"farbowane lisy" czyli niemiecka emigracja

01.10.03, 15:30
„Te forum rozwalilbym w drobny mak.jest wiecej takich jak ja.Poniewaz
jest "prywatne" pozostaje przy nadzieji.Czemu rozwalilbym? osobiscie nie
znosze lizusostwa i farbowanych lisow. Tolerowanie chamstwa niemieckiego tez
nie zacheca do lektury.Nie rokuje dlugiego "zywota" temu forum.zobaczymy jak
szybko zlikwiduja moj post.“
------------------------------------------------------------------------------

Napisal Don na forum „Polonia w Niemczech“. Lizusostwo, farbowane lisy,
niemieckie chamstwo………..

Pisze moj post wcielajac sie myslowo w moj czas “emigrantki z Niemiec”
rownoczesnie przyznajac, iz z duza ulga przyjelam wyprowadzke z tamtad miedzy
innymi z powodu tego typu opinii, zdan, rozterek, z ktorymi konfrotowali mnie
moi znajomi i rodzina przez wiele lat. Same Niemcy jako takie byly dla mnie
zupelnie w porzadku, byly alternatywa lepsza niz Polska i wiele innych
znanych mi krajow, gorsza niz Szwajcaria i niewiele innych znanych mi krajow.

Czy jestesmy widziani / odbierani tak, jak pisze Don? Jak wielu nas tak
odbiera, kim oni sa i dlaczego robimy na nich takie wrazenie? Jak odbieramy
sami siebie i siebie na wzajem?

Xurek liczacy na ozywiona, ale nie obrazliwa dyskusje, w miare mozliwosci bez
przesadnch emocji
    • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 15:51
      NIgdy nie mialam kontaktu z tzw Polonia Niemiecka wiec
      nie wiem czy automatycznie mnie tez tak oceniano. Ale
      wlasciwie jak? ze lubie Niemczy bo tutaj zyje, dobrze sie
      czuje, mam przyjaciol Niemcow ktorych tez bardzo lubie, a
      oni szanuja mnie tez a nie mysla sobie za moimi plecami
      "glupia Polka"?
      Mnie na razie te wszytkie zle opinnie nie dotknely, wiec
      i na razie nie mam sie czym martwic. A o Niemcach, dla
      ktorych jednym wyznacznikiem Polskosci jest przeklinanie
      i zlodziejstwo mam odpowiedni stosunek i wyrobione zdanie.

      Czy w takim razie kazdy emigrant jest farbowanym lisem
      czy tylko Ci z Niemiec?
      • prawdziwystarywiarus Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 15:57
        sabba napisała:

        > Czy w takim razie kazdy emigrant jest farbowanym lisem
        > czy tylko Ci z Niemiec?

        Dla tych, ktorzy nie zalapali sie nigdzie na wize pobytowa, oraz dla tych,
        ktorym pomysl emigracji skonczyl sie na biciu piany przy kawie w Polsce, a
        teraz zaluja - kazdy.
        • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 16:10
          prawdziwystarywiarus napisał:

          > sabba napisała:
          >
          > > Czy w takim razie kazdy emigrant jest farbowanym lisem
          > > czy tylko Ci z Niemiec?
          >
          > Dla tych, ktorzy nie zalapali sie nigdzie na wize pobytowa, oraz dla tych,
          > ktorym pomysl emigracji skonczyl sie na biciu piany przy kawie w Polsce, a
          > teraz zaluja - kazdy.


          NIEEE ! :)))))))))))))))))))))))))))))
          • xurek do Dona 01.10.03, 16:19
            Donie, czy dla uscislenia pojecia i grupy „dotknietej“ moglbys konkretniej
            wyjasnic, KTO Twoim zdaniem jest farbowanym lisem, lizusem i germanofilem? Czy
            jest nia kazdy mieszkajacy w Niemczech Polak? Jezeli tak, to dlaczego, jezeli
            nie, to czym ten bedacy sie charakteryzuje?

            Xurek
            • don2 Re: do Dona 01.10.03, 16:21

              Czekam na sabbe,i niech "przyniesie ze soba" swoja replike na moj post.
              • xurek nie czekaj, pisz :)) ntxt 01.10.03, 17:20

              • sabba Re: do Dona 01.10.03, 17:36
                No to jestem donie ale na Twoj post nie ma co odpowiadac wiec cie roczaruje.
                PIsz smialo, bardzo chce cie zrozumiec:)
                • don2 Re: do Dona 01.10.03, 17:45
                  sabba napisała:

                  > No to jestem donie ale na Twoj post nie ma co odpowiadac wiec cie roczaruje.
                  > PIsz smialo, bardzo chce cie zrozumiec:)


                  naprawde? przeciez juz odpowiedzialas. Ba ! ja tez czasami sam siebie nie
                  rozumie,a co dopiero mowic o tym bys Ty mogla mnie zrozumiec.
              • sabba Re: do Dona 01.10.03, 17:37
                o ja glupia:)) jak chcesz to se sam przynies. Na wszytkich forumach taki
                popularny chcesz byc?
                • xurek Don i Sabba, 01.10.03, 21:29
                  czy za pomoca jakiejs linki moglibyscie wtajemniczyc pozostalych dyskutantow w
                  te czesc dyskusji?

                  Xurek ciekawski
                  • sabba Re: Don i Sabba, 02.10.03, 00:01
                    Xurku nawet jakbym chciala to nie moge bo watek zostal z
                    forum niemieckiego usuniety. W moim poscie byl komentarz
                    do zachowania dona ktory w brzydki sposob macil wode na
                    forum.
                    W zasadzie nie ma to nic wspolbego z naszym tematem
                    tutaj, ale pewnie sie donowi ta odpowiedz bardzo
                    spodobala skoro chail ja zobaczyc i tutaj.:))
    • plesser Re: "farbowane lisy" czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 16:39
      Dres to nie ubior, dres to stan ducha

      Plesser
      • don2 Re: "farbowane lisy" czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 16:52

        .....dres ja mam dres,dres spoko jest....
        bo wszyscy dresiarze to jedna rodzina.......
      • xurek ja tego nie rozumiem, czy mozesz szerzej? ntxt 01.10.03, 17:20

    • xurek Moje doswiadczenia niemiecko - emigracynje 01.10.03, 16:58
      (ogolny trend pomijajac wyjatki):

      Wsrod moich „polskich“znajomych pozostalych w Polsce nie znalazl sie nikt, kto
      moj wyjazd do Niemiec uznalby za fenomen pozytywny. Reakcje dziela sie na
      obojetne „jak Ci tam jest dobrze, to w sumie Twoja sprawa“ i negatywne
      typu „zdrajczyni narodu“.

      Wsrod moich „slaskich“ znajomych moj wyjazd do Niemiec uwazany jest za jak
      najbardziej logiczny i sensowny wybor, zainteresowanie moim zyciem zawodowo-
      materialnym duze, zainteresowanie moja integracja z Niemcami/Polakami/innymi
      cudzoziemcami zerowe („ a malo to tam miyszko naszych, cobys sie za cudzymi
      musiala loglondac?“)

      Wiekszosc Slazakow poznanych w Niemczech odbieram niestety mniej wiece tak, jak
      Don opisal (jeszcze nie wiadomo kogo), jezeli znajdujemy sie poza murami
      mieszkania badz jezeli „wejdziemy na temat Niemcow“. Wstyd uzywania jezyka
      polskiego idacy w parze z zastepowaniem go strasznie kaleczonym
      niemieckim, „dorabianie sobie“ strasznej historii na temat dyskryminacji w
      Polsce, zupelnie bezkrytyczny stosunek do Niemcow, razim w stosunku do innych
      cudzoziemcow. W zaciszu wlasnych czterech scian sa to przyjemni ludzie, bardzo
      swojscy i „przytulni“, zawsze gotowi do pomocy, dowcipni na swoj slasko-
      rubaszny sposob, bardzo goscinni.

      Wiekszosc Polakow poznanych w Niemczech ma znacznie zdrowszy stosunek do
      Niemiec / Niemcow, lepiej dochodzi do ladu z problemem „wroga ojczyzny“ nie
      rozwiazujac go poprzez wyparcie sie polskosci. Stosunek do Slazakow jest u
      wiekszosci katastrofalny i niebotycznie pogardliwy, stosunki miedzy soba pelne
      rywalizacji.

      Przebywanie z Polakami/Slazakami i ich problemami emigracyjnymi jak rowniez z
      Polakami czepiajacymi sie mojej emigracji bardzo mnie z czasem zmeczylo.
      Zmeczylo tak bardzo, iz nie utrzymuje prawie rzadnych kontaktow jak rowniez
      ciesze sie z faktu, iz moj wyjazd do Szwajcarii zakonczyl ow nieprzyjemny temat
      wsrod moich znajomych w Polsce.

      Poznanym Niemcom jest przewaznie wsio ryba, skad jestem. Na poczatku traktowano
      mnie czesto z gory badz protekcjonalnie, bo sama swoim zachowaniem prowokowalam
      takie reakcje. Po paru latach traktowano mnie w sposob, ktory w niczym nie
      odbiega od tego, jak Niemcy traktuja siebie na wzajem. Z naprawde rasistowsko-
      odrzucajacymi reakcjami spotkalam sie dokladnie trzy razy. Moje pochodzenie nie
      mialo zupelnie zadnego wplywu na rozwoj mojej „kariery“ (nie przychodzi mi
      lepsze slowo) zawodowej.

      Jak oceniam sama siebie i moja emigracje? Przeszlam dluga droge od nienawisci
      do Niemcow, poprzez strach przed Niemcami, podziw dla Niemcow, poczucie winy w
      stosunku do Niemcow az po ostateczna konkluzje, ze jest to narod jak kazdy
      inny, z wadami i zaletami i ze nie musze go ani nienawidzic ani kochac, by miec
      prawo zyc w nim badz poza nim. I ze niemieckie obywatelstwo nie zobowiazuje
      mnie do zadnego konkretnego sposobu myslenia badz dzialania. I ze poczucie
      wdziecznosci mozna zupelnie oddzielic od poczucia przymusu do widzenia
      wszystkiego pozytywnie.

      Niemcy to kraj, w ktorym stalam sie dorosla, w ktorym weszlam na droge
      samodzielnego zycia, jest to jedenascie waznych lat, ktore z
      pewnoscia “zniemczyly” moj punkt widzenia i moje zachowania. Niemiecki to
      jezyk, ktorego kiedys niecierpialam a teraz uwazam za najwygodniejszy. Jezeli
      mowie sama do siebie, robie to po niemiecku. Nie czuje sie Niemka, nie czuje
      sie tez Polka, zabrzmi pewnie bardzo patetycznie-idiotycznie, ale ja naprawde
      czuje sie Europejka.
      Gdybym mogla wybrac, to wolalabym urodzic sie bardziej “monotematycznie”, nie
      na linii dawnej granicy, ale w srodku jakiegos spojnego narodu takiego np. jak
      Holendrzy, nie majacego wiecznych wrogow badz przyjaciol. Oszczedzilo by mi to
      wielu rozterek.

      Xurek
      • don2 Re: Moje doswiadczenia niemiecko - emigracynje 01.10.03, 17:21


        Pieknie piszesz Xurku. :))))))))))))))))))

        PS.Holendrzy nie lubia niemcow za to ,ze im kradli rowery w czasie okupacji
      • jan.kran Re: Moje doswiadczenia niemiecko - emigracynje 01.10.03, 17:22

        Im dluzej przebywam na polskich forach dotyczacych Niemiec albo tyz biore udzial w dyskusjach dot. DE z Polakami to sobie mysle : miales chamie zloty rog :-(((( Idealny obraz DE , a tu sie okazuje , ze te Niemcy to jakis koszmarny kraj gdzie Murzynow , sorry Polakow bija.I po co to wszystko czytasz Kranie? Ja tak lubie niemiecki, moich niemieckich przyjaciol , literature , kulture , ze sobie dam siana ze wszelkimi dyskusjami. Jedni lubia wino inni spirytus. A ja niemiecki I Niemcy. I ide se posluchac
        fausta na CD
        i Ute Lemper
        i pogadac z mlodzieza po niemiecku
        i poszukac topora , zeby stuknac w leb wszystkich co maja zero pojecia o DE , ale uwazaja ze zjedli wszystkie rozumy w tym wlasny

        Kran zdecydowany Germanofil
        • xurek do Krana 01.10.03, 17:36
          „miales chamie zloty rog :-(((( Idealny obraz DE , a tu sie okazuje , ze te
          Niemcy to jakis koszmarny kraj gdzie Murzynow , sorry Polakow bija.I po co to
          wszystko czytasz Kranie“

          Kranie, czy Ty tak zinterpretowalas moj post, czy to tak ogolnie?

          „Ja tak lubie niemiecki, moich niemieckich przyjaciol , literature , kulture ,
          ze sobie dam siana ze wszelkimi dyskusjami.”

          W ten sposob niczego sie nie osiagnie w kwesti
          wyjasnienia/porozumienia/sprostowania sadow-pogladow. Pytanie bylo jak widzisz
          swoja emigracje, jak widzisz innych emigrantow w Niemczech, jak uwazasz, ze
          Ciebie widza i dlaczego………

          “poszukac topora , zeby stuknac w leb wszystkich co maja zero pojecia o DE ,
          ale uwazaja ze zjedli wszystkie rozumy w tym wlasny”

          kto Twoim zdaniem “ma pojecie o DE”? Jakie kryteria nalezy spelnic, by moc sie
          o DE wypowiadac? Badz na abarot, na podstawie czego oceniasz, ze ktos ma “zero
          pojecia”?

          Xurek
        • don2 Re: Moje doswiadczenia niemiecko - emigracynje 01.10.03, 17:41

          Kranikuuuuu!! mylisz Niemcy i niemiecka kulture z tematem dyskusji.
          mianuje cie "Germanofilem pozytywnie oszolomionym" Odp.dokument przyjdzie
          poczta.Uklony. von D.
          • maria421 Farbowane lisy? 01.10.03, 18:10
            Cala rozmowa o Polonii w Niemczech powinna sie zaczac od tego kto do niej
            nalezy.
            Czy maja do niej nalezec tylko Polacy z polskim pochodzeniem i polskim
            paszportem, jak np.ja?
            Czy moga do niej rowniez nalezec ci, ktorzy sa z pochodzenia Niemcami, ale
            identyfikuja sie ciagle z polska kultura, jezykiem i sa zainteresowani Polska?

            Moim zdaniem Polonia niemiecka to i jedno i drugie. Czyli np. i ja i Xurek
            (gdyby tu mieszkala).

            Moja pozycja jest tutaj jasna. Ja wiem, kim jestem- Polka, ktora tu sie calkiem
            przypadkowo znalazla 20 lat temu, i ktorej w Niemczech bylo i jest dobrze. Nie
            mam problemow z identyfikacja.

            Jest niestety wielu ludzi, ktorzy takie problemy maja. Sa to ludzie, ktorzy
            przyjezdzaja tu odnalazlszy jakiegos niemieckiego przodka i nagle chca na sile
            sobie samym i calemu swiatu udowodnic, ze sa Niemcami. Ci maja ogromny problem
            z identyfikacja i w sumie zal mi ich, bo mimo ich wszelkich staran, dla
            rodowitych Niemcow sa tak samo obcy jak ja.

            Czy to sa te farbowane lisy, o ktorych mowi Don? Ci, ktorzy chca byc bardziej
            niemieccy niz Niemcy? Taki Walter, na przyklad?
    • basia553 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 18:59
      Wsadziles Donie kij w mrowisko i teraz nawet nie raczysz odpowiedziec, kogo
      dokladnie masz na mysli. Prowokacja?
      Ja jestem bardzo dlugo tutaj, wiec zdazylam przejsc rözne etapy. Koniec jest
      taki, ze z tzw. Polonia nie utrzymuje prawie wcale kontaktu, poza dwoma
      przyjaciölkami. Jestem ze Slaska - czyli naleze do tych, ktörych sie
      najczesciej na forum krytykuje, obsmiewa. Dlaczego? Przeciez sa tacy i siacy,
      choc moze siakich jest wiecej. Ale i to nie daje prawa do uogölnien.
      Nie udaje ani Niemki, ani Polki, jestem i ja, Xurku Europejka, ktöra dziecinstwo
      i mlodosc spedzila w Polsce, a teraz chetnie zyje w srodku Europy.
      Wsröd znajomych i w pracy atmosfera przyjazna. Czasami w pracy slysze bardziej
      zartobliwe ale i zlosliwe uwagi, jakos sobie z tym daje rade. Staram sie w
      takich sytuacjach zachowac klase.
      Najlepiej i tak czuje sie we Wloszech, w ktörych jednak nie mam szans zyc
      (zarzucam czasami mezowi, ze nie jest Wlochem i nie ma rodziny gdzies w
      Toskanie). Ale zarty na bok.
      Razi mnie, ze ta krytyka niemieckiej Polonii jest czesto taka agresywna.
      Gdzie Ty mieszkasz Donie? Bo juz wiem, ze gdzies w Europie. Ale jaka jest Twoja
      Polonia? Czy tez taka godna krytyki? Przeciez o Polonii amerykanskiej slyszy
      sie np. wiele zlego, ale nigdy nie ma takich bolesnych napasci jak na nas.
      A moze by nas tak zostawic w spokoju, a typöw takich jak XYZ ignorowac?
      • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 19:40

        Do Basi. To nie ja ,to monoprix.To on zwrocil uwage na ten germanofilski
        folwark.Ja tylko z nim sie zgadzam.( germanofilski w znaczeniu negatywnym)
        ale za to co podpisane moim nikiem,odpowiadam ja. uklony D.
        • maria421 Don, wymigujesz sie. 01.10.03, 19:56
          Najpierw "farbowane lisy", teraz "germanofilski folwark", ale nic konkretnego.
          Ot, rzucic kamieniem i raczke za siebie schowac.
      • toj.ka Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 01.10.03, 23:42
        to troche nie na temat- ale niech tam:)
        ja jestem tu dosc niedlugo- ale prawdopodobnie na dluzej.
        to prawda- atmosfera w pracy przyjazna- ale TO NIE TO co w polsce, to nie te
        zarty, nie to chichranie sie- przy jak najbardziej powaznie traktowanej
        pracy...
        ba- ja naprawde- musze tu uwazac- na moje nawyki z polski- traktowania - (w
        slowach!) wielu spraw z przymruzeniem oka- tu nie jestem rozumiana.
        i to nie rozumienie jezyka chodzi!- tez myslalm ze to moze to- i obserowowalam
        jak niemcy zachowaju sie wzgledem siebie- znow milo i sympatycznie- ale bez
        tych zartow..
        no- tak jest- ja juz przyzwyczajam sie, ja juz powoli zapominam. ale barzo bym
        nie chciala...
        dlatego tez szukam polakow- po forach- gdzie sie da:))))

        pozdrawiam

        • maria421 Do Tojki 02.10.03, 08:47
          Co do poczucia humoru Niemcow to, faktycznie.....

          Ale trzeba ich brac takimi, jakimi sa. I bron Boze, nie odbierac wszystkiego w
          sensie "oni tak mnie traktuja, bo ja jestem Polka". Przy blizszym poznaniu
          tych, z ktorymi uwazasz, ze mozna sie zaprzyjaznic, okazuje sie, ze sa bardzo
          solidni, odpowiedzialni, pomocni.


          • toj.ka Re: Do Tojki 02.10.03, 10:31
            marys, alez biore, doceniam. nie traktuja nie gorzej- bom polka- a
            przynjamniej ja nie mam z tym problemow.
            ale mialam problemy z moim "niepowaznym" traktowaniem spraw powaznch. oduczam
            sie.
            tylko ja sie o siebie boje- ja sie tu adaptuje i tez sie zmieniam...:)))
            a ja nie kceeeee!!!

            :)))))
    • lalka_01 Re: "farbowane lisy" czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 09:20
      Ominela mnie ta dyskusja na niemieckiej Polonii i w zasadzie nie zaluje. Bo
      powoli (jak wielu) wycofuje sie z pisania tam. POniewaz Walter niezle mnie
      wkurzal zastanawialam sie skad sie w nim to wszystko bierze. I doszlam do dwoch
      wnioskow: a) jest chory psychicznie, b)ma problemy, bo jest "ni pies ni wydra".
      Za bycie Polakiem podziekowal ale tutejsza spolecznosc nie widzi w nim Niemca.
      I pojawiaja sie rozczarownia, stresy itp. Zeby zamknac myslenie "czy bylo
      warto" nalezy dotychczasowa ojczyzne zmieszac z blotem i zgnoic. Im czesciej i
      intensywniej sie to bedzie mowic(i pisac) tym mocniej sie bedzie w to wierzyc.W
      tym sensie jego posty sa skierowane nie do tych, ktorzy podejmuja polemike,
      tylko do milczacej wiekszosci (?) tamtego forum i odgrywaja byc moze nawet
      jakas role terapeutyczna. Wystarczy wejsc na strone Waltera - okazuje sie, ze
      dla wielu jest prawdziwym guru (o ile sam tych wszystkich postow nie
      wyprodukowal). Wiec moze nalezy tego misjonarza zagubionych po prostu zostawic
      w spokoju jego pacjentom?
      Moja postawe POlki w Niemczech wiele razy opisywalam. Mam do wyboru albo
      udawanie kogos kim nie jestem albo podkreslanie swojej innosci. Wybieram to
      drugie, po cichu liczac na to, ze tubylcy to docenia. A nawet jesli nie, to nie
      wiaze z Niemcami swojej przyszlosci, wiec przezyje.
      • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 09:30
        pytalam sie dzis kolezanki w pracy jak to jest jej
        zdaniem, z ta Polonia w Niemczech. A ona na to ze sie
        odcian i nie szuka tych kontaktow. A dlaczego? Bo to
        slazacy, zawistni, prymitywni w wiekszosci i bardziej
        niemieccy niz sami NIemcy. To jej slowa. A ja sie pytam,
        przeciez Polonia Niem. to chyba nie sami Slazacy, wiec
        gdzie sa inni? Wycofuja sie? NIe biora czynnego udzialu w
        zyciu Poloniii? No bo po co istnieje taka Polonia? zeby
        sie wspierac na obczyznie? Bo teskno za Polska i nie chce
        sie tej polskosci utracic? Czy tez moze po to by troche
        tez reprezentowac Polske na zewnatrz? Gdzie ta Polonia,
        tzw .polityczna? Majaca cos do powiedzienia? MOze to
        faktycznie jednya ktorej na tej polskosci zalezy?
        Definicja jest do dyskusji.
        • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 09:43

          Panience pod tytulem sabba cos sie pomylilo ? Czy nocka byla ciezka ?
          Wspierajaca Polonia ? Polityczna :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          widzisz ten smiech ? Polityczna Polonia? A coz to za nowy twor ? Prosze o
          przyklady i adresy itp.bede niezmiernie wdzieczny.
          • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 09:54
            A don jak zywkle musi wysmiac, wyszydzic, skomentowac w
            odpowiedni sposob. NIc nowego.
            MOze uzylam skrotu myslowego, mogles nie zrozumiec.
            Ludzie lgna do siebie bo im na obczyznie, zle, samotno,
            teskno. I mysla, ze rodak pomoze. Rozumiesz? Wiec sie
            jednocza po to zeby sie wspierac? Czy jest ci to nieznane
            zjawisko? Czy tez ironicznie wyrazasz sie o jakielkolwiek
            Poloniii ktora to z wspieraniem nie ma nic wspolnego?
            A polnia polityczna to ludzie ktorzy byli zmuszeni
            wyjechac z PL, lub spowrotem wjechac nie mogli wlasnie
            dlatego bo byli politycznie niewygodni dla panstwa. Lub
            tacy, ktorzy cos do powiedzenia mieli ale im nie wolno
            bylo. Lub tacy, ktorzy po prostu w Polsce zyc nie chcieli
            ale ich jedynym celem nie bylo ulozenie sobie dostaniegio
            zycia gdzie indziej. Pisarze, historycy, politycy. Dalej
            smiech i wyszydzanie? Prosze bardzo, ale napisz cos
            konkretnego, bo na razie produkujesz jakas czkawke:;)
            Pozdrawiam
            Panienka Sabba, spodobalo mi sie bardzo.:)

            >
            • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:14
              sabba napisała:

              > A don jak zywkle musi wysmiac, wyszydzic, skomentowac w
              > odpowiedni sposob. NIc nowego.
              > MOze uzylam skrotu myslowego, mogles nie zrozumiec.
              > Ludzie lgna do siebie bo im na obczyznie, zle, samotno,
              > teskno. I mysla, ze rodak pomoze. Rozumiesz? Wiec sie
              > jednocza po to zeby sie wspierac? Czy jest ci to nieznane



              > zjawisko? Czy tez ironicznie wyrazasz sie o jakielkolwiek
              > Poloniii ktora to z wspieraniem nie ma nic wspolnego?
              > A polnia polityczna to ludzie ktorzy byli zmuszeni
              > wyjechac z PL, lub spowrotem wjechac nie mogli wlasnie
              > dlatego bo byli politycznie niewygodni dla panstwa. Lub
              > tacy, ktorzy cos do powiedzenia mieli ale im nie wolno
              > bylo. Lub tacy, ktorzy po prostu w Polsce zyc nie chcieli
              > ale ich jedynym celem nie bylo ulozenie sobie dostaniegio
              > zycia gdzie indziej. Pisarze, historycy, politycy. Dalej
              > smiech i wyszydzanie? Prosze bardzo, ale napisz cos
              > konkretnego, bo na razie produkujesz jakas czkawke:;)
              > Pozdrawiam
              > Panienka Sabba, spodobalo mi sie bardzo.:)
              >
              > >

              Wybacz ty jednak coraz gorzej brniesz w te bzdety. Lzy naplywaja mi do oczu
              jak widze lgnacych do siebie ,osamotnionych itd A juz zupelnie padlem na
              tzw.ryja jak poczytalem o politykach z PRL na emigracji:))))))))))))))))
              Z toba naprawde nie jest dobrze ! naczytalas sie o Wielkiej emigracji? albo o
              powojennej?.Pisarze i dziennikarze? A do nich co masz?.Ci co chcieli to wrocili
              inni dalej zyja i walcza o chleb codzienny.Maja co robic? drzec szaty na sobie
              i wspominac jak byli korespondentami PAP w Mongolii?
              PS.Nie zaczynaj personalnie .Uprzejmie prosze! Od wielu lat mam ustalona na
              necie opinie chama i staram sie poprawic zdanie forumowiczow o mnie.Nie
              prowokuj.pisz o tym z czym sie nie zgadzasz.twoje zdanie o mnie zachowaj dla
              siebie.
              • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:19
                Don, oczywiscie masz prawo naprawiac swoja opinie chama,
                ale ciekawe jak sobie na nia zapracowales. Daleka jestem
                od wycieczek osobistych, ty zas wcale personylnych
                zwrotow nie masz. W ogole! Moze raczej czytaj to co
                wczesniej napiszesz. I nie denrwuje sie, prosze. To tylko
                dyskusja.

                A co do tematu: dalej nie rozumiem co Cie tak
                rozsmieszylo w moim "brnieciu dalej".
                • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:27
                  sabba napisała:

                  > Don, oczywiscie masz prawo naprawiac swoja opinie chama,
                  > ale ciekawe jak sobie na nia zapracowales. Daleka jestem
                  > od wycieczek osobistych, ty zas wcale personylnych
                  > zwrotow nie masz. W ogole! Moze raczej czytaj to co
                  > wczesniej napiszesz. I nie denrwuje sie, prosze. To tylko
                  > dyskusja.
                  >
                  > A co do tematu: dalej nie rozumiem co Cie tak
                  > rozsmieszylo w moim "brnieciu dalej".



                  W szkole napisal by nauczyciel pod twoim postem " pisz na temat" !!
                  • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:33
                    Don jestes moim guru. Mam nadzieje ze jeszcze wiele sie
                    od ciebie naucze.
                    Oczywiscie nie chcialam byc zbyt personalna:))))
        • lalka_01 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 09:45
          Nie znalazlam zadnej wartej nawet przegladania gazety wychodzacej po polsku w
          Niemczech. Ty tez nie. Nie znam zadnej sensownej grupy polonijnej dzialajacej w
          moim otoczeniu, ale prawde mowiac intensywnie nie szukalam. Ale moze chodzi tez
          o to, ze stosunkowa bliskosc Polski nie zmusza do organizowania sobie na
          miejscu ojczyzny w pigulce? Na forum niemieckiej polonii poza oferta polskiej
          misji katolickiej nikt sie z zadna zorganizowana grupa nie ujawnil.
          • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:00

            A moze tak na powaznie ,bez wymachiwania szabelka z drewna co ?majac do Kraju
            od 1 godz. do 5 godzin jazdy samochodem,otwarta granice itp.kazde gadanie o
            tesknotach brzmi jak urywek z kabaretu i to marnego.jakas wspierajaca sie
            polonia brzmi jak zly dowcip.niestety niektorym marnie to wychodzi.czas
            bezgranicznej tesknoty za ojczyzna sie zakonczyl,gdy w lodowce lezy kielbasa
            z ostatniej wizyty,na stole gazety i ksiazki i czasami wypelniona deklaracja
            podatkowa z PL.Bo czemu nie zarobic kilka groszy na mozliwosci bedac niby w
            Polsce a zyjac w Niemczech.Ale pogadac zawsze mozna "emigrancka wspolnoto"
            • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:04
              Don generalizujesz. MOwisz na podstawie kilku tam
              przykladow ktore gdzies tu wymieniles i co? To wszytko?
              To wystarczy? Tobie moze tak? Ja swojego miejsca w zadnej
              Polnii nie widze ale sie zastanawiam dlaczego jest jak
              jest. Poza tym tesknota tesknocie nie rowna. Czy jak ktos
              zdecydowal sie nie zyc w PL to juz nie moze tesknic? Czy
              jedno wyklucza drugie? Przeciez nikt tu jeszcze nie
              okreslil co to naprawde jest Polonia? A jaka jest Polonia
              w Twoim kraju tak przykladowa?
              Kurka, coz ty tak masz do tych Niemcow?
            • lalka_01 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:06
              Ech, cos nie rozumiem. Albo Ty nie do konca. Na samolot dla piecioosobowej
              rodziny mnie nie stac, a samochodem jade (bardzo szybko, jesli nie ma korkow i
              dzieci nie musza sikac co chwila) absolutne minimum 13 godz. - z mojego domu w
              DE do mojego domu w Krakowie jest ok. 1250 km. W najlepszym razie jestem w
              Polsce dwa razy do roku.
              • don2 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:36
                lalka_01 napisała:

                > Ech, cos nie rozumiem. Albo Ty nie do konca. Na samolot dla piecioosobowej
                > rodziny mnie nie stac, a samochodem jade (bardzo szybko, jesli nie ma korkow
                i
                > dzieci nie musza sikac co chwila) absolutne minimum 13 godz. - z mojego domu
                w
                > DE do mojego domu w Krakowie jest ok. 1250 km. W najlepszym razie jestem w
                > Polsce dwa razy do roku.
                >

                Masz racje -nie moge kazdemu wyliczac km i godziny dojazdu.Ale odleglosci sa
                smieszne .A to ile kto razy jezdzi do kraju to jego biznes.ja pisalem o
                mozliwosciach.

          • lucja7 Re: specyfika 02.10.03, 10:02
            Okazuje sie ze jest jakas specyfika emigracji niemieckiej?
            Moze przez to ze Slazacy? Wczesny kontakt z kultura niemiecka? A moze w ich
            wypadku nie jest to zupelnie emigracja? Przyznam ze nie mam pojecia.
            lucja7.
            • lalka_01 Re: specyfika 02.10.03, 10:09
              A jaka jest emigracja francuska?
              • lucja7 Re: specyfika 02.10.03, 11:30
                Rozna, kolorowa, szara. Poza ludzmi zorganizowanymi w roznego typu
                towarzystwach istnieja chyba zblizenia poprzez zycie zawodowe, lub tez
                kulturalne: stowarzyszenia zawodowe, biblioteka, ksiegarnia,kiedys znacznym
                centrum byla "kultura". Dzis chyba bardziej polski kosciol, przed ktorym w
                niedziele mozna zobaczyc smutny podchmielony tlumek mowiacy po polsku a
                szukajacy pracy. Nie wiem czy pija w barach obok czy przynosza z soba. Troche
                jak niedziela na glownym, jak w innym watku.
                lucja7.
        • xurek Kim jestesmy my Slazacy? 02.10.03, 10:38
          Znam “nas” wielu a w tym ani jednego, ktory nie zadal by sobie tego pytania –
          jedni cichutko, w skrytosci ducha, tak, ze widzi sie tylko rezultaty, inni
          dlugo, glosno, obszernie.
          Rodzac sie w slaskiej rodzinie dziecko dochodzi do wniosku, ze jest rzecza
          najnormalniejsza w swiecie ze rozne “rodzinne frakcje” uzywaja do rozmowy
          roznych jezykow, ze sa tacy, co dobrze po niemiecku i prawie nie po polsku i
          tacy, ktorzy dobrze po polsku i wcale po niemiecku i ze wszyscy po slasku. Jest
          tez rzecza normalna, ze czesc rodziny mieszka w Niemczech i dostarcza na
          codzien niedostepnych dobr/rozrywek – Niemcy sa obecne od urodzenia jako
          rodzaj “zamorskiej kolonii dostarczajacej kolonialnych dobr”.

          Wychodzac w “swiat poza wlasna wsia” dziecko zauwaza, ze cos jest nie tak, bo w
          innych rodzinach tak nie jest. Pierwsze mgliste przeczucie “z nami cos jest nie
          tak a przynajmniej inaczej”. Dowiaduje sie rowniez, ze Niemcy do wcielenie
          diabla, ze SS, ze obozy koncentracyjne, ze wojny, zabory, mordowanie itd itp.
          Raj mlekiem i miodem plynacy nabiera nieprzyjemnego odoru. Do tego dochodzi
          pare na poczatku szokujacych, pozniej zenujacych uwag zlosliwej pani
          nauczycielki od polskiego na temat wymowy i “prymitywnych gwarowych slow” plus
          glebsze zrozumienie “nocnych Slazakow rozmow”
          Potem przychodzi walkowanie drugiej wojny swiatowej w szkole i najpozniej wtedy
          otchlan „ja i moj dziadek z Wehrmachtu kontra „oni i AK i AL” otwiera sie w
          calej swej pelni. Dla niektorych posiada ona jeszcze “drugie dno”, bo maja jak
          ja mame Polke i liste zagazowanych w Oswiecimiu. Nawet najbardziej gruboskorni,
          tepi, odporni i durni nie sa w stanie nie dojsc do wniosku, ze Slazacy i Polacy
          to nie jedno i to samo i ze jakos trzeba siebie zdefiniowac, zaszufladkowac,
          dolaczyc, odlaczyc. Decyzje bywaja rozne – znam takich, ktorzy przestali mowic
          po slasku i zrobili sie “bardziej polscy niz najbardziej polski Polak” i tych
          na odwrot, ktorzy “doszlusowali do Rajchu” i takich, co odkryli dla siebie
          termin “mniejszosci narodowa”.
          Nie wiem, jak ci spolonizowani w glebi swej duszy dochadza z owa “polonizacja”
          do ladu, ale ich wybor byl o tyle szczesliwszy, iz zyjac w Polsce, chodzac do
          polskiej szkoly i bedac otoczonymi przez polska wiekszosc mieli pelna szanse
          zostac uznanymi za “takich samych a nie obcych”. Ci “niemieccy”, ktorzy
          pozostali w Polsce, zyja w nieistniejacym swiatku
          domniemanej “Volkszugehörigkeit”, ktory jednakze ma ten plus, iz bedac mitem
          nikogo nie interensujacym daje sie zachowac, bo rzeczywistosc go nie burzy.
          Najgorzej maja sie ci, ktorzy decydujac sie na niemieckosc pojechali do Niemiec
          i stwierdzili, ze tacy z nich Niemcy, jak np. ze mnie, albo jeszcze i gorzej,
          bo jezykowo sa znacznie slabsi. Znow zabrzmi patetycznie, ale “bol odrzuconego
          dziecka, ktore zaadodptowalo sobie rodzicow bez ich wiedzy” jest do tego
          stopnia nie do zniesienia, iz nawet jako “osoba postronna” (bo znalazlam inna
          droge) przestalam o tym myslec, chciec sie tym zajmowac, chciec pomoc badz
          nawet porozmawiac, bo nawet jako “bol wyimaginowany” boli za bardzo.
          Wiekli problem psychiczny wymaga rozwiazania a rozwiazania znalezione bez
          fachowej pomocy bywaja czesto bardzo dziwne, nieporadne, idiotyczne itp.
          Dlatego tez tak wielu Slazakow zachowuje sie w sposob, ktory razi, wnerwia,
          smieszy, oburza itd itp.

          Nie mam do nikogo pretensji ani zalu, ze go wnerwia, ze oburza, mnie sama tez
          wnerwia, nieraz do granic wytrzymalosci. Mam zal, ze nikt nie pomogl, nie
          zintegorwal, nie odniosl sie z szacunkiem przez cale dlugie dziesieciolecia
          (dluzej nie zyje i nie znam z opowiadan). Nie umiem zdefiniowac, kim jest
          ten “ktos”. Czy to Niemcy, czy Polska, czy pani nauczycielka od polskiego czy
          siksa w sklepie smiejaca sie z mojej babci, ze „cwitrow to u nas sie prosze
          pani nie sprzedaje“ czy kolezanka z pracy mowiaca „die Schlesier sind nichts
          weiter als Polen, die unsere Gesetze zur Besserung ihrer materiellen Lage
          ausnutzen“.
          I mam zal, jezeli ktos bez zastanowienia skad i dlaczego mowi „Bo to slazacy,
          zawistni, prymitywni w wiekszosci i bardziej niemieccy niz sami NIemcy.“

          Ja ucieklam od problemu, odcielam sie na pare lat i wrocilam do „folkloru“
          przestajac uwazac sie za integralna jego czesc. Jest mi z tym dobrze, dopoki
          nikt i nic mnie nie zmusza do ponownego zaglebienia sie w temat, dopoki nie
          napatocze sie na zadnego Waltera i dopoki moj ojciec nie robi sie czerwony ze
          wstydu jak Piranha na ulicy glosno powie “ale dziadek, mow po polsku!”.

          Pozatym szanuje Slazakow, lubie Slazakow, kocham moja rodzine i uwazam ze jest
          to bardzo rzetelny, pracowity, sumienny i uczciwy „narod“. I fajnie by bylo, by
          i to ktos czasem zauwazyl.

          Xurek
          • sabba Re: Kim jestesmy my Slazacy? 02.10.03, 10:52
            To jest temat w stylu: czy mozna cos dobrego powiedziec o
            Polakach, Niemcach, Rosjanach itd. Zawsze znajda sie
            tacy, ktorzy uogolniaja i tacy ktorzy wieszaja psy.
            NIkomu sie nie dogodzi chocby nie wiem co.
          • don2 Re: Kim jestesmy my Slazacy? 02.10.03, 10:55

            Xurku to bylo znowu piekne !!!!!!!!!!

            UCZCIE SIE PISAC OD XURKA !!!!!! PO POLSKU. NA TEMAT I BEZ EGZALTACJI ORAZ

            PATOSU . Uklony do ziemi.D.

            • lalka_01 Tak kolego Don, ma Pan racje 02.10.03, 11:54
              moze Pan sprobowac, choc poprzeczka jest wysoko postawiona.
    • basia553 Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:01
      Powtarzam sie, ale juz pisalam, ze moim zdaniem bliskosc Polski powoduje, ze
      nie musimy sie tutaj tak ciasno w kupce trzymac. Möj brak polskich kontaktöw
      rekompensuje corocznym wyjazdem do polski, gdzie sie odchamiam (mieszkam tu na
      pustyni kulturalnej), chodze co wieczör do teatru np. Albo teraz czytam w
      wiekszosci polskie ksiazki, ktöre tez przez bliskosc polski latwiej zdobyc.
      I ludzie, znowu ktos zmieszal z czym trzeba Slazaköw. Przeciez nie wszyscy
      Slazacy sa jednakowi (znowu sie musze powtarzac), wiec dajcie spoköj z tym
      uogölnianiem!! Pozdrawiam, Slazaczka
      • sabba Re: 'farbowane lisy' czyli niemiecka emigracja 02.10.03, 10:09
        Nikt tu Slazakow szczegolnie nie potepia, kazdy pisal co
        widzial, slyszal czy ewentualnie sam przezyl.
        Generalizowac nie nalezy ale automatycznie tak wychodzi.
        Ja zadaje w moim poscie jedynie pytania i szukam
        odpowiedzi, lub zdania innych ludzi na ten temat. Jedyny
        ktoremu nie w smak jest polonia niemiecka jest don:))
      • toj.ka do baski, don i in. 02.10.03, 10:40
        to tak i nie tak...moze wy jestesci juz tu dlugo i tego juz nie czujecie - ale
        ja nie- i bardziej czuje-czego mi brak. to co pisalam wyzej. i to ze ja czuje-
        ze sie zmieniam, ze staje sie taka jak "wrony". a poszukiwanie polakow tutaj-
        to taka proba ratunku- tego co we mnie jest polskie, inne ...

        pzdrw.
        • xurek do Toj.ki 02.10.03, 11:29
          „i to ze ja czuje- ze sie zmieniam, ze staje sie taka jak "wrony". a
          poszukiwanie polakow tutaj- to taka proba ratunku- tego co we mnie jest
          polskie, inne ...”

          Moja wyprobowana “recepta” :):

          Strach przed “germanizacjia” czyli “utrata polskosci” nie jest niczym innym,
          niz starch przed wydorosleniem zwiazanym czesto ze zmiana pogladow na np.
          milosc, polityke, moralnosc itp.
          “Germanizajca” spowodowana naturalnym procesem przejmowania (subiektywnie)
          pozytywnych zachowan otaczajacego srodowiska nie jest zjawiskiem jakosciowo
          innym niz np. doroslenie.

          Ja to ja, moja identyfikacja to moja psychika, czesciowo wrodzona, czesciowo
          uksztaltowana przez los i moje swiadome wybory. Ja jako ja, nawet zyjac w
          Polsce i bedac Polka odbiegam swoim zachowaniem od innych Polakow. Dla mnie nie
          jest zadna roznica, czy moje zachowanie “odbiega” dlatego, iz uksztaltowalam
          sobie sama inny poglad na sprawe, czy tez dlatego, ze gdzie indziej
          uksztaltowany poglad na sprawe przejelam, bo sie przyzwyczailam badz przejelam,
          bo uznalam za lepszy.

          Trzymanie sie kurczowo przeszlosci ze strachu przed zmiana, ktora zachodzi
          spontanicznie i w harmonii z moim “ja” to katowanie samego siebie w imie tak
          naprawde nie istniejacych zboznych celow.

          Badz calkiem krotko – Kameleon to jest naprawde zwierz, od ktorego wiele mozna
          sie nauczyc. Jak by nie wygladal, zawsze pozostaje kameleonem i dobrze mu z tym.

          Xurek
          • toj.ka Re: do Toj.ki 02.10.03, 12:15
            xura, nie rozumiesz....:))))))to nie strach przed germanizacja....

            wiesz- ja ostatnimi laty dosc kusrowalam- rok polska- rok niemcy (stypendia i
            rozne takie)-
            chodzi np. o to- no - ze ja sie w niemczech przez rok tak nie nasmieje jak
            przyz tydzien pracy w polsce... my sie tam smiejemy (dla mnie - leider
            vergangenheit :)))) ze wszytskiego, co chwile glupie uwagi- albo inaczej sprawy
            srio- mowione niepowaznie-
            • xurek rozumiem, rozumiem :)) 02.10.03, 12:29
              „ja to trace, trace ta umiejetnosc patrzenia z dystansem...widzialam to- gdy np
              wrocialm do polski po dluszyzsm pobycie w .de-potrzebowalam czasu- tygodnia ,
              dwoch by "przestawic sie" na stare tory myslenia- nie jezyk, ale wlasnie na ten
              sposob patrzenia na sprawy codzienne...“

              no wlasnie – to „nowe“ tak weszlo Ci w krew, ze trudno sie bylo przstawic
              na „stare“. A skoro tak weszlo w krew, i to nawet wbrew woli, to nie moze tak
              naprawde „poswiadomie przeszkadzac“ – przeszkadza tylko „swiadomie“. Chcac
              to „utrzymac na sile“ trzeba sie „wysilac“ a ja sie pytam po co? Jak wrocisz,
              pobedziesz, to wroci samo, jak nie, to brak nie bedzie przeszkadzal, pod
              warunkiem, ze sie na to „nieprzeszkadzanie“ zgodzisz.

              „wiesz- to jest wlasnie to cos wiecej, to cos co ksztatuje kulture, to cos co
              sprawia ze kim innym sa niemcy (jako narod oczywiscie) kim innym wlosi, kim
              innym anglicy...no i wlasnie kim innym polacy....obawiam sie- ze Ci co sa tu
              dluzej- nie za bardzo sa w stanie zrozumiec o co mi chodzi :(„

              A ja sie obawiam, ze Ty nie rozumiesz, ze „ci co sa dluzej“ rozumieja, sami
              przerobili i „wiedza“, co dzieje sie dalej :). A dalej dzieje sie to, ze np.
              taki Wloch po 50-ciu latach pobytu w Niemczech wciaz jeszcze nie staje sie
              Niemcem – nie jest tez typowym Wlochem, tylko wlasnie nowa kreacja pod
              tytuelm „Wloch z 50-letnim niemieckim stazem“ i ze jest to kreacja rownie dobra
              jak kazda inna, wymagajaca za to znacznie mniej „pielegnacji“ niz „pozostanie
              stuprocentowym Wlochem“ :).

              A jezeli wroci do Wloch, to znow sie „zwlosi“, wiec furtka jest zawsze otwarta,
              jezeli chce sie siegnac po klamke :)

              Xurek
              • maria421 Dobrze powiedziane, Xurek 02.10.03, 13:07
                Sama tez uwazam sie za mieszanca, ale nie uwazam, zeby to slowo mialo zle
                znaczenie. To tylko czlowieka moze wzbogacic.
                • akawill do toj.ki 02.10.03, 15:41
                  Tez mysle, ze Xurek rozumie. Wydaje mi sie, ze Ty jestes ciagle w Polsce,
                  mimo, ze w Niemczech. I chyba musisz sobie pomyslec jak wyglada u Ciebie cos
                  co ja okreslam jako stosunek przyjemnosci do bolu (ang. pleasure-to-pain
                  ratio). Powinien byc on wiekszy niz 1, tzn. wiecej przyjemnosci. I wiekszy
                  niz gdzie indziej (niekoniecznie teraz, ale wkrotce). Byc moze tez Niemcy nie
                  sa odpowiednie dla Ciebie. W zasadzie w mniejszym lub wiekszym stopniu kazdy
                  przechodzi przez te zmiany i tez uwazam, ze sa one naturalne. Oczywiscie masz
                  jednak wybor w kierowaniu nimi.
              • toj.ka Re: rozumiem, rozumiem :)) 02.10.03, 19:33
                xurek napisała


                > no wlasnie – to „nowe“ tak weszlo Ci w krew, ze trudno sie by
                > lo przstawic > na „stare“. A skoro tak weszlo w krew, i to nawet wbrew woli,
                >to nie moze tak naprawde „poswiadomie przeszkadzac“ – przeszkadza tylko ̶
                > 2;swiadomie“. Chcac to „utrzymac na sile“ trzeba sie „wysilac“ a ja sie pyt
                > am po co?

                bo to "nowe" to jest brak czegos, (no wlasnie, smiania sie) a nie cos "nowego"-
                dodanego.
                i bynajmniej nie jest tak, ze w polsce pracowalam mniej intensywnie- wrecz nie
                wiem czy nie bardziej- nawet bez poprawki na jezyk...
                i dlaczego mam chceic- co stracic?
                a Wchodzi w krew" nieswiadomie- bo... narzady nieuzywane- zanikaja:)


                pzdrw
                • jan.kran Re: Germanofil pozytywnie oszolomiony. 05.10.03, 11:24
                  Xurku , nie pisalam ani do Ciebie konkretnie choc dzieki Twoim postom wiele
                  zrozumialam.

                  Po pierwsze dla mnie zrozumienie DE to:
                  bdb znajomosc jezyka
                  czytanie niemieckiej prasy , ogladanie TV , posiadanie pojecia o kulturze ,
                  polityce ,a ja sie da to literaturze DE
                  to zycie wsrod Niemcow

                  Zycie wsrod Niemcow oznacza dla Krana kontakt z osobami roznego wieku i plci,
                  pochodzenia spolecznego o roznym poziomie intelektualnym i wyksztalceniu.
                  Zycie na codzien :

                  szkola , przedszkole , wspolne pieczenie Zwiebelkuchen , i Bibelkreis, i
                  dyskusja o wychowaniu dzieci ,i gdzie mozna co kupic ,i dlaczego znowu
                  podrozalo.
                  Wspolne wycieczki rowerowe i na plywalnie i kino .
                  I co ja Ci mam Xurku opisywac moje 12 lat DE z zero kontaktow z Polakami:-)))

                  Jak przez przypadek zetknelam sie z Polonia w DE , krotko przed emigracja do
                  Norge to se dalam siana i odpuscilam ,i sie zakolegowalam tylko z jedna Polka z
                  ktora bym sie i tak przyjaznila , bo mialysmy wspolne podejscie do zycia , a
                  bycie Polka bylo drugorzedne.

                  Ja bylam zaszokowana tym jak DE jest widziane w PL po kontaktach na forumach
                  roznych polskojezycznych. Zdawalo mi sie , ze albo ja jestem nienormalna albo
                  slepa.

                  Potem zrozumialaam dwie rzeczy:

                  ze w kontaktach PL - DE pewna role odgrywa problem Slazakow , ktory jest dla
                  mnie dokladnie tak samo odlegly jak problem czy ludzie zyja na Marsie

                  mam wprawdzie przyjaciolke Slazaczke ale dopiero w te wakacje po 20 latach
                  znajomosci uslyszalam ( na moja prosbe ) jak mowi po slasku :-)))

                  moj punkt widzenia DE jest niemiecki a nie polski

                  Kran.
                  • xurek no wlasnie :(( 06.10.03, 10:59
                    „ze w kontaktach PL - DE pewna role odgrywa problem Slazakow , ktory jest dla
                    mnie dokladnie tak samo odlegly jak problem czy ludzie zyja na Marsie“

                    Tyle tylko, ze Slazacy i ich „problem“ to nie film science ficition tudziez
                    jakas grupa etniczna na pograniczu Burkina Faso i Togo, tylko dobre pare
                    milionow ludzi stanowiacych czesc historii/zycia zarowno Polski jak i Niemiec.
                    Dlatego tez fakt, iz obydwie „wiekszosci narodowe“, ktore bylo nie bylo
                    przyczynily sie glownie do takich a nie innych losow Slaska
                    wykazuja „marsjanskie zainteresowanie“ owym jest dla mnie co najmniej dziwne,
                    by nie powiedziec bolesne.

                    Na wstepie naszej znajomosci moj ex, skonfrontowany z moim „jestem Slazaczka“
                    wywrocil oczami, westchnal gleboko i powiedzial „czy nie mozesz sobie znalezc
                    sensowniejszego badziewia, jezeli juz tak bardzo zalezy ci na podkresleniu
                    wlasnej innosci“ dodajac ze „cos takiego jak odrebna grupa Slazakow to mit
                    propagowany przez ziomkostwa“. Dlugo nie potrafil zrozumiec dlaczego az tak
                    bardzo mnie wkurwil i dlaczego sie jak osiol przy owej „innosci“ upieram. On do
                    poznania mnie nigdy nie byl na Slasku, nigdy nie porozmawial o Slasku z
                    jakimkolwiek Slazakiem, ale wiedzial lepiej i nieomylnie i zdanie wlasne
                    mial :).

                    Xurek
                    • jan.kran Re: marsjanskie zaiteresowanie 06.10.03, 11:07
                      Wlasnie dlatego , ze nie rozumiem problamu Slaska wylaczam sie z tej dyskusji. To nie to , ze ja nie chce sie tym interesowac. Chce i dlatego uwaznie czytam to co moge. Ale jest to dla mni obce choc ciekawe. Kran.
    • xurek do Dona 02.10.03, 10:51
      Donie, wciaz czekam (i pewnie nie ja jedna) na konkretniejsze okreslenie kim,
      gdzie i dlaczego sa "farbowane lisy, lizusy i germanofilski folwark".
      To bez ironii, interesuje mnie naprawde bardzo.

      Xurek
      • don2 Re: do Dona 02.10.03, 11:09

        Troche cierpliwosci Xurku.Brak mi tu jeszcze kilku "dyskutantow" D.
        • xurek Don, podaj liste tych brakujacych dyskutantow, 02.10.03, 11:35
          ja sporbuje Ci ich tutaj "spedzic", bo umieram z ciekawosci :))

          Xurek
          • lalka_01 Re: Don, podaj liste tych brakujacych dyskutantow 02.10.03, 12:42
            Wydawalo mi sie, ze sie juz wszyscy zameldowalismy :-)
            • sabba Re: Don, podaj liste tych brakujacych dyskutantow 02.10.03, 13:00
              szkoda czasu, mysle ze od dona nie doczekamy sie odpowiedzi na pytanie xurka.
              Choc wnioskujac z jego innych postow on tutaj juz nas oswieca dajac przyklady z
              zycia wziete:))
              • xurek obiecal, wiec czekamy i trzymamy za slowo :)) ntxt 02.10.03, 13:34

              • basia553 Re: do Dona 02.10.03, 14:13
                O rany, jezeli Ty naprawde na tych dwöch czekasz, to znaczy ze chcesz poziom
                tej rozmowy zarznac. Nie zartuj sobie z nas!
                Slazaczka (chyba zmienie sobie ksywe). Möwiac szczerze, nigdy nie widzialam sie
                naprawde jako slazaczka - moi Rodzice nie byli Slazakami, choc na Slasku
                mieszkali. Ale takie rözne dyskusje mnie proiwokuja.
            • xurek nooo, nie calkiem wszyscy :)) 02.10.03, 13:34
              moze Don czeka na Waltera i Zicke? Jezeli tak, to nie wiem, czy podolam
              zadaniu :(((. Pomozecie :))?

              Xurek
              • sabba Re: nooo, nie calkiem wszyscy :)) 02.10.03, 16:00
                Zicke? Zicke jest i nas czyta i ubolewa jakie to okropne
                forum. I mysle ze sie raczej nie odezwie, choc kto wie. A
                Walter lepiej niech zoszanie tam gdzie jest:)) Ale tez
                mysle ze nas potajmenie podczytuje:)
      • maria421 Re: do Dona - ja rowniez 02.10.03, 11:16
        Donie, doczekamy sie wyjasnienia kto to te "farbowane lisy i germanofilsli
        jarmark"

        Co do przynaleznosci do zorganizowanej Polonii w Niemczech: nie czuje
        specjalnej potrzeby. Mam paru polskich przyjaciol, wystarczy.
        Jutro jade odwiedzic moja mame w Poznaniu. To juz bedzie moja 3 podroz do
        Polski w tym roku. Mama byla u mnie juz raz w tym roku i jeszcze raz przyjedzie.

        • lucja7 Re: to ja rowniez 02.10.03, 14:54
          Teoretycznie mnie to nie dotyczy, ale z wrazenia tez czekam. Dodam jednak ze
          wlosow nie farbuje, Slazaczka nie jestem i w Niemczech nie mieszkam. Ale nigdy
          nie wiadomo....
          lucja7.
Pełna wersja