jutka1 I link do odcinka 34 :-) 03.07.08, 15:26 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=81179320 Odpowiedz Link
iwannabesedated kanapki 03.07.08, 15:29 Myślę, że zamiast golonki czyteż śledzia potrawą narodową powinniśmy ogłosić kanapkę. Nie żaden "sandwich" jednak, lecz naszą prawdziwą polską kanapkę - z masłem i powiedzmy cienkim plasterkiem kiełbasy lub żółtego sera. Oglądałam niedawno kawałek serialu gdzie jakaś kobieta została wmontowana w opiekę nad czyimś domem z zawartością czyli tatusiem i tak zwanymi pociechami. No i oni ją wykończyli coiraz to żądając półmiska kanapek. Bo na śniadanie kanapka, do pracy/szkoły też kanapki, na podwieczorek kanapki, w drogę kanapki, na kolację też kanapki. Do wódki, do oglądania meczu, dla gości - kanapki. Dla tych co zapomnieli, to polska kanapka jest na pajdzie chleba posmarowanego koniecznie masłem - cieniutka warstwa czegoś innego. Na przykład plasterek sera albo wędliny. Jak na to idzie jeszcze pomidor lub ogórek - to już nie jest prawomyślna kanapka. Jak wędliny kilka plasterków jest, albo wędlina plus na przykład serek - to już w ogóle nie jest kanapka tylko wymysło zbereźne i grzeszne. Odpowiedz Link
lucja7 Re: kanapki 03.07.08, 15:58 Moim faworytem byly kanapki z bialym serem (polskim). Dwie posmarowane kromki chleba z wetknietym pomiedzy kawalkiem sera. Nieodparte w wykonaniu osob zglodnialych, radosnych i gadatliwych zarazem ;-)))))) O kurcze Odpowiedz Link
go.ga Re: kanapki 03.07.08, 16:30 Ja pamietam z Polski serwowane na imprezach kanapki wielopietrowe: na jednej pajdzie i ser i kawalek kielbaski i plasterek kiszonego ogorka i plasterek pomidorka. Z okresu w ktorym czesto jezdzilam pociagami, pamietam zapach kanapek z kielbasa, ktore ludzie lubili jesc w przedzialach. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: kanapki 03.07.08, 17:00 A dejciez wy spokoj z tymi kanapkami, toc wariactwo niesamowite. Wyjezdzam od gosci a oni mi tu kanapki chca robic. Mowie: nie chce bo wole stanac po drodze i zjesc cos porzadnie w knajpie i tak musze odpoczac, wysiusiac sie, ale nie trafia. I juz wychodze i do samochodu potrafia wcisnac te swoje kanapki i pozniej leza tam, leza i plesnieja az dostane kichawki od plesni i wtedy wyrzucam. Odpowiedz Link
blues28 Re: kanapki 03.07.08, 17:07 Wrecz przeciwnie Szwedziu, piekny temat ;))) Dytyramb na czesc kanapek. Mnie juz w Polsce nikt kanapek "na droge" nie wciska. Ale stwierdzam, ze moja Hiszpania jest zacofana, bo nie produkuje "Papieru Sniadaniowego"!!! Nigdzie tutaj tego cudu nie widzialam, nie byl tez mi potrzebny. Nie nosze kanapek do pracy ;))) Odpowiedz Link
iwannabesedated kanapka wakacyjna 03.07.08, 17:42 Kiedyś wiochną nastoletnią będąc spędzałam radośnie czas w wakacje w stadninie koni. Tamże prowadzono szkółkę jazdy oraz przyjeżdżali na praktyki studenci - posiłki sporządzano dyżurami. Rano się jeździło a potem był wolny czas, my wiochny chodziłyśmy się opalać a oni, studenci - pili. Raz wchodzimy z kumpelą rano na śniadanie a tu studencki "dyżur" smaruje pół bułki masłem - i przykleja do ściany. Następne pół - masłem i do ściany. A na tej ścianie już z dziesięć innych półbułek. No to kumpela nieśmiało zagaja "a masz jakąś inną kanapkę? z jajkiem może?" A on na to wziął z kopy jajo, włożył między półbułki dwie, ścisnął, podał z pijacką życzliwością i "masz tu kanapkę z jajkiem" powiedział. Aha. Jajo było surowe. Odpowiedz Link
maria421 Re: kanapka wakacyjna 03.07.08, 17:58 Polska kanapka powinna byc prawnie chroniona w UE jak oscypek i wodka. W kazdej wersji, tz. w wersji na kolacje (wersja najskromniejsza, popijana herbata o slomkowym kolorze), w wersji do szkoly/biura/pracy (wersja wypasiona, zeby ludzie widzieli) i w wersji na podroz ( z sucha kielbasa zeby sie nie zepsula w podrozy autobusowej z Warszawy do Lloret de Mar albo do Jesolo, zakrapiana wodka). Wersja de luxe- , czyli prywatkowa, to wersja kanapki malej, robionej na chlebie zwanym angielka, na ktory naklada sie co tylko sie ma- szynke, ser, jajko, papryke, rzodkiewke, korniszony. Pewno zrobie dzisiaj kanapki na kolacje:) czyli zrobia "polska kolacje", jak mawia moja corka. Odpowiedz Link
go.ga Re: kanapki 03.07.08, 18:01 Gdy chodzilam do szkoly podstawowej moja mama robila mi rozne kanapki i pakowala je wlasnie w ten papier sniadaniowy. Jako ze niejadkiem bylam, przynosilam je z powrotem do domu, a poniewazm balam sie przyznac ze ich nie zjadlam, wkladalam je szuflady. Potem zapenialam jedna szuflade i zaczelam wkladac do drugiej. Potem przyszla pora na trzecia. Az w koncu moja mama wyczula smrod w chacie i znalazla te wszystkie kanapki. Przezyla szok. I juz wiecej nie dostalam kanapek do szkoly ;-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: kanapki 03.07.08, 18:11 Kanapka z kotletem! Na Centralnym można nawet kupić coś takiego. W wersji ze schabowym i w wersji z kotletem z kurczaka. W drogę też brało się kiedyś herbatę w butelce po oranżadzie, takiej z ceramicznym kapslem na drucie. A pamięta ktoś dylemat kanapki z pasztetem lub pasztetową? Masło pod, czy bez masła. U mnie kanapki "smarowane" były bez masła - czyli pasztetopodobne, tatar czyteż serek topiony. Z drugiej strony - twarożek ze szczypiorkiem koniecznie na masło. Czy bułka z dżemem to kanapka? Odpowiedz Link
blues28 Re: kanapki 03.07.08, 18:31 Noszszsz kurcze, temat rzeka! Wg mnie bulka z dzemem jest bulka z dzemem i nie moze aspirowac do rangi kanpki. Za to chleb z pasztetówka, owszem! Jako studencina odbywalam praktyke w biurowcu wielkiej (dzis juz sw. pamieci) stoczni. Praca polegala na bieganiu po swieze drozdzówki do kawy i wkladaniu masy papierów do róznych segregatorów. Codziennie o godzinie dwunastej nastepowal rodzaj mszy: wlaczano ceramiczny (z brazowej glinki) czajnik elektryczny, sypano wióry herbaty Ulung (z przydzialu) do szklanek i wyciagano z teczek, toreb i innych wszelki asortyment kanapek, elegancko owinietych w papier sniadaniowy. Konsumpcja odbywala sie na biurku, wsród dokumentów. Poczym papier sniadaniowy byl pracowicie prasowany rekami i wkladany do troby, teczki az do nastepnego uzycia. Nikt nie wyrzucal papieru po jednorazowym uzyciu!!! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: kanapki 03.07.08, 18:45 Ja po szkole z koleżankami wędrowałam do pobliskiego samu, gdzie kupował każdy ćwiartkę chleba i sera żółtego za pięć złotych. Potem się to spożywało na tyłach sklepu, popijając oranżadą. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 03.07.08, 21:46 W temacie kanapek wprawdzie nic nie mam, bo moje kanapki szkolne byly niezjadliwe i fuj, ale zapodam pierduly. Nic mi sie dzis nie stalo. Zyje. Nic nie zginelo. Przezylam bez problemu spotkanie z bylym szefem, na koniec powiedzial ze wygladam "rayonnante", podziekowalam, poszlam dalej, by wpasc w szpony Lucyferii i spedzic z nia 312 minut zamiast umowionych 119. I ciagle malo. Kjap. Oh well. Aha, ansambel dzisiejszy od polskiej dizajnerki zrobil furore, nawe Belzebubia pochwalila. Hehehe. Tyle pierdul, ide na watek pytuniasty, bo mam dwa eseje do splodzenia: o czasie paryskim i o torebkach. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sila spokoju 04.07.08, 01:55 Od kilku tygodni nic sie u mnie nie dzieje. Trwa zima, na razie lagodna jak na moja dzielnice. Jadac do pracy co rano przygladam sie boisku polozonemu w zaglebieniu ktore jest najzimniejszym miejscem w mojej okolicy i w tym roku jeszcze nie widzialam tam szronu. Jak zawsze o tej porze murawa jest radosnie wydeptana przez pilkarzy do golej ziemi ale sezon pilkarski skonczy sie w sierpniu i wtedy trawa bedzie miala czas sie odnowic. Grupka starszych Chinczykow cwiczacych tai-chi o siodmej rano pojawia sie tam niezaleznie od pogody; stoja kolo polnocnej bramki boiska i plynnie poruszaja sie jakby chodzac i skaczac w zwolnionym tempie. Wyglada to jak moje zycie w tej chwili; trwa stan spokojnego zawieszenia i nic sie nie wydarza, dni przeplywaja spokojna jasna smuga. Jesli komus potrzebna jest sila spokoju, chetnie sie podziele. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jakotakot Re: Sila spokoju 04.07.08, 04:37 Dopiero 3-ci lipca, a juz wszedzie gwizdza fajerwerki. Jutro swieto hotdoga i hamburgra. Ma byc burza, wiec nie wiadomo, czy wypali feta na Mall-u. Moze dlatego dzisiaj wszyscy malpiego rozumu dostali ? Nakupili, to i mus odpalic ! Dziwne sa te swieta amerykanskie, bo na ogol malo kto sie orientuje oso chodzi... W okolicach Bozego Narodzenia okazuje sie, ze 90% spoleczenstwa jest swiecie przekonane, ze to Santa umarl na krzyzu i trzeba go wykupic wydajac polowe rocznej pensji, bo inaczej bedzie tak wisial do Wielkiej Nocy, kiedy to Bunny przyjdzie z odsiecza, ale pod warunkem, ze jajo plastikowe dostanie. A jutro - kto wie ? - swieto krowy posiekanej na miazge i rzuconej na grilla w swietle chinskiego wynalazku ? Jedyne zjadliwe swieto lokalne to Thanksgiving - dobre zarcie, zero prezentow, bez halasu i pompy, i wszyscy chyba wiedza oso chodzi... Dzieci w szkole wiedza, bo musza obowiazkowo pokolorowac pielgrzymow i Indian, i zmajstrowac indora z papieru - a jak dzieci wiedza, to i starym doniosa. Odpowiedz Link
maria421 Spokoj zaklocony 04.07.08, 07:40 sen zaklocony. Bladym switem zbudzil nas huk i dzwiek tluczonego szkla. Gdzie to? Co to? co sie dzieje? Zlodzieje? O 6.30? Corcia poszla na zwiady i znalazla przyczyne. Na dole w toalecie spadla szafka wiszaca nad kiblem. Szyba sie stlukla, rzeczy powypadaly i tarzaja sie w potluczonym szkle. Spojrzalam na to pobojowisko i powiedzialam ze ja najpierw musze wziac prysznic... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Spokoj zaklocony 04.07.08, 07:47 Wyslalysmy w tej samej minucie :-) Przykre, Mario, ale posprzatasz, kupisz nastepna szafke i juz. I co? Perfumy tez sie stlukly? Bedziesz mogla te irysowa prade kupic? :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Spokoj zaklocony 04.07.08, 07:51 jutka1 napisała: > Wyslalysmy w tej samej minucie :-) > > Przykre, Mario, ale posprzatasz, kupisz nastepna szafke i juz. > I co? Perfumy tez sie stlukly? Bedziesz mogla te irysowa prade kupic? > :-) > Perfumy trzymam w lazience na gorze. A po nowa szafke pojedziemy po obiedzie. Problem w tym, ze tam byly dwie jednakowe szfki, jedna nad kiblem i druga naprzeciw. Moze bede musiala wiec kupic dwie. Do tej pory nie wiem jak ta szafka mogla spasc, bo haki w scianie trzymaja i te na szafce tez. Zlosliwosc rzeczy martwych, kurka wodna. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sila spokoju 04.07.08, 07:40 Biore troche spokoju con permiso, Luizo. :-) Tutaj, odpukac, tez spokoj. Bede sie napawac, bo zaczyna sie weekend przeprowadzkowy. Jutro rano pojade na Rosiers spakowac pozostale tam rzeczy do walizki szt. 1, potem lunch z wizytujacym przyjacielem magdalenka, po lunchu pojdziemy razem do mieszkania, oddamy klucze, przyjaciel zniesie walizke i wsadzi mnie do taksowki, przywioze walizke tutaj. W niedzielne popoludnie zas pojade z calym majdanem do mieszkania docelowego. Ufffff..... Poniedzialek i wtorek wolne na okolicznosc przeprowadzki. Poniedzialek - rozpakowuje walizki, a po poludniu Pan Od Sprzatania przychodzi z bratem i prze(wy)stawiaja meble, zeby zrobic miejsce na moje biurko, fotel, i inne takie tam. We wtorek rano przyjezdzaja moje rzeczy, w poludnie POP przychodzi ze szwagierka i w trojke rozpakowujemy kartony i ukladamy na miejsce. W ten sposob mam nadzieje, ze do konca weekendu odgruzuje i sie umoszcze choc troche. Jedyny minus, chwilowy, to to, ze od niedzielnego popoludnia do 17 lipca nie bede miec internetu ani kablowki. Moze uajfajem uda mi sie laptokiem podpiac pod kogos. A dzis po pracy jestem zaproszona do swietnej knajpy przez bogata przyjaciolke, tez wizytujaca z pobliskiego kraju. Dawno sie nie widzialysmy, i sie ciesze ogromnie. Przy okazji przywiezie mi pierdzionek mego wlasnego dizajny, ktory przy wyjezdzie z Paryza dalam jej na przechowanie, na szczescie. Juz jej niepotrzebny, a mnie owszem, wiec wroci do mnie. Fajnie - stesknilam sie za nim. Tyle pierdul. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Szafki 04.07.08, 13:24 juz sa. Musialam kupic dwie, bo takiej samej oczywiscie nie dostalam, a nie chcialam miec jednej od sasa , drugiej od lasa. Bedziem wieszac. Odpowiedz Link
maya2006 wyczyny sportowe 04.07.08, 14:28 wybralam sie wczoraj na przejazdzke rowerowa, chociaz takowych nie cierpie, gdyz rower sluzy do przemieszczania sie. mimo to wybralam sie do pobliskiego parku /lasu, bo w nim przecie chlodniej. no i jakos tak zebrslo mi sie na szukanie nowych drog na moim starym damskim (typ holenderski czyli miejski)rowerze. i jakos tak nagle koniec drozki (pelnej korzeni, szyszek i piasku) i przede mna nagle wielki nasyp, a na nim tory kolejowe... a za nim drozki brak. wiec z powrotem 2 km. wrocilam szczesliwie do domu. i jestem z siebie dumna, jedyny skutek uboczny, to ze siedze na brzezku krzesla, bo inaczej nie umiem;-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: wyczyny sportowe 04.07.08, 15:44 A ja właśnie wczoraj, jak już pisałam na wątku bredniowym, pojechałam na mojej holenderskiej damce na degustację wina. A kilka tygodni wcześniej byłam też na tej damce na wycieczce eksploracyjnej na starych działkach na Siekierkach. I też, sielanka i marzenie i jazda ścieżką szczytem wału a tu nagle jep - jakaś brama wyrosła, że ujęcie wody czycoś i nieupoważnionym wstęp wzbroniony. I trza było się wycofać. Jeśli chodzi o wino to bajmi wygrało Barolo. Miękkie, łagodnie lecz intrygujące. Reszta albo śmierdziała kupą krowią albo zsiadłym mlekiem. Odpowiedz Link
maria421 Re: wyczyny sportowe 04.07.08, 15:57 iwannabesedated napisała: > Jeśli chodzi o wino to bajmi wygrało Barolo. Miękkie, łagodnie lecz intrygujące > . > Reszta albo śmierdziała kupą krowią albo zsiadłym mlekiem. Barolo na ogol jest bezkonkurencyjne. A jakie byly te inne wina co smierdzialy ? Tzn. z czym to Barolo konkurowalo? Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: wyczyny sportowe 04.07.08, 17:42 Jesli chodzi o wyczyny sportowe to donosze ze w tym tygodniu trzy razy popedalowalam do pracy. Dwa razy dwa zrobilam dluuuuugie dwugodzinne s spacery szybkim krokiem po dolinie plus ze dwa razy cwiczylam w domu pilates. Na degustacje wina nie waze sie pedalowac... Tewra idem na balkon poczytac w ciepelku...goronco jest Odpowiedz Link
maria421 Re: wyczyny sportowe 04.07.08, 20:17 Zawody w dzwiganiu zony, nowa dyscyplina sportowa, choc jeszcze nie olipijska: www.bermudy.pl/bermudy/1,88680,5278634,Najdziwniejsze_wakacyjne_sporty.html Odpowiedz Link
jutka1 Kody 04.07.08, 23:53 Sluchajac Adriano C., i myslac o zmianach w moim zyciu, jedna ze zmian mnie dzis torepkom bezlep w banku: bez kodu, ktory w drodze - nimo karty. Czyli zniknal jeden kod. Bede sie musiala nauczyc nastepnego. Pani wlascicielka mieszkania docelowego dala mi dwa nastepne kody. Od Polski mialam juz 4 kody do naumienia. Plus pamietanie innych starych kodow. Kjap. Kombinacje cyfr, rzadzace nasza codziennoscia. Pamietam, jak kiedys wrocilam z dluzszej delegaji, poznym wieczorem, i nie wiedzialam, ze w budynku nam zmienili kody, bo zawiadomienie wkladali do skrzynek pocztowych za zakodowanymi drzwiami. Stalam z walizka godzine, zanim ktos do kogos szedl i moglam wejsc. Masakra. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Kody 05.07.08, 02:09 pracowalam kiedys w galerii, w ktorej musialam rozbrajac i uzbrajac alarm codziennie kodem skladajacym sie z paru cyfr - kosztowalo mnie to pare lat zycia.... Odpowiedz Link
jutka1 Sobota polprzeprowadzkowa 05.07.08, 08:20 7.5 godziny snu, niezle jak na DoopaRyza. Pogoda ma byc zmienna, 22C. Wczoraj tez tak gadali, a bylo slonecznie i goraco :-))) Musze wyskoczyc po papierosy, potem sie bede chedozyc do wyjscia. Po poludniu sie zdrzemne - trza zbierac energie na nastepne dni. :-) Takie tam sobotnie pierduly. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota polprzeprowadzkowa 05.07.08, 08:35 Twojej przeprowadzki tez unikam, bo mi temat osobiscie juz bardzo dokuczyl. Jak sie ustatkuje na nowym, to moze zreasumuje. Poniewaz jednak sprawa sie rypla i by uniknac tematu na P.- a co palisz these days? :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota polprzeprowadzkowa 05.07.08, 08:43 Pale to co zawsze, czyli marlboro lights. Teraz tylko Lucky Strike (czyt. ljuki strik ;-D), bo tabac na rogu zamkniety, wiec weszlam do jakiejs knajpki i tylko takie mieli. Przy okazji czekania, az pani znajdzie fajki podpatrywalam sobotnio-poranne scenki przy barze: jakis facet konczyl juz grand creme i gazete, jakas para zywo dyskutowala o jakiejs Marie Clemence, ktora podobno strasznym kurwiszonem jest bo pani z baru odbila faceta, heheheheheheheheheeee ;-)))))))))))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota polprzeprowadzkowa 05.07.08, 08:54 A bo oni wszyscy siebie warci w tym Paryzu! I M-C, i pani z baru. Ja zas wody nabieram. Zip. Lucky Strikes pale za kazdym razem w Brazylii. Cos mi sie w glowie zrobilo i mnie sie zdaje, ze to sa takie porzadniejsze Ekstra Mocne. Mam wkrotce znowu rzucac. Lecz tematu na R, tez na razie unikajmy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota polprzeprowadzkowa 06.07.08, 00:40 Pierdula. Poszlam sie, stegowszyskiego, zdrzemnac o 19:00 na godzinke. Zapadlam w sen sprawiedliwej i wlasnie sie obudzilam. :-/ Chyba moj organismus mowi mi, ze troszke ma dosc stresow. I ze czas chyba osiasc na swoim, zamiast sie motac po obcych mieszkaniach. A propos mieszkan. Weszlam do okrrrrrropnosci na Rosiers dzisiaj/wczoraj, i weszlam do sauny. Dwa tygodnie nieotwieranych okien na wysokim pietrze podczas upalow. Matkobosko. Rozdziawilam okna na osciez, zdjelam com miala na sobie, i w - za przeproszeniem - samej bieliznie pakowalam walizke. Po czym musialam upakowac 3 torby tekturowe po zakupach espadrillowo-ciuchowych coby sie zmiescic. A przeciez to wszystko ubilam w transporcie z PL w 2 walizki? Ponczkowanie, ot co. Poza tym wszystko gra. Przyjaciolka jednak pojechala do swego pobliskiego kraju, wiec wieczor mialam tutaj, choc z powodu poznej sjesty wieczor poszedl sie pasc. Oh, well. Pzdr :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota polprzeprowadzkowa 05.07.08, 08:55 Jeszcze nie dziewiata a juz gorac niemozebny. Dzis tez bedzie slonce! I tak az do konca wrzesnia. Boszszsz... lato to jest okres, którego stanowczo nie lubie w Hiszpanii. Nie moge wyjsc z podziwu na te hordy turystów, które sie tu pchaja. I nie tylko na plaze... Wczoraj, nota bene, widzialam widok plazy na hiszpanskim Levante i po raz kolejny zapytalam sie: jak ludzie to znosza? Ten najwyzszy stan sardynkownosci?? Przeciez to jak zly sen, koszmar:((( Szczelnie ulozeni jeden obok drugiego, piasku nie widac!!! A z drugiej strony tlumy Japonców, nie zwazajac na 40 stopniowy upal podziwiaja (i fotografuja) uroki Madrytu albo Toledo (jeszcze wieksza patelnia niz Madryt). Wyzaliwszy sie, zycze Jutce i Chrisowi milych przeprowadzek i moszczenia sie, a sama udaje sie pod ozywczy prysznic. PS: Palenie szkodzi ;)) Milego weekendu!! Odpowiedz Link
maya2006 Re: Sobota polprzeprowadzkowa 05.07.08, 14:56 obejrzalam przy kawie jak jakowys mistrz w teak wan do probowal "nauczyc" przypadkowych przechodniow umiejetnosci przepolowienia plyt asfaltowych (3 naraz) i drewnianych (2 naraz) uderzeniem kantem dloni. godzina medytacji i 2 osobom sie udalo. sila ducha....? Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota i rower... 05.07.08, 16:52 Sama sie niejednokrotnie zastanawialam jak to jest mozliwe. Ale na mój wlasny uzytek, z technik wschodu wybiore te relaksujace. Albo joge albo tai-chi. Luiza opisala jak grupki chinczyków cwicza jakby w zwolnionym tempie albo w mglistym snie. To samo widuje rano jak ide do pracy (w Madrycie latem cwiczenia na powietrzu winno sie robic skoro swit, pózniej za goraco). Grupka emerytów, pogodna i rozluzniona wykonuje dziwny zwolniony taniec. Fajnie to wyglada. Przed poludniem bylam na rowerze. Statycznym! Jak czytam o waszych rozjazdach rowerami, to zal mna telepie. Bardzo lubie jezdzic na rowerze. Kiedy odwiedzam flamandzka czesc Belgii z przyjemnoscia patrze na rowerzystów o roznorodnym przekroju wiekowym. I sama oczywiscie tez jezdze. Odpowiedz Link
iwannabesedated Sobota 05.07.08, 16:04 Od rana nagłe ochłodzenie i ściana deszczu w środku dnia - a potem ładne słoneczko. Chyba po to żeby można było obfotografować piękności wykonane na dzisiejszym warsztacie. Mam taką teorię, że w Polandii mało się ceni rękodzieło bo dużo osób ma do tego smykałkę. Serio. Pamięta, że w Afryce tego co ja uczę na kilkugodzinnym warsztacie - to uczono w dwuletniej szkole. A znajomy, który tam warsztaty prowadził narzekał że uczy kobiety montowania zapięć - przez tydzień! U mnie to jest ok. 15 minut i rzadko się zdarza, że ktoś nie załapie. Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota 05.07.08, 16:42 Moze tez oznaczac, ze na warszaty przychodza ludzie autentycznie zainteresowani tematem i jesli ma sie dar przekazania wiedzy (bardzo cenna umiejetnosc), to mozna ja nabyc szybko, bo pada na wlasciwy grunt zasiana wlasciwa reka. Zas do szkól dosc czesto trafiaja ludzie z braku innej oferty: "z braku laku dobry i klej", a nauczyciele z powolaniem to tez wyswiechtany frazes z ubieglego stulecia ;) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota 05.07.08, 20:21 O, właśnie mi się coś przypomniało i idę donieść na samą siebie na wątku donosy. Bo to nie pierdoła. Odpowiedz Link
chris-joe Snily mi sie... 06.07.08, 01:11 ...kojce pelne pierogow o roznych nadzieniach, tylko na wrzatek wrzucic, oraz bulki nadziewane slodkim twarogiem. Sen byl przyjemny. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Snily mi sie... 06.07.08, 04:03 Urznawszy sie uczciwie wpisuje sie tu sparta szczerym podziwem dla Stokrotki bicyklistki zygzakowatej - szapoba ! Ja raz jedno piwo skonsumowawszy, wparawdzie do dom dojechalam, ale na tak zwanym "podworku", na oczach wszystkich sasiadow zazierajacych zza firanek na ta z usa przyjechana, zahamowalam ze swada i.. ten teges... na bruczek. A ze mam w zwyczaju sie obsmiewac okrutnie z wlasnego nieszczescia - to sobie wyobrazacie jak te wszystkie sasiady zza firanek musialy moim rodzicom wspolczuc... Zwlaszca, ze nieletnie dziecie made in usa mamusie z tego bruczku do pionu zbieralo... Pierogi w kojcu - bliss - piekne sny miewasz ! mnie sie otatnio nic nie sni. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Snily mi sie... 06.07.08, 12:42 Mnie się śniło duże niemowlę liżące własny odbyt:///// Właściwie trochę większe niż niemowlę, takie co już chodzi... What next??? Odpowiedz Link
jakotakot Re: Snily mi sie... 06.07.08, 13:19 Moj kot to wlasnie robi. Jak on moze, to czemu nie niemowle ? Moze to byl sen ekologiczno-evolucyjno-proroczy ? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Snily mi sie... 06.07.08, 16:06 Może to był sen z serii "the road not taken"? W takim razie cześć i chwała, nic bardziej degustującego jak stada liżących swe odbyty oversized niemowląt na własnej podłodze. Mój pies by chciał, ale nie może bo za krótki i za umięśniony. Odpowiedz Link
maya2006 Re: Snily mi sie... 06.07.08, 18:52 zakwitly mi chabry na balkonie. znaczy sie to nie tak, ze sobie ot zakwitly. nie ! ja sialam, polewalam, rozmawialam, glaskalam. i zakwitly. jest ich ze dwadziescia. do makow tez przemawialam, ale cos sie spozniaja... 1. raz mi sie udalo cos wyhodowac. maciejka zdechla. chyba za malo inteligentne byly te rozmowy... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Snily mi sie... 06.07.08, 22:46 Chabry, maki i kąkole O ja pierdole! O! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Snily mi sie... 06.07.08, 22:52 Śniły mi się małe zielone misie. Nic nie robiły tylko się... Jezus-zmarią. Wzięło mnie. Niech ktoś mnie powstrzyma...://// Odpowiedz Link
maya2006 Re: Snily mi sie... 06.07.08, 22:58 zapomnialam napisac, ze pomidory juz sa. male, zielone, ale sa. z mieta rozmowy tez sie ni udaly bo nie rosnie. ale nadzieje jeszcze mam:-) Odpowiedz Link
maya2006 Re: Snily mi sie... 06.07.08, 23:09 no i zapomnialam napisac , ze balkon rzeczywisty, na jawie. ale ! snil mi sie dzis kurnik. dziwne, ale na zerdzi zamiast kur gesila sie ges... no wiecie jakie sny dziwaczne bywaja.... i jak oddaja czasami rzeczywistosc:-)))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nic 07.07.08, 05:06 ...nie mam do zaraportowania, nawet pierdol (po poznansku pierdoly = plotki a pierdusnica = plotkarka). Trwa typowa sloneczna sydnejska zima, powoli i z przyjemnoscia przerabiam ogrod na swoj rodzaj i podobienstwo. Nabylam droga czesciowego kupna booooski komplet sztuccow na osiem osob za 1/4 normalnej ceny. Przerzucam kilometry wody (obecnie 4-5 razy w tygodniu dopoki jest zima i nie ma tlumow na otwartym basenie) a u przyjaciolki wyczailam fajna stara damke i bede ja namawiac do pozbycia sie owej. Obiadow nie gotowalam od czwartku, bo bylismy trzy razy pod rzad zaproszeni na zarlo. Zycie ameby: jesc co pod macki wpadnie i dawac sie unosic wodzie. Zero ambicji, duzo miesni, gapienie sie w ogien. Prosze nie oczekiwac ode mnie zadnych tekstow ani zrozumienia tego co piszecie, bo powoli zamieniam sie w dresiarza, hy, hy, hy. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nic 07.07.08, 05:41 W mojej sytuacji to chyba nic nie jest pierdulom. Wszystko, kazdy szczegol zycia, nabralo waznosci. Jestem jak antena nakierowana na wszystkie strony nastrojona na najnizsze i najwyzsze czestotliwosci. Ale poza tym, pierdulowato: Spalam 7 godzin. Koldry nie znalazlam, wiec pod jakims kocem. Atakow roztoczowych nie mialam. Rozgladam sie po mieszkaniu, decyduje, co idzie do piwnicy, co zostaje, gdzie ktory obraz przynalezy. Oczywiscie, obrazy beda musialy postac pod roznymi scianami, w swietle roznych por dnia, zeby one same zdecydowaly, gdzie im najlepiej. Zajmie to z tydzien, sadzac z doswiadczenia. Ciagle zamiast do salonu usiluje wejsc do szafy. Hehehehe. I tyle :-) Milego dnia :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Nic 07.07.08, 05:52 jutka1 napisała: > W mojej sytuacji to chyba nic nie jest pierdulom. > Wszystko, kazdy szczegol zycia, nabralo waznosci. > Jestem jak antena nakierowana na wszystkie strony nastrojona na najnizsze i najwyzsze czestotliwosci. Czyli wciaz sie macacie z kolezanka Lutecja i kolega Parisem przez sciane probujac jedno drugie wybadac. Spox, ten etap minie, wszystko mija. Uwazaj, zeby sie Tobie baterie nie wyczerpaly od tego ciaglego monitorowania bodzcow :o) Pozdrawiam z miejsca gdzie nic sie nie zdarza :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nic 07.07.08, 05:58 Z Lutecjom i Parisem juz sie chyba wymacalismy, pogodzilismy, i w zlotej bance mnie przedwczoraj powitali. Teraz sie za przeproszeniem macam z kamienica i z mieszkaniem. Myle drzwi szafy z drzwiami salonu. Przyzwyczajam sie do westchnien rur. Te rzeczy. O baterie staram sie dbac, bo wiem, ze niezniszczalna nie jestem. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 09:21 Zimno. Tylko 15 stopni i silny wiatr. :( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 09:30 maria421 napisała: > Zimno. Tylko 15 stopni i silny wiatr. :( O, to tak jak u mnie, tylko nazywamy taka pogode "zima" :o) Nadciagaja przymrozki, widze z okna sniezne chmury, pewnie w gorach juz pada. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 19:25 Tutaj to samo. I deszcz. Dopoki nie wyszlam do banku i cos zjesc (wmusilam 1/4 porcji, i bylo niedobre, i zostawilam, a jak zobaczylam, ze to co w menu nazywalo sie coleslaw, na talerzu bylo polska salatka biesiadna z kukurydza, fuj, groszkiem, rodzynkami (sic!), duuuuza iloscia majonezu i lekkim dodatkiem kapusty, to sie rozsierdzilam i nastroszylam jak jez podczas ruji kiedy zda sobie sprawe, ze bzyka gabke do mycia naczyn - pardon za nastroszony wybuch!), nie zdawalam sobie sprawy, ze jest zimno bo po mieszkaniu biegalam wydajac dyspozycje gdzie ktore pudlon etc. spocona jak mysz na miotle na Sobotce. Wyszlam i zmarzlam tak, ze chcialam glowa w mur bic. I te "coleslaw" z "chicken" club sandwich (zamiast kawalkow kurczaka byla jakas ohydna pasta zrobiona z niewiadomoktorej czesci tego drobiu, fuj) spozylam na tarasie, plujac sobie w brode. Obudzona przed piata nad ranem i wlasnie pozegnawszy ekipe z rzeczami, nie mialam sil im gadac, ze zrobili mnie w jedno wielkie jajo z ta klubowa kanapka. W ramach prostestu nie dalam napiwku, co mi sie zdarza baaaaaaardzo rzadko. Bosz. Chyba wroce na watek narzekajacy czycus. Odpowiedz Link
jakotakot Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 20:15 Wchodzenie do szafy mnie powalilo na grzbiet ze smiechu - rewelacja - calkiem wchodzisz, czy sie zawczasu ocykasz ? Odpowiedz Link
maya2006 Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 20:22 filzanka ze spodkiem. kiedys wylewano goraca kawe na spodek, zeby sie ochlodzila i pita ja ze spodka. spodek sie ostal, Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 20:53 Nie da sie wejsc calkiem, bo szafa w srodku ma same polki. Jezdezebrom. Odpowiedz Link
jakotakot Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 08.07.08, 23:33 Sino-bialom ? oj.... naklej sobie cos na te drzwi - najlepiej cos odstreczjacego. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 35 :-))))) 09.07.08, 06:09 Drzwi maja lustra, ale po omacku nie widze, ze sama na siebie wlaze, tym bardziej, ze skret jest 90 stopni. Z czasem wyrobie sobie odruch, ze salon jest 3 kroki dalej, spoko. Odpowiedz Link
xurek paryskich pytan kilka do Jutki i Lucji 09.07.08, 09:56 pytanie nr 1: jaka pogoda zapowiada sie na weekend? Mamy wziac raczej cieple swetry czy husteczki do ocierania potu z czola? pytanie nr 2: S. jeszcze nigdy nie byl w Paryzu, na tzw. "zwiedzanie" mamy dwa dni, bo czwartek i niedziela to juz tylko na walesanie sie. Poleccie jakis "kompaktowy program", coby on byl zachwycony a mnie nogi nie weszly do d :)). dzieki z gory, Xurek Odpowiedz Link
jutka1 Re: paryskich pytan kilka do Jutki i Lucji 12.07.08, 07:33 Juz wczoraj przepraszalam osobiscie, ze sie nie odezwalam, pisalam, pisalam, i nagle mi padl system, a musialam biec dalej, bo bylam spozniona. Ale swietnie dajecie sobie rade, bajmi. :-))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: paryskich pytan kilka do Jutki i Lucji 12.07.08, 12:42 Bonjour Xurku, umknal mi twoj wpis. O ile nie jest za pozno: zrobcie sobie spacer wzdluz Sekwany, od mniej wiecej wiezy Eiffela do IMA (Institut du Monde Arabe), po stronie lewobrzeznej (poludniowej), poogladajcie wszystkie mosty, bukinistow, rzuccie okiem na ulice Quartier Latin, postarajcie sie rozpoznac znane wam z pewnoscia budynki, potrzcie na perspektywy wzdluz Sekwany na wschod i zachod, pojdzcie do IMA, jest tam piekna expozycja Oum Kalsoum, z mozliwoscia sluchania jej spiewania godzinami (naprawde warto), zjedzcie obiad na tarasie tegoz IMA wgapiajac sie w Notre Dame od tylu i hop, na wyspe St Louis, naprzeciwko i polazcie sobie ogladajac wystawy sklepow z mozliwoscia napicia sie czegos w jednym z barow. Bedziecie pamietac :-) Zycze wam najmilszych wspomnien. Odpowiedz Link
jutka1 Re: paryskich pytan kilka do Jutki i Lucji 12.07.08, 16:34 Z tego, co mowili wczoraj, to mniej wiecej to mieli w planie, przede wszystkim dlatego, ze Xurkowy chcial zobaczyc sztuke w galeriach na nabrzezu. Odpowiedz Link
jutka1 Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach :-)))) 13.07.08, 06:54 Wprawdzie tutaj juz swit, ale mam zamkniete okiennice, wiec ciemno. W Mtl tez ciemno, to sobie z BratSisterem po ćmoku pogadam, o ile nie padnie przed wypiciem obiecanych dwoch piw. :-) SiDzej, wchodzisz do jakiegos pomieszczenia, to co najpierw, na wejsciu, lepiej widziec: pejzaż nieco geometryczno-konstruktywistyczny czy busty dwoch kobiet a la wspolczesna wersja Muchy? Odpowiedz Link
chris-joe Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:07 Absolutnie busty a la Mucha!!! Zadnych buts, ors, maybes. Gdyby to mial byc pierwszy widok po wejsciu do mieszkania, to mozna by dyskutowac, ale ze jestesmy juz W, to niech beda busty, niech bedzie znak, charakter, zaczepka. Mnie sie to podoba. (Mowimy o cyckach, rozumiem, a nie o bustach-popiersiach.) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:13 Pod "busty" mialam na mysli od polowy piersi w gore na obrazie. Jedna jest ubrana w szate a la geometryczny Mucha, druga jest naga, ale piersi ledwie, ledwie zarysowane - widac jak sie czlek przyjrzy. :-) Chodzi o wejscie do salonu: oba obrazy sa duze, mniej wiecej tej samej wielkosci. Poza tym pod obrazem widocznym "na wejsciu" bedzie bladozolta (cieply bladozolty) sofa z poduszkami w kaszmirowy wzor w pastelowych zolciach-kremach-czerwieniach. Drugi obraz idzie do "jadalni" (brzmi dumnie - do niszy, gdzie zmiescil sie stol :-)))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:28 "geometryczny Mucha" brzmi jak de Lempicka :) Anywho, czyli mowimy jednak o popiersiach i zakladamy, ze ramy/kolory sa zblizone, badz nie odgrywaja wiekszej roli. Chodzi o tresc i gist. Nadal jestem za cyckiem, chocby ledwie zarysowanym. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:34 Nic wspolnego z de Lempickom. :-D Widziales toto u mnie w salonie na gorze, tylko nie pamietasz :-) Juz mam. Cycki pojda na wejscie, pejzaz Michela nad stol, a pozostale dwa Michele na polki, symetrycznie. Kurdebalans, jeszcze tylko 5 obrazow zostalo do zagospodarowania. :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:52 Pamietam puss in boots, aaaach i slonce pod prysznicem, poziomki w ogrodzie, przeprzecudna droge z Wroclawia. Cyckow nie pamietam :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:54 Napisalismy w tej samej sekundzie :-))) Ze cyckow nie pamietasz, to sie nie dziwie, ale co to jest puss in boots? Glabem jestem czycus? :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 08:11 Puss in boots= kot w butach, albo wsrod butow, albo oddajacy sie obuwniczym niecnosciom, halo! :)) ps. wlasnie zabukowalem nocleg w Dublinie oraz przelot do Barcelony. Dzieki netowi podroz odbywa sie dwa razy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 08:18 O matko, zapomnialam, ze Daisy atakowala niecnie i borsuczyla Wasze buty, hehehehehehehehehehe ;-))))))) Ty mi lepiej podaj daty DoopaRyza, zebym Wam zawczasu zarezerwowala pobliski przemily i niezbyt drogi hotelik. :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 08:35 6-9 Nov. Rzuc sie linkiem, czy cos. I, niestety, nie 'wam' tylko mi. Braz musi byc w BRA, a ja musze byc w PL. Wiec robimy urlopy solo w tym roku. A ja tak bardzo chcialbym byc w Brazylii... Stad te glupie Kanary (a jednoczesnie wielka przyjemnosc spotkania z psiapsiola w Katalonii). Pozytyw: pierwszy raz od wyjazdu z PL (23 lata) bedziemy w domu wszyscy razem- rodzice oraz ich potomstwo. Negatyw: nov/dec bede na polnocnej polkuli. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 08:38 Wysle Ci namiary mailem. Hotelik jest maly, wiec rezerwuj juz teraz. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 08:45 Cool :) Wlasnie widze, ze te "male, przyjemne, niedrogie" w EU nie takie znowu latwe do zdobycia, nawet z paromiesiecznym wyprzedzeniem :))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 08:50 Pamietaj, ze stosunek quality/price w DoopaRyza jest tylko troche lepszy od Londynu czy Dublina. :-)))) Ale z tego hoteliku bedziesz zadowolony, obiecuje. Znam go od lat, wiele osob sie tam zatrzymywalo, no i jest 10 minut piechota ode mnie. :-) Mailem juz wyslalam link. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Rodzenstwa duchowego rozmowy w ciemnosciach : 13.07.08, 07:52 Juz chyba padlwszy po tych 2 piwach... :-))))))))))) Otworzylam okiennice - slonce i bezchmurne niebo. :-D Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorkowy wieczor pelen koncepcji 14.07.08, 12:41 Od rana naszla mnie jakowas plodnosc koncepcyjna ukierunkowana na okna. Tak wiec wiszac na Necie i telefonie usiluje skoordynowac naprawiacza starych drewnianych okien, stolarza-lakiernika tychze oraz dyzajnera-instalatora okiennic w stylu "plantation shutters", ktorymi mam zamiar pokryc wszystkie frontowe okna od srodka zanim sie zacznie lato (okna sa od najwiekszych sypialni i werandy i poranne letnie slonce w nie wali jak za przeproszeniem [..] w [...]). Dzwonie, negocjuje, w tym tygodniu jakies tlumy zaczna sie przewalac przez dom, konkurujac cenami i jakoscia roboty, potem wybiore wykonawcow i zacznie sie pandemonium. A w ogrodzie nagle dopadla mnie straszliwa chuc zrobienia w koncu letniej kuchni pod istniejacym zadaszeniem. Jade jutro do sklepu dla majsterkowiczow i z pustymi rekami nie wyjde. Trzeba bedzie kupic i zawiesic azurowe drewniane kraty jako dwie sciany, wylozyc taras kamiennymi plytami i wynajac kamieniarza do zbudowania z piaskowca nowej sciany oporowej i schodkow. Wykafelkowac cementowa podloge. Zawiesic tkaniny. Oczyscic i naoleic ponad stuletni stol. Posadzic bougainvillee, gazanie, sucholuski i datury. Chyba idzie wiosna, bo ze pelnia Ksiezyca sie zbliza, wiem bez patrzenia w niebo, poznaje po mej dzikiej aktywnosci wlasnie... ...czego i Wam zycze ;o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor, oczywiscie 14.07.08, 12:46 Taka jestem do przodu w tym entuzjastycznym szalenstwie, ze czuje jakby dwa dni minely. Oczywiscie jest nadal poniedzialek, nawet w Australii ;o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialkowy wieczor, oczywiscie 14.07.08, 12:51 Mnie plodnosc nie naszla, ale w ramach udawania, ze cos robie poszlam do sklepu, nabylam zywienie, podlaczylam B&O i zapuscilam pierwsza z brzegu plyte czyli Nore Jones. Souvenirs, souvenirs... I rozpakowalam lawke i siedze na patio i sie opalam. Ha. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Poniedzialek roboczy, oczywiscie 14.07.08, 13:50 Jak milo i pogodnie sie czyta ;) Zajrzalam na chwilke i az serce roscie ;)) ogrody, kwiecie, krzewy, okiennice, kuchnie letnie, buzki wystawione do slonca na lawce... No, az mi lepiej sie zrobilo. Ale ino na chwile. Wracam w odmety omamiania biednych ludków. Rok finansowy zaczyna sie we wrzesniu i mamy malpi gaj. Plany jak oszukiwac, mamic, czarowac, ech... dobrze, ze nasze wina naprawde sa dobre! Odpowiedz Link
maya2006 Re: Poniedzialek roboczy, oczywiscie 14.07.08, 15:28 luiza zarabiste okiennice. tez beda biale? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Poniedzialek roboczy, oczywiscie 15.07.08, 00:59 maya2006 napisała: > luiza zarabiste okiennice. tez beda biale? Tez beda biale, bo ramy okien sa pomalowane od zewnatrz na bialo (a od srodka niemalowane, tylko polakierowane zlociste drewno). Zastanawiam sie nad okiennicami w ramach od srodka zostawionych w kolorze drewna natomiast od zewnatrz zrobioych na bialo (a ruchome listwy biale z obu stron). Obaczym jak bedzie. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
blues28 Luizo,czy króliczki zywiom? 15.07.08, 08:12 Cos o nich ani slowa ostatnio. Przezyly zamach na ich seksualnosc? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Krolicze sprawozdanie dla Blues 16.07.08, 03:02 blues28 napisała: > Cos o nich ani slowa ostatnio. Przezyly zamach na ich seksualnosc? Pisuje regularnie o kroliczkach i ogrodzie, ale niekoniecznie tutaj, czesciej na watkach "Dzisiejkowych" na forum 40+ Ale do tematu. Kroliczki dorosly i bawia sie po doroslemu. Tatus nie zwazajac na ten nieistotny szczegol ze od miesiecy nie jest mescizna z zapalem dupczy obie corki, syna, pilke nozna corki oraz zaleca sie do moich kapci z futerkiem robiac osemki wokol moich nog i mruczac niskim glosem "seksseksseksseksseksseksseksseksseks". Synek (rowniez byly mescina) tez lata za siostrami, szczegolnie za ta czarno-biala. Co najdziwniejsze, druga z siostr (ta najmniejsza) rowniez uzywa te czarno-biala. Musi to byc najseksowniejsza kroliczyca swiata - wszystko na nia leci. Mam akurat na przechowaniu swinke morska, przypuszczam, ze gdybym ja wpuscila do zagrody krolikow, tez by probowala dopasc owa "sex goddess". Poza tym tydzien temu pisalam, ze kroliki wykorzystaly moment nieuwagi mojej corki (ktora po sprzataniu ich zagrody nie wlozyla na miejsce jednej cegly) <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=12248&w=81999591&a=82001413" target="_blank">rozdarly siatke przylegajaca do drewnianej sciany oporowej w ich zagrodzie, wykopaly pod nia i wzdluz prawie dwumetrowy tunel i kiedy wstalismy wczoraj rano oczom naszym ukazal sie widok czworki wypasionych futerek wesolo harcujacej po ogrodzie i machajacej uszkami. Karnie zostaly polapane (co udalo sie corce tylko dzieki temu, ze wlazly do szopki z narzedziami) i wpakowane do kuchni gdzie nocowaly. Nie lubia kuchni, po podloga tam jest gladka i slizgaja sie po niej. Corka z powrotem zasypala tunel i wyczyscila zagrode a ja dzisiaj rano zaslonilam podarta siatke arkuszem falistego plastiku i przykazalam corce, zeby wsadzila je z powrotem i sprawdzala co te bestie znowu wymysla. Zas Buszmen zadeklarowal sie ze w ten weekend skonczy budowac plotek odgradzajacy czesc ogrodu w ktorej stoi zagroda krolikow, zeby mozna bylo je wypuszczac bez potrzeby pozniejszego szukania ich po naszych wlosciach tudziez ogrodach sasiadow.</a> Jednym slowem, wiedza, ze nie przerobie ich na pieczen i naduzywaja tej wiedzy :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
maya2006 Re: Krolicze sprawozdanie dla Blues 16.07.08, 09:36 luiza-w-ogrodzie napisała: zaleca sie > do moich kapci z futerkiem robiac osemki wokol moich nog to dobrze, ze wykastrowany, bo co by z tego wyszlo:-P Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek roboczy, oczywiscie 14.07.08, 19:56 Blues, poniedzialek jest dla mnie jutro, bo wiadomo, dzisiaj 14 lipca. :-)))) A i tak postanowilam pracowac jutro z domu, bo mi sie nie oplaca jezdzic wteiwewte. Celentano spiewa "Io non so parlar d'amore", i mysle sobie, ze ja wlasciwie mam tak samo. Opisywanie normalnym jezykiem jak by nie bylo choroby psychicznej nie ma sensu, nespa? :-D Tyle pierdul :-) No, chyba, ze cus sie jeszcze pojawi :-)))))))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Poniedzialek roboczy, oczywiscie 14.07.08, 22:25 Ja tam mysle, ze d'amore to lepiej non parlare a zazywac, uprawiac, (wstawic co kto woli...) bo jak sie zacznie parlare to jakos tak sie rozlazi ze nawet kicz wychodzi ;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedzialek roboczy, oczywiscie 14.07.08, 22:57 blues28 napisała: > Ja tam mysle, ze d'amore to lepiej non parlare a zazywac, uprawiac, > (wstawic co kto woli...) bo jak sie zacznie parlare to jakos tak sie > rozlazi ze nawet kicz wychodzi ;) Kochac i mowic, mowic i kochac. Dobry kochanek powinien potrafic mowic, nawet jezeli mowi ze non sa parlar d´amore :-) Io non so parlar d'amore l'emozione non ha voce E mi manca un po il respiro se ci sei c'e troppa luce La mia anima si spande come musica d'estate poi la voglia sai mi prende e mi accende con i baci tuoi Io con te saro sincero restero quel che sono disonesto mai lo giuro ma se tradisci non perdono Ti saro per sempre amico pur geloso come sai io lo so mi contraddico ma preziosa sei tu per me Tra le mie braccia dormirai serena..mente ed e importante questo sai per sentirci pienamente noi Un'altra vita mi darai che io non conosco la mia compagna tu sarai fino a quando so che lo vorrai Due caratteri diversi prendon fuoco facilmente ma divisi siamo persi ci sentiamo quasi niente Siamo due legati dentro da un amore che ci da la profonda convinzione che nessuno ci dividera Tra le mie braccia dormirai serena mente ed e importante questo sai per sentirci pienamente noi Un'altra vita mi darai che io non conosco la mia compagna tu sarai fino a quando lo vorrai poi vivremo come sai solo di sincerita di amore e di fiducia poi sara quel che sara Coro: Tra le mie braccia dormirai serena mente ed e importante questo sai per sentirci pienamente noi pienamente noi uhu uhu Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 wtore nie roboczy, oczywiscie 15.07.08, 10:00 I wcale sie nie lenie ale pakuje manatki i wio... Synek zadzwonil z pubu, swietowal troche i mamie mila wiadomosc mial do zakomunikowania: mysle sobie: zeni sie? a moze bacia zostane? a gdziez tam...awans dostal. I choc dumna jestem jak paw, bo dopiero co dostal bardziej kwalifikowana prace to teraz juz szefem zostanie to kurde mysle ze nie tylko praca czlowiek zyje cholera. Pa robaczki Trzymta siem Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: wtore nie roboczy, oczywiscie 15.07.08, 11:36 Człek żyje tym co go w danym momencie jara, szfedzia. Hundbegrabben jest w tym, aby go nie zjarało za szybko. Co mi przypomina taką historię, co miała miejsce kiedy miałam ok. 2 lat, małe stopki i dużą głowę. Wyszłyśmy z matką z domu w kapciach żeby zebrać trochę zawilców w lesie, nad jeziorem (to blisko było). Ścieżka wąska, a na środku rosła dorodna kupa, no i matka wlazła kapciem w sam jej środek i mi mówi "nie wejdź w kupę!" To ja się w sobie wzięłam, i uważam, i ostrożnie idę ale jakoś ta kupa mnie przyciągnęła i też wlazłam w sam jej środek.Chociaż tak bardzo się starałam, żeby nie. Więc tak czy siak, kupa niekupa, Ty się szfedzia pakuj i przybywaj. Pogoda tu zmienna, trochę słońce, trochę deszcz, ale ciepło, więc wszystko zielone bujnie, wody w jeziorach ciepłe i grzyby będą i w ogóle. Odpowiedz Link
iwannabesedated Pierdolę to! 15.07.08, 11:52 Od godziny się tu sama produkuję, i wygląda na to że ja piszę ja czytam a ja się śmieje chuju jeden - czyli piszę sama z sobą jak ten tyrol jebany. Człek wróci stęskniony po wielodniowej nieobecności, jakiegoś odzewu i kontaktu pożądając, a tu nic. Żaden... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Pierdolę to! 15.07.08, 11:58 No Ty, to wiem. A reszta co? Mordy w rolmopsach. Jebańce. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierdolę to! 15.07.08, 12:51 Nie mialam netu 100Krocie. I pracuje w domu, czekam na facetow co mi maja normalny internet zainstalowac, ale tez pisze jak opetana, bom sie w beczce po rolmopsach obudzila z reka w nocniku. :-///// Odpowiedz Link