Gastronomia w Polsce

14.06.08, 17:45
W nawiazaniu do kwestii "befsztyka polskiego" chcialam uprzejmie doniesc
Forumowi, ze zauwazylam w Polsce pozytywne zmiany w gastronomii.

Moje najswiezsze doswiadczenia pochodza z Poznania - masa przeroznych
restauracji, restauracyjek, knajpek, w kazdym guscie i na kazda kieszen. Sa
restauracje polskie, chinskie, wloskie, meksykanskie (no, powiedzmy ze udajace
takowe), a nawet kresowe. Coraz czysciej, coraz ladniej, coraz kulturalniej,
coraz bardziej elegancko.

No i rozkwita polska kuchnia regionalna, bardzo bogata, bardzo ciekawa, bardzo
dobra.

A co najwazniejsze- te restauracje wcale nie swieca pustkami :-)
    • jutka1 Re: Gastronomia w Polsce 15.06.08, 00:56
      Mario, w PL mozna znalezc WSZYSTKO.
      Oczywiscie, na prowincji mniej niz w wiekszych miastach, ale tam
      • blues28 Re: Gastronomia w Polsce 15.06.08, 09:28
        Absolutnie sie zgadzam! Co prawda moge mówic tylko o Trójmiescie,
        ale ilosc i przede wszystkim jakosc gastronommi wzbogacila sie
        ogromnie.
        Ach, i jest czysto!! Nawet w toaletach. To info. dla Lucji ;))))
        • iwannabesedated Re: Gastronomia w Polsce 15.06.08, 13:22
          Nie wiem jak gdzie indziej, ale w Wawie knajpy wręcz konkurują wypasionymi
          sraczami. Knajpy są różne, ale sracze to często prawdziwe perełki. Na przykład
          sraczyk w podziemiu Grill Baru na ul. Zgody - zrobiony na rustykalny, drzwi z
          autentycznej starej dechy, deska z dechy, wykończenia z mosiądzu. W knajpie przy
          Bednarskiej - klop marynistyczny z turkusową mozaiką z opalizujących irysków
          (superdrogie, wiem bo chciałam ich użyć w biżuterii), drzwi w ciemnym drewnie z
          okrągłym oknem obijanym mosiądzem z nitami i kupa innych...
          Zawsze w nowej knajpie koniecznie idę do klopa - z ciekawości. I zawsze coś
          mnie zauroczy - hahaha! Myślę, że ludzie odreagowują lata ohydnych
          komunistycznych kibli. Chmielewska napisała kiedyś, że system ten z jakichś
          powodów pałał nienawiścią do sanitariatów i to najprawdziwsza prawda. O sraczach
          w Związku Radzieckim można by napisać powieść i byłą by to powieść grozy.
          • nana_c Re: Gastronomia w Polsce 16.06.08, 01:49
            Bylam 3 lata temu na urlopie w Kolobrzegu- gastronomia prawie tam nie istniala.
            Jakas mala restauracyjka w piwnicy kolo ratusza, jakas a lá pizzeria w srodku
            miasta, finito.

            W Darlowie- na szczescie byl mleczny bar z pysznymi pierogami :-) kolo rynku
            gdzies.
          • jutka1 Re: Gastronomia w Polsce 16.06.08, 05:57
            O Matko. Sracze w Sojuzie. O Matko.
            :-)))
            • icaro Re: Gastronomia w Polsce 21.06.08, 16:07
              gorzej jest we francji.mowie tu o oklicach Pay(poludnie francji)eleganckie
              lokale i lazienki ze az przezylem szok.stare wykonczenie,wystroj jak w latach 70...
              • chris-joe jeszcze o klopach 21.06.08, 16:39
                Nie ma to jak Ameryka! W niektorych chlajniach nadal sie trafiaja klopy, gdzie
                sralnia odzielona jest od szczalni symbolicznym ledwo przepierzeniem. Zadnych
                tam drzwi i teges-smeges, tylko ten parawanik.

                Albo w Japonii, w hotelikach- gdzie przed wejsciem do klopa TRZEBA zmienic
                laczki z hotelowych na klopowe, po czym odwrotnie. Te klopowe sa w sekretny
                sposob czytelne i gajdzin (np. ja!) czesto wzbudza politowanie i smichy-chichy,
                bo w zapomnieniu paraduje po hotelu w laczkach z wucetu.
                Acha, tam tez sie robi na pilota. Niektore ryokany tylko miewaja opcje klopa
                "western style".
                • asia.sthm Re: jeszcze o klopach 21.06.08, 19:58
                  :))))) uuuaaaaa

                  powtorze sie: Ty CJ jestes prawdziwym poeta. Nie dosc ze ja sie
                  poplakalam to jeszcze moj maz przypomnial sobie jak to za nic nie
                  umial skorzystac z klopa i jechal 300 km na ostatnim gwizdku. Dawno
                  to bylo, warto odswiezyc gowniane wspomnienia. :))) Dzieki
                  • iwannabesedated O knajpach i o klopach. 19.07.08, 11:34
                    Ostatnimi czasy raczej się obracałam w kręgu prasko-bohemskich knajp typu Opary
                    Absurdu, Skład Butelek, a do żarcia Babalu. Babalu to ciekawy pomysł na szybkie,
                    tanie żarcie. Za 30 zeta można jeść do oporu - do wyboru dania gotowe w formie
                    bufetu, lub, proszę zważyć, przygotowanie własnego dania z różnych ingrediencji
                    które potem facio przyrządzi nam w woku z jednym z sześciu sosów.
                    No ale w tym tygodniu zaliczyłam trzy nowe przybytki. Pierwszy to nowa
                    ekstra-knajpa na Chmielniej - Porta13. Elegancko, snobistycznie, wysmakowanie.
                    Jedzone były krewetki na warzywach z piripiri oraz fracasse z homara. Do tego
                    chablis. Do homara przygrywał Marcin Nowakowski
                    www.nowakowski.net.pl/index.php?pl
                    Dystyngowany pan wyglądający na południowoamerykańskiego dyplomatę maitre'dił.
                    Klopik ujął mnie troską o szczegóły - piękna lilia w wazonie a do wycierania rąk
                    kosz malutkich zrolowanych ręczniczków.Zamiast znienawidzonych przeze mnie dmuchaw.
                    Drugi knajpex to TapaBar przy Nowym Świecie, ale tam tylko piliśmy piwo i
                    borsuczyliśmy barmana - nie erotycznie. Barman podpadł bo gwiazdorzył za barem a
                    poproszony o podanie popielniczki nadął się i wykonał nią jakiś wyrzut zza
                    pleców. I dalej do swoich popisów ekwilibrystycznych z butelką wódki - więc ja
                    Stokrotka się w niego wbiłam wzrokiem bazyliszka i zaraz mu ta butelka rymsła o
                    podłogę, a towarzyszące mi grono zarechotało szyderczo, co spowodowało dalszy
                    upadek barmana gwiazdy, bo butelka już więcej leżała na podłodze niż latała w
                    powietrzu, aż w końcu pan najpierw walnął butelką w głowe siebie, po czym
                    koleżankę barmankę i został odesłany na zaplecze przez szefostwo gdzie pewnie na
                    zmywaku snuć będzie refleksje na temat swej niedoszłej glorii...
                    Klopik w podziemiach, pełnych zaułków i ciekawie zaaranżowanych korytarzy -
                    przyjemniutki, dwudzielne wahadłowe drzwi do sraczyków zamykane na solidną sztabę.
                    cdn.
                    • maria421 Re: O knajpach i o klopach. 19.07.08, 13:56
                      iwannabesedated napisała:

                      > Ostatnimi czasy raczej się obracałam w kręgu prasko-bohemskich knajp typu Opary
                      > Absurdu, Skład Butelek, a do żarcia Babalu. Babalu to ciekawy pomysł na szybkie
                      > ,
                      > tanie żarcie. Za 30 zeta można jeść do oporu - do wyboru dania gotowe w formie
                      > bufetu, lub, proszę zważyć, przygotowanie własnego dania z różnych ingrediencji
                      > które potem facio przyrządzi nam w woku z jednym z sześciu sosów.
                      > No ale w tym tygodniu zaliczyłam trzy nowe przybytki. Pierwszy to nowa
                      > ekstra-knajpa na Chmielniej - Porta13. Elegancko, snobistycznie, wysmakowanie.
                      > Jedzone były krewetki na warzywach z piripiri oraz fracasse z homara. Do tego
                      > chablis. Do homara przygrywał Marcin Nowakowski
                      > www.nowakowski.net.pl/index.php?pl

                      Pomimo ze nie lubie tlenionych facetow, to ten calkiem apetycznie wyglada. Mozna
                      sobie na deser zamowic ? :-)
                      • iwannabesedated Re: O knajpach i o klopach. 20.07.08, 12:26
                        Otóż tlen mu się ewidentnie już zrósł, bo teraz to normalny brunet jest, bardzo
                        ujmujący. Ale na deser to trzeba się zadowolić musem czekoladowym bo facia
                        pilnuje narzeczona postury posągowej z dużym cycem.
                        Wracając do nos baranos. Następnym przystankiem był kultowy barek na Krakowskim
                        Przedmieściu mieszczący się w budynku Hotelu Europejskiego - jest to jedno z
                        przedsięwzięć bandy gesslerskiej. Wielce udane. Miejsce jest małe - typu na
                        sojaka. Na jednej ścianie jest wymalowane menu pitne. Kawa, herbata, wino, wódka
                        lub piwo - wszystko po 4 zeta. Na drugiej ścianie wszystko co jedzone - śledź,
                        gzik, tatar, nóżki, pasztet, kamember z żurawiną, wszystko po 8 zeta. Z jednej
                        strony bar za którym kłębi się obsługa. Z drugiej strony kłębi się dziki tłum,
                        wylewający na ulicę. Miejsce czynne jest 24 godziny na dobę. Na pustej
                        wyjałowionej przestrzeni Krakowskiego Przedmieścia - stanowi ulgę nie do
                        opisania, miejski szał żrących, śmiejących się, pijących ciał i różnistej
                        uprzęży. Nóżki i śledź chwalebne. Reszta wyglądała apetycznie i jak spróbuję to
                        doniosę. Wucet niestety nieczynny :((((
                        • jutka1 Re: O knajpach i o klopach. 20.07.08, 12:51
                          To o tym barze na stojaka przypomnialo mi Pana G. :-////
                          Fuj. :-(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja