Watek narzekajacy -- Odc. 2

04.06.08, 10:20
Nie ma srutu-tutu. Narzekac trzeba. Bez narzekania ani rusz.
Dzisiejsze jojczenie jest w temacie wejscia w twilight zone bezprizornosci
(neolog. zam.).
Ani tu, ani tam. Rzeczy nimo, w domu syf (pardon), pani od sprzatania
przyjezdza dopiero jutro, leki na alergie w jakims pudle pojechaly won, i mam
tylko nadzieje, ze w Pariggi nie ma kwitnacych topoli.

Reszta na watku obok. :-)))
    • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 05.06.08, 00:03
      Pozwole sobie ponarzekac.
      Padlam po 16:00 czyli po wyjsciu dizajnerki. Nastawilam budzik na 18:00. Zero.
      Obudzilam sie o 23:00, wymietoszona, zmeczona jak kon po westernie, a tu na
      telefonach milion telefonow, Macma panika, ze corka zeszla, kolezanka to samo,
      bo mialam byc u niej a nimo, no masakra.

      A ja po prostu juz nie przerabiam. Syntax error. Kij w oko listom rzeczy do
      zrobienia. Jutro notariusz, paznokcie, przymiarka, MacMa, impreza pozegnalna,
      pojutrze banki sranki.
      Nienienie.
      Help....
      • jutka1 Uczestnictwo w tym watku... 05.06.08, 07:16
        ... niniejszym zawieszam, i oddaje pole innym.
        Ja juz sie najojczylam, przeszlo mi. :-D
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Uczestnictwo w tym watku... 05.06.08, 07:30
          No i susznie, no i sie ciesze ;)
          Baw siem dobrze dzis ;)
          • jutka1 Re: Uczestnictwo w tym watku... 05.06.08, 07:40
            Bede sie dobrze bawic. I nic nie musze robic - goscie wszystko przywoza.
            Yeeeaaaahhhhh! :-D
    • chris-joe W ramach 05.06.08, 22:06
      solidarnosci z jutka, tyz sie przeprowadzamy. Nie, jeszcze nie nad Pacyfik,
      lecz do bardziej wschodniego Wschodniego Montrealu. W ramach przygotowan do the
      Big One.

      Jako, ze przypuszczalnie jeden z nas przeniesie sie do BC pare miesiecy przed
      drugim, trzeba bedzie przez czas jakis utrzymac dwa mieszkania. Wiec, zeby cut
      the losses, przeprowadzamy sie do tanszego mieszkania, czyli won ze srodmiescia.
      Ja sie ciesze, bo tam spokojniej, czysciej i wiecej anglofonow. (maly ksiaze
      szydzi ze mnie okrutnie, ze idziemy w suburbia).

      Przeprowadzka ta jednak oznacza przeprowadzke, stad wiadomosc ta umieszczam w
      watku powyzszym. Narazie udajemy, ze niby nic. Pakowanie planujemy na ostatni
      weekend miesiaca (d-day jest 1 lipca).

      Ja juz na sama mysl dostaje wysypki, lupiezu, tradziku, tradu, ropiejacych
      krost, wykwitow, czyrakow i stygmatow, zanieczyszczam majtki bez ostrzezenia i
      cierpie na obfite wymioty.
      • morsa Re: W ramach 06.06.08, 20:13
        Wysypka, lupiez, tradzik, trad, ropiejace krosty, wykwity,
        czyraki, stygmaty, znieczyszczenie majt i wymioty.........
        Tylko tyle? Jak juz wpadles na watek narzekajacy, to mozna
        jeszcze dodac: zatwardzenie, rozwolnienie, zacma, wysoki puls,
        zawroty glowy, paraliz, plasawica, chrypa, psychoza, impotencja,
        i jeszcze duzo, duzo wiecej stanow.......;-))
        Nicziewo nie panimaju..Przeprowadzka to powinna trafic na watek
        pozytywny - nieprawdaz? Czemu gaciami tak trzesiesz?
        Przesylam Ane Brun, piosenkarna z Norwegii:
        www.youtube.com/watch?v=EsuNz4yeWLc&feature=related
        Niewiele to ma wspolnego z przeprowadzka, ale jest ladne
        (wg mojego gustu).
        • chris-joe Re: W ramach 06.06.08, 20:57
          Na watek pozytywny to sie wpisze, gdy juz sie rozpakuje w Vancouver. Czyli jak
          juz wyjdzie na dobre. Poki co zas borykam sie z tym-zlem-co.

          Piosenka mila. Podobala mi sie tez ta dziewucha spiewajaca country, ktora
          zamieszczalas na watku "do sluchania". Szwedka ona byla (please, release me)?
          Miala taki fajny skandynawski szczekowy akcent. Lubie Skandynawow po angielsku,
          jeden z przyjemniejszych akcentow :)
          • morsa Re: W ramach 06.06.08, 21:46
            To nie Szwedka, to Norwezka. Ciesze sie,
            ze Ci sie podobalo;-))
            Jak chcesz, moge wrzucic Szwedki, tyz umia spiewac;-))))
            • chris-joe Re: W ramach 06.06.08, 21:53
              To lu! :)
        • jutka1 Re: W ramach 07.06.08, 09:25
          Morsuniu, zadnych psychosomatycznych nie stwierdzilam. Ale w ramach solidarnosci
          sama ze soba postanowilam sie w drodze urznac w 3pzdy...
          ;-))))))))))))))))))))))))))))))

          A czy mowilam, ze Mario (ten co nas upil w Mozarcie) sprzedal knajpe?
          I nie ma juz Heleny... :-(((((((((((((
    • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 11.06.08, 10:26
      Zapodaje niniejszym w formie narzekajacej, ze lozko na stancji jest za waskie (w
      nocy zlecialam! i chyba bede miec siniaka!) i za krotkie (zeby kurdupel jak ja
      sie na to skarzyl, to rzeczywiscie cos musi byc nie halo).
      To tak w ramach rownowagi wszech-rzeczy.
      :-)
      • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 12.06.08, 09:44
        Zeby nie bylo.

        Mieszkanie docelowe jest mniejsze, niz je pamietalam.
        Nie zmieszcze sie.
        Ogrodek za to wiekszy, niz pamietalam.
        • maria421 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 12.06.08, 10:02
          jutka1 napisała:

          > Zeby nie bylo.
          >
          > Mieszkanie docelowe jest mniejsze, niz je pamietalam.
          > Nie zmieszcze sie.
          > Ogrodek za to wiekszy, niz pamietalam.

          Fajnie, gosci mozesz umiescic w ogrodku , pod namiotem:)
          To nawet moze byc super chic- nocleg pod namiotem w centrum Paryza.

          >
          • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 12.06.08, 10:14
            Ano. Lozko goscinne wyniose do ogrodka i juz. :-)))
            Problem w tym, ze zapomnialam, ze tam jest duzo luster na scianach - moje obrazy
            sie nie zmieszcza. :-(
            Plus jakies meble doszly.
            Plus nie ma mowy, zebym sie w kuchni zmiescila ze wszystkimi
            garnkowo-przyprawowymi bambetlami.
            Nic to, czesc mebli wyniose do piwnicy, jakos sie pomieszcze, nie ma wyjscia.
            Wszystko przez ten ogrodek... ;-)))))))))))))
            • jutka1 QR... :-(((( 12.06.08, 21:12
              Meska polowka dobrych ludzi zadzwonila do mnie, ze sie cytuje "rzucily na nich
              samochody". I ze chca sie opiekowac domem nie jak _obiecali_ co najmniej 3
              miesiace, ale do konca czerwca. :-////
              Byli u mnie 2 razy, z noclegiem, widzieli, ze dom przy drodze, ale przeciez
              sypialnia od ogrodu, i wcale takiego ruchu nie ma. :-(((

              Niepowazne, qrv niepowazne.
              Jestem zla i smutna i zmartwiona i nie wiem, co robic.
              :-(
              • luiza-w-ogrodzie Re: QR... :-(((( 13.06.08, 02:53
                jutka1 napisała:

                > Meska polowka dobrych ludzi zadzwonila do mnie, ze sie
                cytuje "rzucily na nich samochody". I ze chca sie opiekowac domem
                nie jak _obiecali_ co najmniej 3 miesiace, ale do konca czerwca. :-
                ////
                > Byli u mnie 2 razy, z noclegiem, widzieli, ze dom przy drodze, ale
                przeciez sypialnia od ogrodu, i wcale takiego ruchu nie ma. :-(((

                Co oni z jakiejs tybetanskiej gluszy przyjechali? Oczywiscie ze pod
                ZD nie ma takiego ruchu, zeby w nocy budzil.

                Masz szanse wynajac dom przez jakas agencje jako wakacyjny na lato
                (po zamkieciu najcenniejszych rzeczy w jednym pokoju)?
                • jutka1 Re: QR... :-(((( 13.06.08, 08:50
                  Z miasta przyjechali.
                  Jutro bede do nich dzwonic. Moze atak histerii mieli.
                  Inne ruchy bede wykonywac potem.
                  • jutka1 Re: QR... :-(((( 13.06.08, 23:48
                    Musze ponarzekac.
                    Otoz cos w tym mieszkaniu mi daje alergie.
                    Ki-fiute wie co: grzyb pod tynkiem? Kurz bo dlugo nikt tu nie mieszkal? Ki?
                    Dzis rano sie doslownie dusilam.
                    :-(

                    Tak wiec bede tu spedzac jak najmniej czasu, wychodzic rano i wracac wieczorem,
                    wietrzyc non-stop, nie wiem.
                    Mam jeszcze 3+ tygodnie oplacone, jakos wytrzymam.

                    I zaczelo mnie bolec na nowo ucho. :-(
                    Od poniedzialku mam medyczne ubezpieczenie, wiec jesli nie przestanie to polece
                    do mojej dawnej lekarki. Zrombie (zam.) mnie za palenie, ale trudno. Zniose.

                    Wniosek: przeladowanie laczy i syntax error.

                    Nie robta dobre ludzie mojego bledu i nie popelniajta duzych zmian w zbyt
                    krotkim czasie, amen.
                    • chris-joe Re: QR... :-(((( 14.06.08, 00:13
                      Na to alergie: nie spij u siebie :)
                      I zapodaj jak to bylo po francusku, bo siem uczem.
                      • jutka1 Re: QR... :-(((( 14.06.08, 00:23
                        "Mais vous n'avez pas couche chez vous? Ou quois?"

                        Ide spac. Chez moi, comme ce soir-la.

                        Dobranoc. Ulica sie uspokaja, nie wiem, kto wygral, kto przegral, ale slysze, ze
                        kelnerzy wyganiaja. Dzieki Niebiosom. Kij w oko Euro.
                        • chris-joe Re: QR... :-(((( 14.06.08, 00:31
                          Ou quois?!!!! Mrug-mrug, baba-babie, smich-chich :))

                          Bonne nuit, Paris.
                          • maria421 Re: QR... :-(((( 14.06.08, 08:52
                            Jutka, przeciez Ty powinnas miec ubezpieczenie z Twojej polskiej kasy chorych
                            zanim Cie nie przejmie francuska. I w naglych wypadkach , takich jak alergia czy
                            bol ucha masz prawo do uslug medycznych we Francji za ktore placi polska kasa
                            chorych.
                            Nie mecz sie niepotrzebnie do poniedzialku.
                            • jutka1 Re: QR... :-(((( 14.06.08, 09:03
                              Az tak zle nie jest, a jesli sie zrobi bardzo zle, to pojde po prostu do izby
                              przyjec najblizszego szpitala. Oczywiscie, ze NFZ mi pokryje koszty, to nie o to
                              chodzi - mialam na mysli ze moja pani doktor w weekendy nie przyjmuje.
                              Kupie dzis antyroztoczowa poduszke i koldre, i posciel.
                              Bo ze na roztocza zle reaguje, to wiem od dawna.
                              I cos mi sie wydaje, ze tutaj jest przyslowiowy pies pogrzebany: najgorzej mi w
                              lozku, rano.
                              Teraz, jak siedze od poltorej godziny z dala od lozka, juz jest prawie normalnie.
                              A mialam wziac ze soba do walizki koldre, poduszke i posciel... Tylko sie nie
                              zmiescily. :-/
    • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 09:28
      Boli mnie staw biodrowy i prawe kolano. :-/
      Jestem zmeczona. :-/
      Buuuuuu.
      • lucja7 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 09:59
        Mnie tez, pociesz sie.
        Moze to od przeprowadzki?
        • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 10:23
          Wcale mnie to nie pociesza, wrecz przeciwnie - smuci.
          Chyba od przeprowadzki. :-(
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 10:45
      Jeszcze tydzien a juz mi sie robic nie chce. Jak ja ten tydzien
      wytrzymam? Reszta cala na urlopie wiec mi d... zatruwaja ciagle.
      Ciagle ktos przychodzi, albo ktos dzwoni i chce zebym ja cos tam
      robila :(
      Ludziska serca nie maja :(
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 12:18
        pada, zimno...na zlosc zjadlam pizze na lunch wiec nic juz w tym
        tygodniu jesc nie bede, o!
        • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 15:15
          A ja dzisiaj zjadlam pierwszy od przedwczoraj posilek. Wprawdzie tylko pol jajka
          z zeskrobanym na bok majonezem, zielenine i dwa malenkie kawalki rybu, ale
          lepsze to niz nic, nespa.
          Stychnerf nie moglam wczoraj nic zjesc.
          • jakotakot Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 15:20
            Ty nie narzekaj na niejedzenie, bo skutkiem ubocznym powyzszego jest
            boska figura ! Jak tak dalej pojdzie, to trzeba bedzie cala nowa
            garderobe zwezic hehe
            • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 15:24
              Po tej pizzy boli mnie glowa, dusi w piersiach, strzyka w
              kregoslupie i nic mi sie nie chce.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 15:24
                W gardle tez mnie dusi.
                • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.07.08, 18:59
                  Masz alergie na pizze? :-)
    • go.ga Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 18.07.08, 14:15
      Ja sobie dzisiaj ponarzekam. Tez jestem po przeprowadzce, nie pisalam o niej, bo nie bylam do konca zachwycona (i dalej nie jestem) powodami, dla ktorym sie na nia zdecydowalismy. Miasto nie jest ladne, jeszcze nikogo tu nie znam, rzeczy w pudlach, dom do _calkowitego_ remontu. Na dodatek caly tydzien jest zimno i leje deszcz, gdzie jest k..a to globalne ocieplenie, bo na pewno nie u nas.
      • blues28 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 18.07.08, 15:22
        go.ga napisała:
        "gdzie jest k..a to globalne ocieplenie, bo na pewno nie u nas".

        U mnie Goga, u mnie! Prawie 40 st. Uciekam w góry i nie wróce az do
        niedzielnego wieczora.

        P.S. W tej chwili to bym sie z Toba zamienila. Od póltora miesiaca
        nie widzialam ani chmurki ;)))
        Ach, opisz to Twoje miasteczko. Mnie sie bardzo flamandzkie miasta
        podobaja.
        • iwannabesedated Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 18.07.08, 15:27
          Rozleniwiłam się i nic mi się nie chce. Tylko siedzieć na tarasie, żreć arbuza,
          czytać książkę, no ewentualnie biżuterię sobie dłubię bo nabyłam boskie i
          rujnujące portfel cytrynowe kwarce. Słucham sobie ciszy w mojej głowie i jest mi
          dobrze.
          W związku z tym boję się że zaraz spadnie na mnie za to jakaś straszna kara.
          Parchami porosnę, czycoś.
          • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 18.07.08, 23:38
            Ojojojoj, 100Krocie.
            Jest (bylo) Ci dobrze i narzekasz?
            Sama bym Ci za kare parchy zapodala! (joke alert)

            Ja tylko ponarzekam, ze pod oknem mam grupe zalanych w trupa Afrykanczykow,
            ktorzy w nieznanym mi narzeczu spiewaja bardzo szczesliwe piosenki. Dlatego nie
            narzekam, jeno konotuje :-)
          • jakotakot Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 19.07.08, 04:05
            To nie jest watek narzekajacy na wyrost !!! Stokrota na taras i morda
            w arbuz ! Ja to mam na co narzekac. Kolega artysta przylazl
            nieproszony i posprzatal moje studio... I co teraz ? robic tam mam cos
            ? Az mi niedobrze ze strachu... Pierdziakany krytyk juz sie zadekowal
            i ironicznie sie usmiecha pos nosem. Musze go kopnac bolesnie w golen.
            Cytrynowe kwarce brzmia yummy - a czy Ty masz cly ekwipunek jubilerski
            z drylowaniem, wycinanie, lutowaniem itp ? Bo ja tak ino skrecam, co
            jest dosyc limitujaco-frustrujace.
            • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 19.07.08, 08:12
              Nie skrecac mi tu watku narzekajacego. Se watek jubilerski zaloz. Czycus.
              • lucja7 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 19.07.08, 08:22
                Ja narzekam ze jest mi dobrze.
              • lucja7 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 19.07.08, 08:23
                A co ty tak Juta warczysz od samego rana?
                • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 19.07.08, 08:34
                  lucja7 napisała:

                  > Ja narzekam ze jest mi dobrze.
                  **********
                  To niedobrze jak jest dobrze?
                  Babska logika, kurdebalans.
                  Swoja droga, wczoraj mi napisal kumpel, ze lekarz mu powiedzial, ze po radio- i
                  chemii to normalne ze sie zle czuje, i ze im gorzej tym lepiej, bo znaczy, ze
                  kuracje dzialaja.
                  Czyli mozna narzekac, ze jest dobrze.
                  :-)))

                  lucja7 napisała:
                  > A co ty tak Juta warczysz od samego rana?
                  **********
                  Warcze? W zyciu. Pije kawe i slucham Carli. Reszta na pierdulach. :-)))
        • go.ga Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 20.07.08, 20:41
          > Ach, opisz to Twoje miasteczko. Mnie sie bardzo flamandzkie miasta
          > podobaja.

          Nie ma co opisywac. Eindhoven to najbrzydsze miasto w Holandii, jeszcze kilka lat temu sie zarzekalam, ze nigdy, ale to przenigdy tam nie zamieszkam. Za to okolice sa ladne. Ale mam mocne postanowienie, ze polubie to miasto i odkryje w nim swoje miejsca, tylko na potrzeba troche czasu.
          • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 20.07.08, 21:35
            Spoko, daj sobie czas. Pamietam, jak sie przeprowadzilam z DC do Los Angeles, to
            zajelo mi pare miesiecy, zeby odkryc swoje sciezki, miejsca, gdzie mi bylo
            dobrze i ladnie, i swojsko. Autrement: pas evident, czyli nie tak od razu.

            Trzym sie, Gogus, bo jestes w samym srodku bardzo stresujacej banki pt.
            przeprowadzka. JaPytunCiTomowiem.
            :-)
            • blues28 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 20.07.08, 22:00
              Tez tak mysle. Powoli wydepczesz swoje sciezki. Zwlaszcze, ze
              okolica piekna ;) Tylko daj sobie czas.
              • go.ga Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 21.07.08, 12:28
                blues28 napisała:

                > Tez tak mysle. Powoli wydepczesz swoje sciezki. Zwlaszcze, ze
                > okolica piekna ;) Tylko daj sobie czas.

                Daje sobie czas. Ale ponarzekac moge? ;-) W koncu od tego ten watek ;-)
                • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 21.07.08, 16:21
                  od tego jest ten watek. :-)))
    • jutka1 Moja kolej, a co. 20.07.08, 20:23
      Ponarzekam, ze konczy sie week-end.
      Ze jutro trza do roboty.
      Ze dzisiaj zepsul sie blekbery, jeb... jeden. Dopiero teraz sie naprawil, tzn.
      wreszcie zapytal o PIN (nastepny kod, ktory musze pamietac :-/// ).
      Ze jezdeleniwcempospolitym - NIC dzis nie zrobilam. Nic. Kononowicz.
      Lazilam z kata w kat i z mieszkania na patio w we w te, gadalam przez telefon,
      spalam, nawet TV nie wlaczylam bo mi sie nie chcialo.

      Niom. To sem ponarzekalam.
      :-)
    • jutka1 A co. 29.07.08, 19:56
      A co. Ponarzekac nie mozna?
      Tutaj nawet trza.

      Ponarzekam, ze ciagle nie mam kodu od karty. 4 tygodnie, 3 wysylki. Bylam dzis w
      banku, zrobilam moze nie awanture ale mala scenke, podobno wysla jutro.
      Upierdliwosc.

      Ponarzekam tez, ze zepsula sie pralka. Albo ja nie umiem. Czycus.
      Wlascicielka na wyjezdzie i nie odbiera telefonu.
      Cos te psujace sie pralki za mna chodza po calym swiecie. Karma czycus.

      Poza tym ponarzekam, ze na ten tydzien zapowiadaja upaly. Uffff.

      Wiecej grzechow nie pamietam. :-)
      • roseanne Re: A co. 30.07.08, 20:16
        nogi mnie bola, zapominalam portfela z domu
        znow trzeba bedzie buty zdzierac
        • jutka1 Re: A co. 31.07.08, 00:17
          Mieszkanie = sauna. Ojć.
          Idę usiłować zasnąć w łaźni parowej.
          Baj.
          :-)
    • jutka1 Wracam do narzekania 01.09.08, 11:41
      Jak w tytule:
      - idiotka wyszlam rano bez parasola, bo meteo Paris na necie gadalo,
      ze nie bedzie padac. No to padalo po drodze;
      - w dodatku w RERze byla tak dluga kolejka do wrzesniowego
      naladowania kart przejazdu, ze wyszlam i poszlam pol godziny do
      transportu kolowego, w drodze do ktorego zmoczyl mnie deszcz;
      - w dodatku idiotka wlozylam buty na obcasach z waskim szpicem, i
      juz zaczynam czuc bol stop i palcow;
      - w dodatku nie moge sie dodzwonic do osoby, do ktorej szef
      poprosil, zebym pilnie zadzwonila;
      - w dodatku Alzheimer ukradl mi jeden dzien w tym tygodniu i
      umowilam sie na lunch w 2 roznych miejscach w tym samym dniu, oba
      lunche zawodowe na moja prosbe, wiec teraz sie zastanawiam, przed
      ktora osoba mniej sie obawiam wyjscia na idiotke przy probie
      przekladania;
      - no i wreszcie spodnica mierzona, dopasowywana i uszyta w polowie
      sierpnia ma 2-3 cm luz w pasie, i juz nie wyglada jak trzeba, do
      jasnej Anielki. :-///

      Poza tym wszystko w porzadku :-)))
      • iwannabesedated Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 13:27
        W ostatnim tygodniu jakaś ruchawka była, zamówienia na biżuterię,
        rozmowy o pracę, życie towarzyskie - i nagle wszysko zwiędło i
        spiczniało. Mało tego, zrobiło się paskudnie.
        Jedno z Rodziców ma nawrót swojej choroby. Daleko, pojechać nie
        mogę, pomóc też nie za bardzo. Niecierpię tej bezradności,
        zakleszczenia.
        • ewa553 Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 13:36
          to jest wlasnie to, Doroto: gdzie indziej, gdzies dalej jest moze i
          piekniej, ale co robic w takich momentach, gdy sie chce byc blisko
          bliskiej osoby? Trzymaj sie!
          • iwannabesedated Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 13:40
            No tak, ale to nie ja wyjechałam daleko, ja tu siedzę na miejscu,
            prawda? A i tak mam ten problem. No trzymam się, co mam robić?
            • maria421 Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 14:42
              Wspolczuje , Dorotko, ale innej rady oprocz "trzymaj sie" tez nie mam.
              Myslalas kiedys o wyjezdzie do rodzicow?
        • jutka1 Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 14:45
          Aj, Stokrocie. Sciskam empatycznie. :-/
          • iwannabesedated Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 14:50
            Dzięki, dzięki dobre ludzie.
            W rzeczy samej planujemy tutaj nawiedzić Starych zimą, i na
            przyszłość zaaranżować tak aby móc tam spędzać zimy. Piękne plany, a
            tymczasem życie skrzeczy jak przydeptywana ropucha...
            • xurek Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 14:57
              wspolczuje i zycze, by plany sie zrealizowaly a choroba wyleczyla.
            • blues28 Re: Strasznie, coraz straszniej... 02.09.08, 15:02
              Stokroc, wspólczuje ogromnie. I rozumiem, bo nie dalej jak póltora
              tygodnia temu trzeslam sie z niepokoju o wyniki powaznej operacji w
              rodzinie. Ale ja moglam hopnac w samolot i spedzic weekend w
              Trójmiescie a Ty... Ty masz daleko ;(
              Mocno wspólczuwam i sciskam.
              Oby wszystko bylo dobrze i zeby zimowe plany pieknie wyszly.
              • iwannabesedated Re: Strasznie, coraz straszniej... 03.09.08, 13:11
                Dzięki Wam wszystkim! Okazało się, że złe samopoczucie było
                chwilowe, po zmianie leku na nowszej generacji. I teraz zaczyna być
                lepiej niż przedtem!
                • blues28 No to... 03.09.08, 13:27
                  ... sie ciesze jak te raki w torbie ;).
                  Zwlaszcza, ze po powrocie z basenu humor mam wyborny.
                  Glód mi "dopisuje" wiec ide na lunch!
                • jutka1 Re: Strasznie, coraz straszniej... 03.09.08, 15:18
                  No i dzieki Niebiosom, 100Krocie. :-D
    • iwannabesedated Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 05.09.08, 11:33
      Wczoraj się dowiedziałam, że całe moje kilkumiesięczne szukanie
      roboty, wysyłanie cv, przeszukiwanie ogłoszeń, zabieganie, staranie,
      no to wszystko było chuja warte. Bo nikt nikogo nie zatrudnia, jest
      kompletnie martwy sezon od czerwca do września. Czuję się zrobiona w
      balona, głupia, i wkurwiona. Z tego wszystkiego sparzyłam się w
      palec i nici z robienia biżuterii przez następne kilka dni. Jestem
      obrażona na świat.
      • blues28 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 05.09.08, 11:53
        Od wieki wieków wiadomo, ze sezon ogórkowy jest sezonem ogórkowym!
        Wiec Twoja wczorajsza info to zadna info. Tu nawet salmon pages
        latem nie wychodza, a jak wychoda to ciensze niz oplatek i nikomu
        nie chce sie ich czytac. Kolejki do INEM (biura d/s bezrobocia)
        zastraszajace, jak waz boa wija sie po ulicach, a rolnicy narzekaja,
        ze nia ma kto owoców zbiarac. Kurcze, nie rozbieriosz.

        Ale, ale, przecie my juz we wrzesniu. Firmy letnie/wakacyjne
        pajeczyny sciagaja i zaczynaja dzialac. Zatem keep smiling. Bedzie
        dobrze Stokroc, zobaczysz :)
        A w zimna wode (natychmiast po oparzeniu) palec wsadzila???
        • blues28 PS 05.09.08, 11:57
          A nowa, wrzesniowa fala uderzeniowa CV do firm o interesujacym
          profilu i Head Hunters nie zawadzi :)
          Czort znajet czy te wyslane w czerwcu/lipcu gdzies nie utonely w
          otchlaniach :(
          • iwannabesedated Re: PS 05.09.08, 12:17
            Wsadziła, wsadziła - do kufla z wodą a zamiast lodu (bo nie było)
            wrzucono tam kilka zamrożonych klusek śląskich :))) Bo gdyby nie to,
            to pewnie bym palca nie miała. Złapałam bowiem rozżażoną do
            czerwoności pokrywkę od gara.
            No a tutaj gazeta praca wychodzi w wakacje, wcale nie chuda,
            ogłoszeń kupa - więc się dałam wpuścić w maliny. Skąd mogłam
            wiedzieć, że to tylko żężenie na jałowym biegu?
            A CV sobie oczywiście zrewampuję, i uderzę jak jastrząb! Taką sobie
            chwilę rozmemłania tylko dałam. Dzięki za podniesienie na duchu.
            • blues28 Re: PS 05.09.08, 14:16
              iwannabesedated napisała:
              "Taką sobie chwilę rozmemłania tylko dałam."
              Ano po to ten watek jest.
              Powiem Ci jeszcze jedno. Jak szukalam pracy (która wlasnie
              porzucilam), a bylo to dosc dawno i czasy ciezkie i kryzysowe byly,
              to nic jakos nie wychodzilo. Jak sie trafialy oferty to same
              cienkusze zalosliwe i juz myslalam, ze nic godziwego mi sie nie
              trafi. Czulam sie sfrustrowana i myslalam, ze kaput z moja nazwijmy
              to szumnie "kariera". I nagle, bum: trzy oferty na raz i trzy fajne.
              Osiolkowi w zlobie dano. Radzilam sie dobrych ludzi, bo autentycznie
              musialam miec obiektywne opinie zeby móc poskladac rzeczy do kupy i
              podjac wlasciwa decyzje. Nigdy jej nie zalowalam. Mimo, ze harowalam
              jak wól. Ale naprawde oplacilo sie.
              Wiec take it easy. Twoja praca czeka na Ciebie za weglem. Tylko nie
              wiadomo jeszcze za którym. :)
              • jakotakot Re: PS 05.09.08, 16:56
                Dobrze, ze sobie tego palca 100-krotko nie odrabalas do kosci kozikiem
                jak ja kiedys - operacja i pare miesiecy w gipsie - to tak w ramach
                pocieszania.
                A ja ponarzekam na absolutna niemoznosc zostania dobra i swiadoma
                obywatelka usa. Mialam szczere checi doinformowania sie w temacie
                nadchodzacych wyborow, ale mnie od tych prob zlapaly torsje i wysypka.
                Oszolomstwo, pustoslowie, burnyje apladismienty i ogolna dziecinada -
                strach sie bac....
                • jutka1 A ja ponarzekam, ... 06.09.08, 22:59
                  ... że chcialam przestawic TV i cały "układ" audiowizualny w oczekiwaniu na
                  poniedziałkową dostawę sofy, i doopa. TV za ciężki. Trza się schylić i te 20 kg
                  podnieść, przesunąć, kifijute wie co, i nie dałam rady. Tu kopytko, na które
                  chucham i dmucham, tu biedro bolące, kurdebalans.
                  Chyba się starzeję czycuś? :-/
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.09.08, 23:14
      Stara jestem i gnaty mi wysiadaja po intensywnym treningu:
      sroda - bodybalance 1 h
      czwartek - pilates 1 h
      piatek - flamenco 2 h
      sobota - bodybalance 1 h
      niedziela - yoga 1 1/2 h
      • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 08.09.08, 08:14
        Ty to masz energie... :-)
        Mnie wystarcza, jak codziennie z godzine polaze piechota. :-)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 08.09.08, 09:51
          Tez dobry trening. Chcialabym mieszkac tak blisko pracy abym mogla
          piechotka codziennie. Niestety, musze samochodem.
    • iwannabesedated Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 09.09.08, 21:00
      Bo mi odrosły włosy, w różnym tempie i w różnych kierunkach. Ułożyć
      się nie chcą, wysuszyć trudno, wyglądam jak zwierzę z lasu.
      • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 10.09.08, 08:02
        iwannabesedated napisała:

        > Bo mi odrosły włosy, w różnym tempie i w różnych kierunkach. Ułożyć się nie
        chcą, wysuszyć trudno, wyglądam jak zwierzę z lasu.
        ***********
        Teraz rozumiem - brąz jest na całości, tylko całość wymaga podcięcia, tak?
        • iwannabesedated Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 11.09.08, 11:43
          No właśnie. Całość wymaga.
          A dziś leje :(((((
          • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 13.09.08, 18:20
            Boli mnie brzuszek. :-(
            • maria421 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 13.09.08, 19:09
              jutka1 napisała:

              > Boli mnie brzuszek. :-(
              >
              No to "Kleiczek i basta" a nie jakies tam wymyslnosci winem popijane.
              • ewa553 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 13.09.08, 22:14
                zjadlas za duzo myszek, koteczku!
              • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 13.09.08, 22:39
                Ehem.
                Boli mnie comiesięcznie, jeśli mogę się tak delikatnie wyrazić.
    • jutka1 Pierwsze w życiu narzekanie na POSa 23.09.08, 22:03
      Struł mi kotę. :-(((((((
      Pewnie zostawił chemię na podłodze w łazience do wyschnięcia, jak zwykle robił,
      nie pomyślawszy, że tu zwierzę jest. :-/
      No a kota pewnie zlizała, co było na podłodze, i po powrocie zastałam wymioty,
      kupy i co tam jeszcze :-(((((((((((((((((((
      Zadzwoniłam i opedegowałam. :-/

      A kota ciągle nie w sosie. Bidulka.
    • jutka1 kjap... 26.09.08, 06:57
      Franca z góry zaczęła mi chodzić nad głową w obcasach o 6:15. O 6:30 dałam za
      wygraną i zwlokłam się z łożka. :-///
      Niby tylko 45 minut krócej spałam, ale czuję się jakby mnie walec przejechał. :-(
      • jutka1 Re: kjap... 26.09.08, 21:40
        Japiszejaczytamjasiesmiejehooyujeden. :-)))))))

        Narzekam.
        Jestem zmeczona i niewyspana.
        Mialam okropny dzien w pracy (bo duzo albo jeszcze wiecej musialam przerobic).
        Martwie sie zdrowiem bliskiej osoby.
        Pod koniec pazdziernika padne na pysk i zejde. Najpierw wyjazd, po wyjezdzie
        "rada nadzorcza", kilka dni pozniej wyjazd. Kjap. Umre.

        Pazdziernik okropny.
        :-///
        • xurek Re: kjap... 29.09.08, 15:16
          jako ze skonczyl mi sie material bizuteriowy a do mojego
          sprawdzonego zdrodla nie bede miala dostepu do co najmniej grudnia
          postanowilam nabyc korale w internecie. No i proszem panstwa
          nabylam "large coral tubes" ktorych trzeba szukac z lupa za jedyne
          520 $!!!!! No i nic z tym nie moge zrobic, bo "large" to nie jest
          zaden konkretny wymiar, tylko kwestia indywidualnej perspektywy.....

          Oh, Xurek, taki stary a taki glupi i tak sie dal nabrac....

          PS: tych "large tubes" wystarczy mnw. na jedna bransoletke, tylko
          kto ja za te cene kupi :)))))
          • jutka1 Re: kjap... 29.09.08, 19:52
            Oj, bidulu. :-/

            Jak noga?
            • xurek Re: kjap... 29.09.08, 20:57
              noga tak samo do niczego jak te korale :(. Dzisiaj znow boli
              znacznie bardziej, wciaz jest zabandazowana, wiec nie moge ubrac
              prawie zadnych butow a zejscie ze schodow jest wciaz jeszcze
              niemozliwe (reszte ruchow opanowalam).

              Dzieki za wyrazy wsolczucia
              • jutka1 Kjap... 01.10.08, 06:25
                Pierwsze budzenie - 5:00 (chranca w obcasach nad głową), drugie budzenie - 5:40.
                :-///////////
                Akurat wtedy, kiedy potrzebuję naładować baterie, bo przede mną ciężki dzień.
                Hmm. Zaczynam drugą dużą kawę, może to postawi mnie na nogi.
    • chris-joe Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 30.09.08, 11:21
      Zamieszanie kolowakacyjne. Sie okazalo, ze moj dodatkowy tydzien urlopu do
      polowy grudnia nie odpowiada jednak bossowi, wiec wszystko sie przesuwa o
      tydzien wstecz, czyli o tydzien wczesniej.
      Wczoraj caly dzien oblegalem internet przesuwajac wszystkie rezerwacje: 6 hoteli
      i 12 lotow! A kazdy zmieniony lot to forsa. Nie wszystkie hotele jeszcze mi
      odpowiedzialy, niektore musialem zmienic, jeden przepadl bezzwrotnie.
      Cos mi nie idzie z ta Europa w tym roku...

      W kazdym razie, jutka, oto amendment: w Paryzu jestem od 30 pazdziernika do 2
      listopada.
      • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 30.09.08, 13:24
        Zakonotowalam. :-)
    • jutka1 Przedwyjazdowo... 03.10.08, 23:34
      ... ponarzekam.
      Nie jestem spakowana, nic a nic. :-/
      Ostatni dzień w pracy - koszmar. :-/
      Jestem wymemłana, zmęczona, idę spać, O!!!
      :-/
    • jutka1 Tęsknota... 26.10.08, 09:32
      ... za domem i ogrodem mnie wzięła z nagła. :-(((
      Rodzicielka przysłała maila z raportem o stanie rzeczy, że nasz znajomy w zamian
      za jabłka i gruszki zrobił porządek z iglakami koło róż, spiłował martwe konary,
      ułożył na kupce drewna do kominka... Zobaczyłam to trzecim okiem i mnie zassało
      w żołądku. :-(((
      W wiecznym rozkroku, kurdebalans. :-(
    • luiza-w-ogrodzie Bolesny poniedzialek po obolalym weekendzie 27.10.08, 02:00
      Tydzien temu w czasie wyscigu w basenie lekko naciagnelam sobie
      miesien z boku uda. Zdarza sie, nic nadzwyczajnego. Troche pobolewal
      przy siadaniu i wstawaniu. Zimne kompresy, potem cieple kompresy,
      wstrzymanie sie od plywania. W czwartek bylo juz niemal dobrze. Az
      nagle w piatek w czasie proszonej kolacji zaczelo mnie mocniej bolec
      a w sobote bolalo tak mocno, jak zapalenie nerwu kulszowego (tylko w
      innym miejscu); nie bylam juz zdolna siadac, prowadzic samochodu a
      chodzic moglam tylko ciagnac noge za soba. Dwa dni na aspirynie i
      silnym srodku przeciwbolowym, zamiast pojechac na plaze i podziwiac
      rzezby. Dzis rano Buszmen zawiozl mnie do lekarza, siedzaca w
      samochodzie w jakiejs dziwnej pozycji. Lekarz dal mi trzy dni
      zwolnienia z pracy. Mowi, ze mam nadwerezony miesien w ktorym
      rozwinal sie stan zapalny, nie wiadomo dlaczego, bo przeciez noge
      oszczedzalam.

      Teraz wisze na krzesle na jednym pold... policzku i tworze
      najpilniejszy raport do pracy a potem pojde spac. Rwie mnie jak
      pijany marynarz. A za oknem kolejny dzien upalu i slonca, powinnam
      siedziec w ogrodzie, na plazy albo w basenie, a nie jeczec w
      lozku :o) Poloze sie w zapasowej sypialni z ktorej mam widok na
      ogrod i chociaz sobie na niego popatrze...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Bolesny poniedzialek po obolalym weekendzie 27.10.08, 06:43
        Oj, bidulu... Nie zazdroszczę przypadłości, trzymaj się i bierz leki, trzymam
        kciuki, żeby jak najszybciej przeszło.
    • jutka1 Gdzie moja dawka kofeiny :-/ 27.10.08, 09:39
      Narzekne sobie, ze do porannej kawy wlalam nieopatrznie mleko (termin waznosci
      29.10), ktore sie od wczoraj zwarzylo. Kjap, bo ostatnia porcje kawy na to
      zuzylam. OK, przyszlam do pracy, ide do lokalnej kafeterii: fermée czyli
      geszlosen. Kjap. Trza isc do Starbucksa, a zimno.
      Trudno sie mowi, bez kofeiny nie da rady, a musze dzis sie skupic podwojnie.
    • ewa553 nie marudz Jutka: 27.10.08, 09:51
      mogloby byc przeciez gorzej. Wyobraz sobie ze leje u Ciebie na wsi,
      a Tobie kawa wyszla. No? Do gospody w gumiakach i strugach deszczu?
      A tak jestes w cywilizowanym swiecie i dzieki pomocy Wielkiego Brata
      ktory swoje filie wszedzie poupychal, masz jednak mozliwosc wypicia
      tej kawy. Wiec prosze mi tu nie narzekac!
      • jutka1 Re: nie marudz Jutka: 27.10.08, 19:05
        ewa553 napisała:

        > mogloby byc przeciez gorzej. Wyobraz sobie ze leje u Ciebie na wsi,
        > a Tobie kawa wyszla. No? Do gospody w gumiakach i strugach deszczu?
        > A tak jestes w cywilizowanym swiecie i dzieki pomocy Wielkiego Brata ktory
        swoje filie wszedzie poupychal, masz jednak mozliwosc wypicia tej kawy. Wiec
        prosze mi tu nie narzekac!
        ************
        Scenariusz nr 1: jeśli pada tylko trochę, idę z parasolem 3 domy dalej do
        sklepiku wiejskiego. :-)

        Scenariusz nr 2: jeśli pada okrutnie, albo jest niedziela rano (sklepik
        otwierają o 14:00), dzwonię po radio taxi i przywożą mi co chcę za jedyne 10
        złotych polskich. Tak czy siak, najpóźniej 15 minut później mam wszystko, co
        trzeba. :-)))

        Oczywiście, tutaj w czasie week-endu wstaję i idę do pobliskiej kafejki.
        • ewa553 Re: nie marudz Jutka: 27.10.08, 20:05
          popatrz,popatrz, jaka ta Twoja wies europejska:))))
    • jutka1 Opdzousy 07.11.08, 10:34
      czyli obcasy. Za wysokie. Zaczynaja mnie bolec nogi. Zapomnialam, ze te botki sa
      az takie. Aj. Boli.
      • ewa553 Re: Opdzousy 07.11.08, 13:52
        w Polsce zawsze uwazalam Francuski za elegantki na codzien. Musialam
        zmienic zdanie jezdzac czasami na spotkania sluzbowe itepe. Byle jak
        ubrane, w lecie bose nieogolone nogi, w zimie nierzadko oczko w
        ponczochach. Wlos niekoniecznie swiezy. Moze to tylko w naszej
        firmie tak bylo? Bylam niemile zaskoczona.
        Ale skolei moja znajoma Kanadyjka, ktora przez pare miesiecy
        pracowala u nas w Heidelbergu, byla zdziwiona jak fatalnie ubieraja
        sie do biura Niemki - w porownaniu z jej firma w Kanadzie.
        Ale na codzien to bym jeszcze zrozumiala, ale przynajmniej jak jest
        zapowiedziane spotkanie niemiecko-amerykansko-francuskie, to bym cos
        z tym zrobila.
        • maria421 Re: Opdzousy 07.11.08, 14:34
          Ewa, mnie ogarnia czarna rozpacz jak patrze na niemieckie kobiety w polityce.
          Jedyna Ypsilanti jako tako sie prezentuje ala za to jest glupia jak but z lewej
          nogi.

          A natomiast w Italii taka maja pania minister:

          www.independent.co.uk/multimedia/archive/00027/Mara_Carfagna_27406t.jpg
        • jutka1 Re: Opdzousy 07.11.08, 15:23
          Donosze, ze nogi i pachy mam ogolone ;-)))
          I ze mam na sobie nelony, opdzousy z zamszu bronzowo-szarego, kostiumik od Liz
          Claiborne koloru jasnej czekolady, prochowiec jasna kawa z mlekiem od Diora, i
          torepkem bronzowo-bezowom nieznanej proweniencji, chyba Nine West. Plus perfume
          Prady.
          Wiesniaczka dolnoslaska robiaca za Paryzanke. ;-))))))))))
          • maria421 Re: Opdzousy 07.11.08, 17:45
            jutka1 napisała:

            > Donosze, ze nogi i pachy mam ogolone ;-)))
            > I ze mam na sobie nelony, opdzousy z zamszu bronzowo-szarego, kostiumik od Liz
            > Claiborne koloru jasnej czekolady, prochowiec jasna kawa z mlekiem od Diora, i
            > torepkem bronzowo-bezowom nieznanej proweniencji, chyba Nine West. Plus perfume
            > Prady.
            > Wiesniaczka dolnoslaska robiaca za Paryzanke. ;-))))))))))

            To sie nazywa elegancja-Francja !

            Ja mam na sobie wytarte jeansy i czarny, dosyc juz sfatygowany sweterek, a na
            nogach pantofle domowe:)
            • jutka1 Re: Opdzousy 07.11.08, 21:11
              Ranyboskie, żebyś wiedziała, jak mnie teraz nogi od tych opdzosów bolą.... :-(
              • ewa553 Re: Opdzousy 08.11.08, 09:41
                nie wiem czy dobrze pamietam (Xurek, popraw), ale obcasy sie chyba
                po slasku nazywaly kromfleki:))))))
    • go.ga Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.11.08, 15:22
      Zaczne od ponarzekania, ze nowy watek narzekajacy nr 3 jest potrzebny, a jeszcze go nie ma.
      Poza tym ponarzekam, ze nie potrafie sie pozbyc natretnej osoby. Poznalam osobe z Polski, z ktora oprocz narodowosci nic mnie laczy a ktora sobie wymyslila, ze sie zaprzyjaznimy. Pisze, dzwoni, proponuje spotkania, ja wciaz odmawiam a ona nie kuma. Zaczynam sie czuc osaczona.
      • jutka1 Re: Watek narzekajacy -- Odc. 2 07.11.08, 15:24
        Juz letem zalozyc, jeno skopiuje dzisiejsze wpisy :-)))
Pełna wersja