lucja7
25.08.08, 11:32
Odbylam, jak co roku i od dlugich juz lat, tygodniowy pobyt w kraju
Baskow. Tym razem w lekko siapiacym deszczu, silnym wietrze, w
gwaltownych burzach ale i w sloncu od czasu do czasu.
Minelo juz kilka lat od ostatniego pobytu w Bilbao i bylam
zaskoczona duzymi zmianami w centrum. Metro ze stacjami Fostera sie
kreci, piekna biblioteka uniwersytecka Rafaela Moneo juz wykanczana,
nowe kladki dla pieszych poprzez rzeke Bilbao pelne spacerowiczow,
otworzenie sie miasta do rzeki przez stworzenie ciagow spacerowych,
nowe ladnie wpasowane hotele, biura, piekny park miejski i nowa
arteria wschod-zachod z wyraznym faworyzowaniem pieszych, z
tramwajem w srodku. Wszystko to wokol Guggenheima ktory jeszcze
niedawno stal i sie swiecil jak psu jaja w ponurym otoczeniu
przemyslowego miasta, gdzie rzeka sprawiala wrazenie cuchnacego
kanalu. Pieknie realizowane plany ktore mialam okazje obejrzec.
A co do rzek w miastach, nalezy zauwazyc ze miasta europejskie
wziely sie ochoczo (nareszcie) do ich waloryzowania. Kiedys byl
Paryz, teraz Londyn, Bilbao, Berlin (z tych co ostatnio widzialam),
pucuja brzegi spracowanych transportami i przemyslami rzek miejskich.
Czytalam sporo, miedzy innymi "Pamietnik cudzoloznicy" Curta
Levianta ktora polecam goraco. Nie bede opowiadac, ale nie moge nie
przytoczyc rozmowy dwu przyjaciol, gdzie jeden opowiada historie
(moze ktos zna, ja nie znalam), przy okazji spotkania:
...maly bialoruski sztetl kupil pochodzaca z Minska dojna krowe.
Dawala ona tak duzo mleka ze starczalo nie tylko dla mieszkancow
sztetla, ale rowniez dla sasiedzkich okolic. Nikomu nigdy nie
brakowalo mleka. Ale krowa zaczela sie starzec, wiec mieszkancy
sztetla postanowili sprawic jej ciele, ktore juz jako dorosla krowa,
zapewniloby dalsze dostarczanie mleka. Kupili wiec kochliwego byka,
ale krowa go odrzucala: gdy podchodzil z boku oddalala sie, gdy z
przodu, cofala, gdy od tylu, uciekala.
Poszli wiec do rabina, opowiadajac sytuacje i proszac o rade.
Rabin wysluchal, zamyslil sie na dluzszy moment i zapytal: a czy
przypadkiem wasza krowa nie jest z Minska?
Zaskoczeni, pytaja skad wie ze ona z Minska?
- Moja zona jest z Minska, odpowiedzial zamyslony rabin.
:-)
Koniec sierpnia i tu, w Paryzu, jak pisze Jutka w innym temacie,
czuje sie maly dreszczyk "wznawiania" po przerwie wakacyjnej.
Jak co roku, od zawsze...