O pierdulach --- Odc. 41 :-)))

27.08.08, 14:42
Otwieram.
Zanim bede spadac, za chwile dopisze pare pierdul.
:-)
    • maria421 Re: O pierdulach --- Odc. 41 :-))) 27.08.08, 14:58
      Wrocila ladna, sloneczna pogoda. Ide z niej skorzystac:)
    • jutka1 Zmiany 27.08.08, 14:58
      ...planow.
      Po primo za godzine musze wyjechac do glownego budynku czyli HQ,
      zeby kogos zastapic na spotkaniu. OK.
      Po drugie primo, Malarii dziecko sie pochorowalo i musiala pojsc do
      lekarza i do domu, wiec dzisiejszy wieczor przenioslysmy na lunch w
      przyszlym tygodniu.
      Tyspiknie. :-)

      Po trzecie primo, osloneczniony taras rybnej knajpy to jest to.
      Jadlam cos tam z homara w sosie curry. Czytalam New Yorkera i
      ostatni nabytek ksiazkowy, gapilam sie na ludzi, podsluchiwalam
      rozmowy, czyli wszystko w normie. :-)))

      Po czwarte primo, w drodze do domu, a przed Cafe A. wstapie do Darty
      i obejrze odkurzacze dla alergikow. Trza sie chronic, nespa? :-)

      Tyle pierdul popoludniowych, ide konczyc napredce, com zaczela, a
      potem spadam.
      • go.ga Re: Zmiany 27.08.08, 16:32
        > Po czwarte primo, w drodze do domu, a przed Cafe A. wstapie do Darty
        > i obejrze odkurzacze dla alergikow. Trza sie chronic, nespa? :-)

        Jak kupisz i przetestujesz, to napisz, czy pomoglo. Moze tez sie skusze na kupno
        ;-) Choc akurat na roztocza mam umiarkowana, gorzej z kotami i pylkami
        wszelakimi ;-(
        • iwannabesedated Re: Zmiany 27.08.08, 17:16
          Apropos kłaków. Ja regularnie odkurzam mojego psa odkurzaczem. Ale
          ponieważ się uparcie sierści, rozważamy obecnie pomysł ogolenia psa
          na łyso, wytatuowania go w kwiaty (żeby ładnie, estetycznie
          wyglądał) no a na zimię się mu kupi fifraczek z polarku. Bo
          uznaliśmy przyklejenie do niego sierści za pomocą kleju kropelka,
          żeby nie odpadała - za mało humanitarne.
          • jutka1 Re: Zmiany 27.08.08, 22:20
            Stokrotko, pomysl z ogoleniem niezly, ale kwiatki? Przemysl dizajn jeszcze raz.
            Koty nie ogole, bo monster z niej wyjdzie :-)))
        • jutka1 Re: Zmiany 27.08.08, 22:14
          U mnie roztocza i Kota tez. Do sklepu nie zdazylam, bo spotkanie sie
          przedluzylo, poszlam prosto do domu. Przy nastepnej okazji - a jak przetestuje,
          to dam znac. :-)
    • luiza-w-ogrodzie To juz czwartek? Nie wierze... 28.08.08, 05:21
      Mam duzo pracy i duzo zajec w domu (Buszmen jest wciaz chory, lezy
      juz piaty dzien i gapi sie w sufit) moze dlatego czas tak leci.

      Corka wyjezdza jutro na weekend na narty, wroci w niedziele
      wieczorem wiec przede mna trzy bezdzietne dni. W gorach beda spac w
      warunkach polowych, tzn. w namiotach i mam nadzieje ze nie wroci
      chora. Sniegu jest 160 cm, ostatni spadl w niedziele, wiec warunki narciarskie sa swietne. Troche jej zazdroszcze a z
      drugiej strony potrzebuje cichego weekendu w cieplym sloncu :o)

      Jutro zaczyna sie najwieksza coroczna wystawa ogrodnicza Sydney
      Gardening Australia Expo, nie daje nagrod za zgadniecie gdzie spedze
      sobote od rana do zachodu slonca :o) W niedziele impreza w ogrodzie.
      Zapowiada sie przyjemny weekend pod znakiem ogrodow (niespodzianka,
      prawda?).

      Wypuscilam kroliki na ogrod, wygrzewaja sobie futerka na sloncu a ja
      wracam do pracy.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • blues28 Re: To juz czwartek? Nie wierze... 28.08.08, 06:27
        Tytul wyjatkowo mi pasuje. Tez nie wierze...
        Mój ostatni dzien w pracy, tzn. jutro jeszcze pracuje ale juz
        podlacze sie z domu zeby spokojnie wykonczyc sprawy. W pracy sie nie
        da ;).

        Dzis w naszej kuchni - salonie stawiam wino i tapas dla calego
        biura. A wieczorem kolacja na miescie z grupka najblizszych.
        Prawdziwe pozegnalne party bedzie we wrzesniu, bo wciaz sporo ludzi
        na urlopie i kilka bardzo mi bliskich osób lezy jeszcze na plazy.
        Czyli pozegnanie etapami. A dzis, wsród balang trzeba bedzie
        popracowac i wyczyscic biurko. Zupelnie jak na amerykanskich
        filmach, kartonik z osobistymi szpargalami w garsc.

        Luizo, zazdraszczam sniegu, córka bedzie miala weekend marzenie
        (moje ;)). Pare razy podkreslalam, ze moje miejsce to stara Europa,
        ale latem jestem sklonna i bardzo chetna na zamiane na antypody.
        Chcesz slonca? Mam go w nadmiarze i z radoscia oddam tyle ile kto
        potrzebuje. Tylko królikom mogloby byc za goraco ;)
        Bo u mnie wciaz pelnia lata i nie ma oznak zblizajacej sie jesieni.
        Co prawda nie mamy juz koszmaru czterdziestoparostopniowego, ale 35
        to dzien w dzien jak w banku. I najgorsze sa noce. Zbyt goraco i zle
        sie spi. Ostatnio wstaje po piatej zmeczona przewracaniem sie w zbyt
        cieplym lózku. A klimatyzacje zostawialam na noc jak temperatury
        przekraczaly granice wytrzymalosci. Teraz jest goraco ale,
        teoretycznie jest czym oddychac, wiec idac spac wylaczam ustrojstwo
        i zwykle zasypia sie jeszcze w blogiej rzeskosci. A potem juz dupa
        blada, bo przez otwarte okna wpada hiszpanska letnia noc. A to nie
        zarty ;)))

        No to ide robic kawe, zyczac Wam milego dnia!
        • jutka1 Re: To juz czwartek? Nie wierze... 28.08.08, 07:42
          Luizo, czy u Bushmana to cos powaznego? Czy grypsko jakies czycus?

          Blues, gratuluje dopiecia swego. Ostatnie dni to fajne - choc dziwne - uczucie. :-)
        • xurek Re: To juz czwartek? Nie wierze... 28.08.08, 09:58
          Blues, nie wiem, czy gdzies juz napisalas a ja sie nie doczytalam,
          wiec pytam: jakie masz plany na przyszlosc? Nowa praca w tym samym
          kierunku czy tez zupelnie cos nowego?
          • blues28 Xurku 29.08.08, 19:24
            Sabatical chodzil za mna od dawna i wiosna podjelam ostateczna
            decyzje. Doszlam z firma do porozumienia, ze pracuje do zakonczenia
            roku fiskalnego, czyli do konca sierpnia i odchodze. Wspominalam o
            tym, ale pewnie nie doczytalas.
            Znuzyla i zmeczyla mnie doszczetnie moja praca w wariackim rytmie i
            wiecznie nienormowanym czasie. Poza tym doszlo silne wypalenie
            psychiczne, poczucie calkowitej bezuzytecznosci mojej pracy, bo
            badzmy szczerzy: reklama jest dzwignia handlu ale tak naprawde to
            podnosi sprzedaz, czyli nabija kase specjaliscie, ale jaka
            jest "ludzka" uzytecznosc tej pracy? Omamianie niewinnych? I tak
            dobrze, ze zajmowalam sie marketingiem win i innych napoi
            alkoholowych. Mogly przeciez trafic mi sie proszki do prania czy
            masci na hemoroidy. Ale wieczne zachwalanie nawet dobrych win tez
            zmeczy.
            Pamietam, ze zaczynajac moje wystepy na forum opisalam moja prace w
            watku pt "Xurek zamien sie" czy cos w tm stylu, bo zawsze myslalam,
            ze jestes w podobnej branzy. O ile pamietam, nie reflektowalas ;)))
            Zawsze sie dziwowalam i przyzazdraszczalam, ze ktos ma czas bywac na
            forum, ba pisywac w godzinach pracy. Dopiero jak podjelam
            nieodwolalna decyzje odejscia, to pozwolilam sobie a to poczytac
            albo i cos tam napisac. Nieduzo, ale zawsze.

            Co dalej? Na razie luz, odpoczynek i troche podrózy. Planowanie
            przeprowadzki poza Madryt, w góry, gdzies gdzie piekniej,
            spokojniej, bardziej zielono, a jednoczesnie Madyt w zasiegu max 50
            minut, no godziny samochodem. Jesienia bede objezdzala miasta,
            miasteczka, wsie i osiedla ;)) Ach, w bliskich planach jest pies!
            Bedziemy chodzic na spacery ;)

            A potem? Never say never, ale mysle, ze juz nigdy nie wróce pod but
            kapitalisty. Chce zostac freelance, odnowic kontakty z Hiszpanska
            Izba Handlowa, z nasza ambasada tutaj, Zobaczymy. Talentów
            artystycznych nie posiadam, niestety ;( Jeszcze raz zazdraszczam i
            Tobie i Stokrotce. Piekne rzeczy robicie.
            Teoretycznie moglabym nie pracowac. Ale ja zawsze pracowalam i
            zawsze mialam tzw. swoje pieniadze. Mysle, ze po roku, póltora
            odczuje potrzebe wykonywania zawodu, dolozenia sie do wydatków i
            spokojnego kupienia butów, perfum czy sukienki, bo MNIE na to stac.
            Poczucie finansowej niezaleznosci chyba jest juz nie do
            wykorzenienia w moim wypadku.

      • jutka1 Czwartek 28.08.08, 07:49
        Za oknem szaro. Meteo gada, ze wiekszosc dnia ma byc pochmurno z
        przejasnieniami, 22-24 C.
        W pracy dzis troche luzniej niz przez ostatnie dwa dni, wieczorem kolacja w
        dobrym towarzystwie, mile. Lubie.

        Czego i Wam zycze ( (C) m.k. ) :-D
        • maria421 Re: Czwartek 28.08.08, 09:11
          Znow mi sie Paryz snil, tym razem ze Sekwana prawie calkiem wyschla i ze w
          pewnych miejscach mozna bylo ja przejsc wbrod.
          • xurek Humory Behemota 28.08.08, 10:04
            Behemot wlasnie od dni trzech jest w humorze „tajemniczym“ czyli:
            Xurek pyta, czy ma ohote isc z Xurkiem w sobote na pokaz mody a
            Behemnot ze nie, bo jest juz „zajety“. Normalnie powiedzialby, co
            gdzie i z kim zamierza w tym czasie robic.
            Albo Xurek ogranizuje spotkanie w trojke z jeszcze jedna kolezanka,
            ktora jest glownie przyjaciolka Behemota. Behemot mowi, ze
            najwczesniej za dwa tygodnie. Kolezanka Behemota mowi, ze przeciez
            spotykaja sie dzisiaj u fryzjera i zeby Xurek po fryzjerze dolaczyl,
            bo to na przeciwko Xurkowego domu. Kolezanka dzwoni do Behemota a
            Behemot nadasany mowi Xurkowi, ze ma dzisiaj nie przychodzic, bo on
            chce miec swoja kolezanke dla siebie.

            Tydzien temu Behemot opowiadal Xurkowi najintymniejsze intymnosci z
            najbardziej tajemniczych zakamarkow a teraz mowi
            o „spotkaniach“ „znajomych“, „sprawach do zaltwienia“. Za czas
            pewien pewnie mu znow przejdzie a potem mu znow przyjdzie. I tak w
            kolo Macieja. Macie tez takie “niezrownowazone” przyjaznie?
            • jutka1 Re: Humory Behemota 28.08.08, 11:21
              Przeczekac. Czasem ludzie potrzebuja troche "space".
              • ewa553 Re: Humory Behemota 28.08.08, 11:30
                mialam taka bliska znajoma pare lat temu. Bylo pare lat wspaniale,
                to byla przyjazn w trojke. Bylysmy razem i w Berlinie i w
                Budapeszcie, no, prawie przyjazn. No i kiedys bylam z nia sama i
                powiedziala mi, ze od wielu lat zyje w klamstwie i opowiedziala mi
                to, co nazwala "klamstwem jej zycia". Faktycznie, powazna sprawa.
                No i wyobrazcie sobie, ze od tego czasu zaczela miec coraz mniej
                czasu dla mnie, az w koncu bez jakiejs koncowej rozmowy czy klotni -
                znajomosc sie rozpadla. Wiec widze pewne paralele do Behemota: tez
                Ci opowiedziala intymnosci i po tym.... Wiec moze te osoby z jednej
                strony czuja wielka potrzebe podzielenia sie z kims intymnosciami, z
                drugiej strony unikaja potem "spowiednikow", bo im nieswojo.....
                Jak myslisz Xurku, czy to jest to?
            • iwannabesedated Re: Humory Behemota 28.08.08, 12:59
              Ja tak mam i wszyscy przyjaciele i znajomi tak mają. Raz mamy
              potrzebę większej intensywności, a potem dystansu. Dobrze jest, jak
              ten rytm odpowiada wszystkim. Jak się natomiast zejdzie
              taki "niezrównoważony" z takim "zrównoważonym" to bywa kwas.
              Apropos tego co pisze Ewa, to jest trochę inna bańka. Po pierwsze są
              ludzie, co traktują innych ludzi jak swóje emocjonalne womitorium.
              Deponują Ci coś swojego obrzydliwego, a potem zwiewają z chusteczką
              przy nosie krzycząc, że śmierdzi.
              Wysłuchiwanie czyichś bardzo osobistych wynurzeń, to "serwis" który
              rezerwuję dla najbliższych przyjaciół. Zwierzenia, typu "kłamstwo
              życia", to tego bym wysłuchać nie chciała. Bo czemu ja? Jeśli ta
              osoba chce z tym skończyć, to niech poinformuje zainteresowanych.
              Czemu ja mam to z nią wpół-nosić? Czy ja ksiundz? Czyco?
              • maria421 Re: Humory Behemota 28.08.08, 13:12
                iwannabesedated napisała:


                > Wysłuchiwanie czyichś bardzo osobistych wynurzeń, to "serwis" który
                > rezerwuję dla najbliższych przyjaciół. Zwierzenia, typu "kłamstwo
                > życia", to tego bym wysłuchać nie chciała. Bo czemu ja? Jeśli ta
                > osoba chce z tym skończyć, to niech poinformuje zainteresowanych.
                > Czemu ja mam to z nią wpół-nosić? Czy ja ksiundz? Czyco?

                No wlasnie. Ani ksiundz od rozgrzeszenia, ani psychoanalityk za "Bog zaplac".
                Moja toksyczna kolezanka (byla kolezanka) o ktorej tu pisalam tez mnie
                traktowala jak psychoanalityka. Ale niektorzy tak maja ze dopiero wtedy im lzej
                jak caly ciezar wlasnych problemow innym ludziom na plecy zwala.
                • ewa553 Re: Humory Behemota 28.08.08, 14:07
                  tu nie chodzi Mario o te, co sie namietnie zwierzaja. takich jest
                  wiecej. chodzi o takie, co sie po zwierzeniach na ksiundza obrazaja,
                  hehe. tego numeru Ci "byla" nie wywinela.
                  • maria421 Re: Humory Behemota 28.08.08, 14:21
                    ewa553 napisała:

                    > tu nie chodzi Mario o te, co sie namietnie zwierzaja. takich jest
                    > wiecej. chodzi o takie, co sie po zwierzeniach na ksiundza obrazaja,
                    > hehe. tego numeru Ci "byla" nie wywinela.

                    Moze sie obrazaja bo nie dostaja rozgrzeszenia a psychoanaliza nie skutkuje?
                    Wszystko jedno, nie warto sobia zaprzatac tym glowy.
                    • blues28 Re: Humory Behemota 29.08.08, 19:29
                      Jezeli Behemot normalnie nie jest typem osoby, która musi odciazyc
                      wlasne placy zrzucajac ciezar na plecy przyjaciól, a jednoczesnie
                      ostatnie wynurzenia byly z gatunku bardzo intymnych, to mysle, ze
                      Ewa ma racje.
                      Jezeli ktos, pod wplywem chwili (czy jakimkolwiek innym wplywem)
                      odkryje swoja ciemna, bolesna strone, to podejrzewam, ze
                      widok "spowiednika" staje sie na dluzszy czas mocno krepujacy. Az
                      zblednie pamiec wlasnej slabosci.
                      Natomiast jesli Behemot balansuje miedzy okresami intymnej
                      wylewnosci i okresami dystansu, to pewnie akurat taka ma osobowosc i
                      taka trzeba ja zaakceptowac.
                      Ja mam przyjaciólke, od wielu lat, sprawdzona, bliska, która dosc
                      czesto popada w tzw. doly psychiczne. Nie jest wtedy latwa i
                      wszystko jest pod tytulem: "nikt mnie nie kocha". Ale lubie ja "w
                      calosci" i choc nie lubie jej dolów przyjmuje ja z calym
                      dobrodziejstwem inwentarza, tak jak i ona mnie, bo tez mam swoje za
                      uszami.
          • jutka1 Re: Czwartek 28.08.08, 11:19
            Jednym slowem ulatwiona komunikacja miedzy lewym i prawym
            brzegiem. :-))))))))))))
    • maria421 Re: O pierdulach --- Odc. 41 :-))) 28.08.08, 10:11
      Ja takich przyjazni nie mam, ale mysle ze jedyna rada jest przeczekanie takich
      humorow.
    • ewa553 Mini 28.08.08, 11:45
      pamietam ze koncem lat 60-tych jezdzil w Katowicach jeden jedyny
      Mini Cooper i bylam nim naprawde zachwycona. No i dzis spelnilo sie
      moje marzenie, dostalam na 1 dzien do pojezdzenia. Ojej, ale sie
      fajnie jezdzi! A parkuje!!!!! Nie kupilabym bo na dluzsze jazdy ma
      moim zdaniem za twarde siedzenie a i w kostrukcji kierownicy jest
      cos, co mi nie odpowiada, bola mnie dlonie ponizej kciuka....
      No a bagaznik to prawie taki jak w Smarcie: miesci sie damska
      torebka i paczka papierosow. Nic wiecej. Wiec juz to wyklucza to
      autko z moich planow na przyszlosc. No, ale na dzis wystarczy.
      • maria421 Re: Mini 28.08.08, 17:55
        Mini to jest kult, cos dla milosnikow. Na moj gust stanowczo za male, ja lubie
        moc wygodnie wsiasc i wysiasc i miec troche miejsca wkolo siebie.
    • maria421 Coffee Shop 28.08.08, 17:52
      dzis odwiedzilam i cappuccino sobie zamowilam. Wygladalo mi to jeszcze
      najnormalniej z calej oferty roznych kaw z gora bitej smietany.
      Podano mi pol litra czegos bardzo slodkiego i dosyc gestego i nawet sie
      poswiecilam i do konca to wypilam, ale kolacje po czyms takim chyba sobie daruje.
      A nastepnym razem jak mnie ktos tam jeszcze zaciagnie to sobie zamowie tylko
      herbate albo cos chlodnego.

      Cappuccino- tylko u Wlochow.
    • ewa553 co za piatek! 29.08.08, 08:41
      prawie dziewiata, a Wy spicie? wstyd mi za Was. Pozdrawiam w dzien
      wazny, bo jedni koncza dzis prace i czeka ich mile Wochenende, a
      inni koncza prace na x-miesiecy i czeka ich wielka przygoda zycia.
      a ja popijajac kawke czekam na telefon z bmw ze moje auto juz gotowe
      i mam oddac mini.
      • jutka1 Re: co za piatek! 29.08.08, 09:54
        A co! spalam do 9:30, i spalabym byla jeszcze dluzej, gdyby nie smieciarka pod
        oknem.
        Dzisiaj pracuje z domu, a przy okazji przerwy na lunch zalatwie rozne sprawy
        typu pralnia chemiczna, poczta i takie tam. Kota zachwycona, ze nie wychodze. :-)

        Milego dnia :-)
      • maria421 Re: co za piatek! 29.08.08, 10:00
        A co sie stalo Twojemu nowemu BMW ze musialo do warsztatu?
        • ewa553 Re: co za piatek! 29.08.08, 10:09
          tydzien temu zrobilam przejazdzke z Panem Majstrem, bo slyszalam
          jakies telepanie w bagazniku, a byl pusty. Ale to chyba byl duch
          jutkowego zoltego domu, bo jak jechalam z PM, to nic nie bylo
          slychac. ale PM stwierdzil przy okazji, ze gumy przy oknach trzeba
          wymienic (mam gwarancje naturalnie), bo xkolei on tam slyszal
          telepanie:)))) Wiec wlasnie wymieniaja, a ja jezdze mini. wczoraj
          bylo wesolo, bo zapomnialam zapytac jak sie okno otwiera i za
          cholere nie moglam znalezc odpowiedniego guzika. Wiec zeby wjechac
          do garazu czyli przekrecic kluczyk, musialam wysiadac z auta:))))
      • go.ga Re: co za piatek! 29.08.08, 11:36
        Ja dzisiaj mialam najbardziej idiotyczny sen w moim zyiu i w konsekwencji zaspalam. Snilo mi sie, ze moj budzik wyl jak syrena i go musialam wylaczyc. I faktcyznie go przez sen (!) wylaczylam i rano nie zadzwonil. A jestem pewna na 100%, ze go nastawilam. Kurde, az sie zaczelam bac, zebym tylko nie zaczela lunatykowac ani robic inny dziwnych rzeczy spiac ;-(
      • blues28 Re: co za piatek! 29.08.08, 19:31
        Melduje sie na rozkaz ;))) Zmeczonam jak to zwierze i fizycznie i
        emocjonalnie natlokiem zdarzen, pozegnan, imprez, telefonów...
        Dziwny dzien, nostalgiczny taki i póki co brak mi dystansu. Na razie
        nie umiem powiedziec co czuje. Oprócz tego, ze definitywnie
        zamknelam pewien etap i ze dane bylo mi poznac wielu fantastycznych
        ludzi.
    • luiza-w-ogrodzie Nareszcie piatek 29.08.08, 08:50
      W domu wciaz trwa stan chorobowy. Buszmen zaczal marudzic, czyli
      zdecydowanie mu sie polepszylo, ale jest bardzo slaby po tej grypie.
      Za to corka jest przeziebiona i w koncu w gory nie pojedzie. Nic to,
      przynajmniej jutro urwe sie z domu sama na caly dzien na wystawe
      ogrodnicza, hej!

      W pracy zasuwam bo po wdrozeniu nowego formatu reportow i analiz
      prowadze edukacje dla uzytkownikow.

      Jak widac mam pelne rece roboty, ale pracuje w domu, slonce pieknie
      swieci, kroliki tupia w ogrodzie, bylam na basenie i za pare minut
      zaczyna sie weekend, czego i Wam zycze.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • blues28 Re: Nareszcie piatek (juz piatek) 29.08.08, 19:38
        Dzis tytul mi nie pasuje Luizo ;)
        Dawno oczekiwany piatek przyszedl za szybko. Nie, nie zaluje decyzji
        ale jakos tak wisze w przestrzeni, bez wyrobionej opinii czy napewno
        jest mi dobrze ;)

        Wczorajsze balangi w pracy przeciagnely sie do póznych godzin,
        odchodzilam jak pani nauczycielka na koniec roku: z nareczmi
        kwiatów, pamiatkami i upominkami.
        A potem jeszcze pózna kolacja na tarasie, gdzie nawet o pólnocy nie
        pojawil sie najlzejszy zefirek. Noc wyjatkowo duszna i upalna,
        powyzej trzydziestu stopni. Ja sie zegnam ale lato nie chce sie
        pozegnac.
        Patrze na piekne kwiaty, które poustawialam we wszystkich dostepnych
        wazonach a obok mnie siedzi pluszowy border collie. Dziwnie,
        absurdalnie jest to drobiazg, który najbardziej przypadl mi do
        serca, bo ogromnie przypomina mojego perspektywicznego psa.

        Zdrowia chorujacym, milych i owocnych wystaw a wszystkim pieknego
        wczesnojesiennego weekendu ;)

        PS: Fascynuje mnie zjawisko tupotu królików w ogrodzie. Czy to jest
        jak tupot bialych mew??

    • jutka1 Prawie wrzesien i sobota 29.08.08, 22:57
      Zauwazylam dzis peczniejace kasztany.
      I podobno week-end ma byc upalny i piekny.
      Eh bon, Norah Jones spiewa "New York City, such a beautiful disease". Ehem.

      Raport:
      Pracowalam z domu. Na lunch poszlam do pobliskiego Koreanczyka, potem poszlam na
      spotkanie z szefem i gosciem, potem mialam gosci w postaci przyjaciolki z
      partnerem, potem poszli a ja od wewnatrz patrzylam na patio. Co zrobic, tak na
      razie bedzie, do czasu az sie wszystko wyjasni.

      Poza tym jak Behemot mam potrzebe owej magicznej "space".

      I tyle. Tzn. duzo wiecej, duze rzeczy sie dzieja w srodku, ale moga poczekac.
    • jutka1 Sobota 30.08.08, 08:44
      Ma byc slonecznie i goraco, jippi. :-)

      W planach spacerow kilka, lunch na miescie, potem sie zobaczy.
      Ogolnie: odpoczynek.

      Milej soboty :-)
      • maria421 Re: Sobota 30.08.08, 08:56
        U nas tez piekny sloneczny poranek, zanosi sie ze lunch :) bedzie na tarasie.
        • jutka1 Re: Sobota 30.08.08, 09:07
          No dobra - obiad, niech bedzie :-)))
    • jutka1 Raport sobotni 30.08.08, 21:34
      Slucham Evy Cassidy. Wsluchuje sie w slowa i muzyke, szykujac sie do snu. Kota
      juz spi na swoim nowym ulubionym miejscu.

      Z Waldim.usa odbylismy dzis dlugi lunch, gadajac i nadrabiajac 4 lata. Po
      powrocie do domu gadalam telefonicznie, i sluchalam telefonicznie, i teraz juz
      czas.
      Patrze w stare zasniedziale lustro nad biurkiem, widze jakotowe torso, i mysle
      sobie, ze zycie jest ok. Jesli pozwolimy mu byc ok.

      I tyle.
      A wszystkie inne poczucia winy, negatywizmy i inne niech sie ida pasc na pastwisko.

      Dobranoc :-)
    • ewa553 przykra sprawa.... 31.08.08, 08:25
      melduje: lato juz sie naprawde konczy:((((( poniewaz wczoraj byl
      znowu upal ponadtrzydziestostopniowy, to pojechalam podlewac ogrod
      dopiero kolo osmej. No i dopiero bylam w polowie przyjemnosci, a juz
      sie zrobilo ciemno. pomyslalam, ze u Jutki jeszcze z godzine potrwa
      zanim bedzie tak daleko, u bluesa 2 godziny, ale ja mam ciemno i
      musze uwazac, zeby nie wpasc w oczko wodne, co by sie rzabkom na
      pewno nie spodobalo. A tak lubie dlugie wieczory w ogrodzie, klucze
      dzikich gesi ktore nad moim ogrodem przelatuja na wieczorna kwatere..
      a tu jedynie ciemnosci. No, nie jedynie. bo byly jeszcze zapachy.
      wiecie jak pachna wszelakie ziola podlewane po upalnym dniu? opisac
      sie tego piekna nie da. dla tej polgodzinnej przyjemnosci wieczorem,
      warto trzymac ogrodek.
      • jutka1 Re: przykra sprawa.... 31.08.08, 08:37
        Taka kolej rzeczy, i nie przejmuj sie tym. :-)
        Fakt, ze jeszcze nie zauwazam krotszych dni, choc wiem, ze sa krotsze.
    • jutka1 Niedziela, slonce 31.08.08, 08:51
      Obudzil mnie komar (ktorego nastepnie kota zezarla).
      Mialam bardzo dziwne sny.
      Czesc z nich ciagle mi chodzi po glowie.

      Za oknem slonce. Kawa wypita, witaminy tez, kota mi lezy na kolanach i skrzeczy.
      Plany na dzis jakos jeszcze niesprecyzowane. Sie zobaczy. Jedyne, ze musze
      napisac i wyslac jedna rzecz zawodowa, ale to malenstwo i zajmie mi najwyzej
      godzine.

      I tyle. Milej niedzieli :-)
      • jakotakot Re: Niedziela, slonce 31.08.08, 22:19
        Jasem juz powratil z ojczyzny, gdzie dostep do compa byl zatarasowany
        wampirem przyklejonym do ekranu permanentnie, z krotkimi przerwami na
        posilki i siusianie. Jestem zjetlagowana na amen i roboty huk mnie
        zastal :(. Ogrod jest po prostu do wyrzniecia jak leci, pajeczyny w
        domu jak girlandy - a to przeciez tylko miesiac byl. Fizycznie juz tu,
        ale psychicznie jeszcze w jakiejs przejsciowej przestrzeni - znacie to
        uczucie, kiedy dusza nie calkiem nadaza za cialem w podrozach ? :)
    • luiza-w-ogrodzie U mnie nic sie nie dzieje, jak zawsze 01.09.08, 06:21
      Ostatni weekend sierpnia co roku oznacza dla mnie imprezowanie i
      wystawe ogrodnicza. I koniec zimy. W tym roku tez tak bylo. Cala
      sobote przesiedzialam na wystawie - od otwarcia do zamkniecia. W
      przyszlym roku ide na dwa dni! Wysluchalam kilku interesujacych
      prezentacji i mialam okazje zadawac pytania, dowiedzialam sie wiec
      wielu rzeczy. Jestem bardzo z siebie dumna, bo okazalo sie ze dobrze
      przygotowalam ziemie i znakomicie wybralam rosliny do obsadzenia
      czesci ogrodu w ktorej posadzilam rosliny "lasu deszczowego".

      Na wystawie oprocz sluchania wykladow obejrzalam rozne rosliny,
      narzedzia, zbiorniki na deszczowke etc Kupilam kilka roslin, ktorych
      mi brakowalo, odnowilam kontakty ze szkolka "Tharwa Nursery" i
      nabylam dwie pary rekawic Showa - powinny wystarczyc mi na rok.

      Dzis pierwszy dzien wiosny wg stolecznego kalendarza, bo do
      wiosennej rownonocy jeszcze 3 tygodnie. Czuje sie juz sile slonca,
      zaczynam nosic kapelusze i smarowac sie kremem przeciwslonecznym. Po
      zimowym plywaniu mam ciemna opalenizne, czas zaczac sie przykrywac.
      Chyba w zeszlym tygodni ostatni raz w tym roku palilismy w piecyku.
      Wszystkie prognozy pokazuja w nocy co najmniej 5 stopni a slonce w
      dzien jest na tyle mocne, ze nagrzewa mury domu.

      Pozdrawiam, dzielac sie wiosenna nirwana i spokojem ducha patrzacego
      na kwiaty i rozwijajace sie liscie.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Poniedzialek 01.09.08, 07:42
      Wczoraj wypowiedzialam w zla godzine o niezauwazaniu krotszych dni - dzis
      zobaczylam, ze o siodmej jest jeszcze jakos ciemno... :-/

      Popijajac kawe na zmiane z witaminami ukladam sobie w glowie "klocki" - dosc
      intensywny tydzien przede mna.

      W powietrzu czuc juz zapach nadchodzacej jesieni. Oh, well.

      Milego dnia :-)
      • sabba Re: Poniedzialek 01.09.08, 10:36
        o siodmej ciemno, ba, o 21ej wieczorem juz jest ciemno!:(
        ale ja lubie jesien:)
        a tutaj, jak kto chce:
        BARAN (21 III - 20 IV): Otaczaja Cie wplywowi politycy i skuteczni decydenci:
        ludzie cenni, lecz na pewno nie swieci.

        BYK (21 IV - 21 V): Piwo, cygaro, urocze spojrzenie bufetowej - rosnie pokusa na
        calusa!

        BLIXNIETA (22 V - 21 VI): Na haki i cepy, na maczugi, klonice, kamienie, dzidy -
        boj o biznes.

        RAK (22 VI - 22 VII): Szybki i blyskotliwy, przelamujesz schematy. Otwierasz
        nowe przestrzenie. Kupujesz na raty.

        LEW (23 VII - 22 VIII): Nadmiernie surowy dla siebie lub dla ludzi - wypij
        slodka mirinde.

        PANNA (23 VIII - 22 IX): Sprytny, przenikliwy, widzisz sprawy jasno. Osiagniesz
        sukces - zanim zgasna.

        WAGA (23 IX - 22 X): Wieczorem zwozisz lato do stodoly. Wokolo mocno pachnie
        sianem. Pies szczeka, gdzies w oddali. I jest tak wspaniale.

        SKORPION (23 X - 21 XI): Zamiast hamletyzowac, zjedz ogorka. Kasnij sobie.
        Chrupnij. Mlasnij. I na zdrowie.

        STRZELEC (22 XI - 21 XII): Drzewa sa ciezkie od owocow. Wiatr coraz
        chlodniejszy. Zielona miedza losu idzie jesien.

        KOZIOROZEC (22 XII - 20 I): Kasa, kasa, kasa - ona ukojeniem i jedyna radoscia.
        Po nocach liczysz zloto. Zagraj w totolotka!

        WODNIK (21 I - 18 II): Meska decyzja. Siup i chlup. Rach i ciach. Forsa na stol.

        RYBY (19 II - 20 III): Trzeba sie obudzic - zjesc sniadanie, wziac prysznic,
        wyjsc na balkon. I wypic wspaniala druga kawe.

        Ksiezyc w znaku Wagi - czas radosci. Powoli mijaja losu przeciwnosci.
        • jutka1 Re: Poniedzialek 01.09.08, 10:42
          Niezle, Sabbo, niezle :-)))
        • ewa553 no popatrz pani! 01.09.08, 11:20
          BARAN (21 III - 20 IV): Otaczaja Cie wplywowi politycy i skuteczni
          decydenci:
          ludzie cenni, lecz na pewno nie swieci.

          Zgadza sie: wczoraj poznym wieczorem mialam odwiedziny policji, dzis
          mam sie zglosic za godzinke w sasiednim miasteczku gdzie zadecyduja
          o tym czy mi odebrac prawko: pieprzony...no nie, nie powiem jakiej
          narodowosci "czlowiek" zglosil na policji ze ucieklam z miejsca
          wypadku. Co sie tylko czesciowo zgadza. Wiec mam klopoty, a politycy
          (policja) skutecznie zadecyduja co z tym fanten zrobic. trzymajta
          kciuki!!
          • jutka1 Re: no popatrz pani! 01.09.08, 11:30
            Mialas wypadek? Kiedy?
            • ewa553 Re: no popatrz pani! 01.09.08, 12:32
              niezupelnie wypadek. wyjezdzajac z pchlego targu miedzy straganami,
              zahaczylam takiemu pierdolcowi co to nie powiem skad on pochodzi,
              w stojak z paskami. Pospadaly paski ze stojaka. Stanelam, wysiadlam,
              przeprosilam, a on zaczal nawijac ze zepsulam mu strasznie drogi
              stojak. Faktycznie jakies kolo odpadlo, ale stojak stal, byl
              strasznie zardzewialy, a ja w niego nie wjechalam, wiec wyczulam ze
              mnie skurwiel chce naciagnac na nowy stojak. Zaczal mi grozic
              policja, wiec poprosilam zeby po nia zadzwonil. A on nic, tylko
              grozi i grozi i narzeka na mnie. Wiec stracilam cierpliwosc i
              powiedzialam ze skoro nie dzwoni to ja jade, a on ma moj nr auta.
              Bylam pewna ze jak zobaczy ze mu sie ze mna nie udalo, to poszuka
              nastepnej ofiary. A on poszedl na policje i zameldowal ze zrobilam
              wypadek i ucieklam. No i mam klopot. Dzwonilam wlasnie na policje i
              powiedzieli mi ze dostane na pismie zaproszenie na przesluchanie!!!
              No kurna, na starosc bede kryminalistka! A tu mnie jeszcze psipsiola
              namawia, zeby z nia jechac na urlop do tamtego kraju! Przynajmniej
              mam pretekst, zeby odmowic:))))
              • maria421 Re: no popatrz pani! 01.09.08, 13:13
                Ewa, za potracenie stojaka nic Ci nie grozi, ale wiesz jak jest, cale plemie
                obecne na tym targu, albo i nieobecne, bedzie swiadczylo przeciw Tobie i
                przysiegalo ze stojak byl nowiusienki.

                Gdyby jednak taki stojak uszkodzil Twoj samochod i Ty wezwalabys policje, to
                cale plemie rzuciloby sie nie tylko na Ciebie, ale i na policjantow.
                • blues28 Re: no popatrz pani! 01.09.08, 13:17
                  Ewa, wspólczuje pierepalek. A moze, jesli to nie za drogie, to kup
                  ten wózek-stojak, tak sla swietego spokoju?
                  • ewa553 Re: no popatrz pani! 01.09.08, 13:23
                    swinte slowa, Mario!

                    Bluesie, taki stojak kosztuje ok.200 Euro - za duzo dla emerytki.
                    I teraz juz nie chodzi o stojak, tylko o to ze niby ucieklam po
                    spowodowaniu wypadku.
                    • maria421 Ewa, 01.09.08, 15:59
                      wydaje mi sie ze nie popelnilas ani Unfall, ani Flucht:

                      www.123recht.net/Unfallflucht-(%C2%A7-142-StGB)__a14261.html#1
                      • ewa553 dziekuje Marysiu, 01.09.08, 16:42
                        bardzo to ciekawe. Np.:
                        Denn nur bei Unfällen „im Straßenverkehr“ kann die Unfallflucht
                        verwirklicht werden. Darunter fallen solche Verkehrsflächen nicht,
                        die der Allgemeinheit nicht zugänglich sind.
                        Wprawdzie Flohmarkt jest für Allgemeinheit zugänglich, ale z drugiej
                        strony nie jest to Strassenverkehr.

                        To tez ciekawe:
                        Denn: Nach dem Gesetz darf sich der Unfallbeteiligte erst dann vom
                        Unfallort entfernen, wenn er dort eine „angemessene Zeit“ gewartet
                        hat, ob feststellungsbereite Personen erscheinen.

                        Wprawdzie nie jest to 100-procentowo moja sytuacja, ale i ja czekalam
                        dosc dlugo zeby on policje wezwal, czego nie uczynil. Ja tel.nie
                        mialam., poza tym on caly czas wygrazal, ze zadzwoni po policje.

                        Zobaczymy jak sie sprawa dalej potoczy, kiedy znajda dla mnie czas
                        na policji.
                        Wielkie dzieki jeszcze raz!
                        • jutka1 Czy jest na sali tlumacz? ntxt 01.09.08, 19:11

                          • maria421 Re: Czy jest na sali tlumacz? ntxt 01.09.08, 19:56
                            Jutencjo, wybacz ze zalaczajac link z porada prawna dla Ewy odnosnie jej
                            "ucieczki z miejsca wypadku" nie przetlumaczylam go wszem i wobec.
                            Nie spodziewalam sie ze ktokolwiek inny bedzie zainteresowany prawna strona tego
                            epizodu.
                            • ewa553 protestuje energicznie przeciwko dyskryminacji! 01.09.08, 20:06
                              jak tu piszecie po angielsku to nikt sie nie martwi tym, ze to dla
                              mnie jezyk niezrozumialy. Niech wiec kurde bedzie tak, ze i w moim
                              ulubionym jezyku wolno cos wtroncic. I siem zaraz nie wkurzaj,
                              Jutencjo.
                              • jutka1 Re: protestuje energicznie przeciwko dyskryminacj 01.09.08, 22:23
                                Nie dyskryminuje, jeno o tlumacza prosze :-)
                • go.ga Re: no popatrz pani! 01.09.08, 13:25
                  Nie znam sie na zbytnio na stojakach, ale wydaje mi sie, ze nowiutenki stojak nie rdzewieje od zahaczenia o niego czy tez nawet wjechania w niego). Szkoda, ze nie wezwalas sama od razu policji, prznajmniej moze jacys swiadkowie by byli, oprocz sprzedawcy i jego rodziny/kumpli.
    • blues28 Weekend na Formentera 01.09.08, 13:21
      Weekend spedzilismy na wyspie Formentera, najmniejszej i
      najspokojniejszej z wysp Balearskich. Nie ma lotniska i dostepna
      jest jedynie droga morska, pól godziny statkiem z Ibizy.
      Formentera jest jeszcze w miare spokojna; nie ma masowej turystyki
      Majorki, neo-hipisowskiej inwazji Ibizy czy nowej mody na Menorke.
      Wyspa, pokryta pieknymi lasami sosnowymi, z których plynie
      balsamiczna won ma rozlegle plaze z bialymi piaskami i spokojne
      szmaragdowozielone wody. Jest rajem dla nurków, bo ma bardzo ciekawa
      podwodna faune i flore (Luiza, Xurek, haloooo).
      Ale, ku mojemu zdumieniu, Formentora stala sie nagle "nowa
      Abisynia". Jezyk wloski slyszy sie czesciej niz hiszpanski, w
      kioskach latwiej o "Il Corriere della Sera", "La Stampa"
      czy "Gazzetta dello sport" niz dzienniki hiszpanskie, wiecej jest
      wloskich restauracji, widzialam jakies wloskie piwa i w sobotnia
      noc, na bardzo cool tarasie natknelismy sie na pare do zludzenia
      przypominajaca Stefano Dolce i Domenico Gabbana w jednym kacie a w
      drugim blondyna á la Lapo Elkann. Brakowalo tylko Flavio Briatore ze
      swiezo poslubiona Briatora.
      Ale w sumie wciaz jeszcze jest spokojnie, ludzie nie wchodza sobie w
      droge, widac przyrode, slychac szum lasu i morza a nie wrzaski,
      pokrzykiwania, muzyke, a to juz bardzo rzadkie zjawisko na
      hiszpanskim wybrzezu ;(

      Skonczyl sie sierpien. Slonce, które agresywnie wdzieralo sie pelna
      para w lipcu przez okna salonu po dziewiatej wieczorem, teraz
      lagodnie zalamuje sie i zachodzi po ósmej trzydziesci. Dzien sie
      skrócil ale niestety, temperatury pozostaly bez zmian. Wciaz
      potwornie goraco :(
      Ja wiem, ze Wam szkoda lata, a ja nie moge doczekac sie jesieni;
      jestem znuzona, bardzo zmeczona nieustannym upalem, wiecznym sloncem
      i brakiem rzeskiego powiewu, który tak lubie. Ale jeszcze tylko
      miesiac ;)

      • ewa553 Re: Weekend na Formentera 01.09.08, 13:27
        Bluesie, Formentera to byl moj pierwszy zagraniczny urlop po
        wyjezdzie z Polski! 1976.... Bylam oczarowana. Wypozyczylam sobie na
        2 tygodnie rower i zwiedzalam tym wehikulem wyspe. Milo mi uslyszec,
        ze tam bez zmian. Przezylam tam scene, ktora zawsze mi sie bedzie z
        ta wyspa kojarzyc: w malenkiej knajpce w San Francisco, gdzie
        wstapilam na rownie pyszne jak wloskie espresso, siedzial facet
        wygladajacy na bezdomnego, caly zarosniety i te rzeczy i grajac na
        gitarze spiewal besa me mucio.... Ten zachrypniety glos - cudo po
        prostu! Atmosfera byla rewelacyjna. Inna sprawa ze wtedy jeszcze nie
        wiedzialam co oznacza ten zapach slodkiego dymu, w powietrzu:))))
    • jutka1 Z poniedzialku na wtorek 01.09.08, 23:21
      Zanim odpelznem kroczonc w celu spania
    • jutka1 Wtorek 02.09.08, 07:39
      Za oknem nie wiem jak, bo mam zamkniete okiennice.
      Przede mna wypelniony dzien.
      Wieczor w domu z ksiazka, moze jakis film obejrze czycus.

      Milego zycze. :-)
      • jutka1 Re: Wtorek -- PS 02.09.08, 08:29
        Meteo Paris gada, ze ma byc pochmurno, 19-22 C, i ma padac deszcz. :-///
        Caly tydzien taka sama temperatura.
        Czyzby nadszedl czas noszenia rajstop czycus? :-/

        Nie przepadam za jesienia.
    • jutka1 Sroda 03.09.08, 07:35
      Pogoda ma byc dzis jak wczoraj - chlodno.

      Dzien mam poszatkowany: biuro rano, potem spotkanie na miescie w glownym
      budynku, potem praca z domu na nowodostarczonym sluzbowym laptopie, potem do
      przyjaciol na kolacje z wizytujacymi przyjaciolmi z winnicy po drugiej stronie
      mojej gory (plus jeszcze inni wspolni znajomi, tez wizytujacy z PL).

      Pan Od Sprzatania robi dobra robote, bo - odpukac - ataki alergiczne sa
      baaaardzo rzadkie, a leki leza spokojnie i czekaja na gorsze czasy. Odpukac raz
      jeszcze.

      Milego srodka tygodnia :-)
      • maria421 Re: Sroda 03.09.08, 09:57
        Zaczynam sie pakowac, jutro jedziemy na wakacje.
        • ewa553 Maryska! 03.09.08, 10:11
          Nie wyjezdzaj! Boje sie tu zostac sama:)))))
          • maria421 Re: Maryska! 03.09.08, 10:19
            Ewa, widze ze przezylas wczorajsza uczte grzybowa:)
            Nie boj sie, ja tylko na krotko wyjezdzam ;)
            • ewa553 Jutka! 03.09.08, 10:20
              Blagam Cie, nie rzucaj palenia! Oto co znalazlam:
              Na chorobę Parkinsona coraz częściej zapadają trzydziesto-
              czterdziestoletni ludzie. Naukowcy nie rozumieją, dlaczego tak się
              dzieje. Być może jedną z przyczyn jest... rzucanie palenia
            • ewa553 Re: Maryska! 03.09.08, 10:21
              prawdziwki duszone, to jest to. Ale...po dwoch kolejnych ucztach mam
              ich dosc do przyszlego roku:)))
              • xurek Re: Maryska! 03.09.08, 10:42
                Kurde, Basia, teraz ja zaczelam sie bac, bo rzucilam dwa lata
                temu :). I co mam teraz zrobic? Znow zaczac? Czy to pomoze przeciwko
                Parkinsonowi czy tez juz jest za pozno? No i co wtedy z rakiem plus?
                Jak nie kijem go to mlotkiem...

                Pozatym jestem zmeczona, bo za pozno poszlam spac.

                Dla rozrywki zapodaje kilka "wicow" z mojego klasowego foruma:

                Nowozency spedzaja noc poslubna. Nad ranem niepocieszony maz zacina
                sie w palec i skrapia przescieradlo mówiac: Niech chociaz pozory
                beda...
                Mloda zona równie niepocieszona wysmarkala sie w przescieradlo i
                powiedziala: Masz racje,mezu.

                Wchodzi facet do baru z krokodylem.
                - Prosze wyjsc ! On jest niebezpieczny!
                - On jest bardzo mily, i nikomu nie zrobi krzywdy, moge to
                udowodnic.
                - Dobrze, jezeli goscie uznaja, ze nie ma zagrozenia, to moze pan
                zostac.
                Facet prowadzi krokodyla na srodek, wali piescia trzy razy w leb
                krokodyla i mówi:
                - Otwórz gebe! - Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wklada
                przyrodzenie mu do pyska, nastepnie wali znowu trzy razy i mówi:
                - Zamknij gebe! - Krokodyl zamyka, i wszyscy widza jak jego wielkie
                zeby zatrzymuja sie centymetr od waznych organów. Facet chowa
                interes i mówi:
                - Moze ktos chce spróbowac?
                Odzywa sie kobiecy glos:
                Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w glowe.

                Czterdziestoletnia kobieta mieszkala samotnie na skraju puszczy. Za
                towarzystwo miala tylko czarnego kota. Pewnego dnia siedzac w domu
                westchnela do niego:
                - Oj, zebys ty byl czlowiekiem...
                Akurat kolo domu kobiety przechodzila dobra wrózka, uslyszala co ta
                mówila i zamienila kota w pieknego ksiecia. Gdy to kobieta zobaczyla
                zaczela piac ze szczescia. Na to królewicz ponuro spojrzal na nia i
                mówi:
                No to teraz, stara, zaluj, ze dwa dni temu kazalas mnie
                wykastrowac...

                Jas wraca do domu po zabawie w parku. Po chwili mama
                zauwaza, ze jak na szescioletnie dziecko, ma ona bardzo bogaty zasób
                róznych
                slów, uznawanych za bardzo wulgarne. Pyta wiec:
                - Skad ty znasz takie slowa?
                - A, taka dziewczynka tak mówila.
                - Jaka dziewczynka?
                - A nie wiem, taka w sweterku w zólte paski.
                Nastepnego dnia mama biegnie do parku i owszem, po chwili znajduje
                dziewczynke w sweterku w zólte paski. Podchodzi i pyta:
                - Czy to ty jestes ta dziewczynka która mówi takie strasznie
                brzydkie slowa?
                - A... A kto pani powiedzial ?
                - Ptaszki mi wycwierkaly...
                No to, kurwa pieknie! A ja te skurwysyny buleczkami karmilam!

                Policja zlapala dwóch handlarzy narkotyków i zaprowadzila ich przed
                Sad.
                Sedzia: Wiecie, co, chlopaki? Wygladacie mi generalnie na
                porzadnych, wiec dam wam jedna szanse. Wypuszcze was, ale pod
                warunkiem, ze przekonacie kilka osób, aby przestaly brac narkotyki.
                No wiec juz idzcie i jutro stawcie sie u mnie i powiedzcie mi o
                swoich dokonaniach.
                Nazajutrz obaj przychodza.
                - No i jak? - pyta sedzia pierwszego z nich.
                - Udalo mi sie 7 ludzi odciagnac od narkotyków.
                - O, to niezle, a w jaki sposób to zrobiles?
                - No... narysowalem im dwa kolka - "O" i "o". Jedno wieksze, drugie
                mniejsze. No i wytlumaczylem im, ze to wieksze to jest mózg
                czlowieka, który nie bierze, a to mniejsze to mózg czlowieka, który
                cpa.
                - No to bardzo sprytnie. To zgodnie z umowa jestes wolny. A ty? Ilu
                ludzi przekonales? - zwraca sie do drugiego.
                - 75 osób.
                - Ile?! A w jaki sposób?!
                - No bardzo podobnie jak kolega. Tez narysowalem im dwa kólka - "o"
                i "O" i powiedzialem, ze to mniejsze to jest ich odbyt zanim trafia
                za narkotyki do pudla...

                Maria, gdzie jedziesz?
                • ewa553 osiolkowi w zlobie dano:))))) 03.09.08, 11:16
                  musisz podjac decyzje: wolisz raka czy Parkinsona? Trudny wybor.....
                  • maria421 Re: osiolkowi w zlobie dano:))))) 03.09.08, 13:50
                    Ewa, co ty tutaj za propagande siejesz?
                    Ja rzucilam palenie 20 lat temu i Parkinsona nie mam, moj maz tez nie palil
                    przez ostatnie 20 lat swego zycia i Parkinsona nie mial.

                    Dziewczyny, rzuccie palenie!
                • maria421 Re: Maryska! 03.09.08, 13:53
                  Fajny ten pierwszy dowcip:)

                  Xurku, jade we wloskie Alpy gdzie ciagle jeszcze prawdziwe lato.
                  Czy Ty sobie zdajesz sprawe z tego jak Ty masz dobrze mieszkajac z widokiem na
                  gory? A moze juz sie tak przyzwyczailas ze nawet ich nie zauwazasz?

                  Szczesciara...
    • iwannabesedated Środa 03.09.08, 13:09
      Czy możecie przestać mnożyć te wizje katastroficzne? Dlaczego to ma
      być wybór między parkinsonem a rakiem, a nie pomiędzy byciem
      milionerem a byciem oświeconym?
      Jest piękna środa, kłopoty jak za dotknięciem magicznej różdżki
      rozwiały się lub zostały olane (zieloną z cytryną i mniodem).
      Ciepło, słonecznie, wiatr szeleści w zielonych nadal liściach i jest
      pięknie, pięknie, pięknie. Dzięki Wam wyciągnęłam z półki Miłosza i
      się teraz będę rozkoszować.
      • jutka1 Re: Środa 03.09.08, 17:14
        Ja tam, nie wiedziec czemu, wole byc piekna, mloda, zdrowa i bogata - i
        oswiecona. ;-)))))))))))
        I wole nie musiec wybierac. :-D

        Ale masz racje 100K, dzien dzis jest mily.
        Wprawdzie chlodno, ale nie wieje, deszcz niech tam sobie popada, co mi tam, z
        cukru nie jestem.

        Nowy laptopik sprawuje sie w domu cudnie, wszystkie foldery pracowe dzialaja,
        moge normalne maile wysylac, zalaczniki i te wszystkie fajne sprawy. ;-) Do
        tego moge palic podczas pracy, w kuchni odgrzewam zupe, bom zglodniala a kolacja
        dopiero (p)o osmej, i za pol godziny zamkne zawodowy laptok i zdrzemne sie przed
        wyjsciem na kolacje. Zyc nie umierac. :-)))
        • ewa553 takie powiedzenie 03.09.08, 17:24
          zebralo mi sie na niemieckie powiedzenia:)))) no wiec jak sie komus
          w Niemczech znakomicie powodzi, to sie o nim mowi ze "zyje jak Pan
          Bog we Francji". Ciekawe skad sie to wzielo?

          I jeszcze jedno powiedzenie - tym razem dla Ciebie Xurku: das kommt
          mir spanisch vor. Czyli jak sie czegos nie rozumie, to sie mowi "to
          mi sie wydaje hiszpanskie". skad sie takie powiedzenia biora?
    • ewa553 alez Ivano, 03.09.08, 14:11

      wolalabym wybierac miedzy oswieconym/milionerem, bo wybor
      latwiejszy. Ale samemu decydowac miedzy Parkinsonem/rakiem?
      Wole nie miec tego wyboru:))))
      Co do cycatu o Parkinsonie to powiem, ze jak dlugo zyje ciagle sie
      jakies sprzeczne wiadomosci z pola medycyny ukazuja. Tak wiec jak
      mowi przyslowie: odczekac, herbatke (zielona) popijac. (przyslowie
      niemieckie, ale ze strachu przez Zespolem bojalam sie napisac w
      oryginale)
      • iwannabesedated Re: alez Ivano, 03.09.08, 14:55
        No nie sądzę, aby to był wybór łatwiejszy. Bo tak serio, to się
        zastanów - wiesz co wolisz? Bo ja niby wiem, że lepiej być
        oświeconym ale chyba bym nie mogła zrezygnować na rzecz tego z bycia
        milionerem. Ale na pewno jest to wybór bardziej przyjemny, więc nie
        rozumiem czemu akurat się upieracie na tego raka i parkinsona?
        Co do niemieckiego, to jak na razie Pyton się jedynie opowiedział
        przeciw. A jako że się dobrowolnie gurostwa zrzekł i wyrzekł, więc
        sądzę że pisać można śmiało w jakim się chce języku. Mnie niemiecki
        nie przeszkadza, uważam że jest zabawny z tymi długaśnymi słowami, a
        też i bywa dosadny.
        • ewa553 Re: alez Ivano, 03.09.08, 16:51
          mnie sie podoba rzeczowosc jezyka niemieckiego. Poza tym bardzo mi
          sie podobalo wyjechac do Niemiec, bo nie musialam sie uczyc nowego,
          tylko poduczyc starego, a jestem leniem w nauce:))))
          Pewnie juz opowiadalam, ale sie powtorze: w dziecinstwie uwielbialam
          bajke "Sieben Schwaben", bo tych siedmiu Szwabow wedrowalo po
          swiecie i przeskakujac przez plot wolali "Hui"!!, co odpowiada
          polskiemu Hop! Uznalam wtedy ze mi sie ten jezyk podoba.
          • xurek Zapetlilam sie. 03.09.08, 16:54
            Kiedys bylam analitykiem, a teraz zglobalizowany swiat zrobil ze
            mnie symulatora zyskow (i jezeli sie to szybko nie zmieni to
            przepoczwarze sie w symulatna chorob wszelkich, by juz nie symulowac
            owych zyskow).

            Myslalam, ze jest to robota nudna i prymitywna, a tu sie okazalo, ze
            jest nie dosc ze nudna, to jeszcze tak skomplikowana, ze mnie
            przerosla i zapetlila.

            Bo prosze panstwa, jezeli budzet mi sie zwiekszy, to dostane wiekszy
            rabat, co spowoduje, ze oddadza mi roznice w rabatach za miesiace, w
            ktorych mialam mniejszy budzet, przez co moj caly budzet sie
            zmniejszy, wiec nie osiagne tego wiekszego rabatu, chyba ze
            zainwestuje to, co mi oddali dodatkowo rownoczesnie zmniejszajac moj
            nowy budzet o to, co mi oddali, bo inaczej chyba mialabym podwojny
            dodatek budzetu, ktorego faktycznie nie mam (tak mi sie cos wydaje,
            ale nie jestem pewna). Jak juz w koncu dojde do wniosku, jaki
            wniosek jest wlasciwy i ile tej kasy tak naprawde wydalam to musze
            wyliczyc, ile za to dostalam, czyli ile bym zaplacila nie dostajac
            zadnych rabatow, tyle tylko, ze nie wiem, czy mam to cale netto
            potraktowac tym nowym czy tym starym rabatem czy tez moze jakas
            wypadkowa z obydwu.
            Czuje nieodparta chec wyciagniecia porfela, rozlozenia grosikow na
            stole i za pomoca przykladow faktycznych policzenia, co kiedy z
            czego wynika jak to w pierwszej klasie podstawowki mialam w zwyczaju.

            Czy ktos zrozumial co ja tu napisalam? Bo ja nie.....
            • jutka1 Re: Zapetlilam sie. 03.09.08, 18:34
              Ty sie zapentlilas???

              Ja to dopiero sie zapentlilam, jak to przeczytalam! :-D
            • iwannabesedated Re: Zapetlilam sie. 03.09.08, 18:44
              Ja zrozumiałam. Kiedyś byłam szefową zakupów gdzie budżet był
              liczony jako procent od przewidywanej sprzedaży. Było ok. 30
              kategorii produktów kupowanych od 10 dostawców z różnymi rabatami, a
              część w programie podziału przychodów. Współczuwam Xurku, ale masz
              łeb jak sklep, poradzisz sobie.
    • ewa553 macie tak tez? 03.09.08, 16:54
      Jak musze zalatwic cos czego nie cierpie (np.rozliczenie dla urzedu
      skarbowego), to wynajduje sobie inne nieslychanie pilne zajecia.
      W ten sposob umylam dzis szereg okien, wyprasowalam do konca
      wszystkie zaleglosci, wysortowalam pare ciuszkow do wyrzucenia
      oraz umylam podloge w kuchni. A do wieczora daleko. A oswiadczenie
      lezy......
      • xurek Re: macie tak tez? 03.09.08, 16:56
        mam dokladnie to samo, dlatego teraz do zapetlenia doszla panika, bo
        te symualcje musza byc gotowe w dziesieciu roznych wariantach do
        jutra 12:00.

        A jeszcze a propos bajek i niemieckiego: moj syn ostatnio ogladnal
        bajke pod tytulem (jego zdaniem) Drei MuskeLitere :)))
        • blues28 Re: macie tak tez? 03.09.08, 17:43
          a i owszem, tez tak mam, odkladam na ostatnie miejsce w kolejce
          nielubiana robote ;).
          A teraz czuje sie sponiewierana, bo nikt mi nie chce wyjasnic
          dylematu ekologicznego na watku o adminie ;))))
          • xurek Re: macie tak tez? 03.09.08, 17:55
            ktory? Ten o porannych sikach? Przeciez Basia Ci wyjasnila, ze moze
            byc jeszcze gorzej i lepiej, czyli jak je wypijesz, to nie bedzie
            ania smrodu ani dylematu, tylko nie wiem, jak latwo/trudno bedzie Ci
            sie do tego zmusic :))). PS: ja tez czytalam, ze picie porannego
            moczu (ale koniecznie wlasnego :))) jest bardzo zdrowe. Mycie sie w
            nim ponoc tez :))).
            • blues28 Re: macie tak tez? 03.09.08, 18:12
              Fuj!!! Zmiluj sie Xurek;)))) Takie obrzydliwosci pisac ;)))
              Ja sie tu o ekosystem troszcze a Ty mi tu takie...

              Ale to jest przeciez sprzecznosc. Bo jesli ta kobieta utrzymuje, ze
              najpierw musi sie wywietrzyc pare godzin zanim sie spluka a Wy mi
              tu, ze mam to pic zeby byc piekna czy zdrowa (brrr), to kto ma racje
              he??
              A w ogóle to mialam myslec o kolacji i przez te siki to mi sie nie
              chce ;)))
              • jutka1 Re: macie tak tez? 03.09.08, 18:14
                No wlasnie. Watek skatologiczny zalozyc, i tam sobie o piciu sikow i
                niespuszczaniu wody. Kurnia. Bo ja na super kolacje wychodze, a mi tu beda
                apetyt psuc.
                ;-))))))))))))))))
                • blues28 Re: macie tak tez? 03.09.08, 18:23
                  Przed chwila na Kuchni Ci napisalam, ze masz tu NIE zagladac!!
                  ;))))
                  • jutka1 Re: macie tak tez? 03.09.08, 18:32
                    A ja na Kuchni napisalam:
                    e: Dwa rodzaje jedzenia :-)
                    jutka1 03.09.08, 18:30 Odpowiedz

                    Juz sama wiesz, ze za pozno........
                    Jeszcze o niepodmywaniu sie, matkobosko. No cos niewiarygodnego.

                    Zalozyc do jasnej ciasnej (pardon... ;-D) watek skatologiczny, a nie mi tu. A sio.

                    (A i tak zaraz strzeli setka i zaloze przed wyjsciem nowe pierduly
                    NIESKATOLOGICZNE. Nio.)

                    :-)))))))))))))))))))
    • ewa553 Re: O pierdulach --- Odc. 41 :-))) 03.09.08, 18:18
      tak to jest z babami: najpierw pytaja, a jak czlowiek grzecznie
      odpowiada i radzi, to im niedobrze:))))
      ale a propos tej baby o ktorej blues pisal: mialam w Polsce
      znajomych gdzie ten pan twierdzil, ze czeste podmywanie sie jest
      bardzo niezdrowe. No i ja potem co ich spotkalam to musialam o tym
      myslec i tez mi bylo nijako.
      • blues28 Re: O pierdulach --- Odc. 41 :-))) 03.09.08, 18:27
        Ale namieszalam przed kolacja ;))))
        Nic na to nie poradze, stracilam apetyt, bede pila wode z cytryna i
        bede mocno patrzec czy nie ma zóltawego koloru ;))))))))))
    • jutka1 Uprzejmie prosze skatologow... 03.09.08, 18:44
      ... o uprawianie resztek skatologii tutaj, bo ja ide zalozyc nowe
      NIESKATOLOGICZNE pierduly. Nio.
      :-)
      • iwannabesedated Re: Uprzejmie prosze skatologow... 03.09.08, 18:49
        No i gdzie te nowe pierdoły?
        Bo chciałam napisać, że nastąpiło ogólne zborsuczenie wątków, na
        Wampiryzmie się pisze o książkach, a o ekologii na tasiemcu
        administracyjnym.
        I zaznaczam, że tym razem to nie ja zaczęłam pisać o kupie. A teraz
        czytam książkę Angeli Carter "Mądre dzieci" i tam wszystkim co
        chwila gacie opadają.
        • jutka1 Re: Uprzejmie prosze skatologow... 03.09.08, 18:50
          Juz som. :-)))
        • ewa553 Re: Uprzejmie prosze skatologow... 03.09.08, 18:53
          jak im gacie spadaja, to Jutka Ci nie pozwoli o tym na nowym wontku
          pisac. ten nowy bendzie nudny, politycznie poprawny. wszyscy zostaja
          w gaciach.
          • jutka1 Re: Uprzejmie prosze skatologow... 03.09.08, 18:54
            Mozna bez gaci, ale byle bez skatologii. Definicja na wontku obok.
Pełna wersja