O pierdulach --- Odcinek 37 :-)))

27.07.08, 08:29
Otwieram nastepne.
    • jutka1 Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 08:42
      Na razie slonce. Co potem - zobaczymy.

      Zaliczylam cudowna wizyte kuzyna z nowa zona. Zona przemila, kuzyn kochany jak
      zwykle. Dzisiaj czy jutro leca do Islandii, widzimy sie znowu drugiego sierpnia,
      ale tylko na obiad, bo oni maja "okienko czasowe", a potem ruszaja dalej na
      urlopowy podboj la Douce France.

      Przed poludniem - w planie zrobienie salatki z soczewicy, spacer, cos tam
      jeszcze. Po poludniu mile spotkanie i gadanie, wieczorem przyjdzie psiapsiolka,
      u ktorej mieszkalam na Montparnasie. A od jutra znow kierat. :-/

      No dobra, nie mendzic. Milej niedzieli :-)
      • maria421 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 11:08
        Tu tez upal. Na obiad bedzie roastbeef i salata, po obiedzie corcia wraca do
        Karslruhe, zostal jej jeszcze tylko tydzien praktyki, w piatek wieczorem wraca
        do domu.
        • jutka1 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 11:55
          Ide sie zdrzemnac. Mam dwie godziny zanim.

          Wczoraj zostalismy opytunieni o 22:00, w jezyku wschodnich sasiadow, z okna dwa
          pietra wyzej, zeby cicho bo male dzieci. Matkobosko. Zero prywatnosci. Od dzis w
          ogrodku tylko po francusku i angielsku, niematotamto.
          Pomine fakt, jak na mnie dzialaja argumenty "bo male dzieci". :-/

          I pomijam to, ze to od nich do mnie spadaja oderwane zwiedniete kwiaty
          pelargonii. Grrrrrrrrr.
          Globalizacja, kurdepytun. :-)
          • ewa553 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 12:05
            wybacz Jutka ze w ostatnich czasach nie czytywalam Twoich sprawozdan
            i zadaje Ci pytanie, na ktore juz pewnie odpowiadalas. Ale nie mam
            czasu na czytanie zaleglosci. Pytanie o mieszkanie: na ktorym
            pietrze mieszkasz? I cos wspominalas o patio: jest zapewne wspolne?
            Wiec jakich masz sasiadow?
            • jutka1 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 12:24
              Salon mam na parterze, i patio/ogrodek mam tylko do swojej dyspozycji.
              Sypialnia na wysokosci 2-3 pietra (ulica idzie w dol).
              • ewa553 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 12:33
                no, jak patio masz tylko do Twojej dyspozycji, to Ci sasiedzi z
                zazdrosci beda mendzic:)))) A kto Ci dba o roslinnosc w ogrodku?
                Wpada szfedzia czy ja mam wpasc?:))))))
                • jutka1 Re: Niedziela na razie sloneczna 27.07.08, 13:51
                  Sama daje rade, dziekuje :-))))))))
                  • ewa553 obled... 27.07.08, 16:16
                    wrocilam z treningu. Na dworze obled: 32 stopni. Czy mi sie ta
                    wczorajsza burza snila?
    • ewa553 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 27.07.08, 12:01
      wczoraj wreszcie byla u nas burza. Ale taka, jakiej najstarsi gorale
      nie pamietaja. Woda lala sie jak z przyslowiowego wiadra. W
      ostatniej chwili ucieklam z ogrodu, a w domu niespodzianka:
      zapomnialam zamknac drzwi balkonowe od pokoju computerowego i wody
      bylo - no moze nie po kostki, ale prawie. Deszcz chyba padal w
      poprzek.....
      Myslalam ze sie milo ochlodzi, ale niestety, tylko 26 stopni ale
      duszno. O drugiej ide na silownie, tam jest klimatyzacja, fajnie.
      Mam nadzieje, ze nie umre z nudow. Mobilizujace jest, ze juz troche
      schudlam... Zaraz zjem sniadanie: pyszny bialy serek wiejski. Po
      powrocie zrobie miche salaty (wszystkie skladniki z wlasnego ogrodu!)
      i poledwice ledwo przeciagnieta po patelni....Mniam, mniam!
      A swoja droga jak wytlumacze trenerowi, ze sniadanie jadlam po 12-
      tej? przeciez sie nie przyznam, ze spalam dzis do 11-tej:))))
      Cholera, znowu bede musiala oszukiwac.
    • luiza-w-ogrodzie Ostatni poniedzialek lipca - czuje sie wiosne! 28.07.08, 04:46
      W piatek wyjechalismy znowu na medytacyjny weekend w Gorach
      Blekitnych, bylo zimno i wietrznie, ale slonecznie, choc w niedziele
      zaczelo padac a nawet momentami padal drobny snieg! W Sydney zaczely
      juz kwitnac rododendrony i azalie, ktore w gorach wciaz stoja w
      paczkach i potrwa jeszcze za dwa miesiace zanim zakwitna. Za to
      sniezyce, narcyze i tulipany juz sie otwieraja.

      Jestem przemedytowana na wylot, zaliczylam tez dwa szlaki: gora po
      klifach wzdluz Grose Valley od Evans Lookout do wodospadu przy
      Govett's Leap (i z powrotem) oraz wczorajsze zejscie do poczatku
      Grand Canyon, do jaskini zwanej Walls Cave.

      Uparlam sie ze pojde tam sama albo z corka, corka w koncu wybrala
      sie na rower, zas Buszmen, ktory koniecznie chcial mi towarzyszyc,
      musial pozostac zeby zaladowac akumulator w terenowce. Gdy zeszlam
      na dol z klifow do jaskini, okazalo sie dlaczego mialam potrzebe
      pojsc tam sama albo w zenskim towarzystwie: otoz jaskinia byla
      miejscem kobiet z plemienia Darug (o czym dowiedzialam sie po
      powrocie stamtad). Niesamowite miejsce, naladowane energia, z
      waskimi kanionami i tunelami, ktorymi plynely rzeczki. Chcialam
      pomedytowac w jaskini, ale czulo sie ze jest "zamieszkana", wiec
      wyszlam z powrotem na klif i tam medytowalam az wiatr mnie wygnal.
      Wracalam w deszczu.

      A teraz jest poniedzialek, za oknem drzewa gna sie na zimnym
      wietrze, po niebie przetaczaja sie biale chmury i tak ma byc tez
      jutro. W srode i czwartek przejasni sie, wiec chyba beda przymrozki.
      W piatek now Ksiezyca, czas odlogow i grania w bierki przy
      kominku :o) a potem bedzie juz z gorki, w strone przedostatniej
      zimowej pelni, o czym z radoscia Was zawiadamiam.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 07:22
        U mnie w sercu i w duszy listopad: zimny, mokry, nieprzyjemny.
        Nie jest to temat na pierduly, ale kacika zlamanych serc na najbliwszym forumie
        nie przewidziano.

        Zas musze sie podniesc, isc dalej, bo co innego zostalo.

        Bleeee.
        • luiza-w-ogrodzie Lipiec to nie jesien 28.07.08, 07:35
          jutka1 napisała:

          > U mnie w sercu i w duszy listopad: zimny, mokry, nieprzyjemny.
          > Nie jest to temat na pierduly, ale kacika zlamanych serc na
          najbliwszym forumie
          > nie przewidziano.
          >
          > Zas musze sie podniesc, isc dalej, bo co innego zostalo.
          >

          Sciskam cieplo i podaje chusteczke z koronka...

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
        • blues28 Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 08:42
          Cieplutko pozdrawiam ....
        • go.ga Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 09:59
          Trzymaj sie cieplo.
          • ewa553 Urlopy 28.07.08, 11:24
            wszyscy cos planuja, buchuja, wiec i ja dodam swoje trzy grosze: mam
            juz lot i hotel na styczen. Cel: RZYM!!!!! Jak ja to miasto kocham..
            Nasza Maryska obejrzala w internecie moj hotel i stwierdzila ze
            mieszkac bede bezpiecznie, bo w poblizu Berlosconiego:)))))
            • ewa553 Re: Urlopy 28.07.08, 11:27
              Siniorze Berlusconi, skjuzi za literowke:))))
        • luiza-w-ogrodzie Re: Ostatni poniedzialek lipca - Jesien 28.07.08, 11:37
          Jutko, posylam Tobie medytacyjnych nastrojow jakich sie u mnie przelewa.
          Wyprostuj sie i powiedz: "nic to! jutro moze byc tylko lepiej"
          ...probowalam sie dodzwonic do domu, ale chyba wyszlas
    • blues28 Bardzo zapracowany poniedzialek 28.07.08, 08:51
      Straszne urwanie glowy od rana, ale zanim zgine i przepadne w
      odmetach kampanii, wyników sprzedazy i coby tu jeszcze to rzut okiem
      na forum i próba ochlodzenia sie zima Luizy. Piekne zdjecia! I
      piekny weekend mialas. Ach, w wieczornym dzienniku pokazali snieg w
      Sydney. Pewnie po to zebysmy mogli przetrwac nieustajacy atak
      naszych termometrów. Marzenia o jesieni....
      • luiza-w-ogrodzie Próba ochlodzenia sie zima Luizy 29.07.08, 03:29
        blues28 napisała:

        > [...] próba ochlodzenia sie zima Luizy. Piekne zdjecia! I piekny
        weekend mialas. Ach, w wieczornym dzienniku pokazali snieg w Sydney.

        Zdjecia nie byly niestety moje, bo do Walls Cave poszlam jak stalam
        a zdjecia z Evans Lookout siedza jeszcze w aparacie, ale Gory
        Blekitne sa piekne na wszystkich zdjeciach...

        Sniegu w Sydney nie bylo, to byl tylko lekki grad, ktory wygladal na
        ziemi jak snieg. Brr. Byle do konca sierpnia, te zimne wiatry
        przyszly stanowczo za wczesnie...

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
        Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 13:31
      Donc. Otóż.
      Do pracy nie poszłam. Bo. Bo mam grypę. :-///////////
      Szef napisał: Niech sie pani kuruje.
      I wcale nie kłamałam, jak odpisałam, że mam objawy takie jak szef, jak miał
      skręcenie jelit.
      Bo rzygam. Pardon.
      Jak możecie o klopach i sraniu, to ja mogę o własnym rzyganiu. A co, kurnia.

      Na wieczór jestem umówiona na drinka z kumplem, który był kiedyś, za moich
      dawnych tu czasów, drzwiami do ówczesnego Głównego Szefa. Pójdę, bo nie wolno
      nie pójść (Dżisas, dlaczego mi ta ortografia nie pasi?????), ale bez ochoty i
      bez woli (do Warszawiaków).

      Właśnie zadzwonił do mnie z Warszawy mój Uczeń, znany niejako z opowieści
      forumowych. Przylatuje DoopaRyża i zaprasza do Crillon. Czemu nie. Może
      rzeczywiście się przekonam do ostryg? (bleee)

      I tyle. Aż tyle.

      J.
      • jakotakot Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 14:51
        Jutencjo najdrozsza - wyrzygaj do dna, bo to czynnosc oczyszczajaco
        symboliczna - mam szczera nadzieje, ze to 24-hour-bug, bo na tyle
        zasluzono, nie na wiecej... Potem umyj slicznom buzie i zapylaj na te
        ostrygi, bo sie zdziwisz na plus :). Wczoraj stracilam wlasnie
        dziewidzctwo ostrygowe. Zostalam zaciagnieta (jechalam na pietach, jak
        kiedys do przedszkola) do ostrygowej knajpy i jadlam i surowe, i
        smazone w glebokim oleju - pycha ! Sciskam mocno !
        • chris-joe Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 19:36
          Surowe sa naj! Przy ich konsumpcji nie nalezy jednak pamietac, ze tak naprawde
          to one sa nie tyle surowe, co po prostu...zywe.

          Mniam!
      • maria421 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 16:08
        Jutka, jak do pracy choremu wolno nie pojsc, to tym bardziej na drinka wolno nie
        pojsc.
        Ty sie wez i wykuruj, drink nie ucieknie, a dzisiaj wieczorem lepiej Ci zrobi
        rumianek i sucharki.
        • jutka1 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 17:49
          Mario, rzygalam stychnerf.
          Stychnerf - tez - pojde na tego drinka.
          Comitam.
          • maria421 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 18:04
            A, jezeli rzyganie bylo "stamtychnerf", to drink moze byc pomocny. Ale jeden,
            najwyzej dwa .

            Czuje ze Ci matkuje, ale ja juz tak mam :)
            • jutka1 Re: Pierduły poniedziałkowe 28.07.08, 18:12
              Dwa.
              A potem dodom.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek deszczowy i szary 29.07.08, 03:23
      Wieje zimny wiatr, jest szaro i popaduje. Wczoraj po pracy w takiej
      pogodzie poszlam na odkryty basen. Okazalo sie pozniej ze w dzielnicy kilka km dalej o tej porze padal lekki grad, wygladajacy jak snieg; na mnie padal tylko zimny deszcz, co bolesnie sie czuje
      przy stylu wolnym, gdy wyciaga sie z wody cale ramiona. Rozgrzalam
      sie dopiero po pierwszym kilometrze, wiec musialo byc naprawde
      zimno, pewnie okolo 5 stopni. Stracilam czucie w stopach gdy po
      mokrym betonie szlam boso do prysznicow. Tylko podwojna dawka
      goracego prysznicu mnie uratowala (i grzanie w samochodzie wlaczone
      na max, bo zapomnialam suszarki i suszylam sobie wlosy nawiewem).

      Na wszelki wypadek po powrocie do domu zaaplikowalam sobie ratunkowy
      chinski wywar z imbiru. Pilam go stojac przed rozpalonym piecykiem.
      Podam przepis (przyda sie Wam za miesiac-dwa): 4 cm pokrojonego w
      plasterki korzenia imbiru, kawalek kory cynamonowej, lyzka brazowego
      curku trzcinowego. Zalac kubkiem zimnej wody, doprowadzic do
      wrzenia, gotowac przez 5 minut. Nalac do kubka, pic tak gorace, jak
      sie da. Jak to mowila kolezanka pol-Chinka, od ktorej mam ten
      przepis: "Porastasz od tego sierscia, ale przetyka i oczyszcza nos,
      gardlo i zatoki jak nic innego" i tu jej przyznaje racje. Nie co do
      siersci, oczywiscie :o)

      Wyglada na to ze znowu pojde dzis plywac. Znowu nie wzielam
      suszarki, na szczescie scielam wlosy, wiec przynajmniej nie bedzie
      mi kapac za kolnierz.

      Pozdrawiam z baaaaardzo zimowego Sydney

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • blues28 Luiza!! 29.07.08, 15:16
        Nie mam czasu nawet sie podrapac, ale zapytac sie musze, no musze:
        czy u was tam w tej Australii nie ma krytych basenów? No wiesz, to
        co ma daszek i wode w temperaturze dla ludzi???
        Czy tez jest to przypadek dobrowolnego masochizmu, któremu holdujesz
        z zacieciem przez cala ZIME???
        No please, wyjasnij!
        ;))
        • luiza-w-ogrodzie Blues :o) 30.07.08, 01:29
          blues28 napisała:

          > Nie mam czasu nawet sie podrapac, ale zapytac sie musze, no musze:
          > czy u was tam w tej Australii nie ma krytych basenów? No wiesz, to
          > co ma daszek i wode w temperaturze dla ludzi???

          Krytych basenow jest u nas pelno, mamy pod reka dwa centra
          olimpijskie a w kazdym z nich jest kilka basenow, wlaczajac
          piecdziesieciometrowe. ALE: nie cierpie plywac w zaduchu krytych
          basenow, w halasie odbijajacym sie od sufitow. Sa tez dla mnie za
          cieple - i woda, i powietrze (wiesz, jak sie dostatecznie szybko
          plywa, to mozna sie w zbyt cieplej wodzie spocic; mowie serio!).
          Lubie otwarte akweny, gdzie powietrze pachnie zielenia i widac
          slonce albo Ksiezyc: jeziora, rzeki, ocean, otwarte baseny. Co do
          temperatury wody, kazda niezamarznieta woda ma temperature dla
          ludzi :o) a w Sydney odkryte baseny sa zima ogrzewane i woda w nich
          ma od 23 do 26 stopni (zalezy od temperatury powietrza i wiatru).

          > Czy tez jest to przypadek dobrowolnego masochizmu, któremu
          holdujesz z zacieciem przez cala ZIME???
          > No please, wyjasnij!
          > ;))

          Eee, jaki tam masochizm, lubie plywac i bede to robic dopoki woda
          jest plynna. Przy okazji zahartowalam sie tak, ze nie miewam
          przeziebien. A plywam nie "przez cala ZIME", tylko przez caly rok,
          jeno latem wolniej, bo jest za cieplo i za duzo ludzi w wodzie :o)

          Teraz mozesz isc sie podrapac ;o)
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • blues28 Przepowiednia.... ;) 30.07.08, 08:50
            Ach Luizo droga, zatem niechybnie bedziesz piekna i mloda przez
            wiele lat! Jak ta Generalowa Zajaczkowa na przyklad. Dama ta, w
            czasach kiedy o botoxach i innych takich nikomu sie nie snilo, przez
            dlugie, dlugie lata zachowala wielka urode, mlodzienczy wyglad i
            jedrna skóre. Tylko, ze jej nikt wosy do kapieli nie pogrzewal! Ona
            wolala lodowata! General Zajaczek wygladal jak wlasny dziadek przy
            malzonce, choc az TAKIEJ róznicy wieku nie bylo.

            P.S. Ja lubie rzeskosc, ale te jakies piec stopni i deszcz, o
            których wsponialas wczoraj wydaly mi sie deczko, no... jakby za
            wiele.
            Tez nie miewam katarów i przeziebien, ale oprócz owoców duzej ilosci
            owoców w diecie, lubie spac w chlodzie, zawsze przy otwartym oknie,
            nawet zima jak jest ponizej zera ;))
            • luiza-w-ogrodzie Re: Przepowiednia.... ;) 30.07.08, 12:25
              Wiem, to jest patologia ze lubie plywac bez wzgledu na pogode, ale nie bede sie
              z tego leczyc ;o) Podobno przepiekna, anorektyczna cesarzowa Sissi tak jak
              Generalowa Zajaczkowa utrzymywala urode przy pomocy zimnych kapieli ale nie
              tylko: np spala (w Austrii zima!) przy otwartych`oknach przez ktore wpadal snieg
              a pod lozkiem miala zawsze miski z lodem. Ale sprobuj robic takie numery
              mieszkajac w Sydney, ha ha ha. Tak ze zapewne skoncze jako wysuszona sloncem
              staruszka o krokodylej skorze :o)
    • jutka1 Wtorek 29.07.08, 09:46
      Za oknem szaro i chlodno. Wczoraj wieczorem byla burza, oczyscila troche powietrze.
      Zlapala nas zreszta na tarasie, i dobrze, bo bysmy jeszcze siedzieli i
      konsumowali, a czas juz byl zmykac.

      Dzisiaj mam sporo pracy, trza sie skupic i robic.

      Milego dnia :-)
      • jakotakot Re: Wtorek 29.07.08, 13:36
        I tak trzymac Tyldziu !
        A ja dzisiaj wylatam do Polski. Lece sie pakowac.
        • jutka1 Re: Wtorek 29.07.08, 14:25
          Pakuj sie wiec. Troche zazdroszcze dlugiego wyjazdu.
          Tydzien to zaden wyjazd - ani sie nie odpocznie tak naprawde, i
          wszystko w biegu. Moze za rok zrobie sobie dlugie wakacje gdzies.
    • luiza-w-ogrodzie Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 01:38
      Za oknem sloneczny las, za biurkiem mata do jogi, za plecami nikt
      nie stoi ;o) no i przezylam wczorajsze plywanie (o dziwo, jeszcze
      piec innych osob plywalo w tym samym czasie - w tym trzy kobiety).

      Zatem: "jest dobrze". Skoro dzisiaj mam czas, trzeba sie zmotywowac
      i podzwonic do roznych majstrow od renowacji. I zaczac szukac
      architekta do rozbudowy domu i instalacji oczyszczalni szarej wody.
      Mam nadzieje ze zdazymy do 2012 roku :o)

      A poza tym nic nowego sie nie dzialo.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 07:34
        Sloneczny poranek. Ma byc goraco, do 31 C.
        Na tapecie mam przeczytanie uwazne 50 stron. Napisanie kilku stron na inny
        temat. Dobrze, ze sie w miare wyspalam, choc nie powiem, ciagle sroda rano jest
        trudna po wtorkowych porzadkach POS - jednak widze duza roznice w poziomie
        roztoczy i mojej na nie reakcji. :-/
        Wstapie dzis do apteki i kupie co trzeba, bede brac na noc we wtorki.

        Tyle pierdul. Milego dnia. :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 07:42
          No to czytaj uwaznie - tylko nie kup sobie na alergie jakichs
          srodkow, ktore usypiaja ubocznie :o)
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 07:45
            No wlasnie takie chce kupic, zeby brac je na noc we wtorki, po sprzataniu POS i
            naruszaniu pokladow kurzu. Zebym w nocy z wtorku na srode mogla spac normalnie,
            a nie budzila sie z dusznosciami o piatej czy szostej rano. :-/
            • blues28 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 09:24
              Sroda JEST sloneczna, sucha, a czy spokojna, to sie okaze ;)
              Upal, upal, upal, ale to nic nowego, constans do konca wrzesnia.
              Rzucam okiem za okno i oprócz watlutkiego paska spalonej przez
              slonce zieleni - w zasadzie juz zólci i rzeki samochodów (okna
              wychodza na fascynujacy widok trasy szybkiego ruchu) mam po
              przeciwnej stronie blizniaczy biurowiec ze szkla i stali, pelen
              wielkich i jakby slepych okien, przez które nic nie widac. Malo
              inspirujace. Zlapalam sie na tym, ze patrze przez to okno nie
              widzac, bo nic w tym widoku ladnego nie ma.
              Musze zajac sie propozycja nowej kampanii, która jakos dziwnie
              przypomina mi wczorajszy kotlet odgrzany i podany z nowa surówka.
              Bleee

              Moje plany na wiosne doznaly wstrzasu. Marzec i kwiecien mam prawie
              caly zabukowany, a tu nagle zaproszenie na wesele do Meksyku na 14
              marca! Wyjazd na samo wesele nie wchodzi w gre, bo tluc sie na drugi
              koniec swiata na samo wesele to bez sensu, jak juz jechac to przy
              okazji powlóczyc sie po Meksyku, pozwiedzac. Nigdy nie bylam w
              Meksyku i ciekawi mnie ten kraj, wiec conajmniej ze dwa tygodnie
              trzebaby bylo. Ale z drugiej strony w marcu mialam goscic rodzine,
              podrózowac po Hiszpanii, bo to piekny miesiac, bywa sloneczny,
              lagodny i cudowny na wlóczegi. Jakos mi pod górke przewracac plany
              moich bliskich do góry nogami. No, nie wiem, nie wiem co zrobie....
              • jutka1 Re: Sroda sloneczna, sucha i spokojna 30.07.08, 17:43
                Sroda upalna, sloneczna, i parna.
                Zaliczylysmy z Lulu lunch (pardon: obiad) z przyleglosciami, i bylo goraco i
                duszno, i na ostatnim tarasie juz nie do wytrzymania.
                W domu chlodek, jakcza.
                Jutro pol dnia praca w domu, po poludniu biuro i kilka spotkan.
                Wieczorem obejrze moze film lub dwa, wreszcie wiec podlacze DVD, i postanowilam
                dokonczyc niedokonczone w 5% rozpakowywanie.
                Ha.

                Milego wieczoru :-)
    • ewa553 myslalam o Tobie nocom, Jutencjo:)))) 30.07.08, 16:01
      poszlam spac o 23.30 i oczywiscie drzwi balkonowe otwarte na osciez.
      A balkon nizej siedzieli panstwo i rozmawiali sobie. Nawet nie za
      glosno, gdybym chciala uslyszec o czym mowia, musialabym wyjsc na
      balkon. No ale nie moglam zasnac, monotonny potok wymowy
      przeszkadzal. Sasiadka pewnie by sie zdziwila jak Ty, Jutka, ze cos
      takiego moze przeszkadzac. Wiec nawet na mysl mi nie przyszlo
      zawolac do niej, ze koty spac nie moga:)))) Na szczescie nie mam
      problemu ze spaniem z korkami w uszach. I to moj sen uratowalo.
      • jutka1 Re: myslalam o Tobie nocom, Jutencjo:)))) 30.07.08, 17:34
        Musze sobie na nowo sprawic korki :-))) Mialam zawsze na stanie, bo ZL
        chrapal, teraz jakos sie skonczyly. :-D
        A rzeczywiscie, moze to jest wyjscie: okno na noc otwarte, i korki w uszach. :-)
    • go.ga Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 30.07.08, 20:55
      A ja jutro jade na wakacje. Ha!
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek w sloncu na werandzie 31.07.08, 01:57
      Niebo za oknem jest przeczyscie blekitne, jaskrawe slonce juz
      wiosennie wysoko, ale jest ciagle zimno wiec rozpalilam w piecyku.
      Czytam forum, wyglada na to ze u Was sezon urlopowo-wyjazdowy,
      niestety, wszystko w ramach Europy, wiec nie doczekam sie forumowych
      wizyt w tym roku :o(

      Kiedy przegladalam forum dostalam firmowego emajla na bardzo
      stosowny w tym momencie temat: managerka przypomniala mi wlasnie ze
      mam jeszcze w tym roku do wykorzystania 9.38 dni urlopu
      wypoczynkowego, wiec chyba zuzyje je na wiosenne wakacje w
      pazdzierniku. Do tego pozostalo mi 5 tygodni urlopu za wysluge lat,
      ale nie musze go brac w 2008, wiec niech sobie polezy az bede miala
      pomysl co z tym zrobic.

      Poza tym cisza, spokoj (jesli nie liczyc kakadu, ktore obsiadly
      krzew u sasiada i obrabiaja owoce), slonce swieci wiec pojde na
      basen w srodku dnia, jutro po poludniu zaczyna sie weekend... Jest
      dobrze, czego i Wam zycze.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 09:15
        Otworzylam okno i zlalam sie potem. Matkobosko, jak duszno i parno.
        Znowu nad ranem mialam mini-atak. Polazilam, wyszlam na powietrze, pooddychalam,
        udalo sie znow zasnac.

        Apteka i nie widze inaczej. A we wrzesniu wizyta u doktora.

        Milego dnia :-)
        • lucja7 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 10:01
          Pierwsza rade jaka ci doktor da to bedzie rada przestania kopcenia
          papierosow :-)
          • jutka1 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 10:39
            A dlaczego, jak sadzisz, odkladam wizyte do wrzesnia? :-)))
            Wiem doskonale, jaki opieprz dostane. :-)
            • lucja7 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 10:55
              Normalnie szanujacy sie lekarze mocza teraz nogi w morzach i nie
              zajmuja sie chorymi ;-)
              Myslalam wiec ze dlatego dopiero we wrzesniu.
              • jutka1 Re: Czwartek -- upal i wilgotno 31.07.08, 11:00
                Tysprowdo. O tym nie pomyslalam - mialam tyko wizje opieprzu. :-)
      • iwannabesedated Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:03
        Czytanie wątka pierdulu doprowadziło mnie do paru refleksji.
        Tak sobie pomyślałam apropos tego, co Luiza o wysuszonej staruszce z krokodylą
        skórą. Chyba wolałabym być taką suchą staruszką niż rozdętą jak ropucha z
        rozmiękłą skórą jak stare gacie. I proszę, Luizo, przestań tak ciągle powtarzać,
        że jest dobrze. Bo mi się skóra zaraz zaczyna ze strachu lekko zmarszczać na tyłku.
        Apropos zaś korków Ewy, to sobie myślę że człowiekowi jeśli się uprze to może
        przeszkadzać absolutnie wszystko. Więc to, że Ci przeszkadzali rozmawiający na
        balkonie ludzie, mnie wcale nie dziwi. Po prostu jest to syndrom Świra, który
        nie mógł wypocząć bo nawet na opustoszałej plaży przeszkadzał mu tupot białych
        mew. To jest jak mi się wydaje uleczalne, w przeciwieństwie do kopcenia
        papierosów. Tak też sobie myślę, że niestety moja diagnoza co do
        spierdołowacenia się Lucyperii była słuszna. Teraz bowiem nawołuje do rzucenia
        palenia, potem zacznie się krzywić że przeklinamy, że pijemy, nie trzymamy
        kolanek razem, rączek na kołderkach, i śmiejemy się jak koń... Sama zaś zacznie
        nosić paputki, papilotki i podomki.
        Na dodatek też zastanawiam się, czemuż Pyton upiera się przy odbywaniu nocnych
        ataków dychawicznych, zamiast dwa miesiące temu pójść jak normalny człowiek do
        apteki i nabyć stosowne środki? Ja rozumiem, chodzi o urozmaicenie wpisów na
        forum, żeby nie było że ciągle "siedziałam na tarasie, jadłam grillowane
        karasie" - no ale te ataki roztoczowe to też już się oczytały.
        Naszła mnie też refleksja apropos tego co pisze goga męczliwości wykonywanej
        pracy, ale też apropos tego co przeżywa obecnie moja jedna kumpela - pracownica
        znamienitej warszawskiej agencji reklamowej. Bo ja z kolei mam problem odwrotny,
        czuję że jeśli zaraz natychmiast nie znajdę sobie jakiegoś regularnego zajęcia
        które nada mojemu życiu jakiś schemat, zapewni rozrywkę w postaci kontaktów
        międzyludzkich, mus wyjścia z domu oraz stałe dochody, no jeśli się to zaraz nie
        stanie to mi odpierdoli. Tu, teraz i nieodwracalnie. Lub też zamienię się w mgłę
        gazu o niesprecyzowanych właściwościach...
        • jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:13
          No dobra, dobra, pojde dzisiaj do apteki. Nie bylam, bo mi na jakis czas ataki
          ustaly, wiec myslalam, ze sie zasiedzialo. :-)))
          Swoja droga to racja, ilez mozna o karasiach na tarasie. :-)
          Za 9 dni bede wypisywac, jakie dobre poziomki sa w ogrodzie, i jaka pyszna
          kielbasa z ogniska i pieczone ziemniory. :-D

          Co do Twoich aktualnych 100Krotogrynacji, nie zamieniaj sie w gaz, tylko sie
          zaprzyj i z uporem maniaka rozpuszczaj wici, rozsylaj, namolniakuj. Tylko
          pamietaj, ze rzeczy sie zaczna ruszac dopiero od wrzesnia, teraz urlopy wszak.
          A ja bede wszystkie cztery kciuki trzymac nieustajaco.
          • iwannabesedated Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:27
            Nie wiem ile można, ale apropos różnych szydeł wychodzących z gadupów zaczynam
            być podejrzliwa. I na przykład myśleć, że nigdy nie siadujesz na tarasie tylko
            ponuro i nienawistnie jesz przy biurku kanapkę z papierka. A Luiza nie uprawia
            ogrodu i nie pływa, tylko z zaciśniętymi zębami drepcze na stepperze w
            trzypiętrowej siłowni bez okien. Że goga jest grubą niechlujną Mamma, która w
            życiu ani dnia nie przepracowała i tylko leży przed telewizorem oglądając
            niekończące opery mydlane. Że Ewa z Marią to para młodych jurnych utlenionych
            pedeków. No w ogóle. Jakoś mi całokształt i zaufanie do pisanego słowa
            spiczniało. Po tym wszystkim.
            • jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:37
              Ponuro i nienawistnie jem przy biurku kanapki z papierka... Matkobosko, 100K!
              Nie dawaj mi takich wizji, bo sie pochoruje. :-)))

              Bedzie dobrze. Zaprzyj sie jeszcze troche i uprzyj, wici namolniakowato
              rozsylaj, ja tez rozesle. Tylko mi cefauke przyslij na maila.
        • lucja7 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:15
          Moja droga, chodz i siedz z rozkraczonymi nogami, wsadzaj sobie
          szlugi i ciagnij gdzie tylko ci sie zachce, klnij i pij ile ci dusza
          zapragnie, ale przy okazji nie pierdool. Bo widze ze tez uparlas sie.
          Bo jak ktos kutasie kweka od miesiecy ze nie moze oddychac, to jest
          raczej oczywiste ze powinien przestac wprowadzac sobie gowno w pluca.
          Wiec niech sobie wprowadza gowno, ale niech przynajmniej nie
          pierdoli. Proste to, prawda? Brak tematow czy co? kutas, kurwa.
          • jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:23
            Czepialsko, przedtem wprowadzalam gie w pluca i moglam oddychac. A rzuce jak na
            mnie doktorka nawrzeszczy, bo od zawsze sie jej okrutnie boje.
            Nio.
            :-)))
            • iwannabesedated Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:33
              Jasne, przestań też pić wino, siedzieć na słońcu, ufarbuj się na żółto i posyp
              głowę popiołem. Udaj się też na pielgrzymkę do Jasnej Góry na kolanach, waląc
              się w piersi i rycząc mea culpa i jako jedyna tam nie pierdol się po krzakach
              tylko się módl.
              • jutka1 Re: Czwartek, słonecznie i nie za gorąco 31.07.08, 11:41
                iwannabesedated napisała:

                > Jasne, przestań też pić wino,
                ************
                Niemozliwe :-D

                > siedzieć na słońcu,
                ************
                Niemozliwe :-D

                ufarbuj się na żółto
                ************
                O matkobosko

                i posyp
                > głowę popiołem. Udaj się też na pielgrzymkę do Jasnej Góry na kolanach, waląc
                się w piersi i rycząc mea culpa i jako jedyna tam nie pierdol się po krzakach
                tylko się módl.
                ************
                Piekna wizja, piekna wizja. Musze skonsultowac z moim proboszczem :-)))
          • luiza-w-ogrodzie Niech sobie wprowadza gowno i nie pierdoli 01.08.08, 01:37
            lucja7 napisała:

            > Bo jak ktos kutasie kweka od miesiecy ze nie moze oddychac, to
            jest raczej oczywiste ze powinien przestac wprowadzac sobie gowno w
            pluca.Wiec niech sobie wprowadza gowno, ale niech przynajmniej nie
            pierdoli. Proste to, prawda? Brak tematow czy co? kutas, kurwa.

            Lucja pieknie za mnie powiedziala co mysli. Do tego palacze sa
            nieslychanie malo seksi: smierdzace wlosy, ubranie i oddech (sorry
            Winnetou, jako niepalaca wyczuwam nawet najbardziej wykapanego
            palacza - jak tylko sie rozgrzeje, skora cuchnie nikotyna). Zolte
            palce, zolta i zwiednieta skora oraz bialka oczu, ogolne zatrucie
            organizmu. Zadyszka w czasie seksu. Eurgh.

            Dusznosci moga byc poczatkiem typowej dla palaczy rozedmy
            (emphysema). Na poczatku przejawiajacej sie _jedynie_ dusznosciami -
            nawet po lekkiej aktywnosci fizycznej (np wejscie na 5 schodkow albo
            seks w pozycji misjonarskiej). Potem kaszelek, brak apetytu, utrata
            wagi (na tym etapie palacz sie cieszy)... Jutyldo, masz juz
            jakis "funeral plan"?

            Pozdrawiam z kraju kwitnacego cannabisem Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
            Australia-uzyteczne linki
            • jutka1 Re: Niech sobie wprowadza gowno i nie pierdoli 01.08.08, 08:10
              Uprzejmie prosze o odstosunkowanie sie.
              Rzuce kiedy rzuce, a jak bede miec przy okazji ochote pindulic, to bede pindulic.
              Judgemental douchebags, kurwamac.
              Calujta mnie w de.
              :-)))))))))))))))))))
        • luiza-w-ogrodzie Nie przestane mowic ze jest dobrze gdy JEST dobrze 01.08.08, 01:21
          iwannabesedated napisała:

          > I proszę, Luizo, przestań tak ciągle powtarzać,że jest dobrze. Bo
          mi się skóra zaraz zaczyna ze strachu lekko zmarszczać na tyłku.

          Nie przestane powtarzac ze jest dobrze gdy JEST dobrze - a co, mam
          klamac? Jak bedzie zle to tez napisze ze jest zle a nawet
          beznadziejnie. A w tej chwili ciesze sie glosno ze jest dobrze, bo
          takie stany nalezy dopieszczac i upajac sie nimi a gdy sie da to
          podzielic sie z kims co przyciaga wiecej dobrej karmy. I nie rusza
          mnie ze marszczysz sie na rewersie. Zaloz sobie gumowe gacie, zeby
          trzymaly te zmarszczki w stanie niezwislosci.

          Wczoraj pracowalam nad krokodyla skora przerzucajac 2 km w sloncu na
          basenie. Mam nogi opalone z tylu bardziej niz z przodu, cholera, co
          mam z tym zrobic? Nie cierpie plywac na plecach.

          Pozdrawiam z suchego biurowego ladu Wasz wysuszony Jaszczur
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
          Australia-uzyteczne linki
    • iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 15:49
      Aha!
      Wszyscy sobie poszli! To ja się tu teraz rozpanoszę i będę pierdolić rzewnie.
      Wieje lekki ciepły wietrzyk, a ja tu sobie siedzę na tarasie i sobie kurwa piję
      zieloną herbatę z cytryną i miodem. I będę re-czytać Jeana d'Ormesson trylogię.
      Zjadłam przed chwilą wyhodowaną własnymi rękami poziomkę,i latają motylki, i
      rosną badylki. Z góry uprasza się o rzyganie gdzie indziej.
      • jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 16:35
        Hehehe, a ja z tarasu w miescie trafilam do biura na Manhattanie,
        troche sobie pracuje, a po pracy ide na Pola na spotkanie ze
        znajomymi.
        A jutro juz piatek, HEJ!
        I przyszedl wreszcie kod do karty, HEJ!

        I wcale 100Krocie nie mam zamiaru rzygac, ani tu ani gdzie indziej,
        na Twoje optymistyczne i mile doniesienia. :-)))
        • iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 16:45
          A ja wysłałam 10 CV, z tym że pisząc w międzyczasie o srającym dino, w temacie
          maila napisałam zamiast redaktor - rekaktor ;///
          • jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 31.07.08, 18:05
            Oj, bidulu. :-))))))))))

            Ale "rekaktora" na potrzeby najbliwszego forumowego slowniczka
            kupuje! :-)
    • blues28 Czwartkowy wieczór przedweekendowy 31.07.08, 21:18
      Kurde, jak goraco! W domu grasowal hydraulik i musialam biegac do
      sklepu po jakies dodatkowe rurki i stosowne srubki. O siódmej 41
      stopni w cieniu!
      A od jutra mamy kolejny alert upalowy, temperatury jeszcze pójda w
      góre. Jeszcze!! Jutro w poludnie w poplochu bedziemy sie salwowac
      ucieczka w góry, zeby choc w weekend poodychac. I posiedziec w
      cieniu góry i dobrego drzewa. I poplywac w basienie, a jakze, ale w
      innej niz na antypodach temperaturze ;).
      Jutro pracuje z domu wiec wstaje pózniej, wlaczam komputer i
      leniwie pijac kawe sprawdzam poczte. Rozruch jest zwolniony jak w
      weekendy. Nie ma bieganiny miedzy lazienka, kuchnia, sypialnia, nie
      ma dylematu: co dzis mam ubrac??? Lubie w piatki pracowac z domu ;).

      Widze, ze Stokroc podsumowala forum krótko i wezlowato. Tylko czemu
      Bogu ducha winna Goga – odmeldowala sie zreszta na wakacje - ma
      odpowiadac za moje dylematy pracowe ?? A opcja grubej Mammy w
      poplamionej podomce (i papilotach z torba czipsów w garsci) dostepna
      bedzie od wrzesnia, ale chyba spasuje;-)))).
      Zas Luiza ma pisac, ze jej dobrze skoro jej dobrze! I zadnych tam
      krokodyli, ani krokodylich skór nie widze. Za to, jak nadejdzie
      czas, widze nobliwa dame w kwiatach co to jak przyjdzie co do czego
      to przerzuci pare basenów w te i wewte, obojetnie czy to zlota
      jesien zycia czy whatever;)

      Na wszelki wypadek milego weekendu wsiem ;))
      • iwannabesedated Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 31.07.08, 21:47
        O jezu. No faktycznie. Goga się przeprowadziła. A sabbatical bierzesz Ty...
        Pomięszało mi się.
        A ja teraz tutaj siedzę na tarasie, wieje ciepły wieczorny wietrzyk, szykujemy
        plan strategiczny przemieszczania ludności w trakcie niedzielnego ogniska.
        Ognisko będzie w łozinach nad Wisłą, opodal mojego domu, a potem inauguracja
        ogródka, w tym tarasu z nowopołożoną i właśnie się olejującą podłogą z drewna.
        Poza tym piję wino czerwone, jem czereśnie i rosną krzaczki i biegają jeżyki i
        rzygać piętro niżej się uprasza.
        • blues28 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 31.07.08, 23:09
          O! Jakie ladne plany! Tak sobie mysle, ze moje ostatnie ognisko to
          bylo hen kiedys w studenckich czasach, nad jeziorem Mausz. W lasach
          kaszubskich. Boszsz, jak to dawno bylo. No, niech sie ognicho
          wspaniale uda a goscie uszanuja nowa podloge ;)))

          Czytam, ze zaczyna Cie nosic i na powrót chcesz sie dac zaprzac,
          zalozyc uprzaz i wejsc w kierat platnej pracy u kapitalisty. Nie
          wiem Stokroc czy to stan duszy czy inne okolicznosci, które
          sklaniaja Cie do powrotu i nie mnie radzic, ale czy dalas sobie i
          swojemu projektowi dosc czasu zeby okrzepl? Stanal na nogi? W koncu
          tylko u Danielle Steel tego typu przedsiewziecia ruszaja z kopyta i
          od razu sa zawrotnym sukcesem.
          Poniewaz ja akurat zamierzam zwolnic rytm to teraz nagle sie
          zastanawiam jak to bedzie? Bo poczawszy od dziecinstwa, gdzie
          trzeba bylo rano wstac i maszerowac do szkoly, to ja nie wystawilam
          karku z kieratu do dzis.
          Na razie strasznie mi sie marzy wstawac i robic to co chce a nie to
          co musze. Za miesiac obadam jak to jest ;)
          • jutka1 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 01.08.08, 00:16
            Ty sie Blues nie mondruj, bo 100Kroc juz przerobila to co Ty planujesz, i tak
            jak ja ma ochote na innom bankem.
            Kazdemu czego pragnie na danym etapie, w te czy we wte, i pamietaj Blues, ze
            zawsze mozna zmienic WSZYSTKO.
            Niom.
            :-))))))))))))))))))
            • blues28 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 01.08.08, 09:18
              jutka1 napisała:
              "Ty sie Blues nie mondruj, bo 100Kroc juz przerobila to co Ty
              planujesz"
              Ja sie nie mondruje, ja sie tylko grzecznie zapytalam ;) Ot co!

              "pamietaj Blues, ze zawsze mozna zmienic WSZYSTKO".
              Zawsze mozemy próbowac, (to odnosnie WSZYSTKIEGO) a czy nam sie uda
              to jest inna bajka.

              :-))

        • jutka1 Re: Czwartkowy wieczór przedweekendowy 01.08.08, 00:25
          Moj przedweekendowy byl milszy, i dluzszy, niz myslalam i planowalam, bylo fajnie.
          3 osoby, 2 panie i jeden pan, nie widzielismy sie w tym skladzie od lat prawie
          pieciu.
          Kazde z kazdym z osobna owszem, ale w tym skladzie nie.
          I pogadalismy zgodnie, i sie klocilismy w roznych tematach, i obgadalismy tzw.
          rzeczy wazne, a i o pierdulach sporo bylo.
          Byla lekka burza, zlal mnie deszcz na tarasie i musialam sie przesiasc na drugi
          koniec stolu, i kelnerka przemila bez protestu donosila wino i jadlo, tylko
          glosno jak kiflute, bosmy przy George V siedzieli. Jutro (dzis :-D) bedzie
          chrypka. :-)))

          No to ide sie wyciszyc, coby moc spac, jutro wszak normalny dzien pracy.

          I tym optymistycznym akcentem. Dobranoc :-)
    • luiza-w-ogrodzie Powalajace jasnowidzenie Stokrotki 01.08.08, 01:14
      "Nie wiem ile można, ale apropos różnych szydeł wychodzących z
      gadupów zaczynam być podejrzliwa. I na przykład myśleć, że nigdy nie
      siadujesz na tarasie tylko ponuro i nienawistnie jesz przy biurku
      kanapkę z papierka. A Luiza nie uprawia ogrodu i nie pływa, tylko z
      zaciśniętymi zębami drepcze na stepperze w trzypiętrowej siłowni bez
      okien. Że goga jest grubą niechlujną Mamma, która w życiu ani dnia
      nie przepracowała i tylko leży przed telewizorem oglądając
      niekończące opery mydlane. Że Ewa z Marią to para młodych jurnych
      utlenionych pedeków. No w ogóle. Jakoś mi całokształt i zaufanie do
      pisanego słowa spiczniało. Po tym wszystkim.

      Zamrugalam. Zasmialam sie. Przeczytalam jeszcze raz. Spowaznialam.
      Nie wyobrazam sobie bardziej ponurej wizji zycia nas wszystkich jaka
      skonstruowalas, Stokroto. Jesli kiedys w mym zyciu stanie sie tak,
      ze utkwie na stepperze w silowni bez okna (aaarrrggh!!!!!) to
      resztka sil wyczolgam sie stamtad i wtlocze Tobie twe slowa do
      gardla razem z przepoconym recznikiem i para smierdzacych New
      Balance. O.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Piatek 01.08.08, 08:33
      Troche chlodniej, bardziej rzesko.
      Sporo dzis do zrobienia, no i tyspiknie.

      Milego piatku :-)
      • lucja7 Re: Piatek 01.08.08, 10:32
        Piatek piatkiem, ale ja jeszcze o czwartku.
        Otoz aktorka nazywa sie Sylvie Testud, ostatnio grala w filmie
        Sagan, gdzie grala role Françoise, a ktorego zreszta nie widzialam.
        A czlowieka z nia nie znam,moze sasiad?
        • jutka1 Re: Piatek 01.08.08, 10:58
          Dobrze, ze sobie przypomnialas, bo by cie to meczylo. Strasznie
          upierdliwe: ma sie na koncu jezyka nazwisko, i im bardziej sie
          mysli, tym bardziej umyka. Znam z autopsji, szczegolnie w przypadku
          nazwisk.
    • ewa553 Maryska!!!!! 01.08.08, 10:59
      czytam rzadko i nieuwaznie, wiec dopiero z wpisu Luizy dowiedzialam
      sie, ze Dorotka nas rozszyfrowala! Maryska, chyba sobie utlenione
      wlosy z rozpaczy wyrwe!!!!!
      • maria421 Re: Maryska!!!!! 01.08.08, 11:55
        Ciiiicho, tylko nie wydawaj ze ja jestem jurnym, mlodym i tlenionym facetem a na
        imie mam Marian;)
        • ewa553 Re: Maryska!!!!! 01.08.08, 11:59
          nie ma szansy Marianku: ona WIE!
    • iwannabesedated Piątek 01.08.08, 12:38
      No więc, siedzę sobie na tarasie, oczywiście niewątpliwie i się zastanawiam.
      Czemuż to, jak ktoś pisze jak to tkwi w uporczywym dobrostanie - to czemu się
      mnie ta dupa marszczy i ogarnia złość maskująca przestrach? Po zastanowieniu,
      muszę to zwalić na Babcię. Pisałam już zresztą o tym Pytonu. Babcia jak ktoś się
      w domu żywiołowo cieszył - to mówiła "śmiej się, śmiej, a jutro będziesz
      płakać". I mówiła to takim strasznym tonem, że delikwentowi uśmiech zamierał na
      twarzy i (lo&behold) skóra na dupie ulegała gwałtownemu zmarszczeniu. Babcia
      mówiła zaś to, nie dlatego że życzyła komukolwiek cokolwiek złego. Nie. Po
      prostu Babcia nauczona strasznym doświadczeniem stwierdziła, że los/bóg/świat
      nie cierpi czyjegoś szczęścia. Że szczęście jest dla losu prowokacją. Że za
      chwile szczęścia płaci się cenę okropną. Tak to sobie myślę, siedząc na tarasie,
      a powyżej pasą się na niebie białe baranki, a ja popijam kawę i stopami
      miętoszem rozgrzaną słońcem zaolejowaną podłogę, która na fakturę aksamitnej
      skóry przystojnego efeba wylegującego się na plaży - rzygać dwa drzwi obok,
      pukać dwa razy, ofkos.
      • ewa553 Re: Piątek 01.08.08, 13:18
        nie martw sie Doroto, bedzie dobrze! Role Twojej Babci przejela u
        mnie moja osobista Mama. Ja zakochana, w siodmym niebie, a Mama
        ze zmarszczonymi brwiami, bolem sciagnieta twarz i "zobaczysz, to
        sie zle skonczy". Nawet miala racje, skonczylo sie zle. Ale co z
        tego? Przezylam kilka upojnych lat, a jak wiemy zadne szczescie nie
        jest wieczne. Do dzis cieszy mnie wspomnienie tych pieknych lat.
        Wiec Tobie mowie: nie martw sie, nawet jesli kiedys bedzie cos nie
        tak. Ciesz sie piekna chwila i nie marszcz pupy ze zmartwienia, bo
        moze bedziesz musiala sie kiedys rozebrac, a pomarszczona wyglada
        okropnie:))))
        I na zakonczenie dowcip niemiecki (kto Niemcow nie lubi, niech nie
        czyta):
        Siedzi czlowiek na skraju drogi, martwi sie, martwi, placze....
        I spoglada do niego Pan Bog z nieba i mowi: usmiechnij sie
        czlowieku, mogloby byc przeciez jeszcze gorzej!"
        I czlowiek usmiechnal sie. I bylo jeszcze gorzej....
      • jutka1 Re: Piątek 01.08.08, 14:02
        Zezarlo mi dlugasny wpis. :-///

        W skrocie: na lunch jadlam mieso WRESZCIE wysmazone, jak lubie: z
        wierzchu chrupiace ale nie spalone, w srodku miekkie bez krwi. Do
        tego zielona salata z winegretem, dwie lampki brouilly for old times
        sake, i na koniec male espresso z mlekiem.

        Za godzine dzwonie zawodowo na druga polkule, potem cos tam jeszcze
        zrobie, a potem musze spadac, zeby zdazyc do banku przed zamknieciem.
        Jakies male zakupy i moge isc dodom naprawiac pralke. Nie wiem
        jeszcze, jak: kopem? piescia? mlotkiem? srubokretem?
        Mala kolacja z ksiazka, i juz.
        TGIF.
      • iwannabesedated Re: Piątek 01.08.08, 14:24
        Dobre, dobre - aż dziw, że niemieckie ;) Apropos Niemiec. Czytam właśnie
        ponownie trylogię d'Ormessona, akurat ten fragment gdzie jeden z moich
        ulubieńców, Jeremiasz Finkelsztajn wyjechawszy ze sztetla (sztetlu? sztetela?)
        pod Lublinem na podbój świata - chwilowo (na kilka lat) zatrzymał się w
        Berlinie. I tu przyda się cycat.

        "W owym czasie Żydzi w Berlinie tworzyli liczną i poważaną społeczność. Niewiele
        narodów [...] traktowało ich z taką estymą i życzliwością jak Niemcy w XIX i na
        początku XX wieku."

        Ciekawe stwierdzenie. Czy istotnie tak było? Czyteż to licentia poetica czyli
        takie tam pierdolenie niedouczonego gryzipiórka?
        • maria421 Re: Piątek 01.08.08, 15:08
          To by sie raczej z historyczna prawda nie pokrywalo.
          Co prawda Zydzi w Niemczech na przelomie XIX i XX wieku mieli idetnyczne prawa
          obywatelskie jak inni mieszkancy, ale w tym tez czasie zaczely scierac sie rozne
          ideologie- z jednej strony syjonizm, z drugiej anty-syjonizm. Z jednej strony
          komunizm, z drugiej strony darwinizm wykorzystywany do tworzenia teorii
          nadludzi, rasy panow.
          Niektorzy Zydzi sie straszliwie bogacili, inni powiekszali szeregi
          lumpenproletariatu.
          Hitler nie byl pierwszym, ktory mowil ze Zydzi sa nieszczesciem Niemiec.
          No ale w stosunku do tego co nastapilo w latach 30-tych, przelom XIX i XX wieku
          to byla sielanka i pewnie stad ten cytat w ksiazce ktora czytasz.
          • iwannabesedated Re: Piątek 01.08.08, 15:31
            A to ciekawe. Bo zaraz sobie rozsnułam wizję krainy wielkiej szczęśliwości w
            Niemczech, a zaraz obok w Polsce - bezustanne pogromy i szykany. Więc może to my
            z Polski swoim antysemityzmem żeśmy, że tak powiem, zainfekowali życzliwy i
            serdeczny naród niemiecki? Ciekawie jest popatrzeć na sprawy z innej niż zwykle
            perspektywy. Choćby nie wiem jak dziwaczna by się wydawała.
            Na przykład Bert Hellinger, skądinąd mający wielkie zasługi w dialogu
            międzykulturowym a także działający ostatnio intensywnie na rzecz
            niemiecko/polsko/żydowsko/ukraińsko/rosyjskiego porozumienia wygłosił taką oto
            szokujące oświadczenie. "Porozumienie nie nastąpi dopóki każdy Żyd nie przeprosi
            w swoim sercu Hitlera". Hahaha, pomyślałam sobie ja, Stokrotka. To se kurwa
            poczekamy.
            Poza tym siedzę na tarasie, miętosząc stopą. Zjadłam bułkę z makiem. Jedna
            połówka z kawałkiem camemberta. Druga połówka z suchą krakowską. Wypiłam lampkę
            włoskiego stołowego. Teraz pójdę zrobić espresso.
            • maria421 Re: Piątek 01.08.08, 16:00
              A malo to jest takich Psycho-Guru ktorzy wymslaja ciagle to nowe warunki
              globalnej ludzkiej szczesliwosci?

              Jakbym byla Zydowka to bym za takie dictum Hellingerowi powiedziala zeby poszedl
              do diabla, tam sam moze Hitlera przepraszac.

              I prosze mi nie robic apetytu bulka z makiem i z krakowska, bo moja watroba
              znowu szaleje i nie moge...
              • iwannabesedated Re: Piątek 01.08.08, 16:13
                E tam. Hellinger jest Niemcem, więc ja się osobiście nie dziwę, że wymyśla.
                Swoją drogą, młode Niemki które spotkałam na warsztacie, powiedziały, że
                wyjechały z Niemiec częściowo dlatego, bo mają dosyć życia pod presją bagażu
                takiej historii. To też jest przykre, bo co w końcu z tamtym mają wspólnego te
                młode laski? Każdy ma prawo się czuć dobrze w swojej skórze, a Niemcom tego się
                konsekwentnie jednak od lat odmawia.
                Co do wątroby, to amerykańscy naukowcy odkryli, rewelacyjne pacaneum. Dostępne
                jest za wielkie pieniądze w jakimś opatentowanym stoma patentami leku. Głównie
                zawiera wyciąg z ostropestu.
                Czyli dokładnie to, co stary dobry polski Sylimarol. Sama okresowo cierpię na
                wątrobę - więc polecam.
                • iwannabesedated Co do Hitlera. 01.08.08, 16:17
                  Nie wiem czy miałby czas wysłuchiwać jakichkolwiek przeprosin. Jest tam dosyć
                  zajęty.
                  pl.youtube.com/watch?v=eZQw6KuNKqs
                  • maria421 Re: Co do Hitlera. 01.08.08, 16:22
                    Sylimarol nawet posiadam, ale mnie moje watrobsko nie boli, ono mi sie jakos
                    bezbolesnie rozklada, co dopiero w badaniu krwi na jaw wychodzi.

                    • iwannabesedated Re: Co do Hitlera. 01.08.08, 16:32
                      Współczuwam. Sylimarol nie jest doraźnym środkiem, tylko długofalowo regeneruje
                      wątrobę. Ale to tam się słuchaj dohtorów swoich.
        • jutka1 Ksiazki, do ktorych wracamy 01.08.08, 15:42
          A propos, przypomnialam sobie nad lunchem, ze chce wrocic
          do "Alexandria Quartet" Durrella. Musze zamowic w Amazonie, bo moj
          mi ktos zwinal.
          Pierwszy raz czytalam 15 lat temu, ciekawe, jak na to popatrze teraz.
          • iwannabesedated Re: Ksiazki, do ktorych wracamy 01.08.08, 15:52
            Czytałam kilka lat temu Księcia Ciemności. Gęste i ciężkie, ale mnie wtedy też
            było gęsto i ciężko. Atmosferę posiadało nie powiem.

            Poza tym, mucha. Czyli "deathwish". Otwarłam drzwi lodówki, a stamtąd się
            wygramoliła jakimś sennym pierdolotem ogromna mucha. Umykając od pewnej śmierci
            poprzez zamarznięcie, wdzięcznie osiadła mi na spódnicy. Oczywiście ją plasłam.
            Ale nie do końca, bo plastnięta acz żywa mucha, odleciała i usiłowała osiąść na
            tafli wody w misce psa. Ponieważ mucha, nawet plastnięta, nie jest jednak
            Jezusem - więc utopiła się. W końcu. Uparta bestia.
            • jutka1 Re: Ksiazki, do ktorych wracamy 01.08.08, 22:09
              "Kwartet Aleksandryjski" to jego najlepsze dzielo. Imho.
              Napisane przepieknym jezykiem. Wyczulonym, wrazliwym, to jedna z najlepszych
              proz, jakie kiedykolwiek czytalam.
              Sam zamysl cyklu [tu wstawic entuzjastyczny przymiotnik] - pokazanie tych samych
              sytuacji, scen z punktu widzenia roznych bohaterow. I tak Justine przedstawia
              swoje widzenie, myslenie, uczucia w danych momentach, percepcje uczuc
              posostalych, a Balthasar swoje, etc. Kazda czesc Kwartetu to opowiesc jednego z
              bohaterow. Sytuacje te same, relacje te same, tylko opowiesci o nich sie roznia.

              Im starsza jestem, tym bardziej sobie zdaje sprawe, ze to sfintoprawdo.
              Zapominamy o tym czasem.
    • ewa553 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 16:18
      o rany, odwalcie sie z biala bulka, mnie nie wolno:((((( zadne biale
      pieczywo. Z tego zreszta jakos zrezygnowalam, ale jak mnie pani
      przekonywala, abym moje ulubione dania wloskie robila z ciemnych
      nudli itepe, to ja do diabla wyslalam. Lepiej rzadko, a dobre
      naprawde rzeczy jesc, a nie jakies takie erzace.
      Dorotko, jaki tytul ma Twoja trylogia?
      Co do Zydow i cycatu: czym on to uzasadnil? Bo to zdanie wydarte z
      kontekstu wydaje sie tak absurdalne, ze nie sposob zrozumiec.
      • iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 16:29
        Trylogia Jean D'Ormesson (Le vent du soir, Tous les hommes en sont fous i jakaś
        tam jeszcze trzecia. Po polsku, Wieczorny wiatr, Mężczyźni za nią szaleją, etc.)
        Arcy-ciekawa wielowątkowa powieść.
        Niczym tego nie uzasadniał. Po prostu syn rabina jako gnojek wydupczył żonę
        policmajstra i został przez rodzinę odesłany do krewnych coby przysechł. No i
        przybywa pierw do Warszawy, a potem do Berlina. No i tyle. Taki kontekst. Różne
        ciekawe spostrzeżenia też są na temat różnych krajów. Na przykład jak dyktator
        Paragwaju wziął sobie chrancuską kurewkę i kazał dyplomatom jej stopę całować -
        a ambasadorzy się najpierw oburzali, że "a los pieds de la puta" u stóp kurwy
        ich krajów honor legnie, a potem całowali, a jeden nie pocałował i go nago
        wsadzili i przewieźli na ośle dupą do przodu na głównej avenida. A to był
        ambasador angielski, i się królowa wkurwiła i kazała wysłać marynarkę i się jej
        bali powiedzieć, że do Paragwaju marynarki się nie da bo Paragwaj nie ma dostępu
        do morza...
        Takie tam. O tych Żydach to tylko trivia takie, na marginesie.
        • iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 21:52
          Siedzę sobie na tarasie z kieliszkiem lekkiego wina włoskiego. W piekarniku
          dochodzą żeberka cielęce, czyli tak zwany mostek. Więc siedzę, siedzę, rozglądam
          się i... Dupah! Na wątku pierdulnym cisza jak makiem, nikt nie siedzi, nikt nie
          je. Co je???
          • jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 01.08.08, 22:30
            iwannabesedated napisała:

            > Siedzę sobie na tarasie z kieliszkiem lekkiego wina włoskiego. W piekarniku
            dochodzą żeberka cielęce, czyli tak zwany mostek. Więc siedzę, siedzę, rozglądam
            się i... Dupah! Na wątku pierdulnym cisza jak makiem, nikt nie siedzi, nikt nie
            je. Co je???

            ************
            Nic juz nie je. Jadla polpettinni (czycus) cielece z wloskich delikatesow, na
            zimno bo sie nie chcialo podgrzewac, i popijala marokanskim winem.
            Ogladala rozne TV, w tym TV Polonia dlia poddierżanja jazyka, wicierozumiecie.
            ;-))))))))

            Potem ścigałam (czyt.: namolniakowałam) ukochanego kuzyna na Islandii, żeby sie
            na jutro umówić, i w końcu okazało się, że samochód na lotnisku mogą wynająć
            dopiero po dziesiątej, muszą do Bretanii wyjechać najwcześniej po obiedzie jak
            się da (14:00 albo i wcześniej), więc de blada, biorąc pod uwagę jutrzejszą
            pagaję na drogach spowodowaną masowymi wyjazdami na urlopy.

            Mam więc niespodziewanie dzień wolny do wieczora. A wieczorem przychodzi
            słomiana wdówka koleżanka na śledzia z kartoflem ;-) i cebulą (surową biensjur,
            jak lubimy). Ona bloody marys, ja wino, i sobie nadrobimy zaleglości one-on-one
            (do tej pory w większych gronach się widywałyśmy).

            Rano mają dostarczyć zakupy zamówione netem tydzień temu. Między 8:00 a 10:00, a
            co. Zobaczymy, jak to się uda.

            Aha, pralkę potraktowałam kopem i pięścią, i nic. Jutro przed południem
            przyjdzie właścicielka po czynsz, to zapytam i poproszę o pokazanie metodą
            palpacji. Dziwne - moja pralka w PL przyjechała stąd, i zajęło mi kiedyś 30
            sekund, żeby ją zrozumieć, a tutaj nifijute.

            Na koniec dodam nieco nieśmiało, żem w stanie alfa (albo omega, albo alfalfa,
            nie pamiętam). Stan ten się pojawia co jakiś czas, i objawia się
            hiper-wrażliwością, hiper-empatią, poczuciem rozumienia rzeczy, i innymi takimi.
            Czasem bywa przyjemny, a czasem upierdliwy, zależy. Dzisiaj jest zmienny.
            Opisywałam to kiedyś ZL jako moje "oyster-as-a-sponge days". I ciągle pasuje.
            [Nie, nie jest to pms, i nie pojawia sie z regularnością pmsu :-D).

            No i tyle pierduł. Chiba. :-)
            • jutka1 Mialam zapodac tutaj fragmenty Durrella... 01.08.08, 23:09
              ... ale chyba pojde na watek obok.

              Tak mi sie wydaje lepiej (?)
    • jutka1 Sobota -- wilgotna i szara 02.08.08, 09:00
      Wlasnie przywiezli zakupy. Prosto i nieskomplikowanie, sprawnie, wszystko co
      zamowilam. Bede korzystac co jakis czas, jak mi sie uzbiera ciezkich rzeczy do
      kupienia.

      Jedyne, co dzis "musze" to pojsc na targ i kupic ziemniaki do sledzia. :-) Plus
      nauczyc sie obslugiwac te @#$%&^**%$#@ pralke, zrobic wreszcie pranie, i zejsc
      ze 3 razy do piwnicy zeby zniesc kilka rzeczy. I tyle.

      Same pierduly. I tyspiknie.

      Milej soboty :-)
    • ewa553 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 02.08.08, 09:55
      zazdraszczam Ci Jutka mozliwosci zamawiania zakupow. U nas to
      niestety upadlo:(((( A sa sytuacje w zyciu czlowieka, kiedy ten...
      • jutka1 Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 02.08.08, 10:17
        A to ciekawe: dlaczego upadlo? Przeciez to taka wygoda?
        • iwannabesedated Re: O pierdulach --- Odcinek 37 :-))) 02.08.08, 13:14
          Jak to dlaczego? Znudzone długim oczekiwaniem na zakupy hausfrauy i introwertycy
          masowo borsuczyli dostawców.
          Co do stanów alfa, to jest pms. Bo jak kobieta zachowuje się w jakikolwiek
          sposób odbiegający od normy - to jest pms i hormony. I szlus. Zadnych ojsterów
          ani gombek. Wymysły jakieś.
          A ja siedzę na tarasie, burza wali pierunami, ja spałam okropnie, rzucałam się,
          w końcu zasnęłam ze stopami na poduszce o świcie, a obudziłam się z bólem
          wszystkiego teraz :///
          Idę kawę se zrobić...
Pełna wersja