Dodaj do ulubionych

Pory jedzenia

01.08.08, 22:42
Natchnęła mnie 100Kroć, pisząc o 21:50, że dochodzą żeberka. Czyli jada późno
(ehem).

Kolacje jem najchętniej przed/około 19:00. Poźniejsze posiłki daja mi kopa
energii, i potem nie mogę zasnąć. :-/
Rano inaczej: jeśli zjem za dużo (więcej niż kawa/jogurt/suchar), to nie mogę
do południa funkcjonować, bo mi się chce spać.
Kiedyś się naczytałam o racjonalnym żywieniu, i była masakra. Słucham więc,
slusznie czy nie zam., swojego organizmu.
Wprowadziłam do niego smoothies przed południem, musi domaga się owoców, ale
delikatnie.

Ale, nie da rady z wieczorami. Między jedzeniem i spaniem MUSI minąć 4-5
godzin, inaczej deblada i nie śpię albo budzę się w nocy z mordą w puszce po
szprotach podwędzanych.

Czy to preferencje z nawyku? indywidualne? wrodzone? nabyte? CO?
:-)))))))))))))))
Obserwuj wątek
    • chris-joe Re: Pory jedzenia 01.08.08, 23:47
      Jako jednostka niezwykle higieniczna, rozsadna i wywazona wpierdalam dwa objady
      dziennie: pierwszy na sniadanie, drugi na obiad. Sniadania tylko w weekendy.
      Bottom line: poranny posilek musi byc duzy, syty i wystarczyc na pare dobrych
      godzin.

      Po drugim objedzie tylko popkorn i fura owocow.
      Z wedzonek slinie sie obficie nad puszkowanymi ostrygami, badz nad szprotkami
      made in latvia, lecz tych unikam po podwieczorku, vide: popkorn i owoce.

      Bo jestem, ze raz jeszcze zaznacze, jednostka niezwykle higieniczna, rozsadna i
      wywazona.
      • roseanne Re: Pory jedzenia 02.08.08, 03:15
        tiaaaa :)


        a te nasze kolacyjki o 22 ?

        no dobra, wyjatki to nie regula
        • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 03:32
          Nasze kolacyjki- ktore sa naszym slodkim zakrapianym sekretem- sa wyjatkiem od
          reguly higienicznego, rozsadnego i wywazonego rezymu.

          Bo, jak juz wspomnialem chyba, a jesli nie to przypomne- jestem jednostka
          higieniczna, rozsadna i wywazona.

          BTW, ty zmijo, mam od Braza OK na umowiony przyszly weekend w Adirondakach;
          zlozyl wszystkie papiery po swoj pierwszy kanadyjski paszport i po targach,
          wielokrotnych kopiach i podpisach oddali mu oryginal swistka zaswiadczajacego
          nowonabyte obywatelstwo (normalnie biora oryginal, by odeslac pozniej, co by go
          w CDN zatrzymalo do czasu uzyskania paszportu= 2 tygodnie); wiec jestesmy gotowi
          na przyszloweekendowe namioty. Ty zmijo.
          • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 09:17
            Jak masz potrzebe powtarzania, ze jestes jednostka rozsadna i higieniczna, to
            znaczy, ze potrzeby masz zupelnie inne. ;-D
          • roseanne sssssssssssss 02.08.08, 21:57
            no to ok, zgadamy daty
            • chris-joe Re: sssssssssssss 02.08.08, 22:27
              Patrz pani co sie dzieje za oknem. Takiej burzy, takich piorunow to chyba
              najstarsi gorale...
              Kot sie ewakuowal pod lozko.
              • roseanne Re: sssssssssssss 02.08.08, 23:31
                grzmi od kilku godzin, za oknem szaro i dopiero co zaczyna cos gdzieniegdzie - w
                koncu to przeciwna strona miasta


                kota swoim zwyczajem ociera sie o stopy i z burzy nic sobie nie robi
                • jutka1 Re: sssssssssssss 03.08.08, 00:48
                  Nie scurviac wontku, Kanadcy, zalozta se wontek meteo, czycus.
                  ;-)))))))))))))))
    • ewa553 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 09:49
      na zdjeciach wygladasz c-j jakbys nigdy nie mial problemow z tyciem.
      Taka Twoja natura, niezaleznie od tego kiedy i co wtryniasz.
      Ja nigdy nie jadam sniadan. Za to dwie mocne kawy, nawez z mlekiem
      (pare kropli) i cukrem musza byc. No a teraz biore udzial w tym
      projekcie i przez miesiac kaza mi jesz OBFITE sniadania. trzymalam
      sie tylko przez pare dni, ale bylo mi niedobrze, bo nie jestem
      przyzwyczajona. A podobno sniadanie jest najwazniejsze! Poniewaz
      musze pisac codziennie protokoly co spozylam (i co robilam na
      silowni), wiec....oszukuje, wpisuje sobie wymyslne sniadania z
      dostateczna iloscia bialka i innego badziewia. Czyli: znowu mamy o
      falszowaniu statystyki. Tym razem statystyki pana prof. od zdrowego
      odzywiania:))))
      • maria421 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 10:33
        U mnie pora posilkow zalezy od tego gdzie jestem, w domu najczesciej 8.30-
        12.30- 18.30, ale sniadanie jest zawsze malutkie. Jak juz sie trafi ze zjem duze
        sniadanie, to traktuje je jako brunch i nie jem nic w poludnie.

        Pozne kolacje- owszem, chetnie, ale na wakacjach i najlepiej na swiezym
        powietrzu. Wtedy i alkohol lepiej wchodzi.
    • iwannabesedated Re: Pory jedzenia 02.08.08, 13:30
      Żeberka dochodziły na następny dzień - czyli na dzisiaj. Czemu Chris powtarza o
      tej jednostce, zaciął się? Czemu Ewa kłamie zamiast powiedzieć prawdę? Że nie je
      śniadań bo rzygać się chce?

      Apropos racjonalnego żywienia. Jedzenie obfitych śniadań nie jest absolutnie
      racjonalne. To wymysł jakiś chory. Człowiek pierwotny nie jadał żadnych śniadań,
      wstawał i szedł w poszukiwaniu jagódek, mamuta, i innych pierwotnych przysmaków.
      Tak jest ukształtowany nasz organizm, jedzenie po przebudzeniu jest wbrew nautrze.

      I jeszcze apropos racjonalnego żywienia. Tydzień byłam w pensjonacie, gdzie
      specjalna specjalistka od dietetyki i ajurwedy układała menu. I 40 osób
      doświadczało niewyobrażalnych katiuszy trawiennych. Dlaczego? Dlatego, że
      człowiek nie jest racjonalny i racjonalne żarcie mu szkodzi.
      • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 14:09
        No wlasnie, dobre pytania.

        Ciesze sie, ze potwierdzasz moje doswiadczenia z tzw. zdrowym odzywianiem sie.
        Sniadanie-drugie sniadanie-obiad-kolacja. Uuuuuj.
        • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 16:26
          O jezus, powiedzcie mi ze mi sie tylko zdawalo, ze ktos tu wywlokl "czlowieka
          pierwotnego" z jego jaskini ku uzasadnieniu wlasnych -najpewniej bezecnych- celow!

          Jak se polozysz wonne zarlo przed gardlem, najpewniej je zezresz na sniadanie,
          drugie sniadanie, trzecie, brunch, lunch, objad, podwieczorek, kolacje, czy tez
          do poduszki. Bo w przeciwienstwie tego notorycznie naduzywanego i molestowanego
          "czlowieka pierwotnego" zarcie mamy gotowe w lodowce oraz w supermarkecie za
          rogiem otwartym 24 godziny na dobe.
          Dlatego tez musimy sobie rezym narzucac -stad moje powtarzanie! Hallo! Anybody
          there!!!???

          Nie jestem czlowiek pierwotny, jedynie jednostka higieniczna, rozsadna i
          wywazona. Czyli wiem, co mi sluzy a co nie.
          Ktos tu sie wielkiej filozofii spodziewal? I blagam, odstawcie czlowieka
          pierwotnego do lasu, bo zadne z nas nim nie jest od paru ladnych tysiecy lat.
          • iwannabesedated Re: Pory jedzenia 02.08.08, 16:57
            A te parę tysięcy lat od kiedy jemy śniadania, się ma do historii gatunku
            ludzkiego jak 4 000 do 4 000 000 czyli jeden promil. Więc jadanie śniadań jest
            pewnego rodzaju chwilową aberracją.
            • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 17:48
              Byc moze CP sniadan nie jadal, czesto glodowal, a jak juz upolowal mamuta, to
              wpierdalal do bolu tuz przed snem. Tak jak i umieral w bardzo mlodym wieku,
              zwykle smiercia tragiczna i brutalna.
              Jako gatunek zaprogramowani jestesmy by rzucic nasienie jedynie, podchowac z
              lekka potomstwo i zniknac. Sredni wiek szanownie tu zebranych jest wiec wiekiem
              nienaturalnym, niezgodnym z natura, i z pewnoscia znakiem oczywistego braku
              szacunku i lojalnosci wobec CP.
          • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 17:59
            Mnie dgybys nie wiem co pod nos nie podstawil rano, to bym sie nie obzarla, bo
            jak pisalam: rano nie jestem glodna i po sniadaniu zasypiam.
            I wcale nie musze miec cnot wszelakich, zeby sie nie obzerac, bo po prostu jak
            sie najem to przestaje jesc. I zostawiam, i nie ma zmiluj. I mam na to swiadkow.
            :-)))))))))))
            • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:19
              I niech cie matkaboska wynagrodzi :)
              Nie lubie sniadan- to ich nie jadam, czuje ich potrzebe- to zasysam. CP nie
              jestesmy i gdy tylko odczujemy potrzebe zarla, mamy je pod reka. I tak jest
              dobrze i CP do rownania nie jest nam specjalnie potrzebny.

              Osobiscie CP sie staje, jesli z ranca sie nie obezre, kawy nie wypije i nie
              zapale i zadna teoria nie jest mi tu potrzebna.
              • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:29
                Jak juz o jedzeniu mowa, to niedlugo przyjdzie kolezanka na sledzia z cebula i z
                kartoszkom, czarny chleb z kawiorem i - przyniesione przez nia wlasnorecznie
                zrobione - taboule. Nie wiem w jakich proporcjach kuskus/pietruszka to robi, ja
                wole minimum kuskusu i maksimum pietruszki, ale zobaczymy.
                Kolezanka bedzie pic krwawa maryske na wodce Beluga, ja wino.

                Na deser mrozone rozbabrane ;-) maliny, swieze owoce pasiflory i smietana (a
                wlasciwie to sie nazywa fromage blanc) 0%.

                Wlasciwie to powinnam na watku kulinarnym, ale trudno. :-))))
                • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:36
                  Brzmi wonnie i apetycznie. Zwlaszcza ta Beluga. Choc przyznam, ze wody w pysku
                  nie mialem od hoho!

                  Tymczasem rzucilem T-bone na sucha patelnie. Rare! :))
                  • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:38
                    12:30 - pora lunchu, bardzo zdyscyplinowanie i odpowiedzialnie. :-))))))))
                    • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:47
                      To przeciez mowie :)

                      Na drugie bedzie New England Clam Chowder z puchy Campbella a la Warhol. Objad
                      blyskawiczny i popartystyczny.
                      • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:48
                        Stek na pierwsze, zupa z puszki Cambella a la Warhol na drugie... post-modernizm
                        i dekonstrukcja ;-)))))))
                        • jutka1 Re: Pory jedzenia -- PS 02.08.08, 18:51
                          To moze zacznij od lodow? ;-)))
                          • chris-joe Re: Pory jedzenia -- PS 02.08.08, 18:59
                            Don't say! Zapomnialem juz, ze ledwo godzine temu przytargalem dwa litry
                            Neapolitan Breyers'a. Double churn. Extra creamy.

                            Bedzie na kolacje w lozku pod "Visite de la Fanfare", po arabsku z francuskimi
                            podpisami (angielskich nie mieli na stanie).
                        • chris-joe Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:54
                          Ach, taka tworcza artystyczna sobota.
                          Nic mi sie nie chce i sie przewalam z kata w kat. Cisza, kot spi w lozku, Braz
                          w robocie.
                          Pootwierane wszystkie okna i drzwi, przyjemny letni przeciag. Tez sie przeciagam.
                          O! Zagrzmialo. Burza przechodzi bokiem, albo do nas zmierza. Mnie wszystko jedno.
                          • jutka1 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:59
                            Taki mialam dzien o tej samej porze. :-)
                            Minus kot i Braz ;-)))
    • ewa553 Re: Pory jedzenia 02.08.08, 18:18
      ja löamie iwanno, bo zobowiazalam sie przez 4 tygodnie przestrzegac
      pewnych regul, zeby pan mogl swoje badania nad przemiana tluszczu w
      miesnie przeprowadzic. czyli krolik jestem, doswiadczalny. i krolik
      powinien trzymac sie zasad wymyslonych przez pana, a nie przez CP
      (ubawiles mnie jak zwykle, cejocie:)))
      wiec rozumiesz, gdybym sie do braku sniadan przyznala, wylecialabym
      z grupy, a mnie reszta programu bardzo odpowiada i pasuje, wiec
      musze ta statystyke falszowac.
      Jutka, wyobraz sobie (a propos pachnacych sniadan), ze mialam kiedys
      sasiada pietro nizej, ktory byl wegierskiego pochodzenia i takaz
      byla jego kuchnia. I ja w niedzielny poranek spie sobie w najlepsze,
      a tu przez otwarty balko dochodzi upojna won wszelkich wspanialosci
      paprykowo-wegierskich. I choc ich kuchnie bardzo lubie, to jednakl
      nie na pusty zoladek. Przez te zapachy mialam co niedziela migrene.
      A potem sie wyprowadzil.
      • xurek Re: Pory jedzenia 12.08.08, 12:56
        Mnie sie wydaje, ze rytm jedzenia jest wrodzony a nawet przekazywany
        rodzinno-genetycznie. U nas nikt specjalnie nie lubil wczescnie
        jesc, ja jestem ekstremalnym przypadkiem tej przypadlosci, bo lubie
        jesc dopiero wieczorem, ale sniadan nie jadl ani moj tata ani nie
        jadam ja ani nie jada moj syn, jezeli musialby je zjesc wczesniej,
        niz godzine po przebudzeniu.

        My rodzinnie mamy dwa rytmy jedzenia i dzielimy sie na podgrupy:

        Rytm „pracujacy“:

        w domu przed wyjsciem podgrupa ja i maz: nic, podgrupa syn: czasem
        conrflakes
        ok 10: podgrupa syn i maz: snack, ja nic.
        Ok 12: podgrupa syn i maz lunch, ja nic, chyba ze musze na jakis
        proszony lunch to wtedy to, co lubie, czyli przewaznie miecho i
        potem strasznie chce mi sie spac.
        Ok 14: podgrupa ja: kanapke, owoc, salatke itp.
        Ok 16: podgrupa maz: jakas slodycz
        Ok 18: wspolna rodzinna obfita ciepla kolacja
        Ok 20: pogrupa ja i maz podzeramy co znajdziemy i na co przychodzi
        nam ochota
        Ok 22: podgrupa maz podzera po raz kolejny
        Pozniej (obojetnie jak pozno): jezeli miala miejsce aktywnosc
        intymna to podgrupa maz zjada cos “okropnego”, co sam sobie
        przyrzadza typu banan zmiksowany ze smietana i cukrem badz kromka
        chleba z dzemem, maslem orzechowym i serem badz tabliczka czekolady
        w jednej i kawal sera w drugiej lapie.

        Rytm “weekendowy”:
        ok 10: podgrupa syn wsuwa corflakes
        Ok 13: wszyscy jedza obfity “pol-cieply” brunch
        Ok 16: podgrupa maz i syn wsuwaja slodycze
        Ok 19: wszyscy jedza ciepla kolacje
        No i dalej jak w rytmie pracujacym :)

        Porownujac nasze profile do CP badz CRH (czyli rozsadno-
        higenicznego):

        Maz moglby jesc zawsze, wszystko, w duzych ilosciach, jest zdrowy i
        bardzo szczuply, czyli chyba obdarowany przez nature dobra przemiana
        materii miast koniecznosci bycia rozstadnym i higieniczny .

        Maly nie lubi jesc rano, je tyle, na ile jest glodny, chyba ze sa to
        slodycze, ktorymi gdyby mogl opychalby sie do rozpuku. Trzymany z
        daleka od slodyczy jest zdrowy i szczuply, kazdy niekontrolowany
        pobyt u babci w Polsce to spokojnie dodatkowe kilo na tydzien,
        chociaz dziecko jest non-stop w ruchu. Pierwszy miesiac po powrocie
        to katorga z zerowa iloscia slodyczy zaaplikowana przez mame i
        powrot do normalnej wagi. Profil wydaje mi sie byc nierozsadny, ale
        higieniczny.

        Ja zaczynam byc glodna najwczesniej od 14, wczesniej jem tylko dla
        towarzystwa badz z towarzyskiej koniecznosci. Uwielbiam mieso i
        zupelnie nie lubie slodyczy: dzien bezmiesny to dla mnie prawie jak
        odwyk dla alkoholika a od smaku cukru na jezyku przechodza mi ciary
        po plecach. Najchetniej jadlabym raz dziennie i to cala gore, ale z
        racji presji spolecznej jem trzy razy, z czego dwa razy malutko a
        raz troche mniejsza gore. Jestem jedyny rodzinny grubas, ale nie z
        powodu jedzenia gory wieczorem, tylko ciasteczek w ciazy, poniewaz
        te gore raz na dzien zjadalam juz zawsze i zanim nie napadla mie ta
        ciazowa przypadlosc tez nalezalam do tych zdrowych i szczpulych.
        Teraz juz jestem tylko zdrowa i kwalifikuje sie z cala pewnoscia do
        kategorii nierozsadnego i niehigienicznego CP wpieprzajacego
        najchetniej wieczorem calego mamuta z grila.

        Ja osobiscie nie zamierzam katowac ani siebie ani nikogo z mojej
        rodziny zadna zywieniowa moda, poniewaz w ciagu mojego wcale nie
        tak dlugiego zycia margaryna byla cud i fuj, maslo bylo konieczne i
        zabronione, jajka byly trujace i pozyteczne, szpinak mial tony
        zelaza, ktore potem oddal pietruszce, mieso bylo szkodliwe az stalo
        sie konieczne, picie mleka bylo prikazem a potem stalo sie
        niestrawne w wieku poniemowlecym itd itp. Nie mowiac juz o tym, ze
        np. w Nigerii to nie mleko dla niemowlaka tylko bananowa papka.

        Pilnuje dziecka zeby nie zarlo wiecej, niz przerabia, dopoki jestem
        za niego odpowiedzialna, potem sam sobie wybierze, szy woli sixpack
        na brzuchu czy tez sixpack w lodowce i wor chipsow na stole.

        PS: tak samo jest ze spaniem: sa ranne ptaszki i nocne marki i chyba
        tez to mamy w genach. Ja jestem nocny marek i poranny gbur :).
        Ranne ptaszki wnerwiaja mnie doslownie i w przenosni :).
        • maria421 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 14:13
          Pory jedzenia turystow niemieckich we Wloszech: od rana do wieczora.

          Rano: obfite sniadanie
          Okolo 11.30- 12.00 kiedy Wlosi co najwyzej jakis aperitiv wypijaja, jakies
          bianco czy cos, turysta niemiecki siedzi w lodziarni i wsuwa olbrzymi puchar
          lodow z bita smietana, czyli kreacje lodowa przygotowana specjalnie pod jego
          gust, czesto popijajac taki puchar lodow kawa cappuccino.
          Ok 13.30-14.00, turysta wsuwa kawal pizzy siedzac sobie na lawce lub spacerujac
          z nia.
          Ok. 15.00-16-00 turysta znow serwuje sobie kolejny puchar lodow z bita smietana
          i kolejne capuccino.

          Wieczorem turysta zmiata caly bufet w restauracji hotelowej, potem bierze talerz
          makaronu, potem drugie danie, potem jeszcze deser.

          Po kolacji idzie na piwo.
          • ewa553 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 14:56
            Ciekawy opis zycia rodzinnego, Xurku:)))) czy Ty po aktywnosciach
            intymnych nie masz apetytu na papieroska czyco?

            Maryska, a Ty co, nie mialas na urlopie co robic tylko Niemcow
            obserwowac? A jak wyglada Twoj dzien kulinarny we Wloszech? Pytam
            serio. Bo ja - jak juz musze zjesc sniadanie (jak maly Xurek, nie
            wczesniej jak godzine po przebudzeniu), to zalatwiam to jednym
            croissantem z kawa, przy czym meczy mnie teraz: jak nazywa sie cr.
            po wlosku? Zanik pamieci... No i kawe, szczegolnie espresso, moge we
            Wloszech pic na okragla. Anegdota: jak bylam pierwszy raz w zyciu we
            Wloszech, to zakochalam sie od pierwszego lyka w espresso. Moj
            owczesny wzdychulec uprzedzal mnie, zebym nie przesadzala, bo od
            rana serwowalam sobie w kazdym barze, kolo ktorego przechodzilismy.
            No i stalo sie co sie stac musialo: facet musial mnie odwiezc do
            hotelu i wniesc tam na rekach, bo bylam nieprzytomna.
            • maria421 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 16:17
              He he, z tym obserwowaniem Niemcow na urlopie to mi sie przypomnialo jak bylismy
              z 11 letnia Ania w Rzymie i jak to nasze dziecko znudzone ogladaniem zabytkow
              powiedzialo ze chyba z nudow zacznie Chinczykow liczyc:)
              Ale wracajac do obserwowania Niemcow nad polnocnym jez. Garda, to ja ich wcale
              nie obserwuje, jest ich tylu ze sami sie w oczy rzucaja:)

              Nasz kulinarny rozklad jazdy wyglada w ten sposob: rano kawa i brioche (zwany
              tez cornetto), przed poludniem crodino, w poludnie ZAWSZE porzadnie w
              restauracji przy stoliku a nie na lawce czy na murku, ale niewiele, jakas pizza,
              salata czy inne jedno danie zakonczone espresso. Zaznaczam ze takie jedno danie
              plus cwiartka wina plus woda mineralna wcale nie kosztuje wiecej niz to co w
              ciagu dnia wydaja na konsumpcje lodow , cappuccino i pizzy z kawalka Niemcy.

              Czasem w poludnie wiekszy obiad jezeli sie spotykamy ze znajomymi lub jezeli
              czujemy ze musimy zachowac tradycje i odwiedzic te czy inna znana restauracje
              lub sprobowac nowej.

              Wieczorem zalezy- jezeli jestesmy w hotelu gdzie mamy w cenie tez kolacje to
              bierzemy cos z bufetu i potem jakis deser. Jezeli nie, to jakies jedno danie w
              restauracji. No chyba ze jest jakas okazja, jacyz znajomi , jakas tradycja itp. itd.

              • maria421 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 16:41
                Zeby nie bylo ze ja tylko na Niemcow, to doloze ze Francuzi we Wloszech jedza
                tagliatelle nozem i widelcem. Podobnie jak Anglicy spaghetti:)
                • ewa553 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 17:46
                  o rany! To wola o pomste do nieba! To juz wole Amerykanow co kroja
                  pizze na kawalki i jedza potem te kawalki palcami.
                • jutka1 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 20:17
                  W zyciu nie widzialam Francuza, ktory by tagliatelle jadl nozem i widelcem. Moze
                  natknelas sie na klase robotnicza na urlopie, czycus.
                  • maria421 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 20:57
                    jutka1 napisała:

                    > W zyciu nie widzialam Francuza, ktory by tagliatelle jadl nozem i widelcem. Moz
                    > e
                    > natknelas sie na klase robotnicza na urlopie, czycus.

                    Francuz z klasy robotniczej tez Francuz :)
                    • ewa553 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 21:31
                      tez bym powiedziala, Mario:))) Ciekawe ze jak sie obgaduje Niemca w
                      bialych skarpetkach czy pijacego piwo, to nikt sie nie zastanawia
                      czy to klasa robotnicza, czy yntelygent.
                      • jutka1 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 21:52
                        Przepraszam, rozmowa ma być ze mną, czy znów "ogólnie za plecami"?
                        :-////
                        To do Ewy.

                        Mario, to samo mówię o angielskich chuliganach w Krakowie i Wroclawiu, i
                        niemieckim chamstwie w tanich hiszpańskich kurortach. Etcetera.
                        Rzecz się rozbija o klasę, nie o narodowość.
                        • maria421 Re: Pory jedzenia 12.09.08, 23:19
                          jutka1 napisała:


                          > Mario, to samo mówię o angielskich chuliganach w Krakowie i Wroclawiu, i
                          > niemieckim chamstwie w tanich hiszpańskich kurortach. Etcetera.
                          > Rzecz się rozbija o klasę, nie o narodowość.

                          Masz na mysli klase spoleczna czy klase w sensie kultury?
                          Bo wiesz, jedna klasa nie zawsze idzie w parze z druga, tzn. brak klasy ciagnie
                          sie przez wszystkie klasy:)
                          • jutka1 Re: Pory jedzenia 13.09.08, 07:08
                            Nie pisalam o klasie spolecznej, tylko o braku klasy.
                            • maria421 Re: Pory jedzenia 13.09.08, 09:53
                              jutka1 napisała:

                              > Nie pisalam o klasie spolecznej, tylko o braku klasy.

                              Dzieki za wyjasnienie, moje watpliwosci wynikaly z Twojego postu w ktorym
                              pisalas ze moze natknelam sie na klase robotnicza i juz sie prawie
                              przestraszylam ze uogolniasz i przypisujesz calej klasie robotniczej blak klasy:)
                              • jutka1 Re: Pory jedzenia 13.09.08, 10:00
                                To byl tzw. skrot myslowy :-)
    • ewa553 Jutus, 13.09.08, 10:27
      moja uwaga nie byla ani do Ciebie, ani tym bardziej za plecami.
      Powiedzialam to do Marii, a odnosilo sie do calego forum na
      zasadzie: popatrzcie, tak to juz jest z uogolnieniami.
      • jutka1 Re: Jutus, 13.09.08, 10:37
        A, jak do wszystkich to OK. :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka