jutka1
01.08.08, 22:42
Natchnęła mnie 100Kroć, pisząc o 21:50, że dochodzą żeberka. Czyli jada późno
(ehem).
Kolacje jem najchętniej przed/około 19:00. Poźniejsze posiłki daja mi kopa
energii, i potem nie mogę zasnąć. :-/
Rano inaczej: jeśli zjem za dużo (więcej niż kawa/jogurt/suchar), to nie mogę
do południa funkcjonować, bo mi się chce spać.
Kiedyś się naczytałam o racjonalnym żywieniu, i była masakra. Słucham więc,
slusznie czy nie zam., swojego organizmu.
Wprowadziłam do niego smoothies przed południem, musi domaga się owoców, ale
delikatnie.
Ale, nie da rady z wieczorami. Między jedzeniem i spaniem MUSI minąć 4-5
godzin, inaczej deblada i nie śpię albo budzę się w nocy z mordą w puszce po
szprotach podwędzanych.
Czy to preferencje z nawyku? indywidualne? wrodzone? nabyte? CO?
:-)))))))))))))))