Pieniądze

05.07.08, 16:16
Ryzykując pomówienie o tyrollowanie forum poprzez otwieranie masy wątków -
podrzucam na forumliwość ten. Pieniądze. Wykluł się z wątka o bredniach.
Czy są potrzebne pieniądze, czy nie są?
Moim zdaniem są potrzebne tak jak kran do wanny, opona do auta, płyn domestos
do mycia. Sam kran, opona i domestos nie są potrzebne. Przydają się wtedy
kiedy się ma wodę i wannę do której chcemy ją nalać, wtedy kiedy mamy auto
którym chcemy gdzieś pojechać, domestos kiedy mamy brudno a chcemy mieć
czysto. Środek do celu.
Gwoli zilustrowania, użyję lubianego przeze mnie filmu "The Italian Job". Otóż
okradła bank grupa facetów i rozmawiali co zrobią z pieniędzmi. Każdy miał
jakiś pomysł - a jeden nie miał. I ten jeden ukradł całe te pieniądze tym
innym i ukradł też ich pomysły na pieniędzy wydanie. Lecz ponieważ był
beznadziejnym glutem to tak faktycznie spędzał czas siedząc zamknięty w domu i
gapiąc w wielki plazmowy telewizor. Reasumatum. Jeśli się nie ma pomysłu,
celu, ani w chuja wyobraźni chociaż trochę - to pieniądze tu nic nie pomogą.
Łudzą się ci, co powtarzają, że zrobili by to, tamto czy owamto gdyby tylko
mieli pieniądze. Otóż nie, nie zrobili by.
    • blues28 Re: Pieniądze 05.07.08, 16:36
      Wyswiechtany truizm i nie brednia: pieniadze szczescia nie daja,
      ale... ulatwiaja zycie. Niedokladnie w temacie ale cos o pieniadzach
      w niewlasciwych rekach. Kolezanka, która pracuje w znanej galerii
      pilnie poszukuje jakikolwiek obraz Murillo (B.Murillo, znany
      hiszpanski malarz z XVII wieku). Jest to zlecenie klienta, który
      wlasnie dorobil sie na ceglach, budownictwie i spekulacji. Poprosil
      o obraz koniecznie DROGI o latwo rozpoznawalnym autorstwie. Fakt
      autentyczny i zalosny i smieszny. Zupelnie jak te ksiazki kupowane
      na wage/metry szescienne wg koloru i jakosci okladek.
    • maria421 Re: Pieniądze 05.07.08, 16:47
      Sa potrzebne, bo bez pieniedzy sie nie da.
      No wiec pytanie powinno byc nie CZY pieniadze sa potrzebne lecz ile:)
      A na to kazdy moze sobie indywidualnie odpowiedziec, podobnie jak kazdy ma prawo
      ustalenia wlasnego modelu konsumpcji i wydawania wlasnych pieniedzy wedlug
      wlasnych potrzeb czy widzimisie.
      I nawet jezeli ktos sobie kupi ksiazek na metry wedlug koloru okladki choc
      czytac nie umie, to co z tego? Moze jego dzieci albo wnuki kiedys przeczytaja.
      • blues28 Re: Pieniądze 05.07.08, 16:59
        Musze przyznac, ze w moim odczuciu zakup ksiazek czy dziel sztuki
        tylko i wylacznie w celu ostentacyjnym (nie wazne co, wazne zeby
        bylo drogie i wskazujace na status) jest zalosne.
        Co nie zmiania faktu, ze kazdy za wlasne pieniadze kupuje co chce.
        • maria421 Re: Pieniądze 05.07.08, 17:12
          Blues, czytajac Twoj post przypomniala mi sie scena z "Ziemi Obiecanej" kiedy
          Pieczka-Muller sciaga trzewiki z nog i w onucach wchodzi na salony swego palacu
          ktory kupil wlasnie w celu ostentacyjnym.

          Palac stoi do tej pory :)
          • maya2006 Re: Pieniądze 05.07.08, 17:55
            pieniadze umozliwiaja bezproblemowe, szybkie, interesujace zycie przy
            jednoczesnym zaspokojeniu potrzeb emocjonalno- socjalnych.
            mozna i bez, ale wtedy trzeba z paru rzeczy zrezygnowac. ale tylko wtedy jest
            pienie jak sie chce zrezygnowac, a nie musi...

            w tym kontekscie przypomnial mi sie moj profesor socjologii, ktory ciagle
            powtarzal, ze mit rodziny wielodzietnej w malym mieszkanku w szczesciu i milosci
            zostal stworzony przez tych mieszkajacych w wielkich domach, po to by te rodziny
            sie nie buntowaly...

            • maria421 Re: Pieniądze 05.07.08, 18:05

              Bo to co nas podnieca
              To sie nazywa kasa
              A kiedy w kasie forsa
              To sukces pierwsza klasa

              Bo to co nas podnieca
              To czasem tez jest seks
              A seks plus pelna kasa
              To wtedy sukces jest

              ;)
              • iwannabesedated Re: Pieniądze 05.07.08, 20:18
                Ja jestem jak najbardziej za. Znaczy za maniem pieniędzy. Uważam, że bez
                minimalnej kwoty pieniędzy faktycznie się nie da. Nic kompletnie.
                Natomiast się zupełnie nie zgodzę, aby pieniądze rozwiązywały problemy. Owszem,
                pewne rozwiązują. Za to przysparzają od groma innych. Przede wszystkim jak ich
                nie stracić. A co więcej, jak nie tylko nie stracić ale wręcz jak je pomnożyć.
                Komplikuje stosunki międzyludzkie - bo nagle nie wiadomo czy lubią nas, czyteż
                nasze pieniądze? Też nagle niektórzy przestają nas ze względu na nasze pieniądze
                lubić, inni zwiszczą a trzeci włażą w dupę. Tyle z mitem bezproblemowego życia.
                Ja osobiście wolę problemy wynikające z pieniędzy niż te które wynikają z ich braku.
                Niemniej, tak samo jak bieda nie uszlachetnia, także samo i pieniądz. Nudny,
                malkontencki, ograniczony glut nie dostanie nagle skrzydeł i ponad poziomy nie
                zacznie wzlatać gdy się nama pieniędzy.
                • maya2006 Re: Pieniądze 05.07.08, 21:33
                  ja wole rozmyslac nad moimi problemami w eleganckiej restauracji po koncercie
                  jazzowym i wracac do domu taksowka...
                  ale czuc sie szczesliwie moge takze w domu, przy misce zupy (zupa niech bedzie
                  pomidorowa)

                  poczucie szczescia daje mi mozliwosc wylotu na weekend np. do kopenhagi
                  przeszczesliwa bylam jadac przed laty do kopenhagi autobusem... rzygajac na promie

                  kocham pieniadze, mimo ze bez nich tez potrafie byc szczesliwa, ale je kocham
                  miloscia doglebna... juz nawet tylko za to, ze moge za nie kupic dobre wino
                  (wino niech bedzie czerwone, wytrawne)..
                  • maria421 O pieniadzach sie nie rozmawia 05.07.08, 23:22
                    o pieniadzach sie spiewa :-)

                    Gdybym był bogaczem
                    Dejdel didel dejdel
                    Digu digu didel, dejdel dum
                    Cały dzień bym biddy, biddy bum
                    Gdybym ja był wielki pan.
                    Pracy bym się brzydził
                    Dejdel didel dejdel
                    Digu digu didel, dejdel dum
                    Gdybym ja był biddy, biddy bum
                    Digu digu didel, dejdel, pan.

                    Zbudowałbym ja dom najwyższy na świecie
                    W samym by sercu miasta stał.
                    A schodów by bez liku było w domu tym,
                    Okropnie dużo w górę w dół ciut-ciut
                    I donikąd schody też bym miał,
                    Bo sobie tak akurat życzyłbym.
                    W podwórku to ja chcę dorodny mieć drób
                    Co krok "gul, gul", "kwa, kwa", "gę, gę"
                    Taki koncert - ojojoj! - jak ze snu,
                    Tu indyk, tam znów gęś, coś z kaczek i coś z kur
                    I już każdy w krąg połapie się,
                    Że właśnie ja, milioner, mieszkam tu.
                    [wzdycha]
                    Gdybym był bogaczem
                    Dejdel didel dejdel
                    Digu digu didel, dejdel dum
                    Cały dzień bym biddy, biddy bum
                    Gdybym ja był wielki pan.
                    Pracy bym się brzydził
                    Dejdel didel dejdel
                    Digu digu didel, dejdel dum
                    Gdybym ja był biddy, biddy bum
                    Digu digu didel, dejdel, pan.

                    Już widzę swoją Gołdę jako bogaczową dziś;
                    Ma podbródki piękne dwa,
                    W kuchni krząta się, gdzie kucharek moc
                    I ważna jest, że aż strach i wszystkim ona rządzi,
                    Oj, ależ ona radość ma,
                    Mogąc sobie wrzeszczeć dzień i noc!
                    Najmędrszych ludzi z miasta tłum już chce
                    Odwiedzić mnie
                    Już słuchają mych opinii jak
                    Salomonowych rad.
                    "Powiedz nam reb Tewie, wybacz nam reb Tewie",
                    Niby cadyk słynę już na cały świat.
                    [intonuje]
                    I będzie całkiem bez znaczenia
                    To, że mylę się lub łżę,
                    Kto bogaty, ten rozumy zjadł!

                    I miałbym wtedy czas, którego mi brak,
                    By pędzić swój w synagodze byt,
                    Przy wschodniej ścianie mieć stałe miejsce w niej
                    I komentować tam co dzień Talmudu treść,
                    Jak każdy dobry Żyd,
                    Bo czy można słodziej żyć i lżej?
                    [wzdycha]
                    Gdybym był bogaczem
                    Dejdel didel dejdel
                    Digu digu didel, dejdel dum
                    Cały dzień bym biddy, biddy bum
                    Gdybym ja był wielki pan.
                    Pracy bym się brzydził
                    Dejdel didel dejdel
                    Digu digu didel, dejdel dum
                    Ty, coś jagnię stworzył, oraz lwa
                    Czemuś uparł się, że właśnie ja
                    Zepsułbym Ci boski świata plan,
                    Gdybym ja był wielki pan!
                  • jutka1 Re: Pieniądze 06.07.08, 00:21
                    Czerwone, wytrawne?

                    A istnieje inne?

                    :-/
                    • maria421 Re: Pieniądze 06.07.08, 11:39
                      jutka1 napisała:

                      > Czerwone, wytrawne?
                      >
                      > A istnieje inne?
                      >
                      > :-/

                      Owszem. Na przyklad Recioto della Valpolicella dolce.
                      Polecam na deser:-)
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 06.07.08, 11:47
                        maria421 napisała:

                        > jutka1 napisała:
                        >
                        > > Czerwone, wytrawne?
                        > >
                        > > A istnieje inne?


                        > Owszem. Na przyklad Recioto della Valpolicella dolce.
                        > Polecam na deser:-)

                        Jezeli na deser to deserowe wino a nie czerwone.
                        czerwone wino jest czerwonym winem i nie moze byc inne jak wytrawne.
                        Ale...po ostatniej wizycie w niemczech okazuje sie podobnie jak Polacy o tym nie
                        wiedza ;)
                        Pewnie dlatego niemieckie czerwone wina sa niestety marne :(
                        • jutka1 Re: Pieniądze 06.07.08, 12:06
                          Dziekuje Kielbiu, ze pod moja nieobecnosc napisalas to co mysle :-))))
                          • maria421 Re: Pieniądze 06.07.08, 14:40
                            Dziewczyny, fakt ze jakies wino jest deserowe nie zmienia jego koloru.

                            Recioto della Valpolicella akurat jest i deserowe i czerwone.
                            • icaro Re: Pieniądze 06.07.08, 15:53
                              nie wiem co to deserowe wino.wino jest winem,albo czerwone,albo biale albo
                              rosado tak jak PEÑASCAL ROSADO
                              www.distribucionesncl.com/bodegas_penascal/index.html

                              www.winesfromspain.com
                              a pieniadze sa po prostu potrzebne.i przyznaje ze USA sa tanie jak barszcz jesli
                              chodzi o ciuchy.sam ostatnio kupuje w stanach..
                            • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 06.07.08, 16:36
                              maria421 napisała:

                              > Dziewczyny, fakt ze jakies wino jest deserowe nie zmienia jego koloru.
                              >
                              > Recioto della Valpolicella akurat jest i deserowe i czerwone.

                              Nie spodziewalam sie innej odpowiedzi ale laicy nawet sfermentowany kompot z
                              porzeczek ktory ciocia robi kazdego lata nazywaja winem. Ja nie.
                              • iwannabesedated Re: Pieniądze 06.07.08, 17:57
                                No i znowu się wzięły za berety...
                                Ja od razu się przyznam, że na winie się nie znam. Z sześciu degustowanych
                                zapamiętałam tylko Macon de Village i Barolo. Aha i jakaś Marsenca było. Reszę -
                                ni w ząb nie pamiętam, ale były to cierpkawe mocno taninowe wina czerwone a
                                jedno się nawet nazywało Primitivo cośtam. I żeby nie było, że odbiegam od
                                meritum de barano czyli kasy - degustacja była nieodpłatna, transport własny w
                                jedną stronę rowerem w drugą zygzakiem jak już powiedziałam. A to, że się tam
                                też wydało na zakup jednej butelki chardonnay a drugiej montepulciano plus mule
                                w sosie baskijskim - to już zupełnie inna parakalo. I w ogóle.
                                I jeszcze dodam, że dokonałam ostatnio degustacji niuchowej Chanel Coco i
                                Cristalle. I jestem w rozdarciu od wtedy. Bo kończy mi się No.19 i odczułam w
                                swoim jestestwie potrzebę zmiany. I w taki oto dydlemat straszny wpadłam.
                                • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 06.07.08, 18:25
                                  Od razu sie przyznam ze na winie sie nie znam ale cos niecos wiem. W koncu przez
                                  rok na kursy chodzilam. To sprawilo ze zwracam uwage na to co pije i smak mi sie
                                  wyostrza. Coraz czescie zdarza mi sie kupic jakas jedna drozsza butelke zamiast
                                  trzech tanich.
                                  Bedac w Niemczech z kumpela moja mialysmy rozmowe na ten temat i urzadzilam jej
                                  degustacje. Amarone, jakies ripasso, rioja.
                                  Od naszej wspolnej kolezanki z Au ktora spotkalysmy w Berlinie dostalam w
                                  prezencie butelke Bin 407 Penfoldsa. Mniaaaaaam...
                                • maria421 Re: Pieniądze 06.07.08, 20:11
                                  iwannabesedated napisała:

                                  > No i znowu się wzięły za berety...
                                  > Ja od razu się przyznam, że na winie się nie znam. Z sześciu degustowanych
                                  > zapamiętałam tylko Macon de Village i Barolo. Aha i jakaś Marsenca było. Reszę
                                  > -
                                  > ni w ząb nie pamiętam, ale były to cierpkawe mocno taninowe wina czerwone a
                                  > jedno się nawet nazywało Primitivo


                                  Primitivo di Manduria?

                                  Nie przepadam.
                                  w sosie baskijskim - to już zupełnie inna parakalo. I w ogóle.
                                  > I jeszcze dodam, że dokonałam ostatnio degustacji niuchowej Chanel Coco i
                                  > Cristalle. I jestem w rozdarciu od wtedy. Bo kończy mi się No.19 i odczułam w
                                  > swoim jestestwie potrzebę zmiany. I w taki oto dydlemat straszny wpadłam.

                                  Powachaj te Prade Infusion d´Iris, dla mnie bomba.
                                • go.ga Re: Pieniądze 06.07.08, 21:21
                                  > I jeszcze dodam, że dokonałam ostatnio degustacji niuchowej Chanel Coco i
                                  > Cristalle.

                                  Stawiam na Coco.
                              • maria421 Re: Pieniądze 06.07.08, 20:06
                                kielbie_we_lbie_30 napisała:


                                > Nie spodziewalam sie innej odpowiedzi ale laicy nawet sfermentowany kompot z
                                > porzeczek ktory ciocia robi kazdego lata nazywaja winem. Ja nie.

                                Ja natomiast po koneserce wina spodziewalam sie troche wiekszego rozeznania :-)

                                Szfedziu, Ty wez i sprobuj to Recioto (spokrewnione zreszta z Amarone o ktorym
                                wspominalas) , nie pozalujesz.
                                :-)
                                • blues28 Re: Pieniądze 06.07.08, 22:19
                                  To niezupelnie tak. Nie jestem sumillerem i wiem o wiele za malo
                                  niz bym chciala, bo to gleboka wiedza, ale podstawy miec musze, bo
                                  moja "big corporation" zajmuje sie produkcja i komercjalizacja wina
                                  (i innych trunków).
                                  Wino (blanco/tinto/rosado) klasyfikuje sie ze wzgedu na grono z
                                  którego pochodzi a nie na jego ostateczny kolor.
                                  Wina biale niekoniecznie sa biale, bo im dluzszy proces dojrzewania
                                  tym ciemniejszy kolor wino. Ale grono jest jasnozólte.
                                  Wina grupy tinto (w Polsce zwane czerwone) pochodza z gron tinto
                                  (wisniowo-fioletowy kolor wionogrona) i maja zywy czerwony kolor
                                  jesli sa mlode. A im starsze (gran reserva, grand cru) tym wiecej
                                  odcieni brazu w kolorze kolor i sklania sie on ku kasztanowi w
                                  sloncu.
                                  Wina slodkie z reguly pochodza z grona bialego i zwykle naleza do
                                  win bialych. Jest to jakby paradoks, bo stary, cenny Noé, po
                                  trzydziestu latach dojrzewania w barylkach ma kolor glebokiego
                                  mahoniu ale nalezy do win bialych bo pochodzi z grona Pedro Ximenez.
                                  Ale, ale... rzucilam okiem na Recioto della Valpolicella. I w 75%
                                  pochodzi z Corvina Veronese a to jest grono tinto! Czyli JEST to
                                  wino tinto (czerwone) choc slodkie.
                                  Z tego samego grona Corvina Veronese robione jest tez wspomniane
                                  Amarone.
                                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 06.07.08, 22:44
                                    Wiec jesli tyle wiesz to powinnas wiedziec ze czerwonego wina nie klasyfikuje
                                    sie jak wina biale na wytrawne, polwytrawne, polslodkie czy slodkie. Slodkosc
                                    wina (jak i inne cechy) zalezne sa od rodzaju winogrona. Wiadomo ze np. shiraz
                                    jest winem ognistym, ma wiecej % bo winogrono jest slodkie.
                                    • maria421 Re: Pieniądze 06.07.08, 23:56
                                      kielbie_we_lbie_30 napisała:

                                      > Wiec jesli tyle wiesz to powinnas wiedziec ze czerwonego wina nie klasyfikuje
                                      > sie jak wina biale na wytrawne, polwytrawne, polslodkie czy slodkie. Slodkosc
                                      > wina (jak i inne cechy) zalezne sa od rodzaju winogrona. Wiadomo ze np. shiraz
                                      > jest winem ognistym, ma wiecej % bo winogrono jest slodkie.
                                      >
                                      Szfedziu, nie wiem na jaki Ty kurs chodzilas, ale wina czerwone sa jak
                                      najbardziej klasyfikowane jako "amabile" -polslodkie lub "dolce"-slodkie.

                                      Jezeli z tego samego winogrona mozna wyprodukowac tak Amarone jak i Recioto, to
                                      znaczy ze tajemnica lezy w produkcji. Recioto jest produkowane z czerwonego
                                      winogrona suszonego w specjalnych warunkach przez min. 120 dni, w czasie
                                      suszenia zwieksza sie koncentracja cukru.
                                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 07.07.08, 10:13
                                        maria421 napisała:

                                        > kielbie_we_lbie_30 napisała:
                                        >
                                        > > Wiec jesli tyle wiesz to powinnas wiedziec ze czerwonego wina
                                        nie klasyfi
                                        > kuje
                                        > > sie jak wina biale na wytrawne, polwytrawne, polslodkie czy
                                        slodkie. Slod
                                        > kosc
                                        > > wina (jak i inne cechy) zalezne sa od rodzaju winogrona. Wiadomo
                                        ze np. s
                                        > hiraz
                                        > > jest winem ognistym, ma wiecej % bo winogrono jest slodkie.
                                        > >
                                        > Szfedziu, nie wiem na jaki Ty kurs chodzilas, ale wina czerwone sa
                                        jak
                                        > najbardziej klasyfikowane jako "amabile" -polslodkie lub "dolce"-
                                        slodkie.

                                        No to przeciez juz powiedzialam, w Niemczech lub w Polsce. Reszta
                                        swiata tak nie robi hehehe



                                        >
                                        > Jezeli z tego samego winogrona mozna wyprodukowac tak Amarone jak
                                        i Recioto, to
                                        > znaczy ze tajemnica lezy w produkcji. Recioto jest produkowane z
                                        czerwonego
                                        > winogrona suszonego w specjalnych warunkach przez min. 120 dni, w
                                        czasie
                                        > suszenia zwieksza sie koncentracja cukru.
                                        • maria421 Re: Pieniądze 07.07.08, 10:44
                                          kielbie_we_lbie_30 napisała:


                                          > No to przeciez juz powiedzialam, w Niemczech lub w Polsce. Reszta
                                          > swiata tak nie robi hehehe


                                          Tak, tak. Okreslenia "amabile" i "dolce" oraz metode produkcji Recioto wynalezli
                                          Polacy w Niemczech.
                                          • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 07.07.08, 12:44
                                            W ogole te Niemcy to jakis zapyzialy kraj. Na dworcach nie mozna
                                            kupic biletu kolejowego na Visa czy MasterCarda!!!
                                            A nawet w pewnych sklepach i restauracjach w Berlinie!
                                            Jeno gotowka albo ichnia jakas tam karta...
                                            • maria421 Re: Pieniądze 07.07.08, 13:16
                                              kielbie_we_lbie_30 napisała:

                                              > W ogole te Niemcy to jakis zapyzialy kraj. Na dworcach nie mozna
                                              > kupic biletu kolejowego na Visa czy MasterCarda!!!
                                              > A nawet w pewnych sklepach i restauracjach w Berlinie!
                                              > Jeno gotowka albo ichnia jakas tam karta...

                                              No to pewno juz nigdy do Niemiec nie przyjedziesz.
                                              Jaka szkoda!
                                              ;)
                                  • maria421 Re: Pieniądze 06.07.08, 23:42
                                    blues28 napisała:

                                    > Wino (blanco/tinto/rosado) klasyfikuje sie ze wzgedu na grono z
                                    > którego pochodzi a nie na jego ostateczny kolor.
                                    > Wina biale niekoniecznie sa biale, bo im dluzszy proces dojrzewania
                                    > tym ciemniejszy kolor wino. Ale grono jest jasnozólte.
                                    > Wina grupy tinto (w Polsce zwane czerwone) pochodza z gron tinto
                                    > (wisniowo-fioletowy kolor wionogrona) i maja zywy czerwony kolor
                                    > jesli sa mlode. A im starsze (gran reserva, grand cru) tym wiecej
                                    > odcieni brazu w kolorze kolor i sklania sie on ku kasztanowi w
                                    > sloncu.

                                    Jeszcze jest pare wyjatkow- np. Pino Grigio. Albo szampan z udzialem Pinot Noir:)

                                    > Ale, ale... rzucilam okiem na Recioto della Valpolicella. I w 75%
                                    > pochodzi z Corvina Veronese a to jest grono tinto! Czyli JEST to
                                    > wino tinto (czerwone) choc slodkie.
                                    > Z tego samego grona Corvina Veronese robione jest tez wspomniane
                                    > Amarone.

                                    No wlasnie... Mam nadzieje ze chociaz Tobie uwierza:)
                        • maya2006 Re: Pieniądze 06.07.08, 18:41
                          > Pewnie dlatego niemieckie czerwone wina sa niestety marne :(

                          niestety. dlatego szanujacy sie obywatele kupuja raczej tylko zagramaniczne.
    • zjawa64 Re: Pieniądze 06.07.08, 17:34
      zdecydowanie jestem glupsza niz myslalam, nie rozumie dlaczego watek
      ma tytul:pieniadze????
      poooozdrawiam i znikam :)))
      • iwannabesedated Akysz 06.07.08, 18:00
        A co tu się ostatnio namnożyło jakichś kapturków62, prawdziwychstarychsurtków i
        innych wypierdeków??? Nalot jakiś? U mnie mszyce w ogrodzie atakują i mam taką
        miksturę trującą z czosnku. Mogę i forumliwość obryzgać, czyco.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Akysz 06.07.08, 18:26
          To jest taka zjawa znana dosc dlugo co sie zjawia raz na rok ale poznana nawet
          osobiscie ;)
        • zjawa64 Re: Akysz 06.07.08, 21:53
          iwannabesedated napisała:

          > A co tu się ostatnio namnożyło jakichś kapturków62,
          prawdziwychstarychsurtków i
          > innych wypierdeków??? Nalot jakiś? U mnie mszyce w ogrodzie
          atakują i mam taką
          > miksturę trującą z czosnku. Mogę i forumliwość obryzgać, czyco.
          ___________

          nie wiem co inne wypierdki mnie podobne tutaj robia, ale ja zagladam
          tutaj raz na rok, jak zauwazyla to 30-latka z ups... i tym razem
          stwierdzilam, po przeczytaniu twojego bardzo oryginalnego postu o
          impotencji umyslowej, ze mam klopoty z inkontynencja*
          znikam, bo czuje ze zasiedzialam sie okrutnie :)))

          *inkontynencja-urok kobiecy, czego i tobie zycze.
    • go.ga Re: Pieniądze 06.07.08, 21:26
      Pieniadze sa jak zrdowie, ich brak moze uczynic nieszczesliwym a ich posiadanie nie gwarantuje szczescia.

      A w ogole to ja patrze na pieniadze jak na cos w rodzaju energii, ktora do nas wplywa a nastepnie z nas wyplywa. W tym konteksie wazne, a nawet bardzo, sa zrodla owych pieniadzy oraz co z nimi robimy.
      • iwannabesedated Re: Pieniądze 06.07.08, 22:50
        Coś w tym zdecydowanie jest - że ważne skąd pieniądze. Ja najbardziej lubię
        pieniądze, które dostaję za prowadzenie warsztatów. Jak dostaję do ręki banknoty
        od zadowolonych ludzi w zamian za sprawiającą przyjemność pracę. Od razu, z ręki
        do ręki, z uśmiechem.
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Pieniądze 06.07.08, 22:59
          Szczesciara, ja dostaje tylko od bankomatow :(
          • jutka1 Re: Pieniądze 07.07.08, 09:23
            Szczesciara, mnie bankomat nie wydaje, bo nie mam kodu do karty. :-(
    • luiza-w-ogrodzie Re: Pieniądze 07.07.08, 04:20
      iwannabesedated napisała:

      > Czy są potrzebne pieniądze, czy nie są?

      Sa, bo handel wymienny przy dzisiejszej obfitosci dobr bylby bardzo
      trudny.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 Wino i pieniadze 07.07.08, 09:58
        Usmialam sie z rozmowy na temat wina. Dolce......
        Gadalismy juz tu kiedys dawno o zrodlach, nie bede wracala, ale te
        wszystkie kolorowe imiona wlosko-hiszpanskie brzmia dla mnie klejaco.
        Nie wiadomo z czego zrobione, ale dolce.....zyc nie umierac.
        Do czegos takiego prowadzi demokratyzacja kultury produkcji wina.
        Smieszne to.
        A fetor pieniedzy to dla mnie szczyt nieswiezosci.
        Zauwazcie ze wszyscy co posiadaja nigdy nie wiedza ile maja.

        Pogadajcie jeszcze o slodkim deserowym z chrzcin u cioci Jozi,
        bedzie wesolo w tym smutnym bycie.
        ;-)
        • maria421 Re: Wino i pieniadze 07.07.08, 10:56
          lucja7 napisała:

          > Usmialam sie z rozmowy na temat wina. Dolce......
          > Gadalismy juz tu kiedys dawno o zrodlach, nie bede wracala, ale te
          > wszystkie kolorowe imiona wlosko-hiszpanskie brzmia dla mnie klejaco.
          > Nie wiadomo z czego zrobione, ale dolce.....zyc nie umierac.

          Jak to nie wiadomo z czego zrobione?
          We Francji vin doux naturel rouge robi sie np. z grenache noir.

          > Do czegos takiego prowadzi demokratyzacja kultury produkcji wina.
          > Smieszne to.

          Mnie bardziej smieszy demokratyzacja spozycia wina.
        • blues28 Re: Wino i pieniadze 07.07.08, 10:59
          Kazdemu wolno pozostawac w blogostanie jedynie slusznej wiedzy ;))

          Biore sie za prace w tym zasciankowym kraju propagujac wina na
          chrzciny u cioci.
          ;))
          • xurek Re: Wino i pieniadze 07.07.08, 14:33
            Wino:
            Wg. moich potrzeb mogloby zupelnie nie istniec. Pije je albo dla
            towarzystwa, albo jezeli chce poczuc dzialanie alkoholu a drink z
            jakichs przyczyn wydaje mi sie niestosowny (w Szwajcarii np. czesto
            z przyczyn pienieznych :)). Pije albo to, co mi akurat podaja
            (jezeli jest zbyt paskudne, to pije bardzo malymi lykami) albo
            jezeli sama musze kupic to kupuje Chardonnai badz Chablis –
            Chardonnai z tego kraju, z ktorego jest akurat najtansze – jezeli
            chodzi o Chablis, ktore zazwyczaj jest drozsze niz Chardonnai to nie
            zwrocilam uwagi, czy pochodzi z roznych krajow. Dlaczego te? Ano bo
            po tych najrzadziej dostaje migreny. Wina czerwonego, po ktorym ze
            stuprocentowa pewnoscia dostaje migreny nie pije w ogole i zupelnie
            mnie ono nie interesjue. A tak w ogole to ta winna „celebracja“
            i „koneserstwo“ czesto wydaja mi sie nieco napuszone i przesadzone
            (w Szwajcu rozowa o winie na wstepie posilku w towarzystwie jest
            czyms na ksztalt prawie ze obowiazkowej modlitwy).

            Pieniadz:
            W przeciwienstwie do wina potrzebny jest i to bardzo. Z jedej strony
            bo handel wymienny jak powiedziala Luiza bylby zbyt skomplikowany, z
            drugiej bo homo sapiens koniecznie musi miec cos, czego moze miec
            wiecej niz inny homo sapiens badz przynajmniej o takim stanie rzeczy
            marzyc.
            Uwazam jednak, ze pieniadz, jak zreszta wiekszosc zjawisk wszelkich
            stuprocentowo podlega zasadzie wpajanej mi przez mojego
            montrealskiego przyjaciela a mianowice: “trop c’est comme pas
            assez”, czyli ze za duzo pieniadza to tak samo jak za malo
            pieniadza – obydwie skrajnosci powoduja skrajne i niezdrowe
            samopoczucie i zachowania. Moim idealem jest umiarkowana ilosc
            pieniadza w gornych granicach tego przedzialu. Rownie waznym co sam
            pieniadz jest dla mnie to, w jaki sposob sie go dorobilam. Jezeli
            zarabianie pieniadza staje sie taka meka panska, ze juz sie nawet
            wydawac go nie chce, to lepiej moim zdaniem ograniczyc jego ilosc i
            pozbyc sie tej meki panskiej.

            Ze skrzydla od przybytku pieniadza nie rosna, to rowniez prawda,
            jedakze przy wystarczajacej jego ilosci skrzydla mozna sobie na
            zasadzie bardzo naturalnie wygladajacej protezy dorobic i w oczach
            wielu za naturalnie uskrzydlonego uchodzic - zarowno w przenosni
            jak i doslownie. Takie sztuczne skrzydlo chyba w sumie lepsze jest
            niz skrzydel calowity brak, jezeli ktos uwaza ich posiadanie za
            istotne.

            Tej Lucyjnej pienieznej nieswiezosci zupelnie nie rozumiem – Lucjo,
            czy to znaczy, ze ty wolisz pieniedzy nie miec? Rozwin te mysl
            prosze. To, ze ci co posiadaja nie wiedza ile maja jest zupelnie
            logiczne: wystarczy miec dwie-trzy lokaty i jeden biznes by przy
            wciaz zmieniajacych sie parametrach wszystkiego nie wiedziec
            dokladnie czego kiedy i ile sie ma. Tylko na co to ma byc dowod?
            • maly.ksiaze Re: Wino i kokaina... 07.07.08, 15:30
              ...czyli, zainspirowany Xurkiem, dorzucam swoje cztery centy (czyli, po obecnym
              kursie, okolo dwo centow w walucie wyzszej kultury wina i pieniadza).

              Ah! Pieniadze! Palilem, ale sie nie zaciagalem. Wiem natomiast, po czym poznam,
              gdy juz bede mial za duzo... Cocaine is god's way of saying: you are making way
              too much money.

              Ale to przyszlosc. Na razie tematy wina i pienadza przeplataja mi sie
              interesujaco. Bowiem ze wszystkich win ktore probowalem, najbardziej do gustu
              przypadly mi wina tanie. Nieslodkie, albowiem zaslodzenie uniemozlwia
              korzystanie z blogoslawienstwa taniosci...

              Czego i Wam zycze.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • lucja7 Re: Wina rozne 07.07.08, 17:25
                A ja myslalam ze wina dziela sie na zimne, srednie i cieple.
                Najzimniejsze robi sie z kartofli i pija mrozone, cieple sie grzeje
                i doprawia owocami egzotycznymi i cukrem, a wszystkie srednie sa w
                ofensywie.
                Trudne te klasyfikacje ;-)
                • lucja7 Szmal 07.07.08, 17:29
                  Xurku, nie myslalam o niczym innym niz o smrodzie pieniedzy w
                  doslownym higienicznym znaczeniu.
                  Sa tacy ktorzy mietosza, slinia, przewracaja w te i we wte,
                  brzechtaja sie.
                  ja tam jestem jak wszyscy, tez lubie miec, ale nie musze ich
                  widziec, to wsio.
                  • jakotakot Re: Szmal 07.07.08, 17:36
                    Mrs Vreeland kazala sobie codziennie pieniadze prasowac. Ja regurarnie
                    piore smal w gaciach - bardzo ladnie po tym pachnie. Nie prasuje.
                    • maria421 Re: Szmal 07.07.08, 17:41
                      jakotakot napisała:

                      > Mrs Vreeland kazala sobie codziennie pieniadze prasowac. Ja regurarnie
                      > piore smal w gaciach - bardzo ladnie po tym pachnie. Nie prasuje.

                      Pieniadze jak sa czyste to sa czyste nawet jak sa brudne.
                      A jak sa brudne to sa brudne nawet jak sa wyprane.
                      ;)
                • maly.ksiaze Re: Cieplo/zimno 07.07.08, 17:53
                  > A ja myslalam ze wina dziela sie na zimne, srednie i cieple.
                  Dni dziela sie na zimne, srednie i cieple. Wina, wliczajac te z zboz
                  i z ziemniaka, po prostu podazaja za ciotka Natura.

                  Czego i Wam zycze,

                  mk.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja