pomysly na reszte zycia

07.07.08, 15:18
Jakie macie ? Jakos sie nie widze w roli uprawiajacej ogrodek,
smazacej konfitury i hustajacej na kolanie wnuczeta babci (wizja
piekna, ale nie dla mnie). Uwiera mnie tez propozycja ala la dolce
vita - czyli rampant consumption of culture and fine cuisine. W
dupie tez mam romanse i ballady, bo to sie zawsze tak samo konczy
hehe. Moj znikajacy puls jest wyczuwalny wyraznie jedynie w
sytuacjach pasjonacko-kreatywnych, i przesladuje mnie idiotyczna
mysl, zeby zaczac gigantyczne przedsiewziecie intelektualne pt
architektura... Trzepia mna rozne strachy, ze za pozno, ze glowa
zmurszala, ze ADD z dysleksja, ze wyladuje w jakims biurze
projektujac dziury na winde (jezeli ktokolwiek bedzie chcial 50-
ciolatke zatrudnic), ze z torbami pojde itp itd... A z drugiej
strony od zawsze automatycznie przebudowuje w glowie kazde wnetrze w
jakim sie znajde i przerabiam kazda elewacje na jaka mi wzrok
padnie. Zaprojektowalam swoje studio i wszystkie przerobki w moich
chalupach i jakos ma to rece i nogi, i sprawdza sie w praniu.
Czy ktos z Was mysli powaznie o takich rewolucjach ? Czy ja mam
bardzo zle w glowie ? Sledzac uwaznie Pytona zmagania paryskie, nie
moge sie oprzec pytaniom typu - czy ladnych pare lat temu mialysmy
wiecej tolerancji na stresy i zmiany ? Niech mnie ktos w leb obuchem
walnie i zagoni do malowania slodkich, niestresujacych akwarelek...
    • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 15:21
      Plany na reszte zycia?
      Nie chce mi sie planowac, biere ad hoc...
    • jutka1 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 15:39
      Jaskocie, jak dla mnie to rob, co serce i dusza dyktuja.
      Po prawdzie tez sie troche borykam pt. pomysl na reszte zycia, ale ze wzgledow
      innych. Znow zmienilam miejsce i zajecie, nie wiem, jak dlugo tu bede - moze na
      reszte zycia, kto wie.
      Lulu mnie dzis opindolila, ze narzekam. I slusznie opindulila, bo rzeczywiscie,
      grzesze.

      Na pewno nie chce nianczyc zadnych dzieci na starosc (typu wnuki siostry),
      konfitur tez smazyc nie bede, a kifjute wie.
      Ja to w ogole juz nic nie wiem.
      :-/
      • xurek Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:16
        Ja pomyslow mam bardzo duzo i to jest pierwszy problem: na
        zrealizowanie wszystkich, czesto na wzajem sie wykluczajacych, nie
        starczy mi zycia a zdecydowac ktory jest najlepszy (jeszcze?) nie
        potrafie.

        Problem numer dwa to to, ze pomyslow mam ilosc odwrotnie
        proporcjonalna do odwagi i energii. Z energia ostatnio kiepsko, bo
        zuzywa sie na prace najemna, dziecko i realizowanie planu na dalsze
        zycie pana malzonka. Z odwaga tez, bo jakos tak mi wychodzi, ze
        kazdy z moich pomyslow laczy sie z drastycznym zmniejszeniem
        przyplywu pieniadza na czas z cala pewnoscia odczuwalny a owo
        rozstanie ze mamona na nie wiadomo jak dlugo napawa mnie strachem.

        Wiec takie bardziej konkretne aktualne plany to mam dwa:

        1). Przeczekac az pan malzonek zakonczy realizacje swojego planu,
        zobaczyc co z tego wyszlo i zaczac realistycznie planowac wlasna
        reszte zycia.

        2). Wygrac duzo pieniedzy w toto lotka. Wtedy podobnie jak Jakotakot
        zaczne latac po swiecie jak przyslowiowy kot z pecherzem i budowac
        domy (dla siebie i najblizszych oczywiscie), bo tez ciagle w glowie
        przebudowuje a przede wszystkim wszystko na nowo urzadzam. Studiowac
        jednakoz nie bede, bo wygram tyle, ze wynajme sobie kogos, kto moje
        projekty udoskonali tak, by trzymaly sie rowniez statyczniej kupy.
        Rownoczesnie bede projektowac ciuchy, bizuterie, lampy i meble plus
        napisze ksiazke i udoskonale jakas wies w Nigerii tudziez zaczne
        studiowac psychologie i kupie dziecku psa.
        • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:32
          Xurek hehe, mamy sie podobnie. Tez mam i zawsze mialam za duzo, i
          pewnie przez to rozstrzelenie niewiele z tego wynikalo. To budowanie w
          glowie jest z wszystkich idejow fixow najwierniejsze, wiec sobie
          wymyslilam, ze jak sie na czyms w koncu skupie, to moze i jakichs
          owocow sie doczekam. Ale te inne rozpraszaja w dalszym ciagu - tylko
          juz ksiazek pisac nie chce, bom kompletnie niewerbalna - jezorem, to
          tylko po trotuarze przyziemnie wlec moge (czy tez -kwoli porawnosci
          stylistycznej - nim trotuary zamiatac).
    • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:27
      Wiem, jak dojde do piecdziesiatki to siem polozem i umrem z rozpaczy
      zem juz nie mlodam i pieknam, o!!!
      • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:45
        Kielbie, znalazlwszy sie na rynku damsko-meskim z odzysku miewam juz
        takie stany i stanowczo odmawiam poddawania sie takowym. W nosie
        mam, albo raczej - chce miec. Klopot z tym jest taki, ze bycie mloda
        i piekna zwabia mezczyzn, a ja juz nie mam sily ani ochoty na te
        brednie :). Panowie w moim przedziale wiekowym mnie nie interesuja,
        bo albo juz wzieci, albo zwapniali i wylenieli z letka. Mlodsi
        ladni, ale durni i w zupelnie innym punkcie zyciowym. Tak wiec
        trzeba sie czyms innym zajac i przestac wlepywac kremy cud, bo to
        zajecie nudne i beznadziejne :)))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:52
          Krmow cud nigdy nie wlepialam dlatego pewnie jeszcze gladkie lico
          mam hahaaha
          A reszta to jakbym o sobie pisala :)
        • gaudia Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:53
          heh Jakot, z panami mam podobnie, licze tylko na to, ze masz choc okazje
          popatrzec na jakies mile egzemplarze. Tu wokol mnie - estetyczna tragedyja

          plany? Och mam mnostwo pomyslow - wszystkie bezzyskowe....
          a na razie - probuje zarobic choc na biologiczne przetrwanie i tu tez doopa
          • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 17:01
            gaudia napisała:

            > a na razie - probuje zarobic choc na biologiczne przetrwanie i tu
            tez doopa

            choc tu nie moge narzekac ale, ale...recesja w drodze wiec...ech na
            pewno klapa tez :(
            • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 17:04
              cale szczescie mam kawalek dzialki i hektar lasu
              szalas se postawie z mego drwa, marchewke zasieje jak mi ta recesja
              wszycko zabierze
              • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 17:14
                to ja Ci ten szalas zaprojektuje ! :)))))) bo wlasnie self-sustaining
                mnie kreci hehe
                • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 17:29
                  chiba ze za frajer bo piniondzory recesja zje
                  albo pomieszkac bendziesz mogla w nim troszku
                  widok na gorki i rzeczka ok. 20 m
                  jak wzbierze to w tratwe szlas moze sie zmieniac
                  • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 17:31
                    za marchewke
    • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 07.07.08, 16:41
      Moje plany i pomysly wybiegaja teraz nie dalej niz na 2-3 miesiace.
      I to mi sie ,po calym zyciu planowania i wymslania pomyslow, nalezy.
      Ja wyciagam wiosla z wody i daje sie niesc fali z ciekawoscia jakie krajobrazy
      jeszcze sie na mojej drodze zycia otworza.
    • luiza-w-ogrodzie Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 02:54
      Nie wiem ile ta reszta zycia bedzie trwac, wiec jak moge ja planowac?
      Ot, robie co lubie, jak przestane lubic, znajde sobie cos innego.
      Jestem ogrodnikiem do glebi (welnianych) skarpetek, istota wodna,
      wloczega po dzikich ostepach i pewnie bede to wszystko kontynuowac.
      W przyszlym roku chcialabym pojsc do szkoly, zeby usystematyzowac
      wiedze jaka posiadam i nabyc nowa, szczegolnie na temat ogrodow
      uzytkowych. Moze gdzies zaloze "community garden" albo bede sie
      bawic w "guerilla gardening"? Jeden Allach wie...

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 09:30
        :-)
        A trzeba cos zmieniac, czy mozna tez po prostu kontynuowac?
    • maya2006 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 09:42
      jakotakot napisała:

      Moj znikajacy puls jest wyczuwalny wyraznie jedynie w
      > sytuacjach pasjonacko-kreatywnych, i przesladuje mnie idiotyczna
      > mysl, zeby zaczac gigantyczne przedsiewziecie intelektualne pt
      > architektura... Trzepia mna rozne strachy, ze za pozno, ze glowa
      > zmurszala, ze ADD z dysleksja, ze wyladuje w jakims biurze
      > projektujac dziury na winde (jezeli ktokolwiek bedzie chcial 50-
      > ciolatke zatrudnic), ze z torbami pojde itp itd...
      > Czy ktos z Was mysli powaznie o takich rewolucjach ?

      mysle, ze wszyscy ludzie maja momenty zatrzymania sie, by zrewidowac swoje
      zycie, robi sie blians, stwierdza sie czy spelnilo sie marzenia, czy jest
      mozliwosc spelnienia nowych marzen.
      a problem jest taki, ze z wiekiem wkrada sie w te rozmyslania tzw. "rozsadek",
      ktory czesto jest glosem spoleczenstwa. tenze mowi: jestes za stara, czy to
      warto, a moze ci sie nie uda? itd. ten glos jest i przywoluje nas , bysmy
      dostosowali sie do normy, czyli tego co mysli i zyje wiekszosc. to co sprawdzone
      jest bezpieczne. dlatego takze indywidualisci, ludzie zyjacy po swojemu, miewaja
      chwile zwatpien. przewaznie sluza one temu, zeby sie znow upwenic, ze zyje sie
      dobrze, mimo niezgodnosci z norma ( a moze wlasnie dlatego?).

      mysle, ze jesli w wieku 50 lat zacznie czlowiek wykonywac nowy zawod, to moze
      byc trudniej, bo nie ma on 30letniego doswiadczenia zawodowego, ale trudniej
      nie znaczy ze jest to niemozliwe. i przeciez kolejne 15 lat moze sie spelniac w
      tym, co go ekscytuje i zaspokaja. a 15 lat to naprawde cala wiecznosc.
      (ostatnio czytalam artykul o profesor Wladyslawie Jaworskiej, ona ma w tej
      chwili 98 lat , jest nadal pelna duchowego zycia, dlatego to moze byc nawet
      wiecej niz 15 lat)
      nie wyobrazam sobie zycia w jednym zawodzie, cala radosc zycia polega na uczeniu
      sie nowych rzeczy, na poznawaniu nowych dziedzin. i trzeba odwagi, zeby te
      mozliwosci wykorzystywac . bo mozliwosci sa, czesto brakuje odwagi do wyrwania
      sie z tych wzorcow i norm. ale w wiekszosci wypadkow te odwaga i ryzyko sa
      potrzebne, by przezywac sytuacje pasjonacko-kreatywne, by wyczuwac wyraznie swoj
      puls.
      :-)
      • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 10:06
        Maya pisze:
        "nie wyobrazam sobie zycia w jednym zawodzie, cala radosc zycia
        polega na uczeniu sie nowych rzeczy, na poznawaniu nowych dziedzin.
        i trzeba odwagi, zeby te mozliwosci wykorzystywac . bo mozliwosci
        sa, czesto brakuje odwagi do wyrwania sie z tych wzorcow i norm. ale
        w wiekszosci wypadkow te odwaga i ryzyko sa potrzebne, by przezywac
        sytuacje pasjonacko-kreatywne, by wyczuwac wyraznie swoj puls."

        Zgoda, ale to wszystko jest przeciez mozliwe do przezycia w kadrze
        jednego zawodu. Mowi sie ze architekt staje sie nim nie wczesniej
        niz przed 50ka, czyli kilkadziesiat lat doswiadczen, porownywania
        realizacji z projektami, nauka, nauka, nauka. Ciagla, z powodu
        prostego ze swiat sie zmienia szybko. Nie jest latwe nadazyc, ani za
        zmianami technologicznymi, ani za zmianami spoleczno-socjalnymi, ani
        chociazby tylko ciagla zmiana jezyka architektury.
        Tkne w tym od lat i mysle ze dopiero zaczelam.
        • lucja7 Tkwie :-)) 08.07.08, 10:10
          Tkwie w tym od lat, nie tkne :-)
      • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 10:28
        maya2006 napisała:

        >
        > mysle, ze jesli w wieku 50 lat zacznie czlowiek wykonywac nowy zawod, to moze
        > byc trudniej, bo nie ma on 30letniego doswiadczenia zawodowego, ale trudniej
        > nie znaczy ze jest to niemozliwe. i przeciez kolejne 15 lat moze sie spelniac w
        > tym, co go ekscytuje i zaspokaja. a 15 lat to naprawde cala wiecznosc.


        To zalezy od zawodu:)
        W pewnym wieku mozna rzucic prace w biurze, w korporacji i zaczac robic to, na
        co zawsze mialo sie ochote, na przyklad pisac, malowac, zajac sie rekodzielem
        albo knajpe otworzyc.
        Ale w wieku lat 50 nie mozna zmienic zawodu z piekarza na lekarza:)

        Moja najlepsza niemiecka przyjaciolka byla juz po czterdziestce kiedy
        zdecydowala sie pojsc na studia, na architekture. Gdyby nie to, ze teraz pracuje
        dla wlasnego meza, to najprawdopodobniej powiekszylaby grono bezrobotnych...
        • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 14:25
          No i mamy spektum - od zachecajaco poklepujacej po lopatce Maji, po
          glos rozsadku Marii hehe. No i bezcenny glos insidera w postaci
          Lucyferii. Lucjo - wlasnie sobie tak mysle, ze przy galopujacej
          revolucji technologicznej to w sumie czesto sie w tym zawodzie
          zaczyna od okolicy zera, wiec mialabym te przewage, ze studiujac
          teraz bylabym bardziej "na czasie" niz starsi stazem koledzy :). Te
          moje mrzonki bechtane sa codziennymi torsjami estetycznymi, ktore
          mnie dopadaja w suburbiach amerykanskich. Pracuje dla ludzi z
          nieprzytomnym szmalem, ktorzy mieszkaja w kartonowych budach neo-
          niewiadomojuzjakich, upstrzonych barokowymi duperelami typu
          pietnascie bezsensownych wykuszy, doklejonych w celu pokrycia faktu,
          ze sama bryla jest nudna do zdechu i brzydka jak czort. I te ganki,
          co to udaja funkcjonalna przestrzen, ale de facto sa za waskie, zeby
          ustawic wiklinowe fotele i jeszcze przejsc siedzacemu w nich przed
          nosem nie przeskakujac mu przez kolana. Wszystko budowane jest tak,
          zeby sie kupujacemu wydawalo, ze pana boga za piety lapie, a w sumie
          jest to jeden wielki bubel i oszustwo ! A oni jeszcze mnie potem
          wolaja i prosza, zeby to szkaradzienstwo przepicowac na toskanska
          wille.... Okolice Waszyngtonu usiane sa osiedlami, ktore budowane sa
          wedle tego samego, wyswiechtanego projektu, wzornictwo z
          poprzedniego stulecia bez jakiejkolwiek troski o propocje, spojnosc,
          czy rzemieslnicza rzetelnosc - zgroza, brekekes i masakra ! Ze nie
          wspomne juz o planowaniu urbanistycznym... Wyczerpujaco opisuje te
          degrengolade James Kunstler w "The Geography of Nowhere" jezeli
          kogos to interesuje.
          Moim najwiekszym strachem jest to, ze moje pomysly na zmiane status
          quo przypominaja jako zywo walke z wiatrakami, bo dalibog ne brakuje
          w tym kraju wybitnych i nowatorskich architektow. Pytalam kiedys
          mojego lokalnego ulubienca pt Travis Price (to link do jego wlasnej
          chalupy :
          www.travispricearchitects.com/portfolio/homeshearths.asp?PKID=447&id=2B&layout=2&Image1path=Price_01.jpg&Image2path=Price_02.
          jpg&Image3path=Price_03.jpg)
          dlaczego nie wykombinuje czegos na ksztalt Wrightowskiego Usonian -
          to cos tam cichutko bredzil o popycie i podazy. No i jak wyladuje w
          jakims zapyzialym biurze projektujacym klatki schodowe to sie
          zastrzele jak nic. Oczywiscie wizja docelowa jest
          fantastyczna(doslownie hehe) - znaczy sie pelna kontrola nad
          sytuacja, ja niczym Franek ElDablju sprawdzajaca po latach, czy
          klijent nie przesunal wazonika, ustawionego przeze mnie na gzymsie
          kominka, troche w prawo :))))) - ech.... kiedy ja dorosne ?
          • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 14:31
            nie wiem dlaczego linke do Price residence nie laduje wszystkich zdjec
            - ten dom to wiecej niz ta zielona budka :) - trzeba klupnac na
            kwadracik na dole, to sie zaladuje reszta.
            • xurek Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 14:41
              Jakotakocie: jezeli to nie tajemnica, to czym zajmujesz sie obecnie?
              I czy musialabys to calkowicie porzucic, by studiowac a potem
              wcielac w zycie te architekture (bo jezeli nie, to te biura
              projektujace klatki schodowe chyba moglabys olac?)
              • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 15:15
                Dla higieny psychicznej lubie sobie wyobrazac, za jestem (jak juz
                gdzies smarowalam) czyms na ksztalt Janosika - odbieram bogatym
                (klijentom) i oddaje biednym (jakotakotowi) - czyli wprowadzam w
                zycie kiczowate pomysly amerykanskich dorobkiewiczow parajac sie
                (zeby nie powiedziec - kurwionc) malarstwem dekoracyjnym. Innymi
                slowy nakladam makijaz na straszeczne truchla :). Mam za soba studia
                artystyczne, wiec zaplecze jakies jest. Dlaczego architektura, a nie
                sztuki piekne ? Bo nie mam konstrukcji psychicznej do babrania sie w
                bebechach wyzej wymienionej psyche (wyszlo w praniu...). Nie
                potrafie tez zaczynac od zera - pusta kartka papieru napawa mnie
                naboznym strachem. Zawsze kreuje jakis bezsensowny balagan, ktory
                potem jakos uladzam :). Lubie rozwiazywac problemy i wprowadzac
                harmonie w chaos, i potrzebny mi tez rozmach, ktorego nawet
                instalacje nie dostarczaja. Moglabym - jak Christo - zawijac budynki
                w szmaty, ale nie widze w tym wiekszego sensu. Z desperacji mialam
                taki pomysl, zeby ratowac male sliczne domki od zaglady ( wykupuja
                je budowlancy, zeby zrownac z ziemia i wystawic na ich miejscu
                kartonowa bude dlapsa), kupujac je i podajac je lagodnej renowacji,
                ale nie znalazlam inwestora, a w miedzyczasie rynek nieruchomosciami
                padl na pysk.
                • xurek Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 15:22
                  Jezeli dobrze rozumiem, to to malarstwo dekoracyjne to pewna czesc
                  dekoracji wnetrz a Ty parasz sie nim na wlasna reke a nie dla
                  jakiejs firmy? Znaczysie mozesz parac sie nim nadal „na pol
                  gwizdka“rownoczesnie studiujac architerkture i stawiajac w nowym
                  zawodzie pierwsze kroki? Dla mnie to idealny punkt wyjsciowy: nie
                  musisz calkowicie i od razu zarzucic pierwszego by zajac sie drugim.
                  Ja na Twoim miejscu bym sprobowala.
                  • maya2006 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 15:35
                    xurek napisała:
                    Dla mnie to idealny punkt wyjsciowy: nie
                    > musisz calkowicie i od razu zarzucic pierwszego by zajac sie drugim.
                    > Ja na Twoim miejscu bym sprobowala.

                    zgadzam sie i klepie jeszcze raz po plecach:-)
        • maya2006 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 14:47
          maria421 napisała:
          > To zalezy od zawodu:)
          > W pewnym wieku mozna rzucic prace w biurze, w korporacji i zaczac robic to, na
          > co zawsze mialo sie ochote, na przyklad pisac, malowac, zajac sie rekodzielem
          > albo knajpe otworzyc.
          > Ale w wieku lat 50 nie mozna zmienic zawodu z piekarza na lekarza:)
          >
          > Moja najlepsza niemiecka przyjaciolka byla juz po czterdziestce kiedy
          > zdecydowala sie pojsc na studia, na architekture. Gdyby nie to, ze teraz pracuj
          > e
          > dla wlasnego meza, to najprawdopodobniej powiekszylaby grono bezrobotnych...

          maria ja wierze, ze mozna z piekarza na lekarza, powiem wiecej, jestem o tym
          przekonana:-). jednakze nie uwazam, ze KAZDY jest w stanie osiagnac wszystko
          czego zapragnie. to by bylo za latwe. przykro, ze przyjaciolce sie twojej nie
          udalo. ale to nie znaczy, ze nikomu sie nie udaje. a znam osobiscie takich,
          ktorym sie udalo. moze latwiej jest, jak sie takowego meza nie ma? wtedy sie ma
          wiecej rozpedu?:-))

          lucja ja przyznam, ze architekture zaliczam (w moim laickim systemie) do sztuki.
          wyobrazam sobie, ze jesli ma sie mozliwosc wyzycia w tej dziedzinie, to jest ona
          podroza w czasie, przestrzeni i w innych wymiarach pewnie tez. dotyczy to takze
          paru innych "zawodow".
          no i caly moj powyzszy wywod jest bardzo subjektywny.
          :)

          • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 15:11
            maya2006 napisała:


            > maria ja wierze, ze mozna z piekarza na lekarza, powiem wiecej, jestem o tym
            > przekonana:-). jednakze nie uwazam, ze KAZDY jest w stanie osiagnac wszystko
            > czego zapragnie. to by bylo za latwe. przykro, ze przyjaciolce sie twojej nie
            > udalo. ale to nie znaczy, ze nikomu sie nie udaje. a znam osobiscie takich,
            > ktorym sie udalo. moze latwiej jest, jak sie takowego meza nie ma? wtedy sie ma
            > wiecej rozpedu?:-))

            Alez mojej przyjaciolce sie udalo, bo sie mialo udac:-) Ona po to poszla na
            studia zeby moc dla meza , przedsiebiorcy budowlanego, projektowac. Czyli
            wszystko bylo zaprojektowane, ulozone i nie ryzykowala nic.
            • maya2006 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 15:37
              maria421 napisała:
              > Alez mojej przyjaciolce sie udalo, bo sie mialo udac:-) Ona po to poszla na
              > studia zeby moc dla meza , przedsiebiorcy budowlanego, projektowac. Czyli
              > wszystko bylo zaprojektowane, ulozone i nie ryzykowala nic.

              maria to zle cie zrozumialam. wydawalo mi sie, ze pisalas, ze gdyby ona nie dla
              meza pracowala, to bylaby bezrobotna. to wydawalo mi sie, ze jest przeciw
              studiowaniu architektury po 40stce.
              :-)
              • maya2006 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 15:38
                to wydawalo mi sie, ze jest przeciw
                > studiowaniu architektury po 40stce.

                znaczy sie, ze to mial byc argument przeciw. czy nie?
                • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 16:02
                  Moje mile panie.
                  Postudiowac sobie po 40tce, 50tce, 60tce i innej 80tce zawsze mozna,
                  chyba mile widziane.
                  Ale gdy Jakota pisze ze wlasnie bylaby bardziej "na czasie" gdyby
                  teraz zaczela studia niz ktos kto w tym siedzi od lat, to pytam: po
                  co ma studiowac, przeciez juz same studia ja "zepsuja". jej
                  koncepcje, jej sposob widzenia.
                  Poza tym jest rzecz bardzo wazna: dla mnie byc architektem wyklucza
                  absolutnie pobieranie grzecznie pensje wlasnie u architekta. Jest
                  sie wtedy albo kreslarzem, albo perspektywista, albo innym
                  przedstawiaczem obrazkow. Tylko. Wiec dla mnie przyklad zony
                  przedsiebiorcy sie nie liczy, czy by sie chcialo czy nie, ona robi
                  projekt "pod przedsiebiorstwo", i to na dokladke jeszcze meza!

                  Zeby architekt mogl zyc ze swojej pracy, potrzebni mu sa
                  inzynierowie, ekonomisci, artysci, programisci i technicy roznej
                  masci. Te strukture trzeba umiec utrzymac i zapanowac nad nia by moc
                  mowic o projekcie architektonicznym. 90% rozmow o projekcie to
                  rozmowa o pieniadzach i metrach kwadratowych, a reszta to juz prawie
                  nic. Kazdy promotor tak wam powie. I to wszystko sie nabywa, jak
                  rowniez calej logiki tworzenia czegos z niczego.

                  Takze wszystko to latwe i proste, niezalezne od wieku, byleby ci dla
                  ktorych sie robi projekty wam ufali i w was wierzyli. Bo jesli nie
                  to nie ma sie po co meczyc ;-)))))))

                  A zeby dac wam skale, to powiem ze zebym mogla zyc z mojej pracy,
                  musialabym postawic dla ludzi 50 domkow jednorodzinnych rocznie!
                  Musialabym wiec corocznie poznawac 50 rodzin ktore mnie prosza o
                  realizacje domku! Mozliwe to?
                  • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 16:06
                    Zeby zmieniac, trzeba chyba nie lubic tego co sie robi. Borodin:
                    lekarz nie znoszacy widoku krwi, wiec laborant chemik ktory z nudow
                    pisal muzyke po pracy, a w koncu znany jako wielki rosyjski
                    kompozytor ;-)))))))
                    I wszyscy zadowoleni.
                    • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 16:41
                      no to z czego Lucyferio zyjesz ? telemarketingiem dorabiasz ? hehe

                      • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 16:58
                        A poza tym, to moja droga paniu Lucjo (hehe - moje mile panie -
                        patronizing baaaastard ! :)) nie bardzo rozumiem ten wywod na temat
                        studiow psujacych wizje. Studia nie maja kreowac wizji, tylko dac
                        narzedzia do implementacji takowej. Moglabys te mysl sprecyzowac ?
                        • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 17:36
                          Mowisz ze jestes swiezsza bo bez praktyki. Mowie wiec ze juz studia
                          sa praktyka.
                          Ten zawod to dla mnie ciagle studia.
                          • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 17:44
                            Nie zyje z domkow jednorodzinnych. problemy podobne jak w projektach
                            duzych, tyle samo czasu, a na dokladke kazdy "wlasciciel" wie lepiej
                            jak zrobic, wiec pozostawiam ten rodzaj tworczosci im samym albo
                            kolegom ktorych to moze bawic. Zyje z produkcji domow miedzy 12 a
                            200 mieszkan, biur, urzadzania przestrzeni miejskich publicznych jak
                            place, ulice takie i inne, oraz z doradctwa urbanistycznego.
                            • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 17:47
                              Ale doskonale rozumiem ze ktos odczuwa potrzebe zmian.
                              Gdybym byla proktologiem, to pewno po jakims czasie zachcialoby mi
                              sie pewno zmienic horyzont. Chociazby dlatego zeby nie skonczyc, jak
                              kazdy proktolog, z lumbago na stare lata.

                              :-))))))
                              • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 20:04
                                Proktolog i lumbago ? Myslisz, ze oni sie do tych zadow schylaja ?
                                A co do tej swiezosci, tosmy sie nie zrozumialy. Sugerowalam tylko, ze studia
                                pewnikiem sa updated, wiec zamiast sie doszkalac, wyszkolilabym sie od razu w
                                nowych technologiach :) i tyle. Wcale nie chcialam twierdzic, ze brak
                                wyszkolenia jest plusem dobroczynnie wplywajacym na swiezosc wizji. Nota bene -
                                bardzo jestem wdzieczna za reality check - nigdy sobie nie wyobrazalam, ze to
                                latwy i nieskomplikowany kawalek chleba, tylko z zewnatrz wszystkich komplikacji
                                nie widac tak wyraznie, jak od srodka. Wylewaj wiec Lucjo orzezwiajace kubly
                                zimnej wody na moj leb ile wlezie - jak sie zdecyduje, to przynajmniej przy
                                pelnej swiadomosci wertepow na mojej drodze :).
                                • go.ga Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 20:41
                                  >Nota bene -
                                  >bardzo jestem wdzieczna za reality check - nigdy sobie nie >wyobrazalam, ze to
                                  >latwy i nieskomplikowany kawalek chleba, tylko z zewnatrz wszystkich >komplikacji
                                  >nie widac tak wyraznie, jak od srodka.

                                  Z kazdym zawodem chyba tak jest. Mamy jakies wyobrazenia na jego temat a rzeczywistosc okazuje sie byc inna.
                                • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 12:42
                                  Jakota pisze:
                                  "Wylewaj wiec Lucjo orzezwiajace kubly
                                  zimnej wody na moj leb ile wlezie - jak sie zdecyduje, to
                                  przynajmniej przy
                                  pelnej swiadomosci wertepow na mojej drodze :)."

                                  Nie jest naprawde moim zamiarem cie zniechecac, wrecz przeciwnie,
                                  pisze jedynie o tym ze ten zawod jest bardzo zlozony i wymaga wiele
                                  talentow. I zebys sobie nie myslala, jak niestety wielu, ze jest to
                                  np zwijanie forsy za madrzenie sie i kawalek obrazka ;-)))
                                  • lucja7 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 12:59
                                    Dodam moze jeszcze ze cala te strone "produkcji architektonicznej",
                                    jak to sie wulgarnie mowi, uwielbiam. I brzechtam sie w tym jak
                                    szczesliwy pies. Nie sa to wiec strony przykre, stanowia czesc
                                    dzialalnosci i juz. Najprzykrzejsza w tym wszystkim jest np
                                    administracja i kontakt z nia, ale mozna przezyc.

                                    A postudiowac warto, bo rozszerza horyzonty kulturalne i pozwala sie
                                    np dowiedziec o wplywie kultury islamu na kulture Europy, co sie w
                                    niektorych krajach o ambicjach imperialnych skrzetnie ukrywa ;-))))

                                    Zeby odpowiedziec Marii, powiem ze za architekta uwazam tego ktory
                                    realizuje (buduje) swoje projekty. Nie tego ktory ma dyplom i jest w
                                    izbie czy gdzies tam a uczy rysunku w szkole czy rysuje komiksy,
                                    siedzi w administracji i wydaje pozwolenia na budowy, czy u
                                    przedsiebiorcy i robi mu obrazki zeby przedsiebiorca wyszedl na
                                    swoje i wiele jeszcze innych zwichniec.
                                    Zdrowo rozwiniety architekt nie moze byc placony przez innego, z
                                    wlasnym ego wcisnietym w dupe oraz projektujacym zamiast tamtego.
                                    Mozliwe to jedynie w wypadku mlodych ludzi, przed zaczeciem wlasnego
                                    istnienia.
                                    Pisalam wiec o tym.
                                    • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 13:07
                                      Ok, Lucjo, przekaze mojej kolezance ze nie jest "zdrowo rozwinietym
                                      architektem", jezeli w ogole architektem jest :-)

                                    • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 14:04
                                      Lucjanno - zwijanie forsy to mi nawet do glowy nie przyszlo :).
                                      Jakby mi ten cel przyswiecal, to bym sobie najela 5 niewolnikow i
                                      rozkrecila moj bezecny interes i tarzala sie w zielonych od rana do
                                      zmroku. Nawet sobie nie wyobrazasz ile pieniedzy ludzie wydaja na
                                      obsmarowanie scian, jednoczesnie kupujac sztuke na wage i po
                                      przecenie, dopasowujac kolorem do tych scian i sofki... Nie moge sie
                                      jednak przemoc, bo to oznaczaloby kompletna uzurpacje mojego czasu i
                                      uwagi, na co mnie nie stac zwazywszy fakt, ze mnie caly ten koncept
                                      letko mierzi. Zdaje sobie sprawe z kompleksowej natury zawodu
                                      architekta i dlatego troche sie obawiam, czy mam czas na
                                      przyswojenie wszystkich aspektow przedsiewziecia do momentu, w
                                      ktorym staja sie druga natura. Kazdy zawod wymaga placenia frycowego
                                      na poczatku - zawod zlozony pewnikiem wiecej niz profesjonalne
                                      koszenie trawnikow. Ale z drugiej strony, nie wyobrazam sobie czegos
                                      takiego jak emerytura, wiec jestem gotowa cos robic do zdechu :).
                                      Horyzonty kulturalne poszerzac mozna - czamu ni - ale co z nimi
                                      potem zrobic innego jak sie popisywac w gronie rownie poszerzonych ?
                                      Studia potrzebne mi sa do zdobycia wiedzy technicznej, interesuja
                                      mnie bardzo nowe technologie i rozwiazania energetyczne, ktore
                                      ciagle raczkuja niestety, mimo, ze wszystko przemawia za tym, ze sie
                                      da : www.solardecathlon.org/
                                      • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 14:14
                                        Jakot, czy mozesz napisac jak wyglada to artystyczne "obsmarowywanie scian"?
                                        Co Ty tym ludziom na scianach malujesz? Kopie "Ostatniej Wieczerzy" , "Bitwy pod
                                        Grunwaldem" jelenie na rykowisku czy jakies inne habry i maki?
                                      • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 14:27
                                        Hmmm...to Ty chcesz robic to zeby nie byc emerytka czy zeby z tego
                                        zyc? Jesli to pierwsze to rozumiem ze masz gore pieniedzy wpierw na
                                        studia a potem na zycie. Szczesciara w takim razie.
                                        Duzo bym znalazla do roboty, påostudiowac tez bym mogla np. historie
                                        sztuki, gdybym nie byla zalezna aby zarabiac na utrzymanie. Jestem
                                        tez panienka z odzysku alem za stara aby znalesc bogatego sponsora
                                        • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 14:43
                                          Zeby z tego zyc, i zyc ciekawie. Pieniedzy fury nie mam, i nie
                                          potrzebuje fury - tyle ile trza, zarobiwszy robiac cos co nie wykreca
                                          zebow:). Idea sponsora wygina mnie z obrzydzenia w kregoslupie hehe.
                                          Mario - ani nie chcesz wiedziec... Anioly w sraczu i nimfy, falszywe
                                          marmury i stiuki, cuda na kiju i wianki.
                                          • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 14:58
                                            jakotakot napisała:

                                            > Mario - ani nie chcesz wiedziec... Anioly w sraczu i nimfy,

                                            Skojarzylo mi sie malowidlo scienne w naszej klasie licealnej w ktorej mielismy
                                            rosyjski, malowidlo autorstwa jakiegos tam kolka artystycznego. Rzutnikiem na
                                            sciane jakis obrazek trojki, obrysowac kontury, wypelnic farba :-)))

                                            No ale Ty chyba do takich technik sie nie uciekasz.

                                            falszywe
                                            > marmury i stiuki, cuda na kiju i wianki.

                                            A, tu akurat wiem o czym mowisz, bo widzialam naocznie w Stanach lazienki z
                                            umywalka w ksztalcie muszli sw. Jakuba z tworzysa udajacego marmur:-)
                  • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 18:12
                    lucja7 napisała:


                    > Poza tym jest rzecz bardzo wazna: dla mnie byc architektem wyklucza
                    > absolutnie pobieranie grzecznie pensje wlasnie u architekta. Jest
                    > sie wtedy albo kreslarzem, albo perspektywista, albo innym
                    > przedstawiaczem obrazkow. Tylko. Wiec dla mnie przyklad zony
                    > przedsiebiorcy sie nie liczy, czy by sie chcialo czy nie, ona robi
                    > projekt "pod przedsiebiorstwo", i to na dokladke jeszcze meza!

                    Nie wiem jak we Francji, w Niemczech tytul architekta ma kazdy kto jest wpisany
                    na liste architektow w Izbie Architektow.
                    A jak taki architekt potem na zycie zarabia, czy pracujac dla innego architekta
                    czy pod przedsiebiorstwo meza, to juz jego sprawa.
                • maria421 Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 18:02
                  maya2006 napisała:

                  > to wydawalo mi sie, ze jest przeciw
                  > > studiowaniu architektury po 40stce.
                  >
                  > znaczy sie, ze to mial byc argument przeciw. czy nie?

                  To mial byc argument przeciw.
                  Niestety, rynek pracy ma swoje okrutne , choc niepisane prawa :-)
                  • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 08.07.08, 23:57
                    Zrobil sie z tego watek troche mono - nie bylo moim zamiarem
                    monopolizowanie tematu. Cieszy mnie bardzo, ze wiekszosc z Was robi
                    to co lubi i nie planuje zadnych rewolucji, tylko mniejsze lub
                    wieksze ewolucje. A jak nie lubicie i trwacie - to oznacza, ze macie
                    spokoj filozoficzny w temacie, za co najwyzsze wyrazy szacunku. Mnie
                    pewnie przejdzie jak sie pewien specyficzny okres w moim zyciu
                    przetoczy. A jak nie przejdzie, to bedzie co panbuk da - jak bedzie
                    klapa, to nie pierwszy raz :). Jak splajtuje i zbankrutuje
                    (finansowo, zawodowo i moralnie) to sie kibzdne do Australii i bede
                    Luizie guerilla gardens podlewac (jak da potrzymac weza), bo bardzo
                    mi sie jej pomysl podoba :)))) Dzieki Wszystkim za "potrzymanie za
                    reke" :)))))
                    • xurek Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 10:38
                      No dobra, to ja napisze nieco powazniej :)

                      Coraz bardziej nie lubie tego co robie, znaczysie sama istota pracy
                      (jestem analitykiem rynkow wszelkich, zajmuje sie planowaniem
                      komunikacji (w sensie reklamy) plus troche programowaniem) wciaz mi
                      sie podoba, ramy natomiast coraz mniej. Zglobalizowany ekonomiczny
                      swiat jest rownie odrazajacy co przerazajacy co nudny a jako ze
                      globalizacji nie zatrzymam to trzeba zaczac powoli pakowac zabawki i
                      szukac sobie innej piaskownicy.

                      Maz jest artysta i pracowal w szkole jako care taker zajmujac sie
                      dziecmi przy ich pozalekcyjnych zajeciach. Jego dylemat polegal na
                      tym, ze z malarstwa nie dalo sie wyzyc, wiec pracowal w tej szkole,
                      ktore to zajecie z kolei uniemozliwialo mu intensywniejsze zajecie
                      sie swoim malarstwem i jego propagowaniem i sprawdzeniem, czy
                      naprawde z tego zyc nie mozna. Po tym, jak pan malzonek zafundowal
                      sobie w tym roku prace na pelny etat plus 8 wystaw, z ktorych tylko
                      przy dwoch nie musimy nic robic dzieki czemu przestal spac i byc
                      obecny w domu i o malo sie nie pozabijalismy i ja postawilam go
                      przed ultimatum: albo malarstwo na 100% i koniec ze szkola albo
                      szkola na 100% i max. 2 wystawy rocznie w ramach hobby maz
                      zdecydowal sie na to pierwsze i od sierpnia przestaje pracowac w
                      szkole.

                      Rozwiazanie to ma wiele plusow i dziala na nas bardzo ozywczo, bo
                      wreszcie mozna sie kreatywnie (on) i organizacyjnie (on i ja) wyzyc,
                      ale to glownie jego nowa dzialka i jego nowe zycie a ja wciaz
                      jeszcze babram sie w tej coraz niewygodniejszej piaskownicy i dopoki
                      nie bedziemy wiedzieli, co z jego nowego planu finansowo wynika to
                      nie moge z tej pracy zrezygnowac. Tak mamy to zamiar ciagnac przez
                      nastepne dwa lata, potem zrobic bilans i wyciagnac wnioski na
                      przyszlosc.

                      To oczywiscie zupelnie mi nie przeszkadza w codziennym planowaniu
                      owej przyszlosci na nowo i w roznych wariantach :).

                      Ja uwielbiam projektowac i wykonywac (badz wykonanie zlecac :))
                      rzeczy przerozne (ciuchy, bizuterie, wnetrza, pocztowki, rzeczy
                      uzytkowe itd itp). Nie jestem artystka, nie mam bardzo gornolotnych
                      i niesamowicie oryginalnych pomyslow, ale mam chyba duze poczucie
                      estetyki i troche polotu, wiec to co robie, wiekszosci ludzi sie
                      podoba i uznawane jest za wystarczajaco oryginalne, by “nieco
                      odstawac” i wystarczajaco normalne, bo przecietny smiertelnik mogl
                      sie z tym oswoic. Najbardziej lubie “oswajac po swojemu rzeczy
                      egzotyczne”, czyli np. naogladac sie czegos w Afryce czy Azji a
                      potem zrobic z tego cos, co jest “europejskie pod wplywem
                      wchlonietego z innych kontytentow”.

                      Poza tym lubie pisac, i chyba robie to rowniez nie najgorzej, ale
                      nie mam dyscypliny napisania czegos “od poczatku do konca” i nie
                      wiem, czy potrafie sie do niej zmusic.

                      Z tego wszystkiego plus sytuacji meza chcialabym zrobic “cos”, co
                      daloby nam obojgu interesujace zajecie, z ktorego daloby sie zyc
                      (znaczy zajecie glownie mnie a mezowi “dodatek finansowo-zajeciowy”
                      do jego malarstwa).

                      konkretniejsze pomysly jak dotad sa takie:

                      1) kupowac mieszkania, przerabiac je na “oryginalniejsze i
                      lepsze” i sprzedawac. Raz tak zrobilam lata temu w Kolonii i majac
                      mase frajdy zarobilam 200'000 DM, wiec moj pomysl jak przerobic nie
                      byl chyba zly. W Szwajcarii pomysl ten jest o tyle trudny do
                      zrealizowania, iz na kupno czegokolwiek trzeba miec 20% wlasnego
                      kapitalu plus nie dostanie sie pozyczki na te renowacje wiec trzeba
                      miec kapital wyjsciowy, ktory jest dosc znaczy i zaryzykowac go na
                      cos, co nie wiadomo, czy sie powiedzie. No i musialabym chyba zaczac
                      jak pan malzonek czyli dodatkowo do mojej pracy co przy malym
                      dziecku mogloby byc dosc wykanczajace.

                      2) otworzyc sklep – galerie ze sztuka uzytkowa i projektowac
                      to, co bedzie w nim sprzedawane. W to zajecie moglabym “wintegrowac”
                      meza i moglibysmy prowadzic ten biznes wspolnie. No i znow jest to
                      duza inwestycja, na ktora trzeba miec kapital a pomysl tez jest
                      ryzykowny, bo nie mamy w tej dziedzinie zandych doswiadczen.

                      3) Dwa lata temu kupilismy dzialke nad morzem w Polsce majac
                      zamiar wybudowac na niej “wies urlopowa”, czyli osrodek wypoczynku
                      wygladajacy jak stara polska wies (czyli majacy jakis styl) i z tego
                      dokladac sobie do emerytury. Plan ten mozna by przyspieszyc,
                      wybudowac wczesniej i miec bazowy dochod z tego biznesu. Ale to
                      oznacza znow kapital plus 5 miesiecy w roku spedzone przez ktores z
                      nas w Polsce, podczas gdy to drugie musi zostac w Szwajcarii z
                      dzieckiem. Z jednej strony (rodzaj zajecia) plan ten podoba mi sie
                      najbardziej, z drugiej (5 miesiecy rozlaki) najmniej.

                      Jak by na to nie spojrzec kazdy z naszych planow wymaga kasy, wiec
                      trzeba ja najpierw zaoszczedzic. W zaleznosci od tego, jak rozwinie
                      sie malarstwo meza szacuje ten okres oszczedzania na 2-5 lat, przez
                      ktore ja z cala pewnoscia bede musiala nadal latac od meetingu do
                      meetingu i prowadzic durne zglobalizowane smalltalki i realizowac
                      niepasujace do szwajcarskich realiow zgobalizowane miedzynarodowe
                      plany.

                      No ale potem jak rozwine te skrzydla to …….:)))))))))
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 10:45
                      Pamietaj rowniez ze masz marchewke u mnie :)
                      • jakotakot Re: pomysly na reszte zycia 09.07.08, 14:17
                        Kielbie - ja moge zyc na soku marchewkowym spokojnie :)

                        Xur - to Twoje motanie bardzo znajomo brzmi :). Na szczescie Wasz
                        tandem dziala na zdrowych zasadach. Moj sie rozlecial, bo nie
                        pedalowalismy w jednym kierunku. Nie wdajac sie w detale, kadzdy
                        pomysl byl nakrywany mokra szmata, zeby sie przestal tlic. Dobrze ma
                        ten Twoj maz...
                        Pomysl z przerabianiem domow jest planem B - juz o tym wspominalam
                        - tylko, jak piszesz - wymaga inwestycji. W dodatku ta recesja
                        calkiem wszystko na glowie stawia, i ryzyko staje sie karkolomne.
                        Pazywiom uwidim.
                        Tak czy smak - napewno cos Ci wypali, bo jest wola polityczna w
                        tandemie :)))).

    • jutka1 Re: pomysly na reszte zycia 10.07.08, 22:14
      Jak w weekend rozloze Twoje, Jakocie ( m. in.), grafiki i obrazy, i sie umoszcze
      - typu podlacze B&O - to bede w stanie spokoju zapewniajacego myslenie o reszcie
      zycia.
      Pisalas zawodowo, ale ja mysle bardziej po linii prywatnej.
      Kim bede? (Moze) Z kim bede?
      Wbrew pozorom pierdulune wazne pytania.
      Bo zawodowo i finansowo, to raczej juz wiem, ale ta reszta. Niewiadoma.

      Wiem, czego bym chciala, ale czy Zieloni pomoga i pozwola?
      • luiza-w-ogrodzie Re: pomysly na reszte zycia 11.07.08, 02:35
        jutka1 napisała:

        > Jak w weekend rozloze Twoje, Jakocie ( m. in.), grafiki i obrazy,
        i sie umoszcze - typu podlacze B&O - to bede w stanie spokoju
        zapewniajacego myslenie o reszcie zycia.

        Szczesciara, ja nie mam czasu myslec o reszcie zycia, jakos sama sie
        zdarza...

        > Kim bede? (Moze) Z kim bede?
        > Wbrew pozorom pierdulune wazne pytania.
        > Bo zawodowo i finansowo, to raczej juz wiem, ale ta reszta.
        Niewiadoma.

        Zawodowo i finansowo tez sie nie da przewidziec.

        > Wiem, czego bym chciala, ale czy Zieloni pomoga i pozwola?

        Ze sie powtorze: Szczesciara! wiedziec czego sie chce to juz trzy
        czwarte sukcesu. Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie bez pomyslu na reszte zycia
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        Australia-uzyteczne linki
Pełna wersja