - dla nieobznajomionych z prozą J.Irvinga dodam tylko, że
              rodzina z Nowej Anglii marzyła o prowadzeniu hotelu - z czego jeden okazał się
              ruderą z klopami dla karłów, a drugi hotelem z kurwami będący siedliskiem
              terrorystów. Czyli mam compragła:) Ale chu. Inny cycat z tej książki "keep
              passing the open windows".
              • jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:10
                :-)))
                A propos klopow w hotelach dla karlow, opowiadalam dzis Lucyferii, jak kiedys w
                Tallinie, krainie olbrzymow, poszlam w recepcji Radissona do toalety, i musialam
                sie na nia prawie wspinac i mi nogi majtaly w powietrzu jak przedszkolakowi. :-)))
                • iwannabesedated Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:22
                  Apropos klopów w byłych Sowietach to dzieckiem będąc natknęłam się w luksusowym
                  hotelu na klop ze stójką. Czyli po obu stronach klopa postumenty na stopy na
                  które należało wstąpić i nad sedesem kucnąć. Ja raz usiłowałam się między
                  postumenty wcisnąć i na sedesie usiąść i się zaklinowałam a drugi raz usiłując
                  wstąpić wpierdoliłam do sracza, lecz dziewczyna przeniosła się na stronę wroga,
                  i było to w innym millenium, imperium upadło, szczęki i buty rozdano prawowitym
                  właścicielom a resztę rozwiał wiatr histerii i chu. Piwo Koźlak. Polecam i do
                  stóp się scielę siąpiąc. Uczciwego znalazcę uprasza się o nieoddawanie zguby.
                  • jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 16.06.08, 22:44
                    Bylo, bylo...
                    Byly tez takie dziury w porcelanowej podlodze z miejscami obok na stawianie nog.
                    Tutaj to sie nazywa chyba toilettes turques.
                    • luiza-w-ogrodzie toilettes turques 17.06.08, 01:24
                      jutka1 napisała:

                      > Bylo, bylo...
                      > Byly tez takie dziury w porcelanowej podlodze z miejscami obok na
                      stawianie nog
                      > .
                      > Tutaj to sie nazywa chyba toilettes turques.

                      "Tureckich" toalet uzywaja ludzie z kregu kultury arabskiej. U nas
                      do dzisiaj w wiekszych przybytkach w miejscach publicznych wsrod
                      normalnych sedesow jest co najmniej jedna taka toaleta, specjalnie
                      oznakowana.

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                      Australia-uzyteczne linki
                      • maria421 Re: toilettes turques 17.06.08, 08:58
                        Spotkalam sie z czyms takim na poludniu Europy, obrzydliwosc.
                        Juz samo wejscie butami na te podesty przyprawia o mdlosci.
              • jutka1 Re: Klasa robotnicza --- c.d.: a jutro... 17.06.08, 06:32
                Dzis znow 5-tym-razem:40. :-(
                Probowalam eksperymentowac i spalam w druga strone - nie nie dalo.
                :-(
                No nic, jeszcze tylko jedna noc. :-///

                Chyba wyjade wczesniej do pracy, zeby ominal mnie najgorszy ruch. Zobacze, czy
                miedzy usilowaniem nabrania oddechu w pluca i chedozeniem sie zdaze wyjsc wczesniej.

                Takie to pierduly dzisiaj...

                Milego dnia :-)
                • luiza-w-ogrodzie Jutka, uwazaj z tym nabieraniem oddechu w pluca 17.06.08, 07:51
                  Nie no, Jutka na forum zanim ja wyszlam z pracy? Nie moge sie
                  przyzwyczaic ;o)
                  Jutka, uwazaj z tym nabieraniem oddechu w pluca przed chedozeniem,
                  bo mozesz sie udlawic. Na przyklad wlosami *






                  * no swinie jestescie ze sie Wam tak skojarzylo
                  Otoz w zeszly weekend znajoma nauczycielka spiewu wspominala, jak to
                  z kolega spiewali w duecie przy jednym mikrofonie i on wciagnal
                  powietrze i zakrztusil sie jej dlugimi, rozwianymi wlosami ;o)
    • iwannabesedated Warszawska niedziela 16.06.08, 21:03
      Niedziela się udała - wizyta na giełdzie minerałów w Starej Pomarańczarni, zaraz
      potem koncert pod Szopenem. Naszła mnie reminiscencja, że dokładnie 16 lat temu
      w pierwszą niedzielę po przenosinach do Wawki zza wielkiej wody - poszłam sobie
      właśnie do Łazienek na koncert. Było dokładnie takie samo słońce, mrowie ludzi.
      Żyli jeszcze wtedy wszyscy moi dziadkowie... Wzruszyłam się reminiscencjami.
      Potem chłodnik w kawiarni Rozdroże, lody w akwarium na Saskiej Kępie, a
      wieczorem rowerowa wycieczka na poziomki na opuszczonych działkach koło mnie.
      Pies Tofik okazał się zajebistym psem rowerowym. Z tym, że rozdeptał nogami
      ślimaka bez skorupy (slug'a) i rozpaczliwie go spomiędzy palców usiłował wydobyć.
      • lucja7 Re: Warszawska niedziela 17.06.08, 11:22
        Mam nieprzyjemne wspomnienie z lazienkowskiego koncertu na ktorym
        bylam (czesciowo i przypadkiem) 10 lat temu. To byl lipiec, slonce
        walilo jak beben po glowie, uszach i ramionach, zamarli w
        zasluchaniu sluchacze (nie wiem jak robili by nie czuc slonca na
        skorze) udawali ze nie cierpia. Ja zazdroscilam pianistce ktora,
        jedyna, miala prawo do skrawka cienia z plociennej wiaty. I pomimo
        tego nie sprawiala wrazenia grania z przyjemnoscia i myslalam ze ja
        tez, jak mnie, boli glowa.

        Bardzo natomiast podoba mi sie sam pomnik Szopena, art nouveau à la
        Szymanowski, chyba jeden z tych ktore najbardziej lubie.
        • iwannabesedated Z niedzieli na wtorek 17.06.08, 19:53
          No ale po cóż się było umartwiać Lucyferio? Nie mogłaś się udać na cytrynadę za
          słomką pod parasolami na ten przykład? Nie mogę zrozumieć po co ludzie robią
          rzeczy które im nie sprawiają przyjemności. Nawet częściowo. Ja nieodmiennie i
          od lat jestem fanem Łazienek, które mi sprawiają frajdę o każdej porze roku,
          tygodnia i dnia. Kilka razy się nam zasiedziałam nawet i musiałam wyłazić przez
          mur koło Belwederu bo furtki zamknęli na noc.
          Dzisiaj natomiast gotuję mój pierwszy w życiu barszcz ukraiński, na cielęcym
          ogonie. Zagadnął mnie na goldenlinie mój były podwładny, którego pamiętam
          usiłowałam zmusić do zrobienia prawa jazdy obiecując podwyżkę i awans a na
          zmianę grożąc wylaniem z pracy. Ponoć moje działanie jest nierychliwe ale
          skutecznie - właśnie dzisiaj ma swoją pierwszą lekcję jazdy. Falami nachodzą
          mnie rzeczy przeszłe naprzemian z bańkami alternatywnych przyszłości.
          • jutka1 Re: Z niedzieli na srode 18.06.08, 07:09
            Pierduly srodowe czesciowo opisalam obok. Dodam tylko, ze malo czlowiekowi
            trzeba do szczescia: jak juz wszystko pierdulnie i same negatywne banki czleka
            wciagaja, to przejscie do banki, w ktorej spalo sie cale 6.5 godziny potrafi
            wprawic w ekstaze. Mala rzecz, a cieszy. Oszczedzaj w PZU. Szare na zlote - mam
            pomysl. Pomyslowy Dobromir. Turniej miast. Te rzeczy. ;-)))))))))

            Milego dnia zycze :-)
            • maria421 Re: Z niedzieli na srode 18.06.08, 10:20
              Kolejny dramat milosny w domu, kolejny chlopak stal sie bylym chlopakiem . Czyli
              moim bylym niedoszlym kandydatem na ziecia.
              Raz jest idiota, a raz "tak dobrze z nim bylo".


    • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 33 :-)))) 18.06.08, 18:08
      meldujem sie i pozdrawiam - szczegolnie nasza nowa/stara
      korespondentke z Paryza. Melduje, ze przy odrobinie szczescia mozna
      miec promiennych 12 dni nad Baltykiem i tylko 2 dni deszczowe -
      ktore zreszta pracowicie wykorzystalam na szoping:))))
      Staram sie przebic przez wpisy, ale byliscie niestety strasznie
      pracowici! Co to, nie macie nic do roboty? Do tego mam problemy: z
      jednej strony wyskakuje mi caly czas jakas pieprzona reklama, z
      drugiej kot, ktory uwaza ze po 2 tyg. nieobecnosci to ON jest wazny,
      anie jakies tam forum. ma racje. Milego popoludnia!
      • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 33 :-)))) 18.06.08, 20:05
        Witaj, Ewa. Opowiadaj jak tam bylo nad polskim Baltykiem.
        • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 33 :-)))) 18.06.08, 22:09
          bylo pjenknie, Mario. Swiat prawie wszedzie jest piekny, jak swieci
          slonce, nespa? Nagadalam sie z siostra za wszystkie czasy. Nabylam
          wspaniale ksiazki. Czytam rownoczesnie STRACH (nie jestem w stanie
          czytac w kawalku) i Swiat wedlug Mellera - jestem juz w drugim tomie
          i goraco wszystkim polecam. Wiele lat nie interesowalam sie polska
          polityka, nadrabiam to teraz czytajac wszystko Bartoszewskiego,
          Mellera i Toranskiej. Piekna to lekcja najnowszej historii.
          Teraz place cene za wakacje/wybryk: moj ogrod to prawdziwa dzungla.
          urosly nie tylko owoce i jarzyny, ale i niestety w nadmiarze
          chwasty. No, ale lubie pracowac w ogrodzie, wiec nie narzekam.
          Maryska, zadzwonie w przyszlym tygodniu, mam pare pytan, ale teraz
          nie mam czasu:(((((
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek z mucha i kakadu w tle dzwiekowym 19.06.08, 03:39
      Rozpalilam na werandzie koze a cieplo obudzilo natretna muche,
      ktora przez pol godziny krecila sie wokol mojej glowy, az udalo mi
      sie ja klapnac w locie. Oczywiscie wpadla miedzy klawisze klawiatury
      i musialam pojsc po pincete zeby zewlok stamtad wyciagnac bez
      zmiazdzenia palcami. Musze urzadzilam pochowek w piecyku na stosie
      wonnego drewna eukaliptusowego i wrocilam do pracy.

      Pracy, ktora jest coraz bardziej ciekawa, tyle, ze poniewaz
      konferuje z kolegami z Azji i Ameryki a czasami dolacza sie Europa,
      godziny tych telekonferencji sa straszne. Dzis nastepna - o 22-giej.
      Chyba nie bede mogla sie powspomagac shirazem bo wymagaja ode mnie
      inteligentnych uwag :o)

      Z parku i pieciu sosen sasiada slychac przerazliwy skrzek kakadu.
      Mielismy na ich temat rozmowe z Buszmenem dzis rano, oboje cieszac
      sie ze te ptaszyska nie nawiedzaja naszego ogrodu jak by mogly. Otoz
      maja zwyczaj dorwac sie do cytrusow rosnacych na drzewie i zjadac
      tylko pestki. Rozszarpuja pomarance, mandarynki, cytryny, wydlubuja
      pestki a reszte rzucaja na ziemie. A na naszej starej pomaranczy
      jest okolo 20 kg owocow. Trzeba bedzie je przykryc siatka, na
      wszelki wypadek.

      Za oknem slonce i troche chmur. W przerwie na lunch wyskocze na
      basen. W weekend pewnie przetestuje nowy odkryty 50m basen zbudowany
      przy pobliskim uniwerku - 2 minuty drogi od tego, na ktory
      regularnie chodze.

      A teraz z powortem do pracy, pozarabiac pieniazki :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Czwartek w nowym miejscu 19.06.08, 09:49
        Obudzilam sie zziebnieta, bo zapomnialam, ze tu trzeba wlaczyc ogrzewanie bez
        wzgledu na pore roku. ALE - przynajmniej bez dusznosci roztoczowych.

        I poza szukaniem domestosa wszystko jest OK. Do pracy pojde pozniej, szef
        zezwolil, cos tam napisze z tego, com wczoraj przeczytala, potem koktail, potem
        wroce tutaj.

        Czlek nawet nie wie, za ile rzeczy moze byc wdzieczny, dopoki ich nie zabraknie.
        Byc w mieszkaniu, ktore znam, ktore nie dusi, ktore dobrze robi na tzw.
        skolatana dusze: balsam. Cokolwiek by sie nie dzialo, bede przez nastepne 2.5
        tygodnia wracac tutaj. I to juz jest duzy plus.

        I tyle.
        Ide szukac metody, coby sie powiesic, czyli zmiescic moje ciuchy w szafie. Nie
        bedzie latwo.

        Milego dnia :-)
        • jakotakot Re: Czwartek w nowym miejscu 19.06.08, 18:10
          Dobrze, ze sie juz nie dusisz - cos tam Ci naskrobalam g-mailowo. Nosi
          mnie dzisiaj, wiec sie dopisuje tu i tam, bo nie wiem co ze soba
          poczac :). Stokrotka mnie zjebala na watku paryskim - dobrze, ze bylam
          na to przygotowana hehe
          • jutka1 Re: Czwartek w nowym miejscu 19.06.08, 22:38
            Jakocie, gmailowo odpowiedzialam, ale widze, ze Cie gdziesik ponioslo.

            Na Wasza ze 100K klotnie zareagowalam sikaniem po gaciach, albo i po krzakach.

            PS. Wlasnie rozmawialam z psiapsiolka - wlascicielka mieszkania. Poprowadzila za
            reke, jak zrobic ciepla wode. Nie mowie o herbacie po zbojnicku. Matkobosko,
            rano bede mogla wziac goracy prysznic!

            Odkrylam 2 niewidoczne szafy z miejscem na moje ciuchy.

            JESTEM QRV SZCZESLIWA!
            Fiute w okno komunalce, mieszkam normalnie!

            Uffffffffff.................
    • jutka1 Drugi poranek na Montparnasie 20.06.08, 07:18
      _Ciepla_ woda leje sie do wanny, gra sobie radio FIP, budynek mruczy i wystukuje
      swoje poranne dzwieki.

      Ma byc cieplo i pochmurno, ale bez deszczu.

      Jest OK. :-)

      Milego piatku :-)
    • luiza-w-ogrodzie Wlasnie zaczela sie najdluzsza noc w roku 20.06.08, 12:42
      Za oknem widze niedawno wzeszly Ksiezyc, w nieco uszczuplonej pelni
      wyglada zatrwazajaco zza chmur jak w filmach grozy - tylko czekac,
      az pies Baskervillow w fosforyzujacej aurze przemknie ulica. Ogromne
      owocozerne nietoperze juz wylecialy na zer i co jakis czas widac je
      na tle ksiezycowego halo. Na razie slychac tylko nastrojowe wycie
      czterech dingo u sasiadow. Jutro minute przed dziesiata rano bedzie
      przesilenie zimowe, wlasnie zaczela sie najdluzsza noc w roku, po
      niej nadejdzie najkrotszy dzien roku, pora dziwna i wspaniala, co w
      polaczeniu z niknacym Ksiezycem zapowiada ze cos sie stanie. Chyba
      sobie jeszcze naleje shiraza i dorzuce do piecyka, zeby symbolicznie
      ogniem odgonic ciemnosc nocy. Wschod slonca bedzie dopiero po
      siodmej rano a zajdzie przed piata a gdy juz zajdzie, dni zaczna sie
      znowu wydluzac, juhuuu!

      Kwitna snieznobiale i rozowe magnolie, drzewa chusteczkowe,
      hibiskusy, gordonie i zlociste akacje. To znaczy ze nadchodzi
      lipiec, najzimniejszy miesiac roku. Ide do ogrodu popatrzec na
      Ksiazyc a Wam mowie dobranoc.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jakotakot Re: Wlasnie zaczela sie najdluzsza noc w roku 20.06.08, 13:42
        Matko sfienta - a to ci dopiero zima hibiskusem kwitnaca ! A u nas
        na odwyrtke - zaczna sie dni znowu kurczyc i jakos tak jest, ze sie
        wydaje, ze nic sie nie stanie :) Ale pewnie sie stanie, bo tak to
        juz jest, ze status quo to kruche stworzenie. No i jesce lepij, jak
        stwierdzil niejaki Trebunia. Trebunia, maly goral podsluchany
        onegdaj podczas potyczki slownej z nauczycielka, zagniezdzil sie w
        slowniku domowym. Pani zirytowana niesubordynacja Trebuni na
        wycieczce w plener postraszyla malego, ze go wiecej na zadna
        nastepna nie zabierze. Na co nieustraszony Trebunia odpalil co
        powyzej hehe. No i jesce lepij ma zastosowanie uniwersalne i
        wydzwiek filozoficzny, zachowujac szlachetna ekonomicznosc formy.
        • asia.sthm Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 17:00
          e tam astrologicznie to pewnie nie teraz, jednakowoz (piekne slowo)
          jednakowoz swietujemy Midsommar, cholera gdzie jest ten film ze
          swiniakiem .
          Wodka anyzkowa dziala usypiajaco, wianek sie omsknal na bakier.
          Wesolej Switezianki wszystkim, a co zlego to nie ja :)))

          Czesc Jakotakocie, piekne wejscie :)) Pozdrawiam z najkrotszej nocy.
          Luiza na odwrotnie, no ale ona do gory nogami chodzi.
          • jutka1 Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 17:34
            U mnie za chwile zacznie sie week-end. Ufff. Przezylam pierwszy
            tydzien. Hurra.
            W planie koktajl i kolacja z bardzo lubianymi ludzmi.
            Jutro lunch w knajpie nad Kanalem St. Martin, potem kawa u znajomych
            na tarasie, potem nie wiem. Moze pojde na fete de la musique, bo
            Bregovic ma byc, ale zobacze, jak sie bede czula. Moze bede po
            prostu potrzebowac odpoczynku w domu, po tych wszystkich przygodach.
            Sie zobaczy.
          • morsa Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 19:08
            Czy to ten?
            www.youtube.com/watch?v=Lbh3uAZ4WUM
            • morsa Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 19:14
              www.youtube.com/watch?v=JH_TmpojiTI&feature=related
            • asia.sthm Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 20:04
              Morsa dzieki, co ja bym bez ciebie zrobila , duza buzka :)))
              Lece rozsylac po wsiem, bo to jest majstersztyk tradycji.
              • morsa Re: Wlasnie zaczela sie najkrotsza noc w roku 20.06.08, 21:39
                A ja tylko wpadlam na chwilke....
                Pracowalam na nocna zmiane, troche sie przespalam,
                teraz mam gosci na midsommar; jutro wolne...
                A za dwa tygodnie urlop i 10/7 wyjazd do Polski.
                Ciesze sie...
                • jutka1 Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 09:22
                  Kolejna noc przespana w calosci. Jesssss...... :-)))

                  Dzisiejsze pierduly: lunch ze znajomymi w knajpie nad kanalem (miejsce na
                  tarasie z widokiem na kanal juz zarezerwowane), potem kawa u nich (mieszkaja za
                  rogiem) na tarasie. Wezme aparat, moze co pstrykne.
                  Bregovic bedzie sie musial obejsc beze mnie - postanowilam spedzic popoludnie i
                  wieczor tutaj, moszczac sie i owijajac wokol wlasnej osi. Zrobie zakupy
                  jedzeniowo-kawowe, zeby nie miec kompletnie pustej lodowki. Na kolacje pojde z
                  "Biegunami" na jakis okoliczny taras. I juz.

                  Tyle sobotnich pierdul paryskich.
                  :-)
                  • chris-joe D-Day! 21.06.08, 16:48
                    Caly tydzien utyrany na rychtowaniu nowej chalupy (malowanie, skrobanie itp).
                    Dzisiaj jeszcze last touch-ups. Braz w tym czasie pakuje stara.
                    D-Day juz jutro.
                    W poniedzialek rozlaczaja internet i obiecuja podlaczyc tego samego dnia na nowym...

                    Jak to przetrwam, we wtorek Lenny Cohen w nagrode :)
                    • jutka1 Re: D-Day! 21.06.08, 17:02
                      Trzym sie BratSister. Przeprowadzki to duzy stres. :-/
                      • chris-joe Re: D-Day! 21.06.08, 17:24
                        Tell me about it :) I oczywiscie -jak to w takich sytuacjach zawsze sie zdarza-
                        dorwalo mnie przeziebienie...
                        Byle do wtorku :)
                  • jutka1 Re: Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 17:08
                    Zdalam sobie sprawe, ze o kolacji na jakims tarasie moge zapomniec, bo fete de
                    la musique i Monparnasse juz sie zaczyna zapelniac.
                    Kupilam wiec rozne roznosci, i zakolacjuje w domu.

                    Dzien upalny, slonce, pokultywowalam piegi, pogadalam o roznych rzeczach, w
                    drodze powrotnej sie zamyslilam i wsiadlam w odwrotna strone, ale nie szkodzi,
                    nigdzie mi sie przeciez nie spieszylo.

                    Duzo mysle.
                    Oddycham.
                    Jestem.
                    Ejment.
                    • jakotakot Re: Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 17:15
                      No i jecse lepij :)

                      • jutka1 Re: Wlasnie zaczal sie week-end :-) 21.06.08, 17:21
                        I tym optymistycznym akcentem zamkne te pierduly i odpelznem otworzyc nastepny
                        odcinek.
                        :-)
Pełna wersja