jutka1 Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 08:42 Na razie slonce. Co potem - zobaczymy. Zaliczylam cudowna wizyte kuzyna z nowa zona. Zona przemila, kuzyn kochany jak zwykle. Dzisiaj czy jutro leca do Islandii, widzimy sie znowu drugiego sierpnia, ale tylko na obiad, bo oni maja "okienko czasowe", a potem ruszaja dalej na urlopowy podboj la Douce France. Przed poludniem - w planie zrobienie salatki z soczewicy, spacer, cos tam jeszcze. Po poludniu mile spotkanie i gadanie, wieczorem przyjdzie psiapsiolka, u ktorej mieszkalam na Montparnasie. A od jutra znow kierat. :-/ No dobra, nie mendzic. Milej niedzieli :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 11:08 Tu tez upal. Na obiad bedzie roastbeef i salata, po obiedzie corcia wraca do Karslruhe, zostal jej jeszcze tylko tydzien praktyki, w piatek wieczorem wraca do domu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 11:55 Ide sie zdrzemnac. Mam dwie godziny zanim. Wczoraj zostalismy opytunieni o 22:00, w jezyku wschodnich sasiadow, z okna dwa pietra wyzej, zeby cicho bo male dzieci. Matkobosko. Zero prywatnosci. Od dzis w ogrodku tylko po francusku i angielsku, niematotamto. Pomine fakt, jak na mnie dzialaja argumenty "bo male dzieci". :-/ I pomijam to, ze to od nich do mnie spadaja oderwane zwiedniete kwiaty pelargonii. Grrrrrrrrr. Globalizacja, kurdepytun. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 12:05 wybacz Jutka ze w ostatnich czasach nie czytywalam Twoich sprawozdan i zadaje Ci pytanie, na ktore juz pewnie odpowiadalas. Ale nie mam czasu na czytanie zaleglosci. Pytanie o mieszkanie: na ktorym pietrze mieszkasz? I cos wspominalas o patio: jest zapewne wspolne? Wiec jakich masz sasiadow? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 12:24 Salon mam na parterze, i patio/ogrodek mam tylko do swojej dyspozycji. Sypialnia na wysokosci 2-3 pietra (ulica idzie w dol). Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 12:33 no, jak patio masz tylko do Twojej dyspozycji, to Ci sasiedzi z zazdrosci beda mendzic:)))) A kto Ci dba o roslinnosc w ogrodku? Wpada szfedzia czy ja mam wpasc?:)))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 13:51 Sama daje rade, dziekuje :-)))))))) Odpowiedz Link
ewa553 obled... 27.07.08, 16:16 wrocilam z treningu. Na dworze obled: 32 stopni. Czy mi sie ta wczorajsza burza snila? Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 27.07.08, 12:01 wczoraj wreszcie byla u nas burza. Ale taka, jakiej najstarsi gorale nie pamietaja. Woda lala sie jak z przyslowiowego wiadra. W ostatniej chwili ucieklam z ogrodu, a w domu niespodzianka: zapomnialam zamknac drzwi balkonowe od pokoju computerowego i wody bylo - no moze nie po kostki, ale prawie. Deszcz chyba padal w poprzek..... Myslalam ze sie milo ochlodzi, ale niestety, tylko 26 stopni ale duszno. O drugiej ide na silownie, tam jest klimatyzacja, fajnie. Mam nadzieje, ze nie umre z nudow. Mobilizujace jest, ze juz troche schudlam... Zaraz zjem sniadanie: pyszny bialy serek wiejski. Po powrocie zrobie miche salaty (wszystkie skladniki z wlasnego ogrodu!) i poledwice ledwo przeciagnieta po patelni....Mniam, mniam! A swoja droga jak wytlumacze trenerowi, ze sniadanie jadlam po 12- tej? przeciez sie nie przyznam, ze spalam dzis do 11-tej:)))) Cholera, znowu bede musiala oszukiwac. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ostatni poniedzialek lipca - czuje sie wiosne! 28.07.08, 04:46 W piatek wyjechalismy znowu na medytacyjny weekend w Gorach Blekitnych, bylo zimno i wietrznie, ale slonecznie, choc w niedziele zaczelo padac a nawet momentami padal drobny snieg! W Sydney zaczely juz kwitnac rododendrony i azalie, ktore w gorach wciaz stoja w paczkach i potrwa jeszcze za dwa miesiace zanim zakwitna. Za to sniezyce, narcyze i tulipany juz sie otwieraja. Jestem przemedytowana na wylot, zaliczylam tez dwa szlaki: gora po klifach wzdluz Grose Valley od Evans Lookout do wodospadu przy Govett's Leap (i z powrotem) oraz wczorajsze zejscie do poczatku Grand Canyon, do jaskini zwanej Walls Cave. Uparlam sie ze pojde tam sama albo z corka, corka w koncu wybrala sie na rower, zas Buszmen, ktory koniecznie chcial mi towarzyszyc, musial pozostac zeby zaladowac akumulator w terenowce. Gdy zeszlam na dol z klifow do jaskini, okazalo sie dlaczego mialam potrzebe pojsc tam sama albo w zenskim towarzystwie: otoz jaskinia byla miejscem kobiet z plemienia Darug (o czym dowiedzialam sie po powrocie stamtad). Niesamowite miejsce, naladowane energia, z waskimi kanionami i tunelami, ktorymi plynely rzeczki. Chcialam pomedytowac w jaskini, ale czulo sie ze jest "zamieszkana", wiec wyszlam z powrotem na klif i tam medytowalam az wiatr mnie wygnal. Wracalam w deszczu. A teraz jest poniedzialek, za oknem drzewa gna sie na zimnym wietrze, po niebie przetaczaja sie biale chmury i tak ma byc tez jutro. W srode i czwartek przejasni sie, wiec chyba beda przymrozki. W piatek now Ksiezyca, czas odlogow i grania w bierki przy kominku :o) a potem bedzie juz z gorki, w strone przedostatniej zimowej pelni, o czym z radoscia Was zawiadamiam. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 07:22 U mnie w sercu i w duszy listopad: zimny, mokry, nieprzyjemny. Nie jest to temat na pierduly, ale kacika zlamanych serc na najbliwszym forumie nie przewidziano. Zas musze sie podniesc, isc dalej, bo co innego zostalo. Bleeee. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Lipiec to nie jesien 28.07.08, 07:35 jutka1 napisała: > U mnie w sercu i w duszy listopad: zimny, mokry, nieprzyjemny. > Nie jest to temat na pierduly, ale kacika zlamanych serc na najbliwszym forumie > nie przewidziano. > > Zas musze sie podniesc, isc dalej, bo co innego zostalo. > Sciskam cieplo i podaje chusteczke z koronka... Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
blues28 Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 08:42 Cieplutko pozdrawiam .... Odpowiedz Link
ewa553 Urlopy 28.07.08, 11:24 wszyscy cos planuja, buchuja, wiec i ja dodam swoje trzy grosze: mam juz lot i hotel na styczen. Cel: RZYM!!!!! Jak ja to miasto kocham.. Nasza Maryska obejrzala w internecie moj hotel i stwierdzila ze mieszkac bede bezpiecznie, bo w poblizu Berlosconiego:))))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 11:37 Jutko, posylam Tobie medytacyjnych nastrojow jakich sie u mnie przelewa. Wyprostuj sie i powiedz: "nic to! jutro moze byc tylko lepiej" ...probowalam sie dodzwonic do domu, ale chyba wyszlas Odpowiedz Link
blues28 Bardzo zapracowany poniedzialek 28.07.08, 08:51 Straszne urwanie glowy od rana, ale zanim zgine i przepadne w odmetach kampanii, wyników sprzedazy i coby tu jeszcze to rzut okiem na forum i próba ochlodzenia sie zima Luizy. Piekne zdjecia! I piekny weekend mialas. Ach, w wieczornym dzienniku pokazali snieg w Sydney. Pewnie po to zebysmy mogli przetrwac nieustajacy atak naszych termometrów. Marzenia o jesieni.... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Próba ochlodzenia sie zima Luizy 29.07.08, 03:29 blues28 napisała: > [...] próba ochlodzenia sie zima Luizy. Piekne zdjecia! I piekny weekend mialas. Ach, w wieczornym dzienniku pokazali snieg w Sydney. Zdjecia nie byly niestety moje, bo do Walls Cave poszlam jak stalam a zdjecia z Evans Lookout siedza jeszcze w aparacie, ale Gory Blekitne sa piekne na wszystkich zdjeciach... Sniegu w Sydney nie bylo, to byl tylko lekki grad, ktory wygladal na ziemi jak snieg. Brr. Byle do konca sierpnia, te zimne wiatry przyszly stanowczo za wczesnie... Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 13:31 Donc. Otóż. Do pracy nie poszłam. Bo. Bo mam grypę. :-/////////// Szef napisał: Niech sie pani kuruje. I wcale nie kłamałam, jak odpisałam, że mam objawy takie jak szef, jak miał skręcenie jelit. Bo rzygam. Pardon. Jak możecie o klopach i sraniu, to ja mogę o własnym rzyganiu. A co, kurnia. Na wieczór jestem umówiona na drinka z kumplem, który był kiedyś, za moich dawnych tu czasów, drzwiami do ówczesnego Głównego Szefa. Pójdę, bo nie wolno nie pójść (Dżisas, dlaczego mi ta ortografia nie pasi?????), ale bez ochoty i bez woli (do Warszawiaków). Właśnie zadzwonił do mnie z Warszawy mój Uczeń, znany niejako z opowieści forumowych. Przylatuje DoopaRyża i zaprasza do Crillon. Czemu nie. Może rzeczywiście się przekonam do ostryg? (bleee) I tyle. Aż tyle. J. Odpowiedz Link
jakotakot Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 14:51 Jutencjo najdrozsza - wyrzygaj do dna, bo to czynnosc oczyszczajaco symboliczna - mam szczera nadzieje, ze to 24-hour-bug, bo na tyle zasluzono, nie na wiecej... Potem umyj slicznom buzie i zapylaj na te ostrygi, bo sie zdziwisz na plus :). Wczoraj stracilam wlasnie dziewidzctwo ostrygowe. Zostalam zaciagnieta (jechalam na pietach, jak kiedys do przedszkola) do ostrygowej knajpy i jadlam i surowe, i smazone w glebokim oleju - pycha ! Sciskam mocno ! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 19:36 Surowe sa naj! Przy ich konsumpcji nie nalezy jednak pamietac, ze tak naprawde to one sa nie tyle surowe, co po prostu...zywe. Mniam! Odpowiedz Link
maria421 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 16:08 Jutka, jak do pracy choremu wolno nie pojsc, to tym bardziej na drinka wolno nie pojsc. Ty sie wez i wykuruj, drink nie ucieknie, a dzisiaj wieczorem lepiej Ci zrobi rumianek i sucharki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 17:49 Mario, rzygalam stychnerf. Stychnerf - tez - pojde na tego drinka. Comitam. Odpowiedz Link
maria421 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 18:04 A, jezeli rzyganie bylo "stamtychnerf", to drink moze byc pomocny. Ale jeden, najwyzej dwa . Czuje ze Ci matkuje, ale ja juz tak mam :) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek deszczowy i szary 29.07.08, 03:23 Wieje zimny wiatr, jest szaro i popaduje. Wczoraj po pracy w takiej pogodzie poszlam na odkryty basen. Okazalo sie pozniej ze w dzielnicy kilka km dalej o tej porze padal lekki grad, wygladajacy jak snieg; na mnie padal tylko zimny deszcz, co bolesnie sie czuje przy stylu wolnym, gdy wyciaga sie z wody cale ramiona. Rozgrzalam sie dopiero po pierwszym kilometrze, wiec musialo byc naprawde zimno, pewnie okolo 5 stopni. Stracilam czucie w stopach gdy po mokrym betonie szlam boso do prysznicow. Tylko podwojna dawka goracego prysznicu mnie uratowala (i grzanie w samochodzie wlaczone na max, bo zapomnialam suszarki i suszylam sobie wlosy nawiewem). Na wszelki wypadek po powrocie do domu zaaplikowalam sobie ratunkowy chinski wywar z imbiru. Pilam go stojac przed rozpalonym piecykiem. Podam przepis (przyda sie Wam za miesiac-dwa): 4 cm pokrojonego w plasterki korzenia imbiru, kawalek kory cynamonowej, lyzka brazowego curku trzcinowego. Zalac kubkiem zimnej wody, doprowadzic do wrzenia, gotowac przez 5 minut. Nalac do kubka, pic tak gorace, jak sie da. Jak to mowila kolezanka pol-Chinka, od ktorej mam ten przepis: "Porastasz od tego sierscia, ale przetyka i oczyszcza nos, gardlo i zatoki jak nic innego" i tu jej przyznaje racje. Nie co do siersci, oczywiscie :o) Wyglada na to ze znowu pojde dzis plywac. Znowu nie wzielam suszarki, na szczescie scielam wlosy, wiec przynajmniej nie bedzie mi kapac za kolnierz. Pozdrawiam z baaaaardzo zimowego Sydney Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
blues28 Luiza!! 29.07.08, 15:16 Nie mam czasu nawet sie podrapac, ale zapytac sie musze, no musze: czy u was tam w tej Australii nie ma krytych basenów? No wiesz, to co ma daszek i wode w temperaturze dla ludzi??? Czy tez jest to przypadek dobrowolnego masochizmu, któremu holdujesz z zacieciem przez cala ZIME??? No please, wyjasnij! ;)) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Blues :o) 30.07.08, 01:29 blues28 napisała: > Nie mam czasu nawet sie podrapac, ale zapytac sie musze, no musze: > czy u was tam w tej Australii nie ma krytych basenów? No wiesz, to > co ma daszek i wode w temperaturze dla ludzi??? Krytych basenow jest u nas pelno, mamy pod reka dwa centra olimpijskie a w kazdym z nich jest kilka basenow, wlaczajac piecdziesieciometrowe. ALE: nie cierpie plywac w zaduchu krytych basenow, w halasie odbijajacym sie od sufitow. Sa tez dla mnie za cieple - i woda, i powietrze (wiesz, jak sie dostatecznie szybko plywa, to mozna sie w zbyt cieplej wodzie spocic; mowie serio!). Lubie otwarte akweny, gdzie powietrze pachnie zielenia i widac slonce albo Ksiezyc: jeziora, rzeki, ocean, otwarte baseny. Co do temperatury wody, kazda niezamarznieta woda ma temperature dla ludzi :o) a w Sydney odkryte baseny sa zima ogrzewane i woda w nich ma od 23 do 26 stopni (zalezy od temperatury powietrza i wiatru). > Czy tez jest to przypadek dobrowolnego masochizmu, któremu holdujesz z zacieciem przez cala ZIME??? > No please, wyjasnij! > ;)) Eee, jaki tam masochizm, lubie plywac i bede to robic dopoki woda jest plynna. Przy okazji zahartowalam sie tak, ze nie miewam przeziebien. A plywam nie "przez cala ZIME", tylko przez caly rok, jeno latem wolniej, bo jest za cieplo i za duzo ludzi w wodzie :o) Teraz mozesz isc sie podrapac ;o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
blues28 Przepowiednia.... ;) 30.07.08, 08:50 Ach Luizo droga, zatem niechybnie bedziesz piekna i mloda przez wiele lat! Jak ta Generalowa Zajaczkowa na przyklad. Dama ta, w czasach kiedy o botoxach i innych takich nikomu sie nie snilo, przez dlugie, dlugie lata zachowala wielka urode, mlodzienczy wyglad i jedrna skóre. Tylko, ze jej nikt wosy do kapieli nie pogrzewal! Ona wolala lodowata! General Zajaczek wygladal jak wlasny dziadek przy malzonce, choc az TAKIEJ róznicy wieku nie bylo. P.S. Ja lubie rzeskosc, ale te jakies piec stopni i deszcz, o których wsponialas wczoraj wydaly mi sie deczko, no... jakby za wiele. Tez nie miewam katarów i przeziebien, ale oprócz owoców duzej ilosci owoców w diecie, lubie spac w chlodzie, zawsze przy otwartym oknie, nawet zima jak jest ponizej zera ;)) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Przepowiednia.... ;) 30.07.08, 12:25 Wiem, to jest patologia ze lubie plywac bez wzgledu na pogode, ale nie bede sie z tego leczyc ;o) Podobno przepiekna, anorektyczna cesarzowa Sissi tak jak Generalowa Zajaczkowa utrzymywala urode przy pomocy zimnych kapieli ale nie tylko: np spala (w Austrii zima!) przy otwartych`oknach przez ktore wpadal snieg a pod lozkiem miala zawsze miski z lodem. Ale sprobuj robic takie numery mieszkajac w Sydney, ha ha ha. Tak ze zapewne skoncze jako wysuszona sloncem staruszka o krokodylej skorze :o) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 29.07.08, 09:46 Za oknem szaro i chlodno. Wczoraj wieczorem byla burza, oczyscila troche powietrze. Zlapala nas zreszta na tarasie, i dobrze, bo bysmy jeszcze siedzieli i konsumowali, a czas juz byl zmykac. Dzisiaj mam sporo pracy, trza sie skupic i robic. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jakotakot Re: Wtorek 29.07.08, 13:36 I tak trzymac Tyldziu ! A ja dzisiaj wylatam do Polski. Lece sie pakowac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 29.07.08, 14:25 Pakuj sie wiec. Troche zazdroszcze dlugiego wyjazdu. Tydzien to zaden wyjazd - ani sie nie odpocznie tak naprawde, i wszystko w biegu. Moze za rok zrobie sobie dlugie wakacje gdzies. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 01:38 Za oknem sloneczny las, za biurkiem mata do jogi, za plecami nikt nie stoi ;o) no i przezylam wczorajsze plywanie (o dziwo, jeszcze piec innych osob plywalo w tym samym czasie - w tym trzy kobiety). Zatem: "jest dobrze". Skoro dzisiaj mam czas, trzeba sie zmotywowac i podzwonic do roznych majstrow od renowacji. I zaczac szukac architekta do rozbudowy domu i instalacji oczyszczalni szarej wody. Mam nadzieje ze zdazymy do 2012 roku :o) A poza tym nic nowego sie nie dzialo. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 07:34 Sloneczny poranek. Ma byc goraco, do 31 C. Na tapecie mam przeczytanie uwazne 50 stron. Napisanie kilku stron na inny temat. Dobrze, ze sie w miare wyspalam, choc nie powiem, ciagle sroda rano jest trudna po wtorkowych porzadkach POS - jednak widze duza roznice w poziomie roztoczy i mojej na nie reakcji. :-/ Wstapie dzis do apteki i kupie co trzeba, bede brac na noc we wtorki. Tyle pierdul. Milego dnia. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 07:42 No to czytaj uwaznie - tylko nie kup sobie na alergie jakichs srodkow, ktore usypiaja ubocznie :o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 07:45 No wlasnie takie chce kupic, zeby brac je na noc we wtorki, po sprzataniu POS i naruszaniu pokladow kurzu. Zebym w nocy z wtorku na srode mogla spac normalnie, a nie budzila sie z dusznosciami o piatej czy szostej rano. :-/ Odpowiedz Link
blues28 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 09:24 Sroda JEST sloneczna, sucha, a czy spokojna, to sie okaze ;) Upal, upal, upal, ale to nic nowego, constans do konca wrzesnia. Rzucam okiem za okno i oprócz watlutkiego paska spalonej przez slonce zieleni - w zasadzie juz zólci i rzeki samochodów (okna wychodza na fascynujacy widok trasy szybkiego ruchu) mam po przeciwnej stronie blizniaczy biurowiec ze szkla i stali, pelen wielkich i jakby slepych okien, przez które nic nie widac. Malo inspirujace. Zlapalam sie na tym, ze patrze przez to okno nie widzac, bo nic w tym widoku ladnego nie ma. Musze zajac sie propozycja nowej kampanii, która jakos dziwnie przypomina mi wczorajszy kotlet odgrzany i podany z nowa surówka. Bleee Moje plany na wiosne doznaly wstrzasu. Marzec i kwiecien mam prawie caly zabukowany, a tu nagle zaproszenie na wesele do Meksyku na 14 marca! Wyjazd na samo wesele nie wchodzi w gre, bo tluc sie na drugi koniec swiata na samo wesele to bez sensu, jak juz jechac to przy okazji powlóczyc sie po Meksyku, pozwiedzac. Nigdy nie bylam w Meksyku i ciekawi mnie ten kraj, wiec conajmniej ze dwa tygodnie trzebaby bylo. Ale z drugiej strony w marcu mialam goscic rodzine, podrózowac po Hiszpanii, bo to piekny miesiac, bywa sloneczny, lagodny i cudowny na wlóczegi. Jakos mi pod górke przewracac plany moich bliskich do góry nogami. No, nie wiem, nie wiem co zrobie.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 17:43 Sroda upalna, sloneczna, i parna. Zaliczylysmy z Lulu lunch (pardon: obiad) z przyleglosciami, i bylo goraco i duszno, i na ostatnim tarasie juz nie do wytrzymania. W domu chlodek, jakcza. Jutro pol dnia praca w domu, po poludniu biuro i kilka spotkan. Wieczorem obejrze moze film lub dwa, wreszcie wiec podlacze DVD, i postanowilam dokonczyc niedokonczone w 5% rozpakowywanie. Ha. Milego wieczoru :-) Odpowiedz Link
ewa553 myslalam o Tobie nocom, Jutencjo:)))) 30.07.08, 16:01 poszlam spac o 23.30 i oczywiscie drzwi balkonowe otwarte na osciez. A balkon nizej siedzieli panstwo i rozmawiali sobie. Nawet nie za glosno, gdybym chciala uslyszec o czym mowia, musialabym wyjsc na balkon. No ale nie moglam zasnac, monotonny potok wymowy przeszkadzal. Sasiadka pewnie by sie zdziwila jak Ty, Jutka, ze cos takiego moze przeszkadzac. Wiec nawet na mysl mi nie przyszlo zawolac do niej, ze koty spac nie moga:)))) Na szczescie nie mam problemu ze spaniem z korkami w uszach. I to moj sen uratowalo. Odpowiedz Link
jutka1 Re: myslalam o Tobie nocom, Jutencjo:)))) 30.07.08, 17:34 Musze sobie na nowo sprawic korki :-))) Mialam zawsze na stanie, bo ZL chrapal, teraz jakos sie skonczyly. :-D A rzeczywiscie, moze to jest wyjscie: okno na noc otwarte, i korki w uszach. :-) Odpowiedz Link
go.ga Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 30.07.08, 20:55 A ja jutro jade na wakacje. Ha! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek w sloncu na werandzie 31.07.08, 01:57 Niebo za oknem jest przeczyscie blekitne, jaskrawe slonce juz wiosennie wysoko, ale jest ciagle zimno wiec rozpalilam w piecyku. Czytam forum, wyglada na to ze u Was sezon urlopowo-wyjazdowy, niestety, wszystko w ramach Europy, wiec nie doczekam sie forumowych wizyt w tym roku :o( Kiedy przegladalam forum dostalam firmowego emajla na bardzo stosowny w tym momencie temat: managerka przypomniala mi wlasnie ze mam jeszcze w tym roku do wykorzystania 9.38 dni urlopu wypoczynkowego, wiec chyba zuzyje je na wiosenne wakacje w pazdzierniku. Do tego pozostalo mi 5 tygodni urlopu za wysluge lat, ale nie musze go brac w 2008, wiec niech sobie polezy az bede miala pomysl co z tym zrobic. Poza tym cisza, spokoj (jesli nie liczyc kakadu, ktore obsiadly krzew u sasiada i obrabiaja owoce), slonce swieci wiec pojde na basen w srodku dnia, jutro po poludniu zaczyna sie weekend... Jest dobrze, czego i Wam zycze. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 09:15 Otworzylam okno i zlalam sie potem. Matkobosko, jak duszno i parno. Znowu nad ranem mialam mini-atak. Polazilam, wyszlam na powietrze, pooddychalam, udalo sie znow zasnac. Apteka i nie widze inaczej. A we wrzesniu wizyta u doktora. Milego dnia :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 10:01 Pierwsza rade jaka ci doktor da to bedzie rada przestania kopcenia papierosow :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 10:39 A dlaczego, jak sadzisz, odkladam wizyte do wrzesnia? :-))) Wiem doskonale, jaki opieprz dostane. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 10:55 Normalnie szanujacy sie lekarze mocza teraz nogi w morzach i nie zajmuja sie chorymi ;-) Myslalam wiec ze dlatego dopiero we wrzesniu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 11:00 Tysprowdo. O tym nie pomyslalam - mialam tyko wizje opieprzu. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:03 Czytanie wątka pierdulu doprowadziło mnie do paru refleksji. Tak sobie pomyślałam apropos tego, co Luiza o wysuszonej staruszce z krokodylą skórą. Chyba wolałabym być taką suchą staruszką niż rozdętą jak ropucha z rozmiękłą skórą jak stare gacie. I proszę, Luizo, przestań tak ciągle powtarzać, że jest dobrze. Bo mi się skóra zaraz zaczyna ze strachu lekko zmarszczać na tyłku. Apropos zaś korków Ewy, to sobie myślę że człowiekowi jeśli się uprze to może przeszkadzać absolutnie wszystko. Więc to, że Ci przeszkadzali rozmawiający na balkonie ludzie, mnie wcale nie dziwi. Po prostu jest to syndrom Świra, który nie mógł wypocząć bo nawet na opustoszałej plaży przeszkadzał mu tupot białych mew. To jest jak mi się wydaje uleczalne, w przeciwieństwie do kopcenia papierosów. Tak też sobie myślę, że niestety moja diagnoza co do spierdołowacenia się Lucyperii była słuszna. Teraz bowiem nawołuje do rzucenia palenia, potem zacznie się krzywić że przeklinamy, że pijemy, nie trzymamy kolanek razem, rączek na kołderkach, i śmiejemy się jak koń... Sama zaś zacznie nosić paputki, papilotki i podomki. Na dodatek też zastanawiam się, czemuż Pyton upiera się przy odbywaniu nocnych ataków dychawicznych, zamiast dwa miesiące temu pójść jak normalny człowiek do apteki i nabyć stosowne środki? Ja rozumiem, chodzi o urozmaicenie wpisów na forum, żeby nie było że ciągle "siedziałam na tarasie, jadłam grillowane karasie" - no ale te ataki roztoczowe to też już się oczytały. Naszła mnie też refleksja apropos tego co pisze goga męczliwości wykonywanej pracy, ale też apropos tego co przeżywa obecnie moja jedna kumpela - pracownica znamienitej warszawskiej agencji reklamowej. Bo ja z kolei mam problem odwrotny, czuję że jeśli zaraz natychmiast nie znajdę sobie jakiegoś regularnego zajęcia które nada mojemu życiu jakiś schemat, zapewni rozrywkę w postaci kontaktów międzyludzkich, mus wyjścia z domu oraz stałe dochody, no jeśli się to zaraz nie stanie to mi odpierdoli. Tu, teraz i nieodwracalnie. Lub też zamienię się w mgłę gazu o niesprecyzowanych właściwościach... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:13 No dobra, dobra, pojde dzisiaj do apteki. Nie bylam, bo mi na jakis czas ataki ustaly, wiec myslalam, ze sie zasiedzialo. :-))) Swoja droga to racja, ilez mozna o karasiach na tarasie. :-) Za 9 dni bede wypisywac, jakie dobre poziomki sa w ogrodzie, i jaka pyszna kielbasa z ogniska i pieczone ziemniory. :-D Co do Twoich aktualnych 100Krotogrynacji, nie zamieniaj sie w gaz, tylko sie zaprzyj i z uporem maniaka rozpuszczaj wici, rozsylaj, namolniakuj. Tylko pamietaj, ze rzeczy sie zaczna ruszac dopiero od wrzesnia, teraz urlopy wszak. A ja bede wszystkie cztery kciuki trzymac nieustajaco. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:27 Nie wiem ile można, ale apropos różnych szydeł wychodzących z gadupów zaczynam być podejrzliwa. I na przykład myśleć, że nigdy nie siadujesz na tarasie tylko ponuro i nienawistnie jesz przy biurku kanapkę z papierka. A Luiza nie uprawia ogrodu i nie pływa, tylko z zaciśniętymi zębami drepcze na stepperze w trzypiętrowej siłowni bez okien. Że goga jest grubą niechlujną Mamma, która w życiu ani dnia nie przepracowała i tylko leży przed telewizorem oglądając niekończące opery mydlane. Że Ewa z Marią to para młodych jurnych utlenionych pedeków. No w ogóle. Jakoś mi całokształt i zaufanie do pisanego słowa spiczniało. Po tym wszystkim. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:37 Ponuro i nienawistnie jem przy biurku kanapki z papierka... Matkobosko, 100K! Nie dawaj mi takich wizji, bo sie pochoruje. :-))) Bedzie dobrze. Zaprzyj sie jeszcze troche i uprzyj, wici namolniakowato rozsylaj, ja tez rozesle. Tylko mi cefauke przyslij na maila. Odpowiedz Link
lucja7 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:15 Moja droga, chodz i siedz z rozkraczonymi nogami, wsadzaj sobie szlugi i ciagnij gdzie tylko ci sie zachce, klnij i pij ile ci dusza zapragnie, ale przy okazji nie pierdool. Bo widze ze tez uparlas sie. Bo jak ktos kutasie kweka od miesiecy ze nie moze oddychac, to jest raczej oczywiste ze powinien przestac wprowadzac sobie gowno w pluca. Wiec niech sobie wprowadza gowno, ale niech przynajmniej nie pierdoli. Proste to, prawda? Brak tematow czy co? kutas, kurwa. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:23 Czepialsko, przedtem wprowadzalam gie w pluca i moglam oddychac. A rzuce jak na mnie doktorka nawrzeszczy, bo od zawsze sie jej okrutnie boje. Nio. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:33 Jasne, przestań też pić wino, siedzieć na słońcu, ufarbuj się na żółto i posyp głowę popiołem. Udaj się też na pielgrzymkę do Jasnej Góry na kolanach, waląc się w piersi i rycząc mea culpa i jako jedyna tam nie pierdol się po krzakach tylko się módl. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:41 iwannabesedated napisała: > Jasne, przestań też pić wino, ************ Niemozliwe :-D > siedzieć na słońcu, ************ Niemozliwe :-D ufarbuj się na żółto ************ O matkobosko i posyp > głowę popiołem. Udaj się też na pielgrzymkę do Jasnej Góry na kolanach, waląc się w piersi i rycząc mea culpa i jako jedyna tam nie pierdol się po krzakach tylko się módl. ************ Piekna wizja, piekna wizja. Musze skonsultowac z moim proboszczem :-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Niech sobie wprowadza gowno i nie pierdoli 01.08.08, 01:37 lucja7 napisała: > Bo jak ktos kutasie kweka od miesiecy ze nie moze oddychac, to jest raczej oczywiste ze powinien przestac wprowadzac sobie gowno w pluca.Wiec niech sobie wprowadza gowno, ale niech przynajmniej nie pierdoli. Proste to, prawda? Brak tematow czy co? kutas, kurwa. Lucja pieknie za mnie powiedziala co mysli. Do tego palacze sa nieslychanie malo seksi: smierdzace wlosy, ubranie i oddech (sorry Winnetou, jako niepalaca wyczuwam nawet najbardziej wykapanego palacza - jak tylko sie rozgrzeje, skora cuchnie nikotyna). Zolte palce, zolta i zwiednieta skora oraz bialka oczu, ogolne zatrucie organizmu. Zadyszka w czasie seksu. Eurgh. Dusznosci moga byc poczatkiem typowej dla palaczy rozedmy (emphysema). Na poczatku przejawiajacej sie _jedynie_ dusznosciami - nawet po lekkiej aktywnosci fizycznej (np wejscie na 5 schodkow albo seks w pozycji misjonarskiej). Potem kaszelek, brak apetytu, utrata wagi (na tym etapie palacz sie cieszy)... Jutyldo, masz juz jakis "funeral plan"? Pozdrawiam z kraju kwitnacego cannabisem Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niech sobie wprowadza gowno i nie pierdoli 01.08.08, 08:10 Uprzejmie prosze o odstosunkowanie sie. Rzuce kiedy rzuce, a jak bede miec przy okazji ochote pindulic, to bede pindulic. Judgemental douchebags, kurwamac. Calujta mnie w de. :-))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Nie przestane mowic ze jest dobrze gdy JEST dobrze 01.08.08, 01:21 iwannabesedated napisała: > I proszę, Luizo, przestań tak ciągle powtarzać,że jest dobrze. Bo mi się skóra zaraz zaczyna ze strachu lekko zmarszczać na tyłku. Nie przestane powtarzac ze jest dobrze gdy JEST dobrze - a co, mam klamac? Jak bedzie zle to tez napisze ze jest zle a nawet beznadziejnie. A w tej chwili ciesze sie glosno ze jest dobrze, bo takie stany nalezy dopieszczac i upajac sie nimi a gdy sie da to podzielic sie z kims co przyciaga wiecej dobrej karmy. I nie rusza mnie ze marszczysz sie na rewersie. Zaloz sobie gumowe gacie, zeby trzymaly te zmarszczki w stanie niezwislosci. Wczoraj pracowalam nad krokodyla skora przerzucajac 2 km w sloncu na basenie. Mam nogi opalone z tylu bardziej niz z przodu, cholera, co mam z tym zrobic? Nie cierpie plywac na plecach. Pozdrawiam z suchego biurowego ladu Wasz wysuszony Jaszczur .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 15:49 Aha! Wszyscy sobie poszli! To ja się tu teraz rozpanoszę i będę pierdolić rzewnie. Wieje lekki ciepły wietrzyk, a ja tu sobie siedzę na tarasie i sobie kurwa piję zieloną herbatę z cytryną i miodem. I będę re-czytać Jeana d'Ormesson trylogię. Zjadłam przed chwilą wyhodowaną własnymi rękami poziomkę,i latają motylki, i rosną badylki. Z góry uprasza się o rzyganie gdzie indziej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 16:35 Hehehe, a ja z tarasu w miescie trafilam do biura na Manhattanie, troche sobie pracuje, a po pracy ide na Pola na spotkanie ze znajomymi. A jutro juz piatek, HEJ! I przyszedl wreszcie kod do karty, HEJ! I wcale 100Krocie nie mam zamiaru rzygac, ani tu ani gdzie indziej, na Twoje optymistyczne i mile doniesienia. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 16:45 A ja wysłałam 10 CV, z tym że pisząc w międzyczasie o srającym dino, w temacie maila napisałam zamiast redaktor - rekaktor ;/// Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 18:05 Oj, bidulu. :-)))))))))) Ale "rekaktora" na potrzeby najbliwszego forumowego slowniczka kupuje! :-) Odpowiedz Link
blues28 Czwartkowy wieczór przedweekendowy 31.07.08, 21:18 Kurde, jak goraco! W domu grasowal hydraulik i musialam biegac do sklepu po jakies dodatkowe rurki i stosowne srubki. O siódmej 41 stopni w cieniu! A od jutra mamy kolejny alert upalowy, temperatury jeszcze pójda w góre. Jeszcze!! Jutro w poludnie w poplochu bedziemy sie salwowac ucieczka w góry, zeby choc w weekend poodychac. I posiedziec w cieniu góry i dobrego drzewa. I poplywac w basienie, a jakze, ale w innej niz na antypodach temperaturze ;). Jutro pracuje z domu wiec wstaje pózniej, wlaczam komputer i leniwie pijac kawe sprawdzam poczte. Rozruch jest zwolniony jak w weekendy. Nie ma bieganiny miedzy lazienka, kuchnia, sypialnia, nie ma dylematu: co dzis mam ubrac??? Lubie w piatki pracowac z domu ;). Widze, ze Stokroc podsumowala forum krótko i wezlowato. Tylko czemu Bogu ducha winna Goga – odmeldowala sie zreszta na wakacje - ma odpowiadac za moje dylematy pracowe ?? A opcja grubej Mammy w poplamionej podomce (i papilotach z torba czipsów w garsci) dostepna bedzie od wrzesnia, ale chyba spasuje;-)))). Zas Luiza ma pisac, ze jej dobrze skoro jej dobrze! I zadnych tam krokodyli, ani krokodylich skór nie widze. Za to, jak nadejdzie czas, widze nobliwa dame w kwiatach co to jak przyjdzie co do czego to przerzuci pare basenów w te i wewte, obojetnie czy to zlota jesien zycia czy whatever;) Na wszelki wypadek milego weekendu wsiem ;)) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 31.07.08, 21:47 O jezu. No faktycznie. Goga się przeprowadziła. A sabbatical bierzesz Ty... Pomięszało mi się. A ja teraz tutaj siedzę na tarasie, wieje ciepły wieczorny wietrzyk, szykujemy plan strategiczny przemieszczania ludności w trakcie niedzielnego ogniska. Ognisko będzie w łozinach nad Wisłą, opodal mojego domu, a potem inauguracja ogródka, w tym tarasu z nowopołożoną i właśnie się olejującą podłogą z drewna. Poza tym piję wino czerwone, jem czereśnie i rosną krzaczki i biegają jeżyki i rzygać piętro niżej się uprasza. Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 31.07.08, 23:09 O! Jakie ladne plany! Tak sobie mysle, ze moje ostatnie ognisko to bylo hen kiedys w studenckich czasach, nad jeziorem Mausz. W lasach kaszubskich. Boszsz, jak to dawno bylo. No, niech sie ognicho wspaniale uda a goscie uszanuja nowa podloge ;))) Czytam, ze zaczyna Cie nosic i na powrót chcesz sie dac zaprzac, zalozyc uprzaz i wejsc w kierat platnej pracy u kapitalisty. Nie wiem Stokroc czy to stan duszy czy inne okolicznosci, które sklaniaja Cie do powrotu i nie mnie radzic, ale czy dalas sobie i swojemu projektowi dosc czasu zeby okrzepl? Stanal na nogi? W koncu tylko u Danielle Steel tego typu przedsiewziecia ruszaja z kopyta i od razu sa zawrotnym sukcesem. Poniewaz ja akurat zamierzam zwolnic rytm to teraz nagle sie zastanawiam jak to bedzie? Bo poczawszy od dziecinstwa, gdzie trzeba bylo rano wstac i maszerowac do szkoly, to ja nie wystawilam karku z kieratu do dzis. Na razie strasznie mi sie marzy wstawac i robic to co chce a nie to co musze. Za miesiac obadam jak to jest ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 01.08.08, 00:16 Ty sie Blues nie mondruj, bo 100Kroc juz przerobila to co Ty planujesz, i tak jak ja ma ochote na innom bankem. Kazdemu czego pragnie na danym etapie, w te czy we wte, i pamietaj Blues, ze zawsze mozna zmienic WSZYSTKO. Niom. :-)))))))))))))))))) Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 01.08.08, 09:18 jutka1 napisała: "Ty sie Blues nie mondruj, bo 100Kroc juz przerobila to co Ty planujesz" Ja sie nie mondruje, ja sie tylko grzecznie zapytalam ;) Ot co! "pamietaj Blues, ze zawsze mozna zmienic WSZYSTKO". Zawsze mozemy próbowac, (to odnosnie WSZYSTKIEGO) a czy nam sie uda to jest inna bajka. :-)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 01.08.08, 00:25 Moj przedweekendowy byl milszy, i dluzszy, niz myslalam i planowalam, bylo fajnie. 3 osoby, 2 panie i jeden pan, nie widzielismy sie w tym skladzie od lat prawie pieciu. Kazde z kazdym z osobna owszem, ale w tym skladzie nie. I pogadalismy zgodnie, i sie klocilismy w roznych tematach, i obgadalismy tzw. rzeczy wazne, a i o pierdulach sporo bylo. Byla lekka burza, zlal mnie deszcz na tarasie i musialam sie przesiasc na drugi koniec stolu, i kelnerka przemila bez protestu donosila wino i jadlo, tylko glosno jak kiflute, bosmy przy George V siedzieli. Jutro (dzis :-D) bedzie chrypka. :-))) No to ide sie wyciszyc, coby moc spac, jutro wszak normalny dzien pracy. I tym optymistycznym akcentem. Dobranoc :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Powalajace jasnowidzenie Stokrotki 01.08.08, 01:14 "Nie wiem ile można, ale apropos różnych szydeł wychodzących z gadupów zaczynam być podejrzliwa. I na przykład myśleć, że nigdy nie siadujesz na tarasie tylko ponuro i nienawistnie jesz przy biurku kanapkę z papierka. A Luiza nie uprawia ogrodu i nie pływa, tylko z zaciśniętymi zębami drepcze na stepperze w trzypiętrowej siłowni bez okien. Że goga jest grubą niechlujną Mamma, która w życiu ani dnia nie przepracowała i tylko leży przed telewizorem oglądając niekończące opery mydlane. Że Ewa z Marią to para młodych jurnych utlenionych pedeków. No w ogóle. Jakoś mi całokształt i zaufanie do pisanego słowa spiczniało. Po tym wszystkim. Zamrugalam. Zasmialam sie. Przeczytalam jeszcze raz. Spowaznialam. Nie wyobrazam sobie bardziej ponurej wizji zycia nas wszystkich jaka skonstruowalas, Stokroto. Jesli kiedys w mym zyciu stanie sie tak, ze utkwie na stepperze w silowni bez okna (aaarrrggh!!!!!) to resztka sil wyczolgam sie stamtad i wtlocze Tobie twe slowa do gardla razem z przepoconym recznikiem i para smierdzacych New Balance. O. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Piatek 01.08.08, 08:33 Troche chlodniej, bardziej rzesko. Sporo dzis do zrobienia, no i tyspiknie. Milego piatku :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Piatek 01.08.08, 10:32 Piatek piatkiem, ale ja jeszcze o czwartku. Otoz aktorka nazywa sie Sylvie Testud, ostatnio grala w filmie Sagan, gdzie grala role Françoise, a ktorego zreszta nie widzialam. A czlowieka z nia nie znam,moze sasiad? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek 01.08.08, 10:58 Dobrze, ze sobie przypomnialas, bo by cie to meczylo. Strasznie upierdliwe: ma sie na koncu jezyka nazwisko, i im bardziej sie mysli, tym bardziej umyka. Znam z autopsji, szczegolnie w przypadku nazwisk. Odpowiedz Link
ewa553 Maryska!!!!! 01.08.08, 10:59 czytam rzadko i nieuwaznie, wiec dopiero z wpisu Luizy dowiedzialam sie, ze Dorotka nas rozszyfrowala! Maryska, chyba sobie utlenione wlosy z rozpaczy wyrwe!!!!! Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska!!!!! 01.08.08, 11:55 Ciiiicho, tylko nie wydawaj ze ja jestem jurnym, mlodym i tlenionym facetem a na imie mam Marian;) Odpowiedz Link
iwannabesedated Piątek 01.08.08, 12:38 No więc, siedzę sobie na tarasie, oczywiście niewątpliwie i się zastanawiam. Czemuż to, jak ktoś pisze jak to tkwi w uporczywym dobrostanie - to czemu się mnie ta dupa marszczy i ogarnia złość maskująca przestrach? Po zastanowieniu, muszę to zwalić na Babcię. Pisałam już zresztą o tym Pytonu. Babcia jak ktoś się w domu żywiołowo cieszył - to mówiła "śmiej się, śmiej, a jutro będziesz płakać". I mówiła to takim strasznym tonem, że delikwentowi uśmiech zamierał na twarzy i (lo&behold) skóra na dupie ulegała gwałtownemu zmarszczeniu. Babcia mówiła zaś to, nie dlatego że życzyła komukolwiek cokolwiek złego. Nie. Po prostu Babcia nauczona strasznym doświadczeniem stwierdziła, że los/bóg/świat nie cierpi czyjegoś szczęścia. Że szczęście jest dla losu prowokacją. Że za chwile szczęścia płaci się cenę okropną. Tak to sobie myślę, siedząc na tarasie, a powyżej pasą się na niebie białe baranki, a ja popijam kawę i stopami miętoszem rozgrzaną słońcem zaolejowaną podłogę, która na fakturę aksamitnej skóry przystojnego efeba wylegującego się na plaży - rzygać dwa drzwi obok, pukać dwa razy, ofkos. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek 01.08.08, 13:18 nie martw sie Doroto, bedzie dobrze! Role Twojej Babci przejela u mnie moja osobista Mama. Ja zakochana, w siodmym niebie, a Mama ze zmarszczonymi brwiami, bolem sciagnieta twarz i "zobaczysz, to sie zle skonczy". Nawet miala racje, skonczylo sie zle. Ale co z tego? Przezylam kilka upojnych lat, a jak wiemy zadne szczescie nie jest wieczne. Do dzis cieszy mnie wspomnienie tych pieknych lat. Wiec Tobie mowie: nie martw sie, nawet jesli kiedys bedzie cos nie tak. Ciesz sie piekna chwila i nie marszcz pupy ze zmartwienia, bo moze bedziesz musiala sie kiedys rozebrac, a pomarszczona wyglada okropnie:)))) I na zakonczenie dowcip niemiecki (kto Niemcow nie lubi, niech nie czyta): Siedzi czlowiek na skraju drogi, martwi sie, martwi, placze.... I spoglada do niego Pan Bog z nieba i mowi: usmiechnij sie czlowieku, mogloby byc przeciez jeszcze gorzej!" I czlowiek usmiechnal sie. I bylo jeszcze gorzej.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek 01.08.08, 14:02 Zezarlo mi dlugasny wpis. :-/// W skrocie: na lunch jadlam mieso WRESZCIE wysmazone, jak lubie: z wierzchu chrupiace ale nie spalone, w srodku miekkie bez krwi. Do tego zielona salata z winegretem, dwie lampki brouilly for old times sake, i na koniec male espresso z mlekiem. Za godzine dzwonie zawodowo na druga polkule, potem cos tam jeszcze zrobie, a potem musze spadac, zeby zdazyc do banku przed zamknieciem. Jakies male zakupy i moge isc dodom naprawiac pralke. Nie wiem jeszcze, jak: kopem? piescia? mlotkiem? srubokretem? Mala kolacja z ksiazka, i juz. TGIF. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piątek 01.08.08, 14:24 Dobre, dobre - aż dziw, że niemieckie ;) Apropos Niemiec. Czytam właśnie ponownie trylogię d'Ormessona, akurat ten fragment gdzie jeden z moich ulubieńców, Jeremiasz Finkelsztajn wyjechawszy ze sztetla (sztetlu? sztetela?) pod Lublinem na podbój świata - chwilowo (na kilka lat) zatrzymał się w Berlinie. I tu przyda się cycat. "W owym czasie Żydzi w Berlinie tworzyli liczną i poważaną społeczność. Niewiele narodów [...] traktowało ich z taką estymą i życzliwością jak Niemcy w XIX i na początku XX wieku." Ciekawe stwierdzenie. Czy istotnie tak było? Czyteż to licentia poetica czyli takie tam pierdolenie niedouczonego gryzipiórka? Odpowiedz Link
maria421 Re: Piątek 01.08.08, 15:08 To by sie raczej z historyczna prawda nie pokrywalo. Co prawda Zydzi w Niemczech na przelomie XIX i XX wieku mieli idetnyczne prawa obywatelskie jak inni mieszkancy, ale w tym tez czasie zaczely scierac sie rozne ideologie- z jednej strony syjonizm, z drugiej anty-syjonizm. Z jednej strony komunizm, z drugiej strony darwinizm wykorzystywany do tworzenia teorii nadludzi, rasy panow. Niektorzy Zydzi sie straszliwie bogacili, inni powiekszali szeregi lumpenproletariatu. Hitler nie byl pierwszym, ktory mowil ze Zydzi sa nieszczesciem Niemiec. No ale w stosunku do tego co nastapilo w latach 30-tych, przelom XIX i XX wieku to byla sielanka i pewnie stad ten cytat w ksiazce ktora czytasz. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piątek 01.08.08, 15:31 A to ciekawe. Bo zaraz sobie rozsnułam wizję krainy wielkiej szczęśliwości w Niemczech, a zaraz obok w Polsce - bezustanne pogromy i szykany. Więc może to my z Polski swoim antysemityzmem żeśmy, że tak powiem, zainfekowali życzliwy i serdeczny naród niemiecki? Ciekawie jest popatrzeć na sprawy z innej niż zwykle perspektywy. Choćby nie wiem jak dziwaczna by się wydawała. Na przykład Bert Hellinger, skądinąd mający wielkie zasługi w dialogu międzykulturowym a także działający ostatnio intensywnie na rzecz niemiecko/polsko/żydowsko/ukraińsko/rosyjskiego porozumienia wygłosił taką oto szokujące oświadczenie. "Porozumienie nie nastąpi dopóki każdy Żyd nie przeprosi w swoim sercu Hitlera". Hahaha, pomyślałam sobie ja, Stokrotka. To se kurwa poczekamy. Poza tym siedzę na tarasie, miętosząc stopą. Zjadłam bułkę z makiem. Jedna połówka z kawałkiem camemberta. Druga połówka z suchą krakowską. Wypiłam lampkę włoskiego stołowego. Teraz pójdę zrobić espresso. Odpowiedz Link
maria421 Re: Piątek 01.08.08, 16:00 A malo to jest takich Psycho-Guru ktorzy wymslaja ciagle to nowe warunki globalnej ludzkiej szczesliwosci? Jakbym byla Zydowka to bym za takie dictum Hellingerowi powiedziala zeby poszedl do diabla, tam sam moze Hitlera przepraszac. I prosze mi nie robic apetytu bulka z makiem i z krakowska, bo moja watroba znowu szaleje i nie moge... Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Piątek 01.08.08, 16:13 E tam. Hellinger jest Niemcem, więc ja się osobiście nie dziwę, że wymyśla. Swoją drogą, młode Niemki które spotkałam na warsztacie, powiedziały, że wyjechały z Niemiec częściowo dlatego, bo mają dosyć życia pod presją bagażu takiej historii. To też jest przykre, bo co w końcu z tamtym mają wspólnego te młode laski? Każdy ma prawo się czuć dobrze w swojej skórze, a Niemcom tego się konsekwentnie jednak od lat odmawia. Co do wątroby, to amerykańscy naukowcy odkryli, rewelacyjne pacaneum. Dostępne jest za wielkie pieniądze w jakimś opatentowanym stoma patentami leku. Głównie zawiera wyciąg z ostropestu. Czyli dokładnie to, co stary dobry polski Sylimarol. Sama okresowo cierpię na wątrobę - więc polecam. Odpowiedz Link
iwannabesedated Co do Hitlera. 01.08.08, 16:17 Nie wiem czy miałby czas wysłuchiwać jakichkolwiek przeprosin. Jest tam dosyć zajęty. pl.youtube.com/watch?v=eZQw6KuNKqs Odpowiedz Link
maria421 Re: Co do Hitlera. 01.08.08, 16:22 Sylimarol nawet posiadam, ale mnie moje watrobsko nie boli, ono mi sie jakos bezbolesnie rozklada, co dopiero w badaniu krwi na jaw wychodzi. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Co do Hitlera. 01.08.08, 16:32 Współczuwam. Sylimarol nie jest doraźnym środkiem, tylko długofalowo regeneruje wątrobę. Ale to tam się słuchaj dohtorów swoich. Odpowiedz Link
jutka1 Ksiazki, do ktorych wracamy 01.08.08, 15:42 A propos, przypomnialam sobie nad lunchem, ze chce wrocic do "Alexandria Quartet" Durrella. Musze zamowic w Amazonie, bo moj mi ktos zwinal. Pierwszy raz czytalam 15 lat temu, ciekawe, jak na to popatrze teraz. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Ksiazki, do ktorych wracamy 01.08.08, 15:52 Czytałam kilka lat temu Księcia Ciemności. Gęste i ciężkie, ale mnie wtedy też było gęsto i ciężko. Atmosferę posiadało nie powiem. Poza tym, mucha. Czyli "deathwish". Otwarłam drzwi lodówki, a stamtąd się wygramoliła jakimś sennym pierdolotem ogromna mucha. Umykając od pewnej śmierci poprzez zamarznięcie, wdzięcznie osiadła mi na spódnicy. Oczywiście ją plasłam. Ale nie do końca, bo plastnięta acz żywa mucha, odleciała i usiłowała osiąść na tafli wody w misce psa. Ponieważ mucha, nawet plastnięta, nie jest jednak Jezusem - więc utopiła się. W końcu. Uparta bestia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ksiazki, do ktorych wracamy 01.08.08, 22:09 "Kwartet Aleksandryjski" to jego najlepsze dzielo. Imho. Napisane przepieknym jezykiem. Wyczulonym, wrazliwym, to jedna z najlepszych proz, jakie kiedykolwiek czytalam. Sam zamysl cyklu [tu wstawic entuzjastyczny przymiotnik] - pokazanie tych samych sytuacji, scen z punktu widzenia roznych bohaterow. I tak Justine przedstawia swoje widzenie, myslenie, uczucia w danych momentach, percepcje uczuc posostalych, a Balthasar swoje, etc. Kazda czesc Kwartetu to opowiesc jednego z bohaterow. Sytuacje te same, relacje te same, tylko opowiesci o nich sie roznia. Im starsza jestem, tym bardziej sobie zdaje sprawe, ze to sfintoprawdo. Zapominamy o tym czasem. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 16:18 o rany, odwalcie sie z biala bulka, mnie nie wolno:((((( zadne biale pieczywo. Z tego zreszta jakos zrezygnowalam, ale jak mnie pani przekonywala, abym moje ulubione dania wloskie robila z ciemnych nudli itepe, to ja do diabla wyslalam. Lepiej rzadko, a dobre naprawde rzeczy jesc, a nie jakies takie erzace. Dorotko, jaki tytul ma Twoja trylogia? Co do Zydow i cycatu: czym on to uzasadnil? Bo to zdanie wydarte z kontekstu wydaje sie tak absurdalne, ze nie sposob zrozumiec. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 16:29 Trylogia Jean D'Ormesson (Le vent du soir, Tous les hommes en sont fous i jakaś tam jeszcze trzecia. Po polsku, Wieczorny wiatr, Mężczyźni za nią szaleją, etc.) Arcy-ciekawa wielowątkowa powieść. Niczym tego nie uzasadniał. Po prostu syn rabina jako gnojek wydupczył żonę policmajstra i został przez rodzinę odesłany do krewnych coby przysechł. No i przybywa pierw do Warszawy, a potem do Berlina. No i tyle. Taki kontekst. Różne ciekawe spostrzeżenia też są na temat różnych krajów. Na przykład jak dyktator Paragwaju wziął sobie chrancuską kurewkę i kazał dyplomatom jej stopę całować - a ambasadorzy się najpierw oburzali, że "a los pieds de la puta" u stóp kurwy ich krajów honor legnie, a potem całowali, a jeden nie pocałował i go nago wsadzili i przewieźli na ośle dupą do przodu na głównej avenida. A to był ambasador angielski, i się królowa wkurwiła i kazała wysłać marynarkę i się jej bali powiedzieć, że do Paragwaju marynarki się nie da bo Paragwaj nie ma dostępu do morza... Takie tam. O tych Żydach to tylko trivia takie, na marginesie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 21:52 Siedzę sobie na tarasie z kieliszkiem lekkiego wina włoskiego. W piekarniku dochodzą żeberka cielęce, czyli tak zwany mostek. Więc siedzę, siedzę, rozglądam się i... Dupah! Na wątku pierdulnym cisza jak makiem, nikt nie siedzi, nikt nie je. Co je??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 22:30 iwannabesedated napisała: > Siedzę sobie na tarasie z kieliszkiem lekkiego wina włoskiego. W piekarniku dochodzą żeberka cielęce, czyli tak zwany mostek. Więc siedzę, siedzę, rozglądam się i... Dupah! Na wątku pierdulnym cisza jak makiem, nikt nie siedzi, nikt nie je. Co je??? ************ Nic juz nie je. Jadla polpettinni (czycus) cielece z wloskich delikatesow, na zimno bo sie nie chcialo podgrzewac, i popijala marokanskim winem. Ogladala rozne TV, w tym TV Polonia dlia poddierżanja jazyka, wicierozumiecie. ;-)))))))) Potem ścigałam (czyt.: namolniakowałam) ukochanego kuzyna na Islandii, żeby sie na jutro umówić, i w końcu okazało się, że samochód na lotnisku mogą wynająć dopiero po dziesiątej, muszą do Bretanii wyjechać najwcześniej po obiedzie jak się da (14:00 albo i wcześniej), więc de blada, biorąc pod uwagę jutrzejszą pagaję na drogach spowodowaną masowymi wyjazdami na urlopy. Mam więc niespodziewanie dzień wolny do wieczora. A wieczorem przychodzi słomiana wdówka koleżanka na śledzia z kartoflem ;-) i cebulą (surową biensjur, jak lubimy). Ona bloody marys, ja wino, i sobie nadrobimy zaleglości one-on-one (do tej pory w większych gronach się widywałyśmy). Rano mają dostarczyć zakupy zamówione netem tydzień temu. Między 8:00 a 10:00, a co. Zobaczymy, jak to się uda. Aha, pralkę potraktowałam kopem i pięścią, i nic. Jutro przed południem przyjdzie właścicielka po czynsz, to zapytam i poproszę o pokazanie metodą palpacji. Dziwne - moja pralka w PL przyjechała stąd, i zajęło mi kiedyś 30 sekund, żeby ją zrozumieć, a tutaj nifijute. Na koniec dodam nieco nieśmiało, żem w stanie alfa (albo omega, albo alfalfa, nie pamiętam). Stan ten się pojawia co jakiś czas, i objawia się hiper-wrażliwością, hiper-empatią, poczuciem rozumienia rzeczy, i innymi takimi. Czasem bywa przyjemny, a czasem upierdliwy, zależy. Dzisiaj jest zmienny. Opisywałam to kiedyś ZL jako moje "oyster-as-a-sponge days". I ciągle pasuje. [Nie, nie jest to pms, i nie pojawia sie z regularnością pmsu :-D). No i tyle pierduł. Chiba. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Mialam zapodac tutaj fragmenty Durrella... 01.08.08, 23:09 ... ale chyba pojde na watek obok. Tak mi sie wydaje lepiej (?) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota -- wilgotna i szara 02.08.08, 09:00 Wlasnie przywiezli zakupy. Prosto i nieskomplikowanie, sprawnie, wszystko co zamowilam. Bede korzystac co jakis czas, jak mi sie uzbiera ciezkich rzeczy do kupienia. Jedyne, co dzis "musze" to pojsc na targ i kupic ziemniaki do sledzia. :-) Plus nauczyc sie obslugiwac te @#$%&^**%$#@ pralke, zrobic wreszcie pranie, i zejsc ze 3 razy do piwnicy zeby zniesc kilka rzeczy. I tyle. Same pierduly. I tyspiknie. Milej soboty :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 02.08.08, 09:55 zazdraszczam Ci Jutka mozliwosci zamawiania zakupow. U nas to niestety upadlo:(((( A sa sytuacje w zyciu czlowieka, kiedy ten... Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 02.08.08, 10:17 A to ciekawe: dlaczego upadlo? Przeciez to taka wygoda? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 02.08.08, 13:14 Jak to dlaczego? Znudzone długim oczekiwaniem na zakupy hausfrauy i introwertycy masowo borsuczyli dostawców. Co do stanów alfa, to jest pms. Bo jak kobieta zachowuje się w jakikolwiek sposób odbiegający od normy - to jest pms i hormony. I szlus. Zadnych ojsterów ani gombek. Wymysły jakieś. A ja siedzę na tarasie, burza wali pierunami, ja spałam okropnie, rzucałam się, w końcu zasnęłam ze stopami na poduszce o świcie, a obudziłam się z bólem wszystkiego teraz :/// Idę kawę se zrobić... Odpowiedz Link