jutka1 21.06.08, 17:23 Tu link do poprzedniego, w ktorym sa m.in. moje przygody poczatkowo-paryskie, przeprowadzka Chrisa: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=80399509 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 21.06.08, 21:07 No to tak. Pojechalam na Canal St. Martin na lunch. Zjadlam brandade de morue, czyli takie puree z dorsza i ziemniakow, do tego salata. Tzn. zjadlam pol porcji, bo wiecej sie nie dalo, zoladek skurczony od stresow wszelakich. Do tego 2 lampki chablis. Po czym poszlam do mej lunchowej towarzyszki (pardon ;-) ), ktora mieszka za rogiem, i pilysmy kawe na tarasie, kontynuujac gadanie. Potem male zakupy w Monoprix, powrot do domu, i moszczenie sie. Jutro mam do przeczytania 60 stron, nie ruszam sie. Wlasnie ku memu zdziwieniu zaczal Cohen spiewac "In my secret life". Stereuo przyjaciolki ma jak widac zmieniarke plyt. Kurdebalans, mam te plyte tez, ale dawno nie sluchalam. Wspomnienia, wspomnienia. I tyle. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 22.06.08, 07:02 no i odbyl sie pokaz sztucznych ogni, przy muzyce z kosmicznej odysei gwiezdnych wojen star treak'a i bliskich spotkan 3-go stopnia pewnym panom sie nie podobalo :) Cris, slowo, ktrego szukales to nie petticoat tylko peniuar Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 22.06.08, 07:25 No, bo jak Francuzi sie popisuja, to musi byc merveille, a nie byl :) A o czym mowa, to tu: www.internationaldesfeuxloto-quebec.com/en/programmation/calendrier.aspx Ale ja jestem zblazowany, i dlatego sie wynosze na wygwizdow. Cale 10 minut metrem na wschod i pitole. Ale dla Cohena do srodmiescia nawet sie doczolgam, jak metro nawali. I nawet nie wiesz, rose, jak dobrze mi bylo z wami przez tych pare godzin wyszarpnietych z tygodnia from hell. Cheers, babes :) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 22.06.08, 08:12 Obudzily mnie dziwne dzwieki. Deszcz, jak sie okazalo. Sprawdzilam w meteo: ma padac przed poludniem i wieczorem, ale ma byc cieplo - 25-27C. Jednym slowem laznia. Nic to, i tak pojde na spacer, moze odwiedze Becketta na cmentarzu Montparnasse, posiedze na jakims tarasie. Reszte dnia spedze w domu, czytajac pracowe "zadanie domowe" i rozkladajac po kątach reszte rzeczy. Puscilam sobie Mitiajewa, dobrze mi na dusze robi. Chyba bedzie fajny, spokojny dzien. Czego sobie i Wam zycze. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Najfajniejsze moje miejsca pracy 22.06.08, 10:10 Sluchajac Cohena napadly mnie rozne wspomnienia i refleksje, i z zeszlego tygodnia sceny wszelakie. Najcieplejsze powitania przy okazji - w wiekszosci nieplanowanych - spotkan byly z ludzmi z mojej pierwszej tu pracy, w ktorej spedzilam ponad piec lat. Byla nas garstka, ze 20 osob, mielismy jakies tam poczucie misji, robilismy cos, co uwazalismy za pozyteczne i majace sens, ekipa byla dosc miedzynarodowa, byl fajny mix osobowosci-historii-poczucia humoru-umiejetnosci. Co piatek zostawalismy wieczorem w biurze i u szefa "odbywalismy" nieformalny koktajl, po tutejszemu "pot" - czasem siedzielismy do poznego wieczora. Jak ktos wracal ze wschodu to zawsze przywozil kilo kawioru kupionego taniej po znajomosci, i robilismy "caviar party". :-))) W roznych konfiguracjach spotykalismy sie prywatnie, pomagalismy sobie przy przeprowadzkach, w chorobach, rozwodach, klopotach. Nie to, ze nie bylo zadnych konfliktow ani animozji, bo byly oczywiscie, ale czas je przykryl swa zielonkawa patyna. Teraz sa niewazne. W pewnym momencie musiano obciac budzet, i zlikwidowac dwa departamenty (duze slowo jak na taki maly zespol :-D). Czesc osob znalazla prace w innych krajach i innych bańkach. Czesc - jak jorstruli i kilka innych osob - zglosila sie do konkursow o inne stanowiska w tej samej firmie i dostala inna prace. Ale i tak piatki wieczorem u (bylego juz wtedy) szefa byly swiete. Pozostawalismy w kontakcie mailowym/telefonicznym/lunchowym/kolacyjnym. Odeszlam stamtad 8 lat temu - a zeszlotygodniowy entuzjazm z powodu mojego powrotu i intymne prawie cieplo powitan mnie przez chwile zaskoczyly i zafrapowaly. Ale teraz sobie mysle, ze tamto miejsce pracy bylo dla wszystkich tak wyjatkowe, ze chyba do konca zycia pozostaniemy sobie bliscy, i bedziemy sie wspierac i sobie pomagac bez wzgledu na to, gdzie pracujemy, dla kogo i po co. Bo to bylo magiczne miejsce i magiczny czas. Bylo jeszcze drugie takie miejsce na poczatku lat 90., kiedy wzielam urlop z Los Angeles i dokladalam mala cegielke do "budowania nowej Polski". Tez maly zespol, tez poczucie misji i robienia czegos waznego, praca czasem po 14 godzin na dobe, tez wspanialy szef. Teraz kazdy poszedl w swoja strone, niektorzy zaszli baaaardzo daleko, ale ciagle w kontakcie, nawet jesli raz do roku, i wszyscy wiemy, ze jakby co, to mozemy na siebie liczyc. I doswiadczylam ich pomocy, i te pomoc tez dalam, niejednokrotnie. Nie wiem, czy jeszcze bedzie mi dane pracowac w podobnym miejscu, czasie, zespole. Nawet jesli nie, to mam wspomnienia, dwie grupy ludzi, i to jest wazne. PS. Jedno, czego mnie nauczylo doswiadczenie pracy dla siebie i bycia sobie sterem, zeglarzem i okretem: najbardziej mnie kreci praca z ludzmi, wtedy jestem najbardziej tworcza i produktywna. Wazna lekcja. :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Najfajniejsze moje miejsca pracy 22.06.08, 14:33 Oh Jaddzia, az mnie zazdrosc chwycila za wlosy ( bez lupierzu - za to tluste, bo tego do codziennego uzytku... ech ) od tych Twoich wspomnien. Ja sobie zawsze roilam, ze jestem najbardziej produktywna jak mi sie nikt w parade nie wpieprza. Ale jak sobie tak dobrze pomysle, to chyba najfajniejsze rzeczy zrobilam jak mnie inni irytowali, bawili i zabierali mi czas :))) Chyba duzo stracilam pracujac w samotnym mozole... Ale czy jakis zespol ludzi fajnych potrzebuje takiej nieprzytomnej (thus nieuzytecznej), co raz na jakis czas ma jakis pomysl ? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Najfajniejsze moje miejsca pracy 22.06.08, 15:56 Ja też dokładnie po latach sobiepaństwa do tych samych wniosków doszłam. Najfajniesze rzeczy robiło się gdy był fajny zespół. Wtedy mi się wydawało, że te pomysły które wtedy miałam, cała ta para i furia, to ze mnie samej - a konieczność omawiania tego z innymi, brania pod uwagę ich pomysłów, koordynacja, negocjacje i dyskusje - to tylko upierdliwość zbędna. Teraz wiem, że ten twórczy ferwor i cug, to była zasługa właśnie tych tarć, sporów, wzajemnego nakręcania, twórczego międlenia, porównywania i dydkania. Bardzo tęsknię do tego i tamte czasy i tamte odczucia to jedne z moich najulubieńszych nenufarów. Odpowiedz Link
iwannabesedated Noc Kupalna 22.06.08, 16:05 Najpierw grupowy wypad rowerami do portu czerniakowskiego gdzie na barce Herbatnik śpiewał Kleyff, na drzewach porozwieszano lampiony, gruszki i banany i można się było wylegiwać na leżakach. Amatorów ujeżdżania na kanałku dymanych stworów jakoś nie było. Potem przemieściłam się też rowerowo pod Zamek na koncert Rock&Chopin i pokaz fajerwerków. Fajny kontrast bo pierwsza impreza była kameralna, alternatywna, nastrojowa, palili ognisko, kadzidełka, były rozstawione leżaki, kwiaty w doniczkach, lampy i lampki. A druga była joptwoju mać, mrowie ludności, zamknięty kawał wisłostrady robił za mega-promenadę, pito piwo i wino, pożywiano się w pawilonach z różnymi żarciami, koncert odbył się na czteropoziomowej scenie ustawionej naprzeciw skarpy wiślanej która robiła za trybunę. W połowie koncertu odpalono fajerwerki, trwały ponad pół godziny i były niewyobrażalnie wspaniałe, a potem cały tłum ruszył wielką kupą we wszystkich kierunkach naraz. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Noc Kupalna 22.06.08, 21:40 No i co z tym? I saw you this morning. You were moving so fast. Can’t seem to loosen my grip On the past. And I miss you so much. There’s no one in sight. And we’re still making love In My Secret Life. I smile when I’m angry. I cheat and I lie. I do what I have to do To get by. But I know what is wrong, And I know what is right. And I’d die for the truth In My Secret Life. Hold on, hold on, my brother. My sister, hold on tight. I finally got my orders. I’ll be marching through the morning, Marching through the night, Moving cross the borders Of My Secret Life. Looked through the paper. Makes you want to cry. Nobody cares if the people Live or die. And the dealer wants you thinking That it’s either black or white. Thank G-d it’s not that simple In My Secret Life. I bite my lip. I buy what I’m told: From the latest hit, To the wisdom of old. But I’m always alone. And my heart is like ice. And it’s crowded and cold In My Secret Life. Odpowiedz Link
chris-joe Signing off... 22.06.08, 17:56 tuszac, ze jutro juz uda sie powrot na lono wirtualu. D-Day. May day! May day!!!! Odpowiedz Link
blues28 Re: Signing off... 22.06.08, 18:08 chris-joe napisał: tuszac, ze jutro juz uda sie powrot na lono wirtualu. D-Day. May day! May day!!!! --------- Trzymamy kciuki!! Watpliwe to wsparcie, ale ku pokrzepienie powiadamiam, ze ja jesienia (chyba) tez sie bede przeprowadzac ;) Jak tylko znajde ladne miejsce w górach. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pierwszy prawdziwie zimowy poniedzialek 23.06.08, 03:05 Co sie tak przeprowadzacie, jakies wedrowki ludow ogarnely polnocna polkule czy co? Tymczasem na moim poludniowym zadupiu spokoj, wedrowki ludow zaczna sie za dwa tygodnie wraz z wakacjami szkolnymi: jedni na polnoc na rafe, inni na poludnie na narty. Od przesilenia zimowego w sobote zaczela sie prawdziwa zimowa pogoda a la Sydney: tak sloneczna ze w poludnie mozna sie opalac w ponad dwudziestu stopniach a w nocy temperatura spada do kilku stopni i rozpalamy kominek. Cudnie jest, wstaje z ochota co rano i brodze w gestej rosie idac nakarmic robaki. Co najlepsze, dlugoterminowa prognoza zapowiada ze nastepne cztery tygodnie tez beda takie, z przerwa na kilka dni deszczu w pierwszym tygodniu szkolnych wakacji. Wyglada na to ze La Nina sie na dobre rozsiadla w Australii. Znow nadejda wielkie zimowe wyze rozciagajace sie na caly kontynent, ktore potrafia siedziec nieruchomo przez miesiac lub dwa i przynosza sloneczne dni, mrozne noce oraz zimowa opalenizne dla nizej podpisanej, plywajacej w otwartym basenie w weekendowe poludnia. Oczywiscie wykorzystalismy z Buszmenem pogode na ile sie dalo w te krotkie, dziesieciogodzinne zimowe dni. W sobote nie musialam zawozic corki na mecz, jako ze boisko hokejowe bylo jeszcze zbyt zablocone po zeszlotygodniowych deszczach, wiec rano wpadlam w ogrod i przerzucilam jakas tone kompostu. Ten dobrze przetrawiony zuzylam a dwa przedzialy niedokonczonego kompostu przerzucilam razem do jednej przegrodki z ktorej wyciagne gotowy kompost na wiosne. Caly przerobiony kompost poszedl na zalozenie paprociarni pod drzewem ognistym (wsadzilam cztery asplenium, jedna paproc drzewiasta i jeden cykas - Macrozamia, dwie pomaranczowe kliwie oraz fiolki australijskie w podszyciu). Podlalam i zasypalam calosc 20 cm warstwa lisci z wielkiego ambrowca. Ciekawa jestem jak szybko te paprocie sie rozrosna, powinna tam sie zrobic niezla dzungla. Zapomnialam zrobic zdjecia, trzeba to nadrobic. Wieczorem zabralam zbolale miesnie do przyjaciol i wrocilismy do domu po polnocy. W niedziele mialam pozna pobudke - Buszmen zniknal rano zeby sie powspinac a mnie obudzilo dopiero slonce swiecace mi w oczy. Po sobotniej gimnastyce z widlami mialam lzejsze prace do zrobienia - wsadzilam dwa drzewka, ozdobna trawe i australijskie stokrotki, wypielilam dookola schodow do szopki i drozke w romantycznym zakatku pod plotem. Buszmen wrocil i gesto rzucajac slownictwem zaczal rozpinac siatke budujac zagrode dla kur. W poludnie pozostawilam go temu zajeciu i poszlam na basen zeby poplywac (no i sie poopalac) a potem odebralam corke z imprezy urodzinej jej kolezanki az za City. No i tak minal weekend, pisze teraz z pracy patrzac na zerwany po drodze kwiat hibiskusa w wazoniku. Ten tydzien zapowiada sie spokojnie i rutynowo a w nastepny weekend znowu to samo co zawsze: ogrod, basen i wieczory przy kominku. A zatem byle do weekendu, czego i Wam zycze :o) Z zimowym pozdrowieniem Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot kot Buster 23.06.08, 04:22 Kot Buster jest moim jedynym towarzyszem ostatnio. Nie mowie, ze moj kot, bo koty sa samoswoje, i ja jestem mu bardzo wdzieczna, ze wogole uwaza za stosowne wracac do domu raz na dwie noce... Nie wiem co je, bo do miski podchodzi zblazowny, powacha, polize i ma w nosie. Chudy nie jest, siersc blyszczaca - znaczy sie okoliczne ptastwo jakoz i gryzonstwo ofiara pada. Dzisiaj dotarlam do domu pozno, wykonczona fizycznie i krucha emocjonalnie. Obalilam z sasiadem zeberka zapijane pyfkiem, siedzac zadkiem na cieplym betonie ganku gapilismy sie na nadchodzaca burze. Jakies ptaszyska spanikowane uciekaly od burzy w kierunku zlotej poswiaty na zachodzie - chyba to cykorie byly. Po czwartym pywku z chrzestem w kosciach zasiedzialych powstalam i udalam sie niechetnie do domostwa opuszczonego przez dziecie na tydzien. Kot Buster chyba wyczul lekko histeryczna nute w moich nawolywaniach, bo pojawil sie (mimo, ze to nie byla noc "domowa" wedle jego grafika zajec) suchy jak pieprz, wbrew wszelkiej logice, bo ulewa byla tropikalna. Porwany w emocjonalnie niestabilne objecia zamienil sie w kluske bez kosci, worek z piaskiem, limp noodle - kwintesencje ufnosci i cierpliwosci zarazem, bo rzeczy wyprawialam z nim straszne - jakies chuchanie w futro, stek szmalcowatych slodkosci wylany na koci leb i ogolna zgroza. Po czym rozeszlismy sie do swoich zjec w indywidualnych podgrupach. Nie wiem co on z tego ma, ale ja sie mam duzo lepiej, wiedzac, ze on gdzies siedzi (chyba w szafie) i jest w domu.... Odpowiedz Link
jutka1 Pierwszy w miare normalny poniedzialek 23.06.08, 07:24 Normalny poniedzialek, bo obudzil mnie budzik, bo przespalam cala noc, bo nie mam stresu. Spokojnie powloke sie do pracy, zjem lunch z dawno niewidzianym kolega z pierwszej tu pracy, w drodze do domu kupie jakies warzywa w nowoodkrytym sklepiku na drugim rogu i zrobie z nich cos na kolacje. Do tego szef w podrozy, spokoj i luz. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated poziomki 23.06.08, 13:25 Wczoraj w bezkrwawej walce uzbieraliśmy litr poziomek w celu późniejszego zjedzenia jako deser z odrobiną śmietany i miodu. Poziomek mężnie broniły żółte mrówki które nas oblazły gryząc dotkliwie oraz rzadka żółta kupa która się przylepiła do buta i do opony rowerowej. Mrówki też mi oblazły i pogryzły po jajkach psa, który nimi (jajkami)najpierw jeździł a potem poleciał się wykąpać w jeziorku. Na pohybel kupie i mrówkom (żółte to wredne) udało się jednak poziomki zgromadzić - i powiem Wam - były pyszne. Bo tak ogólnie, to jest nastrój jakiś taki dziwny, jakby cisza przed burzą. W wawce na burzę od trzech dni się zbiera, ale nie może zebrać. W powietrzu się kluje jakieś zdarzenie które chce się wydarzyć, coś się ściąga i nie może ściągnąć, coś się przebija i nie może przebić. Mnie się w nocy śniło, że chcę się odlać - wpadam do publicznego kibla a tu drzwi szereg, więc otwieram jedne, a one odpadają, za drugimi nie ma sedesu, wpadam do trzeciej kabiny, a tu od drzwi odpada klamka, i okazuje się że z boku nie ma ściany... Odpowiedz Link
jakotakot Re: poziomki 23.06.08, 15:20 Stokrota, mnie tak kiedys tez mrufcy oblezli przy poziomkach. Nie swiadoma stanelam na kopcu, po chwili poczulam laskotanie w okolicy kostek i spojrzawszy w dol malo nie zemdlalam, bo mialam czarne, mrowiace sie skarpety... A byly to mrowy konskie dla lepszego efektu. Sny podobne do Twojego przesladuja mnie czesto, a czasami i jawa do nich szlusuje. Kupilam sobie wczoraj kawe prozniowo pakowana i nie domacalam sie, ze w calych ziarnach (ktoby tam czytal napisy na torebce). Jako ze ex-tfuj-malzonek wykroczyl z mlynkiem do kawy, to mi nie pozostalo nic innego jak zgryzac niczym Turecki. Ale mam swiezo zalozony aparat, wiec nijak sie nie dalo. Utluklam wiec w mozdzierzu, ale wyszla lura... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: poziomki 23.06.08, 15:38 O, to może założymy wątek wzajemnej adoracji, tfu, interpretacji. Snów znaczy się. Bo mnie się ciągle coś śni, a swoje sny własne zinterpretować to jakby biegając w kółko usiłować obejrzeć sobie tyłek. Na przykład mnie od pewnego czasu namolniakuje sen, że zbieram pieniądze, a one w moich dłoniach zmieniają się w śmieci bez wartości, znajduję stos lapis-lazuli a to się szkiełka okazują. Pisałam o tym. Na to mnie kumpela zinterpretowała, że to sen o marnowaniu możliwości, zdolności i talentów - no bulzaj i tyle. Ale sama bym na to nie wpadła. Odpowiedz Link
jakotakot Re: poziomki 23.06.08, 15:49 Takie tyz miewalam, bo to jakis Jungowski arche-costam musi byc. A po latach marnowania tzw "talentu" doszlam do wniosku, ze on sie marnuje, tylko moze marny jest sam w sobie hehe. A moze sie inkubuje on i buchnie na stare lata, gdy sie zadekuje z mlodym asystentem cudnej urody w jakims adobe niczym Georgia O'Keeffe ? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: poziomki 23.06.08, 16:39 Jasne, jasne. Wykręcaj się. Samo-umniejszanie to wybryk wybujałego ego ego ego Sory, zacięłam się. Ego. Po co ryzykować robienie czegoś, skoro istnieje szansa że świat nie padnie na kolana? Lepiej już nic nie robić, hodując w duszy przekonanie iż się inkubuje jajo co wykluje na przykład T-Rexa i świat nie będzie miał wyboru tylko stanąć z rozwartą paszczą i zrobić aaaaa... Odpowiedz Link
iwannabesedated Jeszcze w temacie talentów 23.06.08, 17:27 Przez lata miałam znajomą, która robiła wiele rzeczy - tak sobie. Była rzetelnym lecz bez polotu architektem, tańczyła w lokalnej formacji tanecznej jakieś układy pod hity z lat '80 i hodowała dwoje ciastowatych dzieci. Usiłowała co i raz to zahodować jakieś zwierzę domowe, ale królikowi złamali nogę, kot sparszywiał, a pies mały jebik dostał raka . Wszystko to niemniej czyniła z wielkim zaangażowaniem, upodobaniem i betonowym przekonaniem iż jest debest, dzieci są indygo, a formacja jest topowa. Częstymi wpadkami nie przejmowała się zrzucając je na czynniki zewnętrzne. Mnie to jakby zniesmaczało, bo po pierwsze, to tak szczerze mówiąc mało ją lubiłam. Bo po drugie uwielbiam ludzi, którzy w tym co robią są wybitni. Wyjątkowi. Mierzi mnie miernota, bylejakość i nijakość. Więc wolę nic nie robić, nic robić coś tak sobie. I zastanawiam czy ja w ogóle mam rację w tym. Bo znajoma w tym co lubiła się realizowała i uzyskiwała zadowolenie z siebie. A komu w końcu oceniać, co jest mierne a co nie? Odpowiedz Link
maria421 Re: Jeszcze w temacie talentów 23.06.08, 17:51 Nie masz racji. Osgood mial racje :"Nobody is perfect"; Bruce Darnell ma racje mowiac w Denglisch "Du must nikt perfect sein, baby". I to sa moje motta. ;) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Jeszcze w temacie talentów 23.06.08, 18:01 Ja przez Ciebie do roboty sie wieczorem chyba wyzbieram, i nawet na rower nie zarobie. Ale nie moge sie tu nie dopisac, bo temat bardzo sercu bliski. Ryzykujac opierdol za wymadrzanie sie (hehe) zapodaje teze nastepujaca, ktora usilnie sama wprowadzam w zycie (czsem w rzyci laduje, ale to juz inna historia..) Mnianowicie postuluje o odrzucenie wszelkich miar i liczenia na efekty jakiekolwiek (bo to masakra jest zawsze..) i skupienie sie na procesie samym, ktoren powinien byc wartoscia sama w sobie. Robienie czegos dla czystej rozkoszy wylezienia z siebie na pare godzin - idzie mi jak po grudzie to wprowadzanie.... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Jeszcze w temacie talentów 23.06.08, 19:59 Teza troche utopijna bo ilez to ludzi jest naprawde wybitnych w tym co robia? I gdzie postawic granice wybitnosci? Co robi wybitnosc jesli nie wlasnie bylejakosc? Ale, ale...nie lubie gdy robi sie cos z nastawieniem na bylejakosc, znaczy tak zwana fuche. Jak robic to zawsze na topie swoich mozliwosci albo wcale ;) Odpowiedz Link
go.ga Re: Jeszcze w temacie talentów 23.06.08, 22:03 >Wszystko to niemniej czyniła z wielkim zaangażowaniem, upodobaniem i >betonowym > przekonaniem iż jest debest, dzieci są indygo, a formacja jest >topowa. Częstymi > wpadkami nie przejmowała się zrzucając je na czynniki zewnętrzne. Ze robila to z zaangazowaniem? Super. Ze z upodobaniem? Rowniez super. Jedyne co by mnie razilo, to chyba brak umiejetnosci obiektywnej oceny swoich osiagniec i chyba rowniez brak dystansu do tego, co robi (tak wnioskuje na podstawie jej przekonania o wybitnosci wlasnej oraz progenitury, moze sie myle, nie znam jej). > Więc wolę nic nie robić, nic robić coś tak sobie. Takie perfekcjonistyczne podescie moze bardzo blokowac, wrecz paralizowac. Strach, ze nie wyjdzie idealnie tylko "tak sobie". Odpowiedz Link
maya2006 Re: Jeszcze w temacie talentów 25.06.08, 09:30 iwannabesedated napisała: uwielbiam ludzi, którzy w tym co robią są wybitni. > Wyjątkowi. Mierzi mnie miernota, bylejakość i nijakość. > Więc wolę nic nie robić, nic robić coś tak sobie. mowisz mi z serca. ale z drugiej strony, czesto sie nad tym sama zastanawiam, kto ustala normy spoleczne ? kto ustala co jest wyjatkowe, wybitne? owszem w rozumieniu socjologicznym pojecie normy mowi o tym, ze normy sa tworzone przez wiekszosc spoleczenstwa. czyli wychodziloby na to, ze wlanie miernota i nijakosc ustala normy, a wybitne jednostki sa anomalia;-) i wtedy rodzi sie pytanie, skad wiemy, ze ze jestesmy wybitni, wyjatkowi? ;-)) Odpowiedz Link
maya2006 Re: poziomki 25.06.08, 09:19 iwannabesedated napisała: swoje sny własne zinterpretować to jakby > biegając w kółko usiłować obejrzeć sobie tyłek.. dooobre;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 23.06.08, 23:05 Wczoraj bylam w Düsseldorfie i przeszlam cale nadbrzeze Renu z polnocy na poludnie. Do domu wrocilam z dwoma pecherzami na stopach i z zamiarem ze sobie je dzis wylecze, ale gdzie tam. Wieczorem kumpela wyciagnela mnie na spacer . Siedmiokilometrowy! Teraz siedze przed kompem na boso i czuje ze sie nawet do sypialni nie dowloke:( Auaaa :( Odpowiedz Link
jutka1 A siodmego dnia... 24.06.08, 07:57 Siodmy dzien pracy. Boginia nie jestem, wiec nic chyba nie stworze dzis - ale mam pare setek stron do przejrzenia, czesc do dokladniejszego przeczytania. Zdalam sobie wczoraj sprawe, ze impreza ogrodowa to sroda, nie czwartek. Kjap, a butow do zaplanowanych ciuchow jak nie bylo, tak nimo. Trza kuncepcje ciuchow zmienic. Kjap, spoznie sie do roboty. Baj. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: A siodmego dnia... 24.06.08, 12:44 Idź bez butów, robiąc za bosonogą contessę. Wszystkim wmów, że na wschodnich rubieżach taka moda. Odpowiedz Link
jutka1 Re: A siodmego dnia... 24.06.08, 16:43 Dobrze, 100Krocie. Pojde boso. :-) W ramach szybkich pierdul - zaczynam tonac w papierach. Kjap. Jakis kurs szybkiego czytania, czycus? Pierduly popracowe: ide z kolezanka na mala kolacje na jakims tarasie. Mala i w miare wczesna, bo jutro ciezki dzien. I tyle. Odpowiedz Link
maria421 Re: A siodmego dnia... 24.06.08, 16:50 Siodmego dnia to nawet Pan Bog odpoczywal. Ale pewno nie byl na kontrakcie:) Odpowiedz Link
roseanne zaden tam pierdul, jeno 25.06.08, 06:27 do wiadomosci zapodaje, ze mister Leonard C brzmi w rzeczywistosci lepiej niz na plytach humor mu dopisuje, riposty ma skledne i ciete koncert byl super Odpowiedz Link
jutka1 Re: zaden tam pierdul, jeno 25.06.08, 07:12 Nawet nie wiesz jak Wam zazdraszczam... Odpowiedz Link
jutka1 Lato, ciuchy i dylematy 25.06.08, 07:31 Przez to, ze w dooparyza nie znalazlam wymarzonych butow do ansambla na dzisiejsza garden party, mam dylemat ciuchowy. Najlepiej mi pasuje jeden ansambel, ale jest quasi-sportowy, a ja bym chciala tak bardziej elegancko-nie-biurowo. Badz madry i pisz wiersze. Lato w pelni. Porno i duszno. Metro paruje, ludzie w godzinach szczytu sa wsciekli, bo zapakowani jak sardynki. Bidule. Wczoraj po raz pierwszy mialam poczucie, ze zaczynam miec pare tematow zawodowych pod kontrola. Uffff. Ide sie kompac. Tyle pierdul porannych. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
morsa Re: Lato, ciuchy i dylematy 25.06.08, 08:53 A ja ide spac. Wrocilam wlasnie z pracy, mialam 3 noce pod rzad. Problemu z ubraniem nie mam - mundurek nosze... A za chwile wskocze w koszule nocna i lulu... Dobrego dnia wszystkim. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek... 26.06.08, 07:43 ... i juz prawie koniec tygodnia. Jesssssss........ Pierduly dzisiejsze: w robocie bede dzis pisac. Bzdety jakies, ale ma byc napisane, to napisze, co mi tam. Niebacznie zgodzilam sie na wczorajszej bibce pojsc dzis na kolacje, czego natentychmiast pozalowalam, i po przespanej nocy nadal nie mam ochoty. Trza sie wywinac. Czy tez po pytonowemu od-winac z wlasnej osi. ;-) Nic mi sie nie chce :-\ Nic to, damy rade, damy rade, ryjem do przodu. Tyle pierdul porannych. Milego czwartku :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Czwartek... 26.06.08, 09:14 damy rade Jadzia :))) mimo, ze sie na razie nie chce... jakis updraft wisi w powietrzu i wciagnie nas lada moment ani chybi :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek... 26.06.08, 14:02 Obyś miała rację, i oby nie był od down-suck. Szkoda żeś nie poszedł na te party boso Pytonie, bo już Ci miałam doradzić żeby na następne iść w szpilkach, z torebką i nago. Chyba mi się wątki pomyliły... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek... 26.06.08, 14:14 Przeklej tutaj, 100Krocie, a administracje poprosimy o gumke-myszke na tamtym. W czym problem. Co do nago i w szpilkach-z torebka, to mysle, ze na to jeszcze moj pracodawca nie jest gotow. ;-))) Wprawdzie wczoraj jedna z reakcji na moj powrot brzmiala "Now all hell will break loose", ale chyba nie to mieli na mysli ;-))) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 27.06.08, 07:31 Obudzilam sie sama, minute przed budzikiem. Znak, ze sie przestawilam wreszcie na nowy rytm. Jesss. Mam nadzieje, ze uda mi sie w robocie skonczyc to, co zaplanowalam na ten tydzien. Po pracy pogaduchy z kolezanka, a jeden z dni week-endowych spedze z inna kolezanka. Zaplanowalysmy kino, spacer i posilek. Jeszcze nie wiemy cogdziejak, ale cos sie wymysli. Zapomnialam dodac, ze wczoraj z rozpedu nabylam sobie droga kupna lniany ansambel, pasujacy kolorystycznie do obu par espadryli. W Paryzu letnie wyprzedaze, i baba grzech zaniechania popelnia, jesli nic sobie nie kupi. ;-))) W weekend w ramach spaceru z kolezanka polaze w poszukiwaniu mitycznych czerwonych butow. :-) Ma byc pochmurno, 23 C. Czemu nie. Tyle pierdul poranno-piatkowych. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sloneczny zimowy piatek 27.06.08, 12:27 Jest bajkowo, zima przyszla taka jaka powinna byc w Sydney: sucha, sloneczna, w dzien mozna sie opalac nago, w nocy temperatura spada do 3 stopni (a niedlugo i przymrozki`przyjda) wiec wieczorami rozpalamy w piecyku. Weekend spedze w ogrodzie, jutro wpadna przyjaciele na kolacje a w niedziele biore corke do jej ulubionej polskiej restauracji bo przynosla ladne polroczne swiadectwo. Nic sie nie dzieje, jest dobrze :o) Milego weekendu Wam zycze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Sloneczny zimowy piatek 27.06.08, 15:28 Jutka po paryskim bruku w espadrylach popierdyla , Luiza pali w kominku w mimozowo-hibiskusowe noce, a ja nie zlaze z drabiny i mam zgage od tego co w tym momencie robie. Klientka dobra, niemarudna, wyplacalna, ale ma kompletna schizofrenie stylowa. W master- bedroomie ma loze ala Ludwik dla ludu, szafki nocne chyba ukradla z zakladu pogrzebowego, kanapke fasonem i kolorem odstajaca od wszystkiego, DWA ent-centy (dla niewtajemniczonych - szafiska, do ktorych "dyskretnie" pakuje sie ogromne telewizory...) - jeden to meksykanski mebel recznie dlubany i malowany, drugi - obsrupiony kremowy falszywy antyk, ktory bylby na miejscu w jakims malym domku na wsi w stylu shabby chic i do tego zaslony prosto z weneckiego pallazzo - wszystko to we wnetrzu z architektonicznymi detalami typowymi dla "builder's special", czyli neo-federalnymi.... I nie ma to nic wspolnego z ulubionym przeze mnie eklektyzmem - poprostu brekekeks i tyle. I jak ja mam to wszystko pozenic farba - ha ? Chyba sie pochoruje od tego, bo robie przez zeby i targaja mna nudnosci... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sloneczny zimowy piatek 27.06.08, 15:41 Zaciac zemby i malowac - samochod masz kupic. Ha. ;-) Odpowiedz Link
jutka1 Sobotnio przy kawie 28.06.08, 08:53 Dzien mam zupelnie dla siebie. Pojde na targ, do Monoprix, na spacer, poczytam, poslucham muzyki. Cos tam napisze. Pije poranna kawe, slucham radia FIP, jestem wyspana i wypoczeta, jest dobrze. Tyle pierdul sobotnich. Milej soboty i week-endu. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela -- dziwne noce 29.06.08, 09:39 Noce przeciete na pol. Dziwne i nie spelniajace funkcji odpoczynkowej. Niby spalam w sumie ponad 9 godzin, ale nie liczy sie. Jestem niewyspana i zmeczona. Za jakies 2 godziny wyrusze w miasto na spotkanie z kumpelka. Jakis taras w okolicy Trocadero, obiad, spacer, i moze kino - jesli ugodzimy sie co do filmu. Wezme Pariscope i bedziemy negocjowac, moje preferencje juz mam zaznaczone. :-))) Za miesiac ma wizytowac Paryz moj ukochany kuzyn. Wreszcie sie zebralam, zeby mu wyslac liste rzeczy do przywiezienia: MiM integralna wersje bez cenzury, bo moja pojechala do Luizy; DVD z serialem MiM (wysmienity!), adżyke i kawior. Ehem. Jak mawiaja Jankesi: "comfort zone". A propos serialu MiM: rzadko sie zdarza, zeby podobaly mi sie ekranizacje czegokolwiek, ale tutaj szapoba. Niestety, w Polsce pokazywali go raz w tygodniu bardzo pozno, i udalo mi sie trafic tylko kilka odcinkow. Na Youtubie sa fragmenty, ale najwyzej dziesieciominutowe, wiec czlek sie tylko irytuje i gubi. Tyle pierdul niedzielnych. Dobrego dnia zycze :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela -- Trocadero 29.06.08, 16:55 Nawiedzilysmy z kumpelka Le Cocq. Moja sugestia, bo chcialam sprawdzic po zmianie menedżmentu. Drożej, może lepiej, nie wiem. Nagadałyśmy się, po czym poszłyśmy na shopping. Odkryłam sklep pt. IKKS -- nabyłam spodnie, spódnicę, bluzkę i sukienkę, wszystkie w kolorze kości słoniowej. Boskość. Teraz pewnie strzelę sobie sjestę. I tyle pierduł popołudniowych. Śpiewa Cohen. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie DVD z serialem MiM czyli prywata 30.06.08, 07:40 Jutyldo, czy moge zamowic u kuzyna taki sam DVD dla siebie? Pleeeeseeeee? Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
chris-joe Re: DVD z serialem MiM czyli prywata 01.07.08, 06:49 Oh my god! What's MiM?! What have I missed?! Do tell!!! Odpowiedz Link
go.ga Re: DVD z serialem MiM czyli prywata 03.07.08, 13:59 jutka1 napisała: > Mistrz i Malgorzata. :-) > A gdzie mozna kupic MiM w oryginale? Widzialam, ze mozna zamowic w Merlinie, ale wtedy czyta pieprzony lektor. Odpowiedz Link
jutka1 Re: DVD z serialem MiM czyli prywata 03.07.08, 14:15 W kraju produkcji :-))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: DVD z serialem MiM czyli prywata 03.07.08, 14:15 W kraju produkcji :-))))))))) Odpowiedz Link
go.ga Re: DVD z serialem MiM czyli prywata 03.07.08, 14:22 jutka1 napisała: > W kraju produkcji :-))))))))) No, tyle to ja tez sobie wymyslilam ;-) Mialam nadzieje, ze moze da sie kupic gdzies przez net. Odpowiedz Link
jutka1 Re: DVD z serialem MiM czyli prywata 03.07.08, 14:35 Nie, to trza fizycznie przywiezc stamtad. :-) Odpowiedz Link
sabba Pchle targi 29.06.08, 13:58 chyba nie musze na nich nic kupowac. rzadko planuje cos nabyc. wystarczy ze tam jestem i juz mi jest lepiej. a miejsce tez jest uroczyskowe, bo w starych wagonowniach. miedzy zdezelowanymi halami, miedzy teatrem a trawka. jakos zaczynaja znow wylazic rzeczy stare, zaprzeszle i przypominaja jak moze byc dobrze. Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek, zadziwiony 30.06.08, 06:17 Zadziwiony, bo ciagle patrze na swoj telefon i oczom nie wierze. Bo patrze na drugi telefon, i negatywnie oczom nie wierze. Bo obudzilam sie o jakiejs dziwnej godzinie. Bo ludzie od opieki nad kotami jednak zostana do polowy sierpnia. Bo. Mam dzis do odbebnienia spotkanie z pracowym lekarzem, napisanie kilku stron, spotkanie z bylym szefem, wycieczke do banku. Moze jak wyjde z wanny, to mi zadziwienie odejdzie. Pojde wczesniej do pracy, to wczesniej wyjde, O! Milego dnią zycze. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 30.06.08, 16:51 zachcialo nam sie poogladac darmowe koncerty w ramach Jazz festival no to sie wreszcie wybralismy do centrum, polazilismy od sceny do sceny w koncu znalezlismy cos , co w sumie nam sie podobalo a tu jak nie lunie muzycy wszelcy zmietli sie w ciagu liku minut i tyle bylo dzis proba powtorki z rozrywki, w koncu festival trwa do 6 lipca, moze w koncu nam sie uda Odpowiedz Link
maria421 Nie pierdula 30.06.08, 17:03 Dzisiaj minely 2 lata. A czuje ze stalo sie to wczoraj. Zanioslysmy Mu piekne biale roze.... :( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Witamy Nowy Rok! ....finansowy 01.07.08, 07:17 Pierwszego lipca zaczyna sie u nas nowy rok finansowy. Do konca pazdziernika trzeba zaplacic podatki za poprzedni. Generalnie nowy rok finansowy zapowiada sie dobrze: obnizono nam podatki (ekstra, bo wlasnie dostalam nagrode i bedzie nizej opodatkowana), podniesiono becikowe i doplate do kosztow zlobkow i przedszkoli oraz wprowadzono mozliwosc odpisania do 750$ rocznie za wydatki poniesione na ucznia szkoly sredniej. Za to wzrosna niektore oplaty stanowe (np za paszporty), cena wody, podatek za luksusowe samochody no i wprowadzono dodatkowa oplate na koszty odsalarni wody morskiej budowanej w sydnejskiej dzielnicu Kurnell. Ale co tam, ogolny bilans wychodzi na plus. Pogoda podtrzymuje moj dobry nastroj: w nocy nie wiadomo dlaczego pokropilo, za to od rana jest znowu blyszczace slonce; minelo dziesiec dni od przesilenia zimowego i zaczynam czuc ze dzien sie wydluza. W ogrodzie zakwitly rosliny srodka zimy: pnacza hardenbergii i zlota akacja (Acacia baileyana), grevillee roznych ksztaltow i kolorow. Na kwitnace drzewa banksii i kalistemonow przylatuja co rano papuzki lori zeby jesc slodki nektar kwiatowy. Indygofera jest juz metrowym krzakiem i ma pionowo sterczace paczki - a dopiero pol roku temu sadzilam w ziemie maly patyk z kilkoma listkami. Zapowiada sie przepiekna, wyjatkowo ukwiecona wiosna. Na basenie jeszcze czuje sie zime - malo ludzi plywa; jak tylko zrobi sie cieplej, znowu bedzie po 5 osob w jednym pasie :o( A na razie przerabiam raporty i mysle o porzadkowaniu biurka, bo od przeprowadzki miesiac temu wszystko mam zwalone na bezladne stosy :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
maria421 Cuda w butach 01.07.08, 13:44 Bylam dzisiaj u mojego pana ortopedy bo mi bardzo dobrze robi jego lozko wodne masujace tudziez jego "madejowe loze" rozciagajace. Pan ortopeda zamiast na lozko mnie poslac, kazal mi tylko stopy obnazyc. I powiedzial ze cos dla mnie ma co mi wszystkie moje problemy rozwiaze. Miesnie mi sie wzmocnia, krazenie tez, kregoslup mi sie wyprostuje, bede jak nowa. Ten cudowny srodek to wkladki sensomotoryczne, robione na miare po specjalnej analizie chodu i innych misteriach. Koszt - jedyne 330 Euro. Na szczescie za pare. Powiedzialam ze sie namysle.... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Cuda w butach 01.07.08, 14:15 Tiaaa.... Jak ja chodziłam z psem do weterynarza, powiedzmy z infekcją ucha. To powiedzieli, że to wina diety i trzeba kupić specjalistyczną karmę za 300 zł worek z kurkumą i rybą tropikalną skompilowaną po specjalnej analizie przewodu pokarmowego i innych misteriach. Jak pies miał zapalenie oskrzeli, to powiedzieli że to wina diety i trzeba kupić specjalistyczną karmę, itd... Jak się zapchlił i chciałam kupić szampon przeciw pchłom za 20 złotych to powiedzieli, że to wina diety... Więc przestałam chodzić do weterynarzy, psu czyszczę uszy roztworem octu lub zieloną herbatą, jak kaszle daję zaraz Pectosol, a sprej na pchły kupiłam w supermarkecie za 10 zeta... Namyśl się i za 330 Eur kup sobie perfumy Chanel a za resztę idź na kolację w szałowej knajpie i w miłym towarzystwie. Co do stóp, to polecam masaż refleksoryczny. Ponoć uzdrawia całe ciało - ja tam nie wiem, ale stopy czują się po tym bosko... Odpowiedz Link
jutka1 Sroda 02.07.08, 07:22 Sprawdzilam meteo, maja byc burze. :-/ Dopijam kawe trzeba sie rychtowac, jak mawiaja gdzies-tam w innym kraju. Tyle pierdul. Milego dnia. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Sroda 02.07.08, 07:42 Oui, certainement avant dimanche :-) Po burzach bedzie chlodniej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda 02.07.08, 15:26 Rzeczywiscie chlodniej, dzieki Niebiosom. Ale za to leje jak z cebra. Jak szlam na lunch bylo slonce zza chmur. W czasie lunchu blyskalo i huczalo, potem zaczelo lac, i leje do teraz. Oczywiscie parasol zostawilam w biurze, wiec mnie przemoczylo do szczetu. Teraz dosycham i czytam w przygotowaniu do pisania. I tyle... :-) Odpowiedz Link
go.ga Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 11:38 Czy ja mam cos z oczami albo z monitorem? Bo niektore nicki to dzisiaj na niebiesko widze. A moze to adminy albo jakas inna zaraza? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 11:56 Go.ga, u mnie wszystko widac jak zawsze. Moze cos z monitorem masz? Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 12:01 U mnie tez niektore nicki sa niebieskie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 12:04 A u mnie nie. Eeee cos portal Gazety sie memua. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 12:05 Na niebiesko sa Jutka, Luiza i CJ. Odpowiedz Link
go.ga Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 12:07 maria421 napisała: > Na niebiesko sa Jutka, Luiza i CJ. Zgadza sie. Moze niebiescy nie widza, ze sa niebiescy? ;-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 13:29 go.ga napisała: > maria421 napisała: > > > Na niebiesko sa Jutka, Luiza i CJ. > > Zgadza sie. Moze niebiescy nie widza, ze sa niebiescy? ;-) Goga, to trzeba rozgryzc. Moze to sa Niebieskie Ptaki? A moze kazdy z nich niebieski z innego powodu jest? Jutka- do lezki lezka (po paryskich zgubach) az stala sie niebieska. Luiza - od ciaglego nurkowania w oceanie. CJ- od sluchania bluesa. Blues w jakim kolorze wroci? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 14:51 Ludzie dlaczego, niektórzy są na czerwono? Marysia i Kiełbie??? Co to jest? Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 15:21 Jaaaa???? Co, jak, gdzie, dlaczego? Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 15:00 maria421 napisała: "Na niebiesko sa Jutka, Luiza i CJ. Blues w jakim kolorze wroci?" Marysiu, uderz w stól ... )))) Wlasnie zajrzalam po miesiacu, albo wiecej i u mnie te nicki (Jutka, Luiza i CJ) sa zajebiscie czerwone. Az tancuje w oczach. Widze, ze Stokroc tez ma niektórych na czerwono, ale innych. Ech, idem na zebranie. Goodbye z hiperupalnego Madrytu. Koszmar letni nastal definitywnie!! Odpowiedz Link
go.ga Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 15:19 Juz wszystko wiem ;-) Przeczytalam na "forum o forum", ze moderatorow pokolorowali. To takie kolejne "ulepszenie" foruma ;-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach -- Odc. 34 :-))) 02.07.08, 15:37 Raz niebieskie drugi raz czarne? Czy w oczach mi sie mieni? Odpowiedz Link
chris-joe Eee, tam... 02.07.08, 19:31 oczy macie do kitu, majaki i kurza slepote. Wymyslacie, klamiecie, kombinujecie. Ciekawym kto za tym stoi, w czyim interesie, kto komu sie wysluguje, kto placi. A jesli jestem na niebiesko, to pewnie od golubstwa. Czyli koniec 'don't ask, don't tell'; jestem outed, wygnany z szafy mieczem gorejacem, z szafy won! :))) Odpowiedz Link
maria421 Prada , Infusion d´Iris 02.07.08, 20:19 doskonaly zapach. Ale nie, nie kupie, nie kupie, nie kupie, jeszcze mam inne do skonczenia , jeszcze mam inne, jeszcze mam inne.... Jestem silna, mam silna wole, wole, wole.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Prada , Infusion d´Iris 02.07.08, 20:42 A ja ciagle nie moge znalezc moich perfum. :-( Wykanczam teraz Kalvina K. CK IN2U, i inna Prade, w transporcie mam Eau de Rochas, Gucciego i costamjeszcze, ale chce SWOJE... Buuuuu..... Odpowiedz Link
jakotakot Re: Prada , Infusion d´Iris 02.07.08, 23:54 a ktore to teraz Twoje, bo zawsze te roszasy byly ulubione. Zeznaj, to moze Ci przywioze :) Odpowiedz Link
jutka1 Stresy 03.07.08, 00:49 No Mystere de Rochas. Nimo. Ide spac, jestem zestresowana do immentu grafikiem wizyt, a tym bardziej ze przyszlotygodniowa wizyta kolegi z dawnych lat z corka, planowana od jakiegos czasu, okazala sie byc wizyta U MNIE. Coz za siurpriza. Dzisiaj sie dowiedzialam, ze nie maja hotelu, bo przeciez u mnie. Na wiadomosc, ze w moim paryskim mieszkaniu nie bedzie miejsca dla gosci - no problem, kupimy materace. QRVA, dla mnie dwie osoby pare dni w mojej przestrzeni kilka dni po preprowadzce to stres niemozebny. Jutro napisze, ze zarezerwuje im hotel. Sorry batory, mialam wystarczajacy stresujacy miesiac. Lekcja asertywnosci do jasngo gwinta. Ide spac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 07:37 Nie wplynely te przemyslenia najlepiej na jakosc mojego snu. :-/ Dobrze chociaz, ze para z gory nie wrzeszczala na siebie o piatej nad ranem, jak wczoraj. Tutaj jest dla mnie ta roznica miedzy fajnymi dzielnicami "populaires" i nudnymi dzielnicami ze starszymi paniami z pieskiem. BCBG raczej sie na siebie o piatej rano nie wydzieraja ku rozpaczy spiacych sasiadow :-))) Zadzwonie dzis do hotelu i zamowie kumplowi z corka pokoj. Zaplace. Wysle maila. O. W robocie mam dzis dosc pracowicie. Rano koncze jedna rzecz, na szczescie niewiele mi po wczorajszym popoludniu zostalo, potem hop! przerzucam sie na nastepna, zeby jak najwiecej zrobic do popoludnia, bo potem mam spotkanie z bylym szefem. Cel kurtuazyjny, ale odbebnic trzeba, niemaletko. Tyle pierdul. Milego dnia :-) Tyle Odpowiedz Link
maria421 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 10:10 jutka1 napisała: > Zadzwonie dzis do hotelu i zamowie kumplowi z corka pokoj. Zaplace. Wysle maila > . O. Moge sie wtracic? Uwazam ze nie powinnas placic za hotel ludziom ktorzy nie licza sie z Twoim czasem i Twoimi potrzebami. Co to nie tak dawno mowilysmy na temat nieproszonych gosci? Bo rozumiem ze goscie na ten akurat termin nie byli zaproszeni? P.S. A jaki hotel masz na mysli? Bo wiesz, jak juz tak placisz za hotel gosciom ktorych w tym terminie nie zapraszalas, czy wcale nie zapraszalas, to moze i ja sie zalapie? Poprosze o rezerwacje w Ritz :))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 10:46 maria421 napisała: "Poprosze o rezerwacje w Ritz :)))" Moja preferencja jest George V ;) Jutko, jesli goscie byli zaproszeni ogólnie (a nie szczególnie na okreslana date i wyraznie do domu), to mysle, ze mozna jasno powiedziec, ze termin bardzo nie odpowiada, a mieszkanie stanowczo za male! Ewentualnie zasugerowac inny termin (i niedrogi hotel, jesli takowy jest) ;) Ja wiem, ze to jest szalenie niewygodne, mnie sie juz takie sytuacje zdarzaly i z powodu czyjejs nahalnosci musialam sie czuc zle, prawie z wyrzutami sumienia. Ale juz dwukrotnie zwarlam sie w sobie i odmówilam robienia za przewodnika, hotelarza, etc. w terminie, który mi zupelnie nie pasowal. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 10:57 Napisalam juz Marii - termin byl uzgodniony kiedy bylam jeszcze w Polsce. Wtedy nie moglam wiedziec, ze moj pierwszy paryski miesiac bedzie, jaki byl, i ze ta zblizajaca sie przeprowadzka bedzie ukoronowaniem tylu stresow. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 10:55 Termin byl uzgodniony, ale na wizyte w Paryzu, nie spanie w moim mieszkaniu. To znaczy nastapil communication breakdown, nie dogadalismy sie i nie zroozumieli, i kazda ze stron zakladala co innego. No wlasnie, trza zadzwonic do hotelu. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 11:53 jutka1 napisała: > Termin byl uzgodniony, ale na wizyte w Paryzu, nie spanie w moim > mieszkaniu. To znaczy nastapil communication breakdown, nie > dogadalismy sie i nie zroozumieli, i kazda ze stron zakladala co > innego. > No wlasnie, trza zadzwonic do hotelu. :-) Zadzwonic mozesz, zarezerwowac mozesz, tylko nie plac za hotel. Odpowiedz Link
go.ga Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 11:56 > Zadzwonie dzis do hotelu i zamowie kumplowi z corka pokoj. Zaplace. Ze co? A ja Ci przed chwila juz pogratulowalam asertywnosci. Zapraszalas ich? Nie. Skontaktowali sie z Toba odpowiednio wczesniej i grzecznie zapytali, czy masz ochote na odwiedziny z ich strony? Tez nie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 13:35 Gogus, toz juz Marii et. al. wytlumaczylam wczesniej. Zapraszalam na zasadzie, jasne, ze przyjedzcie, weekend wczesniej nie bede miec czasu, bo sie przeprowadzam, ale weekend pozniej bede juz po przeprowadzce. JA mialam na mysli "bede miec czas sie z wami pospotykac". ONI zrozumieli: "to sie u niej zatrzymamy". Wlasnie pisze mu maila, ze zatrzymanie sie u mnie nie bedzie mozliwe, koniec kropka punto point final. Wysle link do pobliskiego hotelu, niech sobie sami kurwajegopierdolonamac zamawiaja. A jak nie to nie, spadowa na baniak. Wole isc z Lulu na dluga wodke. Pyton sie odpytunil i ulegl wkurwieniu. Amen. Odpowiedz Link
xurek Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 13:52 znaczysie pozostajemy przy piatku czy mam sie nad tym czwartkiem zastanawiac (musze sprawdzic w domu, o ktorej przylatujemy, bo jakos po poludniu tak). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 14:14 Zostanmy przy czwartku. Jak przylatujecie po poludniu, to bez problemu na 19:00 traficie do hotelu, i dojedziecie do knajpy. Tak czy siak sprawdzaj poczte regularnie, bedziemy w kontakcie. I przyslij mi mailem numer Twojej komorki. Odpowiedz Link
maria421 Re: Stresy, i noc pozniej... 03.07.08, 14:47 jutka1 napisała: > Gogus, toz juz Marii et. al. wytlumaczylam wczesniej. > Zapraszalam na zasadzie, jasne, ze przyjedzcie, weekend wczesniej > nie bede miec czasu, bo sie przeprowadzam, ale weekend pozniej bede > juz po przeprowadzce. > JA mialam na mysli "bede miec czas sie z wami pospotykac". > ONI zrozumieli: "to sie u niej zatrzymamy". > > Wlasnie pisze mu maila, ze zatrzymanie sie u mnie nie bedzie > mozliwe, koniec kropka punto point final. > Wysle link do pobliskiego hotelu, niech sobie sami > kurwajegopierdolonamac zamawiaja. > A jak nie to nie, spadowa na baniak. > Wole isc z Lulu na dluga wodke. > Pyton sie odpytunil i ulegl wkurwieniu. > Amen. No i dobrze. No i nasze foromowe perswazje poskutkaly :-) nb. blad zamierzony. U mojej corki ktora kiedys powiedziala "Tak dlugo probuj az poskutka" nie byl zamierzony:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Prada , Infusion d´Iris 03.07.08, 08:22 jakotakot napisała: > a ktore to teraz Twoje, bo zawsze te roszasy byly ulubione. Zeznaj, to moze Ci przywioze :) ************* PS. Jesli znajdziesz tam za oceanem Mystere de Rochas, to mi kup 2-3 butelki (dwie wieksze-trzy mniejsze). PLIZ. No zeby z Hameryki DoopaRyza wozic chrancuskie perfumy, swiat sie konczy. Odpowiedz Link
jutka1 Ano... 02.07.08, 23:42 ... widze, ze pierduly sie zaraz zaczna przelewac, wiec zanim odpelznem kroczonc... Patrze po mieszkanku przyjaciolki, i przypominam sobie moje paryskie mieszkanka, i zdaje sobie sprawe... ... a wlasciwie to pojde na prawdy objawione. Tam lepiej to pasuje. Odpowiedz Link