chris-joe
10.06.08, 21:30
czyli zaslyszane dzis w radio na CBC w audycji "The Current" w formie wywiadu
z Dina Babbit, dzis mieszkajaca w Kalifornii.
(Na samym dole ponizszej strony jest link do ostatniej czesci dzisiejszego
wywiadu www.cbc.ca/thecurrent/2008/200806/20080610.html
podcast calej audycji powinien pojawic sie jutro, link podrzuce).
Dina Babbit, przed wojna studiowala rysunek w czeskiej szkole, a gdy ja
stamtad juz w czasie okupacji wyrzucono, bo byla Zydowka, nauke kontynuowala
prywatnie u nauczycieli zydowskich.
Wkrotce zostala wraz z matka wywieziona do Teresienstadt, po czym do Oswiecimia.
W Oswiecimiu w wyniku splotu okolicznosci trafila jako malarka pod kuratele
Jozefa Mengele. Malowala dla niego miedzy innymi portrety jego
"podopiecznych", gdyz aparat fotograficzny nie byl w stanie uchwycic roznicy
miedzy kolorem oczu aryjskich, a np. cyganskich. W takich okolicznosciach
zaprzyjaznila sie z francuska Cyganka, Celina. Celina, mimo pomocy Diny,
obozu nie przezyla.
Na specjalne zamowienie Jozefa Mengele, narysowala tez olowkiem jego portret.
Dzieki swej niezwyklej "pozycji" Dina ocalila siebie i udalo jej sie uchronic
przed komora gazowa swa matke.
Po wyzwoleniu osiadla w Kaliforni, pracowala w wytworniach filmow rysunkowych.
W 1973 roku dostala list od Muzeum w Oswiecimiu, okazalo sie bowiem, ze jej
malunki przetrwaly i sa czescia muzealnej ekspozycji. Udala sie wiec do PRL
myslac, ze bedzie mogla odzyskac swe portrety. Oczywiscie nie odzyskala, gdyz
staly sie one wlasnoscia Muzeum.
Dzis znow chce je odzyskac.
Wsrod ocalalych portretow jest tez portret jej przyjaciolki, Celiny. "Nie
moge zostawic Celiny w Oswiecimiu!"- mowi Dina.
I tlumaczy:
"Chce te obrazy, one naleza do mnie. Nie potrafie tego wytlumaczyc, ale one
sa czescia mnie. Nie chce zabrzmiec teatralnie, lecz czuje jakby byla w nich
moja dusza.
By uczynic to bardziej zrozumialym dla innych- zabrali mi wszystko, moje
majtki, moja rodzine, moja babke, kuzynke z ktora wyroslam i ktora byla moja
najblizsza przyjaciolka, mojego narzeczonege, Karla, ktory umarl dwa dni przed
wyzwoleniem. (...) Wszystko zostalo mi zabrane. Nie mielismy absolutnie nic.
(...) I nagle odnajduje cos, co stworzylam mymi wlasnymi rekami, przed laty,
na innej planecie.(...)
Po prostu musze odzyskac moje rzeczy. I gdy mi tego odmawiaja, to tak jakby
to bylo znowu SS. Wszystko mi zabrali mowiac, ze do niczego nie mam prawa. A
teraz ci ludzie mowia mi, ze nie mam prawa do rzeczy, krore sama zrobilam mymi
wlasnymi rekami! Czy pani potrafi to zrozumiec? Bo ja nie potrafie. A oni
nie potrafia zrozumiec mnie."
Bo, jak sie okazuje, Muzeum w Oswiecimiu ponownie odmowilo Dinie Babbit jej
obrazow.
Dina wie, ze ma niewiele czasu, ma 85 lat.
Ma tez adwokata i wielu liczacych sie poplecznikow wsrod amerykanskich
artystow i politykow.
Nie wiem w jakim punkcie jest w tej chwili ta sprawa. Nie znam sie tez na
prawie, by zgadywac, jak prawo reguluje podobne sytuacje.
I domyslam sie, sprawa ta wybuchnie wkrotce w polskich mediach.
I juz widze kolejna "afere". I juz slysze liczne glosy niektorych polskich
"patriotow"...