jutka1 03.07.08, 23:45 Zaczynam. tutaj link do poprzedniej czesci: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=81186508 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Raport na dzien 30 minus 3 03.07.08, 23:52 Nic mnie dzis nie napadlo, nic nie ukradlo, tfu na psa urok. Czyzby DoopaRyza uwierzyl wreszcie, ze kocham i zostaje? Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Miesiac fochow porzuconego kochanka 04.07.08, 01:43 Jutko, Paryz nie mogl Tobie bezbolesnie darowac porzucenia go dla przasnych polskich wyzyn i teraz daje Tobie popalic. Masz juz za soba miesiac fochow porzuconego kochanka (czy kochanki? Jakiej plci jest Paryz? Lutetia brzmi jak kobiece imie), teraz Twoje zycie wroci do normy. Przepros Paryz, powiedz ze popelnilas blad ale teraz wrocilas juz na zawsze i dajcie sobie buzi na zgode, ok? Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Miesiac fochow porzuconego kochanka 04.07.08, 10:18 Niewazna plec - wazne uczucie ;-))))))))) Przeprosilam DoopeRyza za porzucenie. Czekam z zapartym tchem, czy mi wybaczy. Pliz pliz pliz, with a cherry on top. :-D Odpowiedz Link
lucja7 Re: Miesiac fochow porzuconego kochanka 04.07.08, 11:28 jutka1 napisała: "Przeprosilam DoopeRyza za porzucenie. Czekam z zapartym tchem, czy mi wybaczy. Pliz pliz pliz, with a cherry on top. :-D " Nonsens i niepotrzebne straty energii ;-) Paryz ma gleboko czy ktos go rzucil czy nie, Paryz jest do wziecia, nie do rzucania, zawsze, zawsze, zawsze ;-)))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Miesiac fochow porzuconego kochanka 04.07.08, 11:37 Mi tez sie zdawalo, ze tylko miasta prowincjonalnie malostkowe maja takie fochy. Jak Montreal, ktory udaje hard-to-get. A ze z nog mnie nie powalil (bo czym, fucking merde?!), wiec i ja trubadura nie zgrywalem. I stad, moje drogie, nie zarlo i zdechlo... Odpowiedz Link
maria421 Jakiego kochanka? Chyba kochanki 04.07.08, 13:09 bo Paris jest kobieta, la ville... Chyba ze Jutka o Parysie marzy:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jakiego kochanka? Chyba kochanki 04.07.08, 22:12 A po kiego cha mi Parys? W środku nic, a na zewnątrz też bez sensu? Eeeeeee tam. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Miesiac fochow porzuconego kochanka - i inne 04.07.08, 22:43 Oswiadczam, ze miesiac fochow kochanka/kochanki sie skonczyl. Nastepny dzien bez przygod. Karte nowa odebralam w banku. OK, nie mam nowego kodu (zaraz zrobie wpis obok), bo zostal niezaleznie wyslany na moj adres, ktory jest na razie adresem pracy, wiec do srody miec nie bede. Ale jeza w de, niewazne, wyplacilam gotowke, powinno do srody starczyc, a jak nie starczy, to z docelowego mieszkania do banku mam piechota 30 minut. Spox. Odebralam od przyjaciolki moj pierdzionek wlasnego dizajnu. Jak go wkladalam na palec, przebiegla mnie dziwna i przyjemna energia. "Bonjour, cherie" mi powiedzial. Jest OK. Jutro sie pakuje w ohydztwie na Rosiers, przenosze reszte dobytku tutaj, wieczorem ponownie z przyjaciolka dzisiejsza, bo postanowila przedluzyc pobyt. Najwyraznie sie nie nagadalysmy. I w ogole szlysmy do taksowki na Trocadero, i popatrzylysmy na siebie, i obie innymi slowami powiedzialysmy: kjap, kto by to byl pomyslal, ze bedziemy jeszcze po DoopaRyza sie wloczyc, jak za dawnych czasow. Niebo bylo ciemno-ciemnochabrowe, wisteria przy muzeum mody ciagle kwitla, w barze rozwodowym tlumy ludzi, cieplo, cudnie. Cokolwiek bym nie zrzedzila, oswiadczam publicznie na najbliwszym forumie: jestem szczesliwa. I juz. I tyle. No i ch. ;-))))))))) Odpowiedz Link
maria421 A gdzie esej o torebkach? 04.07.08, 08:03 Jutka, dawaj ten zapowiedziany esej o torebkach. To co do nich wkladasz zeby dawac bezlep? Cegle czy kawalek zelaza? Odpowiedz Link
jutka1 Re: A gdzie esej o torebkach? 04.07.08, 08:21 Poczatek eseju jest tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14420&w=81186508&wv.x=2&a=81701038 Reszte dopisze wieczorem albo jutro. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: A gdzie esej o torebkach? 04.07.08, 22:29 O torebkach. Po primo: zapodaje dzisiejsza zawartosc mojej, zeby nie bylo, ze sie czaje. - portfel, etui na dokumenty, etui na wizytowki - karta magnetyczna do pracy - papierosy i zapalniczka - pyturdulasy do makijazu - prada - 2 numery the Economist - parasolka - fisherman's friend - 3 szminki - plan DoopaRyza stron 132 - krem do rak - i jeszcze czycus Slabo? Takom torepkom walnac bezlep? :-))) Po drugie primo: W drodze z banku na spotkanie z przyjaciolka przysiadlam na godzine na placu Passy i obserwowalam. Kto ma duze (torebki) jak ja, a kto ma male. 50-50. Najmniejsze mialy kobitki typowo z szesnastki, ktore nie pracuja i tylko chodza na zakupy, do fryzjera i na plotki. Logiczne: jedyne, co sie musi zmiescic to karta zlota czyjastam i papierosy. Kolory chodza rozne, kwadratowe i podluzne, nie zawsze dopasowane do garderoby czy butow. I w ogole: wolnoc Tomku w swoim domku. Sama mysl o tym, ze mam teraz na stanie 8 torebek, z ktorych nosze jedna, przyprawia mnie o atak smiechu. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: A gdzie esej o torebkach? 04.07.08, 22:38 jutka1 napisała: > Sama mysl o tym, ze mam teraz na stanie 8 torebek, z ktorych nosze jedna, > przyprawia mnie o atak smiechu. > :-) Czyli masz 7 torebek na stanie i jedna na noszenie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: A gdzie esej o torebkach? 04.07.08, 22:43 7 na lezenie i 1 na noszenie ;-)))) Odpowiedz Link
jutka1 A propos narodowosci ciag dalszy 05.07.08, 09:58 Wczoraj pan w "moim" tabacu powital mnie: "Dis donc, la plus polonaise de toutes les brésiliennes", hehehehhehehehe :-D Odpowiedz Link
jutka1 Jestem integralna + inne przemysliwania 05.07.08, 17:35 Czyli wszystkie rzeczy w jednym miejscu, klucze do roztoczarni oddane, z powrotem na Montparnassie. Numero uno: jak to mozliwe, ze sie rzeczy rozponczkowaly pod moja nieobecnosc? Ledwie sie zdolalam zapakowac. :-/ Numero due: Odbylam przemily lunch z magdalenka. W tle spiewala... Carly Simon. Sic. Zwrocilam uwage na te dwie piosenki: www.youtube.com/watch?v=YqAt8cC2vXY&feature=related www.youtube.com/watch?v=xaOyUdiv7rU&feature=related Lunchowe rozmowy. O wszystkim. Nadrabianie straconego czasu, ale tez poczucie, jakbysmy sie widzieli tydzien temu. Ciekawe zjawisko. To samo mialam z przyjaciolka wczoraj - a zreszta i tak to ten sam krag ludzi, z ktorymi sie po DoopaRyzu motalam intensywnie te iles lat temu, w roznych konfiguracjach. Powrot z bambetlami taksowka, i popoludniowe zlote swiatlo podeszczowego slonca z luboscia i czule pieszczacego piaskowe fasady kamienic, BoskoscInc. Pare osob obdarzylo mnie usmiechami, ja od-obdarzylam, czy mozna miec lepszy dzien? DoopaRyza juz sie na mnie nie gniewa, czuje to przez skore. I tyle na teraz. Inne rzeczy innomrazom. Odpowiedz Link
jutka1 Iinne przemysliwania c.d. 06.07.08, 01:15 Na pierdulach zapodalam moja wyprowadzke z Rosiers. Tamto mieszkanie to jednak byl syf z malariom. Nie obrazajac mojej przyjaciolki Malarii. Pakujac buty, wyjete z walizek i postawione "w przedpokoju", musialam sie schylic i oczom mym ukazaly sie poklady kurzu na linoleum. Matkobosko. Nie dziwota, ze bylam tam zainfekowana roztoczami - toz ten syf nie byl przed moim przyjazdem wysprzatany! Prufesur Sorbony, kurdebalans. Wlasciciel nieruchomosci na wynajem, kurdebalans. A o mopie nie slyszal. :-( Slucham "Dormi, amore" Adriano C. i sobie mysle. Przypominam sobie przepiekne podeszczowe popoludniowe swiatlo muskajace czule fasady domow. Blask odbity i w Sekwanie, i w oknach barek, i w oknach domow. Siedzialam w tej taksowce z rozdziawiona paszcza, bo caly swiat byl zloty, przeswietlony i rozswietlony. Mialam wrazenie, ze jestem w zlocistej bance, jakby DoopaRyza mi mowil: "no dobrze juz, dobrze, witam cie kochana". Takie momenty, jak dzis w tej taksowce, zdarzaja sie rzadko. Poczucie, ze sie jest czescia tego wszystkiego; ze wszystko jest ze soba jakos polaczone, ze jest CUS. Czycus. I tyle. Az tyle. Odpowiedz Link
jutka1 W sprawie wizyty 06.07.08, 01:32 Wlasnie dostalam odpowiedz na maila z linkiem do hotelu. Nie przyjezdzaja, choc wyglada na to ze cos sie tam porobilo i cala "European tour" jest odwolana. Kij wie, prawda, czy nie. Ale nastepny week-end mam wolny na moszczenie sie w mieszkaniu. Odpowiedz Link
jutka1 Przed-przeprowadzkowo 06.07.08, 12:04 Na fonii Cohen. Walizka do polowy spakowana. Polmrok - zamknelam zaluzje. Zbieram energie na nastepne przenosiny, a dla mnie polmrok jest do zbierania energii najlepszy. Pytun sie spytunil w kącie, wzial gleboki oddech i kreci sie wokol wlasnej duszy. I dobrze. Odpowiedz Link
jutka1 Siem meldujem 06.07.08, 19:25 ze na jednym rogu lozka resztkom sil siem lonczem. Na innym rogu ani w salonie niemozliwe. Chyba sie z tego szczescia upije czycus. Wreszcie w domu. KJAP! Buziaki, J. Odpowiedz Link
maria421 Re: Siem meldujem 06.07.08, 20:13 jutka1 napisała: > ze na jednym rogu lozka resztkom sil siem lonczem. > > Na innym rogu ani w salonie niemozliwe. > > Chyba sie z tego szczescia upije czycus. Wreszcie w domu. KJAP! > > Buziaki, J. > No to pomyslnosci! :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Siem meldujem 06.07.08, 20:55 Ciagle mi daje i zabiera internet. :-/// Mam 4 kanaly Tv. Nie wiem, gdzie jest koldra :-/////// A w doopie mam taki DoopaRyza. :-/ Odpowiedz Link
jutka1 Re: Siem meldujem 07.07.08, 05:28 Nie ma koldry, czyli do pojutrza spie pod recznikiem czycus.:-///// Czy one te chrancuzy do jasnej cholery nie lubia, zeby w nocy bylo cieplo? Rozpakowalam 1 walizke. Droga poczeka do jutra. Przyzwyczajam sie do dzwiekow. Inne kompletnie, dzwieki kamienicy z jednej strony, dzwieki ulicy z drugiej. Ironicznie, w salonie jest ciszej. W sypialni mam dzwieki 2 ulic. Kjap. Ale. Mieszkanie docelowe ma potencjal, co wiedzialam. Patio jest boskie. Musze narzekac, jako DoopaRyzanka ;-)))))))))))) Wczoraj wieczorem stracilam slabe polaczenie z netem. Obejrzalam jakis durny film i poszlam spac. Rezultat: obidzilam sie o piatej. Kjap. Jeszcze mi zajmie troche czasu, zanim sie ureguluje, przyzwyczaje i odpytonie. Ale jest OK. Jestem u siebie. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Siem meldujem - przed wpol do szostej rano???? 07.07.08, 05:40 Co ten Paryz z Ciebie zrobil, czego slaskiej wiosce sie nie udalo: prawdziwa wiejska kobiete, ktora wstaje z kurami :o) Pytony w znajomym zoomuzeum uniwersyteckim przykrywalo sie recznikami i nazwietlalo lampami podczerwonymi, tak ze zachowujesz sie w normie. Mosc sie, mosc, teraz juz bedzie z gorki. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Siem meldujem - przed wpol do szostej rano??? 07.07.08, 05:48 Wstalam o piatej :-))) Nie przywyklam jeszcze do dzwiekow tej kamienicy. Golebie. Co jakis czas szum wody gdzies, jakos. Trzeszczenie przeciagajacego sie porannie domu. Ktos na gorze wolno chodzi... Przywykne, i slyszec nie bede. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Dzwieki 07.07.08, 08:54 jutka1 napisała: > Golebie. Co jakis czas szum > wody gdzies, jakos. Trzeszczenie przeciagajacego sie porannie domu. Ktos na gorze wolno chodzi... ********** Dodam do tego jeszcze dzwieki ruchu kolowego. Barki (chyba?) przeplywajace obok po Sekwanie bucza, niektore raz, inne 2-3 razy. Gdzies w poblizu jest jakis remont i slychac maszyny. Moze sobie zapuszcze z laptoka jakas muzyke. Mitjajewa na przyklad, bo na dusze dobrze robi. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Oswajanie dzielnicy 07.07.08, 15:25 Musialam zadzwonic do magdalenki, zeby zapytac, gdzie jest najblizszy tabac. Sklep u przyslowiowego Araba na rogu juz mam od dawna obczajony, z czasow, kiedy sie tu zatrzymywalam, wizytujac. Musze jednak znalezc dodatkowy, bo ten na sierpien zamyka. Monoprix tez wiem, gdzie, i ten akurat znam. Kino wiem gdzie niedaleko. Zostala apteka, kiosk z prasa, knajp kilka (bo kilka juz znam). Poznalam dzis konsjerżke. Powoli, powoli, cierpliwosci Pytuniem. Odpowiedz Link
lucja7 Ja w sprawie torebek 07.07.08, 17:42 Jutka napisala ze nosza tu minimalne torebki, co jest prawda. Nieprawda jest natomiast ze nosza je jedynie niepracujace bogate zony z dzielnic burzujskich; wystarczy poogladac pochod konsjerzek w niedziele rano do kosciola St François Xavier w 7ce, kosciola portugalskiego, gdzie spracowane rece Portugalek sciskaja te wlasnie torzbki jak koperty. Dla scislosci dodam ze rynek pracy konsjerzek paryskich jest opanowany przez emigracje portugalska. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ja w sprawie torebek + mieszkania 07.07.08, 18:33 Masz racje, Lulu. PS. POS z bratem wlasnie koncza zapelniac piwnice nikomu niepotrzebnymi meblami oraz ohydnymi bohomazami ze scian. Zrobilo sie miejsce i na biurko (w sypialni), i na fotel i stol, i na obrazy m.in. Jakotowe. Zaczyna to wszystko nabierac sensu. Madrededios. Bedzie dobrze. :-))) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Ja w sprawie torebek + mieszkania 07.07.08, 18:43 Pewnie, ze bedzie, bo jak ma byc ? :) A ja nie moge sie z domu wypchnac na drabine :( Czy juz jest polowa lipca ? :) A ci jeszcze dlugo ? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ja w sprawie biletow DoopaRyza 07.07.08, 18:48 Kod do karty powinnam miec w srode, wiec siade i kupie bilety. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Raport - miesiac i jeden dzien,plus dostawa rzeczy 08.07.08, 10:51 Obudzilam sie o 4:45 kaszlac. Roztocza. QRV. :-((((((((( Zmieniam dzis posciel na moja antyroztoczowa, przedtem poprosze POS o najdokladniejsze jak tylko mozna usuniecie kurzu z zabusowy lozka, odkurzenie materaca, wysprzatanie pod materacem. Moze pomoze... :-/// Jesli nie, to nowy materac kupie, ekipe jakas wezwe, nie wiem. Ekipa przyjechala, wyjechala. Rozpakowali TV et. al. (ale odmowili podlaczenia, ciekawe, bo chlopaki jak mnie w PL rozpakowywali to podlaczyli), biurko (z odlamanym rogiem, skladam reklamacje), jakies tam jeszcze nieliczne meble, reszte bede robic po 12:00 z POS i jego szwagierka. Mieszkanie wyglada jak instalacja post-jakastam. Porobily sie sciezynki i korytarze miedzy kartonami, ciekawie to wyglada. Siedze przy biurku Denisowej babcio-ciotki (bidulek... tyle razy od prawie 20 lat sie ze mna przeprowadzal, od samego D.C. przed wszystkie moje mieszkania i domy...), troche mi lepiej na duszy, choc te roztocza mnie martwia. Bedzie dobrze. Lunch zjem na rogu, w drodze do banku, jak tylko dam POS instrukcje, czym ma sie przez pierwsze dwie godziny zajac. Baj. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Raport - miesiac i jeden dzien,plus dostawa r 08.07.08, 11:34 Ja zas musze nauczyc mojego Chinczyka z kiosku ruchu na stacji metra, zeby "The Gazette" byla od ranca rozpakowana. Ma ich codziennie tylko 5 na stanie i dlugo lezakuja zwiniete sznurkiem obok rozwinietych frankonskich zurnalow. Musze sie tez nauczyc ciszy za oknem, szczebiotu dzieciarni (brrr!)pod tylna galeria miast buczenia sznura samochodow. Ponadto pomiescic sie w mniejszych pokojach i zagospodarowac znaaacznie wieksza kuchnie. Cieszy wreszcie wlasna pralka i suszarka, martwi- wyszczuplony szafostan. (Czyli trzeba sie bedzie wziac w sobie i wreszcie szmatostan przetrzebic.) Restauracje juz obcykalem: bufet chinski all-you-can-eat skreslilem z listy po jednej wizycie, knajpka wietnamska dobra i pas chere, "L'adresse" z wyzszej polki, swietne zarcie i creme brule i -ulga!- jedynie po 5 pozycji w kazdej kategorii. Sklepy blisko. Jest i ksiegarnia, lecz tam na pozycje anglo nie licze. Zycie gospochy na nowym. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport - miesiac i jeden dzien,plus dostawa r 08.07.08, 18:48 Zazdraszczam, CJ. POS byl u mnie 6 godzin, kilka z nich pracowalismy w trojke. Salon ciagle jakby pierun w rabarbar yebnou pod oslona nocy. Ale moja wlasna wina, wina-nie-wina, bo mu powiedzialam, ze ma oprocz pomocy w przeprowadzce doprowadzic sypialnie do stanu, w ktorym nie bede musiala sie QRVMC budzic o piatej nad ranem od roztoczowych dusznosci. Wszystkie lokalne zakurzone lampy: won do piwnicy. Moje przyjechaly w pudlach, znalezlim, zlozylim i som. Rozebral loze na czesci i dokladnie wyczyscil. Odkurzyl materace. Odkurzyl poklady ponadtrzyletniego syfu pod lozkiem (wiem, jak stary syf, bo wtedy magdalenka sie stad wyniosl, a mielismy tego samego POS). Odkurzyl wszedzie, umyl okna i parapet. Teraz na lozku sa moje poduszki, moja koldra, i cala moja posciel. Kij w okno roztoczunii. (ale JAK sie modle, zeby to pomoglo...) W szafach i komodach zmiescilam sie z ciuchami. Szukam miejsca na buty i torebki, i chyba ten cholerny bar znajdzie swoje miejsce w zyciumem. ;-) Wszystkie porcelany i garnki z implementami rozlozone (OK, _jakos_ upchniete ;-D). Nastepna rzecz to racjonalizacja miejsca na moje przyprawy, bo ni huk nie chca sie pomiescic. Koncze rozpakowywac ksiazki i ukladac na juz istniejacych polkach. Cale szczescie, ze zapomnialam wziac polke na ksiazki. :-))) Poszlam do Monoprix. Biedna kuzynka tego na Montparnasie, ale dostalam co trzeba: ulubiony plyn do mycia naczyn, ulubiony gel pod prysznic, taboule na kolacje, zielona soczewice du Puy. :-) Nastepnie przyszla wlascicielka po czynsz, i przyniosla mi na powitanie wielka hortensje przecudnej urody. Jak milo! :-) W weekend, jak tylko sie rozpakuje do konca i umoszcze, zajme sie troche "ogrodkiem". Tu przytne, tam posadze, wyczyszcze troche, bo poprzedni lokatorzy zostawili ehem. A jutro i pojutrze: juz do pracy, jutro lunch z moim bylym szefem a teraz naszym doradca (zatrudnionym kompletnie bez mojej wiedzy przed przyjazdem, zeby nie bylo, ze nepotyzm czycus ;-)), wizytujacym prywatnie z Singapuru. Kolacja z moim osobistym doradca od innych spraw, wizytujacym z malzonka z Kuala Lumpur. Pojutrze rano kawa z kolega z dawnych czasow, ktory w miedzyczasie zostal prawa reka Najwyzszego Szefa. A podobno, jak mi mowili, nabral wody sodowej i dla nikogo nie ma czasu. Hehehehehe. Jak wie, ze od niego nic sie nie chce i sie go nie chce do czegos uzyc, to i czas znajduje. :-))) Potem na chwile do biura, potem lunch z moja ulubiona Paryzanka, potem praca, potem do domu, dalej sie rozpakowywac. A w piatek duuuuuuuuuzoooooo pracy :-/ - po czym kolacja z Xurkami. :-))) Weekend: moszczenie sie i konczenie rozpakowywania. A potem mam nadzieje przyjdzie mily pan lub pani i w ktoryms momencie zainstaluja mi kablowke, net i telefon domowy, i bede u siebie. Ach... Tyle DoopaRyzowych donosow. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Raport - miesiac i jeden dzien,plus dostawa r 08.07.08, 19:15 POS'ow mamy dwoch (moi et lui), ale na razie nadal zajeci urzadzaniem i modyfikacjami raczej niz froterka :) Dzis opindolilem chlopca w wypozyczalni wideo, bo na moje "Czy macie tez papierosy", odwalil mi, ze nie rozumie. Ozesz!!! Jesli Montrealczyk w uslugach nie rozumie po angielsku- to idiota; jeli zas szowinista i ideolo- to niech po fajrancie sie uda na manife Les Patriots. Czyli: tak i tak opindolenie mu sie nalezalo. I zrobilem mu wyklad po angielsku, ze nie trzeba znac angielskiego, by zrozumiec "cigerettes", bo i po niemiecku, i po francusku, a nawet po hiszpansku czy portugalsku, to niemal to samo. Czyli wstydzic raczej sie nalezy, niz obnosic. Pies sie ze mnie zrobil straszny, badz a bitch, jak kto woli, i regularnie zaszczuwany, olewany, pouczany- uparlem sie ze po francusku, to sie bede zalatwial w tym miescie tylko w odpowiedzi na pelna uprzejmosc. Czyli degagez-vous i allez chier! (Boze, co sie ze mnie zrobilo w tym miescie!? :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport - miesiac i jeden dzien,plus dostawa r 08.07.08, 19:32 Po moich doswiadczeniach gratuitous hostility, kiedy ja bidna myszka chcialam byc mila i tylko po francusku do qc gadac, nie dziwi mnie. A POS wymyl tez tu sciany w tej sypialni... I pachnie tu teraz, a nie zajezdza poprzednimi ludzmi, poprzednimi sprawami i les acariens de merde, pardon. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Raport - miesiac i dwa dni 09.07.08, 06:28 Donc. Pobudka od dusznosci o 5:45 - lepiej niz wczorajsza 4:45, moze sie przyzwyczajam? :-) Tak powaznie, to bede czekac i obserwowac, scierajac kurze i odkurzajac raz na dwa dni, i dajac POS dodatkowa godzine pracy na wylizywanie sypialnianych kontow. Potem sie zobaczy, najwyzej bede na noc otwierac okna czycus. Albo kupie nowy materac. Czycus. Dostalam od ZL zaproszenie, zeby zagrac z bylym-wspolnym-a-po-rozwodzie-jego przyjacielem w ping-ponga - podejrzewam, ze w atelier sp. przyjaciela malarza, bo geograficznie sie sklada. Prawde mowiac korci mnie: nie gralam dawno, a lubie jak wiadomo. Tylko musze zerknac w dusze i serce, czy gra bez sp. przyjaciela, wsrod jego obrazow, nie bylaby dla mnie zbyt ciezka emocjonalnie w tym tutaj akurat momencie mego zycia. Poza tym przyzwyczajam sie do dzwiekow kamienicy, nabywam automatycznych porannych odruchow (gdzie kawa? miod? lyzeczka?), jest dobrze. I tym optymistycznym akcentem. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Raport - miesiac i trzy dni 10.07.08, 07:34 WRESZCIE. Przespalam cala noc, obudzil mnie budzik, zadnych atakow. Musi POS wyczyscil, ale i naruszyl, wiec sobie gadziny lataly, a wczoraj osiadly czycus. Plus spalam przy polotwartym oknie. Tak czy siak Odpowiedz Link
lucja7 Re: Raport - miesiac i trzy dni 10.07.08, 11:10 Zobacze wiec Jutke wyspana :-)))))) Odpowiedz Link
jutka1 Przez Lulu wywala mnie z roboty ;-))))))))) 10.07.08, 20:29 Szefostwo w pewnym momencie stwierdzi, ze dosc tych dluuuuuuuuuuuuugich obiadow i mnie wypytuni, kurnia. ;-D OK, OK, pracowalam w knajpie z blekberym, ale ... :-))) Usilowalysmy zbawic swiat, ale nie wiem, czy sie udalo. Chyba nie :-) Za to dostalam nowy przydomek, ktory niniejszym adoptuje: "Pierdujutek". Heheheheheheheheheheeeeeeee ;-))))))))))) Tak czy siak. Odwalilam kawal roboty w pierwsze 3 godziny pracy, potem moglam zwolnic tempo (aha, zebyscie slyszeli Lucjowe "Kjap, znowu dzwoni ta maszyna??? Ide!"). Weekend ciagle przeznaczam na konczenie rozpakowywania kartonow, wieszanie obrazow i ogolne moszczenie sie. Moze cos-gdzies-wyjde, ale kise. :-) Bisous tres fort J. :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS. Tamto to byl raport.... 10.07.08, 21:01 ... z faktow. Teraz raport z wewnetrza. Wewnetrze sie powoli uspokaja po stresach itepe. Jestem u siebie, nigdzie juz sie nie wyprowadzam/nie przenosze/nie przeprowadzam, tyle, zeby sie wypakowac, rozlozyc i rozpytunic. Spokoj. Poczucie, ze do pewnych rzeczy/czegos-tam sie przydaje: ja i nikt inny. Poczucie, ze TU jest moje miejsce. TU i TAK. Ze tzw. Palec Bozy wie, co robi. I tyle. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport z ogrodu i wewnetrza mieszkania :-) 10.07.08, 21:42 Samo sie, kurnia, wyslalo Odpowiedz Link
jutka1 Raport - miesiac i cztery dni 11.07.08, 07:09 Znow dobrze spalam, obudzilam sie minute czy dwie przed budzikiem. :-) Dzis dzien pracowy, w pelnym wymiarze i na caly gwizdek. Po pracy zaczyna sie dlugi week-end, inaugurowany kolacja z Xurkami. :-D Jest dobrze. Milego piatku :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport - miesiac i cztery dni 11.07.08, 07:34 Eeee, chyba zawsze blogowalam troche? ;-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Raport - miesiac i cztery dni 11.07.08, 07:46 jutka1 napisała: > Eeee, chyba zawsze blogowalam troche? ;-))) Eee, a bo to Ty jedna? :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport - miesiac i cztery dni 11.07.08, 09:27 luiza-w-ogrodzie napisała: > jutka1 napisała: > > > Eeee, chyba zawsze blogowalam troche? ;-))) > > Eee, a bo to Ty jedna? :o) ************ Hehehehe, nozyce sie odezwaly... ;-))))))))) W ramach blogowania c.d. Nowa trasa do pracy okazala sie strzalem w dziesiatke. Najpierw dwudziestominutowy spacer ulicami budzacego sie miasta (bardzo lubie), potem kolowo przez Bois. Widzialam nawet dwa zajace! :-D Na razie jest chlodno, pochmurno i wilgotno. Zobaczymy, jak sie rozwinie. Na lunch chyba zapodam sobie japonskie. Hej ho hej ho, ide pracowac. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Raport - miesiac i cztery dni 11.07.08, 15:03 No to skoro juz zajace do ciebie podchodza w lasku, to znaczy ze zostalas zaadoptowana na dobre. Ale pamietaj, nie przestawaj narzekac.....taki tu zwyczaj. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport - miesiac i cztery dni 11.07.08, 16:09 No to zajace byly male, jeden mial przekrzywione ucho, a drugi nieuczesane futerko. Moze byc w ramach narzekania? ;-))) Odpowiedz Link
jutka1 Wieczor z Xurkami i weekend 12.07.08, 07:30 Posiedzielismy sobie wczoraj z Xurkiem i malzonkiem xurkowym, baaardzo milo, i szkoda, ze bol yeb..ego stawu biodrowego zmusil mnie do opuszczenia towarzystwa krotko po 23:00 - oni poszli dalej, szukac miejsca gdzie mozna by potanczyc. Nie bylam tutaj pomocna jako przewodnik, bo po 3.5 r. nieobecnosci nie mam pojecia, gdzie sie tanczy w DoopaRyzu. :-/ Chcialam zrobic donos, ze Xurek wyglada pieknie, Xurkowy rowniez, a bizuteria made by Xurek otworzyla mi paszcze... Bendem klientkom, nie ma zmiluj. Co do week-endu, plany bezet, tzn. zakupy zywieniowe, rozpakowywanie kartonow, wieszanie obrazow, a w przerwach pisanie zaleglosci z zeszlego tygodnia. Troche dlubania w ogrodku. Oczywiscie kilka spacerow, moze jakas kawa z kims na miescie, zobaczymy. Przede mna trzy dni bez siedzenia w biurze, fajnie. I tyle. Milego week-endu :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wieczor z Xurkami i weekend 12.07.08, 09:19 No to ja wlasnie w druga niemal, a wzruszajaca rocznice spotkania z xurami sie wywnetrze, ze mi ich brak, bo bardzo pozytywne towarzystwo. Wlacznie z chyba nieobecnym w Paryzu piranha. Wiec xurze, wielkie pozdro :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wieczor z Xurkami i weekend 12.07.08, 09:48 Wczoraj obliczylismy, ze w sierpniu minie piec lat, jak Xurkowie z Piranha przyjechali do mnie do ZD... KJAP. 5 lat. Odpowiedz Link
jutka1 A w radio... 12.07.08, 10:22 ... Madeleine Peyroux spiewa "J'ai deux amours: mon pays et Paris". Hehehehehehehehehe :-))))))))))) Blogu c.d.: Progress report - wszystkie ksiazki rozlozone po polkach, zdjecia na lodowce rozmieszczone, teraz organizuje CD/DVD. I slucham jakiejs stacji jazzowej, com ja pod oslona nocy jako nieznany sprawca znalazla, ale jeszcze nie zdolalam wyczaic, jak sie nazywa. Pod nieobecnosc FIP moze byc. :-) A jak juz od wtorku bedzie internet, to bede FIPowac komputerem. A suivre... :-D Odpowiedz Link
xurek Re: Wieczor z Xurkami i weekend 14.07.08, 21:57 Oh, az mi sie od tych wszystkich komplementow nieswojo zrobilo :). Dziekuje bardzo. Zdjecia bizuterii i tytul ksiazki przesle wkrotce. Nam tez bylo bardzo milo, zastanawialismy sie nawet w sobote, czy do Jutki nie zadzwonic ponownie, ale w koncu zdecydowalismy sie nie przeszkadzac w moszczeniu. Do tancow nie doszlo, ale blizej opisze innym razem, bo dzisiaj jestem juz bardzo zmeczona. A tak w ogole to nie dziwota, ze sie tak rzadko (rowniez z CJ) widzimy, bo wizyty sa jednostronne – wam sie jakos nie kwapi odwiedzic nasz przepiekny kraj :). No to kiedy sie Was spodziewac :)? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wieczor z Xurkami i weekend 14.07.08, 23:01 Czekam na zdjecia. Odpoczywaj, a potem opisz paryskie wrazenia. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Weekend, preludium 12.07.08, 16:14 Blogowania c.d. :-) Rozpakowalam ksiazki, CD i DVD, jakies bibeloty i pierdulki, i zglodnialam, wiec poszlam na Plac Kostaryki na taras. Zamowilam kotleciki jagniece. Pytam kelnera: "ça vient avec quoi, monsieur?" (czyli z czym je podajecie) "Avec l'amour" "Pardon???" "Avec l'amour. Et pommes de terre dauphinoises". Paryz. :-) Niestety, byl to niezbyt dobry wybor - zapomnialam, ze bywa w nich malo miesa, duzo tluszczu i duzo babrania, zeby ten tluszcz odkroic. Lekcja na przyszlosc. Potem poszlam za rog zamowic kanape. Chcialam rozkladana, zaczelysmy z pania rozmawiac, i wspomnialam, ze drzwi tutaj wszedzie waskie i mnostwo zaulkow. Zadnej z normalnych czy rozkladanych kanap sie nie da. Wprawdzie byl pomysl, zeby skorzystac z uprzejmosci sasiadow, ale to juz ekipe przeprowadzkowa trza by zamawiac z dzwigiem i sasiadow niepokoic, eee. Zamowilam wiec nie taka, jaka chcialam, ale prosta malenka. Za to zaszalalam z tkanina obiciowa i poduszkami. W tym momencie zauwazylam, ze robia tez abazury, zobaczylam dwa kinkiety idealnie pasujace do mojej lampy, to je kupilam na wymiane beznadziei aktualnie powieszonej w salonie. I sofa, i abazury beda gotowe w polowie wrzesnia, bo teraz Francja sie zamyka. :-) Objuczona kinkietami weszlam do Culinariona, bo nie moge znalezc deski do krojenia. :-/ Na szczescie powstrzymalam sie i wykazalam silnym charakterem i wolom: kupilam tylko deske, pojemnik na sztucce i suszarke na naczynia. Objuczona tym wszystkim poszlam do Monoprix, i zrobilam zakupy. Do domu dzwigalam chyba z 15 kilo stafu, a to dobre 10-15 minut marszu, a w dodatku bylo strasznie parno i duszno. :-/ Jestem zmeczona. Boli mnie staw. Nalalam sobie chablis, i chyba siade w ogrodzie i poczytam Economista, nie mam na razie sil plaszczyc pustych kartonow i znosic do piwnicy. :-( Nic mi sie nie chce. Bleeee. O! Odpowiedz Link
jakotakot Re: Weekend, preludium 12.07.08, 16:33 to siadaj w tym ogrodzie na kartonach - przyjemne z pozytecznym ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Weekend, preludium 12.07.08, 16:39 Mokro po deszczu, jeszcze sie zaziebie. :-) A moze sie spytonie w koncie lozka i zasne. Kifjute wie. Idesenalac. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Weekend, preludium 12.07.08, 17:02 Jak ci sie nic nie chce to nic nie rob...bo czy musisz? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Weekend, preludium 12.07.08, 17:14 Szfedziu, mam teraz dany od Niebios 3-dniowy weekend - podczas tygodnia nie da sie z tym nic zrobic, bo wychodze rano-wracam wieczorem albo jeszcze pozniej. Mieszkanie, a szczegolnie salon, wyglada jakby pierun jebnou w rabarbar, same kartony, przejsc sie nie da. Mam tendencje, ze jak za dlugo w czyms takim jestem, to w ramach obrony mozgu przed prawda mozg mi sie wylacza i przestaje zauwazac. :-/ Panu od sprzatania obiecalam, ze do wtorku bedzie m.w. ogdruzowane. We wtorek przychodzi ekipa monterow do netu/kablowki/telefonu i musza miec miejsce. Przyjezdza do Paryza za dwa tygodnie ukochany kuzyn z nowa zona i zaprosilam ich tutaj na kolacje. Poza tym, po prostu mialam 5 tygodni na walizkach, ze zmianami miejsc, problemami, niespodziankami, stresami. _Musze_ jak najszybciej miec wrazenie, ze jestem w domu, ze jest mi tu milo, i ze z przyjemoscia tu wracam po robocie. Inaczej sie rozlece. Jestem juz na krawedzi. :-( Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Weekend, preludium 12.07.08, 17:33 No tak, rozumiem...nie, na kartonach zycie wcale nie jest fajne i dlatego sie wiecej nigdy nie przeprowadze. Ale pamietaj, wszystko nie musi byc perfekt. Zadnych krawedzi mi tu i basta!!! Rob metodycznie: jeden kartonik i kielonek chablis w ogrodku, potem tanczaco drugi kartonik i drugi kielonek, potem skaczaco trzeci katonik i trzeci kielonek, potem pelzaco czwarty kartonik i reszte chablis...a jutro powtorz to wszystko ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Weekend, preludium 12.07.08, 17:55 No dobra, ide splaszczyc pudla. I wyniose je do przedpokoju. A potem wyczyszcze z kurzu TV i stereo, i postawie je na miejsce docelowe. I podlacze stereo. I puszcze sobie jakies flamenco czycus. Moze pomoze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Weekend, preludium, c.d. 12.07.08, 20:24 Splaszczylam pudla, postawilam w przedpokoju i zmienilam gryplan. Obrazy mialam rozwieszac na koncu, ale stwierdzilam, ze nalezy mi sie dzisiaj troche zabawy w ramach rekompensaty za zmeczenie i bol biedra. :-) 3/4 obrazow znalazlo swoje miejsce. :-) Reszta czeka na olsnienia i pomysly. Sypialnie juz jest "moja". Siedze przy biurku i w wielkim, lekko zasniedzialym starym lustrze (nie moje, juz tu bylo) widze jakotowe torso, wiszace nad lozkiem. Patrze w lewo i widze dwa akty, olej i wegiel, do jednego kiedys w mlodosci pozowalam. Dalej w lewo: akt kupiony od kolezanki, a propos musze ja tu w DoopaRyza odnalezc, bosmy sobie zniknely niechcacy z horyzontu. Jakcza. W salonie i reszcie mam jeszcze pare zagwozdek. Spoko, przyjdzie. I smieszna sprawa: w ZD w sieni mialam wielka stara mape (przedruk) Lutecji, a tu w korytarzu zawisly dwie mapy D. Slaska: jeden autentyk z konca XVIII w., kupiony mi na ebayu przez przyjaciolke za cale 80 chyba euro (mapa cudenko, zrobiona w... Wenecji w 1772 r., wiec napisy sa po wlosku, ale nazwy miejscowosci po niemiecku; odrestaurowana pieczolowicie w okolicach Muzeum Narodowego :-) ), druga to przedruk z Biblioteki Narodowej mojego wtedy ksiestwa, chyba mw. z tego samego okresu, moze wczesniej. To symptom zycia w rozkroku, czycus. :-) Ja bardzo przepraszam, ze tak bloguje. :-/ Wczoraj mowilam Xurkowi, ze durne eseje o dzwiekach w nowych miejscach i ulicach itepe wlasciwie pisalam, zeby nie zapomniec, bo dzwiekow juz tak nie slysze - ucho sie przyzwyczaja, bo tych pierwszych reakcji juz nie bedzie takich. Czlek wsionka i inaczej widzi, co innego zauwaza. Natetuprzyklad, po pierwszej i drugiej nocy juz buczace barki nie przerywaja mi snu. A sa nadal przeciez. Juz nie mam chandry. Juz lepiej. Troche pomyslalam, troche pochatowalam z niektorymi ulubionymi ludzmi, net odebralo mi tylko raz. Cos tam zrobilam, widac postepy, gra radio TSF jazz i w moim rankingu dogania FIP. :-))) Czego i Wam zycze ( (C) m.k. :-D) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Weekend, preludium, c.d. 12.07.08, 21:57 Zycia nam sie troche sparalelily, jut. Tylko, ze mi najlepiej wychodzi prokrastynacja. A to srubokreta nie moge znalezc, a to przysiadam do kawy, a to na balkon na papierosa, staf przekladam z miejsca na miejsce, cos znosze w piwniczne czeluscie. Duzo gie zalega w holu i czeka do wtorku, by to na bruk wywalic: jakies sztucce (rany! znalazly sie nawet osmolone dwa noze z czasow hotknifing :), jakis wok uzyty dwukrotnie, stoliczek-pokiego-mi itp. Niby powinienem lubic to stadium (decorate, dahling, decorate!), ale mi juz bokowcem wypelza, przez leb sie przewala, przez paluchy sypie i z nosa kopia. Ide na balkon, czas na szluga. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Weekend, preludium, c.d. 12.07.08, 22:13 Paralelne paralelnym, ale ty sie dahhhhlink nie przeprowadziles do innego kraju i do innej roboty; nie zmieniles 3 mieszkan w ciagu miesiaca; nie ukradli Ci pieprzonych 2 kart kredytowych w ciagu 3 dni i komorki; nie zakochales sie, nie stwierdziles ze mieszkanie, ktore pamietales jako wieksze okazuje sie klitka i zmiescic sie nie mozesz. KJAP!!!!!!!! :-) Nie, nie gramy tu w one-upmanship, ale kurdebalans mysle, ze mam prawo do mental overload. Cale szczescie, ze nie musze wychodzic na balkon, zeby zapalic :-)))))))))))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Weekend, preludium, c.d. 12.07.08, 23:10 Ze co prosze?! Zakochalas sie?! No to tu mnie trumpujesz na cztery. Pytanie samo sie pyta: to dobrze, czy niedobrze ze sie zakochalas? Nadziejnie, czy bez? Wte, czy wte-i-wewte? ps1. na balkon nie musze, ale chce, bo bardzo przyjemnie w koronie drzewa. ps2. krajami mnie nie epatuj, bo jako seryjny przeprowadzacz wiem, ze z pietra na pietro, czy za dwie granice- efekt koncowy ten sam, pudla to pudla, urzadzanie sie to urzadzanie sie, nawet srubokret dziala w te sama manke :) Nawet gdy ty do szafy wlazisz miast do salonu, ja wchodze do pralki miast do lodowki. ps3. do overload masz pelne i zasluzone. I ja tez do kunedzy! Nie pozwole sie tu bagatelizowac, cierpienia me, pot i krew spuszczac w klozecie! No pasaran! :)) Czas na szluga. Odpowiedz Link
jutka1 No dobrze juz, dobrze... :-))) 13.07.08, 06:06 Mamy po rowno, ok? Masz racje, przeprowadzka jest przeprowadzka, i podobno trzecim od gory zrodlem stresu po smierci kogos bliskiego i rozwodzie. Przynajmniej nie polaczylam rozowdu z przeprowadzke. ;-))) A co do reszty, to niedyskretne i trudne pytania zadajesz ;-))))))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: No dobrze juz, dobrze... :-))) 13.07.08, 06:43 Umowmy sie w takie wzory: niedyskretny i trudny nie bede; jesli bez sensu i nadziei, to mi opowiesz na miejscu (i przy flaszce) listopadowo szlochajac/wspominajac by then niegdysiejsze trawy; a jesli bed of roses itp, to moze sie szarpniesz i poznam moze twojego towaresa (znow prz flaszce). Zycie jest nieprzewidywalne, jak widac- z wyjatkiem flaszki. ps. zrobilem kuchnie i mniej prosektoryjnych barw nabrala; hol tez zrobilem, ale musze przerobic. Acha, stereo tez wreszcie tez gra. Czas na szluga. I jeszcze ze dwa piwa nim nim sie udam na zasluzony. Odpowiedz Link
jutka1 Re: No dobrze juz, dobrze... :-))) 13.07.08, 06:48 Aaa, no to mozemy sobie jeszcze pogadac zanim te dwa piwa wychlejesz :-))) Moze przeniesiemy sie na pierduly? Ide podbic watek piedulowaty. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela i znow to samo 13.07.08, 06:23 Jak widac na zalaczonym obrazku, znow byly nad ranem problemy roztoczowe. :-//////// Chyba te gadziny uaktywnilam i poslalam fruwac, kiedy motalam sie wczoraj z obrazami i mlotkiem. Kjap. No coz, oprocz ostatnich podrygow rozpakowywania walizki i ukladania ciuchow w szafach sypialnia juz nie bedzie obiektem zadnych gwaltownych ruchow. Ja natomiast pojde do apteki po jakies antyhistaminy na noc, bo inaczej sie z niewyspania wykoncze. I zaczne szukac machinerii antygadzinowej, co mi ja polecono i w kalendarzu zapisano. I kupie nowe materace. I pojde do dochturki, jak owa wroci z urlopu. Plany na dzis: dokonczyc com zaczela w salonie, poodkurzac, rozpakowac karton lazienkowy, przeorganizowac (troche) kuchnie. Poza tym w ramach relaksu ide na lunch z kumplem od Cafe Beaubourg, ale tym razem poprosilam, zebysmy sie spotkali blizej mnie, zebym nie musiala jezdzic po calym miescie. I tyle, nic takiego. Dzien jak co dzien, oprocz jeb.... roztoczy :-/ Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
jutka1 No i zmiana planow :-) 13.07.08, 09:31 Kumplowi wczoraj "salatka zaszkodzila" i odwolal lunch. Tysz piknie. :-)))))) Odpowiedz Link
jutka1 Quatorze juillet 14.07.08, 11:03 Wlasnie przelecialy samoloty defiladowe, niestety nie widze ich z mojego okna. Sen mialam przerwany gadzinowym atakiem, wywietrzylam sypialnie i znow zasnelam na 4 godziny. Snily mi sie dziwnostki, doktor F. by sie pewnie tez zafrapowal. A teraz sie zbiore i pojde na zakupy (Monoprix "exceptionnellement" otwarte), po czym pokontynuuje ukladanie swego zycia, po czym popracuje. To ostatnie bo musze. :-) Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Quatorze juillet -- cd 14.07.08, 19:48 No to bloguje c.d. ;-) Salon prawie, prawie nadaje sie do uzytku. Posiedzialam 2 godziny na patio kultywujac piegi, z cichym tlem b&o i Niña Pastori, i myslami roznymi. Coraz bardziej czuje sie tu jak w domu, i coraz bardziej mam ochote kupic to mieszkanie i rozwalic sciany, i zrobic tak jak powinno byc :-)))))))) Zapomnialam jesc. :-/ Napisalam maila do szefa, z kopia na kadrowa, ze jutro pracuje w/z domu. I tak mialam pojechac tylko na pol dnia, bo potem wchodzi firma netowo-kablowo-telefoniczna, wiec doszlam do wniosku, ze dojazd do i z biura to strata czasu. Bede pracowac w domu na blackberrym. A w ogole to Celentano to geniusz. O. Lago Rosso. Ach. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Quatorze juillet -- cd 14.07.08, 21:09 jutka1 napisała: > A w ogole to Celentano to geniusz. Zgadzam sie > :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Quatorze juillet -- cd 15.07.08, 01:07 Jutko, nie zapominaj jesc! Amory amorami, ale w zdrowym ciele zdrowy duch :o) I nie sluchaj romantycznej muzyki bo sie zupelnie rozmaslisz! Fajnie ze sie zadomawiasz i planujesz gniazdo. Nie wiem jak Ty, ale ja to uwielbiam i prawde mowiac, lubilam sie przeprowadzac z tego powodu. Kreci mnie oswajanie nowej przestrzeni, macanie sie z duchem domu przez sciane. Obecny dom jest chyba moja wielka miloscia, gotowa jestem glaskac jego jedwabiste sciany :o) Oby i taka milosc na Ciebie splynela, zamiast tej nudnej i przewidywalnej miedzyludzkiej... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 QRV :-((( 14.07.08, 22:54 Jakies sztuczne ognie zapuszczajom. A ze mam blisko do wiezy E., to spac sie nie da. Buuuuuu. Odpowiedz Link
lucja7 Piekne panie na trybunie 15.07.08, 09:25 Pitou, przyjezdzasz na 14go lipca do Paryza i narzekasz ze ci ognie sztuczne nie daja spac...... A na trybunie defiladowej byly piekne panie, Kaczynski z zatknietym w kieszeni piorem gotowym do podpisania papieru lizbonskiego, oraz Merkel poklepujaca przy byle okazji Sarkozyego po plecach, nie zostawiajac go ani na krok. Jaki by nie byl, ale z pewnoscia potrafi rozluznic tych sztywnych i pogniewanych. Na strazackim balu nie bylam, jak zwykle zreszta. Moge wam jednak doniesc ze tegoroczne wydanie swieta bylo we Francji ogolnie lubiane. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: QRV :-((( 15.07.08, 11:39 Tak, tak Pytunie. Szajm onju. To mi przypomina, jak facet podał biuro podróży do sądu bo w basenie luksusowego hotelu w Kenii był Murzyn... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: QRV :-((( 15.07.08, 12:01 Ponoc jeden Anglik wygral proces przeciwko biuru (biurowi? k...jak sie to pisze?) podrozy gdyz trafil do hotelu gdzie byli sami Niemcy i czul sie nieswojo bo po angielsku mowic nie mogl. Odpowiedz Link
maria421 Re: QRV :-((( 15.07.08, 12:05 Jutka wysyla zakodowane SOS, a Ty tu "szajm onju". Ona biedna w quatorze julliet o bladym swicie przy kompie siedzi i zaraz po dobranocce razem z kurami spac idzie. Incroyable! Moze to wszycko bez te atomy? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: QRV :-((( 15.07.08, 12:09 Pajton by sam powiedział - "mam com pragła". Posiedzi to się przestawi. Ja tam współczucia nie mam bo przez tydzień nie tylko z całą grupą cierpiałam za problemy kupowe, ale też i spać nie mogłam wcale. Co mi nie przeszkodziło się bawić świetnie i odnosić korzyści wielorakich. Odpowiedz Link
maria421 Jutka 15.07.08, 16:40 Wlasnie wrocilam z zakupow w "markecie" gdzie wzrok moj padl na plyn przeciw roztoczom i oczami duszy mojej zobaczylam Ciebie duszona noca na paryskim bruku przez miliony roztoczy i pomyslalam ze jakbys moze taka flaszke z rozpylaczem pod reka miala i uzyla jej jako broni chemicznej przeciw tym gadom to by moze pomoglo? Poszukaj czegos podobnego w Paryzu. A moze juz masz? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutka 15.07.08, 21:33 Mario, zobacze w sobote w supermarkecie. Dziekuje za troske. Naprawde. :-) Odpowiedz Link
jutka1 YEEEESSSSSSSSSSSS......... :-))) 15.07.08, 21:32 Mam kjap internet. Moj wlasny oplacony, zainstalowany. Pan wszedl, obejrzal i mowi, ze nienienie, to zbyt skomplikowane, bo totamto, nie da rady. No to mi lzy stanely w oczach i mowie: Niech mnie pan nie zabija, ja bez internetu nie moge. No to wzielam pana na litosc, i siedzial u mnie godzine dluzej, nameczyl sie, ale... dziala! Mozna blogowac, hehehehe. :-) Poza tym o 18:30 przyszla Zolta Lina po maszyne do szycia i portrety przodkow. I siedlismy i gadalismy do teraz. Przeprosil za byly grzech klamstwa. Okazuje sie, ze pani powod dala mu smak tego jak on mnie traktowal. Bez wchodzenia w szczegoly. Juz nie pamietam, kiedy ostatni raz rozmawialismy tak szczerze i otwarcie. Wywalilam, co mialam, wysluchalam sagi pani powod, i w sumie mi go szkoda, ale powiedzialam mu, ze jestem wdzieczna za uwolnienie mnie od siebie wtedy, a nie 10 lat pozniej. Rozstalismy sie cieplo, jak rodzina prawie, mile, ze tak mozna. Pasierbica wyszla za maz, pasierb sie ozenil, drugi pasierb robi kariere rezyserska. Przyjaciele tez ok. Opierdulilam za danie mi znac o smierci Michela miesiac pozniej, i nie danie znac o reszcie. No. I mam internet. Zaraz sprawdze, czy telefon dziala. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: YEEEESSSSSSSSSSSS......... :-))) 15.07.08, 22:05 Telefon dziala :-)))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Moja ulica docelowa 16.07.08, 06:36 Jest niezbyt szeroka i ciagle jeszcze nieodgadniona. Widzialam ja juz budzaca sie, zasypiajaca, kipiaca zyciem (czyt. 5 osob na krzyz ;-D) podczas lunchu. To ostatnie to pewnie wina przerwy wakacyjnej, ludzie sie kanikuluja.(zam. ;-D) Barek juz nie slysze, ale golebie owszem. Czesto wieczorem slychac pijane wrzaski z jakichs knajp nad Sekwana, w roznych jezykach. :-) Ale to tylko w sypialni - w saloniku i na patio ich nie slychac. Zapachy bede badac po urlopach, bo jak pisalam - ludzie sa wyjechani. W drodze do/z pracy i nie tylko mam do pokonania wysokie schody, kicz kompletny - a propos - bo wygladaja jak pocztowka z DoopaRyza: i latarnie som, i balustrada, i wieze E. widac jak na dloni. Jak tu takiemu czemus zrobic zdjecie mojej ulicy bez perwersyjnego uprawiania grafomanii fotograficznej? No i tyle na dzis. Ide sie chedozyc, niedospana i w panice, czy zdaze dzis wszystko. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Moja ulica docelowa 16.07.08, 10:28 Juta pisze: "W drodze do/z pracy i nie tylko mam do pokonania wysokie schody, kicz kompletny - a propos - bo wygladaja jak pocztowka z DoopaRyza: i latarnie som, i balustrada, i wieze E. widac jak na dloni. Jak tu takiemu czemus zrobic zdjecie mojej ulicy bez perwersyjnego uprawiania grafomanii fotograficznej?" Schody, latarnia, balustrada, wieza, nie sa w tym wypadku kiczem, sprzeciwiam sie. Sa to elementy miasta, dzialajace, obliczone zeby dzialaly, zrobione z materialow szlachetnych, czyli stal i kamien i sa bez zadnych grymasow stylistycznych. I przy okazji tre szarman, nespa? Kicz (albo jak piszesz grafomanstwo) moze sie zaczac dopiero od obrazka na papierze i zalezy wylacznie od autora. No ale i tak wiemy ze sie rozumiemy :-)))) Niech ci sie dobrze dzis pracuje. Odpowiedz Link
jutka1 Grafomanstwo a klasa robotnicza 16.07.08, 12:54 lucja7 napisała: > Schody, latarnia, balustrada, wieza, nie sa w tym wypadku kiczem, > sprzeciwiam sie. Sa to elementy miasta, dzialajace, obliczone zeby > dzialaly, zrobione z materialow szlachetnych,czyli stal i kamien i > sa bez zadnych grymasow stylistycznych. I przy okazji tre szarman, > nespa? ********** Nespa. Racja. :-) > Kicz (albo jak piszesz grafomanstwo) moze sie zaczac dopiero od > obrazka na papierze i zalezy wylacznie od autora. ********** Wole nie probowac chyba, pozostawiam to innym. :-) > No ale i tak wiemy ze sie rozumiemy :-)))) ********** Racja. > Niech ci sie dobrze dzis pracuje. ********** Dzieki. Idzie z gorki jak na razie. Po poludniu powinnam skonczyc to, nad czym sie biedzilam wczoraj caly dzien. Potem otrzepie lapki, nacisne "send" i oddale sie z godnoscia w celu zakupu szampana i wina na dzisiejsza kolacje w scislym gronie. Ma byc lekkie indyjskie (gospodarz na diecie :-D). Lud pracujacy miast i wsi, podpis nieczytelny :-) Odpowiedz Link
jutka1 Pod-watek kulinarny, kontynuacja 17.07.08, 10:18 Zapuscilam sie ostatnio. Ale tez nie bardzo bylo o czym pisac. :-) Wracam do tematu, bo wczorajsza kolacja byla przepyszna: - apero: szampan z wrzuconymi do kieliszkow malinami - surowe brokuly maczane w tzatzikach - kurczak jakostam po indyjsku (nie zapamietalam), dosc ostry (jesli dla mnie "dosc ostry" to dla przecietnego czlowieka pewnie zbyt ostry :-D), ryz w wodzie rozanej, i sos jogurtowo-ogorkowy - do tego bardzo dobre cotes du rhone, musze dokupic w tym samym sklepie kilka butelek - na deser sorbet malinowy z malinami i czeresnie - kawa/herbata A na lunch ide na moj ulubiony taras na jakas dobra rybe - rozjasnilo sie, wiec trza troche piegow pokultywowac ;-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Zapuszczenie Pytona 17.07.08, 12:05 Pytonie, proszę nie kreuj tutaj "muszów" i biczów na swój własny tyłek. Pisz tu, kiedy odczujesz nieodparte parcie i coś się będzie nachalnie domagało napisania i zdecydowanie będzie paryskie.Nikt nie powiedział, że to musi być codzienne i regularne jak stolec. To apropos, Twego rozkroku na który się poskarżyłaś na Pierdulu. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Zapuszczenie Pytona 17.07.08, 12:08 Juz jak o stolcu, to wlasnie napisalam o moskiewskich sraczach w ludzkim obliczu kapitalizmu moskiewskiego ;-))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Zapuszczenie Pytona 17.07.08, 12:21 Dziękuję, czekałam na to jak kania na dżdż. Odpowiedz Link
maria421 Re: Pod-watek kulinarny, kontynuacja 17.07.08, 13:16 A co to za moda z wrzucaniem owocow do szampana czy prosecco? W Niemczech ludzie teraz dostali bzika na punkcie wrzucania kwiatow Hibiscusa (jak to po polsku?) do kieliszka i te kwiaty pod wplywem szampana /prosecco sie rozwijaja. Kicz! Nawet w mojej ulubionej restauracji w miescie zaczeli podawac prosecco z kandyzowana wisienka :( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pod-watek kulinarny, kontynuacja 17.07.08, 15:47 Mario, ze az poruszona przerwe ciezka prace, ktora na tzw. gwalt koncze. Nie porownywac mi tu kandyzowanych wisienek (FUJ! Kicz! Dolce...) z owocami w szampanie. Truskawki z szampanem znane od zawsze! Maliny nadaja sensualny smak... Odpowiedz Link
maria421 Re: Pod-watek kulinarny, kontynuacja 17.07.08, 16:15 Jutka, de gustibus, ja zadnych owocow , swiezych czy kandyzowanych w szampanie/prosecco nie toleruje :) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Pod-watek kulinarny, kontynuacja 17.07.08, 16:21 A ja z kolei sie zastanawiam dlaczego niektorzy z Niemiec pisza o alkoholach "dolce" albo inne "prosecco". To tak zeby brzmialo kulturalniej? Odpowiedz Link
maria421 Re: Pod-watek kulinarny, kontynuacja 17.07.08, 21:45 lucja7 napisała: > A ja z kolei sie zastanawiam dlaczego niektorzy z Niemiec pisza o > alkoholach "dolce" albo inne "prosecco". > To tak zeby brzmialo kulturalniej? Bo my tu w Niemczech taki wybor mamy ze sobie mozemy albo champagne albo prosecco albo Sekt zamowic. :) Odpowiedz Link