jutka1 16.07.08, 06:10 Na tamtym zostawiam miejsce na jeden wpis, pewnie Bluesa o krolikarni ;-))) I otwieram. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 16.07.08, 06:20 Jak widac na zalaczonym obrazku... pobudka 5:45. Jasny szlag. OK, OK, 6.5 godziny snu zaliczylam, ale. Wczoraj POS znow naruszyl porzadek wszechrzeczy, odkurzajac, plus pan moner netowo-telewizyjno-telefoniczny wiercil dziury w scianach, stad tez wiadomo, jaki nad ranem rezultat. Snil mi sie ciemnoturkusowy szlafrok z najgrubszego i najbardziej miekko-kiziatego jedwabiu z mozliwych, szlafrok nieznany mi zupelnie, przynajmniej w tym zyciu - ale mialam go na sobie i byl moj, i czulam sie w nim bardzo dobrze. 100K - co Twoj sennik na to? I tyle pierdul porannych. Reszta na DoopieRyza. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Szlafrok 16.07.08, 10:21 To może oznaczać, iż pomimo pierepałek roztoczowo alergicznych, jesteś w czymś luksusowym, wspaniałym, jest to Twoje i czujesz się bardzo dobrze :) I jeszcze tu dżyzdnę nowonabytą wiedzą o wewnętrznym sabotażyście - często sprowadza on symptomy. Więc jeśli gdzieś masz zakodowane, że z jakiegoś powodu nie możesz się czuć za dobrze - to wewnętrzny sabotażysta Cię zaraz sprowadzi do parteru. Mój na przykład powiedział mi "nie zasługujesz na to żeby sie tak dobrze czuć" i miotnął we mnie bólem zęba. A też i funkcjonuje gdzieś we mnie powiedzenie mojej babci "nie śmiej się bo będziesz jutro płakać" - czyli że dobre samopoczucie jest jakby prowokacją dla świata który nie lubi szczęśliwych ludzi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Szlafrok i bagels :-))) 16.07.08, 12:47 Szlafrok rzeczywiscie otulam mnie miekko, luksusowo i cieplo. Nie za cieplo, tak w sam raz. Z tym wewnetrznym sabotownikiem to kazdy go chyba ma. Jednym sabotuje przez fizyczne symptomy, innym malym glosikiem szepcze: "a wlasnie ze zrob sobie wbrew, nie zrob tego, czego pragniesz...". A w ogole to zrobilam jedna z dwoch rzeczy, ktore mi sie zbiegly na dzis, mam przerwe na lunch i postanowilam potyrolowac najbliwsze forum w ramach nadrabiania zaleglosci. Po raz pierwszy jem lunch przy biurku, myslalam, ze nie mialam czasu na normalne wyjscie i zakupilam przyslowiowa bulke z salcesonem. No, troche lepiej - poszlam do starbucksa i nabylam NY bagel, czyli cebulowa z pastrami i kiszonym ogorkiem. Kiedys nie do pomyslenia i nie do dostania. :-) Jak wroce z papierosa i kawy, to jeszcze troche potyroluje. :-)))) Odpowiedz Link
jutka1 Lubie 16.07.08, 19:20 Lubie tu wracac. Lubie, jak mam czas i ide w dol sasiednia ulica ze sklepikami "targowymi", i patrze na sery i warzywa i kawy i wina. Lubie usiasc w cafe na placyku ocienionym platanami, i pogapic sie z pol godziny na ludzi, popijajac male panache. Lubie, kiedy mysle, ze caly dzien juz bedzie zimno, a wychodzi slonce, i robi sie cieeeeploooooo. Lubie miec czas i sie nie spieszyc (chociaz nie lubie kolacji po 20:30). Lubie. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Pierduly dzisiejsze i tygodniowe 16.07.08, 19:34 Raport. Skonczylam wszystko, co mialam skonczyc, przeczytane przez szefostwo, zadnych uwag, wyslane. Poszlam do szefa zatwierdzic moje nowe porzadki godzinowe, ze przyjezdzam troche wczesniej, ale wychodze tez wczesniej. Fajnie, wiecej czasu dla siebie, a i dojazdy beda lepsze, no i spacery poranne. Tez lubie :-) Jutro tez troche (sporo) pracy, ale nie szkodzi. Pojutrze na jedenasta, bo z szefem idziemy na spotkanie tutaj w okolicy, wiec nie oplaca sie nam jezdzic w te i we w te. Ha. :-) Potem lunch w tym samym skladzie, zalatwianie jakichs zawodowych spraw i wyjazdow. Wrzesien, chyba druga polowa. W piatek wiec bede w biurze tylko jakies 2-3 godziny, z czego czesc to bedzie zebranie. Hehehe, duzo nie popracuje ;-)))) (nie no, te spotkania to praca, ale mam cos nowego pisac, i w pitaek nie da rady). A po pracy w piatek aperitif a potem chyba kolacja z jedna z moich ulubionych "mlodszych" kolezanek. Ma dziewczyna dwojke dzieci, i do tej pory nie dalo rady wykroic wolnego wieczoru. Bardzo ja lubie, i ciesze sie. Taki mam tydzien w tym tygodniu. :-) A co do weekendu to jeszcze nie wiem. Sie zobaczy. O kurcze, za tydzien przyjezdza moj kuzyn. :-)))))) Odpowiedz Link
jutka1 Pozwole sobie zacytowac 100K 17.07.08, 00:01 Pierdolę to! iwannabesedated 15.07.08, 11:52 Odpowiedz Od godziny się tu sama produkuję, i wygląda na to że ja piszę ja czytam a ja się śmieje chuju jeden - czyli piszę sama z sobą jak ten tyrol jebany. Człek wróci stęskniony po wielodniowej nieobecności, jakiegoś odzewu i kontaktu pożądając, a tu nic. Żaden... Re: Pierdolę to! kielbie_we_lbie_30 15.07.08, 11:56 Odpowiedz No kuwa pakujem siem przecie Re: Pierdolę to! iwannabesedated 15.07.08, 11:58 Odpowiedz No Ty, to wiem. A reszta co? Mordy w rolmopsach. Jebańce. *********** No, nic dodac nic ujac, psiakosc. Mordy w beczkach po zakwasie na bimber, kurde. Cisza dzienna cisza nocna, i wraca czlek przez cale miasto, oglada niebieskiego Ajfela, ktory przestal wytryskac (chyba), wraca i kit. Wisnie. Postanowilam, ze w piatek naduzyje i bede w sobote rano sobie puszczac to: pl.youtube.com/watch?v=fOvQ1Dqeryo&feature=related Kolacja byla bardzo fajna, tylko kurnia musialam sie zrywac, bo jutro pobudka i praca i te wszystkie dobre rzeczy. A wy wszyscy poszliscie w jasny kfitun. A zeby was. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartkowe pierduly 17.07.08, 07:34 Stwierdzam, ze rozkrok miedzy pierdulami i DoopaRyza jest nieco niewygodny, bo jak tu rozroznic, co tu, a co tam? Tak czy siak, robie postepy: dzis pobudka o 6:17. Pol godziny dluzej. :-))) Znalazlam moja najukochansza na swiecie piosenke Turnaua. Ach. Dawno nieslyszana. pl.youtube.com/watch?v=1A8v3xOyWl8&feature=related A poza tym wszyscy zdrowi, poza saga roztoczowa. Kan mi wczoraj powiedziala, ze to wcale nie alergia, ale to mnie oni budza i kaza witac nowy dzien. Maybe, maybe. Pewnie kombinacja obu. :-) I tyle pierdul porannych. Aha, odkrylam nieznana mi wczesniej piosenke Kasi Stankiewicz, tytul "Schylek lata", hahahaha :-))) pl.youtube.com/watch?v=gbaRKKpYIqE&feature=related Czego i Wam zycze :-D ( (C) m.k. ) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartkowe pierduly 17.07.08, 09:42 Snilo mi sie ze bylam w Paryzu, z mezem i z corka i we snie myslalam ze po powrocie do domu musze o tym Jutce napisac. Widocznie efekt czytania Jutkowego paryskiego blogga. A poza tym, chlodno jest, a Heniu okna maluje, wiec w calym domu smrod. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartkowe pierduly 17.07.08, 10:19 Jak Ci sie snilo, to znaczy ze bylas, tyle ze w sasiedniej bance. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartkowe pierduly 17.07.08, 12:00 Hm, a czyby oni nie mogli znaleźć bardziej subtelnego sposobu na to budzenie niż podduszanie? W każdym razie masz już cały wachlarz porad i interpretacji Twoich perypytonów roztoczowych a pewnie i więcej by się znalazło gdyby kto szukał. W tym wszyskim najważniejsze jest to - że perypytony przejdą a Parypyton zostanie. Ja się wczoraj zajmowałam moim zdrowiem i ciałem - wpierw poszłam do pani doktor od chińskiej medycyny. Dostałam ziółka na kolejny miesiąc. Z tym, że o ile poprzednie ziółka były średnio niesmaczne - to już te obecne są tak obrzydliwe że mi wykręca twarz fte i wefte. Następnie się udałam na masaż mau-ri. Wracając do wczesnego wstawania, to cały ubiegły tydzień wstawałam ok. 6.30 żeby zdążyć na poranną medytację. I chociaż nie powiem żebym jakoś była zdjęta cudownością poranka, to nie sprawiało mi to jakiegoś wielkiego bólu w dupie. Potem się szło do kuchenki na kawę z plującej kafeterki i siedziało na tarasie leniwie odpychając stopą i czekając na śniadanie. W domu jak wstanę wcześniej, to nie wiem co mam zrobić ze sobą i dostaję depresji i doła zaraz. To pewnie jebany krytyk znowu atakuje, nie pozwalając się leniwie rozkoszować porankiem. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 15:07 Maria pisze: "Snilo mi sie ze bylam w Paryzu, z mezem i z corka i we snie myslalam ze po powrocie do domu musze o tym Jutce napisac. Widocznie efekt czytania Jutkowego paryskiego blogga." Ty Maria przestan sie zalecac do Juty i uprawiac publiczne dupolistwo i zgrzytac jakimis cudzoloznymi propozycjami. Przeciez pisala ze jej serce zajete i ze heretyk. Nie moze ci sie snic jakis sasiad z sytuacja? W butach lapciach z uszami? Pssssik Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 15:14 Lucja, ja kazdy koszmar senny zniose, tylko Ty mnie we snie nie nawiedzaj :) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 15:39 Przestańcie, bo następny krok to już byłby trójkąt erotyczno-grafomański. Nic dziwnego, że zgorszone nowe niki zapluwają się z obrzydzenia. Fujt fujt. Lucyper pisać o klopach. Maria o arabach. Pyton o roztoczach. Ja o kupie. Role od dawna rozpisane, zmian w scenariuszu nie przewiduje się. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 15:51 Czuje sie dobrze. Bardzo dobrze. Nareszcie ktos mi powiedzial ze jestem jego koszmarem! Czuje w sobie ten slodki (dolce), ale jednoczesnie trudny do opisania stan miedzy sila i rozkosza. Jestes moim koszmarem..... A moze to tez jakies ukryte propozycje? Ach jak milo, jak milo......... Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 16:21 lucja7 napisała: > Czuje sie dobrze. Bardzo dobrze. > Nareszcie ktos mi powiedzial ze jestem jego koszmarem! > Czuje w sobie ten slodki (dolce), ale jednoczesnie trudny do > opisania stan miedzy sila i rozkosza. Jestes moim koszmarem..... A > moze to tez jakies ukryte propozycje? > Ach jak milo, jak milo......... Ty sie nie podniecaj, nie pisalam ze jestes MOIM koszmarem, jeszcze o Tobie nie snie:-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 16:24 Czyli co Mario? To ja jestem Twoim koszmarem? ;-)))))))) Dajcie ludzie skonczyc moja dzisiejsza robote bo mnie szef zabije i nie pozwoli wyjsc :-)))))))))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 16:32 Juta napisala: "Czyli co Mario? To ja jestem Twoim koszmarem? ;-))))))))" hehehe, na to wyszlo Odpowiedz Link
jutka1 PS. 17.07.08, 17:21 Ledwie zdazylam, ale zdazylam. Z czystym sumieniem wybywam z biura, yeeeaahhhhhhh.... :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartkowe niepierduly 17.07.08, 21:38 jutka1 napisała: > Czyli co Mario? To ja jestem Twoim koszmarem? ;-)))))))) Jutka, czy ja wygladam na taka co ma koszmary? Czy Ty wygladasz na taka co moze byc koszmarem? :-)) Co sie tak uparlyscie na bycie koszmarem i to MOIM koszmarem? A kysz... :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartkowe niepierduly 18.07.08, 08:20 Mario, napisalas: "Ty sie nie podniecaj, nie pisalam ze jestes MOIM koszmarem, jeszcze o Tobie nie snie :-)" Zrobilam logiczny krok dalej ;-))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartkowe niepierduly 18.07.08, 08:40 jutka1 napisała: > Mario, napisalas: > "Ty sie nie podniecaj, nie pisalam ze jestes MOIM koszmarem, jeszcze o Tobie ni > e > snie :-)" > > Zrobilam logiczny krok dalej ;-))))))))))) Nie kazdy kto mi sie sni jest koszmarem. Moja corka i moj maz napewno nie. A Ty mi sie nie snilas, tylko mi sie snilo ze myslalam ze Ci napisze ze bylam w Paryzu. Koszmarem w tym snie bylo, ze weszlismy do jakiejs restauracji i zaprowadzili nas do jakiegos wysokiego stolika bez krzesel i mielismy jesc na stojaco. A dzisiaj snil mi sie Tom Cruise i Nicole Kidman , u mnie w domu w Lodzi. Nicole potem do taksowki odprowadzalam. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Piatkowe pierduly 18.07.08, 08:41 Spalam do osmej. :-))) Co prawda zasnelam kolo drugiej, ale obudzil mnie budzik, a nie roztocza :-) Na wejsciu w dzisiejszy dzien odebralam maila od rodzicielki ws. zlych ludzi, ktorzy u mnie zamieszkali. Horrory sie tam dzieja jakies, i jestem juz nie tyle zaniepokojona, co wsciekla. :-/// Poza tym wszystko OK. Milego dnia Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatkowe pierduly PS 18.07.08, 10:36 Mloda odwolala drinka i kolacje. To znaczy przeniosla na przyszly tydzien, kiedys, jakos. Tyspiknie. :-) Moze pojde do knajpy, gdzie ciagle mimo wszystko jestem nazywana Helena, tam w piatki sie zwykle zbiera grupa, ktorej dawno nie widzialam. A propos, przedwczoraj taksowkarz, wiozacy mnie do domu, z ktorym odbywalam rozmowe w temacie "nie wszyscy Polacy chleja woode", na pozegnanie powiedzial "Bonne soiree, Helena". He? Ja na to, skad mu sie Helena wziela, a on, ze nie wie. Ehem. :???: To by bylo na tyle. Ide sie ochedozyc, i zmykam na spotkanie z Najwyzszym Szefem, i nie mowie tu o wzroscie. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Piatkowe pierduly PS 18.07.08, 10:43 Jutka, wyszystko sie zgadza- gdzie Parys tam i Helena :-))) Symbol piekna , zreszta :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piatkowe pierduly 18.07.08, 12:32 No to ja się lepiej przyznam, że owych Strasznych Ludzi to ja na Pajtona napuściłam. W najlepszej oczywiście wierze, i w pełnej ich straszności nieświadomości. Z coraz cięższym sercem Pajtona przykre z owymi doświadczenia obserwuję. Lepiej było trzymać mordę w bece z rolmopsami i do czyjejś bańki się nie wtrącać mi wynika z tego doświadczenia. Mea culpa i więcej tak już nie zrobię. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatkowe pierduly 18.07.08, 15:08 Daj spokoj 100Krocie, skad moglas wiedziec. Zadnego meaculpowania sie. Please. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatkowe pierduly -- Pi Es 18.07.08, 23:00 No to poszlam jednak do knajpy, gdzie o dziwo ciagle nazywaja mnie Helena. Wysluchalam plotek z innych departamentow. Posmialam sie z anegdot i opowiesci. Godzine temu wrocilam i musialam sie zajac korespondencja mailowa i hotlajnem telefonicznym. Kjap. JezdezmenczonymPytunem. Jutro bedzie lepiej. :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Czwartkowe pierduly 17.07.08, 15:47 Stokrota, bo w domu ma sie kondyszoning stary - zgroza jakim prostym w budowie urzadzeniem jest nasz hardware. Moj wampir i kot wybyli na ten przyklad na wakacje, a ja ich ciagle widze. Sklebiona koldra kryje nieistniejace dziecko, wiec ja na palcach sie skradam, zeby nie obudzic. Rano rzucam sie automatycznie nieistniejacego kota karmic, a w nocy sie budze martwiac sie, ze mu rakoony tylek trzepia. A juz ten krytyk pieprzony to sie tak zozwala po kanapach, rzuca wszedzie skarpety, nie spuszcza wody w klozecie i chrapie, ze najlepiej byloby sie wyprowadzic cichcem - moze by nie zauwazyl i zostal ? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartkowe pierduly 18.07.08, 12:58 A ja w pensjonacie się spierdoliłam z łóżka - bo myślałam że śpię w swoim domowym co ma dwa na dwa. A nie na jakiejś, za przeproszeniem, do prasowania desce. Krytyk natomiast wykonuje na mnie czynność perwersyjną i paradoxalną mianowicie najpierw mnie zniechęca do robienia czegoś (bo mi nie wyjdzie, bo mnie wyśmieją, bo wyjdzie miernie, bo się zmęczę) - a potem mnie jebie za nicnierobienie. AAAAAAAAA sprzedam krytyka wewnęrznego, stan doskonały, duży, dorodny i wypasiony. Bardzo pomysłowy. Bardzo pracowity. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Czwartkowe pierduly 19.07.08, 04:23 Bym nabyla droga kupna, gdyby nie fakt, ze moj tez nezly byczek i w morde by mu dal jak nic. A moze to jakis pomysl jest ? By sie chlopaki naparzali i dali nam spokoj ? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartkowe pierduly 19.07.08, 11:41 Krytykiem w krytyka nie jest jednym z zalecanych sposobów radzenia sobie z owym. Bo to jest "engaging", czyli angażujące. Rzecz w tym żeby zaś się nie angażować. Ale mnie nie pytaj, co nie jest angażujące bo w trakcie tej części zajęć zmógł mnie sen. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota. I o psie Pawlowa. 19.07.08, 08:29 Zla jestem na siebie, bo nie wylaczylam blekberego na noc, i o wpol do osmej obudzil mnie sms. :-/ Ale z drugiej strony - 7 godzin snu, niezle. :-) Plany na dzis typowo sobotnie: zakupy, troche sprzatania, pranie, podlewanie roslin w ogrodku, lunch na jakims tarasie czytajac swiezo przyslanego (juz na nowy adres) Economista, popoludniowy dlugi spacer, kino, kolacja. Mile. Lubie. :-) Co do psa Pawlowa: Puscilam na dzien dobry pierwsza plyte Carli Bruni. Dwa lata sluzyla mi w samochodzie jako jedna z 5 dyzurnych plyt w CD. No i muzyka gra a ja pod powiekami mam droge do i z miasta. Samo sie pojawilo, i nie chce pojsc, musze chyba poczekac, az ta plyta mi sie zacznie inaczej kojarzyc, niz z moim samochodem i tym co za samochodowym oknem. Poza tym wszyscy zdrowi, kawa smakuje wybornie, wpadlam na pomysl, co z kotami. Wreszcie normalny weekend. :-) Czego i Wam zycze ( (C) m.k.) - a szczegolnie Godze przeprowadzkowej. :-))) Odpowiedz Link
go.ga Re: Sobota. I o psie Pawlowa. 20.07.08, 20:49 Goga remontowa donosi, ze strych prawie pomalowany ;-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota. I o psie Pawlowa. 20.07.08, 21:28 Halo, halo, a czemu strych na pierwsze wejscie jest malowany? Tesciowa ma wizytowac czycus? ;-)))))))))))))) Odpowiedz Link
go.ga Re: Sobota. I o psie Pawlowa. 20.07.08, 21:39 Wszystko inne juz pomalowane ;-) I podloga nowa lezy (ale jeszcze bez listew przypodlogowych) . Jeszcze "tylko" zostalo nam pomalowac framugi okien i drzwi (lacznie z drzwiami), wymienic klamki w drzwiach na ladniejsze, pomalowac schody, pomalowac porecze, zrobic nowa lazienke, kibel oraz kuchnie, zrobic cos z ogrodem, zrobic na strychu jakis schowek na graty, zrobic wentylacje w chalupie, nowa podloge w pralni (jest goly beton), w perspektywie kilkuletniej wymienic okna na inne i pare innych rzeczy, o ktorych teraz sobie zapomnialam. A malowanie jest najgorsze, bo smierdzi. A ja alergik. No, jeszcze perspektywa jakiegos czasu bez lazienki mnie przeraza, ale nie dalo sie logistycznie zorganizowac jej remontu zanim sie przeprowadzilismy. Moge Wam tu kilka najblizszych lat blogowac remontowo ;-))) Ale za to jak potem bedzie ladnie ;-) Tesciowa juz nas wizytowala i nawet pomogla w robocie ;-))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota. I o psie Pawlowa. 20.07.08, 22:05 Brzmi to jak poterzny kawal roboty! Ufff. Powiem tylko, ze trzymam kciuki, za powodzenie ;)) Odpowiedz Link
jutka1 Pierduly niedzielne 20.07.08, 11:51 O 10:15 obudzil mnie telefon. Poniewaz domowy numer, i od dawna nie slyszalam tego dzwieku, to i po omacku motalam sie po domu, nie wiedzac, co dzwoni, gdzie dzwoni i dlaczego. :-) Robie sobie "grasse matinee" czyli pytuniem siem. Mialam isc na targ, ale mi sie nie chce. Kolega, z ktorym mialam jesc lunch nie potwierdzil i nie odbiera telefonu (pewnie sie na "cus" zalapal, on tak ma :-) ), wiec czuje sie zwolniona z obowiazku. Czyli moge w pidzamie lazic po domu i caly dzien, jesli mi sie zachce. Cool. :-) Na Deezerze zapuscilam Nine Pastori (CJ, check it out), slucham i siem napawam. Moze porobie cos okolomieszkaniowo. A moze nie, zobacze co mi sie bedzie chcialo. :-)))) I tyle pierdul niedzielnych. Milego :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierduly niedzielne -- PS 20.07.08, 11:53 I kupilam bilet do PL. Ide dzwonic do Czech. Baj. :-))) Odpowiedz Link
blues28 Dziekuje Luizo ;) 20.07.08, 22:47 Za króliczy, erotyczny kontredans. ;) Jako milosnik natury niewiadomo jak zaplatany w gigantyczne miasto, przytloczony czterdziestostopniowym upalem, rozgrzanym asfaltem, niekonczaca sie rzeka samochodów i nieprzebrana rzesza homo sapiens okupujaca trotuary, radosnie zanurzylam sie w królicza Sodome i Gomore. Lubie stworzenia pozbawione przesadów ;)))) Podazylam tez za Twoja wskazówka na drugie, bardzo urokliwe forum i stad wiem, ze medytujesz sobie w Górach Blekitnych (bardzo mi sie podoba ta nazwa, ciekawe czy góry do niej "dorosly"? Jest w nich cos blekitnego?). No i smazac w tzw miedzyczasie konfitury z pomaranczy ;) Bede tam zagladac po wiesci o ogrodach. Nie zapukam przede wszystkim z uwagi na chroniczny brak czasu, nie mam czasu pisac w pracy – za duzo "pracy w pracy" – a potem real ma swoje prawa, ale podczytywac napewno bede. Potworne upaly wygnaly nas z Madrytu w pobliskie góry. Na ten sam pomysl wpadlo wielu madrytczyków, wiec male, urokliwe miejscowosci byly nieco zatloczone, ale i tak bardziej rzeskie i spokojniejsze niz stolica. Choc wiatry z Sahary przygnaly upal nawet w góry. Ten weekend, oprócz wypoczynku byl tez pozegnaniem naszego bardzo zaprzyjaznionego kolegi, który w tych dniach leci do Leh w Indii i podejmuje przygode wspinaczki na Khangri w Himalajach. Raul jest milosnikiem gór, wspinal sie w Pirenejach, Gredos, Alpach, ale nie jest "zawodowym alpinista" i to jest jego pierwsza wyprawa w Himalaje. Leh to górskie miasteczko w hinduskich Himalajach i po wygoglowaniu zdjec mamy gleboka nadzieje, ze pogoda bedzie dobra a pilot doswiadczony, bo lotnisko to jeden pas jakby wykuty miedzy górami, niespecjalnie szeroki ani dlugi. Miasteczko lezy na wysokosci 3.650 metrów npm wiec po przylocie beda mieli dwa dni na aklimatyzacje, przyzwyczajanie sie do wysokosci i zwiedzanie. A potem wymarsz z szerpami na zdobycie szczytu masywu Zanskar, Stok- Khangri na wysokosci 6.150 m. Zatem sama wspinaczka to 2.500 metrów, ale sadzac po zdjeciach wcale nie jest latwa za to rekompensuje wrecz spektakularnymi widokami. Jest to rodzaj przygody gdzie, mimo wsparcia szerpów, czlowiek zdany jest na siebie i na to co ma ze soba. Lista rzeczy niezbednych jest tresciwa i nie ma nic wspólnego z tym co zawsze uwazalam za niezbedne. No, ale jedynem srodkiem lokomocji sa wlasne plecy, ewntualnie plecy szerpów. Czujemy troche niepokoju, bo jest to mierzenie sil na zamiary, pierwsza próba kontaktu z tymi gigantami, komórki pewnie zdechna, bo watpie zeby tam byla kowertura... wiec pozostanie niepewnosc i czekanie na powrót. Ja bardzo lubie góry, chodzenie po górach, jazde na nartach, ale wspinaczka to juz zupelnie inna historia. Nie na mój rozmach. Ale pasjami slucham opowiesci Raula z jego wypraw. A teraz znów upalny Madryt, za oknem, mimo wieczoru prawie 40 stopni. Klimatyzacja ratuje zycie. Jutro pracujacy poniedzialek i ta absolutna pewnosc, ze tez bedzie (bezlitosne) slonce. ;) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dziekuje Luizo ;) 21.07.08, 08:01 Alez nie ma za co, cala przyjemnosc po stronie krolikow :o) Wspolczuje upalow, tez ich nie znosze, choc w Sydney sa wilgotne jak sauna, a nie suche jak w Madrycie. Na pustyni spokojnie poruszalam sie w ponad 40C, w Sydney przy 30C czuje sie jak oblozona mokrym recznikiem. Pytalas o Gory Blekitne. Sa piekne, to jeden z naszych parkow narodowych, ktory rownoczesnie jest zapisany jako obiekt swiatowego dziedzictwa. Nazwa pochodzi od blekitnej mgly - oparow olejkow unoszacych sie z eukaliptusow w czasie upalow. Wlasciwie to nie tyle gory, co ponad kilometrowej wysokosci plaskowyz poprzecinany glebokimi dolinami o prostopadlych piaskowcowych scianach, z ostancami, wodospadami, endemicznymi roslinami i niesamowitymi widokami. Graniczy z innymi parkami, np z dzicza parku Wollemi, pelnego waskich kanionow, skad pochodzi slynna sosna-dinozaur. A wszystko to o godzine-dwie jazdy od domu... Kilka zdjec (nie moich, bo sa ciagle nie zaladowane, niesformatowane albo nie zeskanowane) np tutaj: galeria.australink.pl/blue_mountains/blue_mountains.php Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialek po czterech dniach wolnych 21.07.08, 05:16 To byl dluuugi weekend i bardzo przyjemny, z piekna, sloneczna i sucha pogoda. Z corka (ktora miala wakacje) bylysmy w teatrze, u fryzjera, kosmetyczki i na babskich zakupach ciuchowo-butowych. Kupilam 2 pary cudnych botkow z lakierowanej skory - czarne na obcasie i niskie brazowe z owczym runem w srodku, te drugie w sam raz na wyjazdy na polnocna polkule. To pierwsze zimowe buty jakie kupilam dla siebie w Australii w ciagu kilkunastu lat mieszkania tutaj, poprzednia pare zimowych botkow kupilam w Polsce w 2000 roku, gdy pojechalam na zime. Zrobilam tez generalny przeglad ogrodu i sesje planowania prac ziemnych z Buszmenem. Wczoraj ogarnelam frontowy ogrodek zas w glownym Buszmen wykarczowal plot razem z rosnacymi na nim roslinami na tarasie na ktorym stoi letnia kuchnia. Za dwa tygodnie wynajme kontener do wywozki gruzu itp i z Buszmenem zmienimy ksztalt tarasu a jesli bedzie tam dobra ziemia, przeniesiemy ja w potrzebujace zakatki ogrodu. Kakadu nadjadly okolo 20 pomaranczy (a nie "polowe"), obralam je, wycielam uszkodzone czesci, dorzucilam jeszcze kilka owocow, po jednej cytrynie i limonce od sasiadow, 4 cm utartego imbiru, wlasnorecznie kandyzowana skorke pomaranczowa i 1 kg cukru i zrobilam bajeczny dzem pomaranczowy. Na drzewie zostalo jeszcze jakies 25 kg owocow. Przyjezdzajcie, ktos musi pomoc mi je zjesc, chyba ze zostawie je papugom. A jak kakadu poznaja ze owoce dojrzaly, nie mam pojecia. Na pewno nie po kolorze. Czesc pomaranczy wycisniemy na sok, czesc zjemy, reszte przerobie na kolejne dzemy, jako ze wypracowalam juz wlasciwe proporcje i jakos to bedzie. Od tygodnia codziennie przerzucalam po 2 km na basenie, a ze w czasie weekendu plywalam w sloncu, podobnie jak corka mam juz wyrazna kostiumowa opalenizne. Teraz jest najlepszy czas na opalanie, latem jak zwykle bede sie chowac przed sloncem: plywac wieczorami a w ogrodzie pracowac w rekawiczkach, dlugich rekawach, spodniach i kapeluszu. Czy juz Wam mowilam, ze zapowiada sie wczesnia wiosna? Wiele roslin zakwitlo prawie miesiac wczesniej niz normalnie! Nic dziwnego, ze kroliki tak szaleja :o) Pozdrawiam wiosennie i optymistycznie Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek, wyglada na slomneczny 21.07.08, 08:25 Zaspalam :-)))))))))) Czyli wszystko wrocilo do normy. :-) Obok paruje pierwsza kawa, w Deezerze spiewa Stacey Kent, za oknem slonce, jest pieknie. Oto i cale pierduly poniedzialkjowe. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Poniedzialek, wyglada na slomneczny 21.07.08, 17:01 Ten Deezer to jest revelacyjne odkrycie Judys ! Tez sobie zapuszczam :) Luizo - dzieki Twoim opowiesciom i zdjecion coraz bardziej zazdroszcze tym moim przyjaciolom, ktorzy wlasnie sie po tej Twojej Australii kaczaja. No i ta marmelada pomaranczowa - oskomy dostalam na sama mysl ! :)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek, wyglada na sloneczny + SiDzej 21.07.08, 20:30 No i zrobil sie sloneczny dzien. Polanczowalam na sloncu, potem po pracy jeszcze siadlam na jakims tarasie, gapiac sie na ludzi. Przed nami kilka upalnych dni, 30-31C. Ciekawe, jak sie mieszkanie spisze. :-) Ogolnie same pierduly. Pojde wczesniej spac dzisiaj, jutro nie moge zaspac. Milego wieczoru :-) PS. Prywata do Sidzeja (i do Malego Ksiecia et. al. tez): jak dlugo sie jedzie z Montrealu do Qbc City? I czy ewentualnie byscie nie przyjechali tam w koncu sierpnia na kolacje? :-)))))))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek, wyglada na sloneczny + SiDzej 21.07.08, 21:28 Tam cie posylaja?! :) Dojazd trwa ze 3 godziny, wiec do zrobienia. Czy wchodzi w rachube weekend? Bo po kolacji nalezaloby pewnie tam przenocowac. Rzuc sie datami, a kto wie, moze sie uda :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialek, wyglada na sloneczny + SiDzej 21.07.08, 21:42 Wchodzi w gre week-end, o ile dobrze pamietam sobota 23 sierpnia? :-D Ale jeszcze potwierdze, bo dzis bylo tylko rzucone, a ktocogdziejak bedzie potwierdzone w ciagu tygodnia. Oczywiscie jade w celu walki o niepodleglosc Qc i swietowania rocznicy podboju Kanady przez Chrancuzow ;-))))))))))))))) Odpowiedz Link
lucja7 zalozenie miasta 22.07.08, 00:18 To nie rocznica podboju kanady, to rocznica zalozenia miasta, nie krecic mi tu. Precz z rewizjonizmem! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialek, wyglada na sloneczny + SiDzej 22.07.08, 11:39 I zlozysz wieniec na Polach Abrahama :))) W sierpniu, zwlaszcza tego roku, tam pewnie beda zawrotne tlumy. Ale jest ladnie i powinno ci sie spodobac. Cudo. Jak potwierdzisz daty, zorientuje sie w rynku noclegowym. Stay in touch :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zimowy wtorek na werandzie, brr 22.07.08, 07:47 Managerowie sa na kilkudniowej sesji wiec nie poszlam dzis do biura wykrecajac sie wizyta rzemieslnika zakladajacego u corki w sypialni nowe sznurki podnoszace okna. Jutro pojde do pracy, ale tylko ze wzgledu na joge :o) Od rana klikam z werandy, patrzac na sloneczny widok za oknem. Wlasnie wrocilam z basenu wiec wiem, ze mimo slonca za oknem jest zimno, wieje lodowaty wiatr z poludniowego zachodu, pachnacy sniegiem. Zazwyczaj silne, zimne zachodnie wiatry sa charakterystyczne dla sierpnia i wrzesnia, ktore z ich powodu sa w Sydney najbardziej suchymi miesiacami roku. Brr. No wlasnie, brr. Przerzucilam 2 km wody i po wyjsciu z basenu gola, mokra i szczekajaca zebami boso rzucilam sie biegiem po schodach do prysznicow. Mimo, ze nie ma tam ogrzewania a wiatr hula pod sufitem, same prysznice sa szczodre i gorace, co po zimowym plywaniu ratuje mnie przed zapaleniem pluc :o) Po powrocie rozpalilam drewnem eukaliptusowym w werandowej kozie i piszac slucham, jak szumi i poswistuje niedomkniety szyber. Ciekawe, czy w najblizszy weekend w Gorach Blekitnych bedzie snieg? Chcialabym zeby spadl choc na kilka godzin - nie widzialam sniegu chyba od dwoch lat. Pozdrawiam zimowo plawiacych sie w lecie PS Kwitna fiolki, magnolie, kamelie, azalie, zaczynaja kwitnac rododendrony. Jest nadzieja na wiosne! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
blues28 Re: Zimowy wtorek na werandzie, brr 22.07.08, 09:28 Luizo, zazdraszczam pracy w domu. Ja czasami mam takie allowances, ale tylko w piatki. Jednak przede wszystkim zazdraszczam zimowej werandy i kozy buchajacej wesolym ogniem. U mnie termometr przyczail sie ma czterdziestu stopniach i nie zamierza sie stamtad ruszac do konca tygodnia. Co za koszmar. Kazde wyjscie na ulice w jakimkolwiek celu jest przeciwienstwem Twojego brr... tez brrr, ale wrecz przeciwnie. Biore sie za robote, której mam duzo. W radiu cichutko leci Back to Black Amy Winehouse. Bardzo ja lubie. I tak sie zastanawiam jak dlugo jeszcze wytrwa z tym zabójczym trybem zycia :( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Zimowy wtorek na werandzie, brr 22.07.08, 09:52 Czesc, Blues, narod pracujacy wsi wita narod pracujacy miast ;o) Prace w domu sobie wynegocjowalam - moze i Ty sprobujesz? Najpierw zostan niezastapiona, potem miej fochy i tak malymi kroczkami ani sie obejrzysz a bedziesz pracowac w domu 4 dni w tygodniu (jeden dzien trzeba sie pokazac w biurze, bo zapomna jak wygladasz). Obecna moja szefowa czesto pracuje w domu i nie zalezy jej gdzie my pracujemy, byleby co trzeba bylo wykonane. Uzywamy nagminnie czatow, tele- i netkonferencji, co ma sens szczegolnie w zespole takim jak nasz, ktory rozciagnal sie miedzy Brisbane, Adelaide, Melbourne i dwoma sydnejskimi biurami. Jesli uda mi sie zalapac na etat analityka na Australazje (co u nas nazywa sie Asia-Pacific) to wlasciwie moge juz na stale pracowac z domu, bo cala reszta zespolu bedzie w roznych krajach Azji plus UK i USA :o) Wlasnie sprawdzilam prognoze pogody: NADCHODZA PRZYMROZKI i prawdopodobienstwo deszczu, czyli w Gorach Blekitnych moze to byc SNIEG! PS Amy Winehouse nie wzruszyla mnie - sluchalam ostatnio "Frank" - moze powinnam czegos innego? Co polecasz? Odpowiedz Link
blues28 Re: Zimowy wtorek na werandzie, brr 22.07.08, 10:22 Wiesz, lud pracujacy zmeczyl sie i powiem Ci w tajemnicy, ze... od wrzesnia biore sabatical. Chce odpoczac, a zreszta wcale nie jestem pewna czy to co ja robe to jest to co ja CHCE robic. Naprawde nie wiem czy wmawianie ludziom, ze moje jest lepsze, piekniejsze, potrzebniejsze jest moja misja zyciowa. Nawet jesli mówimy o winie. A nie o proszku do prania. Chce rozejrzec sie za innym mieszkaniem, moze domem w górach, choc na razie nie definitywnym, bo mój contrario moze byc rzucony do Belgii (flamandzka czesc, baardzo piekna) i nie wykluczam, ze tam sie przeniesiemy. Ale zamierzam wszystko przemyslec, z niczym sie nie spieszyc, rozejrzec sie po bozym swiecie powoli i spokojnie i zobaczyc co chce robic tak naprawde. Pozywiom uwidim. Dlatego w tym roku wakacje mam w plecy i tyle pracy, bo wykanczam wszystko, zeby odejsc spokojnie i z poczuciem ze zostawilam wszystko zapiete na ostatni guzik. A Amy Winehouse nie jest moja faworytka. Mysle, ze jest obdarzona nadzwyczajnym "czarnym" glosem i niszczy swój wyjatkowy talent. Przypomina mi troche przypadek Janis Joplin, duzy talen, wielki glos i jeszcze wiekszy dar destrukcji. A co ja lubie? To widac po nicku;)) Blues chyba najszybciej trafia mi do duszy. No i muzyka powazna. I uwaga: opery ;)) Tylko nie Wagner! I nie moge darowac organizacji tourne Cohena, ze rzucili go na festiwal malolatów w Benicassim!! Wstyd i poruta. Pozdrowienia z pólkuli pólnocnej ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zimowy wtorek na werandzie, brr 22.07.08, 11:20 Eeeee tam taka tajemnica, juz o tym tu pisalas :-)))))) Nawet sie chyba do tej rozmowy wtracilam z pozycji weteranki zwalniania tempa ;-))) Look where it brought me, hehehe :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Letni wtorek na tarasie 22.07.08, 12:33 Ja, kolejna weteranka zwalniania tempa, właśnie wróciłam z porannych zajęć reggettonu (mój komp nie poznaje słowa i proponuje fregaton, gruzobeton oraz bretton, hehe)- na który się zapisałam w ramach przyspieszania tempa oraz chęci pozbycia paru butelek mazowszanki. Zajęcia prowadzi Kubanka, nie mówiąca po polsku nic prócz biodra i kolana. Ciągle nam każe onymi ruszać na przemian z mandarinas (tyłki) i melones (cycki). No więc wymachawszy swoje mandarinas i melones, siedzę sobie teraz na nowo wyłożonym drewnem tarasie, piję kawę, patrzę jak mi pomidory rosną, a pies Tofik przebiega na trzech nogach w prezentując program "cierpiący pies". Tofik na ostatnim spacerze tak się rozszalał, że sobie gdzieś łapę rozchlastał i musi nosić opatrunek. Czytam sobie więc co tutaj piszecie, o zwalnianiu tempa, kozach i upałach, i myślę sobie że warto tempo zmieniać od czasu do czasu. Szybki, szybki, wolny, wolny. Czy coś. Bo inaczej to albo zadyszki można dostać, albo butelkami mazowszanki przyrosnąć do miejsca i mechem się pokryć. Odpowiedz Link
gaudia Re: Letni wtorek na tarasie 22.07.08, 16:23 zrobiłam sobie przerwę w przekonywaniu ewentualnych pracodawców jaka jestem swietna laska i znalazlam krowy: przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,2433.html Odpowiedz Link
ewa553 przepraszam ze pytam, 22.07.08, 19:38 ale wieki tu nie zagladalam: kto to jest gaudia? Odpowiedz Link
blues28 Re: przepraszam ze pytam, 22.07.08, 21:15 ewa553 napisała: > ale wieki tu nie zagladalam: kto to jest gaudia? Ewo, zajrzyj na watek o kiczu, autorstwa Gaudii. Bardzo ciekawy. Odpowiedz Link
gaudia Re: przepraszam ze pytam, 22.07.08, 22:08 Blues dzieki za klase, kulture i usmiech :) Odpowiedz Link
blues28 Re: Letni wtorek na tarasie 22.07.08, 21:12 Tak to jest z tymi tajemnicami na forum. Znaja je wszyscy, którzy czytaja ;))))))) Tez mysle, ze zmiana rytmu jest wskazana od czasu do czasu, a mnie poprostu potrzebna. Mam dosc niewolniczego trybu zycia, dwunasto- trzynastogodzinnego rozkladu dnia pracy, którego jedynym plusem jest jakas tam rekompensata finansowa, zreszta mala w stosunku do nakladu czasu i wysilku. Czas na break. Czas na zycie. Nie wiem czy rok to wystarczajaco duzo zeby wyklarowac sobie idee co ja chce i czy to chce naprawde potrafie dobrze wykonywac (bo to jest tez inna sprawa). Zobaczymy. Jestem jakos dobrej mysli ;) P.S. Stokrotko, jak Ci idzie "gruzbeton" ??? ;)))) A poza tym to jakies pomieszanie proporcji, bo jesli tylki to mandarynki a cycki to melony to ta Kubanka ma strasznie chudy tylek (w zaniku wprost) i obfite cycki, ot co! Odpowiedz Link
jutka1 Cieply wtorek na tarasie :-))) 22.07.08, 09:52 To znaczy lunch bedzie na tarasie, bo tak to pilnie pracuje. :-) Lanczuje z kolezanka z pierwszej tutaj pracy. A po pracy mily wieczor, i ciesze sie. :-) Tyle pierdul dzisiejszych, back to work klaso robotnicza. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
lucja7 Dobrywieczor 23.07.08, 01:59 Jestem tu czesto, czytam ciagle i z zapalem, teraz wlasnie wracamy z przyjemnego wieczoru i wpadam na tekst Ewy i pytam: kto to jest Ewa? (tych co nie wiedza, informuje ze powyzszy tekst jest nawiazaniem do pytania pani Ewy dotyczace gogi). Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dzien dobry 23.07.08, 02:03 lucja7 napisała: > Jestem tu czesto, czytam ciagle i z zapalem, teraz wlasnie wracamy z przyjemnego wieczoru i wpadam na tekst Ewy i pytam: kto to jest Ewa?> > (tych co nie wiedza, informuje ze powyzszy tekst jest nawiazaniem do pytania pani Ewy dotyczace gogi). ...nie Gogi, tylko Gaudii :o) Pierwszy raz o tej godzinie spotykam zywa dusze na tym forum, Lucjo :o) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Dzien dobry 23.07.08, 02:28 lucja7 napisała: > Paris, Paris, ma chère... Masz na mysli to, ze zazwyczaj w Paryzu wszyscy spia jak zabici nocami i dlatego wyjatkiem jest spotkac zywa paryska dusza na forum o tej godzinie? :oP Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lucja7 Re: Dzien dobry 23.07.08, 10:04 Luiza: "Masz na mysli to, ze zazwyczaj w Paryzu wszyscy spia jak zabici nocami i dlatego wyjatkiem jest spotkac zywa paryska dusza na forum o tej godzinie?" :-))))) Wprawdzie papug, malp i kangurow w Paryzu nie widzialam, ale zareczam ze paryska fauna nocna nie ma czasu na sen. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Sroda i srodek tygodnia 23.07.08, 07:28 Melduje poslusznie, ze po wczorajszej dzialalnosci POS nie mialam dusznosci. Czyli powoli, powoli, POS oczyszcza mieszkanie z pokladow kurzu. Ale i tak postanowilam nabyc droga kupna odkurzecz antyalergiczny, taki z H2O i jeszcze czyms tam. Dmuchanie na zimne. W robocie lud pracujacy ma dzis do wykonania kilka konkretnych rzeczy. Aj. :-/ Kawa smakuje wybornie, woda do wanny sie leje, ukladam w glowie plan dnia. A priori ma byc upal, wiec zastanawiam sie, gdzie odbyc popracowego drinka, zeby nie bylo zbyt goraco. Drink z kolega pracowym ze starych czasow, i przy okazji bylym mezem przyjaciolki (na szczescie sa w wielkiej przyjazni :-D), ktory ma mi sprzedac troche plotek zawodowych i wskazowek, na kogo uwazac, a kto jest OK. :-) Kolacja w domu, dojadanie resztek z wczorajszego stolu. Tyle pierdul. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Pantareje 23.07.08, 10:21 Jak to bylo? My planujemy, a Niebiosa sie z nas smieja? Kumpel dostal dodatkowe "zadanie domowe" na jutro, i bedzie pracowac wieczorem. Tyspiknie. :-))) Czyli po popoludniowym spotkaniu zawodowym "na miescie" mam wolne, biore blekberego i ide do domu. Fajnie. :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek... 24.07.08, 07:42 Znow ma byc slonecznie i upalnie, wiec moj dzisiejszy bizneslancz zaaranzuje w knajpie rybnej na tarasie. :-) Poza tym mam dzis sporo do zrobienia w pracy, a po pracy kolacje z kolezanka z rodzinnych stron, wlasnie wizytujaca. Jakos ten lipiec obfituje w wizyty ludzi w Paryzu - pewnie po prostu sezon urlopowy. :-) I tyle pierdul. Milego czwartku :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nie mam o czym pisac 24.07.08, 08:41 Zrobilo sie piorunsko zimno, co chwile przychodza chmury z rzesistymi ulewami, wieje zimny wiatr, jest z 15 stopni, ale z powodu deszczu i wiatru wydaje sie jakby bylo 5. Z tej zimowej depresji wyrwala mnie przyjaciolka, ktora wpadla na lunch i wyciagnela mnie na zakupy do pobliskich sklepow gdzie zlowilam urocza biurowa spodnice. Jutro tez bede pracowac na werandzie, bo chce odebrac corke ze szkolnej wycieczki do teatru, ktory jest o 10 min. jazdy od domu. Zamiast wracac do szkoly i stamtad jechac przeszlo godzine do domu, bedzie w domu dwie godziny wczesniej. Kazda chwila sie liczy, bo jutro wszyscy jedziemy na kolejny weekend medytacyjny i chcemy sie spakowac i wyjechac jak najwczesniej. A poza tym nic sie nie dzieje... :o) Pozdrawiam zimowo Odpowiedz Link
blues28 Re: Nie mam o czym pisac 24.07.08, 09:59 Zdopingowana sugestiami Luizy (dziekuje dobra kobieto ;)) i podpierajac sie alertem upalowym w Madrycie zlozylam szefostwu propozycje nie do odrzucenia i pracuje z domu. Sama mysl o wyjsciu na ulice napawa odraza, zar leje sie z nieba i, niestety konca nie widac. W piatek uciekamy w góry, choc i tam temperatury ok. 30 st :( Zazdraszczam zimnych wiatrów, przymrozków i chlodów wszelakich na drugiej pólkuli. Skladajac hold wynalazcom klimatyzacji biore sie za prace! Milego czwartku wszystkim ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie mam o czym pisac 24.07.08, 11:14 Od rana pracuje jak mroweczka. Niestety, w biurze jest goraco od upalow, a klimatyzacja wariuje - w jednych pomieszczeniach jest za zimno, w innych - jak u mnie - baaaardzo slabo dziala. :-/ Na szczescie mieszkanie sprawdza sie w upaly - nie nagrzewa sie, a na patio jest przyjemny chlod po poludniu. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Nie mam o czym pisac -- cont'd 24.07.08, 15:25 Ach, jak przyjemnie. Bizneslancz (zam. :-D) przerodzil sie w szalenie przyjemna trzygodzinna rozmowe o biznesie lecz nie tylko, bo tez o Kaukazie, Polsce, Rosji, filmach, zonach i mezach, kuchni francuskiej, zyciu w Paryzu. Bardzo milo. Podsluchiwalismy jakiegos rosyjskiego biznesmena, ktory oczywiscie myslal, ze nikt nie rozumie, hehe. A ze gadalismy po francusku, od czasu do czasu szepczac w innych narzeczach, to i sie bidulek nie zorientowal. Ma szczescie, ze nie jestesmy konkurencja, hahahaha ;-)))))))))) Mam dwie godziny na napisanie 2 rzeczy, potem spadam, robie rzond i ide stond. Jak na ostatnie dni, i biorac pod uwage upal, to pracuje dzis jakbym motorek w de miala. La vie est belle. Voila. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Lato wrocilo 24.07.08, 18:08 Dzisiaj musialam wyjatkowo wczesnie wyjsc z domu, a wlasciwie wyjechac. Rano jeszcze bylo chlodnawo, choc slonecznie, w dolinach utrzymywaly sie chmury gestej, mlecznej mgly, ponad nimi powietrze bylo krysztalowo czyste. Piekna , zdrowa zielen po ostatnich deszczach, lasy az wolaly zeby sie w nie zapuscic, ale na taki luksus nie mialam czasu, nic to i tak mialam moja "radosc o poranku":-) W drodze powtotnej ten sam krajobraz, ale w juz bardziej zacmionym powietrzu, wygladal troche inaczej. Lubie moje okolice. Odpowiedz Link
maria421 Re: Ja też nie mam o czym pisać. Jest piątek. no 25.07.08, 10:58 Ja tez nie mam o czym pisac, bo o tym ze od rana siedze i pisze pisac mi sie nie chce, a jak napisze o Obamie, to mnie zaraz o manifesty podejrzewaja .-) Odpowiedz Link
jutka1 Pochmurno... 25.07.08, 07:13 Ma byc dzis goraco, ale juz nie tak slonecznie. Gadaja, ze wieczorem burze? :-/ W planie zalatwienie paru rzeczy, obiad w miescie, i popoludniowa praca w domu. :-))) Wiecej grzechow nie pamietam, eeeejmeeent. :-) Milego dnia :-))) Odpowiedz Link
xurek Re: Pochmurno... 25.07.08, 14:25 ostatni dzien przed urlopem w robocie. Wszystko juz zrobilam oprocz takiej jednej tabelki, ktora ten wredny mis Puchatek z centrali L'Oreala, co to mnie ciagle nazywa madmlazelom i z okrrropnym francuskim akcentem mi mowi "sie könnén nich rrrrechnén" sobie co miesiac z innymi szacunkami zyczy. Ta tabelka nie jest jedna, tylko jest ich osiem w jednej, wszstkie do tego stopnia pozbawione logiki i sensu, ze co je zrobie to pol godziny pozniej juz nie wiem, o co w nich chodzilo. No i teraz od 11:30 usiluje sie zmotywowac to tej roboty: poszlam na miasto wierzac, ze jak sie przewietrze, to mi pojdzie lepiej. Kupilam sobie bielizne wierzac, ze jak sobie poprawie humor, to mi sie uda do tego zabrac. Wylalam moze zale Behemotowi przy kawie a teraz wzielam sie za foruma. Cus mi sie wydaje, ze w koncu bede musiala robic nadgodziny, przez te ch....owa wyliczanke. PS: zrobily sie modne takie obszarpane tenisowki, ktore nie maja sznurowek tylko puste dziurki a jezyk przyszyty do bokow buta. Bardzo mi sie podobaja, ale najtansza tenisowka jaka znalazlam kosztowala 130 CHFow czyli 80 Euro! Za kawal gumy i obszarpanej szmaty! Siwat sie konczy, mowie wam. Bede musiala poczekac na przecene, bo wydanie takiej kasy na tenisowki bez sznurowek nie miesci sie w moim systemie wartosci :) Odpowiedz Link
xurek jest cieplo i slonecznie 25.07.08, 15:06 zapomnialam dodac. Ah, i na urlop jedziemy na Korsyke. Byl tam juz kto? Jezeli tak, to jakies rady macie? Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 25.07.08, 17:45 Ot taka pierdula sie mnie znalazla: cgi.money.cnn.com/tools/bestplaces/compare_tool_2008.jsp?id=,&view=a :)))) Odpowiedz Link
jakotakot Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 26.07.08, 02:07 No to Ertes ani Ty ani ja sie nie zalapalismy - no chiba, ze Ty w tym Irvine CA - you lucky devil you. A ja mam do doniesienia pierdule nastepujaca - wybrawszy gotowke z banku na wakacje w Polszcze z cala gracja kretynki z ADD zostawilam ja na ladzie barku kawowego w Galerii Narodowej... Na usprawiedliwienie (calkiem mdle) mam tylko to, ze bylam pod wrazeniem piorunujacym wystawy mojego ulubienca pt Martin Puryear images.google.com/images? source=ig&hl=en&rlz=1G1GGLQ_ENUS279&q=Martin+Puryear&um=1&ie=UTF- 8&sa=X&oi=image_result_group&resnum=1&ct=title Z ulga i odnowiona wiara w ludzkosc donosze, ze dzisiaj odzyskalam cala (niebagatelna..) kwote - life is good :) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 26.07.08, 06:53 Napierville mam tuz obok, ale chyba nie ten. Co do cudow od-nalezisk- twoje plasuje sie mniej wiecej w tej samej kategorii, co moj portfel wypchany kartami kredytowymi i kasa zostawiony na ladzie stacji pekaesu w zaplutej miescinie brazylijskiej o nazwie Londrina. Odzyskany intact. Odzysku gratuluje, jezusmaria! Frapuje mnie jednak pytanie: czemu wybierac kase na wakacje? Czy wiesz cos, czego ja nie wiem? Znacznie lepszy kurs waluty itd? Pytanie istotne, bo po dzisiejszej rozmowie z rodzicielka wnosze, ze kawa w PL kosztuje ze 5 dolcow. Over. Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 26.07.08, 08:39 > No to Ertes ani Ty ani ja sie nie zalapalismy - no chiba, ze Ty w > tym Irvine CA - you lucky devil you. Ano zalapalem sie, znaczy sie jestem devil i to jeszcze lucky :) Wszyscy wokol jada do Polski w tym roku. Chyba i mnie sie przyjdzie wreszcie wybrac mimo tych 12-stu godzin w samolocie. Ale po co gotowka? Tez sie zastanawiam. Odpowiedz Link
jakotakot Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 26.07.08, 13:55 No jak to chlopaki po co gotowka - gotowke sie bierze do kantora, zamienia na zlotowki i potem sie tym placi za lody, skarpety welniane u babci goralki, szarlotke i bigos w schronisku, bilety w autobusie, no i te... no te.... no moze to juz wszystko... Sama nie wiem, ciagle jeszcze mi sie Polska jawi w glowie jako cash economy, a wogole to ja mam wsiowe podejscie do pieniedzy i lubie miec papiery w kieszeni hehe. A Wy tak ino z plastikiem podrozujecie ? Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 26.07.08, 18:59 Po PL to ja wogole nie bardzo "podrozuje", bo nie bylem tam od trzech lat. Lecz, indeed, kasy nigdy i nigdzie nie wwoze, lecz zasysam sie do pierwszego napotkanego ATM. Ciekaw tez jestem, czy nasze karty debetowe dzialaja juz w polskich sklepach, wybadaj. Odpowiedz Link
ertes Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 26.07.08, 22:00 Ja nie bylem 4 lata i tez zasysam gotowe z ATM. Amerykanskie karty debetowe sa troche inne jak te w Kanadzie (o ile nic sie nie zmienilo) gdyz sa podpiete pod Visa lub MC. Mozna wiec brac debit lub kredyt. Odpowiedz Link
jakotakot Re: O pierdulach --- Odcinek 36 :-))) 27.07.08, 03:36 Aaaaa, no kochani - do ATM to trzeba pina pamietac, a to jest zdecydowanie ponad moje sily heheheee Odpowiedz Link
jutka1 Sobota po deszczu 26.07.08, 08:28 Za oknem i na patio mokro. Znaczy - padalo. Elementary, dear Watson. Postanowilam przetestowac robienie zakupow przez internet, przynajmniej zakupow rzeczy ciezkich typu plyny do prania, wino, woda pitna i tego typu. Ciekawe, jak zadziala. Spiewa Stacey Kent. Pod wieczor przychodzi ulubiony kuzyn z nowa zona, ktorej jeszcze nie mialam okazji poznac. Aperitif tutaj, potem zaprosze ich na kolacje do jakiejs knajpy - nie chce mi sie gotowac, nie mam ani nastroju, ani pomyslu. Tyle pierdul sobotnich. Milego dnia i weekendu :-) Odpowiedz Link
maria421 50+ 26.07.08, 17:26 Wczoraj zadzwonila do mie pani z ubezpieczalni i zapropnowala mi , do mojego ubezpieczenia od wypadku, dodatkowe ubezpieczenie w ramach specjalnej oferty "dla starszych osob". Powiedzialam jej ze chyba pomylila adresata, na co ona ze nie, ze ja sie juz do tego przedzialu wiekowego zaliczam! I dlatego moge w domu poslizgnac sie i upasc i zlamac sobie staw biodrowy i byc uziemiona i nie moc sobie z niczym dac rady, wiec wtedy oni mi gwarantuja pelny serwis etcetera. I nawet takie urzadzonko elektroniczne do wezwania pierwszej pomocy, jakby co... Sluchalam jej i czulam jak maleje, jak sie robie mala, krucha, wlos mi siwieje, twarz mi sie marszczy, palce sie wykrzywiaja, garb rosnie... Ratuuunku, ja nie chce :( Odpowiedz Link
chris-joe Re: 50+ 26.07.08, 19:10 Maria, zbierz sie z podlogi i w kupe i sie nie daj, bo babsko najzwyczajniej szuka jelenia, by wciskac. Jak nie pod kolor wlosow, badz plec, to cie chce wziac na wiek. Ja normalnie i rozmyslnie nie pamietam, jaki "rozdzial wiekowy" kaza mi zakreslac w ankietach. I udaje, ze nie wiem, ze stajemy sie powoli "young at heart"... :)) Odpowiedz Link
maria421 Re: 50+ 26.07.08, 23:13 Chris, przed babskiem to ja wiem jak sie obronic. Ale jak sie bronic przed kalendarzem? Odpowiedz Link
maria421 Re: 50+ 26.07.08, 23:20 Corcia dzis ma imieniny, bylysmy na hiszpanskiej kolacji. Dobrze bylo. Odpowiedz Link
ertes 50 is new 40 26.07.08, 23:31 www.whatsthatcalled.com/forum/index.php?automodule=blog&blogid=1&showentry=276 Pierwsze 20 sekund tej reklamy to odpowiedz jak masz sie czuc :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: 50+ 27.07.08, 08:16 Mario, kalendarz rzecz nabyta, jak mawial jeden taki. Nie dawaj sobie kitu wciskac - CJ slusznie prawi. :-))) Odpowiedz Link